Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie, o Tobie...
Pełen słoik wspomnień o Tobie.

Nie ufam więcej tak głęboko,
Nie będę stroił miny,
Wierność trudna jest widocznie,
Zdrada krótkowzroczna boli tak okropnie,
Tak okropnie, tak okropnie...

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie,
Pełen słoik słonych wspomnień o Tobie.

Piję wino, palę skręty z kolegami
Wpadnij kiedyś poniszczyć się z nami
I jesteś zła, zła ja o wiem,
Sucho mi w gardle Ty jesteś mój tlen.
Kocham Ciebie i patrzę na ręce,
Chwile miłe i nie ma ich więcej,
Nie ważne, co było, co było.

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie, o Tobie, o Tobie...

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie,
Pełen słoik słonych wspomnień o Tobie.
Pełen słoik słonych wspomnień o Tobie.

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie, o Tobie, o Tobie...
[Metrowy]
Sam tez tak kiedyś miałem - nie głosowałem ziom
Dzięki wolnym konopiom zrozumiałem, że mam głos
To nie urząd czy rząd da mi sort czy sos
Muszę sam się w garść wziąć, w górę mój wózek pchnąć
Teraz mnąć chcą mój głos w rządowy sposób
Już na lekcjach WOS-u zaczął się ciąg oszustw
Komu udzielić głosu, na kogo oddać głos
Tutaj poprawę losu obiecywał już ktoś
Naprawimy to, tak, tak, tak
Byśmy nie musieli więcej głosować zza krat
To trwa zbyt wiele lat, szlag w ten system karny
Komu powierzyć mój głos, osobisty, unikalny?
Jak każdy, bo każdy głos w tym dniu jest coś warty
Na kartach historii RP trwa rozdział czwarty
Ja też wykładam karty, a nie podpis dla partii
Ty nie bądź uparty jak osioł, weź się ogarnij!

Idą młodzi, idą tam
Zmieniać swój kraj, premiera, swój start
To jest ten czas, by razem decydować
Sadzić, palić, rodzić się od nowa
Idą młodzi, idą tam
Zmieniać swój kraj, premiera, swój start
To jest ten czas, by razem decydować
Sadzić, palić, zalegalizować

[Skorup]
Złap się za robotę burku, bandę na murku
Zostaw w spokoju, nie rabuj parchów z ekwipunku
Ty się nie bunkruj wujku, wyjrzyj przez okno, zobacz
Tak, to są Polacy, chcą zalegalizować
Czas znowelizować ustrój, ludziom dać wolność
Nie bagatelizować, Tomku w swoim domku wolnoć
Na ryju kondom czorny, w ręku karabin, intruz
Wparował komuś do chaty z komandem osiłków
To dało impuls i w końcu ludzie się zebrali
Swoich wystawili, na nich dęba głosowali
Do parlamentu sali wyboru wolność wniosą
Jak chłop, który do stajni wiezie latem siano szosą
Starań owocom przyjrzeć przyjdzie się wkrótce
Siedząc na relaksie, ćmiąc w grupie lolka w bibułce
Pieron każdy tu chce mieć jak sobie wymarzył
Zamach na naszą wolność wkurwiony tłum zgromadził

Idą młodzi, idą tam
Zmieniać swój kraj, premiera, swój start
To jest ten czas, by razem decydować
Sadzić, palić, rodzić się od nowa
Idą młodzi, idą tam
Zmieniać swój kraj, premiera, swój start
To jest ten czas, by razem decydować
Sadzić, palić, zalegalizować

[Liroy]
Chcesz być wolny?!
Ty chcesz wolności, chcesz żyć, chcesz być dumny, chcesz wierzyć
Kto chce wstrząsu chce ludzi, co zmienią coś, nie jebią
Chciałbyś szansy, chcesz wiązać koniec z drugim końcem
Chcę żyć razem z dziećmi wreszcie w wolnej, niepodległej Polsce
Chcę powietrza, nadziei, chcę miłości, chcę zmian
Chcę obudzić się wolny w wolnym kraju, chcę tak
Nie chcę waszych obietnic, afer, szpiegów i mandatów
Nie chcę waszych gier, mów, PO, PiSów, za to
Mam to mam, tak samo jak ty miasto moje a w nim moich ludzi
Każdy z nas się tu dziś ostudzi
Tu mam tak samo jak ty jeden głos
Ten jeden głos to zmieni to, pierdolę mniejsze zło
Chcę być wolny!
Raz dwa raz dwa patrz jak robię wjazd ja reprezentuję państwa oraz te miasta
Abra de A be to me imię nie zapomnij nie zapomnisz ty zapamiętają i potomni
Ej yo nie bądźmy tacy znowu skromni jesteśmy zdolni punkt dla nicponi
Nie chodzi o nic co nie widać jak na dłoni ani oni ani my nie osiągniemy hegemonii
Tuche! Kiedy ja poruszę hardkor skruszę animuszem twoją kopię wartko
Zmuszę byś dłużej ślęczał nad swą kartką buszek Baku Baku reprezentuj hardo
A jak! Picu picu chlastu chlastu mam nastrój ale nie mam płuc jedenastu
Więc zbastuj jeśli nie dostrzegasz kto wlazł tu głuptasku mam to napisane na pasku

D.A.B czy jakoś takoś jak go zwą
Bo to jest on

Dobra jadę z tym tematem własnym rapem od lat podpisany mam na to cyrograf
Szatyn zobacz jak ja wchodzę na tym biorę co najlepsze i skręcone w baty
Pater Noster pozdro w Polskę niosę wiele wiosen jestem rapu komandosem
Nuć pod nosem idę ze śpiewem na ustach nawet typy na wózkach nie usiedzą
Na swych dupskach Spytasz jak to? Powiem szyderap yo szy szy szyderap ziom
Na rozumy machniom bo co pokaże to ma suma zdarzeń więc gram dalej
Ale nie jak nasi piłkarze Wiesz jak taki słowny kiermasz mażę wcześniak
Ciągle się przedrzeźniać każe Jej smak dla mnie to jest ekstrakt marzeń wczesna
Także ta cielesna stażem Jadę szyfrem nie wiem czy to sprytne ale kręcę czeski film
Jak już zwykłem Raczej nie wytnę tego co dobitne niepochlebne łyknę a odetnę lipne bo
By widzieć lipę niepotrzebne okulary zrobimy stypę kiedy dorwę jej namiary
A ty złam się za torbę i mierz cipy na zamiary Ej yo dAb jesteś głupi! Tak tak tak twój stary

D.A.B czy jakoś takoś jak go zwą
Bo to jest on
Miałeś czyste sumienie a ja puste kieszenie
w rapie spełnienie za to znikomy zarobek
zapomnij skurwysynu peja to nie twój parobek
chce się nażreć hiena pyta jaka peji cena
standartowa ściema tak jak wtórność przy tworzeniu
być nie mieć po raz drugi tylko we własnym imieniu
kuszony tandetą dnia każdego wciąż w podziemiu
bo takie mam podejście najważniejsze w robieniu
to nie zaprzedać duszy mnie do tego nikt nie zmusi
nawet jak przydusi nie usłyszysz mego basta
jeden z drugim kart nasta mówisz to tylko interes
ja przed nowym samplerem w patrzałach brak złotówy
rap tworze rzeczywisty to był kolejny dzień próby
nie sprowadził mnie do zguby tak jak nidy działalność
niebezpieczna jak karalność procederu w którym działam
pierdole twe historie tam gdzie zbrodnia tam kara
i to ja wypruwam flaki kiedy tworze nowe tracki
niechce robić draki bo potrzeby takiej nie ma
ale jedno zapamietaj że nie wszystko jest na sprzedaż
nie umiałes uszanować nie wiesz co to jest pracować
nie wiesz jak rapować chciałes za wszystko kasować
naucz sie promować i dbać o swych artystów
warunki w polskim rapie jak żądania terorystów
często nie do przyjęcia niepokorny bez cięcia
żyje pod presją wkurwiam się gdy robisz zdjęcia
znajdź lepsze zajęcia tej ty padlino żerca
odpierdol się odemnie jeszcze żyje rytm bit serca

ref.
Dwie dwie kurwy przez duże K
tylko we własnym imieniu być nie mieć razy dwa
dwie dwie kurwy przez duze K
tylko we własnym imieniu być nie mieć razy dwa
dwie dwie kurwy przez duże K
tylko we własnym imieniu być nie miec razy dwa
dwie dwie kurwy przez duze K
i...... druga rzecz

2.
Chcesz się otrzeć o mój sukces powiem tak z miernym skutkiem
jeden z tych co nie pozwolił manipulować wizerunkiem
i tak go nie posiadam siadam składam pisze gadam
w przyzwoitych warunkach na uczciwych zasadach
a gdyby ich nie było i tak bymn swoje zrobił
i nie pytaj czy zarobił ten co z biedą był za pan brat
to dla ciebie dance makabra sztuka w dwoch aktach
brak rozpaczy w tych gatkach i nie mów na mnie gwiazda
bram zabezpieczenie gniazda poprzez społeczny komentarz
kryminalna sentencja jak anymaniak mientha
od zmierchu do świtu chce dobrego wyniku
jak pocjent na odwyku zawalczyc ze zgnilizną
chcesz być fejmiu jak sisqu mc przy nazwisku
nie kupisz tego mistrzu ta matura jest do zdania
przegrasz bez przygotowania szkoła zycia z niej doznania
w kawałkach które wzbudzą jeszcze wiele uznania
co ty kurwa wogole wiesz o tym całym moim rapie
czy ty wiesz jak to jest przelać uczucia na papier
bez wczesniejszych przygotowań bić zwrotke człowiek zdolny
obdażony talentem i nie samowicie skromny
chciałby cały świat zmienić i nie po to byś mnei cenił
ty najchetniej co byś zrobił byś mnie jebnoł po kieszeni
nie żadze nie błądze za rap wezme pieniądze
które w nowo jorskim parku ktoś zaproponował mądrze
dobrze w pożądku nie odemnie się zaczeło
wynagrodzenie starań które w rapie zawsze było
jaki wpływ na podejście nie zmieniło to za wiele
szczere mam intencje hajs jest środkiem nie celem
jeszcze mam nikła nadzieje że tak źle się tu nie dzieje
od niedawna na legalu być nie miec to sobie cenie

ref.
Dwie dwie kurwy przez duże K
tylko we własnym imieniu być nie mieć razy dwa
dwie dwie kurwy przez duze K
tylko we własnym imieniu byc nie mieć razy dwa
dwie dwie kurwy przez duże K
tylko we własnym imieniu być nie miec razy dwa
dwie dwie kurwy przez duze K
tylko we własnym imieniu być nie mieć razu dwa.
Spełnienie marzeń to pobożne życzenie
Ty skurwysynu nie wchodź na naszą ziemię
Czyste sumienie i przyjaźń którą cenię
To wszystko co widzisz to twoje otoczenie
Jedno spojrzenie i już wszystko wiem
Nie zaprzepaszczę szansy bo kocham nowy dzień
Proszę Cię Boże cierpienie w radość zmień
Ktoś rzuca cień i chce cię zranić
Lecz mimo to ty nie przekraczaj granic
Mają cię za nic spójrz życie przemawia
Sprostaj wyzwaniom które ono stawia
Ciągle namawiam otwórz szerzej oczy
Pod osłoną nocy wciąż życie się toczy
Widzisz tą pięść ona znowu się zaciska
Droga przed nami wciąż jest wyboista
Każdy egoista każdy swoje zbiera
Przyjaźń zamiera wszystkim to doskwiera
Otwarta cela ktoś wchodzi ktoś wychodzi
Ja ciągle słyszę płacz strudzonych rodzin
Nie każdy z nas się z tym zgodzi

Obudź się głupcy śpią nie zasypiaj
Dławi cię panika ? Spokojnie oddychaj
Ruch na ulicach miasta jest obłędny
A sen ? sen, sen jest śmierci krewnym [x2]

Nieraz nie dwa poczujesz to ukłucie w sercu
Później wszystko szybko bez zbędnych wstępów
Akcja nabiera rozpędu utrata tchu
Kilkanaście sekund mija…
Na czasu cięciwie drżysz z czoła szybkiej klęski
Łudzisz się że nikt nie przyłoży do niej ręki
Wokół oczu z których płyną łzy na życzenie
Padasz na los przełam zmęczenie
Nie gorąca krew a chłód w psychice to atut
Masz to przetrwasz w kraju skrajnych temperatur
Dzień po dniu ucieka przed nami
Czujesz się wolny ? a na nogach nosi kajdany
Pęta na rękach marzysz żeby spełnić życzenie
Musiałbyś żyć ze sto razy azyl
Głupcy śpią stać ich na to wierzą w to
Mam rację jest tak co ? no
Przestań szukać w chaosie sensu
Pozbądź się lęku wiem na pułapki życie ma wiele patentów
Nie dajmy się zwariować bo przeżyć da się
Tylko w filmach robią odpowiednie rzeczy w odpowiednim czasie

Obudź się głupcy śpią nie zasypiaj
Dławi cię panika ? Spokojnie oddychaj
Ruch na ulicach miasta jest obłędny
A sen ? sen, sen jest śmierci krewnym [x2]

Podnieś się weź los w swoje dłonie
Takich jak ty ja dobrym słowem chronię
I ciągle gonię czas który ucieka
Dla naszego człowieka zawsze drzwi otwarte
Odwracam kartę te słowa nie są żartem
Biorę się w garść i do przodu idę
Mijając ludzi naznaczonych wstydem
I choć byś chciał nie podetniesz skrzydeł

We śnie czuje że nie śnie od potu mokry
Ty też odpalasz kolejny szlug bezsenności
Mieszkasz vis a vis w naszych oknach światła
Mimo straconych dni nadzieja nie zgasła
Ostatnia deska ratunku naszego gatunku
Ktoś musi odpaść żebyś ty mógł zostać
Czarne słońce na nas wszystkich cień kładzie
Ten kto wypadł za burtę nie może chodzić po pokładzie

Obudź się głupcy śpią nie zasypiaj
Dławi cię panika ? Spokojnie oddychaj
Ruch na ulicach miasta jest obłędny
A sen ? sen, sen jest śmierci krewnym [x2]
Moje Demony atakują z każdej strony!
Chcą mojej zguby, najwyższej próby kutafony!
Mam ich dość, a jak na złość jest ich mnóstwo,
Rodzą się jak króliki - ziom, niezłe gówno!

No dobra dawaj ten bit !

Ref:
Moje Demony atakują z każdej strony!
Chcą mojej zguby, najwyższej próby kutafony!
Mam ich dość, a jak na złość jest ich mnóstwo,
Rodzą się jak króliki - ziom, niezłe gówno!

dAb:
Mam parę demonów seksu, bo jeden, nie byłby od seksu tylko od najebek
A ten ziom właśnie, on rośnie ciągle w siłę - bo kiedy jestem trzeźwy to zaraz się napiję
Demon prędkości - tego to nawet lubię, wciska mi gaz do dechy kiedy się tylko wkurwię!
A ten od furki ma niezłą polewę, i robi sobie bekę ze mnie z Demonem Zjebek.
Demon komputera, ten to jest przechera cywilizowałem się już z nim nie raz,
Nie dwa, nie trzy, nie sto nawet, on kumpluje się z tym chujem od zabawek!
Wiesz jest też jeden gnojek taki, który sprawia że wciąż się boję o dzieciaki,
A inny to że trzęsą mi się ręce, gdy jestem zazdrosny a tego wcale nie chce!
Nie chcę ich wcale - niech spierdalają! Muszę rozpierdolić ich swoją husarią
Jedni narzekają, inni w chuju mają a ja nie dam się zjebać tym kanaliom!
Mówię nie dam się zjebać tym PizDemonie, bo mikrofonu koniec jest po mojej stronie!
Przekuję was na pieniądze chuje, pół godziny na stojąco - czujesz ?

Ref:
Moje Demony atakują z każdej strony!
Chcą mojej zguby, najwyższej próby kutafony!
Mam ich dość, a jak na złość jest ich mnóstwo,
Rodzą się jak króliki - ziom, niezłe gówno!

Joka:
Tematem tej nawijki, niech będzie książka, którą dostałem dawno temu od ojca,
Dużo humoru, erotycznie mocna, demoniczna powieść o życiu chłopca,
Każda kolejna strona wciąga mnie do środka, każdy kolejny rozdział mógłby nie mieć końca
Coś o zarwanych nockach, spalonych mostach, autor ponoć nieznany - chociaż ja znam gościa
Na każdej kartce papilarna jest pieczątka, tych przeczytanych jakieś dziesięć tysiąca
Co to za książka? Nie wie profesor gąbka, W11, Komenda i Pomorska
Mam ją i czytam, bo w tym tekście każda kropka, zaczyna zdanie z dużej litery jak Śląsk,
Dostęp do morza, albo widok z okna, być albo nie być - dramatyka Sheaksper'owska
Twarda okładka ona nie chce się rozpaść, skóra która zmienia się tylko od słońca
Czarno na białym, drukowana czcionka, nie znajdziesz tego kruka w kolorowych kioskach,
A słowa papugami powtarzają się jak ten ptak, co krzywy dziób ma tak jak na zakrętach
Książka to papier, a orzeł na monetach jest tyle samo warty co jego własna reszka
O kobietach, o tym co będzie jutro, przepis na Siebie jakby życie było kuchnią
Jak za błędy nie zapłacić dupą, i którędy wejść jak mnie wyrzucą
Nie ważny tytuł, nie zaszło jeszcze słońce niebieskie niebo nie wróży że już kończę,
Niezły początek, to tak jak dobry rozbieg, gdy tą melodię grać nadal tak jak człowiek
Na każdej kartce papilarna jest pieczątka, nie ma na "pudlu", kundlu i w brukowcach
Nie możesz dostać! Schyl się, podskocz, pląsaj, zmień nazwisko, wszystko zapuść wąsa
Stop! Nie pytaj nie możesz jej dostać, przeczytam do końca, demonizująca!
Na bitach, uśmiechnięta postać - Joka, demony pełne do worka!

Ref:
Moje Demony atakują z każdej strony!
Chcą mojej zguby, najwyższej próby kutafony!
Mam ich dość, a jak na złość jest ich mnóstwo,
Rodzą się jak króliki - ziom, niezłe gówno!
[Shellerini]
Gwiazd plejada, zacne grono, niczym Triada
Znów rozrabia, jak w Transylwanii Hrabia
Nie podrabiam, to nie plagiat wymagam
prawdziwości to też tak właśnie gadam
O to Piątkowski pluton egzekucyjny
Larwa, Guralesko i Shellerini,
łowca świni, czarna owca, nieznana postać
bez Blinku na szyi bo w chuj gdzieś mi został
To tutaj, moja grupa buja się jak Sułtan
To tutaj, zarywam nocki chodź tonę w długach
To tutaj, tryb picia typowo Polski
I tryb życia bez forsy, najgorszy
Procenty, kobiety, Jointy i proszki
Wychodzę z toczki, studio 5 Element
Jeden jeden styl, zanim obrócę się w pył
Ze mną będzie PDG znów na koncercie

[Gural]
Jutro Długi weekend i 2 koncerty
dziś studio i słów sterty, nabierz rezerwy
Pizgam słów serwy, jadę bez przerwy
Skurwysynom szargam nerwy
tak jak wtedy kiedy szarpią zęby
Babilon wokół, płynie flow z bloku
Jadę z grą w toku, z krwią w oku
Sprawdź ten nielegal bo to jest grane
pozdro Kato, Mega Hotel Diament
Chodź diamenty chciał wziąć na zawsze Kane West
Mam w chuj kamieni tej, to się nie zmieni wiesz
ja wale Kombii, powiedz kto je tak wspaniale robi
To rusza twoją starą jak jebany aerobic
Gural stale trąbi i ciągle smoli
w rap kanale bombi, przez co dzisiaj wygląda jak zombi
To nie gra i trąbi zespół Kombii
to ci chłopcy którzy są źli, to ci najgorsi

Z koncertu na koncertu, w chuj skillu mam szpondze,
Swych ludzi znam dobrze, przyjdzie czas to odpoczne.

Z koncertu na koncertu, w chuj skillu mam szpondze,
Swych ludzi znam dobrze, przyjdzie czas to odpoczne.

Czy jest tu Poznań, wiesz że jest
Czy jest tu Wrocław, wiesz że jest
Czy jest tu Kato, wiesz że jest
Czy jest WWA, wiesz że jest
Czy jest tu Szczecin, wiesz że jest
Czy jest tu Wałbrzych, wiesz że jest
Czy jest tu Trójmiasto, wiesz że jest
Czy jest tu Leszno, wiesz że jest
Czy jest Koszalin, wiesz że jest
Czy jest tu Łódź, wiesz że jest
I czy jest tu Kraków, wiesz że jest
Czy jest tu Berlin, wiesz że jest
Czy jest tu Londyn , wiesz że jest
Czy jest Nowy York, wiesz że jest
Czy jest Chicago, wiesz że jest
Czy jest cały świat ze mną, wszyscy ze mną.
O kurna, pana Czaka ta taka noga jurna
To wykop o mocy nunchuk'a z półobrotu wydala na Saturna
Od tego czasu szybszy jestem od Jason'a Bourne'a
O zgrozo w pozornym chaosie osiem dni w tygodniu się turlam przez życie
A życie to dziś pieści mnie, a jutro swędzi jak wysypka skórna
To taka wymieszana urna, zbiór krótkich chwil
Co dzień wyborów mur na try-trylion mil, i te decyzje, wykaż precyzje
Toru wybory pory wy amory, opory wybory, obory, bory wybory
Wybory, wybory-bory, wybory, wybory-bory, wybory-bory, wybory-bory, wybory
Wybory, wybory, wybory, wybory, wybory, wybory, wybory
Wyborów mur na try-trylion mil
I taki deal że albo w tlenie jest amfetaminy pył
Albo tuż po maturze ktoś dla zabawy przyspiesza nam ten film

Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Zamienił moje serce na głowicę Kasprzaka
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Nadał mi ten impet, połamał na bałagan
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Zamienił moje serce na głowicę Kasprzaka

Śmigam jak MMS, niedogadany z sensem
Czasem lecę w kulki, nie myl mnie z M&M'sem
Zworki mam czułe tak więc wiele awarii
Mózg jak Ferrari lecz ciało jak Atari
W duchu siła husarii, to na raz postaw
Wybacz mi, moja głowa to niezbyt prosta
Przeplatana siatka stu pasmowych myśli autostrad
I nawet Nostra-kozaczy-damus, nie przewidzieli by jej planów
To może przez ten odłamek uranu - oto echo misji Wietnamu
Yyy po - pomidor?
Czasem zawieszam się jak Windows, lub sieci LAN'u
Jak moherowe babcie podczas emisji Klanu
Kiedy dla fanów składam rymy jak po plażowaniu leżaczki
Twoje słowa do mnie to kaczki
Rozjeżdżane jak żaby przez metafor pełne taczki
Więc kiedy mówisz coś ważnego przyłóż mi do policzków wiatraczki
Albo naklej sobie na czoło stopu znaczki
Może tak uda ci się chwycić mnie
I ściągnąć na ziemię z mej kosmicznej tułaczki

[x2]
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Zamienił moje serce na głowicę Kasprzaka
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Nadał mi ten impet, połamał na bałagan

Gram trochę z boku, jak flet poprzeczny
Z dala od natłoku kserokopii wstecznych
Należę do bloku anty-żenad niedorzecznych
Zasuwam w amoku jak struś pędziwietrzny
Życie bajka po trochu, czasem kwaśny jabłecznik
Taka sama, a każdy tu targa swego potu ręcznik
Albo jesteśmy fajni albo skuteczni
W życia jadłodajni rywale odwieczni
Dopiero łapię sens a już dwadzieścia sześć przecznic
Uważaj, ta bajka wciąga jak słonecznik
Więc turlam się przez życie
Już wiem, że nikt nie powie mi jak żyć należy by żyć należycie

[x2]
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Zamienił moje serce na głowicę Kasprzaka
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Nadał mi ten impet, połamał na bałagan

Przepraszam, że tak pędzę
Odbijemy to później i prędzej

korekta: trigger
[Bosski Roman]
Głowa do góry wariacie bo dzis nie zyje sie lekko
Trzeba harować tu ciezko aby nie było ci kiepsko
Stresu maski z depresją niszczą nam życia piękno
Zatem oczyśc swój umysł niech kajdany te pękną
Sukces i szczęscie to umysłu jest stan
Wolność leży w twoim sercu szukaj jej tam
Przywiązany do pragnień i presji społecznej
Nigdy szcześcia tu nie znajdziesz może namiastkę prędzej
Nie jest łatwo teraz ludzie wciąż odpadają
Pamiętaj wygrywają ci którzy sie tu nie poddają
Coraz lepsi sie stają ci którzy tu wytrzymają
W naszych umysłach moce które nas uzdrawiają
Głowa do góry ja mówie głowa do góry
Razem burzymy tu mury nie zatrzymają nas bzdury
Zabij klimat ponury śmiej sie z tego z natury
Niewolniku koniunktury otwórz oczy otwórz umysł

[x2]
Głowa do góry wariacie, głowa do góry wariacie
Bez sensu sie zamulać, wy w tym nastawieniu wciąz trwacie
Szyj za zdrowie znów pacierz i ruszaj na ostro barcie
By życie kosztuj ze smakiem, głowa do góry wariacie

[Tadek]
Musisz widzieć szczyty które chce zdobywać
Z zamartwiania się sukces nie może wypływać
Tak to bywa, ze przykro zaskakuja nas marzenia
Nie bądź słaby psychicznie walcz o swoje marzenia
Nie daj sie zrazić do zycia głowa do góry wariacie
Nawet jak gorzej sie wiedzie, nawet jak lezysz na macie
Za siebie odpowiadacie głowa do góry i ogień
Ku lepszemu ruszajcie, szerokości i z Bogiem
Wieć jeśli jedziesz w doł po równi pochyłej
Zacznij pnąć sie w góre, musisz znaleźć na to siłe
By nie ocknąc sie na starość w rzeczywistości niemiłej
Żeby zamiast wrogich spojrzeń mieć dom, spokój i rodzine
Głowa do góry by widziec więcej i mieć wybór lepszy
Nie daj sie złamać wewnetrznie nawet jak coś sie popieprzy
Weź na celownik sukcesy choć wokół i szczytów chmury
Powtarzaj z nami te słowa a teraz ręce do góry

[x2]
Głowa do góry wariacie, głowa do góry wariacie
Bez sensu sie zamulać, wy w tym nastawieniu wciąz trwacie
Szyj za zdrowie znów pacież i ruszaj na ostro barcie
By życie kosztuj ze smakiem głowa do góry wariacie

[Popek]
Ja mówie głowa do góry dobrze wiem, ze jest ciezko
Ziomek przeszedł przez piekło, tutaj nikt nie ma lekko
Ja mówie głowa do góry, właśnie teraz jest ten moment
Jak sie zaraz nie odmulisz to wszystko skończone
Ja mówie głowa do góry bracia trzeba zapierdalać
Nie marnować swego zycia odłozyć troche siana
Mówie głowa do góry ziomek nigdy nie pekaj
Patrz tym kurwom prosto w oczy zawsze o tym pamietaj
Mówie głowa do góry, ale nie z głową w chmurach
Jesli tak sie zachowujesz to zwykły z ciebie burak
Mówie głowa do góry, nie potrafie sie poddać
Idę do przodu jak zywa pochodnia

[x2]
Głowa do góry wariacie, głowa do góry wariacie
Bez sensu sie zamulać, wy w tym nastawieniu wciąz trwacie
Ślij za zdrowie znów pacież i ruszaj na ostro barcie
By życie kosząc ze smakiem głowa do góry wariacie
2cztery7 OER
rapping - Stasiak
rapping - Mes
talking - Karol
Do siego!

Wiem, że jesteś ładna i należysz do socjety
Ale to nie kręgosłup moralny Cię usztywnia niestety
Ładne dłonie, piękne włosy, urodziwy ryj
Ale w dupie przewrócone, bo tkwi w niej kij
Mówisz bardzo cicho i tylko do wybrańców
Korowód koneksji, znajomości łańcuch
Takie jak Ty się nie rodzą, takie jak Ty ktoś puszcza
Pomiędzy bańkami z plastikowego kufla
Twoich ziomów też nie rodzą matki w mękach tortur
Raczej przynosi ich bocian, lub wyskakują z tortu
Chciałem tylko zaproponować whisky i gadkę
Nie byłem niemiły dla Ciebie, ani Kubusia Puchatka
Co stał obok z grymasem, dylematem Wtorku
Ma doła, bo jest w klubie w Polsce, a nie w Nowym Jorku
Ktoś Ci da cienkiego szluga, Ty go sobie ćmisz
Ale jak to robisz, że Cię nie uwiera ten kij

Wiem, że jesteś ładna i należysz do grupy
Ale wyjmij kij z dupy, wyjmij kij z dupy
Wiem, że jesteś ładna i należysz do grupy
Ale wyjmij kij z dupy, wyjmij kij z dupy
Wiem, że jesteś ładna i należysz do grupy
Ale wyjmij kij z dupy, wyjmij kij z dupy
Kiedy robili Ci twarz wtedy los Ci sprzyjał
Ale pozbądź się kija 'biaaacz'!

Ej, po co spoglądasz, nawiązujesz kontakt tą źrenicą śliczną
Skoro nie planujesz wypić ze mną wódki, ani sekcją rytmiczną
Nie wiadomo po co te gierki, nie jestem miętki, się nie napraszam
Niech dorzuci do pieca tej hecy dwa słowa my mate Stasiak

My pobijamy bardzo mili, wychowani całkiem dobrze przez mamy
Mamy też drinki, mamy whisky, mamy koke też mamy
Chcemy się przysiąść tylko, zamienić słowo prawdziwe
Ty patrzysz z góry dziewczynko, a z dupy wystaje kijek
My robimy Hip-Hop, nie dziedziczymy fortuny
To jest dla Ciebie za płytko, choć znamy ludzi kultury
Nie jeździmy do Miami na sierpniowe wakacje
A w zimowe wakacje raczej nie spotkasz nas w Aspen
Nie spotkasz nas też chyba nigdy w życiu
Chyba, że usuniesz w końcu ten kij z odbytu
Wywożony styl, prosto z paryskich salonów
Mógłby spoko być, ale na dworze Windsor'ów
Książęta z alkopoligamii już wiedzą o Tobie
Mamy pewną radę, dla tych sztywnych kobiet
Zejdź na Ziemię, rozejrzyj się wokół, proszę
Byłaś fajną świnią, a jesteś w szoku prosie

Wiem, że jesteś ładna i należysz do grupy
Ale wyjmij kij z dupy, wyjmij kij z dupy
Wiem, że jesteś ładna i należysz do grupy
Ale wyjmij kij z dupy, wyjmij kij z dupy
Wiem, że jesteś ładna i należysz do grupy
Ale wyjmij kij z dupy, wyjmij kij z dupy
Kiedy robili Ci twarz wtedy los Ci sprzyjał
Ale pozbądź się kija 'biaaacz'!

Ale, ale jeżeli uważasz, że wyciąganie kija z dupy jest za mało sophisticated
to może spróbuj go najpierw, nie wiem - obrócić albo zgiąć, a potem dopiero wyciągnąć
nic to pewnie nie zmieni, ale będzie jakoś tak inaczej
poza tym wyobraź sobie, że jeszcze nikt z Twoich znajomych tego nie robił - wszyscy chodzą z kijem w dupie, więc jak go teraz wyciągniesz będziesz pierwsza, do dzieła!
Pozbądź się kija biaaacz!
Ref: Bum, bum, bum …

Bum, bum, bum przed wami impreza J.J. i Karramba z nowym tekstem uderza, imprezowo, młodzieżowo, wam teraz zapodamy hej yoł men się macie damy digi digi digi die historia się zaczyna, alkohol, kolesie, nie jedna ekstra dziewczyna party u znajomych osiemnaste urodziny, muzyka na ful, roztańczone blondyny, rozpalone brunetki jakże skąpo ubrane przez obecnych kolesi obserwowane jest naprawdę cool, jest zawodowo w stu procentach jest odlotowo.

Ref: Bum, bum, bum …

Bum, bum, bum riwi stiwi stiwis zgoł ekstra laski bęk, bęk party szoł rozpalone brunetki są naprawdę doskonałe w samej bieliźnie chcą pochwalić się swym ciałem jes, jes, jes na stół jedna wskoczyła ruchem swoich bioder sensacje wzbudziła, a kolesie nic jakby z innego świata bardziej od panienek jarcuje ich herbata, kawa, pączki, sałatki i kanapki jak na 90 urodzinach swojej babki hmmmmmm kobiety są zawiedzione, nie zadowolone, nie zaspokojone.

Ref: Bum, bum, bum …

Bum, bum, bum ktoś dobija się do drzwi J.J. i Karramba tak to właśnie my, czarno białe imprezowe rap pogotowie zaraz się zacznie panie i panowie. Kolesie do domu, paciorek i do spania teraz koleżanki już nie będzie ściemniania nasz DJ rozkłada swoje gramofony J.J. i ja zapinamy mikrofony chwila ostrego rapu na dobry początek, dziewczyny są ekstra nie udają niewiniątek znów taniec na stole striptiz i te sprawy rozkręciła się impreza, rap i sex zabawy kolesie załamani może trochę zawstydzeni ale na pewno poważnie zgorszeni widząc cztery gorące namiętne, kobiety odkrywające swoje wszystkie sekrety przed jednym facetem nie uwierzyli z okrzykiem na ustach imprezę opuścili, a dziewczyny są szczęśliwe dowartościowane na na na czyli party udane.

Ref: Bum, bum, bum …
RPS:
Imprezowa, lubi jazz, zgrabna dama, domatorka,
zwariowana nimfomanka, uczuciowa, miła w lokach.
Górska podróżniczka, przyjaciółka, humanistka,
subtelna, poliglotka, ładna, ruda, dziwna w szpilkach.
Punktualna, lubi zjeść, mądra i zadbana fanka,
fajna blondi, niepaląca, porządna, elegancka.
Odważna, błyskotliwa, ciemnooka, romantyczka,
kobieca, pewna siebie, lekkomyślna, artystka.
Normalna, dumna kotka, fanka kina, bez pruderiat,
pełne usta, przebojowa, atrakcyjna, niezbyt święta.
Waleczna, nazbyt spięta, rozsądna, hostessa,
wrażliwa, uzdolniona, sympatyczna, biega w dresach.
Zachłanna, próżna, bystra, hetera, trzyma dystans,
z tytułem naukowym, opalona, egzotyczna,
Egocentryczna, zazdrosna, piękna,
bliska mojego ideału, który znaleźć pora przyszła...

Mrozu:
Ile masz cech? Ile imion masz? Tego nie wiem...
Mam nadzieję, że znajdę Cię niedaleko tam i uwierzę -
i uwierzę bezgranicznie w nas, że już Ciebie mam...
Bezgranicznie tak...

Duże oczy, wygadana, ciepła bardzo, pierwsza klasa,
naturalna, bez nałogów, grzeczne dziewczę do szampana.
Nienaganna rówieśniczka, histeryczka, lubi freestyle,
nie anorektyczka, Słodka, śliska, optymistka.
Wysoka, wierna, czysta, zmysłowa, sportsmenka,
seksowna tenisistka, smukła, śliczna, tańczy breaka.
Po studiach, z przeszłością, amatorka mocnych wrażeń,
bardzo skromna, spontaniczna, lubi znać kolejność zdarzeń.
Koniecznie napalona, desperatka, ale letnia,
bezdzietna, intrygantka i to niekoniecznie biedna.
Lalka barbie, z telefonem, po rozwodzie, sekretarka,
miłośniczka sztuki, amatorka picia w parkach.
Niegrzeczna, po trzydziestce, striptizerka w klubie go go,
lolitka, sama z dzieckiem, uśmiechnięta, z miną błogą.
Bizneswoman, lady fitness, fanka hardcorowych imprez -
poszukując ideału, ja przebrnąłem przez nie wszystkie...

Mrozu:
Ile masz cech? Ile imion masz? Tego nie wiem...
Mam nadzieję, że znajdę Cię niedaleko tam i uwierzę -
i uwierzę bezgranicznie w nas, że już Ciebie mam...
Bezgranicznie tak...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo