Popularne piosenki. Polski Hip Hop

RPS:
Imprezowa, lubi jazz, zgrabna dama, domatorka,
zwariowana nimfomanka, uczuciowa, miła w lokach.
Górska podróżniczka, przyjaciółka, humanistka,
subtelna, poliglotka, ładna, ruda, dziwna w szpilkach.
Punktualna, lubi zjeść, mądra i zadbana fanka,
fajna blondi, niepaląca, porządna, elegancka.
Odważna, błyskotliwa, ciemnooka, romantyczka,
kobieca, pewna siebie, lekkomyślna, artystka.
Normalna, dumna kotka, fanka kina, bez pruderiat,
pełne usta, przebojowa, atrakcyjna, niezbyt święta.
Waleczna, nazbyt spięta, rozsądna, hostessa,
wrażliwa, uzdolniona, sympatyczna, biega w dresach.
Zachłanna, próżna, bystra, hetera, trzyma dystans,
z tytułem naukowym, opalona, egzotyczna,
Egocentryczna, zazdrosna, piękna,
bliska mojego ideału, który znaleźć pora przyszła...

Mrozu:
Ile masz cech? Ile imion masz? Tego nie wiem...
Mam nadzieję, że znajdę Cię niedaleko tam i uwierzę -
i uwierzę bezgranicznie w nas, że już Ciebie mam...
Bezgranicznie tak...

Duże oczy, wygadana, ciepła bardzo, pierwsza klasa,
naturalna, bez nałogów, grzeczne dziewczę do szampana.
Nienaganna rówieśniczka, histeryczka, lubi freestyle,
nie anorektyczka, Słodka, śliska, optymistka.
Wysoka, wierna, czysta, zmysłowa, sportsmenka,
seksowna tenisistka, smukła, śliczna, tańczy breaka.
Po studiach, z przeszłością, amatorka mocnych wrażeń,
bardzo skromna, spontaniczna, lubi znać kolejność zdarzeń.
Koniecznie napalona, desperatka, ale letnia,
bezdzietna, intrygantka i to niekoniecznie biedna.
Lalka barbie, z telefonem, po rozwodzie, sekretarka,
miłośniczka sztuki, amatorka picia w parkach.
Niegrzeczna, po trzydziestce, striptizerka w klubie go go,
lolitka, sama z dzieckiem, uśmiechnięta, z miną błogą.
Bizneswoman, lady fitness, fanka hardcorowych imprez -
poszukując ideału, ja przebrnąłem przez nie wszystkie...

Mrozu:
Ile masz cech? Ile imion masz? Tego nie wiem...
Mam nadzieję, że znajdę Cię niedaleko tam i uwierzę -
i uwierzę bezgranicznie w nas, że już Ciebie mam...
Bezgranicznie tak...
Vixen:
Wciąż jestem przekonany, że ślę sygnały byś poczuł ten
Rap, zainfekowany szedł w stronę zmiany #Bisz Oer Kay.
Rap zarezerwowany jest dla odważnych, co nie boją się.
Strach jest jak złe przyprawy do tej potrawy, którą życie jest.
Jestem przekonany, że mogę zmienić ten rap na lepsze,
Bo mój tlen to plany i trening u mnie to jak powietrze.
Wiem, że tylko ode mnie będzie zależeć moje szczęście.
Wiem też, że nie pójdę bezbłędnie, ale podnoszę poprzeczkę.
Są tu ludzie, którzy żyją, żeby popełniać błędy.
Jestem jednym na milion – błędy skupisko wiedzy.
Wierzę, że mamy wszystko by spełnić swe potrzeby,
Choć to jak kiedyś mówić Wikingom, że zdobędziemy Księżyc.
Mam przekonanie, że jak chcę bardzo mogę góry ruszyć.
Ty masz przekonanie – życie to bagno, siedzisz w nim po uszy.
Też wyruszyłem stamtąd, więc znam to, ziom, od kuchni,
Tylko wytrwałość może wyprowadzić nas z tej dżungli

Ref.:
Jestem przekonany, że możemy wszystko i idę za tą myślą
Choć nie mam nic prawie
Odpowiadam za swoją rzeczywistość która zmienia się
Pod perspektywą z której patrzę. (x2)

Bisz:
Jestem jak pierdolony żuk obrócony na plecy,
Muszę na nogi stanąć jakoś zanim mój czas zleci
Z góry na mnie jak but Boga, gdzie mój vibe się podział.
Czuję się staro kiedyś Hulk, dzisiaj Hulk Hogan.
Być może to mój czas, by zejść ze sceny,
Bo jadę na wstecznym od lat na drodze po PLNy.
Kto mnie przekona, że to ja kuję swój los, póki
Co tu co noc to nie on kończy wciąż skuty.
Muszę się rozbujać nie wiem jak, ale to może nie może się skończyć, tak mam
Tyle do zrobienia w labiryncie tej rap gry jestem głodny #Pac-Man
Lecz jestem żukiem na grzbiecie i walka
Moich nóg o powrót na ziemię to raczej kankan
Kręcę się w kółko na ślepo jak oberwana głowa ludzika Lego
Bez przekonania że będzie coś z tego bo w portfelu zimno studzi każdego
Wszystko bez sensu … Kurwa nie mam szczęścia
Nie przekonasz mnie że (yhh) Biszu wstawaj, przestań stękać!

Ref.:
Jestem przekonany, że możemy wszystko i idę za tą myślą
Choć nie mam nic prawie
Odpowiadam za swoją rzeczywistość która zmienia się
Pod perspektywą z której patrzę. (x2)

Vixen:
Czuję się tu tak jakbym kokę tu brał,
Czuję ten haj i wchodzę na majk.
Choć nie wciągałem nigdy nosem tu brat,
Ale i tak przenoszę, man, góry,
Bo znam cel i siłę słowa z góry
Który mi mówi miej cel, a cel to droga
Wierzę, że moja pasja jak hel poniesie w stronę Boga
Balon, który kiedyś pęknie gdzieś tam w przestworzach,
Uwolni energię w nim gromadzoną przez wieki.
A ta energia spadnie na ludzi jak konfetti
Moje wcielenia od zera do teraz, ziom, wierz mi
Wiedza jak pył gwiezdny zleci na glob ziemski
Plewić te kompleksy by zbierać plon większy,
Użyźnić ląd i odebrać z rąk przestępcy.
Pośród rąk we krwi budować dom bez nich,
Bo żadne zło nie może wziąć nam tej chęci.

Ref.:
Jestem przekonany, że możemy wszystko i idę za tą myślą
Choć nie mam nic prawie
Odpowiadam za swoją rzeczywistość która zmienia się
Pod perspektywą z której patrzę. (x2)
Jest jak jest raz gorzej raz lepiej
I co z tego że pieprzoną biedę klepiesz
Że czasem nawet chleba jest za mało
To życie najlepszy nauczyciel w kość dało
Pamiętaj będzie dobrze co by się nie działo
Ja ufam Panu on jest moją skałą
Nakarm swoje dzieci które są błogosławieństwem
Ucz by były niedoskonałości przeciwieństwem
Bo tylko czyste sumienie jest zwycięstwem
Chybiasz z celu i ponosisz klęskę
Jak wielu tych którzy idą krętą drogą
I tak jedną nogą w grobie jesteś już
Z prochem godnym daj se luz
Głową rusz uwierz w siebie skrusz niewoli jarzmo
Pozostaw za sobą niepowodzeń pasmo
Lecz nie dolewaj do ognia oliwy
Wiesz Pan Bóg nie rychliwy Ale sprawiedliwy
Odnajdź szczęście aby być szczęśliwym
Dziś jesteś zwierzyną a jutro myśliwym
Elo Elo Elo

Ref.: Na Na Na Na
Będzie dobrze dzieciak elo
Do góry głowa
Na Na Na Na
Będzie dobrze dzieciak
Uwierz w to a tak będzie

Będzie dobrze szczery pot na naszych skroniach
W naszych dłoniach nasze płyty
Nie złote ani platynowe
Polskie produkcje w stu procentach hardcorowe
Zdolne dzieciaki w nich trzeba wierzyć
Ich czyste tchnienie
Dlaczego twoje pragnienie nie ma stać się rzeczywiste
Nie masz bać się podejmować trudne decyzje
To niezdecydowanie tworzy kolizję
Więc nie łap przeszkody
Wszystko potoczy się swoim torem
Będzie dobrze jest hasło naszym promotorem
Pokazywać pokorę nigdy komuś
Sami dla nas samych zasady dane
Życie tworzone przez tych cwanych
Rozpoznaj ich plany weź głęboki oddech
Popatrz wprzód uspokój rąk drżenie
To jak świat stare z podwórka marzenie
O rodzinie kobiecie swoim koncie
Minimum socjalne dla niektórych jest banalne
To czego chcemy to jak myślimy i jak żyjemy
Minimum normalności bez bycia podłości
Ziomków lojalności patrzeniu w ostrości
Cały świat jest teraz u twoich stóp Vienio więc ruszaj
Nie nie nie koleżko teraz ty posłuchaj
Ja to wcale nie chce na własność
Tyle co przeciętny człowiek
Początek końca 21 wiek

Ref.

Będzie dobrze dzieciak Żeby przeżyć już dziś
Trzeba w to uwierzyć Sieć perspektyw szerzyć
Łatwo może nie być Bo nigdy nie było
Ale jakoś się żyło I choć życie w sobie kryło
Wiele niespodzianek Będzie dobrze słowo
Nie umieraj duchowo Twoja wiara w zwycięstwo
Zwiększa prawdopodobieństwo
Że w końcu uda zabić się niebezpieczeństwo
Tak to prawda zbyt często widzę zło
Tego nie da się wykluczyć
Czas się nauczyć żyć z poniesioną klęską
Żeby móc zwycięsko wyjść z każdego ringu
Mistrzowski Amsterdam w ramach dopingu
Trzecia płyta się zbliża Słychać ją wszędzie
Dzieciaku dobrze będzie Uwierz to zobaczysz
Są ludzie dla których na stówę coś znaczysz
Oni Ci pomogą a ty nic nie stracisz
Jak szacunkiem zapłacisz
Takie są reguły a może to szczegóły
I nie warto bym truł
Jeszcze młodej krwi nadzieja wciąż się tli
Te wszystkie szare dni ona jest moją mocą
Wciąż daje sok zepsutym owocom
Przynosisz sen długim bezsennym nocą
Nich pozytywne myśli złe chwile ozłocą
Niech górują nad złem Będzie dobrze ja to wiem

Ref.

Niosę nowe orędzie Mikrofon to narzędzie
Człowieku dobrze będzie Choć wiatr w oczy wieje
Szansa maleje Zawsze mam nadzieję
Podobno matkę głupich jestem wśród nich
Bo wierzyć nie przestanę A bywa przejebane
To jest nauczane komuś na odcisk stanę
Też się nie zamartwiam Sprawę załatwiam
Jak dym się ulatniam Jestem losu kowalem
Podziemny rap chwalę Raz pierdolić żale
Dwa jak zapale strzącham z popiołem
To na o wczoraj kląłem Pytasz skąd się wziąłem
Włodi PGL kontynuuje co zacząłem
Życie nie chce czekać Nie ma co narzekać
Przed czymś uciekać Ktoś będzie szczekać
Los z nikim się nie pieści Zaciśnij zęby podnieś pięści
Dzieciak oto się zemści Mówią kawałki nasze
Nie daj pluć se w kaszę
Nareszcie straszne ja skręta nie gaszę
Niech to dotrze że będzie dobrze
A chwila zwątpienia w słabszego Cię zamienia
Więc jebać urojenia
I działaj z przekonaniem że nic złego się nie stanie
Ave na przetrwanie
Na otarcie łez człowieku będzie dobrze
Raczej dobrze jest

Ref. x2

To dla wszystkim ludzi
Którzy wieżą w swoje możliwości
Zdani sami na siebie
Idą do przodu
Nie zważając na przeszkody
Wierząc że będzie dobrze Elo Elo
Hej! Yhyy, ej, ej, ej ej hej!
Hej tłusty bit!

To jest mój ulubiony stolik, to moje ulubione miejsce
Jestem tak wciśnięty jak lejce w ręce
Gdy koń zasuwa jak klatki filmowe
Które oszukują wzrok, tłok, ruch mig mig na ekranie
A to moje ulubione miejsce, mam tak ciężko,
Że opada na ramiona moja głowa moja urojona
Jeżeli chodzi o miarę wagi: tona
Tonę mam na pewno na bank jak napad
Nie komentuj pozy tej neurozy, bo krok o zatarg
A komentarz spływa tak po mnie jak pod nosem katar
Kilogramy na me ramię, na me ramię ciężka głowa

Ej, ej! Kilogramy na me ramię, na me ramię ciężka głowa
Opada jak salowa kula, jak stalowy kafar
Ugina się stół, uginają się ręce, moje 70 kilogramów ani kilo więcej
A ja gorący jak napar
I te ręce są długie jak metry kilo tam do ciebie, do innego miasta
Surowo je oceniam, bo jestem surowy jak tatar
Jak w kilach herce co bujają mą membranę
Tylko nastaw uszy jak przeciwlotniczy radar
Jak radar odczytasz od tyłu to też jest radar
Kiedy pot leci plecy gną się, opieram o ścianę by ciężar zrównoważyć
Nie pęknąć jak pęknąć bańkę mydlaną
Bo łeb ciężki napuchnięty jak balon
Halo halo! I ktoś krzyczy ‘się nie narzucaj’
Problem ja się nie narzucam, problem nie rzucam głowy z ramion
Przepraszam pana, przepraszam panią
Ślizgam się nie po podłodze, a po bicie
Zdziwienie, lubicie, nie lubicie?
Tak oto wielki chudy człowiek ślizga się po tłustym bicie
Panowie panie!
Ej!
Ej ej!
Panowie panie!

Jak taki długi chudy człowiek może zagadać tak tłusty bit
Tłusty bit, tłusty bit?!
Jak taki długi chudy człowiek może zagadać tak tłusty bit
Tłusty bit, tłusty bit?!

Zmieniam miejsca, ruszam nogą moje nogi na raz prowadzą mnie tam i tu
Halo, halo moje ukochane nogi proszę o stop z wykrzyknikiem
Choć na chwilę całkiem drobną na chwilę stop
Chwile milej robi się przez chwilę
Nogi prowadzą mnie dalej, ja mam w jedną stronę bilet
Jak w jedną stronę ma list od ciebie
Nie przestanę - smutna dla ciebie wiadomość
Choć to nie wiadomości, ani żadne fakty
Nie jestem żubr, kogut, lis i poprawiam raczej takty’,a nie nietakty
Takty na trzy czwarte i jedną drugą
Długa lista jest mych zalet, wiesz
A ty wciąż nie możesz mnie dogonić
Choć pot wystąpił na twej skroni
Z zawiści ja się tymi
Nimi nie przejmuję nie zawracam sobie głowy tymi
Bo to problem mini, tymi co chcą na mej gębie zainstalować wielki plaster
Ten kto nie trafi mlaszcze
Ten co trafi do góry ręka i głośno klaszcze
Nie dla mnie pojednania i klepanie się po pleckach
Jak wojna, to wojna – ja sobie poradzę
Nie bum, tylko szpunt co w twoim uchu siedzi
Klapy na oczach wielkie jak węzeł, ale nie radiowy
Ej ty czy jesteś gotowy by tak długi, chudy człowiek
Zagadał tak tłusty bit?
Nie chodzi tu o trendy, o mruganie oczkiem, zakrapiane spędy
Nikt nie jest napięty jak łuk
Panowie, panie - puk, puk,puk!

Jak taki długi chudy człowiek może zagadać tak tłusty bit
Tłusty bit, tłusty bit?!
Jak taki długi chudy człowiek może zagadać tak tłusty bit
Tłusty bit, tłusty bit?!
Tłusty bit, tłusty bit, tłusty bit...

Jak taki długi, chudy człowiek może zagadać tak tłusty bit
Jak taki blablablablablabla tłusty bit?
Raz dwa raz dwa patrz jak robię wjazd ja reprezentuję państwa oraz te miasta
Abra de A be to me imię nie zapomnij nie zapomnisz ty zapamiętają i potomni
Ej yo nie bądźmy tacy znowu skromni jesteśmy zdolni punkt dla nicponi
Nie chodzi o nic co nie widać jak na dłoni ani oni ani my nie osiągniemy hegemonii
Tuche! Kiedy ja poruszę hardkor skruszę animuszem twoją kopię wartko
Zmuszę byś dłużej ślęczał nad swą kartką buszek Baku Baku reprezentuj hardo
A jak! Picu picu chlastu chlastu mam nastrój ale nie mam płuc jedenastu
Więc zbastuj jeśli nie dostrzegasz kto wlazł tu głuptasku mam to napisane na pasku

D.A.B czy jakoś takoś jak go zwą
Bo to jest on

Dobra jadę z tym tematem własnym rapem od lat podpisany mam na to cyrograf
Szatyn zobacz jak ja wchodzę na tym biorę co najlepsze i skręcone w baty
Pater Noster pozdro w Polskę niosę wiele wiosen jestem rapu komandosem
Nuć pod nosem idę ze śpiewem na ustach nawet typy na wózkach nie usiedzą
Na swych dupskach Spytasz jak to? Powiem szyderap yo szy szy szyderap ziom
Na rozumy machniom bo co pokaże to ma suma zdarzeń więc gram dalej
Ale nie jak nasi piłkarze Wiesz jak taki słowny kiermasz mażę wcześniak
Ciągle się przedrzeźniać każe Jej smak dla mnie to jest ekstrakt marzeń wczesna
Także ta cielesna stażem Jadę szyfrem nie wiem czy to sprytne ale kręcę czeski film
Jak już zwykłem Raczej nie wytnę tego co dobitne niepochlebne łyknę a odetnę lipne bo
By widzieć lipę niepotrzebne okulary zrobimy stypę kiedy dorwę jej namiary
A ty złam się za torbę i mierz cipy na zamiary Ej yo dAb jesteś głupi! Tak tak tak twój stary

D.A.B czy jakoś takoś jak go zwą
Bo to jest on
Sam se biegam technika sztuka przeżycia

To przybysze z znikąd niszczą gniazdko miłości
Domowe ognisko zalążek strata wyskok
Niema uczuć bez poświęceń dlatego wciąż kręcę
Mam nerwy i serce balansuje lecz nie zlecę
Równowaga sami wiecie jak gimnastyk i poręcze
To nie lot Aliego w mieście szereg prywatnych spraw
Jeszcze dużo załatwiania zachodu warta wygrana
Wciąż wygrywam, bo osłaniam
Niech Cię to nie obchodzi nigdy nie wnikaj
Kto nie pytaj jak najmniej w ta sprawę wnikaj
W tym momencie robię pssss przypał to wstyd
Frajer zewnątrz mały trip nieświadomka, tani chwyt
Jak podrobione buty ja na 4 giry kuty
Nowy zakręt w stylu luty
[cześć co tam co tam]
Mały bajer o pogodzie no i o tym, co w modzie
Nie żegnam się odchodzę potem powiem Ci czy wchodzę
Widzimy się później wtedy będzie luźniej
[no zawijam się nara]
Na ten czasu odbijał słusznie
Nie wnikaj, co jest stąd nie wnikaj nie znikaj
Nie wiesz, co jest skąd i nie wiesz po, co to się bierze
Nie patrz na to, bo to błąd.

Pojawiam się i znikam i znikam i znikam, gdzie byłem,
Z kim nie pytaj nie pytaj, nie pytaj.
Pojawiam się i znikam i znikam i znikam,
Co spadło psss nie wnikaj nie wnikaj, nie wnikaj.

Co ty, co ty gdzie indziej pizgaj czopy
Bo tu porządne chłopy jak najdalej od hołoty
Czy jest dobrze czy kłopoty pojawiam się i znikam
Sam se biegam to technika sztuka przeżycia
Trzymam dystans gdy nie styka fascynacja zanika
Szacunek kontra krytyka trzymam się swego słownika
Tak jak swojej okolicy skazani na dzielnicy
Więźniowie jednej ulicy żyć w spokoju to jest wyczyn
Żeby tego dokonać trzeba z boku stać się schować
Uczucia skasować wyskoki opanować
Emocje obciąć popatrz ja życie tak bo muszę
Ale oprócz tego lubię swych korzeni nie zgubie
Pochodzenia się nie wyprę
Na chwile się pojawię później znowu gdzieś zniknę
Nie znam się na ekonomi chyba na tym to polega
Stać mnie tylko na tę norę więc w willi będę biegał
To nie powód do wstydu jestem dumny skurwysyni
Dumny z bycia pyrą za to wszyscy nienawidzą
Odporny na krytykę pojawię się i zniknę syki wie kto przeciwnikiem
Godnym uwagi zawsze pochwali bity, rozgrywki
Nowe zdobycie techniki lalalalala każdy już to zna
To jest luzik dobra gra, znikam by powrócić na czas.

Pojawiam się i znikam i znikam i znikam gdzie byłem,
Z kim nie pytaj nie pytaj, nie pytaj.
Pojawiam się i znikam i znikam i znikam,
Co spadło psss nie wnikaj nie wnikaj, nie wnikaj.

Trudny paskudny dookoła klimat brudny
Pośród zasyfiałych ulic urok lata czas się budzić
Zapach kwitnących drzew, będę ryczał jak lew
Duszne powietrze w piersiach zapiera dech
Pojawiam się tutaj, tu mój cel, tu moja luta
O czym szumią wierzby dowiesz się na miejscu słuchaj
Cały przepocony siadam na schodach z betonu tutaj,
Słońce zaszło już na dobre chłodna noc coś w tym jest dobrze
Szybko idą piwa mocne myślisz życie beztroskie
Zawsze są kłopoty ostre wtedy zniknąć jest najprościej
[przy takiej postawie nie możesz być gościem]
Rozmowy Polaków nocnych, akompaniament bez wiatru
Odejście bez schematu gwarancja dla wariatów
Nie pragnę standardów, do wszystkiego przywyknę
Nauczony nie mieć nic znów pojawię się i zniknę
[sztuka przeżycia]

Pojawiam się i znikam i znikam i znikam gdzie byłem,
Z kim nie pytaj nie pytaj, nie pytaj.
Pojawiam się i znikam i znikam i znikam,
Co spadło psss nie wnikaj nie wnikaj, nie wnikaj.
Dzisiaj jestem w klubie, ty też to czujesz
Chcę się tylko bawić, chlać i grać
Dzisiaj jestem w klubie, pokażę ci co umiem
Będzie najlepiej, a jak?

Ej, kolejny klub wita, światła na nas
Naprawdę spora ekipa, czujesz ten hałas
Czujesz ten dym wszędzie znajome gęby
W uszach bębny, wieczór będzie piękny
DJ puszcza z winyli te szlagiery
Ej, rusz tak na melanż, olej maniery
Tylko ziom się nie przelicz, bo jeszcze noc długa
Do góry kielich weź we wszystkich klubach
Ej, ja to czuję, ej, ja tak robię
Ej, w tym klubie twoje zdrowie
Widzisz lśniący parkiet, widzisz nas za barkiem
Mamy zaprzyjaźnioną bramkę, napełnij szklankę
Czym naprawdę chcesz, twój wybór
No weź już bierz, będzie mnóstwo przygód
Imprezowy azym us wskaże ci najlepszy melanż
Będzie tak, że możesz się nie pozbierać
Zależy kto przy sterach, my gramy pierwsze skrzypce
Bity na bajerach, bit chce
Żeby serce coraz szybciej, coraz szybszy oddech
Ta impreza to klub, szefie lej po bombie

Dzisiaj jestem w klubie, ty też to czujesz
Chcę się tylko bawić, chlać i grać
Dzisiaj jestem w klubie, pokażę ci co umiem
Będzie najlepiej, a jak?

Dzisiaj jestem w klubie, poczuj tę opcję
Takie melanże chyba nie są tobie obce
Ten tekst bez oszczerstw, nasz wiek nie problem
Klubowych morderstw, niektórzy poprawili jointem
Kątem oka na to wszystko patrzysz
A tylko na całego można poznać smak prawdy
A więc na całego jedziemy z tą imprezą
Nie pytaj dlaczego, my wiemy jak przegiąć
Jak zagrać, zachlać, żeby było pięknie
Jak nagrać, zadbać, żeby było z dźwiękiem
Mam Heinekena w ręce i wiem co z nim zrobię
Za piętnaście minut ziomek już po dwa nowe stoją
Coraz bardziej rozmywają mi się światła
Gadka nie jest już wcale taka łatwa
To nie w ciemno randka, to klub błyska
Jakiś wywiad przeprowadza hip-hopowa Ewa Drzyzga
Kto się s pizgał to przyznał, że zrobił coś nie tak
Ej, nie tak, po prostu takie rzeczy trzeba jebać
Ja to nie wiem, dzisiaj po całości bez granic
Ej, DJ puść to jeszcze raz dla nich

Dzisiaj jestem w klubie, ty też to czujesz
Chcę się tylko bawić, chlać i grać
Dzisiaj jestem w klubie, pokażę ci co umiem
Będzie najlepiej, a jak?
[x2]
To D.G.E., słyszysz mocne bębny
P.D.G. ekipa robi nocne manewry
Dla tych, co mają mocne nerwy, to polskie derby
Po ciemku widzisz złote zęby, błysk

A ja zakręcam kran
Niweczę ten wasz kretyński plan, tak
Tajemniczy jak Tymiński Stan
Dla tych bliskich gram
Stąd ich pyski znam
Straty i zyski mam, bo gram
To dla tych wszystkich pań
To dla tych śliskich spraw
W kieszeni listki mam
W głowie przebłyski mam, pizgam
I nie ma szans, żaden skurwiel ze mną
Wtedy kiedy kroczę drogą ciemną
Wiem jedno - idę po zwycięstwo

Sala napierdala...

[x2]
To D.G.E., słyszysz mocne bębny
P.D.G. ekipa robi nocne manewry
Dla tych, co mają mocne nerwy, to polskie derby
Po ciemku widzisz złote zęby, błysk

Za mną bractwo co ceni męstwo a nie cwaniactwo
Tu gdzie buractwo jak robactwo się pleni
Gural się nie leni, to ten miłośnik zieleni
Ziom, masz to coś, musisz to docenić
W kraju gdzie złość na co dzień skrywa
Każdy przechodzień chyba
Jestem jak w wodzie ryba
Po bitach sobie pływam
Pierdolę zawiść, nic nikomu nie zazdroszczę
Jak nie mam to poszczę, ostrzę słów ostrze

[x2]
To D.G.E., słyszysz mocne bębny
P.D.G. ekipa robi nocne manewry
Dla tych, co mają mocne nerwy, to polskie derby
Po ciemku widzisz złote zęby, błysk

Bujam stale czoło
Kroję rymy
I palę zioło
Doję płyny alko
Mówię co jest grane wkoło
I wzbudzam zamęt sobą
I wzbudzam lament mową
Technikę mam diamentową
Jak kamień pod wodą znikam
PDG klika ze mną
Technika ze mną
Ja wnikam w sedno
Ja tak jak kamień pod wodą znikam
PDG klika ze mną
Technika ze mną
Ja wnikam w sedno
Ja tak jak...

[x2]
To D.G.E., słyszysz mocne bębny
P.D.G. ekipa robi nocne manewry
Dla tych, co mają mocne nerwy, to polskie derby
Po ciemku widzisz złote zęby, błysk
właśnie na to czekam
1000 db podkręć to jak Beckham
i nie zwlekaj bo w szwach pękam
daj znać jak będzie moja wolna ręka
to nareszcie co powiecie na to ze do nas należy to stulecie
będzie pięknie zrobimy wykład
sprawdź jak to robi P.L.C.H i skład
aj uczcie się z nami lekcja numer jeden jak pływać z rekinami
dwa jak obracać bańkami majkami
by niunie z widowni kręciły dupami
ej jol stary będzie dumny
jak usłyszy jak rozwalasz kolumny
weź sprawdź to efekt ma podwójny
bo słabych mc wciąż wysyła do trumny

to nie wyścig każdy z nas mówi to co myśli
wyślij temat od love do nienawiści
wyżsi o kilkanaście cali daj myślnik
i rób co chcesz dzisiaj na majku wykrzyknik

biznes psuja oczy chytre rejestrują
wykres zysk jest miarą to jest przykre halo
bit skrecz szarym murom przytnę
w chuja chujom zniknę będę czarna dziurą
i nie fikniesz
dobitnie syf stres własny system maaan
czyste myśli i spokojny sen
ja to wiem w ta gonitwę gram
system mam systematycznie
uam ten chłam nim umilknie
klikniesz wszystkie bliskie ci kontakty
ludzie jak ty dadzą o sobie znać
gdy krzykniesz masz ich obok nagle
sa z toba zawsze pomoga
znasz ich wiesz co moga zalatwic
gdyby slowa mogly zabic
w uszy watę a na oczy klapki
zatem nie ma bata musisz się postawić przed faktem
gdyby słowa mogły zabić miałbym kurwa akcent

to nie wyścig każdy z nas mówi to co myśli
wyślij temat od love do nienawiści
wyżsi o kilkanaście cali daj myślnik
i rób co chcesz dzisiaj na majku wykrzyknik

to nie wyścig każdy z nas mówi to co myśli
wyślij temat od love do nienawiści
wyżsi o kilkanaście cali daj myślnik
i rób co chcesz dzisiaj na majku wykrzyknik
To zaczęło się i do dzisiaj trwa nawet jeśli media nałożyły ban na rap.
Łamać szlaban? Po co nam taka sztama my to ulice, media to cycata blond flama.
Rap raban więc boją się nas jak ognia, dla nich rap to L.U.C w srebrnych spodniach
gramy w ekstraklasie młodych zdolnych niezależnie wyszczekanych ideowo wolnych
Media chcą szybko, łatwo, kolorowo, a my? My mamy jedną misję by było to z głowa
Psy? nagonka, hałas i niech będzie, bo gdy chodzi o jakość my stoimy w pierwszym rzędzie
To relacja w opcji ignorancji, a do czasu aż trzeba kogoś kto ma w głowie myśli zasób,
Kasia i Edyta wtedy milczą jak grób, oba piękne Piotrki stoją tępe jak słup !

Ty robisz sensacje a ja,
Mam już dosyć, nie rozumiesz co mówię??
Obraz budujesz na domysłach.
Mówisz jaki jestem a nic nie wiesz o mnie,
Dziwisz się? To już za daleko zaszło.

Popatrz na ulicę, zobaczysz naszą siłę, popatrz my mamy to bez marketingu na siłę,
chciałbym by pisali tak jaki mają PR bo gdy słyszę tę grafomanie ze śmiechu się zwijam.
Pjus jest w tv, szkoda ze w opcji, raper ciekawostka a nie jeden z lepszych z Polski.
Łony nie ma bo boją się prawdy, Molesta czy Pyskaty są dla nich zbyt chamscy.
Nie chcą pytać wciąż o islam i (...) weź książkę redaktorze zamiast z wiki się uczyć
hajs pliki gdyby któryś z nas jak fifty dostał kulę, w tv by było proszę pokaż blizny.
Raper kasa, filon liroy to śmieszne. Co to? konkurs na łaka, ja pytam kto jeszcze.
super wieszcze , szkoda ze żaden z nich nie wie co to jest osobista pokora i wstyd !

Ty robisz sensacje a ja,
Mam już dosyć, nie rozumiesz co mówię??
Obraz budujesz na domysłach.
Mówisz jaki jestem a nic nie wiesz o mnie,
Dziwisz się? To już za daleko zaszło.

To nie żal, to relacja z relacji studio nad prostytucją pseudoznawców z redakcji.
Nasza siła drzemie na brudnych klatkach naszą nagrodą jest chwila gdy z dumy pęka matka.
Kobieta patrzy w oczy i mówi cenie Twoją moc to jak działasz na ludzi i jeszcze coś
mogą nienawidzić, mogą kochać Cie za wiersze ale nikt z nich nigdy nie przejdzie obojętnie.
Biję się ideowiec choć bez misji mam rękawice ze słów i rozbijam im pyski.
Całe szczęście ktoś z nich jeszcze myśli i ma otwartą głowę nie schował jej do walizki.
To rap pasja, rap życie, a góra Parnas to jedyna góra na której chce być na szczycie.

Rap Parias co wspina się na Parnas.
Z życiem stanąłem do tanga by lśnić jak gwiazda.

Ty robisz sensacje a ja,
Mam już dosyć, nie rozumiesz co mówię??
Obraz budujesz na domysłach.
Mówisz jaki jestem a nic nie wiesz o mnie,
Dziwisz się? To już za daleko zaszło.
Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie, o Tobie...
Pełen słoik wspomnień o Tobie.

Nie ufam więcej tak głęboko,
Nie będę stroił miny,
Wierność trudna jest widocznie,
Zdrada krótkowzroczna boli tak okropnie,
Tak okropnie, tak okropnie...

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie,
Pełen słoik słonych wspomnień o Tobie.

Piję wino, palę skręty z kolegami
Wpadnij kiedyś poniszczyć się z nami
I jesteś zła, zła ja o wiem,
Sucho mi w gardle Ty jesteś mój tlen.
Kocham Ciebie i patrzę na ręce,
Chwile miłe i nie ma ich więcej,
Nie ważne, co było, co było.

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie, o Tobie, o Tobie...

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie,
Pełen słoik słonych wspomnień o Tobie.
Pełen słoik słonych wspomnień o Tobie.

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie, o Tobie, o Tobie...
Miasta muszą patrzeć twoimi oczyma
Mury, bruki, codziennie to samo oglądam
Wszystko stąd wypędza mnie i wszystko w miejscu trzyma
Wiem, nic mnie nie odmieni Paryż, Rzym czy Londyn
Te miasta patrzeć muszą twoimi oczyma

Z oddali krzyk ostatni, który w gardle duszę
Ich blask mnie nie oślepi, ich gwar nie zagłuszy
Czarna będzie woda w kanałach Wenecji
O, stamtąd krzyk ostatni, który w gardle duszę
Przez Adriatyk obłokiem do ciebie przyleci

Wszędzie źle bez ciebie i z tobą też źle mi
Pojadę, tak, pojadę pociągiem, okrętem
Tak wiele jest przestrzeni na morzu i ziemi
Tak wiele miast, bądźcie mi wszystkie przeklęte
Tam wszędzie źle bez ciebie i z tobą też źle mi
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo