Popularne piosenki. Polski Hip Hop

No siemanko, siemandero [siema, siema]
Ce do Pe , sprawdź to [a teraz wiesz absolutny wyjątek w liryce tego typu] wyjątek
Ta, ta, ta, ta

Siema, styl ocalał, bo to obiecana ziemia
Tu w oceanach niedoceniania znalazłem temat
Teraz wysyłam go tym, którzy cierpią
Nie rozumiem, mają w duszy strumień, ale nie czerpią
Często zamknięci w dumy domach
Wiem, uwolnijcie się, ej to idzie do was!
No siemanko tym, których los nie jest sielanką
Nie chodzi o biednych i tych, co mają sianko
Sprawdź to, mówię o istotach ze skazą
Są blisko tak, jednak nie zauważą
Ich i każą być dostosowanym do stada
Spal ich pomysł, zanim zmysł postradasz
Rada, to przerwie marazm maruderom
Co tam, to pierwsza zwrota, siemandero!

Co tam? No, co tam, co tam? Yo, ta

Tyle ile serca dasz, tyle dostaniesz w zamian
To nasze chwile, tu nasz czas, aby zostawać
Przy tych ludziach, których cechuje szczerość
Bierzesz udział? Krzycz siemandero!

Tyle ile serca dasz, tyle dostaniesz w zamian
To nasze chwile, tu nasz czas, aby zostawać
Przy tych ludziach, których cechuje szczerość
Ufam wam, krzyczę siemandero!

Siemasz Pankrac, zrywka stąd, to nie Alcatraz
Uciekamy do nieciekawych, aby to nagrać
Racja huckster ster w rękach PNR
Postęp niepowiązany z fuksem ?wie też?

Szafran, zmajstruj jakiś majstersztyk na płytę
By miał swój styl, miastem żył i był hitem
Malian alias talia kart nieodkrytych
Skrajna głowa, skłonna do samokrytyk
Skryty w butli alkohochlik serwus
Kopnij butlę albo wódkę serwuj
Zdrówko ziom, dziś pijemy z Wojaczkiem*
Skończmy z tym, nim to na serio się zacznie
Kastet, masz tu sztamy namiastkę
Przyjaźni skrawek, całej nie sposób zawrzeć
Zawsze zostanie to niewypowiedziane
Nieme jak Chaplin, przekmiń tę zasadę dalej
Junior NKN kolejność przypadkowa
Piona dla żołnierzy, yo jeżeli zdołam
Słowa uznania dla was, zaraz będę cicho
Jestem i mnie nie ma siema i narazicho
[siema, siema, Cira naciera na Ciebie teraz, yo, właśnie tak, 2004]

Tyle ile serca dasz, tyle dostaniesz w zamian
To nasze chwile, tu nasz czas, aby zostawać
Przy tych ludziach, których cechuje szczerość
Bierzesz udział? Krzycz siemandero!

Tyle ile serca dasz, tyle dostaniesz w zamian
To nasze chwile, tu nasz czas, aby zostawać
Przy tych ludziach, których cechuje szczerość
Ufam wam, krzyczę siemandero!

[siema, siema] właśnie tak [aha]
Bit Auera, Cira naciera [na Ciebie teraz]
Pozdro Auer, pozdro Marek i cały WeM
I ja to wiem i cały Londyn kurwa
Pozdro Wojdan, wiesz o co chodzi twoja widziana morda
Pozdro Elvis, tego nie przezwyciężysz
Właśnie tak, tak to się toczy
Siema Szaweł i siema Marty Mcfly [aj] aj hueh
Ta, stestuj 2004, Ce do Pe, Cir solo na chwilę, właśnie tak
Pozdrówki dla całych Piasków, wszystkim ziomom
Cały słoneczny stok, cały Białystok [stok, stok, stok, stok...]
Ta





Dla rozkminienia:
* Rafał Mikołaj Wojaczek (1945 - 1971)
Polski poeta i prozaik pochodzący z Mikołowa. Zaliczany jest do grona poetów wyklętych.
W czasie pobytu we Wrocławiu stopniowo pogrążał się w alkoholizmie i depresji, prowokował otoczenie i wszczynał bójki, wielokrotnie podejmował próby samobójcze. Leczył się przez pewien czas w szpitalu psychiatrycznym (co opisał w krótkiej prozie Sanatorium). Zmarł śmiercią samobójczą we Wrocławiu, po przedawkowaniu różnych leków, m.in. valium.
źródło: www.wikipedia.org
[x2]
Teraz jestem ci niepotrzebna
Teraz mnie dla ciebie nie ma
Później zabraknie ci tego istnienia
Ty kiedyś za łakniesz, za łakniesz

A gdybyś nie wiedział gdzie się podziewam
To będę tam, gdzie ziemia dotyka nieba
Wtedy będę w drzewach, będę w korzeniach
Będę w proszę, dziękuję, nie trzeba
Gdzie czas nas nie zmienia, gdzie trzeba umierać
Higiena istnienia nabiera znaczenia
Gdzie schemat w ocenach już dawno byś przepadł
Bo wartość sumienia rozwiewa dylemat
Będę tam gdzie początek się miesza z końcem
Tam, gdzie proste to co wzniosłe i robię co chcę
Gdzie kroczę z czołem wzniesionym doniośle
Gdzie oka kątem dobrze spojrzeć
Gdzie projekt z nastrojem to nierozłączny komplet
I każde westchnienie wnosi trzy grosze
Gdzie problem się cofnie pod małym oporem

[x2]
Teraz jestem ci niepotrzebna
Teraz mnie dla ciebie nie ma
Później zabraknie ci tego istnienia
Ty kiedyś za łakniesz, za łakniesz

Gdzie postęp konkret i pełen dostęp
Dobre może się podnieść kosztem tego co gorsze
Gdzie słońce jak obręcz świecące najmocniej
Będę w krainie zupełnie ci obcej
Będę tam, gdzie poemat z mieszkań wypełza
Gdzie wena przybiega jakoś od niechcenia
Gdzie w głębi fotela potęga odlewa
A gęsta esencja się pcha na piedestał
Gdzie ekstrakt znaczenia na kartkę się przelał
Potencjał co drzemał rozpędu nabiera
I gdzieś w zakończeniach zazębia się przedtakt
Od dziś będę tam, gdzie się mnie nie spodziewasz
1. Chada
Chodźmy brat we wspólną podróż, nadzieja we mnie mieszka
Kilka nocy już spędziłem z tymi zapiskami Leszka
Możesz skończyć tu na deskach, gdy życie Ciebie zbeszta
Albo wstać i iść dalej, tak jak typy tu gdzie mieszkam
Nie ma ludzi nic nie wartych, poczuj się jak u siebie
W tym zalewie tego chłamu, gdzie kurwa nikt nic nie wie
Kolor biały niepraktyczny, jak życie bez pomyłek
Ziomuś też nie chciałem żyć, lecz w końcu uwierzyłem
Weź obejmij mnie za szyję, chodź zobacz jak się żyje
W tym kraju gdzie z pewnością nikt biedny nie przytyje
Dziwko wyjęcz co Cię boli, a z resztą nie chcę słuchać
Z całą sceną idź sie ruchać, a później sie naniuchaj
Odłóż na wszelki wypadek to sumienie niewygodne
Ja mam kurwa swoje życie, moje życie to mój problem
A tak w ogóle mam się dobrze, jeszcze o tym usłyszysz
Na marginesie kolo, wbijam chuj w Twoje opisy

2. Hukos
Pamiętam czarne niedziele, na cyprysowym wzgórzu
A dzisiaj sam w to nie wierzę, krzyczę rest in peace guru
O bery zetrę mimiczne zmarszczki z Twojej twarzy
Jeśli jeszcze raz powiesz, że hip-hop nie niesie prawdy
Podwórko uczy zasad, policja uczy biegać
Zamiast gadać o zasadach wolę ich przestrzegać
Znam dowcip o najbardziej samotnym człowieku świata
Ten dowcip często jest o mnie, pointa* nie jest zabawna
Siódmy rok, telefon w dłoń, kiedy siadam do wigilii
Abonament TP'sy, miłości matki nie podliczy
Tam gdzie pada, w asfalt odciśnięte dłonie
Chodź to nie miasto aniołów, ani nawet Międzyzdroje
Bóg stworzył ludzi na swój obraz, podobieństwo
Nie szukam Boga w ludziach, chcę znaleźć w nich człowieczeństwo
Fałszywe lisy ostatecznie skończą na kołnierzach
Przerobieni na ozdobne futro rękami kuśnierza

Ref. x2
[La la laa]
Znów niesiemy swoją prawdę
To kawałek tego chleba, który utknie tobie w gardle
[La la laa]
Rap w biało czerwonych barwach
U nas ziomek w tych linijkach sama prawda, tylko prawda

3. Sitek
Pierdolę to jak mnie postrzegasz jak biorę bit to wchodzę w nich jak skurwysyn
I nie wiem co popycha ich do tego by próbować z tym
Niesiemy prawdę jakakolwiek by nie była
Ale spoko będę krył cię, jeśli mówisz, że masz przypał
Nie mam już sentymentów, to nie jest korzystne
Gdy czują Twoją słabość, to Ci wjadą na tą psyche
I nie panosz się już przy mnie, jeśli dawno mnie skreśliłeś
Co mi teraz kurwa wmówisz, nagle jesteś mi coś winien?
Nie wiem co jest bardziej przykre, od osiedli bez ambicji
Bo patrzyli na nas z góry, żebyś tylko się ich wyzbył
Mogę mówić o zawiści, ale w chuju mam ich bóle
Orły latają wysoko, nie po to by czuć skruchę
Wciąż bije piony z typami, od których bije prawdziwość
I Ty wiesz, gonie za snami, do góry ginie zawiłość
I śledź mnie, możesz nawet przez tą lornetkę
Hejter ściąga to z bólem, jakby kurwa miał stulejkę

4. Pezet
Czuję to tak mocno, jak jeszcze nigdy dotąd
Kiedy siedzę tutaj z fajkiem, z ciężkim kacem, późną nocą
Niosę swoją prawdę, mikrofon jest moją kosą
Trzymam ją na Twoim gardle, dobrze radzę, milcz jak posąg
Uderzyła Ci sodówa? Pierdolę twoje gwiazdorstwo
Wyłącz mikrofon i idź sobie wstrzyknij botoks
Zagrałem dwa koncerty, na których nie byłem w formie
Bo wypiłem zbyt dużo, wielu ludzi tym zawiodłem
Lecz znam swoje błędy, a ty nie jesteś święty
Twoi producenci chętnie by dograli tutaj wersy
Wiem, że wiesz o czym mówię, więc spierdalaj
Bo jak powiem głośno to Twój statek nie popłynie dalej
Więc przynieś flaszkę, nalej, przyznaj się do błędu
Chyba, że wolisz beef to zjem Cię bez sentymentu
W życiu pełnym zakrętów trochę się zgubiłeś
Uwierz, nie chcesz żebym prawdę przyniósł na twoją mogiłę

Ref. x2
[La la laa]
Znów niesiemy swoją prawdę
To kawałek tego chleba, który utknie tobie w gardle
[La la laa]
Rap w biało czerwonych barwach
U nas ziomek w tych linijkach sama prawda, tylko prawda

5. Pih
Jak kieszonkowiec, ostatnie złudzenia Ci kradnę
Boisz się o własną dupę, a z nami chcesz nieść tą prawdę
Trafiłeś pod zły adres, nie ważne w co dziś wierzysz
Prawda ma to do siebie, po naszej stronie leży
Tu gdzie nie jeden za news na "Pudelku" by zapłacił
Ale to jest Polska, jakie gwiazdy, tacy paparazzi
Niosę prawdę, nikt z nas się nie zeszmacił
Przechylam setę z Chadą, braci się nie traci
Szmula wystukuje fajkę, z paczki lecą z zapalniczką
Za dupę podstaw hajsy, za typów scenę hip-hop
Wiesz już dzieciak wszystko i znasz ich politykę
Popatrz ilu MC's nawija pod publikę
Gdy widzę [gdy widzę] jak idą po ulicy
Najchętniej wydłubywałbym ich patykiem z chłodnicy
Apetyt wilczy, mój instynkt nie milczy
Niosę prawdę, wie o tym każdy sukinsyn

6. DonGuralEsko
Ee, słyszysz mocne bębny
Niesiemy swoją prawdę, choć diabły szczerzą zęby
I krzywią gęby słysząc moje słowa
Wiem gdzie, jak i którędy, nie mam potrzeb by się chować
Wysoko głowa, niech opuszczają podli
Za to będę dziękował zawsze, gdy będę się modlił
Vietnam, good morning, bit trwa jak twierdza Modlin
Nieprawdopodobni, jestem buntownik
Nie kurwa trefniś fartowniś, raczej rzemieślnik, zbrojownik
Gram prawdy, pieśni widowni
Wieści ze Szpadyzorni, wciąż silniejsi, bo wolni
Tu wiosennie w mieście nie boli
Ewo, nie rewolucja, to nie cytat z Nietzschego
Tak z niczego, wyrasta rap-drzewo, od reprodukcji na lewo
Niesiemy prawdę we własnym tempie
Co nagle to po diable

*Wymawia się puenta
Więcej hajsu...
Więcej hajsu...

Ponoć kasa szczęścia nie daje
A ja inną teorię wyznaję
BMW lepsze niż tramwaje
Johny Walker od czystej odstaje
Wokół hajsu cały świat się kręci
Polityka, wojny i przekręty
Jesteś pusty, chodzisz mocno spięty
Gdy masz hajs - jesteś w niebo wzięty
Chcesz mieć super laskę, dziewczynę
Chcesz założyć szczęśliwą rodzinę
Chcesz na narty w Alpy, w każdą zimę
Na Korsykę latem zabrać dziewczynę
Chcesz się bawić na wypasie ostro
Chcesz mieć zawsze pozytywny horoskop
Więc nie gadaj, że szczęścia nie daje
Hajs, hajs, hajs...

-------------------------------------
Ref [1x]:
To nie sen (to nie sen)
To nie gra (to nie gra)
Dobrze wie (dobrze wie)
Każdy z nas (taaa...)
Gdy masz hajs (gdy masz hajs)
Jest OK (jest OK)
Gdy go brak (smutnooo...)
-------------------------------------

Więcej hajsu...
Więcej hajsu...

Wielce szanowny Panie Prezydencie
Jestem przekonany święcie
Że Pan wie, co to jest szczęście
Gruby hajs wpada Panu w ręce
I nie ważne legalny, czy też nie
Pana dzieci zawsze mają chleb
A więc powiem krótko i na temat
Więcej hajsu, hajs wszystko zmienia
Daje zdrowie, siłę i szczęście
Czy Pan łapie, Panie Prezydencie?
Więcej hajsu, legalnego hajsu
Bo za dużo w Polsce mamy slumsów
Bo za dużo smutnych Polaków
Za dużo nieszczęśliwych dzieciaków
By każdemu duża bańka wpadła
Tego życzy wam wszystkim KaRRamBa!

-------------------------------------
Ref [2x]:
To nie sen (to nie sen)
To nie gra (to nie gra)
Dobrze wie (dobrze wie)
Każdy z nas (taaa...)
Gdy masz hajs (gdy masz hajs)
Jest OK (jest OK)
Gdy go brak (smutnooo...)
-------------------------------------

Więcej hajsu...
Więcej hajsu...
Więcej hajsu...
Więcej hajsu...
RAH & FO]

Pstrokate dźwięki w słuch,
ręki ruch, myśli trucht
Hallo ??
Tak witam cię mów,
Bez pustych słów
nawijasz men, nie owijasz
i czyjaż to sprawka że podbijasz
mi wyjaw ?

[Witam cię serdecznie
Słyszałem ostatnio twój jakiś jeden kawałek,
Wiesz tak sobie pomyślałem
Czy też dasz mi posłuchać Twe pozostałe?]

Przypuszczałem że to o tyle szumu
Z rozumu to zgumuj
Kawałki sumuj słuchając albumu

[No właśnie a ja bym taki jeden z chęcią wydał u siebie]

Bez przegięć!
Tłumacze, siedzę tu czas tracę
Prace własnym tempem suną facet
Rozpatrzę twój wniosek raczej
i być może się odezwę, zobaczę

[Mam kontrakt dam wam z hajsem kontakt
poprzez transfer gotówki na konta]

Wole spontan + rozsądek
Nadążasz ?
To ty nasrasz a kto to posprząta??

[RAH & FO] x2

Podpisz ten papier ziomek
Szrajbnij tu i tu i tu załatwione
W moment przydomek twój uświadomię
Witam w rap biznes zone

[RAH]

Ten jeden podpis da ci siłę, moc,
to o czym śniłeś wszystko o czym marzyłeś
Tu masz kawkę przeleć jeszcze raz wzrokiem
strzel parawkę, jak czkawkę złap dawkę
Luksusu - bez przymusu, bez minusów
Tak zwą swą kasę krezusów
[Uff]
Cała ta słodycz to podchody
Jak młodych złowić, kupić, ogłupić bez sody
Zdupić w nich ich wyzwalanie tych
naturalnych synergii muzyczno-wokalnych
Bez negacji trywialnych
Weź owy tajny kurs pozostania wydajnym

[RAH & FO] x2

Podpisz ten papier ziomek
Szrajbnij tu i tu i tu załatwione
W moment przydomek twój uświadomię
Witam w rap biznes zone

[FO]

Płać many płać many many płać
Zarobiłeś na mnie to cię stać teraz płać [płać]
Ja nie będę płakać że dla ciebie jestem nikim [nikim]
Poszczuję prawnikiem to wyszło z matematyki
[Ej] Patrz komu ufasz!!
Są sprawy których nie wie słuchacz
Musisz grać niczym gracz
Przy czym nie dać się oszukać
[Słyszysz?]
To nauka na uszach
Masz na zimne dmuchać
Sparz się raz posłuchasz nas
to nie podpucha
[Wytnij załóż z pieniędzy okulary 3D na ryj]
Produkcja, promocja, dystrybucja - 3 wymiary
[raz]
Znasz ceny znasz ceny cen
ściemy cen, ceny ściem
Jak znasz ściemy to się ceń
[dwa]
Znasz ludzi w mediach, [nie?? To tragedia]
Jak poznasz to szanuj ich pracę jednak
[3D] DDD przybij wielkie pięć
W końcu zawsze dzwoń może obejdzie się bez spięć

[RAH & FO] x2

Sprzedaj mu kawałek nieba
Nieba nie weźmie ciebie mu potrzeba
Jak grać, trwać nie dać się wyjebać
Czego się po nim spodziewać..
Naucz mnie czegoś dziś coraz trudniej się uczę,
naucz starego kundla nowych sztuczek.
Każdego dnia ucz, dni do końca jest mało,
mój świat był z wosku lecz staje się litą skałą.
Mój świat to oldschool i to przepełnia mnie dumą,
ale chce być Ci Billem ty przez chwile bądź mi Umą (Thurman).
Górna granica kiedy mój umysł chłonie
zbliża się przeciągnę strunę i koniec.
Nie chcę klakierów wokół nie chce bajerów w opór,
stymulacji mi trzeba, nie transformacji w zgreda.
Pokój ducha zakłóca przyśpieszone tętno,
gdy widzę wroga jakbym słyszał wojenko wojenko.
Prawda myśl to pierwotna i płaska
lecz ja nie z tych co przejdą życie w ochraniaczach i kaskach,
ale dam Ci poczucie bezpieczeństwa za sojusz,
wstrzyknij mi witaminę rozwoju.

Naucz mnie czegoś na co, nie wpadł bym nigdy sam,
już wiem dlaczego płacą terapeutom taki hajs.
Ludzką potrzebę rozmów, z których wynika coś,
zaspokój, a cały kosmos dam Ci za to.

Nie chce stracić błysku w oku niech lśni chociaż jedno,
niech nigdy sedno nie stanie się drzemką poobiednią.
Chcę patrzeć na to miasto z Tobą w myśl zasad
zachwytu nad pięknem jak bym właśnie wrzucił kwasa,
nad brudną kamienicą jej na kacu życiem,
smutną iglicą pałacu co kulturę gości kiczem.
Mówię o tym klocu co go dał nam Stalin
w nim kluby, get inside or die tryin
Naucz mnie więcej dystansu bym częściej się uśmiechał.
Wdech, wydech bez ADHDhdhdhdha
Złoty środek między katatonią, a furią
na ksywę życia między Masta Killa, a Coolio.

Naucz mnie czegoś na co, nie wpadł bym nigdy sam,
już wiem dlaczego płacą terapeutom taki hajs.
Ludzką potrzebę rozmów, z których wynika coś,
zaspokój, a cały kosmos dam Ci za to.

Wiem, że mój głos często nie znosi sprzeciwu,
jeśli chodzi o muzykę wyczucie to mój atrybut.
Kocham ją tak długo, prawie jak własne ego,
ale chcę się uczyć - daj mi choć placebo.
Nie chcę drętwych filmów, błagam, poezję też zostaw.
Pokaż mi Wrocław, jakieś miejscówki na mostach,
pokaż jak zachowujesz się nagannie,
pokaż mi second handy znajdź w nim marynarkę dla mnie.
Przekonaj, że wino piją nie tylko snoby,
zacznijmy wojnę lub pakt kubków smakowych.
Czemu ludzie łażą po górach aż puchną im nogi?
Może wiesz, może nawet mnie przekonasz bym to robił.
Czemu chodzą na basen dzielić wannę z obcymi?
Wolisz abstrakcje czy w humorze lubisz cynizm?
Mój mroczny światopogląd uczyń jasnym,
bo kurwa siedzę tu i czuję się jak Mes w sosie własnym.

Naucz mnie czegoś na co, nie wpadł bym nigdy sam,
już wiem dlaczego płacą terapeutom taki hajs.
Ludzką potrzebę rozmów, z których wynika coś,
zaspokój, a cały kosmos dam Ci za to. (x2)
Moje bugi jak spodnie
Albo odwrotnie
Wciskam sampel play'a na głośniki jak mnie kopnie
Tak miało być pierwotnie, ustalone z góry
Luz jak w mych gaciach nie wymaga fachury
To bugi z grubej rury
Tricki daje niczym żongler, hip hop mój na folder
Więc spodni nie podciągnę
Bo dbam o swój image
A więc gimmie gimmie gimmie
Jeszcze jedną szanse by swym czynem to wtrynić
I czynić relację obserwacji w transportach
Opuszczając krocze nawet w za ciasnych szortach
Na tenisowych kortach grając z prezydentem
Z przyzwyczajenia opuszczam ręcznik w łazience
Taki ze mnie mc co mija się z sensem noszenia spodni
Muszę prawdziwość udowodnić
Więc opuszczam
Mam takie zboczenie
Jak ten co co dzień rano włosy żelem natłuszcza
Nie dyskutuj o gustach z powodów mnóstwa
Noszę duże spodnie jak panie o dużych biustach
Dla jednego chustka a dla mnie czapeczka
Futerał i skrzypce
Luźnych spodni w szafie zestaw

Moje bugi jak spodnie albo odwrotnie
Noszę luźne portki bo w tych ciasnych mi okropnie
Nie do twarzy, razi to wyglądem świat
Więc noszę luźne gacie a'la ragga dagga dag

Moje bugi jak spodnie albo odwrotnie
Noszę luźne portki bo w tych ciasnych mi okropnie
Nie do twarzy, razi to wyglądem świat
Więc noszę luźne gacie a'la ragga dagga dag

Ile razy słyszałem, że mam wór na ziemniaki
Lecz ja jestem z tego dumny i nie chowam sie w krzaki
Nawet gdy marudzi taki, że spodnie mam z lumpeksu
Ja i tak w tej dziedzinie nie uznaję kodeksu
A przeciwników ze stu i zwolenników ze stu
Potrzebuję swego rapa jak zboczeniec sexu
To prawda tego tekstu który głupi na pierwszy rzut oka
Gdy spodnie nisko na pokaz
Ledwo trzymają na bokach mocno paskiem spięte
Na nich spojrzenia mętne
Ostry odznaczony piętnem starych bab
Bo robi bugi rap
A babcie Ap-ap zażywają w wielkim stresie
A Ostry drę się jak za ciasne majtadały
To jest oczywiste jak to, że policja to pały
Mam swoją kulturę, której właściwie nie widać
Motto od pracy się migać
Na rap chce się ścigać
Ze Spinaczem, z Cezetem i z każdym innym graczem
Co opuszcza gacie, więc jeśli obu znacie
Pojęcia luźnych Mass'ów już nie tłumaczę

Moje bugi jak spodnie albo odwrotnie
Noszę luźne portki bo w tych ciasnych mi okropnie
Nie do twarzy, razi to wyglądem świat
Więc noszę luźne gacie a'la ragga dagga dag x4

Luźne ragga dagga da.. ragga dag
2cztery7 OER
rapping - Stasiak
rapping - Mes
talking - Karol
Do siego!

Wiem, że jesteś ładna i należysz do socjety
Ale to nie kręgosłup moralny Cię usztywnia niestety
Ładne dłonie, piękne włosy, urodziwy ryj
Ale w dupie przewrócone, bo tkwi w niej kij
Mówisz bardzo cicho i tylko do wybrańców
Korowód koneksji, znajomości łańcuch
Takie jak Ty się nie rodzą, takie jak Ty ktoś puszcza
Pomiędzy bańkami z plastikowego kufla
Twoich ziomów też nie rodzą matki w mękach tortur
Raczej przynosi ich bocian, lub wyskakują z tortu
Chciałem tylko zaproponować whisky i gadkę
Nie byłem niemiły dla Ciebie, ani Kubusia Puchatka
Co stał obok z grymasem, dylematem Wtorku
Ma doła, bo jest w klubie w Polsce, a nie w Nowym Jorku
Ktoś Ci da cienkiego szluga, Ty go sobie ćmisz
Ale jak to robisz, że Cię nie uwiera ten kij

Wiem, że jesteś ładna i należysz do grupy
Ale wyjmij kij z dupy, wyjmij kij z dupy
Wiem, że jesteś ładna i należysz do grupy
Ale wyjmij kij z dupy, wyjmij kij z dupy
Wiem, że jesteś ładna i należysz do grupy
Ale wyjmij kij z dupy, wyjmij kij z dupy
Kiedy robili Ci twarz wtedy los Ci sprzyjał
Ale pozbądź się kija 'biaaacz'!

Ej, po co spoglądasz, nawiązujesz kontakt tą źrenicą śliczną
Skoro nie planujesz wypić ze mną wódki, ani sekcją rytmiczną
Nie wiadomo po co te gierki, nie jestem miętki, się nie napraszam
Niech dorzuci do pieca tej hecy dwa słowa my mate Stasiak

My pobijamy bardzo mili, wychowani całkiem dobrze przez mamy
Mamy też drinki, mamy whisky, mamy koke też mamy
Chcemy się przysiąść tylko, zamienić słowo prawdziwe
Ty patrzysz z góry dziewczynko, a z dupy wystaje kijek
My robimy Hip-Hop, nie dziedziczymy fortuny
To jest dla Ciebie za płytko, choć znamy ludzi kultury
Nie jeździmy do Miami na sierpniowe wakacje
A w zimowe wakacje raczej nie spotkasz nas w Aspen
Nie spotkasz nas też chyba nigdy w życiu
Chyba, że usuniesz w końcu ten kij z odbytu
Wywożony styl, prosto z paryskich salonów
Mógłby spoko być, ale na dworze Windsor'ów
Książęta z alkopoligamii już wiedzą o Tobie
Mamy pewną radę, dla tych sztywnych kobiet
Zejdź na Ziemię, rozejrzyj się wokół, proszę
Byłaś fajną świnią, a jesteś w szoku prosie

Wiem, że jesteś ładna i należysz do grupy
Ale wyjmij kij z dupy, wyjmij kij z dupy
Wiem, że jesteś ładna i należysz do grupy
Ale wyjmij kij z dupy, wyjmij kij z dupy
Wiem, że jesteś ładna i należysz do grupy
Ale wyjmij kij z dupy, wyjmij kij z dupy
Kiedy robili Ci twarz wtedy los Ci sprzyjał
Ale pozbądź się kija 'biaaacz'!

Ale, ale jeżeli uważasz, że wyciąganie kija z dupy jest za mało sophisticated
to może spróbuj go najpierw, nie wiem - obrócić albo zgiąć, a potem dopiero wyciągnąć
nic to pewnie nie zmieni, ale będzie jakoś tak inaczej
poza tym wyobraź sobie, że jeszcze nikt z Twoich znajomych tego nie robił - wszyscy chodzą z kijem w dupie, więc jak go teraz wyciągniesz będziesz pierwsza, do dzieła!
Pozbądź się kija biaaacz!
Drużyna Mistrzów, Biuro Ochrony Rapu .
Diil Gang .

Jeśli chcesz mieć więcej to weź się za nauke
Wiem, że warunki są trudne, ale dasz radę na stówe
Ja każdy aspekt życia traktuje jako sztuke
Chociaż często mam pod górkę, pech - mój najlepszy kumpel
Ty pierdol zamułke, bierz przykład z dobrych ziomów
Oni idą dobrą drogą, chociaż nie są z dobrych domów
A kradzieże telefonów i dziesiony na przypał
To chujowy start, uwierz szkoda na to życia
Nie zostaniesz Corleone, Montana ani Capone
Ci co mieli takie filmy dzisiaj tęsknią za domem
Żyjesz raz i do śmierci masz bilet w jedną strone
Moje szlaki oblodzone, dla wielu są zbyt strome
Jebać akcje festynowe i bankiety Viva Comet
W teren lece jak Land Rover, oni lecą jal Romet
Ty też tak możesz, tylko odkryj powołanie
Sam decyduj o swym życiu, bądź swego życia panem .

Ref:
Chcesz mieć więcej to weź się za naukę (za naukę)
Pierdol zamułkę (pie pie pierdol zamułkę)
Żyjesz raz (o o odkryj powołanie )
Sam decyduj o swym życiu, bądź swego życia pewny. | x2

Na co masz zajawkę - MMA, rap czy football
Jeśli coś blokuje rozwój to odrzuć to gówno
Nie dostaniesz nic na miejscu, marzeń nie spełnisz jutro
Tylko praca i cierpliwość pomoże wygrać z chujnią
Ja nie chcę Cię nauczać, ty nie musisz mnie słuchać
Zabłądź sam i samemu drogi wyjścia szukaj
Na własnej skórze poczuj syf, zakochaj się w bólu
Później ropierdol ten związek i swoje życie podsumuj
Każdy szuka inspiracji, ty bierz przykład z najlepszych
Daj przykład zagubionym by dążyli do perfekcji
Uwierz w swoje możliwości, niech pochłonie Ciebie pasja
Sam rządzisz swoim losem, wyjścia nie pokaże pasjans
Wyjdź na powietrze, wyłącz monitor od kompa, tej
Idź tam gdzie podpowiada Ci Duchowy Kompas
Zrób coś sensownego, odnów z ziomalami kontakt
Pozmieniaj swoje plany i ze szczęściem utórz kompakt .

Ref:
Chcesz mieć więcej to weź się za naukę (za naukę)
Pierdol zamułkę (pie pie pierdol zamułkę)
Żyjesz raz (o o odkryj powołanie )
Sam decyduj o swym życiu, bądź swego życia pewny. | x2
Eh aha aha aaa aha

Sam fakt, że nie specjalnie wiem o co chodzi
Nie przeszkadza bym wyraził mój rosnący podziw
Dla tych którzy wbrew logice i na przekór światu
Odkryli w sobie utalentowanych literatów
Mało tego! Byli tak mili, że że rozpoczęli
Wspomnianym talentem z większym gronem się dzielić
A ja porażony piękną widząc połać tych utworów
Nie mam wyboru
Muszę chylić czoła więc:

Primo :
Trzeba mieć zamysł żeby utrzymać słuchaczy
Wydając siódmy album o tym samym
To koncepcji wymaga wprost niezwykłej
Wydać płytę stanowiącą poprzedniej płyty replay
Mówiąc: Co obchodzą mnie ci krytycy cholerni
Kiedy ja chce tu żyć sobie postmodernizm
Mam tu wino pianino i śpiew na ustach
Ważne, że Baśka miała fajny biust ajjj
Jeśli już uzewnętrznisz taki talent
To miej pewność, że masz przepełnioną salę
Więc co? Niby wszystko to piękne i dobre
Ale może się pojawić jeden problem
Bo gdyby
Audytorium jednak zapragnęło czegoś więcej niż to
Że 10 raz każesz mu krzyczeć hip-hop
To artysto milcz
Skłoń się nisko
I nerwy opanuj i przejdź do awaryjnego planu
Otóż żeby dobrze więź z słuchaczem umacniać
Przypierdol mikrofonem o wzmacniacz
To robi wrażenie a nie trzeba przy tym myśleć
Wziąwszy pod uwagę jak z twoją twórczą myślą dziś jest

Żeby dobrze więź z słuchaczem umacniać
Przypierdol mikrofonem o wzmacniacz
To robi wrażenie a nie trzeba przy tym myśleć
Wziąwszy pod uwagę jak z twoją twórczą myślą dziś jest

Gdzieś między pierwszym aaa drugim ?
Kurwa przecież to jest w ogóle jeszcze raz

Gdzieś między pierwszym a czwartym taktem
Schowaną uprzednio siekierą rozpierdol adapter
Dj z radością odnotuje fakt ten
Zwłąszcza że na koncerty jeździcie z kompaktem
A gdybyś był zaangażowany w rap który robisz
Jak aktorka filmu porno w dialogi
A propos będzie super
Jeśli urozmaicisz występ wystawiając dupę
By pokazać gdzie masz system
Nie dać pewności ludzie lubią takich typów
I przykurw w głośnik wśród radości okrzyków
Nie rób nic wbrew płynącemu z ciebie dobru
I wobec pozostałych sprzętów zastosuj półobrót
Z akustykiem rozrywka będzie większa niż talk show
obetnij mu uszy jeśli w ogóle jest co obciąć
i w sielskiej atmosferze upowszechniaj rap swój
Za absurd mając ostrzeżenia Labsów
"Artysto drogi ty na względzie racz mieć
Możliwość że pewnego dnia się napniesz
Tam marudne audytorium które zapragnie wyraźnie
Byś traktował je poważniej"
a na razie:

Żeby dobrze więź z słuchaczem umacniać
Przypierdol mikrofonem o wzmacniacz
To robi wrażenie a nie trzeba przy tym myśleć
Wziąwszy pod uwagę jak z twoją twórczą myślą dziś jest

Tam te przerwy co zostawiłem, to tam będziesz wstawiał jęki
Żeby wiesz, bounce był.
I pamiętaj: żałuj tylko tego, czego nie zrobiłeś!

Tyle razy powtarzałem sobie „musze w końcu zrobić coś, zrobić krok na tej drodze”
Może musze odejść stąd Boże!
Mija mi kolejny rok,
już tak nie mogę dłużej,
nie chce tak żyć,
Nie chce być tym kim tyy jesteś,
bo użalasz się nad sobą wiecznie.
Lament, oczy szklane, a w nich łzy rozmazane,
Jak nie ruszysz w końcu z miejsca, to już tam zostaniesz!
Pomyśl „masz talent? No to po co go trwonisz?!”
Marzenia są w zasięgu ręki, tylko trzeba je gonić,.
Tylko musisz tak jak ja, zrozumieć o co sam grasz,
Teraz widzę wyraźnie, ile w życiu dał mi rap,
Ile szczęścia, dlatego już nie mogę przestać.
Pamiętam ten stan, nie robiliśmy nic,
Potem wzięliśmy się w garść, wjeżdża płyta sam na sam.
Bo gdyby nie to, to co bym robił, nie wiem sam,
Nawet całe szczęście, zdałem sobie sprawę:
trzeba patrzeć w przód, nie czekać na cud,
Żaden(?) wierze, że wykorzystacie swój czas i talent,
Zastanówcie się nad tym, spróbujcie sens znaleźć
Bo nigdy nie jest za późno i lepiej późno niż wcale.

I pamiętaj: żałuj tylko tego, czego nie zrobiłeś! / (x2)
I pamiętaj: żałuj tylko tego, czego nie zrobiłeś
Zastanów się nad tym, spróbuj sens znaleźć!
I pamiętaj: żałuj tylko tego, czego nie zrobiłeś,

Nigdy nie jest za późno i lepiej późno nic wcale!
(?) nie warto, tak od niedzieli do niedzieli,
cóż, chłopaki się zasiedzieli, rusz trochę, rusz dupe,
jak siedziałem pod tym blokiem
TY !
siedzę pod nim,
ale w międzyczasie lecą kolejne kilosy Polski,
raz klops, raz pusty, nie raz pod blokiem obcy,
Europa, widziana na mapach jak i reszta świata,
Teraz obraz w pamięci, zachód słońca, Manhattan,
Mam to, znam to, wiem- nie z opowieści,
ruszyć tyłek i poświecić to i tamto,
Żeby spoić plan co, sobie założyłeś, wymarzyłeś,
Odklej tyłek od tej ławki, przecież wiemy ze masz siłę,
Lepiej późno niż wcale, lepiej późno niż.. bo ten świat jest twój!
Rusz głową! ja zrobiłem to co mogłem,
I pamiętaj żałuj tylko tego czego nie zrobiłeś,
Co się stało nie odwrócisz! Czujesz że żyjesz!
Wiec to poczuć musisz, jak się ruszysz, bo życie kusi.
Życie kurwa mac kusi!

I pamiętaj: żałuj tylko tego, czego nie zrobiłeś! / (x2)
I pamiętaj: żałuj tylko tego, czego nie zrobiłeś
Zastanów się nad tym, spróbuj sens znaleźć!
I pamiętaj: żałuj tylko tego, czego nie zrobiłeś,
Bo nigdy nie jest za późno i lepiej późno nic wcale!

Zasmakować w życiu, ale tak naprawdę,
Żyć na full tu, dopóki nie zgasnę.
Nie zdać się na losu laskę, ruszyć z miejsca.
Mieć to coś i kochać to z całego serca.
Przesiąknięty tym klimatem, mocna robię to co chce od lat,
Rap gra ze mną grupa dobra, wariat !
Byłem tu i tam, mam na kilka lat plan w przód,
Za mną już nie jedno miasto, klub,
Mamy to coś i po coś jesteśmy tu potrzebni,
Ty tez rób cos i pokaz ze to kochasz- i jesteś tego pewny.
Nie masz zero tremy, (?) trwamy w tym,
wiesz co będzie po nas?! NIC!
To znowu my... /(x3)

I pamiętaj: żałuj tylko tego, czego nie zrobiłeś! / (x2)
I pamiętaj: żałuj tylko tego, czego nie zrobiłeś
Zastanów się nad tym, spróbuj sens znaleźć!
I pamiętaj: żałuj tylko tego, czego nie zrobiłeś,
Nigdy nie jest za późno i lepiej późno nic wcale!
Bo nigdy nie jest za późno i lepiej późno niż wcale! /(x3)
To nie karnawał, ale tańczyć z nią chcę
Znam ją 30 lat, ale wciąż niewiele wiem
Wiele serc bije dla niej, wiele w niej
Do szaleństwa zakochane wszystko zrobić są w stanie
Dzień wstaje, nową nadzieją nad jej brzegiem
Za rękę przed siebie choć czasem jej nie poznaję
To nie matka ale wzięła mnie w opiekę
Pokazała mi emocje, nauczyła być człowiekiem
I może kiedyś będę musiał wszystko oddać
Los zada pytanie: „Staniesz przy niej czy ją poddasz?”
Jedna z jej lekcji była o wierności
Tej ostatecznej do ostatniej krwi kropli
Bywam okropny dla niej, często się wściekam
Bywam obojętny, chciałbym tylko ją odwiedzać
Tak od święta, wyjechać jak inni to robią
Nie umiałbym jej zostawić, proszę nie pytaj mnie o nią

Ref.
I nie pytaj mnie o nią, znasz ją doskonale
Nie pytaj co Tobie da, lecz co Ty możesz zrobić dla niej
Codziennie w innym stanie ją spotykasz
Lecz czujesz tylko dumę, gdy ktoś o nią Cię zapyta. x2

To nie kochanka, ale co noc sypiam z nią
Nawet jeśli wokół drwią i się śmieją wciąż i wciąż
Nawet jeśli będę sam z nią jedynie
Bo cała reszta postanowi kochać inne
Zły sen, bo to ideał dla milionów
Często pierwsza miłość od kołyski do grobu
Wielu tęskni za nią, wielu nie może wrócić
Więc w sercach ją mają czekając, aż los się odwróci
To nie muza, ale daje mi natchnienie
By obserwować wszystkie jej blaski i cienie
I widzieć ją jaka jest, starać się rozumieć
W głosów tłumie czego naprawdę chce i co czuje
Nasz wspólny obowiązek i troska
Jej dzieci to ja i Ty ale i ćpuny na dworcach
Mówią o niej bzdury, nas nic nie przekona
A póki my żyjemy, żyje ona!

Ref.
I nie pytaj mnie o nią, znasz ją doskonale
Nie pytaj co Tobie da, lecz co Ty możesz zrobić dla niej
Codziennie w innym stanie ją spotykasz
Lecz czujesz tylko dumę, gdy ktoś o nią Cię zapyta. x2

Ona nie urodziła mnie, lecz kocham ją jak matkę
nieraz mnie odrzuciła, ale będę z nią na zawsze
to miłość przed którą wielu ostrzegało
jeśli stracisz dla niej głowę, to położysz ją za nią

Niektórzy myślą, że jest ich własnością,chcą jej zmienić imię
myślą że mogą bo nią rządzą
chcą dać jej numer i mieć ją na wyłączność
a to solidarność ludzi przecież zwróciła jej wolność
brudne ulice gdzie codziennie ją spotykasz
tak pijaną i niechlujną
która ciągle się potyka
ciągle z niej dumny nie raz się zastanawiam,jak bywam durny
bo przecież ciągle mnie zostawia

Idealiści mają dziwne motywy
by kochać ją choć z nią czasem los parszywy
i nie ma dla mnie innych miejsc i innej po za nią
nie pytaj znasz ją, budzisz się z nią co rano.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo