Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ustaw poziomy na full
wracam jak król z książki Tolkiena
hejterzy maja gul, kładę chuj, chce mnie scena
wrogowie czuja ból no bo spełniam marzenia
no bo wszedłem z podziemia
no bo trzęsie się ziemia
mówią graj, wraca ta najszersza chrypa
zna mnie kraj, chociaż to moja pierwsza płyta wiesz
i to nie lipa wiec nie pytaj dlaczego
moja muzyka jak grypa dzisiaj zaraza każdego okej
biorę co moje tak jak robi to wielu
nie lubię biegać jak Forest bo po co biegać bez celu
jak mnie nie lubisz to nie lub nie będę o to zabiegać
robię swój rap przyjacielu i tylko na tym polegam
Johny cash zrobił cash do mnie cash tez przyjdzie
czujesz dreszcz no bo wiesz jestem fresh jak winter
spada deszcz na wille, na bloki promienie słońca
daj ta płytę na full od początku do końca

Ref.

Na full (na full) jeśli na to czekałeś bo znów robię rap, który daje ci wiarę

Na full (na full) ten rap wypełnia sale to cały mój świat który dotąd poznałem

Na full (na full) jeśli na to czekałeś bo znów robię rap który daje ci wiarę

Na full (na full) dobrze wiesz ze mam talent wjeżdżam z nowym materiałem słyszaleś?

Nie gubię treści mogę zmieścić puente w słowie
bo w tej kwestii mam prestiż i wiem ze zrobię
trochę więcej niż ci co maja pensje w głowię
wkładam serce hajs, a jeszcze częściej zdrowie o
z pod moich powiek widzę stale ten świat
widzę też rap
a w nim wiele zalet i wad
patrze na skale to znak
ze zaistniałem to fakt
szczerze wale to ja
mówią nie szalej tu brat, aha
poznałem smak tego miejsca
ty gdzie tam
wiec przestań się pluć
co masz zespół tourette'a?
ja mam w sercu muzykę
lecę na pełen etat
i to żadna tandeta tak jak gry na tableta
zrobili przetarg
wszedłem tam wstępem
dlatego słuchacze wybrali moja ofertę
i to jest piękne czuje to cala polska
wiec daj to na full od początku do końca

Ref.

Na full (na full) jeśli na to czekałeś bo znów robię rap który daje ci wiarę

Na full (na full) ten rap wypełnia sale to cały mój świat który dotąd poznałem

Na full (na full) jeśli na to czekałeś bo znów robię rap który daje ci wiarę

Na full (na full) dobrze wiesz ze mam talent wjeżdżam z nowym materiałem słyszałeś?
Efisezet jest rozmyty, rozmyty oijoj
Efieszet aha aha rozmyty, rozmyty,
Jest rozmyty o la la la laj
Jestem rozmyty aha, aha, aha dzisiaj jestem rozmyty aha

Rozmyty chodzę niewyraźnie po omacku
Nasłuchując trzasku z winylowej płyty
Jestem, jestem, jestem rozmyty.
Rozmyty chodzę niewyraźnie po omacku
Nasłuchując trzasku z winylowej płyty.

Bo jestem, jestem rozmyty.
Efieszet jest rozmyty
Rozmyty chodzę niewyraźnie po omacku
Nasłuchując trzasku z winylowej płyty
Aha, aha, aha a raz, raz

A wstałem rano ledwo przemyłem wodą twarz,
Gdy usłyszałam za sobą: coś niewyraźną minę masz
Kochanie bez obaw jestem w nienaruszonym stanie
Wyjąłem płaszcz odporny na przemoknięcie
Gęsty deszcz pada, pada zawzięcie
Idę nie oglądając się za siebie,
Buty znikają gdzieś w kałuży na głowie ma słuchawki
By czas się nie dłużył.
Ktoś patrzy się natrętnie prosto w moją twarz
Przystaje, mówi: strasznie niewyraźną gębę masz.
Gęba jak gęba dzisiaj rozmyta zupełnie.
Nie zwracam uwagi na docinki
Rozmywam się po omacku chodzę, patrzę się,
Po krawężnikach, patrzę na moje ręce, proszę nie znikać,
Przeglądam się w wystawowych szybach
Widzę coraz niewyraźniej, jestem rozmyty
Ta reaguje na dźwięki magiczne i trzaski z winylowej płyty.

Rozmyty chodzę niewyraźnie po omacku
Nasłuchując trzasku z winylowej płyty.
Z winylowej płyty aha, aha, aha rozmyty
Rozmyty chodzę niewyraźnie po omacku
Nasłuchując trzasku z winylowej płyty.
Efieszet rozmyty, rozmyty, rozmyty,
A rozmyty aha rozmyty.

Rozmyty siedzę sącząc jakąś podłą ciecz
Tak bardzo chciałbym Ciebie tutaj blisko mieć
I bez słów siedząc razem na podłodze rozmyć się
I oszukać tę ulotną chwilę, zostać tak na zawsze.
Wyrzucić wyjazdowy bilet, nigdzie nie wyjeżdżać, nie wracać.
Przy tych dźwiękach rozmyć się z Tobą
Zniknąć jak cukier w gorącej wodzie, ślizgać się jak na lodzie
Mam w tyle co jest teraz w modzie
Ja mówię swoje, trzaski, winylowa płyta
Ja czekam byś także rozmyta tutaj rozlała się po ścianach
Razem ze mną łeb w łeb, rozmyci lepcy jak na muchy lep
Niech lecą trzaski, suche bity jak pustynny step.
Jestem rozmyty tak reaguje na Ciebie i trzaski z winylowej płyty.
Jestem rozmyty, jestem rozmyty aha

Rozmyty chodzę niewyraźnie po omacku
Nasłuchując trzasku z winylowej płyty.
Aha rozmyty...
Rozmyty chodzę niewyraźnie po omacku
Nasłuchując trzasku z winylowej płyty.
Efieszet rozmyty aha rozmyty, rozmyty,
Rozmyty, rozmyty, rozmyty...

Rozmyty nie zauważam wrogich spojrzeń,
Nie słyszę złych słów, patrzę tylko na Ciebie,
Mów do mnie mów, możesz mówić cicho,
Możesz mówić bez słów, bez słów rozumiemy się nawzajem.
Rozmyci poza nami nie ma świata i nie będzie długo.
Bob Marley śpiewa pieśń, niesie treść pełną miłości,
Która wypełnia całe pomieszczenie,
Łapiesz mnie za dłoń teraz mam jedno życzenie
Rozmyj się ze mną razem po ścianach
Wypełnimy pustkę, która wypełniała mnie od rana
Razem rozumiemy się, popatrz już nie widzę nikogo poza Tobą,
Nie jesteś jak dyndające złoto, tandetną ozdobą,
Z którą ciężko wymienić słowo, Ty jesteś królową.
Po raz kolejny wyjeżdżam, bo nie ma dla mnie w kraju,
Wolnego miejsca częściej niż w tramwaju,
Czuję, że tracę coś, gdy po śniadaniu,
Stawiam stopy znów na tym samym skrzyżowaniu,
Widzę bloki, jedne dziewczyny tam od rana,
Zdzierają sobie łokcie, inne kolana,
Mijam te same twarze chłopaków w bramach,
Szare, jak ten trzydziestoletni tynk na ścianach,
Wchodzę do mieszkania, które choć jest moje,
Od jej śmierci raczej rzadko nazywam domem,
Po raz kolejny jem zimny obiad przy stole,
Którego nie dotykają już jej miękkie dłonie,
Muszę wziąć co moje i pójść choć może
W miejscu do którego zmierzam będzie jeszcze gorzej,
Ty zostaw wszystko i przyjdź na dworzec,
Ale nie proś abym został, bo muszę odejść.

Po raz kolejny wyjeżdżam, bo choć to miasto
Ma milion ulic mi jest wciąż w nim ciasno,
Jadę, żeby nie patrzeć już w oczy nikomu
Kogo znam, bo jest w nich pusto jak w moim domu.

Po raz kolejny wracam, bo chyba mam to szczęście,
Że są ulice za którymi dalej tęsknie,
Kilka pustych przystanków i jeszcze więcej,
Niż skrzyżowanie, o którym było w czwartym wersie,
To to miejsce odbite w kilku parach źrenic,
Które wierzą, że ich życie kiedyś się zmieni,
Kilka zmęczonych twarzy pełnych nadziei,
Że znajdą miłość pośród pyłu i kamieni,
To moje pięćdziesiąt cztery metry pełne wspomnień,
Oczy siostry w których wciąż widzę ten sam płomień,
Cztery ściany, które nadal mówią do mnie
I jak mokre oczy ojca znają moją historię,
Ja wracam po wojnie z samym sobą,
Może gdy będę w końcu w domu znów coś stworzę,
Dziś wracam do Ciebie i już jestem w drodze,
Więc zostaw wszystko i przyjdź na dworzec.

Po raz kolejny wracam, bo wciąż to miasto
Kryje tajemnice, które nie dają mi zasnąć,
Jadę, żeby popatrzeć w oczy ludziom przez chwilę,
Wracam do domu, który chroni moją rodzinę.
Jeszcze nie chodzę kraść by zarobić na mieszkanie
możesz spokojnie spać choć mam przekręty w planie
Też nie na zawołanie ale coś musi się udać
by zjeść coś opłacić, wyjść gdzieś i się ubrać
Co tu przypuszczać popadnę w jakiś kredyt
spłacę go i zgasnę w fotelu jako emeryt
Są jeszcze trzy nery choć nie pierwszej świeżości
glukoza, szpik kostny i weź kurwa dorośnij
To nie jest proste i takie nigdy nie było
choć problem, problemowi i wiele się wydarzyło dość
Mieszkasz z rodziną stąd to bywa trudne, gdy
masz jedną lodówkę, a w niej oddzielną półkę
Zaraz się wkurwię, kupię samochód wiedząc
że sam sobie ukradnę go i ściągnę za to pieniądz
Za desperaty siedzą, przynajmniej spróbowali
wiedząc, że najlepszy plan także potrafi nawalić
(Mam dość) Ty też masz dość tych miejsc?
Więc spójrz prawdzie w oczy, nie traktują nas jak dziecko
Rodzina to świętość czcij matkę swoją
przynajmniej póki mieszkasz tu, bo może być chujowo..

Bo może być chujowo...
Bo...

Bo choć fury nawet nie mam, w końcu jakąś szybę piznę
dla Blaupunk'ta czy Pioneer'a by go zgonić na lewiźnie
Narkobiznes albo hera, a nie gospodarczy cud
robić za przedstawiciela handlowego bym tu mógł
Zgonił bym pakietów w chuj lecz nie z Cyfrowym Polsatem
ani nawet z Cyfrą Plus, bo jak spytasz tu o pakiet
To jak jeden kurwa Bóg pakiet tu kojarzą z grasem
I brakuje czasem słów (czasem słów brakuje nawet)
Patent jak szybki cash, możesz mieć jak pełny etat
rzeczywistość Cię przekręci będziesz winił za to nie fart
Marzysz drinki, lód gdzieś na plaży przy kobietach
przełknij gorzki, cierpki miód bo ławeczka to nie leżak
Z której na przystanku w mróz z rana wstajesz, wbijasz do mpk'a
I choć toniesz tak jak kursk wszyscy klepią Cię po plecach
Seta, żeby ogrzać myśli zimne, tu gdzie marzenia o firmie
dla wielu są infantylne. Przywykłeś? Człowieku to jeszcze nic!
Będziesz dzielił się ogryzkiem naplują Ci pestką w ryj!

Mam dość Ty też powiedz mi czego masz dość
Nieubłagany los jak cios daję nam w kość
Mam dość Ty też powiedz mi jeśli masz dość
Więc chodź...
TE-WU, TE-TE-WU!
TE-WU, TE-TE-WU!

Te... te... te... te... te... TEWU!

Głowy w rytm, upływa czas
Powrót do tamtych dni- HIP HOP JEST W NAS!
Aż po grób serce mocniej zabiło
"Bo chodzi o to żeby było miło"

Głowy w rytm, upływa czas
Powrót do tamtych dni- HIP HOP JEST W NAS!
Aż po grób serce mocniej zabiło
"Bo chodzi o to żeby było miło"

To było grane, jest grane, będzie grane
Dziękuję, że było mi dane
Od początku nie zjebane
Nasze czasy kochane, nie pompowane
Autentyczna miłość do kultury
Teraz sezonowa moda, młode gwiazdy chytre szczury
Była dusza, było serce, skromne ale zdrowe
Teraz to serce choruje, każdy dźwięk przeważnie kłuje
Pięknie było delektować się samplami
Oryginalnymi rapami, rymami zalanymi po chuj kolorami, logami
Szklany ekran MTV, a przed tym ekranem my: "YO RAPS!"
Każdy chciałbyć as, każdy chciałbyć kimś
Każdy chciał mieć taki ciuch, każdy chwytał ruch
Chciałbym powrócić tam znów, zmienić bieg historii
Powiedzieć, że: Eazy żyje, Tupac żyje, Guru żyje, Heavy (D) żyje, Nate żyje, Big Pun, (Big) L żyje, Jam Master Jay żyje, Bolec żyje
Za nich teraz ... pije

TE-TE-WU!
Te... te... te... te... te... TEWU!

Głowy w rytm, upływa czas
Powrót do tamtych dni- HIP HOP JEST W NAS!
Aż po grób serce mocniej zabiło
"Bo chodzi o to żeby było miło"

Głowy w rytm, upływa czas
Powrót do tamtych dni- HIP HOP JEST W NAS!
Aż po grób serce mocniej zabiło
"Bo chodzi o to żeby było miło"

"Się jara dziewczyno, się jara chłopaku" (Hemp Gru)
"Bo chodzi o to żeby było miło" (Bolec) tak
Zrób to sam i "Olej całą resztę" (Bolec)
"A za życie kurewskie miej do siebie pretensje" (Peja)
"Wiedziałem, że tak będzie" (Molesta) był dobry hit
Potem "Hip Hop i nie zmienia się nic" (Peja)
"Nie ma możliwości żeby zabić ten hałas" (Wzgórze Ya-Pa 3)
"Slam" Onyx'ów i VIVA wrzała
"Na Europy peryferiach" (Kasta Squad), na całym świecie
Był rap na kasetach teraz rap na necie
"Każdy ma swoje priorytety" (Paktofonika), konkrety
Producent tego bitu rozłożył mnie tym
"Na raz, na dwa, na trzy i na cztery" (O.S.T.R)
"Teksty, wersy, zwrotki i słowa" (Edytoriał)
"Tu się wchodzi naciska, ogląda się zbliska" (Kaliber 44)
"Ja i moi ludzie do celu idąc pokonamy burze" (Tymon)

TE-WU, TE-TE-WU!
Te... te... te... te... te... TEWU!

Głowy w rytm, upływa czas
Powrót do tamtych dni- HIP HOP JEST W NAS!
Aż po grób serce mocniej zabiło
"Bo chodzi o to żeby było miło"

Głowy w rytm, upływa czas
Powrót do tamtych dni- HIP HOP JEST W NAS!
Aż po grób serce mocniej zabiło
"Bo chodzi o to żeby było miło"


?
?
?
Pierdzące Unitry głośniki
Owe czasy puste kierman bagi
Teraz pokitrane bliki w skarpecie
Wole tamte jako pustak
Na VHS'ie klipy, mordobicia Vega
Niceweary, Lenary, Startery, Powery
Dekolakie baunsy na wełnie hery, a nie lansy
MySpace'y, internety, YouTube'y, ty
Nie jeden siwy, ryży, chudy, łysy, rudy, gruby nie wie ocb
Nie wie jak ryć glebe
Na szuflady ziele, rapu to ciary na ciele
Dalej miele ozorem
Się wyśpię jak pościele, ide torem
Odlschool jazdy chore i chuj
Lepiej później, zawsze w pore
Trzecia płyta na półki zawita
Solo niebawem, temat to konflikt z prawem
Jakie te kurwa czasy były klawe

TE-WU, TE-TE-WU!
TE-WU, TE-TE-WU!

"Bo chodzi o to żeby było miło"
TE-WU, TE-TE-WU!

"Bo chodzi o to żeby było miło"
TE-WU, TE-TE-WU!

"Bo chodzi o to żeby było miło"
TE-WU, TE-TE-WU!
Mezo:
Chcesz być martwym bohaterem czy człowiekiem sukcesu?
Chcesz zrobic karierę czy być męczennikiem jak Jezus?
Chcesz poznać prawdę, a nie bzdurne akty prawne?
To co powiem będzie może politycznie niepoprawne.
Ciężko strawne dla tępnych mas żyjących tutaj,
Minął twoich błędów czas, ja ci pomogę, posłuchaj!
Straszyli cię Bogiem rodzice w domu,
W szkole opowiadano o utopijnym świecie komun.
Jak być jednym z milionów i za miliony cierpieć,
Jak zamiast korony na swą głowę wkładać ciernie.
Jesteś skrzywiony przyzwyczajeniem do tych prawideł,
Widzę, że w swoim życiu chcesz być tylko widzem.
A nie grać główne role i rozdawać karty,
Ja ci powiem, powiem ci co to prawdziwy artyzm.

Gdy coś nie jest zgodne z twoim interesem bądź anty,
Litość, ugoda są przestarzałe jak antyk.
Na nic twój pot u skroni, twój heroizm,
Możesz dwoić się i troić, słabych świat kroi.
Nie chcesz stać się ofiarą, musisz stać się katem,
Albo wybuchniesz jak wulkan albo wygaśniesz jak krater.
Ilu ludzi jest tylu chętnych na twoje miejsce,
Im bardziej jesteś łagodny tym masz szanse mniejsze.
Świat to wojna, na wojnie nie gra się czysto,
To ciągła rywalizacja, spójrz na rzeczywistość.
Czy władzę sprawują ludzie najuczciwsi? (nie)
Czy scenę okupują najlepsi emsi? (nie)
No właśnie poznaj co to faul, co to fałsz,
(poznaj szczęście) oddaj mi swą duszę jak Faust...

Ref: Słyszysz głos (nie ma ciszy) słyszysz głos, słyszysz go (go)
i nie uciszysz go

Owal:
Wczoraj przed klubem stałeś, myśląc że jesteś twardy,
przeklinając jak debil, zamykałeś drzwi od Audi,
opcja constans, ona młoda ty po koksach,
chciałeś pokazać że rządzisz by ona poszła,
taki kaprys, zachowanie durne i bez nazwy,
ty kasy masz na styk a mentalność gwiazdy,
powiedz, czego chciałeś, (?)
nazbierało Ci się trochę, chyba czas na spowiedź,
wczoraj przed klubem stałeś, dziś w kościele klęczysz,
wyznania przegranego, odcinek pierwszy,
ty, ukryty w mieście, krzyk, robisz hałas,
chciałbyś pochłaniać świat, by mieć wszystko na raz,
a dziś oddałbyś wszystko by móc spędzić z nią przyszłość,
ta jedyna bliskość nie pozwala Ci iść stąd,
to jest głos co przychodzi gdy opadną nerwy,
to nadzieja, wiara, miłość i nieba błękit,
dopuść mnie do głosu albo sobie odpuść,
bronisz wejścia do serca jak twierdza (?)
głos, wisząca siła zaszczepiona wewnątrz,
wybór, suma impulsów płynąca z zewsząd,
taki byłeś twardy, los podmienił Ci karty,
chciałeś być anty, od tatr po Bałtyk,
to napięcie się gromadzi w powietrzu wisi,
to jest głos, słyszysz go, nie ma ciszy.

Ref: Słyszysz głos (nie ma ciszy) słyszysz głos, słyszysz go (go)
i nie uciszysz go
Żywy Ogień w naszych sercach
to podkręca to napędza
Nasza siła nasz potencjał
to ulicy jest energia x2

Z Dedykacja dla ulicy cała siła w nas drzemie
Reprezentuje podziemie mówiąc o dziurach w systemie
Walka o szczęście Walka o zdrowie
Walka o miłość będę walczył moim słowem
Nawet Kiedy będę w grobie niech zapłonie w duszy ogień
To jest bracie żywy ogień ja puszczam przesłanie bo wiem
A Ty walcz o zasady reprezentuj tak ulice
Swą postawą Swoim gestem Swoim słowem całe życie

Od słabo tlącego żaru odpalam ogień prawdy
Niczym tłumy z pochodniami ulice od kłamstwa zbawmy
Chociaż życie ściska skroń ogień w sercu dalej płonie
Tadek szczery bo z ulicy dobij tu na mikrofonie
Bądź w porządku całym sercem żeby wszyscy to widzieli
Ogień zasad w sercu noś nie tylko od niedzieli
Z tego ognia rozpal wielkie jasne płomienie nadziei
Niech na szlaku twego życia ona drogę Ci oświetli
teraz ogień razem z nami ku lepszemu dla nas wszystkich
Godnie w sercu z zasadami osiągniesz więcej niż myślisz
Ni u schyłku Twego życia jak spojrzysz na swą historie
Będziesz mógł być dumny z siebie , a nie wstydzić się pokornie
To będzie długa walka o ogień z ogniem w ręku
Jak Przegrasz sam ze sobą to dalej pójdziesz po ciemku
To jest przekaz prosto z serca , a nie jakaś ściema bo wiem
Teraz wszyscy co chcą żyć naprawdę , DO ATAKU OGIEŃ

Żywy Ogień w naszych sercach
to podkręca to napędza
Nasza siła nasz potencjał
to ulicy jest energia x2

PALUCH
F.I.R.M.A i A.I.F.A.M żywy ogień płynie płonie z krwią do naszych serc płonąc przez ulicy w całym kraju wzdłuż i wszerz dobrym ludziom daje ciepło a lamusom niesie śmierć, sam dobrze wiesz cy czekała by cię męka gdyby twój los leżał tylko w naszych rękach, w porządku być i żyć w zgodzie sam ze sobą, jeśli twój ziomek ma problem powinieneś mu kurwa pomóc, żywy ognień ej, rozstąpcie się podziemia pochłonie każdego co tego zdania nie podziela, niema w nas zasiści obca nam gadka nie szczera, jeśli masz odwrotnie kurwa to do widzenia
BOSSKI
Żywy Ogień w naszych sercach
to podkręca to napędza
Nasza siła nasz potencjał
to ulicy jest energia x2
[WSRH]
Mam tych parę złych cech wale litr za litrem
I gdy system szwankuje to po hamplach nie cisnę
Dziś na pełnej wiksie na streecie krzyczę salut!
Jak zdrowo być wariatem w tym popieprzonym kraju

W górze środkowy paluch na ustach chore pieśni
Rzeźnik wacków tnę jak książę z Persji
Wierz mi pieszczę bit jak pieszczę piersi
W górę pięści to ci najgłośniejsi

Na bok malkontentci ktoś podaje banknot
Rozpędzone auto i proch z tapicerki
Fruną butelki szczerzy zęby kilku szczonów
To nie pierwszy raz gdy rozsądek został w domu

Ziomuś trzęsie się nocna bimba w stylu Indian
Walimy ognistą z gwinta rympał takich przygód nie miał Tomek Sawyer
Każdy z nas pamięta czasy osiedlowych wojen

Poszło w obieg bongo bombiom w kuchni zło w nos
Łoskot kiedy TVka wypadła przez okno
Bywa nie wąsko to pogoda dla szaleńców
Nie bierzemy jeńców to wyrwani ze snu

To rap dla projektów dedykowany ludziom
Kiedy umysł śpi demony ze snu się budzą
Jak wypiję za dużo sieję gnój jak raptor
To hardcore WSRH i TEWU rap yo
Jaki dziadzia? Co za dziadzia? [x8]

Dziadzia dziadzia jest [x8]

#1
Jestem dj dziadzia
Alias hardokorowy papa
Don dada świeżo upieczony tata
Rym składam
PDG Wandal wymiatam
Ze mną moja banda na trackach
Znam się na tych tematach
Pach, pach poskładane
Jadę do piątej nad ranem
wiesz co jest grane
To pewne jak amen w pacierzu
Weź się nie buzuj
Weź się wyluzuj ej!

Ref. Dziadzia jest
dziadzia był
dziadzia będzie
dziadzia tu
dziadzia tam
dziadzia wszędzie
dziadzia gra
dziadzia ma
dziadzia przędzie
patent na patencie to dziadzi orędzie x2 ziom

#2
A Ty, a Ty, a Ty?
Jak chcesz mącić wodę
To lepiej w ogóle idz stad (w chuj)
Ja mam życiowy plan jak hrabia
Monte Christo jestem
Mogę wszystko
Masz w głowie disco
Pstro na podłogę dziwko co?
Lepiej dzwoń po towiec na nocne pogotowie
Niech wiozą cały kufer
To gówno dudni tak jak subwoofer
Sprawdź jak rymy walę w studni rapowego dzwieku
Jestem kowalem w kuźni własnego talentu

ref.

Dziadzia dziadzia jest [x4]

#3
Wiesz kto mówi?
Mówi dj dziadzia
Oddany sługa rap muzyki
Noszę w sobie korzeń który sięga aż do Afryki
Każdy dzień czcij tańcz o swoje walcz
Nie unikniesz w życiu z systemem starć
Rewolucja jest w nas
To nie kpina na podpuchę

Doda: Ej dziadzia, nie wyluzowałeś się eee za bardzo ?
Dziadzia: yyyyy…nie wiem!

Ref.

Dziadzia dziadzia jest x8

- Może muzykę nastawię?
- Bardzo proszę.
Jeden maluje, drugi tańczy, a trzeci.. patrz.. Nadzieje dał mi Bóg, Matka miłość, ojciec siłę, to nie czekam na cud w kolejce po zasiłek. Ej, ja też wychowałem się w blokach i wybrałem będę robił to co kocham, więc pisze te wersy. Na nic nie licząc, a kobiety mi mówią że to droga donikąd. Bo bywa, wypruwam płuca za 2 stówy, ale to mój świat, moje ulice i kluby. Mój rap obudził nową siłę w ludziach, oni maja teraz siłę większą niż Pudzian. A ja wznoszę toast, patrzę jak patrzą zawieszeni bo nic już tego nie zmieni.
Co Ty na to?

Mam chodzić do klubu, nie wiem czy warto bo nie jaram szlugów, naraz wdycham karton. Pić tu z nudów nie bywam już dawno, tu wersy zamieniam na banknot łatwo. Znów przez tłum na scenę wbić się staram, setny raz mówię „nara”, schowaj ten aparat. Ja muszę grać z klasą trzymać fason, a oni muszą wiedzieć za co kurwa płacą. Za nim padnie cała konsoletę, bo akustyk mocno kocha heavy metal. Znów się przekonam ze rap to mój bękart, złe dzieciaki, których sam byś się spętał.

Nagrywam rap i bawię się bitem, odnalazłem się, wielu chcę bym przestał, pierdole kompromisy, robię rap i jestem dobry.

Nie zmieni tego koniunktura rynku, popatrz na mury i ściany budynku, popatrz to siły rapu największy pokaz, kolejny dzieciak wydostał się z rynsztoka i nikt nie zmieni tego że latami hip hop się rządzi swoimi prawami. Tego że czasami gra nie jest czysta, moja refleksja jest oczywista. Nie zmienisz marzeń dzieciaków z ulicy, do których spokojnie możesz mnie zaliczyć. Molesta to powrót do rapu korzeni, i nikt i nic nigdy tego nie zmieni.

Wigor sprawdź to.
Elo, znam drogę, nie idę na ślepo, na mur beton, bloki i kamienice otaczają mnie tu zewsząd. Chcąc nie chcąc w tym mieście drzemie nie spożyta siła. Już od lat, dobry rap napędza krew w moich żyłach. Mam ta siłę i odwagę to nie przypadek, że za każdym razem zdawać sobie lepiej z tego sprawę, że to co warte to nadać życiu kształt i charakter. Wybić się z tych śpiących bloków, nie spaść na sam parter. Szlaki przetarte już dawno sa za mną zmierzam w kierunku przeznaczenia, wiem że nie na darmo. Spisać się na zgubę to nie wchodzi w rachubę, ja wolę każdego dnia podejmować nową próbę. Wiesz, nagrywam rap i bawię się bitem, odnalazłem się, wielu chcę bym przestał, pierdole kompromisy, robię rap i jestem dobry.
Każdy z nas tu ubiera się jak angielski chuligan
Teski wzrok wbija się w nas, tak jak w mordę tulipan
Moje ziomy, niektórych z nich mogłeś widzieć na klipach
Taki styl ubioru powinni nam wpisać w metrykach
Katany Henri Lloyd'a, dżinsy Boss'a
Polówki Polo Sport'a, kurtki Schott'a
Dresy Lacoste'y, buty Le Coq Sportif
Skóry szwedki, mówią, że jesteśmy tandetni
Air Max'y kupujemy częściej niż niunie tampaxy
I chodzimy na imprezy gdzie Technics'y i Westtax'y
W takich ciuchach na te ławki
W dłoniach zimny browar, to nasza pierdolona moda
Na bank niedługo będzie chciał ją wylansować
Jakiś projektant, założę się o dobry towar
Styl z Ursynowa - wąskie dżinsy, polo w paski
Inni robią sobie trwałą, a nas wolą laski

Gdy wchodzimy do klubu na pewno nas rozpoznasz
Mamy ten styl na twarzach, nie tylko na spodniach
Widać po mordach - Ursynów 100%
Chcemy podrywać dupy i wydawać flotę
Gdy wchodzę do klubu twoja niunia patrzy na mnie
Mógłbym to zrobić z nią dziś w twojej wannie
Mój styl dla niej jest lepszy 100%
Bo daje jej to, czego chcę nie dając stokrotek

Sobotni wieczór, nasza banda w ciemnych jesionkach
sweterki Gant'a, chociaż czasem zero na kontach
Jedni wolą dziś mieć katar, inni idą na jointa
Nie zdziw się, jak zobaczysz logo Joop'a na spodniach, wiesz
Dobrze wyglądać tutaj znaczy coś innego
bo nie przestrzegamy reguł jak modele na wybiegu
Pamiętam czasy, gdy nie chcieli wpuszczać mnie do klubów
teraz mam VIP'owskie karty i szacunek tłumów
Kiedyś nosiłem Fubu, dziś wolę inny styl
Chcesz zdissować, spróbuj, i tak jestem lepszy w tym
Bo hip-hop to mam w duszy, a na sobie dobre ciuchy
Taki mamy tutaj styl od czapek po buty
Kumasz? nie pytaj czy nas stać na najlepszy wikt
ziomy mają nielegale albo rap i najlepszy bit
więc policja wciąż próbuje ścigać ich
ale psy są górą tylko w reklamach Pedigree

Gdy wchodzimy do klubu na pewno nas rozpoznasz
Mamy ten styl na twarzach, nie tylko na spodniach
Widać po mordach - Ursynów 100%
Chcemy podrywać dupy i wydawać flotę
Gdy wchodzę do klubu twoja niunia patrzy na mnie
Mógłbym to zrobić z nią dziś w twojej wannie
Mój styl dla niej jest lepszy 100%
Bo daje jej to, czego chcę nie dając stokrotek
[tylko tekstyhh.pl]
Gdy noszę baggy, możesz być pewien, że uszyte w Polsce
Ciuchy od ziomów to Moro, Fokus i Stoprocent
Strzelam rymami, słowami cierpkimi jak ocet
noszę styl, flow, jak chłopak z podwórka a nie docent, yo
Nie głosują na mnie w audiotele
Ursynów pod blokiem to ja i moi przyjaciele
W TV publicznej wciąż robią z rapu aferę
choć mamy lepszy styl niż ich szef z każdym prezenterem
razem wzięci, podwórkowi prezydenci
Gdy wchodzimy do klubu pęka słupek rtęci
Na nogach Reebok Classic, pierdolić Martensy
Mówią, że nie mamy klasy i nie mamy stałej pensji
pierwsze fałsz, drugie w większości prawda
Tommy Hilfiger, Boss, Joop, Burberry, Prada
Styl z osiedla gdzie uważasz na to co gadasz
ale nie chcą go w mediach, bo robi bałagan

Gdy wchodzimy do klubu na pewno nas rozpoznasz
Mamy ten styl na twarzach, nie tylko na spodniach
Widać po mordach - Ursynów 100%
Chcemy podrywać dupy i wydawać flotę
Gdy wchodzę do klubu twoja niunia patrzy na mnie
Mógłbym to zrobić z nią dziś w twojej wannie
Mój styl dla niej jest lepszy 100%
Bo daje jej to, czego chcę nie dając stokrotek
Moje bugi jak spodnie
Albo odwrotnie
Wciskam sampel play'a na głośniki jak mnie kopnie
Tak miało być pierwotnie, ustalone z góry
Luz jak w mych gaciach nie wymaga fachury
To bugi z grubej rury
Tricki daje niczym żongler, hip hop mój na folder
Więc spodni nie podciągnę
Bo dbam o swój image
A więc gimmie gimmie gimmie
Jeszcze jedną szanse by swym czynem to wtrynić
I czynić relację obserwacji w transportach
Opuszczając krocze nawet w za ciasnych szortach
Na tenisowych kortach grając z prezydentem
Z przyzwyczajenia opuszczam ręcznik w łazience
Taki ze mnie mc co mija się z sensem noszenia spodni
Muszę prawdziwość udowodnić
Więc opuszczam
Mam takie zboczenie
Jak ten co co dzień rano włosy żelem natłuszcza
Nie dyskutuj o gustach z powodów mnóstwa
Noszę duże spodnie jak panie o dużych biustach
Dla jednego chustka a dla mnie czapeczka
Futerał i skrzypce
Luźnych spodni w szafie zestaw

Moje bugi jak spodnie albo odwrotnie
Noszę luźne portki bo w tych ciasnych mi okropnie
Nie do twarzy, razi to wyglądem świat
Więc noszę luźne gacie a'la ragga dagga dag

Moje bugi jak spodnie albo odwrotnie
Noszę luźne portki bo w tych ciasnych mi okropnie
Nie do twarzy, razi to wyglądem świat
Więc noszę luźne gacie a'la ragga dagga dag

Ile razy słyszałem, że mam wór na ziemniaki
Lecz ja jestem z tego dumny i nie chowam sie w krzaki
Nawet gdy marudzi taki, że spodnie mam z lumpeksu
Ja i tak w tej dziedzinie nie uznaję kodeksu
A przeciwników ze stu i zwolenników ze stu
Potrzebuję swego rapa jak zboczeniec sexu
To prawda tego tekstu który głupi na pierwszy rzut oka
Gdy spodnie nisko na pokaz
Ledwo trzymają na bokach mocno paskiem spięte
Na nich spojrzenia mętne
Ostry odznaczony piętnem starych bab
Bo robi bugi rap
A babcie Ap-ap zażywają w wielkim stresie
A Ostry drę się jak za ciasne majtadały
To jest oczywiste jak to, że policja to pały
Mam swoją kulturę, której właściwie nie widać
Motto od pracy się migać
Na rap chce się ścigać
Ze Spinaczem, z Cezetem i z każdym innym graczem
Co opuszcza gacie, więc jeśli obu znacie
Pojęcia luźnych Mass'ów już nie tłumaczę

Moje bugi jak spodnie albo odwrotnie
Noszę luźne portki bo w tych ciasnych mi okropnie
Nie do twarzy, razi to wyglądem świat
Więc noszę luźne gacie a'la ragga dagga dag x4

Luźne ragga dagga da.. ragga dag
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo