Popularne piosenki. Polski Hip Hop

To zaczęło się i do dzisiaj trwa nawet jeśli media nałożyły ban na rap.
Łamać szlaban? Po co nam taka sztama my to ulice, media to cycata blond flama.
Rap raban więc boją się nas jak ognia, dla nich rap to L.U.C w srebrnych spodniach
gramy w ekstraklasie młodych zdolnych niezależnie wyszczekanych ideowo wolnych
Media chcą szybko, łatwo, kolorowo, a my? My mamy jedną misję by było to z głowa
Psy? nagonka, hałas i niech będzie, bo gdy chodzi o jakość my stoimy w pierwszym rzędzie
To relacja w opcji ignorancji, a do czasu aż trzeba kogoś kto ma w głowie myśli zasób,
Kasia i Edyta wtedy milczą jak grób, oba piękne Piotrki stoją tępe jak słup !

Ty robisz sensacje a ja,
Mam już dosyć, nie rozumiesz co mówię??
Obraz budujesz na domysłach.
Mówisz jaki jestem a nic nie wiesz o mnie,
Dziwisz się? To już za daleko zaszło.

Popatrz na ulicę, zobaczysz naszą siłę, popatrz my mamy to bez marketingu na siłę,
chciałbym by pisali tak jaki mają PR bo gdy słyszę tę grafomanie ze śmiechu się zwijam.
Pjus jest w tv, szkoda ze w opcji, raper ciekawostka a nie jeden z lepszych z Polski.
Łony nie ma bo boją się prawdy, Molesta czy Pyskaty są dla nich zbyt chamscy.
Nie chcą pytać wciąż o islam i (...) weź książkę redaktorze zamiast z wiki się uczyć
hajs pliki gdyby któryś z nas jak fifty dostał kulę, w tv by było proszę pokaż blizny.
Raper kasa, filon liroy to śmieszne. Co to? konkurs na łaka, ja pytam kto jeszcze.
super wieszcze , szkoda ze żaden z nich nie wie co to jest osobista pokora i wstyd !

Ty robisz sensacje a ja,
Mam już dosyć, nie rozumiesz co mówię??
Obraz budujesz na domysłach.
Mówisz jaki jestem a nic nie wiesz o mnie,
Dziwisz się? To już za daleko zaszło.

To nie żal, to relacja z relacji studio nad prostytucją pseudoznawców z redakcji.
Nasza siła drzemie na brudnych klatkach naszą nagrodą jest chwila gdy z dumy pęka matka.
Kobieta patrzy w oczy i mówi cenie Twoją moc to jak działasz na ludzi i jeszcze coś
mogą nienawidzić, mogą kochać Cie za wiersze ale nikt z nich nigdy nie przejdzie obojętnie.
Biję się ideowiec choć bez misji mam rękawice ze słów i rozbijam im pyski.
Całe szczęście ktoś z nich jeszcze myśli i ma otwartą głowę nie schował jej do walizki.
To rap pasja, rap życie, a góra Parnas to jedyna góra na której chce być na szczycie.

Rap Parias co wspina się na Parnas.
Z życiem stanąłem do tanga by lśnić jak gwiazda.

Ty robisz sensacje a ja,
Mam już dosyć, nie rozumiesz co mówię??
Obraz budujesz na domysłach.
Mówisz jaki jestem a nic nie wiesz o mnie,
Dziwisz się? To już za daleko zaszło.
Tyle zobowiązań, doznań, ulicznych powiązań
Jak kto woli, doznań, ulicznych powiązań

Atak precyzyjna akcja, wschodnie czy zachodnie frakcja
Rymów namiastka, taka krótka opowiastka
Płyta pisze się sama, życie tematów gama
Do wyboru, do koloru, raz komedia a raz dramat
Raz masz przed sobą chama po chwili nie do poznania
Chociaż rozpoznany dawno swoje miasto wciąż osłaniam
Przed nowością się nie wzbraniam, nowych zawodników ganiam
Lub demo, precz ściemom, beta przester wciskam record
No idzie ja widzę nieważne jak często ćwiczę
Talent w genach nic na siłę,jak frajer się nie przeliczę
Zdolności rozwijam, zawartość talentu liczę
Bo dają, dają, płyty ciągle się sprzedają
Kumple znów częstują fają, a ja rymem bo wołają i chwalą
Wciąż projektów im mało, robię bo poparcie dają
Cały czas się tym jarają czy 66 czy 64 zawsze pod kontrolą stery
Jak freestyle dla afery na antenie bez ściemy
Poziom wysoki jak promil a widoki jak z wieżowca akademii
Perspektywy nieco szersze no bo portfel obszerniejszy
Jeden z uśmiechów najszczerszy, champion dla championa wierz mi
Nic się nie zmieni, nauczony nie mieć nic, jestem świadom swojej ceny
To i tak wciąż szarak WIEMY!! jak należy z ludźmi gadać
Biedę wielu nadal klepie, ja nie przejdę obojętnie
Tak mam hotel w domu, legnie jeden z drugim bo ma problem
Ja pierdolę to, proste, zycie pierdoli się boskie
Chwile mijają beztroskie izolacja tak najprościej
Ale czy to lek na problem? Wole wyjść ulica-poszłem.

Tyle zobowiązań, doznań, ulicznych powiązań
Tyle zobowiązań, doznań, ulicznych powiązań
Jak kto woli

Tyle zobowiązań teraz nawija Poznań
Na zawsze w moim sercu pozostań
Tak jak ludzie, którym dużo zawdzięczam
Nikt z Was nie patrzył że krzywy
Wyręczał się fałszywy, chciał tylko przegrać płyty
Nieważne - podłączka zawsze się znajdzie
Ja pamiętam rzeczy ważne
Pamiętam kto mi pomógł w chwili strasznej
Nie żałował portfela, zawartości lodówki
Podziałkował się czym mógł, nakarmił niczym Bóg
Chociaż nie zdarzył się cud, bo to tylko człowieczeństwo
Nie myśl że to jest szaleństwo
Kiedy głód zagląda w oczy na rozpacz się zanosi
Wtedy nie musze się prosić bo wiem kto poda rękę
Zawsze dziękuję pięknie, zobowiązany na zawsze
Dalej też coś się znajdzie kto stanął za mną w walce
Pomógł przeżyć no właśnie z opresji wyjść poważnej
Ja pamiętam zło i dobro no i to że się nie wiodło
Teraz luta w studiu, potąd czasu i sprzętu
Tylko robić i się cieszyć wiem że z nieba nie poleci
Ogrom pracy wkładam dzięki, że potrafisz to docenić
Te wszystkie powiązania bez interesu zagrania
Od siebie część dana ja zamieniam to w zdania
Jeszcze raz podziękowania powtarzam bez wahania

Tyle zobowiązań, doznań, ulicznych powiązań

Na rym nie szukam kumpli, nigdy tak nie było
W lucie ludzie z darem rymu w lucie zawsze wuchta dymu
Wspólny mianownik to muza
Rafkus z Bletmu Chelta rusza, Smith and Weason
Teraz konkret, O J Secrets gość jest spoko
Z Karmagena my na nowo HiDi Def plus goś z Kejsonu
Fascynacja 89' wykazuję tu znajomość ale wracam do tematu
Ha! o czym była mowa? jeszcze wiele do złożenia
Ile składów do mówienia ci co grali z nami -siema
Ci co nie chcą grać-tych jebać
Nasz muza jest na sprzedaż ale to nie podstawowy motyw do tworzenia
Przywiązani do brzmienia fascynacja się nie zmienia
Może się tylko pogłębić
I dlatego czarno-białe jeszcze medii zawiążemy
Własnym szyldem firmujemy
Bo kurewsko niezależni
Tak jak company flow, niszczę bity-rymów grom
Masakruję jak capone wrogów w dniu Walentego
Nie wiedzieć czemu nie mam zadatków świętego
Ale słowo jest pewne rozbijam wszystkie zmowy
Dalej bezkompromisowy ale zawsze porządany
Dla ziomali gotów zrobić jeszcze wiele dobrych rzeczy
Taki już mój los człowieczy
Taki już mój los człowieczy
Porządna produkcja zawsze ucho będzie cieszyć, cieszyć, cieszy
Tak, wstecz parę lat, kilka lat, 22
Tu gdzie pytali się jak nazywa się miejscówka ta
Ja na pewno dużo dalej czuję progres
Byłem na trzech JuNouMi, teraz JuNouDet
Urządzę sobie teraz tutaj mały obstrzał
I obszczam tych, którzy życzyli mi końca
Spotkał takich Stasiak nawet kilkunastu
I nastrój nie był jak po burzy oklasków
I wpatrujących w przeszłość szukam słów
Które chciałbym cofnąć, ale ich nie ma tu

Teraz już mogę sobie myśleć o jutrze
O drugim 2cztery7 już wkrótce
Może o solówce, może o koncertach
Może o gotówce, albo o tych wersach
To kwestia podejścia, bo myślę o tym
I wiem, że patrząc w tył nie żałuję nic

[x2]
Spójrz jak wygląda zwykły świat wspak
To co narobili inni i ty zrobiłeś sam
Ja kiedy to widzę czuję, że dobrze gram
Bo pogodziłem się z każdą z tych spraw

Wiesz, mam taki dar, że nie udzielam rad
Nie tworzę smutnych par, po prostu robię rap
Zamiast nie buja wspak, przyglądam się brukom
Znam życia smak, będę miał co mówić wnukom
Ten temat fakt, przerabiam tylko na sucho
Bo bardziej sztukami jaram się, niż jedną sztuką
Wierną suką, tak czasem mówię o niektórych
Puszczam je na start, lecz nie do drugiej tury
Czasem *****y traktuję jak królowe balu
Inni *****om mówią, że są ich true love
Daruj sobie te gadki pseudo-bogów, tanich bogiń
Po paru latach patrzą jak drugiemu zrobić rogi
[?], wielki świat, wielki metraż
Jara cię żartem, zbywam go by przetrwać
Przestań mówić, że czegoś mi brak tutaj
Ja robię to wspak, tych wersów tak nie słuchaj

[x2]
Spójrz jak wygląda zwykły świat wspak
To co narobili inni i ty zrobiłeś sam
Ja kiedy to widzę czuję, że dobrze gram
Bo pogodziłem się z każdą z tych spraw

Jeżeli według niektórych nawet Messiah od tyłu jest hajsem
To lepiej graj z Mesem wspak i z tym samym Masem
Czasem widzę przeszłość w każdym detalu
I wiesz co, patrzę na nią bez żalu
Bez znaczenia jaką wybrałem szkołę
W czasach, gdy wykształcenie załatwiają pod stołem
Poznałem ludzi, którzy za mną by poszli w ogień
W pogoni za wrogiem, gdy inni by poszli z Bogiem
Pewnie, radzili mi inne wytwórnie
Może szczerze, może czuli zazdrość podskórnie
Wiedzieli, że zawód to dla mnie pasja i zabawa
A do tej pory rozgraniczali tylko krawat lub spawak

Spójrz jak wygląda zwykły świat wspak
To co narobili inni i ty zrobiłeś sam
Ja kiedy to widzę czuję, że dobrze gram
Bo pogodziłem się z każdą z tych spraw

Możesz puścić sobie wspak
Wiesz jak, my robimy to właśnie tak
Jak powiedział Too Short - I don't stop rappin'
Na wiele spraw nie mam wpływu dlatego z dala od syfu
Wśród rapowego riffu ... usiądźmy przy kielichu, wrzućmy luz na moment
SZN moim domem, dystans ...
Popopopolej tu moim ludziom na zdrowie
Totototocosłyszysz to prawda co płynie w słowie
Ile mogę to zrobię, odpocznę jak legnę w grobie
Dystans dla wielu spraw pozwala zyć na poziomie
Wbij sobie w łeb to przysłowie
To wrogów pali podłoże
To ta nieufność z natury wiec chuja zrobić nam możesz
Weź lepiej stestuj poroże bo emanujesz jeleniem
Gdy akcja pójdzie na noże w głośniki wrzucę to brzmienie
Na bloki rzucam spojrzenie znów kogoś wchłonęła schiza
ktoś dostał butla na głowe bo w klubie znów na ubliżał
Nikt z nas nie boi się krzyża na którym widnieje klątwa
Dystans wpisany w kontrakt i lojalność do końca

ref.
To jest dystans
...
to oczyszcza gdy w chuja ktoś wali znów
Nie ma wyjścia trzeba uspokoić chód
....to jest dystans...

To jest dystans
...
to oczyszcza gdy w chuja ktoś wali znów
Nie ma wyjścia trzeba uspokoić chód
....to jest dystans...

Dzisiaj gdy każdy się ściga o prędkość wersu na bitach
Ja wale drina i pisze zwrote, nagrywam i znikam
Ponad chodnikami śmigam z dystansem rozkminiam teren
Kiedy wjeżdżamy na scenę recenzent węszy aferę
weź lepiej wsłuchaj się w brzmienie bo mamy gruba bajere
To w ruchach dystans wiesz sprawia że odpowiadam za siebie
Zdystansowany do Ciebie, ocen opinii na forum
Praz kolejny mam powód by dusić tym amatorów
Trzymam się z dala od sporów opartych na grze pozorów
Kontroluj co mówisz ziomuś uważaj co mówisz komu
By nie zaniżać poziomu pozycji własnych wyborów
Kielona ładuje w pyska nagrywam RAP bez oporów

ref.
To jest dystans
...
Ref. x2
Chodź ze mną, zaufaj liryce i tym bębnom
Za rap oddam życie, za muzykę nieśmiertelność
Chodź ze mną, ręce uniesione w górze, jedność
Za piękno, za szczerość, za naszą niepodległość

1. Buka
Dość mam skurwysynów, którzy chcą zabrać mi wolność
Mam w sobie jad, wykorzystam go gdy spróbujesz mnie dotknąć
Twarz uniesiona dumnie, trzymam w dłoniach godło
Mój rap to ratunek i jedyna wiarygodność
Ten świat nigdy nie dał mi odpocząć
I może po drodze krocząc tak dźwięki Cię zauroczą
Nie runie domek z kart, choć dopytuję: po co?
To pulsuje w nas od lat, wraca z potrojoną mocą
To coś więcej niż posąg, to myli postać z kosą
To my i wykrzyczymy to w twarz niebo głosom
Póki w nas jest to po co warto zadrzeć z szarością
W oka mgnieniu naszych pragnień ślady zatrze nieprzytomność
Ten świat nigdy nie dał mi odpocząć
I może nie runie domek z kart, dźwięki Cię zauroczą
Za rap i za słowa, uniesione dłonie, jedność
Za piękno w naszych głowach i za naszą niepodległość

Ref. x2
Chodź ze mną, zaufaj liryce i tym bębnom
Za rap oddam życie, za muzykę nieśmiertelność
Chodź ze mną, ręce uniesione w górze, jedność
Za piękno, za szczerość, za naszą niepodległość

2. Skor
Nie mów mi co jest słuszne i co czuć mam upadając
Gdy tu ludzie wierzą w zion, nawzajem się zabijając
A serca wstają znowu, to nieuniknione
Wracamy na barykady przesłań, nie wszystko skończone
Póki płonę, póki wciąż płonie w nas to
Pójdziemy w światła stronę, jeśli znicze zgasną
I jeśli zasnąć przyjdzie nam na wieczność
To tylko wierząc w jedność, niepodległość
To przeszłość de integro, drzwi stoją otworem
Jeśli nadzieja jest tarczą, to prawda jest mym toporem
S.K.O.R, oddałem temu pół życia
Oddałem serce, płuca, tylko tym umiem oddychać
Nie ma mnie w statystykach, nie ma mnie na listach
Jestem tu, gdzie podziemny rap nie boi się wyzwań
I wytrwam, wierząc naszą jedność
I w piękno w naszych głowach i w naszą niepodległość

Ref. x2
Chodź ze mną, zaufaj liryce i tym bębnom
Za rap oddam życie, za muzykę nieśmiertelność
Chodź ze mną, ręce uniesione w górze, jedność
Za piękno, za szczerość, za naszą niepodległość

3. Mati
Chodź ze mną, podaj mi swą dłoń, spójrz mi w oczy
Chodź, wytoczymy nowy tor, by wróg nas nie zaskoczył
Chodź, gdy zabije dzwon, wyruszymy o północy na front
Bo największy błąd to odstawić broń i się poddać
To walka full kontakt od lat trwa brat
W ręku fach mam, używam go jak kat, brat
Czas wziąć się w garść, ej brat do góry głowa
Żeby wygrać z czasem, trzeba czasem ziom zaryzykować
Więc doładowuję do działa kule i proch
Odpalam lont, uwierz to działa [działa], poczujesz ich moc
I gdy nadejdzie noc, pójdę w mrok, amunicji nie starczy
Wrócę z tarczą albo na tarczy, mam o co walczyć
I nie jestem tu sam, razem dzierżymy koronę
Be do Ka, Em do A do Te do i-S.K.O.R
W górę kielonek, za pokonanych i za jedność
Za piękno w naszych głowach i za naszą niepodległość

Niepodległość, niepodległość, niepodległość, niepodległość

Ref. x2
Chodź ze mną, zaufaj liryce i tym bębnom
Za rap oddam życie, za muzykę nieśmiertelność
Chodź ze mną, ręce uniesione w górze, jedność
Za piękno, za szczerość, za naszą niepodległość
Posłuchaj
Z regóły nic nie kradne wiesz
żadne gażdżety mnie nie
jaraja bo mam własne wiesz
jak jednak mam nie nieć skurczu kiszek,
domówka w chuj ludzi tłum tu przyszedł
nie nam gospodarza zbyt dobrze
okazja się nadarza zróbmy jakiś zbyt
lodówka wypchana po brzeg, tłuc barkiem,
parkiet full jak kołobrzeg latem poprzez tatę?
na wypas chate a mój żołądek jest pusty jak krater
wypiłem piw chyba siedemnaście
pije od 17 zaraz zasnę
muszę zajeać mu kanapkę jakąś
muszę bo się duszę z głodu
i mam zapaść ha to napaśc sam jest
sobie winien tzreba było mówić że....
sam musisz przynieśc
(aha tort urodzinowy twojej siostry,
to byłem ja ej sorry ziom)

Ref:
to byłem ja

to byłem ja albo juz soba nie byłem
nie wiem sam teraz co ja wtedy robiłem
taka najba jak każda tylko poza miastem
ziom wklejł nas na jakąś działke,
domek, parter przyjeliśmy parkiet?
sączyliśmy warke pare osób zna mnie
finlandie leją, wiem że już mi starcz
ale przecież ja nie odmówie finlandii
dalej party? to była działka jakiejś panny
mówiła zdala od odrogu mojej matki
a co do niej pamiętam to naprawdę była dobra
teraz prowadzi na polsacie program
dalej gouda ludzi rozchadzą sie po kątach
dochodzi piąta, zaczynają sprzątać a ja chciałem pospać
z wiadomego powodu cisza, spokój
wpadłem do ogrodu mam nadzieje że nie była zła twoja mama
przepraszam to ja urwałem hamak

Ref:
to byłem ja 2x

Mam blizne ale nie mów mi scarface
chawiry nie rozwalę Ci m16 inne atrakcje
wpisz mnie na liste póki jest alko
gra sam system mam misje
zalicze tu parter to ...bank jest witam się z barkiem
nie lać na parkiet,leje do kieliszka
picie na dystans poznasz tu mistrza
to redykcja najlepszych imprez
normalne że coś spadnie, coś zniknie
ktoś przytnie na czymś się...? cos zawinie
ojca gabinet nie pić tu, pije
nie mów który do drzwi puka, kto jest na wyżynie
kto sie nastukał
słucham
sasiad szuka sporów że na balkonie
ktoś udaję trzech tenorów
ja bez oporów to chyba przez dragi
przyznam sie nie skłamie jak shagi
to nie hymn o niewinności słonko
banger stylu wpisz to na moje konto

Ref:
to byłem ja 2x

Wpadam do salonu myśle kogo tu moge miec i
widzę tę pannę i szukam uzasadnień
czemu miała by to nie być jego siostra
ostatecznie one też może go dostać
pan domu niby przestrzegał
jak komuś sie to uda to wpadnie pod regał
jak będą próbować to źle skończą
ale ona nie ma pończoch
ba
nie ma majtek
siostra zioma który na ten parter
zostaw ją myśle czy to warte zachodu
ale od południa nadchodzi sygnał od ....? powodu
ja muszę ją mieć a gość nieprzytomny
już jest wiec chuj o tym wie
a ty nie mów nic bratu biorę cię do pary
i weź ten kluch od sypialni starych
(aha nie wiedziałam ze to jest twoja siosrta jakaś niepodobna)

Ref:
[x2]
To D.G.E., słyszysz mocne bębny
P.D.G. ekipa robi nocne manewry
Dla tych, co mają mocne nerwy, to polskie derby
Po ciemku widzisz złote zęby, błysk

A ja zakręcam kran
Niweczę ten wasz kretyński plan, tak
Tajemniczy jak Tymiński Stan
Dla tych bliskich gram
Stąd ich pyski znam
Straty i zyski mam, bo gram
To dla tych wszystkich pań
To dla tych śliskich spraw
W kieszeni listki mam
W głowie przebłyski mam, pizgam
I nie ma szans, żaden skurwiel ze mną
Wtedy kiedy kroczę drogą ciemną
Wiem jedno - idę po zwycięstwo

Sala napierdala...

[x2]
To D.G.E., słyszysz mocne bębny
P.D.G. ekipa robi nocne manewry
Dla tych, co mają mocne nerwy, to polskie derby
Po ciemku widzisz złote zęby, błysk

Za mną bractwo co ceni męstwo a nie cwaniactwo
Tu gdzie buractwo jak robactwo się pleni
Gural się nie leni, to ten miłośnik zieleni
Ziom, masz to coś, musisz to docenić
W kraju gdzie złość na co dzień skrywa
Każdy przechodzień chyba
Jestem jak w wodzie ryba
Po bitach sobie pływam
Pierdolę zawiść, nic nikomu nie zazdroszczę
Jak nie mam to poszczę, ostrzę słów ostrze

[x2]
To D.G.E., słyszysz mocne bębny
P.D.G. ekipa robi nocne manewry
Dla tych, co mają mocne nerwy, to polskie derby
Po ciemku widzisz złote zęby, błysk

Bujam stale czoło
Kroję rymy
I palę zioło
Doję płyny alko
Mówię co jest grane wkoło
I wzbudzam zamęt sobą
I wzbudzam lament mową
Technikę mam diamentową
Jak kamień pod wodą znikam
PDG klika ze mną
Technika ze mną
Ja wnikam w sedno
Ja tak jak kamień pod wodą znikam
PDG klika ze mną
Technika ze mną
Ja wnikam w sedno
Ja tak jak...

[x2]
To D.G.E., słyszysz mocne bębny
P.D.G. ekipa robi nocne manewry
Dla tych, co mają mocne nerwy, to polskie derby
Po ciemku widzisz złote zęby, błysk
Ta sama historia
Ta, ta sama, ta sama historia

Pusty dokument tłustych form w Jumie
To przypadek doktryn ewoluuje kontry smak
Dotknij plan który zawiera ten klucz
Co wszystkie drzwi otwiera
Orientuj, co cenne kieraj
Przecież i tak mają nas za zera ziom
Kariera to tylko futerał do ekspozycji
Zamknij pysk i ścisz tych co nie zamilkli
W zakładach czystki, zyski dzielone po bliskich
Liczby znikają jak Whisky z Wigilii
Masz Whisky wypijmy za zdrowie braci
Za przyjaźń której nie trzeba tłumaczyć
Za wyobraźnię, za to, że chcę widzieć świat jak najjaśniej
Znasz mnie nie odpuszczę póki sam nie zgasnę
Razem z jutrem gorzkim jak sens krzywym lustrem
Fałszem czyni zazdrość
To nie jest tak, że złapałem szczęście na lasso
Nie mam fortuny jak Castrol
Jakbym miał też byś miał ją
Bo czemu ja, a nie ty ziom, się zastanów
Transcontinental z Łodzi do Amsterdamu
Smaku licznych klanów
Z dala od gunów, białej broni i całego kurestwa
Co prześladuje znajomych, zmusza by nie spać
W obronie honoru moje miasto Łódź
Jedna z tych legend, kurwo pysk jeśli nic nie wiesz
Nienawiść do policji wchodzi razem z chlebem
Ten blok jest tu niebem i szczytem marzeń
Od małolata idąc palcem po zegarze
Masz apartament, chuj bombki strzelił
Za to mam swoich braci od Bałut po Imielin
Pokój

Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama, ta sama historia
Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama, ta sama historia

Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama historia
Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama, ta sama historia

Chuj dla policyjnego ścierwa i ostrej amunicji
Znajdź pozytyw w tych wersach jak łzy najczystszych
Witaj w krainie bystrych, by być kimś, by żyć
I zyski liczyć w sercu zamiast wstukując pin by
Liczby były motorem tej windy
Wyjdź dziś i powiedz im czy to omen mój
Styl życia Chińczyk, znaczy się płonę, mam dżinksy
Zabiorę też mix z tym DJ'em co zawsze
Podpisane imieniem co znasz je, Haem
Z dala od kamer, ramię w ramię zgodnie z planem
To jazz pośród bloków na Euro Niederlage
To jazz w morzu wosku jedności nad przekazem
Ty ry ry ry chwyć to, wiesz nie liczę na dodruk
To ma rozwalać chaty od sufitów do podłóg
Prawdziwy oldschool
Czy mam was kochać czy nienawidzić
Zza opuszczonych kotar
Walka ze wstydem gryzie nerwy
Wstyd czyli zysk liczony przez werdykt
Określający wiedzę, potępiających śledzę
Choć tak naprawdę nikt z nich nie wie
Gdzie świat zmierza, bo znają nas, a nie znają siebie
Etap, kto z was się sprzedał, (sii) olej co mierzi
Wolę energii pole potwierdzić słowem serca esencji wolności
Wyzwolona Czeczenia, duma, korona, twierdza
Tu masz co kocha ten świat, spektakularne zwycięstwa
Ziom, co jest? idź zarób na nich jak zarobili na tobie

Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama, ta sama historia
Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama, ta sama historia

Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama historia
Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama, ta sama historia

Bo ta historia musi tu trwać
Milion słów to za mało, żeby opisać moment
Kiedy biorę słuchawki, staję przed mikrofonem
Bity mam zapętlone, milion słów to mało
By opisać to wszystko, co czuje moje ciało
Milion słów to za mało, żeby opisać smutek
Jak matka chowa syna, cisza, daj jej minutę
Milion słów kopie w dupę, w głowę, kopie po wszystkim
A najgorsze jest to, że kopią Cię własne myśli
Toczę wyścig, sam ze sobą się ścigam
I wierzę, że ta droga którą idę jest właściwa
Jak słyszę co nagrywam, to rozpiera mnie duma
Dlatego daję to na full'a i odpalam skuna
Nie nawijam o bzdurach, dobrych furach, bajerach
To klasyk na głośniki ludzi, którzy chcą mnie wspierać
Milion słów nie potrzeba, nie, wystarczy przekaz
A wtedy nawet kilka słów trafia człowieka

Rap gramy chamy, swój wózek pchamy
Podróż po stacjach drogi krzyżowej
Anioł podkręca wiarę w siebie
Teraz czuję się jak Jezus
Modlitwa samotnej tułaczki ucieka ustami
Nie mam dosyć
Po to, to Tobie mówię, po to, to wszystko robię
Żebyś nie myślał chłopak, że się skupiam tylko na sobie

Między prawdą, a Bogiem, wersem i słowem
Tym co rujnuje Ci życie i daje szansę na nowe
Dla wielu stanowią bodziec
Dla innych nie znaczą nic
Zostawią ślad na psychice lub będą wodą na młyn
Nie jestem taki ja Ty, ani jak inni
Nie mam zamiaru żyć, by być więźniem opinii
Nie cytuje Ci biblii, nie zamierzam nauczać
Jeśli chcesz, to to przyjmij
Jeśli nie to nie słuchaj
Skup się na swoich ruchach, słowa na czyny zamień
Zamiast się w oczy rzucać, jak gówno w trawie
Czasem lepiej odpukać, w niemalowane
Niż ufać bezgranicznie czemuś co niepisane
Poczuj z każdym detalem, cała tą rzeczywistość
Spokój, możesz odnaleźć w ciszy przez chwilę milcząc

Rap gramy chamy, swój wózek pchamy
Podróż po stacjach drogi krzyżowej
Anioł podkręca wiarę w siebie
Teraz czuję się jak Jezus
Modlitwa samotnej tułaczki ucieka ustami
Nie mam dosyć
Po to, to Tobie mówię, po to, to wszystko robię
Żebyś nie myślał chłopak, że się skupiam tylko na sobie

Czasem jedno słowo rusza bardziej niż tysiąc
Siedzę jak kiedyś Gural otoczony głuchą ciszą
Jebać to czy usłyszą mój rap i tak go nagram
Bo nie zmienionej sprawie wciąż potrzebna jest prawda
Że tak blisko do bagna, które spotkasz za rogiem
Gdzie ktoś kończy z córeczką, z kartką zbieram na wodę
Milion słów nie pomoże, nie, potrzebne czyny
By Ci co Nami rządzą, w końcu się obudzili
Potrzebne Nam rodziny i zadowolone miny
Godne życie w Naszym kraju, tu gdzie żeśmy się rodzili
Powiedz, jak opisać czyny, ile słów użyć
By oddać poświęcenie zwykłych szarych ludzi
By codziennie się budzić tu i ciągnąc monotonie
Gdzie premier ma w Nas wyjebane, razem z swoim rządem
Nie zasnę dziś spokojnie, nie, będę to pisał
Jutro nagram i puszczę, żeby każdy usłyszał

Rap gramy chamy, swój wózek pchamy
Podróż po stacjach drogi krzyżowej
Anioł podkręca wiarę w siebie
Teraz czuję się jak Jezus
Robię co kocham
Nie mam dosyć
Po to, to Tobie mówię, po to, to wszystko robię
Żebyś nie myślał chłopak, że się skupiam tylko na sobie
[Peja]
Jak Cali Agenci mam na dobre życie chęci
Czym różnie się od innych (niczym) robię to co umiem
Mam zdolności wybitne (może) wiem, że mnie rozumiesz
Wiedz, że także dużo umiesz tylko w siebie brachu uwierz
Podnieś się, złap napęd a wnet rozwiniesz tu skrzydła
Wuchta bezsilnego bydła, zdychają nie chcąc wytrwać
I ucieczka w narkotyki, riki tiki, max rozjebka
Bez świadomości życia swego nie polepszasz
Zero przyjemności, wrażliwości, znieczulica
Tej (ulica) od J do E, takie życie was zachwyca?
Jedna miłość do wszystkiego co otacza, daje przetrwać
Tylko nie rozpaczać, marzeń nie zatracać, nie płacz
Nie wstydź się swych pragnień, nie załamuj gdy porażka
Wiedz, że nie skończysz tu na dnie, rap to nie jest z mlekiem kaszka
Siedem chudych lat minęło, ja powoli to odczuwam
Kluby, muza, wóda, na ulicach rozróba
Gdy przypał to zguba nawet wrogom mym nie życzę
W imieniu ludzi krzyczę, w sercu zawsze mam Jeżyce
Tylko od ciebie zależy jak wygląda Twoje życie
I choć dzielą nas różnice dąż do życia w dobrobycie
Czy w bogactwie, skrajnej biedzie, o suchym ryju czy obiedzie
Tylko od Ciebie, pamiętaj, nie czekaj masz wybór przecież

Ref.:
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to

Wierze w siebie, wierze w Ciebie, wierzę w to co robię
Miłość, ukojenie, spokój znajduję w hip hopie
Gdy stopa mocno kopie, robię głośniej i odpadam
Wierzę w to, że nowy tekst do tego bitu składam
Wierzę w to i siadam, piszę to mi przeznaczone
Pozostawię coś po sobie zanim ducha tu wyzionę
Wierzę, że się uda, mój rap to nie masówa
Proces twórczy fucha trudna jak nocna robota brudna
Taką wykonuje większość
Powody brak perspektyw, jutra lepszego niepewność
Znam ludzi gotów uczestniczyć w każdym przedsięwzięciu
Nie obce życie w napięciu, nieodłączny stres w zajęciu
Jak się boisz no to skręć tu, oni pójdą dalej prosto
Ty powiesz, że pod górkę, przerażony jesteś mocno
Życie, wolność do stracenia, lecz postępek się nie zmienia
Sfrustrowani sprawnie walczą, reszta jest już bez znaczenia
Wydarzeń opis dla mnie, młody się do fuchy garnie
W życiu może wybrać marnie, źle obstawi daną partię
Bierze co chce bo tu cena nie gra roli
Powierz w głowie się pierdoli, ryzyka smak nie boli
Tylko zachęca, nęci, nabierają chęci
Na jeszcze więcej, jeszcze bo niełatwo ich powstrzymać
Większość małolatów chce właśnie takie życie wybrać
Często nie chcą inaczej, łapią się prostych rozwiązań
Bo twardym wymogom życia muszą jakość sprostać

Ref.
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to

To normalne, że wyciągniesz rękę po wszystko co możesz
Nauczony nie mieć nic, z kumplem się podzielisz wzorzec
Do naśladowania ten kto wzbrania, pierdol drania
Materialny układ zawsze do zlikwidowania
Styl konsumpcyjny w życiu wszystkiego nie przesłania
Nie daj się omotać kasie, nie zapomnij skąd pochodzisz
Zawsze będziesz miał na plus, wiedz że ludzi coś obchodzisz
I choć z nędzy do pieniędzy nikt nie wytknie Ci
Masz więcej, bo na sukces ten jebałeś, harowałeś ile wlezie
Lepszy wcale nie jesteś, ale pomóc możesz przecież
Wiadomo, że pomożesz o tym zawsze musisz wiedzieć
Nie potrzeba mi nic gdy jesteś ze mną w drogę, jedziesz?

Ref.
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to
Wierzę w Boga, płacę podatki, bo tak jest dobrze
Minie dwadzieścia wiosen, zacznę planować własny pogrzeb
Chciałbyś znaleźć coś na mnie to teraz weź się synku dobrze
Wszystko głęboko ukryte nie wywęszysz tego nozdrzem
Następny dzień, kolejna rata - tak przez lata
Będziesz popełniał błędy w nagrodę czeka złota krata
Dwieście programów, z pluszu poduszka, parę gramów
I jak być dobrym chłopcem kiedy wokół tylu chamów
Starasz się żeby zostawić coś po sobie
Tak by za jakiś czas powiedział dobrze ktoś o tobie
Wierzysz tak, że jesteś panem swego losu
By stać się V.I.P. nie wystarczy prawo głosu
To znajomości, kontraktowe zależności
Za toczącą się monetą wielu głupców rusza w pościg
Dość ich, a przecież widzisz to codziennie
Nie robisz z tym nic chociaż wkurwia cię niezmiernie

Jest tak, a miało być inaczej
Możesz prosić mnie, a ja i tak ci nie wybaczę
Ciężki twój los, ale nikt nad nim nie zapłacze
Jesteś tu sam i zmienisz tego raczej

Jest tak, a miało być inaczej
Możesz prosić mnie, a ja i tak ci nie wybaczę
Ciężki twój los, ale nikt nad nim nie zapłacze
Jesteś tu sam i zmienisz tego raczej

Jest tak, że szklane pudło to przyjaciel
Wielu przeżywa orgazm gdy reklamują nowe gacie
Kwadratowe światy porozstawiane w całej chacie
Ciepła rodzinnego w czasie reklam tu doznacie
Bardzo boli, umiera bliski, portfel, stówa
Miała ratować życie teraz zwyczajnie je opluwa
Ciągle powtarza - ciężko, a ta robota to harówa
Powołanie do jedno no, ale nie ma jak łapówa
Wszyscy biorą odpowiedź prosta jest przez kogo
Przez tych niby rządzących zwykle wstających lewą nogą
Święte krowy kroczące pogarbioną drogą
Dopóki czegoś nie spieprzą sami nie wiedzą ile mogą
Jesteś tutaj, a chyba miałeś być gdzie indziej
Znowu naciskasz przycisk w tej całej ciśnieniowej windzie
Piętro - parter, znów jakiś ćpun za tobą idzie
W sumie to nie ważne przecież sam jesteś na spidzie

Jest tak, a miało być inaczej
Możesz prosić mnie, a ja i tak ci nie wybaczę
Ciężki twój los, ale nikt nad nim nie zapłacze
Jesteś tu sam i zmienisz tego raczej

Jest tak, a miało być inaczej
Możesz prosić mnie, a ja i tak ci nie wybaczę
Ciężki twój los, ale nikt nad nim nie zapłacze
Jesteś tu sam i zmienisz tego raczej

Różowe okulary ściągasz z twarzy jakiejś szmacie
Dobrze dziś wygląda może lepiej się poznacie

Przerywamy audycje z powodu usterek technicznych

Jest tak, a miało być inaczej
Możesz prosić mnie, a ja i tak ci nie wybaczę
Ciężki twój los, ale nikt nad nim nie zapłacze
Jesteś tu sam i zmienisz tego raczej

Jest tak, a miało być inaczej
Możesz prosić mnie, a ja i tak ci nie wybaczę
Ciężki twój los, ale nikt nad nim nie zapłacze
Jesteś tu sam i zmienisz tego raczej
Rap się zmienił, winyle, kasety, cedeki
Pieprzony internet, rapidshare, mp3
Kto się zmienił? Na pewno nie my!
Nie ulice, nie bit, który tętni
A czy pamiętasz Vansy, lenary, bluzy Startera?
Dziś Air Maxy, Nike'i, czapki New Era
Tagi i srebra, ściany w projektach
Kto z nich pamięta, tych z myspace'a, fejsa?
Kto? Kto?

I tu jest problem
Dwadzieścia osiem lat wjechało ziombel
Na kark gilotyna spada ciągle
Fart, że żyję w czasach, gdzie tylko ze szkoły znam wojnę
I skarb, że wreszcie mamy wolną Polskę,
Chociaż pod moim blokiem nie stoi Ferrari czy Porsche
Że wreszcie trochę śmierdzę groszem
Mama mówiła do mnie "ucz się dobrze, kiedyś ruszysz w Polskę"
I stało się, to było wręcz niewiarygodne
Moi ziomble śmiali się nie mogąc uwierzyć ciągle,
Że Michał to Kajman, to... to... to Kajman,
Że hotele, kasa, że z Borysem nagrał
S.M.X., rap się zmienił
Kto z dzieciaków dziś mp3 z rapidshare doceni
Oni nie wiedzą czym dla nas był hip-hop
Chcą skill, mają sierocy syndrom
A kto styl z nich ma teraz, co z tamtych lat przetrwał
I był na koncertach i refreny śpiewał
A wcześniej całe zwrotki z pamięci jechał
Ziomek to ja, ten sam Rada z P.H.
Kiedyś mówiliśmy "bracie", ruszaliśmy w trasę
Marzymy za rapem w PKP na gapę
Dzisiaj rządzi nami myspace, net ma władzę
"Hip-hop is dead", przyznaje Nas'owi rację

Czas to docenić
W 1-9-9-3 też chciałem się przebić
Dostałem mały karton z demówką moich guru
To było coś nowego, nie myśl o oldschoolu tu już
Zdzierając taśmę odkryłem wtedy dużo prawdy
Dostając parę kopów w mordę wszedłem do rap gry
Nie było jeszcze wtedy strony z hip-hop.pl
Byliśmy małą grupą, ale wielki był nasz cel
Ta, zjebałem całą edukację
Uciekłem z domu i odtąd miałem wieczne wakacje
Spałem na klatce i w kanciapie na KSM-ie
Ktoś wyjebał tam drzwi - miałem wysiedlenie
Boże, rap się zmienił, ja się nie zmienię
Mam korzenie i historię z dopierdoleniem
Za mną stoi podziemie i to nie jest farmazon
Popatrz sobie na scenę, trzymam nad nimi parasol
Trzymam, trzymam, trzymam fason po dziś dzień
Byłem w rapie jak niektórzy byli jeszcze w piździe
Pozdrowionka dla wszystkich hejtujących leszczy
To byłem ja – Tomcio, Wu- WYP3

Prawdziwy hip-hop, czy to pamiętasz?

Walkamn, słuchawki, na ścianie ten tag
Twoje terytorium, twoje miejsca
I rap, który sens dał, wielu ludziom sens dał
Masz wszystko czarne na białym
Ostatnie dwie dychy, czasy się pozmieniały
Możesz nie pamiętać... Vansy, lenary
Wełniaki, flanele z fabryki przynosił stary
Mono magnetofon, pieprzony MK
Tonął od rana tylko w najlepszych piosenkach
Nie było szlamu muzycznie w tych czasach
Choć prała nam mózgi telewizja i prasa
Bezinteresowność zawsze była w cenie
Była... teraz jest tylko wspomnieniem
Kasa zabiera nam następne pokolenie
Ludzie bez zasad, wartości, tradycji
Banda skurwieli bez żadnych ambicji
Co wszystko dostali podane na tacy
Oni nie zrozumieją, nie poczują na pewno
Co znaczy docenić owoc własnej pracy
Znów piszę, przerywam ciszę
Wywołuje niewywołane klisze
Ale idę do przodu, moje przeznaczenie
Mimo zmian, które widać, swego rapu nie zmienię

Rap się zmienił, winyle, kasety, cedeki
Pieprzony internet, rapidshare, mp3
Kto się zmienił? Na pewno nie my!
Nie ulice, nie bit, który tętni
A czy pamiętasz Vansy, lenary, bluzy Startera?
Dziś Air Maxy, Nike'i, czapki New Era
Tagi i srebra, ściany w projektach
Kto z nich pamięta, tych z myspace'a, fejsa?
Kto? Kto?
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo