Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jeszcze nie chodzę kraść by zarobić na mieszkanie
możesz spokojnie spać choć mam przekręty w planie
Też nie na zawołanie ale coś musi się udać
by zjeść coś opłacić, wyjść gdzieś i się ubrać
Co tu przypuszczać popadnę w jakiś kredyt
spłacę go i zgasnę w fotelu jako emeryt
Są jeszcze trzy nery choć nie pierwszej świeżości
glukoza, szpik kostny i weź kurwa dorośnij
To nie jest proste i takie nigdy nie było
choć problem, problemowi i wiele się wydarzyło dość
Mieszkasz z rodziną stąd to bywa trudne, gdy
masz jedną lodówkę, a w niej oddzielną półkę
Zaraz się wkurwię, kupię samochód wiedząc
że sam sobie ukradnę go i ściągnę za to pieniądz
Za desperaty siedzą, przynajmniej spróbowali
wiedząc, że najlepszy plan także potrafi nawalić
(Mam dość) Ty też masz dość tych miejsc?
Więc spójrz prawdzie w oczy, nie traktują nas jak dziecko
Rodzina to świętość czcij matkę swoją
przynajmniej póki mieszkasz tu, bo może być chujowo..

Bo może być chujowo...
Bo...

Bo choć fury nawet nie mam, w końcu jakąś szybę piznę
dla Blaupunk'ta czy Pioneer'a by go zgonić na lewiźnie
Narkobiznes albo hera, a nie gospodarczy cud
robić za przedstawiciela handlowego bym tu mógł
Zgonił bym pakietów w chuj lecz nie z Cyfrowym Polsatem
ani nawet z Cyfrą Plus, bo jak spytasz tu o pakiet
To jak jeden kurwa Bóg pakiet tu kojarzą z grasem
I brakuje czasem słów (czasem słów brakuje nawet)
Patent jak szybki cash, możesz mieć jak pełny etat
rzeczywistość Cię przekręci będziesz winił za to nie fart
Marzysz drinki, lód gdzieś na plaży przy kobietach
przełknij gorzki, cierpki miód bo ławeczka to nie leżak
Z której na przystanku w mróz z rana wstajesz, wbijasz do mpk'a
I choć toniesz tak jak kursk wszyscy klepią Cię po plecach
Seta, żeby ogrzać myśli zimne, tu gdzie marzenia o firmie
dla wielu są infantylne. Przywykłeś? Człowieku to jeszcze nic!
Będziesz dzielił się ogryzkiem naplują Ci pestką w ryj!

Mam dość Ty też powiedz mi czego masz dość
Nieubłagany los jak cios daję nam w kość
Mam dość Ty też powiedz mi jeśli masz dość
Więc chodź...
Tak, wstecz parę lat, kilka lat, 22
Tu gdzie pytali się jak nazywa się miejscówka ta
Ja na pewno dużo dalej czuję progres
Byłem na trzech JuNouMi, teraz JuNouDet
Urządzę sobie teraz tutaj mały obstrzał
I obszczam tych, którzy życzyli mi końca
Spotkał takich Stasiak nawet kilkunastu
I nastrój nie był jak po burzy oklasków
I wpatrujących w przeszłość szukam słów
Które chciałbym cofnąć, ale ich nie ma tu

Teraz już mogę sobie myśleć o jutrze
O drugim 2cztery7 już wkrótce
Może o solówce, może o koncertach
Może o gotówce, albo o tych wersach
To kwestia podejścia, bo myślę o tym
I wiem, że patrząc w tył nie żałuję nic

[x2]
Spójrz jak wygląda zwykły świat wspak
To co narobili inni i ty zrobiłeś sam
Ja kiedy to widzę czuję, że dobrze gram
Bo pogodziłem się z każdą z tych spraw

Wiesz, mam taki dar, że nie udzielam rad
Nie tworzę smutnych par, po prostu robię rap
Zamiast nie buja wspak, przyglądam się brukom
Znam życia smak, będę miał co mówić wnukom
Ten temat fakt, przerabiam tylko na sucho
Bo bardziej sztukami jaram się, niż jedną sztuką
Wierną suką, tak czasem mówię o niektórych
Puszczam je na start, lecz nie do drugiej tury
Czasem *****y traktuję jak królowe balu
Inni *****om mówią, że są ich true love
Daruj sobie te gadki pseudo-bogów, tanich bogiń
Po paru latach patrzą jak drugiemu zrobić rogi
[?], wielki świat, wielki metraż
Jara cię żartem, zbywam go by przetrwać
Przestań mówić, że czegoś mi brak tutaj
Ja robię to wspak, tych wersów tak nie słuchaj

[x2]
Spójrz jak wygląda zwykły świat wspak
To co narobili inni i ty zrobiłeś sam
Ja kiedy to widzę czuję, że dobrze gram
Bo pogodziłem się z każdą z tych spraw

Jeżeli według niektórych nawet Messiah od tyłu jest hajsem
To lepiej graj z Mesem wspak i z tym samym Masem
Czasem widzę przeszłość w każdym detalu
I wiesz co, patrzę na nią bez żalu
Bez znaczenia jaką wybrałem szkołę
W czasach, gdy wykształcenie załatwiają pod stołem
Poznałem ludzi, którzy za mną by poszli w ogień
W pogoni za wrogiem, gdy inni by poszli z Bogiem
Pewnie, radzili mi inne wytwórnie
Może szczerze, może czuli zazdrość podskórnie
Wiedzieli, że zawód to dla mnie pasja i zabawa
A do tej pory rozgraniczali tylko krawat lub spawak

Spójrz jak wygląda zwykły świat wspak
To co narobili inni i ty zrobiłeś sam
Ja kiedy to widzę czuję, że dobrze gram
Bo pogodziłem się z każdą z tych spraw

Możesz puścić sobie wspak
Wiesz jak, my robimy to właśnie tak
Jak powiedział Too Short - I don't stop rappin'
Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

No i jak wtorek trzynasta piętnaście
Ręce w górę właśnie centrala gaśnie
Pora na telefon, żeton, dzwonię
Odwiedzam Kraków joł Street na Błonie
Nikt nie podnosi ruszamy dalej
Uderzamy w następną alej
Taa dupy na rolach zamiatają podłogi
Krótkie spódnice, uśmiechy, długie nogi
Dwa trzy na karku ktoś załapie rogi
Zahaczyć, by taką ee wysokie progi
Mam dwie cwajki wiem co zrobię z nimi
Tu widzę mini tam się czai mini
Minimalne ceny, trza w tym posiedzieć
By dostać twórczej weny (thanks much very)
Nara G-2 w plecaku moje keny
Nara G-2 w plecaku moje keny
Joł! teraz ja moje kilka słów
Kocham loty nocą i polski naród
Enede i cud zamawiam kilka wód
Dwie na dzień odlot i sen
Nie ma co robić, więc robię to co robię
Moja brygada wyjaśni ci, powie
Rano na śniadanie Amsterdam towar zachodni
Już jest dzień pogodny, teraz modny

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Tyłki się kręcą i kręci się bit
Cyce do góry idziemy na chyt
Podejdę, spytam o drogę
Wyjaśni (mi-i) w łóżku (mi-i) powie
Otwarte okna pół-nagie (kocice)
Dopadną każdego te śląskie (ulice)
Tera do Maxa zakupić kilka płyt
Każdy krok śledzę jak (detektyw)
Wolny podstawa, styl, mocne wrażenie szyj
Pro-prowokacje suki, dym, hardkor, rym
Zaufanie, każdy przypał liczyć mogę na nich
Ta sama twarz, myśli, ten sam rytm
Dup! to serce w uszach megaherce
A ja na belce, na granicie
Gliwice - cipki z tego miasta
Świętochłowicki ośrodek i basta
Nie jestem rasta, a dług mój wzrasta
Nie ma paliwa i nie ma w ujebanym swetrze
Z ręki do ręki, na wietrze, nad ławkami
Zarobek, zielone powietrze i z nami
Papu skład, wyrywani, zdani na siebie skazani
Zwani Tuwaandalami każdy inaczej w bani
Już nalej wódę, grudę krusz, gramy
Niech otworzy rap polskie podziemie bramy
Kapisz ty również potrafisz odpychany byłeś
Zregenerowałeś siły, żyjesz?
Teraz masz przetartą drogę więc sobie poradzisz
Dawaj młode pokolenie patrzy
TeWu zmusza i tłumaczy
Stara szkoła wciąż na topie we Wschodniej Europie

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita
Posłuchaj
Z regóły nic nie kradne wiesz
żadne gażdżety mnie nie
jaraja bo mam własne wiesz
jak jednak mam nie nieć skurczu kiszek,
domówka w chuj ludzi tłum tu przyszedł
nie nam gospodarza zbyt dobrze
okazja się nadarza zróbmy jakiś zbyt
lodówka wypchana po brzeg, tłuc barkiem,
parkiet full jak kołobrzeg latem poprzez tatę?
na wypas chate a mój żołądek jest pusty jak krater
wypiłem piw chyba siedemnaście
pije od 17 zaraz zasnę
muszę zajeać mu kanapkę jakąś
muszę bo się duszę z głodu
i mam zapaść ha to napaśc sam jest
sobie winien tzreba było mówić że....
sam musisz przynieśc
(aha tort urodzinowy twojej siostry,
to byłem ja ej sorry ziom)

Ref:
to byłem ja

to byłem ja albo juz soba nie byłem
nie wiem sam teraz co ja wtedy robiłem
taka najba jak każda tylko poza miastem
ziom wklejł nas na jakąś działke,
domek, parter przyjeliśmy parkiet?
sączyliśmy warke pare osób zna mnie
finlandie leją, wiem że już mi starcz
ale przecież ja nie odmówie finlandii
dalej party? to była działka jakiejś panny
mówiła zdala od odrogu mojej matki
a co do niej pamiętam to naprawdę była dobra
teraz prowadzi na polsacie program
dalej gouda ludzi rozchadzą sie po kątach
dochodzi piąta, zaczynają sprzątać a ja chciałem pospać
z wiadomego powodu cisza, spokój
wpadłem do ogrodu mam nadzieje że nie była zła twoja mama
przepraszam to ja urwałem hamak

Ref:
to byłem ja 2x

Mam blizne ale nie mów mi scarface
chawiry nie rozwalę Ci m16 inne atrakcje
wpisz mnie na liste póki jest alko
gra sam system mam misje
zalicze tu parter to ...bank jest witam się z barkiem
nie lać na parkiet,leje do kieliszka
picie na dystans poznasz tu mistrza
to redykcja najlepszych imprez
normalne że coś spadnie, coś zniknie
ktoś przytnie na czymś się...? cos zawinie
ojca gabinet nie pić tu, pije
nie mów który do drzwi puka, kto jest na wyżynie
kto sie nastukał
słucham
sasiad szuka sporów że na balkonie
ktoś udaję trzech tenorów
ja bez oporów to chyba przez dragi
przyznam sie nie skłamie jak shagi
to nie hymn o niewinności słonko
banger stylu wpisz to na moje konto

Ref:
to byłem ja 2x

Wpadam do salonu myśle kogo tu moge miec i
widzę tę pannę i szukam uzasadnień
czemu miała by to nie być jego siostra
ostatecznie one też może go dostać
pan domu niby przestrzegał
jak komuś sie to uda to wpadnie pod regał
jak będą próbować to źle skończą
ale ona nie ma pończoch
ba
nie ma majtek
siostra zioma który na ten parter
zostaw ją myśle czy to warte zachodu
ale od południa nadchodzi sygnał od ....? powodu
ja muszę ją mieć a gość nieprzytomny
już jest wiec chuj o tym wie
a ty nie mów nic bratu biorę cię do pary
i weź ten kluch od sypialni starych
(aha nie wiedziałam ze to jest twoja siosrta jakaś niepodobna)

Ref:
Vixen:
Wciąż jestem przekonany, że ślę sygnały byś poczuł ten
Rap, zainfekowany szedł w stronę zmiany #Bisz Oer Kay.
Rap zarezerwowany jest dla odważnych, co nie boją się.
Strach jest jak złe przyprawy do tej potrawy, którą życie jest.
Jestem przekonany, że mogę zmienić ten rap na lepsze,
Bo mój tlen to plany i trening u mnie to jak powietrze.
Wiem, że tylko ode mnie będzie zależeć moje szczęście.
Wiem też, że nie pójdę bezbłędnie, ale podnoszę poprzeczkę.
Są tu ludzie, którzy żyją, żeby popełniać błędy.
Jestem jednym na milion – błędy skupisko wiedzy.
Wierzę, że mamy wszystko by spełnić swe potrzeby,
Choć to jak kiedyś mówić Wikingom, że zdobędziemy Księżyc.
Mam przekonanie, że jak chcę bardzo mogę góry ruszyć.
Ty masz przekonanie – życie to bagno, siedzisz w nim po uszy.
Też wyruszyłem stamtąd, więc znam to, ziom, od kuchni,
Tylko wytrwałość może wyprowadzić nas z tej dżungli

Ref.:
Jestem przekonany, że możemy wszystko i idę za tą myślą
Choć nie mam nic prawie
Odpowiadam za swoją rzeczywistość która zmienia się
Pod perspektywą z której patrzę. (x2)

Bisz:
Jestem jak pierdolony żuk obrócony na plecy,
Muszę na nogi stanąć jakoś zanim mój czas zleci
Z góry na mnie jak but Boga, gdzie mój vibe się podział.
Czuję się staro kiedyś Hulk, dzisiaj Hulk Hogan.
Być może to mój czas, by zejść ze sceny,
Bo jadę na wstecznym od lat na drodze po PLNy.
Kto mnie przekona, że to ja kuję swój los, póki
Co tu co noc to nie on kończy wciąż skuty.
Muszę się rozbujać nie wiem jak, ale to może nie może się skończyć, tak mam
Tyle do zrobienia w labiryncie tej rap gry jestem głodny #Pac-Man
Lecz jestem żukiem na grzbiecie i walka
Moich nóg o powrót na ziemię to raczej kankan
Kręcę się w kółko na ślepo jak oberwana głowa ludzika Lego
Bez przekonania że będzie coś z tego bo w portfelu zimno studzi każdego
Wszystko bez sensu … Kurwa nie mam szczęścia
Nie przekonasz mnie że (yhh) Biszu wstawaj, przestań stękać!

Ref.:
Jestem przekonany, że możemy wszystko i idę za tą myślą
Choć nie mam nic prawie
Odpowiadam za swoją rzeczywistość która zmienia się
Pod perspektywą z której patrzę. (x2)

Vixen:
Czuję się tu tak jakbym kokę tu brał,
Czuję ten haj i wchodzę na majk.
Choć nie wciągałem nigdy nosem tu brat,
Ale i tak przenoszę, man, góry,
Bo znam cel i siłę słowa z góry
Który mi mówi miej cel, a cel to droga
Wierzę, że moja pasja jak hel poniesie w stronę Boga
Balon, który kiedyś pęknie gdzieś tam w przestworzach,
Uwolni energię w nim gromadzoną przez wieki.
A ta energia spadnie na ludzi jak konfetti
Moje wcielenia od zera do teraz, ziom, wierz mi
Wiedza jak pył gwiezdny zleci na glob ziemski
Plewić te kompleksy by zbierać plon większy,
Użyźnić ląd i odebrać z rąk przestępcy.
Pośród rąk we krwi budować dom bez nich,
Bo żadne zło nie może wziąć nam tej chęci.

Ref.:
Jestem przekonany, że możemy wszystko i idę za tą myślą
Choć nie mam nic prawie
Odpowiadam za swoją rzeczywistość która zmienia się
Pod perspektywą z której patrzę. (x2)
Ref. x2
Chodź ze mną, zaufaj liryce i tym bębnom
Za rap oddam życie, za muzykę nieśmiertelność
Chodź ze mną, ręce uniesione w górze, jedność
Za piękno, za szczerość, za naszą niepodległość

1. Buka
Dość mam skurwysynów, którzy chcą zabrać mi wolność
Mam w sobie jad, wykorzystam go gdy spróbujesz mnie dotknąć
Twarz uniesiona dumnie, trzymam w dłoniach godło
Mój rap to ratunek i jedyna wiarygodność
Ten świat nigdy nie dał mi odpocząć
I może po drodze krocząc tak dźwięki Cię zauroczą
Nie runie domek z kart, choć dopytuję: po co?
To pulsuje w nas od lat, wraca z potrojoną mocą
To coś więcej niż posąg, to myli postać z kosą
To my i wykrzyczymy to w twarz niebo głosom
Póki w nas jest to po co warto zadrzeć z szarością
W oka mgnieniu naszych pragnień ślady zatrze nieprzytomność
Ten świat nigdy nie dał mi odpocząć
I może nie runie domek z kart, dźwięki Cię zauroczą
Za rap i za słowa, uniesione dłonie, jedność
Za piękno w naszych głowach i za naszą niepodległość

Ref. x2
Chodź ze mną, zaufaj liryce i tym bębnom
Za rap oddam życie, za muzykę nieśmiertelność
Chodź ze mną, ręce uniesione w górze, jedność
Za piękno, za szczerość, za naszą niepodległość

2. Skor
Nie mów mi co jest słuszne i co czuć mam upadając
Gdy tu ludzie wierzą w zion, nawzajem się zabijając
A serca wstają znowu, to nieuniknione
Wracamy na barykady przesłań, nie wszystko skończone
Póki płonę, póki wciąż płonie w nas to
Pójdziemy w światła stronę, jeśli znicze zgasną
I jeśli zasnąć przyjdzie nam na wieczność
To tylko wierząc w jedność, niepodległość
To przeszłość de integro, drzwi stoją otworem
Jeśli nadzieja jest tarczą, to prawda jest mym toporem
S.K.O.R, oddałem temu pół życia
Oddałem serce, płuca, tylko tym umiem oddychać
Nie ma mnie w statystykach, nie ma mnie na listach
Jestem tu, gdzie podziemny rap nie boi się wyzwań
I wytrwam, wierząc naszą jedność
I w piękno w naszych głowach i w naszą niepodległość

Ref. x2
Chodź ze mną, zaufaj liryce i tym bębnom
Za rap oddam życie, za muzykę nieśmiertelność
Chodź ze mną, ręce uniesione w górze, jedność
Za piękno, za szczerość, za naszą niepodległość

3. Mati
Chodź ze mną, podaj mi swą dłoń, spójrz mi w oczy
Chodź, wytoczymy nowy tor, by wróg nas nie zaskoczył
Chodź, gdy zabije dzwon, wyruszymy o północy na front
Bo największy błąd to odstawić broń i się poddać
To walka full kontakt od lat trwa brat
W ręku fach mam, używam go jak kat, brat
Czas wziąć się w garść, ej brat do góry głowa
Żeby wygrać z czasem, trzeba czasem ziom zaryzykować
Więc doładowuję do działa kule i proch
Odpalam lont, uwierz to działa [działa], poczujesz ich moc
I gdy nadejdzie noc, pójdę w mrok, amunicji nie starczy
Wrócę z tarczą albo na tarczy, mam o co walczyć
I nie jestem tu sam, razem dzierżymy koronę
Be do Ka, Em do A do Te do i-S.K.O.R
W górę kielonek, za pokonanych i za jedność
Za piękno w naszych głowach i za naszą niepodległość

Niepodległość, niepodległość, niepodległość, niepodległość

Ref. x2
Chodź ze mną, zaufaj liryce i tym bębnom
Za rap oddam życie, za muzykę nieśmiertelność
Chodź ze mną, ręce uniesione w górze, jedność
Za piękno, za szczerość, za naszą niepodległość
Lubił zawsze coś zarzucić ruszyć na gruby balet
na osiedlu znany doskonale bo walił stale
maratony przechodził lepiej niż Robert Korzeniowski
szkoła, rodzina dla niego były to blahostki
imponowali mu koledzy którzy wiecej brali
typ coraz wiećej walil z tym nie kryl tym się chwalił
kontaktowal jak hotel naćpany zalany potem
wychodzil wkurwiony z fochem by sie naćpać jesczze troche
oooo tak - teraz jestem na wyżynie
tak bardzo kocham ten stan powiedz gdzie kolejny diler bo bomba zejdzie za chwile
ty chłopak się uspokuj - pwoiedział to jedyny trzezwy stąjacy z boku
co ty pierdolisz - boli cię ze jestem ponad
całą garść tabletek wrzucił do japy rękoma
po godzinie zle sie poczuł mówi - ze tablety lipa
rodzinie została stypa ziomki wspominają go do dzisiaj

Ref:
Ta głupota ludzka często nie zna granic
rysy na bani
mogą cię zranić
mogą cię zabić
ona nas wabi
śmierć - ona zawsze będzie jeden krok przed nami

Miał 22 lata do tego problem z alkoholem
bardzo często na najebce ten chlopak siadał za kołem
to był czerwony passat z roku 2004
gdy siadał za stery to bał sie go nie jeden emeryt
ruszał na domówke najebka furą do klubu
wrócił do tej fury gdy był nachlany na umór
razem z nim jego koleszka plus dwie poznane szmule
ziomek z tyłu bajeruje chłopak odpala furę
chmurę dymu zostawily po sobie tylko koła
ziomal gaz do dechy woła - pokaż co potrafi pojazd
160 na budziku jadą krętymi drogami
jedna z dziewczyn w żartach mówi - tylko nas nie zabij
ledwo widzi na oczy nadal jednak on przyśpiesza
ostry zakręt poślizg nie udało się ominąć drzewa
trójka ginie na miejscu - wiele smutku wiele żalu
jedna z dziewczyn na drugi świat odchodzi w szpitalu

Ref:
Ta głupota ludzka często nie zna granic
rysy na bani
mogą cię zranić
mogą cię zabić
ona nas wabi
śmierć - ona zawsze będzie jeden krok przed nami
Ty skumaj trzy jak nie wiesz o co turla mi na pętli
Wchodzę do gry, a temperatura rozkurwia bębenki
To buja jak emerytura na fotelu
Stary, to fruwa jak jaskółka po Red Bullach w burdelu

Jestem jak McGardy, człowieniu number one w podziemiu
Zapnij szelki man, to geniusz, naginam to premium (prestiż)
Taki vibe tu ma niewielu, łap good night, tu rapu serum
Ajt, kumaj chłopaku, znielub nas lub zakumaj to dzieło

A do chujowych raperów, chwila, weź to obczaj
Masz majk, potrzymaj, muszę się odlać
I nie próbuj nawijać zanim wrócę z WC
Chyba, że lubisz jak publika zaczyna buczeć

Ja mam wersy unikat, to technika w pigułce
Nie pytaj, tyle ich połykam, że jak rzygam to kunsztem
Ty weź testuj trójkę jak minąłeś się z gustem
Bo ten rap to Einstein do potęgi szóstej

Sprawdź środkowy, jak nie wiesz o co chodzi
To wyciągnij to CD i roztrzaskaj o chodnik
To styl rymowania, który mama ci poleci
Ty, jak nie wiesz o co kaman to badaj trzeci
Ziom, sprawdź środkowy, jak nie wiesz o co chodzi
To wyciągnij to CD i roztrzaskaj o chodnik
To styl rymowania, który mama ci poleci
Ty, jak nie wiesz o co kaman to badaj trzeci

Jestem jak Lucyfer na dragach, zwacha na ruchy mam
Ringer fucka i nie zawaham się go użyć man
I nawinę to jak uzi, jak wkurwiony Gruzin
Co przewija się po chatach i budzi ludzi

Kiedy to płynę to nie nudzi jak te rapsy słabe
Jesteś tak czerstwy, że wolę iść do babci na kawę
I dam rap ci, dam radę, spytam co ty na to ziomal
To jest słabe, lepsze flow ma syntezator Ivona

Tak, to my na mikrofonach robimy od teraz triki
A na scenę wbijasz po nas, żeby pozbierać staniki
To potnie was na migi wielokrotnie jak hat-tricki
Siema Poland, welcome home jak E.T.

Jestem jak z pierwszej ligi, kiedy ty siedzisz na ławce
Chcesz to masz CD, wiesz, możesz popatrzeć
I jak ci się nie widzi to ulokuj to do śmieci
Bo nie wiesz o co lotto - o tu - więc badaj trzeci

Sprawdź środkowy, jak nie wiesz o co chodzi
To wyciągnij to CD i roztrzaskaj o chodnik
To styl rymowania, który mama ci poleci
Ty, jak nie wiesz o co kaman to badaj trzeci
Ziom, sprawdź środkowy, jak nie wiesz o co chodzi
To wyciągnij to CD i roztrzaskaj o chodnik
To styl rymowania, który mama ci poleci
Ty, jak nie wiesz o co kaman to badaj trzeci

Jestem tak dobry ziomalu, że cię wpędzę do udaru
Klaustrofobii, pomału liczysz frędzle od dywanu
Mylisz MC tu z MPC na bece popadasz w nałóg
Etc., co tera? Szpanuj: możesz należeć do fanów

To niebezpieczne chłopaku, ty wyhamuj tu na ręcznym
Jesteś potrzebny jak mamut w dwutysięcznym pierwszym
Weź przełknij te wersy i opanuj akcję pacjent
Zanim mózg ci wypieprzy na beckstage, a banię na backstage

Jestem jak upgrade total, motam każdą płytą
Siema, halo, co tam, pokaż mi to
Co tak cicho, wiesz, chyba ogłuchłem
Od twojego krzyku, jakie to jest kurwa cudne!

I robię to okrutnie jak Belzebub i Szatan
Na wkurwie w podziemiu bez reguł łykając napalm
Tykając jak nap-napierdalam jak Osama - ja mam rap
Ty sprawdź na bank to, fakt de facto, fuck

Sprawdź środkowy, jak nie wiesz o co chodzi
To wyciągnij to CD i roztrzaskaj o chodnik
To styl rymowania, który mama ci poleci
Ty, jak nie wiesz o co kaman to badaj trzeci
Ziom, sprawdź środkowy, jak nie wiesz o co chodzi
To wyciągnij to CD i roztrzaskaj o chodnik
To styl rymowania, który mama ci poleci
Ty, jak nie wiesz o co kaman to badaj trzeci
To nie karnawał, ale tańczyć z nią chcę
Znam ją 30 lat, ale wciąż niewiele wiem
Wiele serc bije dla niej, wiele w niej
Do szaleństwa zakochane wszystko zrobić są w stanie
Dzień wstaje, nową nadzieją nad jej brzegiem
Za rękę przed siebie choć czasem jej nie poznaję
To nie matka ale wzięła mnie w opiekę
Pokazała mi emocje, nauczyła być człowiekiem
I może kiedyś będę musiał wszystko oddać
Los zada pytanie: „Staniesz przy niej czy ją poddasz?”
Jedna z jej lekcji była o wierności
Tej ostatecznej do ostatniej krwi kropli
Bywam okropny dla niej, często się wściekam
Bywam obojętny, chciałbym tylko ją odwiedzać
Tak od święta, wyjechać jak inni to robią
Nie umiałbym jej zostawić, proszę nie pytaj mnie o nią

Ref.
I nie pytaj mnie o nią, znasz ją doskonale
Nie pytaj co Tobie da, lecz co Ty możesz zrobić dla niej
Codziennie w innym stanie ją spotykasz
Lecz czujesz tylko dumę, gdy ktoś o nią Cię zapyta. x2

To nie kochanka, ale co noc sypiam z nią
Nawet jeśli wokół drwią i się śmieją wciąż i wciąż
Nawet jeśli będę sam z nią jedynie
Bo cała reszta postanowi kochać inne
Zły sen, bo to ideał dla milionów
Często pierwsza miłość od kołyski do grobu
Wielu tęskni za nią, wielu nie może wrócić
Więc w sercach ją mają czekając, aż los się odwróci
To nie muza, ale daje mi natchnienie
By obserwować wszystkie jej blaski i cienie
I widzieć ją jaka jest, starać się rozumieć
W głosów tłumie czego naprawdę chce i co czuje
Nasz wspólny obowiązek i troska
Jej dzieci to ja i Ty ale i ćpuny na dworcach
Mówią o niej bzdury, nas nic nie przekona
A póki my żyjemy, żyje ona!

Ref.
I nie pytaj mnie o nią, znasz ją doskonale
Nie pytaj co Tobie da, lecz co Ty możesz zrobić dla niej
Codziennie w innym stanie ją spotykasz
Lecz czujesz tylko dumę, gdy ktoś o nią Cię zapyta. x2

Ona nie urodziła mnie, lecz kocham ją jak matkę
nieraz mnie odrzuciła, ale będę z nią na zawsze
to miłość przed którą wielu ostrzegało
jeśli stracisz dla niej głowę, to położysz ją za nią

Niektórzy myślą, że jest ich własnością,chcą jej zmienić imię
myślą że mogą bo nią rządzą
chcą dać jej numer i mieć ją na wyłączność
a to solidarność ludzi przecież zwróciła jej wolność
brudne ulice gdzie codziennie ją spotykasz
tak pijaną i niechlujną
która ciągle się potyka
ciągle z niej dumny nie raz się zastanawiam,jak bywam durny
bo przecież ciągle mnie zostawia

Idealiści mają dziwne motywy
by kochać ją choć z nią czasem los parszywy
i nie ma dla mnie innych miejsc i innej po za nią
nie pytaj znasz ją, budzisz się z nią co rano.
Historia którą zaraz wszyscy usłyszycie to kolejny przykład jakie potrafi być podłe życie. Nie do przewidzenia, bezlitosne, brutalne rzadko pełne cierpienia. Nawet jeśli jest ci dobrze i jest wszy
stko w porządku. Masz rodzinę, kasę, kumpli nie brak ci rozs±dku, to w każdej chwili zupełnie nieoczekiwanie będziesz musiał oddać duszę białej damie. Jako młody chłopak z ulicy tak jak ja kiedy już

od każdej strony poznał ten okrutny świat postanowił coś robić, czymś się zająć chciał, a że kręcił go rap i dużo zapału miał zacz±ł ćwiczyć codziennie bez opamiętania. Wynajął sobie studio, zrobił p
róbne nagrania, szybko znalazł się ktoś komu to przypasowało i już wkrótce jego imię wszystkim znane się stało. Studio, nagrania, telewizja, radio, prasa, płyta, wideoklip, koncertowa trasa. Każda sz
tuka to naprawdę niezła zabawa, później zdjęcia z fanami, autografy, ekstra sprawa.

Chłopak bardzo szczęśliwy prawdziwa kariera. Każda lepsza gazeta w komplementy go ubiera. Wziął do kapeli dwóch kolesi zawodowych, ekstra szoł na scenie naprawdę odlotowy. Tak wiele koncer
tów czasami dzien po dniu, wysiłek i zmęczenie bardzo często brak snu. Pewnej nocy gdy wracali fatalna pogoda - deszcz ze śniegiem, ciemno nie najlepsza droga. To był moment, makabryczne zdarzenie, n
ieszczęśliwy wypadek, fatum, przeznaczenie. Ambulans, szpital, reanimacja dwóch żyje, a co z trzecim determinacja. Śmierć na miejscu ciężko o tym mówić, tak ciężko uwierzyć. Okrutny jest los, jesteś
nagle cię nie ma niestety jest to rzecz nie do przewidzenia.
MIUOSH
Urodziłem się, by grać to
Urodziłem się, by grać
Urodziłem się, by pchać to
Urodziłem się, by grać

KOSI
Zamykam oczy i znów czuję się jak w '95
Zachodnia WWA, ja w ręku Belton Can
Żyje tym beton, ziom, jestem z betonu
Wszystko to co złe przykrywam grubą warstwą chromu
Bombimy system to chyba oczywiste
Sam nie wiem kiedy ten hiphop zmienił się w biznes
Skurwysyny chcą widzieć w nim tylko liczby
Nie warci są nawet kpiny ty nie myl nas z nimi nigdy,
To zwykłe pizdy, zachłanne na hajs
Ty wytrzyj se mordę szkłem, weź oddaj ten mic
Ja miele to miele, miele, wciąż idę prosto przed siebie
Osiągać cele, spełniać sny, mam tu non stop potrzebę

ONAR
Urodziłem się po to, by się uzewnętrzniać
Żeby opadała Tobie szczęka, żeby słyszał Wszechświat
Emocje, były brudne jak ścierka
I gówno mnie obchodzi mainstream czy underground
I gówno mnie obchodzą ksywki, których nie słyszałem
Urodzili się po to, by iść do Mam Talent
Ja urodziłem się by skupić Twoją uwagę
Lamusy siedzą na youtube sobie piszą komentarze
Idź lepiej na koncert, światła na mnie
Przypadek ? Nie sondze, świat jest dla mnie
Nie na własność, bo nie jestem zachłanny
Ale co jest moje biorę i sram na straty

ERO
Dobra, kto ma towar i najlepiej pcha to
od WWA do KATO, kuma nawet matoł
J do W do P, my nie wiemy co to kryzys
I mamy więcej wiernych słuchaczy niż Rydzyk
Co dnia ryzyk fizyk, będzie co będzie
Ale gdy wydam CD chętnie pędem nabędziesz
Wiem, że chcesz prędzej, ale na chuj ten pośpiech
I tak jestem wszędzie na trackach, nie tylko w Polsce
Zawsze w dobrym gronie, zawsze w dobrej wierze
A wers jak ogień płonie, gdy piszę po papierze
Dobra Ero kończy, bo wypić coś pora
Elo. W dniu narodzin Onara Juniora

MIUOSH
Urodziłem się, by grać to
Urodziłem się, by grać
Urodziłem się, by pchać to
Urodziłem się, by grać

ŁYSOL
Bomba poszła do góry, chociaż to nie jest gonitwa
Dla hiphop kultury wygrana kolejna bitwa
A jak kwit na to stawiasz to posetnisz kapitał
Sprawa, której poświęciłem już konkretny szmat życia
Gdy tylko joint spłonie, ja daję ci wokal
Staję przy mikrofonie, rzucam okiem na G-Shock'a
To moment kiedy pcham w dobrą stronę to co kocham
To zaszczyt, dla słabych graczy, bam, katastrofa
Plan to nie cofać i wznieść się nad miastem
Zawsze, spychać wrogów ze sceny jak Bastek
Chuj mnie obchodzi co oni powiedzą o nas
Przejmuję ten pierdolnik, JWP, Miuosh, Onar

MIUOSH
To już nie boom bap, to kurwa trumna na Twoje Ego
Chcieli punktów nam urwać, i chuj blam, nic z tego
Urodziłem się do tego czegoś, daj mi werbel
Nie zobaczysz mojego końca dopóki nie jebnę
Pcham ci to w stereo, reszta brzmi jak De Mono
Łapię wiatr, koszę flotę, statki na niebie płoną
Nie mów ziomom na osiedlu, że się nazywam Miuosh
Przed pierwszym z Twoich wersów moje imię już tam było
A mi, nie minął rok na to, krew i pot, szmato
Chcieli by być mną, dali by się zajebać za to
Tu nie ma nic za nic, jest tylko coś za coś
Niech cały kraj płonie, to się zaczęło w Kato
Nie będę pisać, jeśli nie mam o czym myśleć,
Weź mnie nie pytaj żaden schemat nie da nic wiem,
Ciężko oddychać stale Ziemia zmienia dziś się,
Znam wyjście w głośnikach jestem bitów Asterixem,
Co mogę zrobić żebyś czuł bracie lojalność,
Wobec słów co tworzy znów odpowiedzialność,
Połowę drogi przeżyć tu w rapie to skarb,
Bo to jest cud od głowy w dół moja bezwładność,
Wielu by chciało słyszeć dissy co track tu,
Nie mów, to samo widzę ćwiczysz dla blasku,
Czemu tożsamość płynie w ciszy, nie w wrzasku?
Czemu tak mało płynie przy tym do taktu?
Mówią ci co olewają super jedynki to głupcy,
Chcesz super jedynki? To kup sobie parówki!
Co mam, powiedzieć Tobie? Że jestem muzykiem?
Nie dla nagród czy kotleta mam szacunek do liter,
Jak to powiedzieć, jeśli połowa nie kuma,
Że nie udzielam wywiadów, po telewizji nie fruwam,
Nie wiem jak to się nazywa ani w czym mi może pomóc,
Robię rap by odpoczywać przy okazji leczę ziomów...

Co mam powiedzieć by Bóg popierał jak Abla,
Bo przegra ten co skradł, na faktach robiąc plagiat,
Co mam w to wierzę by mu zamieniał nasz sarkazm,
Choć nie znam się na scrabblach składam litery w taktach,
Plany na dzisiaj zmieni upał w ten hardcore,
Jak to napisać żebyś zrozumiał ten rap ziom?
Czy mam napisać o tym, co chciało by miasto,
Nie mam dwudziestu lat, bro kup sobie Tabasko,
Mówić o celebrytach na chuj telewizja,
Gwiazdy mają kopyta ich nabój hipokryzja,
Kluby, to też przenika, spasuj, nie wiesz nic,
A sam byś zaczął wdychać ten lans co afrodyzjak,
Czy powinienem przypominać Tobie kontekst,
Że dla innych problemem co dzień bywają pieniądze,
Żyjemy w systemie co wywala na jednostkę,
Zaoszczędzisz nerwów jeśli opuścisz ten okręt,
Wiem co napisać, o czym mówić, jak to ująć,
Jak szukasz ryzyka wstrzyknij sobie pavulon,
Życie u nogi kulą, jak nie masz miłości,
Choć z reguły hejtują ci co kochają zazdrościć...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo