Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jeszcze nie chodzę kraść by zarobić na mieszkanie
możesz spokojnie spać choć mam przekręty w planie
Też nie na zawołanie ale coś musi się udać
by zjeść coś opłacić, wyjść gdzieś i się ubrać
Co tu przypuszczać popadnę w jakiś kredyt
spłacę go i zgasnę w fotelu jako emeryt
Są jeszcze trzy nery choć nie pierwszej świeżości
glukoza, szpik kostny i weź kurwa dorośnij
To nie jest proste i takie nigdy nie było
choć problem, problemowi i wiele się wydarzyło dość
Mieszkasz z rodziną stąd to bywa trudne, gdy
masz jedną lodówkę, a w niej oddzielną półkę
Zaraz się wkurwię, kupię samochód wiedząc
że sam sobie ukradnę go i ściągnę za to pieniądz
Za desperaty siedzą, przynajmniej spróbowali
wiedząc, że najlepszy plan także potrafi nawalić
(Mam dość) Ty też masz dość tych miejsc?
Więc spójrz prawdzie w oczy, nie traktują nas jak dziecko
Rodzina to świętość czcij matkę swoją
przynajmniej póki mieszkasz tu, bo może być chujowo..

Bo może być chujowo...
Bo...

Bo choć fury nawet nie mam, w końcu jakąś szybę piznę
dla Blaupunk'ta czy Pioneer'a by go zgonić na lewiźnie
Narkobiznes albo hera, a nie gospodarczy cud
robić za przedstawiciela handlowego bym tu mógł
Zgonił bym pakietów w chuj lecz nie z Cyfrowym Polsatem
ani nawet z Cyfrą Plus, bo jak spytasz tu o pakiet
To jak jeden kurwa Bóg pakiet tu kojarzą z grasem
I brakuje czasem słów (czasem słów brakuje nawet)
Patent jak szybki cash, możesz mieć jak pełny etat
rzeczywistość Cię przekręci będziesz winił za to nie fart
Marzysz drinki, lód gdzieś na plaży przy kobietach
przełknij gorzki, cierpki miód bo ławeczka to nie leżak
Z której na przystanku w mróz z rana wstajesz, wbijasz do mpk'a
I choć toniesz tak jak kursk wszyscy klepią Cię po plecach
Seta, żeby ogrzać myśli zimne, tu gdzie marzenia o firmie
dla wielu są infantylne. Przywykłeś? Człowieku to jeszcze nic!
Będziesz dzielił się ogryzkiem naplują Ci pestką w ryj!

Mam dość Ty też powiedz mi czego masz dość
Nieubłagany los jak cios daję nam w kość
Mam dość Ty też powiedz mi jeśli masz dość
Więc chodź...
O kurna, pana Czaka ta taka noga jurna
To wykop o mocy nunchuk'a z półobrotu wydala na Saturna
Od tego czasu szybszy jestem od Jason'a Bourne'a
O zgrozo w pozornym chaosie osiem dni w tygodniu się turlam przez życie
A życie to dziś pieści mnie, a jutro swędzi jak wysypka skórna
To taka wymieszana urna, zbiór krótkich chwil
Co dzień wyborów mur na try-trylion mil, i te decyzje, wykaż precyzje
Toru wybory pory wy amory, opory wybory, obory, bory wybory
Wybory, wybory-bory, wybory, wybory-bory, wybory-bory, wybory-bory, wybory
Wybory, wybory, wybory, wybory, wybory, wybory, wybory
Wyborów mur na try-trylion mil
I taki deal że albo w tlenie jest amfetaminy pył
Albo tuż po maturze ktoś dla zabawy przyspiesza nam ten film

Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Zamienił moje serce na głowicę Kasprzaka
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Nadał mi ten impet, połamał na bałagan
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Zamienił moje serce na głowicę Kasprzaka

Śmigam jak MMS, niedogadany z sensem
Czasem lecę w kulki, nie myl mnie z M&M'sem
Zworki mam czułe tak więc wiele awarii
Mózg jak Ferrari lecz ciało jak Atari
W duchu siła husarii, to na raz postaw
Wybacz mi, moja głowa to niezbyt prosta
Przeplatana siatka stu pasmowych myśli autostrad
I nawet Nostra-kozaczy-damus, nie przewidzieli by jej planów
To może przez ten odłamek uranu - oto echo misji Wietnamu
Yyy po - pomidor?
Czasem zawieszam się jak Windows, lub sieci LAN'u
Jak moherowe babcie podczas emisji Klanu
Kiedy dla fanów składam rymy jak po plażowaniu leżaczki
Twoje słowa do mnie to kaczki
Rozjeżdżane jak żaby przez metafor pełne taczki
Więc kiedy mówisz coś ważnego przyłóż mi do policzków wiatraczki
Albo naklej sobie na czoło stopu znaczki
Może tak uda ci się chwycić mnie
I ściągnąć na ziemię z mej kosmicznej tułaczki

[x2]
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Zamienił moje serce na głowicę Kasprzaka
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Nadał mi ten impet, połamał na bałagan

Gram trochę z boku, jak flet poprzeczny
Z dala od natłoku kserokopii wstecznych
Należę do bloku anty-żenad niedorzecznych
Zasuwam w amoku jak struś pędziwietrzny
Życie bajka po trochu, czasem kwaśny jabłecznik
Taka sama, a każdy tu targa swego potu ręcznik
Albo jesteśmy fajni albo skuteczni
W życia jadłodajni rywale odwieczni
Dopiero łapię sens a już dwadzieścia sześć przecznic
Uważaj, ta bajka wciąga jak słonecznik
Więc turlam się przez życie
Już wiem, że nikt nie powie mi jak żyć należy by żyć należycie

[x2]
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Zamienił moje serce na głowicę Kasprzaka
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Nadał mi ten impet, połamał na bałagan

Przepraszam, że tak pędzę
Odbijemy to później i prędzej

korekta: trigger
HG
Wirus

(...jestem już gotów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...stąd właśnie jestem, lecz dla mnie nie ma granic...
...jestem już gotów by przywitać Mokotów bez kłopotów...)
JLB!
(...nikt nam nie podskoczy...)

[Wilku]
Walę prosto z mostu, rozwiązuję co zawiłe,
Zawsze jestem i będę tym, kim byłem,
Tu się urodziłem i umrzeć bym chciał tu,
M-O-K-O-T-Ó-W, Hemp Gru.
Jak w Dreszerze żul-ławka na zawsze tu zostanę
Ustawka przy kamieniu - ty wiesz co jest grane
Ziom, wiem, leci dzień za dniem
Laguna całą dobę, ze mną BZD, DZM
Skręt jak tlen i browarków parę na prześwicie
Kolorowsze staje się szare życie
Wieczorem, o świcie, zawsze jest pokrycie
Czaisz? Nikt w chuja nie wali
Ten pali, ten pije - się żyje dzieciak
I to się zgadza
Hemp Szop to nasza baza
Chcesz pogrywać? Odradzam
Odpada ten, który zwadza
Walcz i uważaj, bo miejskie bagno wciąga
AWW, Emokah jak nowy smak jointa
Nie zapomnę o początkach
Dla braci piątka
Służeźnia, Pigalak, 271 teren
pierwsza jazda i przyjaciele
Elooooo

(...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...stąd właśnie jestem lecz dla mnie nie ma ganic...
...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...)
JLB!
(...nikt nam nie podskoczy...)
(...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...kolażuję...
...emokah...
...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...)
Mokotów na zawsze, na zawsze moc kotów.

[Żary]
Mokotowskie miejscówki przeze mnie dobrze znane
Mieszkam tutaj i wiem co jest grane
Działki, Jordanek, park, oczy nastukane
WNM ze mną tutaj są w Emokah
Nasz wspólny dom
Nie jesteś stąd, lepiej nie unoś głosu, zmień ton
Nasza wiara, nasza broń
Podam dłoń temu, który na szacunek zasługuje
Mówię o ziomkach
Dla ludzi rapuję
Warszawa, tu się wychowuję
Bez większych kłopotów, właśnie dobrze się czuję
Właśnie tu - Stary Górny Mokotów
Czas wolno upływa, Hemp Gru tu odpoczywa
Teraz ja, Żary, taka jest ma ksywa
Ma ekipa JLB do końca życia w sercu mym
Do końca życie HWDP
Emokah, Mokotów na zawsze, Emokah...

[Włodi]
Pewne słowa mam w pamięci wyryte
Choć słyszałem to dawno nie zapomnę żadnej z liter
Szanuj dzielnicę, na której żeś się wychował
Tu się uformował twój styl i charakter
Więc jest faktem nierozerwalny związek
Z dzielnicą, na której mogłem spokojnie dojrzeć
Wizualnie to betonowa ochyda
Dlatego ta miłość może głupia się wyda
Tu się czuję jak w wodzie ryba
Bo lubisz chyba miejsca gdzie są dzieciństwa ślady
Pierwsze konflikty, pierwsze układy
Tu doświadczyłem zdrady, ta miejscowa dziewczyna
Na SŁŻ dzień kończę i zaczynam
Tekstu finał - przez okno na osiedle patrzę
I powiem jedno: Mokotów na zawsze
W mojej pamięci a jakże na zawsze

(...jestem już gotów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...kolażuję...
...emokah...
...stąd właśnie jestem lecz dla mnie nie ma granic...)
DAB:
Szybciej Gut bo tu baby robią rwetes
Stoi sut będzie stał fiut jest pretekst
Pomysłów nie zabraknie mi jak bletek
Ten roots łączy dzielnice jak Łokietek
Duży kaliber, ja pociągam za cyngle
Patrz na mnie bacznie jak kujon przez pingle
Wykładam rap rozdaje jak cuksy Gierek
Zdejmuje sztruksy i zakładam uniwerek
Chcesz się zapisać? Plan na dzisiaj
Technika rolacji, kamuflacja przemytnicza
Kolokwium o opium wredne jak liszaj
Jak zazwyczaj bez praktyki nie zaliczam
Czesne, ja nie płace, chętnie wezmę
Gaża, dobre warunki dla niej stwarzam
Pensje, o to zawsze są pretensje
Spal je, tylko rozwój liczy się finalnie.

Ref.
Nasz rap jest dużym chłopcem
Urodzonym tam ale wychowanym w Polsce
Ignoranci mają go za czarną owcę
Ale owca daje rade widać ją na łące
Twój syn zarywa całe noce
bo na zabitej wiosce ma do rapu dostęp
Twoja córka wydaje twe pieniądze
I bawi się moim poligamicznym dzwonkiem

DAB:
Rap to nie zabawa już, to nauka
Uczą o nim w szkole plus dają słuchać
Będzie jeszcze większy blues, tylko pukać
Fiskus cieszyć się będzie, a pies wszędzie niuchać
Hip-hop kultywuje praktykę poddańczą
Coraz lepsze pipy na mym teledysku tańczą
No co? Trzeba żyłkę mieć gospodarczą
Konkurencji klipy zakopuje na mym ranczo
A ty nie bądź taki sztywny, baunsik
Kiedyś byłeś piwny teraz jestes balauntansik
A ja jestem pan, podwajam dystansik
Patrz jak zagajam i zgarniam finansik
Docent ty to sobie sam lepiej oceń
Masz za mało stylu to ci dam trochę na procent
Doceń, bo nie wszystko złoto co migoce
Tylu słabych MC, słabych jakby pili ocet

Ref.
Nasz rap jest dużym chłopcem
Urodzonym tam ale wychowanym w Polsce
Ignoranci mają go za czarną owcę
Ale owca daje rade widać ją na łące
Twój syn przy kompie zarywa całe noce
bo na zabitej wiosce ma do rapu dostęp
Twoja córka wydaje twe pieniądze
I bawi się moim poligamicznym dzwonkiem

JOKA:
Bo to jest początek, gdy byłem małych chłopcem
Gdy byłem małym chłopcem to wszystko było proste
Konsekwentny postęp w schodzeniu na manowce
Zrobiłem procę, strzeliłem do typa na drodze
Taki był początek psychorapu w Polsce
Potem dorosłem, to moje co z domu wyniosłem
Dla wszystkich ślepych naboje miałem tylko ostre
Strzelałem tak jak pąki na wiosne
Bum bum w samą dziesiątkę
Miałem kolegów z nimi wiecznie na wybiegu (tak)
I paru wrogów po drugiej stronie globu
Robiłem rap a mówili o mnie łobuz
bo szerokie miałem spodnie i strzygłem się na globus
A gdy już byłem duży postanowiłem mury burzyć
Zmienić prawo żeby móc sobie zakurzyć
Do walki z wiatrakami ruszyć, tak możesz mówić
Ale miałem granat w ręku i odwagę by go rzucić

Ref.
Nasz rap jest dużym chłopcem
Urodzonym tam ale wychowanym w Polsce
Ignoranci mają go za czarną owcę
Ale owca daje rade widać ją na łące
Twój syn przy kompie zarywa całe noce
bo na zabitej wiosce ma do rapu dostęp
Twoja córka wydaje twe pieniądze
I bawi się moim poligamicznym dzwonkiem
Dźwięk ludzi i człowieka skleja
W symbiotyczny współistnienia schemat
Ludzie nienawiść stroń i krew
Wszystko to w gamie dźwięków jest

Dźwięk człowieka i człowieka skleja
W symbiotyczny współistnienia schemat
Człowiek to rozum a zaraz po nim
Człowiek to ciało od stopy do skroni

Dźwięk człowieka i człowieka skleja
W symbiotyczny współistnienia schemat
Rozum odpocznie by nerwy powstrzymać
Dźwięk go wypełni, pomoże wygrywać
Łap, łap, nowy TeWu rap, łap, łap TeWu rap
Łap, łap, nowy TeWu rap, łap, łap TeWu rap
Łap, łap, nowy TeWu rap, łap, łap TeWu rap
Łap, łap, nowy TeWu rap, łap, łap, łap, łap, łap

Epidemia z południa wraca po przerwie
Produkcja w ratach, teksty czytelne
Prawdzie wciąż wierne skrecze Eproma
Druga odsłona, wirtual strona
Kurtyna w górę godzina dwie
Zszarpane gardła, ślad po sobie
Stestuj te bębny, na scenie trans
Ciężki projekt, skok, ręce, balans

Hip-hop.pl, Klan, Hiro, Ślizg
Chcesz wiedzieć więcej? TeWu na bis
Sprawdzeni goście, gitara - Bagi
Zbych Wolny - aranż i jego klawir
Gregori Papa w biznesie staż
Jemu zawdzięczam, że TeWu słuchasz
Na kilku trakach, jebie po pakach
Cziki, men, jazda, refren

Łap, łap, nowy TeWu rap, łap, łap TeWu rap
Łap, łap, nowy TeWu rap, łap, łap TeWu rap
Łap, łap, nowy TeWu rap, łap, łap TeWu rap
Łap, łap, nowy TeWu rap, łap, łap, łap, łap, łap

Co ty robisz, zaraz ci przyjebie
Skup się, nie denerwuj się, skup się amatorze, skup się
Nie drażnij mnie, uuu, napięcie, uuu, czy spięcie
Nie, nie, nie to słowa zapisane przy recordzie
Zapisane w HHPoland przy nagrywkach, agresji, presji
W słuchawkach przy sesji, pot kapie
Wiesz mi, też mi, ciąg mi, weź mi, mi, mi, mi
Hasła zwane docinami nie istotne są czasami
Mikrofony, sprzęt zębami, łapiesz oddech
Jedziesz z nami, cieszysz się rap TeWu dobrze znasz
Pamiętaj będzie tak jak ja chce, zabierz cząstkę mnie
Jestem dzieckiem Korna, chore myśli w głowie
Zmarnowana morda, czujesz moje ciepło?
Stajesz się pokorna, spójrz mi prosto w oczy
Na zawsze będziesz wolna

Łap, łap, nowy TeWu rap, łap, łap TeWu rap
Łap, łap, nowy TeWu rap, łap, łap TeWu rap
Łap, łap, nowy TeWu rap, łap, łap TeWu rap
Łap, łap, nowy TeWu rap, łap, łap, łap, łap, łap

Łap, łap TeWu rap, rap, raz, dwa, wracam do gniazda
Praca i jazda, płot do płota, flota, sumka, pokaźna kwota
Dalej na skłotach, smogu lotach, imprezowych wzlotach
Giorgo kapota, Hajfa złota, wypas sikor, biko triko
Jednak, picie, życie za friko, wszak to Polska nie Puerto Rico
Jak to śląska chluba, tak to grupa gruba, TeWu Rap
Mada fuck ukradkiem, chcecie padakę? figa z makiem
Na bakier z tym dostatkiem, ino na oczach klapki i grupies
Ino głupi w głowie i dupisz, główne branie grosz w portmanie
Prawda na przekór, na*****lanie tak

Cham, Dono, G2...
Łap, łap...
[WSRH]
Mam tych parę złych cech wale litr za litrem
I gdy system szwankuje to po hamplach nie cisnę
Dziś na pełnej wiksie na streecie krzyczę salut!
Jak zdrowo być wariatem w tym popieprzonym kraju

W górze środkowy paluch na ustach chore pieśni
Rzeźnik wacków tnę jak książę z Persji
Wierz mi pieszczę bit jak pieszczę piersi
W górę pięści to ci najgłośniejsi

Na bok malkontentci ktoś podaje banknot
Rozpędzone auto i proch z tapicerki
Fruną butelki szczerzy zęby kilku szczonów
To nie pierwszy raz gdy rozsądek został w domu

Ziomuś trzęsie się nocna bimba w stylu Indian
Walimy ognistą z gwinta rympał takich przygód nie miał Tomek Sawyer
Każdy z nas pamięta czasy osiedlowych wojen

Poszło w obieg bongo bombiom w kuchni zło w nos
Łoskot kiedy TVka wypadła przez okno
Bywa nie wąsko to pogoda dla szaleńców
Nie bierzemy jeńców to wyrwani ze snu

To rap dla projektów dedykowany ludziom
Kiedy umysł śpi demony ze snu się budzą
Jak wypiję za dużo sieję gnój jak raptor
To hardcore WSRH i TEWU rap yo
Ustaw poziomy na full
wracam jak król z książki Tolkiena
hejterzy maja gul, kładę chuj, chce mnie scena
wrogowie czuja ból no bo spełniam marzenia
no bo wszedłem z podziemia
no bo trzęsie się ziemia
mówią graj, wraca ta najszersza chrypa
zna mnie kraj, chociaż to moja pierwsza płyta wiesz
i to nie lipa wiec nie pytaj dlaczego
moja muzyka jak grypa dzisiaj zaraza każdego okej
biorę co moje tak jak robi to wielu
nie lubię biegać jak Forest bo po co biegać bez celu
jak mnie nie lubisz to nie lub nie będę o to zabiegać
robię swój rap przyjacielu i tylko na tym polegam
Johny cash zrobił cash do mnie cash tez przyjdzie
czujesz dreszcz no bo wiesz jestem fresh jak winter
spada deszcz na wille, na bloki promienie słońca
daj ta płytę na full od początku do końca

Ref.

Na full (na full) jeśli na to czekałeś bo znów robię rap, który daje ci wiarę

Na full (na full) ten rap wypełnia sale to cały mój świat który dotąd poznałem

Na full (na full) jeśli na to czekałeś bo znów robię rap który daje ci wiarę

Na full (na full) dobrze wiesz ze mam talent wjeżdżam z nowym materiałem słyszaleś?

Nie gubię treści mogę zmieścić puente w słowie
bo w tej kwestii mam prestiż i wiem ze zrobię
trochę więcej niż ci co maja pensje w głowię
wkładam serce hajs, a jeszcze częściej zdrowie o
z pod moich powiek widzę stale ten świat
widzę też rap
a w nim wiele zalet i wad
patrze na skale to znak
ze zaistniałem to fakt
szczerze wale to ja
mówią nie szalej tu brat, aha
poznałem smak tego miejsca
ty gdzie tam
wiec przestań się pluć
co masz zespół tourette'a?
ja mam w sercu muzykę
lecę na pełen etat
i to żadna tandeta tak jak gry na tableta
zrobili przetarg
wszedłem tam wstępem
dlatego słuchacze wybrali moja ofertę
i to jest piękne czuje to cala polska
wiec daj to na full od początku do końca

Ref.

Na full (na full) jeśli na to czekałeś bo znów robię rap który daje ci wiarę

Na full (na full) ten rap wypełnia sale to cały mój świat który dotąd poznałem

Na full (na full) jeśli na to czekałeś bo znów robię rap który daje ci wiarę

Na full (na full) dobrze wiesz ze mam talent wjeżdżam z nowym materiałem słyszałeś?
1. Mówią seks jest dobry, ale tylko po ślubie.
Myślisz nie chce się żenić chociaż seks bardzo lubię.
W okół mnie spoko laski, gorące jak wulkan.
Nawet nie wie pan profesor co potrafi pana córka.
Mówią seks to grzech,a porno dziełem szatana, będziesz smażył się w piekle łamiąc święte przykazania. Mówią to chociaż sami dobrze sobie radzą, ludzie szarzy wykształceni i owiani sławą.

Ref. A ty rób swoje, ty swoje rób,
A ty rób swoje, ty swoje rób,
A ty rób swoje, ty swoje rób,
A ty rób swoje, ty swoje rób.

2. Mówią drag to syf niszczy umysł i zabija.
Myślisz przecież spoko jazda gdy od ziemi się odbijasz.
W okół mnie wszyscy jada na tym czy na tamtym.
Syn prokuratora ma najlepsze w mieście blanty.
Mówią drag to syf, kolejne dzieło szatana, będziesz smażył się w piekle łamiąc święte przykazania. Mówią to chociaż sami dobrze sobie radzą, ludzie szarzy wykształceni i owiani sławą.

Ref. A ty rób swoje, ty swoje rób,
A ty rób swoje, ty swoje rób,
A ty rób swoje, ty swoje rób,
A ty rób swoje, ty swoje rób.

3. Mówią nie pij alkoholu bo to jest trucizna.
Jak mam nie pić gdy pijana cała moja ojczyzna.
W okół mnie wszyscy piją hektolitry wódki, rząd, politycy, księża, policjanci, prostytutki.
Mówią nie pij alkoholu bo to dzieło szatana.
Będziesz się smażył w piekle łamiąc święte przykazania.
Mówią to chociaż sami chleją i ćpają, molestują sekretarki, swoje żony zdradzają.

Ref. A ty rób swoje, ty swoje rób,
A ty rób swoje, ty swoje rób,
A ty rób swoje, ty swoje rób,
A ty rób swoje, ty swoje rób.
Jeden maluje, drugi tańczy, a trzeci.. patrz.. Nadzieje dał mi Bóg, Matka miłość, ojciec siłę, to nie czekam na cud w kolejce po zasiłek. Ej, ja też wychowałem się w blokach i wybrałem będę robił to co kocham, więc pisze te wersy. Na nic nie licząc, a kobiety mi mówią że to droga donikąd. Bo bywa, wypruwam płuca za 2 stówy, ale to mój świat, moje ulice i kluby. Mój rap obudził nową siłę w ludziach, oni maja teraz siłę większą niż Pudzian. A ja wznoszę toast, patrzę jak patrzą zawieszeni bo nic już tego nie zmieni.
Co Ty na to?

Mam chodzić do klubu, nie wiem czy warto bo nie jaram szlugów, naraz wdycham karton. Pić tu z nudów nie bywam już dawno, tu wersy zamieniam na banknot łatwo. Znów przez tłum na scenę wbić się staram, setny raz mówię „nara”, schowaj ten aparat. Ja muszę grać z klasą trzymać fason, a oni muszą wiedzieć za co kurwa płacą. Za nim padnie cała konsoletę, bo akustyk mocno kocha heavy metal. Znów się przekonam ze rap to mój bękart, złe dzieciaki, których sam byś się spętał.

Nagrywam rap i bawię się bitem, odnalazłem się, wielu chcę bym przestał, pierdole kompromisy, robię rap i jestem dobry.

Nie zmieni tego koniunktura rynku, popatrz na mury i ściany budynku, popatrz to siły rapu największy pokaz, kolejny dzieciak wydostał się z rynsztoka i nikt nie zmieni tego że latami hip hop się rządzi swoimi prawami. Tego że czasami gra nie jest czysta, moja refleksja jest oczywista. Nie zmienisz marzeń dzieciaków z ulicy, do których spokojnie możesz mnie zaliczyć. Molesta to powrót do rapu korzeni, i nikt i nic nigdy tego nie zmieni.

Wigor sprawdź to.
Elo, znam drogę, nie idę na ślepo, na mur beton, bloki i kamienice otaczają mnie tu zewsząd. Chcąc nie chcąc w tym mieście drzemie nie spożyta siła. Już od lat, dobry rap napędza krew w moich żyłach. Mam ta siłę i odwagę to nie przypadek, że za każdym razem zdawać sobie lepiej z tego sprawę, że to co warte to nadać życiu kształt i charakter. Wybić się z tych śpiących bloków, nie spaść na sam parter. Szlaki przetarte już dawno sa za mną zmierzam w kierunku przeznaczenia, wiem że nie na darmo. Spisać się na zgubę to nie wchodzi w rachubę, ja wolę każdego dnia podejmować nową próbę. Wiesz, nagrywam rap i bawię się bitem, odnalazłem się, wielu chcę bym przestał, pierdole kompromisy, robię rap i jestem dobry.
[Rahim]
(No to zaśpiewajmy coś wesołego) x2
Przeważnie, (przeważnie) zachowuję się poważnie
Przeważnie, (przeważnie) nikogo nie drażnię
Przeważnie, (przeważnie) słucham rad uważnie
Przeważnie, (przeważnie) nie czuję się odważnie
Przeważnie, widać to po mnie wyraźnie
Otoczenie nie działa na mnie zakaźnie
Poprzez wyobraźnię kreuję własne ja
Adekwatne do imienia
eR plus A plus Ha
Robię co trza
Rymuję gdy muzyka gra
Jestem członkiem Pfk
A nie klubu AA
Pomysłów u mnie mnóstwo
Niczym w worku bez dna
Bądź co bądź być sobą to domena ma
Pokazy mody i żornale nie obchodzą mnie wcale
Fason swój dobieram sam jak staruszka korale
Mam typ osobisty niczym dowód
I osobisty powód
By czuć się wygodnie, swobodnie
Polski rodowód w aktach
Opieram się tylko i wyłącznie na faktach

[fokus]
Pragnę być nietypowy, niepowtarzalny
Jednorazowy i oryginalny

[rahim]
Jeśli kopiuję to tylko w punktach ksero
Gdy ktoś powiela kogoś
Uważam go za zero
Mówię prawdę szczerą
Bo nie lubię gdy ktoś kłamie
Służę pomocą, nie na każde zawołanie
Mam własne zdanie i szereg racji
Niezmienny niezależnie od miejsca, czasu i akcji

[Gutek]
Od A do Zet, od Zet do A
Ja to ja to jasne jak dwa razy dwa
Lata lecą, a ja to wciąż ja i ja

[Magik]
I nie! Nie zależy mi na tym by być kanonizowanym
Ja to ja, więc jako ja chcę być znany
Prawdziwym jak prawdziwek, nie jak sweter z anilany
Jedną zasadą wciąż motywowany
Bądź własną osobą
Bądź co bądź sobą
Niech twa osoba będzie ozdobą
Nie jednorazowo, lecz całodobowo
Trafiam białym w czarne jak kulą bilardową
Oblicz pole podstawy jaką jest oryginał
Lub działania poletko, jeśli jesteś marionetką
To wroga sugestia, pożera cię jak bestia
Mów do serca bitu, bo tam jest amnestia
Od A do Zet, od Zet do A
Ja to ja to jasne jak dwa razy dwa
Proste jak drut, nigdy nie gram z nut
A rymów mam w brud, które trwonię
Gdy tylko stanę przy mikrofonie
Od mikrofonu strony nie stronię, o nie!

[Gutek]
Od A do Zet, od Zet do A
Ja to ja to jasne jak dwa razy dwa
Lata lecą a ja to wciąż ja
Od A do Zet, od Zet do A
Ja to ja to jasne jak dwa razy dwa
Paktofonikę Gutek już zna

[Fokus]
Technika Fokusonika wynika
Z ego wielkiego jak galaktyka
Nie brakuje mi żadnego składnika
Do mojego ja, skala mnie nie dotyka
Pozwolisz, że posłużę się przykładem
Jest pewien Smok, który nie jest gadem
Podąża śladem serca, a nie za stadem
Jego skronie ozdabia tkany wolnością diadem
Jego słowa są szczęścia wodospadem
Tą oto wodą razem ze składem
Zalewa jak ulewa lub zasypuje gradem
Chcesz czy nie jesteś dla niego obiadem
Robię to co kocham, to nikomu nie szkodzi
Robię to no bo to lubię i wiem że wiesz o co mi chodzi
Robię to no bo chcę to robić a wiem że to mi wychodzi
Chcę i robię, cała reszta mnie nie obchodzi

[Gutek]
Od A do Zet, od Zet do A
Ja to ja to jasne jak dwa razy dwa
Lata lecą a ja to wciąż ja
Unikam odgrywania kiedy regge prezentuje
W jednym więc celu bądź co bądź operuje
A skutek, wierz - 'Please', pozytywny flo
podpisano Gutek
Od A do Zet, od Zet do A
Ja to ja to jasne jak dwa razy dwa
Lata lecą a ja to wciąż ja
Od A do Zet, od Zet do A
Ja to ja to jasne jak dwa razy dwa
Paktofonikę Gutek już zna
[Kisiel]
Przychodzę na ten świat niczym ptak jak Andre
Trzy tysiące lat w klatce, więc mam chandrę
Niewolnicy w piramidach pergaminy palą
Czasem wątpię myśląc, że syn boży to faraon
Oddaję cześć temu z tronu, mówił po polsku
Nowinę przybędzie nieść mi z ust gołąb-ców
Inni biskupi Rzymu mieli brudne myśli
Zmieniali strony biblii tylko dla własnych korzyści
Jestem dowodem światłości, jestem jak funkcja cieni
Latam wysoko ale karmę znajduję na ziemi
Ptaki niebieskie na niebie ich krew nie będzie błękitna
Cierpię, rozkładam złamane skrzydła
Wszystko zależy od Ciebie jutro kolejna bitwa
Walcz mimo tego, że wolność wpadła w sidła
Istnieją dwie możliwości widzenia świata
Z perspektyw robaka lub z lotu ptaka

[Cira]
Zatrzepotały skrzydła na niebo skłoni biło Słońce
Promień pokoju płynął po oliwnej gałązce
On poderwał się do lotu, przeciął powietrze
Bez odwrotu wietrze nieś mnie
Gołąb Jutra usiadł mi na ręku, pełen lęku
Szukał dźwięku tak bym nie leciał po ciemku
Trwał, pytał czemu stoję w miejscu
Czemu jestem nieswój Ty wątku nie zgub
Słuchaj Gołąb Jutra utrapiony odleciał
Zgarnął ostatnie ziarno w moich odpowiedziach
Powiedział nie lękaj się czerpać wiary z obłoków
Daj mi na to słowo ja dam Tobie pokój
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo