Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jak źle jest Ci to przypomnij sobie chłopaku te wszystkie dobre dni...
Nie zapomne o Warszawie, partyzanckiej postawie...
Z betonowych osiedli, domowego ogniska struktura zawsze mi bliska...
Choć znane miejscówki, nazwiska...
Słowa dla chłopaków z blokowiska Gier H.w.u
trzynastka na bloku Majdajska - Igajska zawsze dla was pokój nigdy na pokaz
Słowa prawdy dla dzieciaków żeglujących po blokach by wiedziały co jest ważne
niczego nie przeoczyć móc wreszcie sie zjednoczyć...
Raczej walka na osiedlach bedzie zawsze sie toczyć...
Zobacz ile sie zmieniło, co sie porobiło ilu srebro zniszczyło...
Ogłupiany prawie każdy...
Co teraz imponuje?
Drogi styl, porno gwiazdy bracia esko- bar...
Zobacz jak prysł czar...
Każdemu czas ucieka, bez wyjątku [bez wyjątku]
Jeśli wiesz co sie liczy wszystko bedzie w porządku...
Życie na podwórku, mój pierwszy joint na murku...
Pytasz czemu he? Blant mi życie umila, potrzebna
jak słońce każda pozytywna chwila...
Pierdolić komendanta Halskiego na rewirach...
to dla was chłopaki nie traćcie nigdy ducha...
Na zawsze przy wspólnych ruchach...
Wielkie dzieki za to wszystko
Ryba i Łukasz, zawsze dobre slowo dla Kuby Karpoluka
dla Kao pozdrowienia, wszystkie wspomnienia...
Wszystko dla chłopaków, których skład sie nie zmienia...
to wszystko dla tych mających cos do powiedzenia...

Dla Ulicy to wszystko [dla Ulicy]
Dla Dzieciaków na boiskach, dla chłopaków na Warszawskich blokowiskach
dla ulicy to wszystko...
Komitywa, Warszawa to wszystko jest dla was... x2

Wszystko co robimy dla ulicy... to wszystko
Osiedle, blokowisko, dobrzy ludzie, znane miejsca, do których jest mi blisko...
Dzieki, Dzieki dla chłopaków z Mokotowa, dzieki dla Daniela...
za akcje za browar, Narbuta i Ławkowa... o tych miejscówkach zawsze ciepłe słowa...
Czas sie zrelaksować... blant juz sie kreci...
Dobry ziom w pojebanym mieście,
Możesz mi mówić Kendrick
Moje flow nie jest miękkie i lekkie
Jak większość łódzkich osiedli
Lecz rap nie zrobił mnie bardziej gangsterkim niż byłem przed płytą
Bo ja pamiętam jak żyją moi koledzy i wiem, że mnie słyszą
I nie widzą tego tak jak ty,
My wolimy ważyć słowa
Nie rzucaj hasła "bagażnik"
Jak nie masz zamiaru tam kogoś pakować
Dobra, jest dom, jest żona, są kapcie
To nie udawaj, może bracie mafiosa,
Jak przez osiedle śmigasz tylko w aucie
Nie wiem czy mam plecy na mieście,
Wiem że mam miasto na barkach
I może powinienieś mówić mi Noe
Bo moja Łódź to arka
Pytają czemu nie rzucisz w kąt majka,
Paru moich ludzi muszę stąd zabrać.
Bo choć to dom, to co krok co noc
Pod blok przychodzi ktoś z Arkham
Możecie mówić mi Nowy Batman,
Zostawiam ślad jak chromy fat cap
Na ścianach. Wątpisz? Zobacz sam!
Bliżej mi na dno niż do radia.
Żadna owacja mnie nie zmieniła na tyle, żebym zapomniał
Kim jestem, kim byłem i gdzie zaczęła się moja historia.

W mojej głowie słyszę ciągłe głos, głos, głos.
I obiecuję sobię, zrobię coś, coś, coś.
Co spowoduje, że to dotrze do każdego
Na północ, wschód, zachód i na południe stąd bo..

Jestem szaleńcem, stać mnie na więcej niż trzy czwarte sceny
Myślę, że w dużej mierze to przez to miejsce
To jak wypadek śmiertleny przeżyć
Na naszym końcu tęczy nie ma ziom dzbana ze złotem
Podobno są jakieś beczki, a my mamy bekę jak karmieni psychotropem
Policja otwiera ogień już nie tylko do studentów.
I to się dzieje pod oknem tu, ode mnie parę metrów
Mamy luz, ale wiemy że tu w parę sekund robi się z życia crash test
I jak dla mnie Mes nie jest jedynym ziomem, co ma tytan w czaszce.
Domofon dzwoni mi czasem o trzeciej, czwartej w nocy
I powody ku temu są ważne bracie, ktoś potrzebuje pomocy
Ale tu w Łodzi nie zawsze chodzi o zdrowie.
Ludzie mają wstręt do karetek.
Domofon dzwoni najczęściej w nocy przez to, że sąsiad ma mete.
Nie ma w moim mieście niewinnych kiedy jest wjazd na osiedle.
Kliki, ekipy, bitwy i beefy, zryło mi to banie doszczętnie.
Staram się zachować codzień moje serce takim jakim było wczoraj
Ale to jest HollyŁódz, to jest ŁDZ, to jest ciężka szkoła.


W mojej głowie słyszę ciągłe głos, głos, głos.
I obiecuję sobię, zrobię coś, coś, coś.
Co spowoduje, że to dotrze do
Każdego na północ, wschód, zachód i na południe stąd bo...

Moje miasto mówi mi "Chcę czuć dumę"
Weź mnie za kark i wyrzuć w górę.
Za wiele racji tu męczy ich dusze
Czas już na moją turę.
Niech to poczuje kazdy w Polsce
Pokaż im jak smakuje postęp
Niech to ukuje raz a dobrze.
Zamień tą Łódź w wojenny okręt

Moje ukochane miasto jest trochę jak rodzic alkoholik
Czasami nienawidzisz go bardzo i masz dość, ale przy obcych bronisz.
Ten pierdolony patriotyzm nosimy w sercu od lat.
Nie spuszczam głowy kiedy pytają czy jestem z Łodzi, mówię "Tak!"
Parę lat przebijałem się, było trudno, dziś wrzucam pierwszy bieg.
Ruszę tą łódką, zobaczysz cud ziom, pierwszy przebiśnieg.
Jestem tu, żeby zmienić grę i mówię to wszystko na serio.
Nie chcę być królem, mam o wiele większy cel, chcesz to się bij o berło.
Gra idzie o wiele większą stawkę niż tylko flagę na mapie.
Ale wiesz mi, że jeżeli będzie trzeba to Ci ją zamknę na japie.
Jestem chamem z miasta czterech kultur, jak każdy gnój tu na podwórku.
Nie przeraża mnie klęska i ból już bo nie jestem z cukru.
Chcemy wiele bo niewiele mamy, ponad marzenie i wielkie plany.
Nie omami nas piewca wiary w przeznaczenie, to jest dla przegranych.
Nie jestem wychowany pod kloszem dlatego się szybko podnoszę.
I proszę Cię, nie mów brzydko pod nosem o tym co w sercu noszę, ok?

W mojej głowie słyszę ciągłe głos, głos, głos.
I obiecuję sobię, zrobię coś, coś, coś.
Co spowoduje, że to dotrze do
Każdego na północ, wschód, zachód i na południe stąd bo...

Moje miasto mówi mi "Chcę czuć dumę"
Weź mnie za kark i wyrzuć w górę.
Za wiele racji tu męczy ich dusze
Czas już na moją turę.
Niech to poczuje kazdy w Polsce
Pokaż im jak smakuje postęp
Niech to ukuje raz a dobrze.
Zamień tą Łódź w wojenny okręt
Vixen:
Wciąż jestem przekonany, że ślę sygnały byś poczuł ten
Rap, zainfekowany szedł w stronę zmiany #Bisz Oer Kay.
Rap zarezerwowany jest dla odważnych, co nie boją się.
Strach jest jak złe przyprawy do tej potrawy, którą życie jest.
Jestem przekonany, że mogę zmienić ten rap na lepsze,
Bo mój tlen to plany i trening u mnie to jak powietrze.
Wiem, że tylko ode mnie będzie zależeć moje szczęście.
Wiem też, że nie pójdę bezbłędnie, ale podnoszę poprzeczkę.
Są tu ludzie, którzy żyją, żeby popełniać błędy.
Jestem jednym na milion – błędy skupisko wiedzy.
Wierzę, że mamy wszystko by spełnić swe potrzeby,
Choć to jak kiedyś mówić Wikingom, że zdobędziemy Księżyc.
Mam przekonanie, że jak chcę bardzo mogę góry ruszyć.
Ty masz przekonanie – życie to bagno, siedzisz w nim po uszy.
Też wyruszyłem stamtąd, więc znam to, ziom, od kuchni,
Tylko wytrwałość może wyprowadzić nas z tej dżungli

Ref.:
Jestem przekonany, że możemy wszystko i idę za tą myślą
Choć nie mam nic prawie
Odpowiadam za swoją rzeczywistość która zmienia się
Pod perspektywą z której patrzę. (x2)

Bisz:
Jestem jak pierdolony żuk obrócony na plecy,
Muszę na nogi stanąć jakoś zanim mój czas zleci
Z góry na mnie jak but Boga, gdzie mój vibe się podział.
Czuję się staro kiedyś Hulk, dzisiaj Hulk Hogan.
Być może to mój czas, by zejść ze sceny,
Bo jadę na wstecznym od lat na drodze po PLNy.
Kto mnie przekona, że to ja kuję swój los, póki
Co tu co noc to nie on kończy wciąż skuty.
Muszę się rozbujać nie wiem jak, ale to może nie może się skończyć, tak mam
Tyle do zrobienia w labiryncie tej rap gry jestem głodny #Pac-Man
Lecz jestem żukiem na grzbiecie i walka
Moich nóg o powrót na ziemię to raczej kankan
Kręcę się w kółko na ślepo jak oberwana głowa ludzika Lego
Bez przekonania że będzie coś z tego bo w portfelu zimno studzi każdego
Wszystko bez sensu … Kurwa nie mam szczęścia
Nie przekonasz mnie że (yhh) Biszu wstawaj, przestań stękać!

Ref.:
Jestem przekonany, że możemy wszystko i idę za tą myślą
Choć nie mam nic prawie
Odpowiadam za swoją rzeczywistość która zmienia się
Pod perspektywą z której patrzę. (x2)

Vixen:
Czuję się tu tak jakbym kokę tu brał,
Czuję ten haj i wchodzę na majk.
Choć nie wciągałem nigdy nosem tu brat,
Ale i tak przenoszę, man, góry,
Bo znam cel i siłę słowa z góry
Który mi mówi miej cel, a cel to droga
Wierzę, że moja pasja jak hel poniesie w stronę Boga
Balon, który kiedyś pęknie gdzieś tam w przestworzach,
Uwolni energię w nim gromadzoną przez wieki.
A ta energia spadnie na ludzi jak konfetti
Moje wcielenia od zera do teraz, ziom, wierz mi
Wiedza jak pył gwiezdny zleci na glob ziemski
Plewić te kompleksy by zbierać plon większy,
Użyźnić ląd i odebrać z rąk przestępcy.
Pośród rąk we krwi budować dom bez nich,
Bo żadne zło nie może wziąć nam tej chęci.

Ref.:
Jestem przekonany, że możemy wszystko i idę za tą myślą
Choć nie mam nic prawie
Odpowiadam za swoją rzeczywistość która zmienia się
Pod perspektywą z której patrzę. (x2)
Nie bardzo wiem jak świat znów kręci
DKA A nawija i mąci
Wszystko czym żyje wszystko co mam
Zawsze jedynemu Bogu w niebie powierzam
Staram sie żyć najpełniej jak moge
Nie chować w ciemnościach znajdować dobroć w sobie
Dlaczego ludzie tak bardzo kłamią
Dlaczego oni sumienia nie maja
Dlaczego ludzie tak bardzo nienawidzą
Dlaczego w pieniądzu zbawienie oni widzą
Dlaczego niektórzy bracie zbijają
Dlaczego oni wiary nie mają
Po co to wszystko komu i na co
Ludzie za szybko nadzieję w sobie tracą
Ale ja nie dam sie tobie tak łatwo
Wira w mej duszy nie pozwoli ci na to
Zatkam swoje uszy
Zamknę się w duszy
Zobaczysz że już nigdy nikt sie nie wywróci
Przygotuj sie na to bo ja już nie moge
Wyjedz stąd posze znajdz inną drogę

Ref. x2
Dlaczego tak bardzo nienawidzą
Dlaczego tak bardzo się wstydzą
Dlaczego oni wiary nie mają
Dlaczego oni nikogo nie kochają

W życiu swoim wiele przeżyłem
Wiele pokory się przy tym nauczyłem
Szukałem swojej drogi długo i mętnie
Ale za to teraz jak w niebie jest pięknie
Powiedz dlaczego tak często się chowasz
Dlaczego tak kłamiesz i gubisz się w słowach
Nie na tym polega życie kochany
Nic nie osiągniesz będąc ciągle pijany
Ocknij się chłopie otwórz swoje oczy
Zobacz jak twoje marne życie sie toczy
Kołem żałosnym nudnym i prostym
Tak dziwnym jak bardzo relatywnym
Marze o tym by ludzie nie wątpili
Do bólu uwierzyli w to co zawsze wierzyli
By nigdzie nie błądzili
Myśli swe uspokoili
By miejsce znaleźli
hip-hop odnaleźli
By tak było zawsze pięknie i miło
By to wszystko sie już nigdy nie skończyło
Wiara pozostaje bo właśnie wyznaje
Że kiedyś tak będzie i wcale nie udaję

Ref. x4
[Bezimienni, wyrwani z studio, 2006
Bezimienni, wyrwani z studio, 2006 ]

Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu
Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu

Mara, wjazd, ostry bit, Bezimienni 2
Tak jak wtedy tak i dziś
To co nie zabija wciąż wzmacnia nas
Choć Ci tego nie wyśpiewam
To po głosie poznasz że to znowu cool poeta
Mój styl lata frontem, dziel się tym jak jonitem
Czasu praktycznie pierdolnie, gdzie następny konkret
Osiedlowe hity, szczery rap nie kity
Z zasięgiem satelity wyjebanej za orbity
Przy swoich czyste bity, inaczej być nie może
Unikat jak polarne zorze, słowa czynne tak jak dworzec
Nie ma mowy o pokorze, chociaż się nie wożę
To pewności siebie mi nie odbierz dobry Boże
To bit, bit ostry, tutaj cały czas
To hit, hit prosty, z osiedla wciąż dla was
Płyta, która daje same szczere słowa
Dobry chłopak słucha a frajer niech się chowa
Totalny rebel, hardcore pełną tubą
Tu gdzie whisky, browar popijany wódą
Tu gdzie dziwki, czorty lubią swoje sporty
My piszemy teksty, a wy piszcie raporty
My robimy rebel, to sprawa oczywista
[Proste] to ja prezentuje się tak lista
Ostry bit piona, Bezimienni piona
Uliczny rap dla szerokiego grona

Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu
Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu

Wul, styl Wul, mordę stul
Ostry bit produkcja, ma człowiek stój
Pójdzie brat za brata, niech spierdala każda szmata
Słowa w roli kata,
Zbyt długo Ci nie zajmie zgadnąć kto tu dziś wymiata
To dla każdego chłopaka,
Co go od nas dzieli krata
Ostry bit produkcja, standarnie zawsze szczera
Bezimiennych rap ponad murami więzienia
A każdego frajera, weź go szybko pogoń
Gdy cwelowi spojrzysz w oczy to pęka jak kondon
Pokojowych jak mormon to tutaj nie znajdziesz
Tutaj dwóch chłopaków mówi co dzień w ciągłej walce
Policją wciąż gardzę, jebane cweluchy, chuj im do dupy
To przewodnie hasło ciągle mojej grupy
Ostry bit, produkcja, cały czas w natarciu
Zero kontroli jak przy zarciu, na ulicznym poparciu
Ten rap rośnie w siłę [siłę]
Słowa zawsze szczere, choć nie zawsze miłe
To proste nie zawiłe, pseudo rap tu ginie,
Choćby wjebał się na minę, ino go z ulic skopać
Już nie będzie szpanerować, kurestwo trza kopać
Gdy nie ma zamiaru się wycofać
Zsyłka, tu tych których kocham
Witam [witam] , witam całkiem nową nielegalną płytą
Południowa Polska, rap incognito
I ta świeża płytka o specyficznym stylu
Rozejdzie się tak szybko jak przy dobrym dealu
Bo mamy swój styl, to mój styl fura,
Leszcza zamula, swój przy tym hula
Swój dla swojego a wróg dla wroga
Zwykły chłopaczyna nie udaje tutaj Boga
W końcu światło dzienne ujrzały te nagrania
Szczere słowa [co] szczerą prawdę odsłania
Ostry bit prezentuje to co ludzi bulwersuje
Ulica buduje a ja to przekazuje
Każdy chodnik, mur [mur]
Każdy blok, kamienica
Pełna rebela, pełna kurwica

Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu
Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu

Witam [witam] , witam całkiem nową nielegalną płytą
Południowa Polska, rap incognito
I ta świeża płytka o specyficznym stylu
Rozejdzie się tak szybko jak przy dobrym dealu
Bo mamy swój styl, to mój styl fura,
Leszcza zamula, swój przy tym hula
Swój dla swojego a wróg dla wroga
Zwykły chłopaczyna nie udaje tutaj Boga
W końcu światło dzienne ujrzały te nagrania
Szczere słowa [co] szczerą prawdę odsłania
Ostry bit prezentuje to co ludzi bulwersuje
Ulica buduje a ja to przekazuje
Każdy chodnik, mur [mur]
Każdy blok, kamienica
Pełna rebela, pełna kurwica

Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu
Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu
PTKWO 06

Nocne miasto Poznań, to jest to co kocham
Piszę to co widzę, mówię o życiu w tych blokach
Obserwacje życia w mieście, to jest mój pokarm
Zawsze bliżej podziemia, nigdy nie na pokaz
Dla was jedna miłość, to dla moich ludzi
Zasypiają przy rapie i rano rap ich budzi
Uliczny styl z Piątkowa, zaznacz dzielnicę na mapie
Żyję na tych osiedlach i żyć tutaj ptrafię
Odnajduję się w klimacie, znalazłem w życiu miejsce
Natchnienie czerpie z ulic i to słychać w każdym tekście
Dramatów codziennie rozgrywa się tutaj setki
Ja tutaj żyję, dla ciebie to społeczne ścieki

Jedna miłość, dla moich ludzi
Miasto Poznań
Czas się obudzić
Na ulicach i osiedlach
tutaj rap się kryje
będę go bronić swoim rape dopóki żyję x2

Te betonowe domy, wielorodzinne deski
To piękne szare tło, dla tych bogatych posesji
Ci z nowych bloków i domów boją się tu chodzi
Boją się nas, boją się że możemy pobić
Nie wiedzą co zrobić kiedy ktoś pyta o drobne
Myślą że są okradan,i chcą oddać cały portfel
To są właśnie te różnice, dla nich obce jest życie
Nie wiedzą co znaczy nie mieć, żyją w dobrobycie
Jedna miłość dla tych, co pomagają słabszym
Wszyscy są równi, nizależnie od kasy
Te bloki to forteca, to jak centralne masy
Mieszkańcy są podobni tutaj zanikają klasy

Jedna miłość, dla moich ludzi
Misto Poznań
Czas się obudzić
Na ulicach i osiedlach
Tutaj rap się kryję
Będę bronił go swoim rapem dopóki żyję x2
Co ta scena może zrobić dla mnie, a co ja dla niej?
Każdy track to spowiedź, a płyta to testament.
Piszę go własną krwią, siłą charakteru, potem,
a że płaczę rymami,to wygląda to dobrze.
Od lat tu jestem, nie ma dla mnie innego miejsca.
"Osobiście" tak myślę, to dożylny zastrzyk szczęścia.
Lecz trzeba mieć odwagę pakując sobie to w żyły
i mieć zajawkę żeby zarazić tym innych.
Kiedyś to był niezwykły sen, który miał się nie ziścić,
ale to mnie napędza i w tym gównie nie ma fikcji.
Tu, cały czas, WWA, już nie drugie piętro.
Powiedz na osiedlu: że się trzymam - nic we mnie nie pękło.
Cały czas to ma sens, idę z uniesioną ręką,
znak Victorii pokazuje, że bywało kiedyś ciężko.
Mam skarb, którego nikomu nigdy nie oddam.
Ile jesteś wart pokazuje pokonana droga.

Ref.
Od lat tu jestem, od lat poczuj ten vibe.
To ja, moje życie i mój pierdolony mic.
Daję Ci coś lepszego, niż najlepszy haj.
To ja, moje życie i mój pierdolony mic.
Żeby mieć więcej musisz z siebie więcej dać.
To ja, moje życie i mój pierdolony mic!

Osobiście daję z siebie wszystko, czyli tyle ile mogę.
Nie powinienem grać koncertów, nie pozwala zdrowie Mi,
ale nie pierdolę ich, życie za mordę biorę,
choć laryngolog powiedziała, żebym jebnął się w głowę.
Nigdy już nie rapował, ręce złożył do modlitwy.
Mam o czym nawijać, nie muszę tym promować płyty,
więc rzucam prochy, włączam majka, nagrywamy sesję,
robiłem to jako gnój, teraz mam prawie 30-tkę.
Ta scena się zmieniła i scena ich zmieniła>
Niektórym brak paliwa, lecz paru skurwieli ma to w żyłach.
Mamy wspólne korzenie, wydając różne owoce,
ktoś bluszcz na murze, ktoś róże w ogrodzie.
Teraz ogólnie w modzie, chuj każdego obchodzi moda.
Odpalam browar i majka, on dla mnie jest jak konfesjonał.
Moja broda jest sucha, nie muszę sobie w nią pluć.
"To ja, moje życie" dokładnie tak to nuć!

Ref.
Od lat tu jestem, od lat poczuj ten vibe.
To ja, moje życie i mój pierdolony mic.
Daję Ci coś lepszego, niż najlepszy haj.
To ja, moje życie i mój pierdolony mic.
Żeby mieć więcej musisz z siebie więcej dać.
To ja, moje życie i mój pierdolony mic!
Wyraźnie widzę co się dzisiaj dzieje z ludźmi
Cały świat wisi w próżni, moda na bycie próżnym
Styl życia luźny jak zwieracze łatwej dziury
Bez zobowiązań, aż do zamknięcia urny
Nigdy nie stanę obok Was, kurwy
Niech wam żyły pozatyka hajs, kurwy
Zbyt wiele myśli różni nas, kurwy
Już nie wiem czy to ja, czy świat jest zepsuty
Co ma dzisiaj wartość i za czym lecą sępy
Handel prawdą i kreowane trendy
Głuchoniemych stado słucha ślepych pasterzy
Do głowy zawsze lepiej trafiają płytkie wersy
Brudne pieniądze, dzieci sprzedają ciało
Drobne lepie od spermy na buty wydają
Ich stali klienci wracają do żony
Niech wiedzą, że ich dzieci robią tak ze znajomym
Naginanie normy, wymuszona tolerancja
Demokracja, mniejszość walczy o prawa
Tomek kocha Grzesia, Czesia Ewelinę
Mamy równe prawa i chcemy mieć rodzinę
Homo nastolatki będą teraz wjeżdżać w ślinę
Widzieli Swoich ojców zabawy intymne
Czy to jest dziwne czy to naturalna sprawa?
Chyba jestem za głupi, by jednoznacznie odpowiadać

Ref.
Jestem zepsuty? Czy to zepsuty jest świat?
On mnie naprawi? Czy ja go naprawić mam?
Nikt nie jest święty, wolny od wad
Wolność zabija, tak samo jak jej brak x2

Przepełniony nienawiścią do promowanych postaw
Zepsucie się pogłębia, czuję syfu osad
Daje mi moralną mapę z telewizora prostak
Ja mam myślenie własne, a nie partyjny program
Wszystko jest łatwe w zasięgi każdej ręki
Leniwe społeczeństwo, leniwe do pierwszej kreski
Rozpieszczone dzieci z rodzicami do trzydziestki
A GTA to jedyne co w życiu przeszli
Ich życie wygląda tak jak porno fabuła
A świeże powietrze dawno zastąpił wirtual
Żyję w tym świecie i nadal znajduję umiar
Choć niejeden na mym miejscu znaleźć by go nie umiał
Wystarczyło skumać podstawowe zasady
Wprowadzić je w życie, tak by to był nawyk
To nic wyszukanego i na pewno zna je każdy
I każdy o nich zapomniał, bo dziś każdy jest zbyt ważny
Szczerość to zaszczyt tu gdzie 6 miliardów bydła
Znajdź jedną bratnią duszę, może się przydać
Jak pokocha twe ubóstwo czułość i dobre serce
To daj znać, może znowu w ludzi uwierzę

Ref.
Jestem zepsuty? Czy to zepsuty jest świat?
On mnie naprawi? Czy ja go naprawić mam?
Nikt nie jest święty, wolny od wad
Wolność zabija, tak samo jak jej brak x2

Setki sytuacji, w których nie podjąłem działań
Wygrała obojętność taka była cecha stada
Widziałem wiele razy jak człowiek upada
I nie dobijałem go i nie chciałem mu pomagać
Długo pamiętałem i do dziś to brudzi pamięć
Zamiast podać mu rękę, podawałem komuś kamień
Wtedy zrozumiałem, że to niewidoczna krawędź
Jeden błąd i nie ma szansy na poprawę
Nie jestem zły, potrafię kochać, pamiętam
Chociaż to przemoc wychowała nas na osiedlach (tu)
Każdy z nas ma odciśnięte pochodzenia piętna
Lecz dziś nie jestem już typem z siódmego piętra
Na własne życzenie podniosłem sobie poprzeczkę
Zmieniłem otoczenie, choć było wiele wyrzeczeń
Zepsuty doszczętnie przez skrajne podejście
Ale innej drogi nie ma na szczyty najwyższych wzniesień
Czas telewizyjny pas, Snoop Dog na as
Przewijam dalej old school'owe video
Grzeję (co się dzieje?) kanał
Siódmy kanał, wielka gala, moneta, pełna hala
Kasa nie gra roli, głowa boli, zamiana miejsc
Zmieniony rejs wykorzystam, do twego świata pryskam
Wiele straciłem, żałuję, ważny jest start, rozdanie kart, narodziny
Europa, Stany, Azja, Filipiny, cały świat
Gdzie jest życie bez stresu, gdzie jest życie bez wad?
Po-pogoń za luksusem po-pod przymusem
Ciekawe czy dożyję, czy za sukces wypiję, ciekawe
Naomi na wybiegu, ale mam zabawę
Paryż, pokazy mody, przydałoby się mieć chody
Nie ma jak, został pilot, kilka fot, kilka machnięć i pot, odlot

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Przemierzam setki mil dla limitowanych chwil

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil

Chcę mieć halejowy dom za darmochę
Śląski sztrom chcę mieć
Kiedy widzę cziksę chcę mieć
Prawidłowy wzwód 18 zero stopni obrót
Dobrze oceniony skrót - ce-ha-ce-e, em-i-e-ce
Cham nawija w [?] z gminy Świętochłowice
Aby móc, mocny kurwa koleś, a nie ciotowaty buc
Dugru kruca fuks, chcę mieć nuki, luki koło siebie
Chcę je mieć, trudnych przeszkód nie mieć
Nic nie robić, z kasy zgłupieć, zbijać bąki, dupa siedzieć

TV o północy, inwazja mocy, trzy panie
Szybki lopez i, i, i, i, i branie ta
Banie jak Kasia Figura, nastepna tura
Nagród jest pula, na razie spółka Calvin i De-e
Jedna w dwóch zaliczona buch, papu
Piątek dwunasta w południe Świętochłowice
Na łóżku mokre badice, czerwone spódnice
Spoko było -sms, stero, fikcyjne suki na HBO
Chciałoby się z tyloma to słoneczny patrol basen
Czarna cipka łysa bruuu łysa bruuu
Pilot Dono, kakadu, ofen, ofen, ofen, ofen

Wyspy Bahama, słoneczna reklama
Gorące karnawały w Rio, czarne cziksy adijo mijo
Nagie ciała się nie kryją obracają moje oczy
Nuka luka po parkiecie kroczy, ale cuda
Wciąż pamiętam twoje jędrne uda
Fantazja TV codzienna nuda
Upalny blef, w żyłach czarna krew
Unoszę ciemną brew, bo wilgotne usta powoli uchylają się
Po mistrzowsku obejmują flet, ruchy góra-dół, góra-dół
Spity biały mół, ekstaza, łapie kleszcz, znajomy dreszcz
Szalony bit, obalam tajemniczy odwieczny mit
Powracam tam gdzie, tam, tam gdzie woda
I gdzie kąsa czarna wdowa DdoD w tle brakuje mnie
Piaski, Sahara, zachód słońca, sam na sam z wielkim światem
Zatem, zatem, zatem, zatem, zatem, zatem

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Przemierzam setki mil dla limitowanych chwil

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Przemierzam setki mil dla limitowanych chwil

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Przemierzam setki mil dla limitowanych chwil

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
(-No jak? Masz coś?
-Mam!
-No to dawaj. Dużo tego masz?)

Ref : Mam to coś, co pozwala mi wytrwać ja rozwijam skrzydła i...
Mam ten głos, no bo życie to misja trzeba je wykorzystać...
Mam to coś, co pozwala mi wytrwać ja rozwijam skrzydła i...
Mam ten głos, no bo życie to misja trzeba je wykorzystać...

1. Jeśli pytasz mnie o rap dobry bit idzie w parze a Ty swoje
flow chyba kupiłeś na bazarze. Ja mam takt który, rozpierdala
innych MC's. Mam szerokie spodnie a oni noszą sukienki! (hah!)
Ja mam swoją cenę mówisz, że to pozory . Lepiej weź spakuj plecak
i maszeruj do szkoły (ha!) Chyba trafiłeś na złe tory. Ja jestem TGV
no i gram tu już o "Univers Story. Jeśli masz wątpliwości to spójrz
na wyniki bo Mezo przegrał by bit nawet z Myszką Mickey... Ej !
Tutaj chodniki mówią całą prawdę o nas. Po moim rapie, głośniki wciąż
wpadają w rezonans. Mam to coś przy kim nikt nie da rady no a od
mojego flow mikser robi się blady. Nie wiem czy wiesz ale Twój rap
to przypał a mój to większa epidemia niż świńska grypa

Ref : Mam to coś, co pozwala mi wytrwać ja rozwijam skrzydła i...
Mam ten głos, no bo życie to misja trzeba je wykorzystać...
Mam to coś, co pozwala mi wytrwać ja rozwijam skrzydła i...
Mam ten głos, no bo życie to misja trzeba je wykorzystać...

2. Myślę, więc jestem. Siedzę z długopisem i kartką Ty masz głowę
z kamienia chyba kupię Ci Calgon. Nie porównuj głowy z pralką,
rozumu do mózgu... Ale tymi wersami robię Ci pranie mózgu ...
Mam teksty, wrogów mogę utopić w Wiśle. Jestem sobą mogę
Ci to dać na piśmie. Widzisz... Mam w tym ukrytą misję, bo życię
to biznes. Ja nie uginam się pod naciskiem . Ty jesteś raperem
kogo zjadłeś na bicie stwierdzam po masie, że chyba jesteś anorektykiem.
Ty, ja dzisiaj nawet nie myślę o beef'ie, bo po tym diss'ie ze śmiechu to mam
jedynie skręt kiszek. Stawiam na swoje, bo ciąglę gonie marzenia bo jak
wybucham to mam ogromną siłę rażenia. Ty, lepiej daj mi jakiś temat
ja robię coś nowego a większość tylko powiela schemat.

Ref :

3. Jesteś gangsterem . Dobra, poczekaj. Ej ! Chwila . Twój album
mogą dodawać tylko do ,,Happy Meal'a" rap płynie mi w żyłach Tobie na
słuchawkach. Tnę rymy jak piła (Dla mojego miasta). Tętno wzrasta.
To tępo w którym żyję. Jeśli piszesz jak kastrat, mogę podciąć Ci szyję.
Gram ze stylem, no a Tobie go brak. Dlatego nie mów mi kto tu robi gówno nie rap.
Co by nie było Twoje wersy są puste, moje pełne więc mogę Cię zdeptać
jak mrówkę. Odbicie w lustrze co jest tłuste dosyć mój rap Ty masz raczej tylko
tłuste włosy. Patrz , mam swój styl Ty wzorujesz się na kalce, gdybym nie pisał
na kartce to rozjechał bym Cię walcem. Biorę w palce długopis to mój trop, a
mikrofon w moich rękach to bardziej glock.

Ref : Mam to coś, co pozwala mi wytrwać ja rozwijam skrzydła i...
Mam ten głos, no bo życie to misja trzeba je wykorzystać...
Mam to coś, co pozwala mi wytrwać ja rozwijam skrzydła i...
Mam ten głos, no bo życie to misja trzeba je wykorzystać...
Jeden maluje, drugi tańczy, a trzeci.. patrz.. Nadzieje dał mi Bóg, Matka miłość, ojciec siłę, to nie czekam na cud w kolejce po zasiłek. Ej, ja też wychowałem się w blokach i wybrałem będę robił to co kocham, więc pisze te wersy. Na nic nie licząc, a kobiety mi mówią że to droga donikąd. Bo bywa, wypruwam płuca za 2 stówy, ale to mój świat, moje ulice i kluby. Mój rap obudził nową siłę w ludziach, oni maja teraz siłę większą niż Pudzian. A ja wznoszę toast, patrzę jak patrzą zawieszeni bo nic już tego nie zmieni.
Co Ty na to?

Mam chodzić do klubu, nie wiem czy warto bo nie jaram szlugów, naraz wdycham karton. Pić tu z nudów nie bywam już dawno, tu wersy zamieniam na banknot łatwo. Znów przez tłum na scenę wbić się staram, setny raz mówię „nara”, schowaj ten aparat. Ja muszę grać z klasą trzymać fason, a oni muszą wiedzieć za co kurwa płacą. Za nim padnie cała konsoletę, bo akustyk mocno kocha heavy metal. Znów się przekonam ze rap to mój bękart, złe dzieciaki, których sam byś się spętał.

Nagrywam rap i bawię się bitem, odnalazłem się, wielu chcę bym przestał, pierdole kompromisy, robię rap i jestem dobry.

Nie zmieni tego koniunktura rynku, popatrz na mury i ściany budynku, popatrz to siły rapu największy pokaz, kolejny dzieciak wydostał się z rynsztoka i nikt nie zmieni tego że latami hip hop się rządzi swoimi prawami. Tego że czasami gra nie jest czysta, moja refleksja jest oczywista. Nie zmienisz marzeń dzieciaków z ulicy, do których spokojnie możesz mnie zaliczyć. Molesta to powrót do rapu korzeni, i nikt i nic nigdy tego nie zmieni.

Wigor sprawdź to.
Elo, znam drogę, nie idę na ślepo, na mur beton, bloki i kamienice otaczają mnie tu zewsząd. Chcąc nie chcąc w tym mieście drzemie nie spożyta siła. Już od lat, dobry rap napędza krew w moich żyłach. Mam ta siłę i odwagę to nie przypadek, że za każdym razem zdawać sobie lepiej z tego sprawę, że to co warte to nadać życiu kształt i charakter. Wybić się z tych śpiących bloków, nie spaść na sam parter. Szlaki przetarte już dawno sa za mną zmierzam w kierunku przeznaczenia, wiem że nie na darmo. Spisać się na zgubę to nie wchodzi w rachubę, ja wolę każdego dnia podejmować nową próbę. Wiesz, nagrywam rap i bawię się bitem, odnalazłem się, wielu chcę bym przestał, pierdole kompromisy, robię rap i jestem dobry.
[Kisiel]
Przychodzę na ten świat niczym ptak jak Andre
Trzy tysiące lat w klatce, więc mam chandrę
Niewolnicy w piramidach pergaminy palą
Czasem wątpię myśląc, że syn boży to faraon
Oddaję cześć temu z tronu, mówił po polsku
Nowinę przybędzie nieść mi z ust gołąb-ców
Inni biskupi Rzymu mieli brudne myśli
Zmieniali strony biblii tylko dla własnych korzyści
Jestem dowodem światłości, jestem jak funkcja cieni
Latam wysoko ale karmę znajduję na ziemi
Ptaki niebieskie na niebie ich krew nie będzie błękitna
Cierpię, rozkładam złamane skrzydła
Wszystko zależy od Ciebie jutro kolejna bitwa
Walcz mimo tego, że wolność wpadła w sidła
Istnieją dwie możliwości widzenia świata
Z perspektyw robaka lub z lotu ptaka

[Cira]
Zatrzepotały skrzydła na niebo skłoni biło Słońce
Promień pokoju płynął po oliwnej gałązce
On poderwał się do lotu, przeciął powietrze
Bez odwrotu wietrze nieś mnie
Gołąb Jutra usiadł mi na ręku, pełen lęku
Szukał dźwięku tak bym nie leciał po ciemku
Trwał, pytał czemu stoję w miejscu
Czemu jestem nieswój Ty wątku nie zgub
Słuchaj Gołąb Jutra utrapiony odleciał
Zgarnął ostatnie ziarno w moich odpowiedziach
Powiedział nie lękaj się czerpać wiary z obłoków
Daj mi na to słowo ja dam Tobie pokój
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo