Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Daj procentową mani to non ziom
ale ta pogoń za kasą sprawia
że to łączy nas razem za kasę daje nam pstro
wystawiam łapę a ty płać sukinsynu
bo na rapie chuja się dorobisz ziomuś
nie jeden się buja bagaże gra w toku
już ktoś ich szuka chcieliby mieć spokój
ale nie znaleźli szczura co się czaił w mroku
hahaha wciskają kamyk zielony
siadamy dane przepuszczamy mamy wszystko gdzieś
lecz chamy śmierdzą nędza krzyczą pchamy się więc
damy uciekają a ja z nimi
cześć nie mam kasy w drugiej klasie
ale nie poddam się pociąg długi jest moje długi
też być bogaty chcę, chcę mieć piter w chuj lubię wiesz
w nim same stówy bilon gubić

[x2]
To jest ten pociąg z forsą
który tu robi uu uu
jadę przed siebie prosto
zarobić parę stów, stów
nie każdy ma ochotę wziąć cię na swój fotel
bo za taką flotę masz swój dom
a ty gość się zastanów lepiej kto tu kogo ciągnie
czy pociąg ciągnie ciebie czy też ty pociąg ciągniesz
ja sam nie wiem ale siedzę wygodnie
i patrzę przed siebie jak czas mija za oknem
i słyszę szum ej i widzę dym ej
ciągnie się tłusty szum od metra szyn ej
dla mnie każdy to wróg chodzi o biznes
bo kto ma system zarobi cyfrę

Wiem pierwsza klasa sztuki na obcasach do pasa
to już nie ten sam [?] gdzieś haj
albo w tych czasach pozmieniało się dzieciaku
mam w rękawie asa a w kielichu bardzo stary napój
innych dramatów ziomuś karta rozdana
nie mam czasu swego hajsu komuś za darmo dawać
wiesz chcesz to wysiadaj wiesz ja chce zarabiać cash
to stara zasada jest nie ma co się poddawać
tak nie wypada powstanie biedy jest blisko
ludzi w [?] do celu chce dobyta szybko
a pociąg musi mieć równowagę bo dusi się
wyrzuci cie naprawdę więc zwróć uwagę na piski ej
co masz to bierz i tak nie lubisz mnie ziom
czasem tak jest to plik idę na milion
a reszta dalej wali w obsady szalet tu
stara się sprawę załatwić na kolejnej stacji

[x2]
To jest ten pociąg z forsą
który tu robi uu uu
jadę przed siebie prosto
zarobić parę stów, stów
nie każdy ma ochotę wziąć cię na swój fotel
bo za taką flotę masz swój dom
a ty gość się zastanów lepiej kto tu kogo ciągnie
czy pociąg ciągnie ciebie czy też ty pociąg ciągniesz
ja sam nie wiem ale siedzę wygodnie
i patrzę przed siebie jak czas mija za oknem
i słyszę szum ej i widzę dym ej
ciągnie się tłusty szum od metra szyn ej
dla mnie każdy to wróg chodzi o biznes
bo kto ma system zarobi cyfrę
Rap się zmienił, winyle, kasety, cedeki
Pieprzony internet, rapidshare, mp3
Kto się zmienił? Na pewno nie my!
Nie ulice, nie bit, który tętni
A czy pamiętasz Vansy, lenary, bluzy Startera?
Dziś Air Maxy, Nike'i, czapki New Era
Tagi i srebra, ściany w projektach
Kto z nich pamięta, tych z myspace'a, fejsa?
Kto? Kto?

I tu jest problem
Dwadzieścia osiem lat wjechało ziombel
Na kark gilotyna spada ciągle
Fart, że żyję w czasach, gdzie tylko ze szkoły znam wojnę
I skarb, że wreszcie mamy wolną Polskę,
Chociaż pod moim blokiem nie stoi Ferrari czy Porsche
Że wreszcie trochę śmierdzę groszem
Mama mówiła do mnie "ucz się dobrze, kiedyś ruszysz w Polskę"
I stało się, to było wręcz niewiarygodne
Moi ziomble śmiali się nie mogąc uwierzyć ciągle,
Że Michał to Kajman, to... to... to Kajman,
Że hotele, kasa, że z Borysem nagrał
S.M.X., rap się zmienił
Kto z dzieciaków dziś mp3 z rapidshare doceni
Oni nie wiedzą czym dla nas był hip-hop
Chcą skill, mają sierocy syndrom
A kto styl z nich ma teraz, co z tamtych lat przetrwał
I był na koncertach i refreny śpiewał
A wcześniej całe zwrotki z pamięci jechał
Ziomek to ja, ten sam Rada z P.H.
Kiedyś mówiliśmy "bracie", ruszaliśmy w trasę
Marzymy za rapem w PKP na gapę
Dzisiaj rządzi nami myspace, net ma władzę
"Hip-hop is dead", przyznaje Nas'owi rację

Czas to docenić
W 1-9-9-3 też chciałem się przebić
Dostałem mały karton z demówką moich guru
To było coś nowego, nie myśl o oldschoolu tu już
Zdzierając taśmę odkryłem wtedy dużo prawdy
Dostając parę kopów w mordę wszedłem do rap gry
Nie było jeszcze wtedy strony z hip-hop.pl
Byliśmy małą grupą, ale wielki był nasz cel
Ta, zjebałem całą edukację
Uciekłem z domu i odtąd miałem wieczne wakacje
Spałem na klatce i w kanciapie na KSM-ie
Ktoś wyjebał tam drzwi - miałem wysiedlenie
Boże, rap się zmienił, ja się nie zmienię
Mam korzenie i historię z dopierdoleniem
Za mną stoi podziemie i to nie jest farmazon
Popatrz sobie na scenę, trzymam nad nimi parasol
Trzymam, trzymam, trzymam fason po dziś dzień
Byłem w rapie jak niektórzy byli jeszcze w piździe
Pozdrowionka dla wszystkich hejtujących leszczy
To byłem ja – Tomcio, Wu- WYP3

Prawdziwy hip-hop, czy to pamiętasz?

Walkamn, słuchawki, na ścianie ten tag
Twoje terytorium, twoje miejsca
I rap, który sens dał, wielu ludziom sens dał
Masz wszystko czarne na białym
Ostatnie dwie dychy, czasy się pozmieniały
Możesz nie pamiętać... Vansy, lenary
Wełniaki, flanele z fabryki przynosił stary
Mono magnetofon, pieprzony MK
Tonął od rana tylko w najlepszych piosenkach
Nie było szlamu muzycznie w tych czasach
Choć prała nam mózgi telewizja i prasa
Bezinteresowność zawsze była w cenie
Była... teraz jest tylko wspomnieniem
Kasa zabiera nam następne pokolenie
Ludzie bez zasad, wartości, tradycji
Banda skurwieli bez żadnych ambicji
Co wszystko dostali podane na tacy
Oni nie zrozumieją, nie poczują na pewno
Co znaczy docenić owoc własnej pracy
Znów piszę, przerywam ciszę
Wywołuje niewywołane klisze
Ale idę do przodu, moje przeznaczenie
Mimo zmian, które widać, swego rapu nie zmienię

Rap się zmienił, winyle, kasety, cedeki
Pieprzony internet, rapidshare, mp3
Kto się zmienił? Na pewno nie my!
Nie ulice, nie bit, który tętni
A czy pamiętasz Vansy, lenary, bluzy Startera?
Dziś Air Maxy, Nike'i, czapki New Era
Tagi i srebra, ściany w projektach
Kto z nich pamięta, tych z myspace'a, fejsa?
Kto? Kto?
Ref.
Po to żeby dzieci miały lepsze miejsce niż ulica
Nie wystarczy świetlica
A gdzie czas, miłość rodzica?
Pieniądz ma naprawić szkody, w wychowaniu błędy - pytam
Nie tędy droga - wybacz

Peja

Chociaż nie jest za późno, żęby zrobić coś dobrze
Społeczeństwo pomocne by się musiało przyłożyć
Zaufać, pomóc młodym
A nie pod nogi rzucać kłody, bo to tylko szkodzi
Bo każdy z was jest mądry i tak samo się ich brzydzi
Że źli i chuligani, młodociani bandyci?
Tylko w takich kategoriach postrzegają, są obyci
Potem dziwisz się, że chwyci za cegłę i rzuci
Wkurwi się, nakrzyczy, to go społeczeństwo skłóci
Zły, na wspomaganiu, hardcore'owe rymy nuci
Po ulicach się włóczy i z pewnością szkołę rzuci
SLU, Ski Skład, Onomato nie nauczy
Jednego z drugim, jak dzieciaki wychowywać
Ale parę słów tu daję, tak tu idzie o rodzicach
Zarabiasz kupę kasy, dziecko twoje szaleje
Gonisz za karierą, nie wiesz co się z dzieckiem dzieje
Rozpijasz nalewę, która to dzisiaj z kolei?
A gdzie twoje pociechy? Dawnośmy ich nie widzieli
Czy zmierzają w tym kierunku, pierdolona łachudro?
Biorąc z ciebie przykład przeszłość tworzą se okropną
Onomato i Wiśniowy w dupę cię kopną
Zrobiłeś to wychowuj, kurwa, bądź odpowiedzialny
Poświęć serce, poświęć czas - matka, ojciec normalny
Wtedy problem będzie mniejszy, bo nie mówię że zniknie
Zorganizuj dziecku czas, zamiast budować świetlicę
Albo wy ich wychowacie, albo zrobią to ulice
Tylko od was to zależy, ukochanin rodzice

Ref. x2

Wiśniowy
Zastanów się dwa razy zanim dziecko spłodzisz
Nie zapewnisz mu bytu - i jak wtedy postąpisz?
Biedny, brudny, niedomyty, jeden z wielu potomków
Błąkający się bezz celu pośród swoich ziomków
Kopie kamienie brudne, łudząc się przy tym okrutnie
Który to już dzień, które to już popołudnie?
Bez ojca, bez matki - niby w domu są
Ale każde się martwi o siebie, niby dobrze chcą
Ale nie dla ciebie, dbają wciąż o siebie
Gdzie głowa, gdzie serce - zamknięte w butelce
Twoja krew, twoja twarz, twoje twarde serce
Patrzeć będzie na ciebie wielkimi oczami
Ile takich dzieci mijasz codzień chodnikami?
Ulica nie dla dzieci - to chyba proste
Ale w dzisiejszych czasach w dzieciach ulica rośnie
Nie wystarczą slogany, bilboardy i druki
Naucz swoje dziecko żeby swoje mogło uczyć
Jak zło z dobrem łatwo można rozgraniczyć
Codzień ma ćwiczyć żeby nigdy nie zapomnieć
O swym ojcu, o swej matce, żeby miało co wspomnieć
Udowodnij swemu dziecku, że naprawdę je kochasz
Niech twoja miłość nie będzie na pokaz
Pamiętaj zawsze - ile dasz tyle dostaniesz
Wspomnisz moje słowa gdy na starość sam zostaniesz

Ref. x2
Uuu, aha, właśnie tak joł, aha, wiesz, dokładnie tak ziom, z tej strony B.R.O aha wiesz jak jest joł, to jest high school, wiesz? Jestem ponad tym, jest taki motyw, że (że co?) ludzi dziś pożera chora zawiść człowieku, wiesz? U mnie jej nie ma, jestem ponad tym, ponad tym, aha, joł!

Siemano, jestem Kuba urodziłem się w '92,
kiedy kraj popadł w długi i weszły zachodnie szlugi
dorastałem w mieście które zdążyłem polubić i
poznałem setki ludzi co zdążyli się w nim zgubić,
z całego serca kocham tutaj świadomie
ulice i te miejsca które nazywam domem,
a o czyste dłonie nie miej tutaj pretensji,
bo szukać ich w tym mieście to jak dziewicy w agencji.
życie pędzi, marzenia to nie wszystko
bo ciągle do zderzenia prowadzi rzeczywistość
my jak zawodnicy, rap scena jak boisko
olimpiada wersów, dyscyplina hip hop
świat się kręci a czas nas zmienia
hajs się kręci nawet tym co robią rap z podziemia
od podnóży na szczyt, na legal od dema mówi B.R.O
reprezentant twojego pokolenia co?

Lubisz kłamstwa, lubisz oszczerstwa, no i jest ich tak dużo w tej grze
a ja życzę Ci farta i życzę Ci szczęścia, bo nie mam powodu życzyć Ci źle
a jak widzisz zapał i widzisz potencjał, nie potępiaj i nie bądź na nie
bądź ponad tym w tym cała esencja, niech każdy tutaj robi co chce.

(wiesz?)
Nie lubię głupoty i nie mogę na nią przystać
bo wole z mądrym stracić niż kurwa z głupim zyskać
piszą wyzwiska z bliska milczą
prawda śliska na pyskach widać kłamstwa tylko
rozumiem że rap to nie puste drogi
chodzę z prawdą bo kłamstwo ma krótkie nogi
znam to, mierze wysoko wiesz, ponad progi
no bo sufit to dla mnie tylko cześć podłogi
ja pokonałem schody, teraz wiem co mam robić,
bo nie będąc gotowy wpadłem na głębokie wody
i nie umiałem pływać rozbijałem się o fale
nauczyłem się wygrywać mów mi Phelps dajmy dalej.
i płynę dalej to mi służy co najmniej
bo trzymam się na powierzchni mimo burzy medialnej,
wiesz, jestem tu ziomuś byłem i będę
więc proszę powiedz kiedy w końcu hejter to przełknie.

lubisz kłamstwa, lubisz oszczerstwa no i jest ich tak dużo w tej grze
a ja życzę Ci farta i życzę Ci szczęścia, bo nie mam powodu życzyć Ci źle
a jak widzisz zapał i widzisz potencjał, nie potępiaj i nie bądź na nie
bądź ponad tym w tym cała esencja, niech każdy tutaj robi co chce.

Dziś podaje Ci dłoń to ten bit i wersy podaj swoją ziom,
przecież nie mam złych intencji milion pretensji i krzywdy posłuchaj,
to my bogaci w bólu i tak biedni w uczuciach!
laski lubią seks, typy chcą je na feście,
bo potem ich plemniki mogą gadać na fejsie,
tak to wygląda najczęściej niestety,
kiedy trzynastolatki czują się jak kobiety,
niejeden kretyn tu liczy na fart
choć jego los chce się zerwać ze smyczy jak Hart,
pierdole wróżki, fusy i wróżenie z kart,
bo jedynie co ma plusy to brać to życie w garść,
to nie żart bracie, jeśli tego nie kminisz,
nie liczy się start, raczej wiesz liczy się finish
i nie czuj w sobie winy kiedy ktoś cię ocenia,
biegnij po marzenia, życzę Ci powodzenia,
jestem ponad!

lubisz kłamstwa, lubisz oszczerstwa no i jest ich tak dużo w tej grze
a ja życzę Ci farta i życzę Ci szczęścia, bo nie mam powodu życzyć Ci źle
a jak widzisz zapał i widzisz potencjał, nie potępiaj i nie bądź na nie
bądź ponad tym w tym cała esencja, niech każdy tutaj robi co chce.
Czas telewizyjny pas, Snoop Dog na as
Przewijam dalej old school'owe video
Grzeję (co się dzieje?) kanał
Siódmy kanał, wielka gala, moneta, pełna hala
Kasa nie gra roli, głowa boli, zamiana miejsc
Zmieniony rejs wykorzystam, do twego świata pryskam
Wiele straciłem, żałuję, ważny jest start, rozdanie kart, narodziny
Europa, Stany, Azja, Filipiny, cały świat
Gdzie jest życie bez stresu, gdzie jest życie bez wad?
Po-pogoń za luksusem po-pod przymusem
Ciekawe czy dożyję, czy za sukces wypiję, ciekawe
Naomi na wybiegu, ale mam zabawę
Paryż, pokazy mody, przydałoby się mieć chody
Nie ma jak, został pilot, kilka fot, kilka machnięć i pot, odlot

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Przemierzam setki mil dla limitowanych chwil

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil

Chcę mieć halejowy dom za darmochę
Śląski sztrom chcę mieć
Kiedy widzę cziksę chcę mieć
Prawidłowy wzwód 18 zero stopni obrót
Dobrze oceniony skrót - ce-ha-ce-e, em-i-e-ce
Cham nawija w [?] z gminy Świętochłowice
Aby móc, mocny kurwa koleś, a nie ciotowaty buc
Dugru kruca fuks, chcę mieć nuki, luki koło siebie
Chcę je mieć, trudnych przeszkód nie mieć
Nic nie robić, z kasy zgłupieć, zbijać bąki, dupa siedzieć

TV o północy, inwazja mocy, trzy panie
Szybki lopez i, i, i, i, i branie ta
Banie jak Kasia Figura, nastepna tura
Nagród jest pula, na razie spółka Calvin i De-e
Jedna w dwóch zaliczona buch, papu
Piątek dwunasta w południe Świętochłowice
Na łóżku mokre badice, czerwone spódnice
Spoko było -sms, stero, fikcyjne suki na HBO
Chciałoby się z tyloma to słoneczny patrol basen
Czarna cipka łysa bruuu łysa bruuu
Pilot Dono, kakadu, ofen, ofen, ofen, ofen

Wyspy Bahama, słoneczna reklama
Gorące karnawały w Rio, czarne cziksy adijo mijo
Nagie ciała się nie kryją obracają moje oczy
Nuka luka po parkiecie kroczy, ale cuda
Wciąż pamiętam twoje jędrne uda
Fantazja TV codzienna nuda
Upalny blef, w żyłach czarna krew
Unoszę ciemną brew, bo wilgotne usta powoli uchylają się
Po mistrzowsku obejmują flet, ruchy góra-dół, góra-dół
Spity biały mół, ekstaza, łapie kleszcz, znajomy dreszcz
Szalony bit, obalam tajemniczy odwieczny mit
Powracam tam gdzie, tam, tam gdzie woda
I gdzie kąsa czarna wdowa DdoD w tle brakuje mnie
Piaski, Sahara, zachód słońca, sam na sam z wielkim światem
Zatem, zatem, zatem, zatem, zatem, zatem

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Przemierzam setki mil dla limitowanych chwil

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Przemierzam setki mil dla limitowanych chwil

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Przemierzam setki mil dla limitowanych chwil

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Ty skumaj trzy jak nie wiesz o co turla mi na pętli
Wchodzę do gry, a temperatura rozkurwia bębenki
To buja jak emerytura na fotelu
Stary, to fruwa jak jaskółka po Red Bullach w burdelu

Jestem jak McGardy, człowieniu number one w podziemiu
Zapnij szelki man, to geniusz, naginam to premium (prestiż)
Taki vibe tu ma niewielu, łap good night, tu rapu serum
Ajt, kumaj chłopaku, znielub nas lub zakumaj to dzieło

A do chujowych raperów, chwila, weź to obczaj
Masz majk, potrzymaj, muszę się odlać
I nie próbuj nawijać zanim wrócę z WC
Chyba, że lubisz jak publika zaczyna buczeć

Ja mam wersy unikat, to technika w pigułce
Nie pytaj, tyle ich połykam, że jak rzygam to kunsztem
Ty weź testuj trójkę jak minąłeś się z gustem
Bo ten rap to Einstein do potęgi szóstej

Sprawdź środkowy, jak nie wiesz o co chodzi
To wyciągnij to CD i roztrzaskaj o chodnik
To styl rymowania, który mama ci poleci
Ty, jak nie wiesz o co kaman to badaj trzeci
Ziom, sprawdź środkowy, jak nie wiesz o co chodzi
To wyciągnij to CD i roztrzaskaj o chodnik
To styl rymowania, który mama ci poleci
Ty, jak nie wiesz o co kaman to badaj trzeci

Jestem jak Lucyfer na dragach, zwacha na ruchy mam
Ringer fucka i nie zawaham się go użyć man
I nawinę to jak uzi, jak wkurwiony Gruzin
Co przewija się po chatach i budzi ludzi

Kiedy to płynę to nie nudzi jak te rapsy słabe
Jesteś tak czerstwy, że wolę iść do babci na kawę
I dam rap ci, dam radę, spytam co ty na to ziomal
To jest słabe, lepsze flow ma syntezator Ivona

Tak, to my na mikrofonach robimy od teraz triki
A na scenę wbijasz po nas, żeby pozbierać staniki
To potnie was na migi wielokrotnie jak hat-tricki
Siema Poland, welcome home jak E.T.

Jestem jak z pierwszej ligi, kiedy ty siedzisz na ławce
Chcesz to masz CD, wiesz, możesz popatrzeć
I jak ci się nie widzi to ulokuj to do śmieci
Bo nie wiesz o co lotto - o tu - więc badaj trzeci

Sprawdź środkowy, jak nie wiesz o co chodzi
To wyciągnij to CD i roztrzaskaj o chodnik
To styl rymowania, który mama ci poleci
Ty, jak nie wiesz o co kaman to badaj trzeci
Ziom, sprawdź środkowy, jak nie wiesz o co chodzi
To wyciągnij to CD i roztrzaskaj o chodnik
To styl rymowania, który mama ci poleci
Ty, jak nie wiesz o co kaman to badaj trzeci

Jestem tak dobry ziomalu, że cię wpędzę do udaru
Klaustrofobii, pomału liczysz frędzle od dywanu
Mylisz MC tu z MPC na bece popadasz w nałóg
Etc., co tera? Szpanuj: możesz należeć do fanów

To niebezpieczne chłopaku, ty wyhamuj tu na ręcznym
Jesteś potrzebny jak mamut w dwutysięcznym pierwszym
Weź przełknij te wersy i opanuj akcję pacjent
Zanim mózg ci wypieprzy na beckstage, a banię na backstage

Jestem jak upgrade total, motam każdą płytą
Siema, halo, co tam, pokaż mi to
Co tak cicho, wiesz, chyba ogłuchłem
Od twojego krzyku, jakie to jest kurwa cudne!

I robię to okrutnie jak Belzebub i Szatan
Na wkurwie w podziemiu bez reguł łykając napalm
Tykając jak nap-napierdalam jak Osama - ja mam rap
Ty sprawdź na bank to, fakt de facto, fuck

Sprawdź środkowy, jak nie wiesz o co chodzi
To wyciągnij to CD i roztrzaskaj o chodnik
To styl rymowania, który mama ci poleci
Ty, jak nie wiesz o co kaman to badaj trzeci
Ziom, sprawdź środkowy, jak nie wiesz o co chodzi
To wyciągnij to CD i roztrzaskaj o chodnik
To styl rymowania, który mama ci poleci
Ty, jak nie wiesz o co kaman to badaj trzeci
Jakie to uczucie kiedy zawodzi człowiek
nie wiesz nie wiesz nie wiesz to ja ci powiem
słuchaj naprawdę beznadziejne
szybki rachunek sumienia myślisz sobie
czy to przez mnie w stu procentach
czy wina leży po obu stronach
nie przemyślane czyny i nie przemyślane słowa
nie wiedziałem ze będę tego żałował tak gorzko
człowiek zawodzi jest za ciężko jest za ostro
życie jak stroboskop na zmianę zapierdalaja
wzloty i upadki ile porażek ile leż
przelanych w ramionach mojej matki a zagadki
przyczyny zachowań samemu kontemplacja
na ławce w centrum Ursynowa do góry głowa
ale nie w przenośni tylko dosłownie patrzę w niebo
leniwie płyną chmury szumią drzewa
ogółem jest spokojnie wszystko wolniej
wszystko zastyga dookoła mnie spokój
a w sercu rozgrywa się intryga
szukanie przyczyn dlaczego ktoś
tak a nie inaczej zrobił dlaczego zranił
zawiódł a potem odbił

REF (2x)
jakie to uczucie kiedy zawodzi człowiek
jakie to uczucie gdy ty zawodzisz mnie
jakie to uczucie jakie to uczucie

było wiele sytuacji podczas których
się na kimś zawiodłem
czego i dlaczego nie osiągnąłem
zobaczymy co jeszcze osiągnę
rozwiązania wygodne poszedłeś na łatwiznę
ty masz na twarzy uśmiech a ja na sercu bliznę
która przypomina o tym wszystkim
pieniądze peklarze pieniądze peklarze
jebac zyski jebac je ważne to co prawdziwe
bierz z życia to co najlepsze
mimo ze jest czasem niesprawiedliwe
nie możesz przez nie przejść na skróty
i tak jest dopóty dopóki
ktoś twojego przeznaczenia pisze nuty to jak druty
które ograniczają twoje wolność zawód na kimś
ból czy nauka to życiowa mądrość
zdolność przeciwstawiania się komuś lub czemuś
cos niezgodne z twoje natura
to porostu tego nie rób nie rób tego
bo możesz się na kimś zawieść
kochasz się bawić naukę tez można znaleźć w zabawie

REF (2x)
jakie to uczucie kiedy zawodzi człowiek
jakie to uczucie gdy ty zawodzisz mnie
jakie to uczucie jakie to uczucie

zawiodłeś się na kimś nie to gratuluje onar tu jest
zastanawia się jak się czuje świat pojmuje
teraz już zupełnie innych kategoriach w życiu
pewnych choć ten zawód jak na wyścigach memorial
to prawdziwa historia z życia wzięta
idź przed siebie nie odwracaj się nie pękaj
to puenta po przeżyciach młodego artysty
zawiodłem się na kimś na kimś bardzo bliskim
na kimś takim niby mogłem polegać bez przerwy
w stu procentach pewna sytuacja uśpione nerwy
super relaks uśpiona czujność nie wiedziałem
ze z dnia nią dzień ta budowla może runąć
od tak porostu runąć koniec i kropka
pamiętam smak twoich ust oooh jesteś słodka
porostu najlepsza najsłodsza z najsłodszych
chcesz znać prawdę to popatrz w moje oczy

REF (2x)
jakie to uczucie kiedy zawodzi człowiek
jakie to uczucie gdy ty zawodzisz mnie
jakie to uczucie jakie to uczucie
MIUOSH
Urodziłem się, by grać to
Urodziłem się, by grać
Urodziłem się, by pchać to
Urodziłem się, by grać

KOSI
Zamykam oczy i znów czuję się jak w '95
Zachodnia WWA, ja w ręku Belton Can
Żyje tym beton, ziom, jestem z betonu
Wszystko to co złe przykrywam grubą warstwą chromu
Bombimy system to chyba oczywiste
Sam nie wiem kiedy ten hiphop zmienił się w biznes
Skurwysyny chcą widzieć w nim tylko liczby
Nie warci są nawet kpiny ty nie myl nas z nimi nigdy,
To zwykłe pizdy, zachłanne na hajs
Ty wytrzyj se mordę szkłem, weź oddaj ten mic
Ja miele to miele, miele, wciąż idę prosto przed siebie
Osiągać cele, spełniać sny, mam tu non stop potrzebę

ONAR
Urodziłem się po to, by się uzewnętrzniać
Żeby opadała Tobie szczęka, żeby słyszał Wszechświat
Emocje, były brudne jak ścierka
I gówno mnie obchodzi mainstream czy underground
I gówno mnie obchodzą ksywki, których nie słyszałem
Urodzili się po to, by iść do Mam Talent
Ja urodziłem się by skupić Twoją uwagę
Lamusy siedzą na youtube sobie piszą komentarze
Idź lepiej na koncert, światła na mnie
Przypadek ? Nie sondze, świat jest dla mnie
Nie na własność, bo nie jestem zachłanny
Ale co jest moje biorę i sram na straty

ERO
Dobra, kto ma towar i najlepiej pcha to
od WWA do KATO, kuma nawet matoł
J do W do P, my nie wiemy co to kryzys
I mamy więcej wiernych słuchaczy niż Rydzyk
Co dnia ryzyk fizyk, będzie co będzie
Ale gdy wydam CD chętnie pędem nabędziesz
Wiem, że chcesz prędzej, ale na chuj ten pośpiech
I tak jestem wszędzie na trackach, nie tylko w Polsce
Zawsze w dobrym gronie, zawsze w dobrej wierze
A wers jak ogień płonie, gdy piszę po papierze
Dobra Ero kończy, bo wypić coś pora
Elo. W dniu narodzin Onara Juniora

MIUOSH
Urodziłem się, by grać to
Urodziłem się, by grać
Urodziłem się, by pchać to
Urodziłem się, by grać

ŁYSOL
Bomba poszła do góry, chociaż to nie jest gonitwa
Dla hiphop kultury wygrana kolejna bitwa
A jak kwit na to stawiasz to posetnisz kapitał
Sprawa, której poświęciłem już konkretny szmat życia
Gdy tylko joint spłonie, ja daję ci wokal
Staję przy mikrofonie, rzucam okiem na G-Shock'a
To moment kiedy pcham w dobrą stronę to co kocham
To zaszczyt, dla słabych graczy, bam, katastrofa
Plan to nie cofać i wznieść się nad miastem
Zawsze, spychać wrogów ze sceny jak Bastek
Chuj mnie obchodzi co oni powiedzą o nas
Przejmuję ten pierdolnik, JWP, Miuosh, Onar

MIUOSH
To już nie boom bap, to kurwa trumna na Twoje Ego
Chcieli punktów nam urwać, i chuj blam, nic z tego
Urodziłem się do tego czegoś, daj mi werbel
Nie zobaczysz mojego końca dopóki nie jebnę
Pcham ci to w stereo, reszta brzmi jak De Mono
Łapię wiatr, koszę flotę, statki na niebie płoną
Nie mów ziomom na osiedlu, że się nazywam Miuosh
Przed pierwszym z Twoich wersów moje imię już tam było
A mi, nie minął rok na to, krew i pot, szmato
Chcieli by być mną, dali by się zajebać za to
Tu nie ma nic za nic, jest tylko coś za coś
Niech cały kraj płonie, to się zaczęło w Kato
Miusoh:
Nie ma mnie tam gdzie z reguły leżą sterty pieniędzy
co drugi ma jak w `Casino` ja w ciąż jak w `Ulicach Nędzy`
Ponoć nie da się być większym gdy tak się śmiechem sprzedam
Mimo to ci niby lepsi skończą jak Pesci w `Goodfeelas`
Ciąg dalszy `God Father'a` w miejscach, które codzień widzę
Popatrz jak to się robiło dawno temu w Ameryce
Tak jak ???? ja poświęcam temu życie
I choć jestem buntownikiem, to na zbyt wile nie liczę, wiesz?

Lilu (ref.)
Jeśli w końcu ten los zdobyć szczyty nam da
Nawet za sto lat ten film nie zmieni nas X2

Miuosh:
Nie ma mnie tam gdzie hajs sypie się jak dragi w `Parano`
Za to żyję w realu i mam więcej niż ???
Bo to nie to samo co widujesz gdy odpalasz beef'a
Tutaj co drugi, to `Preety Woman` tylko że na bitach
Bywa i tak, a my to i tak ciągniemy stale
Siedząc więcej lat z słowami niż pieprzony Woody Allen
Mimo iż wcale nie chcę mieć więcej, bo wiem gdzie moje miejsce
I jak ??? oddaje sprawie sercę
Widze przed sobą ręce jak w jebanej `Ósmej Mili`
Trwam w tym sam jak w jebanym `Die Hard'zie` Willis
Jak w `Niebie z wanilii` własny świat sobie tworzę
To te filmy dały mi kiedyś jego wzorzec
`Just Feel Me`, nie tylko ja wiem o czym mówie teraz
Ten świat byłby innym gdybyśmy mogli wybierać
Wole mówić nie gdy coś kusi, to kusi nie raz
Niż jak inni żyć zbyt szybko i zbyt młodo umierać

Lilu (ref.):
Jeśli w końcu ten los zdobyć szczyty nam da
Nawet za sto lat ten film nie zmieni nas X2

Nie ma mnie tam
Gdzie burzy się aleja palm
A powinnam tam być jak w Bareja w Khan
Pan Mann byłby chudszy od mojego portfela
Ale mam daleko tam jak do Kanbarey'a
(Nie ma tam mnie)
Gdzie plaże złotym piaskiem mienią się
A miałam mieć ten fejm jak Hitchcock po `Ptakach` ej
Wciąż udaję, że to film jak te komedie Koterskiego
Choć co dzień mam `Dzień świra` nie ma tam nic śmiesznego
(Nie szukaj mnie)
Tam gdzie rozwija się czerwony dywan
Tylko tu gdzie parkiety stoją w ogniu jak ten rydwan
Choć ma jeszcze Lu a Spike ma tylko Li
To pytam Wo Hard Game, a w mówicie (TY!)
Pytam Who Hard Game, a w mówicie...
HG
Wirus

(...jestem już gotów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...stąd właśnie jestem, lecz dla mnie nie ma granic...
...jestem już gotów by przywitać Mokotów bez kłopotów...)
JLB!
(...nikt nam nie podskoczy...)

[Wilku]
Walę prosto z mostu, rozwiązuję co zawiłe,
Zawsze jestem i będę tym, kim byłem,
Tu się urodziłem i umrzeć bym chciał tu,
M-O-K-O-T-Ó-W, Hemp Gru.
Jak w Dreszerze żul-ławka na zawsze tu zostanę
Ustawka przy kamieniu - ty wiesz co jest grane
Ziom, wiem, leci dzień za dniem
Laguna całą dobę, ze mną BZD, DZM
Skręt jak tlen i browarków parę na prześwicie
Kolorowsze staje się szare życie
Wieczorem, o świcie, zawsze jest pokrycie
Czaisz? Nikt w chuja nie wali
Ten pali, ten pije - się żyje dzieciak
I to się zgadza
Hemp Szop to nasza baza
Chcesz pogrywać? Odradzam
Odpada ten, który zwadza
Walcz i uważaj, bo miejskie bagno wciąga
AWW, Emokah jak nowy smak jointa
Nie zapomnę o początkach
Dla braci piątka
Służeźnia, Pigalak, 271 teren
pierwsza jazda i przyjaciele
Elooooo

(...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...stąd właśnie jestem lecz dla mnie nie ma ganic...
...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...)
JLB!
(...nikt nam nie podskoczy...)
(...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...kolażuję...
...emokah...
...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...)
Mokotów na zawsze, na zawsze moc kotów.

[Żary]
Mokotowskie miejscówki przeze mnie dobrze znane
Mieszkam tutaj i wiem co jest grane
Działki, Jordanek, park, oczy nastukane
WNM ze mną tutaj są w Emokah
Nasz wspólny dom
Nie jesteś stąd, lepiej nie unoś głosu, zmień ton
Nasza wiara, nasza broń
Podam dłoń temu, który na szacunek zasługuje
Mówię o ziomkach
Dla ludzi rapuję
Warszawa, tu się wychowuję
Bez większych kłopotów, właśnie dobrze się czuję
Właśnie tu - Stary Górny Mokotów
Czas wolno upływa, Hemp Gru tu odpoczywa
Teraz ja, Żary, taka jest ma ksywa
Ma ekipa JLB do końca życia w sercu mym
Do końca życie HWDP
Emokah, Mokotów na zawsze, Emokah...

[Włodi]
Pewne słowa mam w pamięci wyryte
Choć słyszałem to dawno nie zapomnę żadnej z liter
Szanuj dzielnicę, na której żeś się wychował
Tu się uformował twój styl i charakter
Więc jest faktem nierozerwalny związek
Z dzielnicą, na której mogłem spokojnie dojrzeć
Wizualnie to betonowa ochyda
Dlatego ta miłość może głupia się wyda
Tu się czuję jak w wodzie ryba
Bo lubisz chyba miejsca gdzie są dzieciństwa ślady
Pierwsze konflikty, pierwsze układy
Tu doświadczyłem zdrady, ta miejscowa dziewczyna
Na SŁŻ dzień kończę i zaczynam
Tekstu finał - przez okno na osiedle patrzę
I powiem jedno: Mokotów na zawsze
W mojej pamięci a jakże na zawsze

(...jestem już gotów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...kolażuję...
...emokah...
...stąd właśnie jestem lecz dla mnie nie ma granic...)
Czas przyśpieszył czujesz szybciej tu leci
Pokój dla po koncertowych nienarodzonych dzieci
Wokół mnie banknot kredytowa
Wszechmogący złoty zamiast boga
P i h solo daleka droga
Robisz za ogon to jej nigdy nie pokonasz
My autostradą po prawej przerywamy pas
Kurwy które wpadły w trans nie kocham was
Tajna tatiana oferta limitowana
Ostro wzięty zakręt, mogą znależć nasze ciała
Nie tym razem na szyji srebrna równowaga
Balans powaga nie wyrabiasz to wysiadasz
Głupota i rozsądek w aferze w pojedynku
Tym razem wyszliśmy cali z labiryntu
Bez paniki dekompresja olej
Pije z gwinta nie ma polej

Ref:x2
Dużo się zmieniło że ja pierdole
Tym, tym razem
Czas uczy człowieka ty znasz tą szkole
Tym, tym razem
Bity wkurwione lekko nie ma
Tym, tym razem
Dziś na trzeźwo, jutro trzeba się najebać
Tym, tym razem

Pech tym razem zwrotke otwiera
Ciągle w akcji widzisz na rozjazdach
W hotelu afera,
Wykręcone ręce, prawo do milczenia
czuje że żyje czuję że umieram
1,96 promila tak się bawi pierwsza liga
To większe gotówki, To częstsze klubówki
Spalone domówki, to wszystko tym razem
wyższe gaże, dziury same dzwonią
sądząc że się chetnie popierdolą
Jakbym był zigolo, wystarczy świeże polo
Cieknie zip, Tym razem P I H PIH
Nie do radia hit, nie bierz przykładu
Bo nie jestem model, Mówią że nie śpie pije
i Tylko pierdole, to naprawde wole
Sam nie szukam wrażeń, dużo się zmieniło

Ref:x2
Dużo się zmieniło że ja pierdole
Tym, tym razem
Czas uczy człowieka ty znasz tą szkole
Tym, tym razem
Bity wkurwione lekko nie ma
Tym, tym razem
Dziś na trzeźwo, jutro trzeba się najebać
Tym, tym razem

Dysko kluby trawią moje miasto jak nowotwór
robaczywe w środku dj wali potwór
Dwieście kilometrów dalej dalej dalej
Trzecia edycja 600v tym razem
Nagrywki w schronie, zgon po zgonie
Skandaliczny jestem w swoim żywiole
A widze tych mcs na scenie dancing
Skaczą ale nie pod swoje wersy
Każdy z nich pierwszy przepuści to ksero
Nie ma gry fair, Niech słodkie rzeczy
Robi ferero kulturoznawcy hiphopu
na bank to zjebią, zrównają z ziemią
nieobiektywnie ocenią, nie są zemną
ściemnią nota będzie inna
żałosne dziury które szczą po windach
chłopaczyny i tak nawiną swoje 16stki
nie ważne kto na nas patrzy tym razem

Ref:x2
Dużo się zmieniło że ja pierdole
Tym, tym razem
Czas uczy człowieka ty znasz tą szkole
Tym, tym razem
Bity wkurwione lekko nie ma
Tym, tym razem
Dziś na trzeźwo, jutro trzeba się najebać
Tym, tym razem
[Śp. Brat Joka]
I chodź
Bo już dawno nasze mózgi
Wypełnione są Marią [x4]

[Lord MM dAb]
Piorun, błysk, deszcz i zimno jest,
Ulica w domu zmarłych, na niej ty
Ogarnia cię dreszcz
Wiem, boisz się, to jest szok
Twój mózg szaleje gdy słyszy nasz głos
Wołamy cię: chodź póki czas!
Tylko ty jako nekroskop możesz pomóc nam!
Czekaliśmy na ciebie dzień za dniem i rok po roku,
Wreszcie tu jesteś, przyspiesz kroku i chodź,
Bo już dawno nasze mózgi wypełnione są Marią!
Jeszcze jedna chwila i się rozwalą
I wyleje się to, co tak długo w nich wzbierało!

[Śp. Brat Joka]
I chodź
Bo już dawno nasze mózgi
Wypełnione są Marią [x4]

[Mag Magik I]
Hej, stary!
Podaj nam dłoń, podaj nam rękę!
My chcemy wstać, grać
Walczyć o naszą matkę
Naszą Marię
Naszą Marihuanę!

Po-po-podaj nam dłoń, po-po-podaj nam rękę!

Noc, ciemność, pełnia księżyca
Nagle słychać huk, trafiła błyskawica w nasz grób
Pół pękł na pół, na dole widać jak leży mój trup
O Boże! Co się stało?
Zdarzył się cud, to nie trup, ja mam ciało!
Ja żyję i chcę wyjść!
Lecz ja, ja, ja siły mam za mało!
Już tu jesteś? Podaj mi rękę!
Kaliber 44! My chcemy wyjść, my już żyjemy!
Po-po-podaj nam dłoń, po-po-podaj nam rękę!
My chcemy wstać, sprawdź, tak jak w tej piosence
Słyszysz nas? Chcemy wstać, chcemy grać! Słyszysz nas? x2
Sprawdź to!

[Śp. Brat Joka]
I chodź
Bo już dawno nasze mózgi
Wypełnione są Marią [x8]

Marią!
Mój mózg wypełniony jest Marią
Nasze mózgi wypełnione, wypełnione Marią

Wypełniony jest Marią
Nasze mózgi wypełnione, wypełnione Marią [x4]
Marią!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo