Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Pozytyw, negatyw, dla tych czy dla tamtych
Proste dla kumatych, dla tych co znają klimaty
Pamiętam, nie zapomnę lata 90-te
Gratki o świętej wojnie, to czasy niespokojne
Brutalna konfrontacja zdobywanie sektora
To nie wyobraźnia chora, horror jak z telewizora
Sobotniego wieczora, wrzawa znowu podniesiona
Taka droga obrana, chuligańska odsłona
Dzielne chłopaki, bo o nich tu mowa
Każdy z nich spróbował życia posmakować
Nic ująć nic dodać to stara historia
Wyjazdy, kobiety, każdy lubi imprezować
Swą drużynę dopingować, non-stop rywalizować
Z wrogim klubem sparować, dobrze znokautować
Życie nadal się toczy tak jak u kimona zobacz
Że chłopaki z Arki nawzajem umią się szanować
Niezliczone wyprawy na obce terytoria
Czy to wyprawa na kadrę, czy potyczka ligowa
Zawsze w honorowy sposób obecność zaznaczona
A w dzisiejszych czasach znacznie ranga podniesiona
Pytasz do czego zmierzam moment już wyjaśniam
Że chłopaków naszła nagła transformacja
Pytasz jaka przemiana, co nie zauważasz
A kto w lidze rugby na sportowo się naparza
Wartościowa rzecz tak jak filmowy Oscar
Zdobycie wice mistrzostwa rugbistów walka ostra
Na szczyty ich wyniosła, atmosferę podniosła
A ja dzięki tym faktom daje rymy na soundtrack
To nie dla słabeuszy, rugby każdego poruszy
Nie jednego ogłuszy gdy trzeba zatrzymać
Obali przeciwnika, by kolejny mecz wygrać
Taka twarda taktyka wszystkim nam może się przydać

Chuligan, chuligan, to jest chłopak który
Chłopak który za swój klub odda bardzo wiele
Odda, będzie się bił za ten klub
Jeżeli ktoś będzie ubliżał na ten klub
To on będzie się za niego bił
Będzie, będzie trwał przy nim zawsze
To są chyba tacy najwierniejsi kibice
Którzy jak mówię to są elitarne grupy
To są elitarne i takich prawdziwych chuliganów
To ja uważam że w Polsce można byłoby policzyć na palcach
Dwóch rąk grupy takie w Polsce
Bo są to, są to rzadkie rzeczy
Zazwyczaj są to kibice którzy mienią się chuliganami
A w gruncie rzeczy są zwykłymi szczurkami takimi
Którzy sobie jeżdżą na jakieś tam mecze
Pokrzyczą troszeczkę wezmą śmietnik wrzucą do do sklepu
Przez szybę wystawową i on i on i on i on uważa się za chuligana
A to jest, a to jest taki chuligan, który takich dziesięciu chuliganów
Nas wyszło dwóch i myślą, że ciężko by się czuli na pewno
A prawdziwy chuligan na pewno, na pewno się z tym nie obnosi
Idzie sobie bez szalika ubrany jak przeciętny
Każdy normalny człowiek nie rzuca się w oczy na pewno
Chodzi, tłucze no i tak to wygląda

Znam ekscesy stadionowe
Wszystkie te miejsca okropnych wojen
Pamiętam co było dużo adrenaliny
Chłopak co ma dużo siły wiele złego, bójki były
Puchar polski liga mistrzów seria zdarzeń na wyjeździe
Spróbuj wysiedzieć na krześle, bo ostro teraz będzie
Zerwać wrogie barwy z płotu sieć upadków i wzlotów
Wyrwać piłkę w tym tłoku dobiec tam gdzie kumpel gotów
Na przyjęcie podania, przecież nikt tu nie nawala
Wyminąć przeciwnika, własnym ciałem się osłaniać
Tak to wygląda to możliwość wygrania
To możliwość wygrania, to możliwość wygrania
Bo to jest brutalna gra dla twardych zawodników
Oni wiedzą czego chcą, zdecydowani na wszystko
By osiągnąć swój cel, który jest już tak blisko
Chłopak pokazuje męstwo, liczy się każde zwycięstwo
Za cenę sukcesu on odda królestwo
Rozładować emocje i w końcówce przyśpieszyć
Przeważyć szalę i z sukcesów się cieszyć
Dziś na sportowo, z szacunkiem dla rywali
W rugby się gra, rugby się chwali

Pytasz jaka przemiana, co nie zauważasz
A kto w lidze rugby na sportowo się naparza
Co nie zauważasz, pytasz jaka przemiana
A kto po boisku za piłką gania

Pytasz jaka przemiana, co nie zauważasz
A kto w lidze rugby na sportowo się naparza
Co nie zauważasz, pytasz jaka przemiana
A kto po boisku za piłką gania

Pytasz jaka przemiana, co nie zauważasz
A kto w lidze rugby na sportowo się naparza
Co nie zauważasz, pytasz jaka przemiana
A kto po boisku za piłką gania
Ta sama historia
Ta, ta sama, ta sama historia

Pusty dokument tłustych form w Jumie
To przypadek doktryn ewoluuje kontry smak
Dotknij plan który zawiera ten klucz
Co wszystkie drzwi otwiera
Orientuj, co cenne kieraj
Przecież i tak mają nas za zera ziom
Kariera to tylko futerał do ekspozycji
Zamknij pysk i ścisz tych co nie zamilkli
W zakładach czystki, zyski dzielone po bliskich
Liczby znikają jak Whisky z Wigilii
Masz Whisky wypijmy za zdrowie braci
Za przyjaźń której nie trzeba tłumaczyć
Za wyobraźnię, za to, że chcę widzieć świat jak najjaśniej
Znasz mnie nie odpuszczę póki sam nie zgasnę
Razem z jutrem gorzkim jak sens krzywym lustrem
Fałszem czyni zazdrość
To nie jest tak, że złapałem szczęście na lasso
Nie mam fortuny jak Castrol
Jakbym miał też byś miał ją
Bo czemu ja, a nie ty ziom, się zastanów
Transcontinental z Łodzi do Amsterdamu
Smaku licznych klanów
Z dala od gunów, białej broni i całego kurestwa
Co prześladuje znajomych, zmusza by nie spać
W obronie honoru moje miasto Łódź
Jedna z tych legend, kurwo pysk jeśli nic nie wiesz
Nienawiść do policji wchodzi razem z chlebem
Ten blok jest tu niebem i szczytem marzeń
Od małolata idąc palcem po zegarze
Masz apartament, chuj bombki strzelił
Za to mam swoich braci od Bałut po Imielin
Pokój

Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama, ta sama historia
Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama, ta sama historia

Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama historia
Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama, ta sama historia

Chuj dla policyjnego ścierwa i ostrej amunicji
Znajdź pozytyw w tych wersach jak łzy najczystszych
Witaj w krainie bystrych, by być kimś, by żyć
I zyski liczyć w sercu zamiast wstukując pin by
Liczby były motorem tej windy
Wyjdź dziś i powiedz im czy to omen mój
Styl życia Chińczyk, znaczy się płonę, mam dżinksy
Zabiorę też mix z tym DJ'em co zawsze
Podpisane imieniem co znasz je, Haem
Z dala od kamer, ramię w ramię zgodnie z planem
To jazz pośród bloków na Euro Niederlage
To jazz w morzu wosku jedności nad przekazem
Ty ry ry ry chwyć to, wiesz nie liczę na dodruk
To ma rozwalać chaty od sufitów do podłóg
Prawdziwy oldschool
Czy mam was kochać czy nienawidzić
Zza opuszczonych kotar
Walka ze wstydem gryzie nerwy
Wstyd czyli zysk liczony przez werdykt
Określający wiedzę, potępiających śledzę
Choć tak naprawdę nikt z nich nie wie
Gdzie świat zmierza, bo znają nas, a nie znają siebie
Etap, kto z was się sprzedał, (sii) olej co mierzi
Wolę energii pole potwierdzić słowem serca esencji wolności
Wyzwolona Czeczenia, duma, korona, twierdza
Tu masz co kocha ten świat, spektakularne zwycięstwa
Ziom, co jest? idź zarób na nich jak zarobili na tobie

Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama, ta sama historia
Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama, ta sama historia

Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama historia
Bo ta historia musi tu trwać
Ta sama, ta sama historia

Bo ta historia musi tu trwać
To zaczęło się i do dzisiaj trwa nawet jeśli media nałożyły ban na rap.
Łamać szlaban? Po co nam taka sztama my to ulice, media to cycata blond flama.
Rap raban więc boją się nas jak ognia, dla nich rap to L.U.C w srebrnych spodniach
gramy w ekstraklasie młodych zdolnych niezależnie wyszczekanych ideowo wolnych
Media chcą szybko, łatwo, kolorowo, a my? My mamy jedną misję by było to z głowa
Psy? nagonka, hałas i niech będzie, bo gdy chodzi o jakość my stoimy w pierwszym rzędzie
To relacja w opcji ignorancji, a do czasu aż trzeba kogoś kto ma w głowie myśli zasób,
Kasia i Edyta wtedy milczą jak grób, oba piękne Piotrki stoją tępe jak słup !

Ty robisz sensacje a ja,
Mam już dosyć, nie rozumiesz co mówię??
Obraz budujesz na domysłach.
Mówisz jaki jestem a nic nie wiesz o mnie,
Dziwisz się? To już za daleko zaszło.

Popatrz na ulicę, zobaczysz naszą siłę, popatrz my mamy to bez marketingu na siłę,
chciałbym by pisali tak jaki mają PR bo gdy słyszę tę grafomanie ze śmiechu się zwijam.
Pjus jest w tv, szkoda ze w opcji, raper ciekawostka a nie jeden z lepszych z Polski.
Łony nie ma bo boją się prawdy, Molesta czy Pyskaty są dla nich zbyt chamscy.
Nie chcą pytać wciąż o islam i (...) weź książkę redaktorze zamiast z wiki się uczyć
hajs pliki gdyby któryś z nas jak fifty dostał kulę, w tv by było proszę pokaż blizny.
Raper kasa, filon liroy to śmieszne. Co to? konkurs na łaka, ja pytam kto jeszcze.
super wieszcze , szkoda ze żaden z nich nie wie co to jest osobista pokora i wstyd !

Ty robisz sensacje a ja,
Mam już dosyć, nie rozumiesz co mówię??
Obraz budujesz na domysłach.
Mówisz jaki jestem a nic nie wiesz o mnie,
Dziwisz się? To już za daleko zaszło.

To nie żal, to relacja z relacji studio nad prostytucją pseudoznawców z redakcji.
Nasza siła drzemie na brudnych klatkach naszą nagrodą jest chwila gdy z dumy pęka matka.
Kobieta patrzy w oczy i mówi cenie Twoją moc to jak działasz na ludzi i jeszcze coś
mogą nienawidzić, mogą kochać Cie za wiersze ale nikt z nich nigdy nie przejdzie obojętnie.
Biję się ideowiec choć bez misji mam rękawice ze słów i rozbijam im pyski.
Całe szczęście ktoś z nich jeszcze myśli i ma otwartą głowę nie schował jej do walizki.
To rap pasja, rap życie, a góra Parnas to jedyna góra na której chce być na szczycie.

Rap Parias co wspina się na Parnas.
Z życiem stanąłem do tanga by lśnić jak gwiazda.

Ty robisz sensacje a ja,
Mam już dosyć, nie rozumiesz co mówię??
Obraz budujesz na domysłach.
Mówisz jaki jestem a nic nie wiesz o mnie,
Dziwisz się? To już za daleko zaszło.
HG
Wirus

(...jestem już gotów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...stąd właśnie jestem, lecz dla mnie nie ma granic...
...jestem już gotów by przywitać Mokotów bez kłopotów...)
JLB!
(...nikt nam nie podskoczy...)

[Wilku]
Walę prosto z mostu, rozwiązuję co zawiłe,
Zawsze jestem i będę tym, kim byłem,
Tu się urodziłem i umrzeć bym chciał tu,
M-O-K-O-T-Ó-W, Hemp Gru.
Jak w Dreszerze żul-ławka na zawsze tu zostanę
Ustawka przy kamieniu - ty wiesz co jest grane
Ziom, wiem, leci dzień za dniem
Laguna całą dobę, ze mną BZD, DZM
Skręt jak tlen i browarków parę na prześwicie
Kolorowsze staje się szare życie
Wieczorem, o świcie, zawsze jest pokrycie
Czaisz? Nikt w chuja nie wali
Ten pali, ten pije - się żyje dzieciak
I to się zgadza
Hemp Szop to nasza baza
Chcesz pogrywać? Odradzam
Odpada ten, który zwadza
Walcz i uważaj, bo miejskie bagno wciąga
AWW, Emokah jak nowy smak jointa
Nie zapomnę o początkach
Dla braci piątka
Służeźnia, Pigalak, 271 teren
pierwsza jazda i przyjaciele
Elooooo

(...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...stąd właśnie jestem lecz dla mnie nie ma ganic...
...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...)
JLB!
(...nikt nam nie podskoczy...)
(...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...kolażuję...
...emokah...
...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...)
Mokotów na zawsze, na zawsze moc kotów.

[Żary]
Mokotowskie miejscówki przeze mnie dobrze znane
Mieszkam tutaj i wiem co jest grane
Działki, Jordanek, park, oczy nastukane
WNM ze mną tutaj są w Emokah
Nasz wspólny dom
Nie jesteś stąd, lepiej nie unoś głosu, zmień ton
Nasza wiara, nasza broń
Podam dłoń temu, który na szacunek zasługuje
Mówię o ziomkach
Dla ludzi rapuję
Warszawa, tu się wychowuję
Bez większych kłopotów, właśnie dobrze się czuję
Właśnie tu - Stary Górny Mokotów
Czas wolno upływa, Hemp Gru tu odpoczywa
Teraz ja, Żary, taka jest ma ksywa
Ma ekipa JLB do końca życia w sercu mym
Do końca życie HWDP
Emokah, Mokotów na zawsze, Emokah...

[Włodi]
Pewne słowa mam w pamięci wyryte
Choć słyszałem to dawno nie zapomnę żadnej z liter
Szanuj dzielnicę, na której żeś się wychował
Tu się uformował twój styl i charakter
Więc jest faktem nierozerwalny związek
Z dzielnicą, na której mogłem spokojnie dojrzeć
Wizualnie to betonowa ochyda
Dlatego ta miłość może głupia się wyda
Tu się czuję jak w wodzie ryba
Bo lubisz chyba miejsca gdzie są dzieciństwa ślady
Pierwsze konflikty, pierwsze układy
Tu doświadczyłem zdrady, ta miejscowa dziewczyna
Na SŁŻ dzień kończę i zaczynam
Tekstu finał - przez okno na osiedle patrzę
I powiem jedno: Mokotów na zawsze
W mojej pamięci a jakże na zawsze

(...jestem już gotów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...kolażuję...
...emokah...
...stąd właśnie jestem lecz dla mnie nie ma granic...)
Lubił zawsze coś zarzucić ruszyć na gruby balet
na osiedlu znany doskonale bo walił stale
maratony przechodził lepiej niż Robert Korzeniowski
szkoła, rodzina dla niego były to blahostki
imponowali mu koledzy którzy wiecej brali
typ coraz wiećej walil z tym nie kryl tym się chwalił
kontaktowal jak hotel naćpany zalany potem
wychodzil wkurwiony z fochem by sie naćpać jesczze troche
oooo tak - teraz jestem na wyżynie
tak bardzo kocham ten stan powiedz gdzie kolejny diler bo bomba zejdzie za chwile
ty chłopak się uspokuj - pwoiedział to jedyny trzezwy stąjacy z boku
co ty pierdolisz - boli cię ze jestem ponad
całą garść tabletek wrzucił do japy rękoma
po godzinie zle sie poczuł mówi - ze tablety lipa
rodzinie została stypa ziomki wspominają go do dzisiaj

Ref:
Ta głupota ludzka często nie zna granic
rysy na bani
mogą cię zranić
mogą cię zabić
ona nas wabi
śmierć - ona zawsze będzie jeden krok przed nami

Miał 22 lata do tego problem z alkoholem
bardzo często na najebce ten chlopak siadał za kołem
to był czerwony passat z roku 2004
gdy siadał za stery to bał sie go nie jeden emeryt
ruszał na domówke najebka furą do klubu
wrócił do tej fury gdy był nachlany na umór
razem z nim jego koleszka plus dwie poznane szmule
ziomek z tyłu bajeruje chłopak odpala furę
chmurę dymu zostawily po sobie tylko koła
ziomal gaz do dechy woła - pokaż co potrafi pojazd
160 na budziku jadą krętymi drogami
jedna z dziewczyn w żartach mówi - tylko nas nie zabij
ledwo widzi na oczy nadal jednak on przyśpiesza
ostry zakręt poślizg nie udało się ominąć drzewa
trójka ginie na miejscu - wiele smutku wiele żalu
jedna z dziewczyn na drugi świat odchodzi w szpitalu

Ref:
Ta głupota ludzka często nie zna granic
rysy na bani
mogą cię zranić
mogą cię zabić
ona nas wabi
śmierć - ona zawsze będzie jeden krok przed nami
Peja:
Właśnie tak, RPS SLU
Brahu GDA
P do N, P do N kreska

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Brahu:
Jest jedna gra, w której grasz tylko jedno życie masz
czym jest dar pytasz wciąż talent tylko odkryj bo
każdy z nas posiada wszystko czego trzeba nam
żeby strącić sensu brak podbić do sukcesu bram
droga to ciężka w chuj nieraz przyjdzie stoczyć bój
w świece skrótów błędów ziomalu nie licz na cud
widzę jak życia brud spycha wielu w życia róg
zbyt wielu upadłych aniołów nie ma dziś z nami już
w wirze melanży przespało czas najlepszy
teraz on z bełtem w łapie o starych dziejach pieprzy
i nawet jeśli był najlepszy to nikt nie pamięta o nim
mimo tych medali na ścianach dzisiaj to już anonim
więc jeśli grasz, śpiewasz, rymujesz czy walczysz ,
malujesz, tańczysz nie opuszczaj gardy zobaczysz
że trening i ciężka praca to ziomal zawsze powraca
musisz wiedzieć że nic nie powstrzyma prawdziwego gracza

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Peja:
Mógłbym dziś zawalić wszystko ot tak kupić w sklepie czystą
w oka mgnieniu upaść nisko szybko zmienić rzeczywistość
nie stać mnie na taki wyskok bo cena zbyt wysoka
zbyt często przychodziło płacić życiem życia szkoda
dziś tylko dodam obyś bracie nie żałował
ja ci mówię weź się w garść chwytaj dzień a nie za towar
dziś pod perkę trzeźwe słowa biegle rzucam na pętle
dziś nie czuje zaciśniętej na karku liny pięknie
mam to co bezcenne dar życia radość we mnie
bo doceniam fakt istnienia i tworzenia codziennie
chociaż różne pomysły przychodziły mi do głowy
na przykład chlanie wódy w ilościach przemysłowych
potem na treningach motyw wiecznie wyrzuty, czopy
przez bal znowu kłopoty przejebałem parę złotych
że w ogóle jestem zdrowy to na cud zakrawa bracie
wciąż wierzyłem że bez szwanku wyjdę z lotu kamikadze
opcja zapić się na śmierć przestała mi się podobać
mówili zrzygaj się uduś skonaj niczym Jean Bolland
byłem pewien nie pokona mnie zgubny nałóg bracie
te wyniszczające kace ryły beret, też to znacie?
gdy ktoś na ulicy beszta jak dzika pijana bestia
i tak slalomy napieprza w stylu Georg'iego Best'a
już przestałem się bać inni w strachu dają w gaz
tchórz umiera tysiąc razy za to kozak tylko raz !

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Brahu:
Dlatego ćwicz chłopak
wstań i ćwicz chłopak
nigdy nie poddawaj się
do przodu idź chłopak
dlatego ćwicz chłopak
na siebie licz chłopak
zamiast ćpać i pić
stań i ćwicz chłopak (x2)
Czarny album, czarny dzień nadchodzi
Ma w chuj asfaltu, czarny album Cię ochłodzi
Czarny jak węgiel, na to mam deputat
Idą w górę akcje, nie na giełdzie a w chmurach
Czarny nóż mam w kieszeni, we mnie czarna krew
Mam czarne myśli a w okół tylko czarny dźwięk
Czarne buty i czarny wzrok
Czarne nuty a w okół tylko czarny smok
Wszyscy mają za cel zielone dolary
Ja widzę je czarne i wtedy gdy je spalisz
Moje życie czarne, serce mam z kamienia
Czarne moje dni, czarny kryzys od niechcenia
Mimo chudych lat, ciągle rap ten do przodu
Mimo czarnych perspektyw to jest warte zachodu
W nocy czarne niebo, ja i moje gwiazdy
Tak mam je wszystkie przynajmniej do wschodu

2x
Czarny album gra w Twych głośnikach
Czarny album przewija się w myślach
Czarny album, posłuchaj i zakup
Czarne to wszystko bo czarny mam nastrój
[Bezimienni, wyrwani z studio, 2006
Bezimienni, wyrwani z studio, 2006 ]

Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu
Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu

Mara, wjazd, ostry bit, Bezimienni 2
Tak jak wtedy tak i dziś
To co nie zabija wciąż wzmacnia nas
Choć Ci tego nie wyśpiewam
To po głosie poznasz że to znowu cool poeta
Mój styl lata frontem, dziel się tym jak jonitem
Czasu praktycznie pierdolnie, gdzie następny konkret
Osiedlowe hity, szczery rap nie kity
Z zasięgiem satelity wyjebanej za orbity
Przy swoich czyste bity, inaczej być nie może
Unikat jak polarne zorze, słowa czynne tak jak dworzec
Nie ma mowy o pokorze, chociaż się nie wożę
To pewności siebie mi nie odbierz dobry Boże
To bit, bit ostry, tutaj cały czas
To hit, hit prosty, z osiedla wciąż dla was
Płyta, która daje same szczere słowa
Dobry chłopak słucha a frajer niech się chowa
Totalny rebel, hardcore pełną tubą
Tu gdzie whisky, browar popijany wódą
Tu gdzie dziwki, czorty lubią swoje sporty
My piszemy teksty, a wy piszcie raporty
My robimy rebel, to sprawa oczywista
[Proste] to ja prezentuje się tak lista
Ostry bit piona, Bezimienni piona
Uliczny rap dla szerokiego grona

Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu
Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu

Wul, styl Wul, mordę stul
Ostry bit produkcja, ma człowiek stój
Pójdzie brat za brata, niech spierdala każda szmata
Słowa w roli kata,
Zbyt długo Ci nie zajmie zgadnąć kto tu dziś wymiata
To dla każdego chłopaka,
Co go od nas dzieli krata
Ostry bit produkcja, standarnie zawsze szczera
Bezimiennych rap ponad murami więzienia
A każdego frajera, weź go szybko pogoń
Gdy cwelowi spojrzysz w oczy to pęka jak kondon
Pokojowych jak mormon to tutaj nie znajdziesz
Tutaj dwóch chłopaków mówi co dzień w ciągłej walce
Policją wciąż gardzę, jebane cweluchy, chuj im do dupy
To przewodnie hasło ciągle mojej grupy
Ostry bit, produkcja, cały czas w natarciu
Zero kontroli jak przy zarciu, na ulicznym poparciu
Ten rap rośnie w siłę [siłę]
Słowa zawsze szczere, choć nie zawsze miłe
To proste nie zawiłe, pseudo rap tu ginie,
Choćby wjebał się na minę, ino go z ulic skopać
Już nie będzie szpanerować, kurestwo trza kopać
Gdy nie ma zamiaru się wycofać
Zsyłka, tu tych których kocham
Witam [witam] , witam całkiem nową nielegalną płytą
Południowa Polska, rap incognito
I ta świeża płytka o specyficznym stylu
Rozejdzie się tak szybko jak przy dobrym dealu
Bo mamy swój styl, to mój styl fura,
Leszcza zamula, swój przy tym hula
Swój dla swojego a wróg dla wroga
Zwykły chłopaczyna nie udaje tutaj Boga
W końcu światło dzienne ujrzały te nagrania
Szczere słowa [co] szczerą prawdę odsłania
Ostry bit prezentuje to co ludzi bulwersuje
Ulica buduje a ja to przekazuje
Każdy chodnik, mur [mur]
Każdy blok, kamienica
Pełna rebela, pełna kurwica

Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu
Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu

Witam [witam] , witam całkiem nową nielegalną płytą
Południowa Polska, rap incognito
I ta świeża płytka o specyficznym stylu
Rozejdzie się tak szybko jak przy dobrym dealu
Bo mamy swój styl, to mój styl fura,
Leszcza zamula, swój przy tym hula
Swój dla swojego a wróg dla wroga
Zwykły chłopaczyna nie udaje tutaj Boga
W końcu światło dzienne ujrzały te nagrania
Szczere słowa [co] szczerą prawdę odsłania
Ostry bit prezentuje to co ludzi bulwersuje
Ulica buduje a ja to przekazuje
Każdy chodnik, mur [mur]
Każdy blok, kamienica
Pełna rebela, pełna kurwica

Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu
Niech każdy testuje, ostry bit, bit prezentuje
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
Bezimienni, Bezimienni, Bezimienni Bytom
To dla wielu zrozumiane przez niewielu
Mezo:
Chcesz być martwym bohaterem czy człowiekiem sukcesu?
Chcesz zrobic karierę czy być męczennikiem jak Jezus?
Chcesz poznać prawdę, a nie bzdurne akty prawne?
To co powiem będzie może politycznie niepoprawne.
Ciężko strawne dla tępnych mas żyjących tutaj,
Minął twoich błędów czas, ja ci pomogę, posłuchaj!
Straszyli cię Bogiem rodzice w domu,
W szkole opowiadano o utopijnym świecie komun.
Jak być jednym z milionów i za miliony cierpieć,
Jak zamiast korony na swą głowę wkładać ciernie.
Jesteś skrzywiony przyzwyczajeniem do tych prawideł,
Widzę, że w swoim życiu chcesz być tylko widzem.
A nie grać główne role i rozdawać karty,
Ja ci powiem, powiem ci co to prawdziwy artyzm.

Gdy coś nie jest zgodne z twoim interesem bądź anty,
Litość, ugoda są przestarzałe jak antyk.
Na nic twój pot u skroni, twój heroizm,
Możesz dwoić się i troić, słabych świat kroi.
Nie chcesz stać się ofiarą, musisz stać się katem,
Albo wybuchniesz jak wulkan albo wygaśniesz jak krater.
Ilu ludzi jest tylu chętnych na twoje miejsce,
Im bardziej jesteś łagodny tym masz szanse mniejsze.
Świat to wojna, na wojnie nie gra się czysto,
To ciągła rywalizacja, spójrz na rzeczywistość.
Czy władzę sprawują ludzie najuczciwsi? (nie)
Czy scenę okupują najlepsi emsi? (nie)
No właśnie poznaj co to faul, co to fałsz,
(poznaj szczęście) oddaj mi swą duszę jak Faust...

Ref: Słyszysz głos (nie ma ciszy) słyszysz głos, słyszysz go (go)
i nie uciszysz go

Owal:
Wczoraj przed klubem stałeś, myśląc że jesteś twardy,
przeklinając jak debil, zamykałeś drzwi od Audi,
opcja constans, ona młoda ty po koksach,
chciałeś pokazać że rządzisz by ona poszła,
taki kaprys, zachowanie durne i bez nazwy,
ty kasy masz na styk a mentalność gwiazdy,
powiedz, czego chciałeś, (?)
nazbierało Ci się trochę, chyba czas na spowiedź,
wczoraj przed klubem stałeś, dziś w kościele klęczysz,
wyznania przegranego, odcinek pierwszy,
ty, ukryty w mieście, krzyk, robisz hałas,
chciałbyś pochłaniać świat, by mieć wszystko na raz,
a dziś oddałbyś wszystko by móc spędzić z nią przyszłość,
ta jedyna bliskość nie pozwala Ci iść stąd,
to jest głos co przychodzi gdy opadną nerwy,
to nadzieja, wiara, miłość i nieba błękit,
dopuść mnie do głosu albo sobie odpuść,
bronisz wejścia do serca jak twierdza (?)
głos, wisząca siła zaszczepiona wewnątrz,
wybór, suma impulsów płynąca z zewsząd,
taki byłeś twardy, los podmienił Ci karty,
chciałeś być anty, od tatr po Bałtyk,
to napięcie się gromadzi w powietrzu wisi,
to jest głos, słyszysz go, nie ma ciszy.

Ref: Słyszysz głos (nie ma ciszy) słyszysz głos, słyszysz go (go)
i nie uciszysz go
Miusoh:
Nie ma mnie tam gdzie z reguły leżą sterty pieniędzy
co drugi ma jak w `Casino` ja w ciąż jak w `Ulicach Nędzy`
Ponoć nie da się być większym gdy tak się śmiechem sprzedam
Mimo to ci niby lepsi skończą jak Pesci w `Goodfeelas`
Ciąg dalszy `God Father'a` w miejscach, które codzień widzę
Popatrz jak to się robiło dawno temu w Ameryce
Tak jak ???? ja poświęcam temu życie
I choć jestem buntownikiem, to na zbyt wile nie liczę, wiesz?

Lilu (ref.)
Jeśli w końcu ten los zdobyć szczyty nam da
Nawet za sto lat ten film nie zmieni nas X2

Miuosh:
Nie ma mnie tam gdzie hajs sypie się jak dragi w `Parano`
Za to żyję w realu i mam więcej niż ???
Bo to nie to samo co widujesz gdy odpalasz beef'a
Tutaj co drugi, to `Preety Woman` tylko że na bitach
Bywa i tak, a my to i tak ciągniemy stale
Siedząc więcej lat z słowami niż pieprzony Woody Allen
Mimo iż wcale nie chcę mieć więcej, bo wiem gdzie moje miejsce
I jak ??? oddaje sprawie sercę
Widze przed sobą ręce jak w jebanej `Ósmej Mili`
Trwam w tym sam jak w jebanym `Die Hard'zie` Willis
Jak w `Niebie z wanilii` własny świat sobie tworzę
To te filmy dały mi kiedyś jego wzorzec
`Just Feel Me`, nie tylko ja wiem o czym mówie teraz
Ten świat byłby innym gdybyśmy mogli wybierać
Wole mówić nie gdy coś kusi, to kusi nie raz
Niż jak inni żyć zbyt szybko i zbyt młodo umierać

Lilu (ref.):
Jeśli w końcu ten los zdobyć szczyty nam da
Nawet za sto lat ten film nie zmieni nas X2

Nie ma mnie tam
Gdzie burzy się aleja palm
A powinnam tam być jak w Bareja w Khan
Pan Mann byłby chudszy od mojego portfela
Ale mam daleko tam jak do Kanbarey'a
(Nie ma tam mnie)
Gdzie plaże złotym piaskiem mienią się
A miałam mieć ten fejm jak Hitchcock po `Ptakach` ej
Wciąż udaję, że to film jak te komedie Koterskiego
Choć co dzień mam `Dzień świra` nie ma tam nic śmiesznego
(Nie szukaj mnie)
Tam gdzie rozwija się czerwony dywan
Tylko tu gdzie parkiety stoją w ogniu jak ten rydwan
Choć ma jeszcze Lu a Spike ma tylko Li
To pytam Wo Hard Game, a w mówicie (TY!)
Pytam Who Hard Game, a w mówicie...
Jeszcze nie chodzę kraść by zarobić na mieszkanie
możesz spokojnie spać choć mam przekręty w planie
Też nie na zawołanie ale coś musi się udać
by zjeść coś opłacić, wyjść gdzieś i się ubrać
Co tu przypuszczać popadnę w jakiś kredyt
spłacę go i zgasnę w fotelu jako emeryt
Są jeszcze trzy nery choć nie pierwszej świeżości
glukoza, szpik kostny i weź kurwa dorośnij
To nie jest proste i takie nigdy nie było
choć problem, problemowi i wiele się wydarzyło dość
Mieszkasz z rodziną stąd to bywa trudne, gdy
masz jedną lodówkę, a w niej oddzielną półkę
Zaraz się wkurwię, kupię samochód wiedząc
że sam sobie ukradnę go i ściągnę za to pieniądz
Za desperaty siedzą, przynajmniej spróbowali
wiedząc, że najlepszy plan także potrafi nawalić
(Mam dość) Ty też masz dość tych miejsc?
Więc spójrz prawdzie w oczy, nie traktują nas jak dziecko
Rodzina to świętość czcij matkę swoją
przynajmniej póki mieszkasz tu, bo może być chujowo..

Bo może być chujowo...
Bo...

Bo choć fury nawet nie mam, w końcu jakąś szybę piznę
dla Blaupunk'ta czy Pioneer'a by go zgonić na lewiźnie
Narkobiznes albo hera, a nie gospodarczy cud
robić za przedstawiciela handlowego bym tu mógł
Zgonił bym pakietów w chuj lecz nie z Cyfrowym Polsatem
ani nawet z Cyfrą Plus, bo jak spytasz tu o pakiet
To jak jeden kurwa Bóg pakiet tu kojarzą z grasem
I brakuje czasem słów (czasem słów brakuje nawet)
Patent jak szybki cash, możesz mieć jak pełny etat
rzeczywistość Cię przekręci będziesz winił za to nie fart
Marzysz drinki, lód gdzieś na plaży przy kobietach
przełknij gorzki, cierpki miód bo ławeczka to nie leżak
Z której na przystanku w mróz z rana wstajesz, wbijasz do mpk'a
I choć toniesz tak jak kursk wszyscy klepią Cię po plecach
Seta, żeby ogrzać myśli zimne, tu gdzie marzenia o firmie
dla wielu są infantylne. Przywykłeś? Człowieku to jeszcze nic!
Będziesz dzielił się ogryzkiem naplują Ci pestką w ryj!

Mam dość Ty też powiedz mi czego masz dość
Nieubłagany los jak cios daję nam w kość
Mam dość Ty też powiedz mi jeśli masz dość
Więc chodź...
[x2]
Jestem ZIP, dobrze o tym wiesz
Pozostaję poza, wyrwać się chcesz
Lojalność i przyjaŹń w dzisiejszych czasach
PrzyjaŹń to jest to co nas trzyma

Jędker, Jędker poza kontrolą
Turysta stoi sobie w świetle fleszy
Na tych kurwa fleszach wcale mi nie zależy
Szacunek od ludzi z ulicy zwycięży
Komercyjne gówno
Jedziemy im bogato, całą bandą równo
Ja jestem poza całym podrabianym rapem
A pierdolić rapu atrapę
ZIP na gapę, pasażer, poza układem
Teraz wam pokażę co znaczą wojaże
Marzę głośno, mam do tego prawo
By rodzina była zdrowa, mamo, tato, elo brat
Dzięki za wychowanie, parę dobrych rad i słów
Żebym te jebane układy połamać mógł
Poprowadzi Bóg, bez zbędnych słów
Kto przyjaciel, wróg, ZIP, rap
Tym żyję, dobry poziom łap, pierdol ochłap

[x2]
Jestem ZIP, dobrze o tym wiesz
Pozostaję poza, wyrwać się chcesz
Lojalność i przyjaŹń w dzisiejszych czasach
PrzyjaŹń to jest to co nas trzyma

Sokół, Sokół, Nocny Narrator, NN
Nieznany nikomu, bliżej niż sam chcę
Poza sztampą, poza układem
Poza mapą zasięgu jak całe ZIP
Poza tym pozostali ZIP'y, pozostali sobą
Poza konkurencją dziś po zewnętrznej wchodzą
Jestem poza układzikiem w polskich mediach
To fakt, choćbym mógł, choć ich znam
Wolnym być, wolę tak, robię rap
Czy ktoś go puści gdzieś tam?
Sam go puszczę, niedługo radio Prosto wam dam
Mamy sieć, mamy plan
I odbiorców od Tatr, aż po [?]
Przez Hackney, Kilbu, Jeżyce, Śródmieście
Kijów, Kraków, Moskwę oraz Serbię
Będziemy u ciebie, w twoim mieście
Więc weŹcie wreszcie rozejrzyjcie się
Poza komercyjnym gównem, pożal się Boże

[x2]
Jestem ZIP, dobrze o tym wiesz
Pozostaję poza, wyrwać się chcesz
Lojalność i przyjaŹń w dzisiejszych czasach
PrzyjaŹń to jest to co nas trzyma
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo