Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Na wiele spraw nie mam wpływu dlatego z dala od syfu
Wśród rapowego riffu ... usiądźmy przy kielichu, wrzućmy luz na moment
SZN moim domem, dystans ...
Popopopolej tu moim ludziom na zdrowie
Totototocosłyszysz to prawda co płynie w słowie
Ile mogę to zrobię, odpocznę jak legnę w grobie
Dystans dla wielu spraw pozwala zyć na poziomie
Wbij sobie w łeb to przysłowie
To wrogów pali podłoże
To ta nieufność z natury wiec chuja zrobić nam możesz
Weź lepiej stestuj poroże bo emanujesz jeleniem
Gdy akcja pójdzie na noże w głośniki wrzucę to brzmienie
Na bloki rzucam spojrzenie znów kogoś wchłonęła schiza
ktoś dostał butla na głowe bo w klubie znów na ubliżał
Nikt z nas nie boi się krzyża na którym widnieje klątwa
Dystans wpisany w kontrakt i lojalność do końca

ref.
To jest dystans
...
to oczyszcza gdy w chuja ktoś wali znów
Nie ma wyjścia trzeba uspokoić chód
....to jest dystans...

To jest dystans
...
to oczyszcza gdy w chuja ktoś wali znów
Nie ma wyjścia trzeba uspokoić chód
....to jest dystans...

Dzisiaj gdy każdy się ściga o prędkość wersu na bitach
Ja wale drina i pisze zwrote, nagrywam i znikam
Ponad chodnikami śmigam z dystansem rozkminiam teren
Kiedy wjeżdżamy na scenę recenzent węszy aferę
weź lepiej wsłuchaj się w brzmienie bo mamy gruba bajere
To w ruchach dystans wiesz sprawia że odpowiadam za siebie
Zdystansowany do Ciebie, ocen opinii na forum
Praz kolejny mam powód by dusić tym amatorów
Trzymam się z dala od sporów opartych na grze pozorów
Kontroluj co mówisz ziomuś uważaj co mówisz komu
By nie zaniżać poziomu pozycji własnych wyborów
Kielona ładuje w pyska nagrywam RAP bez oporów

ref.
To jest dystans
...
To manifest miłości do was bracia i siostry
Choć sztandary chwały trawią pożary
A ludzie palą między sobą mosty
Miałem sen o silnym społeczeństwie tak jak Luther King
Choć nienawiść tkwi w naszym człowieczeństwie

Nie chcę moim braciom pisać listów do więzienia
żeby mogli palić towar na relaks z własnymi braćmi na imprezach
i nie musieli brać go w kredo potem pchać go po osiedlach
nie musieli nigdy więcej juz wyjeżdżać za ocean
i tam robić za kelnera i znosić upokorzenia
żeby moje siostry szanowały swoich mężczyzn
nie chciały się pieprzyć z każdym kto prawi komplementy
żeby moi bracia nie zdradzali swoich dziewczyn
żeby żadna moja siostra już nie wyszła za potwora
i żadna siostra nie spotkała już Simona Mola
niech tą męską *****ę zabije ebola

Żeby żaden z moich braci już samotnie nie umierał
otulony białym śniegiem tak jak Marcos w herach
żeby żaden z moich braci nie był piątki dla dillera
to handlarze białej śmierci, śmierć na imię ma tu feta
żeby siostrą moich braci nie była hera
choć narazie to legenda o brązowych zębach
nie chcę już po żadnym z naszych nigdy płakać na pogrzebach
czarny garniak chcę nakładać tylko na wasze wesela
a Pietrona nie zapomni pozdrów Da Master J
żeby żaden dobry ziomuś nie był w szponach nałogu
niewinnie zwanego melanż, juz się nie dogadasz na imprezach
jak w Gostoku ze sprzedawcą lodów teraz
żeby moje siostry nie były dyskryminowane
traktowane jak mięso, bracia mieli dobrą pracę
zarabiali legalnie, choć to nie zdarza się często
i kończyli edukację, życie na ulicy to nie ulubiony przedmiot
byśmy razem nieśli hip-hop, kochali go ponad wszystko
niepokorne dziecko jazzu kultura a nie zjawisko
i może Hukos to Morus tonący w swojej Utopii
To wszystko o nas dla nas bracia i siostry

[x2]
Bracia i siostry to wszystko jest dla nas
Pan Kraca riposty na przyszłość stawia
Bracia i siostry stańmy się rodziną
Zaznaczam tu wnioski, dbajmy o tą miłość

Bracia i siostry, kiedy piszę te słowa
Bym je od nowa potasował na starcie
i to wszystko to ta wypadkowa
bo o was się martwię i o przyszłość
by z miłości rodziły się nasze dzieci
a pomóż nie mówiły rodziny nie mając domu
nikomu by nie brakowało chęci by zajawki rozkręcić
żeby małolaty nie biegały z pakietami [?]
z nożami pod blokami dla zabawy bez pamięci
w nocy na osiedlu bez przemocy kroczyć można
żeby sióstr nie gwałcono
nie mówiono bądŹ ostrożna przed wyjściem
żeby w lecie leciało się na boisko
a po odbiór przyjaciół z wakacji na lotnisko cisnę
by nie trudno było wierzyć, z pracy hajs
można przeżyć bez kradzieży i realizować plan, właśnie tak
Bracia nie zdradzają braci w krwi omerta
w szpitalach pacjenci bez kolejki
bez pieniędzy w kopertach, bracia i siostry
byśmy doszli do celu nie po trupach ta jazda
bez koneserów prawa z tych neseserów tu serum prawda
i lojalność mym orężem, żeby żony żyły w zgodzie z mężem
a ci nie przychodzili pijani co dzień, wężem
Bracia i siostry byśmy znali swoją wartość
a miłość nie zostawili martwą
choć nie wszyscy się odnajdą, trzeba z wiarą
trzeba z wiarą

[x4]
Bracia i siostry to wszystko jest dla nas
Pan Kraca riposty na przyszłość stawia
Bracia i siostry stańmy się rodziną
Zaznaczam tu wnioski, dbajmy o tą miłość
Każdy z nas tu ubiera się jak angielski chuligan
Teski wzrok wbija się w nas, tak jak w mordę tulipan
Moje ziomy, niektórych z nich mogłeś widzieć na klipach
Taki styl ubioru powinni nam wpisać w metrykach
Katany Henri Lloyd'a, dżinsy Boss'a
Polówki Polo Sport'a, kurtki Schott'a
Dresy Lacoste'y, buty Le Coq Sportif
Skóry szwedki, mówią, że jesteśmy tandetni
Air Max'y kupujemy częściej niż niunie tampaxy
I chodzimy na imprezy gdzie Technics'y i Westtax'y
W takich ciuchach na te ławki
W dłoniach zimny browar, to nasza pierdolona moda
Na bank niedługo będzie chciał ją wylansować
Jakiś projektant, założę się o dobry towar
Styl z Ursynowa - wąskie dżinsy, polo w paski
Inni robią sobie trwałą, a nas wolą laski

Gdy wchodzimy do klubu na pewno nas rozpoznasz
Mamy ten styl na twarzach, nie tylko na spodniach
Widać po mordach - Ursynów 100%
Chcemy podrywać dupy i wydawać flotę
Gdy wchodzę do klubu twoja niunia patrzy na mnie
Mógłbym to zrobić z nią dziś w twojej wannie
Mój styl dla niej jest lepszy 100%
Bo daje jej to, czego chcę nie dając stokrotek

Sobotni wieczór, nasza banda w ciemnych jesionkach
sweterki Gant'a, chociaż czasem zero na kontach
Jedni wolą dziś mieć katar, inni idą na jointa
Nie zdziw się, jak zobaczysz logo Joop'a na spodniach, wiesz
Dobrze wyglądać tutaj znaczy coś innego
bo nie przestrzegamy reguł jak modele na wybiegu
Pamiętam czasy, gdy nie chcieli wpuszczać mnie do klubów
teraz mam VIP'owskie karty i szacunek tłumów
Kiedyś nosiłem Fubu, dziś wolę inny styl
Chcesz zdissować, spróbuj, i tak jestem lepszy w tym
Bo hip-hop to mam w duszy, a na sobie dobre ciuchy
Taki mamy tutaj styl od czapek po buty
Kumasz? nie pytaj czy nas stać na najlepszy wikt
ziomy mają nielegale albo rap i najlepszy bit
więc policja wciąż próbuje ścigać ich
ale psy są górą tylko w reklamach Pedigree

Gdy wchodzimy do klubu na pewno nas rozpoznasz
Mamy ten styl na twarzach, nie tylko na spodniach
Widać po mordach - Ursynów 100%
Chcemy podrywać dupy i wydawać flotę
Gdy wchodzę do klubu twoja niunia patrzy na mnie
Mógłbym to zrobić z nią dziś w twojej wannie
Mój styl dla niej jest lepszy 100%
Bo daje jej to, czego chcę nie dając stokrotek
[tylko tekstyhh.pl]
Gdy noszę baggy, możesz być pewien, że uszyte w Polsce
Ciuchy od ziomów to Moro, Fokus i Stoprocent
Strzelam rymami, słowami cierpkimi jak ocet
noszę styl, flow, jak chłopak z podwórka a nie docent, yo
Nie głosują na mnie w audiotele
Ursynów pod blokiem to ja i moi przyjaciele
W TV publicznej wciąż robią z rapu aferę
choć mamy lepszy styl niż ich szef z każdym prezenterem
razem wzięci, podwórkowi prezydenci
Gdy wchodzimy do klubu pęka słupek rtęci
Na nogach Reebok Classic, pierdolić Martensy
Mówią, że nie mamy klasy i nie mamy stałej pensji
pierwsze fałsz, drugie w większości prawda
Tommy Hilfiger, Boss, Joop, Burberry, Prada
Styl z osiedla gdzie uważasz na to co gadasz
ale nie chcą go w mediach, bo robi bałagan

Gdy wchodzimy do klubu na pewno nas rozpoznasz
Mamy ten styl na twarzach, nie tylko na spodniach
Widać po mordach - Ursynów 100%
Chcemy podrywać dupy i wydawać flotę
Gdy wchodzę do klubu twoja niunia patrzy na mnie
Mógłbym to zrobić z nią dziś w twojej wannie
Mój styl dla niej jest lepszy 100%
Bo daje jej to, czego chcę nie dając stokrotek
Daj procentową mani to non ziom
ale ta pogoń za kasą sprawia
że to łączy nas razem za kasę daje nam pstro
wystawiam łapę a ty płać sukinsynu
bo na rapie chuja się dorobisz ziomuś
nie jeden się buja bagaże gra w toku
już ktoś ich szuka chcieliby mieć spokój
ale nie znaleźli szczura co się czaił w mroku
hahaha wciskają kamyk zielony
siadamy dane przepuszczamy mamy wszystko gdzieś
lecz chamy śmierdzą nędza krzyczą pchamy się więc
damy uciekają a ja z nimi
cześć nie mam kasy w drugiej klasie
ale nie poddam się pociąg długi jest moje długi
też być bogaty chcę, chcę mieć piter w chuj lubię wiesz
w nim same stówy bilon gubić

[x2]
To jest ten pociąg z forsą
który tu robi uu uu
jadę przed siebie prosto
zarobić parę stów, stów
nie każdy ma ochotę wziąć cię na swój fotel
bo za taką flotę masz swój dom
a ty gość się zastanów lepiej kto tu kogo ciągnie
czy pociąg ciągnie ciebie czy też ty pociąg ciągniesz
ja sam nie wiem ale siedzę wygodnie
i patrzę przed siebie jak czas mija za oknem
i słyszę szum ej i widzę dym ej
ciągnie się tłusty szum od metra szyn ej
dla mnie każdy to wróg chodzi o biznes
bo kto ma system zarobi cyfrę

Wiem pierwsza klasa sztuki na obcasach do pasa
to już nie ten sam [?] gdzieś haj
albo w tych czasach pozmieniało się dzieciaku
mam w rękawie asa a w kielichu bardzo stary napój
innych dramatów ziomuś karta rozdana
nie mam czasu swego hajsu komuś za darmo dawać
wiesz chcesz to wysiadaj wiesz ja chce zarabiać cash
to stara zasada jest nie ma co się poddawać
tak nie wypada powstanie biedy jest blisko
ludzi w [?] do celu chce dobyta szybko
a pociąg musi mieć równowagę bo dusi się
wyrzuci cie naprawdę więc zwróć uwagę na piski ej
co masz to bierz i tak nie lubisz mnie ziom
czasem tak jest to plik idę na milion
a reszta dalej wali w obsady szalet tu
stara się sprawę załatwić na kolejnej stacji

[x2]
To jest ten pociąg z forsą
który tu robi uu uu
jadę przed siebie prosto
zarobić parę stów, stów
nie każdy ma ochotę wziąć cię na swój fotel
bo za taką flotę masz swój dom
a ty gość się zastanów lepiej kto tu kogo ciągnie
czy pociąg ciągnie ciebie czy też ty pociąg ciągniesz
ja sam nie wiem ale siedzę wygodnie
i patrzę przed siebie jak czas mija za oknem
i słyszę szum ej i widzę dym ej
ciągnie się tłusty szum od metra szyn ej
dla mnie każdy to wróg chodzi o biznes
bo kto ma system zarobi cyfrę
Gdy pierwsze rymy EPMD stereo hi-fi przyniosło
bit wszedł jak w masło, staremu pękło wiosło
Zainteresowanie rosło, wiesz czego chcę
na czele K-ce HC i wolne rzemiosło
na majku, sprawdź to nie słuchaj laików bo
teraz GOP w lirycznym strajku chcesz szacunek daj tu go
co ty na to? realizuję swój plan, jak Gan
poleje się szampan, w Afryce zagra tamtam
o swoje dbam sam, ze mną kolesie
w miejscowym projekcie ale wspólnym interesie
to niesie, więc
spuść nos na kwintę jak chcesz nad miastem oddech
[?] jak Winterfresh więc go sprintem bierz
wieje z B O G U C I C E, patrzę i widzę wciąż
sprawy otaczajace mnie, odzwierciedlam je
jak zwierciadło, chwytam co moje jak w imadło
bo szczęście z nieba mi nie spadło

witam na majku słuchaj, prawdziwych tych słów puszczonych w eter

Witam na majku jestem nie do pokonania tu
bo F dodawane do O dodawane do K dodawane do U do
S dodawane do M dodawane do O dodawane do K to
elementarna siła kultury H I P H O P
HC usta miasta K-ce
siedzę w tym głęboko jak w THC w szkle
N I G D Y W T L E i prze N I G D Y S T O P
na mój smoczy nos pachnie tu rymami czyli powyginanymi słowami
powyginanymi na tyle na ile mogę zgiąć zębami
szarpie harpie kłami w końcu biorę dynamit
nie pierdole się z nimi tylko jedynie czasami nie mogę wytrzymać
w ręce CKM rymy to są naboje
mikrofon nimi załaduje, zarepetuje, celuje i wystrzeliwuje całe serie
wytaczam artylerie wpadam w furie i tnę cię w arterię
sprawdź moją galerię, otwieram loterię
zwrotka tego totolotka jak lotka trafia w twojego kotka
na punkcie rymu i języka czyli konika Pana Miodka
technika to gra, cała zabawa polega na licytowaniu słowa
minimalna stawka dwa i pula otwarta
witam na majku słuchaj, prawdziwych tych słów puszczonych w eter

Niech żyje Dąbrowa i niech żyją Katowice
Południowy patriotyzm właśnie się tym szczycę
Rymy prawdziwe jak rymy Heltah Skeltah
Twarde realia a nie psycho ściemka
To ma być hip-hopem a nie drogą do gwiazd
Szacunek dla Katera za to co robi teraz
Poczekaj za dwa lata minie moda
Wtedy zobaczymy ilu zostanie
Na hip-hopowych wodach (pewnie)
Nie ma siema
Człowieniu zawsze strzała, stary
Z Dąbrowy jestem i używam swojej gwary

witam na majku słuchaj, prawdziwych tych słów puszczonych w eter

Na majku Dene
Trzech miast i styli połączenie
Razem z Fokusem, Basem, Jotejot
hip-hop tu cenię
Inne korzenie
Lecz z południa pochodzenie
Nie jak od Wasyl
Wolę z kumplami na scenie
To nie pieprzenie
Własne myśli w głowie mam
Zawsze prawdę gram
Nie chcę zostać sam
Swoich ludzi znam
Tu kasa nie jest matką
A sława pułapką
W pogoni za karierą
Nie otaczaj się klatką
Czas nie czeka
Człowiek patrzy na człowieka
Pozytywny obraz jak skazany ucieka
Lecz ja trzymam się z nimi i mnie to pasuje
Życiowy pech każdego z nas prześladuje
Ja to czuję, kumpel pomocy potrzebuje
Udzielam mu jej i nigdy ręki nie żałuję
Mam swoje zasady, bo dobra przyjaźń procentuje
Z Miro mikrofoni dla wszystkich produkuję
Mi to pasuje
Nie w postoju lecz zawsze w pracy
A więc jestem na majku
Dla was wszystkich rodacy
(nie weźmiesz mi nic)
Póki serca mi nie wyrwiesz, nie weźmiesz mi nic
(coraz, coraz więcej)
Każdy rok daje coraz więcej sił
(dotyka mnie niczym Bóg)
Póki każdy loop dotyka mnie niczym Bóg,
będę to robił dopóty dopóki będę mógł!

Niejeden kiedyś pierdolił by to skończyć,
Jeśli w to wierzysz dziś, uwierz, jutro w to zwątpisz,
Chcesz tą drogą iść? Tu łatwo zabłądzić,
Na bal przyjdziecie kiedy jad zacznie się sączyć,
Ulice nie dają Ci miejsca na oddech,
Tu nie liczy się pech, a żaden grzech to nie problem,
Mało przyjaźni gestów, jesteś szeptem wśród szelestów,
W chuja możesz wsadzić ten swój progres,
Underground, skończ, mnie to nie jara,
Niech wyłożą na to hajs, może zaczną się starać,
Królowie podziemia do kupienia za dolara,
Patrzący na mikrofon, jakby chcieli się nim zadowalać,
Stój, wypluj smród, popatrz wokół,
Mnogość dostępu to jak opium dla bloków,
Ja krok po kroku, dzień za dniem, rok po roku,
Dobrze wiem, że nie skończę men, jestem w toku!

(nie weźmiesz mi nic)
Póki serca mi nie wyrwiesz, nie weźmiesz mi nic
(coraz, coraz więcej)
Każdy rok daje coraz więcej sił
(dotyka mnie niczym Bóg)
Póki każdy loop dotyka mnie niczym Bóg,
będę to robił dopóty dopóki będę mógł!

Tu nie masz gwarancji bytu, nieważne jak składasz,
trudno się wspinać, o wiele łatwiej jest spadać,
liche egzystencje są oparte na układach,
klepanie pod dupkach i wieczna maskarada,
połowa kotów possałaby za feata,
a druga połowa z zawiści chce pozbawić Cie życia,
to gniazdo węży, każdy walczy by być większy,
a jęczą jakby budzili się z fiutami w odbytach ziom,
kurewstwo strzepuje z ramion jak łupież,
pierdole ich lamenty, skończą jak gówno na bucie,
pieprzyć sentymenty, w szczególności te cudze,
jestem tu, więc gdy oni Cię uśpią ja Cie obudzę,
stój, popatrz w przód tak bez złudzeń,
dokąd to biegnie i kim są kurwa Ci ludzie,
masa zasad i reguł, w obłudy ścieku,
przełomów wieku, obojętnych na myślenie i czucie.

(nie weźmiesz mi nic)
Póki serca mi nie wyrwiesz, nie weźmiesz mi nic
(coraz, coraz więcej)
Każdy rok daje coraz więcej sił
(dotyka mnie niczym Bóg)
Póki każdy loop dotyka mnie niczym Bóg,
będę to robił dopóty dopóki będę mógł!
Czas przyśpieszył czujesz szybciej tu leci
Pokój dla po koncertowych nienarodzonych dzieci
Wokół mnie banknot kredytowa
Wszechmogący złoty zamiast boga
P i h solo daleka droga
Robisz za ogon to jej nigdy nie pokonasz
My autostradą po prawej przerywamy pas
Kurwy które wpadły w trans nie kocham was
Tajna tatiana oferta limitowana
Ostro wzięty zakręt, mogą znależć nasze ciała
Nie tym razem na szyji srebrna równowaga
Balans powaga nie wyrabiasz to wysiadasz
Głupota i rozsądek w aferze w pojedynku
Tym razem wyszliśmy cali z labiryntu
Bez paniki dekompresja olej
Pije z gwinta nie ma polej

Ref:x2
Dużo się zmieniło że ja pierdole
Tym, tym razem
Czas uczy człowieka ty znasz tą szkole
Tym, tym razem
Bity wkurwione lekko nie ma
Tym, tym razem
Dziś na trzeźwo, jutro trzeba się najebać
Tym, tym razem

Pech tym razem zwrotke otwiera
Ciągle w akcji widzisz na rozjazdach
W hotelu afera,
Wykręcone ręce, prawo do milczenia
czuje że żyje czuję że umieram
1,96 promila tak się bawi pierwsza liga
To większe gotówki, To częstsze klubówki
Spalone domówki, to wszystko tym razem
wyższe gaże, dziury same dzwonią
sądząc że się chetnie popierdolą
Jakbym był zigolo, wystarczy świeże polo
Cieknie zip, Tym razem P I H PIH
Nie do radia hit, nie bierz przykładu
Bo nie jestem model, Mówią że nie śpie pije
i Tylko pierdole, to naprawde wole
Sam nie szukam wrażeń, dużo się zmieniło

Ref:x2
Dużo się zmieniło że ja pierdole
Tym, tym razem
Czas uczy człowieka ty znasz tą szkole
Tym, tym razem
Bity wkurwione lekko nie ma
Tym, tym razem
Dziś na trzeźwo, jutro trzeba się najebać
Tym, tym razem

Dysko kluby trawią moje miasto jak nowotwór
robaczywe w środku dj wali potwór
Dwieście kilometrów dalej dalej dalej
Trzecia edycja 600v tym razem
Nagrywki w schronie, zgon po zgonie
Skandaliczny jestem w swoim żywiole
A widze tych mcs na scenie dancing
Skaczą ale nie pod swoje wersy
Każdy z nich pierwszy przepuści to ksero
Nie ma gry fair, Niech słodkie rzeczy
Robi ferero kulturoznawcy hiphopu
na bank to zjebią, zrównają z ziemią
nieobiektywnie ocenią, nie są zemną
ściemnią nota będzie inna
żałosne dziury które szczą po windach
chłopaczyny i tak nawiną swoje 16stki
nie ważne kto na nas patrzy tym razem

Ref:x2
Dużo się zmieniło że ja pierdole
Tym, tym razem
Czas uczy człowieka ty znasz tą szkole
Tym, tym razem
Bity wkurwione lekko nie ma
Tym, tym razem
Dziś na trzeźwo, jutro trzeba się najebać
Tym, tym razem
Miusoh:
Nie ma mnie tam gdzie z reguły leżą sterty pieniędzy
co drugi ma jak w `Casino` ja w ciąż jak w `Ulicach Nędzy`
Ponoć nie da się być większym gdy tak się śmiechem sprzedam
Mimo to ci niby lepsi skończą jak Pesci w `Goodfeelas`
Ciąg dalszy `God Father'a` w miejscach, które codzień widzę
Popatrz jak to się robiło dawno temu w Ameryce
Tak jak ???? ja poświęcam temu życie
I choć jestem buntownikiem, to na zbyt wile nie liczę, wiesz?

Lilu (ref.)
Jeśli w końcu ten los zdobyć szczyty nam da
Nawet za sto lat ten film nie zmieni nas X2

Miuosh:
Nie ma mnie tam gdzie hajs sypie się jak dragi w `Parano`
Za to żyję w realu i mam więcej niż ???
Bo to nie to samo co widujesz gdy odpalasz beef'a
Tutaj co drugi, to `Preety Woman` tylko że na bitach
Bywa i tak, a my to i tak ciągniemy stale
Siedząc więcej lat z słowami niż pieprzony Woody Allen
Mimo iż wcale nie chcę mieć więcej, bo wiem gdzie moje miejsce
I jak ??? oddaje sprawie sercę
Widze przed sobą ręce jak w jebanej `Ósmej Mili`
Trwam w tym sam jak w jebanym `Die Hard'zie` Willis
Jak w `Niebie z wanilii` własny świat sobie tworzę
To te filmy dały mi kiedyś jego wzorzec
`Just Feel Me`, nie tylko ja wiem o czym mówie teraz
Ten świat byłby innym gdybyśmy mogli wybierać
Wole mówić nie gdy coś kusi, to kusi nie raz
Niż jak inni żyć zbyt szybko i zbyt młodo umierać

Lilu (ref.):
Jeśli w końcu ten los zdobyć szczyty nam da
Nawet za sto lat ten film nie zmieni nas X2

Nie ma mnie tam
Gdzie burzy się aleja palm
A powinnam tam być jak w Bareja w Khan
Pan Mann byłby chudszy od mojego portfela
Ale mam daleko tam jak do Kanbarey'a
(Nie ma tam mnie)
Gdzie plaże złotym piaskiem mienią się
A miałam mieć ten fejm jak Hitchcock po `Ptakach` ej
Wciąż udaję, że to film jak te komedie Koterskiego
Choć co dzień mam `Dzień świra` nie ma tam nic śmiesznego
(Nie szukaj mnie)
Tam gdzie rozwija się czerwony dywan
Tylko tu gdzie parkiety stoją w ogniu jak ten rydwan
Choć ma jeszcze Lu a Spike ma tylko Li
To pytam Wo Hard Game, a w mówicie (TY!)
Pytam Who Hard Game, a w mówicie...
HG
Wirus

(...jestem już gotów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...stąd właśnie jestem, lecz dla mnie nie ma granic...
...jestem już gotów by przywitać Mokotów bez kłopotów...)
JLB!
(...nikt nam nie podskoczy...)

[Wilku]
Walę prosto z mostu, rozwiązuję co zawiłe,
Zawsze jestem i będę tym, kim byłem,
Tu się urodziłem i umrzeć bym chciał tu,
M-O-K-O-T-Ó-W, Hemp Gru.
Jak w Dreszerze żul-ławka na zawsze tu zostanę
Ustawka przy kamieniu - ty wiesz co jest grane
Ziom, wiem, leci dzień za dniem
Laguna całą dobę, ze mną BZD, DZM
Skręt jak tlen i browarków parę na prześwicie
Kolorowsze staje się szare życie
Wieczorem, o świcie, zawsze jest pokrycie
Czaisz? Nikt w chuja nie wali
Ten pali, ten pije - się żyje dzieciak
I to się zgadza
Hemp Szop to nasza baza
Chcesz pogrywać? Odradzam
Odpada ten, który zwadza
Walcz i uważaj, bo miejskie bagno wciąga
AWW, Emokah jak nowy smak jointa
Nie zapomnę o początkach
Dla braci piątka
Służeźnia, Pigalak, 271 teren
pierwsza jazda i przyjaciele
Elooooo

(...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...stąd właśnie jestem lecz dla mnie nie ma ganic...
...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...)
JLB!
(...nikt nam nie podskoczy...)
(...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...kolażuję...
...emokah...
...jestem już gótów by przywitać Mokotów bez kłopotów...)
Mokotów na zawsze, na zawsze moc kotów.

[Żary]
Mokotowskie miejscówki przeze mnie dobrze znane
Mieszkam tutaj i wiem co jest grane
Działki, Jordanek, park, oczy nastukane
WNM ze mną tutaj są w Emokah
Nasz wspólny dom
Nie jesteś stąd, lepiej nie unoś głosu, zmień ton
Nasza wiara, nasza broń
Podam dłoń temu, który na szacunek zasługuje
Mówię o ziomkach
Dla ludzi rapuję
Warszawa, tu się wychowuję
Bez większych kłopotów, właśnie dobrze się czuję
Właśnie tu - Stary Górny Mokotów
Czas wolno upływa, Hemp Gru tu odpoczywa
Teraz ja, Żary, taka jest ma ksywa
Ma ekipa JLB do końca życia w sercu mym
Do końca życie HWDP
Emokah, Mokotów na zawsze, Emokah...

[Włodi]
Pewne słowa mam w pamięci wyryte
Choć słyszałem to dawno nie zapomnę żadnej z liter
Szanuj dzielnicę, na której żeś się wychował
Tu się uformował twój styl i charakter
Więc jest faktem nierozerwalny związek
Z dzielnicą, na której mogłem spokojnie dojrzeć
Wizualnie to betonowa ochyda
Dlatego ta miłość może głupia się wyda
Tu się czuję jak w wodzie ryba
Bo lubisz chyba miejsca gdzie są dzieciństwa ślady
Pierwsze konflikty, pierwsze układy
Tu doświadczyłem zdrady, ta miejscowa dziewczyna
Na SŁŻ dzień kończę i zaczynam
Tekstu finał - przez okno na osiedle patrzę
I powiem jedno: Mokotów na zawsze
W mojej pamięci a jakże na zawsze

(...jestem już gotów by przywitać Mokotów bez kłopotów...
...kolażuję...
...emokah...
...stąd właśnie jestem lecz dla mnie nie ma granic...)
[Peja]
Jak Cali Agenci mam na dobre życie chęci
Czym różnie się od innych (niczym) robię to co umiem
Mam zdolności wybitne (może) wiem, że mnie rozumiesz
Wiedz, że także dużo umiesz tylko w siebie brachu uwierz
Podnieś się, złap napęd a wnet rozwiniesz tu skrzydła
Wuchta bezsilnego bydła, zdychają nie chcąc wytrwać
I ucieczka w narkotyki, riki tiki, max rozjebka
Bez świadomości życia swego nie polepszasz
Zero przyjemności, wrażliwości, znieczulica
Tej (ulica) od J do E, takie życie was zachwyca?
Jedna miłość do wszystkiego co otacza, daje przetrwać
Tylko nie rozpaczać, marzeń nie zatracać, nie płacz
Nie wstydź się swych pragnień, nie załamuj gdy porażka
Wiedz, że nie skończysz tu na dnie, rap to nie jest z mlekiem kaszka
Siedem chudych lat minęło, ja powoli to odczuwam
Kluby, muza, wóda, na ulicach rozróba
Gdy przypał to zguba nawet wrogom mym nie życzę
W imieniu ludzi krzyczę, w sercu zawsze mam Jeżyce
Tylko od ciebie zależy jak wygląda Twoje życie
I choć dzielą nas różnice dąż do życia w dobrobycie
Czy w bogactwie, skrajnej biedzie, o suchym ryju czy obiedzie
Tylko od Ciebie, pamiętaj, nie czekaj masz wybór przecież

Ref.:
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to

Wierze w siebie, wierze w Ciebie, wierzę w to co robię
Miłość, ukojenie, spokój znajduję w hip hopie
Gdy stopa mocno kopie, robię głośniej i odpadam
Wierzę w to, że nowy tekst do tego bitu składam
Wierzę w to i siadam, piszę to mi przeznaczone
Pozostawię coś po sobie zanim ducha tu wyzionę
Wierzę, że się uda, mój rap to nie masówa
Proces twórczy fucha trudna jak nocna robota brudna
Taką wykonuje większość
Powody brak perspektyw, jutra lepszego niepewność
Znam ludzi gotów uczestniczyć w każdym przedsięwzięciu
Nie obce życie w napięciu, nieodłączny stres w zajęciu
Jak się boisz no to skręć tu, oni pójdą dalej prosto
Ty powiesz, że pod górkę, przerażony jesteś mocno
Życie, wolność do stracenia, lecz postępek się nie zmienia
Sfrustrowani sprawnie walczą, reszta jest już bez znaczenia
Wydarzeń opis dla mnie, młody się do fuchy garnie
W życiu może wybrać marnie, źle obstawi daną partię
Bierze co chce bo tu cena nie gra roli
Powierz w głowie się pierdoli, ryzyka smak nie boli
Tylko zachęca, nęci, nabierają chęci
Na jeszcze więcej, jeszcze bo niełatwo ich powstrzymać
Większość małolatów chce właśnie takie życie wybrać
Często nie chcą inaczej, łapią się prostych rozwiązań
Bo twardym wymogom życia muszą jakość sprostać

Ref.
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to

To normalne, że wyciągniesz rękę po wszystko co możesz
Nauczony nie mieć nic, z kumplem się podzielisz wzorzec
Do naśladowania ten kto wzbrania, pierdol drania
Materialny układ zawsze do zlikwidowania
Styl konsumpcyjny w życiu wszystkiego nie przesłania
Nie daj się omotać kasie, nie zapomnij skąd pochodzisz
Zawsze będziesz miał na plus, wiedz że ludzi coś obchodzisz
I choć z nędzy do pieniędzy nikt nie wytknie Ci
Masz więcej, bo na sukces ten jebałeś, harowałeś ile wlezie
Lepszy wcale nie jesteś, ale pomóc możesz przecież
Wiadomo, że pomożesz o tym zawsze musisz wiedzieć
Nie potrzeba mi nic gdy jesteś ze mną w drogę, jedziesz?

Ref.
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to
Nie umiemy żyć ze sobą, nie możemy żyć bez siebie,
Dobrze nam bywa bez siebie, ale ze sobą jak w niebie.
Jesteśmy dla siebie jak chiński znak równowagi,
Coraz bardziej jestem pewien, że los dobrze nas zaprowadził.
Nie możemy istnieć bez siebie jak bez nocy dzień,
Jak bez ciemności światłość, jak bez życia śmierć,
Wiem, że rany na sercu przeze mnie zadane się goją powoli
I wiem, że to boli, Ty jesteś moją ostoją i chociaż nasze życia
To walka dwóch różnych światów
Moje życie bez Ciebie byłoby jak ogród bez kwiatów,
Ja czasami przy Tobie czuję się jak niemowa,
Bo w słowniku nie ma takich pięknych słów, żeby Cię zdefiniować
I nawet wszystkie razem wzięte komplementy świata
Są za brzydkie, żeby kogoś takiego nimi oplatać.
Jesteś cudem natury, moim natchnieniem
Moją muzą, moją weną, moim przeznaczeniem.

ref:
Pomimo mych wad wciąż mnie kochasz bezgranicznie,
Jesteś jak rzadki kwiat w ogrodzie botanicznym,
Tak wiele bym dał, by wymazać wszystkie krzywdy
Te złe wspomnienia stłamsić gdzieś, a zostawić te najlepsze.

Za każdym razem, kiedy Ty przeze mnie płakałaś,
To jakaś część mojego serca jakby we mnie pękała.
Awantury, wyprowadzki, ciche dni,
Sytuacje, których tak naprawdę nie powinno być,
Za które siebie winie, zrobiłem Ci tyle złego
Zobaczysz żal minie, po prostu trzeba czasu do tego.
Nie mogę sobie wybaczyć niektórych rzeczy, uwierz,
Choć wiem, że ciężko uwierzyć w niektóre rzeczy co mówię.
Wiem, że trudno wymazać przykre wspomnienia
Są bolesne jak spacer na boso po rozżarzonych kamieniach,
Choć nie raz nie doceniam, jakie mnie szczęście spotkało,
Przetańczyć z Tobą noc całą chcę, dla mnie jeszcze to mało,
Bo tak jak Twoje feromony żadne Coco nie działa,
Jesteś pięknym motylem uwięzionym w kokonie ciała.
Kocham Cię nad życie i mogę Ci to mówić co dzień,
Na żywo, na płycie i przy ołtarzu pod Bogiem

ref:
Pomimo mych wad wciąż mnie kochasz bezgranicznie,
Jesteś jak rzadki kwiat w ogrodzie botanicznym,
Tak wiele bym dał, by wymazać wszystkie krzywdy
Te złe wspomnienia stłamsić gdzieś, a zostawić te najlepsze.

Za każdym razem rozchodzimy się, by do siebie wracać,
Jeszcze zanim się skończy kłótnia ja już chcę Cie przepraszać.
Mam trudny charakter i jestem tego świadom,
Bardzo chciałbym na muzyce zarobić nam na rodzinę, na dom.
Jeszcze będzie czas, zobaczysz odwróci się karta,
Każdy dobry człowiek w życiu w końcu musi mieć farta,
Jeszcze będzie dobrze uwierz, ja to wiem
I czuję, że zakochuję się w Tobie z dnia na dzień
Coraz mocniej, pójdziemy na spacer, usiądziemy w cień
Będzie tak cudownie, jakby to był tylko piękny sen,
Jesteś dla mnie jak tlen do życia potrzebna,
Nawet wtedy, kiedy bywasz dla mnie taka wredna.
Jesteś jedynym przyjacielem, który nigdy nie zawiódł mnie,
Gdyby nie Ty pewnie już dawno bym zatracił się
I gdzieś tam wysoko przeznaczenie jest nam pisane
W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, amen

ref:
Pomimo mych wad wciąż mnie kochasz bezgranicznie,
Jesteś jak rzadki kwiat w ogrodzie botanicznym,
Tak wiele bym dał, by wymazać wszystkie krzywdy
Te złe wspomnienia stłamsić gdzieś, a zostawić te najlepsze.

Pomimo mych wad wciąż mnie kochasz, wciąż mnie kochasz, tak,
Jesteś jak rzadki kwiat, bardzo rzadki wśród przeciętnych, uwierz w to.
Tak wiele bym dał, by wymazać zło i być przy Tobie wciąż,
Te złe wspomnienia stłamsić gdzieś, a zostawić te najlepsze.
Peja:
Właśnie tak, RPS SLU
Brahu GDA
P do N, P do N kreska

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Brahu:
Jest jedna gra, w której grasz tylko jedno życie masz
czym jest dar pytasz wciąż talent tylko odkryj bo
każdy z nas posiada wszystko czego trzeba nam
żeby strącić sensu brak podbić do sukcesu bram
droga to ciężka w chuj nieraz przyjdzie stoczyć bój
w świece skrótów błędów ziomalu nie licz na cud
widzę jak życia brud spycha wielu w życia róg
zbyt wielu upadłych aniołów nie ma dziś z nami już
w wirze melanży przespało czas najlepszy
teraz on z bełtem w łapie o starych dziejach pieprzy
i nawet jeśli był najlepszy to nikt nie pamięta o nim
mimo tych medali na ścianach dzisiaj to już anonim
więc jeśli grasz, śpiewasz, rymujesz czy walczysz ,
malujesz, tańczysz nie opuszczaj gardy zobaczysz
że trening i ciężka praca to ziomal zawsze powraca
musisz wiedzieć że nic nie powstrzyma prawdziwego gracza

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Peja:
Mógłbym dziś zawalić wszystko ot tak kupić w sklepie czystą
w oka mgnieniu upaść nisko szybko zmienić rzeczywistość
nie stać mnie na taki wyskok bo cena zbyt wysoka
zbyt często przychodziło płacić życiem życia szkoda
dziś tylko dodam obyś bracie nie żałował
ja ci mówię weź się w garść chwytaj dzień a nie za towar
dziś pod perkę trzeźwe słowa biegle rzucam na pętle
dziś nie czuje zaciśniętej na karku liny pięknie
mam to co bezcenne dar życia radość we mnie
bo doceniam fakt istnienia i tworzenia codziennie
chociaż różne pomysły przychodziły mi do głowy
na przykład chlanie wódy w ilościach przemysłowych
potem na treningach motyw wiecznie wyrzuty, czopy
przez bal znowu kłopoty przejebałem parę złotych
że w ogóle jestem zdrowy to na cud zakrawa bracie
wciąż wierzyłem że bez szwanku wyjdę z lotu kamikadze
opcja zapić się na śmierć przestała mi się podobać
mówili zrzygaj się uduś skonaj niczym Jean Bolland
byłem pewien nie pokona mnie zgubny nałóg bracie
te wyniszczające kace ryły beret, też to znacie?
gdy ktoś na ulicy beszta jak dzika pijana bestia
i tak slalomy napieprza w stylu Georg'iego Best'a
już przestałem się bać inni w strachu dają w gaz
tchórz umiera tysiąc razy za to kozak tylko raz !

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Brahu:
Dlatego ćwicz chłopak
wstań i ćwicz chłopak
nigdy nie poddawaj się
do przodu idź chłopak
dlatego ćwicz chłopak
na siebie licz chłopak
zamiast ćpać i pić
stań i ćwicz chłopak (x2)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo