Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Proste rymy proste słowa brak porównań pusta głowa
zamało metafor [???] nowojorski towar
była moda na L.A. gangsa przeszła a szkoda
teraz kolej na słowa hip-hop to używaka nowa.
Zajaranych pełno szczylów
niczym kurz na winilu
tłusty język mikrofony metafory dorobek który
wszystko jest na topie eksplozja skojażeń w obieg
dawno wprowadzona pustosłowie a nie mowa
brak konktetnych tematów sam się domyśl sam przekonaj
wymyśl sobie zakończenie to dla Ciebie zaskoczenie
nie mów o ulicznym życiu jak o wielkim odkryciu
tylko bierz się za rymy kto mocniejszy ten w użyciu
mikrofonu gramofonu scratch'u każdy wrzuca sporo
hip-hop'owe słownictwo tematyka ta to przyszłość
XXI wiek to jak nowojorski lek
w odpowiednio mocnej dawce
jak szczepionka w strzykawce
kto jest MC a kto gangster
tym co knocą nałuż plaster
jak ochrona dla championa na zdarte kolano skonaj
aaaaa się nie daj niedaleko jest już meta
ja psychiczny kaleka co Cię boli co urzeka
niema tutaj pozy w żadnym razie to nie moda
widzisz czarne w moich słowach chociaż białe jest a szkoda...

Negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
negatywny przekaz co Cię boli co urzeka...

Brak tolerancji dla zachodniej nacji
lepiej się przefarbuj tak mi ktoś niedawno radził
zakręć dredy podbij bity bądź prawdziwym eastcoast'sowcem
bo naprawde stary zachodnie nie ma przyszłości w Polsce.
A ja na to chuj Ci w dupe wschodnie czy zachodnie modne
wygodne swobodne jest to co właśnie robie
bo jestem rozdary jak jocker z tali wydarty
niebezpieczny, błyskotliwy, czasami nieobliczalny.
Spróbuj to robic tak jak ja to robie
to bardzo dobry slogan
kolosalny jak Hulk Hogan
wierny swoim ideałom - przyjaźń, hip-hop i załoga.
Rap jest dla mnie jeden dla Ciebie tylko Queen'sa szkoda
myślisz sobie Twoja racja ma kolejna prowokacja
negatywna wibracja jak niesmaczna kolacja
potem jeszcze kwaśny deser jak [???] i jego [???]
bezsens człowieku w końcu XX wieku tolerujesz tylko swoje
niema miejsca na moje mam pozostać dłużny Tobie
skoro myślisz tylko o sobie.
Kto zrezygnuje, kto wyciągnie pierwszy ręke
na zgode, ugode to nie walka o panienke
nikt nie chce być frajerem nie pomyśli złap zasady
może długo trwać ten konflikt i nikt nie daje rady
rywalizacji ślady jak zawody sportowe
rywalizacji chodzi bracie o mowe
czy ktoś prosił o czas ja nie mówie nigdy pas
więc się lepiej zastanów kogo rym teraz zgas
i czy walki sens jest tym czego w życiu chcesz
ataki, kontrataki po co wogóle jest ten tekst.

Negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
negatywny przekaz co Cię boli co urzeka...

Wymagasz odemnie pod swoje dyktando
jak Dedal Ikarowi, ale znasz mitologie
całość to nie żałość jeśli ktoś robi inaczej
jeden podskakuje, ale drugi już skacze
dochodzą nowi gracze nierzadko partacze
zawsze coś nowego i dążą do tego
liryczni smarkacze, by wyprzedzić starego
pobić rymami zwalić z nóg bitami
tego i owego zawodnika który fika
sprawdź to stary, te słowa to nie kicha
to zachodnia część Polski więc wyciągnij sobie wnioski
ten bit nowatorski to hip-hop mistrzowski
nie slang nowojorski tylko rym częstochowski(???)
jesteś z Polski więc wyciągnij kórwa wnoiski
a jak będe chciał posłuchać czegoś nowojorskiego to zapuszcze Fat Joe, Black Sheep lub Daddy'ego,
więc przemyśl sobie całą sprawe
ej co by było gdyby, każdy grałby tak samo jakbyś sobie tego życzył
tworzylibyśmy chyba jedną monotonną całość
zapytuje zatem Ciebie, gdzie odrębność, oryginalność ?
A co do przekazu nie słuchałeś ani razu
mimo to się wypowiadasz jak doświadczony gadacz, rymów składacz.
Niewiesz sam co odpowiadać więc jeśli chcesz to posłuchaj może coś z tego zrozumiesz
przekaz całkiem pozytywny mówie pokój czujesz.

Negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
negatywny przekaz co Cię boli co urzeka...

Negatywny przekaz co Cię boli co urzeka,
widzisz we mnie gangstera nie zwykłego człowieka...
Miusoh:
Nie ma mnie tam gdzie z reguły leżą sterty pieniędzy
co drugi ma jak w `Casino` ja w ciąż jak w `Ulicach Nędzy`
Ponoć nie da się być większym gdy tak się śmiechem sprzedam
Mimo to ci niby lepsi skończą jak Pesci w `Goodfeelas`
Ciąg dalszy `God Father'a` w miejscach, które codzień widzę
Popatrz jak to się robiło dawno temu w Ameryce
Tak jak ???? ja poświęcam temu życie
I choć jestem buntownikiem, to na zbyt wile nie liczę, wiesz?

Lilu (ref.)
Jeśli w końcu ten los zdobyć szczyty nam da
Nawet za sto lat ten film nie zmieni nas X2

Miuosh:
Nie ma mnie tam gdzie hajs sypie się jak dragi w `Parano`
Za to żyję w realu i mam więcej niż ???
Bo to nie to samo co widujesz gdy odpalasz beef'a
Tutaj co drugi, to `Preety Woman` tylko że na bitach
Bywa i tak, a my to i tak ciągniemy stale
Siedząc więcej lat z słowami niż pieprzony Woody Allen
Mimo iż wcale nie chcę mieć więcej, bo wiem gdzie moje miejsce
I jak ??? oddaje sprawie sercę
Widze przed sobą ręce jak w jebanej `Ósmej Mili`
Trwam w tym sam jak w jebanym `Die Hard'zie` Willis
Jak w `Niebie z wanilii` własny świat sobie tworzę
To te filmy dały mi kiedyś jego wzorzec
`Just Feel Me`, nie tylko ja wiem o czym mówie teraz
Ten świat byłby innym gdybyśmy mogli wybierać
Wole mówić nie gdy coś kusi, to kusi nie raz
Niż jak inni żyć zbyt szybko i zbyt młodo umierać

Lilu (ref.):
Jeśli w końcu ten los zdobyć szczyty nam da
Nawet za sto lat ten film nie zmieni nas X2

Nie ma mnie tam
Gdzie burzy się aleja palm
A powinnam tam być jak w Bareja w Khan
Pan Mann byłby chudszy od mojego portfela
Ale mam daleko tam jak do Kanbarey'a
(Nie ma tam mnie)
Gdzie plaże złotym piaskiem mienią się
A miałam mieć ten fejm jak Hitchcock po `Ptakach` ej
Wciąż udaję, że to film jak te komedie Koterskiego
Choć co dzień mam `Dzień świra` nie ma tam nic śmiesznego
(Nie szukaj mnie)
Tam gdzie rozwija się czerwony dywan
Tylko tu gdzie parkiety stoją w ogniu jak ten rydwan
Choć ma jeszcze Lu a Spike ma tylko Li
To pytam Wo Hard Game, a w mówicie (TY!)
Pytam Who Hard Game, a w mówicie...
[Śp. Brat Joka]
I chodź
Bo już dawno nasze mózgi
Wypełnione są Marią [x4]

[Lord MM dAb]
Piorun, błysk, deszcz i zimno jest,
Ulica w domu zmarłych, na niej ty
Ogarnia cię dreszcz
Wiem, boisz się, to jest szok
Twój mózg szaleje gdy słyszy nasz głos
Wołamy cię: chodź póki czas!
Tylko ty jako nekroskop możesz pomóc nam!
Czekaliśmy na ciebie dzień za dniem i rok po roku,
Wreszcie tu jesteś, przyspiesz kroku i chodź,
Bo już dawno nasze mózgi wypełnione są Marią!
Jeszcze jedna chwila i się rozwalą
I wyleje się to, co tak długo w nich wzbierało!

[Śp. Brat Joka]
I chodź
Bo już dawno nasze mózgi
Wypełnione są Marią [x4]

[Mag Magik I]
Hej, stary!
Podaj nam dłoń, podaj nam rękę!
My chcemy wstać, grać
Walczyć o naszą matkę
Naszą Marię
Naszą Marihuanę!

Po-po-podaj nam dłoń, po-po-podaj nam rękę!

Noc, ciemność, pełnia księżyca
Nagle słychać huk, trafiła błyskawica w nasz grób
Pół pękł na pół, na dole widać jak leży mój trup
O Boże! Co się stało?
Zdarzył się cud, to nie trup, ja mam ciało!
Ja żyję i chcę wyjść!
Lecz ja, ja, ja siły mam za mało!
Już tu jesteś? Podaj mi rękę!
Kaliber 44! My chcemy wyjść, my już żyjemy!
Po-po-podaj nam dłoń, po-po-podaj nam rękę!
My chcemy wstać, sprawdź, tak jak w tej piosence
Słyszysz nas? Chcemy wstać, chcemy grać! Słyszysz nas? x2
Sprawdź to!

[Śp. Brat Joka]
I chodź
Bo już dawno nasze mózgi
Wypełnione są Marią [x8]

Marią!
Mój mózg wypełniony jest Marią
Nasze mózgi wypełnione, wypełnione Marią

Wypełniony jest Marią
Nasze mózgi wypełnione, wypełnione Marią [x4]
Marią!
[Peja]
Jak Cali Agenci mam na dobre życie chęci
Czym różnie się od innych (niczym) robię to co umiem
Mam zdolności wybitne (może) wiem, że mnie rozumiesz
Wiedz, że także dużo umiesz tylko w siebie brachu uwierz
Podnieś się, złap napęd a wnet rozwiniesz tu skrzydła
Wuchta bezsilnego bydła, zdychają nie chcąc wytrwać
I ucieczka w narkotyki, riki tiki, max rozjebka
Bez świadomości życia swego nie polepszasz
Zero przyjemności, wrażliwości, znieczulica
Tej (ulica) od J do E, takie życie was zachwyca?
Jedna miłość do wszystkiego co otacza, daje przetrwać
Tylko nie rozpaczać, marzeń nie zatracać, nie płacz
Nie wstydź się swych pragnień, nie załamuj gdy porażka
Wiedz, że nie skończysz tu na dnie, rap to nie jest z mlekiem kaszka
Siedem chudych lat minęło, ja powoli to odczuwam
Kluby, muza, wóda, na ulicach rozróba
Gdy przypał to zguba nawet wrogom mym nie życzę
W imieniu ludzi krzyczę, w sercu zawsze mam Jeżyce
Tylko od ciebie zależy jak wygląda Twoje życie
I choć dzielą nas różnice dąż do życia w dobrobycie
Czy w bogactwie, skrajnej biedzie, o suchym ryju czy obiedzie
Tylko od Ciebie, pamiętaj, nie czekaj masz wybór przecież

Ref.:
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to

Wierze w siebie, wierze w Ciebie, wierzę w to co robię
Miłość, ukojenie, spokój znajduję w hip hopie
Gdy stopa mocno kopie, robię głośniej i odpadam
Wierzę w to, że nowy tekst do tego bitu składam
Wierzę w to i siadam, piszę to mi przeznaczone
Pozostawię coś po sobie zanim ducha tu wyzionę
Wierzę, że się uda, mój rap to nie masówa
Proces twórczy fucha trudna jak nocna robota brudna
Taką wykonuje większość
Powody brak perspektyw, jutra lepszego niepewność
Znam ludzi gotów uczestniczyć w każdym przedsięwzięciu
Nie obce życie w napięciu, nieodłączny stres w zajęciu
Jak się boisz no to skręć tu, oni pójdą dalej prosto
Ty powiesz, że pod górkę, przerażony jesteś mocno
Życie, wolność do stracenia, lecz postępek się nie zmienia
Sfrustrowani sprawnie walczą, reszta jest już bez znaczenia
Wydarzeń opis dla mnie, młody się do fuchy garnie
W życiu może wybrać marnie, źle obstawi daną partię
Bierze co chce bo tu cena nie gra roli
Powierz w głowie się pierdoli, ryzyka smak nie boli
Tylko zachęca, nęci, nabierają chęci
Na jeszcze więcej, jeszcze bo niełatwo ich powstrzymać
Większość małolatów chce właśnie takie życie wybrać
Często nie chcą inaczej, łapią się prostych rozwiązań
Bo twardym wymogom życia muszą jakość sprostać

Ref.
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to

To normalne, że wyciągniesz rękę po wszystko co możesz
Nauczony nie mieć nic, z kumplem się podzielisz wzorzec
Do naśladowania ten kto wzbrania, pierdol drania
Materialny układ zawsze do zlikwidowania
Styl konsumpcyjny w życiu wszystkiego nie przesłania
Nie daj się omotać kasie, nie zapomnij skąd pochodzisz
Zawsze będziesz miał na plus, wiedz że ludzi coś obchodzisz
I choć z nędzy do pieniędzy nikt nie wytknie Ci
Masz więcej, bo na sukces ten jebałeś, harowałeś ile wlezie
Lepszy wcale nie jesteś, ale pomóc możesz przecież
Wiadomo, że pomożesz o tym zawsze musisz wiedzieć
Nie potrzeba mi nic gdy jesteś ze mną w drogę, jedziesz?

Ref.
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to
Czas telewizyjny pas, Snoop Dog na as
Przewijam dalej old school'owe video
Grzeję (co się dzieje?) kanał
Siódmy kanał, wielka gala, moneta, pełna hala
Kasa nie gra roli, głowa boli, zamiana miejsc
Zmieniony rejs wykorzystam, do twego świata pryskam
Wiele straciłem, żałuję, ważny jest start, rozdanie kart, narodziny
Europa, Stany, Azja, Filipiny, cały świat
Gdzie jest życie bez stresu, gdzie jest życie bez wad?
Po-pogoń za luksusem po-pod przymusem
Ciekawe czy dożyję, czy za sukces wypiję, ciekawe
Naomi na wybiegu, ale mam zabawę
Paryż, pokazy mody, przydałoby się mieć chody
Nie ma jak, został pilot, kilka fot, kilka machnięć i pot, odlot

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Przemierzam setki mil dla limitowanych chwil

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil

Chcę mieć halejowy dom za darmochę
Śląski sztrom chcę mieć
Kiedy widzę cziksę chcę mieć
Prawidłowy wzwód 18 zero stopni obrót
Dobrze oceniony skrót - ce-ha-ce-e, em-i-e-ce
Cham nawija w [?] z gminy Świętochłowice
Aby móc, mocny kurwa koleś, a nie ciotowaty buc
Dugru kruca fuks, chcę mieć nuki, luki koło siebie
Chcę je mieć, trudnych przeszkód nie mieć
Nic nie robić, z kasy zgłupieć, zbijać bąki, dupa siedzieć

TV o północy, inwazja mocy, trzy panie
Szybki lopez i, i, i, i, i branie ta
Banie jak Kasia Figura, nastepna tura
Nagród jest pula, na razie spółka Calvin i De-e
Jedna w dwóch zaliczona buch, papu
Piątek dwunasta w południe Świętochłowice
Na łóżku mokre badice, czerwone spódnice
Spoko było -sms, stero, fikcyjne suki na HBO
Chciałoby się z tyloma to słoneczny patrol basen
Czarna cipka łysa bruuu łysa bruuu
Pilot Dono, kakadu, ofen, ofen, ofen, ofen

Wyspy Bahama, słoneczna reklama
Gorące karnawały w Rio, czarne cziksy adijo mijo
Nagie ciała się nie kryją obracają moje oczy
Nuka luka po parkiecie kroczy, ale cuda
Wciąż pamiętam twoje jędrne uda
Fantazja TV codzienna nuda
Upalny blef, w żyłach czarna krew
Unoszę ciemną brew, bo wilgotne usta powoli uchylają się
Po mistrzowsku obejmują flet, ruchy góra-dół, góra-dół
Spity biały mół, ekstaza, łapie kleszcz, znajomy dreszcz
Szalony bit, obalam tajemniczy odwieczny mit
Powracam tam gdzie, tam, tam gdzie woda
I gdzie kąsa czarna wdowa DdoD w tle brakuje mnie
Piaski, Sahara, zachód słońca, sam na sam z wielkim światem
Zatem, zatem, zatem, zatem, zatem, zatem

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Przemierzam setki mil dla limitowanych chwil

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Przemierzam setki mil dla limitowanych chwil

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Przemierzam setki mil dla limitowanych chwil

Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Setki mil dla limitowanych chwil
Każdy z nas tu ubiera się jak angielski chuligan
Teski wzrok wbija się w nas, tak jak w mordę tulipan
Moje ziomy, niektórych z nich mogłeś widzieć na klipach
Taki styl ubioru powinni nam wpisać w metrykach
Katany Henri Lloyd'a, dżinsy Boss'a
Polówki Polo Sport'a, kurtki Schott'a
Dresy Lacoste'y, buty Le Coq Sportif
Skóry szwedki, mówią, że jesteśmy tandetni
Air Max'y kupujemy częściej niż niunie tampaxy
I chodzimy na imprezy gdzie Technics'y i Westtax'y
W takich ciuchach na te ławki
W dłoniach zimny browar, to nasza pierdolona moda
Na bank niedługo będzie chciał ją wylansować
Jakiś projektant, założę się o dobry towar
Styl z Ursynowa - wąskie dżinsy, polo w paski
Inni robią sobie trwałą, a nas wolą laski

Gdy wchodzimy do klubu na pewno nas rozpoznasz
Mamy ten styl na twarzach, nie tylko na spodniach
Widać po mordach - Ursynów 100%
Chcemy podrywać dupy i wydawać flotę
Gdy wchodzę do klubu twoja niunia patrzy na mnie
Mógłbym to zrobić z nią dziś w twojej wannie
Mój styl dla niej jest lepszy 100%
Bo daje jej to, czego chcę nie dając stokrotek

Sobotni wieczór, nasza banda w ciemnych jesionkach
sweterki Gant'a, chociaż czasem zero na kontach
Jedni wolą dziś mieć katar, inni idą na jointa
Nie zdziw się, jak zobaczysz logo Joop'a na spodniach, wiesz
Dobrze wyglądać tutaj znaczy coś innego
bo nie przestrzegamy reguł jak modele na wybiegu
Pamiętam czasy, gdy nie chcieli wpuszczać mnie do klubów
teraz mam VIP'owskie karty i szacunek tłumów
Kiedyś nosiłem Fubu, dziś wolę inny styl
Chcesz zdissować, spróbuj, i tak jestem lepszy w tym
Bo hip-hop to mam w duszy, a na sobie dobre ciuchy
Taki mamy tutaj styl od czapek po buty
Kumasz? nie pytaj czy nas stać na najlepszy wikt
ziomy mają nielegale albo rap i najlepszy bit
więc policja wciąż próbuje ścigać ich
ale psy są górą tylko w reklamach Pedigree

Gdy wchodzimy do klubu na pewno nas rozpoznasz
Mamy ten styl na twarzach, nie tylko na spodniach
Widać po mordach - Ursynów 100%
Chcemy podrywać dupy i wydawać flotę
Gdy wchodzę do klubu twoja niunia patrzy na mnie
Mógłbym to zrobić z nią dziś w twojej wannie
Mój styl dla niej jest lepszy 100%
Bo daje jej to, czego chcę nie dając stokrotek
[tylko tekstyhh.pl]
Gdy noszę baggy, możesz być pewien, że uszyte w Polsce
Ciuchy od ziomów to Moro, Fokus i Stoprocent
Strzelam rymami, słowami cierpkimi jak ocet
noszę styl, flow, jak chłopak z podwórka a nie docent, yo
Nie głosują na mnie w audiotele
Ursynów pod blokiem to ja i moi przyjaciele
W TV publicznej wciąż robią z rapu aferę
choć mamy lepszy styl niż ich szef z każdym prezenterem
razem wzięci, podwórkowi prezydenci
Gdy wchodzimy do klubu pęka słupek rtęci
Na nogach Reebok Classic, pierdolić Martensy
Mówią, że nie mamy klasy i nie mamy stałej pensji
pierwsze fałsz, drugie w większości prawda
Tommy Hilfiger, Boss, Joop, Burberry, Prada
Styl z osiedla gdzie uważasz na to co gadasz
ale nie chcą go w mediach, bo robi bałagan

Gdy wchodzimy do klubu na pewno nas rozpoznasz
Mamy ten styl na twarzach, nie tylko na spodniach
Widać po mordach - Ursynów 100%
Chcemy podrywać dupy i wydawać flotę
Gdy wchodzę do klubu twoja niunia patrzy na mnie
Mógłbym to zrobić z nią dziś w twojej wannie
Mój styl dla niej jest lepszy 100%
Bo daje jej to, czego chcę nie dając stokrotek
Rap się zmienił, winyle, kasety, cedeki
Pieprzony internet, rapidshare, mp3
Kto się zmienił? Na pewno nie my!
Nie ulice, nie bit, który tętni
A czy pamiętasz Vansy, lenary, bluzy Startera?
Dziś Air Maxy, Nike'i, czapki New Era
Tagi i srebra, ściany w projektach
Kto z nich pamięta, tych z myspace'a, fejsa?
Kto? Kto?

I tu jest problem
Dwadzieścia osiem lat wjechało ziombel
Na kark gilotyna spada ciągle
Fart, że żyję w czasach, gdzie tylko ze szkoły znam wojnę
I skarb, że wreszcie mamy wolną Polskę,
Chociaż pod moim blokiem nie stoi Ferrari czy Porsche
Że wreszcie trochę śmierdzę groszem
Mama mówiła do mnie "ucz się dobrze, kiedyś ruszysz w Polskę"
I stało się, to było wręcz niewiarygodne
Moi ziomble śmiali się nie mogąc uwierzyć ciągle,
Że Michał to Kajman, to... to... to Kajman,
Że hotele, kasa, że z Borysem nagrał
S.M.X., rap się zmienił
Kto z dzieciaków dziś mp3 z rapidshare doceni
Oni nie wiedzą czym dla nas był hip-hop
Chcą skill, mają sierocy syndrom
A kto styl z nich ma teraz, co z tamtych lat przetrwał
I był na koncertach i refreny śpiewał
A wcześniej całe zwrotki z pamięci jechał
Ziomek to ja, ten sam Rada z P.H.
Kiedyś mówiliśmy "bracie", ruszaliśmy w trasę
Marzymy za rapem w PKP na gapę
Dzisiaj rządzi nami myspace, net ma władzę
"Hip-hop is dead", przyznaje Nas'owi rację

Czas to docenić
W 1-9-9-3 też chciałem się przebić
Dostałem mały karton z demówką moich guru
To było coś nowego, nie myśl o oldschoolu tu już
Zdzierając taśmę odkryłem wtedy dużo prawdy
Dostając parę kopów w mordę wszedłem do rap gry
Nie było jeszcze wtedy strony z hip-hop.pl
Byliśmy małą grupą, ale wielki był nasz cel
Ta, zjebałem całą edukację
Uciekłem z domu i odtąd miałem wieczne wakacje
Spałem na klatce i w kanciapie na KSM-ie
Ktoś wyjebał tam drzwi - miałem wysiedlenie
Boże, rap się zmienił, ja się nie zmienię
Mam korzenie i historię z dopierdoleniem
Za mną stoi podziemie i to nie jest farmazon
Popatrz sobie na scenę, trzymam nad nimi parasol
Trzymam, trzymam, trzymam fason po dziś dzień
Byłem w rapie jak niektórzy byli jeszcze w piździe
Pozdrowionka dla wszystkich hejtujących leszczy
To byłem ja – Tomcio, Wu- WYP3

Prawdziwy hip-hop, czy to pamiętasz?

Walkamn, słuchawki, na ścianie ten tag
Twoje terytorium, twoje miejsca
I rap, który sens dał, wielu ludziom sens dał
Masz wszystko czarne na białym
Ostatnie dwie dychy, czasy się pozmieniały
Możesz nie pamiętać... Vansy, lenary
Wełniaki, flanele z fabryki przynosił stary
Mono magnetofon, pieprzony MK
Tonął od rana tylko w najlepszych piosenkach
Nie było szlamu muzycznie w tych czasach
Choć prała nam mózgi telewizja i prasa
Bezinteresowność zawsze była w cenie
Była... teraz jest tylko wspomnieniem
Kasa zabiera nam następne pokolenie
Ludzie bez zasad, wartości, tradycji
Banda skurwieli bez żadnych ambicji
Co wszystko dostali podane na tacy
Oni nie zrozumieją, nie poczują na pewno
Co znaczy docenić owoc własnej pracy
Znów piszę, przerywam ciszę
Wywołuje niewywołane klisze
Ale idę do przodu, moje przeznaczenie
Mimo zmian, które widać, swego rapu nie zmienię

Rap się zmienił, winyle, kasety, cedeki
Pieprzony internet, rapidshare, mp3
Kto się zmienił? Na pewno nie my!
Nie ulice, nie bit, który tętni
A czy pamiętasz Vansy, lenary, bluzy Startera?
Dziś Air Maxy, Nike'i, czapki New Era
Tagi i srebra, ściany w projektach
Kto z nich pamięta, tych z myspace'a, fejsa?
Kto? Kto?
Dobre to wasze ziółko chłopaki
Kozak kurwa bez kitu bo

Ref.
Się jara dziewczyno się jara chłopaku
To czysta Marycha bez odoru maku
Bez odoru wojny o zajebistym smaku
Włoszczyzna Holandii o mistrzowskim zapachu

Się jara od nocy do rana to trawa
Znów zawijam lolka z grama
Czacha ciężka ale jest gitara
Kocham ten stan kiedy się najaram
Wjeżdża ostry haj pobudza do działania
Likwiduje szarość na boisku gała
Joint i sport to nie odłączna para
Nie zabroni nigdy tlić mi żadna pała
Reprezentuję radosny futbol
Radosny rap nie komercyjne gówno
Ty powiesz dziś bingo jak powiem ci pudło
Trudno żebym równo miał sufit ułożony
BPP to jest świr czy jesteś zaskoczony
Ze starego Mokotowa płynie gadka z loży
Jeśli było źle to wszystko się ułoży
Tymczasem z Bogiem palaczy pozdrawiam
JLB dranie piątka szufla strzała

Ref. x2
Się jara dziewczyno się jara chłopaku
To czysta Marycha bez odoru maku
Bez odoru wojny o zajebistym smaku
Włoszczyzna Holandii o mistrzowskim zapachu (x3)

Smażę borcham bakam palę
Turlam kręcę roluję dalej
Jointy filis, fifa bongo
Moi ludzie jarają na okrągło
Nigdy dość mam to coś
Co niektórych dusi
Krztusisz się prychasz kaszlesz?
Musisz oko naciesz
Patrz i wąchać skręć jointa
Tak pęka następna piątka
Złap bucha śmierdziucha
To lepsze niż antybiotyk
Jesteś nastukany nie rób z siebie niemoty
Leniwy skurwysynu weź się do roboty
WDZ Hemp Gru prawdy dotyk
Floty brak nie ma za co wejść do klubu
Razem z nami spróbuj zajebistego ziółka
Dopadła cię zamułka i opadły ci klapy
Skun plus bibułka nie każdy tak potrafi
Już wiesz co to znaczy szyty w THC puste
Obalam mity nie milcz z miejsca rusz się
Od rana bania nabuchana zielonym kruszcem
Marihuana czyści kiermany puste
Nie muszę namawiać wciąż powtarzam w kółko
Pal ziółko pal ziółko pal ziółko
Nie namawiam lecz powtarzam w kółko
Pal ziółko pal ziółko

JLB to są bracia moi
Moje ręce rwą się do turlania joi
Śmieszny papieros który myśli me koi
Zioło w bibułce z tytoniem wymieszane
Wiesz co jest grane mordy narajane
Owocem z zielonego drzewa
Wiem ile nam trzeba
Wiem to najlepiej
Skręt po skręcie coraz mocniej klepie
One tu nie gasną zwiedzam swoje miasto
Znajduję się w sklepie bo mi w mordzie zaschło
Nasze biedne państwo potrzebuje legalizacji
Nie mam racji? Wielu to powie
Lecz jeszcze więcej osób potwierdzi moje zdanie
Prawdą chcę palić se legalnie
A nie się kitrać w bramie
Złapią cię z gibonem i sanki dostaniesz
Biorą nas za ćpunów zwykłe oczernianie
Palimy sobie trawkę i niech tak zostanie
Zioło było jest i będzie jarane
Zioło było jest i będzie jarane
Elo

Ref. x2
Się jara dziewczyno się jara chłopaku
To czysta Marycha bez odoru maku
Bez odoru wojny o zajebistym smaku
Włoszczyzna Holandii o mistrzowskim zapachu (x3)

/Wszyscy razem dookoła zanurzeni w dymie
Wciąż jaranie i jaranie
Miła woń spłonął joi/
DonGuralEsko
Goryl feat. Waldemar Kasta, Miodu, Grubson

Idzie goryl we mgle, goryl we mgle..
Goryl we mnie mówi mi, a goryl we mnie mówi mi,
a goryl we mnie mówi mi, a goryl we mnie mówi,
Goryl we mgle, to jest goryl we mgle,
ten goryl we mnie mówi mi, a goryl we mnie mówi mi,
a goryl we mnie, a goryl we mnie mówi mi,
a goryl we mnie mówi mi, a goryl we mnie mówi mi,
ten goryl we mnie mówi mi, ten goryl we mnie mówi mi..
ten goryl który mówi mi..

[donGuralesko]

Ej..
Goryl we mnie mówi patrz, mówi walcz,
Goryl we mnie mówi nie daj się ogłupić,
Goryl we mnie mówi wstań, mówi idź,
Goryl we mnie mówi nie daj się przekupić,
tym skurwysynom!!

Goryl we mnie mówi mi, nie wierz im, nie wierz w nic,
na końcu dnia przecież nie wie nic,
Stój na straży, gdy szala się przeważy nie wiesz kiedy,
zastępy bladych twarzy brony, dredy.

To jest goryl we mgle, gdzie zielony swe kolory drzew,
odgania spory złe, prawdy meteoryt mknie,
na bok wzory złe, sodomy i gomory chlew,
dziś słucham tylko goryla we mgle!

We mnie...
A goryl we mnie mówi mi, mówi mi... mówi mi...,
A goryl we mnie mówi mi, to ten goryl mówi mi.., ten goryl mówi mi..
mówi mi... , mówi mi...

[Kasta]

Ten goryl we mnie mówi pójdź, mówi znajdź,
Goryl we mnie mówi rób i nie żałuj.
Ej..
goryl we mnie mówi wuuuf, mówi znów,
rapuj wczoraj, dziś, rapuj nazajutrz,
RAGAMAN!

Ten goryl we mnie mówi mi...

Ten goryl we mnie mówi graj, mówi daj,
I mówi znaj muzykę co dla ludzi,
Goryl we mnie mówi masz, mówi zdasz egzamin swój,
jeśli ich nią pobudzisz, tak mówi mi.

[Miodu]
Zbyt wiele tu dróg, za dużo ludzi czekających ciągle na cud,
Błąd goni błąd.
A gdybym tak mógł powiedzieć im, to mija,
muzyka zmyje z Ciebie bród.

A goryl we mnie mówi..
Yes I, yes I, yes I

Ja tego nie sprzedam, bo nie ma tu na to ceny,
zobacz chłopak, moja przeszłość to ogień!
Mówią, że rady nie dam,
a goryl we mnie mówi mi, że to co najbardziej cenne, mam w Sobie.

[Grubson]

Ja tu tylko siedzę w Tobie, obserwuje nic nie robię,
nic dwa-cztery na dobę, a tak naprawdę to pic na wodę,
on głęboko we mnie zakorzeniony,
ja jego mocą zarażony,
daje mi siłę bym przetrwał,
znika na chwile bym bać się przestał.

A goryl we mnie mówi mi...
Nie bój się kochać ludzi,
szanować i wybaczać,
Nie pozwól aby w Tobie diabeł się obudził,
by w głowie przewracać.
Mówi mi by stłumić tych, co chcą bym upadł nisko,
I gubi ich, wystawiając na pośmiewisko.
To to to
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Są za tobą ej (za tobą) chcą zatrzymać ci serce
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Mają broń ty nagą dłoń i nic więcej [x2]

Z dala od problemów od klubu i zgiełku
Z dala od rodziny od przyjaciół i zamętu
Mieli bardzo krótki proces i surowy wymiar kary
(Zbyt surowy!) bez adwokata bez zarzutów bez ławy
Tych dwóch chłopaków na światłach w ciemnym aucie
Dopiero na rozbiegu życia na starcie
Tamci mieli blachy oni tylko nagie ręce
Tamci mieli broń oni wóz - i nic więcej
Klamki w ruch proch przerwał nocny spokój
Uciekać próbowali tamci grzali jak w amoku
Z jednym z chłopaków lepiej drugiego nie ma
Tamci mieli chronić a nie do nich strzelać
Śledztwo kuleje prasa milczy ja mówię
Bo dzień za dniem przynosi chore scenariusze
Nie raz wracam w nocy do domu furą
Myślę o nich już wiem nie warto kłaniać się kulom

To to to
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Są za tobą ej (za tobą) chcą zatrzymać ci serce
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Mają broń ty nagą dłoń i nic więcej [x2]

Noc pełna może być słodyczy
Tej nocy jednak to zupełnie nie dotyczy!
Nóżka zawinąć już czas stąd swoje dupska
Czyżak czapka no to buźka życzę ci zdrówka
Główka mi działa więc stąd spierdalam już nara
Nie chcę abyś zaraz z rana pisano o mnie ofiara
Albo brama od serca kark za plecami mi rdzewiała
Żyć i uciekać czy gnić bo chciałeś czekać
Najlepiej było nie być tu kiedy działo się to
Teraz myśl i decyduj wybierając mniejsze zło
Tu nikt ci nie podpowie ja też nic nie zrobię
Uciekaj póki możesz i gryź ryj obrożę
Samemu na tej drodze bo nikt ci nie pomoże
Ryj przy podłodze by nie paść na przeszkodzie
Wystrzegać się przynęty podsuniętej ze złej ręki
Bać się pętli bać się męki bać nie woli bać udręki
Bać się ufać ciągle słuchasz będę tuż tuż
Oddech na karku czuć bo ktoś musiał ich szczuć
Ostatnich gryzą psy obyś nie był to ty
Ostrz pazury i kły wchodząc do gry biegnij co sił
Za toba psy gończe mięsa pragną
Wszystko się skończy gdy cię dopadną

To to to
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Są za tobą ej (za tobą) chcą zatrzymać ci serce
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Mają broń ty nagą dłoń i nic więcej [x4]
Historia którą zaraz wszyscy usłyszycie to kolejny przykład jakie potrafi być podłe życie. Nie do przewidzenia, bezlitosne, brutalne rzadko pełne cierpienia. Nawet jeśli jest ci dobrze i jest wszy
stko w porządku. Masz rodzinę, kasę, kumpli nie brak ci rozs±dku, to w każdej chwili zupełnie nieoczekiwanie będziesz musiał oddać duszę białej damie. Jako młody chłopak z ulicy tak jak ja kiedy już

od każdej strony poznał ten okrutny świat postanowił coś robić, czymś się zająć chciał, a że kręcił go rap i dużo zapału miał zacz±ł ćwiczyć codziennie bez opamiętania. Wynajął sobie studio, zrobił p
róbne nagrania, szybko znalazł się ktoś komu to przypasowało i już wkrótce jego imię wszystkim znane się stało. Studio, nagrania, telewizja, radio, prasa, płyta, wideoklip, koncertowa trasa. Każda sz
tuka to naprawdę niezła zabawa, później zdjęcia z fanami, autografy, ekstra sprawa.

Chłopak bardzo szczęśliwy prawdziwa kariera. Każda lepsza gazeta w komplementy go ubiera. Wziął do kapeli dwóch kolesi zawodowych, ekstra szoł na scenie naprawdę odlotowy. Tak wiele koncer
tów czasami dzien po dniu, wysiłek i zmęczenie bardzo często brak snu. Pewnej nocy gdy wracali fatalna pogoda - deszcz ze śniegiem, ciemno nie najlepsza droga. To był moment, makabryczne zdarzenie, n
ieszczęśliwy wypadek, fatum, przeznaczenie. Ambulans, szpital, reanimacja dwóch żyje, a co z trzecim determinacja. Śmierć na miejscu ciężko o tym mówić, tak ciężko uwierzyć. Okrutny jest los, jesteś
nagle cię nie ma niestety jest to rzecz nie do przewidzenia.
Co ta scena może zrobić dla mnie, a co ja dla niej?
Każdy track to spowiedź, a płyta to testament.
Piszę go własną krwią, siłą charakteru, potem,
a że płaczę rymami,to wygląda to dobrze.
Od lat tu jestem, nie ma dla mnie innego miejsca.
"Osobiście" tak myślę, to dożylny zastrzyk szczęścia.
Lecz trzeba mieć odwagę pakując sobie to w żyły
i mieć zajawkę żeby zarazić tym innych.
Kiedyś to był niezwykły sen, który miał się nie ziścić,
ale to mnie napędza i w tym gównie nie ma fikcji.
Tu, cały czas, WWA, już nie drugie piętro.
Powiedz na osiedlu: że się trzymam - nic we mnie nie pękło.
Cały czas to ma sens, idę z uniesioną ręką,
znak Victorii pokazuje, że bywało kiedyś ciężko.
Mam skarb, którego nikomu nigdy nie oddam.
Ile jesteś wart pokazuje pokonana droga.

Ref.
Od lat tu jestem, od lat poczuj ten vibe.
To ja, moje życie i mój pierdolony mic.
Daję Ci coś lepszego, niż najlepszy haj.
To ja, moje życie i mój pierdolony mic.
Żeby mieć więcej musisz z siebie więcej dać.
To ja, moje życie i mój pierdolony mic!

Osobiście daję z siebie wszystko, czyli tyle ile mogę.
Nie powinienem grać koncertów, nie pozwala zdrowie Mi,
ale nie pierdolę ich, życie za mordę biorę,
choć laryngolog powiedziała, żebym jebnął się w głowę.
Nigdy już nie rapował, ręce złożył do modlitwy.
Mam o czym nawijać, nie muszę tym promować płyty,
więc rzucam prochy, włączam majka, nagrywamy sesję,
robiłem to jako gnój, teraz mam prawie 30-tkę.
Ta scena się zmieniła i scena ich zmieniła>
Niektórym brak paliwa, lecz paru skurwieli ma to w żyłach.
Mamy wspólne korzenie, wydając różne owoce,
ktoś bluszcz na murze, ktoś róże w ogrodzie.
Teraz ogólnie w modzie, chuj każdego obchodzi moda.
Odpalam browar i majka, on dla mnie jest jak konfesjonał.
Moja broda jest sucha, nie muszę sobie w nią pluć.
"To ja, moje życie" dokładnie tak to nuć!

Ref.
Od lat tu jestem, od lat poczuj ten vibe.
To ja, moje życie i mój pierdolony mic.
Daję Ci coś lepszego, niż najlepszy haj.
To ja, moje życie i mój pierdolony mic.
Żeby mieć więcej musisz z siebie więcej dać.
To ja, moje życie i mój pierdolony mic!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo