Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Tak naprawdę nazywam się Stan Tymiński tylko mówię teraz głosem OSTRego...

11 piętro - on alkoholik ona ćpunka
Życie oparte na częstych awanturkach
Rozbitych lustrach, potłuczonych szklankach
Ona ma wyższe, on syn policjanta
Dla niej i dla niego główny argument to szantaż
Piętro 10 - chłopak z lolkiem wyjmuje ośkę
Kwiat młodzieży zdolnej
A świat złodziei z dolnej półki
9 piętro - tam bywałem po bibułki
Ale że świat bywa okrutny stary
Już tam nie bywam
W sumie to gościa nawet nigdy nie znałem - proste
Piętro 8 - korepetytorka i zajęcia ustne
Mam cię, Aleksandro, widziałem wampie
Zdjęcie pro, spotkajmy się prywatnie
Dom wam więc oferta
7 - to numer do mili piętra
Promili ekstra kto miny Zgierz
Sam byś ocenił horyzont
Na 6 - mieszka kolo ścigany przez garnizon
Czyli żyć albo zginąć
Zastawił wszystko co miał
I wiem że w tej chwili załatwia sobie monar.

Ref.
Jazz lat osiemdziesiątych osiedli cały czas zawinięta pętla
Idąc po piętrach widzę jak niektórych los nie rozpieszcza
Tych z dziurami na podeszwach jest więcej - życia achillesowa pięta. (2x)

Piętro 5 - taksówkarz z żoną, ojcem, synem, babką, matką, psem
Ile ścian to jest?
Dwa pokoje i balkon
Na 4 - mieszka stary szlauf
Co o najmniejszy występ dzwoni na policję
Pierdolić tą pizdę!
Na 3 - mieszkam ja
Lat 22, no już 23
Co rusz domofon, psy
To przez to z góry
Choć sama miała metę za czasów komuny
Przecież forsa
Na 2 - mieszka sąsiad któremu ocaliłem życie
Choć nadal jak robię muzykę wali w kaloryfer
1 piętro - to Lucyfer, rewir dozorcy
To ten gość od pobieranej poczty
Teraz wierzący
Cóż, inne czasy, sam wiem
Choć co by się nie działo w klatce
Wszystko jest na mnie
Bezpodstawnie, ale zawsze po całości postu
W raju przekrętaczy sprytnych domokrążców
Szumi płyta z wosku
Nie pytaj w związku z tym o szczegóły
Blok jak blok - żadne cudo
Te słowa są dedykowane ludziom.

Ref.
Jazz lat osiemdziesiątych osiedli cały czas zawinięta pętla
Idąc po piętrach widzę jak niektórych los nie rozpieszcza
Tych z dziurami na podeszwach jest więcej - życia achillesowa pięta. (2x)
(nie weźmiesz mi nic)
Póki serca mi nie wyrwiesz, nie weźmiesz mi nic
(coraz, coraz więcej)
Każdy rok daje coraz więcej sił
(dotyka mnie niczym Bóg)
Póki każdy loop dotyka mnie niczym Bóg,
będę to robił dopóty dopóki będę mógł!

Niejeden kiedyś pierdolił by to skończyć,
Jeśli w to wierzysz dziś, uwierz, jutro w to zwątpisz,
Chcesz tą drogą iść? Tu łatwo zabłądzić,
Na bal przyjdziecie kiedy jad zacznie się sączyć,
Ulice nie dają Ci miejsca na oddech,
Tu nie liczy się pech, a żaden grzech to nie problem,
Mało przyjaźni gestów, jesteś szeptem wśród szelestów,
W chuja możesz wsadzić ten swój progres,
Underground, skończ, mnie to nie jara,
Niech wyłożą na to hajs, może zaczną się starać,
Królowie podziemia do kupienia za dolara,
Patrzący na mikrofon, jakby chcieli się nim zadowalać,
Stój, wypluj smród, popatrz wokół,
Mnogość dostępu to jak opium dla bloków,
Ja krok po kroku, dzień za dniem, rok po roku,
Dobrze wiem, że nie skończę men, jestem w toku!

(nie weźmiesz mi nic)
Póki serca mi nie wyrwiesz, nie weźmiesz mi nic
(coraz, coraz więcej)
Każdy rok daje coraz więcej sił
(dotyka mnie niczym Bóg)
Póki każdy loop dotyka mnie niczym Bóg,
będę to robił dopóty dopóki będę mógł!

Tu nie masz gwarancji bytu, nieważne jak składasz,
trudno się wspinać, o wiele łatwiej jest spadać,
liche egzystencje są oparte na układach,
klepanie pod dupkach i wieczna maskarada,
połowa kotów possałaby za feata,
a druga połowa z zawiści chce pozbawić Cie życia,
to gniazdo węży, każdy walczy by być większy,
a jęczą jakby budzili się z fiutami w odbytach ziom,
kurewstwo strzepuje z ramion jak łupież,
pierdole ich lamenty, skończą jak gówno na bucie,
pieprzyć sentymenty, w szczególności te cudze,
jestem tu, więc gdy oni Cię uśpią ja Cie obudzę,
stój, popatrz w przód tak bez złudzeń,
dokąd to biegnie i kim są kurwa Ci ludzie,
masa zasad i reguł, w obłudy ścieku,
przełomów wieku, obojętnych na myślenie i czucie.

(nie weźmiesz mi nic)
Póki serca mi nie wyrwiesz, nie weźmiesz mi nic
(coraz, coraz więcej)
Każdy rok daje coraz więcej sił
(dotyka mnie niczym Bóg)
Póki każdy loop dotyka mnie niczym Bóg,
będę to robił dopóty dopóki będę mógł!
Dobre to wasze ziółko chłopaki
Kozak kurwa bez kitu bo

Ref.
Się jara dziewczyno się jara chłopaku
To czysta Marycha bez odoru maku
Bez odoru wojny o zajebistym smaku
Włoszczyzna Holandii o mistrzowskim zapachu

Się jara od nocy do rana to trawa
Znów zawijam lolka z grama
Czacha ciężka ale jest gitara
Kocham ten stan kiedy się najaram
Wjeżdża ostry haj pobudza do działania
Likwiduje szarość na boisku gała
Joint i sport to nie odłączna para
Nie zabroni nigdy tlić mi żadna pała
Reprezentuję radosny futbol
Radosny rap nie komercyjne gówno
Ty powiesz dziś bingo jak powiem ci pudło
Trudno żebym równo miał sufit ułożony
BPP to jest świr czy jesteś zaskoczony
Ze starego Mokotowa płynie gadka z loży
Jeśli było źle to wszystko się ułoży
Tymczasem z Bogiem palaczy pozdrawiam
JLB dranie piątka szufla strzała

Ref. x2
Się jara dziewczyno się jara chłopaku
To czysta Marycha bez odoru maku
Bez odoru wojny o zajebistym smaku
Włoszczyzna Holandii o mistrzowskim zapachu (x3)

Smażę borcham bakam palę
Turlam kręcę roluję dalej
Jointy filis, fifa bongo
Moi ludzie jarają na okrągło
Nigdy dość mam to coś
Co niektórych dusi
Krztusisz się prychasz kaszlesz?
Musisz oko naciesz
Patrz i wąchać skręć jointa
Tak pęka następna piątka
Złap bucha śmierdziucha
To lepsze niż antybiotyk
Jesteś nastukany nie rób z siebie niemoty
Leniwy skurwysynu weź się do roboty
WDZ Hemp Gru prawdy dotyk
Floty brak nie ma za co wejść do klubu
Razem z nami spróbuj zajebistego ziółka
Dopadła cię zamułka i opadły ci klapy
Skun plus bibułka nie każdy tak potrafi
Już wiesz co to znaczy szyty w THC puste
Obalam mity nie milcz z miejsca rusz się
Od rana bania nabuchana zielonym kruszcem
Marihuana czyści kiermany puste
Nie muszę namawiać wciąż powtarzam w kółko
Pal ziółko pal ziółko pal ziółko
Nie namawiam lecz powtarzam w kółko
Pal ziółko pal ziółko

JLB to są bracia moi
Moje ręce rwą się do turlania joi
Śmieszny papieros który myśli me koi
Zioło w bibułce z tytoniem wymieszane
Wiesz co jest grane mordy narajane
Owocem z zielonego drzewa
Wiem ile nam trzeba
Wiem to najlepiej
Skręt po skręcie coraz mocniej klepie
One tu nie gasną zwiedzam swoje miasto
Znajduję się w sklepie bo mi w mordzie zaschło
Nasze biedne państwo potrzebuje legalizacji
Nie mam racji? Wielu to powie
Lecz jeszcze więcej osób potwierdzi moje zdanie
Prawdą chcę palić se legalnie
A nie się kitrać w bramie
Złapią cię z gibonem i sanki dostaniesz
Biorą nas za ćpunów zwykłe oczernianie
Palimy sobie trawkę i niech tak zostanie
Zioło było jest i będzie jarane
Zioło było jest i będzie jarane
Elo

Ref. x2
Się jara dziewczyno się jara chłopaku
To czysta Marycha bez odoru maku
Bez odoru wojny o zajebistym smaku
Włoszczyzna Holandii o mistrzowskim zapachu (x3)

/Wszyscy razem dookoła zanurzeni w dymie
Wciąż jaranie i jaranie
Miła woń spłonął joi/
Gdy pierwsze rymy EPMD stereo hi-fi przyniosło
bit wszedł jak w masło, staremu pękło wiosło
Zainteresowanie rosło, wiesz czego chcę
na czele K-ce HC i wolne rzemiosło
na majku, sprawdź to nie słuchaj laików bo
teraz GOP w lirycznym strajku chcesz szacunek daj tu go
co ty na to? realizuję swój plan, jak Gan
poleje się szampan, w Afryce zagra tamtam
o swoje dbam sam, ze mną kolesie
w miejscowym projekcie ale wspólnym interesie
to niesie, więc
spuść nos na kwintę jak chcesz nad miastem oddech
[?] jak Winterfresh więc go sprintem bierz
wieje z B O G U C I C E, patrzę i widzę wciąż
sprawy otaczajace mnie, odzwierciedlam je
jak zwierciadło, chwytam co moje jak w imadło
bo szczęście z nieba mi nie spadło

witam na majku słuchaj, prawdziwych tych słów puszczonych w eter

Witam na majku jestem nie do pokonania tu
bo F dodawane do O dodawane do K dodawane do U do
S dodawane do M dodawane do O dodawane do K to
elementarna siła kultury H I P H O P
HC usta miasta K-ce
siedzę w tym głęboko jak w THC w szkle
N I G D Y W T L E i prze N I G D Y S T O P
na mój smoczy nos pachnie tu rymami czyli powyginanymi słowami
powyginanymi na tyle na ile mogę zgiąć zębami
szarpie harpie kłami w końcu biorę dynamit
nie pierdole się z nimi tylko jedynie czasami nie mogę wytrzymać
w ręce CKM rymy to są naboje
mikrofon nimi załaduje, zarepetuje, celuje i wystrzeliwuje całe serie
wytaczam artylerie wpadam w furie i tnę cię w arterię
sprawdź moją galerię, otwieram loterię
zwrotka tego totolotka jak lotka trafia w twojego kotka
na punkcie rymu i języka czyli konika Pana Miodka
technika to gra, cała zabawa polega na licytowaniu słowa
minimalna stawka dwa i pula otwarta
witam na majku słuchaj, prawdziwych tych słów puszczonych w eter

Niech żyje Dąbrowa i niech żyją Katowice
Południowy patriotyzm właśnie się tym szczycę
Rymy prawdziwe jak rymy Heltah Skeltah
Twarde realia a nie psycho ściemka
To ma być hip-hopem a nie drogą do gwiazd
Szacunek dla Katera za to co robi teraz
Poczekaj za dwa lata minie moda
Wtedy zobaczymy ilu zostanie
Na hip-hopowych wodach (pewnie)
Nie ma siema
Człowieniu zawsze strzała, stary
Z Dąbrowy jestem i używam swojej gwary

witam na majku słuchaj, prawdziwych tych słów puszczonych w eter

Na majku Dene
Trzech miast i styli połączenie
Razem z Fokusem, Basem, Jotejot
hip-hop tu cenię
Inne korzenie
Lecz z południa pochodzenie
Nie jak od Wasyl
Wolę z kumplami na scenie
To nie pieprzenie
Własne myśli w głowie mam
Zawsze prawdę gram
Nie chcę zostać sam
Swoich ludzi znam
Tu kasa nie jest matką
A sława pułapką
W pogoni za karierą
Nie otaczaj się klatką
Czas nie czeka
Człowiek patrzy na człowieka
Pozytywny obraz jak skazany ucieka
Lecz ja trzymam się z nimi i mnie to pasuje
Życiowy pech każdego z nas prześladuje
Ja to czuję, kumpel pomocy potrzebuje
Udzielam mu jej i nigdy ręki nie żałuję
Mam swoje zasady, bo dobra przyjaźń procentuje
Z Miro mikrofoni dla wszystkich produkuję
Mi to pasuje
Nie w postoju lecz zawsze w pracy
A więc jestem na majku
Dla was wszystkich rodacy
PTKWO 06

Nocne miasto Poznań, to jest to co kocham
Piszę to co widzę, mówię o życiu w tych blokach
Obserwacje życia w mieście, to jest mój pokarm
Zawsze bliżej podziemia, nigdy nie na pokaz
Dla was jedna miłość, to dla moich ludzi
Zasypiają przy rapie i rano rap ich budzi
Uliczny styl z Piątkowa, zaznacz dzielnicę na mapie
Żyję na tych osiedlach i żyć tutaj ptrafię
Odnajduję się w klimacie, znalazłem w życiu miejsce
Natchnienie czerpie z ulic i to słychać w każdym tekście
Dramatów codziennie rozgrywa się tutaj setki
Ja tutaj żyję, dla ciebie to społeczne ścieki

Jedna miłość, dla moich ludzi
Miasto Poznań
Czas się obudzić
Na ulicach i osiedlach
tutaj rap się kryje
będę go bronić swoim rape dopóki żyję x2

Te betonowe domy, wielorodzinne deski
To piękne szare tło, dla tych bogatych posesji
Ci z nowych bloków i domów boją się tu chodzi
Boją się nas, boją się że możemy pobić
Nie wiedzą co zrobić kiedy ktoś pyta o drobne
Myślą że są okradan,i chcą oddać cały portfel
To są właśnie te różnice, dla nich obce jest życie
Nie wiedzą co znaczy nie mieć, żyją w dobrobycie
Jedna miłość dla tych, co pomagają słabszym
Wszyscy są równi, nizależnie od kasy
Te bloki to forteca, to jak centralne masy
Mieszkańcy są podobni tutaj zanikają klasy

Jedna miłość, dla moich ludzi
Misto Poznań
Czas się obudzić
Na ulicach i osiedlach
Tutaj rap się kryję
Będę bronił go swoim rapem dopóki żyję x2
Peja:
Właśnie tak, RPS SLU
Brahu GDA
P do N, P do N kreska

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Brahu:
Jest jedna gra, w której grasz tylko jedno życie masz
czym jest dar pytasz wciąż talent tylko odkryj bo
każdy z nas posiada wszystko czego trzeba nam
żeby strącić sensu brak podbić do sukcesu bram
droga to ciężka w chuj nieraz przyjdzie stoczyć bój
w świece skrótów błędów ziomalu nie licz na cud
widzę jak życia brud spycha wielu w życia róg
zbyt wielu upadłych aniołów nie ma dziś z nami już
w wirze melanży przespało czas najlepszy
teraz on z bełtem w łapie o starych dziejach pieprzy
i nawet jeśli był najlepszy to nikt nie pamięta o nim
mimo tych medali na ścianach dzisiaj to już anonim
więc jeśli grasz, śpiewasz, rymujesz czy walczysz ,
malujesz, tańczysz nie opuszczaj gardy zobaczysz
że trening i ciężka praca to ziomal zawsze powraca
musisz wiedzieć że nic nie powstrzyma prawdziwego gracza

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Peja:
Mógłbym dziś zawalić wszystko ot tak kupić w sklepie czystą
w oka mgnieniu upaść nisko szybko zmienić rzeczywistość
nie stać mnie na taki wyskok bo cena zbyt wysoka
zbyt często przychodziło płacić życiem życia szkoda
dziś tylko dodam obyś bracie nie żałował
ja ci mówię weź się w garść chwytaj dzień a nie za towar
dziś pod perkę trzeźwe słowa biegle rzucam na pętle
dziś nie czuje zaciśniętej na karku liny pięknie
mam to co bezcenne dar życia radość we mnie
bo doceniam fakt istnienia i tworzenia codziennie
chociaż różne pomysły przychodziły mi do głowy
na przykład chlanie wódy w ilościach przemysłowych
potem na treningach motyw wiecznie wyrzuty, czopy
przez bal znowu kłopoty przejebałem parę złotych
że w ogóle jestem zdrowy to na cud zakrawa bracie
wciąż wierzyłem że bez szwanku wyjdę z lotu kamikadze
opcja zapić się na śmierć przestała mi się podobać
mówili zrzygaj się uduś skonaj niczym Jean Bolland
byłem pewien nie pokona mnie zgubny nałóg bracie
te wyniszczające kace ryły beret, też to znacie?
gdy ktoś na ulicy beszta jak dzika pijana bestia
i tak slalomy napieprza w stylu Georg'iego Best'a
już przestałem się bać inni w strachu dają w gaz
tchórz umiera tysiąc razy za to kozak tylko raz !

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Brahu:
Dlatego ćwicz chłopak
wstań i ćwicz chłopak
nigdy nie poddawaj się
do przodu idź chłopak
dlatego ćwicz chłopak
na siebie licz chłopak
zamiast ćpać i pić
stań i ćwicz chłopak (x2)
Miusoh:
Nie ma mnie tam gdzie z reguły leżą sterty pieniędzy
co drugi ma jak w `Casino` ja w ciąż jak w `Ulicach Nędzy`
Ponoć nie da się być większym gdy tak się śmiechem sprzedam
Mimo to ci niby lepsi skończą jak Pesci w `Goodfeelas`
Ciąg dalszy `God Father'a` w miejscach, które codzień widzę
Popatrz jak to się robiło dawno temu w Ameryce
Tak jak ???? ja poświęcam temu życie
I choć jestem buntownikiem, to na zbyt wile nie liczę, wiesz?

Lilu (ref.)
Jeśli w końcu ten los zdobyć szczyty nam da
Nawet za sto lat ten film nie zmieni nas X2

Miuosh:
Nie ma mnie tam gdzie hajs sypie się jak dragi w `Parano`
Za to żyję w realu i mam więcej niż ???
Bo to nie to samo co widujesz gdy odpalasz beef'a
Tutaj co drugi, to `Preety Woman` tylko że na bitach
Bywa i tak, a my to i tak ciągniemy stale
Siedząc więcej lat z słowami niż pieprzony Woody Allen
Mimo iż wcale nie chcę mieć więcej, bo wiem gdzie moje miejsce
I jak ??? oddaje sprawie sercę
Widze przed sobą ręce jak w jebanej `Ósmej Mili`
Trwam w tym sam jak w jebanym `Die Hard'zie` Willis
Jak w `Niebie z wanilii` własny świat sobie tworzę
To te filmy dały mi kiedyś jego wzorzec
`Just Feel Me`, nie tylko ja wiem o czym mówie teraz
Ten świat byłby innym gdybyśmy mogli wybierać
Wole mówić nie gdy coś kusi, to kusi nie raz
Niż jak inni żyć zbyt szybko i zbyt młodo umierać

Lilu (ref.):
Jeśli w końcu ten los zdobyć szczyty nam da
Nawet za sto lat ten film nie zmieni nas X2

Nie ma mnie tam
Gdzie burzy się aleja palm
A powinnam tam być jak w Bareja w Khan
Pan Mann byłby chudszy od mojego portfela
Ale mam daleko tam jak do Kanbarey'a
(Nie ma tam mnie)
Gdzie plaże złotym piaskiem mienią się
A miałam mieć ten fejm jak Hitchcock po `Ptakach` ej
Wciąż udaję, że to film jak te komedie Koterskiego
Choć co dzień mam `Dzień świra` nie ma tam nic śmiesznego
(Nie szukaj mnie)
Tam gdzie rozwija się czerwony dywan
Tylko tu gdzie parkiety stoją w ogniu jak ten rydwan
Choć ma jeszcze Lu a Spike ma tylko Li
To pytam Wo Hard Game, a w mówicie (TY!)
Pytam Who Hard Game, a w mówicie...
To to to
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Są za tobą ej (za tobą) chcą zatrzymać ci serce
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Mają broń ty nagą dłoń i nic więcej [x2]

Z dala od problemów od klubu i zgiełku
Z dala od rodziny od przyjaciół i zamętu
Mieli bardzo krótki proces i surowy wymiar kary
(Zbyt surowy!) bez adwokata bez zarzutów bez ławy
Tych dwóch chłopaków na światłach w ciemnym aucie
Dopiero na rozbiegu życia na starcie
Tamci mieli blachy oni tylko nagie ręce
Tamci mieli broń oni wóz - i nic więcej
Klamki w ruch proch przerwał nocny spokój
Uciekać próbowali tamci grzali jak w amoku
Z jednym z chłopaków lepiej drugiego nie ma
Tamci mieli chronić a nie do nich strzelać
Śledztwo kuleje prasa milczy ja mówię
Bo dzień za dniem przynosi chore scenariusze
Nie raz wracam w nocy do domu furą
Myślę o nich już wiem nie warto kłaniać się kulom

To to to
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Są za tobą ej (za tobą) chcą zatrzymać ci serce
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Mają broń ty nagą dłoń i nic więcej [x2]

Noc pełna może być słodyczy
Tej nocy jednak to zupełnie nie dotyczy!
Nóżka zawinąć już czas stąd swoje dupska
Czyżak czapka no to buźka życzę ci zdrówka
Główka mi działa więc stąd spierdalam już nara
Nie chcę abyś zaraz z rana pisano o mnie ofiara
Albo brama od serca kark za plecami mi rdzewiała
Żyć i uciekać czy gnić bo chciałeś czekać
Najlepiej było nie być tu kiedy działo się to
Teraz myśl i decyduj wybierając mniejsze zło
Tu nikt ci nie podpowie ja też nic nie zrobię
Uciekaj póki możesz i gryź ryj obrożę
Samemu na tej drodze bo nikt ci nie pomoże
Ryj przy podłodze by nie paść na przeszkodzie
Wystrzegać się przynęty podsuniętej ze złej ręki
Bać się pętli bać się męki bać nie woli bać udręki
Bać się ufać ciągle słuchasz będę tuż tuż
Oddech na karku czuć bo ktoś musiał ich szczuć
Ostatnich gryzą psy obyś nie był to ty
Ostrz pazury i kły wchodząc do gry biegnij co sił
Za toba psy gończe mięsa pragną
Wszystko się skończy gdy cię dopadną

To to to
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Są za tobą ej (za tobą) chcą zatrzymać ci serce
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Mają broń ty nagą dłoń i nic więcej [x4]
[x2]
Teraz jestem ci niepotrzebna
Teraz mnie dla ciebie nie ma
Później zabraknie ci tego istnienia
Ty kiedyś za łakniesz, za łakniesz

A gdybyś nie wiedział gdzie się podziewam
To będę tam, gdzie ziemia dotyka nieba
Wtedy będę w drzewach, będę w korzeniach
Będę w proszę, dziękuję, nie trzeba
Gdzie czas nas nie zmienia, gdzie trzeba umierać
Higiena istnienia nabiera znaczenia
Gdzie schemat w ocenach już dawno byś przepadł
Bo wartość sumienia rozwiewa dylemat
Będę tam gdzie początek się miesza z końcem
Tam, gdzie proste to co wzniosłe i robię co chcę
Gdzie kroczę z czołem wzniesionym doniośle
Gdzie oka kątem dobrze spojrzeć
Gdzie projekt z nastrojem to nierozłączny komplet
I każde westchnienie wnosi trzy grosze
Gdzie problem się cofnie pod małym oporem

[x2]
Teraz jestem ci niepotrzebna
Teraz mnie dla ciebie nie ma
Później zabraknie ci tego istnienia
Ty kiedyś za łakniesz, za łakniesz

Gdzie postęp konkret i pełen dostęp
Dobre może się podnieść kosztem tego co gorsze
Gdzie słońce jak obręcz świecące najmocniej
Będę w krainie zupełnie ci obcej
Będę tam, gdzie poemat z mieszkań wypełza
Gdzie wena przybiega jakoś od niechcenia
Gdzie w głębi fotela potęga odlewa
A gęsta esencja się pcha na piedestał
Gdzie ekstrakt znaczenia na kartkę się przelał
Potencjał co drzemał rozpędu nabiera
I gdzieś w zakończeniach zazębia się przedtakt
Od dziś będę tam, gdzie się mnie nie spodziewasz
i
(scottie edge)
trapped behind borders
swimmin in foreign waters
importes, exporters
informers, flippin' on tape recorders
like da man dat knew too much
never knew enough
knew who to trust
i'm talkin espionage
in camoflauge
like boats on bogs
in bayou fogs
ya had ya secret plans
ya microfilm
secret agent man
a view to a kill
i'm talkin goldeneye
da l to da i
r-o-y
show me how ya spy
(mr. kaves)
the saint with the halo
the payroll
da kavesman
the mademan
don't give a fuck what you say man
take over your chat room, got my
powermac
on mr. kaves-dot-com,
if you wanna get it on da breathtaker
da bonebreaker
da freshmaker
the loanshark bet taker
the ny skyscraper

chorus:
spy vs. spy
look into my eyes
try to cross the border
to live & let die

ii
(liroy)
nowy jork, nowy jork!
liroy znów nadciąga tu
powiedz mi, powiedz co się stanie mu
kiedy...wkraczamy do miasta
liroy, lordz of brooklyn - cisnienie
narasta
wzrasta adrenalina, scyzoryk l swe
rymy zaczyna
mamy 1997 w kalendarzu na ścianie
zadanie proste - freestyle na planie
rym nasuwa się prosto z mojej głowy
odruch ten bracie jest bezwarunkowy
różowy cadillac przejeżdża obok mnie
pytanie zachodzi gdzie ja jestem, gdzie?
bay ridge, brooklyn, nowy jork
jeśli znasz ten klimat
jeśli znasz ten klimat to -
1995 to był rok kiedy pierwszy raz
ujrzalem nowy jork
polska - stany, czas na porównanie
jeśli na to liczysz - zapomnij!
nic się nie stanie takiego kolego
skoomaj moją przestrzeń
lordz of brooklyn powie ci coś
jeszcze...

chorus:
spy vs. spy
look into my eyes
try to cross the border
to live & let die

(breakdown w/sasch jenkins)

iii
(paulie two times)
throughtout the five boroughs
paulie's rockin thorough
you slept like a sedative
my style's never repetitive
you must pay attention
to what i bhe mentionin
when my microphone drops
it's your brain i'm dentin' in
inventin' in
lunical lyrics
with no repent
i'll leave that mug all red
and that nose bone bent
fuck the shure shot
i got the direct hit
my crew be on the rise
like alcohol & unemployment
but on a serious note
i rock mc's like the vote
from sea to shining sea
i got ya noddin'
like a bag a dee dee dee dee
(ad-money)
bangin billy bats
shootin craps on ya life wit a knife
for the streets of my turf, gettin' hurt
cross the line ny express - 007 fuck
that!
yo, he better pay his fuckin' debt
(bobalou & the 7th power)
it's the spyhunter - seven
comin' in the name of thunder
i bring hell like thunder
poland, hold up... new york's comin'
through
lob... that's my crew
bringin in to your dome once again
babalouu??? i meand dead
president get blow up, hold up
mc get smoked up
where ya gonna run?
ny you cannot run.
Dźwięk ludzi i człowieka skleja
W symbiotyczny współistnienia schemat
Ludzie nienawiść stroń i krew
Wszystko to w gamie dźwięków jest

Dźwięk człowieka i człowieka skleja
W symbiotyczny współistnienia schemat
Człowiek to rozum a zaraz po nim
Człowiek to ciało od stopy do skroni

Dźwięk człowieka i człowieka skleja
W symbiotyczny współistnienia schemat
Rozum odpocznie by nerwy powstrzymać
Dźwięk go wypełni, pomoże wygrywać
Naucz mnie czegoś dziś coraz trudniej się uczę,
naucz starego kundla nowych sztuczek.
Każdego dnia ucz, dni do końca jest mało,
mój świat był z wosku lecz staje się litą skałą.
Mój świat to oldschool i to przepełnia mnie dumą,
ale chce być Ci Billem ty przez chwile bądź mi Umą (Thurman).
Górna granica kiedy mój umysł chłonie
zbliża się przeciągnę strunę i koniec.
Nie chcę klakierów wokół nie chce bajerów w opór,
stymulacji mi trzeba, nie transformacji w zgreda.
Pokój ducha zakłóca przyśpieszone tętno,
gdy widzę wroga jakbym słyszał wojenko wojenko.
Prawda myśl to pierwotna i płaska
lecz ja nie z tych co przejdą życie w ochraniaczach i kaskach,
ale dam Ci poczucie bezpieczeństwa za sojusz,
wstrzyknij mi witaminę rozwoju.

Naucz mnie czegoś na co, nie wpadł bym nigdy sam,
już wiem dlaczego płacą terapeutom taki hajs.
Ludzką potrzebę rozmów, z których wynika coś,
zaspokój, a cały kosmos dam Ci za to.

Nie chce stracić błysku w oku niech lśni chociaż jedno,
niech nigdy sedno nie stanie się drzemką poobiednią.
Chcę patrzeć na to miasto z Tobą w myśl zasad
zachwytu nad pięknem jak bym właśnie wrzucił kwasa,
nad brudną kamienicą jej na kacu życiem,
smutną iglicą pałacu co kulturę gości kiczem.
Mówię o tym klocu co go dał nam Stalin
w nim kluby, get inside or die tryin
Naucz mnie więcej dystansu bym częściej się uśmiechał.
Wdech, wydech bez ADHDhdhdhdha
Złoty środek między katatonią, a furią
na ksywę życia między Masta Killa, a Coolio.

Naucz mnie czegoś na co, nie wpadł bym nigdy sam,
już wiem dlaczego płacą terapeutom taki hajs.
Ludzką potrzebę rozmów, z których wynika coś,
zaspokój, a cały kosmos dam Ci za to.

Wiem, że mój głos często nie znosi sprzeciwu,
jeśli chodzi o muzykę wyczucie to mój atrybut.
Kocham ją tak długo, prawie jak własne ego,
ale chcę się uczyć - daj mi choć placebo.
Nie chcę drętwych filmów, błagam, poezję też zostaw.
Pokaż mi Wrocław, jakieś miejscówki na mostach,
pokaż jak zachowujesz się nagannie,
pokaż mi second handy znajdź w nim marynarkę dla mnie.
Przekonaj, że wino piją nie tylko snoby,
zacznijmy wojnę lub pakt kubków smakowych.
Czemu ludzie łażą po górach aż puchną im nogi?
Może wiesz, może nawet mnie przekonasz bym to robił.
Czemu chodzą na basen dzielić wannę z obcymi?
Wolisz abstrakcje czy w humorze lubisz cynizm?
Mój mroczny światopogląd uczyń jasnym,
bo kurwa siedzę tu i czuję się jak Mes w sosie własnym.

Naucz mnie czegoś na co, nie wpadł bym nigdy sam,
już wiem dlaczego płacą terapeutom taki hajs.
Ludzką potrzebę rozmów, z których wynika coś,
zaspokój, a cały kosmos dam Ci za to. (x2)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo