Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Kiedyś grono ludzi się zebrało
To mało
Kasety wymieniało
Z muzyką wspaniałą
Wszędzie naokoło grało i huczało
Wszystko w dwóch słowach się zawierało
Potem spotkania na rynku
Miłe towarzystwo, ciepło jak przy domowym kominku
Mini koncerty na świeżym powietrzu
Na ławce, te większe na scenie w budynku
Bity podawane przez Baka za pomocą ust
Dla każdego, trafiające w każdy gust
Moje rymy prosto z bani dla odbiorców kompanii
Wokół skejci z dekami i przechodnie nieznani
Wszyscy zgrani niemożliwie
Jeden tok myślenia
Ten sam punkt zaczepienia
Pierdolnął ciężki bas!! bas!!
Wszystko pozmieniał
Osoby zwątpiły, nastąpiły wykruszenia
Ucieczka w dragi bez zastanowienia
Cóż, słabe charaktery są nie do ocalenia
Już wielu znikło jak widziadło
W gówno wpadło
W moich kręgach już wielu odpadło
W moich kręgach już wielu odpadło
Oni już odpadli
Niczym bombka z choinki spadli
W kiepskie klimaty popadli
I obce towarzycho, a wszycho
Było zajebicho
Każdy bujał się z ucieszoną michą
To na imprę, to na ognicho
Zawsze spokens, nigdy nie było licho
Potem coś na przeszkodzie stanęło
Braterstwo runęło
Chujowe akcje wszczęło
To co w sercach płonęło
Z wiatrem przeminęło
Słabe osobowości zgięło
Dzieło wspólnej więzi zsunęło
Z krawędzi
Chwile ulotne są, czas zbyt szybko pędzi
Szkoda tych, którzy już poodpadali
Żal mi tych, którzy już poodpadali
I choć żal mi ich, nie jestem po to, by się żalić
Lecz ustalić
Więzy musiały się spalić
Bezsprzecznie, nic nie trwa wiecznie
Mimo iż oni odpadli, Rah dalej walecznie
W moich kręgach już wielu odpadło
W twoich kręgach już wielu odpadło
W moich kręgach już wielu odpadło
W naszych kręgach już wielu odpadło
Znów uciekamy aż nam zabraknie tchu
Uciekamy gdy nie widać wyjścia już
Uciekamy, bo tak jest łatwiej
Niż stanąć, spojrzeć w oczy i walczyć...

Uciekamy przed sobą samym i tym co nieznane
Póki to trwa nie ma czasu by spojrzeć życiu w twarz
Uciekamy przed marzeniami aby się nie sparzyć
Uciekamy przed uczuciami by się nie osłabić
Uciekamy przed trudnymi pytaniami
Uciekamy przed odpowiedziami na nie
Przed odpowiedzialnością zasłaniając się beztroską
Uciekamy z kraju, kilometry dalej wciąż szukamy raju

Gdzie dają nam więcej nie patrząc na ręce
Jak na przestępcę, więcej spotykamy
Twarze fałszem malowane i te znane
Których uśmiech szczerość są tak jakby trochę podejrzane
Dusza rdzewieje, kiedy masz nadzieję
Która topnieje, no bo nic się nie dzieje.. .
Więc czekamy miesiącami, latami czasami
Na łut szczęścia, który z miejsca ma nas zbawić
Mijamy się z nim znów nie wiedzieć czemu
Uciekamy bojąc się, że szansy nie wykorzystamy

Znów uciekamy aż nam zabraknie tchu
Uciekamy gdy nie widać wyjścia już
Uciekamy, bo tak jest łatwiej
Niż stanąć, spojrzeć w oczy i walczyć...

Uciekamy, ta słabość czyni tak ludzkimi ludzi
Bez chęci poprawy by mieć wzięcie ludzi
Ciągle błądzimy chociaż wszystko już jest znane
Tracimy wciąż po to by odzyskać to co dane
Przysięgi połamane, bo uciekamy w tany
Dni odliczane, stratowane stare talizmany
Iść zapić życie klinem, odrobinę winem
Piękne są chwile, schowajmy winy w parafinę
Iście pięknie póki tu coś nie pęknie
Jest super, świat wiruje, rzeczywistość mięknie
Jutro jakby nie istniało, nie kołacze drzwi
I nie dobije się, zbyt duszno jest i głośno dziś
Bo uciekamy razem, z nami wieją plany
Coś się liczy dla nas tylko money, money
A ojciec mi powtarzał jutra zawsze patrz synu
Stawiaj czoła, miej wyznaczony azymut
Prawdziwy facet nigdy nie ucieka z pola
Sam nie uciekał w dzień, w nocy tonął w alkoholach

Znów uciekamy aż nam zabraknie tchu
Uciekamy gdy nie widać wyjścia już
Uciekamy, bo tak jest łatwiej
Niż stanąć, spojrzeć w oczy i walczyć...
to nie dotyczy mnie
zapytaj czy ja tam jutro
nie mam pojęcia
w momencie tym tu
stop
terminologia miasta
bezsprzecznie pusto
patrze w czas
to jak gierka
tu i teraz
a tam
nie dotyczy mnie świat
nie lubię jak opowiadasz
o tym co było
czy wczoraj
czy może przed laty
nie lubię jak wciąż
wypominasz tak te chwile
czy dobre czy złe
daj se spokój
i tyle
i ciągle i byle
do przodu
a po co?
wiesz, takie coś wkurwia bogów
wkurwia że hej
tu i teraz
a indziej gdzieś świat
nie dotyczy już mnie
musze pięknych słów mnóstwo o tym że
jak pięknie to będzie
w jutrzejszy dzień
czas niczym bóstwo
o mam ja cię
wczoraj dziś jutro
aż przegrasz grę
powiem krótko
ja
tu i teraz
więc
nic innego
nigdzie
nie dotyczy mnie
nie dotyczy mnie
Ref :
Ej Tede! Co? teraz ty jesteś pragnienie, przewrócę cię na ziemie opluje zajebie,
wdepcze w glebę bo jesteś zerem Ej Tede! Co? teraz ty jesteś pragnienie (x2)

Ej, Tedzik, pedzik coś tu kurwa śmierdzi
to ty i twój rap robiony dla dzieci
jak ja jestem pierwszym psem, to ty jesteś suką baunsu,
jak mnie widzisz to się patrzysz w ziemie jak byś szukał hajsu,
chcesz być gwiazdą, gwiazdą ludzi fantazją,
marzą o tobie chłopcy wiedzą, że masz głębokie gardło,
ja piętnaście kilo lżejszy cały czas trenuje formę
tobie spuchło podpiździe albo ktoś ci zalał formę,
jesteś jak transformers z rapera zmieniasz się w gówno,
odstaw już ten proch, bo japsko ci spuchło,
oczy podkrążone jak byś nie spał siódmą dobę
ej Tede sypiesz się jak dziwki z drogich dyskotek,
pełen tanich błyskotek jak choinka w święta,
dla mnie każda bitu pętla to na twoją szyję pętla
ej ty pętak aka fryzura Miami Vice
lepiej zamknij swą japę i kurwa idź spać.

Ref:
Ej Tede! Co? teraz ty jesteś pragnienie, przewrócę cię na ziemie opluje zajebie,
wdepcze w glebę bo jesteś zerem Ej Tede! Co? teraz ty jesteś pragnienie (x2)

Ten diss to masarka wjeżdżam z bitem na twój kwadrat,
punche lecą częściej niż bomby na Bagdad,
ej klamka zapadła nie ma odwrotu
nie unikniesz wyroku w oceanie bloków
akcje „Telefon w szkole”, jaki jesteś zajebisty
to ty najdłużej zostawałeś po lekcjach u WF-isty
najpierw była „Zebra z klasą” teraz jesteś „Żółwiem Ninja”
lepiej byś podłożył wokal pod Feel „Wielka gruba pizda”
wstyd się przyznać, że tylko przed kamerą jesteś królem
śmiejesz się, ale przed Lerkiem spierdalałeś w klubie
mówią Tede jak, Midas co dotknie zmienia w złoto
ziomy maja złote pały tylko płyty nie zmieniłeś cioto
rap to najpierw muzyka, a później biznes
pierwszego już nie umiesz robić więc zamknij pizde
możesz się lansować w Tvn Turbo
ale wszyscy i tak wiedzą, że jesteś zwykłą kurwą

Ref:
Ej Tede! Co? teraz ty jesteś pragnienie, przewrócę cię na ziemie opluje zajebie,
wdepcze w glebę bo jesteś zerem Ej Tede! Co? teraz ty jesteś pragnienie (x2)
Ja osłaniam miasto, Wiśnia się też blisko trzyma
Tu jest najlepiej, tu jest najlepiej
Wspólne zadanie miasto Poznań osłaniać
Tu jest najlepiej, tu jest najlepiej.

Poznań miasto moje, gdzie mam akcje swoje
Miasto złą sławą owiane, kto ma gadane
Sykuś, Wiśnia kontrolują membranę
Na dzielnicy akcje znane na Wilsonie
Jak przy żonie WKS strefie
Tu jest najlepiej na schodach pod sklepem
Hip-hop rośnie w siłę i powiększa się rodzina
ZDN THC RW i inaczej każdy myśli ale zgodnie raczy
Poznański hip-hop rozwija się stale
Ja zachodnią stronę ponad wszystko chwalę
I stale napierdalam jak świnia, taka o mnie opinia
I nie dziwi mnie to wcale bo browar za browarem walę
I trawką to wszystko przepalę a miasto noszę w sercu
Poznański wieszczu mieszczuch Wiśnios
Z Poznania własnym ciałem miasto osłaniam
I nie pozwolę byś na nas bluzgał
Mikrofon w ręku jak rózga
I za chuj ma ostro Cię uderzę
Gdzie Twoje miejsce, zaraz Ci pokażę
Roś na razie

Proste, po pierwsze to wiele rzeczy zniosłem
Dziwne sytuacje, sporo nauki wyniosłem
I nie bravissimo, nikt się nie napina
To nie żadna kpina, zgodna pyrów rodzina
Ja osłaniam miasto Wiśnia się też blisko trzyma
Jak w kilku zadyma dyssenne na wokalu
W ukochanym mieście jest już sporo nielegalów
Albo nielegali nie odmieniam to się chwali
I słucha, słucha, która kurwa głucha
Nie myśl że to jest fucha, tyrka to jest na street'cie
Mów po polsku a ulice, znowu jestem i krzyczę
Muzyka w sercu, efekt wszystkich przedsięwzięć
Czy to plac czy na spocie w klubach jesteśmy wszędzie
Trzy elementy dodać trzy sprawy uboczne
Jak na fecie nie spocznę po kanie jest mroczniej
Na wódzie odskocznie. pamiętasz stare czasy?
Projekt AA tutaj bardzo wiele znaczy
Zdrówko, zdrówko reszty nie będę tłumaczył,
Bo to pierdolę tak jak cover za pieniądze
Nawet jesli jest kritis to hamuję dzikie żądze
Żadna rewelka, to że Lopez mnie zawiodła
Są szersze biznesy, to Mariusz podpala lolka
Syki wie o co lotosz, wszystko si, znaczy spoko
Osłaniamy miasto przed rozbujanym idiotą
Drażliwe tematy zawsze są poruszane
Nie spocznę aż nie zdławię, sceny z ludźmi poprawię
Tu trzeba wiedzieć komu rękę podajesz
Z kim przy mikrofonie stajesz A Ty co? Robisz to?
Czy udajesz, udajesz co, co, co?

Wspólne zadanie miasto Poznań osłaniać.

Nowe powiązanie ja do SLU gangu dokładam swoje
Niepotrzebna mi broń, niepotrzebne mi naboje
Biorę co moje, robię swoje, wiem dobrze, gdzie korzenie moje
Nie do przesadzenia, to wszystko wyrasta
Na gruncie podziemia Twoje pierdolenia, nic tu się nie zmienia
Mam swoje marzenia dążę do spełnienia
Samego siebie zadowolenia i wyzwolenia
Ze schematu szarego społeczeństwa ja odstaję
I dobrze sprawę sobie z tego zdaję
Nie przestaję tylko rozwijam się dalej
I chłopaków wspieram stale
Gdy na ścianach widzę dzieła swoich ludzi
To w dumę obrastam, skład w stylu rasta
Bo zielony znak odróżnia, wyróżnia jak Nostradamusa wróżba
Przewidująco kto knuję, kontempluję
Swoje plany snuję i realizuję w swoim mieście
Są ludzi których zawsze szanuję, zawsze szanuję

Wszyscy z jednego ścieku, znam źródło leku
Pozdórkwa dla człowieków, tak wiem już koniec wieku.
18 12 99 i koniec millenium wyśnione
Jak PC Park płonę
To wszystko co urzekło tak jak nowy rekwon
I bal przedświąteczny, Syku niebezpieczny
Przede wszystkim waleczny jak Ryszard Lwie Serce
Ale nie w imię Boga zaciągam lejce.
Konie szalone.Ha! dosyć z freestylami
Doktor Paiger i luta bujanka ulicami
Nie z kobietami, biżuterią i szampanem
Raczej ściema w worku, mieć na pyzy i granie
Wspólne dogadywanie, spraw załatwianie
Braterskie zaufanie i dalej lecę
Tak jak chłopakami w jazzie
Mogę dużo powiedzieć nieważne czy w biedzie
Jedziesz, jedziesz maksymalnie wycięty
Przedłużony projekt, musisz być konsekwentny
W dążeniu do celu, ta efekt pamiętny
Czy piącha czy bania równowaga zachowana
Spora siła w umyśle tak jak w szerokich barach
Wspólne zadanie miasto Poznań osłaniać
Zła sława się ciągnie nie zamierzam przestawać
Nie jestem żadnym guru, nie robię za lidera
To wypowiedź szczera, nie udaję pioniera
Wiem ile w tym siedzę, nasi ludzie nas szanują
Dokonania oczekują, dolina zawistnym chujom
Nigdy nie zaistniejecie, bardzo dobrze o tym wiecie
Gadka o syf gadżecie, ja wiem kto ma pojęcie
Ciekawe kto odpadnie, hardcore jest wszędzie
Ja mówię nieładnie, bo wiem że Cię zabraknie
Sykol ma dwa światy, a jeden na raty
Prawdziwy realny - od wypłaty do wypłaty
Wyrywam bonhumaty kupię szamunek do chaty
Jeżyckie klimaty, nie blokowe rarytasy.
Zawsze może być gorzej, może być pusty stan kasy
A my jak dwa asy nie damy się przetrzepać
To nie jest marketing, chociaż pójdzie to na sprzedaż
Zawodowe podejście w tym dużym mieście
Rusza się coś nareszcie, miasto Poznań - uwierzcie
Wiele składanek jeszcze

Ja osłaniam miasto Wiśnia też się blisko trzyma
Tu jest najlepiej tu jest najlepiej
Wspólne zadanie miasto Poznań osłaniać.
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty

Szad:
Spójrz mi prosto w źrenice niech widzę twe obietnice
bo chyba ja jestem krótkowidzem
te realia to malaria
a ten kraj ma szanse żeby niedługo tu była druga Somalia,
kradzione pieniądze dawno już pierze Szwajcaria,
żal jak patrzę jaki kraj mam
czasem chce wziąć Time Out i oby dalej od tego łajna,
ciekawostki może to że cząstki Polski
poszły jak akcje na Wallstreet w obce ręce
kto z kim wnioski rozkmiń kiedyś napiszą o tym książki.
Wille, pakty, konta, jachty to fakty nad tym cień katarakty
a gdy ktoś docieka prawdy ma w tym interes prywatny:
to-to fakty to-to fakty

Nullo:
Co tu może kodeks karny posiada własne prawa rynek czarny
to nadzwyczajny układ tajny to jest kasa
zyski, s-klasa dziwki whisky opon piski zakazane pyski
oni maja wszystkich w garści a wiec nie ma o co się martwic
problem tkwi w czynach władzy to pajęczyna powiązani nią Polacy

Pork:
Jednych stać to żyją chwilą dla nich to karnawał w Rio jedzą i tyją
inni żywią się padlinę nie dbając o szkliwo.
Jedni mają w rodzinie poparcie już na starcie
a drugim zabrakło na tyle szczęścia
by urodzić się w miejscach gdzie siła nie opiera się na pięściach
czytałem stało gdzieś tam,
że pomoże regeneracja nowej generacji racja, alternatywa edukacja
lecz przeliczasz dzwonki połowę szkół to prywatne skarbonki.

Refren:
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty

Peja:
Żyjemy na świecie gdzie co cztery sekundy ktoś tutaj umiera z głodu
Daj mi skurwysynu do radochy jeszcze więcej powodów,
za aferą afera afera afera ferment goni frajera
który kradnie poniewiera gdy przypał sie wypiera jego głód nie rozpiera.
Moralny upadek spekulacje ich skutki
pozawyżajmy ceny w euro sztucznie osłabiajmy złotówki
w parlamencie zgnilizna na ulicach głód robotnicze wendety
niestety z góry było to do przewidzenia tak jak hatrick Paulety.
Frajerom wciąż mało kilku z nich się zebrało
nic to nie dało jak obrady na szczycie w Mao,
a biedny człowiek je na zapas i nie pytaj dlaczego tak zrobi
a nasz rząd suwerenny liże dupę Bushowi.
Gdzie równość społeczna doktryna zbyt niebezpieczna
PRL był ubogi lecz ja ten system besztam
i tak jak cała reszta wrzucam grosze do skarbonek
konta jachty kontrakty tego ci życzę ziomek

Pork:
Forsa i człowiek związek który niszczy myśli,
powiedz myślę inaczej niż ty, że to korzyści wyścig
czekamy kiedy sen się ziści być jak kraj kwitnącej wiśni
patrzeć bez zawiści! błąd niestety! W miarę jedzenia rośnie apetyt,
fakt ten odczytany z ludzkich twarzy nie z gazety.
Na tym etapie tematem utrapień ludzkie bezmapie
od dawna rządzi tutaj papier wiec i ja ten patent u siebie w kieszeni,
bo wiem ze świat się nigdy nie zmieni

Nullo:
Tyle lat ten sam temat, tyle lat ten dylemat,
tyle lat ten sam schemat, tyle lat i nic się nie zmienia
kiedy będzie ten dzień gdy przestanę oceniać błędy, zobaczę postępy.
Kiedy będzie dzień, gdy będzie już OK nam tu, w końcu, Trzeci wymiar
SLU

Refren:
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Robię rap na serio i to nie żadna przesada
Kolejny cios zadam jak na pniu pod Peres Sada
Z definicji pener Rychu Peja tak się składa
2009 moim rokiem nie zaprawiam
Dobrze gadam więc mi polej, z Pe do En rapowy filar
To ja u swego boku mam swoją Marion Cotillard
Gram w to jak bilard jak na nielegalu Paluch
Jak za czasów Skandalu albo lepiej Na Legalu
Reprezentant balu balu lub jak wolisz książę Jeżyc
Robię taką muzę, kiepskim nie pozwalam przeżyć
Jeśli chcesz możesz się zmierzyć, ja nie nazwę tego beefem
Po prostu spontanicznie dziś nawijam, bez szyder
Zrobię dziś taki harmider, że przepalą się końcówki
Cała sala jara ja wariuje chcę dziś wódki
To z radości, pieprze smutki, nie ma się co tu stalować
To jeszcze nie koniec, to początek, kiepskich olać!

Ref. To nie jest koniec dla ciebie to szok
Znowu na trasie, tak kolejny rok
Przejmujemy blok, kamienice i tą scenę
To jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę x2

2. Ja gram w to, cały czas do czekania
Wszystkie zawistne kurwy dają siłę do działania
To jeszcze nie koniec dalej w rapie napierdalam
Paluch, Rychu Na serio, nadajemy z Poznania
B-O-R w podziemiu jak tąpnięcie w kopalni
Nie jeden fanatyk na tej płycie głośnik spalił
A ty raperku z jednym CD w dorobku
Nabierz trochę pokory, bo zginiesz na początku
I znów się wkurwiam kiedy świeżak kozaczy
Sodówka mu jebła, bo newsa o sobie zobaczył
Paluch Pewniak, ale od zawsze z szacunkiem
Dla ludzi na koncertach i tych związanych z brukiem
Nigdy się nie wożę, choć znam swoją wartość
Możesz łatwo wyłapać, gdy traktujesz mnie z pogardą
Uliczny styl, Aifam Klika moim teamem
To jeszcze nie koniec, cały czas rośniemy w siłę

Ref. To nie jest koniec dla ciebie to szok
Znowu na trasie, tak kolejny rok
Przejmujemy blok, kamienice i tą scenę
To jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę x2

3. Nikt nie powie tego na głos, tak od siebie - jesteś nie zły
Wystarczy, że sam wiem i mam gdzieś twoje protesty
Robię swoje tak od lat więc nie próbuj mnie zatrzymać
Dobrze wiesz, że nie dasz rady i że to nie moja wina
Chcesz to se rozkminiaj, ja na bicie robię postęp
Chcesz czy nie to za nie długo będzie do tej płyty dostęp
I chwyci za ten krążek, każdy kto jest hip hopowcem
I nawet ten co osłem, będzie kark trenował owszem
Bo Rychu Peja gościem, co w menstrimie robi głośniej
Kontrowersyjny rapper masz mój atak jak ripostę
Nawijaj o podziemiu, o swojej prawdziwości
Innego wyjścia nie ma, dziś rozwieje wątpliwości
Wszystkich tych co myślą o mnie, że sprzedałem się za bezcen
Nie masz wstępu tam gdzie ja i tak boli Cię ten bezsens
I dlatego taki jesteś na maksa undergrandowy
Wielkie media mają w dupie takich jak ty bezpłciowych!

Ref. To nie jest koniec dla ciebie to szok
Znowu na trasie, tak kolejny rok
Przejmujemy blok, kamienice i tą scenę
To jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę x4
Ref.
I'm so strong out
And now I don't know what to do
Should take my life away
Dear God or will you pull me through
I'm so strong out
Some how my life has gone astray
So I lay me down to sleep
Please Lord now take my soul away

1.
Siedzisz sam w pustym pokoju ziom
Ślepo patrzysz w smutny szary kont
Puste puszki i butelek stos
W Twojej głowie wciąż jej słodki głos.
Siedzisz sam, czujesz pustki smak
Zegar mierzy samotności czas
Tik tak tik tik tak
Czujesz jej brak...Tak
Czarne myśli, pętla, gruby sznur
Słone łzy kapią na stół
Kokainy resztka pływa w nich
Jedna myśl czy warto dalej żyć
Czy się poddać zastanawiasz się
Czujesz strach i do Boga gniew
Że odebrał Twój największy skarb
I zostałeś sam

Ref.
I'm so strong out
And now I don't know what to do
Should take my life away
Dear God or will you pull me through
I'm so strong out
Some how my life has gone astray
So I lay me down to sleep
Please Lord now take my soul away

2.
Siedzisz sam w sercu wielki ból
W myślach przeraźliwy szum
W Twoich rękach czarny gruby sznur
Życie i śmierć mierzysz na pół
Kiedy była życie miało sens
Gdy odeszła zawaliło się
Jej uśmiechu nie zastąpi nic
Bez jej ciepła nie chce Ci się żyć
Wiem to nie jest łatwe
Gdy Twe myśli wpadną w pułapkę
Kiedy sznur wydaje się zbawieniem
Rozwiązaniem na Twoje cierpienie
Musisz ziom wybrać słuszną drogę
Ja Ci tylko mogę pomóc słowem
Ale myśli Twoich nie zmienie
Kieruj się sumieniem

Ref.
I'm so strong out
And now I don't know what to do
Should take my life away
Dear God or will you pull me through
I'm so strong out
Some how my life has gone astray
So I lay me down to sleep
Please Lord now take my soul away(2x)

Tik tak tik tik tak
Tik tak tik tik tak
Tik tak tik tik tak
Tik tak tik tik tak

Ref.
I'm so strong out
And now I don't know what to do
Should take my life away
Dear God or will you pull me through
I'm so strong out
Some how my life has gone astray
So I lay me down to sleep
Please Lord now take my soul away(2x)
[PJUS]
Cześć, tu Dwa Cztery Siedem
Jest sobotni wieczór
A my nagrywamy kolejny kawałek
Nie wiem jak długo jeszcze będę mógł to robić,
Ale czuję się dobrze
Więc zanim wyjdzie nasza nowa płyta,
"Spaleni Innym Słońcem",
Mamy dla was kolejny joint,
Bo "Dwa Cztery Siedem" to znaczy non-stop, cały czas, tak?

[STASIAK]
Ta niebieska strzała, to klasyk Warszawa
Stoi tam, gdzie nie dosięga twoja bania,
A stała tam gdzie Leszek mówił w zwrotce
"Przy szpitalu, w którym leżał kiedyś Piotrek"
Ty odpoczniesz przy tym, wypijesz coś, wyypalisz
Posłuchasz i spokojnie powiesz "wyygrali".
Wyjdź z nami, przejdź się, weź nas do auta
Uchyl szybę, niech ulica z nami zagra.
Od marca na osiedlu, w domu, w hootelu
Przez lipiec, sierpień na melanżach naa Helu.
G-Funk daje wam to słońce, jebać modę
W najgorszy dzień i w najchujowszą pogodę.
Najlepiej się bawią ci co piją najwięcej
Gorzka Żołądkowa w mojej, w twojej ręce
Wtedy przypomnisz sobie te słowa, przecież
Bit na zamówienie sieknął Eten

Refren: [MES]
Dwa Cztery Siedem dla dam, nie żadnej dziwki
Bo kiedy kupią album będzie już po wszystkim
Te które z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i olewam zyski
Kiedy tańczą mi funky, aż skaczą im cycki

Dwa Cztery Siedem dla typów, nie dla leszczy
Szukasz guza? gwarantuję kurwa z nami bewsztyk
Ci, którzy z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i wypijam drin,
Bo trzymają z nami wczoraj, trzymają dziś.

[MES]
(Sprawdź to)
Kiedyś wszystko brzmiało funky
A biali szczyle jak my
Nasiąkali soundtrackami z seriali
Telly Savalas zabijaka,
Dziś co innego mam na myśli
Pytając pannę czy chce obejrzeć kozaka.
Wpływ tamtej krwi czuję po dziś dzień
Wiem, kobiety rzucam równie często jak cień
Ale G-Funku nie zamierzam się wyrzec
A gwiazdy (kto?) zostaną na lodzie, bez łyżew
Zbiera mi się na pawia, szacunek mierz nie tym co bierzesz
A propozycjami, których odmawiasz
"Siema Mes, pijemy coś?" jak umiesz to mnie przegoń
Jak za dawnych lat mi rosną skillsy, nie ego
Każdy kto w Warszawie świruje Maharadżę
I w skali świata wygląda jak nadęty tani gadżet
Do młodych dam nawijam, nie tępej dziwki
Wsłuchaj się w płytę i będzie po wszystkim.

Refren: [MES]
Dwa Cztery Siedem dla dam, nie żadnej dziwki
Bo kiedy kupią album będzie już po wszystkim
Te które z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i olewam zyski
Kiedy tańczą mi funky, aż skaczą im cycki

Dwa Cztery Siedem dla typów, nie dla leszczy
Szukasz guza? gwarantuję kurwa z nami bewsztyk
Ci, którzy z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i wypijam drin,
Bo trzymają z nami wczoraj, trzymają dziś.

[PJUS]
Wypijam za tę płytę, co? łyk chmielu
Ktoś chciał nałożyć Embargo i nie mógł
Myślałem "pierdolę" jak Pono na bitach
Na szczęście jest z nami Fonografika
Płyta? wciąż nawijam szczerze
Powiem ci że dziś nawet nie leżę
Z dupami o których mówię na tej płycie
To kilka porażek, kilka zwycięstw
Bez bajek, prawdy nie trzymam w ukryciu
To więcej o moim, niż o twoim życiu
Nawet o śmierci rapując z Małolatem
Nawijałem o sobie, a nie o rapie.
O wspólnej dumie kawałek z Pelsonem
Czekam teraz gdy otworzę chmiel sobie
Posłucham i poczuję znów tę dumę
To dla tych, którzy chcą to zrozumieć.

Refren: [MES]
Dwa Cztery Siedem dla dam, nie żadnej dziwki
Bo kiedy kupią album będzie już po wszystkim
Te które z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i olewam zyski
Kiedy tańczą mi mi funky, aż skaczą im cycki.

Dwa Cztery Siedem dla typów, nie dla leszczy
Szukasz guza? gwarantuję kurwa z nami bewsztyk
Ci, którzy z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i wypijam drin (bo co?)
Bo trzymają z nami wczoraj, trzymają dziś.

[MES]
Dwa Cztery Siedem, Uuuu...
Mm... Już chyba rozumiesz jak to jest
[STASIAK]
Rozumiesz jak to jest tu
Słońce, wóda, zapach jointa w powietrzu
Apetyt rośnie i śnisz o kompaktach
Dni się dłużą aż do trzeciego marca
[MES]
alkopoligamia.com - ubrania i płyty!
0-22.com pamiętajcie o tym!
2cztery7.com wypakujcie, bo niedługo wystartuje!
Ile kasy trzeba spylić by być dobrym MC
Jak łatwo się pomylić rzucając tysiące przekleństw
W moją stronę, teraz ja z mikrofonem ekstaza
O.S.T.R'a zaraza jak z rury wydechowej sadza
ŁDZ twa za mikrofon, O.S.T.R'y łódzkie shity
Ilu ma do dupy bity, ale zajebiste skity
Twój czek nie pokryty, a chcesz wciągać jak narkotyk
Twierdzę w Polsce dobry MC to dopiero prototyp
Na nic mikrofon złoty z master inicjałami
Jak scena to dno (dno) odbijam się dwiema nogami
Chcę być pro, ale za nic nie zmienię stylu
Zachodnia strona Teofilu i bez odwrotów
Ciągnięty w gówno hip-hopu mówię świadomie
Jeden jest tron, a wszyscy chcą siedzieć na tronie
Nawet ten na ogonie twierdzi w duszy, że najlepszy
Jak masz problem z oczami, to je kurwa przetrzyj
Ilu było takich co grali materiał na oślep
Na oślep to można ze sternikiem przy wiośle
Lepiej zmień stary pościel, ktoś tu się nie wysypia
Rozumiesz metaforę? zboczenie niczym Edypa
Być dobrym MC lipa, niby banalne
Ale który z koleżków płynie stylem jak kraulem
Kto w sercu ma czarne, gdy rodzice biali
Sam jestem białym chłopkiem ale nie będę się żalił

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi

Jak miło będzie patrzeć jak nas szlag trafi
Jak na ironię nawet czarny jest Kaczor Duffy
A taki show-man Buffy, cóż nic do niego nie mam
Też chciałbym mieć pieniążki, ale w Polsce z tym ściema
Zapłatą koncertowa trema i browar za friko
No i gdzie jest ten sen zwany Ameryką?
Wiem, podjąć ryzyko trzeba, a ja się wstydzę
Robię polski hip-hop choć go szczerzę nienawidzę
Podejdź bliżej ty, co dobrym MC się uważasz
Widzisz jeden temat w kółko się powtarza
Mnie to przeraża tylko jedno i to samo
Może z Ostrego gamoń prędzej niż dobry MC
Tyś pewnie lepszy jest ode mnie jakiś ksiądz na pasterce
Ale grono szersze co błędów nie dostrzega
Niby każdy jest super, a odpada w przebiegach
Przy byle Niemcu, dziwne robię rzecz bez sensu
Ale coś w tym jest, że każdy daje na fest
Być prawdziwym to znaczy przejść jakiś chrzest
Bzdura, bo teraz każdy jest prawdziwy
Choć gadając o ulicy rzeczywistość krzywi
I jak tu być życzliwym kiedy nawet twardy
Szuka z gumową kaczką, brzegu kąpielowej bali
Mitu niczym Jumanji mój pogląd jasny
Gdy każdy myśli, że jest super jak Andre Agassi

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi
Czasem szaleństwo trudno jest zatrzymać
Jak wiele lat wcześniej zachowało się dystans
Bańka prysła, ktoś odpuścił
Potem szyba się rozprysła, krew zaczęła tryskać
Jude raus - straszyło z wystaw
Świat zapłonął, numer zamiast nazwiska i horror
Jeśli nic nie powiem, jeśli nic nie zrobię
Bo niby ile mnie obchodzi by nadstawić głowę?
Brać pióro, wykrzyczeć swoje zdanie
Świat zmieniać, odcinać głowy królom
Za mało, choć na barki wrzucam za dużo
Jak głupiec dzień w dzień zmagam się z górą
Robiąc to z dumą, zadaj pytanie
Czy będziesz sobą? gdy życie zada ci pytanie
Czy przejdziesz obok? czy staniesz odważnie?
Czy coś cię obchodzi tak śmiertelnie poważnie?
Bo pomyśl, na ile można pozwolić, kiedy czas zacząć się bronić?
Mieć odwagę na sprzeciw, nie w pióra tolerancji się stroić
Drastyczne środki stosować kiedy boli
Świat w pogoni, za lekko, łatwo, fajnie
Misja TVP gwiazdy tańczą na łajnie
Głosy ze studni, w reklamach banda durni
Blondyna liże lody, nawet Halski się skurwił
Kocham świat nawet tak brudny
Lecz Bóg dał mi wybór, chcę go, choć czasem jest trudny
I możesz zostać sam, ale miłość jest silniejsza od strachu
A wiara cię obroni od ataków, świadomość siebie da ci pewność
Rozum pokorę, będziesz wiedział, że nie jest ci wszystko jedno
Odpowiedzialna przyjemność, dla ludzi, którzy życie wzięli bardzo na serio
Pocieszki 10 drzwi nr 11
To mój stały adres przez lat kilkanascie
To właśnie tutaj spedzilem swe dzieciństwo
Tu sie wychowałem w regionie nas Silnica
To tutaj poznałem swoich pierwszych kumpli
Pierwszą kobiete, zapach wodki
Smak papierosow i wiele innych spraw
Swój własny jezyk - Karwa Fa!

Ucieczki z domu razem z Małpą w świat
Do dzisiaj Jacek jest dla mnie jak brat
Spanie po piwnicach i w krzakach
Kolo szkoły kwaśne organki i ping-pongowe stoly
Wspólna lawka pod blokiem, nocne wypady
Ciagłe przypały Wacka Domagały
Ciagłe wojny z 10-tką, bojki z kumplami
Aż trudno uwierzyc, ze to wszystko juz za nami

Ref.
Pocieszki 10 drzwi
numer 11...
Pocieszki 10 drzwi
numer 11...
Pocieszki 10 drzwi

numer 11...

Wspólne imprezy kończące się zgonem
Najebany Sasza, lezacy pod stolem
Godziny policyjne, kradzieże sklepowe
Eksperymenty niekoniecznie naukowe
Wypady na Kolanko, wypady na Tecze, nad zalew
W cukierence siedziało się stale
Knajpa "Sady", delikatesy 19-tka, pieprzone SKS-y
Cała masa kumpli, bylo z kim sie szlajac
Zawsze było z kim numery odpierdalać
Jacek, Jędrek, Tofik i Grabka
Domem naszym były: Pocieszki, lawka i klatka
Barbet, Zygier, Walek, Tomek i Ulka
Dominik i Kefir przyjaciele z podworka
Ryzy-otwieracz łuków i wielu jeszcze innych
Ulica Pocieszki miala klimat jedyny

Ref.
Pocieszki 10 drzwi
numer 11...
Pocieszki 10 drzwi
numer 11...
Pocieszki 10 drzwi
numer 11...

Jestem Scyzoryk nie da się zaprzeczyć
Tego się nie bada i tego się nie leczy
Z tym sie czlowiek rodzi, żyje i umiera
Tym sie nie zaraźisz bowiem to sie nie udziela
Wiec pamietaj zawsze bracie skąd pochodzisz
Nigdy nie zapomnij skad naprawde sie wywodzisz
Bo korzenie dla każdego to bardzo ważna rzecz
W życiu bardzo czesto wiele razy wracasz wstecz
Pamięcią i czynami, tak bardzo często bywa
I wtedy własnie facet ta rzecz na wierzch wypływa
Wiec pamietaj o podwórku, swoich ziomkach i swym mieście
Bądzcie zawsze dumni z tego skad jestescie
Ja pochodze z Kielc i przez lat kilkanascie
Pocieszki 10 - nr drzwi 11!

Ref.
Pocieszki 10 drzwi
numer 11...
Pocieszki 10 drzwi
numer 11...
Pocieszki 10 drzwi
numer 11...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo