Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty

Szad:
Spójrz mi prosto w źrenice niech widzę twe obietnice
bo chyba ja jestem krótkowidzem
te realia to malaria
a ten kraj ma szanse żeby niedługo tu była druga Somalia,
kradzione pieniądze dawno już pierze Szwajcaria,
żal jak patrzę jaki kraj mam
czasem chce wziąć Time Out i oby dalej od tego łajna,
ciekawostki może to że cząstki Polski
poszły jak akcje na Wallstreet w obce ręce
kto z kim wnioski rozkmiń kiedyś napiszą o tym książki.
Wille, pakty, konta, jachty to fakty nad tym cień katarakty
a gdy ktoś docieka prawdy ma w tym interes prywatny:
to-to fakty to-to fakty

Nullo:
Co tu może kodeks karny posiada własne prawa rynek czarny
to nadzwyczajny układ tajny to jest kasa
zyski, s-klasa dziwki whisky opon piski zakazane pyski
oni maja wszystkich w garści a wiec nie ma o co się martwic
problem tkwi w czynach władzy to pajęczyna powiązani nią Polacy

Pork:
Jednych stać to żyją chwilą dla nich to karnawał w Rio jedzą i tyją
inni żywią się padlinę nie dbając o szkliwo.
Jedni mają w rodzinie poparcie już na starcie
a drugim zabrakło na tyle szczęścia
by urodzić się w miejscach gdzie siła nie opiera się na pięściach
czytałem stało gdzieś tam,
że pomoże regeneracja nowej generacji racja, alternatywa edukacja
lecz przeliczasz dzwonki połowę szkół to prywatne skarbonki.

Refren:
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty

Peja:
Żyjemy na świecie gdzie co cztery sekundy ktoś tutaj umiera z głodu
Daj mi skurwysynu do radochy jeszcze więcej powodów,
za aferą afera afera afera ferment goni frajera
który kradnie poniewiera gdy przypał sie wypiera jego głód nie rozpiera.
Moralny upadek spekulacje ich skutki
pozawyżajmy ceny w euro sztucznie osłabiajmy złotówki
w parlamencie zgnilizna na ulicach głód robotnicze wendety
niestety z góry było to do przewidzenia tak jak hatrick Paulety.
Frajerom wciąż mało kilku z nich się zebrało
nic to nie dało jak obrady na szczycie w Mao,
a biedny człowiek je na zapas i nie pytaj dlaczego tak zrobi
a nasz rząd suwerenny liże dupę Bushowi.
Gdzie równość społeczna doktryna zbyt niebezpieczna
PRL był ubogi lecz ja ten system besztam
i tak jak cała reszta wrzucam grosze do skarbonek
konta jachty kontrakty tego ci życzę ziomek

Pork:
Forsa i człowiek związek który niszczy myśli,
powiedz myślę inaczej niż ty, że to korzyści wyścig
czekamy kiedy sen się ziści być jak kraj kwitnącej wiśni
patrzeć bez zawiści! błąd niestety! W miarę jedzenia rośnie apetyt,
fakt ten odczytany z ludzkich twarzy nie z gazety.
Na tym etapie tematem utrapień ludzkie bezmapie
od dawna rządzi tutaj papier wiec i ja ten patent u siebie w kieszeni,
bo wiem ze świat się nigdy nie zmieni

Nullo:
Tyle lat ten sam temat, tyle lat ten dylemat,
tyle lat ten sam schemat, tyle lat i nic się nie zmienia
kiedy będzie ten dzień gdy przestanę oceniać błędy, zobaczę postępy.
Kiedy będzie dzień, gdy będzie już OK nam tu, w końcu, Trzeci wymiar
SLU

Refren:
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
[zwrotka]

[refren] x2

[zwrotka]

[refren] x2

Inaczej patrzy pedał, inaczej dobry chłopak
Inny wzrok ma biedak, inne spojrzenie bogacz
Czasami wiesz, że trzeba od razu reagować
Czasami z dziewczynami wieczorami bez słowa
Kss...kss...i oczy mówią wszystko
Czujesz wzrok na sobie? - Bóg jest blisko
Nie masz szans, nie znikniesz nawet w tłumie
... patrz po oczach, rozumiesz?

Na krawężnikach, na dachach i ulicach
Tysiące ludzi, każdy nowy wieczór wita
Warszawa kiedyś, albo Hawana dzisiaj
Bez pośpiechu państwowy styl życia
Inne mają oczy uśmiechnięci na pocztówkach
Inne mają młodzi w stuningowanych maluchach
Cii...cii...nie mów mi czego tu szukasz
Po wzroku nauczyłem się prawdziwych odróżniać

[refren] x2

[zwrotka]

[zwrotka]

[zwrotka]

[refren] x2
(Szalony Hardcore...Szalony Hardcore...Sprawdź to... Hardcore)

Kaliber 44 to my
Pierwszy polski hardcorowy zespół rapowy
Przyznaj że czujesz się świrem gdy
Uderza ci nasz pierdolony hardcore do głowy
Tak, bo to jest nasz pierdolony hardcore rap
Żeby stać się dzielnym (...) Sluchaj nie ważne co ja mówię, ważne co kto mówi
Ja się nimi nie przejmuję, mam ich wszystkich w dupie
Bo ludzie
Wiedzą, a chuj im w kakaową dziurę
Niech tylko jedno wiedzą
Że to dlatego tak mówię, bo chcę, żeby kurwa każdy z was
Mógł poczuć, zrozumieć
Co to znaczy hardcore rap

Ref.: Hardcore, hardcore, hardcore, hardcore rap
Hardcore, hardcore, hardcore, hardcore rap...
Hardcore, hardcore, hardcore, hardcore
Hardcore, hardcore, hardcore, hardcore...

To jest nasza pierwsza pierdolona płyta
Uderza w twój mózg jak jakiś bandyta
Wyobraź se nóż jak wrzynam ci go w gardło
On jest dobry jak nasz hardcore
W którym opowiadamy jak spierdalamy przed gliniarzami
Jak bawimy się z dupami
Czasami najebani a czasem nie
Czasami marycha jest z nami wysoko w górze
Bo to jest to, o czym mówimy
Nie żadne polityczne gówno które pierdolimy
Mamy je głęboko w dupie, z góry to olewamy
My kochamy czad, my kochamy hardcore rap

Ref. Hardcore, hardcore, hardcore, hardcore rap...

Pierdolę Vanilla Ice, MC Hammer, Dr Alban
Jeśli któryś z was to nazywa rap, to jest hańba
Bo hardcore rap to tacy wykonawcy jak (...), Onyx czy 2Pac
Snoop Doggy Dogg, Dr. Dre, Cypress Hill, N.W.A. czy Ice-T,
Oryginalny gangster, skurwysyński facet
Wszystko jest tak jak mówię, nie może być inaczej
Zapamiętaj kurwa, powiedzieć mam
Byście wreszcie zrozumieli co to znaczy hardcore rap

Ref. Hardcore, hardcore, hardcore, hardcore rap...

Kaliber 44, nasza pierwsza pierdolona płyta
Uderza w twój mózg
Jak błyskawica!
Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

No i jak wtorek trzynasta piętnaście
Ręce w górę właśnie centrala gaśnie
Pora na telefon, żeton, dzwonię
Odwiedzam Kraków joł Street na Błonie
Nikt nie podnosi ruszamy dalej
Uderzamy w następną alej
Taa dupy na rolach zamiatają podłogi
Krótkie spódnice, uśmiechy, długie nogi
Dwa trzy na karku ktoś załapie rogi
Zahaczyć, by taką ee wysokie progi
Mam dwie cwajki wiem co zrobię z nimi
Tu widzę mini tam się czai mini
Minimalne ceny, trza w tym posiedzieć
By dostać twórczej weny (thanks much very)
Nara G-2 w plecaku moje keny
Nara G-2 w plecaku moje keny
Joł! teraz ja moje kilka słów
Kocham loty nocą i polski naród
Enede i cud zamawiam kilka wód
Dwie na dzień odlot i sen
Nie ma co robić, więc robię to co robię
Moja brygada wyjaśni ci, powie
Rano na śniadanie Amsterdam towar zachodni
Już jest dzień pogodny, teraz modny

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Tyłki się kręcą i kręci się bit
Cyce do góry idziemy na chyt
Podejdę, spytam o drogę
Wyjaśni (mi-i) w łóżku (mi-i) powie
Otwarte okna pół-nagie (kocice)
Dopadną każdego te śląskie (ulice)
Tera do Maxa zakupić kilka płyt
Każdy krok śledzę jak (detektyw)
Wolny podstawa, styl, mocne wrażenie szyj
Pro-prowokacje suki, dym, hardkor, rym
Zaufanie, każdy przypał liczyć mogę na nich
Ta sama twarz, myśli, ten sam rytm
Dup! to serce w uszach megaherce
A ja na belce, na granicie
Gliwice - cipki z tego miasta
Świętochłowicki ośrodek i basta
Nie jestem rasta, a dług mój wzrasta
Nie ma paliwa i nie ma w ujebanym swetrze
Z ręki do ręki, na wietrze, nad ławkami
Zarobek, zielone powietrze i z nami
Papu skład, wyrywani, zdani na siebie skazani
Zwani Tuwaandalami każdy inaczej w bani
Już nalej wódę, grudę krusz, gramy
Niech otworzy rap polskie podziemie bramy
Kapisz ty również potrafisz odpychany byłeś
Zregenerowałeś siły, żyjesz?
Teraz masz przetartą drogę więc sobie poradzisz
Dawaj młode pokolenie patrzy
TeWu zmusza i tłumaczy
Stara szkoła wciąż na topie we Wschodniej Europie

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita
[PJUS]
Cześć, tu Dwa Cztery Siedem
Jest sobotni wieczór
A my nagrywamy kolejny kawałek
Nie wiem jak długo jeszcze będę mógł to robić,
Ale czuję się dobrze
Więc zanim wyjdzie nasza nowa płyta,
"Spaleni Innym Słońcem",
Mamy dla was kolejny joint,
Bo "Dwa Cztery Siedem" to znaczy non-stop, cały czas, tak?

[STASIAK]
Ta niebieska strzała, to klasyk Warszawa
Stoi tam, gdzie nie dosięga twoja bania,
A stała tam gdzie Leszek mówił w zwrotce
"Przy szpitalu, w którym leżał kiedyś Piotrek"
Ty odpoczniesz przy tym, wypijesz coś, wyypalisz
Posłuchasz i spokojnie powiesz "wyygrali".
Wyjdź z nami, przejdź się, weź nas do auta
Uchyl szybę, niech ulica z nami zagra.
Od marca na osiedlu, w domu, w hootelu
Przez lipiec, sierpień na melanżach naa Helu.
G-Funk daje wam to słońce, jebać modę
W najgorszy dzień i w najchujowszą pogodę.
Najlepiej się bawią ci co piją najwięcej
Gorzka Żołądkowa w mojej, w twojej ręce
Wtedy przypomnisz sobie te słowa, przecież
Bit na zamówienie sieknął Eten

Refren: [MES]
Dwa Cztery Siedem dla dam, nie żadnej dziwki
Bo kiedy kupią album będzie już po wszystkim
Te które z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i olewam zyski
Kiedy tańczą mi funky, aż skaczą im cycki

Dwa Cztery Siedem dla typów, nie dla leszczy
Szukasz guza? gwarantuję kurwa z nami bewsztyk
Ci, którzy z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i wypijam drin,
Bo trzymają z nami wczoraj, trzymają dziś.

[MES]
(Sprawdź to)
Kiedyś wszystko brzmiało funky
A biali szczyle jak my
Nasiąkali soundtrackami z seriali
Telly Savalas zabijaka,
Dziś co innego mam na myśli
Pytając pannę czy chce obejrzeć kozaka.
Wpływ tamtej krwi czuję po dziś dzień
Wiem, kobiety rzucam równie często jak cień
Ale G-Funku nie zamierzam się wyrzec
A gwiazdy (kto?) zostaną na lodzie, bez łyżew
Zbiera mi się na pawia, szacunek mierz nie tym co bierzesz
A propozycjami, których odmawiasz
"Siema Mes, pijemy coś?" jak umiesz to mnie przegoń
Jak za dawnych lat mi rosną skillsy, nie ego
Każdy kto w Warszawie świruje Maharadżę
I w skali świata wygląda jak nadęty tani gadżet
Do młodych dam nawijam, nie tępej dziwki
Wsłuchaj się w płytę i będzie po wszystkim.

Refren: [MES]
Dwa Cztery Siedem dla dam, nie żadnej dziwki
Bo kiedy kupią album będzie już po wszystkim
Te które z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i olewam zyski
Kiedy tańczą mi funky, aż skaczą im cycki

Dwa Cztery Siedem dla typów, nie dla leszczy
Szukasz guza? gwarantuję kurwa z nami bewsztyk
Ci, którzy z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i wypijam drin,
Bo trzymają z nami wczoraj, trzymają dziś.

[PJUS]
Wypijam za tę płytę, co? łyk chmielu
Ktoś chciał nałożyć Embargo i nie mógł
Myślałem "pierdolę" jak Pono na bitach
Na szczęście jest z nami Fonografika
Płyta? wciąż nawijam szczerze
Powiem ci że dziś nawet nie leżę
Z dupami o których mówię na tej płycie
To kilka porażek, kilka zwycięstw
Bez bajek, prawdy nie trzymam w ukryciu
To więcej o moim, niż o twoim życiu
Nawet o śmierci rapując z Małolatem
Nawijałem o sobie, a nie o rapie.
O wspólnej dumie kawałek z Pelsonem
Czekam teraz gdy otworzę chmiel sobie
Posłucham i poczuję znów tę dumę
To dla tych, którzy chcą to zrozumieć.

Refren: [MES]
Dwa Cztery Siedem dla dam, nie żadnej dziwki
Bo kiedy kupią album będzie już po wszystkim
Te które z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i olewam zyski
Kiedy tańczą mi mi funky, aż skaczą im cycki.

Dwa Cztery Siedem dla typów, nie dla leszczy
Szukasz guza? gwarantuję kurwa z nami bewsztyk
Ci, którzy z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i wypijam drin (bo co?)
Bo trzymają z nami wczoraj, trzymają dziś.

[MES]
Dwa Cztery Siedem, Uuuu...
Mm... Już chyba rozumiesz jak to jest
[STASIAK]
Rozumiesz jak to jest tu
Słońce, wóda, zapach jointa w powietrzu
Apetyt rośnie i śnisz o kompaktach
Dni się dłużą aż do trzeciego marca
[MES]
alkopoligamia.com - ubrania i płyty!
0-22.com pamiętajcie o tym!
2cztery7.com wypakujcie, bo niedługo wystartuje!
Ryjek;
To nie jest życie wśród aniołów w niebie
To życie w piekielnej przepaści na glebie
Gdzie łatwo kolegę możesz stracić
A jak?Spróbuj sam to sobie wytłumaczyć
Ile jest braci, rodzin, osób bliskich
Ile twoich dzieci, wnuków ile ich wszystkich
Niby takie piękne zamienia się w obraz przykry
Przerywają się rodzinne przyjacielskie nitki
W basenie płytkim raczej się nie utopisz
A z trasy bardzo łatwo możesz zboczyć
Więc uważaj jak kroczysz bo nie trudno się skusić
Obiecującą przyszłością przez nieznanych Ci ludzi
Obiecujące dzieci poprawę swej matce
Lecz tylko te słowa oparte są fałszem
Obiecująca matka o nowych zabawkach
I ojciec co cały hajs zostawia w obstawkach
Mówiąc i szyderczo kłamiąc że
Damy przecież jeszcze radę na nogi stanąć
Za bramą te słowa zamknięte
Jak dobrych ludzi skazują na mękę
Sądowy fałsz obarcza wina osobę niewinną
Która kończy się liną

Ostry;
Nie jedna droga okazała się być ślepą
Zaułki zły wybór a lata lecą
O fałszu bym mógł nawijać godzinami
To co widziałem zbierałem latami
Wszystkie te kurwy co brata zgrywały
Przez wszystkie te lata za ramie trzymały
Ile jest raperów o szczerości przysięgają
I prawie o wszystko głowę obciąć sobie dają
Nic Ci nie pomogą te charakterne rapy
Choć byś umył zęby fałszem jebie Ci z japy
Frajerstwo gonią charakterne ekipy
I chociaż wiedzą o tym nagrywają z nimi klipy
W swoich kawałkach zasadami pouczają
Po co ich słuchać skoro oni ich nie mają
Bardzo często oszukują się rodzice
Pokładają w dzieciach niespełnione ambicje
Na sali sądowej sprawiedliwość fałszem śmierdzi
Adwokaci diabła zwolennicy śmierci
Matkę by sprzedali za każde pieniądze
I zabij mnie jeśli teraz błądzę
I zabij mnie jeśli teraz błądzę
Robię rap na serio i to nie żadna przesada
Kolejny cios zadam jak na pniu pod Peres Sada
Z definicji pener Rychu Peja tak się składa
2009 moim rokiem nie zaprawiam
Dobrze gadam więc mi polej, z Pe do En rapowy filar
To ja u swego boku mam swoją Marion Cotillard
Gram w to jak bilard jak na nielegalu Paluch
Jak za czasów Skandalu albo lepiej Na Legalu
Reprezentant balu balu lub jak wolisz książę Jeżyc
Robię taką muzę, kiepskim nie pozwalam przeżyć
Jeśli chcesz możesz się zmierzyć, ja nie nazwę tego beefem
Po prostu spontanicznie dziś nawijam, bez szyder
Zrobię dziś taki harmider, że przepalą się końcówki
Cała sala jara ja wariuje chcę dziś wódki
To z radości, pieprze smutki, nie ma się co tu stalować
To jeszcze nie koniec, to początek, kiepskich olać!

Ref. To nie jest koniec dla ciebie to szok
Znowu na trasie, tak kolejny rok
Przejmujemy blok, kamienice i tą scenę
To jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę x2

2. Ja gram w to, cały czas do czekania
Wszystkie zawistne kurwy dają siłę do działania
To jeszcze nie koniec dalej w rapie napierdalam
Paluch, Rychu Na serio, nadajemy z Poznania
B-O-R w podziemiu jak tąpnięcie w kopalni
Nie jeden fanatyk na tej płycie głośnik spalił
A ty raperku z jednym CD w dorobku
Nabierz trochę pokory, bo zginiesz na początku
I znów się wkurwiam kiedy świeżak kozaczy
Sodówka mu jebła, bo newsa o sobie zobaczył
Paluch Pewniak, ale od zawsze z szacunkiem
Dla ludzi na koncertach i tych związanych z brukiem
Nigdy się nie wożę, choć znam swoją wartość
Możesz łatwo wyłapać, gdy traktujesz mnie z pogardą
Uliczny styl, Aifam Klika moim teamem
To jeszcze nie koniec, cały czas rośniemy w siłę

Ref. To nie jest koniec dla ciebie to szok
Znowu na trasie, tak kolejny rok
Przejmujemy blok, kamienice i tą scenę
To jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę x2

3. Nikt nie powie tego na głos, tak od siebie - jesteś nie zły
Wystarczy, że sam wiem i mam gdzieś twoje protesty
Robię swoje tak od lat więc nie próbuj mnie zatrzymać
Dobrze wiesz, że nie dasz rady i że to nie moja wina
Chcesz to se rozkminiaj, ja na bicie robię postęp
Chcesz czy nie to za nie długo będzie do tej płyty dostęp
I chwyci za ten krążek, każdy kto jest hip hopowcem
I nawet ten co osłem, będzie kark trenował owszem
Bo Rychu Peja gościem, co w menstrimie robi głośniej
Kontrowersyjny rapper masz mój atak jak ripostę
Nawijaj o podziemiu, o swojej prawdziwości
Innego wyjścia nie ma, dziś rozwieje wątpliwości
Wszystkich tych co myślą o mnie, że sprzedałem się za bezcen
Nie masz wstępu tam gdzie ja i tak boli Cię ten bezsens
I dlatego taki jesteś na maksa undergrandowy
Wielkie media mają w dupie takich jak ty bezpłciowych!

Ref. To nie jest koniec dla ciebie to szok
Znowu na trasie, tak kolejny rok
Przejmujemy blok, kamienice i tą scenę
To jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę x4
Ref.
I'm so strong out
And now I don't know what to do
Should take my life away
Dear God or will you pull me through
I'm so strong out
Some how my life has gone astray
So I lay me down to sleep
Please Lord now take my soul away

1.
Siedzisz sam w pustym pokoju ziom
Ślepo patrzysz w smutny szary kont
Puste puszki i butelek stos
W Twojej głowie wciąż jej słodki głos.
Siedzisz sam, czujesz pustki smak
Zegar mierzy samotności czas
Tik tak tik tik tak
Czujesz jej brak...Tak
Czarne myśli, pętla, gruby sznur
Słone łzy kapią na stół
Kokainy resztka pływa w nich
Jedna myśl czy warto dalej żyć
Czy się poddać zastanawiasz się
Czujesz strach i do Boga gniew
Że odebrał Twój największy skarb
I zostałeś sam

Ref.
I'm so strong out
And now I don't know what to do
Should take my life away
Dear God or will you pull me through
I'm so strong out
Some how my life has gone astray
So I lay me down to sleep
Please Lord now take my soul away

2.
Siedzisz sam w sercu wielki ból
W myślach przeraźliwy szum
W Twoich rękach czarny gruby sznur
Życie i śmierć mierzysz na pół
Kiedy była życie miało sens
Gdy odeszła zawaliło się
Jej uśmiechu nie zastąpi nic
Bez jej ciepła nie chce Ci się żyć
Wiem to nie jest łatwe
Gdy Twe myśli wpadną w pułapkę
Kiedy sznur wydaje się zbawieniem
Rozwiązaniem na Twoje cierpienie
Musisz ziom wybrać słuszną drogę
Ja Ci tylko mogę pomóc słowem
Ale myśli Twoich nie zmienie
Kieruj się sumieniem

Ref.
I'm so strong out
And now I don't know what to do
Should take my life away
Dear God or will you pull me through
I'm so strong out
Some how my life has gone astray
So I lay me down to sleep
Please Lord now take my soul away(2x)

Tik tak tik tik tak
Tik tak tik tik tak
Tik tak tik tik tak
Tik tak tik tik tak

Ref.
I'm so strong out
And now I don't know what to do
Should take my life away
Dear God or will you pull me through
I'm so strong out
Some how my life has gone astray
So I lay me down to sleep
Please Lord now take my soul away(2x)
Czasem szaleństwo trudno jest zatrzymać
Jak wiele lat wcześniej zachowało się dystans
Bańka prysła, ktoś odpuścił
Potem szyba się rozprysła, krew zaczęła tryskać
Jude raus - straszyło z wystaw
Świat zapłonął, numer zamiast nazwiska i horror
Jeśli nic nie powiem, jeśli nic nie zrobię
Bo niby ile mnie obchodzi by nadstawić głowę?
Brać pióro, wykrzyczeć swoje zdanie
Świat zmieniać, odcinać głowy królom
Za mało, choć na barki wrzucam za dużo
Jak głupiec dzień w dzień zmagam się z górą
Robiąc to z dumą, zadaj pytanie
Czy będziesz sobą? gdy życie zada ci pytanie
Czy przejdziesz obok? czy staniesz odważnie?
Czy coś cię obchodzi tak śmiertelnie poważnie?
Bo pomyśl, na ile można pozwolić, kiedy czas zacząć się bronić?
Mieć odwagę na sprzeciw, nie w pióra tolerancji się stroić
Drastyczne środki stosować kiedy boli
Świat w pogoni, za lekko, łatwo, fajnie
Misja TVP gwiazdy tańczą na łajnie
Głosy ze studni, w reklamach banda durni
Blondyna liże lody, nawet Halski się skurwił
Kocham świat nawet tak brudny
Lecz Bóg dał mi wybór, chcę go, choć czasem jest trudny
I możesz zostać sam, ale miłość jest silniejsza od strachu
A wiara cię obroni od ataków, świadomość siebie da ci pewność
Rozum pokorę, będziesz wiedział, że nie jest ci wszystko jedno
Odpowiedzialna przyjemność, dla ludzi, którzy życie wzięli bardzo na serio
Ile kasy trzeba spylić by być dobrym MC
Jak łatwo się pomylić rzucając tysiące przekleństw
W moją stronę, teraz ja z mikrofonem ekstaza
O.S.T.R'a zaraza jak z rury wydechowej sadza
ŁDZ twa za mikrofon, O.S.T.R'y łódzkie shity
Ilu ma do dupy bity, ale zajebiste skity
Twój czek nie pokryty, a chcesz wciągać jak narkotyk
Twierdzę w Polsce dobry MC to dopiero prototyp
Na nic mikrofon złoty z master inicjałami
Jak scena to dno (dno) odbijam się dwiema nogami
Chcę być pro, ale za nic nie zmienię stylu
Zachodnia strona Teofilu i bez odwrotów
Ciągnięty w gówno hip-hopu mówię świadomie
Jeden jest tron, a wszyscy chcą siedzieć na tronie
Nawet ten na ogonie twierdzi w duszy, że najlepszy
Jak masz problem z oczami, to je kurwa przetrzyj
Ilu było takich co grali materiał na oślep
Na oślep to można ze sternikiem przy wiośle
Lepiej zmień stary pościel, ktoś tu się nie wysypia
Rozumiesz metaforę? zboczenie niczym Edypa
Być dobrym MC lipa, niby banalne
Ale który z koleżków płynie stylem jak kraulem
Kto w sercu ma czarne, gdy rodzice biali
Sam jestem białym chłopkiem ale nie będę się żalił

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi

Jak miło będzie patrzeć jak nas szlag trafi
Jak na ironię nawet czarny jest Kaczor Duffy
A taki show-man Buffy, cóż nic do niego nie mam
Też chciałbym mieć pieniążki, ale w Polsce z tym ściema
Zapłatą koncertowa trema i browar za friko
No i gdzie jest ten sen zwany Ameryką?
Wiem, podjąć ryzyko trzeba, a ja się wstydzę
Robię polski hip-hop choć go szczerzę nienawidzę
Podejdź bliżej ty, co dobrym MC się uważasz
Widzisz jeden temat w kółko się powtarza
Mnie to przeraża tylko jedno i to samo
Może z Ostrego gamoń prędzej niż dobry MC
Tyś pewnie lepszy jest ode mnie jakiś ksiądz na pasterce
Ale grono szersze co błędów nie dostrzega
Niby każdy jest super, a odpada w przebiegach
Przy byle Niemcu, dziwne robię rzecz bez sensu
Ale coś w tym jest, że każdy daje na fest
Być prawdziwym to znaczy przejść jakiś chrzest
Bzdura, bo teraz każdy jest prawdziwy
Choć gadając o ulicy rzeczywistość krzywi
I jak tu być życzliwym kiedy nawet twardy
Szuka z gumową kaczką, brzegu kąpielowej bali
Mitu niczym Jumanji mój pogląd jasny
Gdy każdy myśli, że jest super jak Andre Agassi

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi
O.S.T.R.
Irak miał ropę, Afganistan opium,
Pieniądze, tam gdzie przebiega linia frontu,
Bruksela jak rekin czeka, aż się wykrwawi,
Każdy z nas, demokracja z metodami jak Stasi,
Wolność, kolorowy sen szarych murów,
Nieba kres, kurwa co Ty wiesz o bólu,
Przepych, do prywatnych szkół ślemy dzieci,
Nie mówimy o prawdzie, częściej piszemy czeki,
Bum prosto w plecy, koniec marzeń,
Pourywane ręce, nierozpoznawalne twarze,
Chcesz, pokaże Ci śmierć, prawdy przeciek,
Małolatów bronią w koszulce Barcy z Unicefem,
To jest strach, dla następnych pokoleń,
We krwi po kolana, idąc prosto w sam ogień,
Bez czci i przesłania, widząc to w kosztach wojen,
Ty będziesz następny, świat szykuje odpowiedź,
Al-Assad zna tą rolę.
Europa obsrana dopuściła już do władzy Holocaust,
Morda krótko, kto tu jest kurwą?
Sprzedali nas wtedy, to sprzedadzą nas jutro,
Czarno na białym jak obraz w 2N,
Nienawiść to mój ojciec, matka to moja krew,
Łatwiej odwrócić głowę, jeśli nie widzisz wniosków,
Nie Twoje dzieci, nie Twój dom stoi w ogniu.

Hades
Kościół palił domy, Islam burzył miasta,
Żydzi sprzedawali swoich, dziś to robi demokracja,
Gdy Religia jest pod polityką państwa,
Powiedz czemu muzułmanie, dalej nienawidzą chrześcijaństwa?
Bin-Laden nie żyje, przeżyły jego hasła,
Sprzedał go Judasz, który jest w każdy z nas,
A ja świata nienawidzę, bo zżera go arogancja,
Biorę od niego dokładnie tyle, ile mogę dać,
Wszędzie dookoła nas ślepa wiara,
Pamiętaj o Historii, skoro lubi się powtarzać,
Jesteśmy ludźmi, przed nami koniec świata,
W naturze wszystko wraca, to czysta równowaga,
Będziemy równi, dopiero na cmentarzach,
Jeśli nasi przyjaciele, będą mieli za kim płakać,
Nasza praca, będzie darem dla potomków,
Uczmy ich pokoju i rozwoju horyzontu,
Zamiast wiary w złotych bożków, wojen w ich imieniu,
Bóg nie stoi po żadnej stronie, mówi o przebaczeniu,
Ty co mu powiesz? Że przyszedłeś, po nagrodę?
Że z góry zapłacone? Między prawdą, a betonem,
To wszystko jest połączone, inaczej być nie może,
W końcu to mniej, niż piksel w Mlecznej drodze,
Albo to ja, albo to wszystko jest chore,
Na zdrowie! Trzeba jakoś żyć, Twoja kolej!
Znów uciekamy aż nam zabraknie tchu
Uciekamy gdy nie widać wyjścia już
Uciekamy, bo tak jest łatwiej
Niż stanąć, spojrzeć w oczy i walczyć...

Uciekamy przed sobą samym i tym co nieznane
Póki to trwa nie ma czasu by spojrzeć życiu w twarz
Uciekamy przed marzeniami aby się nie sparzyć
Uciekamy przed uczuciami by się nie osłabić
Uciekamy przed trudnymi pytaniami
Uciekamy przed odpowiedziami na nie
Przed odpowiedzialnością zasłaniając się beztroską
Uciekamy z kraju, kilometry dalej wciąż szukamy raju

Gdzie dają nam więcej nie patrząc na ręce
Jak na przestępcę, więcej spotykamy
Twarze fałszem malowane i te znane
Których uśmiech szczerość są tak jakby trochę podejrzane
Dusza rdzewieje, kiedy masz nadzieję
Która topnieje, no bo nic się nie dzieje.. .
Więc czekamy miesiącami, latami czasami
Na łut szczęścia, który z miejsca ma nas zbawić
Mijamy się z nim znów nie wiedzieć czemu
Uciekamy bojąc się, że szansy nie wykorzystamy

Znów uciekamy aż nam zabraknie tchu
Uciekamy gdy nie widać wyjścia już
Uciekamy, bo tak jest łatwiej
Niż stanąć, spojrzeć w oczy i walczyć...

Uciekamy, ta słabość czyni tak ludzkimi ludzi
Bez chęci poprawy by mieć wzięcie ludzi
Ciągle błądzimy chociaż wszystko już jest znane
Tracimy wciąż po to by odzyskać to co dane
Przysięgi połamane, bo uciekamy w tany
Dni odliczane, stratowane stare talizmany
Iść zapić życie klinem, odrobinę winem
Piękne są chwile, schowajmy winy w parafinę
Iście pięknie póki tu coś nie pęknie
Jest super, świat wiruje, rzeczywistość mięknie
Jutro jakby nie istniało, nie kołacze drzwi
I nie dobije się, zbyt duszno jest i głośno dziś
Bo uciekamy razem, z nami wieją plany
Coś się liczy dla nas tylko money, money
A ojciec mi powtarzał jutra zawsze patrz synu
Stawiaj czoła, miej wyznaczony azymut
Prawdziwy facet nigdy nie ucieka z pola
Sam nie uciekał w dzień, w nocy tonął w alkoholach

Znów uciekamy aż nam zabraknie tchu
Uciekamy gdy nie widać wyjścia już
Uciekamy, bo tak jest łatwiej
Niż stanąć, spojrzeć w oczy i walczyć...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo