Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[PJUS]
Cześć, tu Dwa Cztery Siedem
Jest sobotni wieczór
A my nagrywamy kolejny kawałek
Nie wiem jak długo jeszcze będę mógł to robić,
Ale czuję się dobrze
Więc zanim wyjdzie nasza nowa płyta,
"Spaleni Innym Słońcem",
Mamy dla was kolejny joint,
Bo "Dwa Cztery Siedem" to znaczy non-stop, cały czas, tak?

[STASIAK]
Ta niebieska strzała, to klasyk Warszawa
Stoi tam, gdzie nie dosięga twoja bania,
A stała tam gdzie Leszek mówił w zwrotce
"Przy szpitalu, w którym leżał kiedyś Piotrek"
Ty odpoczniesz przy tym, wypijesz coś, wyypalisz
Posłuchasz i spokojnie powiesz "wyygrali".
Wyjdź z nami, przejdź się, weź nas do auta
Uchyl szybę, niech ulica z nami zagra.
Od marca na osiedlu, w domu, w hootelu
Przez lipiec, sierpień na melanżach naa Helu.
G-Funk daje wam to słońce, jebać modę
W najgorszy dzień i w najchujowszą pogodę.
Najlepiej się bawią ci co piją najwięcej
Gorzka Żołądkowa w mojej, w twojej ręce
Wtedy przypomnisz sobie te słowa, przecież
Bit na zamówienie sieknął Eten

Refren: [MES]
Dwa Cztery Siedem dla dam, nie żadnej dziwki
Bo kiedy kupią album będzie już po wszystkim
Te które z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i olewam zyski
Kiedy tańczą mi funky, aż skaczą im cycki

Dwa Cztery Siedem dla typów, nie dla leszczy
Szukasz guza? gwarantuję kurwa z nami bewsztyk
Ci, którzy z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i wypijam drin,
Bo trzymają z nami wczoraj, trzymają dziś.

[MES]
(Sprawdź to)
Kiedyś wszystko brzmiało funky
A biali szczyle jak my
Nasiąkali soundtrackami z seriali
Telly Savalas zabijaka,
Dziś co innego mam na myśli
Pytając pannę czy chce obejrzeć kozaka.
Wpływ tamtej krwi czuję po dziś dzień
Wiem, kobiety rzucam równie często jak cień
Ale G-Funku nie zamierzam się wyrzec
A gwiazdy (kto?) zostaną na lodzie, bez łyżew
Zbiera mi się na pawia, szacunek mierz nie tym co bierzesz
A propozycjami, których odmawiasz
"Siema Mes, pijemy coś?" jak umiesz to mnie przegoń
Jak za dawnych lat mi rosną skillsy, nie ego
Każdy kto w Warszawie świruje Maharadżę
I w skali świata wygląda jak nadęty tani gadżet
Do młodych dam nawijam, nie tępej dziwki
Wsłuchaj się w płytę i będzie po wszystkim.

Refren: [MES]
Dwa Cztery Siedem dla dam, nie żadnej dziwki
Bo kiedy kupią album będzie już po wszystkim
Te które z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i olewam zyski
Kiedy tańczą mi funky, aż skaczą im cycki

Dwa Cztery Siedem dla typów, nie dla leszczy
Szukasz guza? gwarantuję kurwa z nami bewsztyk
Ci, którzy z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i wypijam drin,
Bo trzymają z nami wczoraj, trzymają dziś.

[PJUS]
Wypijam za tę płytę, co? łyk chmielu
Ktoś chciał nałożyć Embargo i nie mógł
Myślałem "pierdolę" jak Pono na bitach
Na szczęście jest z nami Fonografika
Płyta? wciąż nawijam szczerze
Powiem ci że dziś nawet nie leżę
Z dupami o których mówię na tej płycie
To kilka porażek, kilka zwycięstw
Bez bajek, prawdy nie trzymam w ukryciu
To więcej o moim, niż o twoim życiu
Nawet o śmierci rapując z Małolatem
Nawijałem o sobie, a nie o rapie.
O wspólnej dumie kawałek z Pelsonem
Czekam teraz gdy otworzę chmiel sobie
Posłucham i poczuję znów tę dumę
To dla tych, którzy chcą to zrozumieć.

Refren: [MES]
Dwa Cztery Siedem dla dam, nie żadnej dziwki
Bo kiedy kupią album będzie już po wszystkim
Te które z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i olewam zyski
Kiedy tańczą mi mi funky, aż skaczą im cycki.

Dwa Cztery Siedem dla typów, nie dla leszczy
Szukasz guza? gwarantuję kurwa z nami bewsztyk
Ci, którzy z nami są, zostaną i
Przybijam im pionę i wypijam drin (bo co?)
Bo trzymają z nami wczoraj, trzymają dziś.

[MES]
Dwa Cztery Siedem, Uuuu...
Mm... Już chyba rozumiesz jak to jest
[STASIAK]
Rozumiesz jak to jest tu
Słońce, wóda, zapach jointa w powietrzu
Apetyt rośnie i śnisz o kompaktach
Dni się dłużą aż do trzeciego marca
[MES]
alkopoligamia.com - ubrania i płyty!
0-22.com pamiętajcie o tym!
2cztery7.com wypakujcie, bo niedługo wystartuje!
Ile kasy trzeba spylić by być dobrym MC
Jak łatwo się pomylić rzucając tysiące przekleństw
W moją stronę, teraz ja z mikrofonem ekstaza
O.S.T.R'a zaraza jak z rury wydechowej sadza
ŁDZ twa za mikrofon, O.S.T.R'y łódzkie shity
Ilu ma do dupy bity, ale zajebiste skity
Twój czek nie pokryty, a chcesz wciągać jak narkotyk
Twierdzę w Polsce dobry MC to dopiero prototyp
Na nic mikrofon złoty z master inicjałami
Jak scena to dno (dno) odbijam się dwiema nogami
Chcę być pro, ale za nic nie zmienię stylu
Zachodnia strona Teofilu i bez odwrotów
Ciągnięty w gówno hip-hopu mówię świadomie
Jeden jest tron, a wszyscy chcą siedzieć na tronie
Nawet ten na ogonie twierdzi w duszy, że najlepszy
Jak masz problem z oczami, to je kurwa przetrzyj
Ilu było takich co grali materiał na oślep
Na oślep to można ze sternikiem przy wiośle
Lepiej zmień stary pościel, ktoś tu się nie wysypia
Rozumiesz metaforę? zboczenie niczym Edypa
Być dobrym MC lipa, niby banalne
Ale który z koleżków płynie stylem jak kraulem
Kto w sercu ma czarne, gdy rodzice biali
Sam jestem białym chłopkiem ale nie będę się żalił

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi

Jak miło będzie patrzeć jak nas szlag trafi
Jak na ironię nawet czarny jest Kaczor Duffy
A taki show-man Buffy, cóż nic do niego nie mam
Też chciałbym mieć pieniążki, ale w Polsce z tym ściema
Zapłatą koncertowa trema i browar za friko
No i gdzie jest ten sen zwany Ameryką?
Wiem, podjąć ryzyko trzeba, a ja się wstydzę
Robię polski hip-hop choć go szczerzę nienawidzę
Podejdź bliżej ty, co dobrym MC się uważasz
Widzisz jeden temat w kółko się powtarza
Mnie to przeraża tylko jedno i to samo
Może z Ostrego gamoń prędzej niż dobry MC
Tyś pewnie lepszy jest ode mnie jakiś ksiądz na pasterce
Ale grono szersze co błędów nie dostrzega
Niby każdy jest super, a odpada w przebiegach
Przy byle Niemcu, dziwne robię rzecz bez sensu
Ale coś w tym jest, że każdy daje na fest
Być prawdziwym to znaczy przejść jakiś chrzest
Bzdura, bo teraz każdy jest prawdziwy
Choć gadając o ulicy rzeczywistość krzywi
I jak tu być życzliwym kiedy nawet twardy
Szuka z gumową kaczką, brzegu kąpielowej bali
Mitu niczym Jumanji mój pogląd jasny
Gdy każdy myśli, że jest super jak Andre Agassi

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi
A ja biegnę, biegnę po ulicy x3
A ja biegnę, biegnę, biegnę...

Mam kamienie w zaciśniętych dłoniach
Mam nadzieję, wiarę, chęć by zostawić tu coś po nas
Szalona młodość pod rękę na barykady nas prowadzi
chociaż powiewają tam tylko podarte sztandary
Przepraszam mamo, znowu nie wrócę na noc
a może rano będziesz czekać na mnie pod ciężką bramą może
Nie gniewaj się, wiesz, że tak trzeba, wiesz, że muszę
to Ty mówiłaś "rób tylko to co słuszne"
Na tych ulicach eksploduje moje serce
tak z wolności, pierwszy raz czując szczęście
Byłem głodny, byłem samotny, było mi zimno
to nieważne, ucieczki sumienie nie chce udźwignąć
Są takie sprawy te śmiertelnie poważne
Nie czujesz strachu, a od nich nie liczysz na łaskę
Znasz konsekwencje i skutki tych wyborów, ale musisz
to oni dali Ci trzydzieści lat powodów.

Obok ujadają psy i groźnie warczą tanki
Powietrza gryzie smak, na plecach grają białe pałki
Dziwny to marsz z krzyku i upokorzeń
Niech grają, jeden kamień więcej na naszej drodze
Kolejne nie, sprzeciw, weto dla bandytów
Nie z nami sprawca, znajoma krew płynie po chodniku
Złamane palce ledwo mają siłę pisać
muszą, to obowiązek pokonać ich chociaż w myślach
Mogą co tylko chcą, a chcą pełną pulę
Zamknąć w klatce myśli, smycz założyć na duszę
Kaganiec na usta, serce zmienić w maszynę
a to uczyni mnie trupem, chociaż fizycznie jeszcze żyję
Miasto śpi, my spróbujemy je obudzić
i zapalić światło solidarności ranem u ludzi
Znamy konsekwencje i skutki tych wyborów
lecz musimy, to oni dali trzydzieści lat powodów.

Mówią raz się żyje, ale nawet jeśli raz to godnie
Mówią zegnij szyję tak być będzie wygodniej
Nie chcę wygody, chcę sprawiedliwości tu i teraz
Chce by nikt bliźniego tu z godności nie odzierał
Ty też? To chodź z nami tak bez obaw,
chociaż tak jak wilki będziemy pod gwiazdami unikać ich obław
Znamy konsekwencje i skutki tych wyborów
lecz musimy, to oni dali trzydzieści lat powodów.

A ja wiem, że biegnę, biegnę po ulicy x3
A ja wiem, że biegnę, biegnę, biegnę..

W pięści ściskam kamienie..
O.S.T.R.
Irak miał ropę, Afganistan opium,
Pieniądze, tam gdzie przebiega linia frontu,
Bruksela jak rekin czeka, aż się wykrwawi,
Każdy z nas, demokracja z metodami jak Stasi,
Wolność, kolorowy sen szarych murów,
Nieba kres, kurwa co Ty wiesz o bólu,
Przepych, do prywatnych szkół ślemy dzieci,
Nie mówimy o prawdzie, częściej piszemy czeki,
Bum prosto w plecy, koniec marzeń,
Pourywane ręce, nierozpoznawalne twarze,
Chcesz, pokaże Ci śmierć, prawdy przeciek,
Małolatów bronią w koszulce Barcy z Unicefem,
To jest strach, dla następnych pokoleń,
We krwi po kolana, idąc prosto w sam ogień,
Bez czci i przesłania, widząc to w kosztach wojen,
Ty będziesz następny, świat szykuje odpowiedź,
Al-Assad zna tą rolę.
Europa obsrana dopuściła już do władzy Holocaust,
Morda krótko, kto tu jest kurwą?
Sprzedali nas wtedy, to sprzedadzą nas jutro,
Czarno na białym jak obraz w 2N,
Nienawiść to mój ojciec, matka to moja krew,
Łatwiej odwrócić głowę, jeśli nie widzisz wniosków,
Nie Twoje dzieci, nie Twój dom stoi w ogniu.

Hades
Kościół palił domy, Islam burzył miasta,
Żydzi sprzedawali swoich, dziś to robi demokracja,
Gdy Religia jest pod polityką państwa,
Powiedz czemu muzułmanie, dalej nienawidzą chrześcijaństwa?
Bin-Laden nie żyje, przeżyły jego hasła,
Sprzedał go Judasz, który jest w każdy z nas,
A ja świata nienawidzę, bo zżera go arogancja,
Biorę od niego dokładnie tyle, ile mogę dać,
Wszędzie dookoła nas ślepa wiara,
Pamiętaj o Historii, skoro lubi się powtarzać,
Jesteśmy ludźmi, przed nami koniec świata,
W naturze wszystko wraca, to czysta równowaga,
Będziemy równi, dopiero na cmentarzach,
Jeśli nasi przyjaciele, będą mieli za kim płakać,
Nasza praca, będzie darem dla potomków,
Uczmy ich pokoju i rozwoju horyzontu,
Zamiast wiary w złotych bożków, wojen w ich imieniu,
Bóg nie stoi po żadnej stronie, mówi o przebaczeniu,
Ty co mu powiesz? Że przyszedłeś, po nagrodę?
Że z góry zapłacone? Między prawdą, a betonem,
To wszystko jest połączone, inaczej być nie może,
W końcu to mniej, niż piksel w Mlecznej drodze,
Albo to ja, albo to wszystko jest chore,
Na zdrowie! Trzeba jakoś żyć, Twoja kolej!
Zastanów się choć raz do kogo przynależysz
I co sprawiło, że nikt nikomu nie wierzy
Jak zagubiony pielgrzym na autostradzie niebios
Tak zakurzony festyn za miliony pesos
(Halo wstajemy) co podoba się kobietom
Na rekord atak, poniekąd strata
Nie mam karnacji jak Hakan tylko bakam, bakam
Latam w batach, bakam, uwag pozostań czysty
Zmysły łamie ciężka spluwa, tutaj full kultura ziomek
Nie chcę pchać się do czołówki jak Szachtar Donieck
Kolejne ołówki sprawdź nastał koniec
(Trzask szumu breku) idzie po ortofonie
ŁDZ stylu pionier legenda jak dream-team
I z Pietryny KingPin, O.S.T.R.'y nie pin-pin
Podaj mi pin i odsuń sejf błędów
Ja robię to dla siebie i dla moich koleżków

To mój raj (raj?) raj czytaj rewir
Tu każdy mocniejszy chce się w hierarchii przebić
Trzeba grzywkę utlenić, iść wygrać casting
Pierdol castingi w nich nie ma prawdy
Prawda jest tutaj w tych wieżowcach skuta
Ona płynie w nutach to w nutach jej szukaj
Nauka też jest, wypełnia przestrzeń
Jak dziesięć lat temu podróże z Panem Kleksem
Cierpię na dysleksję, ale mam freestyle
Nie odbierze mi tego żaden publicysta
Znajdź w życiu przystań do właściwych przystań
Zastanów się czasem przegrać znaczy wygrać
Kasę w nerwach znaczy firma ziom
Wiesz nie zespół tylko spółka filia z.o.o.
Gdzie ojczyzna, dom? skurwysyny
Przez porzucone gminy płyną kolejne doktryny
Chuj z nimi, po prostu się zastanów
Czy to nie doprowadzi do zamachu stanu?
Na Dworzec Centralny
Centralnie ulokowany
Pada deszcz, wieje wiatr
Wieje się jak piany
A nic nie daje
Nie daje satysfakcji
Nie mam dokąd pójść
I nie mam gdzie się schować
To zaś pieśń o żałosnej wegetacji

Ooo la la la laj
(I nie mam dokąd pójść) x4

Na Dworzec Centralny
Centralnie ulokowany
Pada deszcz, wieje wiatr
A my ciągle, ciągle się mijamy
Ja nie trzymam, nie trzymam tonacji
Nie mam dokąd pójść
Nie mam gdzie się schować
Słychać pieśń o żałosnej wegetacji

Ooo la la la laj
(I nie mam dokąd pójść) x2

I nia mam dokąd pójść
(I nie mam dokąd pójść)
I nie mam gdzie się schować

Na Dworzec Centralny
Centralnie ulokowany
Ja stoje spakowany
Oczekując na...
...na rozwój sytuacji
Słychać pieśń
O żałosnej wegetacji

Ooo la la la laj

I nia mam dokąd pójść
I nie mam gdzie się schować
I nie mam... i nie mam...
1. (Onar)
Ej, Ta, Aaa.., Ej
Bierz z życia pełną garścią
Wciągaj życie pełną piersią
Niech inni stoją i się patrzą
wokół bezpańskie psy węszą
Pod drzwiami nie czekaj, nerwowo na dzwonek
Nigdy nie zadzieraj nosa ale zawsze z podniesionym czołem
Idź, ciągle idź, nie zakładaj betonowych butów
Kiedy idziesz drogą życia nie ma na niej skrótów
Nie ma w życiu długów, których nie trzeba spłacać
Biedota to nie cnota, nigdy nie wstydź się zarabiać
Pajdy licz po ciuchu, nie rzucaj się jak głodne zwierze
Im więcej dasz od siebie, tym więcej później zabierzesz
Nie oglądaj się na innych, bo ty ich gówno interere
Życie ma gorzko-słodki smak, ale smakuje najlepiej
Nie bój nic, do celu nie dojdziesz przez zamknięte drzwi
Przez wizjer patrzą ci, którzy nawet boją się śnić
Oni mają spokój ale poza nim nic więcej
Wolę przedawkować życie niż być abstynentem

2. (Ekonom)
Nie daj sobie wmówić nic dzieciak, pamiętaj niebo to twój limit
Z niego widać świat dopiero, o którym wciąż tak marzymy
Nie daj sobie w głowę, wbić tych bzdur
Że: "Człowiek człowiekowi wrogiem całe życie musi być" I chuj
Z jakiej to przyczyny, niby masz zostać
W tym miejscu gdzie poznać się już na szczęściu nie można
Niczego więcej tu dostać, bo co
Nie możesz odejsć stąd na krok,
Czy stojąc w miejscu chciałbyś poznać co ci los da- pierdol to
Jednym być z niewielu co wezmą do serca ziarno odwagi i pewność
W rękach trzymać własną niezależnosć
Choć, chyba, że jest ci wszystko jedno
to co wyglądać mogło na chęć życia, dzisiaj to jest zwykłe tło
Na pewno, nie wierzysz w nic, to nic ci się nie uda
Być tu kimś, to wiara w cuda
uwierz w to, weź w tym udział
Żyj, ponosząc wszelkie tego konsekwencje
I niech będzie co będzie, tylko co będzie...
Dzidzidzidziwko i po chuj ! A nie mówiłem tego Tobie
Dzidzidzidziwko daj spokój !

Dam Ci Beef,mięso,czystą kreatyne
Zjadę Cię jak ździre,zostaniesz wegetarianinem
Ze swoim flow wokalem możesz być lektorem bajek
Pedale wiem jak ziewasz Flintowi staje
Na paradzie równości w pierwszym rzędzie
szedłeś w norkach
Grafomanie,zdechniesz jak Garcia Lorca
A nie mówiłem,będziesz stał z telefonem w dłoniach
Ktoś próbował powtórzyć sukces Nas Ne Dogoniat
Zrobiłbym im reklame,gdybym im naubliżał
Zgłoś się teraz o pomoc do czerwonego krzyża
Marcin,kto Cię z rapem oswatał?
Wczesniej znany jako Marta z pigalaka
To liga mistrzów,Twoja okręgówka szczerze
mecze grasz za finkle,jeździsz na niej na rowerze
Z Mesem się nie równaj,to jest ten typ
z jego dissu co najwyżej możesz zajebać patenty
To ja mam ten rap,co do ziomków wszystkich trafia
Na Podlasiu czeka Cię urynoterapia
W godle orzeł w koronie,barwy biało-czerwone
Nara, szmalcobliku zabu wypierdalaj !

Ref.To ta chwila,kiedy życie staje w Twoich żyłach
Wycierasz z oczu łzy,ze skroni pot
Stoisz po szyje w mule,pod stopami dno
CHUJ W SERCE NÓŻ W PLECY - CO !
Jesteś pizdą,leszczem - a się wywyższasz
dla Ciebie wpierdol to kara najniższa
Beef - dla mnie życiem dla Ciebie słów grą
CHUJ W SERCE NÓŻ W PLECY - CO !

Mocniej...ssij chuja...dobra dziewczynka ...

Niunia,jak grom z jasnego nieba na nią spadłem
tak bardzo chciała nagrać dubbing w "głębokim gardle"
teraz z rzęs tusz kapie na jej marny biust
Więcej już nie skłamie,nie otwiera ust
Słuchaj piczko,anorektyczko
niestety miękki chuj to problem Twój,od ćpania fety
Życzysz mi AIDS,to mi nie grozi synek
do póki pod kluczem trzymasz swoją dziewczynę
Nie jadę po rodzinie, powtórzę jaśniej knocie
Byłeś nadprogramowy,niepotrzebny w miocie
Wyluzuj szmato,proszę bez wczówki
Chuj że, obciąłeś pejsy, nie nosisz już jarmułki
Kozak sypał hajsem to Ty się zrzucasz - powód?
Nic innego jak masoński rodowód
Za rotacje puściłeś się z Mesem jak dziwa
Wole zjeść Big maca niż włączyć kanał viva
Tramwaj,autobus,metro i znowu
Z melą w oku,na karku niepokój
Wiem,to temat dla Ciebie przykry
W wirtuozie mimikry wsadź w dupe czopki niewidki !

Ref.To ta chwila,kiedy życie staje w Twoich żyłach
Wycierasz z oczu łzy,ze skroni pot
Stoisz po szyje w mule,pod stopami dno
CHUJ W SERCE NÓŻ W PLECY - CO !
Jesteś pizdą,leszczem - a się wywyższasz
dla Ciebie wpierdol to kara najniższa
Beef - dla mnie życiem dla Ciebie słów grą
CHUJ W SERCE NÓŻ W PLECY - CO !

Opulisto,popu pizdo
W Orto daj na stradzie bez jaj
Twój Darken diss z baboli wyciera nos
Nie teraz,za 10lat będzie miał dopiero głos
Jak tam Twój romans z matką,wszystkich kurew cipo
UMC,lubicie ślizgać się z polityką
Stroszyłeś psioche u Wojewódzkiego
łasy na oklaski w komucha Borowskiego
Za PRLu byłbyś jednostką dyspozycyjną
HOP KIDS zjadają Cię charyzmą
Jesteś jak wpadka,niechciana ciąża
Robi Ci skrobanie,marnie na łyżce wyglądasz
Chciałeś być jak 50,jesteś mędochłop
Tak widzę Cię w klubach jak sędziaka bez jolt
Taki z Ciebie ogień jak z Mezia proch,dynamit
Jesteś zagubioną dziewczynką z zapałkami
Mam więcej kawałków,które dzieciaki noszą w sercu
Niż Ty przestrzeleńcu,udanych wersów
Widzisz, sam Remik wjebał Cię na muke
Po tym melanżu budzisz się z kondomem w dupie !

Ref.To ta chwila,kiedy życie staje w Twoich żyłach
Wycierasz z oczu łzy,ze skroni pot
Stoisz po szyje w mule,pod stopami dno
CHUJ W SERCE NÓŻ W PLECY - CO !
Jesteś pizdą,leszczem - a się wywyższasz
dla Ciebie wpierdol to kara najniższa
Beef - dla mnie życiem dla Ciebie słów grą
CHUJ W SERCE NÓŻ W PLECY - CO !

Acha,Sherlock na bicie PiHa - Co !
Rozumiesz?Ej ej ej ej
DJ Piczowąs,zrób wreszcie coś z tą gębą (rozumiesz?)
Bo Małysz przez przypadek wyłapie przez Ciebie wpierdol
Ej,Duża Pipko jęczałeś na tym tracku jakbyś na chuju się wiercił
Powiedz mi taką jedną rzecz - wyrzynają Ci się szóstki czy rosną piersi?
Żeby zniżyć się do Twojego poziomu musiałbym się chyba kurwa położyć na ziemi
Rozumiesz?Na marginesie,w oczy ludzie mówią
Że próbowałeś swojej szansy na sukces w filmie
z tym marnym pyskiem ! marnym pyskiem ! Rozumiesz?
Ale oni wiesz,plastikowe chuje na szelkach mają na dole
Na rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej
Napij się Teetley i spierdalaj,wypierdalaj - CO !
Duża Pipka i DJ Piczowąs
Znani jako,znani jako,znani jako
CiCiCiCipa i Konus
Jest jak jest raz gorzej raz lepiej
I co z tego że pieprzoną biedę klepiesz
Że czasem nawet chleba jest za mało
To życie najlepszy nauczyciel w kość dało
Pamiętaj będzie dobrze co by się nie działo
Ja ufam Panu on jest moją skałą
Nakarm swoje dzieci które są błogosławieństwem
Ucz by były niedoskonałości przeciwieństwem
Bo tylko czyste sumienie jest zwycięstwem
Chybiasz z celu i ponosisz klęskę
Jak wielu tych którzy idą krętą drogą
I tak jedną nogą w grobie jesteś już
Z prochem godnym daj se luz
Głową rusz uwierz w siebie skrusz niewoli jarzmo
Pozostaw za sobą niepowodzeń pasmo
Lecz nie dolewaj do ognia oliwy
Wiesz Pan Bóg nie rychliwy Ale sprawiedliwy
Odnajdź szczęście aby być szczęśliwym
Dziś jesteś zwierzyną a jutro myśliwym
Elo Elo Elo

Ref.: Na Na Na Na
Będzie dobrze dzieciak elo
Do góry głowa
Na Na Na Na
Będzie dobrze dzieciak
Uwierz w to a tak będzie

Będzie dobrze szczery pot na naszych skroniach
W naszych dłoniach nasze płyty
Nie złote ani platynowe
Polskie produkcje w stu procentach hardcorowe
Zdolne dzieciaki w nich trzeba wierzyć
Ich czyste tchnienie
Dlaczego twoje pragnienie nie ma stać się rzeczywiste
Nie masz bać się podejmować trudne decyzje
To niezdecydowanie tworzy kolizję
Więc nie łap przeszkody
Wszystko potoczy się swoim torem
Będzie dobrze jest hasło naszym promotorem
Pokazywać pokorę nigdy komuś
Sami dla nas samych zasady dane
Życie tworzone przez tych cwanych
Rozpoznaj ich plany weź głęboki oddech
Popatrz wprzód uspokój rąk drżenie
To jak świat stare z podwórka marzenie
O rodzinie kobiecie swoim koncie
Minimum socjalne dla niektórych jest banalne
To czego chcemy to jak myślimy i jak żyjemy
Minimum normalności bez bycia podłości
Ziomków lojalności patrzeniu w ostrości
Cały świat jest teraz u twoich stóp Vienio więc ruszaj
Nie nie nie koleżko teraz ty posłuchaj
Ja to wcale nie chce na własność
Tyle co przeciętny człowiek
Początek końca 21 wiek

Ref.

Będzie dobrze dzieciak Żeby przeżyć już dziś
Trzeba w to uwierzyć Sieć perspektyw szerzyć
Łatwo może nie być Bo nigdy nie było
Ale jakoś się żyło I choć życie w sobie kryło
Wiele niespodzianek Będzie dobrze słowo
Nie umieraj duchowo Twoja wiara w zwycięstwo
Zwiększa prawdopodobieństwo
Że w końcu uda zabić się niebezpieczeństwo
Tak to prawda zbyt często widzę zło
Tego nie da się wykluczyć
Czas się nauczyć żyć z poniesioną klęską
Żeby móc zwycięsko wyjść z każdego ringu
Mistrzowski Amsterdam w ramach dopingu
Trzecia płyta się zbliża Słychać ją wszędzie
Dzieciaku dobrze będzie Uwierz to zobaczysz
Są ludzie dla których na stówę coś znaczysz
Oni Ci pomogą a ty nic nie stracisz
Jak szacunkiem zapłacisz
Takie są reguły a może to szczegóły
I nie warto bym truł
Jeszcze młodej krwi nadzieja wciąż się tli
Te wszystkie szare dni ona jest moją mocą
Wciąż daje sok zepsutym owocom
Przynosisz sen długim bezsennym nocą
Nich pozytywne myśli złe chwile ozłocą
Niech górują nad złem Będzie dobrze ja to wiem

Ref.

Niosę nowe orędzie Mikrofon to narzędzie
Człowieku dobrze będzie Choć wiatr w oczy wieje
Szansa maleje Zawsze mam nadzieję
Podobno matkę głupich jestem wśród nich
Bo wierzyć nie przestanę A bywa przejebane
To jest nauczane komuś na odcisk stanę
Też się nie zamartwiam Sprawę załatwiam
Jak dym się ulatniam Jestem losu kowalem
Podziemny rap chwalę Raz pierdolić żale
Dwa jak zapale strzącham z popiołem
To na o wczoraj kląłem Pytasz skąd się wziąłem
Włodi PGL kontynuuje co zacząłem
Życie nie chce czekać Nie ma co narzekać
Przed czymś uciekać Ktoś będzie szczekać
Los z nikim się nie pieści Zaciśnij zęby podnieś pięści
Dzieciak oto się zemści Mówią kawałki nasze
Nie daj pluć se w kaszę
Nareszcie straszne ja skręta nie gaszę
Niech to dotrze że będzie dobrze
A chwila zwątpienia w słabszego Cię zamienia
Więc jebać urojenia
I działaj z przekonaniem że nic złego się nie stanie
Ave na przetrwanie
Na otarcie łez człowieku będzie dobrze
Raczej dobrze jest

Ref. x2

To dla wszystkim ludzi
Którzy wieżą w swoje możliwości
Zdani sami na siebie
Idą do przodu
Nie zważając na przeszkody
Wierząc że będzie dobrze Elo Elo
Oczy patrzą na mnie
Włodi słodko kłamie
Ulica na planie
Ja w głównej roli
Z nieprzymuszonej woli
Co powiesz mi gdy
Przeproszą za krzywdy
Nie ma bólu nigdy
Bez bitwy
Syty z biednym pod jednym niebem
Dzielą nie tylko chlebem
Nikt nie wybucha gniewem
To prawdziwe
To niemożliwe nie wiem
Nie czuję głodu
nie ma powodów do nienawiści, złych myśli
Matek pozbywających się płodów
Przywódcy narodów są uczciwsi
Jeden Bóg
Nie ma bogów
Ludzie tak czyści, że w domach drzwi otwarte
Wszystkie kobiety miłości są warte
Zniknął społeczny parter
I od pracy zdarte twarze
Marzę
Małemu duży pomocą służy
Bez skurwiałych pseudo prawa stróży
Dzień wypłaty jest słońcem po burzy
Ulic przez kraty nikt nie ogląda
Nie ćpają po kątach dzieciaki heroiny
Rozbite rodziny?
O czym my mówimy?
Tego nie ma w ogóle
Łzy na koszulę kapią tylko ze szczęścia
Każda ulica nocą jest do przejścia
A bliskich odejścia nie są okrutne
I tu zwrotkę utnę

Ref.x2
Jeden mach jestem w snach
Słodkich tak, że chciałbym tu zostać
Łatwo jak piach jest je rozwiać
Jeśli tylko prawdę chcesz poznać

Oco chodzi?
Teraz Pele słodko zwodzi
Patrzę przez okno
Wszyscy ludzie wiecznie młodzi
Każdemu się powodzi
Punkt istotny
Bo nie znane jest pojęcie bezrobotny
I każdy jest ochotny
Dniem i nocą służyć pomocą
Miłość jest tu mocą
Nikt nie płacze z zimna umierając na śniegu
Nie znajdując noclegu
Bo przyjaźń i dobrobyt idą w pierwszym szeregu
Proste i logiczne
Potwierdzają słowa dane statystyczne
Zamieszki uliczne znane tylko z opowieści
Nie do końca pewnej treści
Elo Włodi, czy w głowie się mieści?
Z każdym żyje się jak z bratem
System pomocną dłonią a nie katem
Nie znanym też tematem przemoc w rodzinie
Nic ci tu nie zginie
A sam czas jakby wolniej płynie
Tym zdaniem sumując nic dodać i nic ująć
To jest ten świat bez problemów
Nic nie mów
Nie wczuwaj się w treść
To słodkie kłamstwa nie pozwól im się zwieść
To dołączę i chyba na tym skończę
Elo

Ref.x2
Jeden mach jestem w snach
Słodkich tak, że chciałbym tu zostać
Łatwo jak piach jest je rozwiać
Jeśli tylko prawdę chcesz poznać

[tylko teksty.tk]
WWW samo życie pl klip

Słodki miód
Szybko znów zrozumiałam
Że prawda choć gorzka jest
Od słodkich kłamstw droższa jest

Teraz każdy słuch wyostrza
Oto wersja prostsza od słodkiej uboższa
I codzienności bliższa
Bez przykładów
Jak jest od razu każdy się domyśla

Słowa dwóch nadwiślan
Nikt tu już nie zmyśla
To nie nasza działka
Nie ta część kawałka
Ten co się nałkał, napłakał w ukryciu
Zda sobie sprawę jak jest w życiu
Nie zawsze jak byś chciał

Nieraz to o czym marzysz
Słodkim kłamstwem byś zwał
Nasz rap będzie grał zawsze po gorzkiej stronie
Sens daje istnieniu
Jest jak lód w serca złudzeniu

Wciąż otwiera oczy młodszemu pokoleniu i nam też
Sam wiesz jak jest

Ref.x2
Jeden mach jestem w snach
Słodkich tak, że chciałbym tu zostać
Łatwo jak piach jest je rozwiać
Jeśli tylko prawdę chcesz poznać
Ilu porobiło się życiowych mądrali
co chcą zmieniać świat, a nic nie zyskali
spostrzegają świat przez pryzmat w jednej chwili
we własnych brudach się już dawno utopili
nic nie widzą, nie słyszą udają nieprzytomnych
nie chcą chyba słyszeć, są czasami przezorni
krytykują czyjeś życie, mają do tego prawo
chcą zawładnąć twoją władzą, żyć nie dadzą
bo czasem tak trudno powiedzieć co Cię boli
żyjąc w ciągłym stresie z towarzyszem niedoli
chciałbym powiedzieć matce coś co w sercu krzyczy
czasem bardzo trudno, mój głos teraz milczy.

Tak bardzo trudno zabić lęki, wspomnienia
łatwo pogubić się idąc doliną cienia
jak z nut czytaj z kart sumienia
Twój skarb to życie, Twoje miejsce to Ziemia.
Bardzo trudno zabić lęki, wspomnienia
łatwo pogubić się idąc doliną cienia
jak z nut czytaj z kart sumienia
Twój skarb to życie, jak chcesz tak się zmienia.

Tak bardzo trudno czasem powiedzieć jej
gdy zamykam się w sobie cały dzień
bo wiem, czasem zachowuje się jak zimny drań
zasługuje na twoją pogardę bez dwóch zdań
gdy w głowie szajba i problemów dziesiątki
to jest koniec końca, piękne są tylko początki
to już inna sugestia z życia wzięta wątki
parę pomysłów wyłapię przeleje je na papier
co ma być to będzie, zmienić tego nie potrafię
bo tak bardzo trudno uwolnić myśli chore
głęboko schować je wszystkie, zawiązać worek
bo czasem nad tym rozmyślam, czuję pokorę.

Tak bardzo trudno zabić lęki, wspomnienia
łatwo pogubić się idąc doliną cienia
jak z nut czytaj z kart sumienia
Twój skarb to życie, Twoje miejsce to Ziemia.
Bardzo trudno zabić lęki, wspomnienia
łatwo pogubić się idąc doliną cienia
jak z nut czytaj z kart sumienia
Twój skarb to życie, jak chcesz tak się zmienia.

Błądzę gdzieś w skrajności bałaganie
tu zawiodłem się mnóstwo razy nieoczekiwanie
skrucha i gniew idę z tym w ramię w ramię
wszyscy widzą swój cel w zerach na banknocie
zapatrzeni w siebie żyją w tej wspólnocie
płacz krocie w kwocie i zaznanie luksusu
żeby poczuć to nie potrzebuje impulsu
chcę być wolny od tego, bo taki już jestem
a wspólność to mój atut z moim manifestem
bo nie wszystko w życiu ma związek z szelestem
ogarniasz to przesłanie, czy jesteś na to za głupi ?
Czy tak bardzo trudno wyciągnąć coś z tej nauki ?

Tak bardzo trudno uwolnić myśli chore
Tak bardzo trudno uwolnić je w porę
A tak naprawdę, nie trudno ,to bardzo łatwe
Wszystkie problemy wyleczysz tym faktem x2

Tak bardzo trudno zabić lęki, wspomnienia
łatwo pogubić się idąc doliną cienia
jak z nut czytaj z kart sumienia
Twój skarb to życie, Twoje miejsce to Ziemia.
Bardzo trudno zabić lęki, wspomnienia
łatwo pogubić się idąc doliną cienia
jak z nut czytaj z kart sumienia
Twój skarb to życie, jak chcesz tak się zmienia.
Kilkadziesiąt lat historii, dziesiątki klubów,
tysiące kibiców i Ty tez chłopak spróbuj.
Szarża blacha drop młyn, kto w tym oczekuje cudów mówie spróbuj i po wygrana idź Ty.
Miejsce Bałuty ulica to górnicza
weź stadion wyczaj, jeśli szukasz mekki kibica
masz łódzki zwyczaj jak na naszym koncercie
i tu i tu tłok są problemy z przejściem,
przyłożenie pierwsze. Trybuna pełna
naprzeciwko joint ekipa ktoś coś łyka
pełno typa na dzielnicy dzisiaj jak zwykle
gram za gramem litr za litrem.
Aż się ziomek żyć chce z literą B w herbie
budowlani jak Bałuty w tym jest moje serce

Ref:
Szarża, blacha, maul, drop, młyn albo karny
B jak Bałuty lub Budowlani w rugby wiesz
tu i tu raczej nie chodzi o forsę
jedna miłość dla sekcji rugby w całej Polsce

Ziom zajmij miejsce, na joint'a skróć tu
po takiej szarzy superman skończył na wózku
Łódź mój skrawek świata gdzie trzymam się prawdy
ze ta planeta ma kształt jak piłka do rugby
B jak Bałuty lub budowlani walki tej
nie zakłócisz w tym cala duma z nazwy e
bądź poważny w grze liczy się moment
idź z Bogiem jak myślisz ze sport to zdrowie
lepiej sam sobie odpowiedz czy masz wiarę
by wstać i grac dalej by przezwyciężyć strach
razem z nim ujawnić talent, ten dar jest panem świata
anioł na trybunach a na boisku szatan
dla w wszystkich przyjaciół we wszystkich klubach
jedna wiara jeden cel a świat nauczy nas fruwać

Ref: Szarża, blacha, maul, drop, młyn albo karny B jak Bałuty lub budowlani w rugby wiesz tu i tu raczej nie chodzi o forsę jedna miłość dla sekcji rugby w całej Polsce
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo