Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[ Poszwixxx ]

Płacząca kukła i pseudo Jigolo,
Błyszczą na parkiecie to ich podrywu monolog,
Mogą nie trawić nas, ganić pełną gębą,
Sęk w tym, że jego sztuka kocha szlifować raperom berło,
Masz talent mała, innym go brak,
Przy Tobie nie tylko ja, nawet Wojewódzki byłby na tak,
Ochłoń, weź głęboki oddech, wzrokiem zwab,
Bez wciuty dziś na pustaki leci nie jeden schab.
Akrobatki, którym inteligencji brak,
Arystokratki, które nie widzą w sobie wad,
Naiwne małolatki, dodające sobie lat,
Pseudo mulatki, sexi solara, pała na start.
Typ z góry wali "pokaż cycki" ,
Na pierwszy rzut oka ciało akrobatki foto typ celdycki.
Oral czy pozycja na muzykanta?
Gdy ona gra na fujarce, typ z nut odpala blanta.
Typowy przykład, bawi damka
W ustach którego komplementy to czysta sztampa.
Ona i tak zrobi szpagat, uda z lizakiem wapma,
Mimo że koleżka nie przypomina Donalda Trumpa.

[ Refren ]

Tu każda z pozoru to gwiazda wieczoru,
Ciekawe co by było gdybyś zobaczył ją na trzeźwo,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Zainwestuj w gumę i nie wkładaj chuja w ciemno.
Każda z pozoru to gwiazda wieczoru
I każda gotowa jest wypolerować tobie berło,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Tu nie jedna na pewno chciałaby żebyś ją zerżnął.

[ Bezczel ]

Blachary, skarbony, naciąganie złotówy,
Śmiało ssie i dolary świnią wary na widok stówy, ziom,
Tak poza tym to na bank cnota, wiesz co ją kręci?
Martwi prezydenci na banknotach.
Zagraj va banque chłopak, cycki i pina colada,
Popatrz, rozjebała się jak żaba, co tam.
Tadek kończy w Dolce Gabbana,
A w Dojcze Kabana zatoce skubana,
Mamońcem kochana,Gram koncert do rana,
Dziś sączę szampana, ona w kącie schowana na kolanach, naćpana banana robi,
Mała dama dzisiaj zgubi i masz, kumpli na twarz,
Mówisz i masz, dziwka ma duży staż.
Wystawny biust, makijaż, pod okiem limona,
Jak na mój gust na pewno zupa była za słona,
Dobija się na backstage, nie ma mowy,
Nie zabieramy ze sobą lachonów trzecioligowych

[ Refren ]

Tu każda z pozoru to gwiazda wieczoru,
Ciekawe co by było gdybyś zobaczył ją na trzeźwo,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Zainwestuj w gumę i nie wkładaj chuja w ciemno.
Każda z pozoru to gwiazda wieczoru
I każda gotowa jest wypolerować tobie berło,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Tu nie jedna na pewno chciałaby żebyś ją zerżnął.

[ Ciech ]

Lalki do pałki, feeling,
Lubią to migdałki gili-gili,
Freestyle'ówki od kosy to kotleta,
Ciągnie parówki kobieta habeta.
Patrz tu w klubie, sam pisze się plan.
Idzie z chłopakiem, na smyczy pan.
Ona obczaja, cmoka, coś nuci.
Krzyknij "dziwka" patrz jak się odwróci.
(Eee) szmaty śluzem ujebane nogi,
(Niee) ślimaki chcą sera na pierogi,
(Tee) zużyte siksy włączają sperat,
Proszę cię siostro szanuj swój zgierat.
Nie zakładaj czerwonej sukienki,
Mokre jak cipka syrenki
Od kwiatka do kwiatka, od Władka do Tadka,
Wpadka - młoda matka.

[ Refren ]

Tu każda z pozoru to gwiazda wieczoru,
Ciekawe co by było gdybyś zobaczył ją na trzeźwo,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Zainwestuj w gumę i nie wkładaj chuja w ciemno.
Każda z pozoru to gwiazda wieczoru
I każda gotowa jest wypolerować tobie berło,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Tu nie jedna na pewno chciałaby żebyś ją zerżnął.
(Szalony Hardcore...Szalony Hardcore...Sprawdź to... Hardcore)

Kaliber 44 to my
Pierwszy polski hardcorowy zespół rapowy
Przyznaj że czujesz się świrem gdy
Uderza ci nasz pierdolony hardcore do głowy
Tak, bo to jest nasz pierdolony hardcore rap
Żeby stać się dzielnym (...) Sluchaj nie ważne co ja mówię, ważne co kto mówi
Ja się nimi nie przejmuję, mam ich wszystkich w dupie
Bo ludzie
Wiedzą, a chuj im w kakaową dziurę
Niech tylko jedno wiedzą
Że to dlatego tak mówię, bo chcę, żeby kurwa każdy z was
Mógł poczuć, zrozumieć
Co to znaczy hardcore rap

Ref.: Hardcore, hardcore, hardcore, hardcore rap
Hardcore, hardcore, hardcore, hardcore rap...
Hardcore, hardcore, hardcore, hardcore
Hardcore, hardcore, hardcore, hardcore...

To jest nasza pierwsza pierdolona płyta
Uderza w twój mózg jak jakiś bandyta
Wyobraź se nóż jak wrzynam ci go w gardło
On jest dobry jak nasz hardcore
W którym opowiadamy jak spierdalamy przed gliniarzami
Jak bawimy się z dupami
Czasami najebani a czasem nie
Czasami marycha jest z nami wysoko w górze
Bo to jest to, o czym mówimy
Nie żadne polityczne gówno które pierdolimy
Mamy je głęboko w dupie, z góry to olewamy
My kochamy czad, my kochamy hardcore rap

Ref. Hardcore, hardcore, hardcore, hardcore rap...

Pierdolę Vanilla Ice, MC Hammer, Dr Alban
Jeśli któryś z was to nazywa rap, to jest hańba
Bo hardcore rap to tacy wykonawcy jak (...), Onyx czy 2Pac
Snoop Doggy Dogg, Dr. Dre, Cypress Hill, N.W.A. czy Ice-T,
Oryginalny gangster, skurwysyński facet
Wszystko jest tak jak mówię, nie może być inaczej
Zapamiętaj kurwa, powiedzieć mam
Byście wreszcie zrozumieli co to znaczy hardcore rap

Ref. Hardcore, hardcore, hardcore, hardcore rap...

Kaliber 44, nasza pierwsza pierdolona płyta
Uderza w twój mózg
Jak błyskawica!
Nie potrafię Ci powiedzieć jak odnaleźć w życiu cel
Bądź bliski dla swoich, tylko to w życiu ma sens
Podaj Tleeen, gdy brat udławił się swą dumą
Podaj Tleeen, gdy siostra chce zarabiać dupą
Pierdol to, czego sam nie chcesz przyjmować
będziesz wyglądał jak zjeb skacząc na wiksie po dropsach
Nie wierz tyyyym, co mówią jakie z nich kozaki
Każdy z niiiiich, zesrał by się na widok klamki
A Ty bądź sobą, bądź, najlepiej jak potrafisz
Ja nie wiem, czy coś zyskasz, ale na pewno nie stracisz
Słyszysz głoooos Szefa Syntetycznej Mafii
To Syntetyczne płuca są trzeźwe nawet po Gandzi
Rap high definition wyraźnie wyraża myśli
prosty zrozumiały Paluch cyfrowy skurwysyn
Podaje tlen wjeżdżam na psyche jak wytrych
Od macicy po rozkład na zawsze inny niż wszyscy

REF: Pooodaj tleeen x8

Czego nie rozumiesz? braciom siostrom daję tlen
Masz zamułe ziomuś, lepiej szybko dotleń się
Nie wiem co dla ciebie, ale dla mnie tlen to rap
To zdrowe melodie każdy track czyste o2
młode pokolenie dotlenia dziś cały kraj
dotkliwie udowadnia kto ma całą talię kart
po drodze do marzeń często dotlenia mnie hajs
Dobre słowo od słuchaczy działa jak Natural Haj
Ja ćpam tlen i gonię, życiu daję towar
Jak napęd na cztery nad swoim życiem kontrola
DILL GANG B.O.R Syntetyczna Mafia Crew
Gdziekolwiek jesteś ziomek, z dumą odpalaj na full
jeden wdech czysta moc, bez ograniczeń
frajerom zmieniam blok w prywatną zieloną mile
wjeżdżam kurwa w rap, tylko w jedną stronę bilet
to lot pierwszą klasę tobie zostawiam klasę biznes

REF: Pooodaj tleeen x8

DILL GANG DAJE TLEN
B.O.R Daje tlen
P do N daje tlen
SYNTETYCZNA MAFIA x4
Kobiety, kobiety, kobiety ...

Wskoczę w szpilki na wieczór ot tak
nowym kixom na przekór ot tak
włożę raz duży dekolt bo mam
to co trzeba do niego.
Zrobię mocny makijaż bo co
chcę wyglądać wyzywająco
jestem inną kobietą nocą
i nie pytaj dlaczego.

Ref:
Kobiety, dobrze to wiesz
każda z nas ma w sobie trochę szaleństwa.
Kobiety, chcecie nas mieć
ale nie trzeba nam facetów do szczęścia

Będę pachnieć delicious bo co
nie pokażę bielizny choć ją
w wyobraźni już widzisz ostro
tajemnice są fresz bo
wiesz, że chcę cię czymś kusić i ja
wiem, że znów się odwrócisz i tak
i komplement ten musisz mi dać
jestem przecież kobietą

Moje szorty, biodrówki, rybaczki
moje szpilki, japonki i trampki
moje paski, bluzki, t-shirty
rozmiar xxs mam tego sterty
dodatki i dużo bielizny
pomadki, pierścionki i wszystko
żebyś był znów zapatrzony

Reno:
Wiem, wiem robisz ot tak, bo co
szpilki tu, dekolt tam, no no
masz mój wzrok na sobie, dobrze leży? powiedz
chyba jest ci wygodnie, ale wierzysz w to, że
nie potrzebujesz mnie do szczęścia, spoko
to czemu patrzysz krzywo, jak gadam z tą foką
chcesz usłyszeć, że ładnie wyglądasz
xxs to nie jest, ale dla mnie bomba
twoje szorty, bluzki, t-shirty, baletki
paski, dodatki, zdejmij to wszystko
nie interesują mnie te metki
zrzuć to, nie bądź materialistką
wiem co jest grane już
jesteś dobra i wiesz to, dla mnie luz
wypijmy za twoje grzechy, kotku
moi ziomble krzyczą 'polej, przechyl, powtórz'

Ref:
Kobiety, dobrze to wiesz
każda z nas ma w sobie trochę szaleństwa
kobiety, chcecie nas mieć
ale nie trzeba nam facetów do szczęścia . x2
(Bosski)
Lecę dzisiaj banda ludzi całą chmarą
Lecimy po bandzie firmowa zgraja
Ci co się nie zgraja szybko wymiękają
Tu o dobry klimat dobrzy ludzie dbają
Lece dziś po bandzie ale nie na prochach
wole dziś Holandię niż psychotropa w nochal
to moja radocha gdy znajome mordy
lecę na baletach w stylu megazordy

Ref: Lecimy bandą lecimy po bandzie
Lecimy bandą lecimy po bandzie
Lecimy bandą lecimy po bandzie
Mamy łychę tequile ochotę oraz ganje

***kawałek w innym języku***

Ref: Lecimy bandą lecimy po bandzie
Lecimy bandą lecimy po bandzie
Lecimy bandą lecimy po bandzie
Mamy łychę tequile ochotę oraz ganje

*** kawałek w innym języku***

(Tadek)
Podjeżdżam a z auta dymu jak z wędzarni
Popatrz czy niema na horyzoncie psiarni
My nie palacze marni staż rośnie z każdym rokiem
Jak nam nie o bandę przedarłem dzisiaj bokiem
Nie kręcę dalej w koło jak w szaleńczym pędzie
Czy to przeze mnie skuna czuje tutaj wszędzie
Lecz zdając sobie sprawę skąd wzięło się to wszystko
Ta ilość co tu mają starczyła by na ognisko

(Popek)
Lecimy bandą dziś po nocnych klubach
Będą dziwki na rurach i ostra awantura
Lecimy w tango będą dziać się cuda
Chyba będzie koks bo na pewno będzie wóda
Z taką ekipą nie może się nie udać
Trawa była z domu nie ma co zamulać
Dzisiaj tylko relax ziomek nie ma co się wkurwiać
Dzisiaj z cała bandą zostaje tu do jutra

Ref: Lecimy bandą lecimy po bandzie
Lecimy bandą lecimy po bandzie
Lecimy bandą lecimy po bandzie
Mamy łychę tequile ochotę oraz gajdzie
Znów uciekamy aż nam zabraknie tchu
Uciekamy gdy nie widać wyjścia już
Uciekamy, bo tak jest łatwiej
Niż stanąć, spojrzeć w oczy i walczyć...

Uciekamy przed sobą samym i tym co nieznane
Póki to trwa nie ma czasu by spojrzeć życiu w twarz
Uciekamy przed marzeniami aby się nie sparzyć
Uciekamy przed uczuciami by się nie osłabić
Uciekamy przed trudnymi pytaniami
Uciekamy przed odpowiedziami na nie
Przed odpowiedzialnością zasłaniając się beztroską
Uciekamy z kraju, kilometry dalej wciąż szukamy raju

Gdzie dają nam więcej nie patrząc na ręce
Jak na przestępcę, więcej spotykamy
Twarze fałszem malowane i te znane
Których uśmiech szczerość są tak jakby trochę podejrzane
Dusza rdzewieje, kiedy masz nadzieję
Która topnieje, no bo nic się nie dzieje.. .
Więc czekamy miesiącami, latami czasami
Na łut szczęścia, który z miejsca ma nas zbawić
Mijamy się z nim znów nie wiedzieć czemu
Uciekamy bojąc się, że szansy nie wykorzystamy

Znów uciekamy aż nam zabraknie tchu
Uciekamy gdy nie widać wyjścia już
Uciekamy, bo tak jest łatwiej
Niż stanąć, spojrzeć w oczy i walczyć...

Uciekamy, ta słabość czyni tak ludzkimi ludzi
Bez chęci poprawy by mieć wzięcie ludzi
Ciągle błądzimy chociaż wszystko już jest znane
Tracimy wciąż po to by odzyskać to co dane
Przysięgi połamane, bo uciekamy w tany
Dni odliczane, stratowane stare talizmany
Iść zapić życie klinem, odrobinę winem
Piękne są chwile, schowajmy winy w parafinę
Iście pięknie póki tu coś nie pęknie
Jest super, świat wiruje, rzeczywistość mięknie
Jutro jakby nie istniało, nie kołacze drzwi
I nie dobije się, zbyt duszno jest i głośno dziś
Bo uciekamy razem, z nami wieją plany
Coś się liczy dla nas tylko money, money
A ojciec mi powtarzał jutra zawsze patrz synu
Stawiaj czoła, miej wyznaczony azymut
Prawdziwy facet nigdy nie ucieka z pola
Sam nie uciekał w dzień, w nocy tonął w alkoholach

Znów uciekamy aż nam zabraknie tchu
Uciekamy gdy nie widać wyjścia już
Uciekamy, bo tak jest łatwiej
Niż stanąć, spojrzeć w oczy i walczyć...
Ref.
I'm so strong out
And now I don't know what to do
Should take my life away
Dear God or will you pull me through
I'm so strong out
Some how my life has gone astray
So I lay me down to sleep
Please Lord now take my soul away

1.
Siedzisz sam w pustym pokoju ziom
Ślepo patrzysz w smutny szary kont
Puste puszki i butelek stos
W Twojej głowie wciąż jej słodki głos.
Siedzisz sam, czujesz pustki smak
Zegar mierzy samotności czas
Tik tak tik tik tak
Czujesz jej brak...Tak
Czarne myśli, pętla, gruby sznur
Słone łzy kapią na stół
Kokainy resztka pływa w nich
Jedna myśl czy warto dalej żyć
Czy się poddać zastanawiasz się
Czujesz strach i do Boga gniew
Że odebrał Twój największy skarb
I zostałeś sam

Ref.
I'm so strong out
And now I don't know what to do
Should take my life away
Dear God or will you pull me through
I'm so strong out
Some how my life has gone astray
So I lay me down to sleep
Please Lord now take my soul away

2.
Siedzisz sam w sercu wielki ból
W myślach przeraźliwy szum
W Twoich rękach czarny gruby sznur
Życie i śmierć mierzysz na pół
Kiedy była życie miało sens
Gdy odeszła zawaliło się
Jej uśmiechu nie zastąpi nic
Bez jej ciepła nie chce Ci się żyć
Wiem to nie jest łatwe
Gdy Twe myśli wpadną w pułapkę
Kiedy sznur wydaje się zbawieniem
Rozwiązaniem na Twoje cierpienie
Musisz ziom wybrać słuszną drogę
Ja Ci tylko mogę pomóc słowem
Ale myśli Twoich nie zmienie
Kieruj się sumieniem

Ref.
I'm so strong out
And now I don't know what to do
Should take my life away
Dear God or will you pull me through
I'm so strong out
Some how my life has gone astray
So I lay me down to sleep
Please Lord now take my soul away(2x)

Tik tak tik tik tak
Tik tak tik tik tak
Tik tak tik tik tak
Tik tak tik tik tak

Ref.
I'm so strong out
And now I don't know what to do
Should take my life away
Dear God or will you pull me through
I'm so strong out
Some how my life has gone astray
So I lay me down to sleep
Please Lord now take my soul away(2x)
Ej Czarny, skąd się ci goście biorą?
Idziesz po swoje, gdy potkniesz się, w uśmiechu mordy stroją.
Ja na tej drodze jebałem niedogodności,
skoro w moim przypadku Beautiful Struggle, to nie jest oksymoron.
Bez paradoksu, tułaczka była piękna. Ej!
Tych paru osłów ambicji lekcje może czerpać z niej.
Oni przez trudów tych kaskadę sami nie pójdą.
Za trudno? To trudno, ja kładę na to, to chuj.
Bo pierdolę polskie klisze. Masz lepiej? To lepiej siedzieć ciszej.
Banany może tak, ale ja zawsze kiedy pisze.
Pamiętam o tym jak nie miałem nic. Czy roboty czy pęgi by żyć.
Grały tu tylko te dźwięki by dziś. Dzieciak wreszcie przestał już śnić.
Ironiczne komentarze, spojrzenia cyników.
Ściągały cię w dół, teraz lekka jest ziemia, lewituj.
Pracowałeś na to cały czas, ale patrz, teraz masz przed sobą cały świat.
Lecimy w chmury, oni nie są w stanie ściągnąć nas. Nie!

Ref.
Te marzenia to już nie jest enigma.
Staję na K2 i rozkładam skrzydła.
Robię krok, pod nogami już nie mam nic.
Lecę w chmury, ty nie ściągniesz mnie na dół.
Nie ściągniesz mnie na dół.
Na ziemi moich stóp już nie zobaczysz śladu.
Nie ściągniesz mnie na dół.
Uwierz, bo lecę tu wysoko gdzieś.
Gdzie nie będą w stanie dotknąć mnie.

Sos nęci nas w miastach, większość leci na fiaskach.
Szanowałem zawsze tych, co mieli na sos przepis jak Pascal.
Bo nie wierzę, że nie da się, jeżeli wieżę zbudujesz.
W wierze, to wiedz że trzeba tam jeszcze wjebać się.
Mojej muzyki słuchają dziewczyny, ziomy z dzielnicy.
Gimnazjaliści, licealiści, studenci politechniki.
Magistrowie grafiki, prawa, fotografowie i zdolni muzycy.
Architekci, bankierzy, lekarze, managerowie i olimpijczycy.
Bo udowadniam tezę - Pracuj jak niewolnik, jedz jak król.
Obojętnie co robisz, ważne że cel jest twój.
Ja i Czarny, mów co chesz, pieprzę te spiny.
Wiesz, że niszczymy, bo słowa nigdy nie będą większe niż czyny.
Na twojej ścieżce, będą też leszcze tu pieklić się.
Ale gdy dojdziesz tam gdzie chcesz, spójrz wstecz i uśmiechnij się,
Bo pracowałeś na to cały czas, ale patrz, teraz masz przed sobą cały świat.
Lecimy w chmury, oni nie są w stanie ściągnąć nas. Nie!

Ref.
Te marzenia to już nie jest enigma.
Staję na K2 i rozkładam skrzydła.
Robię krok, pod nogami już nie mam nic.
Lecę w chmury, ty nie ściągniesz mnie na dół.
Nie ściągniesz mnie na dół.
Na ziemi moich stóp już nie zobaczysz śladu.
Nie ściągniesz mnie na dół.
Uwierz, bo lecę tu wysoko gdzieś.
Gdzie nie będą w stanie dotknąć mnie.
Dzidzidzidziwko i po chuj ! A nie mówiłem tego Tobie
Dzidzidzidziwko daj spokój !

Dam Ci Beef,mięso,czystą kreatyne
Zjadę Cię jak ździre,zostaniesz wegetarianinem
Ze swoim flow wokalem możesz być lektorem bajek
Pedale wiem jak ziewasz Flintowi staje
Na paradzie równości w pierwszym rzędzie
szedłeś w norkach
Grafomanie,zdechniesz jak Garcia Lorca
A nie mówiłem,będziesz stał z telefonem w dłoniach
Ktoś próbował powtórzyć sukces Nas Ne Dogoniat
Zrobiłbym im reklame,gdybym im naubliżał
Zgłoś się teraz o pomoc do czerwonego krzyża
Marcin,kto Cię z rapem oswatał?
Wczesniej znany jako Marta z pigalaka
To liga mistrzów,Twoja okręgówka szczerze
mecze grasz za finkle,jeździsz na niej na rowerze
Z Mesem się nie równaj,to jest ten typ
z jego dissu co najwyżej możesz zajebać patenty
To ja mam ten rap,co do ziomków wszystkich trafia
Na Podlasiu czeka Cię urynoterapia
W godle orzeł w koronie,barwy biało-czerwone
Nara, szmalcobliku zabu wypierdalaj !

Ref.To ta chwila,kiedy życie staje w Twoich żyłach
Wycierasz z oczu łzy,ze skroni pot
Stoisz po szyje w mule,pod stopami dno
CHUJ W SERCE NÓŻ W PLECY - CO !
Jesteś pizdą,leszczem - a się wywyższasz
dla Ciebie wpierdol to kara najniższa
Beef - dla mnie życiem dla Ciebie słów grą
CHUJ W SERCE NÓŻ W PLECY - CO !

Mocniej...ssij chuja...dobra dziewczynka ...

Niunia,jak grom z jasnego nieba na nią spadłem
tak bardzo chciała nagrać dubbing w "głębokim gardle"
teraz z rzęs tusz kapie na jej marny biust
Więcej już nie skłamie,nie otwiera ust
Słuchaj piczko,anorektyczko
niestety miękki chuj to problem Twój,od ćpania fety
Życzysz mi AIDS,to mi nie grozi synek
do póki pod kluczem trzymasz swoją dziewczynę
Nie jadę po rodzinie, powtórzę jaśniej knocie
Byłeś nadprogramowy,niepotrzebny w miocie
Wyluzuj szmato,proszę bez wczówki
Chuj że, obciąłeś pejsy, nie nosisz już jarmułki
Kozak sypał hajsem to Ty się zrzucasz - powód?
Nic innego jak masoński rodowód
Za rotacje puściłeś się z Mesem jak dziwa
Wole zjeść Big maca niż włączyć kanał viva
Tramwaj,autobus,metro i znowu
Z melą w oku,na karku niepokój
Wiem,to temat dla Ciebie przykry
W wirtuozie mimikry wsadź w dupe czopki niewidki !

Ref.To ta chwila,kiedy życie staje w Twoich żyłach
Wycierasz z oczu łzy,ze skroni pot
Stoisz po szyje w mule,pod stopami dno
CHUJ W SERCE NÓŻ W PLECY - CO !
Jesteś pizdą,leszczem - a się wywyższasz
dla Ciebie wpierdol to kara najniższa
Beef - dla mnie życiem dla Ciebie słów grą
CHUJ W SERCE NÓŻ W PLECY - CO !

Opulisto,popu pizdo
W Orto daj na stradzie bez jaj
Twój Darken diss z baboli wyciera nos
Nie teraz,za 10lat będzie miał dopiero głos
Jak tam Twój romans z matką,wszystkich kurew cipo
UMC,lubicie ślizgać się z polityką
Stroszyłeś psioche u Wojewódzkiego
łasy na oklaski w komucha Borowskiego
Za PRLu byłbyś jednostką dyspozycyjną
HOP KIDS zjadają Cię charyzmą
Jesteś jak wpadka,niechciana ciąża
Robi Ci skrobanie,marnie na łyżce wyglądasz
Chciałeś być jak 50,jesteś mędochłop
Tak widzę Cię w klubach jak sędziaka bez jolt
Taki z Ciebie ogień jak z Mezia proch,dynamit
Jesteś zagubioną dziewczynką z zapałkami
Mam więcej kawałków,które dzieciaki noszą w sercu
Niż Ty przestrzeleńcu,udanych wersów
Widzisz, sam Remik wjebał Cię na muke
Po tym melanżu budzisz się z kondomem w dupie !

Ref.To ta chwila,kiedy życie staje w Twoich żyłach
Wycierasz z oczu łzy,ze skroni pot
Stoisz po szyje w mule,pod stopami dno
CHUJ W SERCE NÓŻ W PLECY - CO !
Jesteś pizdą,leszczem - a się wywyższasz
dla Ciebie wpierdol to kara najniższa
Beef - dla mnie życiem dla Ciebie słów grą
CHUJ W SERCE NÓŻ W PLECY - CO !

Acha,Sherlock na bicie PiHa - Co !
Rozumiesz?Ej ej ej ej
DJ Piczowąs,zrób wreszcie coś z tą gębą (rozumiesz?)
Bo Małysz przez przypadek wyłapie przez Ciebie wpierdol
Ej,Duża Pipko jęczałeś na tym tracku jakbyś na chuju się wiercił
Powiedz mi taką jedną rzecz - wyrzynają Ci się szóstki czy rosną piersi?
Żeby zniżyć się do Twojego poziomu musiałbym się chyba kurwa położyć na ziemi
Rozumiesz?Na marginesie,w oczy ludzie mówią
Że próbowałeś swojej szansy na sukces w filmie
z tym marnym pyskiem ! marnym pyskiem ! Rozumiesz?
Ale oni wiesz,plastikowe chuje na szelkach mają na dole
Na rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej
Napij się Teetley i spierdalaj,wypierdalaj - CO !
Duża Pipka i DJ Piczowąs
Znani jako,znani jako,znani jako
CiCiCiCipa i Konus
Wiesz, stojąc po drugiej stronie barierek
Nie zauważysz kto się wozi jak dawca nerek
Gdzież by tam - ty jako fan bez usterek i wad
Chcesz widzieć ulubiony skład dla cyferek
Świat jednak istnieje, myślisz o fuck!
A więc to tak, za cudzą kasę w dupę ci grzeje brat
Fatalny znak, a jak banalny fakt
Poezji smak i skrupułów brak pakt
Wiesz, ale niewiele jak jest
Trele-morele, czyli biznes i przyjaciele
Test mikrofonu i Aniele mój, pilnuj mnie
Bo go zdzielę gdy ozorem miele chuj
Ten, potencjalnie, mógłbym to zrobić
Ale to boli mnie moralnie
Wiesz to fatalnie bo gdy mądry ustępuje
Głupi mówi “Frajer!” a sprytny go w dupe pruje

Wiesz jak jest, gdy twardy biznes
I poezja wchodzą w kolizję
Stresy i konkurencja ostra
Ciemne interesy jak cosa nostra (x2)

Wiesz jak dzieciak są normy
Tyen któremu zwisa to jak kita lisa Witalisa
Niech laskę zasysa, bo
Dopóki będę pisał to moja polisa, flow
I technika taka disa jednego na sto, wiesz jak
Jak to co to za klika? Jak to czyja liryka?
Jak to to nikt nie fika? Ja w to nie wierzę
No bo wiesz: Jak to? To gówno nie ma odpowiednika.
Jak to “kto to”? Oto Paktofonika
Szczerze, ja nie należę do tych co dupią jak jeże
Ostrożnie, wiesz, poważnie polecą talerze
W tym co za grosz nie mają szacunku
Wiesz jak jest, frajerze
Odważnie przy sterze, drapieżnie jak zwierzę
efoka zabierze ci słuchaczy
Niczym w Napsterze MP3, wiesz co to znaczy?
W rozpaczy wejdziesz na wieżę i skoczysz
bo widzę jak patrzysz na zerową ligę
Polska, klimaty gry na Amigę

Wiesz jak jest, gdy twardy biznes
I poezja wchodzą w kolizję
Stresy i konkurencja ostra
Ciemne interesy jak cosa nostra (x2)

Postrach fachowcom od spraw interesów
Postaw na skład: Rah, Fo, Mag - żadnych stresów
I ciśnień, spontanicznie wkład przemyśleń
Bez zachłyśnięć i spięć dziś dzień
Mógłby być, ale ból wyć każe mi
A że bez marzeń żyć się nie da
W tym wymiarze, patrz co czas pokaże
Każde ze zdarzeń dażę uwagą
I widzię prawdę nagą
Jak Afrodyta a za nią Temida z wagą
Dragon
Przeciwko plagom
Gdy mówi stówa - mów dwie
Mój Pigmalion chcąc niechcąc gównie rzeźbiąć w gównie
Wiesz, już też równierz
I tak kurwa wszędzie
Czy to z kobietą swą, czy z bandytą w urzędzie
Brak pieniędzy, a cieńko się przędzie bez przędzy
“Będzie lepiej” powiedz tym którym pękają więzy z nędzy
Drżący oddech małej przy policzku, patrzę
Kto prędzej więcej zdobędzie, my czy ci krętacze (raczej)?

Wiesz jak jest, gdy twardy biznes
I poezja wchodzą w kolizję
Stresy i konkurencja ostra
Ciemne interesy jak cosa nostra (x2)
Nogi gładkie, włosy długie, zaczajona, pod tapetą chowa swe wcielenie drugie, zobacz ją, jaka ładna, jaka zgrabna, byś się nie pomylił, bo to wysłannica diabła, robi się na bóstwo, takich kobiet mnóstwo, są nie do zdobycia jak w kieszeni pusto, w lustro patrzą, patrzą, widzą swoje odbicie z rana, którego się wstydzą, nie myśl, że z ropuchy zmienisz się w księżniczkę, możesz tylko trafić w emeryczną piczkę, choćby nie wiem co, dla mnie to jest zło, na jedyną giczą kaczkę poszło chłopów sto, a kaczuszka, ze stu osób wybiera, nie szuka mężczyzny, a szuka frajera, będzie afera…

Ej laska, nie mów, że żeś ciasna, dotykana przez pół miasta, to jest sprawa jasna, twoja własna inteligencja, poprowadzi cię do następnego bielizny zdjęcia, szminka, manicure,pod oczy kredka, obcas, mini i mała torebka, najpierw idzie dycha, później idzie setka, koło ciebie kręci dupą już kokietka…

Niezła ta maniurka, pani magister z podwórka,wiązanego i sławnego doktora jest to córka, chodzi dobrze z kasą, nienaganny ma też fason, dużo z części ciała również pokazała, aby z tym do klatki świnia poleciała, a gdy chłopak pytał, tak się zapierała, że nikomu nigdy się jeszcze nie oddała, mocno zaprzeczała, że to z nim pierwsza spała, a na próbie hasło ‘dawaj dawaj’ to dawała, a on myślał, że partnerka będzie stała, kokietka będzie grała, bo w tym dorastała, tak się wychowała i tak będzie miała, bo tak wychowana wielka, pierdolona dama ze skrzywionym charakterem, niby dla niej jesteś zerem, stary za sponsora, ale to jej trochę mało, coś od przydupasa wyciągnąć by się dało, ocknij się pało, zobacz, co się stało, na skinięcie palca, tańczysz jak do walca, schowaj portfel, zobacz, co się stanie, coś mi się staje, że będzie słabe grzanie…

Ej laska, nie mów, że żeś ciasna, dotykana przez pół miasta, to jest sprawa jasna, twoja własna inteligencja, poprowadzi cię do następnego bielizny zdjęcia, szminka, manicure,pod oczy kredka, obcas, mini i mała torebka, najpierw idzie dycha, później idzie setka, koło ciebie kręci dupą już kokietka…

Gdylu, gdylu, gdylu, browari podbita, klaps na dupę, wysty wita, rozkręcona biba, na niej bezimienny już mi gra na bitach, od kielonów się nie migam, bo tej nocy by coś zagruchał - takim w głowie świta, jedna noc i kwita, bo z kurwą głębszy związek to 100% lipa,podbita do pierwszej, ale okazało się, że ta ma typa, typ się obok miga, można by na buty go prze śmigać, ale po co, w końcu kapy dzisiaj mam na podryw, nie na kocioł, wszystkie lepsze panny pewnie się już na parkiecie pocą, mokre cipki nocą, ze mną pod barem rządzą, aż miło pomyśleć, że się coś dzisiaj pociśnie,dotarłem na parkiet, o już jedną widzę, po pól litra nawet fajna taka, co w domu ma chłopaka, na boku nie jednego bracha, a jej motto to zabawa, już na celowniku, z bratem po kielichu, wyostrzony bajer: Się ma, tutaj Malabety, anie żaden frajer, śmigam więc do baru: ej barowa weź coś nalej, kilka miłych słówek, choć są zbędne, ona mana czole napis:dziś mi pizda pęknie,idziemy na chatę?, ona bez pardonu: chętnie, a taki kurw, uwierz na świecie jest nie jedna, szacunek panno piękna, anie taka, co o swą kobiecość nie dba, na głowę pierdolnięta, między udam i jarmark, w robieniu lachy Harward, tylko w kwestii komu tydzień temu pamięć marna, za te prawdziwe damy, za was z chłopakami kielony w górę i spijamy…
(Rodzisz się i umierasz sam, sam)

Pih
Mama i tato się o moje życie modlą
Syn na melanżu ma niekiepski odlot
Po dwóch latach znów wie co to samotność
Wieczny katar, po ściankach szklanki spływa alkohol
Twarz ma głodną, nie chce jeść, woli pić
To przemyślenia - być czy nie być?
Wspomnienia z tamtych dni
Zawróciłbym czas gdybym mógł
Teraz już po wszystkim, koniec, zwód
Proszę pani, walczyłem o lepsze jutro
Ona była nie poważna, nie chcę żyć z tą pani córką
Fałsz, obłudy, fałszywie grała muza
Plany, moje plany, wszystkie legły w gruzach
O czym mam mówić, o czym? O zwycięstwie?
Ponosisz klęskę kiedy nie masz z kim dzielić się szczęściem
To jest jak zejście, spełnia się plan
Życie to życie, rodzisz się i umierasz sam

Ref. x2
Rodzisz się i umierasz sam, i umierasz sam

Pih
Wyrzucony na out, sam w czterech ścianach
Jak zwał tak zwał, pamiętasz? Teraz rana
Budzę się, patrzę na miejsce obok tam
Codziennie rodzę się i umieram sam
Tracę grunt, czuję, klepię, to mnie przerasta
Przypływ podły, fundamenty tego miasta
Pójść się zapić, pójść się zaćpać
Nie pozostawia zbyt wyboru sytuacja
Po kropli kropla daje upust goryczy
Jesteś obok mnie czy nie? Ciągle milczysz
Coś dla ciebie znaczę, czy te gesty są na niby?
Któreś z nas nie należy już do świata żywych
Umysł wspomina noc, cierpki owoc
Przed faktem stań, rodzisz się, umierasz sam
Staram się przetrwać, człowiek nie śmieć
Ten ogień jednym daje życie, drugim śmierć

Ref. x2
Rodzisz się i umierasz sam, i umierasz sam

Chada
Weź otwórz oczy i spójrz na szare domy
Posłuchaj, dziś zapraszamy wszystkich w nasze strony
Pozostań wolny i ciesz się tą wolnością
Kiedy kolory mieszają się z szarością
Ty żyj z godnością i miej na życie plan
Bo tu się rodzisz i tu umierasz sam
Ja w to gram, a los kręci kołem
Realia, dzieciaku dają ci najlepszą szkołę
Pamiętasz ojca? Powinien stać przy dzieciach
Lecz nie miał czasu, bo robił z siebie śmiecia
Strach cię obleciał, ja też to znam
Bo tu się rodzisz i tu umierasz sam
Daję to wam więc proszę wy to bierzcie
Niech ta muzyka dziś zagra w twoim mieście
Teraz nareszcie mamy dla was płytę
To nasze więzi grubą nicią szyte
Słyszysz tą muzykę? Stoję tu na scenie
Uwierz w przeznaczenie, a może to coś zmieni
Pamiętaj, zawsze twardo stój na ziemi
Pamiętaj, zawsze twardo stój na ziemi

Ref. x5
Rodzisz się i umierasz sam, i umierasz sam
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo