Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Napisze coś w pięć minut, tyle to czas ma
By w pięć minut sensy definiowała kartka
W kaskach nas dwóch, budzik na dwustu
Siemasz Belfegor, witaj w krainie głupców
Zero uwag, trzy setki, hajabuza
Gdybym mógł ziom to zapaliłbym szluga
Mruga wiązka świateł, wierze wciąż, że się uda
Na uspokojenie BlueBerry , myśli miażdżąc
Z piskiem przed mazdą, przed nią patrol
Za chłystkiem my, rura, wniosek: pierdol policje
Dwie paki i szybciej, ospałym miastem
Na psy to palcem, za ster wszystkie myśli i uwaga
I znów 3 0 0 K M na zegarach, mknie biała sztrzała,
Poczuj hałas, daj na opór manetki,
Czujesz strach?! Wrzuć na spokój tabletki
Na polu nawierzchni, rządzą milimetry pajac
Bo od szczekania to zrobił ci się zajad
Mijamy zajazd, sekunda ma w ścierwo stacja
I kolejnego kundla rotacja
Jak pod Mariotem na kurwach znów mamy trzysta
Za nami policja a my zwiększamy dystans
Bo nie zatrzyma nic nas w drodze do raju
Gdzie pełno kajut, nie czaruj bo dosyć już szamanów

A gdybyś miał się urodzić po raz drugi
Dostałbyś tą drugą szansę
Co byś zrobił ?! Jak byś żył ?!
Jak wyglądałaby dla ciebie sprawa najważniejsza
Człowieczeństwo
Nie wiem, chce być człowiekiem teraz
Mam takie ambicje...
Mam ambicje, by być sobą
Nie sięgne po żaden pierdolony zakazany owoc
W ulicy konwencji, ci luźni i spięci, słowo
Przemija z wiatrem na rzecz nowej kadencji, ponoć
Padnę, sam wiem i licze się z tym
Wciąż ćwicze ten styl, by doskonalić teksty
Choć żaden ze mnie Szekspir, pisze pod to co słysze
Z bitem wypływa na ulice liter lite
Elite literacką niszcze przez ambicje władcą[?] z cyklem
Mikrofonowych bitew, patrz no jak to daleko zaszło
Zamiast szacunku chamstwo i te groźby
Co drugi groźny jak iwan, gdzie tkwi, wersów kryminał
To jeszcze nie koniec poszukiwań, szachownice goniec kiwa,
Te ulice prosze wybacz, tu silniejszy wygrywa
I to na tyle chyba, jak dotąd los nie daje odpocząć
zwłaszcza poliglotom, no bo mowa to złoto, lecz nie białe
W imię Ojca, i Syna, Ducha Świętego amen
Ty spytaj kto jest tu jeśli jesteś żółtodziobem,
stara gwardia Ci odpowie SLU wiadomo ziomek,
Rzuci Hasło Sztandarowe na koncercie jeszcze przed nim,
Nim wyjdziemy na scenę grać koncercik odpowiedni,
A dla niezorientowanych jeśli w ogóle tacy są,
Wydaliśmy ten bit w latach 90-tych YO,
Dziś dwie głowy wyższy facet ode mnie ściska mi grabę,
Mówiąc dzięki za wszystko na waszej muzie się chowałem ,
zaczynałem was słuchać gdy miałem 12 lat,
minęło kolejnych 10 a ja nadal w tym trwam,
dziś dzieciaki na ulicach grają nasze MP3,
bo często na nasz widok ziomuś w ruch idą komórki,
Odtwarzają przeboje czają uliczną modę
może kiedyś z nich wyrośnie świadomy słuchacz z Ipodem
Ci co cenią wygodę
słuchają w domach i klubach
a Ci lepiej ustawieni
w dobrych furach i biurach
i słuchają podwórka
elitarna część biedoty
i Słuchają nadal bloki
i na samym końcu wiochy
nawet jeśli nie trafiamy na playlisty w radiostacjach
ludzie wiedzą że numerem 1 SLU poważka

Ref. Kto ma renomę na blokach (Kto?)
Kto ma renomę na dzielniach (Kto?)
Kto robi gnój na koncertach (Kto?)
Kto tak publikę nakręca (Kto?)
Kto na rejonach napieprza (Kto?)
Kto wciąż te muzę ulepsza (Kto?)
Kto nadal robi to z serca SLU P do N kreska x2

Jak Erick i Paris robią biznes milion bucksów,
tak Rychu i Darasz trzepią kesz w polskim półświatku
niczym Kool G Rap i Polo na raz mixtape Rychu solo
by ponownie stanąć razem SLU gancko pod kontrolą
Jak KRS i Scott La Rock, dla ciebie szok
tak my kolejny rok
numer 1 hip-hop
I gdy ty digital bo, ja analogowy rok
cały skład ekipy to wakom wsad kolejny kop
łooo widzę twą zdziwioną minę
podążamy za liderem
niczym Eric B z Rakimem
masz tu tęgą rozkminę
spytasz o czym nawijam
o tym że ten cały rap moją pasją znów zabija,
ty spróbuj poczuć klimat
o którym pojęcia nie masz
masz płyty,koncerty masz ciuchy nie doceniasz,
złe plony zbierasz
wylewając żółć na forach
ani słowa o muzyce, o muzyce ani słowa
a my jak czarodzieje bo powstało coś z niczego,
odpowiem po krótce kilka lat pracy mineło
to dla ciebie nic nie wartę
bo nie ty tak harowałeś
to dla naszych ludzi w rapgrze którzy mają ten charakter

Ref. Kto ma renomę na blokach (Kto?)
Kto ma renomę na dzielniach (Kto?)
Kto robi gnój na koncertach (Kto?)
Kto tak publikę nakręca (Kto?)
Kto na rejonach napieprza (Kto?)
Kto wciąż te muzę ulepsza (Kto?)
Kto nadal robi to z serca SLU P do N kreska x2

To przecież oczywiste najważniejszy jest Hip hop,
co najważniejsze oczywiście że nam wyszło
że każdy z was przez tyle lat był z nami blisko
Dwa zero dziesięć śmiało spoglądamy w przyszłość,
SLU jak PDB
jeden DJ i MC
to ten gangsterski styl przekształcony w styl miejski
dziś nowe wersy tak od 98 wspólnie
Kolejny miejski klasyk który prezentuję dumnie,
uliczne manuskrypt to ten lapidalny konkret
podkłady Decksa dla narracji tło godne
Decks to mój kumpel najlepszy funfel
Tworzymy muzyczną spółkę jak Simon & Garfunkel
SLU gang jesteśmy członkami klubu
który nie jest dla wszystkich
chcesz się dostać? Spróbuj
SLU gangcko bez ściemy Terrorym dajemy
Reedukacja kto ma renomę wiemy

Ref. Kto ma renomę na blokach (Kto?)
Kto ma renomę na dzielniach (Kto?)
Kto robi gnój na koncertach (Kto?)
Kto tak publikę nakręca (Kto?)
Kto na rejonach napieprza (Kto?)
Kto wciąż te muzę ulepsza (Kto?)
Kto nadal robi to z serca SLU P do N kreska x2
To ten bit ha to jest ten bit to ten bit ha joo joo

Ref.x2
To ten bit to ten bit ha(to jest)
Dziś jest piątek jest impra
A ty idŹ a ty idŹ tam
(bo to jest) to ten bit ha

Wiesz kto mówi DGE łatwo mnie poznać
Reprezentuję Poznań lirycznych doznań
diler słów lider eee jooo po
Daj tu delay a ja dalej swoją drogą idę
Bo widzę sens w tym i mam cel w tym
Mc's srają jak w papersy gdy rzucam wersy
Będę rymy gonił tak jak mic i dolary konik
Tylko kartki browary i mic na fonii
I nie do wiary oni będą wołać
Jestem stara szkoła robię rozpiŹdziel dookoła
Kiedy gadam polski mejstrip to żenada
Błazenada większość z nich nie potrafi składać słów
Na nich chuj kładę znów ze składem
Jadę jak Blues Brothers a ty wciąż w tempo
robisz bełkot jak sęp wiem łępo bo ty też chcesz być fair
BądŹ szczery w walce o rząd dusz
Nie chytry jak John Kerry i George Bush
Bo dość już wszyscy maja udawania
napinania się zakłamania zaklinania


Ref.x2
To ten bit to ten bit ha(to jest)
Dziś jest piątek jest impra
A ty idŹ a ty idŹ tam
(bo to jest) to ten bit ha

Styl pół na pół na szybko i na wolno
Styl co się ceni jak klamoty od Volvo
nie ma że nie wolno nie ma to tamto
Ja mam to gram to bierz to kręć to palto
chłopaki piją wódkę śpiewają sto lat
Z nami V600 jak ta Motorola
Lubimy mieszać palimy jointy po gwizdki
Jak Trzecia Rzesza robimy Blitzkrieg
I nikt nie wie o co czasem chodzi nam
Jaki mamy plan jaki mamy przejebany stan
stan alfa wyższy niż wieża Eifla
Bardziej przejebany niż broda Gandalfa
To jak Czarna Mamba buja jak Chumbawamba
Po raz kolejny jak część 4 Ramba
jak Ramona nawijam o cudach i ciekawostkach
Mam wodę w kolanach i cukier w kostkach
To jest tak gęste rymy to dla mnie pestka
Będę tak nawijał aż mi stuknie trzydziestka piątka
Niech będzie pięćdziesiątka tylko dobrze schłodzona
bo od ciepłej wódki konam
To jest wściekłej gadki szaman jooo jooo!!!

Ref.x2
To ten bit to ten bit ha(to jest)
Dziś jest piątek jest impra
A ty idŹ a ty idŹ tam
(bo to jest) to ten bit ha

joo to jest stopa werbel dwie stopy werbel
Synkopa werbel dwie stopy i
trzy stopy werbel dwie stopy werbel
Synkopa werbel dwie stopy i
stopa werbel dwie stopy werbel
Synkopa werbel dwie stopy i
trzy stopy werbel dwie stopy werbel
Synkopa werbel dwie stopy i...
Ref. x2
Mamy sny, które męczą i te co chcemy spełnić
Pierwsze to codzienność, drugie to cel odległy
Kolor melanż zabarwił charaktery
Ukształtowani w całość zanim życie zrozumiemy

Dlaczego potrafię Ci pomóc nawet jeśli jesteś obcy
To cecha pochodzenia z bloków gdzie ból co dzień jest widoczny
(Tutaj) nikt nie jest gorszy, nigdy miarą nie był portfel
Proszę zejdź nam z oczu jak chcesz być życia jurorem
Czuję się lepiej jak wracam na stare śmieci
Tych przy sklepie wciąż telepie, którąś dekadę tak leci
Dorzucam im piątkę do flaszki, a może piątkę do grobu
To nie jest istotne, nikt nie zna na szczęście sposobów
Na osiedlach życia mis, miszmasz kolor melanż
Szarość dnia i ciemna noc swe kolory miesza
Możesz poczuć ten klimat tak jak procenty w oddechach
Na podłodze w windach, krzyk zmożony siłą echa
Mówią, że mamy pecha dorastając w tych warunkach
Ale z tak przejebanym dzisiaj ludzie nie boją się jutra
Miłość do tych miejsc sprawia, że dumnie stoję tutaj
Przez to mogę życie przejść choćby nawet w jednych butach

Ref. x2
Mamy sny, które męczą i te co chcemy spełnić
Pierwsze to codzienność, drugie to cel odległy
Kolor melanż zabarwił charaktery
Ukształtowani w całość zanim życie zrozumiemy

Studnia spełnionych marzeń wyschła do ostatniej kropli
Ona wysychała z czasem, żyła gdy byliśmy młodzi
Wielu życie uśmierciło, nastoletnie głowy rodzin
Trzymam kciuki za dzieci, by szczęścia nie piły przez słomki
Miłości szczątki skamieniały w czterech ścianach
A ślady radości to kapsle wtopione w asfalt
Chciałbym móc dla pewności życia drogi przejść na pasach
Bez podstresowych mdłości i od szarości z dala
Lecą dni, mijają lata, wciąż czujemy się tak samo
Chcemy spełniać piękne sny i uciekać koszmarom
Wciąż pamiętasz dzieciństwo jakbyś był dzieckiem dziś rano
A na wieczór chcesz tam wrócić kiedy światła miasta gasną
Ile zaprzepaszczonych szans już się nie powtórzy nigdy
Ucz się wczorajszego dnia tak, by na jutro zebrać siły
Nikt nie zatrzyma zmian, coraz bliżej mamy finisz
Swemu życiu dodać barw, by nie żałować żadnej chwili

Ref. x2
Mamy sny, które męczą i te co chcemy spełnić
Pierwsze to codzienność, drugie to cel odległy
Kolor melanż zabarwił charaktery
Ukształtowani w całość zanim życie zrozumiemy

x2
Znowu mija dzień tu gdzie przyjacielem ból
Każdy uśmiech słodzi łzy, a żal chowa pod spód
Tu jeden promień słońca zaspokaja szczęścia głód
Czasem czekasz całe życie, żeby przebił się zza chmur

Ref. x2
Mamy sny, które męczą i te co chcemy spełnić
Pierwsze to codzienność, drugie to cel odległy
Kolor melanż zabarwił charaktery
Ukształtowani w całość zanim życie zrozumiemy
Bezimienni terror
Bezimienni terror

Ej Ty
Bezimienni banda
Verba Veritatis
A później była Granda
Ej Ty
Bezimienni Banda
Płyta po raz trzeci nie kręci filmów Wajda
Ej Ty
Bezimienni 3
Wbijamy się jak CBŚ do drzwi
Ej Ty
Nas kochają nienawidzić
Tu miarą sukcesu jest to ilu wrogów liczysz
Teraz witaj Walkę to nie tylko muza
To ten sposób na to jak z opałów wyjść bez guza
My to nie historia
My to świeżość co nadciąga
Płyta rozwala głośnik
Jak do systemu który wciąga
Tu gdzie każdą wiosną
Oraz każdym latem
Pachnie czarną smołą
A nie pięknym kwiatem
To nie opowieści o dziwkach
Drogich futrach
Tu masz prostych ludzi którzy wciąż nie pewni jutra
Tu nie alufelgi
I pożyczone bryki
By tu mieć szacunek nie potrzebne Ci są wtyki
Nie chce tym przeciągać
Nie chce tym zamulać
Bezimienni 3 [?]

Niech usłyszy Polska rap z górnego Śląska.
Niech to łapie Polska rap z górnego Śląska.
Bezimienni 3 terror na rejonach
Bezimienni Bytom, Bezimienni Piona.

Niech usłyszy Polska rap z górnego Śląska.
Niech to łapie Polska rap z górnego Śląska.
Bezimienni 3 terror na rejonach
Bezimienni Bytom, Bezimienni Piona.

Bezimienni 3
Bo nas zawsze w trzech
Ryju Twoje zdrowie
Poszedł zimny Lech
Na otwarcie piątka
Znowu będzie miazga
Znowu będzie drażnić tak jak w palcu drzazga.
Poszukujesz gwiazd?
Znajdziesz je na niebie.
Tu dobre chłopaki zawsze pewni siebie.
Znowu konkret płyta
I pusto w kieszeni
Dalej pasja w sercu
U nas się to ceni.
Mamy wyjebane na wdupianie fety
Weź się zastanów tu nie złote kety.
Znowu będzie hałas na koncertach MC.
[?] chłopak a nie żaden MC.
Mimo wielkich zmian
Zawsze tacy sami.
Przeciwko policji i zawsze z chłopakami.
Nigdy nie uwierzysz ale trzeba wierzyć.
Bezimienni Bytom opis naszych przeżyć.

Niech usłyszy Polska rap z górnego Śląska.
Niech to łapie Polska rap z górnego Śląska.
Bezimienni 3 terrror na rejonach
Bezimienni Bytom, Bezimienni Piona.

Niech usłyszy Polska rap z górnego Śląska.
Niech to łapie Polska rap z górnego Śląska.
Bezimienni 3 terrror na rejonach
Bezimienni Bytom, Bezimienni Piona.

W nocy słychać alarm, ktoś do fury się wpierdala.
Nie chce tu obstawiać
Pewnie piłem z nim browara.
Bezimiennych banda znane nam uczucie,
Gdy ręce w kajdankach,
Wszystkim bliskim życzę farta.
Nie białe murzyny,
A normalne chłopaki.
Piona naszym ludziom
Tym z wolności i tym z paki.
Nawyk mamy taki,
Że szczamy na odznaki.
[?] Tu nikt się na ostrze nie pcha.
Trzeba na kimś polegać,
Chodź nie jak te cwaniaki
Co kozaczą przy kolegach
Piona tym co w końcu w grupach
Większe interesy klepią
Sklejam z nimi piątkę
[?]nowość to jest żadna.
[?] brata zabrał.
Uliczna rotacja
Ludzi tracisz wciąż na akcjach.
Za ich [?] zdrowie
Bezimienni 3
[?] czytaj fobia.
Jeżdżę na tych klepkach,
[?]
Żeby sąsiad dostał jobla.
Żeby dostał jobla.
Granda.

Niech usłyszy Polska rap z górnego Śląska.
Niech to łapie Polska rap z górnego Śląska.
Bezimienni 3 terror na rejonach
Bezimienni Bytom, Bezimienni Piona.

Niech usłyszy Polska rap z górnego Śląska.
Niech to łapie Polska rap z górnego Śląska.
Bezimienni 3 terror na rejonach
Bezimienni Bytom, Bezimienni Piona.
Nie potrafię Ci powiedzieć jak odnaleźć w życiu cel
Bądź bliski dla swoich, tylko to w życiu ma sens
Podaj Tleeen, gdy brat udławił się swą dumą
Podaj Tleeen, gdy siostra chce zarabiać dupą
Pierdol to, czego sam nie chcesz przyjmować
będziesz wyglądał jak zjeb skacząc na wiksie po dropsach
Nie wierz tyyyym, co mówią jakie z nich kozaki
Każdy z niiiiich, zesrał by się na widok klamki
A Ty bądź sobą, bądź, najlepiej jak potrafisz
Ja nie wiem, czy coś zyskasz, ale na pewno nie stracisz
Słyszysz głoooos Szefa Syntetycznej Mafii
To Syntetyczne płuca są trzeźwe nawet po Gandzi
Rap high definition wyraźnie wyraża myśli
prosty zrozumiały Paluch cyfrowy skurwysyn
Podaje tlen wjeżdżam na psyche jak wytrych
Od macicy po rozkład na zawsze inny niż wszyscy

REF: Pooodaj tleeen x8

Czego nie rozumiesz? braciom siostrom daję tlen
Masz zamułe ziomuś, lepiej szybko dotleń się
Nie wiem co dla ciebie, ale dla mnie tlen to rap
To zdrowe melodie każdy track czyste o2
młode pokolenie dotlenia dziś cały kraj
dotkliwie udowadnia kto ma całą talię kart
po drodze do marzeń często dotlenia mnie hajs
Dobre słowo od słuchaczy działa jak Natural Haj
Ja ćpam tlen i gonię, życiu daję towar
Jak napęd na cztery nad swoim życiem kontrola
DILL GANG B.O.R Syntetyczna Mafia Crew
Gdziekolwiek jesteś ziomek, z dumą odpalaj na full
jeden wdech czysta moc, bez ograniczeń
frajerom zmieniam blok w prywatną zieloną mile
wjeżdżam kurwa w rap, tylko w jedną stronę bilet
to lot pierwszą klasę tobie zostawiam klasę biznes

REF: Pooodaj tleeen x8

DILL GANG DAJE TLEN
B.O.R Daje tlen
P do N daje tlen
SYNTETYCZNA MAFIA x4
Włącz CD, wduś repeat i ten track katuj
To ten brat gra tu, który ma mandatów
Niezapłaconych cały plik, tak jak Joka
Robię bling-bling tu na blokach
Jak brokat, pukam jak koka
Chropowaty wokal kaleczy MC's jak zbity pokal
Do bitu dobitny pokaz
To moje stilo, wjeżdżam jak kany kilo
W paradę debilom wjeżdżam jak w skałę kilof
Stawiam na jakość, nie ilość
A ty jakoś tak budzisz litość
Zżera cię zazdrość, i po chuj ci to? (cipo)

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
Piąty element, flow ewenement

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
To jest flow ewenement

A kiedy Mixer zagra w midi
Bit błyśnie jak P.Diddy w twoim pierdolonym CD
Jak sam widzisz jadę dźwięcznie jak język Jidisz
A nie drętwo jak Krzysztof Ibisz
Po chuj się dziwisz?
Nic nie poradzisz, ja mam to we krwi
Mnie nie omamisz, ze mnie nie drwij
Będę jak chłop w cerkwi, będę jak Derwisz, będę jak Amisz
Jak mnie wnerwisz wywabię cię jak Vanish
Po chuj się dziwisz? nie kleisz?
Jadę z wyczuciem jak DJ Feel-X
Gural z PDG filii mili
Pierdol kult pieniądza, to harakiri
Życie to nie biling, doceń ulotność chwili
Ile takich chwil żeśmy razem przeżyli?
Ile promili? ile Tequili żeśmy wyhylylili?
Ilu szczyli co myślą, że się wycwanili?
I ilu debili co szydzili z naszych planów?
Sam powiedz, sam powiedz
Jedno tempo, drugie tempo, trzecie tempo
Nie dasz rady tępa łempo tym patentom

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
Piąty element, flow ewenement

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
To jest flow ewenement

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
Piąty element, flow ewenement
Wiesz jestem chorym chujem i mam poryty beret
teraz to co tu tutaj mówię to że czasem byłem zerem
przez to co robiłem to teraz wysiada zdrowie
kiedyś niezły ze mnie złodziej
mam pojebane w głowie
chciałbym dobrze robić przeważnie to kogoś ranię
chciałbym móc wszystko naprawić ze zepsułem zdrowie mamie
ze jej syn cały czas kłamie
ze sprzedaje prochy
ze sam zażywa prochy
wiele przepłakanych nocy mojej matki
strach przed tym ze syn trafi za kratki
słuchaj synu matka się o ciebie martwi
a syn mimo ze kocha to cały czas robi inaczej
goni ten jebany towar
a matka znowu płacze
znowu
jego ręce sięgają do jej portfela
napruty tanim winem
przypomina już menela
przepraszam mamo ze musiałaś tyle razy szlochać
twój syn to straszny skurwiel ale bardzo ciebie kocha

Wiesz że jestem chorym chujem i mam poryty beret
teraz to co tutaj mówię to że czasem byłem zerem
zawsze chciałbym dobrze robić przeważnie to kogoś ranie
chciałbym móc wszystko naprawić przepraszam Cię kochanie
jestem takim typem co nie mówi o uczuciach wiem!
powinienem więcej razy był Cie słuchać gdy jest dobrze
kochanie to ja zawsze wszystko zjebie robię głupie jazdy
o nic i rozjebie wszytko w gniewie
przy tobie jestem w niebie choć powinnaś mnie zostawić
wiesz że w Ciebie wierze lecz czasem nie daje sobie rady
wtedy zachowuje się jak pieprzony głupi palant
i cały czas wierzysz w nas i cały czas się starasz
i tylko Ty powiedziałaś że teraz mam wybór
wybierasz albo mnie albo sprzedaż tego syfu
proste że wybieram Ciebie nie chcesz żebym siedział w pierdlu
kocham uda się choć czeka wiele przeszkód !
Zawsze należałem do ludzi czynu
Nigdy nie lubiłem zbyt leniwych skurwysynu
Bez rymów, starć i walki nie ma po co żyć
To jest Polska, trzeba bić, się umieć bić

Chłopaki mają kurwę, burdę znów wszczynam
Jak C-Murder hurtem wrogów swych wycinam
Ich kobiet krzyk ja MC Hammer - don't hurt 'em
Daj mi powód szmato - o krok dalej pójdę
Bez wyzwań życie nie ma sensu
Znam paru, myślą - mam wszystko versus ty
To stara szkoła, Oborniki represent
Pozdro, pozdro, kiedyś się spotkamy Bonzo
Melanż jest dobry, ale do pewnego stopnia
W palnik można dać, rano kontra
Zryte komórki się spytają - zechcesz umrzeć
Łeb mi rozsadza [?] może później

Zawsze należałem do ludzi czynu
Nigdy nie lubiłem zbyt leniwych skurwysynów
Pilnuj swego, walcz, będzie ci dane
Podnieś głowę, szlifuj talent, się nie pytaj - co jest grane?
[tylko tekstyhh.pl]
Zawsze należałem do ludzi czynu
Nigdy nie lubiłem zbyt leniwych skurwysynów
Pilnuj swego, walcz, będzie ci dane
Podnieś głowę, szlifuj talent, się nie pytaj - co jest grane?

Kiedyś nic nie miałem, teraz mam trochę majątku
I niektórzy twierdzą, że to nie w porządku
Ci bez rozsądku myślą skąd tu zajebać parę drobnych
Myślą jak się sprzedać i udawać wciąż porządnych
Ja czuję się wolny, nigdy nie dam się im zamknąć
Wizerunek niepozorny - zawsze mogę warknąć
Banknot to broń, broń to banknot
A ja mam go przez spodnie, przez tango
Do czyjejś muzyki czyste sianko? to nie jest zbyt możliwe
Moi byli pracodawcy to były gnoje chciwe, nieżyczliwe
Córki ich leniwe, a synowie - zwykłe geje
Tatuś zbankrutował i teraz Kris się śmieje
Wiatr wieje, ja nastawiam żagiel pod wiatr
Idealnie prawie tak by nie handlował dragiem
I nie wątpił, że jutro będę jadł
Wiesz brat - jak dorośniesz przyrzeknij
Że polegniesz a nie spoczniesz

Zawsze należałem do ludzi czynu
Nigdy nie lubiłem zbyt leniwych skurwysynów
Pilnuj swego, walcz, będzie ci dane
Podnieś głowę, szlifuj talent, się nie pytaj - co jest grane?

Zawsze należałem do ludzi czynu
Nigdy nie lubiłem zbyt leniwych skurwysynów
Pilnuj swego, walcz, będzie ci dane
Podnieś głowę, szlifuj talent, się nie pytaj - co jest grane?
Na Dworzec Centralny
Centralnie ulokowany
Pada deszcz, wieje wiatr
Wieje się jak piany
A nic nie daje
Nie daje satysfakcji
Nie mam dokąd pójść
I nie mam gdzie się schować
To zaś pieśń o żałosnej wegetacji

Ooo la la la laj
(I nie mam dokąd pójść) x4

Na Dworzec Centralny
Centralnie ulokowany
Pada deszcz, wieje wiatr
A my ciągle, ciągle się mijamy
Ja nie trzymam, nie trzymam tonacji
Nie mam dokąd pójść
Nie mam gdzie się schować
Słychać pieśń o żałosnej wegetacji

Ooo la la la laj
(I nie mam dokąd pójść) x2

I nia mam dokąd pójść
(I nie mam dokąd pójść)
I nie mam gdzie się schować

Na Dworzec Centralny
Centralnie ulokowany
Ja stoje spakowany
Oczekując na...
...na rozwój sytuacji
Słychać pieśń
O żałosnej wegetacji

Ooo la la la laj

I nia mam dokąd pójść
I nie mam gdzie się schować
I nie mam... i nie mam...
To coś niczym seks
słodki jak likier
władza smakuje jak Snickers
sadza szachuje rubrykę
ten sam problem od Łodzi aż po Katowice
dlatego daje Ci te wersy spisane pod bitem
odbite na nawierzchni jak asfalt
to my w rapu chaszczach
idziemy do celu jak Szakhtar
bo w tym nasza szansa
szansa w tym nasza
praca plus praca
i jeszcze raz praca
pacan nie zawracaj
wybacza się raz
potem spłata za twarz
nasz obyczaj
jak płomień na zniczach
w Vipach w USA
tu napięta kusza
mózg w luz wpycha
i zmusza by oddychał
tytuły ty wykaż
one teraz w powietrzu
z bibuły duplikat
zieleń parlamentu

OSTR na majku
plus EMADE na nutach
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo