Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref.:
...Czemu wszytsko się zmienia i nic nie jest po staremu...
...Zupełna pustka... Wieczna cisza...
Zycie jest bezwględne, nie lituje się nad nikim...
...Czemu wszytsko się zmienia i nic nie jest po staremu....
...Zupełna pustka... Wieczna cisza...
To właśnie dla Tych to, niezapomnimy o was nigdy

[Ekonom]
Czasem zastanawiam się,jak to możliwe,
Że ten kto stworzył świat,
Może teraz zwykłym ludziom czynić krzywdę
Może to jest kara za wszystkie nasze grzechy
Wiem, dobro przegrywa ze złem
A trzeba żyć tu dzień za dniem
Wszytsko na niepewnym gruncie,
To nie sen, teraz budz się
Wszędzie widać tylko płacz, coraz rzadziej widzę uśmiech
Muszę trwać, muszę znosić wszystko
Dlaczego tylko ty zabierasz ludzi, którzy z nami byli blisko?
Czy byli czemuś winni? No powiedz...
Ostatnio widzę bloki betonowe niczym wielki grobowiec
Co jest pechowe, co jest szczęściem
Czy wobec tylu nieszczęść
Pokażesz jeszcze, kto ma w sobie siły więcej ?
Mam dosyć tego, nie chcę już patrzeć na to
Świat dawno już wkroczył na zła tor
I zaczął się ten maraton
Nie mogę przestać o tym mówić
Mówi to samo za siebie
Jedyne o co proszę - szukaj końca w swoim gniewie
Kolejna matka zapłakana nad grobem
Syn zginął
Czy warto było ufać tobie ?
Powiedz, dlaczego wszędzie widzę, że swiat dalej jest chory
Wszędzie Święta wojna w twym imieniu i terroryzm
Uczysz pokory ? Za jaką cenę ?

Sam powiedz, dobry chłopak zginął
Chciał żyć, chciał dobiec do marzeń
Które sam sobie w życiu zawsze tworzył
Zabrałeś mu oddech, spełnienia celu nie dożył

Ref.

[Żółf]
Pogrążony w smutku
Powiedz, dlaczego mi odbierasz luksus
Boże, dlaczego ich zabierasz ?
Z radości drogi, to grzech, grzeszysz
Widzisz to, pozwalasz ?
Nie wiem jak tu i czym można się cieszyć
Nie wątpie w twoje istnienie ale co ty wyprawiasz ?
Traktujesz nas tak jak lego
A to nie jest zabawa
Mamy duszę, uczucia
Ty do nienawiści zmuszasz
My chcemy mieć przy sobie swych, tych
To za dużo ?
Nie proszę cię o więcej...
Twarz w dłoniach ukryta, łzy ciekną po ręce
Przez dłonie,przez palce
Jak dziecko płaczę, o co walczę ?
O jutro lepsze ?
Bez moich bliskich pieprzę je
Boże ogarnij się
Zabierasz nam wartości a zostaje śmiech
Powiedz mi gdzie on jest?
Ukryty w bólu i w setkach łez ?
Czy długo będę żył, czy ciach
Odejdę zbyt wcześnie jak bliscy
Boże, odbierasz nam to (to) co dla nas jest wszytskim
Spoczywajcie w pokoju, nie zapomnimy o was nigdy

Ref.
Daj mi życie więcej tego czego pragnę, no daj mi więcej,

Czuję pragnienia, które teraz tu wymieniam,
W tym zestawie na relaksie se przebieram,
Biore, korzystam, licze, sponiewieram, uwielbiam, kocham, tęsknie, i na przemian,
To moje atuty które sobie teraz cenisz,
Rzucam tym na prawo i na lewo na scenie,
Przezwyczajenie, pragnienie, to moje utrapienie,
Jak zapach pieniędzy, jak piękna kobieta,
Kusi ciebie męczy dotyk, zapach zeta, uśmiecha się do ciebie jak na Funcie Elżbieta,
Otwiera mi droge jak na trasie Vineta,
Po drodze zbieram skarby które daje mi planeta,

To czego pragnę, ciągle mi się śni,
A ja bardzo tego pragnę, myślę o tym i,
To czego pragnę gdzieś tam we mnie śpi,
A ja bardzo tego pragnę, myślę o tym i,

To pragnienie które nie daje mi spokoju,
Dodaje chłodu, jak kostka lodu w napoju,
Czuje wtedy że jestem w niezłym nastroju,
Bo pragnę żyć i robić wszystko co zechcę,
Całe moje życie pisać rapowe wiersze,
Pragnę szczęścia dla ZIP Składu tak bardzo mocno,
Wejść na szczyt góry, zawołać głośno,
Nie jestem tu sam i mam swoje motto,
Żyć dalej tak żeby nie stacić grunt,
Życie traktować tak, jak piękny cud,
grać na pianinie tak nie czytając z nut,
Robić dziwne rzeczy potępiając trud,

To czego pragnę, ciągle mi się śni,
A ja bardzo tego pragnę, myślę o tym i,
To czego pragnę gdzieś tam we mnie śpi,
A ja bardzo tego pragnę, myślę o tym i,

To zimna woda gasi moje pragnienie jak poranna kawa,
Zapach sobie jej cenie, jak piękny zapach mojej bliskiej kobiety,
Świerzy owoc i zapach świerzej gazety,
Rozpędza złe myśli, czuję zapach dobrych perfum,
Pragnę słońca na twarzy, czuć to w powietrzu,
Daj mi życie więcej, tego czego pragnę,
No daj mi więcej, jeszcze życie więcej,
Ta rozwiąż te kwestie nigdy nie zna granic,
Ukaja moje zmysły, wlewa sie dziurkami do mojej wyobraźni, wolnymi krokami, wybucha we mnie jak pragnienie seksu,
Daje dreszczyk emocji jak cząstka Semteksu,
Jak pierwsza kokaina, jak skończenie tekstu,
Czy jestem w stanie zrobić to czego pragnę,
Stawiam sobie wyzwanie, chwile życia kradnę,

To czego pragnę, ciągle mi się śni,
A ja bardzo tego pragnę, myślę o tym i,
To czego pragnę gdzieś tam we mnie śpi,
A ja bardzo tego pragnę, myślę o tym i.
1. (Onar)
Ej, Ta, Aaa.., Ej
Bierz z życia pełną garścią
Wciągaj życie pełną piersią
Niech inni stoją i się patrzą
wokół bezpańskie psy węszą
Pod drzwiami nie czekaj, nerwowo na dzwonek
Nigdy nie zadzieraj nosa ale zawsze z podniesionym czołem
Idź, ciągle idź, nie zakładaj betonowych butów
Kiedy idziesz drogą życia nie ma na niej skrótów
Nie ma w życiu długów, których nie trzeba spłacać
Biedota to nie cnota, nigdy nie wstydź się zarabiać
Pajdy licz po ciuchu, nie rzucaj się jak głodne zwierze
Im więcej dasz od siebie, tym więcej później zabierzesz
Nie oglądaj się na innych, bo ty ich gówno interere
Życie ma gorzko-słodki smak, ale smakuje najlepiej
Nie bój nic, do celu nie dojdziesz przez zamknięte drzwi
Przez wizjer patrzą ci, którzy nawet boją się śnić
Oni mają spokój ale poza nim nic więcej
Wolę przedawkować życie niż być abstynentem

2. (Ekonom)
Nie daj sobie wmówić nic dzieciak, pamiętaj niebo to twój limit
Z niego widać świat dopiero, o którym wciąż tak marzymy
Nie daj sobie w głowę, wbić tych bzdur
Że: "Człowiek człowiekowi wrogiem całe życie musi być" I chuj
Z jakiej to przyczyny, niby masz zostać
W tym miejscu gdzie poznać się już na szczęściu nie można
Niczego więcej tu dostać, bo co
Nie możesz odejsć stąd na krok,
Czy stojąc w miejscu chciałbyś poznać co ci los da- pierdol to
Jednym być z niewielu co wezmą do serca ziarno odwagi i pewność
W rękach trzymać własną niezależnosć
Choć, chyba, że jest ci wszystko jedno
to co wyglądać mogło na chęć życia, dzisiaj to jest zwykłe tło
Na pewno, nie wierzysz w nic, to nic ci się nie uda
Być tu kimś, to wiara w cuda
uwierz w to, weź w tym udział
Żyj, ponosząc wszelkie tego konsekwencje
I niech będzie co będzie, tylko co będzie...
[ Buka ]
Cześć, jestem Buka i szukam tu flow
Nie widziałeś go, co? Nie? Gdzie?
Na pewno nie tu, nie w tym crew,
Nie w tym mieście
Może gdzie indziej spotyka się częściej
Ale jesteś, ale jesteście
No weźcie, przestańcie, na bank jest za przejściem
No to przejdź se, no to przejdę
Kurwa, faktycznie, tu pusto jak we łbie
Rzeczy wielkie, jedno miasto, na sto się tym nie przejmę
I dalej trasą lecę
Tu mnie poniesie, tu nie, bo tutaj wyczuwam komercje
Skręcę się, spieszę, bo niedługo jesień
Wieś jest to, nie-e, bo nie ma tabletek
Jak nie wiesz gdzie szukać flow, szukaj w lesie
Tak mawiał stary bóg kruk, 4 wrzesień
No to ląduje tam gdzie gałęzie
I patrzę zawzięcie i sam dziwię się,
Że cicho jak w niebie i głucho jak w beczce
Stary, nie warto - mówi do mnie niedźwiedź
Przecież flow nie znajdziesz tu w lesie
Weź lepiej poszukaj przy jakimś getcie
No to świetnie, byłem już wszędzie
Ale wcześniej nie myślałem o plebsie
Więc lecę, zapieprzam na uliczny teren
Kurwa, ktoś rzuca już we mnie kamieniem
Słuchaj no typie, mam obsrać ja Ciebie?
Mów lepiej Ty mnie, gdzie znajdę flow w getcie
On do mnie - jeb się palancie na pizdę
Flow kurwa wziął, ukradł nam jakiś typek
Więc nie ma już tutaj, są puste ulice
Jak nie chcesz z buta, to ty lepiej idź też

Tutaj nie stanę, bo mnie okradną
Nie na policję, nie na straż pożarną
Posiadam ziarno, co wszyscy pragną
Ja mam to flow i niespotykalność

Tutaj nie stanę, bo mnie okradną
Nie na policję, nie na straż pożarną
Posiadam ziarno, co wszyscy pragną
Ja mam to flow i niespotykalność

[ Biały ]
Jestem tu, jestem tam i też gdzie mnie nie ma,
Bo szukam flow, który jest boski jak Atena
Choć tu ziemia, to czasem unieść się trzeba
To przechodzę przez pasy, jakie ma na sobie zebra
Choć jest światło stopu - nie spowalniam kroku
I celownik w oku, patrzę co się dzieje wokół
Chłopacy z bloku mówią mi - daj sobie spokój
Przecież Ty to masz, więc co się srasz?
Więc doszedłem do pewnego wniosku:
Szkoda moich nerwów na krytykę kilku wyrostków,
Więc rzuciłem w ich stronę duży kłębek czosnku,
Bo już dawno wypalił się cały knot wosku

Więc rymy wbite w bity jak w drewno termity
Płynę po nich jak sygnał z satelity,
Bo mam w sobie taki talent ukryty
Moje flow i pogryzane zeszyty

Więc rymy wbite w bity jak w drewno termity
Płynę po nich jak sygnał z satelity,
Bo mam w sobie taki talent ukryty
Moje flow i pogryzane zeszyty

[ Buka ]
Tutaj nie stanę, bo mnie okradną
Nie na policję, nie na straż pożarną
Posiadam ziarno, co wszyscy pragną
Ja mam to flow i niespotykalność

Tutaj nie stanę, bo mnie okradną
Nie na policję, nie na straż pożarną
Posiadam ziarno, co wszyscy pragną
Ja mam to flow i niespotykalność
Ja osłaniam miasto, Wiśnia się też blisko trzyma
Tu jest najlepiej, tu jest najlepiej
Wspólne zadanie miasto Poznań osłaniać
Tu jest najlepiej, tu jest najlepiej.

Poznań miasto moje, gdzie mam akcje swoje
Miasto złą sławą owiane, kto ma gadane
Sykuś, Wiśnia kontrolują membranę
Na dzielnicy akcje znane na Wilsonie
Jak przy żonie WKS strefie
Tu jest najlepiej na schodach pod sklepem
Hip-hop rośnie w siłę i powiększa się rodzina
ZDN THC RW i inaczej każdy myśli ale zgodnie raczy
Poznański hip-hop rozwija się stale
Ja zachodnią stronę ponad wszystko chwalę
I stale napierdalam jak świnia, taka o mnie opinia
I nie dziwi mnie to wcale bo browar za browarem walę
I trawką to wszystko przepalę a miasto noszę w sercu
Poznański wieszczu mieszczuch Wiśnios
Z Poznania własnym ciałem miasto osłaniam
I nie pozwolę byś na nas bluzgał
Mikrofon w ręku jak rózga
I za chuj ma ostro Cię uderzę
Gdzie Twoje miejsce, zaraz Ci pokażę
Roś na razie

Proste, po pierwsze to wiele rzeczy zniosłem
Dziwne sytuacje, sporo nauki wyniosłem
I nie bravissimo, nikt się nie napina
To nie żadna kpina, zgodna pyrów rodzina
Ja osłaniam miasto Wiśnia się też blisko trzyma
Jak w kilku zadyma dyssenne na wokalu
W ukochanym mieście jest już sporo nielegalów
Albo nielegali nie odmieniam to się chwali
I słucha, słucha, która kurwa głucha
Nie myśl że to jest fucha, tyrka to jest na street'cie
Mów po polsku a ulice, znowu jestem i krzyczę
Muzyka w sercu, efekt wszystkich przedsięwzięć
Czy to plac czy na spocie w klubach jesteśmy wszędzie
Trzy elementy dodać trzy sprawy uboczne
Jak na fecie nie spocznę po kanie jest mroczniej
Na wódzie odskocznie. pamiętasz stare czasy?
Projekt AA tutaj bardzo wiele znaczy
Zdrówko, zdrówko reszty nie będę tłumaczył,
Bo to pierdolę tak jak cover za pieniądze
Nawet jesli jest kritis to hamuję dzikie żądze
Żadna rewelka, to że Lopez mnie zawiodła
Są szersze biznesy, to Mariusz podpala lolka
Syki wie o co lotosz, wszystko si, znaczy spoko
Osłaniamy miasto przed rozbujanym idiotą
Drażliwe tematy zawsze są poruszane
Nie spocznę aż nie zdławię, sceny z ludźmi poprawię
Tu trzeba wiedzieć komu rękę podajesz
Z kim przy mikrofonie stajesz A Ty co? Robisz to?
Czy udajesz, udajesz co, co, co?

Wspólne zadanie miasto Poznań osłaniać.

Nowe powiązanie ja do SLU gangu dokładam swoje
Niepotrzebna mi broń, niepotrzebne mi naboje
Biorę co moje, robię swoje, wiem dobrze, gdzie korzenie moje
Nie do przesadzenia, to wszystko wyrasta
Na gruncie podziemia Twoje pierdolenia, nic tu się nie zmienia
Mam swoje marzenia dążę do spełnienia
Samego siebie zadowolenia i wyzwolenia
Ze schematu szarego społeczeństwa ja odstaję
I dobrze sprawę sobie z tego zdaję
Nie przestaję tylko rozwijam się dalej
I chłopaków wspieram stale
Gdy na ścianach widzę dzieła swoich ludzi
To w dumę obrastam, skład w stylu rasta
Bo zielony znak odróżnia, wyróżnia jak Nostradamusa wróżba
Przewidująco kto knuję, kontempluję
Swoje plany snuję i realizuję w swoim mieście
Są ludzi których zawsze szanuję, zawsze szanuję

Wszyscy z jednego ścieku, znam źródło leku
Pozdórkwa dla człowieków, tak wiem już koniec wieku.
18 12 99 i koniec millenium wyśnione
Jak PC Park płonę
To wszystko co urzekło tak jak nowy rekwon
I bal przedświąteczny, Syku niebezpieczny
Przede wszystkim waleczny jak Ryszard Lwie Serce
Ale nie w imię Boga zaciągam lejce.
Konie szalone.Ha! dosyć z freestylami
Doktor Paiger i luta bujanka ulicami
Nie z kobietami, biżuterią i szampanem
Raczej ściema w worku, mieć na pyzy i granie
Wspólne dogadywanie, spraw załatwianie
Braterskie zaufanie i dalej lecę
Tak jak chłopakami w jazzie
Mogę dużo powiedzieć nieważne czy w biedzie
Jedziesz, jedziesz maksymalnie wycięty
Przedłużony projekt, musisz być konsekwentny
W dążeniu do celu, ta efekt pamiętny
Czy piącha czy bania równowaga zachowana
Spora siła w umyśle tak jak w szerokich barach
Wspólne zadanie miasto Poznań osłaniać
Zła sława się ciągnie nie zamierzam przestawać
Nie jestem żadnym guru, nie robię za lidera
To wypowiedź szczera, nie udaję pioniera
Wiem ile w tym siedzę, nasi ludzie nas szanują
Dokonania oczekują, dolina zawistnym chujom
Nigdy nie zaistniejecie, bardzo dobrze o tym wiecie
Gadka o syf gadżecie, ja wiem kto ma pojęcie
Ciekawe kto odpadnie, hardcore jest wszędzie
Ja mówię nieładnie, bo wiem że Cię zabraknie
Sykol ma dwa światy, a jeden na raty
Prawdziwy realny - od wypłaty do wypłaty
Wyrywam bonhumaty kupię szamunek do chaty
Jeżyckie klimaty, nie blokowe rarytasy.
Zawsze może być gorzej, może być pusty stan kasy
A my jak dwa asy nie damy się przetrzepać
To nie jest marketing, chociaż pójdzie to na sprzedaż
Zawodowe podejście w tym dużym mieście
Rusza się coś nareszcie, miasto Poznań - uwierzcie
Wiele składanek jeszcze

Ja osłaniam miasto Wiśnia też się blisko trzyma
Tu jest najlepiej tu jest najlepiej
Wspólne zadanie miasto Poznań osłaniać.
Mag Magik I:
A ja jestem Kaliber 44, wiem o czym mówię kiedy mówię, nie, nie, nie rozumiem cię
kiedy mówisz mi, że chcesz dawać dupy jak Michael Jackson i kurwa (nie tłumacz?)
o co chodzi, ale wykrzyczcie to na caly, na cały (głos?) to co slyszę wciąż, (?) dniami i nocami (dudni w mym mózgu ten pierdolony bas?)
bum tarara tarara wołaj nas bo już czas, by przeszyło cię na wskroś, to co my nazywamy.

Ref:
Czadu,czadu ,czadu i jeszcze cos (9x)

(Czadu jest?)

Dab:
Nie chcę słyszeć człowieku , że Ci to leży kiedy mówię do Ciebie, z głosników twojej wieży
ułamek tarcia błyskawica i już, teraz nie wiesz co się dzieje jesteśmy tuż
tylko dawaj czadu, dawaj czadu, dawaj czadu, (?) ręce i już nie możesz przestać to Cię wciąga, jak wir, nie walcz z tym (daj się ponieść tam gdzie my jesteśmy, my to kurwa (jasna faja?) ( nie ma zasad?) (?)
że grupa latająco ludzie tu są i dają czadu, tak jak mogą słyszymy wołanie jak drze się każdy gość.

ref: Czadu,czadu ,czadu i jeszcze cos (9x)

Joka:
(nasz czad jest nasz?) zeby wam powiedzieć to co myslę, nie chcesz słuchać zatkaj uszy i spierdalaj, (idz stąd ?) Joka (Mag?), Gan i Dab Kaliber 44, nie będziemy sadzić głupot do cholery, wolność słowa , wolność myśli chyba znasz (więc rób to co chcesz a jak nie wypieprz to? ) ale pamiętaj jedno i tylko jedno dawaj czadu nawet u babci na urodzinach nie patrz, po jej i ich pierdolonych minach i wyluzuj się
( i walnij w samo sedno?) tylko czad i czad i czad i jeszcze jedno, o co chodzi Hej stary
przecież wiesz stary, że to to co w nas najbardziej ale chuj wie co, co?

ref : Czadu,czadu ,czadu i jeszcze cos (9x)

(haha) A ja jestem Kaliber 44...
Chcesz stawiać szereg pustych dat
Ja siedem tłustych lat mam przed sobą
Kroczę PDG drogą
Pogoń za peklem pierdolę, wolę tempo własne
PDGyo znowu nad miastem
To jasne jak słońce
Jak u Fokusa powierzchnie tnące
Proste, na mikrofonie rządzę
Są z tego jakieś pieniądze
I co z tego że mam kiedy gram koncert?
Nie bądź głupi,
Każdy lubi tłuste sztuki
Każdy lubi bitu puki,
Każdy lubi boogie-woogie
Hity jeden za drugim
Dzisiejszy wieczór może być w chuj długi.
Nie wiem co mi pisane,
Wiem że mam gadane
Jak upadne to wstane, mają przejebane wacki
Jak Gural robi rap tracki, chodzą po stole suwaki
Pełna wixa ja Kawasaki.

REF:
To ten styl, ten flow, to ten rap, ten bit,
To ten typ tu jest – Guralesko
To dla ulic, klubów, rym dla hip-hop ludu
PDG łubu-dubu, wiesz jak jest yo?

Licz się ze słowami ciulu,
Mówi Gural z plemienia królów
Choć nie mam szafy garniturów.
To dla ludu, to chłód lodu, słów exodus
Szczery do bólu, szczerze do przodu.
Czytałeś kiedyś Franza Kafkę?
Przypalam trawkę
Podbijam stawkę
Opuszczam osiedlową ławkę
Zwiększam adrenaliny dawkę, nabieram tempa
Pizgam rymy niczym orędzie Glempa
Krzyczę, krzyczę – bracia zrzucajcie pęta
Jak Wal-E. Dobrze wiem gdzie jest pointa.
Ciesz się tym co masz, patrz w twarz
W odbicie w lustrze, moje rymy są coraz tłustsze
Gural i kuzyni, niż Whoodini mam więcej sztuczek
Hip hop kluczem – tak się uczę.

REF:
To ten styl, ten flow, to ten rap, ten bit,
To ten typ tu jest – Guralesko
To dla ulic, klubów, rym dla hip-hop ludu
PDG łubu-dubu, wiesz jak jest yo?

Wybija północ, Gural robi rumor
Gural sunie z dumą, no bo Gurale tak lubią (???)
Tańcz głupia tańcz, walc, chcesz to walcz
Rzucam... kolejny pancz, słabych mcz zjadam na lunch
Strzelam do tarcz, chcesz to marszcz czoło
Yo ty pało, pierdoło, ciągle ci mało
Parę słów o tym że gadam do bitu
O tym że nie żenie kitów, ja i kilku zawodników
BIT klepie
BAS telepie
RYM kleje
Buja dekiel, tutaj każdy chce mieć lepiej
Więc każdy chce mieć pekiel, tu każdy chapie
Tu rap lekiem, tu każdy chce być rap człowiekiem
Każdy chce pić nektar, każdy chce być selecta
Na widoku, sens z boku, jak sekta, daj spokój...

REF:
Ja rozpierdalam gadką, jak to?
Tak to hula Stanton Traktor, to rapredaktor
Robię tak to. Jak reaktor w Czarnobylu
Zakażam skurwysynów chmurą stylu.
Aha, ta, VNM
Na szlaku po czek, 2007

Miałeś plan, wdychasz blanty dla kabony
Mój plan to był za hajs być na*****iony
Ty żeś zjarał sam blantów tony
Twój plan nie działa, mój działa jak nawalony
Roz*****iam hajs z tymi, co chcą BBC bluzy
Plazmę w kiblu, ta, DVD w jacuzzi
A vis-a-vis z willi drzwi kluby
Cristal w klubach, chcą pić ***** Cris jak Luda
Ja wydam sto złotych na bibę, ok
Mogę wydać sto funtów na bilet do UK
Ale na twoją popelinę no, ej
Mogę tylko wydać 50 centów jak Emimen i Dre
Swoje rady to zachowaj dla kumpli ziomek
Twoje rady jak kondomy - na ***** mi one?
Jestem na szlaku po czek chłopaku
Ty weŹ się spakuj, wypieprzaj z rapu
I weŹ też spakuj swoją pizdo płytę
*****ysynu spakuję cię jak plik win-zipem
Taa, wielu w rapie zamiast vibe'u ma hajs
Ale złap ten vibe, kiedy VNM łapie ten mic

Każdy, teraz się pakuj i bierz w łapy ten cash
Za*****laj na szlak po czek
Bo każdy z nas gra, choć życie jest chłodną grą
Ty też musisz tu *****nąć w nią

Czy chcesz walić w klamę ten koks
Czy odkładasz na mieszkanie
I o pannę się troszczysz
Bo już ma poranne te mdłości
Czy chcesz zalać pałę zazdrości
Bo może masz prze*****ne w miłości
Czy zwiedzić Stany, czy gościć
Na wyspy, gdzie są palmy i panny dla gości
Jechać z ziomem vanem do Moskwy
Melanżować miesiąc
I dla jaj przeszmuglować trochę fajek do Polski
Czy mieć wy*****ne na koszty
I kupować nowy perfum prosto po reklamie Lacosty
Zrealizować plany młodości
Jechać sobie w Alpy czy Tatry
Wziąć narty na stok
Czy blanty te kopcić
W kasynie grać w karty czy kości
Rzucać w ludzi sztonami ze złości
Czy pić litrami ten Bols i palić Malborsy
Niczego swego nie dostaniesz bez forsy

[x2]
Każdy, teraz się pakuj i bierz w łapy ten cash
Za*****laj na szlak po czek
Bo każdy z nas gra, choć życie jest chłodną grą
Ty też musisz tu *****nąć w nią

Po co ci jest ta świnka skarbonka?
Roz*****iesz ją przy pierwszej zbitce na bonga
Po bongu kupisz pizzę i bronksa
I tak ci zniknie ta forsa
Każdy chce być na szlaku po czek, wiem chłopaku
Ale narazie ty zostawiasz ten czek na szlaku
A znam typa, co cash ma tu
Trzyma go sztywną ręką, jakby miał rękę na temblaku
Ta, ja nie daję pauzy w rajdzie po sos
Otwieram okno na świat jak Windowsy Microsoft
Chcę hajsu mieć ponad stan
Zupełnie, jak tatuś Paris i Donald Trump
Wy promujcie te swoje płyty, plakaty powieście w porę
Zatrzymam twoje ruchy, lepiej spiesz się koleś
Zrób ruch w poniedziałek, się dowiesz we wtorek
Że zatrzymałem ruch jak w mieście korek
Typy swój Eden tu chcą, czują, że czas
Wziąć kredyt na dom i furę na gas
Walcz o swoje jak w woju kot o kojo
Jak o bojo gnoje
Zróbmy ten hajs, zróbmy ten hajs, co jest?

[x2]
Każdy, teraz się pakuj i bierz w łapy ten cash
Za*****laj na szlak po czek
Bo każdy z nas gra, choć życie jest chłodną grą
Ty też musisz tu *****nąć w nią

Mój projekt jest na szlaku po czek
VNM solo jest na szlaku po czek
Moje ziomy są na szlaku po czek
Twoje ziomy są na szlaku po czek
Chłopaku bądŹ na szlaku po czek
Ta, aha, ta, VNM, studio Forteca
Elbląg, Warszawa, 2007, na szlaku po czek
Witam wszystkich serdecznie
prawda jest taka, że trzeba być dobrze ukierunkowanym debilem żeby zarobić milion dolarów

Do tego bitu mógłbym chodzić i klaskać,
wrzucam go na full, już słyszy cała klatka.
Do tego bitu wali w sufit nawet sąsiadka,
zamknij babo mordę, bo nie znasz się na samplach.
Mam czas jest kartka długopis no i bit ten,
jak go puszczę głośno, to potrząśnie budynkiem.
Dzwoń babo na policję, ja pozwól włączę płytę,
tak głośno, by cię kurwo już nikt nie mógł usłyszeć.
Wiesz jest jeden patent, zatyczki w audio-tele,
wsadź se w uszy i wyluzuj bo se rozwalisz panele.
eheheh zostaw nas i nie przeginaj .
Bo puszczę bas i na raz pozbijam ci naczynia.
Chwila

Babo przestań w tym pionie wiele mieszkań,
nie możesz walić w sufit wiem, że tam głupi mieszka.
Koleżka co napierdala techno jak po kilometrowych kreskach,
Z TDJ spięta szczęka pss pss.
Kaleka co wybiera się na księżyc z odkurzaczem na plecach,
Ty babo przestań szczekać czeka cię od tego lekarz.
Mie narzekaj bo masz przekaz jak Jarek przy kobietach,
seta luz i nie pierdol że to w uszy gryzie.
Jak z góry masz manieczki wykręcone tydzień w tydzień.
tak dobrze, widzę złożę to dobrze tak to działa styl.
Tu pozwól że podbiję wzmacniacz byś nie ustała w miejscu

Ref.:
Nie nie nie moja wina
Więc morda sąsiad
że chcę się tu utrzymać
Coś w życiu dostać
Prze te e nie przeginaj
Los masz na własność
A jeśli nienawidzi cię bałudzki hardcore
x2

Masz babo na PC?
Już odpalam MPC!
Lepiej łyknij sete,
dziś pozwalam odlecieć,
gdzie cię nie ma.
Metoda brachu prosta, jak pierdolnie werbel będzie baba na dachu wieżowca.
Moja klątwa larwo, odczujesz to rano,
jak przyjebie bas, dupą wyszczekasz dobranoc.
Na dyskietkach skitraną całą broń tu,
jak podkręcę wzmacniacz dosięgniesz horyzontu.
Po pierwsze to mój dom chuj czy ci się (yyy) podoba
ciekawe co mi powiesz, jak się spotkamy na schodach.
Pies schowany jak browar SB'ku w spódnicy,
nie robię co dzień w głowie tobie hajs polisy.
Ja nie zamierzam ściszyć,
wiesz tu jeszcze moc jest.
Dam głośniej i wyjdę,
to mój na życie prospekt.
Policzę proste na zegarze, nim spocznę.
naocznie to babo będziesz mieć tu rozgłośnię.
Mam mieszkanie pod prądem non-stop 220 .
Każdy choć jak nie każdy prąd mierze na bębnach.
Do prawdy?
Brak wiary babo.
Chcesz się przekonać?
Pokażę ci jak bas tu depcze w tanojach.
Poznaj siłę natury.
Żegnaj.
Kolorowych snów, miłej emerytury.
Daj mi ten bit, a ja jak na wielbłądzie,
przemierzę stek fortec, nadchodzę jak książę.
By ratować kobietę, w ręce mej kopie te,
lejce podstępne, oblicze jak w udręce.
Jadę, nadchodzę, porzucam załogę.
Nieś mię wielbłądzie prosto przez drogę.
Prosto przed siebie, bo lud jest w potrzebie.
Zaciskam lejce, a słońce na niebie.
Odgania, odsłania, nadrabia bakaniem,
zabrania, powala, pozwala, wymiatać.
Oddaje mi hołd, potem znów cel wyznacza,
ja płacę swój żołd, kiedy cień mnie otacza.
W te pałace wkraczam, choć z dnia na dzień,
sprawdza się fatamorgana, to dalej kraczą.
Nie straszna Sahara, sawanna i kara,
artefakt posiadam i gnam, by ratować świat.

Pustelne piosenki sumienny pustelnik to Ja, pędzę do Króla Salomona.
Pustelne słowa i pustelna mowa, to zbroja pędzę do Króla Salomona !
Dwa kwadranse do dwudziestej trzeciej
Dwa po dwudziestej drugiej
Kroki stawiane z trudem
Drzwi autobusu, otworzone z hukiem
Zlecenia które trwały dłużej niż minutę
Wpada najebana, zasapana, zblazowana
Mocno sfatygowana, błoto na kolanach
Co się stało, nie było przyjęcia
Żadnego szampana, branie w szama
Rozbieganym wzrokiem po wszystkich twarzach miota
Oczy na niej, mokra plama wokół krocza
Mówię co się stało
Powieki ma już lepkie, traci kontrolę
Z rąk wypuszcza torebkę
Klęcząc chaotycznym ruchem wszystko zbiera
Ogląda za siebie czy nikt nie podłączy się teraz
Kurtka spada z ramion, co pod drogą skórą
Podrapane nagie piersi, ochlapane wódą
Ty dziuro, ty kurwa dziuro
No co jest ty szmulu, popatrz jak kurwa wyglądasz
(Nie żyjesz) Spójrz na siebie, kurwa co z siebie robisz
W ogóle wiesz że żyjesz
Widziałaś się, tak, kurwa rozejrzyj się, popatrz
Wiesz kurwa kim jesteś
Co robisz kurwa ze sobą
Ty kurwa szmulu, no co

Jakieś pajace wstały pomogły ci później
Aha widziałem wasze spojrzenia durnie
Jak mówi Maro ziomek (pamiętaj)
Nigdy nie zakochaj się w kurwie
Dla nich fakt mało ważny
Nie myślą o tym, mało ważny (dokładnie)
Dla mnie szczypta szczerości o niej
Ziarno prawdy
Na co dzień niewinna dziewczynka
Niewinna
Każdy ją spina, spinka
Ukryty kurwiszon, o twarzy cherubinka
Nie jest w porządku, słyszysz
I nigdy nie będzie git (nigdy)
Pamiętaj
Żeby nie było tak że na twojej historii zarobi PiH
Posłuchaj dziuro to tylko skit
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo