Popularne piosenki. Polski Hip Hop

taa bezimienni "enoen"

co cie nie zabije to cie wzmocni

jaki jestes taki zostan to cie nie zabije
mocniej zyjesz szanuj kazda chwile
to cie wzmocni na przekor wyroczni, przekór sądom
ich pogladam zobacz ulice trabiam
ten hejnal na lipie u brata co lezy w kazamatach zycze
ludzie na was licze
to co moje mocno chwyce
oddany tej muzyce
te stworzenia dziwne jebac soba bede
tej wladzy sie nie dam
co moje nie oddam
co cie nie zabije nawet nie wiesz co cie spotka
zyjesz jak łeb to zezre cie od srodka
przysiega omerta dla prawdziwych jest ta zwrotka
czas stanal w miejscu nie zostalem sam
na wojennej sciezce dobrze wiem o co gram
inni umywaja rece zrzucili kamuflaz
dla prawdziwych sercem tylko wam moge zaufac
ulica patrzy kto jest kim
czekam na odwet przyparty do lin
zyj tak by dumny byl z ciebie twoj syn
a za slowem twym zawsze szedl szymm
przyjalem z pokora los jaki dal bog
przykuty do koja bez sprawnych nog
nie jeden wrog juz kopal mi grob
dzis wracam silniejszy zawinąłem swój łup
tyle lat w grze ze nie licze juz szmalu z rapu
wzajemny szacunek wsrod dobrych chlopakow
nie szukam przyjaciol zyje wsrod swojakow
co cie nie zabilo to cie wzmocni brachu

wzmocnilo nas to co nie zabilo
lecz kazde wydarzenie blizna oznaczylo
pamietaj dziewczyno pamietaj chlopaku
wzmocni nas to co jest na tym traku

sukces osiagany przez pasmo niepowodzen
kiedy zamiast podac reke podkladaja noge
sam wybieram droge choc ciezka czasem bywa
najpierw sa porazki a pozniej sie wygrywa
wzmocni mnie to co mnie nie zabije
kazdego dnia daje mi to sile
kazdego dnia, z kazdym dniem o tym pamietam
chociaz bardzo czesto bol zabijam w procentach
zawieraja nauke i przeslanie te kawalki
by sie nie poddawac bez podjecia walki
lata rozlaki nic nie zniszczyly
daly nam sile, wzmocnily nie zabily
lancuch na rekach i skute nogi
pamietasz na n-kach przyjacielu drogi
ile razy w zyciu mialem wielki kryzys
nikt mnie nie zalowal gdy jebalem jak syzyf
ile razy nie pomysli w rogaczce swojej
jesli nie zabilo rany teraz goje
co sie zabliznilo dalo doswiadczenie
rap moja pasja bezimienni przeznaczenie

wzmocnilo nas to co nie zabilo
lecz kazde wydarzenie blizna oznaczylo
pamietaj dziewczyno pamietaj chlopaku
wzmocni nas to co jest na tym traku

trzeba bylo zabic kiedy chciales zrobic krzywde
przyjdzie czas ze sie udlawisz, trafisz na mielizne
ja nauke odebralem silniejszy sie stalem
na tych monentach psychike zachartowalem
dostajesz w leb kiedy stoisz w miejscu
jak nauke wyciagniesz pozniej wygrywasz na wejsciu
kazda przegrana katastrofa tarapaty problem
To jest dar od Boga który wzmocni cię na dobre
strach zabija reszta to chwilowe rany
blizna przypomina tobie ze jestes zachartowany
uczysz sie na bledach albo jestes przegrany
dary zycia bierz z pokora a ogarniesz caly zamet
przegrana wzmocnila mnie
lecz nie zabila zatem do gory mkne
coraz wiecej sily daje kolejny dzien
dawni wrogowie dawno odeszli w cien

wzmocnilo nas to co nie zabilo
lecz kazde wydarzenie blizna oznaczylo
pamietaj dziewczyno pamietaj chlopaku
wzmocni nas to co jest na tym traku
[ Buka ]
Cześć, jestem Buka i szukam tu flow
Nie widziałeś go, co? Nie? Gdzie?
Na pewno nie tu, nie w tym crew,
Nie w tym mieście
Może gdzie indziej spotyka się częściej
Ale jesteś, ale jesteście
No weźcie, przestańcie, na bank jest za przejściem
No to przejdź se, no to przejdę
Kurwa, faktycznie, tu pusto jak we łbie
Rzeczy wielkie, jedno miasto, na sto się tym nie przejmę
I dalej trasą lecę
Tu mnie poniesie, tu nie, bo tutaj wyczuwam komercje
Skręcę się, spieszę, bo niedługo jesień
Wieś jest to, nie-e, bo nie ma tabletek
Jak nie wiesz gdzie szukać flow, szukaj w lesie
Tak mawiał stary bóg kruk, 4 wrzesień
No to ląduje tam gdzie gałęzie
I patrzę zawzięcie i sam dziwię się,
Że cicho jak w niebie i głucho jak w beczce
Stary, nie warto - mówi do mnie niedźwiedź
Przecież flow nie znajdziesz tu w lesie
Weź lepiej poszukaj przy jakimś getcie
No to świetnie, byłem już wszędzie
Ale wcześniej nie myślałem o plebsie
Więc lecę, zapieprzam na uliczny teren
Kurwa, ktoś rzuca już we mnie kamieniem
Słuchaj no typie, mam obsrać ja Ciebie?
Mów lepiej Ty mnie, gdzie znajdę flow w getcie
On do mnie - jeb się palancie na pizdę
Flow kurwa wziął, ukradł nam jakiś typek
Więc nie ma już tutaj, są puste ulice
Jak nie chcesz z buta, to ty lepiej idź też

Tutaj nie stanę, bo mnie okradną
Nie na policję, nie na straż pożarną
Posiadam ziarno, co wszyscy pragną
Ja mam to flow i niespotykalność

Tutaj nie stanę, bo mnie okradną
Nie na policję, nie na straż pożarną
Posiadam ziarno, co wszyscy pragną
Ja mam to flow i niespotykalność

[ Biały ]
Jestem tu, jestem tam i też gdzie mnie nie ma,
Bo szukam flow, który jest boski jak Atena
Choć tu ziemia, to czasem unieść się trzeba
To przechodzę przez pasy, jakie ma na sobie zebra
Choć jest światło stopu - nie spowalniam kroku
I celownik w oku, patrzę co się dzieje wokół
Chłopacy z bloku mówią mi - daj sobie spokój
Przecież Ty to masz, więc co się srasz?
Więc doszedłem do pewnego wniosku:
Szkoda moich nerwów na krytykę kilku wyrostków,
Więc rzuciłem w ich stronę duży kłębek czosnku,
Bo już dawno wypalił się cały knot wosku

Więc rymy wbite w bity jak w drewno termity
Płynę po nich jak sygnał z satelity,
Bo mam w sobie taki talent ukryty
Moje flow i pogryzane zeszyty

Więc rymy wbite w bity jak w drewno termity
Płynę po nich jak sygnał z satelity,
Bo mam w sobie taki talent ukryty
Moje flow i pogryzane zeszyty

[ Buka ]
Tutaj nie stanę, bo mnie okradną
Nie na policję, nie na straż pożarną
Posiadam ziarno, co wszyscy pragną
Ja mam to flow i niespotykalność

Tutaj nie stanę, bo mnie okradną
Nie na policję, nie na straż pożarną
Posiadam ziarno, co wszyscy pragną
Ja mam to flow i niespotykalność
Ref.:
...Czemu wszytsko się zmienia i nic nie jest po staremu...
...Zupełna pustka... Wieczna cisza...
Zycie jest bezwględne, nie lituje się nad nikim...
...Czemu wszytsko się zmienia i nic nie jest po staremu....
...Zupełna pustka... Wieczna cisza...
To właśnie dla Tych to, niezapomnimy o was nigdy

[Ekonom]
Czasem zastanawiam się,jak to możliwe,
Że ten kto stworzył świat,
Może teraz zwykłym ludziom czynić krzywdę
Może to jest kara za wszystkie nasze grzechy
Wiem, dobro przegrywa ze złem
A trzeba żyć tu dzień za dniem
Wszytsko na niepewnym gruncie,
To nie sen, teraz budz się
Wszędzie widać tylko płacz, coraz rzadziej widzę uśmiech
Muszę trwać, muszę znosić wszystko
Dlaczego tylko ty zabierasz ludzi, którzy z nami byli blisko?
Czy byli czemuś winni? No powiedz...
Ostatnio widzę bloki betonowe niczym wielki grobowiec
Co jest pechowe, co jest szczęściem
Czy wobec tylu nieszczęść
Pokażesz jeszcze, kto ma w sobie siły więcej ?
Mam dosyć tego, nie chcę już patrzeć na to
Świat dawno już wkroczył na zła tor
I zaczął się ten maraton
Nie mogę przestać o tym mówić
Mówi to samo za siebie
Jedyne o co proszę - szukaj końca w swoim gniewie
Kolejna matka zapłakana nad grobem
Syn zginął
Czy warto było ufać tobie ?
Powiedz, dlaczego wszędzie widzę, że swiat dalej jest chory
Wszędzie Święta wojna w twym imieniu i terroryzm
Uczysz pokory ? Za jaką cenę ?

Sam powiedz, dobry chłopak zginął
Chciał żyć, chciał dobiec do marzeń
Które sam sobie w życiu zawsze tworzył
Zabrałeś mu oddech, spełnienia celu nie dożył

Ref.

[Żółf]
Pogrążony w smutku
Powiedz, dlaczego mi odbierasz luksus
Boże, dlaczego ich zabierasz ?
Z radości drogi, to grzech, grzeszysz
Widzisz to, pozwalasz ?
Nie wiem jak tu i czym można się cieszyć
Nie wątpie w twoje istnienie ale co ty wyprawiasz ?
Traktujesz nas tak jak lego
A to nie jest zabawa
Mamy duszę, uczucia
Ty do nienawiści zmuszasz
My chcemy mieć przy sobie swych, tych
To za dużo ?
Nie proszę cię o więcej...
Twarz w dłoniach ukryta, łzy ciekną po ręce
Przez dłonie,przez palce
Jak dziecko płaczę, o co walczę ?
O jutro lepsze ?
Bez moich bliskich pieprzę je
Boże ogarnij się
Zabierasz nam wartości a zostaje śmiech
Powiedz mi gdzie on jest?
Ukryty w bólu i w setkach łez ?
Czy długo będę żył, czy ciach
Odejdę zbyt wcześnie jak bliscy
Boże, odbierasz nam to (to) co dla nas jest wszytskim
Spoczywajcie w pokoju, nie zapomnimy o was nigdy

Ref.
Dwa kwadranse do dwudziestej trzeciej
Dwa po dwudziestej drugiej
Kroki stawiane z trudem
Drzwi autobusu, otworzone z hukiem
Zlecenia które trwały dłużej niż minutę
Wpada najebana, zasapana, zblazowana
Mocno sfatygowana, błoto na kolanach
Co się stało, nie było przyjęcia
Żadnego szampana, branie w szama
Rozbieganym wzrokiem po wszystkich twarzach miota
Oczy na niej, mokra plama wokół krocza
Mówię co się stało
Powieki ma już lepkie, traci kontrolę
Z rąk wypuszcza torebkę
Klęcząc chaotycznym ruchem wszystko zbiera
Ogląda za siebie czy nikt nie podłączy się teraz
Kurtka spada z ramion, co pod drogą skórą
Podrapane nagie piersi, ochlapane wódą
Ty dziuro, ty kurwa dziuro
No co jest ty szmulu, popatrz jak kurwa wyglądasz
(Nie żyjesz) Spójrz na siebie, kurwa co z siebie robisz
W ogóle wiesz że żyjesz
Widziałaś się, tak, kurwa rozejrzyj się, popatrz
Wiesz kurwa kim jesteś
Co robisz kurwa ze sobą
Ty kurwa szmulu, no co

Jakieś pajace wstały pomogły ci później
Aha widziałem wasze spojrzenia durnie
Jak mówi Maro ziomek (pamiętaj)
Nigdy nie zakochaj się w kurwie
Dla nich fakt mało ważny
Nie myślą o tym, mało ważny (dokładnie)
Dla mnie szczypta szczerości o niej
Ziarno prawdy
Na co dzień niewinna dziewczynka
Niewinna
Każdy ją spina, spinka
Ukryty kurwiszon, o twarzy cherubinka
Nie jest w porządku, słyszysz
I nigdy nie będzie git (nigdy)
Pamiętaj
Żeby nie było tak że na twojej historii zarobi PiH
Posłuchaj dziuro to tylko skit
Daj mi ten bit, a ja jak na wielbłądzie,
przemierzę stek fortec, nadchodzę jak książę.
By ratować kobietę, w ręce mej kopie te,
lejce podstępne, oblicze jak w udręce.
Jadę, nadchodzę, porzucam załogę.
Nieś mię wielbłądzie prosto przez drogę.
Prosto przed siebie, bo lud jest w potrzebie.
Zaciskam lejce, a słońce na niebie.
Odgania, odsłania, nadrabia bakaniem,
zabrania, powala, pozwala, wymiatać.
Oddaje mi hołd, potem znów cel wyznacza,
ja płacę swój żołd, kiedy cień mnie otacza.
W te pałace wkraczam, choć z dnia na dzień,
sprawdza się fatamorgana, to dalej kraczą.
Nie straszna Sahara, sawanna i kara,
artefakt posiadam i gnam, by ratować świat.

Pustelne piosenki sumienny pustelnik to Ja, pędzę do Króla Salomona.
Pustelne słowa i pustelna mowa, to zbroja pędzę do Króla Salomona !
Ref. x2
Mamy sny, które męczą i te co chcemy spełnić
Pierwsze to codzienność, drugie to cel odległy
Kolor melanż zabarwił charaktery
Ukształtowani w całość zanim życie zrozumiemy

Dlaczego potrafię Ci pomóc nawet jeśli jesteś obcy
To cecha pochodzenia z bloków gdzie ból co dzień jest widoczny
(Tutaj) nikt nie jest gorszy, nigdy miarą nie był portfel
Proszę zejdź nam z oczu jak chcesz być życia jurorem
Czuję się lepiej jak wracam na stare śmieci
Tych przy sklepie wciąż telepie, którąś dekadę tak leci
Dorzucam im piątkę do flaszki, a może piątkę do grobu
To nie jest istotne, nikt nie zna na szczęście sposobów
Na osiedlach życia mis, miszmasz kolor melanż
Szarość dnia i ciemna noc swe kolory miesza
Możesz poczuć ten klimat tak jak procenty w oddechach
Na podłodze w windach, krzyk zmożony siłą echa
Mówią, że mamy pecha dorastając w tych warunkach
Ale z tak przejebanym dzisiaj ludzie nie boją się jutra
Miłość do tych miejsc sprawia, że dumnie stoję tutaj
Przez to mogę życie przejść choćby nawet w jednych butach

Ref. x2
Mamy sny, które męczą i te co chcemy spełnić
Pierwsze to codzienność, drugie to cel odległy
Kolor melanż zabarwił charaktery
Ukształtowani w całość zanim życie zrozumiemy

Studnia spełnionych marzeń wyschła do ostatniej kropli
Ona wysychała z czasem, żyła gdy byliśmy młodzi
Wielu życie uśmierciło, nastoletnie głowy rodzin
Trzymam kciuki za dzieci, by szczęścia nie piły przez słomki
Miłości szczątki skamieniały w czterech ścianach
A ślady radości to kapsle wtopione w asfalt
Chciałbym móc dla pewności życia drogi przejść na pasach
Bez podstresowych mdłości i od szarości z dala
Lecą dni, mijają lata, wciąż czujemy się tak samo
Chcemy spełniać piękne sny i uciekać koszmarom
Wciąż pamiętasz dzieciństwo jakbyś był dzieckiem dziś rano
A na wieczór chcesz tam wrócić kiedy światła miasta gasną
Ile zaprzepaszczonych szans już się nie powtórzy nigdy
Ucz się wczorajszego dnia tak, by na jutro zebrać siły
Nikt nie zatrzyma zmian, coraz bliżej mamy finisz
Swemu życiu dodać barw, by nie żałować żadnej chwili

Ref. x2
Mamy sny, które męczą i te co chcemy spełnić
Pierwsze to codzienność, drugie to cel odległy
Kolor melanż zabarwił charaktery
Ukształtowani w całość zanim życie zrozumiemy

x2
Znowu mija dzień tu gdzie przyjacielem ból
Każdy uśmiech słodzi łzy, a żal chowa pod spód
Tu jeden promień słońca zaspokaja szczęścia głód
Czasem czekasz całe życie, żeby przebił się zza chmur

Ref. x2
Mamy sny, które męczą i te co chcemy spełnić
Pierwsze to codzienność, drugie to cel odległy
Kolor melanż zabarwił charaktery
Ukształtowani w całość zanim życie zrozumiemy
Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
I kiedy wchodzę w taki bit musisz wiedzieć co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Dlatego poczuj luz olej pierdolony stres
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł

Wielkie Joł dwie litery widac kto robi show
A przy tym jest do bólu szczery
Wielu nas nie nawidzi, My przejmujemy stery
Kto dał Ci rap za free weź to sobie ziomuś przelicz
Oni mowią, że to wszystko jest tak proste szybkie łatwe
Ale hip-hop to nie tylko luźny czub czy tag na klatce
Lubie luźny rap na ławce i w studiu w innej gadce
To Tuniziano B.R.O wiesz kto już trzęsie miastem
Robie to na zajawce kocham to całym sercem
Nie pytaj mnie o stawke bo nie jeżdżę białym Mercem
Wrzucam na pętle więcej niż nie jeden myśli ziom
Zacieram ręce i zabójcza broń Wielkie Joł!

Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
I kiedy wchodzę w taki bit musisz wiedzieć co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Dlatego poczuj luz olej pierdolony stres
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł

Podziały w rapie zaczynają mnie już wkurwiać
Więc znowu biorę papier a potem siadam do biurka
Wiem czego chcą podwórka to rap najwyższa półka
Ktoś go wrzuca na słuchawki a ktoś na cztery kółka
Ja wchodzę do studia no i znów kładę scieżki, tam
W podziemiu grałem już mainstream lecz to dalej miejski drum
Dlatego wiesz mi man, ten rap spada jak grom
Zaciskam pięści, biegnę na tron Wielkie Joł

Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
I kiedy wchodzę w taki bit musisz wiedzieć co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Dlatego poczuj luz olej pierdolony stres
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
1.Nie da sie zatrzymać świra bo to diabelskie nasienie
Bania dla niego wiezieniem , ten czeka na uwolnienie
Czesc , siema , czolem wszystkie niegrzeczne dzieciaki
Wolicie walić dragi niz wpierdalać te lizaki
Bo to daje dobra fazę , bo to daje stan błogości
Załamanie świadomości , ciężki powrot do rzeczywistości
Nie zatrzymasz pojebanca nie zalozysz mu kagańca
Bo wpierdoli Ci palca , Ej malolat ,
Niech tamten wyskakuje z telefonem , Jebać to !
Jebać konsekwencje ziomuś . Ty patrz jaki to lamus
Tobie bardziej to potrzeba , na gruby melanż wiec okazji nie lekceważ
Kupisz kratę browców i zaprosisz kurwiszony
Mamy nawet doby pomysl wiec lepiej dobrze pomyśl
Zapraszam do krainy w której nie ma żadnych reguł
To rzeczywistość w której nie dba sie o zaden szczegół

REF. x2
Twoja bania bardzo rozjebana
Nie opieraj sie tylko przyjmij do wiadomosci
Ta psychoza działa jak narkoza
Złapała Cię w sidła to nie będzie mieć litości

2.Pytam tym co na przypał świata przyjdzie nowy bonus
W postaci telefonu zrób to wyjebany z domu ziomuś
Ręce swedza ty nie możesz sie powstrzymać
Jak dziewczyna sie wypina czeka na ciebie ta mina
Bez znaczenia to ze jedziecie razem w tramwaju
No bo ty jesteś na haju zabierz ja do swego raju
Halo ? Czy mnie slyszysz chyba faza schodzi
Dopierdolić nie zaszkodzi , życie trzeba se osłodzić
Ty bardzo lubisz grzeszyć a ja jestem by Cię wspierać
Mozesz mi zaufać po to ma sie przyjaciela
Wiec do dziela, dzisiaj w planach mamy niezle bydlo
Wyjdzie z worka szydlo bo wiele sie dziś wgryzło
Balet i kradzieze , szybki seks, narkotyki
To dzisiaj smakolyki (po)popalone styki
Wiec zapraszam do krainy w ktorej nie ma zadnych regul
To rzeczywistos w ktorej nie dba sie o zaden szczegol

REF. x2
tyle śniegu dookoła mnie, nic nie robić - tego właśnie chce
zimą zawsze pracy mówie "nie" będę leniem i będę lenić się,
przy kominku leżeć cały dzień, piękne ciała będą grzały mnie,
słodkie usta będą szeptać "leń" jestem leń, zimowy wporzo leń

ref.
będę wylegiwać się całym dniami, otoczony super modelkami,
moje konto zasilone milionami, złotówkami, dolarami x2

tyle śniegu to prawdziwy fuks, kaloryfer to duży,jędrny biust,
od lekarza kupiłem sobie luz i za grudzień wypałaci mi ZUS,
leże sobie, ogień pieści mnie, razem ze mną laski klasy F
w radiu leci hicior noc i dzień jestem leń, prawdziwy Polski leń

ref.
będę wylegiwać się całym dniami, otoczony super modelkami,
moje konto zasilone milionami, złotówkami, dolarami x2


tyle śniegu, tyle że ojej, zima zima zima jest ok,
kiedy leże jest mi dużo lżej, na stojaka za bardzo męczę się
w radiu grają hicior noc i dzień, nowa płyta lux sprzedała się a na koncie już jest osiem zer, jestem leń, prawdziwy wporzo leń

ref.
będę wylegiwać się całym dniami, otoczony super modelkami,
moje konto zasilone milionami, złotówkami, dolarami x2
1.Moment prawdy, nie mogę poddać się bez walki
trzy problemy na raz spadły, klasyczny hat-trick
Wyjście z matni, bagna czy izolacji
Uczucie zimne jak sale w szpitalach po operacji
Byłem tam i widziałem cierpienie bliskich mi ludzi
Stałem wbity w podłogę lekarz pozbawiał złudzeń
Ze snu się budzę muszę wziąć się w garść
Zahartowany jak stal bo wiem co dotknęło nas
Poczuj mój ból zrozum człowieka
Może sam znasz ten stan, ciary na plecach
Trafił mnie moment zwątpienia we wszystko co robię
Chore wizje że stoję sam w pokoju bez okien
W porę się ocknąłem stojąc przed wyborem
Moje życie i rodzina czy problem z alkoholem?

2.Mądry ktoś powiedział kiedyś "Jutro nie da Ci nic"
Siadaj dziś albo wyjdź, zamknij za sobą drzwi,
Nie mam czasu by śnić, nie mamy nic do stracenia
Bez zawahania, bez pozorów, jebać złudzenia
Wiem to bo stałem nad grobem w wieku szesnastu lat
Byłem po drugiej stronie, nie chciałem wracać brat
Przestał liczyć się czas choć nie widziałem świateł
Do dziś pamiętam stan szybowania nad światem
Poznałem wtedy prawdę, nie potrzebuje drugiej
Uwierz ziom słowa żadne nie opiszą co czułem
Ten jeden moment gdy stałem po tamtej stronie
Zmienił świadomość tego co zostanie po mnie
Wsłuchaj się w te historie bo może ostatni raz
Słyszysz muzykę tak prawdziwą jak ta
Nic nie zatrzyma nas, czekam na sądny dzień
A tylko bóg może osądzać mnie.
Aha, ta, VNM
Na szlaku po czek, 2007

Miałeś plan, wdychasz blanty dla kabony
Mój plan to był za hajs być na*****iony
Ty żeś zjarał sam blantów tony
Twój plan nie działa, mój działa jak nawalony
Roz*****iam hajs z tymi, co chcą BBC bluzy
Plazmę w kiblu, ta, DVD w jacuzzi
A vis-a-vis z willi drzwi kluby
Cristal w klubach, chcą pić ***** Cris jak Luda
Ja wydam sto złotych na bibę, ok
Mogę wydać sto funtów na bilet do UK
Ale na twoją popelinę no, ej
Mogę tylko wydać 50 centów jak Emimen i Dre
Swoje rady to zachowaj dla kumpli ziomek
Twoje rady jak kondomy - na ***** mi one?
Jestem na szlaku po czek chłopaku
Ty weŹ się spakuj, wypieprzaj z rapu
I weŹ też spakuj swoją pizdo płytę
*****ysynu spakuję cię jak plik win-zipem
Taa, wielu w rapie zamiast vibe'u ma hajs
Ale złap ten vibe, kiedy VNM łapie ten mic

Każdy, teraz się pakuj i bierz w łapy ten cash
Za*****laj na szlak po czek
Bo każdy z nas gra, choć życie jest chłodną grą
Ty też musisz tu *****nąć w nią

Czy chcesz walić w klamę ten koks
Czy odkładasz na mieszkanie
I o pannę się troszczysz
Bo już ma poranne te mdłości
Czy chcesz zalać pałę zazdrości
Bo może masz prze*****ne w miłości
Czy zwiedzić Stany, czy gościć
Na wyspy, gdzie są palmy i panny dla gości
Jechać z ziomem vanem do Moskwy
Melanżować miesiąc
I dla jaj przeszmuglować trochę fajek do Polski
Czy mieć wy*****ne na koszty
I kupować nowy perfum prosto po reklamie Lacosty
Zrealizować plany młodości
Jechać sobie w Alpy czy Tatry
Wziąć narty na stok
Czy blanty te kopcić
W kasynie grać w karty czy kości
Rzucać w ludzi sztonami ze złości
Czy pić litrami ten Bols i palić Malborsy
Niczego swego nie dostaniesz bez forsy

[x2]
Każdy, teraz się pakuj i bierz w łapy ten cash
Za*****laj na szlak po czek
Bo każdy z nas gra, choć życie jest chłodną grą
Ty też musisz tu *****nąć w nią

Po co ci jest ta świnka skarbonka?
Roz*****iesz ją przy pierwszej zbitce na bonga
Po bongu kupisz pizzę i bronksa
I tak ci zniknie ta forsa
Każdy chce być na szlaku po czek, wiem chłopaku
Ale narazie ty zostawiasz ten czek na szlaku
A znam typa, co cash ma tu
Trzyma go sztywną ręką, jakby miał rękę na temblaku
Ta, ja nie daję pauzy w rajdzie po sos
Otwieram okno na świat jak Windowsy Microsoft
Chcę hajsu mieć ponad stan
Zupełnie, jak tatuś Paris i Donald Trump
Wy promujcie te swoje płyty, plakaty powieście w porę
Zatrzymam twoje ruchy, lepiej spiesz się koleś
Zrób ruch w poniedziałek, się dowiesz we wtorek
Że zatrzymałem ruch jak w mieście korek
Typy swój Eden tu chcą, czują, że czas
Wziąć kredyt na dom i furę na gas
Walcz o swoje jak w woju kot o kojo
Jak o bojo gnoje
Zróbmy ten hajs, zróbmy ten hajs, co jest?

[x2]
Każdy, teraz się pakuj i bierz w łapy ten cash
Za*****laj na szlak po czek
Bo każdy z nas gra, choć życie jest chłodną grą
Ty też musisz tu *****nąć w nią

Mój projekt jest na szlaku po czek
VNM solo jest na szlaku po czek
Moje ziomy są na szlaku po czek
Twoje ziomy są na szlaku po czek
Chłopaku bądŹ na szlaku po czek
Ta, aha, ta, VNM, studio Forteca
Elbląg, Warszawa, 2007, na szlaku po czek
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo