Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Wiesz kto jest tu, Gural alias Bengu
Człowiek z betonowych gór
Ze mną w chuj hip-hopowych głów
To moi kolesie wychowani w ciemnym lesie
Śmigam w ciemnym dresie, w ciemnym Mercedesie
W pewnym sensie gram se, nie tnę się
Daję radę w interesie
Siedzę w studiu tak jak w Mesie orliter
Pytasz mnie co widzę? wielki las dookoła
A jak spluwam na ziemię mam ślinę czarną jak smoła
To twardych nokautów szkoła, bit konkret
Kręci jakbyś sypał kokę, Gural i kokiet
Rymy od PDG drani, Wonder & Mechanic
Ciągle zajarani prądem co razi w bani
Wątek przed nami, otwieram kolejne drzwi
Z prawdą vis-a-vis, PDG i DV

[refren angielski]

[zwrotka angielska]

[refren angielski]

[zwrotka angielska]

[refren angielski]
Aha, ta, VNM
Na szlaku po czek, 2007

Miałeś plan, wdychasz blanty dla kabony
Mój plan to był za hajs być na*****iony
Ty żeś zjarał sam blantów tony
Twój plan nie działa, mój działa jak nawalony
Roz*****iam hajs z tymi, co chcą BBC bluzy
Plazmę w kiblu, ta, DVD w jacuzzi
A vis-a-vis z willi drzwi kluby
Cristal w klubach, chcą pić ***** Cris jak Luda
Ja wydam sto złotych na bibę, ok
Mogę wydać sto funtów na bilet do UK
Ale na twoją popelinę no, ej
Mogę tylko wydać 50 centów jak Emimen i Dre
Swoje rady to zachowaj dla kumpli ziomek
Twoje rady jak kondomy - na ***** mi one?
Jestem na szlaku po czek chłopaku
Ty weŹ się spakuj, wypieprzaj z rapu
I weŹ też spakuj swoją pizdo płytę
*****ysynu spakuję cię jak plik win-zipem
Taa, wielu w rapie zamiast vibe'u ma hajs
Ale złap ten vibe, kiedy VNM łapie ten mic

Każdy, teraz się pakuj i bierz w łapy ten cash
Za*****laj na szlak po czek
Bo każdy z nas gra, choć życie jest chłodną grą
Ty też musisz tu *****nąć w nią

Czy chcesz walić w klamę ten koks
Czy odkładasz na mieszkanie
I o pannę się troszczysz
Bo już ma poranne te mdłości
Czy chcesz zalać pałę zazdrości
Bo może masz prze*****ne w miłości
Czy zwiedzić Stany, czy gościć
Na wyspy, gdzie są palmy i panny dla gości
Jechać z ziomem vanem do Moskwy
Melanżować miesiąc
I dla jaj przeszmuglować trochę fajek do Polski
Czy mieć wy*****ne na koszty
I kupować nowy perfum prosto po reklamie Lacosty
Zrealizować plany młodości
Jechać sobie w Alpy czy Tatry
Wziąć narty na stok
Czy blanty te kopcić
W kasynie grać w karty czy kości
Rzucać w ludzi sztonami ze złości
Czy pić litrami ten Bols i palić Malborsy
Niczego swego nie dostaniesz bez forsy

[x2]
Każdy, teraz się pakuj i bierz w łapy ten cash
Za*****laj na szlak po czek
Bo każdy z nas gra, choć życie jest chłodną grą
Ty też musisz tu *****nąć w nią

Po co ci jest ta świnka skarbonka?
Roz*****iesz ją przy pierwszej zbitce na bonga
Po bongu kupisz pizzę i bronksa
I tak ci zniknie ta forsa
Każdy chce być na szlaku po czek, wiem chłopaku
Ale narazie ty zostawiasz ten czek na szlaku
A znam typa, co cash ma tu
Trzyma go sztywną ręką, jakby miał rękę na temblaku
Ta, ja nie daję pauzy w rajdzie po sos
Otwieram okno na świat jak Windowsy Microsoft
Chcę hajsu mieć ponad stan
Zupełnie, jak tatuś Paris i Donald Trump
Wy promujcie te swoje płyty, plakaty powieście w porę
Zatrzymam twoje ruchy, lepiej spiesz się koleś
Zrób ruch w poniedziałek, się dowiesz we wtorek
Że zatrzymałem ruch jak w mieście korek
Typy swój Eden tu chcą, czują, że czas
Wziąć kredyt na dom i furę na gas
Walcz o swoje jak w woju kot o kojo
Jak o bojo gnoje
Zróbmy ten hajs, zróbmy ten hajs, co jest?

[x2]
Każdy, teraz się pakuj i bierz w łapy ten cash
Za*****laj na szlak po czek
Bo każdy z nas gra, choć życie jest chłodną grą
Ty też musisz tu *****nąć w nią

Mój projekt jest na szlaku po czek
VNM solo jest na szlaku po czek
Moje ziomy są na szlaku po czek
Twoje ziomy są na szlaku po czek
Chłopaku bądŹ na szlaku po czek
Ta, aha, ta, VNM, studio Forteca
Elbląg, Warszawa, 2007, na szlaku po czek
Szad :
Piszę po nocach... Czasem bez skreśleń jak Mozart..
Widzę to w oczach tubylców z okolicznych moczar.
Mówią mi "Nie odkładaj pióra , bo rap akurat potrzebuje tych , co przędą grubą sieć jak tarantula, bo. Dać Ci mikrofon to jak zlecić coś komuś."
Zawsze miałem świętych ziomów- byli jak "Święci z Bostonu"!
Czasem pomogłem coś komuś innym razem ktoś pomógł
I tak wdzięczność do zgonu trochę jak w GhostDog'u..
Są znowu...! Kipi atrament , a rapy ukochane są dla nas koranem.
Skończę to jak Mahomet ranem. Tematy same płyną wszechoceanem,
Skuma to Do 3% Amen! 3W Fokus...!
Synu otóż mamy to coś , co kręci do tyłu globus.
Z tylu pokus , w tych akurat nie da się nie przykuć wzroku.
Mimo tego syfu wokół. Mimo krzyku wrogów.
Warkotu silników , smogu , precyzja jak chirurg w oku..! Ha..Ha..Ha!

Pork :
To był kraj bez kamer , bez akcji w stylu Kain i Abel.
Martwy gajer wisiał w szafie, jakby za karę.
Patrzył jak martwym się kładę , a rankiem znowu zmartwychwstaję.
Szły kolejne paczki fajek od kumpla matki taniej.
Wtedy nie mógł mieć każdy nike'ek zapach trawki w pubie.
Był czymś normalnym jak to ,że flow na kartki kładę.
To były dni kiedy mi wyznaczył kierunek bit
I spelunek dym , nikt i nic nie mówił jak żyć mam.
A dziś biegnę wciąż ,wszędzie proch , czuję wszędzie swąd!
Patrzę w górę , jakby stamtąd ktoś spuścił setkę bomb.
Choć nie jestem księdzem to. Wiem ,że nie odpędzę klątw!
Biegnie rok niezmiennie zresztą , jest tu biednie wciąż.
Jeden sprzedaję nienawiść , drugi kupuje miłość.
W świecie gdzie musisz zabić , by odebrać coś siłą.
Kolejny ranek i choćbyś miał jak Willas talent.
Może zabrać Cię ta gra szybciej niż Ridla ćpanie!

Fokus:
Sprawdź ten flow. Mam w sobie go na sto procent!
Skąd? Skąd się wziął? To nieokiełznane moce.
W innej epoce - konie , karoce spienię i spocę.
Pędzę przez dnie i noce. Sprawdź to i oceń!
Sprawdź ten track koło wbija takt.
Po drodze od lat, stu procent to znak
Ja ściągam wodze , wychodzę i widzę jak się nie wyswobodzę bo tak !
Bo to trwa od lat tam skąd pochodzę...Sprawdź ten skład.
Oddaję twojej załodze cały ten świat bez wad.
Który przesadnie przesłodzę.
Mam w sobie żar i dar i sam sobie czwarty wymiar spłodzę.
Bo jestem Bogiem i mogę! I uwierz we mnie- nadchodzę!
Myśmy to robili , kiedy nie było debili. A nie było chwili , żeby ich nie było. Czyli wtedy kiedy żeśmy zaczynali. Znali nas ze styli!
Byśmy ze stali oni byli mili. Myśmy odkrywali jak Salvador Dhali.
Oni nas pytali co tam jest w oddali ?
Myśmy to sprawdzali, potem przynosili im i oddawali.YoŁ!
Sprawdź ten flow! Mam go w sobie na sto procent.
Wiem skąd się wziął. To wysoce nieokiełznane moce.
I była wojna jest pokój
Nie przewidziałeś proroku to Trzeci Wymiar i Fokus...!

Nullo :
Nigdy nie mówię nigdy , bo nigdy-nigdy nie jest za późno bracie.
Kładę te rymy na kartkę tak jak malarz swe cienie na płótno kładzie.
24 godziny na dobę tworzę to morze zwartych słów.
Do mieszkań zanoszę nowiny, na które wylewam prawdy tusz.
Szukam bratnich dusz, co wykrzesują z martwych słów
Pojebany Animusz jak Canibus na papirus.
Spójrz..Dla Ciebie to kartki bzdur , dla mnie to czarny blues.
Nie masz jak Mastiff kłów. A szczekasz jakby to były walki psów.!
Zakładam na Ciebie kaganiec , zaczynam kazanie!
Mam manie na pranie.
To siada na banie , na pamięć jak Szada gadanie.
Nie lecę na famie to tanie.
Codziennie to nowe dodane zdanie.
Niezmiennie rzucamy kamienie na szaniec.
Codziennie to samo pytanie pada ,dlaczego dziś każdy gada Bragga ?
Szad , Null , Pork, Smok tną brawurą pod prąd.
Flow gra tu , bo non stop wciąż naturą folklor.
Niepokonani jak Fort Nox , czy Boston Celtics!
Dzień dobry Polsko my robimy tak - jesteśmy MC'S

[x4]
Ej, robimy to tyle lat, ilu z was robi to taki szmat czasu
Ilu z was kradnie czas (patrz graczu)
Łatwo pomylić brak smaku z unikatowym gustem
Oryginał z odbiciem w lustrze, iluzje z pół-snem
Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
I kiedy wchodzę w taki bit musisz wiedzieć co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Dlatego poczuj luz olej pierdolony stres
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł

Wielkie Joł dwie litery widac kto robi show
A przy tym jest do bólu szczery
Wielu nas nie nawidzi, My przejmujemy stery
Kto dał Ci rap za free weź to sobie ziomuś przelicz
Oni mowią, że to wszystko jest tak proste szybkie łatwe
Ale hip-hop to nie tylko luźny czub czy tag na klatce
Lubie luźny rap na ławce i w studiu w innej gadce
To Tuniziano B.R.O wiesz kto już trzęsie miastem
Robie to na zajawce kocham to całym sercem
Nie pytaj mnie o stawke bo nie jeżdżę białym Mercem
Wrzucam na pętle więcej niż nie jeden myśli ziom
Zacieram ręce i zabójcza broń Wielkie Joł!

Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
I kiedy wchodzę w taki bit musisz wiedzieć co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Dlatego poczuj luz olej pierdolony stres
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł

Podziały w rapie zaczynają mnie już wkurwiać
Więc znowu biorę papier a potem siadam do biurka
Wiem czego chcą podwórka to rap najwyższa półka
Ktoś go wrzuca na słuchawki a ktoś na cztery kółka
Ja wchodzę do studia no i znów kładę scieżki, tam
W podziemiu grałem już mainstream lecz to dalej miejski drum
Dlatego wiesz mi man, ten rap spada jak grom
Zaciskam pięści, biegnę na tron Wielkie Joł

Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
I kiedy wchodzę w taki bit musisz wiedzieć co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Dlatego poczuj luz olej pierdolony stres
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Rzucam palenie jak Rokita politykę
Dbam o gardło, bo warto dbać o technikę
Techniczny jak Lincoln
Który gdzie nie trzeba pchał tytoń
Ja czyszczę organizm z toksyny
Zaczynam regenerację, odzyskuję smak, węch
Przerzucam go na papier
Bo mam smak patrz jak pracują receptory
Słodki, gorzki, kwaśny i słony i ten co dewastuje mikrofony
Opluwam je, soczystą mam mowę, a to nie konwencja partii
Tylko soczysta zdrowa, jak miąższ pomarańczy, sok z marchwi
Mowa nie trawa, twarda jak Lee Marvin
Bo pod językiem błyszczy mi ostrze
Nie potrzebny mi ochroniarz żaden Kevin Costner
Studio czy koncert, mikrofon w ręce
Kiedy pan Emade wali w werbel hi-head to tętno, stopa to serce
Więc czas wypłukać Ci ucho cudowną nutą
Jak pędzel o płótno krew uderza w skronie
Panie panowie główne danie na stole
T do W do R do Z Y W i O

Czujesz głód wilczy masz apetyt
Skurcz serca ściska Ci przełyk
Nie licz kalorii, nie marz o diecie
Hi-head to tętno, stopa to serce (x2)

Rozgrzewam zastygłe serca jak płomień
Pan Hrabia Miód za mikrofonem, Pan Fenomen
Mam to na papierze od pisma Przekrój
Kieszenie mam puste, a głowę pełną dźwięków
Tworzywo kuriozum na podium numer jeden
Mamy dynamity w sercu, co nie zestarzają się jak Pentium
Zamiast łykać centrum, by nie tonąc w toksynach
Pożeram karczochy, awokado, szpinak
Wszystko spływa ze mnie jak mydlina
To siła jak wytrysk, płyną litry toksyn z definicji
Choć to nie misja bo to nie publiczna telewizja
Co uczy gwiazdy jeździć na łyżwach
To żadna zadra, trauma, to sztuka kulinarna dźwięków i słów
Której nigdy nadmiar, bo mamy smak
Patrz kto jest szefem kuchni, by dbać o smakowe kubki
Nic z puszki, nic z mikrofali
Gdy rozum śpi, budzą się koszmary
Pizza Hut, Coca-Cola, Mc Donald`s
Potas, magnez, miecz to mego serca zbroja
I krew na ostrzu miecza
Szef kuchni poleca magiczny specjał
Nie ma chwili do stracenia
Więc potem zaczyna się teraz, teraz to potem
Ten bas to żołądek
Pan Emade wali w werbel, hi-head to tętno, stopa to serce
Piano aorta, gitara Fender, czas nakarmić serce

Czujesz głód wilczy masz apetyt,
Skurcz serca ściska Ci przełyk
Nie licz kalorii, nie marz o diecie
Hi-head to tętno, stopa to serce (x2)

My mamy smak…
1.Nie da sie zatrzymać świra bo to diabelskie nasienie
Bania dla niego wiezieniem , ten czeka na uwolnienie
Czesc , siema , czolem wszystkie niegrzeczne dzieciaki
Wolicie walić dragi niz wpierdalać te lizaki
Bo to daje dobra fazę , bo to daje stan błogości
Załamanie świadomości , ciężki powrot do rzeczywistości
Nie zatrzymasz pojebanca nie zalozysz mu kagańca
Bo wpierdoli Ci palca , Ej malolat ,
Niech tamten wyskakuje z telefonem , Jebać to !
Jebać konsekwencje ziomuś . Ty patrz jaki to lamus
Tobie bardziej to potrzeba , na gruby melanż wiec okazji nie lekceważ
Kupisz kratę browców i zaprosisz kurwiszony
Mamy nawet doby pomysl wiec lepiej dobrze pomyśl
Zapraszam do krainy w której nie ma żadnych reguł
To rzeczywistość w której nie dba sie o zaden szczegół

REF. x2
Twoja bania bardzo rozjebana
Nie opieraj sie tylko przyjmij do wiadomosci
Ta psychoza działa jak narkoza
Złapała Cię w sidła to nie będzie mieć litości

2.Pytam tym co na przypał świata przyjdzie nowy bonus
W postaci telefonu zrób to wyjebany z domu ziomuś
Ręce swedza ty nie możesz sie powstrzymać
Jak dziewczyna sie wypina czeka na ciebie ta mina
Bez znaczenia to ze jedziecie razem w tramwaju
No bo ty jesteś na haju zabierz ja do swego raju
Halo ? Czy mnie slyszysz chyba faza schodzi
Dopierdolić nie zaszkodzi , życie trzeba se osłodzić
Ty bardzo lubisz grzeszyć a ja jestem by Cię wspierać
Mozesz mi zaufać po to ma sie przyjaciela
Wiec do dziela, dzisiaj w planach mamy niezle bydlo
Wyjdzie z worka szydlo bo wiele sie dziś wgryzło
Balet i kradzieze , szybki seks, narkotyki
To dzisiaj smakolyki (po)popalone styki
Wiec zapraszam do krainy w ktorej nie ma zadnych regul
To rzeczywistos w ktorej nie dba sie o zaden szczegol

REF. x2
Chcesz stawiać szereg pustych dat
Ja siedem tłustych lat mam przed sobą
Kroczę PDG drogą
Pogoń za peklem pierdolę, wolę tempo własne
PDGyo znowu nad miastem
To jasne jak słońce
Jak u Fokusa powierzchnie tnące
Proste, na mikrofonie rządzę
Są z tego jakieś pieniądze
I co z tego że mam kiedy gram koncert?
Nie bądź głupi,
Każdy lubi tłuste sztuki
Każdy lubi bitu puki,
Każdy lubi boogie-woogie
Hity jeden za drugim
Dzisiejszy wieczór może być w chuj długi.
Nie wiem co mi pisane,
Wiem że mam gadane
Jak upadne to wstane, mają przejebane wacki
Jak Gural robi rap tracki, chodzą po stole suwaki
Pełna wixa ja Kawasaki.

REF:
To ten styl, ten flow, to ten rap, ten bit,
To ten typ tu jest – Guralesko
To dla ulic, klubów, rym dla hip-hop ludu
PDG łubu-dubu, wiesz jak jest yo?

Licz się ze słowami ciulu,
Mówi Gural z plemienia królów
Choć nie mam szafy garniturów.
To dla ludu, to chłód lodu, słów exodus
Szczery do bólu, szczerze do przodu.
Czytałeś kiedyś Franza Kafkę?
Przypalam trawkę
Podbijam stawkę
Opuszczam osiedlową ławkę
Zwiększam adrenaliny dawkę, nabieram tempa
Pizgam rymy niczym orędzie Glempa
Krzyczę, krzyczę – bracia zrzucajcie pęta
Jak Wal-E. Dobrze wiem gdzie jest pointa.
Ciesz się tym co masz, patrz w twarz
W odbicie w lustrze, moje rymy są coraz tłustsze
Gural i kuzyni, niż Whoodini mam więcej sztuczek
Hip hop kluczem – tak się uczę.

REF:
To ten styl, ten flow, to ten rap, ten bit,
To ten typ tu jest – Guralesko
To dla ulic, klubów, rym dla hip-hop ludu
PDG łubu-dubu, wiesz jak jest yo?

Wybija północ, Gural robi rumor
Gural sunie z dumą, no bo Gurale tak lubią (???)
Tańcz głupia tańcz, walc, chcesz to walcz
Rzucam... kolejny pancz, słabych mcz zjadam na lunch
Strzelam do tarcz, chcesz to marszcz czoło
Yo ty pało, pierdoło, ciągle ci mało
Parę słów o tym że gadam do bitu
O tym że nie żenie kitów, ja i kilku zawodników
BIT klepie
BAS telepie
RYM kleje
Buja dekiel, tutaj każdy chce mieć lepiej
Więc każdy chce mieć pekiel, tu każdy chapie
Tu rap lekiem, tu każdy chce być rap człowiekiem
Każdy chce pić nektar, każdy chce być selecta
Na widoku, sens z boku, jak sekta, daj spokój...

REF:
Ja rozpierdalam gadką, jak to?
Tak to hula Stanton Traktor, to rapredaktor
Robię tak to. Jak reaktor w Czarnobylu
Zakażam skurwysynów chmurą stylu.
Zrób sobie ziomek , sumienia rachunek
ile złego kosztowało dbanie o twój wizerunek
który jest tylko pozorem , kiedy ego twoje chore
kiedy zmienią się nastroje , tak to bywa
kamieniami rzucają , ci co sami mają na sumieniu rany
ale drogą zakłamania idzie dalej człowiek mały
przyznać się do błędu , to wielkości przejaw stary
Sam nie byłem ideałem , ale miałem konsekwencję
wyciągałem zawsze wnioski , aby czyste były ręce
czego dałeś ludziom więcej , pomocy czy krzywdy
wyrzuć trupa spod podłogi , ulecz na psychice blizny
wielokrotnie pomagałem , brat wykorzystywał dobroć
potem lekceważył mnie , nie bacząc na swoją godność
w końcu zaczął mnie oczerniać i odwrócił się plecami
może w końcu się połapie, zalega z rozliczeniami.

Droga do zbawienia , rachunek sumienia
Żal za grzechy i pokuta na lepsze Cię zmienia
Doceń moc pokory i moc wybaczenia
nie duś w sobie tego , walcz o swe marzenia
Weryfikuj błędy, intencja poprawy
zadość uczynienia oraz do czyszczenia karmy
pracuj tu nad sobą i stawaj się lepszy
Rachunek sumienia drugi etap pierwszy.

Jeśli jarasz ,to weź parę buchów z joy'a
włącz ten kawałek i pierdolnij się do koja
teraz zgodnie z sumieniem zrób porządek w swojej głowie
pomyśl na spokojnie co myślisz sam o sobie
ja tak często robię , i nie tone zachwycie
zamiast mnie za małolata scenariusze pisze życie
nie wszystko idzie tak jak kiedyś planowałem
nie wszystko , wsiada, już za pierwszy strzałem
więc dupnij jeszcze chmurę i dobrze wyśpij się dziś
byś mógł od rana na nowo w bój iść
odmulić słabości pseudo kumpli pasożytów , zarobisz pieniądze bez przypału i bez zgrzytów
niech swoje szare życie nabierze kolorytu i weź nie pierdol mi tu że nie dajesz rady w życiu
dupnij jeszcze chmurę i zrób jeszcze rachunek , czy bogacisz swoje wnętrze
czy tylko wizerunek
czy pracujesz na to , by być kimś tylko na pokaz
wystrojony w modnych ciuchach , fryzurce i skokach
zastanów się chyba że jesteś naćpany , po dniach ostrych melanży kładziesz się spać pijany
powtarzasz sobie ciągle że jesteś zalatany , jeśli jesteś w takim stanie
porzuć refleksie i plany , musisz w tym momencie zrobić do siebie dystans
prowadź swoje życie byś sumienie miał jak kryształ.

Droga do zbawienia , rachunek sumienia
Żal za grzechy i pokuta na lepsze Cię zmienia
Doceń moc pokory i moc wybaczenia
nie duś w sobie tego , walcz o swe marzenia
Weryfikuj błędy, inwencja poprawy
zadość uczynienia oraz do czyszczenia karmy
pracuj tu nad sobą i stawaj się lepszy
Rachunek sumienia drugi etap pierwszy.
1.Paluch
Bezkonkurencyjnie rozpierdalamy dziś bank
Podziemnie, nielegalnie puszczamy tracki na szlak
Nie ma możliwości żebyś rozjebał nasz plan,
Bo podziemnie, podziemnie my działamy cały czas
Jak dobry kwas poruszamy wyobraźnię
Jak kokaina lepsi od innych wyraźnie
Jak extasy gwarantujemy jazdę, ale nie wczuwaj się,
Bo napierdalamy w rapie
Znowu kradnę złudzenia tym, co mieli nadzieję
Marnym raperkom blokujemy miejsce
Całodobowa noc jest dla lamusów karą
Kontroluj gadkę leszczu, bo wpadniesz kurwa w amok
Nie było cię, nie ma i nigdy już nie będzie
Zostaniesz tam, gdzie jesteś, a my jesteśmy wszędzie
Ty stoisz na koncercie anonimowy hejcie
Ja pluję tobie w ryj, choć stoisz w dwudziestym rzędzie

Ref; Podziemnie dożywotnio hardcore
Podziemnie reprezentuję miasto
Podziemnie wychwalam swój styl
Podziemnie puszczam w miasto syf
Podziemnie dożywotnio hardcore
Podziemnie reprezentuję miasto
Podziemnie wychwalam swój styl
Podziemnie puszczam w miasto syf

2.Słoń
Pod sceną darcie mordy miesza się z hukiem membran,
A na backstage'u płynie chlor i płonie Amsterdam
Nikt z nas nie gustuje w trendach, które narzuca TV
Dla mnie Breed, Eazy-E i Mac Dre są wiecznie żywi
Tu zwykłe "przybij pięć" jest oznaką szacunku
A międzyludzkie więzy są trwałe jak ściany bunkru
Wizerunku synu nie zbudujesz na kłamstwie
Podziemny rap, jesteśmy autonomicznym państwem
Na zawszę pierdolę frustratów i hejting
Forumowi znawcy, życiowe cipy, fake'i
Wasze panienki, wasze siostry i matki
Myśląc o mnie masturbują się frontem mojej okładki
W górę flaszki, wóda, łycha, gin,
Klin klinem, płynę jak krew w Zatoce Świń
To Poznań, Yarra Mean, robię to jak bej
Aifam Klika, WSRH, Wuchta Wiary Tej

Ref; Podziemnie dożywotnio hardcore
Podziemnie reprezentuję miasto
Podziemnie wychwalam swój styl
Podziemnie puszczam w miasto syf
Podziemnie dożywotnio hardcore
Podziemnie reprezentuję miasto
Podziemnie wychwalam swój styl
Podziemnie puszczam w miasto syf

3.Sheller
Tu każdy wers płonie jak przed laty Belfast,
40 rozbójników, wszyscy równi, nie ma herszta
Mój rap nie selldown rozdziera niebo niczym piorun
A pizdom pozostaje wylać frustrację na forum
My to podziemny ruch oporu, żywy zapalnik
Niby nie fajni, choć nasze ksywy wciąż słyszysz
Odpowiedzialni za rozpiździaj na mieście,
Nie igraj z naszym rapem, bo to w chuj niebezpieczne
Nade mną nieba bezkres, na bicie semtex hulam
Choć semper fidelis, oni chcą bym upadł
Wciąż tutaj i dobrze wiem, że się uda
Choć psioczy za plecami niejeden miękki kutas
Z dala od półprawd i tych ściemnionych linijek
Dwa zero dziesięć, poznańska ekspansja na rynek
Mam nawinąć - nawinę, i nie minie mi to szybko
Brudny hip-hop, dedykowany miejskim fyrtlom

Ref; Podziemnie dożywotnio hardcore
Podziemnie reprezentuję miasto
Podziemnie wychwalam swój styl
Podziemnie puszczam w miasto syf
Podziemnie dożywotnio hardcore
Podziemnie reprezentuję miasto
Podziemnie wychwalam swój styl
Podziemnie puszczam w miasto syf
7.15, słyszę telefonu skowyt
jednak to nie budzik mnie obudził, a ból głowy
co się ze mną wczoraj działo, kur* znów nie pamiętam
znów urwał mi się film, znów taśma pękła
miałem napisać rotę wczoraj, ale olałem to
bo delikatnie mówiąc trochę zabalowałem, o!
nie mogłem sobie darować, jak mogłem zaniechać
ale konsekwencje trzeba ponieść, do studia muszę jechać
szybki prychol, mocna kawa i może na drogę bat
Big Pun w słuchawkach, Twinz
boże w kółko mogę tak
w windzie wali mułem
sąsiad z dołu, Ty, stary ubek
za małolata wzywał tu na nas psy
na dole peter żul chce bym coś dorzucił
pewnie znowu byłoby naszczane w windzie jakbym wrócił
może bym dołożył, ale jestem pusty w ryj
zresztą jak się lubisz złożyć, odurzyć, za swoje pij
myśli, że jestem gwiazdorem bo widział jak tu robię klip
to jest chore, ale nie zrobię z tym nic
na ławeczce dyktę chlają stare dziadki obok piaskownicy
gdzie małe dzieci stawiają babki
3 sąsiadki, serdeczne z okien obcinają mnie
bo mam nowy dres, jakoś dziwnie bujam się
młody człowiek moherowym wjeżdza na ambicje
na wszelki wypadek społeczniaki dzwonią po po po

pośpieszam kroki bo jakoś mnie nie bawi to
zapomniałem kur* że przed wyjściem miałem nabić szkło
idę dalej, przemierzam dobrze znane rejony
tu z każdej strony kamery, mordo jesteś namierzony
mijam sztukę, chcesz, podkopsam Ci namiar
uwierz, oddałbyś wiele żeby dostać ją w zamian
choć dziś to już dama, dalej próbuje być skromna
mieszkała dwa bloki dalej, była wicemiss Polonia
(dasz wiarę?)

wbijam do ziomka, mieszka w bloku naprzeciwko
robi bity, razem ubieramy słowa w rzeczywistość
zgrywam paczkę nowych loop'ów i do [...] zwijam się
bo za pół godziny do kabiny wbijam się
prędzej pędzę, przejeb* autobany
na przystanku pod kościołem zwalniam miejsca starszej pani
nie mam biletu, ale kładę na to lachę
chętnie bym pojechał furą, ale znów nie mam na wachę

nie ma to jak być raperem, kur* robić w Polsce rap
ciekaw jestem kiedy w końcu zacznę za to forsę brać
jeszcze tylko dwa przystanki i mam z głowy
wysiadam, i zahaczam o monopolowy
bo obowiązkowy na wtorkowy poranek jest czteropak tyskich
co by jak nie było, zawsze piwko do nagrywki
przydałoby mi się jeszcze jakiegoś ale ziomek nie odbiera
wygląda na to, że nie zapalę
na farcie pod drzwiami na dolę miszke spotykam
ma ze sobą rarytasa więc ratuje mnie i znika
dzięki ziomuś, krótka wymiana zdań
podeślę na e-mail'a bicik, nagramy ten numer, man

wbijam do studia, siemano, Marek brauner'a odpala
ja biorę sporego łyka piwa, Camela zapalam
już w kabinie wpadam w trans, w jednej chwili
więc zaczynam ładować punche jak pieprzony Billie
kolejne dzieło sztuki tu dzisiaj powstanie
możesz być pewien, nawet choćbym to dziś tu pisał na kolanie
pisał w autobanie, w pół godziny zwrotę
która będzie bujać każdym murem, skwerem, blokiem
sprawdź to!
A dlaczego robisz R.A.P i w jakim celu?
Synku by być w budynku na innym levelu
To Giovanni Dziadzia i 40 milionów głów
My Robimy Te Manewry Tu
Wciąż leje się tequila, Bóg nam zesłał niejeden bless
Nade mną bezkres pode mną Mercedes Benz
Tańczymy walczyk choć na blokach wciąż migają lampy
Wciąż palę majki i kochają mnie winampy
Bujają się Hipokampy i Hip Hop Kempy
Buja się nawet dupa Beaty Kempy
A ja bujam się jak jebnięty jadę bez spiny
Choć nienawidzą grę i gracza te skurwysyny
Wiesz co w autach jest grane, to Rock Małpy Drewnianej
Płynę jak Kapitan Nemo otoczony oceanem
Rosyjska ruletka pierdolona loteria
Ten rap materiał na Europy peryferiach gram
I nawet jeśli to kolejna losu fanaberia
Na miast arteriach hitów seria trwa

Ref.
Świat, Europa, Polska, Poznań my w środku
PDG ekipa robi tak Rap kotku
Robimy hity w sposób wyśmienity
Mieć nasze płyty to jak wygrana w dużym lotku [2x]

Na żywo z Poznania gdzie koszą kosy lasy
Kombinacja słów z bitem dla was nie tylko dla kasy
Więc zrób to głośniej niech dudnią basy
A my wszyscy wznieśmy toast za dobre czasy
Zapnij pasy tu nie wylewa się za kołnierz
Dynamicznie na bit wchodzi uniwersalny żołnierz
Bo nie trzeba wiele zbyt by mieć do tego zapał
Zastanów się 3 razy jeśli nie wiesz kto to Rafał
Na bicie Miksera ze mną Piotrek i Seba
Bo Hip Hop non stop to nasz kawałek nieba
Ulicami krążymy używając super mocy
Czasami w dzień laidback a czasem piękno nocy
I mimo że wiatr w oczy to uśmiech na twarzy
A jak czuć zapach lata to zabawa na plaży
PDG Mafija to nałóg synu
To familia kuzyni, a więc dołącz do kuzynów

Ref.
Świat, Europa, Polska, Poznań my w środku
PDG ekipa robi tak Rap kotku
Robimy hity w sposób wyśmienity
Mieć nasze płyty to jak wygrana w dużym lotku [2x]

Nie zwalniam tempa kiedy rozbrzmiewa hejnał na osiedlach
To reprezentant płynie jak żeglarz po pętlach
Czysta poezja więc konsekwencja wskazana
Yo mama mam wypite duszę na gaz
Mechanizm bragga nadal w wersji klassik
Tu byli nasi w chuju mam afisz gram podziemnie
I niezmiennie czy to na Pią Pią czy na Wildzie
Mam Alkohol, Tytoń i Zapętlony bit w tle
Gawrosz to mój Nickname, PDG to codename
Jadę jak John Wayne z koncertu na koncert
To mój flow tnie skurwysynu mam to we krwi
Z tymi co niegdyś za nich bogu dzięki
To super MC kiedy gram bywa nie wąsko
Czuję się bosko to rap cięty na ostro
I tak non stop jak Los Boys ja i moje plemię
Reprezentujemy ostatnie pokolenie ziom
Psychodela: powraca, naciera
to Psychodela Ona nigdy nie umiera [x4]

Kra Kra skurwysynu teraz sprawdź
To chore umysły, to chory psycho rap
Tak masz, patrz jak to robimy teraz
Psycho Rap nie umarł, On w nas dojrzewa
Od 2006 patrz ile to już czasu
Zegar tak tika, tak dycha jest w nas tu
Więc załóż słuchawki i wbij to se w nastrój
To jest Psych Rap, psycho fantastów
Zabastuj masz tu hardcore prosto z piekła rodem
Albowiem tak to grasuje poza grobem
Nietykalny, niezniszczalny, umysły chore
Niematerialny, nienamacalny człowiek
Pobiegnę otwieram widzę co do Ciebie nie dociera
Już dawno opanowała mnie Psychodela
Myślałeś że to koniec, że Ona umarła
Wiesz to był błąd, Ona jest niezniszczalna

Psychodela: powraca, naciera
to Psychodela Ona nigdy nie umiera [x4]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo