Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Znowu czuje Twój zapach na ustach,
gdy patrzę jej w oczy, choć to kolejna z nocy kiedy nie ma Cie
obok,
mam na wyciągnięcie ręki szczęście,
cel widzę częściej,
daje słowo oddałbym wszystko żeby dziś być gdzieś z Tobą.
Bit, pot i alkohol, wszystko się miesza,
z niektórych rzeczy nawet Bóg nas nie rozgrzesza,
krew spływa po gardle, wóda płonie jak rzeka,
a Ty gdzieś pomiędzy oddechami na mnie czekasz.
Nie mogę zwlekać z tym, to jeszcze nie moment,
nie koniec, póki monotonia mnie nie wchłonie
dopóki blask oświetla dłonie tułam się po stronach świata,
dopóki jeszcze mam do czego wracać.
Tempo zatraca, nie wiem czy wczoraj, czy dzisiaj,
marzę by nastała cisza, już nie chce mi się pisać,
częściej widujesz mnie w klipach niż naprawdę gdzieś obok,
los napluł mi w pysk, chciałbym żyć i być sobą.

Słońce jest nisko jak my, wiatr chłodzi nasze skronie
gdyby świat nie był okrągły, to byłby jego koniec.
Szorstkie dłonie ścierają pot z czoła
doby są coraz krótsze, coraz ciężej im podołać.
Boga nie wołam już, wiesz? Mam zdarte gardło.
lux ex Silesia w tętnicach carbo
Artur mnie trzyma w pionie, inaczej bym poległ
upadki są coraz głośniejsze i dziwnie znajome.
Skronie pulsują, jak tych paru miast arterie
i dzieci ślepo wierne ślepo wierzą, w co niby pewne.
Niektóre chwile są piękne, to oddech nam daje
a ich wspominanie po latach staje się zwyczajem.
Ciśnienie nie ustaje wiesz, ono wzrasta
zamiast złotówek mamy w kieszeniach korony na kapslach.
Na pamięć znamy te miasta krew obija się o krtań
jesteśmy inni, nikt nie pokochał nas do końca.
Znowu zastanawiasz się skąd w Twojej głowie myśli te
Nie wiesz sam co prawda jest
A może to co ukryć chcesz

Twój telefon jest spóźniony, wiesz, że czas mnie goni
Jade z kumplami na centrum, lubię dotyk Twoich dłoni
Ale nie po to jesteśmy stworzeni by się pieprzyć!
Twój eks to miał, wiesz, że jestem w tym lepszy
Nie, nie mogę, nie teraz, nie przyjdę do Ciebie
Kiedy będę mógł nie wiem, zorum, że mówie prawdę
Nie potrafię Ci kłamać, że kocham kiedy się uśmiechasz
Wiesz, że kocham Ciebie kiedy kładziesz się na plecach
Prawdziwa relacja, meżczyzna - kobieta
Szczera miłość
Ja, Ty, park, miejska totaleta
Wtedy jesteś sobą, potrafisz poruszyć czułą strunę
Dobra pa zadzwonie później mam Twój numer

Znowu zastanawiasz się skąd w Twojej głowie myśli te
Nie wiesz sam co prawda jest
A może to co ukryć chcesz

21 autobu wita nas centrum
Tu dziewczyny pracują dupkami szybciej niż pentium
Nocne życie
To przestało być sensacją
Za cztery paki z gracja laska robi Ci fellatio
Miejsce, pora gdzie każdy ucieka
Jak uchaty sen spływa wolno po powiekach
Ja jestem sobą nigdy jakiś autorytet
Skręcić szpryche, się nawalić to na wieczór mój priorytet
Z nikąd wrzuceni na kwatere, luźne rytmy
To rozumiem, nie tam żaden feler
Teren pod oblężeniem
2 pół litra złapaliśmy wene
Widzę pełne usta gładką cere gotową zapłacić cenę sutą
Nie ma tremy, nie czuje migreny
Piątkowe ciśnienie, gorąco, plener, nie jest problemem
Notabene bit u niej drzemie
To dla Ciebie koniec?
Tak jest, hej spadam myślę o telefonie

Znowu zastanawiasz się skąd w Twojej głowie myśli te
Nie wiesz sam co prawda jest
A może to co ukryć chcesz

7 piętro nieczynna winda, na schody wejście
Wiem, że jeszcze nie śpisz mam do tego szczęście
Nie moge się doczekać kiedy rano godzina 6 Ty obok mnie mój smak na Twoich ustach
A my tylko na tą noc, może ostatnią
Nie bój się, wiem jak lubisz...
Masz bardzo gładką...
...skórę
Czujesz mnie czujesz?
Łączy nas teraz jedno kiedy Ciebie penetruję
Hardcor, jazda na Twoich orgazmach
Zamglone oczy, ciało w spazmach...
Pierwsza okazja kiedy mogłaś sprostać swoim szczytom
Rekord pobito
Dobra Kocie teraz idź się wykąp

Znowu zastanawiasz się skąd w Twojej głowie myśli te
Nie wiesz sam co prawda jest
A może to co ukryć chcesz
Zrób sobie ziomek , sumienia rachunek
ile złego kosztowało dbanie o twój wizerunek
który jest tylko pozorem , kiedy ego twoje chore
kiedy zmienią się nastroje , tak to bywa
kamieniami rzucają , ci co sami mają na sumieniu rany
ale drogą zakłamania idzie dalej człowiek mały
przyznać się do błędu , to wielkości przejaw stary
Sam nie byłem ideałem , ale miałem konsekwencję
wyciągałem zawsze wnioski , aby czyste były ręce
czego dałeś ludziom więcej , pomocy czy krzywdy
wyrzuć trupa spod podłogi , ulecz na psychice blizny
wielokrotnie pomagałem , brat wykorzystywał dobroć
potem lekceważył mnie , nie bacząc na swoją godność
w końcu zaczął mnie oczerniać i odwrócił się plecami
może w końcu się połapie, zalega z rozliczeniami.

Droga do zbawienia , rachunek sumienia
Żal za grzechy i pokuta na lepsze Cię zmienia
Doceń moc pokory i moc wybaczenia
nie duś w sobie tego , walcz o swe marzenia
Weryfikuj błędy, intencja poprawy
zadość uczynienia oraz do czyszczenia karmy
pracuj tu nad sobą i stawaj się lepszy
Rachunek sumienia drugi etap pierwszy.

Jeśli jarasz ,to weź parę buchów z joy'a
włącz ten kawałek i pierdolnij się do koja
teraz zgodnie z sumieniem zrób porządek w swojej głowie
pomyśl na spokojnie co myślisz sam o sobie
ja tak często robię , i nie tone zachwycie
zamiast mnie za małolata scenariusze pisze życie
nie wszystko idzie tak jak kiedyś planowałem
nie wszystko , wsiada, już za pierwszy strzałem
więc dupnij jeszcze chmurę i dobrze wyśpij się dziś
byś mógł od rana na nowo w bój iść
odmulić słabości pseudo kumpli pasożytów , zarobisz pieniądze bez przypału i bez zgrzytów
niech swoje szare życie nabierze kolorytu i weź nie pierdol mi tu że nie dajesz rady w życiu
dupnij jeszcze chmurę i zrób jeszcze rachunek , czy bogacisz swoje wnętrze
czy tylko wizerunek
czy pracujesz na to , by być kimś tylko na pokaz
wystrojony w modnych ciuchach , fryzurce i skokach
zastanów się chyba że jesteś naćpany , po dniach ostrych melanży kładziesz się spać pijany
powtarzasz sobie ciągle że jesteś zalatany , jeśli jesteś w takim stanie
porzuć refleksie i plany , musisz w tym momencie zrobić do siebie dystans
prowadź swoje życie byś sumienie miał jak kryształ.

Droga do zbawienia , rachunek sumienia
Żal za grzechy i pokuta na lepsze Cię zmienia
Doceń moc pokory i moc wybaczenia
nie duś w sobie tego , walcz o swe marzenia
Weryfikuj błędy, inwencja poprawy
zadość uczynienia oraz do czyszczenia karmy
pracuj tu nad sobą i stawaj się lepszy
Rachunek sumienia drugi etap pierwszy.
Nie daj się zgnoić, pobić zrobić zerem
zamknięty w czterech ścianach z casperem hauserem
tu sił połączenie oto jest klasyczna fuzja
ski skład nie iluzja i to nas wyróżnia

Prawdziwe relacje jak w fachowym dokumencie
nie mamy scenariusza to nie gówno pod napięciem
bez rozdmuchanych afer kładę najprostsze historie
pod bębny, pętle, sampling które sam złożę i zrobię
i tak jak Paolo Rossi na hiszpańskich stadionach
oponentów pokonam, ma zawisa kurwa skona
bronie niezależność jak kobietę w ramionach
i nie znoszę pop tenora wyjącego Polska gola
jak ja was nienawidzę gwiazdeczki sceny muzycznej
pupile, hauturnicy telewizji publicznej
kanały tematyczne, najlepsza rozrywka
nowa sprzedajna dziwka przy reklamie chipsów, piwka
nakręcona pozytywka, dinozaury przy korycie
przez całe moje życie te same wredne ryje
wiecznie wdzięcznie uśmiechnięte
sprułem się konkretnie
jak oczko w pani rajtach kierowniczki.
Nie masz kabony, dajesz pogoń swój życiorys
pozbądź się dumy za te parę złotych
a na dramacie skorzysta od tabu specjalistka
mocno zaangażowana, współczująca pani Drzyzga
płacisz podatki, na kościół łożysz datki
potem nie masz na przeżycie, obiad szamiesz u swej matki
której też wiecznie brakuje
bo każdy potrzebuje
by mieć lepiej wariuje
presji tej nie wytrzymuje
a ja się nie przefarbuje trzy godziny przed występem
nie zeżre psychotropów żeby być niezłym zakrętem
który błyskawicznie, szybko wyświetli nam się ślicznie
i spierdoli wizerunek tym co robią to klasycznie
ilu takich łachmaniarzy, schizofrenicznych twarzy
źle uprawianych warzyw
byle gówno cię wysmaży.
( byle rym dla rymu ilu takich skurwysynów )
długo by wyliczać
dziś znów bierze mnie kurwica.

Nie daj się zgnoić, pobić zrobić zerem
zamknięty w czterech ścianach z casperem hauserem
tu sił połączenie oto jest klasyczna fuzja
ski skład nie iluzja i to nas wyróżnia

Pomyślałeś o tym kiedyś, że człowiek musi niszczyć żeby przeżyć
tak łatwo w to uwierzyć.
Lat kilka spróbuj wytrwać
z prawdziwych biorąc przykład
jak Miodek dam Ci wykład, by zrozumiał nas dobrze
nie ważne jak zaczynasz, ważne w jakim kończysz porcie
w tym celu na tej płycie historie spisane o świcie
nieraz je usłyszycie, prawdziwe są jak życie
i jak życie pokrętne.
Słowa nie pokazuj, drżące ręce niepewne
od ciebie zależy, czy wytrwasz w tym piekle
z kim swe siły połączysz, do jakich celów dążysz
za stadem nadążysz, czy stado wyprzedzisz
zatrzymując się w miejscu, na stojąco już leżysz
i z każdej strony ataku się spodziewaj
wierz w prawdziwą przyjaźń i nigdy jej nie sprzedaj
bądź czujny, uważny obserwują cię świnie
a największych frajerów ma się przeważnie w rodzinie
my z Peją wierzymy, że sobie poradzimy
stojąc plecami do siebie tyłów swoich bronimy
a ten co miał zamiar tak bardzo nam zaszkodzić
będzie musiał to przyjąć i z faktem się pogodzić
że jedyne co możesz, Mikołaja opierdolić.

Nie daj się zgnoić, pobić zrobić zerem
zamknięty w czterech ścianach z casperem hauserem
tu sił połączenie oto jest klasyczna fuzja
ski skład nie iluzja i to nas wyróżnia
Nie daj się zgnoić, pobić zrobić zerem
zamknięty w czterech ścianach z casperem hauserem
tu sił połączenie oto jest klasyczna fuzja
ski skład nie iluzja i to nas wyróżnia
Nie daj się zgnoić, pobić zrobić zerem
zamknięty w czterech ścianach z casperem hauserem
tu sił połączenie oto jest klasyczna fuzja
ski skład nie iluzja i to nas wyróżnia
Nie daj się zgnoić, pobić zrobić zerem
zamknięty w czterech ścianach z casperem hauserem
tu sił połączenie oto jest klasyczna fuzja
ski skład nie iluzja i to nas wyróżnia
Twoja lewa, twoja lewa, twoja lewa, prawa, lewa x4

[Refren]
To ta wojna, którą musimy wygrać, jesteśmy jak z jasnego nieba grom
To ta wojna, którą musimy wygrać, a słowa to nasz broń, broń.
To ta wojna, którą musimy wygrać, jesteśmy jak z jasnego nieba grom
To ta wojna, którą musimy wygrać, a słowa to nasz broń, broń.

[Mioush]
Bo system nas niszczy, co druga dzielnica piszczy,
Marzenia i wena dogasają dziś pośród zgliszczy,
To blitzkrieg, odpowiedź to ruch samoistny,
Za to, że chcieli wziąć se nasze isty,
Ja formuję myśli, formuję ich pododdział,
Wyruszam na parlament a mic płonie jak pochodnia,
Tak z sekund na minuty, a z nich na godziny co dnia
Za minimum socjalne, a maksimum zbędnych rozpraw
Postaw na szali tych co nas okłamali
Tych co porozkradali, resztki czego tu nie było
Postaw wraz z nimi tych, których nam zabrali
Żyjących ulicami i wiedzących co to miłość
To sterty papierów i tony ambicji
Przeciw rządom, ich poglądom i którejkolwiek z koalicji
Przeciw błędnym zasadom i zakłamanej policji
Wypowiadam wojnę, tym, którzy chcieli nas zniszczyć

[Refren]
To ta wojna, którą musimy wygrać, jesteśmy jak z jasnego nieba grom
To ta wojna, którą musimy wygrać, a słowa to nasz broń, broń.
To ta wojna, którą musimy wygrać, jesteśmy jak z jasnego nieba grom
To ta wojna, którą musimy wygrać, a słowa to nasz broń, broń.

[Wilku]
Życie jest walką, życie jest grą
Wilku WDZ uderza jak z nieba grom
Odbezpieczam swoją najgroźniejsza broń
THC uderza w skroń, zbieram plon
Wojna wciąż trwa, ziom, wybierz stronę
Babilon płonie, czas odebrać koronę
Bestia na tronie, krwią splamione dłonie
Tarczą mą Bóg, mój początek i koniec

[Bilon]
Miejska partyzantka, sępów ulicy
Front, Hemp armii krok, wyzwolony głos
Kolejny cios, uniwersalny żołnierz
PPP człowiek, umysł to pistolet
A słowa to naboje, rewolucyjny projekt
Zaciśnij pięść, likwiduj paranoje
Walka ta jest grą o swoje
Wszystko co mam dają mi te boje
Elo, elo, elo

[Refren]
To ta wojna, którą musimy wygrać, jesteśmy jak z jasnego nieba grom
To ta wojna, którą musimy wygrać, a słowa to nasz broń, broń.
To ta wojna, którą musimy wygrać, jesteśmy jak z jasnego nieba grom
To ta wojna, którą musimy wygrać, a słowa to nasz broń, broń.

[Bas Tajpan]
Twórcy systemu, jeden przed drugim
Cisną nam ten sam kit, ten sam kit
Że wszystko pięknie, że będzie lepiej
A jest ten sam syf, ten sam syf
Opowiadają, że są szanse, możliwości
Że idziemy w przód, że idziemy w przód
A tak naprawdę z każdego ich słowa
Bije siarki smród, ten sam smród
Getta jęczą, ale wrzą pod założonym jarzmem
Opowiada się pierdoły wyciszając sprawy ważne
Nie wśród polityków bohaterów ma podwórko
Każdy poza prawem, bo ten prawy okazał się błaznem
Tak to już jest, prawda jest tylko jedna
Nie owijaj w bawełnę, przejdź prosto do sedna
Pamiętaj fakt to fakt, a brednia to brednia
Jedna jest racja, tak jak miłość jest jedna

[Refren]
To ta wojna, którą musimy wygrać, jesteśmy jak z jasnego nieba grom
To ta wojna, którą musimy wygrać, a słowa to nasz broń, broń
To ta wojna, którą musimy wygrać, jesteśmy jak z jasnego nieba grom
To ta wojna, którą musimy wygrać, a słowa to nasz broń, broń.

Twoja lewa, twoja lewa, twoja lewa, prawa, lewa x4
1. Hektolitry spermy w nastoletnich prostytutkach
Seksturystyka, oferty w podróży biurach
Podstarzali pedofile stoją nadzy w białych futrach
Ulice Tajlandii za grosze dają ubaw
Zaguebieni ludzie przez media wpędzani w kompleksy
Nie chcą być sobą, chcą być kimś, musza być lepsi
Dziewczyna chce mieć jaja, jej chłopak chce mieć piersi
Będą pierwsi i będą kochać swoje dzieci tej
Planeta śmieci, ziemia się kręci
Globalne koloseum i ludzie, kibice śmierci
Znieczulona ulica, ta, witamy w rzeźni
Tu gdzie po tabletkach gwałtu wycinają nerki
Z ręki do ręki krąży hajs bez faktur
Twoje życie się nie liczy, sumienie nie gryzie sprawców
Sami tworzymy ten świat, biegniemy do upadku
To nie są mity, to fakty bez żadnych świadków

Ref. Witaj na ziemi, tu za grosze zmienisz płeć
Tu sprzedasz życie i kupisz czyjąś śmierć
Odnajdziesz siebie i zgubisz życia sens
Ziemia to piekło, stąd do nieba blisko jest x2

2. Biznesmeni w koloratkach zepsuci do bólu
Mają garba od złotych krzyży za pieniądze ludu
Z dala od podatków i od świata brudu
Kościół modli się o Ciebie, żebyś dołączył do klubu
Biedni wierni razem pod złotą kopułą
W podzięce za życie łzami marmury brudzą
Każdy z nich jest swego pana wiernym sługą
Rzemieślnicy życia, dla nich wiara jest sztuką
Co jest nauką, a co narzędziem władzy
Czy kościół to dom Boży, czy tylko zakład pracy
Czy robią to dla Ciebie, czy dla pieniędzy na tacy
Każdy z nich bez namysłu to wytłumaczy
Otwórz oczy, słuchaj ze zrozumieniem
Żyjemy w takim świecie, gdzie zepsucie jest wszędzie
Kościół to ludzie, i ludzie płacą mu pensję
Ja nadal wierzę w Boga, nie w ludzi dobre intencje

Ref. Witaj na ziemi, tu za grosze zmienisz płeć
Tu sprzedasz życie i kupisz czyjąś śmierć
Odnajdziesz siebie i zgubisz życia sens
Ziemia to piekło, stąd do nieba blisko jest x2

3. Przystanek ziemia, ziemia ludzi i planeta
Człowiek spierdolił, każdy planety tej detal
Bezinteresowność jest podejrzana
Ego istotą, zdrada za wzór stawiana
Tu każdy światły kończy na stosie, lub z kulą w czaszce
Krzyż dla proroków, kalijuga trwa właśnie
Czerń wybielona, biel poszarzała wyraźnie
Slogany ramą, ramy krata zatrzaśnie
Haruj do śmierci, krajowi oddaj co się należy
Nie wierzysz im? Na madejowym łożu uwierzysz
Wyborczy plakat, obłuda się z niego szczerzy
Oddech na karku, biegną systemu cerferzy
Sklepy szatana, Beliala supermarkety
Kupisz co zechcesz, wszystko dla chorej podniety
Za dwa srebrniki wszystkie śmierci gadżety
Parują ideały jak prawda z gazety

Ref. Witaj na ziemi, tu za grosze zmienisz płeć
Tu sprzedasz życie i kupisz czyjąś śmierć
Odnajdziesz siebie i zgubisz życia sens
Ziemia to piekło, stąd do nieba blisko jest x2
Rychu Peja SoLUfka, LA, White Hous, na powierzchni, tak

stary wyga rapu, wciąż się param tym rzemiosłem
nadal Charlie Charlie, jak u Ani Dąbrowskiej
nadal jest postęp, bo ja sam odczuwam progres
nowy rok i nadzieje na najlepszy w życiu okres
siedzę wygodnie i planuję swoją przyszłość
piszę tekst o tym, jak będzie, a nie o tym, jak było
grzeszne życie się skończyło, teraz Richi na powierzchni
z dala od bezsensu życia codziennego, wierz mi
że się odechciewa bytu, który pozbawia godności
z dala od złości, próżności i samotności
ja spragniony tej miłości, bo tak bardzo jej pragnąłem
w hektolitrach Gołdy utopiony, tak płynąłem
i sam nie wiem skąd wziąłem tę siłę, by się zatrzymać
widocznie w tym wrażliwcu drzemie niespożyta siła
chcę żyć, bo kocham życie, chociaż chciałem je zrujnować
to wychodzę na powierzchnię z boską pomocą - zobacz

i wychodzę na powierzchnię, bo na dnie nie było nieźle
chcesz, to w syfie grzęźnij, ja ci powiem - nie ugrzęznę
zwykły śmiertelnik, który błądził - dziś to pewne
że wychodzę na powierzchnię i czuję się z tym świetnie

i utrzymam się na wierzchu, chociaż ciężko być na szczycie
kariera jest jak stryczek dla tych niestabilnych, życie
bo me życie to coś więcej niż nagrywki i koncerty
moje dupy, moje kace, moje traumy, jestem dzielny!
'06 Duchowo mocny, za pożycie wielkie dzięki
nie wiem komu podziękować, że nie wleciał nóż do ręki
ten, co w rapie zdobył wszystko - walczy o swe człowieczeństwo
czarny pijar to przekleństwo, moje życie - szaleństwo
celem to Poznańskie Księstwo, gdzie na jego zapleczach
rujnowałem sobie życie, ten co z bólu wył, ryczał
nie chciał żyć, mówiąc - nic dobrego mnie nie spotka
myślał na poważnie o pobycie w ośrodkach
bo czułem tam od środka, że już gasnę, że odejdę
potrzebowałem wsparcia, gdy tak sam cierpiałem, bejbe!

i wychodzę na powierzchnię, bo na dnie nie było nieźle
chcesz, to w syfie grzęźnij, ja ci powiem - nie ugrzęznę
zwykły śmiertelnik, który błądził - dziś to pewne
że wychodzę na powierzchnię i czuję się z tym świetnie

pijąc sok żurawinowy bez wódki, odganiam smutki
życie na powierzchni - temat piękny to, choć nudny
szaleć na trzeźwo, trzeźwym okiem się przyglądać
znam radość życia, nadchodzę - pełen spontan
mroczne czasy na osiedlu, gdzie robiłem z siebie śmiecia
w moim domu wiało chłodem, ja wolałem biuro Miecia
plotkowali, że odleciał, ja odpowiem - wylądował
w mojej sytuacji każdy by się rozchorował
i pewnie bym żałował, brnął w to bagno, tak bez końca
bez nadziei na ratunek, tak człowiek zgnoić można
szczęśliwy człowiek, co w imię miłości doznał
tyle bólu, upokorzeń, że chciał umrzeć, rozpoznaj
uroniłabyś choć łzę, stojąc tuż przy mojej trumnie?
często w to wątpiłem, więc wybiera życie skurwiel
wśród bliskich na powierzchni nie masz o tym pojęcia
sama nie wiesz co tracisz, już nie mówię - bądź przeklęta

i wychodzę na powierzchnię, bo na dnie nie było nieźle
chcesz, to w syfie grzęźnij, ja ci powiem - nie ugrzęznę
zwykły śmiertelnik, który błądził - dziś to pewne
że wychodzę na powierzchnię i czuję się z tym świetnie
Dym z papierosa szczypie w oczy, wino na klipie po tym
wchodze na bal i troche na bar sypie floty,
zrenice trwaja wisze tak kosmiczne loty, zapchane nosy
wplatomaty maja liche sloty, a bankomaty oprozniam, w piatki na worki
z tymi dla ktorych smak zwyciestwa jest gorzki, nie slodki
eks to kofeta, ktos nawinal tekst o kobietach, fajne
ale nie pamietam kto to lecial, znowu zdjecie na tle fundamentu,
ej wyluzuj menciu jestem najebany nie gram tu koncertu, ale twoja mala fajna
mozemy zrobic razem sztuke, zlapie ja z tylu za dupe powiem kała banga,
a ta mala fanka wyglada jakby chciala zeby ktos ja bral do tanga,
nalana cala szklanka gdzie wiecej wody niz soku robie tu hokus pokus,
zostaje szklanka i jakas dupa z boku w szoku

Z ziomeczkami mamy nawyki, wychodzimy na stacje zoladkowa ta 0,2
na dwa lyki, my zmieniamy klub ale nie dlatego ze szukamy dup,
trzeba przyjebac tam byl kibel oblegany w chuj, znow znika pare stow, tu,
rano lapiemy wkurw ale jeszcze noc jest tu, mow, co pijemy ziomboy,
narazie piwo, inaczej bedzie po winie i wyrwiemy tylko kiedy ziomboy,
na szluga ten ziomek zippo, kolo pyta kiedy nowy klipon i z jaka ekipa
mi to nie przeszkadza, ale nie wiem synu taki kraj masz,
vive to wlaczyl raz na jakis czas i sprawdz jakie rapy gram,
sajgon w bani, jak ja wygladam tak tu jak wygladaja narkomani,
do prawdy te melanze sa tu przejebane, znowu dwie pary spodni wypadla mi nokia za 9 baniek, kurr
Raz, dwa, trzy
2011
Kandydaci na sza-sza…
Sam wiesz na kogo
Donatan
Ej, ej, ej

Synowie neostrady, córy "Sex and the city"
Tu wasz Mister Nobody, tu MC Nic Na Niby
Pary z labradorem, sztywne jak taboret
Zaczepiam was na mieście pytając, czy jest wtorek
Światu nie dam nic, poza kombinacją liter
Światu nie dam nic, poza prosta melodią (sorry)
Bądź człowiekiem, człowieku nie bądź plikiem
I sięgaj nieba nie koniecznie się modląc
Nie ma oporów, gdzie ta dawna oporność
Nigdy nie sądziłem, że odczuję przesyt porno
Bo lubię zdobywać, nie tylko chciwie brać
Poczciwie spać, na niwie kłamstw, byle trwać
Byle kłaść się w czystą pościel z IKEI
Byle prościej, byle kości to dziś relikt,
Potrząsam mieszczaństwem, nie biorę jeńców
Sam, lub z kandydatami na szaleńców

Ref.
Gdybym tak mógł być tam gdzie chcę, odwiedziłbym Rio i Tokyo
Ale mam sentyment do polskich barw, starych przyjaciół i starej Nokii

Współczesny bard, zdany na fart
Łeb a pod nim kark
Choć bardziej dochodowo byłoby być karkiem niewrażliwym na art
W lombardzie ważyć złoto
A nie ważyć słowa
Cóż, jeden Maleńczuk i jeden Kazik
Wśród odszczepieńców, życie z dnia na dzień
Poczucie bezpieczeństwa dopiero po czterdziestce
A jeśli nie jak oni, to inaczej nie chcę
Nie chcę kobiety, co mnie szczypie o dziecko
Nie chcę roboty, co wysysa jestestwo
Nie pragnę imponować półgłuchym modelkom
Dla niech jestem portfelem, to co mówię to bełkot
Boję się, że kiedyś stracę iskrę
Tak, boję się, że kiedyś padnę na wznak
Ale to jest mecz, nie poddam się przed gwizdkiem
Strzelam tak celnie, że chcesz być jedną z tarcz

Ref.
Gdybym tak mógł być tam gdzie chcę odwiedziłbym Rio i Tokyo
Ale mam sentyment do polskich barw, starych przyjaciół i starej Nokii

O co chodzi mi? Mi chodzi o wybór
Czy żyjesz w niewoli, czy żyjesz jak nygus
Wzbudzam twój uśmiech, to weź go skoryguj
Ej, słyszysz ten hałas? To okrzyki z trybun
To moi słuchacze, inaczej myślą
Twój fan się marszczy, ale mózg wciąż ma jak biszkopt
Gładki i łatwo nasiąka bzdurą
Nie podrzucacie im praw, rzucacie na nich urok
Strach przed zmianą tego co się przyjęło
Ślepe spojrzenia wstecz, lub za ocean
Ja siedzę sam w kinie, trwa seans
Pociągam z piersiówki do Emmanuelle Béart (Emanuelle)
Dla ciebie uciułam na Hilton (Emanuelle)
Co ty głupia, ja tak tylko
Chcesz świrować, to jak córa Koryntu
A w rozmowie bądź damą i równo ciągnij z gwinta

Alkopoligamia
2011
Donatan

Kto ma zapalniczkę? Kto? Kto ma zapalniczkę? Hej
Chcę odpalić piwko
Może klucze, daj te klucze szybko mi
Kto ma zapalniczkę? Kto? Kto ma zapalniczkę? Hej
Chcę odpalić piwko
Może klucze, daj te klucze szybko mi
Ty wielki specu od reklamy
Zareklamuj miłość jak dynamit,
Która wleci oknami,
Drzwiami po promocyjnej cenie.
Ty wielki specu od reklamy
Nie zajmuj się duperelami,
Plastikowym tlenem,
Który jest w teraz w cenie.
Zareklamuj, wypromuj miłość
Bez żadnych podróbek tanich.
Ludzie teraz marzą o tym mydle,
Co zmywa cały ten dynamit.

Ja mam dynamit wypełniony miłością
Ja mam dynamit trzy dwa jeden pal.
Ja mam dynamit wypełniony miłością
Ja mam dynamit trzy dwa jeden pal.
Ja mam, ja mam, ja mam, ja mam.

O la la la la, la la la la la laj
O la la la la, la la la la la laj

Daj sobie spokój z gadżetami,
Tanimi dziewczynami,
Z bilboardami, z chłopakami
I cudownymi napojami
Z koncernami, olbrzymami,
Z kolorowymi opakowaniami,
Z politykami, plakatami,
Ze sztucznymi uśmiechami.
Zareklamuj, wypromuj miłość
Bez żadnych podróbek tanich.
Ludzie teraz marzą o tym mydle
Co zmywa cały ten dynamit.

Ja mam dynamit wypełniony miłością
Ja mam dynamit trzy dwa jeden pal.
Ja mam dynamit wypełniony miłością
Ja mam dynamit trzy dwa jeden pal.
Ja mam, ja mam, ja mam, ja mam...

O la la la la, la la la la la laj
O la la la la, la la la la la laj

Podświetlisz wszystko światłami
Tak by nęciło nocami,
Wjechać kamerami,
Zarejestrować to cyframi.
Ty nie jesteś w stanie mnie omamić
Pięknymi ujęciami.
Zareklamuj, wypromuj miłość
Bez żadnych podróbek tanich.
Ludzie teraz marzą o tym mydle,
Co zmywa cały ten dynamit.

Ja mam dynamit wypełniony miłością
Ja mam, ja mam, ja mam dynamit,
A trzy dwa jeden pal.
Ja mam, ja mam, ja mam...

O la la la la, la la la la la laj
O la la la la, la la la la la laj
O la la la la, la la la la la laj
O la la la la, la la la la laj

Ja mam dynamit wypełniony miłością
Ja mam dynamit trzy dwa jeden pal.
Ja mam dynamit wypełniony miłością
Ja mam dynamit trzy dwa jeden pal.
Ja mam, ja mam, ja mam, ja mam,
Ja mam, ja mam, ja mam...
Chada:
To jest ten styl pod przekozackie bity
Chada ten zły zepsuty zaszyty
Słowo krytyki od zawsze po Mnie spływa
Ty palisz swoje kartki gdy słyszysz co nagrywam.
Ja zrywam owoce tego zatrutego drzewa
To proceder broń, Tu uczciwie żyć się nie da.

Gabi:

Ja przelewam to na papier kolejny wers za wersem
to tej muzyce oddalam swoje serce.
O rapie mam pojęcie ja jestem nim zatruta
Wiem ze Nam nie dorównasz choc nawet bys sie uparl
Gdy sluchasz tego syfu to nigdy nie masz dosyc
To stawia cie na nogi po nieprzespanej nocy.

Chada:

Przesiaknalem tym klimatem ja mam to we krwi
CeHaADeA Gie do A Be do I
My robimy swoje ziomus to zagra w Twoim domu
I pewnie twoich starych doprowadzi do zgonu
kolejny gwóżdż do trumny tych co nie dowierzali
Masz kolo solo album ulica to pochwali.

Gabi:

My bedziemy to grali i nikt nam nie przeszkodzi
Ja rzucam to na miasto musisz sie z tym pogodzic
Jestes przeciwko albo jestes z Nami
Rob dzieciak tak zeby nie gnic za kratami
Pozniej za ten rap idz podziekowac Bogu
nigdy nie zlagodzimy reżimu dla wrogów.

Chada:

Nie puszczaj tego dziecku bo mozesz mu zaszkodzic
Ten rap mi towarzyszy od dnia moich narodzin
pisze kolejne wersy i tym ulicom sluze
nie chodzi o zbyt glosny spiew w koscielnym chórze
ja tak jak Gabi tez na miasto to rzucam
To jest ten styl co sny ludziom zakluca.

Gabi:

Ej wez to glosniej niech uslysza na rewirze
mam cel do osiagniecia i jestem coraz blizej
Chada puszcza w miasto solo minelo troche czasu
Ma w dloni talie kart zlozona z samych asow.
Ty od czasu do czasu daj sie temu poniesc
w czasach gdzie kazdy kazdemu patrzy na dlonie

Chada:

Gdy biore pioro do reki to nie marnuje tuszu
Ty wyjmij kij z dupy i wate z uszu.
My chujowymi MC`s wycieramy podloge
jak wtedy tak i teraz frajerom krzyz na droge
Przesylam pozdrowienia dla tych w zakladach karnych
Ten styl dedykuje dla ludzi z mojej ferajny.

Gabi:

Ej witam piatka dla kazdego gracza
Jestem z tego miasta ktore bledow nie wybacza
To jest ten styl co w parter cie sprowadza
Syf co wciaga ludzi jak pieprzony hazard
Postawisz na nas napewno nie umoczysz
za kazdy wers skurwielu wydrapalbys oczy,

Chada:

CeHaADeA nie musze chodzic w zlocie
to styl za ktory pewnie mam juz dozywocie
Bity klipy single plyty
w razie jakby co to wiesz ze jestes kryty
Te wersy sa jak sznyty pozostawiaja blizny
Twoja zona tego slucha i pozbywa sie bielizny.

Gabi:

Ej, gdy Mnie sluchasz to zaczynasz sie slinic
teraz dobrze wiesz kogo za to wszystko winic
To nie jest finisz to dopiero rozgrzewka
tu gdzie psy wciąż przesladuja na projektach
To jest moj spektakl kurtyna w gore
rap co bezpowrotnie rozjebie Ci fure.!
Cztery ściany ciszy, a Ty jak pitbull na smyczy,
kiedy własny ból policzysz to impossible jak mission,
musisz żyć tu , a wisi czas na stryczku i milczy,
stumilowy las artystów cmentarzysko myśli,

tu gdzie krzyczy beton, typy rozbite fetom Ty,
widzisz to poniekąd gdyby odejść stąd daleko,
i zakopać dyby, chyba nie gdybam dzisiaj,
chwytam powietrze czemu nie mogę oddychać

chciałbym zaśpiewać Ci recital i niech zdobi go muzyka,
dzisiaj nie widzę problemów, gubię się już w litrach,
może pozwolisz, że zapytam ile warta jest liryka,
może mnie wyzwoli Ty a może rozpierdoli mnie po stykach,

waham się, nie widzę klamek tutaj,
chodź wypierdole je z buta, szybko, bye bye buka,
chyba oszuka mnie, znów, Ty nie szukaj mnie tu,
nic tu po mnie, pozostaje tylko bunt.. (tylko bunt)

ref.x2

i nie możesz zrobić nic, to pierdolone Alcatraz,
musisz tutaj żyć, a każdy moment to pułapka,
każda chwila to matnia zaplątana w biały kaftan,
sam na sam z betonem i muzyka na słuchawkach.

to betonowa klatka a w niej tylko Ty (ty)
gdy ktoś założył Ci kaftan potem zamknął drzwi (drzwi)
obojętna wyliczanka, kto odpadnie z gry (gry)
gdy kolejna szklanka w dłoni koi zaspokoi sny w agonii,

ja czy Ty (ty) My czy Oni, nic tu po nich,
jesteśmy wolni?!, proszę Cie, przestań pierdolić!
alkoholizm, daj mi spirytus kurwa, a mój spirit już urwał zawory,
jak furia tenory nakurwia w opory,

pozwól opowiem Ci story, o tym jaki świat jest chory,
parę zwrotek mnie wybroni zanim będzie po nim,
może uciec w metafory muszę zagłuszyć demony,
nigdy jak niewolnik, nigdy jak oni kurwa słyszysz?!

waham się, nie widzę tutaj klamek nigdzie,
a gdzie jest zamek ?, może potrafisz wskazać wyjście ?
chyba zostanę chwilkę zanim przekroczę próg, znów,
pozostaje tylko bunt.. (bunt)

ref.x4
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo