Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Szukam stylu w cieniu szarych przecznic, w miejscach mało bezpiecznych
Prosto z miejskich peryferii, jako grzesznik błądze
Czego ode mnie los chce,
Płomień schodzi po loncie, inni szykuja odwet
Ide dalej wbite żale klike stale męczą
Ludzie nad głową jęczą i ten lament płynie z nędzą
W moich oczach piekło, ja wciąż szukam
Chodź znajdę nie prędko, spostrzeżenia dukam dziurę wiercąc w kłopotach
W ręku sześciopak żywiec, czuje że żyje
Choć wątpliwe w tej alternatywie znależć antidotum na cały ten kibel
Spraw bez polotu imie ich mi nie znane
Choć świat w moich progach, barwny jak Morales
Smutku nie czaje, jestem sobą szukam stylu
Idąc przez teofilów, na okolice patrze
Jak nienawiść zamyka człowieczeństwo w klatce

Szukam stylu, ukryty pośród innych stylów
Zaginiony jak Atlantyda, legenda wciąż żywa
Owe aspekty odkrywam, w oceanie życia pływam
Kiedyś dojde do celu, łącząc kolejne ogniwa

Szukam stylu, ukryty pośród innych stylów
Zaginiony jak Atlantyda, legenda wciąż żywa
Owe aspekty odkrywam, w oceanie życia pływam
Kiedyś dojde do celu, łącząc kolejne ogniwa

Szukam stylu, w miejscach o których ci się nie śni
Mając w pamięci tych co tu odeszli
Zamiast uciechy Nesquik, kamienic marazm
Chuj że sie staram, jak ludzie żerują na skazach
Które życie powtarza w cyklu, na twarzach ich trud we krwi
Los życiem się nie pieści, pięści kreują lepszych
Ja jestem jednym z tych, gości z osiedli
W sąsiedztwie rodzinnych tragedii, od faktów się nie odetne
Szukam spełnienia przepowiedni o plażach, gorących piaskach
Zgrabnych pośladkach, by po osiem godzin codzień nie musiała tyrać matka
A znam takich którym na życie nie wystarcza
(Szukam stylu) Szukam stylu zmieszany z tłumem
Robiąc to co wydaje mi się że robić umiem
Wybrałem kierunek szczerośc, czy to zrozumiesz
Nad miastem przelot, cel znależć styl w siebie wierząc

Ta...tak
Dzisiaj wielu w galerii, tysiąc portretów
Wciąż te same twarze, a ja zrobie to inaczej nie mów
Dawka świeżego tlenu dla was, choć czysta kartka
To zaraz juz będzie cała w rymach, nie patrz
Odnajduje inspirację w pięknych kobiet uśmiechach
Szukam stylu bo wiem że on jest tam, wychodzi z serca
To moja mekka, to ukojenie w tych wersach
Spokój, cisza , relaks to tu słychać mnie na łódzkich scenach
Z tego miejsca gdzie w końcu coś zaczyna się ruszać
Kotku posłuchaj, bo to dla ciebie słowa rzucam
Miejska rotunda. pełna miejskich myśli
Upał, szaleje dusza, bo w klubach sto stopni celsjusza
Ja ciągle szukam, na zawsze w tym parku westchnienie
Wspomnienie, te pierwsze frazy na papierze
To jak marzenie które w końcu zaczyna się spełniać
Rap po Polsku, na polskich osiedlach
Po roku legal, a ty na to czekałeś
Szukasz lecz nie możesz znależć, więc sięgnij wzrokiem dalej
Po nad morskie fale, po nad chmury, po nad wszystko co nas otacza
Kolejny wers życia zapisany na kartkach

Szukam stylu, ukryty pośród innych stylów
Zaginiony jak Atlantyda, legenda wciąż żywa
Owe aspekty odkrywam, w oceanie życia pływam
Kiedyś dojde do celu, łącząc kolejne ogniwa
Chcesz stawiać szereg pustych dat
Ja siedem tłustych lat mam przed sobą
Kroczę PDG drogą
Pogoń za peklem pierdolę, wolę tempo własne
PDGyo znowu nad miastem
To jasne jak słońce
Jak u Fokusa powierzchnie tnące
Proste, na mikrofonie rządzę
Są z tego jakieś pieniądze
I co z tego że mam kiedy gram koncert?
Nie bądź głupi,
Każdy lubi tłuste sztuki
Każdy lubi bitu puki,
Każdy lubi boogie-woogie
Hity jeden za drugim
Dzisiejszy wieczór może być w chuj długi.
Nie wiem co mi pisane,
Wiem że mam gadane
Jak upadne to wstane, mają przejebane wacki
Jak Gural robi rap tracki, chodzą po stole suwaki
Pełna wixa ja Kawasaki.

REF:
To ten styl, ten flow, to ten rap, ten bit,
To ten typ tu jest – Guralesko
To dla ulic, klubów, rym dla hip-hop ludu
PDG łubu-dubu, wiesz jak jest yo?

Licz się ze słowami ciulu,
Mówi Gural z plemienia królów
Choć nie mam szafy garniturów.
To dla ludu, to chłód lodu, słów exodus
Szczery do bólu, szczerze do przodu.
Czytałeś kiedyś Franza Kafkę?
Przypalam trawkę
Podbijam stawkę
Opuszczam osiedlową ławkę
Zwiększam adrenaliny dawkę, nabieram tempa
Pizgam rymy niczym orędzie Glempa
Krzyczę, krzyczę – bracia zrzucajcie pęta
Jak Wal-E. Dobrze wiem gdzie jest pointa.
Ciesz się tym co masz, patrz w twarz
W odbicie w lustrze, moje rymy są coraz tłustsze
Gural i kuzyni, niż Whoodini mam więcej sztuczek
Hip hop kluczem – tak się uczę.

REF:
To ten styl, ten flow, to ten rap, ten bit,
To ten typ tu jest – Guralesko
To dla ulic, klubów, rym dla hip-hop ludu
PDG łubu-dubu, wiesz jak jest yo?

Wybija północ, Gural robi rumor
Gural sunie z dumą, no bo Gurale tak lubią (???)
Tańcz głupia tańcz, walc, chcesz to walcz
Rzucam... kolejny pancz, słabych mcz zjadam na lunch
Strzelam do tarcz, chcesz to marszcz czoło
Yo ty pało, pierdoło, ciągle ci mało
Parę słów o tym że gadam do bitu
O tym że nie żenie kitów, ja i kilku zawodników
BIT klepie
BAS telepie
RYM kleje
Buja dekiel, tutaj każdy chce mieć lepiej
Więc każdy chce mieć pekiel, tu każdy chapie
Tu rap lekiem, tu każdy chce być rap człowiekiem
Każdy chce pić nektar, każdy chce być selecta
Na widoku, sens z boku, jak sekta, daj spokój...

REF:
Ja rozpierdalam gadką, jak to?
Tak to hula Stanton Traktor, to rapredaktor
Robię tak to. Jak reaktor w Czarnobylu
Zakażam skurwysynów chmurą stylu.

Yo Dominato Dominato Dominatowymiatologika
Dominatowymiatologika, co mi na to lipa
To mi na co na to tyka
Panika co napotyka Lajka
Co matoł fika
To zanika
Bo to polemika
Na bitach Obyta
Nabyta na bita,
Na featach
Syta jak płyta lita wybita na dynamitach
Analityka, Mistyka
Bo taka taktyka tutaj tyka
Taka praktyka
Ta tektonika
Zajekurwajedwakurwabisty stick recital
Wyjechujajedwabanabisty musical przyjekurwany
Jak wita kurwalny biovital Dal-mita
Wita vis a vis orbita
Witam, Dotykam, Potykam
I tkam jak tam nitka nikła
I gram jak tam bit gra
I trwam, wygram
Rozpizgam jak ten lingwista
Rozpierkurwachujadalam wszystkich i pizda!
I pizda!
I pizda!
Ref.
Czuję się jak na pierdolonym wysypisku (śmieci)
Gdzie wokół wszystko tylko (śmierdzi )
niepotrzebne jest potrzebne chociaż tego nie chcemy, chciałbym żebyśmy znów byli, byli(dziećmi). x2

1.
Znowu dostaje informacje, mój mózg ją przetwarza, pamiętaj
prawda nie jest w telewizji tylko na twarzach
ból jest na ołtarzach i miłość jest na twarzach
jutro może przerażać uczuć nie szukaj w serialach
goździkowa coś pierdoli, że ma na ból głowy
chemia w żarciu uzależnia mnie jak narkotyk
mam telefon chcę nowy i nowszy niż najnowszy
zbieram buty jak pierdolnięty, a nie jestem bosy
nie jestem głuchy na podszepty z reklam
ja jestem ślepy na piękno rzeczy, która jest mi niepotrzebna
stają taśmy produkcyjne, nie potrzeby konsumpcyjne
masz od dawna powietrze przesiąknięte ciężkim pyłem
ropa co raz droższa, ulice co raz gęstsze
pieniądze to papiery bez wartości i nic więcej
złota bańka rośnie, banki jak bańki znikają w moment
i zostajemy wśród śmieci jak sięgnąć oczy.

Ref
Czuję się jak na pierdolonym wysypisku (śmieci)
Gdzie wokół wszystko tylko (śmierdzi )
niepotrzebne jest potrzebne chociaż tego nie chcemy chciałbym żebyśmy znów byli byli(dziećmi). x2

2.
Pracowici bankrutują, chciwym puchną portfele
dzieci, wnuki komuchów czują się jakby był PRL
dziedziczą konta i piorą hajs za (rządach ?)
po SB'eckie biznesy, wysypisko śmieci, Polska
deweloperzy chcą za metr trzy albo cztery pensy
kiedy robią się czerwone rośnie odsetek przez to
korporacje wysysają z ludzi szczęście
a oni im oddają w zamian to, co mają najcenniejsze
możesz kupić szacunek, możesz kupić pokorę
ludzie z natury to dziwki idą gdzie im dobrze
w radiu mówią nie jest dobrze, na ulicach jest odwrotnie
prezesi skaczą z okien, biedni wiążą koniec z końcem
podaj swoją cenę albo wciśnij 'kup teraz'
jednorazowy świat na plastikowych talerzach
wszystko USB, HDMI czy jeszcze umiemy się cieszyć
za rok-dwa to wszystko pójdzie do śmieci.

Ref.
Czuję się jak na pierdolonym wysypisku (śmieci)
Gdzie wokół wszystko tylko (śmierdzi )
niepotrzebne jest potrzebne chociaż tego nie chcemy chciałbym żebyśmy znów byli byli(dziećmi). x2
Mówiłaś mi, że mam się zmienić,
Lecz jak to zrobić gdy od lat sami jesteśmy w sobie uwięzieni,
Komu mam wierzyć, co nazwać zaufaniem,
Czym jest - honor, szacunek, duma, prawda ponad prawem,
Nasza, Wieża Babel, problemów Himalaje,
Hipokryzja co nam żyć bez systemu nie daje,
Witaj w teatrze lalek - elita w pierwszych rzędach,
Choć wiedzę to my mamy, ale w cudzych rękach,
Prawda `debeściak`, ty o tym wiesz najlepiej:
Głupoty to tu możesz kupić nawet jak chcesz w sklepie,
Sprzedawca Cię poklepie po ramieniu, bo ty płacisz,
Jak chcesz mamy w promocji tu kopa w dupę gratis ( ał ).

Mówiłaś mi o marnotrawstwie -
A żebym patrząc w talerz miał w myślach Somalię - zawsze,
Jest ktoś to pragnie tego bardziej, od Ciebie,
Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie...

Ile deszczu musi spaść, by brat oczyścić Ziemię,
Ile wersów musisz znać, by raz spojrzeć na siebie,
Ile grzechów kusi nas, by świat spełnił marzenie,
Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie...

Ile deszczu musi spaść, by brat oczyścić Ziemię,
Ile wersów musisz znać, by raz spojrzeć na siebie,
Ile grzechów kusi nas, by świat spełnił marzenie,
Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie.

Mówiłaś mi bym przestał palić ( hę ),
Że za dużo śpię, a w modzie energia na fali,
I wszystko sięga granic nawet styl życia - jak mój,
Wybacz nie chcę być inny, by iść po omacku,
Mikrofon jak harpun, choć fach mój - producent,
Nie mówmy o blasku, bo brak tu go w sztuce,
Póki co wciąż uczę, ogarniam człowieczeństwo,
Choć czasami najpiękniejsza prawda to szaleństwo,

Gdzie kłamca i szyderstwo,
Mówiłaś mi, że takim wszystko jedno,
Ból, gniew, agresja, ja wiem zazwyczaj - dobro przyciąga przeciwieństwa,
Tak wygląda ta Mekka, ludzkich obyczajów wad,
To nieprawda, że ludzie lubią z tego kraju kraść,
Żaden strach nie zatrzyma tego co mamy w umysłach,
To nasz fach, pierdol niemoc nie trzeba magistra,
Bo żadna szkoła wyższa nie da tyle dla Ciebie,
Ile spragnionym szczęścia jedna chmura na niebie,
Ile wersów musisz znać, by raz spojrzeć na siebie,
Ile grzechów kusi nas, by świat spełnił marzenie,
Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie...

Ile deszczu musi spaść, by brat oczyścić Ziemię,
Ile wersów musisz znać, by raz spojrzeć na siebie,
Ile grzechów kusi nas, by świat spełnił marzenie,
Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie.
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo

Ej ty panienko zwolnij nie co tempo,
robisz gdzie popadnie na twardo i miękko
w końcu sie obudzisz z zaropiałą szczęką,
mogłaś absolwentka być a zostaniesz dętką
studentką która tutaj stół dmucha,
potem już na tobie nie usiądzie nawet mucha
co to za otucha szczęścia w sobie szukać
biorąc dopalacze małolacie to dziwaczne

po co pchać sie na kocioł po co
czasami ludzie sobie sami szkodzą i sie z tym godzą
po co w za duże prędkości wchodzą
chcą być z nami i lubiani ale ich poniosło
za ostro uff robi sie gorąco
dama staje sie procą z chłopaka robi sie osioł
non stop ze wszad dziadostwo
poszło od dawania sie rządzą z nie bezpiecznym prędkością

zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo

ty dobry koleżko zwolnij trochę tempo
za dużo masz pracy rzeczy na potentkość
stres i depresja zjada twoje nerwy
pracujesz bez przerwy potem ci zabraknie werwy
jeśli nie odpoczniesz szybko zniszczy praca
i zaraz po trzydziestce zrobi z ciebie starca
zrobi z ciebie starca zrobi z ciebie starca
i zaraz po trzydziestce zrobi z ciebie starca

zwolnij to tempo zanim potępią wysępią cię jedną
zostawia cie z gembą mizerną chyba ze ci wszystko jedno
chcesz blond gówienko masz piękną z wypitą butelką
nie ma lekko czujesz sie za lekko i masz lepko czujesz
chcesz za dużo na raz to trza szałas zamienić w pałac
za wrak dostać jaguara zamiast zamiast tego masz ambaras
miała grać gitara a jest kurwa mać hałas
za szybcy odpadaja sie rozpierdalają na wirażach

ej głupi znajomku wciąż zalegasz kase
problem masz, że upomnę się o nią kurwa czasem
masz problem do mnie sam jesteś fagasem
po co dajesz słowo skoro ono nic nie warte
ej wielki kozaku weź głęboki oddech
robisz zamieszanie i rozdziebiasz morde
marzy ci se władza herb z wielkim godłem
trafi kosa na kamień i narobisz w spodnie
A ja robię ten szmal, mam tu muzę, mam tu bal
Bo przyjemne z pożytecznym łączę, zarabiam szmal
Co weekend jest robota, jest gołda, jest pokaz
Jest pełna sala ludzi, to fani nie hołota
Jest ochota na to wszystko, by dać z siebie wszystko
To show jest od artystów rysiowego pokroju
Fan zmiennych nastrojów nie zawodzi na mic'u
Klasyczny syf jak Warren w erze G-funku
Pieniądze robię choć nie tyram w mennicy
Nie wyrodnicy, showmani, nie męczennicy
Łatwy szmal to to nie jest, często duże ciśnienie
Bo to ciężki kawał chleba, ta, jedziemy w teren
Bus, stacja, hotel, backstage, potem bankiet
Wychylam szklankę, łapię pion i razem z Darkiem
Czas tu na akcje, atakuję lewą flankę
Scena jest moja, operuję dzisiaj crunkiem

W pizdu siana wy*****uję co dzień na melanżach
Później je kołuje to do siebie ma ta branża
Gonię stówki, zbieram długi to jest moja gaża
Siedzieć na etatach za długo mi się nie zdarza
Ale show-biznes to prawdziwy hajs
Nadszedł teraz dla nas czas, żeby robić go na max
Nie którzy mówią, że siana z rapu brak
Rychu, Peja i PTP my zrobimy to tak

PTP, Rychu P, nie do wy*****nia gang
'08 projektami roz*****iemy bank
Po godzinach pracy wrzucam zwrotę potem takt
Leję łychę potem track, zrobię siano jak Slin Da
Wsiadam w gablotę, na boku liczę flotę
Nie starczy mi na potem, trza zarobić grubszą kwotę
Jadę i już dzwonię, tam odzywa się abonent
Szybka chwila na stronie to szmal zarobiony w moment

(Właśnie tak) właśnie tak robię szmal, właśnie tak
Robię szmal właśnie tak, właśnie tak, *****, tak, tak
Właśnie tak robię szmal, właśnie tak
Robię szmal właśnie tak, właśnie tak, *****, tak, tak

Harówka w studio, ja uwielbiam takie gówno
Czysta przyjemność, kleję wersy pracą żmudną
Możesz to nazwać, ja wolę inny wariant
Takie rap sesje dla mnie są jak fajrant
Żadna robota, to nawyk, to pokaz
Na co dzisiaj mnie stać, wszystko si nie na opak
Nie zgubić się w tym chłopak, bo ponownie zgarnę kwotę
Za kolejny rymów notes dadzą wysoką notę
W kolorowej prasie raczej tam się nie pojawię
Raczej wsiądę w pociąg i odwiedzę Jacka Cabę
Szmal do zarobienia, jak go zrobić? prosta sprawa
Spisać swe przeżycia potem nagrać, nie zaprawiam
A gdy ludzie ci uwierzą wtedy kupią, pokochają
Bo to właśnie dzięki wam tacy jak ja szmal zbierają
Właśnie tak, tak, właśnie, tak tak
Właśnie tak, właśnie tak, *****, tak, tak

Wiesz jak wypadasz z obiegu Rea wchodzi ci na konto
To nie gramy w to dla syfu, tylko miejski styl non-stop
Ciężki tryb nocą i znowu płynie hajs
Tu przy barze płonie hajs i zamienia się [?]
Żeby tu osiągnąć cel musisz mieć charakter chłopak
Pośród takich, którzy Jack'a Daniel'sa walą jak browar
Pośród tych, dla których słowo Holandia to najpierw koka
I choć życie mam na kredyt to przeżywam je sam zobacz, ej

Nie mam hajsu z rapu chociaż robię go od lat
Dla jednych to jest gówno, a dla mnie cały świat
Jak przyjdzie na to pora, będzie z tego kasiora
Na razie się chill'uję i skręcam se gibona
Za*****lam cały dzień żeby jakoś wyżyć
Chociaż można tutaj zawsze na lewiznę liczyć
I przyjemne z pożytecznym łączę - muzyka i skręty
Choć to drugie daje siana więcej niż pierwsze niestety

Ja robię, ja robię ja robię robię ten hajs
Hajs, pieprzony szmal, szmal za który potem mam balet
Czasami balet trwa dniami, a wódka płynie litrami
Czasami razem z ziomami spalamy kilogramami
Myślisz, że mam hajsu z rapu, zejdź na ziemię chłopaku
Myślisz, że mam gablotę, te za koncertową flotę, ee
Chciałbyś mieć to co ja, weź idź i zapracuj
Zaczynałem od zera, więc teraz ***** nie pajacuj

(Właśnie tak) właśnie tak, tak, robię szmal, szmal
Robię szmal i właśnie tak, właśnie tak, *****, tak, tak
Robię szmal właśnie tak, tak, robię szmal i właśnie tak
Robię szmal, szmal i właśnie tak, właśnie tak, *****, tak, tak
Robię szmal właśnie tak, tak, robię szmal i właśnie tak
Robię szmal, szmal i właśnie tak, właśnie tak, *****, tak, tak
Robię szmal właśnie tak, tak, robię szmal i właśnie tak
Robię szmal, szmal i właśnie tak, właśnie tak, *****, tak, tak
Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp

[**brakująca zwrotka**]

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Z byle kim z byle czym nigdy nie przybijam sztam
Ulica na życie będzie miała zawsze plan
Kogo tu szanujesz bo ja zasady honoru mam
Może ta szczera prawda w świecie pojebany chłam
Nic do końca jest pasja jest wielka moc
Chuj niech będzie dzień moja będzie noc
Wtedy cię nasuwa tylko uliczny boks
Będę w formie rymu czasami a co ?

Szacunkowe razy przez mój uliczny rap
Ważne wyznać zasady i postępować tak
Nie ma w tym przesady niezależnie no bo jak ?
Z ziomkami działamy a Firma bo to fakt

Szacunkowe razy przez mój uliczny rap
Ważne wyznać zasady i postępować tak
Nie ma w tym przesady niezależnie no bo jak ?
Z ziomkami działamy a Firma bo to fakt

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Oto prawdziwy dźwięk z ulicy
Znów jesteśmy wszyscy
Każdy braciszek się z tym liczył
Jesteśmy starsi lecz tempo jest szybsze
Palimy dalej Zielone liście !
Jebać policję !
Te kurwy nie dają mi żyć
Przed takimi trzeba się kryć lecz
Nikt dostał w ręce i to mi styka
Szykuję się nasza następna płyta
Mój styl prosty w swej postaci mocny kuszący i owocujący
Nienawiść do policji nigdy się nie skończy ! Firma
Raz dwa, raz dwa, raz dwa,
Sprawdź mój styl i sprawdź moje flow 8x
Kto na majkach fruwa, to ten ptak Be U Ka,
Czego ptak ten szuka, gdy do drzwi Twych puka,
Chyba nie podpucha puk puka buka pukam,
Otwieraj mi bo Cię wyklnę,
To dziwne
Dla Ciebie wszystko jest inne niż dla mnie,
Dla Ciebie wszystko banalne lub nieosiągalne,
Jak zasięg na farmie daleko w Australii,
Nie siej pogardy,
Bo dostaniesz sraczki jak ummm Dżepetto,
Co się martwisz ?
Kibel to nie elektryczne krzesło w Islandii,
Dasz radę,
Hip-hop nie dla takich lamek, label (?), level,
Wyżej poza układem z panem menadżerem,
Komu to potrzebne ?
To tak jak głośniczki montowane w toalecie,
Bez sprzecznie popierdolona sprawa,
A Ty nawet nie wiesz o czym wróg (?) ten opowiada,
To baty (?) To ich zasługa jak drucha (?) Sławka,
Że rap zasuwa jak na słuchawkach,
Zauważ,
I pójdą w twą głowę nie będę powtarzał
Sprawdź mój styl i sprawdź moje flow 8x
[Bezczel]
(A.D.H.D, 2013, Proforma)
Życie, nieraz już Bogu w podzięce się za nie modliłem,
Mam swoje na sumieniu choć chuliganem nie byłem
Nigdy, przyjaciół paru prawdziwych,
Chociaż na ogół im bardziej Ci coś wychodzi tym masz więcej wrogów,
Młodzi, gniewni, w naszych żyłach świeża krew,
Miejskie zoo, w którym żyje we mnie młody zwierzak lew,
Nie mają prawa do tego, żeby nam mówić jak mam żyć,
Bo to my sami jesteśmy reżyserami swojego życia musi tak być,
Więzy krwi, nie ma granic między nami
Nie ma w życiu opcji typu honor dla pieniędzy plamić,
Ogarniasz? to dorosłe życie daje w kość,
Ktoś do przodu twardo idzie a z tyłu zostaje ktoś,
Nie sprzedam duszy, serce moje szlocha skrycie,
Bo choć nie raz się go boje to jednak kocham to życie,
Życia pan, tak jak syntetycznej mafii szef,
Ty się nie poddawaj dzieciak, pokaż co potrafisz też,
Ja wyznaje zasadę z fałszywcami nie gadać,
Ich nienawiść jest moją bronią i mi czasami pomaga,
Co by się nie działo życia nie stchórzę,
Będę walczył do końca świata i jeden dzień dłużej,
Pewność siebie leży w mej naturze,
Musisz być pewien że jesteś gotów przejść przez burzę,
I czy to za trudne, czy oni za prości, (o)
Nie wiem bo nie odróżniają nie skromności od pewności siebie.

Refren:
Idę wierny, swego pewny poeta,
Te wersy zamarznięta krew na bagnetach,
Na morzu życia, nieraz ster nam ucieka,
Muzyka jak kojący sen na powiekach. x2

[Paluch]
(właśnie tak, Bezczel, Paluch B.O.R, Białystok, Poznań)
Nie mam ochoty gadać o tym co było kiedyś,
Chce na szczyt zapierdalać i tego jestem pewny,
Mam, jedno życie nie wróci już żadna data,
I to, że się starzeję widzę tylko po dzieciakach,
Dla nich działam, wspiera mnie ukochana,
Ich jestem pewny nawet kiedy hajs się nie zgadza,
Wiesz o co come on? sens życia to mój pewniak,
Synchronizacja tępa bitów w naszych sercach,
Stare ziomy, dzisiaj ex ziomy,
To życie pokazało, że idziemy w inne strony,
Oni sieją ferment, ja zbieram pracy plony,
I nie życzę im źle, sami wjechali na wąskie tory,
Powiedz ile dekad można być nastolatkiem,
Chlać na baletach albo okupować klatkę,
Nie musisz nic, nie robię za twoją matkę,
Jestem pewny swego i wiem co jest moim pewniakiem (teej)

Refren:
Idę wierny, swego pewny poeta,
Te wersy zamarznięta krew na bagnetach,
Na morzu życia, nieraz ster nam ucieka,
Muzyka jak kojący sen na powiekach. x4
Jestem tu po to, żeby było tak jak ja myślę
Tak jak ja myślę, jestem tu po to, żeby było tak

Jestem tu po to, żeby było tak jak ja myślę
Tak jak ja myślę, jestem tu po to, żeby było tak

Jestem tu po to, żeby było tak jak ja myślę
Tak jak ja myślę, jestem tu po to, żeby było tak

Jestem tu po to, żeby było tak jak ja myślę
Tak jak ja myślę, jestem tu po to, żeby było tak

Jestem tu, jestem tu, jestem tu
Ref.
teraz znikasz tam gdzie ja nie chce być
nie pamiętasz już znowu tylko sny
Sam już nie wiesz jak masz posklejać dni
Samą wiarą w czas nie naprawisz tych krzywd

I.
Taki mój brat, mój gad taki jest ten świat
Powtarzał mi tylko my się liczymy
Mówi my ulepieni z zupełnie innej gliny
Mówił i nie doszukuj się przyczyny no bo
Już taki jestem zimny bo muszę być twardy
Pełen pogardy dla tych, którzy nie trzymają gardy
Takich miliardy wiesz mało takich jak my
Jesteśmy tutaj, żeby spełniać swoje sny
Dwie różne życia strony, po której jesteś ty? pytał
Bez odpowiedzi czekał oczy przymykał, łykał
Wszystkie te brednie, Ze życie jest proste
Wystarczy jeden temat taką miał ripostę
Szukał sposobu, ciągle zacierając ręce
Nie ważne jak to robię, ważne, że mam więcej
Bo przecież o to chodzi miał w tym trochę racji
Karmiony nędznym światem pustych aspiracji

Ref.
teraz znikasz tam gdzie ja nie chce być
nie pamiętasz już znowu tylko sny
Sam już nie wiesz jak masz posklejać dni
Samą wiarą w czas nie naprawisz tych krzywd

II.
Porozbijane pięści uśmiechu brak na twarzy
Zły chłopak bez perspektyw nie nauczony marzyć
Zakazy i bariery życie bardzo wiele pieprzy
Mieć i daj zabiera by pokazać kto jest lepszy
Chciał być silniejszy pewniejszy, zawsze na pierwszym planie
Coraz większe miał problemy często nie starczało na nie
O czyste sumienie i kolejna szansę prosił
Przegrywał i upadał ale zawsze się podnosił
Zgubny zwrot wydarzeń, zgubny wpływ sił pieniądza
Kiedyś tyle wspólnych spraw teraz ciężko jest go poznać
Zagubiony w miejskim tłumie, dla nikogo nic nie znaczył
Utopiony w nienawiści nie jest w stanie nic zobaczyć
Serce przeszywa smutek, ciarki przechodzą po palcach
Obojętny na to wszystko, nie mający siły czekać
I wiesz nie ma co narzekać, na dzień, który nas tak zmienia
Pytasz, gdzie jest ten chłopak, został w moich wspomnieniach

Ref:
teraz znikasz tam gdzie ja nie chce być
nie pamiętasz już znowu tylko sny
Sam już nie wiesz jak masz posklejać dni
Samą wiarą w czas nie naprawisz tych krzywd

Jasna strona ciemności zwiastowana w wielu znakach
Dla chłopaka, który w życiu wiele razy płakał
Ukrywając skrupulatnie łzy, które były prawdą
Chęć poznania ciemnej strony, która wepchnęła go w bagno
Na dno upadł sam w tej chwili strachu
Rzucił na swe życie fatum najadając się obciachu
Nie chcę być tam, gdzie ty, naprawdę nie chce
Bo nie idę swoją drogą w swoją pracę wkładam serce
Pomyśl jak by to było zajrzeć w środek duszy
Nie czekając na jutro na dzień, który wszystko ruszy
Charakter się kruszy sen kolejny spędza z powiek
Przyglądając się tobie mówię to już nie ten człowiek
Starał znaleźć się przystani i nic z tego nie wyszło
Miał swoje pięć minut i co? i wszystko prysło
Wszystko prysło... wszystko prysło, wszystko prysło...

Ref:
teraz znikasz tam gdzie ja nie chce być
nie pamiętasz już znowu tylko sny
Sam już nie wiesz jak masz posklejać dni
Samą wiarą w czas nie naprawisz tych krzywd
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo