Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jednorazowo dzieciak traci to coś czego nie zmieni czas
Jak lekarz tnie mu twarz, skalpelem jeden raz
Ten dzieciak chciał by on się dowiedział jak
Tym jednym cięciem już na zawsze mu zmienił świat
Raz siada za kółkiem typ co deprechę ma
Trzy we krwi, zamyka drzwi, wciska do dechy gaz
Jeden raz zostawia tylko na drzewie ślad
Jak czuję się ta co go zdradziła - nie wiem jak
Jeden raz Adamowi, Ewie ten eden zgasł
Nie uczymy się na ich błędach, one siedzą w nas
Śledzą nas, czekają aż sumienia zjedzą nas
Jeden raz, tracimy tych, którzy wierzą w nas
Kobiety te jak masz jednorazowo na seks
Może ten jeden raz lekarz Ci powie to AIDS
Raz gumy nie włożysz i ej to jest koniec
Game Over, nie włączysz ziomek już play
Jednorazowo powiesz mi, że
Nic nie czujesz mimo, że byliśmy na dobre i złe
Może jak odejdziesz, padnę na glebę
Raz na niebie, poszukam w konstelacjach ciebie
Jednorazowo powiesz mi, że
Nic nie czujesz mimo że byliśmy na dobre i złe
Może jak odejdziesz padnę na glebę
I raz na niebie, poszukam w konstelacjach ciebie
Jednorazowo

REF:

Tak, tak ten jedyny raz
Strach zajrzał ci prosto w twarz
Przekreślając twe marzenia
Rzeczywistość czasem wszystko zmienia
Tak, tak, to był tylko raz
A zostawił głęboki ślad
I na zawsze pozostanie
W sercu ból, w duszy rozczarowanie
Patrz tu, mam kilka pytań
chcę być pierwszy, odpowiedzią i bez bicia
znasz już rap na wszystkich płytach
nie masz w głowie plam jak skóra z przepicia
grasz w to sam, wiem, taka pora
rapujesz od dzisiaj czy już od wczoraj
patrz no jak rośniemy w siłę
byliśmy tu, pytanie - gdzie ty byłeś?

Gdzie byłeś jak staliśmy na klatkach
gdzie jak siedzieliśmy na ławkach
jak w Warszawie była jedna rap najba
nie było cię jak wyszedł skandal
dopadła cię moda, ale prawda cię dorwie
pytasz po chuj wszyscy pozdrawiają Bognę
chłopcze to dawne czasy, weź przestań
wtedy Jay nawijał o martwych prezydentach
a LL miał czekoladę na tą pannę
Eveley, 2Pac mówił wszystkie oczy na mnie
dokładnie tak czasy przegrywanych kaset
na zimę chwile wtedy byłeś graczem
z rapem było lepiej, każdy chciał coś zrobić
nie był interesem gdzie każdy chce zarobić
skowyt twój słychać, przejrzałem cię na wylot
dużo straciłeś jak cię tu nie było

Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś? ha
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś?
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś? aha
Gdy zaczynaliśmy to
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś?
Gdzie wtedy byłeś?

Gdzie byłeś gdy pisałem pierwsze tagi
bo nic nie przywróci tej magii
a za nim miałeś płyte to miałeś na mieście fame
nowe gwiazdy jak najdalej stąd weź, się jeb
niektórzy goście przeczytali o podwójnych
zapomnieli, że twój styl ma być dobry nie trudny
wspinaj się, wy prościej ja lepiej
ja stoję z boku na złość tej tandecie
nie widziałem was wtedy kiedy
powstawały zręby sceny trzeba to przeżyć
żeby skumać co czuję kiedy włączam radio
tak mało trzeba dziś żeby zostać gwiazdą
bez wstydu możesz puścić nas
bo mamy dłuższy staż i tłustszy bas
nie myśl, że mam gula, bo nasz pułap
jest wyżej niż żeby grali nasz rap w klubach

Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś? ha
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś?
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś? aha
Gdy zaczynaliśmy to
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś?
Gdzie wtedy byłeś?

Los sprawił mieszkam tu nie w Los Angeles
ale gdy masz braki mogę być GhostRiderem
jakbyś chciał wiele pisać o czasach
gdy mieliśmy owoc rapu ty Krzysia Antkowiaka
słuchałeś 2Paca? chyba Curta Cobain'a
to nie tak, że wchodzisz, gdy furtka otwarta
tamte czasy - kopalnia wspomnień synek
The Roots pytali pytanie gdzie ty byłeś
wtedy Jay miał całkowitą wątpliwość
ja mam pewność, że cię wtedy nie było
jedna miłość gdybyś się trochę postarał
wiedział kim jest Bóg, kto to Piotr Skała
jakiś kawałek zacznę o World Cup dokładnie
ty zapytaj Kreta co to był rap day
mogę tak dnie całe mówić ci więcej
nigdy tego nie zobaczysz, nigdy tego nie zdobędziesz
[tylko tekstyhh.pl]
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś? ha
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś?
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś? aha
Gdy zaczynaliśmy to
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś?
Gdzie wtedy byłeś?

Gdzie byłeś kiedy wyszło pierwsze Stare Miasto
drugie Stare Miasto, nie byłeś tu
jak to wprowadzili, instrumenty
a Kret nas do rap gry wprowadził, minęło wiele miesięcy
a dziś każdy radzi nam jak nagrywać i z kim
każdy ma dziś teledyski, pięć singli
i dla jego radia robi pięć Jeam i Beam
puścili w ogóle choć jeden z nich
gdzie byłeś, kiedy wkraczaliśmy bez kompleksów
w świat rapu, który ktoś zepsuł go
zepsuł lekko, jesteśmy generacją młodszą
i nie wyobrażam sobie bym mógł się odciąć
od tego, bo gdzie ja byłem w swoim świecie
a te wersy to jedyny stamtąd przeciek
byłem tu gdzie teraz w mieście litery dźwięków
płynę na bicie, zatopiłem jeden z okrętów już

Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś? ha
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś?
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś? aha
Gdy zaczynaliśmy to
Gdzie wtedy byłeś? gdzie wtedy byłeś?
Gdzie wtedy byłeś?
Powoli realizuję to co kiedyś zaplanowałem
Kilku równych ludzi poznałem, nigdy im tego nie zapomnę
Paru zawiodło, urwany kontakt już na dobre
Na nie jednym wypadzie nokaut, a z nim kupa wspomnień
Skromnie sam z matką, wiem, że wierzyłaś we mnie do końca
Proste, dziękuję, z obietnic czas się wywiązać
Wreszcie wierz mi tak długo na to czekałem
Jestem ci to winien, ten krążek to moje życie całe

Tak sam jak długa droga przede mną
Magiczna wajcha czy te drzwi się odemkną?
No przeszedłeś przez próg i co?
Ciągle poznaję kto to Bóg
Z wdzięcznością mu, upływają na Świonach
Zdziczałe lata, od pisania ręcznego przejście
Siedzę w necie, piszę w czatach
I czas ucieka szybko jak godzina w Limanowej
I marzenia żeby dobrze mówić i dupy nie zawracać
I by być i by by być, jest gyt kabanos przy M i C
Nie tandet z SW-CE kiedy musisz żyj, kiedy żyj
Zdarzenia życia , wy-wy-wyr-wy-wy-wyrwą cię ze snu

A kiedyś tylko plac, dom, plac i na chaby
Kieszonkowe w druca na karku jeden cztery
Przyszłość to słowo nie istniało, żadne bariery
Szczery głos, głupoty w głowie coś pozostało
Wiele knifów się przydaje
Na zawsze z trudnością, z młodością się rozstaję
Ale o głowę mądrzejszy, o marzenia lżejszy
Tu z historią życia RanTeWu

Rap szu wciąż po mieście płynie
Ten styl ta miłość nie zginie
Rap szu nigdy nie wiąż z gwiazdami
Z sercem dwa metry pod chodnikami yo
Rap szu stara szkoła wspomina
Pozory mylą, a ten szelest zagina
Powraca, wyrwanych ze snu wybiera
TeWu ile z rap szu

Są dni, są miejsca, które pamiętam do dziś
Zburzona historia, suchy jesienny liść
Skruszona cegła, warta jak perła
Przyciąga gapia, martwa fotografia
Piąta w albumie, początki w niewidocznym tłumie
Na scenie pamiętne pierwsze zbliżenie
To tyle teraz trzaskam co chwilę i duma
Lata praktyki kto kuma
Pewne wiadomości gdzie cziki-cziksy
Co i jak dobre i złe strony
Całkowicie inny świat, lepsza prezentacja
Kobiety i-i-i ubrania, badice, szelest, luz, luz, nic do dodania
Ostatni gong, zmienia się czas, zmienia się krąg
Zmienia się wszystko, zmienia się ekipa która była blisko
Podziały, grupy, co? do dupy, przyjaciele których nie ma aktualnie
Aktualnie, coś w tym jest naturalnie, naturalnie

Nie ma dnia gdy nie myślę o tym
Oldschool czasy, oldschool kłopoty
Kto kogo wciągnął do biznesu dziękówki
Tera spodnie z dresu, kiedyś spuści portki

Znów krok po kroku luŹnego zawodnika
Minimalne szanse, szmal z kieszeni znikał

Czas upływał, koleś wałki zgrywał
Tak jak przed lat paru, rap z pod nocnych barów
Bez umiaru, nie oszczędzając przypału
W studio zaufanym naszych ludzi paru
Wierny mikrofono Tuwaandalo kto to?
(Niewinny, ale, ale) śląski rap słów nie rzucamy w błoto

Rap szu wciąż po mieście płynie
Ten styl ta miłość nie zginie
Rap szu nigdy nie wiąż z gwiazdami
Z sercem dwa metry pod chodnikami yo
Rap szu stara szkoła wspomina
Pozory mylą, a ten szelest zagina
Powraca, wyrwanych ze snu wybiera
TeWu ile z rap szu

Dzień z historią życia RanTeWu
Po dniu, ku zdziwieniu
Dzień, jaki był życiowy start?
Ile jest wart, ile jest wart teraz?

Dzień z historią życia RanTeWu
Po dniu, ku zdziwieniu
Dzień, jaki był życiowy start?
Ile jest wart, ile jest wart teraz?

Dzień z historią życia RanTeWu
Po dniu, ku zdziwieniu
Dzień, jaki był życiowy start?
Ile jest wart, ile jest wart teraz?

Dzień z historią życia RanTeWu
Po dniu, ku zdziwieniu
Dzień, jaki był życiowy start?
Ile jest wart, ile jest wart teraz?
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo

Ej ty panienko zwolnij nie co tempo,
robisz gdzie popadnie na twardo i miękko
w końcu sie obudzisz z zaropiałą szczęką,
mogłaś absolwentka być a zostaniesz dętką
studentką która tutaj stół dmucha,
potem już na tobie nie usiądzie nawet mucha
co to za otucha szczęścia w sobie szukać
biorąc dopalacze małolacie to dziwaczne

po co pchać sie na kocioł po co
czasami ludzie sobie sami szkodzą i sie z tym godzą
po co w za duże prędkości wchodzą
chcą być z nami i lubiani ale ich poniosło
za ostro uff robi sie gorąco
dama staje sie procą z chłopaka robi sie osioł
non stop ze wszad dziadostwo
poszło od dawania sie rządzą z nie bezpiecznym prędkością

zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo
zwolnij tempo zwolnij trochę tempo zwolnij trochę zwolnij trochę zwolnij trochę tempo

ty dobry koleżko zwolnij trochę tempo
za dużo masz pracy rzeczy na potentkość
stres i depresja zjada twoje nerwy
pracujesz bez przerwy potem ci zabraknie werwy
jeśli nie odpoczniesz szybko zniszczy praca
i zaraz po trzydziestce zrobi z ciebie starca
zrobi z ciebie starca zrobi z ciebie starca
i zaraz po trzydziestce zrobi z ciebie starca

zwolnij to tempo zanim potępią wysępią cię jedną
zostawia cie z gembą mizerną chyba ze ci wszystko jedno
chcesz blond gówienko masz piękną z wypitą butelką
nie ma lekko czujesz sie za lekko i masz lepko czujesz
chcesz za dużo na raz to trza szałas zamienić w pałac
za wrak dostać jaguara zamiast zamiast tego masz ambaras
miała grać gitara a jest kurwa mać hałas
za szybcy odpadaja sie rozpierdalają na wirażach

ej głupi znajomku wciąż zalegasz kase
problem masz, że upomnę się o nią kurwa czasem
masz problem do mnie sam jesteś fagasem
po co dajesz słowo skoro ono nic nie warte
ej wielki kozaku weź głęboki oddech
robisz zamieszanie i rozdziebiasz morde
marzy ci se władza herb z wielkim godłem
trafi kosa na kamień i narobisz w spodnie
Rodacy i rodaczki, czworacy i czworaczki, dość już tych kabaretów politycznych, tych kawałów abstrakcyjnych, tych sztuczek podejrzanych, tych absurdalnych kojarzeń, i całego tego memłania!

***

było już przed północą, łóżko ciągnęło mnie jak magnes
już się prawie kładłem kiedy zadzwonił telefon nagle "halo słucham"
- cześć tu Kula, co robisz dziś wieczór?
- a nic...
- to świetnie, jest impreza na Bezrzeczu
- u Ani?
- no jasne! słuchaj będę wozem
- a co to ma wspólnego z imprą?
- o dwunastej bądź pod Malinką to cię zawiozę
uuu... kochany Kula!
odłożyłem słuchawkę pewny że dziś jeszcze będę hulać
więc robiąc wszystko by być już tam a nie tutaj
wybiegłem z chaty na śmierć zapominając o butach
"o kurcze! do domu nie wrócę by nie budzić matki
dojdę w tym co mam na nogach" a na nogach miałem klapki
ale i tak to mi nie napędzało pietra
wszak do miejsca ustawki miałem mniej niż ćwierć kilometra
wierząc że nic tam się beze mnie nie rozpocznie
czekałem godzinę, w kapciach, bezowocnie
lecz że noc mnie pcha do czynów heroicznych
rzekłem - dojdę w klapkach! - więc słuchaczu powodzenia życz mi
ten dystans przyćmił by każdego, ale dla mnie to nic jest
więc przedsięwziąłem ekspedycję

ref: 2x
do ciebie szłem, choć stopy krwawiły!
do ciebie szłem. cel wracał mi siły

a więc szłem tak, a wysiłek już odebrał mnie głos
oni tam, ja tu, a między nami ta odległość
swoją drogą dziesięć kilometrów przejść bezwiednie
wiem że to biedne, ale szłem kurwa szedłem!
na skraju lasu, i nagle dzięki Bogu
zatrzymałem mijający mnie autobus - stop! stop! chwileczkę!
- a co się pan tak nocą w lesie wleczesz?
- aaa... panie kierowco idę pohulać na Bezrzecze
- na Bezrzecze? w klapkach? chłopie zwariowałeś? jadę na zajezdnię to podwiozę cię kawałek
ten dobry człowiek jak przystało na chrześcijanina
podwiózł mnie gdzieś do granic Szczecina
- ziomek! jak bardzo chcesz to idź, nie będę się kłócił, szerokiej drogi, ja na twoim miejscu bym zawrócił
na pustym odludziu, coraz bardziej zwiędły
spotkałem kogoś i spytałem:
- na Bezrzecze tędy?
- tak tędy
- a daleko?
on popadł w rozkminę, obejrzał mnie i rzekł:
- w kapciach będzie gdzieś z godzinę
spacerkiem, czując że klapek jeden z drugim mi się zedrze
o Aniu z Bezrzecza proszę wiedz że

ref: 2x
do ciebie szłem, choć stopy krwawiły!
do ciebie szłem. cel wracał mi siły

już na Bezrzeczu dotarło do mnie
że pamiętam jak wygląda dom Ani, lecz nie pamiętam gdzie on jest
i warto wspomnieć żeby zrezygnował każdy z was tu
"a ty?" skądże przecież miałem imprezowy nastrój
więc na odludziu sam, trzecia była gdzieś tam
jąłem wolno, acz skutecznie w stronę impry się przemieszczać
i tu jest czas na skrecze
Grzesiek ty sobie poskreczuj, ja w tym czasie przeszukam Bezrzecze
"szkoda czasu", "przecież znasz"
stary nie zrezygnuję skoro przeszedłem całe miasto
ciężko znaleźć dom Ani, ale ja tego dokonam!
"nie wygłupiaj się", "Łona"
więc szukałem imprezy w kapciach jak jakiś mutant
i nagle: "o kurcze to tutaj!"
i co? światła pogaszone, nie leci żaden rap tam
nie ma imprezy... mogę wracać w klapkach...

ref: 2x
do ciebie szłem, choć stopy krwawiły!
do ciebie szłem. cel wracał mi siły
Mamy siebie, mamy tak wiele
Mamy to szczęście, że mamy siebie / 2

Mam kogoś, dla kogo to wszystko robie. Mam kogoś, za kogo mogę skoczyć w ogień. Za kogo mogę zapłacić tym co drogie. Czuje to tylko przy Tobie. Powiedz, gdzie bym to wszystko znalazł w jednej osobie, tyle szczęścia na raz. Tyle energii, charyzmy, piękna, w zamian daję parę słów na tych dźwiękach. I mogę to powiedzieć głośno dziś, każda miss przy Tobie to tylko wice miss. I może być takich wokół pełno, lecz tylko Ty przyniosłaś mi na świat nieśmiertelność. I dziś żyjemy życia pełnią i spełnią się wszystkie nasze marzenia, na pewno. Choć wokół tyle przeszkód Ty wiesz już zrobię wszystko byśmy nie oblali tego testu.

Mamy wiele tak, mamy siebie a to nasze szczęście
Mamy wiele tak, bo żaden problem nas nie dotyczy bo mamy się
Mamy wiele tak, mamy siebie a to nasze szczęście
Mamy wiele tak, nic nie obchodzi nas, nie obchodzi bo mamy siebie

Kiedy wyruszam Lajnerem na ocean i tęsknie, chyba czasem tego nie doceniam, jak pięknie mieć kogoś kto jest zawsze przy Tobie, nawet kiedy życie jest straszne, kiedy mrok przesłania jasne barwy i cały świat wydaje się martwy. Wczoraj chciałem się załamać, dziś nie jestem sam, nie jesteś sama, w czterech ścianach. Daję Ci siebie, w zamian dostaję namiar na szczęście, liczę już czas do spotkania. W nieskończoność mam zamiar za tym ganiać, nie mogę przestać, to jest jak mania. Gdzie jesteś teraz? Tam chcę się teraz przenieść. Połączy nas przeznaczenie. Życie miewa czasem dziwny przebieg ale my mamy szczęście, mamy siebie.

Mamy wiele tak, mamy siebie a to nasze szczęście
Mamy wiele tak, bo żaden problem nas nie dotyczy bo mamy się
Mamy wiele tak, mamy siebie a to nasze szczęście
Mamy wiele tak, nic nie obchodzi nas, nie obchodzi bo mamy siebie

Ja jestem tam, choć nie widzisz mnie, nie nie jesteś sam. Ja jestem tam, gdzie samotnie stoisz tam ja jestem bo masz moje oczy, zmysły i świat. Tak wiele mam, bo mam Ciebie a Ty mnie.

Mamy wiele tak, mamy siebie a to nasze szczęście
Mamy wiele tak, bo żaden problem nas nie dotyczy bo mamy się
Mamy wiele tak, mamy siebie a to nasze szczęście
Mamy wiele tak, nic nie obchodzi nas, nie obchodzi bo mamy siebie

Mamy siebie, mamy tak wiele
Mamy to szczęście, że mamy siebie / 2
VNM:
Aha, dokładnie tak
FU , Fokus, V-N-M
Elementum Tour
Homeboy

Nie Copperfield, V gra na bloku tu znów
Ale hokus-pokus i tu ze mną Fokus i Fu
Crew, które na trasie lamerom zabiera sen z powiek
Ogień, ten ziomek po gaśnice tu wnet pobiegł
Po koncercie do hotelu biorę głupią rure
Na kolacje mówie beautiful, jedz tą kurwa kure.
Żartowałem, teraz nie żartuje
Obojętnie gdzie idziemy skurwysynu ten vibe tu jest
Pokaż palcem miasto mi na mapie
Tam jade na bank i biore ten majk w łape
Synu te flow lepsze niż sex z ex
Elementum Tour, VNM the next best

(Elementum Tour 2011
VNM eFU, Fokus
ELEMENTUM TOUR)

FU:
Ej kolo teraz Fusznik solo pełen zasad
Kręci sie te koło przez te wszystkie lata
Jestem skromnym typem lecz czasem wymiatam
Ty patrz co się dzieje to Elementum trasa
Poszła fama, potem wie o tym ludzi masa
Wszystko idzie w ruch, Crosvelder i Serato
Dzisiaj gramy w twoim klubie co ty na to
Dzisiaj zagram to bardzo dobrze, jak Akynato
Dzisiaj piękny dzień potańczymy razem
Wbijamy się pod scene blisko złapać faze
Wbijamy, gramy razem i kumamy baze (razem)
Robimy dzisiaj swoje że tak się wyraże (ta)

(To jest nasza jedyna droga)

(Tak tak tak
Tak się to robi na południu)

FOKUS:
Mikrofon kusi mnie, pełen luzik na bicie Kazzushi.
Płynę po bicie (pod) po suficie, pełno ludzi na płycie.
I o to chodzi, nadchodzi niszczyciel,
Zniszczy cię , gdy usłyszycie o tym feacie.
Z tej strony F-O-K, VNM i Fushnik.
Spalimy ten lokal wokalami, DJ puści
Ci imprezowy nokaut jak Livin' La Vida Loca,
Lecz w konwencji Smoka, popatrz, ten bit to sojusznik.
Opowiedz na blokach o stylu i esencji
Jego eminencji, mnie innych MC.
Robię to, no bo to kocham, bo totalnie mnie to kręci,
Centralnie, po prostu fajnie jest jak po Sensi.
Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Byliśmy tacy sami, jak odlani z takiej samej formy
tak samo zbuntowani, ci którzy olali normy.
Mieliśmy robić rap, jointy jarać,
do końca życia bronki chlać się opierdalać.
Sorry, czas nas zmienił, chłopaki.
Nie każdy robi to co chciał, wiesz co to znaczy.
Zawiść. Nie ma tej paczki teraz.
Dalej lubisz się napić, ale dziś żółć wylewasz.
Dla mnie dziś to nie ważne niby
Ale dalej mnie obchodzi zdanie tamtej ekipy.
Pytanie: być szczęśliwym i sobą
Czy zmieniać się dla innych? nie ma was obok
Ale dociera do mnie słowo każde
I jak ja robie coś ty to sprawdzasz zawsze.
Znasz mnie, ja ciebie znam
Choć w oddali jesteśmy cały czas jakby na siebie skazani.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Nie jeden dzień zacząłeś źle bo budząc się przy moich dźwiękach
Pewnie nie z własnych głośników tylko od sąsiadów z piętra.
Zastanawiając się po co ludziom ta zbędna męka
Bo przecież jego muza jest przeklęta
Pewnie pamiętasz te wszystkie chwile
Gdy granie na czekanie nie pogania mnie ustawił osiedlowy diler
I wszyscy najstarsi i najwięksi szczyle
Nucili to dzwoniąc po jaranie i po bile
Minęła moda, mogłeś zostawić to w tyle.
Ale pech chciał, musiałeś poznać dziewczynę
No a dziewczyna znała rap i wiedziała czego słuchać
I nagle znowu wrócił skurwiel z ducha
Dziś widzę cię z nią w pierwszym rzędzie na naszym koncercie
Co 5 minut krzyczącego "WIĘCEJ"
Dziś wiesz, że nie da się ostrzej i zyjesz ze mną dobrze
Choć dłużej niż ona czekałeś na mój pogrzeb.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.
Słowa rzucone na wiatr nie potrafią ciebie zranić
W odróżnieniu od punchy w połączeniu z ciosami
Celnie wypunktowany, wyliczony, tak odpadniesz
A ta cała twoja płyta? Wszystko przeminęło z wiatrem!

Po pierwsze zadać kłam, odpowiada fakt za faktem
Po drugie na dokładkę wytknę twoje wady bardziej
Po trzecie każdą wpadkę bez manipulacji, prawdę
Przedstawię słuchaczowi żeby wziął to na poważnie
Skrytykować cię otwarcie jest za co to po czwarte
Po piąte to już spadłeś z list przebojów, tobą gardzę
Szóste ze sprzedażą siadłeś, notowania nadal marne
Bo nagrywasz na odpierdol, płyty schematy banalne
Po siódme to nie kradnę twoich beatów i pomysłów
Po ósme jeszcze w trakcie beefu dostaniesz po pysku
A dziewiąte masz za wszystko od ludzi tysiące gwizdów
Teraz przyjmij to jak facet zanim się zawiniesz w pizdu
Przyszedł czas na chwilę prawdy człowiek to po dziesiąte
Że najlepszy album jaki nagrał to jest ten o mnie
Czego byś nie zdobył nie wybrniesz, czas cie dobić
Miałeś czas by się bronić nic żeś kurwo nie zrobił
Pseudo ziomie moich fanów nie nakarmisz farmazonem
A twoi w czasie beefu wciąż przechodzą na mą stronę
Przynajmniej raz w tygodniu pener bywa twoim mieście
Czy nie masz wyobraźni? Chcesz odwiedzę cię czym prędzej
Weź się tak nie spinaj, bo ci żyłka w dupie pęknie
Zresztą co za różnica, dupsko przecież masz pęknięte
Ciężko to przełkniesz, Mister Bełkot, znów cię wnerwię
Pracuj nad dykcją, bo bełkoczesz tylko biednie
I powiem ci jeszcze to przestało być śmieszne
Do kogo kierujesz te gnioty? Błazen jesteś
Tracę czas i energię, a ty prawdy nie chcesz przyjąć
Do wiadomości, jest po tobie, to nie dowcip
Bo przegrywać trzeba umieć, ty nie wiesz? Wciąż przegrywasz
Twoje popaprane życie przegrana się nazywa
I próbujesz się wyżywać za to, że dali ci w skórę
Że musiałeś zdać maturę, a i tak jesteś dureń
I stanęli za mną murem wszyscy ci ludzie poważni
Reprezentanci biedy i reprezentanci branży
Ty dalej rób kawałki dla gimnazjum, tam żeś ważny
Pojebało ci się we łbie, weź to zrozum, myśleć zacznij

Słowa rzucone na wiatr nie potrafią ciebie zranić
W odróżnieniu od punchy w połączeniu z ciosami
Celnie wypunktowany, wyliczony, tak odpadniesz
A ta cała twoja płyta? Wszystko przeminęło z wiatrem!
Powiedz, jeśli umiesz,
ile chwil jeszcze zostało nam
by składać cały świat,
który buduje każdy na spokojnie
przyszłość drzemie w wyobraźni.
Za sobą setki chwil, ważnych dni z życia, istotnych
Patrzysz, a świat ucieka, upływa jak sampli? pętla
A ty słuchasz tylko bicia serca,
gorące bum bum i płynie tłum,
Ty wciąż myślisz jak nie stać w miejscu
by nie oglądać czyichś pleców.
Wciąż do przodu słuchając siebie tylko
z przyjaciółmi blisko, ze swą drużyną na boisko
by wygrać wszytko, spokojną, bezpieczną przyszłość
i drogę czystą by wartości w chwilach czuć bliskość.
Pewnie,
budząc się mine nie mieć smutną
jeśli potrafisz, sam zaplanuj swoje jutro.
Ile tych chwil było kiedy, modliłeś się o podanie reki,
o przyjazną pomocną dłoń gdzieś obok,
o otuchy słowo, lek na problemy,
co myślałeś wtedy, gdy dotykałeś z bliska gleby.
Wiesz, najważniejsze by znaleźć w sobie sile,
by poczuć czym sie żyje,
ze każdy oddech wywalczyłeś ciężką pracą,
talentem i szczerym sercem
spełniłeś sny teraz łączysz swoje słowo z dźwiękiem
i to jest piękne.
Z szans korzystać,
spełniać nadzieje i nie być na aucie.
Niektórzy padli już na starcie,
a każdy z nas uparcie, pracując lat naście,
słuchając, tworząc słowa oryginalnie od zawsze
i teraz patrzę, że ja jestem gdy rodzi się rzecz wielka
z długopisem w rękach lub z mikrofonem na koncertach.
Marzenia małoletnie to teraz, rzeczywistość tych dni
ja i my spełniamy swoje sny ..
[Ruf]
Jeden dla soli, dwa bierze pieprz, jeb majeranek stary sypiesz co jest, wyprać z przypraw smak tych miejsc?

[Lil]

Ref.:
O nie! Znowu skończyłeś się,
nie ma ciebie już siódmy dzień,
reszta przypraw odeszła w cień,
gdzie mam szukać cię gdzie? x2

Od dziś słodzik wchodzi do mody
Bez cukru słodycz bo cukier szkodzi
Oby do mnie to nie doszło
Chcę mieć odtąd dotąd słodko
Chcę go zjadać, łykać, mieszać, kruszyć, sypać
Mi nie styka tego króla wszystkich przypraw
Witaj w moich słodkich progach
Dzisiaj nie mam go jak okap doda
Gorzka kawa i herbata
Gorzko mi więc cukrem nakarm
Gorzka jest cukrowa wata
Rozpierdala mnie jak napalm
Słódź mi, mów mi bejbe jesteś słodka
Mejbe lejter lepiej dam się poznać

Ref.:
O nie! Znowu skończyłeś się,
nie ma ciebie już siódmy dzień,
reszta przypraw odeszła w cień,
gdzie mam szukać cię gdzie? x2

[Ruf]
Będzie słodko słodko, posypię cukier
Potem dosypię lukier na twoim udzie, uwierz
Potem zostanie tylko twoja słodka mina
Bo w rymach jestem słodki jak landryna
Ej, wpadasz na replay w piątek bomba, bo
Nie jesteś gorzka jak kalafonia
Bajaderki, babki, kurwa wszystko wpiżdżam
Cukier? to najlepszy afrodyzjak
Ja aż ledwo zipię zipię zipię zipię zipię
Tak cukier sypię sypię sypię sypię i
Uskuteczniam tylko trueschool w łóżku
Kiedy mam garście brązowego cukru u stóp
I cukier sypię nawet na stypie typie
Zapamiętaj smak tych sześciu liter
Uff, sypnąłbym nawet teraz chętnie
Znów go zabrakło, wiedziałem że tak będzie

Ref.:
O nie! Znowu skończyłeś się,
nie ma ciebie już siódmy dzień,
reszta przypraw odeszła w cień,
gdzie mam szukać cię gdzie? x3
nie ma cukru, nie ma nie ma cukru [nie ma cukru] x3
nie ma cukru tu znów
uu
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo