Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Podnosisz gardę, zaciskasz pięści
Zaciskasz zęby, jesteś zawzięty
Wiesz co cię kręci i wiesz co napędza
Kochasz, gdy czujesz tą krew na swych zębach
Przeciwnik pęka, niszczysz go wzrokiem
Przez całe życie tu, pod jednym blokiem
Czujesz to w sobie i wiesz co potrafisz
Poszedłbyś w ogień dziś za swoich braci
Trud ciężkiej pracy, lata treningu
Wszystko to po to, by stanąć na ringu
Mnóstwo wysiłku i setki wyrzeczeń
Wiosna czy zima, czy lato, czy jesień
Wiesz co Cię niesie i co płynie w żyłach
To już nie krew, to adrenalina
Gong i zaczynasz, i wybuchła wojna
Pytanie tylko, czy dotrwasz do końca? Ej.

Nieważne gdzie, nawet gdy będziesz sam
Trzymaj gardę wysoko i po prostu walcz, walcz, walcz
Nawet, gdy czujesz strach, albo już nie masz sił
Musisz dotrwać do końca, choćbyś miał tu paść na ryj. x2

Nie masz już sił, serce Ci stuka
Masz na otuchę te słowa od Z.B.U.K'a
Dla mnie to sztuka te słowa na bicie
Mówię to głośno, rap to me życie
Dla Ciebie życie to walka, treningi
Spocone sale i błyszczące ringi
Dla mnie linijki, to studio, mikrofon
Kiedy nagrywam to czuję się sobą
Nie zawsze spoko, czasem się nie chce
Albo na trening, albo na sesję
Czujesz i wiesz, że warto to robić
Po to żeś w końcu się chyba urodził
Przeciwnik schodzi, hejter odpada
Od razu nokaut, nie ma co gadać
Taka jest sprawa hardcore bez lipy
Livio the fighter talent z ulicy

Nieważne gdzie, nawet gdy będziesz sam
Trzymaj gardę wysoko i po prostu walcz, walcz, walcz
Nawet, gdy czujesz strach, albo już nie masz sił
Musisz dotrwać do końca, choćbyś miał tu paść na ryj. x4
Raz dwa, raz dwa, raz dwa,
Sprawdź mój styl i sprawdź moje flow 8x
Kto na majkach fruwa, to ten ptak Be U Ka,
Czego ptak ten szuka, gdy do drzwi Twych puka,
Chyba nie podpucha puk puka buka pukam,
Otwieraj mi bo Cię wyklnę,
To dziwne
Dla Ciebie wszystko jest inne niż dla mnie,
Dla Ciebie wszystko banalne lub nieosiągalne,
Jak zasięg na farmie daleko w Australii,
Nie siej pogardy,
Bo dostaniesz sraczki jak ummm Dżepetto,
Co się martwisz ?
Kibel to nie elektryczne krzesło w Islandii,
Dasz radę,
Hip-hop nie dla takich lamek, label (?), level,
Wyżej poza układem z panem menadżerem,
Komu to potrzebne ?
To tak jak głośniczki montowane w toalecie,
Bez sprzecznie popierdolona sprawa,
A Ty nawet nie wiesz o czym wróg (?) ten opowiada,
To baty (?) To ich zasługa jak drucha (?) Sławka,
Że rap zasuwa jak na słuchawkach,
Zauważ,
I pójdą w twą głowę nie będę powtarzał
Sprawdź mój styl i sprawdź moje flow 8x
Wy farbowane lisy jebani hipokryci
spotykam was na drodze każdego dnia
Dla Was nic się już nie liczy się nie liczycie z niczym
nie sięgnęliście gwiazd tylko sięgnęliście dna
możecie mówić
możecie kłamać
możecie kręcić
możecie wmawiać
ale kiedy opada kurtyna, kończy się zabawa zostajecie z tym gównem to wasz osobisty dramat

Przyjaciół trzymaj blisko a wrogów jeszcze bliżej
nigdy nie upadaj nisko bo nie podskoczysz wyżej
na całe skurwysyństwo w okol trzeba mieć dobry kaliber
sam się na tym łapie ze mam myśli naiwne
idę przed siebie mimo wiatrom i sztormom
i to ze mnie ktoś wkurwia po prostu jest norma
i to ze mi ktoś kłamie w oczy jest norma
tu nie pokazuje się wszystkiego rap to nie pornos
kiedy widzę wywiady tych których znam
chyba mam omamy, albo chyba ich nie znam
pierdolą kacabały jakby wyskoczyli z sobieszczaka
albo szczerze się nie znamy
albo specyfika taka
muzyki która robimy ,gdzie żyjemy , miejsca
to się wynosi z domu , nosi w głębi serca
pensja sram na nią jak na wasze decyzje
złe podyktowane tym co podyktował biznes

Wy farbowane lisy jebani hipokryci
spotykam was na drodze każdego dnia
Dla Was nic się już nie liczy się nie liczycie z niczym
nie sięgnęliście gwiazd tylko sięgnęliście dna
możecie mówić
możecie kłamać
możecie kręcić
możecie wmawiać
ale kiedy opada kurtyna, kończy się zabawa zostajecie z tym gównem to wasz osobisty dramat

jeśli mówisz mi ze coś jest białe to jest czarne
rzeczywistość rozpierdala mi ryj jak kastet
zejdź z bloku na parter , z gwiazd na ziemie
idź każdego dnia asfaltem i zawsze przed siebie
nigdy za wszelka cenę iść, taka mam domenę by
nie mówili o mnie to ten szczur co się boi żyć
patrzeć rano w lustro i czuć pierdolony wstyd?
mieć w głowie pusto i zostawiać tylko syf?( Nie)
mądre głowy rapu uczą w tekstach życia
nachlane ryje i prze ćpane nosy z nikim nie są kwita
kiedyś mówiliśmy bananowiec ,teraz z dobrego domu
tak mowia wygodnicy ktorym tamci moga pomoc
gdyby nagrać na dyktafon co mówisz poza kadrem
nigdy byś już nie sprzedał żadnej płyty marnej suko

dokładnie tak rób rap a nie uprawiaj polityki suko!

Wy farbowane lisy jebani hipokryci
spotykam was na drodze każdego dnia
Dla Was nic się już nie liczy się nie liczycie z niczym
nie sięgnęliście gwiazd tylko sięgnęliście dna
możecie mówić
możecie kłamać
możecie kręcić
możecie wmawiać
ale kiedy opada kurtyna, kończy się zabawa zostajecie z tym gównem to wasz osobisty dramat
(skit)
aha yo, właśnie tak 2011 high school mixtape

1. Jakoś nie wierzę w to co piszę prasa,
z kosmosu plotki jak by redakcja miała siedzibę w NASA
żyjemy w czasach gdzie prawda jest na wczasach,
znajomych łączy face book albo nasza-klasa
to smutne, ludzie są podatni na sugestię,
bo trendy i moda wywołują na nich presję
poruszam kwestię manipulacji
zaczął się sezon polowania, my robimy za kaczki
znowu reklamy, spoty wyborcze
i tak wiemy, że politykom chodzi o forsę
oni powiedzą to nonsens
ale ich tygodniówka to u nas jak za 4 miesiące
to nie najgorsze muszę to przyznać,
bo tych kurwa polityków chyba musiał ktoś wybrać
teraz od tego znowu umywasz ręce
ale powinieneś mieć dziś do siebie pretensje.

Ref:
My, to Ci którzy mogą coś zmienić
Wy, to Ci którzy muszą to docenić
Oni, kiedyś na pewno zejdą ze sceny
stwórzmy kraj w którym chcemy żyć, nie w którym żyjemy... x2

2. Telewizja nagina fakty, politycy grają akty,
bo cały ten rząd jest jak teatrzyk
taki jest obraz demokracji znów
jak na to patrzysz, no to po prostu czapki z głów
brak mi słów, czasem myślę to koniec
ale wina w dużej mierze leży po naszej stronie
chyba niewielu dziś wybiera świadomie,
bo kto ma czyste dłonie a kto nie,
płonie mi mic kiedy nawijam o tym
no, bo to nie ten kraj, ja biorę w dłonie banknoty
to twardy narkotyk, który ciągle jest w modzie
szkoda tylko, że wielu z nas jest ciągle na głodzie
czyja to wina? tych z góry ej jak to
Ci z góry są na górze chyba przez nas de facto
i widzisz rzadko bierzesz winę na barki
chodź to my tu do urn wrzucaliśmy te kartki

Ref:
My, to Ci którzy mogą coś zmienić
Wy, to Ci którzy muszą to docenić
Oni, kiedyś na pewno zejdą ze sceny
stwórzmy kraj w którym chcemy żyć, nie w którym żyjemy... x2

3. Najwyższa pora dziś obalać mity
lubię premiera ale tylko tego co robi bity,
bo żaden polityk nie jest dla mnie znakomity
więc obserwuje ich jak planetę z satelity
mam jeden głos ale wierzę że moc ma,
bo obchodzi mnie los w kraju gdzie wódka jest chłodna
gdzie obojętność jest modna a gospodarka kraju
niedługo tu się stanie bezpłodna
nie chce pouczać nie mam tytułu doktora,
ale doktora głos ma wartość taką jak moja
więc fakty skojarz i spójrz prawdzie w oczy,
że każdy z nas chciałby się tu mile zaskoczyć
tematy, wiem w ludziach siedzi niepewność
parę razy się zawiedli to dlatego na pewno
musimy przełknąć ten gorzki cukierek,
bo przed nami ich jeszcze wiele, i jeszcze wiele

Ref:
My, to Ci którzy mogą coś zmienić
Wy, to Ci którzy muszą to docenić
Oni, kiedyś na pewno zejdą ze sceny
stwórzmy kraj w którym chcemy żyć, nie w którym żyjemy... x2
Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Byliśmy tacy sami, jak odlani z takiej samej formy
tak samo zbuntowani, ci którzy olali normy.
Mieliśmy robić rap, jointy jarać,
do końca życia bronki chlać się opierdalać.
Sorry, czas nas zmienił, chłopaki.
Nie każdy robi to co chciał, wiesz co to znaczy.
Zawiść. Nie ma tej paczki teraz.
Dalej lubisz się napić, ale dziś żółć wylewasz.
Dla mnie dziś to nie ważne niby
Ale dalej mnie obchodzi zdanie tamtej ekipy.
Pytanie: być szczęśliwym i sobą
Czy zmieniać się dla innych? nie ma was obok
Ale dociera do mnie słowo każde
I jak ja robie coś ty to sprawdzasz zawsze.
Znasz mnie, ja ciebie znam
Choć w oddali jesteśmy cały czas jakby na siebie skazani.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Nie jeden dzień zacząłeś źle bo budząc się przy moich dźwiękach
Pewnie nie z własnych głośników tylko od sąsiadów z piętra.
Zastanawiając się po co ludziom ta zbędna męka
Bo przecież jego muza jest przeklęta
Pewnie pamiętasz te wszystkie chwile
Gdy granie na czekanie nie pogania mnie ustawił osiedlowy diler
I wszyscy najstarsi i najwięksi szczyle
Nucili to dzwoniąc po jaranie i po bile
Minęła moda, mogłeś zostawić to w tyle.
Ale pech chciał, musiałeś poznać dziewczynę
No a dziewczyna znała rap i wiedziała czego słuchać
I nagle znowu wrócił skurwiel z ducha
Dziś widzę cię z nią w pierwszym rzędzie na naszym koncercie
Co 5 minut krzyczącego "WIĘCEJ"
Dziś wiesz, że nie da się ostrzej i zyjesz ze mną dobrze
Choć dłużej niż ona czekałeś na mój pogrzeb.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.
Chcesz stawiać szereg pustych dat
Ja siedem tłustych lat mam przed sobą
Kroczę PDG drogą
Pogoń za peklem pierdolę, wolę tempo własne
PDGyo znowu nad miastem
To jasne jak słońce
Jak u Fokusa powierzchnie tnące
Proste, na mikrofonie rządzę
Są z tego jakieś pieniądze
I co z tego że mam kiedy gram koncert?
Nie bądź głupi,
Każdy lubi tłuste sztuki
Każdy lubi bitu puki,
Każdy lubi boogie-woogie
Hity jeden za drugim
Dzisiejszy wieczór może być w chuj długi.
Nie wiem co mi pisane,
Wiem że mam gadane
Jak upadne to wstane, mają przejebane wacki
Jak Gural robi rap tracki, chodzą po stole suwaki
Pełna wixa ja Kawasaki.

REF:
To ten styl, ten flow, to ten rap, ten bit,
To ten typ tu jest – Guralesko
To dla ulic, klubów, rym dla hip-hop ludu
PDG łubu-dubu, wiesz jak jest yo?

Licz się ze słowami ciulu,
Mówi Gural z plemienia królów
Choć nie mam szafy garniturów.
To dla ludu, to chłód lodu, słów exodus
Szczery do bólu, szczerze do przodu.
Czytałeś kiedyś Franza Kafkę?
Przypalam trawkę
Podbijam stawkę
Opuszczam osiedlową ławkę
Zwiększam adrenaliny dawkę, nabieram tempa
Pizgam rymy niczym orędzie Glempa
Krzyczę, krzyczę – bracia zrzucajcie pęta
Jak Wal-E. Dobrze wiem gdzie jest pointa.
Ciesz się tym co masz, patrz w twarz
W odbicie w lustrze, moje rymy są coraz tłustsze
Gural i kuzyni, niż Whoodini mam więcej sztuczek
Hip hop kluczem – tak się uczę.

REF:
To ten styl, ten flow, to ten rap, ten bit,
To ten typ tu jest – Guralesko
To dla ulic, klubów, rym dla hip-hop ludu
PDG łubu-dubu, wiesz jak jest yo?

Wybija północ, Gural robi rumor
Gural sunie z dumą, no bo Gurale tak lubią (???)
Tańcz głupia tańcz, walc, chcesz to walcz
Rzucam... kolejny pancz, słabych mcz zjadam na lunch
Strzelam do tarcz, chcesz to marszcz czoło
Yo ty pało, pierdoło, ciągle ci mało
Parę słów o tym że gadam do bitu
O tym że nie żenie kitów, ja i kilku zawodników
BIT klepie
BAS telepie
RYM kleje
Buja dekiel, tutaj każdy chce mieć lepiej
Więc każdy chce mieć pekiel, tu każdy chapie
Tu rap lekiem, tu każdy chce być rap człowiekiem
Każdy chce pić nektar, każdy chce być selecta
Na widoku, sens z boku, jak sekta, daj spokój...

REF:
Ja rozpierdalam gadką, jak to?
Tak to hula Stanton Traktor, to rapredaktor
Robię tak to. Jak reaktor w Czarnobylu
Zakażam skurwysynów chmurą stylu.
Mefistofeles siedział wczoraj na oknie
Wyszedłem do niego, żeby nie czuł się samotnie
Zimny parapet, ale noc była ciepła
I tak siedzieliśmy - noc, diabeł i ja
Patrzę na wasz świat już od dawna - mówił
Ulubiłem to miejsce i kocham ludzi
Opowiadał o czasach, których nie mogłem znać
I tak siedzieliśmy - noc, diabeł i ja
Wiesz, żyjecie w stadach, żeby czuć się bezpiecznie
Cierpicie w stadzie, bo chcecie się wydostać
Kiedy większość zaczyna działać niedorzecznie
Lub chce od was tego czego nie możecie oddać
Wybiór zbiorowy, wolność pod kontrolą
Chociaż Bóg dał ją wam bez ograniczeń
Wolność, gdzie prawdę zastąpiono wygodą
Nim wybierzecie, zysk z wyboru wyliczycie
Słuchałem go chociaż nie mój to był świat
I tak siedzieliśmy- noc, diabeł i ja

Wczorajszej nocy usiadłem na oknie u człowieka
Nie chciałem żeby czuł się samotnie
Gdy szedł do mnie samotność umie dokuczać
I tak siedzieliśmy - noc, człowiek i ja
Jego mieszkanie pachniało cynamonem
Tytoniem z fajki, miał ze sobą książkę
I wiarę w świat mocną, że nie mogłem jej złamać
I tak siedzieliśmy - noc, człowiek i ja
Mówił - mój świat to wybory świadome
Miłość i nie skrępowane namiętności
Chwile, które przepełniają emocje
Tak mocne, że uzależniają jak narkotyk
Pluję na konwencję, w grę społeczną nie gram
Wybrałem świadomie swoją samotność
Moją kochanką od dawna jest poezja
Erato która do ucha szepcze tak słodko
Słuchałem go, on mówił - piękny jest świat
I tak siedzieliśmy - noc, człowiek i ja

Mefistofeles wkrótce zniknął w książce
Poeta zamknął na klucz ją w biurku
Powietrze w pokoju wypełniły emocje
On wziął czystą kartkę i garść ołówków
Kartki zniknęły i poeta gdzieś odszedł
A pokój zaczął wyglądać znajomo
Czasem wracają, siedzą u mnie na oknie
Nocni goście, których męczy samotność
Nie zatracę się, nie zatracę.
Chcę wszystko rzucić nagle.
Mam czasem taką fazę
że żyć dalej nie potrafię.
Coś ciągnie mnie do okna.
Samobójcze myśli wciąż mam.
Samobójcze wizje, to jak złe decyzje,
Wciąż od nowa.
Nie wiem, już chyba skonam.
Nie wiem, kurwa, mam doła.
Chcę się rzucić gdzieś pod koła.
I wiem, że temu podołam.
Mam czasem taką fazę.
Chcę wszystko rzucić nagle.
Nie zatracę się, nie zatracę.
Coś ciągnie mnie do okna.

Ej, wiem, że to przesada, ale chyba mam już dość
Chciałbym to kiedyś nagrać, potem w ciszy oddać skok
Wielu już takich było, oni też dostali w kość
Nie ma ich tu, żyli szybko, mnie już też ogarnia mrok
Ej, wiem, że to przesada ,ale chyba mam już dość
Chciałbym to kiedyś nagrać, potem w ciszy oddać skok
Wielu już takich było, oni też dostali w kość
Nie ma ich tu, żyli szybko, mnie już też ogarnia złość

Na to wszystko, na kraj, politykę.
Na ten Hip-hop, na was, na publikę.
Że za szybko ten czas tutaj płynie.
Że życie mnie uczy by być skurwysynem.
Wielu ludzi ucieka w cyberprzestrzeń.
Albo w chuj wie co jeszcze.
Nie nauczysz ich kochać sercem.
Przekaz nie dotarł, idiota MC
Wiem to i jeszcze więcej.
Nie chce dzielić się obłudą.
Ci fałszywi, wiesz że trują.
Moje serce jak pawulon.
Ktoś tu popsuł powietrze.
Ktoś mi się w twarz tu śmieje.
Do skoku gotów jestem.
Stoję już na parapecie.

Ej, wiem, że to przesada, ale chyba mam już dość
Chciałbym to kiedyś nagrać, potem w ciszy oddać skok
Wielu już takich było, oni też dostali w kość
Nie ma ich tu, żyli szybko, mnie już też ogarnia mrok
Ej, wiem, że to przesada ,ale chyba mam już dość
Chciałbym to kiedyś nagrać, potem w ciszy oddać skok
Wielu już takich było, oni też dostali w kość
Nie ma ich tu, żyli szybko, mnie już też ogarnia złość

I opadam na chodnik.
Ten lot mnie wyzwolił, nie oddam kontroli.
Ha! Już nic mnie nie boli.
Na chuj mi ten pomnik?
Za rok mnie zapomnisz.
Ty, ktoś ma mnie w niewoli.
Powoli się spalam, napadam przechodni.
By do trzech setnych skończyć.
Połączyć na wietrze się z uniwersem.
Wiem to i jeszcze więcej.
Nie chce dzielić się obłudą.
Dawaj pawulon w okół szpitala.
Niech mnie wozi w kółko.
Haha, już nasz bluźnierce.
Tak, tak już czas więc lecę.
Jak ptak czy liść na wietrze.
Znam płacz lecących na ziemie.
Spójrzcie na niego jak podnosi się z łóżka
która na osi 13 taki to powinien przekonać się co to musztra
mówi że zwalcza pęd po hajs i parcie na szkło
kiedyś artyści zwalczali system uparcie dziś co?
monitor ma napęczniały jakby działał na drożdże
stary gramofon zamiast iPoda to nieostrożne być w tyle
każda naiwna siksa to zezna
piszą mu znaczki w smsach on większości nie zna
analogowy skurwiel budzi nas dwukropek nawias
my jednak wcale nie zamierzamy przestać go namawiać
Piotrek ożeń się (ożeń się) wyjedź na wyspy
kup konsolę, nagraj kilka rapowych kolend jak wszyscy
co jest? nie słyszę z oddali głosu społeczeństwa
nagrywa dla garstki osób i myśli że to sens ma
gdyby mógł mieszkałby w starej kamienicy z windą
na dole stałby czarny cadillac pozbawiony tuningu
panny które go chcą strzelają own goal
bo zamiast chodzić w sukienkach wyglądają jak Sean Paul
zawieszony w czasie poprawia mankiet
różowe kluby na głowach czuby tłamsi G-Funkiem
nie wpisuje się w obecny tryb baby boom
nie zgarnia coraz większych sum
dziewczyny piją z nim czując w głowach szum
kieruje swoje chciwe oko na ich dupy i robi zoom

[x2]
Społeczeństwo strzela we mnie
oczekiwaniami, które ja mam spełnić
baby boom i do roboty codziennie
kiedy ja bym raczej każdej robił tylko boom babe

Jaka to wielkość twoich sztuk to dwie główne jego troski
pewnie myśli, że jest pierdolonym młodym Big Lebowski
kiedy się budzi zwykle jest spłukany
a jak nie zajara zwykle jest zjebany
bo pali tyle co Devin The Dude
i nie przestanie chyba że zdarzy się nie wiem kurwa jakiś cud
sam prowokuje cały czas z tym łazi
a jak go złapią trzeba będzie zrobić free Ciech
inaczej się obrazi
no kiedy wrócisz do grona chodzących w kółko z żoną za rączkę
on na to ziewa i mówi stałe związki są nużące
w szowinistach nie ma swoich wrogów
znajdź taką z czymś pod czaszką
dla niego pod czaszką może być nawet jogurt
temat małżeństwo i praca zaczyna fukać
to ten czas w którym matka wspomina już o wnukach
jest jak dawałam ci opierunek i wikt
przynajmniej dla mnie nagraj raz coś ładnego na przykład z Kasią Wilk
trwasz w prywatnym zacofaniu wiernie
idź na siłownie, kup komputer, podłącz internet
na odczep rzucasz siemasz cześć
odpala kolejnego jointa, ma to wszystko gdzieś

Społeczeństwo strzela we mnie
oczekiwaniami, które ja mam spełnić
baby boom i do roboty codziennie
kiedy ja bym raczej każdej robił tylko boom babe

Mam swoje miejsce i w nim wiem że jestem bezpieczny
wojownik chociaż nie jak wy w bitwie o status społeczny
ktoś na ucho pieprzy, o pracy, o perspektywach
ja to wszystko wiem ale mój świat wolność się nazywa
dzięki niemu wiem jak to jest coś przeżywać
wszystko jedno z kim pijesz i jak się nazywasz
ja nawet nie mam zegarka, a zawsze wiem na co jest pora
nie mam zdrowia rozpieprzam siebie nie słuchając porad
załóż moje spodnie na godzinę,
a sam zobaczysz skąd i na co trzeba brać siłę jak żyję
samotność jest wyborem bo nie ma zgody we mnie by żyć
na siłę z kimkolwiek kto po prostu chce się na mnie wyżyć
nie umiem służyć za lek na nudę
emiter plotek kiedy już spotkamy się przy barze w klubie
(zdrowie) wszystkim którzy chcą mnie zmienić
sto lat
ja się śmieję skacząc jak dziecko po przeszkodach

[x2]
Społeczeństwo strzela we mnie
oczekiwaniami, które ja mam spełnić
baby boom i do roboty codziennie
kiedy ja bym raczej każdej robił tylko boom babe
Mogłem uciec z tego syfu, który ty nazwałeś gettem
Ale getto we mnie siedzi, ten syf trzyma mnie za serce
Im dalej w drodze jestem, tym częściej myślę, grzęznę
Korzeni się nie wyprę, zatem co skończony jestem?

Ten syf robię, by zobaczyć uśmiech dzieciaków z getta
Wiem po co to robię, nie zapomnę - pamiętam
Kurwa rzuca oszczerstwa, to jest totalna schiza
Jak w knajpie z obrzynem szalony czarnuch Blizzard
Chcesz się naćpać to podążaj za zapachem
Gandzior kręci joy'a, bleta jego bratem
Lubisz tę jazdę, towar łyżeczkami wpieprzasz
Z nami odlecisz nie gorzej niż Bryan [?]
Ten co robi wciąż gnój, ten z ekipy Lutawhuii
Zazdrościsz w miejscu stój gorszy niż nicpoń Jack luj
Zróbcie pierdolony hałas lub jak wolisz make some noise
Umysł znów płata figle jak w kawałku Getto Boys
I tak jak Heavy D powiem przestań się złościć
Nie mam dla ciebie złotko nic prócz miłości
Może i nie będę narzeczonym Kelly Rowland
Ale na bank będę robił ten rap made in Poland
Za to zaśpiewam sto lat, nie czarnuch a Polak
To i tak czarnuch w nim siedzi sprawdź, weź się przekonaj
Co rok lub półtora świeży wzorc, za to dola
W euro posła by dolar ten rap wyciąga z doła
Napierdala stara szkoła, ty krzycz człowieku hola
Podstawowa zasada - to nie ustąpić pola

Mogłem uciec z tego syfu, który ty nazwałeś gettem
Ale getto we mnie siedzi, ten syf trzyma mnie za serce
Im dalej w drodze jestem, tym częściej myślę, grzęznę
Korzeni się nie wyprę, zatem co skończony jestem?

Już nie pamiętam kiedy dobre życie się zaczęło
Jestem non-stop na ty z Władysławem Jagiełłą
A te kolejne dzieło burzy szmatom krew w żyłach
'95 w rapie siła, ta siła zwyciężyła
Wiem, że twoją sukę jara ten Rysiowy wokal
Stymuluje ją lepiej niż wciągnięta koka
Wiem ona to kocha, jest przy tobie, lecz w marzeniach
Chciała by być tutaj dla mnie, to nie wiele zmienia
Chcesz żyć z jedną z tych Pener? za żonę mieć Kirę Kener?
To raczej feler, nieszczęście, tak to widzę
Bo kurwice to kurwice nie kobiety niestety
Pomyliłeś priorytety no toś jest jebany kretyn
Jestem prawie pewien, że to miasto mnie nie kocha
Jak sprzedajny glina na zejściu po prochach
To Polska po prostu, nie pomyl z Ameryką
W tym kraju nie pojawi się choćby jeden Serpico
Wydaję nową płytę, nie zaprzeczysz tym faktom
Właśnie ją czyta lektor the discos compactos
To raczej harcore rocko nie Tiziano Ferro
Na przekór wszystkim znienawidzonym frajerom
Chcesz mi pokrzyżować szyki, na to nie starczy ci siły
Ty nie zrobisz tej kariery jak Snoop Dogg dla No Limit
Nie powiem wam dzisiaj, że jesteście do pizdy
Przegraliście więc powiem jedynie - Gloria Victis

Mogłem uciec z tego syfu, który ty nazwałeś gettem
Ale getto we mnie siedzi, ten syf trzyma mnie za serce
Im dalej w drodze jestem, tym częściej myślę, grzęznę
Korzeni się nie wyprę, zatem co skończony jestem?

Jak Belmondo zawodowiec ja wypełniam swoją misję
Słabe pizdy niszczę, wciąż skazany na banicję
W niebezpiecznym mieście na zabójczej ziemi
To jak prawo bronx'u, które nigdy się nie zmieni
Pięćdziesiąt stów w kieszeni, pokoncertowa zdobycz
Rozpierdalam wszystko jak Konstanty Pawłowicz
Zrobię dym, wypierdolę ci pokalem na dopingu
Jak Begbie Frank z jebanego Trainspotting'u
Klub Tropikana drinki, figi to nie blef
Wciąż pijany, szalony oldschool'owy Flavor Flav
Chcesz przekroczyć tę linię? gwarantuję nie przeżyjesz
Muzyka marginesu wiedz, że ona ma siłę
Mam hardcorowe brzmienie tak jak Jim Morrison dziwki
Jak Pablo miał używki jak Harvey Keitel brzydki
Zanim powiesz kochance, że to był ostatni raz
I jak Jon Bon Jovi życz jej miłego dnia

[x2]
Mogłem uciec z tego syfu, który ty nazwałeś gettem
Ale getto we mnie siedzi, ten syf trzyma mnie za serce
Im dalej w drodze jestem, tym częściej myślę, grzęznę
Korzeni się nie wyprę, zatem co skończony jestem?
Chcą czuć mój strach,
chcą widzieć moje łzy,
chcą być w moim snach,
chcą słyszeć mój krzyk,
Ich zębów zgrzyt, mówią to już teraz,
oni chcą, ale to jest bez znaczenia.

Tu skąd pochodzimy, prawo krwii,
od zawsze na zawsze, jaki ojciec taki syn,
droga przez cierpienie, bunt i ból,
nigdy jak niewolnik, zawsze jak król. x2

Chcesz porównać, mój rap do religii?
jestem obwoźnym sprzedawcą swojej biblii,
spisaną historię, więcej niż powieść,
powierzam twoim uszom, jak cichą spowiedź,
moim, dobrym imieniem nie wycieraj nigdy gęby,
dam palce pod tasak, zawsze swego pewny,
wierz mi, chcą zabić drozda, ich błąd,
pragnę oko za oko, ząb za ząb.
Korona z cierni, droga usłana kolcami,
nie czytaj wprost, czytaj między słowami,
mam, w sobie nienawiść, żyły rozsadza ciśnienie,
jest jak kula która, drąży drogę żyjąc w ciele,
podstęp na podstępie, u bram wróg,
roznosi choroby, zwątpienie i smród.
Tu tracisz wiarę nie chcesz głową w mur bić,
wiem że ją odzyskasz, też nie chciałem życ.

Tu skąd pochodzimy, prawo krwii,
od zawsze na zawsze, jaki ojciec taki syn,
droga przez cierpienie, bunt i ból,
nigdy jak niewolnik, zawsze jak król.x2

Powyżej pewnych sum przestępstwo przestaje istnieć,
pozostaje czysta polityka,
teraz spójrz na twarze, ludzi których spotykasz
i rozważ to w skali, swojego życia.
Nie masz pleców? nie oszczędzaj łokci,
tu dla niektórych, nie ma świętości,
spalone mosty, oni sprzedają przyjaźń,
filar, najważniejsza jest rodzina,
ci co mówią o pokoju, na głos dziś o tym mówmy,
to przewrotne, zakłamane, podstępne kurwy,
chuj w serce tym bohaterom, charakternym,
jak cwela dupa pod celą,
w tym świecie 40 dni i nocy,
przesyłają pocałunek zdmuchnięty z dłoni, bloki,
przeciwko całemu światu,
muzyka, tylko dla moich kamratów.

Tu skąd pochodzimy, prawo krwii,
od zawsze na zawsze, jaki ojciec taki syn,
droga przez cierpienie, bunt i ból,
nigdy jak niewolnik, zawsze jak król.x2

Gdy moje ciało ulegnie trawiącym je płomieniom,
niech prochy połączą się z wodą, powietrzem, ziemią,
moje życie jak wiatr, otwarte okno,
hymn przetrwania, chłód i samotność,
w zgięciach fotela, szukałem przypadkowych drobnych,
bez pieniędzy, z przyszłą żoną w domu głodni,
sukces ma wielu ojców, i trwa to dotąd, aż zostaje sam,
porażka jest sierotą, potargały świat, deszcze niespokojne,
możesz przegrać bitwę, wygrać dzieciak wojnę,
silni mężczyźni, po cichu w duchu płaczą,
później niszczą wrogów i nigdy nie wybaczą,
jak odbite nery, widok pustych kieszeni,
nie masz pomysłu jak swoje życie zmienić,
ale, wiesz kim jesteś i wiesz w co wierzysz,
gotowy za sprawę zginąć, dasz radę przeżyć.

Tu skąd pochodzimy, prawo krwii,
od zawsze na zawsze, jaki ojciec taki syn,
droga przez cierpienie, bunt i ból,
nigdy jak niewolnik, zawsze jak król.x2
Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp

[**brakująca zwrotka**]

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Z byle kim z byle czym nigdy nie przybijam sztam
Ulica na życie będzie miała zawsze plan
Kogo tu szanujesz bo ja zasady honoru mam
Może ta szczera prawda w świecie pojebany chłam
Nic do końca jest pasja jest wielka moc
Chuj niech będzie dzień moja będzie noc
Wtedy cię nasuwa tylko uliczny boks
Będę w formie rymu czasami a co ?

Szacunkowe razy przez mój uliczny rap
Ważne wyznać zasady i postępować tak
Nie ma w tym przesady niezależnie no bo jak ?
Z ziomkami działamy a Firma bo to fakt

Szacunkowe razy przez mój uliczny rap
Ważne wyznać zasady i postępować tak
Nie ma w tym przesady niezależnie no bo jak ?
Z ziomkami działamy a Firma bo to fakt

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Firma firma uliczny hardcore
Wszystkie dzielnice uliczny hardcore
Wszystkie hardcorowe miasta
Uliczny hardcore Jp Jp Niebieskim hartom

Oto prawdziwy dźwięk z ulicy
Znów jesteśmy wszyscy
Każdy braciszek się z tym liczył
Jesteśmy starsi lecz tempo jest szybsze
Palimy dalej Zielone liście !
Jebać policję !
Te kurwy nie dają mi żyć
Przed takimi trzeba się kryć lecz
Nikt dostał w ręce i to mi styka
Szykuję się nasza następna płyta
Mój styl prosty w swej postaci mocny kuszący i owocujący
Nienawiść do policji nigdy się nie skończy ! Firma
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo