Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jak Ken i Barbie na imprezę wypadli
W ciuchy za trzy moje wypłaty poubierani, odjebani
Ken zostawił na parkingu nowe Audi
Ma już trzy tygodnie, mówisz, że jest stare
No i troche dużo pali,
W poniedziałek kupi sobie Porshe białe,
Tuningowane tak, że będzie rwało asfalt
Zobaczycie Kena w zajebistym cacku w centrum miasta
Jak kręci blachary, nie oprze się mu żadna laska
"Jazda!" w kółko będzie krzyczeć chłop z manieczek?
Nagrany na kompakt obowiązkowo musi lecieć
W aucie gdzie się wozi ziom, co mu tata wybudował
trzypiętrowy dom
Wyszukany, niedostępny jakby jakiś schron
Są na imprezie Ken i Barbie
Barbie co stawia jak Viagra,
Ken za ojca hajs się bawi.
Oszukani myślą, że są elitą
On jest zwykłym dupkiem, ona pospolita dziwką

Chłopcy wysmarowani samoopalaczem,
Banelowa subkultura pod pieprzonym krawatem
Nastoletnie kurwy wytapetowane, wycackane
Wracające na czworaka z dyskoteki nad ranem 2x

Plastikowa rura, maska na pysku, nie pyskuj
Masz tu stówę idz w pizdu Barbie
Jesteś zajebista laska, ale trochę za często ustami mlaskasz
Siedzisz chłopakom w oku
Tak jak w palcu drzazga. Racja mała
To co mówią na dzielnicy, że masz ładną
Buźkę i podszycie spódnicy
Cycki silikonowe ugniecione tak, że już opadły na podłogę
Musisz nosić specjalne staniki usztywnione
To na głowie naturalny blond, utleniony głąb
Poskręcane loki.
Poruszasz się tak pięknie tylko za szeroko Stawiasz kroki. Co ty? Jakbys
prostowała beczki Taki motyw wkręcasz na obroty
Nie rozmawiasz z normalnymi kolesiami
Całe życie z bogatymi frajerami
Na tylnym siedzeniu wożąc dupsko sportowymi samochodami
Szczyt ambicji, ty i twoje pojebane podobizny
Głupie pizdy

Chłopcy wysmarowani samoopalaczem,
Banelowa subkultura pod pieprzonym krawatem
Nastoletnie kurwy wytapetowane, wycackane
Wracające na czworaka z dyskoteki nad ranem x2
Taki jest los skazanych na post.
Setki wyrzeczeń, by pokazać zaplecze.
Rząd na rzędzie, błąd na błędzie.
Prędzej, bo trwa premiera.
Jaki spektakl? Kariera.
Teatr? OeSTeRa.
Wokół obserwatorzy, w tle napompowane VIP'y.
Na scenie jeden aktor przeciw tysiącom krytyk.
Niczym nie skryty myślę, czy dam radę.
Z tremą tu na estradę, lecz wyjścia nie ma,
Więc jadę słowo w słowo, tekst za tekstem
Stojąc ponownie przed życiowym testem
By wykazać się męstwem przed tymi na uboczu.
Gdy czyha na błąd setki tysięcy oczu
trudno nie poczuć presji,
nie zgubić się w tej kwestii.
Tak głupio jest mi
w światła kolorach główna rola dla OSTRego,
sztuka jednego aktora.
Czuję się jak na torach.
Tysiące uszu, czekających na pomyłkę
w grze tysiąca uczuć.
No kiedy nastąpi zła opinia na arkuszu?
Dla buców czułe nara.
Nie gram dla Oskara.
W ZOO szukaj napuszonych jak papuga ara.

Stojąc naprzeciwko widza, który wybrzydza
tracę w jego oczach, bo nie próbuję się podlizać
jako aktor, sztuki tej autor, tekstów redaktor.
Daję bo mam to, co dać powinienem
podpisane imieniem, nazwiskiem
i wszystkim tym, co sercu bliskie.
W przekładzie na rym;
Ostrowski dla ciągle radosnych
Przedstawienie faktów,
przełożenie na prosty język potoczny.
Uciekając spod wyroczni,
klimatów mrocznych sztuka.
Tu nie oszukam.
Stopa wali jak bazooka,
Ostry sylaby duka
niezrozumiały jak Grechuta.
Miejsce akcji na Bałutach.
Obóz TA, choć na scenie jeden aktor,
ale wciąż trwała idea.
Do sztucznych jak linolea
nigdy to nie trafi,
zawsze będę tylko tym,
co pcha się na afisz.
Ile gotowy stracić będzie mój wydawca,
gdy zamiast OSTRego poleci dicho w słuchawkach?
Energetyczna dawka, moje miejsce tam, gdzie scena.
Tu żal wyrażam w trenach w świecie, którego nie ma.
Wiem, że stąd nie zejdę do końca przedstawienia.
1.To kolejny wschód słońca nad moim kochanym miastem
A ja pisze mój pamiętnik jak swego czasu Scarface
Jak legendarny Track Set trzymam rękę na pulsie
Prawdziwy rap z getta nikt nie powie oszuście
Bo żyje tu gdzie, wiarygodność jest podstawą
Do bycia prawdziwym w grze, bo ja gram to jak Kaczor
Rozwalam kiepskie radio, jak na haju Zły Porucznik
Przeciw komercyjnym gnidom, Riczi gotów do tej kłótni
Pseudo Dj weź mnie utnij, bo ja mam tu racje raczej
Opierdole was jak Chesweek opierdolił siostry Rachet
Jeszcze zaznaczę, że ten syf idzie na eksport
Towar pierwsza klasa jak stop, BM Bencrov
Posłuchaj tego weź no nie jednego niucha dziecko
Kopne Cię mocno w łeb, atakuje zdradziecko
To show jak u Mapetów, Riczi niczym zwierz na garach
Na serio napierdalam nie przebierając w ofiarach

Ref. Na serio całkiem serio wiedz, że to nie są żarty
Wszystkie rzeczy, które robisz w Poznaniu będąc martwym
Na Serio całkiem serio nowa płyta moje prawdy
Nie ma miejsca na herezje, jesteś miękki? - Trza być twardym

2.Moje życie jest jak film, a ta płyta niczym soundtrack
Nie chowam się po kątach, to Rap full kontakt spontan
Wypijmy do dna byle się nie zachlać, nie dać,
Nie zostawię moich Jeżyć jak Nicolas Cage Las Vegas
Koniec Stylu Życia Gnoja? No chyba cię pogięło
Rap ratuje mnie jak narzeczone Czecha Nogackiego
Ja miałem wiele obaw sama widzisz jak wyszło
Ja miałem zyskać z Tobą, a kurwa straciłem wszystko
Pieprze Cię dziwko, cały ten burdel,
będziesz kochał jak Sucre życie nie będzie cukrem
I mogłabyś błagać to wiedz, że nie przybędę
Bo Dziś wieczorem inna będzie mą Ewą Mendes
Na serio ten dzień nie długo nadejdzie
Wszędzie słuchać to będzie, ty też w to wejdziesz
Tak długo w tej grze, pół mego życia
"Na Serio" ta płyta to nowe solo Rycha!

Ref. Na serio całkiem serio wiedz, że to nie są żarty
Wszystkie rzeczy, które robisz w Poznaniu będąc martwym
Na Serio całkiem serio nowa płyta moje prawdy
Nie ma miejsca na herezje, jesteś miękki? - Trza być twardym

3. To miasto, w którym żyje często nie ma dla mnie serca
Miażdży jak "Wieczory z psów" Michała Lorenca
Ja nie zmierzam przestać, ja przy Tobie zrobię postęp
Nie handluje tym towarem, jak Radosław Wolf proste
W klubie idą głosy, małolaci żenią kosy
I lolity z talią osy chcą Cię tu o bajer prosić
Zależy mi na życiu, ty przepłacasz, chcesz wydać
Na tego co przemyca niczym Józek Trofita
Ja nie mogę se pozwolić na utratę tej kontroli
A zresztą to twój life, lub jak chcesz, rób jak wolisz
Co z ciebie za dziewczyna, że tak się zeszmaciłaś
Wypinając dupsko niczym Bianca Bakija
Taki finał na serio, chcesz być moją narzeczoną?
Powiesz o nas chłopakowi, orzesz kurwa co za horror
Gdzie jest twój honor, godzisz w dobre imię kobiet
Polujący na rapperów ty bezmózgi lachonie

Ref. Na serio całkiem serio wiedz, że to nie są żarty
Wszystkie rzeczy, które robisz w Poznaniu będąc martwym
Na Serio całkiem serio nowa płyta moje prawdy
Nie ma miejsca na herezje, jesteś miękki? - Trza być twardym
Wy farbowane lisy jebani hipokryci
spotykam was na drodze każdego dnia
Dla Was nic się już nie liczy się nie liczycie z niczym
nie sięgnęliście gwiazd tylko sięgnęliście dna
możecie mówić
możecie kłamać
możecie kręcić
możecie wmawiać
ale kiedy opada kurtyna, kończy się zabawa zostajecie z tym gównem to wasz osobisty dramat

Przyjaciół trzymaj blisko a wrogów jeszcze bliżej
nigdy nie upadaj nisko bo nie podskoczysz wyżej
na całe skurwysyństwo w okol trzeba mieć dobry kaliber
sam się na tym łapie ze mam myśli naiwne
idę przed siebie mimo wiatrom i sztormom
i to ze mnie ktoś wkurwia po prostu jest norma
i to ze mi ktoś kłamie w oczy jest norma
tu nie pokazuje się wszystkiego rap to nie pornos
kiedy widzę wywiady tych których znam
chyba mam omamy, albo chyba ich nie znam
pierdolą kacabały jakby wyskoczyli z sobieszczaka
albo szczerze się nie znamy
albo specyfika taka
muzyki która robimy ,gdzie żyjemy , miejsca
to się wynosi z domu , nosi w głębi serca
pensja sram na nią jak na wasze decyzje
złe podyktowane tym co podyktował biznes

Wy farbowane lisy jebani hipokryci
spotykam was na drodze każdego dnia
Dla Was nic się już nie liczy się nie liczycie z niczym
nie sięgnęliście gwiazd tylko sięgnęliście dna
możecie mówić
możecie kłamać
możecie kręcić
możecie wmawiać
ale kiedy opada kurtyna, kończy się zabawa zostajecie z tym gównem to wasz osobisty dramat

jeśli mówisz mi ze coś jest białe to jest czarne
rzeczywistość rozpierdala mi ryj jak kastet
zejdź z bloku na parter , z gwiazd na ziemie
idź każdego dnia asfaltem i zawsze przed siebie
nigdy za wszelka cenę iść, taka mam domenę by
nie mówili o mnie to ten szczur co się boi żyć
patrzeć rano w lustro i czuć pierdolony wstyd?
mieć w głowie pusto i zostawiać tylko syf?( Nie)
mądre głowy rapu uczą w tekstach życia
nachlane ryje i prze ćpane nosy z nikim nie są kwita
kiedyś mówiliśmy bananowiec ,teraz z dobrego domu
tak mowia wygodnicy ktorym tamci moga pomoc
gdyby nagrać na dyktafon co mówisz poza kadrem
nigdy byś już nie sprzedał żadnej płyty marnej suko

dokładnie tak rób rap a nie uprawiaj polityki suko!

Wy farbowane lisy jebani hipokryci
spotykam was na drodze każdego dnia
Dla Was nic się już nie liczy się nie liczycie z niczym
nie sięgnęliście gwiazd tylko sięgnęliście dna
możecie mówić
możecie kłamać
możecie kręcić
możecie wmawiać
ale kiedy opada kurtyna, kończy się zabawa zostajecie z tym gównem to wasz osobisty dramat
I tylko żeby nie było
I tylko żeby nie było
I tylko żeby nie było
I tylko żeby nie było

Coś się sypie wszystko szybko wszystko nagle
opuść żagle, odłóż szablę, odpuść sobie diable,
zostaw co moje, nie zrywaj gruntu na którym stoje,
zostaw co nasze,bierz do piekła swoje paranoje,
świata z gwiezdnych wojen urojeń, złudnych pojęć,
gdzie normalne spokoje stają się nie pokojem,
coś tu gniecie ciężar zwycięża, kręgi gniecie,
ciężar braku planu, braku stanu wzniesień, brak pocieszeń,
muzyka w głowie pusta kieszeń, nocne rzezie, kogoś przypadkowo trafia przecie,
bez winy bez przyczyny, jak w procesie,
puzzle – porządek się rozpada coś jak w przyrodzie jesień,
małe upadki, nie trwałe interesy, wpadki, zrozpaczone matki, wykręcone nastolatki,
Mez -zobacz puste kluby bez próby zmian w repertuarze, co z tym idzie w parze w tym obszarze będzie szarzej, rap nie da wam gwarancji zróbcie folklor dancing, młodzi pójdą w plener się naćpać, to bilansik, wszystko płynie, nawet żule degustanci przez tapeciarzy wyparci, zostali w drobny pył starci, jeszcze mało rośnie chaos tak to streszcze szczeszki śmieszki plus pokaźne kwaśne deszcze, dla siebie chcę przestrzeni żebyś też miał przestrzeń przemyśl to sobie i sam dopowiedz resztę.

Ref.
I tylko żeby nie było
życzę temu światu żeby wśród rodaków nie wyrastał wrak na wraku
i tylko żeby nie było że wszystko jebnie na pół Mez Liber z cyklu poznańskiego rapu

Dzielić świat na regiony lepsze i gorsze bo tu masz biedę tu masz forsę dla mnie to nonsens, globalny chaos zła całość podzielona na miłujących pokój i chcących ich pokonać dlaczego dziś niektórzy wolą po prostu zginąć, widzą przyszłość która będzie nową Hiroszimą, nieszczęśliwi fanatycy zniszczenia, co jest w ich domach, żyją z mottem obal świat który Cię wychował, bez obaw bo śmierć i życie jest dla nich niczym, w imię Boga niszcząc pogan giną na ulicy, terroryści czy męczennicy dla rajskich bogactw wysyłają niewinnych do kostnicy, tylko rządzący mają prawo dochodzenia przyczyn,na grobie amerykanina zobaczysz 100 zniczy, milionów ginących na peryferiach świata nikt nie liczy sprawiedliwość krzyczy , telewizja milczy te sytuacje można przenieść na polskie realia nie jeden wariat wybierze destrukcyjny wariant bez szans na awans w życiu popada w bezradność i rozpacz ludzkich więzi rozpad podatny na każdy rozkaz bloki, wachlarz środowisk, ludzie światowi, przeciętniaki, szaraki i obiboki, wysoki jak bezrobocie poziom różnorodności niska jak inflacja akceptacja odmienności przed marginesem nie uchronią wille i fortece to przeniknie jak epidemia zostanie skażona ziemia jedna ziemia jeden świat jeden organizm egzamin z człowieczeństwa dla społeczeństwa

Ref.
I tylko żeby nie było życzę temu światu żeby wśród rodaków nie wyrastał wrak na wraku i tylko żeby nie było że wszystko jeb na pół Mez Liber z cyklu poznańskiego rapu
To drugi track LP dają zawsze tu prestiż
MC, o których drugi track jest najlepszy
Wiem że to napawa komercje
Ten drugi track jest przekleństwem
Tych pierwszych, po pierwsze nie w tym tu sens jest
Brudne bębny za breakiem, (co) tu gdzie wersy są wszędzie
Te projekty, ich serce, każdy walczy o pensje
To drugi track u wielu singli a ja jeszcze nie wiem
Czy ten track nawet wyjdzie na CD
Nie o blokach i cudach, nie o laskach
Klubach, nie mam złota jak Pudzian
Wole gruby rap i baki szyb kanabinol
To jest drugi track i za tym styl zjarany bo
Moje bugi, baty, blanty dziś definicją
Płonie w tuby grafik mamy bit za familią
Drugi track, ma być w formie gdzie refren
Nie chcę tej formy tutaj refren jest brechtę
Rozdepczę ten refren, nie przebrnę przez refren
Bo refren nasuwa słuchaczowi sugestie
A refren, ty a gęba z plakatu
Masz mi zaufać to nie cel tego tracku
Budzi niesmak jak nie znasz ta gęba tak patrze
Gębę bym kupił gdybym znał jej charakter
Daje Tobie to co mogę dać,
Stale płonie bo to ogień panie zmienia czas,
Zalew monet to co człowiek nie ma sam wydał,
Jeśli nawet to do mnie mam że to dobro leży w nas
Drugi track mógłby być tutaj dissem
Pieprzyć nienawiść, nikomu nie odpiszę
Punchy nie ćwiczę nie muszę bo scena
Ma tu miłość do liter, ja mam miłość w literach
Powraca na zdaniach zajawka ma mega flow
To kwestia pisania, mania grania teraz bo
Samogłoski to siostry, spółgłoski to bracia
Mamy swój alfabet niczym z polski mafia
Parafia na batach atak liter tu na rap
Zamiata tabaka lata liter gruby snuff
Zamieniamy świat w rymy ja DJ Haem
I odtąd drugi track czyli rap ponad skalę

Kolejny drugi track ej senior co masz PC
Potraktuj ten rap jak do tracku trzeciego przejście
Co to za miejsce? ŁDZ bro, jeszcze jedno,
Stary, przez ten stres to mamy przester wers
Bo gramy wiecznie gdzieś ziom zanim zechcesz mieć
Zmieniamy serce w dźwięk, membrany w flavor
Kto ma zdrowy rozsądek? Haem, Ostry, Kochan
Z płyt rozrywamy folię, drugi track możesz o nim zapomnieć
To nie nie nasz, chyba że lubisz rap co kultywuje zbrodnie
Znanych spraw, spróbuj wypisać rękojmie
Zacząć strajk a i tak ten rap należy do mnie
Bo go mam tak jak spodnie na sobie, przy sobie nie ważne
Zamiast drugiego tracku w bani zrobię Ci jazdę
Poważnie nie poważny z płytą bez drugiego tracku
Ale z przejściem na trzeci z wprowadzeniem tematu
Podaruj światu siebie jak umiesz
Co powinienem mówić bym wiedział że zrozumiesz?
Prawdziwe czy nie bo nie każdy to wie
Opowiem więc historię która tak nazywa się
Od czasów niepamiętnych byłem wszystkim pochłonięty
Rytmiczne gadulstwo czułem się jak wniebowzięty
Wielko formatowa sprawa a nie gówniane gadżety
Szablonowe postacie sami dobrze to znacie
Dla jednego utworu oddać dużo byłem gotów
Macie więc tu wszystko czego byłem bardzo blisko
Wartościowe ideały przysłaniały w życiu wszystko
Zakręcony cały nie przyjmowałem chały
Zamiast Boga był Chuck D i jego skład cały
Mając kilkanaście lat wchodziłem w rapowy świat
Mały zielony szczyl poznał mocny hardcore styl
Szybko wyłapałem z eteru kilka z bitem chwil
Nigdy nie zapomnę jakie to dla mnie było ważne
Przez większość niezrozumiały, słuchaj uważnie
Yo! Bum Rush The Show
Wtedy tak to właśnie szło
Przegrywanie na jamniku cały nowojorski show
To nie było kina akcji tylko hip-hopowy gejzer
Chłopaki z Beasty boys nagrałbym o mały włos
Videoteka 87' weszli z bitem mocny cios
Wymierzony prosto w nos nie zasypiaj na Brooklynie
Przesądzony mój los, pierwsza czapka baseballowa
Założona na skos i łańcuch z volkswagenem
Ludzie na ulicach przyjmowali to ze śmiechem
Jakbym był jakimś pojebem, niczym się nie przejmowałem
Trafiłem mocno message by zobaczyć całą
Planet rock cały old-schoolowy show
Uwielbienie dla fat boysów taki był ten
Pierwszy rok, pierwszy krok
Pierwszy rok, pierwszy krok
Pierwszy rok

Prawdziwe czy nie bo nie każdy to wie
Możesz wierzyć lub nie jeśli wierzysz dowiesz się
Prawdziwe czy nie tego nie dowiesz się
Możesz wierzyć lub nie jeśli wierzysz dowiesz się
Prawdziwe czy nie tego nie dowiesz się
Możesz wierzyć lub nie jeśli wierzysz dowiesz się
Prawdziwe czy nie tego nie dowiesz się
Możesz wierzyć lub nie jeśli wierzysz dowiesz się

Składanki na piratach miały tutaj sporą wartość
Kilkunastu wykonawców tworzy zajebistą całość
Ryczeć się chciało, zbyt dużo się nie miało
Informacje z talerza, jakże wiele to się działo
Klipy z satelity "Yo! Raps" daje nowe płyty
Nie żadne hity, undergroundowa sprawa
Zobaczyłem De La Soul w telewizji u sąsiada
Potem poszło z górki nowe nazwy nowe twarze
Czarna magia na tych mixach i na murach jeszcze bardziej
Apollo Ki Da Capri a znazwy Hulaut Flow
Afera z Martinezem, który bluzgiem dostał w dziub
Mani Hauti Dance i mix Salota Bipers
Wszystko to kręciło zajebistą zadymę
Jak Eric Bis z Rakimem swoim oryginalnym stylem albo kugi rap i polo
Killerkazz niektórzy wolą, zadowolą się tym wszyscy
To był fakt oczywisty zdobycie nowej taśmy
Która okupuje listy to wysiłek rzeczywisty ale efekt fantastyczny
Gdy włączyłem streaty biznes nie potrzebowałem iskry
Ani żadnego impulsu w stylu pokazania biustu
Tylko Ja i ta muzyka to co czułem w to nie wnikaj
Mocne basy z głośnika wciąż od nowa mnie zatyka
Nowa fala doświadczeń lepsza niż metafizyka

Prawdziwe czy nie bo nie każdy to wie
Możesz wierzyć lub nie jeśli wierzysz dowiesz się
Prawdziwe czy nie tego nie dowiesz się
Możesz wierzyć lub nie jeśli wierzysz dowiesz się
Prawdziwe czy nie tego nie dowiesz się
Możesz wierzyć lub nie jeśli wierzysz dowiesz się
Prawdziwe czy nie tego nie dowiesz się
Możesz wierzyć lub nie jeśli wierzysz dowiesz się

Prawdziwe czy nie bo nie każdy to wie
Świeży powiew nowej fali 93' na topie Kali
Funkujące melodyjki, kronik drogi stan zyskali całą masę zwolenników
Czas platynowych wyników, kontrowersji, spornych kwestii
Groźnych min, tyle agresji
CMW , Spice One chłopak doszedł do swych bram
Asla, Pleya słowa obce znaczą wiele
Ciągły raport z pola walki naroktyki, dziwki, klamki
A na wschodnim wybrzeżu czarny księżyc w swym pacierzu
Nowy gangsta, debiut NASa nocny włóczęga powraca
Pełna klasa nie ma fiasko czarnej owcy, świat znów czysty
No i stres. jaki stres? organizer sam wiesz
Trzech fajdżerów - Fat Joe, Lord Finez, KRS One
Wszystko to złapałem sam
Mało CD, dużo szumu, czasy imprez i ów cudów
Lawcach nowi slow do bólu alkohol kradł sporo rozumu
Dzikie balety u Ważki znaczy Zbycha mego braszki
Czasy mojej osiemnastki, freestyle dawał swe pierwiastki
Na Łorenie rajmund zakwitł brzyni Kali się załatwił
Cały kampus skompletował Ejłes tak go już wychował
Ja nic na to nie poradzę, innych rzeczy słuchać karzę
Czasem proszę lub zachęcam przyjacielska rada z serca
On ma rozum i swe racje już odebrał to z przysmakiem
Nieraz dobrze się z nim gada, nieraz skumać nie potrafię i pierdolę
Ciągle biorę wciąż a efekty są takie że nagrywam Madywaters tak by można opowiadać
Co się dzieje jak zabawa spróbuj zbadać czy to moje czy sąsiada doznania
Poodsłaniam tylko tyle jeszcze bardzo małą chwilę
Z tego co się ze mną działo przez tych długich lat o ile? He!

Prawdziwe czy nie bo nie każdy to wie
Możesz wierzyć lub nie jeśli wierzysz dowiesz się
Prawdziwe czy nie tego nie dowiesz się
Możesz wierzyć lub nie jeśli wierzysz dowiesz się
Prawdziwe czy nie tego nie dowiesz się
Możesz wierzyć lub nie jeśli wierzysz dowiesz się
Prawdziwe czy nie tego nie dowiesz się
Możesz wierzyć lub nie jeśli wierzysz dowiesz się
[Tede]
Wielkie Joł!

Jestem graczem - mam na to pięć wytłumaczeń
Pięć szans wy tu macie na to że to wykumacie
Ramion pięć gwiazd mam a na nich lacze
W moim X5 w automacie, raczej
I mam pięć par Nike'ów po pięć paczek nówek
Pięć koszulek PLNY, pięć New Er,
Ty masz Iphone 5, ja na pięć numer
Kopsnę mu pięć na wódę, bo jest żulem
Jedno piętro wejdź - jeszcze pięć w górę
W rapie znam pięć kurew, pieść rurę
Przybijają pięć z bólem, pięć z Królem
Nie chcę spięć więc wypierdalaj z tym tytułem
Z magazynka wyjmuję pięć kulek
Russian Roulette, graczy morduję
Pięć minut mi nie starczy, chcę nieskończoność mieć
Wysoko noszę czoło, pięć, bang

[Tede]
I robię rap tu na obiekcie, chujuuu

+48 - salut
Wożę się pomału, wożę się pomału
Mam pięć gwiazdek jak pierdolony Sheraton
Ziomy mają jazdę, ich powoli zżera to
Pięć ton TNT wchodzi tu na jeden wers
W rapgrze Gra o Tron, mówią "Joł, Tede, pięć"
Minati jest po "Księdze Eli"
Jeżeli robię PLNY mam pięć portfeli
To ma sens kleisz - rap ma pięć den
Pięć palców mam i starczy jeden pierścień
Pierwsze pięć wchodzi gratis
Po pierwsze jest taki zapis, po drugie to Elliminati
Za pięć do paki, czy pięć do paki
Szybkie chłopaki wiedzą co to pięciopaki
W spodniach baggy, z pięścią baki
Grassu garścią, sprawdź to

Kolekcjoner punktów, plus pięć do szacunku
Pięć zdjęć, pięć autografów, pięć kultur
Pięć tematów dla buntu i ta chęć
Przynajmniej mieć pięć zer na rachunku chcę
Pocałuj mnie... w pięć liter
Gural - pięć, Sheller - pięć Sitek - pięć, jedź z bitem
Więc pięć zbite, za mną pięć bitew
I tę z samym sobą wygrywam, dalej idę
Pięć dziwek nagrywa mnie spod sceny
Dziwki są chciwe, chcą PLNY mieć
Pięć razy przemyśl, pięć za i przeciw
I pięć razy analizuj każdy wers
Pięć serc zdobyte co pięć sekund w pięć miechów
Pamiętaj, wydech tylko jeden - na pięć wdechów
"Pięć" remix, pięknie to pękło
Piekło, Wielkie Szpadyzo-Bang Joł
Siemanko, cześć z tej strony B.R.O. Jeśli słuchasz tego numeru to prawdopodobnie oznacza to że zamówiłeś limitowaną edycję mojego albumu Next Level. Stoję teraz w kabinie, tutaj nagrywam swoje numery, z tego właśnie miejsca chciałbym Ci serdecznie podziękować za to że jesteś ze mną, za to że mnie wspierasz, za to że doceniasz moją muzykę na tyle żeby była u Ciebie na półce obok ulubionych artystów. Uwierz że znaczy to dla mnie na prawdę dużo i biorę se to głęboko do serca, a ten kawałek? (he) ten kawałek został nagrany specjalnie dla Was, dla takich ludzi jak Ty, dlatego wsłuchaj się! Dokładnie tak ziom! Wiesz, wiesz?

Ostatni rok dał mi wiarę wiesz, daję Ci słowo
Uwierzyłem w to że żeby być kimś, trzeba być sobą
Dziś, w moje marzenia wierzę 100 procentowo
Bo wiem że jestem w stanie je spełniać bez warunkowo
I robię muzykę, daję skille na fulla
Fani dają mi skrzydła więc nie piję Red Bulla
Moje życie się zmieniło tu ostatnio akurat
Spełniam sny, choć mówili że marzenia to bzdura
Dzięki ludziom jak ty, mam wiarę jak nikt
Znam te zasady gry, więc nie zrobię jej krzywdy
Wielu gości Ci powie ten BR jest dziwny
Ale to zwykły typ lepiej nie bądź naiwny
Wiesz, ostatni rok, sam nie wierzę w to wszystko
Bo zrobiłem krok i zdołałem zabłysnąć
Mijam dziś ten sam blok, to samo boisko
Ale pada inny wzrok na mnie, tutaj przez hip - hop
Tak już wyszło, to Twoja zasługa
Nie myślałem że lista fanów będzie tak długa
Płyta musi być gruba, czy to w sklepie czy w necie
Jeśli lubisz Next Level no to High School Cie zmiecie!

Ref.
Ta muzyka jest dla mnie jak tlen (jak tlen)
Moje życie przypomina dziś sen (dziś sen)
Ja od Boga otrzymałem ten gen
A po co tu jestem? Ja wiem, wiem, wiem! x2

Wiem że ludzie są ze mną, mocno czuję ich wsparcie
Widzisz propsy i piątki to buduje tym bardziej
Nic nie miałem na starcie, oprócz kartek i majka
A o mojej muzyce, raczej mówiło się w żartach i
Może miałem farta, cokolwiek to znaczy
lecz nie wielu kurwa wie ile włożyłem w to pracy więc
Musisz wybaczyć, bo jestem pewny siebie
Nie dostałem nic na tacy, ktokolwiek tego nie wie
Dziś mam te plany, nie kobiety czy pieniądze
A mój rap będzie znany przez koncerty w całej Polsce
Uwielbiam publikę nie chodzi tu o forsę,
Wpadnę do Twojego miasta, to zbije z Tobą piątkę
Podpalam lont, ej moje włosy blond, gej?
Jeśli tak uważasz, lepiej wypierdalaj stąd, wiem
Moi fani chcą ten, rap tutaj najlepiej
Jeśli jara ich Next Level no to High School ich zmiecie!

Ref.
Ta muzyka jest dla mnie jak tlen (jak tlen)
Moje życie przypomina dziś sen (dziś sen)
Ja od Boga otrzymałem ten gen
A po co tu jestem? Ja wiem, wiem, wiem! x2

Wiem, że znów na mnie liczysz, z tym rap pisze w cudy
Byś po płycie mógł powiedzieć 'BR nie daje dupy'
Piszę to w lutym, to coś jak obietnica więc
Do premiery płyty, Ty możesz już odliczać
Wiem, że oddycham dziś muzyką, to chore
Jestem dumny, że mogę być dla kogoś idolem, wiesz?
Idę po swoje, pomimo, że jestem gnojem
I stoję na scenie w porę, więc nie pytaj się co jest. (Co jest?)
To nie przeboje, które lecą na stacjach
I na razie mnie nie znajdziesz mnie na najlepszych rotacjach
YouTube wybucha, co racja to racja,
Ilość odsłuchań mam więcej niż nie jedna pop gwiazdka
I to namiastka, choć mocny bonus track
I dzięki ziomuś ze chciałeś wspomóc rap
Bracia i siostry, teraz BRO musi lecieć
Idę pisać High School, a ta płyta Was zmiecie!

Ref.
Ta muzyka jest dla mnie jak tlen (jak tlen)
Moje życie przypomina dziś sen (dziś sen)
Ja od Boga otrzymałem ten gen
A po co tu jestem? Ja wiem, wiem, wiem! x4
ref.
Ja oddycham tobą cały czas
gdzie jesteś ty tam jestem ja
nie oszukam uczuć,które mam
tych uczuć odkąd ciebie znam!

~MEZO~

...TAK!...
Jesteś dla mnie jak legalny doping
oddychać tobą czuć zapach twej istoty
niebezpieczny,nieobecny jak artysta
opętany swą ideom jak Jan baptysta
szukam wejścia do twego serca
twego ekstraktu, klucza do twego sacrum
chwale cię swą liryką jak wędrowny pieśniarz
wszechświat brnie dziś w rytm naszego szczęścia!

~SABINA~

Czasem ktoś zapyta jak to jest kochać Cię
czasem ktoś zapyta czy ta miłość ma sens?
ja odpowiem,że...Taak!
kiedy oddech tracę myślę o tobie też
I powietrzem,wszystkim ciebie pragnę ja wiem
serca głębi czuje taak!! ooo...

ref.
Ja oddycham tobą cały czas
gdzie jesteś ty tam jestem ja
nie oszukam uczuć,które mam
tych uczuć odkąd ciebie znam!

~MEZO~

Świat nie podzieli nas,czas nie podzieli nas
gorsze chwile,mile nie podzielą nas
to my jak atomy nie podzielni
krążymy ,dążymy do jedni
Wenus i Mars to nasze domy
lecz każdy sam jakby niedokończony
to my ja i ty,nie podzielni
tylko z tobą chce marzenia spełnić!

~SABINA~

Czasem ktoś zapyta jak to jest kochać Cię
czasem ktoś zapyta czy ta miłość ma sens?
ja odpowiem,że...Taak!
kiedy oddech tracę myślę o tobie też
I powietrzem,wszystkim ciebie pragnę ja wiem
serca głębi czuje taak!! ooo...

ref.
Ja oddycham tobą cały czas (oddycham tobą cały czas)
gdzie jesteś ty tam jestem ja (tam jestem ja wiesz,wiesz)
nie oszukam uczuć,które mam (bo nie oszukam siebie sam)
tych uczuć odkąd ciebie znam!

Myślisz on krąży wokół nas
nastał czas,gorący nasz
bo to twój złapał w sidła swe
splącił usta,dłonie
ciało w oddechu tonę!

ref.
Ja oddycham tobą cały czas (oddycham tobą cały czas)
gdzie jesteś ty tam jestem ja (tam jestem także ja)
nie oszukam uczuć,które mam (bo nie oszukam siebie sam)
tych uczuć odkąd ciebie znam!

Ja oddycham tobą cały czas!!! (cały czas,cały czas,cały czas,wiesz?)
Nie oszukam uczuć,które zam !! (oooh)
Ja oddycham tobą cały czas!

Cały czas oddycham tobą,cały czas jestem sobą(hu u u )
[Konradziwo/Ede]
tak piękny dzień zaczynam puszkiem, duszkiem,
z Edziem spijam piwko
daj wychillować się dzisiaj, weź nie bądź terrorystą
za rogiem bistro, gdy na szamę ostra wkrętka
grube lolo, ubuchany, marzy mi się siesta
na ten stan palestra odpala gruby bal
Ede, Konradziwo, Estajla i Jamal
kojarzysz Hau Haj, szykujemy nowy skandal
fatal, wandal, my to alko, narko, banda
u nas to już standard, ziom najwyższa ranga
jedziemy grubo, drugi weekend, polewaj barmanka
kosmiczny balet mam tam gdzie halny poniesie
zawijaj lolka brat nam na ostatnim OeSie
wieść się niesie, że kolesie palą janka
trzeci weekend, czwarty weekend, polewaj barmanka
zapal blanta, szklanka w górę, grubo kolo
gruby bal, gruby szmal z nami grube lolo

Ref.
czy z puchy, czy z lufy, z gibla pojara
trzy buchy i głuchy? i gra gitara
jaram gibraltara mała
jarzysz? smażysz? nie? to nara
zimne piwko, fifka i zioło
pięknie wszystko, dziś na wesoło
grube lolo skręcam, jaram mała
jarzysz? smażysz? nie? to nara

[Poszwixxx/Bezczel]
na koncertach z sokiem rum, ogień, skanduje tłum
czasem zainteresowanie spada do minimum
tigri bum jak nawijał Scyzoryk za małolata
to był mój faworyt jarzy się jak meteoryt, ogień i skurcz
otwieram samarę z towarem, palę sobie gras (gras)
zapalarę z żarem walę dwa buchy na raz (raz)
w zielone gram z ziomem zielonego gram mam
po tym gównie taki flow że aż kurwa boję się sam
jaramy z bonga wygrzewka wali w sagan
w chuj bałagan nazajutrz zostawiam
torebka pękła po gibsztylu na łebka, od święta smali
za zimne piwo płacę jak za prezydenta somali
chodź twoje zwoje mózgowe nie wyrabiają za tym
rymy dwoje, troję, wszystkim co kręcą, jarają baty
znają tematy a Ty jeśli jesteś z nami to brawo
jaramy tonami i na kilogramy bo sami stwarzamy se prawo

Ref.
czy z puchy, czy z lufy, z gibla pojara
trzy buchy i głuchy? i gra gitara
jaram gibraltara mała
jarzysz? smażysz? nie? to nara
zimne piwko, fifka i zioło
pięknie wszystko, dziś na wesoło
grube lolo skręcam, jaram mała
jarzysz? smażysz? nie? to nara

[Bezczel/Ede]
jestem już tak upizgany że nie wiem o co kaman
nie ma to jak na gastro kebaby późno nocą, szama
walę bucha i odwiedzam całodobowe bistro
pani za ladą słucha chodź nie wygląda na bystrą
dawaj mięso z barana i ostry sos
wiadomość o tym, że nie ma zbija fazę jak prosty cios
uuuuuu, o kurwa jakie zbicie
to poproszę zimne piwko na rysę pani zapisze w zeszycie
i sypie się życie gdy nie ma baraniny
o kurwa co teraz będzie, Michaś co teraz robimy?
rozkminimy piwko, spalmy spliffa
wiem chodź blisko mam wszystko co nam trzeba dzisiaj
piwko, weź szybko bierz taxi i chodźmy już z stąd
tylko gdzie? Brooklyn! choć to nie Nowy York
placki pierwszy sort, yo, najlepsze w mieście
możemy pić i palić, F do A, nareszcie

Ref.
czy z puchy, czy z lufy, z gibla pojara
trzy buchy i głuchy? i gra gitara
jaram gibraltara mała
jarzysz? smażysz? nie? to nara
zimne piwko, fifka i zioło
pięknie wszystko, dziś na wesoło
grube lolo skręcam, jaram mała
jarzysz? smażysz? nie? to nara
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo