Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Nie mam recepty na jutro, nie umiem pomóc ludziom
Cholerny samolub, nie wierzę więcej w ludzkość
Nie narzekam, mój świat jest ułożony
Wiem co mam, wiem co chcę, wiem co muszę zrobić
Mam rap, mam koncerty, mam z nich hajs
Mam dom, mam pracę, mam co włożyć do pyska
Mam kilka płyt swoich, niezłą kolekcję cudzych
Mam kilka swoich koników i żaden się nie znudził
Widzisz, żyjąc w takiej Idylli stać mnie
Obserwować życie z boku latając sobie nad miastem
To dla tych co rozumieją tą słów abstrakcję
Nic na siłę, nie chcesz - odłóż w sklepie tą taśmę
Proste, po co słuchać tylko po to
Żeby z rana w Internecie bawić się w młodych gniewnych
Już lepiej, nie wiem, zrób coś z tym hajsem
Idź z dziewczyną na obiad, kup kwiaty matce

Wielu myśli, że raperzy w Polsce...
Myśl, chcesz chętnie przyjadę na koncert
Znajdę czas, mój dzień ma tyle godzin co każdy
Cennych godzin nie tylko dla tej rap gry

Czasami nie mam czasu sam dla siebie
Nie dziw się więc, że nie znajduję czasu dla innych
Nie wiem jak znaleźć te godziny, które znikają
Mam nowe maile, ktoś dzwoni, ludzie za drzwiami czekają
De La Soul miało taki kawałek, pamiętam
Sam mam tak samo, 30 płyt demo w rękach
"Ej ziomek, posłuchaj nas, sprawdź taśmę
nagrywamy od dziesięciu lat siedzimy w rapie"
Fajnie, ale wiesz właśnie biegnę
Mam swoje terminy, by z końcem roku mieć swoją pensję
Telefon, aha wyślesz SMS, nie ma szans na to
Musiałbym mieć fundusz na GSM płatność
"Gwiazdo" co? śmieszne wiesz, myśl tak
Myśl co chcesz ja pojadę w Polskę na koncert gdzieś
Zrozum to i nie planuj żadnej zemsty
Zrozum, mój świat to nie tylko te linijki i wersy

Wielu myśli, że raperzy w Polsce...
Myśl, chcesz chętnie przyjadę na koncert
Znajdę czas, mój dzień ma tyle godzin co każdy
Cennych godzin nie tylko dla tej rap gry

Wielu myśli, że raperzy w Polsce...
Myśl, chcesz chętnie przyjadę na koncert
Znajdę czas, mój dzień ma tyle godzin co każdy
Cennych godzin nie tylko dla tej rap gry
Wiesz…
Jesteśmy ludźmi, tylko ludźmi, dajemy ciepło
nie tylko smutni przeżyli piekło, ja wiem to
Nie było lekko chciałem to przełknąć
czułem się kiepsko, bo byłem traktowany jak przedmiot
wiesz..
życiowy wektor zmieniał kierunki
miałem być dla niej, dla rapu, fanów, jeszcze dla kumpli
chciałem odpuścić, opuścić miasto
nie mogłem zasnąć, bo każdy z nich chciał mnie na własność
na pewno znasz to, pewnie pamiętasz,
byłeś zabawką w czyichś rękach, gniew w tobie pękał
o, czułeś bezradność
i chyba światło na chwilę zgasło, albo zasłonił je ten cały ciężar
pękały serca, czułem to samo
musiałem deptać, problemów sterta z bólem co rano
wiesz.. oddałem planom najlepsze chwile
to wilczy bilet, lecz mogę śmiało powiedzieć ze żyje

Ref.
zgaś światło
chce zasnąć
to miasto chce mnie na własność
nasz czas to chwil smak co
nie zabierze już nikt
nie zabierze już nikt x2

Żyjemy miedzy sobą a styl życia jest szybki
liczy się każde słowo, gdy pociągasz za nitki
ja.. wchodzę na bit i wykorzystuje talent
żeby opisać Ci życie w wielkim teatrze lalek
bo ludzie stale chcą ode mnie coś
ale chyba zostałem tam gdzie krzepnie złość
dalej wybrałem życie, które nie jest najłatwiejsze
bo łatwo stracić wiarę i zagubić swoje miejsce
żyjemy w czasach, gdzie podejście nie jest zdrowe
ludzie nie chcą nic naprawiać, bo wola kupić nowe
uczucia i związki stały się jednorazowe
więc puknij się w głowę i zrób coś, człowiek
szukałem w sobie głosu serca od dawna
słuchałem paru osób, których wersja to prawda
nie potrzebuje ciosów, żeby deptać te kłamstwa
na własność ma mnie tylko rap, który gram, tak

Ref.
zgaś światło
chce zasnąć
to miasto chce mnie na własność
nasz czas to chwil smak co
nie zabierze już nikt
nie zabierze już nikt x2

Możesz złapać mnie za rękę i czuć, że jestem Twój
ale biegnę swoją drogą i nie działa na mnie ból
wielu krzyczało „stój!” no i chciało, żebym snuł
smutne życie wychodząc z korporacyjnych biur
ja wole zapach piór, kartek i atramentu
bo kładę je na stół i są warte sentymentu
wielu stoi w miejscu i jasno się spina
bo to miasto na własność ich próbuje zatrzymać

Ref.
zgaś światło
chce zasnąć
to miasto chce mnie na własność
nasz czas to chwil smak co
nie zabierze już nikt
nie zabierze już nikt x2
Powiedz, jeśli umiesz,
ile chwil jeszcze zostało nam
by składać cały świat,
który buduje każdy na spokojnie
przyszłość drzemie w wyobraźni.
Za sobą setki chwil, ważnych dni z życia, istotnych
Patrzysz, a świat ucieka, upływa jak sampli? pętla
A ty słuchasz tylko bicia serca,
gorące bum bum i płynie tłum,
Ty wciąż myślisz jak nie stać w miejscu
by nie oglądać czyichś pleców.
Wciąż do przodu słuchając siebie tylko
z przyjaciółmi blisko, ze swą drużyną na boisko
by wygrać wszytko, spokojną, bezpieczną przyszłość
i drogę czystą by wartości w chwilach czuć bliskość.
Pewnie,
budząc się mine nie mieć smutną
jeśli potrafisz, sam zaplanuj swoje jutro.
Ile tych chwil było kiedy, modliłeś się o podanie reki,
o przyjazną pomocną dłoń gdzieś obok,
o otuchy słowo, lek na problemy,
co myślałeś wtedy, gdy dotykałeś z bliska gleby.
Wiesz, najważniejsze by znaleźć w sobie sile,
by poczuć czym sie żyje,
ze każdy oddech wywalczyłeś ciężką pracą,
talentem i szczerym sercem
spełniłeś sny teraz łączysz swoje słowo z dźwiękiem
i to jest piękne.
Z szans korzystać,
spełniać nadzieje i nie być na aucie.
Niektórzy padli już na starcie,
a każdy z nas uparcie, pracując lat naście,
słuchając, tworząc słowa oryginalnie od zawsze
i teraz patrzę, że ja jestem gdy rodzi się rzecz wielka
z długopisem w rękach lub z mikrofonem na koncertach.
Marzenia małoletnie to teraz, rzeczywistość tych dni
ja i my spełniamy swoje sny ..
Wy farbowane lisy jebani hipokryci
spotykam was na drodze każdego dnia
Dla Was nic się już nie liczy się nie liczycie z niczym
nie sięgnęliście gwiazd tylko sięgnęliście dna
możecie mówić
możecie kłamać
możecie kręcić
możecie wmawiać
ale kiedy opada kurtyna, kończy się zabawa zostajecie z tym gównem to wasz osobisty dramat

Przyjaciół trzymaj blisko a wrogów jeszcze bliżej
nigdy nie upadaj nisko bo nie podskoczysz wyżej
na całe skurwysyństwo w okol trzeba mieć dobry kaliber
sam się na tym łapie ze mam myśli naiwne
idę przed siebie mimo wiatrom i sztormom
i to ze mnie ktoś wkurwia po prostu jest norma
i to ze mi ktoś kłamie w oczy jest norma
tu nie pokazuje się wszystkiego rap to nie pornos
kiedy widzę wywiady tych których znam
chyba mam omamy, albo chyba ich nie znam
pierdolą kacabały jakby wyskoczyli z sobieszczaka
albo szczerze się nie znamy
albo specyfika taka
muzyki która robimy ,gdzie żyjemy , miejsca
to się wynosi z domu , nosi w głębi serca
pensja sram na nią jak na wasze decyzje
złe podyktowane tym co podyktował biznes

Wy farbowane lisy jebani hipokryci
spotykam was na drodze każdego dnia
Dla Was nic się już nie liczy się nie liczycie z niczym
nie sięgnęliście gwiazd tylko sięgnęliście dna
możecie mówić
możecie kłamać
możecie kręcić
możecie wmawiać
ale kiedy opada kurtyna, kończy się zabawa zostajecie z tym gównem to wasz osobisty dramat

jeśli mówisz mi ze coś jest białe to jest czarne
rzeczywistość rozpierdala mi ryj jak kastet
zejdź z bloku na parter , z gwiazd na ziemie
idź każdego dnia asfaltem i zawsze przed siebie
nigdy za wszelka cenę iść, taka mam domenę by
nie mówili o mnie to ten szczur co się boi żyć
patrzeć rano w lustro i czuć pierdolony wstyd?
mieć w głowie pusto i zostawiać tylko syf?( Nie)
mądre głowy rapu uczą w tekstach życia
nachlane ryje i prze ćpane nosy z nikim nie są kwita
kiedyś mówiliśmy bananowiec ,teraz z dobrego domu
tak mowia wygodnicy ktorym tamci moga pomoc
gdyby nagrać na dyktafon co mówisz poza kadrem
nigdy byś już nie sprzedał żadnej płyty marnej suko

dokładnie tak rób rap a nie uprawiaj polityki suko!

Wy farbowane lisy jebani hipokryci
spotykam was na drodze każdego dnia
Dla Was nic się już nie liczy się nie liczycie z niczym
nie sięgnęliście gwiazd tylko sięgnęliście dna
możecie mówić
możecie kłamać
możecie kręcić
możecie wmawiać
ale kiedy opada kurtyna, kończy się zabawa zostajecie z tym gównem to wasz osobisty dramat
(Kajman)
Jesteś piękna, nie dam sobie wmówić że nie
Zostaw niesmak, wiem że to najlepszy dzień
Skarbie przestań, powracać do tych starych chwil
Dotyk co zmieni twoje sny, teraz tylko ja i ty
"Monalizo", namaluję cię jak Vinci
Niech widzą nas, nienawidzą nas, wszystkie dziwki
Szybki seks nie wchodzi w rachubę
Lubię mieć cię tu, a potem przytulić cię czule
To jest motto moje, osobowości "Magika"
Lubię non stop dotykać cię, niech gra muzyka
Ciągle widzę jak słodko oddychasz, wypas
Dla mnie to jest jak kosmos, i wokół cisza
Niejeden dałby się zabić, żeby przez chwile posmakować takiej magii
To nasz przywilej, że dzisiaj jesteśmy sami
Ej dotknij mnie, rękami, ustami w usta

REF.
Dotyk
aaaaaaaa, aaaaaa, aaaa
Dotyk
aaaaaaaa, aaaaaa, aaaa
Dotyk
aaaaaaaa, aaaaaa, aaaa
Dotyk
aaaaaaaa, aaaaaa, aaaa

(blemia)
Dotyk, chwil dotyk
Gdy nie mam sił, ochoty
Patrzyć w tył, na kłopoty
Narkotyk, po którym zapominam
Przeklinam, każdy przykry finał
Kłótni, jesteśmy tylko ludźmi
Wtedy serce jak bryła, mocno dudni
Dotknij mnie, bym mógł się rozluźnić
bez różnic, miłość tylko w marzeniach
Dotknij mnie, dla ich urzeczywistnienia
Dotknij mnie, bym pamiętał ten schemat
Dotknij, daj mi pocałunek słodki
Nawet zwrotki, nie oddadzą namiastki
Uczuć tej jazdy, dotyk wszystko załatwi
Z tobą dzień każdy, cieszy nie martwi
Dokładny, precyzyjny, dotyk prawdy

REF.
Dotyk
aaaaaaaa, aaaaaa, aaaa
Dotyk
aaaaaaaa, aaaaaa, aaaa
Dotyk
aaaaaaaa, aaaaaa, aaaa
Dotyk
aaaaaaaa, aaaaaa, aaaa
[zwrotka]

[refren] x2

[zwrotka]

[refren] x2

Inaczej patrzy pedał, inaczej dobry chłopak
Inny wzrok ma biedak, inne spojrzenie bogacz
Czasami wiesz, że trzeba od razu reagować
Czasami z dziewczynami wieczorami bez słowa
Kss...kss...i oczy mówią wszystko
Czujesz wzrok na sobie? - Bóg jest blisko
Nie masz szans, nie znikniesz nawet w tłumie
... patrz po oczach, rozumiesz?

Na krawężnikach, na dachach i ulicach
Tysiące ludzi, każdy nowy wieczór wita
Warszawa kiedyś, albo Hawana dzisiaj
Bez pośpiechu państwowy styl życia
Inne mają oczy uśmiechnięci na pocztówkach
Inne mają młodzi w stuningowanych maluchach
Cii...cii...nie mów mi czego tu szukasz
Po wzroku nauczyłem się prawdziwych odróżniać

[refren] x2

[zwrotka]

[zwrotka]

[zwrotka]

[refren] x2
Playa, Playa

Nie lubię się z koszem ale gram w lidze wsadów
więc nie mów proszę, że mnie kochasz na zabój
bo ja sąsiadów budzę G-Funkiem
potem zwykle zamieniam w prostą bitch fankę
pić, fakt jest, teraz znów nie mogę
rzadko wychodzę i nie zasnę pod progiem
Mój Boże to nie znaczy, że zakładam rodzinę
Chcesz sprawdzić? wpadnij, chociaż na godzinę
Inny wodzirej niech cię wozi po imprezach
Ja nie za bardzo, nie mam nawet Poloneza
Nie mam prawa jazdy, ale mogę obiecać
że chętnie ci pokażę co mnie podnieca
i gdy leżysz na plecach nie myśl za dużo
bo teksty o związku nie bardzo mi służą
Wiesz, to nie urząd, o tym myślę z odrazą
Nie przyjdę z różą, podaruję ci mój narząd, wiesz?

Nieważne jest co mogłoby się stać
Kiedy wykasowałbym jedną ze swoich wad
Doraźny środek może i na krótko coś da
Ale nie możemy, nie możemy w tym trwać

Marek jest wolny po zajęciach, Mariusz ma pracę
Lanosa, jednak ty chcesz księcia
kogoś kto ma talent do rżnięcia, potrafi krzyknąć
i nie jest ci przykro, że to nie kawaler do wzięcia
To nie chłoptasie w bluzach i irokezach
by być na czasie daliby się obrzezać
Dla mnie jest rzeczą istotną
nieco byś była panną wilgotną
zanim zdążę cię dotknąć masz tam leczo
Mes - bezczelny kawał skurwysyna
i co się stało z gentlemanem z którym wyszłaś z kina?
Siedzi obok, bredzi no, bo
Nie dziw się ten dzień jest czwartą dobą
zgłębiania dziedziny walki z wątrobą
Piję - coraz bardziej
wkurwiam - coraz bardziej
twoich banana-ziomów
bo szydzę z nich oraz gardzę nimi
nie pasujemy do siebie
wychodzi to po raz setny
nie składałem żadnych obietnic
ty B.E.A.C.H., ty
Nieważne jest co mogłoby się stać
Kiedy wykasowałbym jedną ze swoich wad
Doraźny środek może i na krótko coś da
Ale nie możemy, nie możemy w tym trwać

Choćbym jadł mniej to cały czas będę ja
I choćbym pił mniej to cały czas będę ja
I możesz myśleć, że nigdy nie będę jak
I to nie dziwne, bo nigdy nie będę chciał
Ja nie wiem sam gdzie bym skończył bez rapu
Choć więcej mam długów niż wolnego czasu
Ratuj się teraz albo zostań już na zawsze
Znasz mnie, rzadko jestem punktualnie
I kradnę ci te lata, mówią, że najlepsze
To ostatnia szansa żeby powiedzieć nie
bo śmierdzę wódą po weekendzie
kac? znowu się podetnę, to niebezpieczne
Jak przypadkowy seks w wielkim mieście
Beze mnie, tu zapisz in plus wiernie
I już, może mam kilka braków
ale wiesz, ile jest Stasiaka w Stasiaku, tak

Ledwo słyszę tam, bo chłopaki ostro krzyczą

[x2]
Nieważne jest co mogłoby się stać
Kiedy wykasowałbym jedną ze swoich wad
Doraźny środek może i na krótko coś da
Ale nie możemy, nie możemy w tym trwać
Rap rap rap rap rap yo yo yo yo yo yo yo ...
O jak dobrze rozpocząć rapistyczną płytę
gdzie nie wepchnę ucha mam przykłady znakomite
bit bitem ale jak ją zacząć skończyć i zapełnić
żeby słuchać leżał plackiem jak jak w kościele wierni
to jest sztuka zrobić takie intro
sampel lepszy niż na saksofonie Bill Clinton
jak dobrze słowa dograć z płyt rodzimych rapistów
wyłania się mniej więcej taki obraz
masz jakiś pomysł na numer ?
Eeee zbiór tematów dostępny na stronie
www dobryrap pl
nie kombinuj nic dobrego nie wymyślisz
z reszta po co słuchacze to tradycjonaliści
niech cię Bóg broni przed jakimś wyszukanym słowem
pamiętaj słuchacz który nic nie rozumie jest głuchy jak Beethoven
na twój rap więc ***** na słownictwo połóż
to nie jest czas dla ambitnych zespołów
masz jakaś zajawkę ? Rzuć ją !
popularność rzadko idzie w parze z ewolucją
nie przesadzaj z formą nie ważne jaka treść jest
a najlepiej niech to będzie
instrukcja obsługi życia w mieście
albo song o ilości nieszczęść
albo jeszcze kurde nie wiem sam coś wymyśl
nie wychylaj się bo Źle skończysz prędko
pamiętaj dziś najcenniejsza jest przeciętność
bądŹ łysy na klipach
na koncertach nadęty
chcę czuć w twoich prostych słowach dekadentyzm
zrób numer o tym jak to na*****iłeś głupią glinę
kiedy ten bezczelnie spytał o godzinę
jeśli chodzi o fruzię masz tyle wiedzieć o nich
ile jest ci potrzebne by uskuteczniać swój hedonizm
żeby twój rap był jeszcze bardziej hip hopowy
bełkot przez zęby, pokaż swoja wadę wymowy
tak człowieku szczękościsk
to jest najkrótsza droga do popularności
masz wątpliwości ?
zrodził się dylemat to powtórz za mną :
"yo yo yo hiphop hiphop siema siema"
nagraj to wszystko i już jest pierwsza liga
zapewniam czy trafi się eee która to wyda
teraz już tylko kariera, wywiady dla Życia na Gorąco i Music Makera
koncerty, klipy, wszystko w sponsorowanych ciuchach
tylko proszę zrób tak bym nie musiał tego słuchać
System, w którym żyjemy kradnie moich ziomów
wsadza za kraty tak raczej biednych niż bogatych
bo nie mają nic dla tych, którzy dziś stanowią prawo
koperty, raty, sterty kwitów, blaty
kontra wokandy graty w oknach
lub bilety do Anglii i spierdolka
jeden pchał to drugi miał to trzeci lonty gonił
czwarty farta miał, bo kwartał raz wyłapał
choć na sankach gnał to prawda
uważaj jesteś pod lupą spojrzeń kamer, sklepów, kiosków, zamęt.
Bój się bejów, nie bój się Boga wierz w swoją wiarę
szlifuj ją jak diament za każdym razem
kiedy stajesz z psem oko w oko to wiesz, że on wie
że znajdzie się trzeci, co potwierdzi jego słowo
zarzekając się na honor, na dumę, na prawdę,
naprawdę chuj w dupę policji na zawsze !

Muzyka, rewolucja w tekstach, na ulicach
puste słowa w ustach polityka.
Karmieni wciąż nienawiścią
pójdziemy w bramy rozjebać cały ten chłam.

Żyjemy pośród systemu, który próbuje nas pożreć
działamy po swojemu choć nie zawsze zgodnie z rozsądkiem
spokojnie, to że używamy mikrofonów nie oznacza,
że pierdolnę Ci furę z pod domu ( ci ci nie mów nikomu )
psy węszą po kryjomu,
jeszcze chwila i dobiorą się do telefonu
nie jeden powód mają w końcu mamy sporo przygód
nie ma jak biegać po mieście z głową na celowniku
dość mitów, że policja chce bandytów ścigać,
mordercy na ulicach, a chłopaki w celach za splifa ( widać )
joint stwarza zagrożenie publiczne
podczas gdy kokaina zasypuje telewizję
to czysty biznes, od razu widać jak na dłoni
system chce nas dojebać i jeszcze zarobić
nie mogę się pogodzić z tym zaburzeniem wartości,
że mamy wymiar władzy zamiast wymiaru sprawiedliwości

Muzyka, rewolucja w tekstach, na ulicach
puste słowa w ustach polityka.
Karmieni wciąż nienawiścią
pójdziemy w bramy rozjebać cały ten chłam.

Ten styl budzi u nich zgorszenie
monitoring wszędzie, chcą wszystko wiedzieć
o mnie i o Tobie ziomek, dlatego mało mówię, jak dzwonię
chuj w sumie to mały problem, jak to kiedy szperałem w samochodzie
nie jestem głupi, żeby mieć w schowku worek
alkomaty, testy, chcą mieć kontrolę
nic z tym nie zrobię, ten track to mój protest
taa przynajmniej mam pewność, że dotrze
zapytaj Hukosa oni boją się zwrotek
wolność słowa, żałują pewnie trochę,
jak napierdalam na rząd i piętnuje głupotę
co do tych zwrotek zaczęło się na dobre
młody człowieku w sercu noszę bombę
przyjdzie ta pora to przyniosę eksplozję
rewolucje ten czas to już wkrótce.
To moja broń zaciśnięta dłoń na mikrofonie
Prosto w skroń pomyśl o obronie
Scena płonie jak mury w Babilonie
Odbite moje dłonie w betonie
Zachować świat dla przyszłych pokoleń
Niech będą symbolem
Jaką rolę w życiu odgrywa dążenie z uporem do celu
Takich jak my jest niewielu
Potrzebuję ich bardziej niż tlenu
Rozpoczęło się kilka lat temu
Przetrwać w systemie zanim czas nadzieje rozwieje
To Styl V.I.P., V.I.P., to Styl V.I.P.

Spowoduję skurcze i zatrzymam cię tak
Czujesz hamowanie, mayday tak
Zabawa się kończy z gerowanym winem
Ja Cham-pion w dwóch osobach, serio ja
Budza się co i my to jo
My nie, nie śpimy już nie, nie śpimy nie
Muczas gracja z Champion kabanos

Wychodzi ze mnie moje szatańskie oblicze
Po kilkunastu bongosach, fajkach, jointach, butelkach, fifce
Liczą się jazdy jak przy siódmym ostrym litrze
Wojtka mamy z powrotem na wolce, zajebiście
Jebać policję i cały ten skurwiony do dupy system
U.S., J.K., soczyście, krwiście, klasycznie, rozpiŹdziel, perfidnie
Nie jest to wszystko prosto, chociaż wygląda piknie
To jest ten czas TeWu Śląsk yo aktywnie

To jest wciąż ta chwila, to miejsce i czas
Zobacz jak A.N.Z. rozpierdala was
Przestroga nie, nie, tylko dobra zabawa
To bajka przepełniona magią jak fajka
Dobre rymy, pętle, bity i słowa
To wszystko o czym marzy moja stara głowa
Pii 14, kiedy wreszcie porno w Imaxie?
Może bania 3D za chwile zacznie się

Biały dzień plus chłopaków cień
Jazda przednia ławka, trawka
Jak coś to zmień lub sprawdŹ to
SprawdŹ też okolicę, pozwól, że wyliczę
2002 odsłaniam swe oblicze
Ponownie ma liryka jest jak wzgórze pięter
Rozpierdalam cię jak Osama World Trade Center
Do potęgi n-tej A.N.Z.
Nie dostaniesz więcej mnie, bo inny ziomal napierdalać chce

WyjdŹcie dzieciaki, wyjdŹcie ostro na ulicę
Czas pokazać siłę której nie widzę
Zróbcie coś z czego będziecie dumni
Okażcie radość, smutek, ból
WyjdŹcie dzieciaki, wyjdŹcie ostro na ulicę
Czas pokazać siłę której nie widzę
Zróbcie coś z czego będziecie dumni
Okażcie radość, smutek, ból

Bez smętów wyczekiwaliśmy tych momentów
Ty tera robisz w gacie, Te da znać o sobie nieraz
To jest ten czas, ile wlezie dawaj, dawaj
Na proste nogi stawaj szybciej
Takiej jazdy jak tu nie ma nigdzie
Te całe stado desperado
Słabo, dawaj bongo, spalmy to palonko
Problem masz, nie sap, (TeWu, TeWu, TeWu rap)
Nie zamykajcie jap, łap oferty te konkrety
Legal nakład i zakład przecięty

A ja nie zwracając uwagi na was
To jest ten czas, czekam, ból w pamięci
Te działam, chęci
Podejmowanie ryzyka mnie kręci
Wkręty pento niszczą wprowadzają w zamęt
Już mnie nie skusi ten twój pusty diament
Zwróć uwagę gdzie ty jesteś, co mu dasz
Kobieto przejrzyj na oczy, umyj twarz

Wbite pazury, szybszy do kabury
Znowu dała znać siła natury
Jest cel trafiony w kontury
Będzie boleć, nie czas na spowiedŹ
Szybka odpowiedŹ, szybki cios
Słychać głos, ma coś w sobie
Jeży się włos, akcja, akcja 24 h, rotacja
Jest motywacja, wychodzi na jaw, dochodzi praw
Rusza z cienia, rozjebać gmach
To twój finalny mach

To badzie pokręci bardziej, uważaj twardziel
Poszło po gardzie co w parze idzie
Nie chcesz na to patrzeć, musisz to widzieć
Nie chcesz musisz teraz to słyszeć
Tewu rapa, na kena zakładam kapa
Śląskie rapy, gówno na bok bier to
W drodze młode pokolenie - większy rozpierdol
W zapomnienie poszły pento
Ten tamto, tamten ten to
Ja tu żyję, ja to wiem to
Reling beto, nie podniecaj się tandetą
Macha, na policję kładziona lacha
Po całości wajcha, tamta ra ramta

Brudne południe, wdupiaj żetona w automat
Nasze życie to renoma, dobra marka Tewu rządek
Jaki był początek na czasie wszystko w miasto
Moje demo poszło, jakie hasło, szukaj hasła
Cios poniżej pasa, muszę zacząć je zadawać
Ty poznajesz mnie, z byka patrzysz nie udawaj
Nie mam sucho w ryju, raczej ty masz mokrą cipkę
Świony dla mnie West, czas na randkę z ciemnym typkiem

Chcę wykorzystać raz, bo mogę nie mieć szans
Powiedzieć wszystkim jak traktuję rap i was
To jest ten czas i tak będę na zawsze tam
Gdzie gra konkretny bas i melodyjny funk
Mój hip-hop to nie szpan, czemu go gram nie pytaj
Staję u bram swych snów, gdy kładę głos na bitach
Te kilka moich snów to dla mnie full wypas
CH-ów w Gliwicach, plus Tewu klika

Minęły czasy old-scholowe
Plastikowe granie na tym globie preferują
Nazywają się jak dawniej coś tam kombinują
Małolatów uczą gówna oszukują, czas to zmienić grać
Obudzone po to, żeby Virus old-school siać
Hola, na jabola, brak tu doktora Bola
Pora na zola wyjebać wora, come back mic czek
Wypierdalać na bok, wek, rzygać mi się chce człowiek, więc

WyjdŹcie dzieciaki, wyjdŹcie ostro na ulicę
Czas pokazać siłę której nie widzę
Zróbcie coś z czego będziecie dumni
Okażcie radość, smutek, ból

WyjdŹcie dzieciaki, wyjdŹcie ostro na ulicę
Czas pokazać siłę której nie widzę
Zróbcie coś z czego będziecie dumni
Okażcie radość, smutek, ból

WyjdŹcie dzieciaki, wyjdŹcie ostro na ulicę
Czas pokazać siłę której nie widzę
Zróbcie coś z czego będziecie dumni
Okażcie radość, smutek, ból

WyjdŹcie dzieciaki, wyjdŹcie ostro na ulicę
Wybija północ, wybija północ
Zróbcie coś z czego będziecie dumni
To jest ten czas, uderzenia czas

Yo Dominato Dominato Dominatowymiatologika
Dominatowymiatologika, co mi na to lipa
To mi na co na to tyka
Panika co napotyka Lajka
Co matoł fika
To zanika
Bo to polemika
Na bitach Obyta
Nabyta na bita,
Na featach
Syta jak płyta lita wybita na dynamitach
Analityka, Mistyka
Bo taka taktyka tutaj tyka
Taka praktyka
Ta tektonika
Zajekurwajedwakurwabisty stick recital
Wyjechujajedwabanabisty musical przyjekurwany
Jak wita kurwalny biovital Dal-mita
Wita vis a vis orbita
Witam, Dotykam, Potykam
I tkam jak tam nitka nikła
I gram jak tam bit gra
I trwam, wygram
Rozpizgam jak ten lingwista
Rozpierkurwachujadalam wszystkich i pizda!
I pizda!
I pizda!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo