Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jak Ken i Barbie na imprezę wypadli
W ciuchy za trzy moje wypłaty poubierani, odjebani
Ken zostawił na parkingu nowe Audi
Ma już trzy tygodnie, mówisz, że jest stare
No i troche dużo pali,
W poniedziałek kupi sobie Porshe białe,
Tuningowane tak, że będzie rwało asfalt
Zobaczycie Kena w zajebistym cacku w centrum miasta
Jak kręci blachary, nie oprze się mu żadna laska
"Jazda!" w kółko będzie krzyczeć chłop z manieczek?
Nagrany na kompakt obowiązkowo musi lecieć
W aucie gdzie się wozi ziom, co mu tata wybudował
trzypiętrowy dom
Wyszukany, niedostępny jakby jakiś schron
Są na imprezie Ken i Barbie
Barbie co stawia jak Viagra,
Ken za ojca hajs się bawi.
Oszukani myślą, że są elitą
On jest zwykłym dupkiem, ona pospolita dziwką

Chłopcy wysmarowani samoopalaczem,
Banelowa subkultura pod pieprzonym krawatem
Nastoletnie kurwy wytapetowane, wycackane
Wracające na czworaka z dyskoteki nad ranem 2x

Plastikowa rura, maska na pysku, nie pyskuj
Masz tu stówę idz w pizdu Barbie
Jesteś zajebista laska, ale trochę za często ustami mlaskasz
Siedzisz chłopakom w oku
Tak jak w palcu drzazga. Racja mała
To co mówią na dzielnicy, że masz ładną
Buźkę i podszycie spódnicy
Cycki silikonowe ugniecione tak, że już opadły na podłogę
Musisz nosić specjalne staniki usztywnione
To na głowie naturalny blond, utleniony głąb
Poskręcane loki.
Poruszasz się tak pięknie tylko za szeroko Stawiasz kroki. Co ty? Jakbys
prostowała beczki Taki motyw wkręcasz na obroty
Nie rozmawiasz z normalnymi kolesiami
Całe życie z bogatymi frajerami
Na tylnym siedzeniu wożąc dupsko sportowymi samochodami
Szczyt ambicji, ty i twoje pojebane podobizny
Głupie pizdy

Chłopcy wysmarowani samoopalaczem,
Banelowa subkultura pod pieprzonym krawatem
Nastoletnie kurwy wytapetowane, wycackane
Wracające na czworaka z dyskoteki nad ranem x2
(skit)
aha yo, właśnie tak 2011 high school mixtape

1. Jakoś nie wierzę w to co piszę prasa,
z kosmosu plotki jak by redakcja miała siedzibę w NASA
żyjemy w czasach gdzie prawda jest na wczasach,
znajomych łączy face book albo nasza-klasa
to smutne, ludzie są podatni na sugestię,
bo trendy i moda wywołują na nich presję
poruszam kwestię manipulacji
zaczął się sezon polowania, my robimy za kaczki
znowu reklamy, spoty wyborcze
i tak wiemy, że politykom chodzi o forsę
oni powiedzą to nonsens
ale ich tygodniówka to u nas jak za 4 miesiące
to nie najgorsze muszę to przyznać,
bo tych kurwa polityków chyba musiał ktoś wybrać
teraz od tego znowu umywasz ręce
ale powinieneś mieć dziś do siebie pretensje.

Ref:
My, to Ci którzy mogą coś zmienić
Wy, to Ci którzy muszą to docenić
Oni, kiedyś na pewno zejdą ze sceny
stwórzmy kraj w którym chcemy żyć, nie w którym żyjemy... x2

2. Telewizja nagina fakty, politycy grają akty,
bo cały ten rząd jest jak teatrzyk
taki jest obraz demokracji znów
jak na to patrzysz, no to po prostu czapki z głów
brak mi słów, czasem myślę to koniec
ale wina w dużej mierze leży po naszej stronie
chyba niewielu dziś wybiera świadomie,
bo kto ma czyste dłonie a kto nie,
płonie mi mic kiedy nawijam o tym
no, bo to nie ten kraj, ja biorę w dłonie banknoty
to twardy narkotyk, który ciągle jest w modzie
szkoda tylko, że wielu z nas jest ciągle na głodzie
czyja to wina? tych z góry ej jak to
Ci z góry są na górze chyba przez nas de facto
i widzisz rzadko bierzesz winę na barki
chodź to my tu do urn wrzucaliśmy te kartki

Ref:
My, to Ci którzy mogą coś zmienić
Wy, to Ci którzy muszą to docenić
Oni, kiedyś na pewno zejdą ze sceny
stwórzmy kraj w którym chcemy żyć, nie w którym żyjemy... x2

3. Najwyższa pora dziś obalać mity
lubię premiera ale tylko tego co robi bity,
bo żaden polityk nie jest dla mnie znakomity
więc obserwuje ich jak planetę z satelity
mam jeden głos ale wierzę że moc ma,
bo obchodzi mnie los w kraju gdzie wódka jest chłodna
gdzie obojętność jest modna a gospodarka kraju
niedługo tu się stanie bezpłodna
nie chce pouczać nie mam tytułu doktora,
ale doktora głos ma wartość taką jak moja
więc fakty skojarz i spójrz prawdzie w oczy,
że każdy z nas chciałby się tu mile zaskoczyć
tematy, wiem w ludziach siedzi niepewność
parę razy się zawiedli to dlatego na pewno
musimy przełknąć ten gorzki cukierek,
bo przed nami ich jeszcze wiele, i jeszcze wiele

Ref:
My, to Ci którzy mogą coś zmienić
Wy, to Ci którzy muszą to docenić
Oni, kiedyś na pewno zejdą ze sceny
stwórzmy kraj w którym chcemy żyć, nie w którym żyjemy... x2
Wy farbowane lisy jebani hipokryci
spotykam was na drodze każdego dnia
Dla Was nic się już nie liczy się nie liczycie z niczym
nie sięgnęliście gwiazd tylko sięgnęliście dna
możecie mówić
możecie kłamać
możecie kręcić
możecie wmawiać
ale kiedy opada kurtyna, kończy się zabawa zostajecie z tym gównem to wasz osobisty dramat

Przyjaciół trzymaj blisko a wrogów jeszcze bliżej
nigdy nie upadaj nisko bo nie podskoczysz wyżej
na całe skurwysyństwo w okol trzeba mieć dobry kaliber
sam się na tym łapie ze mam myśli naiwne
idę przed siebie mimo wiatrom i sztormom
i to ze mnie ktoś wkurwia po prostu jest norma
i to ze mi ktoś kłamie w oczy jest norma
tu nie pokazuje się wszystkiego rap to nie pornos
kiedy widzę wywiady tych których znam
chyba mam omamy, albo chyba ich nie znam
pierdolą kacabały jakby wyskoczyli z sobieszczaka
albo szczerze się nie znamy
albo specyfika taka
muzyki która robimy ,gdzie żyjemy , miejsca
to się wynosi z domu , nosi w głębi serca
pensja sram na nią jak na wasze decyzje
złe podyktowane tym co podyktował biznes

Wy farbowane lisy jebani hipokryci
spotykam was na drodze każdego dnia
Dla Was nic się już nie liczy się nie liczycie z niczym
nie sięgnęliście gwiazd tylko sięgnęliście dna
możecie mówić
możecie kłamać
możecie kręcić
możecie wmawiać
ale kiedy opada kurtyna, kończy się zabawa zostajecie z tym gównem to wasz osobisty dramat

jeśli mówisz mi ze coś jest białe to jest czarne
rzeczywistość rozpierdala mi ryj jak kastet
zejdź z bloku na parter , z gwiazd na ziemie
idź każdego dnia asfaltem i zawsze przed siebie
nigdy za wszelka cenę iść, taka mam domenę by
nie mówili o mnie to ten szczur co się boi żyć
patrzeć rano w lustro i czuć pierdolony wstyd?
mieć w głowie pusto i zostawiać tylko syf?( Nie)
mądre głowy rapu uczą w tekstach życia
nachlane ryje i prze ćpane nosy z nikim nie są kwita
kiedyś mówiliśmy bananowiec ,teraz z dobrego domu
tak mowia wygodnicy ktorym tamci moga pomoc
gdyby nagrać na dyktafon co mówisz poza kadrem
nigdy byś już nie sprzedał żadnej płyty marnej suko

dokładnie tak rób rap a nie uprawiaj polityki suko!

Wy farbowane lisy jebani hipokryci
spotykam was na drodze każdego dnia
Dla Was nic się już nie liczy się nie liczycie z niczym
nie sięgnęliście gwiazd tylko sięgnęliście dna
możecie mówić
możecie kłamać
możecie kręcić
możecie wmawiać
ale kiedy opada kurtyna, kończy się zabawa zostajecie z tym gównem to wasz osobisty dramat
Ref.
Czuję się jak na pierdolonym wysypisku (śmieci)
Gdzie wokół wszystko tylko (śmierdzi )
niepotrzebne jest potrzebne chociaż tego nie chcemy, chciałbym żebyśmy znów byli, byli(dziećmi). x2

1.
Znowu dostaje informacje, mój mózg ją przetwarza, pamiętaj
prawda nie jest w telewizji tylko na twarzach
ból jest na ołtarzach i miłość jest na twarzach
jutro może przerażać uczuć nie szukaj w serialach
goździkowa coś pierdoli, że ma na ból głowy
chemia w żarciu uzależnia mnie jak narkotyk
mam telefon chcę nowy i nowszy niż najnowszy
zbieram buty jak pierdolnięty, a nie jestem bosy
nie jestem głuchy na podszepty z reklam
ja jestem ślepy na piękno rzeczy, która jest mi niepotrzebna
stają taśmy produkcyjne, nie potrzeby konsumpcyjne
masz od dawna powietrze przesiąknięte ciężkim pyłem
ropa co raz droższa, ulice co raz gęstsze
pieniądze to papiery bez wartości i nic więcej
złota bańka rośnie, banki jak bańki znikają w moment
i zostajemy wśród śmieci jak sięgnąć oczy.

Ref
Czuję się jak na pierdolonym wysypisku (śmieci)
Gdzie wokół wszystko tylko (śmierdzi )
niepotrzebne jest potrzebne chociaż tego nie chcemy chciałbym żebyśmy znów byli byli(dziećmi). x2

2.
Pracowici bankrutują, chciwym puchną portfele
dzieci, wnuki komuchów czują się jakby był PRL
dziedziczą konta i piorą hajs za (rządach ?)
po SB'eckie biznesy, wysypisko śmieci, Polska
deweloperzy chcą za metr trzy albo cztery pensy
kiedy robią się czerwone rośnie odsetek przez to
korporacje wysysają z ludzi szczęście
a oni im oddają w zamian to, co mają najcenniejsze
możesz kupić szacunek, możesz kupić pokorę
ludzie z natury to dziwki idą gdzie im dobrze
w radiu mówią nie jest dobrze, na ulicach jest odwrotnie
prezesi skaczą z okien, biedni wiążą koniec z końcem
podaj swoją cenę albo wciśnij 'kup teraz'
jednorazowy świat na plastikowych talerzach
wszystko USB, HDMI czy jeszcze umiemy się cieszyć
za rok-dwa to wszystko pójdzie do śmieci.

Ref.
Czuję się jak na pierdolonym wysypisku (śmieci)
Gdzie wokół wszystko tylko (śmierdzi )
niepotrzebne jest potrzebne chociaż tego nie chcemy chciałbym żebyśmy znów byli byli(dziećmi). x2
Jopel:
Ciepła 12a, tam w jednej z pięciu klatek,
mieszkałem na parterze pod szóstką, nad Judaszem.
Pamiętasz Błażej? Nasze wypady na jabłka,
ze szlugiem od Darka, w japie widziała mnie matka.
Nie jedna szklanka pękła w domu u Emila,
Co by nie mówili o nas, zawsze to miło wspominam.
Mój dom, to twój dom, Komar wiesz o czym nawijam?
nie zawsze się zgadzamy, na tym polega przyjaźń.
Zobaczysz, jeszcze będzie po naszemu,
chce mieć hajsu, a nie fejmu, powiedz czemu, Rael, czemu?
Miałem Ciebie wśród tych kilku za którymi idę amen,
teraz bym spojrzał w oczy i powiedział:'ja zostaję'.
Jeszcze nie dalej, jak te cztery lata wstecz,
byłem zakochany w niej, a dziś wspominać nie chcę.
Jest dokładnie odwrotnie niż powinno i ma miejsce,
napisałem o tym zwrotkę na nadchodzące LP.
Serce jak już pęka - się nie zrasta,
szanuj siebie to po pierwsze, dupy są jak jest okazja.
Prawda jest jak jest, nie do zniesienia,
jeśli nie, to gra pozorów, najzwyklejsza ściema.
I nie mam żalu do nikogo z bliskich,
za to, że to ludzie obcy są czasami bardziej bliscy.
Wszyscy co mnie znają jest ich sporo,
Wszystkich pamiętają dzień urodzin mych kilkoro.
A ponoć miałem skończyć gorzej od was,
jak pamiętam podstawową, zawsze byłem gorszy w stopniach,
Obraz, rzeczywistości zachwiany,
ja pracuję sam na siebie reszta ćpa, jest złodziejami.
A jak chodzę najebany, to za swoje tylko,
nie zaś hajs taty i mamy nic nie mając, mamy wszystko.
Lipton, czemu tak się dzieje? Powiedz,że choć często piję zdrowie bliskich,
odchodzą w chorobie.
W głowie mamy tylko rap muzykę,
powiem tobie jedno życie, już zdążyłeś to usłyszeć.
Nie raz i nie dwa, bo wiatr w oczy to nie wszystko,
jak u Peji, to mój rap i moja rzeczywistość.

Komar:
To jak życie chciałbym przejść, tylko zależy ode mnie,
jeszcze nie wiem kim chcę być,lecz na pewno się nie zmienię.
ja sam, jak me marzenie, by zachować się w rodzinie,
znaleźć swoje szczęście, mieć przyjaciół i niech płynie czas.
Minęło parę lat, jak jedna chwila,
dziś wiem, że te szczęście najczęściej nas tu omija.
Z kobietą jak przyjaźń, topie smutki w obawach,
tak ma wyglądać związek i miłość po czterech latach?
Co? to co się rozpada najczęściej jest wartościowe,
jak to co budowało, dziś rujnuje moje zdrowie.
Jestem sam, koło mnie kilka zdjęć i muzyka,
która skupia moje myśli jak te kilka szczerych pytań.
Kto? został tu? Bezpowrotnie mam szacunek do wspomnień
jak do tych co myślą o mnie więc nie zapomnie i za okazane wsparcie,
wspomnę o Negro zawsze jak o bracie.
A życie to starcie - poddaje nas próbie,
I wiem Nurian, że rozumiesz o czym mówię.
Kilka wydarzeń w sumie nie da się zapomnieć,
niech duma i honor niosą waszą zapowiedź.
I powiem Grabarz zawsze jak będzie potrzeba,
z tym chłopem, podzielę ostatni kawałek chleba, wiesz.
Nawet w tych tekstach odnajdziesz tą jedność
Znajdziesz mój drugi dom, przyszłość, prawdę i szczerość.
W tym miejscu, nie śmiej, i to jest kluczem
Jest jeszcze kilka osób o których mówić nie muszę
Każdym razem mówiąc "przyjaźń" - wiedzą, że o nich mówię.

Tu, wyjebane na fejm, crew!
ref.
Ja oddycham tobą cały czas
gdzie jesteś ty tam jestem ja
nie oszukam uczuć,które mam
tych uczuć odkąd ciebie znam!

~MEZO~

...TAK!...
Jesteś dla mnie jak legalny doping
oddychać tobą czuć zapach twej istoty
niebezpieczny,nieobecny jak artysta
opętany swą ideom jak Jan baptysta
szukam wejścia do twego serca
twego ekstraktu, klucza do twego sacrum
chwale cię swą liryką jak wędrowny pieśniarz
wszechświat brnie dziś w rytm naszego szczęścia!

~SABINA~

Czasem ktoś zapyta jak to jest kochać Cię
czasem ktoś zapyta czy ta miłość ma sens?
ja odpowiem,że...Taak!
kiedy oddech tracę myślę o tobie też
I powietrzem,wszystkim ciebie pragnę ja wiem
serca głębi czuje taak!! ooo...

ref.
Ja oddycham tobą cały czas
gdzie jesteś ty tam jestem ja
nie oszukam uczuć,które mam
tych uczuć odkąd ciebie znam!

~MEZO~

Świat nie podzieli nas,czas nie podzieli nas
gorsze chwile,mile nie podzielą nas
to my jak atomy nie podzielni
krążymy ,dążymy do jedni
Wenus i Mars to nasze domy
lecz każdy sam jakby niedokończony
to my ja i ty,nie podzielni
tylko z tobą chce marzenia spełnić!

~SABINA~

Czasem ktoś zapyta jak to jest kochać Cię
czasem ktoś zapyta czy ta miłość ma sens?
ja odpowiem,że...Taak!
kiedy oddech tracę myślę o tobie też
I powietrzem,wszystkim ciebie pragnę ja wiem
serca głębi czuje taak!! ooo...

ref.
Ja oddycham tobą cały czas (oddycham tobą cały czas)
gdzie jesteś ty tam jestem ja (tam jestem ja wiesz,wiesz)
nie oszukam uczuć,które mam (bo nie oszukam siebie sam)
tych uczuć odkąd ciebie znam!

Myślisz on krąży wokół nas
nastał czas,gorący nasz
bo to twój złapał w sidła swe
splącił usta,dłonie
ciało w oddechu tonę!

ref.
Ja oddycham tobą cały czas (oddycham tobą cały czas)
gdzie jesteś ty tam jestem ja (tam jestem także ja)
nie oszukam uczuć,które mam (bo nie oszukam siebie sam)
tych uczuć odkąd ciebie znam!

Ja oddycham tobą cały czas!!! (cały czas,cały czas,cały czas,wiesz?)
Nie oszukam uczuć,które zam !! (oooh)
Ja oddycham tobą cały czas!

Cały czas oddycham tobą,cały czas jestem sobą(hu u u )
Nie zatracę się, nie zatracę.
Chcę wszystko rzucić nagle.
Mam czasem taką fazę
że żyć dalej nie potrafię.
Coś ciągnie mnie do okna.
Samobójcze myśli wciąż mam.
Samobójcze wizje, to jak złe decyzje,
Wciąż od nowa.
Nie wiem, już chyba skonam.
Nie wiem, kurwa, mam doła.
Chcę się rzucić gdzieś pod koła.
I wiem, że temu podołam.
Mam czasem taką fazę.
Chcę wszystko rzucić nagle.
Nie zatracę się, nie zatracę.
Coś ciągnie mnie do okna.

Ej, wiem, że to przesada, ale chyba mam już dość
Chciałbym to kiedyś nagrać, potem w ciszy oddać skok
Wielu już takich było, oni też dostali w kość
Nie ma ich tu, żyli szybko, mnie już też ogarnia mrok
Ej, wiem, że to przesada ,ale chyba mam już dość
Chciałbym to kiedyś nagrać, potem w ciszy oddać skok
Wielu już takich było, oni też dostali w kość
Nie ma ich tu, żyli szybko, mnie już też ogarnia złość

Na to wszystko, na kraj, politykę.
Na ten Hip-hop, na was, na publikę.
Że za szybko ten czas tutaj płynie.
Że życie mnie uczy by być skurwysynem.
Wielu ludzi ucieka w cyberprzestrzeń.
Albo w chuj wie co jeszcze.
Nie nauczysz ich kochać sercem.
Przekaz nie dotarł, idiota MC
Wiem to i jeszcze więcej.
Nie chce dzielić się obłudą.
Ci fałszywi, wiesz że trują.
Moje serce jak pawulon.
Ktoś tu popsuł powietrze.
Ktoś mi się w twarz tu śmieje.
Do skoku gotów jestem.
Stoję już na parapecie.

Ej, wiem, że to przesada, ale chyba mam już dość
Chciałbym to kiedyś nagrać, potem w ciszy oddać skok
Wielu już takich było, oni też dostali w kość
Nie ma ich tu, żyli szybko, mnie już też ogarnia mrok
Ej, wiem, że to przesada ,ale chyba mam już dość
Chciałbym to kiedyś nagrać, potem w ciszy oddać skok
Wielu już takich było, oni też dostali w kość
Nie ma ich tu, żyli szybko, mnie już też ogarnia złość

I opadam na chodnik.
Ten lot mnie wyzwolił, nie oddam kontroli.
Ha! Już nic mnie nie boli.
Na chuj mi ten pomnik?
Za rok mnie zapomnisz.
Ty, ktoś ma mnie w niewoli.
Powoli się spalam, napadam przechodni.
By do trzech setnych skończyć.
Połączyć na wietrze się z uniwersem.
Wiem to i jeszcze więcej.
Nie chce dzielić się obłudą.
Dawaj pawulon w okół szpitala.
Niech mnie wozi w kółko.
Haha, już nasz bluźnierce.
Tak, tak już czas więc lecę.
Jak ptak czy liść na wietrze.
Znam płacz lecących na ziemie.
Hej,słyszysz ten głos w Twojej głowie
Wkłada Ci do ucha przerozne historie
Tak,ja tak mam,tak mam tak dosc czesto
Ostatnio przez taką jedna wariatke

U mnie w miescie na rewirach troche kiram z Nią
Linijką przecinam
Zawsze byłem za Nią,bo jak kocham to na maksa
Dla niej byłem zawsze,a ta szmata,słysze ze mnie zdradza!
Tak suko,tak,znam Twe partactwa
Pijana cipa,cała dobe dla buractwa


Okazałabys choc troche mi szacunku
Prosto w twarz,nie przez frajerow na podworku

...i nagle słysze ten szept,głos jakis w mojej głowie,mowi:
-to tylko Twoje paranoje

W tym momencie drugi głos mowi mi:
-wez sie w garsc. Ona z Ciebie drwi.Przeciez to widac!
Stary,to wariatka!

ref:
To wariatka,z miasta wariatkowa
Zwykła blać,ktorej nie miał kto wychowac
To wariatka,z miasta wariatkowa
Wariatka,z miasta wariatkowa

Tak,to wariatka,z miasta wariatkowa
Ja wariat jeszcze wiekszy,ze tak dałem sie tresowac
Jak pies.
Jak pies robiłem hop
Hop robiłem niczym Burek
Teraz czuje smutek,bardziej niz cokolwiek
Zal czuje.
Czas zrobic tu porządek

Na tym moscie stoje tutaj,wciągam fete
Wciągam i zawijam dupeczke na dom
Gotycką cnotke,co pierdoli kocopoły przez cała dobe jak najęta
Biore ją na chate,pieprzyc,solic nie wymiękac
Nie wiadomo,może kupie ją
Moze dzisiaj sie zakocham
Moze znow uwierze,ze znow warto kogos kochac
Kto wie...

A tu na nagle jeb!
Error.
Stary,ale muka
Laska żyga mi po ścianach,
zamiast ze mną sie tu ruchać
To wariatka!

ref:
To wariatka,z miasta wariatkowa
Zwykła blać,ktorej nie miał kto wychowac
To wariatka,z miasta wariatkowa
Wariatka,z miasta wariatkowa

Wychodze ze skorupy
Dziwki,jednociemoęznicze ścierwo
wszystkie mają w głowach tylko jedno,
przejść przez moje serce jak słonie
Pieprząc je codziennie
Codziennie niszcząc to co moje

Juz kobiety nie chce mieć
bo każda to zwyczajna kurwa
psuje sie co miesiąc
więc po chuj mam
stąd spierdalać,
stąd gdziekolwiek
Więc dlaczego znowu do niej?
znow do kobiet?

Nie mowie nic,
nie chce niczego popsuc
Wszytstkiego słucha i patrzy jakby z boku
Ona gada jak najęta
kreska,kreska,kreska...
Biało jak na swięta
Prawie.

Wreszcie kurs rozsądku przybył do mnie
Czas na zmiane
Pani już dziekuje
za udział w tym programie
To sa drzwi
Gerda
automatycznie zamykane

ref:
To wariatka,z miasta wariatkowa
Zwykła blać,ktorej nie miał kto wychowac
To wariatka,z miasta wariatkowa
Wariatka,z miasta wariatkowa
1.Borixon
Wkręcam się w nowa muzykę, która dla mnie jest jak narkotyk. Czuję kolejny, miły bodziec kiedy podsyłasz mi nowe jointy. Hipnotyzuję ludzi tematem, rozkminiają kolejną wkrętkę. Puszczają wodze swojej fantazji, ja trzymam ją w ręku jak marionetke. I tak właśnie wracam do gry, dla niektórych to nie do wiary. I znowu ten pierdolony fejm i troche hardcoru do samary. Zapraszam kumpli, robimy rap tu, mamy kilka prawdziwych historii, wiesz gdzie mieszkam? tutaj vis-à-vis (czyt.wizawi) , możesz wpaść jak coś zaboli. Ogarniam sobie życie powoli, nie interesują mnie tanie skandale. Mam wyjebane na hejterów, ich internetowe portale. Łapię w żagle świeży powiew polskiej sceny, niezłego syfu. Nie szukam zaczepki ale jestem gotów do kolejnego, kozackiego beefu. Niszcze wrogów, wracam do gry to jest kurwa nie do wiary. Produkują mi tu niezłą muzyczkę która łakom wymierza kary. Nie ma tabeli z ocenami jeśli chodzi o nasz hip hop, i teraz właśnie kminisz jak to karty odwróciły się szybko.

2.Popek
Psujecie mi wizerunek, robicie ze mnie bandytę, dziękuje wam za reklamę i odbieram złotą płytę. Reprezentuję ulicę, reprezentuję podziemie, reprezentujemy hardcor na ulicy i na scenie. Aferzyści i hejterzy, śmieje się wam prosto w mordę. Ten co się najbardziej pruje, zapierdala w bluzie JP. Tą szesnastkę dedykuję wszystkim tym jebanym szujom co się prują siedząc w domu bo innego nic nie umią.

Ref.Chcieliście wydymać freda? Teraz fred wydymał was. Trochę kurwa nie do wiary ale w końcu przyszedł na to czas. (4X)

3.Bosski
Rodzice nie pilnowali. Krew wycieka z pod tampona. Pokłóceni filmowali się jaka firma jest znikoma. Odetkali kanał syfu. Pluli się bez żadnych podstaw. Nasikali do swych ryjów. Ja nie kumam marnych postaw. Robię rap ten zajebisty. Wybierz mnie na prezydenta. Nie rozumie mnie, nie czai porąbana krew bydlęca. Rap mój nęci wciąż na fali. To prawdziwy mój zew serca. Rap uliczny ciągle robię bez pickupa i bez merca. Proste były me liryki, dziś techniki daję popis. Nie rozumiesz a się plujesz, hejcie jeszcze faję zrobisz. Żeby znaleźć tu coś na mnie idzie istny aerobik. Schemat ten pojąłęm dawno. Nie rozumie frajer drogi.

Ref.(4X)
Playa, Playa

Nie lubię się z koszem ale gram w lidze wsadów
więc nie mów proszę, że mnie kochasz na zabój
bo ja sąsiadów budzę G-Funkiem
potem zwykle zamieniam w prostą bitch fankę
pić, fakt jest, teraz znów nie mogę
rzadko wychodzę i nie zasnę pod progiem
Mój Boże to nie znaczy, że zakładam rodzinę
Chcesz sprawdzić? wpadnij, chociaż na godzinę
Inny wodzirej niech cię wozi po imprezach
Ja nie za bardzo, nie mam nawet Poloneza
Nie mam prawa jazdy, ale mogę obiecać
że chętnie ci pokażę co mnie podnieca
i gdy leżysz na plecach nie myśl za dużo
bo teksty o związku nie bardzo mi służą
Wiesz, to nie urząd, o tym myślę z odrazą
Nie przyjdę z różą, podaruję ci mój narząd, wiesz?

Nieważne jest co mogłoby się stać
Kiedy wykasowałbym jedną ze swoich wad
Doraźny środek może i na krótko coś da
Ale nie możemy, nie możemy w tym trwać

Marek jest wolny po zajęciach, Mariusz ma pracę
Lanosa, jednak ty chcesz księcia
kogoś kto ma talent do rżnięcia, potrafi krzyknąć
i nie jest ci przykro, że to nie kawaler do wzięcia
To nie chłoptasie w bluzach i irokezach
by być na czasie daliby się obrzezać
Dla mnie jest rzeczą istotną
nieco byś była panną wilgotną
zanim zdążę cię dotknąć masz tam leczo
Mes - bezczelny kawał skurwysyna
i co się stało z gentlemanem z którym wyszłaś z kina?
Siedzi obok, bredzi no, bo
Nie dziw się ten dzień jest czwartą dobą
zgłębiania dziedziny walki z wątrobą
Piję - coraz bardziej
wkurwiam - coraz bardziej
twoich banana-ziomów
bo szydzę z nich oraz gardzę nimi
nie pasujemy do siebie
wychodzi to po raz setny
nie składałem żadnych obietnic
ty B.E.A.C.H., ty
Nieważne jest co mogłoby się stać
Kiedy wykasowałbym jedną ze swoich wad
Doraźny środek może i na krótko coś da
Ale nie możemy, nie możemy w tym trwać

Choćbym jadł mniej to cały czas będę ja
I choćbym pił mniej to cały czas będę ja
I możesz myśleć, że nigdy nie będę jak
I to nie dziwne, bo nigdy nie będę chciał
Ja nie wiem sam gdzie bym skończył bez rapu
Choć więcej mam długów niż wolnego czasu
Ratuj się teraz albo zostań już na zawsze
Znasz mnie, rzadko jestem punktualnie
I kradnę ci te lata, mówią, że najlepsze
To ostatnia szansa żeby powiedzieć nie
bo śmierdzę wódą po weekendzie
kac? znowu się podetnę, to niebezpieczne
Jak przypadkowy seks w wielkim mieście
Beze mnie, tu zapisz in plus wiernie
I już, może mam kilka braków
ale wiesz, ile jest Stasiaka w Stasiaku, tak

Ledwo słyszę tam, bo chłopaki ostro krzyczą

[x2]
Nieważne jest co mogłoby się stać
Kiedy wykasowałbym jedną ze swoich wad
Doraźny środek może i na krótko coś da
Ale nie możemy, nie możemy w tym trwać
Eee, co jest? Razem wspieramy ten projekt
To nie wyścig zbrojeń, płonie czysty ogień
Wobec bystrych co dzień człowiek, jestem szczery
E kapuś szeryf, widzisz, skromnie żyjemy
Kiedyś, już nie istnieje kiedyś, poszło jak setka
U młodzieży wychowanej na tabletkach
Przedsiębiorstwa central, dziś 3 lata pierdla
Za skręta, pętak pęka, nienawiści łańcuch
U dyżurnych co się nigdy nie pierdolą w tańcu
Stoję na przystanku, lookam, mnie może tak,
Ale siebie nie oszukasz, fakt w mózgu luka
Ja wolę się nastukać - no to pal
Eee, rozsądni, za pieniądze jak niewolnik
Tym światem rządzi wąglik i w dupie ma co sądzi
Dobry ziom, zły skurwysyn, czy babka
Co połowę życia zgubiła na jarmarkach
Jeszcze brakowało nas tam, widzisz jesteśmy
Pirat goni pirat, tak giną nasze dziengi
Za kurestwo dzięki, wykaż profit,
Za który wypisuję kolejny cienkopis
Opić sukces, wiem, tak będzie dla nas może wkrótce
Sztama w Łódce, tu się urodziłem
I tu chcę umrzeć, już mówiłem,
Na techniksach, rap apokalipsa, to na tyle...

Ref.
Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty welcome to, Bałuty welcome to...

Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty welcome to, Bałuty welcome to...

Dosyć obietnic, to nie sejmowa urna
O tym jacy politycy są wie byle gówniarz
Wont, dwie chwile spóźnia stąd
Już nie gadam o kurwach, stop
O tym ci nie zaśpiewa Budka what
W herbie łódka, tok kojarzeń, kres to
Choć nie każdy wąs jest od razu sugestią
Wąż w portfelu bo kiepsko,
A pomyśl ilu jest tych, co tylko w stołek pierdzą
Podwójne drzwi z Gerdą, hałas awantury tłumi
To krzyk dumy, skrzywionej jak Kubizm, płonie helen,
Heroina, braun, zwał, w cholerę, w kurwę idź z tym
Ćpał to niejeden, pierdolone pizdy z żyłami jak sedes
Co na to Kropiewnicki, czci swój PG 507
Nie def ziom, muzyka to sensey, popuść fantazji lejce
Ej, te miejsce jest nasze, rap tu zaszedł
Od nielegalnych kaset, to styl luźny jak baset
Idź, tam gdzie mędrcy, szukaj głupich
Taki jaki świat jest, takie są Bałuty,
Taki jaki świat jest, takie są Bałuty

Ref.
Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty welcome to, Bałuty welcome to...

Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty welcome to, Bałuty welcome to...

Nie mów o kabzie, bo to nie rap made in Harlem
Tu czas przemija z wiatrem, to wiatr chłodzi palce,
Wycieczka na parter, życie czka jak Malger
Chcesz poznać tą branżę, przegrywa ten co zadrze
Raz, prawdę zna niby ogół, od przyjaciół, wrogów
Witaj, to do piekła pobór
Chuj danemu słowu, tu się kradnie w bagnie
Brak barier, bajzel ulic, sępy, muły
To owoc naszej kuli, trzymam się swoich ludzi,
Nie ma co wróżyć, to jak dla ćpunów detoks
Rap, miasta felieton, tam gdzie szary beton
I ciągły zapierdol z miesiąca na miesiąc
Głośniki w oknach, przeciąg kontra konta,
O których pomarzyć tylko można,
O tym ci powie woźna, eee, masz chwilę,
Zawód jubiler, hobby diler
Tak płynie bałucki thriller...

Ref.
Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty welcome to, Bałuty welcome to...

Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty welcome to, Bałuty welcome to...

Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty... Bałuty... Bałuty welcome to...

Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii...
Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Byliśmy tacy sami, jak odlani z takiej samej formy
tak samo zbuntowani, ci którzy olali normy.
Mieliśmy robić rap, jointy jarać,
do końca życia bronki chlać się opierdalać.
Sorry, czas nas zmienił, chłopaki.
Nie każdy robi to co chciał, wiesz co to znaczy.
Zawiść. Nie ma tej paczki teraz.
Dalej lubisz się napić, ale dziś żółć wylewasz.
Dla mnie dziś to nie ważne niby
Ale dalej mnie obchodzi zdanie tamtej ekipy.
Pytanie: być szczęśliwym i sobą
Czy zmieniać się dla innych? nie ma was obok
Ale dociera do mnie słowo każde
I jak ja robie coś ty to sprawdzasz zawsze.
Znasz mnie, ja ciebie znam
Choć w oddali jesteśmy cały czas jakby na siebie skazani.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Nie jeden dzień zacząłeś źle bo budząc się przy moich dźwiękach
Pewnie nie z własnych głośników tylko od sąsiadów z piętra.
Zastanawiając się po co ludziom ta zbędna męka
Bo przecież jego muza jest przeklęta
Pewnie pamiętasz te wszystkie chwile
Gdy granie na czekanie nie pogania mnie ustawił osiedlowy diler
I wszyscy najstarsi i najwięksi szczyle
Nucili to dzwoniąc po jaranie i po bile
Minęła moda, mogłeś zostawić to w tyle.
Ale pech chciał, musiałeś poznać dziewczynę
No a dziewczyna znała rap i wiedziała czego słuchać
I nagle znowu wrócił skurwiel z ducha
Dziś widzę cię z nią w pierwszym rzędzie na naszym koncercie
Co 5 minut krzyczącego "WIĘCEJ"
Dziś wiesz, że nie da się ostrzej i zyjesz ze mną dobrze
Choć dłużej niż ona czekałeś na mój pogrzeb.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.

Choć nie jest tak jak miało być
wciąż łączy nas ta jedna nić
moje flow, chłonie blok, żyję tym i ja i ty.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo