Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Playa, Playa

Nie lubię się z koszem ale gram w lidze wsadów
więc nie mów proszę, że mnie kochasz na zabój
bo ja sąsiadów budzę G-Funkiem
potem zwykle zamieniam w prostą bitch fankę
pić, fakt jest, teraz znów nie mogę
rzadko wychodzę i nie zasnę pod progiem
Mój Boże to nie znaczy, że zakładam rodzinę
Chcesz sprawdzić? wpadnij, chociaż na godzinę
Inny wodzirej niech cię wozi po imprezach
Ja nie za bardzo, nie mam nawet Poloneza
Nie mam prawa jazdy, ale mogę obiecać
że chętnie ci pokażę co mnie podnieca
i gdy leżysz na plecach nie myśl za dużo
bo teksty o związku nie bardzo mi służą
Wiesz, to nie urząd, o tym myślę z odrazą
Nie przyjdę z różą, podaruję ci mój narząd, wiesz?

Nieważne jest co mogłoby się stać
Kiedy wykasowałbym jedną ze swoich wad
Doraźny środek może i na krótko coś da
Ale nie możemy, nie możemy w tym trwać

Marek jest wolny po zajęciach, Mariusz ma pracę
Lanosa, jednak ty chcesz księcia
kogoś kto ma talent do rżnięcia, potrafi krzyknąć
i nie jest ci przykro, że to nie kawaler do wzięcia
To nie chłoptasie w bluzach i irokezach
by być na czasie daliby się obrzezać
Dla mnie jest rzeczą istotną
nieco byś była panną wilgotną
zanim zdążę cię dotknąć masz tam leczo
Mes - bezczelny kawał skurwysyna
i co się stało z gentlemanem z którym wyszłaś z kina?
Siedzi obok, bredzi no, bo
Nie dziw się ten dzień jest czwartą dobą
zgłębiania dziedziny walki z wątrobą
Piję - coraz bardziej
wkurwiam - coraz bardziej
twoich banana-ziomów
bo szydzę z nich oraz gardzę nimi
nie pasujemy do siebie
wychodzi to po raz setny
nie składałem żadnych obietnic
ty B.E.A.C.H., ty
Nieważne jest co mogłoby się stać
Kiedy wykasowałbym jedną ze swoich wad
Doraźny środek może i na krótko coś da
Ale nie możemy, nie możemy w tym trwać

Choćbym jadł mniej to cały czas będę ja
I choćbym pił mniej to cały czas będę ja
I możesz myśleć, że nigdy nie będę jak
I to nie dziwne, bo nigdy nie będę chciał
Ja nie wiem sam gdzie bym skończył bez rapu
Choć więcej mam długów niż wolnego czasu
Ratuj się teraz albo zostań już na zawsze
Znasz mnie, rzadko jestem punktualnie
I kradnę ci te lata, mówią, że najlepsze
To ostatnia szansa żeby powiedzieć nie
bo śmierdzę wódą po weekendzie
kac? znowu się podetnę, to niebezpieczne
Jak przypadkowy seks w wielkim mieście
Beze mnie, tu zapisz in plus wiernie
I już, może mam kilka braków
ale wiesz, ile jest Stasiaka w Stasiaku, tak

Ledwo słyszę tam, bo chłopaki ostro krzyczą

[x2]
Nieważne jest co mogłoby się stać
Kiedy wykasowałbym jedną ze swoich wad
Doraźny środek może i na krótko coś da
Ale nie możemy, nie możemy w tym trwać
Szad :
Piszę po nocach... Czasem bez skreśleń jak Mozart..
Widzę to w oczach tubylców z okolicznych moczar.
Mówią mi "Nie odkładaj pióra , bo rap akurat potrzebuje tych , co przędą grubą sieć jak tarantula, bo. Dać Ci mikrofon to jak zlecić coś komuś."
Zawsze miałem świętych ziomów- byli jak "Święci z Bostonu"!
Czasem pomogłem coś komuś innym razem ktoś pomógł
I tak wdzięczność do zgonu trochę jak w GhostDog'u..
Są znowu...! Kipi atrament , a rapy ukochane są dla nas koranem.
Skończę to jak Mahomet ranem. Tematy same płyną wszechoceanem,
Skuma to Do 3% Amen! 3W Fokus...!
Synu otóż mamy to coś , co kręci do tyłu globus.
Z tylu pokus , w tych akurat nie da się nie przykuć wzroku.
Mimo tego syfu wokół. Mimo krzyku wrogów.
Warkotu silników , smogu , precyzja jak chirurg w oku..! Ha..Ha..Ha!

Pork :
To był kraj bez kamer , bez akcji w stylu Kain i Abel.
Martwy gajer wisiał w szafie, jakby za karę.
Patrzył jak martwym się kładę , a rankiem znowu zmartwychwstaję.
Szły kolejne paczki fajek od kumpla matki taniej.
Wtedy nie mógł mieć każdy nike'ek zapach trawki w pubie.
Był czymś normalnym jak to ,że flow na kartki kładę.
To były dni kiedy mi wyznaczył kierunek bit
I spelunek dym , nikt i nic nie mówił jak żyć mam.
A dziś biegnę wciąż ,wszędzie proch , czuję wszędzie swąd!
Patrzę w górę , jakby stamtąd ktoś spuścił setkę bomb.
Choć nie jestem księdzem to. Wiem ,że nie odpędzę klątw!
Biegnie rok niezmiennie zresztą , jest tu biednie wciąż.
Jeden sprzedaję nienawiść , drugi kupuje miłość.
W świecie gdzie musisz zabić , by odebrać coś siłą.
Kolejny ranek i choćbyś miał jak Willas talent.
Może zabrać Cię ta gra szybciej niż Ridla ćpanie!

Fokus:
Sprawdź ten flow. Mam w sobie go na sto procent!
Skąd? Skąd się wziął? To nieokiełznane moce.
W innej epoce - konie , karoce spienię i spocę.
Pędzę przez dnie i noce. Sprawdź to i oceń!
Sprawdź ten track koło wbija takt.
Po drodze od lat, stu procent to znak
Ja ściągam wodze , wychodzę i widzę jak się nie wyswobodzę bo tak !
Bo to trwa od lat tam skąd pochodzę...Sprawdź ten skład.
Oddaję twojej załodze cały ten świat bez wad.
Który przesadnie przesłodzę.
Mam w sobie żar i dar i sam sobie czwarty wymiar spłodzę.
Bo jestem Bogiem i mogę! I uwierz we mnie- nadchodzę!
Myśmy to robili , kiedy nie było debili. A nie było chwili , żeby ich nie było. Czyli wtedy kiedy żeśmy zaczynali. Znali nas ze styli!
Byśmy ze stali oni byli mili. Myśmy odkrywali jak Salvador Dhali.
Oni nas pytali co tam jest w oddali ?
Myśmy to sprawdzali, potem przynosili im i oddawali.YoŁ!
Sprawdź ten flow! Mam go w sobie na sto procent.
Wiem skąd się wziął. To wysoce nieokiełznane moce.
I była wojna jest pokój
Nie przewidziałeś proroku to Trzeci Wymiar i Fokus...!

Nullo :
Nigdy nie mówię nigdy , bo nigdy-nigdy nie jest za późno bracie.
Kładę te rymy na kartkę tak jak malarz swe cienie na płótno kładzie.
24 godziny na dobę tworzę to morze zwartych słów.
Do mieszkań zanoszę nowiny, na które wylewam prawdy tusz.
Szukam bratnich dusz, co wykrzesują z martwych słów
Pojebany Animusz jak Canibus na papirus.
Spójrz..Dla Ciebie to kartki bzdur , dla mnie to czarny blues.
Nie masz jak Mastiff kłów. A szczekasz jakby to były walki psów.!
Zakładam na Ciebie kaganiec , zaczynam kazanie!
Mam manie na pranie.
To siada na banie , na pamięć jak Szada gadanie.
Nie lecę na famie to tanie.
Codziennie to nowe dodane zdanie.
Niezmiennie rzucamy kamienie na szaniec.
Codziennie to samo pytanie pada ,dlaczego dziś każdy gada Bragga ?
Szad , Null , Pork, Smok tną brawurą pod prąd.
Flow gra tu , bo non stop wciąż naturą folklor.
Niepokonani jak Fort Nox , czy Boston Celtics!
Dzień dobry Polsko my robimy tak - jesteśmy MC'S

[x4]
Ej, robimy to tyle lat, ilu z was robi to taki szmat czasu
Ilu z was kradnie czas (patrz graczu)
Łatwo pomylić brak smaku z unikatowym gustem
Oryginał z odbiciem w lustrze, iluzje z pół-snem
ref.
Ja oddycham tobą cały czas
gdzie jesteś ty tam jestem ja
nie oszukam uczuć,które mam
tych uczuć odkąd ciebie znam!

~MEZO~

...TAK!...
Jesteś dla mnie jak legalny doping
oddychać tobą czuć zapach twej istoty
niebezpieczny,nieobecny jak artysta
opętany swą ideom jak Jan baptysta
szukam wejścia do twego serca
twego ekstraktu, klucza do twego sacrum
chwale cię swą liryką jak wędrowny pieśniarz
wszechświat brnie dziś w rytm naszego szczęścia!

~SABINA~

Czasem ktoś zapyta jak to jest kochać Cię
czasem ktoś zapyta czy ta miłość ma sens?
ja odpowiem,że...Taak!
kiedy oddech tracę myślę o tobie też
I powietrzem,wszystkim ciebie pragnę ja wiem
serca głębi czuje taak!! ooo...

ref.
Ja oddycham tobą cały czas
gdzie jesteś ty tam jestem ja
nie oszukam uczuć,które mam
tych uczuć odkąd ciebie znam!

~MEZO~

Świat nie podzieli nas,czas nie podzieli nas
gorsze chwile,mile nie podzielą nas
to my jak atomy nie podzielni
krążymy ,dążymy do jedni
Wenus i Mars to nasze domy
lecz każdy sam jakby niedokończony
to my ja i ty,nie podzielni
tylko z tobą chce marzenia spełnić!

~SABINA~

Czasem ktoś zapyta jak to jest kochać Cię
czasem ktoś zapyta czy ta miłość ma sens?
ja odpowiem,że...Taak!
kiedy oddech tracę myślę o tobie też
I powietrzem,wszystkim ciebie pragnę ja wiem
serca głębi czuje taak!! ooo...

ref.
Ja oddycham tobą cały czas (oddycham tobą cały czas)
gdzie jesteś ty tam jestem ja (tam jestem ja wiesz,wiesz)
nie oszukam uczuć,które mam (bo nie oszukam siebie sam)
tych uczuć odkąd ciebie znam!

Myślisz on krąży wokół nas
nastał czas,gorący nasz
bo to twój złapał w sidła swe
splącił usta,dłonie
ciało w oddechu tonę!

ref.
Ja oddycham tobą cały czas (oddycham tobą cały czas)
gdzie jesteś ty tam jestem ja (tam jestem także ja)
nie oszukam uczuć,które mam (bo nie oszukam siebie sam)
tych uczuć odkąd ciebie znam!

Ja oddycham tobą cały czas!!! (cały czas,cały czas,cały czas,wiesz?)
Nie oszukam uczuć,które zam !! (oooh)
Ja oddycham tobą cały czas!

Cały czas oddycham tobą,cały czas jestem sobą(hu u u )
[Ruf]
Jeden dla soli, dwa bierze pieprz, jeb majeranek stary sypiesz co jest, wyprać z przypraw smak tych miejsc?

[Lil]

Ref.:
O nie! Znowu skończyłeś się,
nie ma ciebie już siódmy dzień,
reszta przypraw odeszła w cień,
gdzie mam szukać cię gdzie? x2

Od dziś słodzik wchodzi do mody
Bez cukru słodycz bo cukier szkodzi
Oby do mnie to nie doszło
Chcę mieć odtąd dotąd słodko
Chcę go zjadać, łykać, mieszać, kruszyć, sypać
Mi nie styka tego króla wszystkich przypraw
Witaj w moich słodkich progach
Dzisiaj nie mam go jak okap doda
Gorzka kawa i herbata
Gorzko mi więc cukrem nakarm
Gorzka jest cukrowa wata
Rozpierdala mnie jak napalm
Słódź mi, mów mi bejbe jesteś słodka
Mejbe lejter lepiej dam się poznać

Ref.:
O nie! Znowu skończyłeś się,
nie ma ciebie już siódmy dzień,
reszta przypraw odeszła w cień,
gdzie mam szukać cię gdzie? x2

[Ruf]
Będzie słodko słodko, posypię cukier
Potem dosypię lukier na twoim udzie, uwierz
Potem zostanie tylko twoja słodka mina
Bo w rymach jestem słodki jak landryna
Ej, wpadasz na replay w piątek bomba, bo
Nie jesteś gorzka jak kalafonia
Bajaderki, babki, kurwa wszystko wpiżdżam
Cukier? to najlepszy afrodyzjak
Ja aż ledwo zipię zipię zipię zipię zipię
Tak cukier sypię sypię sypię sypię i
Uskuteczniam tylko trueschool w łóżku
Kiedy mam garście brązowego cukru u stóp
I cukier sypię nawet na stypie typie
Zapamiętaj smak tych sześciu liter
Uff, sypnąłbym nawet teraz chętnie
Znów go zabrakło, wiedziałem że tak będzie

Ref.:
O nie! Znowu skończyłeś się,
nie ma ciebie już siódmy dzień,
reszta przypraw odeszła w cień,
gdzie mam szukać cię gdzie? x3
nie ma cukru, nie ma nie ma cukru [nie ma cukru] x3
nie ma cukru tu znów
uu
[x2]
Tak tu jest ziomek, tak tu jest chłopie
Zamiast kruszyć kopie, tu pali się konopie
Zamiast wylewać za kołnierz, tu pije się zdrowie

Witaj w domu ziomuś, witaj w Polsce

Tak tu jest ziomek, tak tu jest dzień za dniem
A nie dzisiaj wyszło słońce a wczoraj padał deszcz
Wiesz, dzisiaj mam farta, wczoraj pękła bańka
Szybko nie ma tych co bujają się jak Wańka Wstańka
Tutaj dziwki na kolankach, w kiblach, podstawówkach
Dzisiaj mają kreski w nosach, wczoraj oczy w kreskówkach
Może chciała być barbie i mieć swojego superman'a
Marzenia prysły, a na cyckach zostało tylko S jak Sperma

Z platynowego blondu zostały tylko odrosty
A z Magdą na wakacjach
buraki z biedronki
Rodzimy się dobrzy a zdychamy źli
A co powiesz o dzieciakach, które rodzą się już z HIV
Ty, nie oceniaj nas i miejsc skąd jesteśmy
Bo znam ćpunów z najładniejszych warszawskich osiedli
Z najlepszych rodzin i z najdroższych szkół

Wszyscy jesteśmy dobrzy, ale tylko pół na pół

[x2]
Tak tu jest ziomek, tak tu jest chłopie
Zamiast kruszyć kopie, tu pali się konopie
Zamiast wylewać za kołnierz, tu pije się zdrowie
Witaj w domu ziomuś, witaj w Polsce

Tak tu jest ziomek, weź się rozejrzyj, weź się rozejrz
Piana na dwa palce, na każdej ławce smakuje dobrze
Tu joint o każdej porze dla niektórych jak modlitwa
Mówisz o nich ćpuny dla nich to religia
My mamy ciuchy świeże jak owoce w Indiach
Jesteś w szponach melanżu i chciałbyś się stąd wyrwać
Tu nienormalne jest normalne i dokładnie na odwrót
Chcesz stąd uciec, ty musisz mieć powód
Bo rzucasz wszystko, a zaraz wraca jak bumerang
Nie odetniesz się jak pępowiny, musisz wybierać
Czy iść na melanż, czy nie iść na ten melanż
Możesz myśleć, ale decyzje masz w genach
Ty chciałbyś widzieć świat przez różowe okulary
Tu każdy gra
w butelkę, tylko nie na żarty
pensje są jak humor raz są, raz ich nie ma
Oprócz błękitnego nieba nie chcę nic

[x4]
Tak tu jest ziomek, tak tu jest chłopie
Zamiast kruszyć kopie, tu pali się konopie
Zamiast wylewać za kołnierz, tu pije się zdrowie
Witaj w domu ziomuś, witaj w Polsce
Jestem kim jestem, robię to jak umiem
nigdy nie chciałem zlewać się z monotonnym tłumem
Wszystko co mam to ten rap i swą dumę
i tyle mogę powiedzieć ile sam w życiu rozumiem.
Tą samą drogą idę nie dla korzyści
z garstką przyjaciół reszta to statyści
Dążę do tego, by marzenia swoje ziścić
i nie mógłbym żyć bez wyrażania swoich myśli.
Przede wszystkim szanuję matkę, ojca
i obserwuje bliskich co drugi wiarołomca
Nie chwalę dnia przed zachodem słońca
i pozostanę sobą aż do samego końca.
Żyjemy w czasach gdzie cień pokrywa głowy
w świecie gdzie kłamstwo językiem urzędowym
Brak powodów do śmiechu, bo to nie muppety
tu smak życia czasem odbiera apetyt.

Ref.
Pozostanę sobą aż do samego końca
Wszystko co mam to ten rap
Tą samą drogą idę
Nigdy nie chciałem zlewać się z monotonnym tłumem.
Pozostanę sobą aż do samego końca
To ten rap
Tą samą drogą idę
Z pamiętnika szaleńca parę słów na serio

Ludzie gadają dużo większość bredzi
martwią się tylko co powiedzą sąsiedzi
Jest wiele pytań na które brak odpowiedzi
oni potrafią kłamać nawet podczas spowiedzi.
Na wszystko patrzę dziś z przymrużeniem oka
życie na pokaz livin la vida loca
Tutaj na blokach życie nie jest kolorowe
ja nigdy nie miałem żadnej taryfy ulgowej.
Czy tak wyglądać mają tutaj wszystkie jutra
ciągle się staram tu jak najwięcej ugrać
Jak mówił mój brat świat należy do silnych
ja robię tu swój rap nie patrzę na innych.
Ciągle się staram tu o miano poety
choć dawno nam wszystkim przylepili etykiety
Życie zagadką jest niczym kobiety
może ten świat jest piekłem jakiejś innej planety.

Ref.
Pozostanę sobą aż do samego końca
Wszystko co mam to ten rap
Tą samą drogą idę
Nigdy nie chciałem zlewać się z monotonnym tłumem.
Pozostanę sobą aż do samego końca
To ten rap
Tą samą drogą idę
Z pamiętnika szaleńca parę słów na serio.

W moim życiu nie ma miejsca dla ludzi fałszywych
wolę tych kilku za to prawdziwych
Nie jestem chciwy chcę być po prostu szczęśliwy
choć do ognia niejeden tu dolewa oliwy.
Coraz mniej osób jest chętnych do dialogu
nienawiść w ludziach rodzi się bez powodu
Nie jestem tym samym typem co za młodu
wiem, że niż przyjaciół narobiłem więcej wrogów.
Nie mam zamiaru walczyć o ich względy
ani przeszkadzać im, gdy popełniają błędy
Wyginą naturalnie, więc stoję z boku
ponoć łatwiej prowadzić wojnę niżeli pokój.
Stoję w amoku sam nikogo wokół nie ma
a ten rap to mój kawałek nieba
W tych czasach sukces jest wielką loterią
z pamiętnika szaleńca parę słów na serio.

Ref.
Pozostanę sobą aż do samego końca
Wszystko co mam to ten rap
Tą samą drogą idę
Nigdy nie chciałem zlewać się z monotonnym tłumem.
Pozostanę sobą aż do samego końca
To ten rap
Tą samą drogą idę
Z pamiętnika szaleńca parę słów na serio.
[x2]
Ej ty (ty, ty) sugeruję ci odbij (odbij, odbij)
sugeruję ci odbij, sugeruję ci odbij

Ej ty coś z tobą chyba nie tak
podbijasz do mnie chcesz żebym dał ci 5 zeta
czekaj bo nie ogarniam za*****ny nierobie
*****a dostaniesz uświadom to sobie
powiedz czemu zlazłeś na dno
wór i klej ciężko wyjść stamtąd
ja wolę z tamtą preferuje takie igły ziomek
uważaj jak idziesz bo życia w złą stronę

Ej ty coś z tobą chyba nie tak
był melanż była beka wszystko jak trzeba
do momentu w którym ty zacząłeś narzekać
znowu prze*****ny typ wkręca ciężki przekaz
przypomnij sobie starą krzywą akcję
zamiast życie darzyć innych zaczyna srać się
tylko na tyle stać cię
zgadnij kogo widzę gdy na ciebie patrzę

Ej ty coś z tobą chyba nie tak
zawsze gdy na ciebie trafiam na kogoś narzekasz
ten to konfident tamten to rura
nie mija dzień znowu się z nim bujasz
jeszcze tydzień temu wytarłbyś sobie nim dupę
sam jesteś winien temu że zamiast gęby masz dupę
super, pozdrawiam całą twoją grupę

[x2]
Ej ty (ty, ty) sugeruję ci odbij (odbij, odbij)
sugeruję ci odbij, sugeruję ci odbij

Ej ty coś z tobą chyba nie tak
bujasz się na farmazonie człowiek temat rzeka
myślisz że jesteś nietykalny bo stary jest psem
dla mnie jesteś łatwopalny *****o spaliłaś się
osłaniasz się tatą opowiadasz małolatom
czego nie zrobiłeś z tym i z tym
tak naprawdę to ściema dlatego buty wycieram
w twój pusty zakłamany ryj

Ej ty coś z tobą chyba nie tak
to do tych którzy myślą że wygrali przetarg
na wszystko dla mnie jesteś tylko przemądrzałą *****ą
skończ już myślować człowiek lepiej idŹ stąd
nie mogę słuchać tych ściem
cały tydzień oczywiście
dlatego przymknij pi... dlatego przymknij pi...
dlatego przymknij pizdę

[x2]
Ej ty (ty, ty) sugeruję ci odbij (odbij, odbij)
sugeruję ci odbij, sugeruję ci odbij

ej ty...
ej ty...
Czas płynie biegle a minuty toną mi
więc starczy go ledwie na malutki promomix
skoro ponoć dziś czas z tym co zwyczajne wygrał
my temu gatunkowi dajmy skrzydła
i niech się wzbije ponad rzędem dotkniętych dłużyzny błędem
zobacz jakie to oszczędne
niech weŹmie całość, niech jej da znaki
by trwała 19 sekund a póŹniej niech ją szlag trafi

Wybacz jeśli byłeś z tamtym bitem zżyty
lecz to pierwszy promomix nieistniejącej płyty
ty się szybko nudzisz i to jest regułą podobno
więc muszę dbać o tę przeklętą różnorodność
gdy wszystko ma ten sam początek i koniec
ja twoją uwagę mam wyłącznie na moment
i w gwoli ścisłości żeby grunt był
ten moment trwa dokładnie 43 sekundy

Nie mam wyjścia zresztą na nic mi tu ono
bo wkrótce wszystko da się ubrać w mix typu promo
i z nadzieją spoglądam w pojutrze gdyż wiem
że te następne będą krótsze niż ten
krótsze niż wzrok tych co IV RP wieszczą
krótkie jak efeksy nad ich sensem czy treścią
krótsze niż czas ściągnięcia ich z netu
a na pewno krótsze niż minuta i 7 sekund

Zobacz że to płynie szybciej niż myśl
doba ma tylko 24 godziny dziś
a ja muszę iść, nie mogę tu stać bez końca
więc nawijam swoje i lecę, bo czas mnie kąsa
właśnie włączam się w to i goni mnie czas
toteż nie za bardzo mogę trwonić go dla historii bez dna
mówię sobie pomiń je a po nich jest ta
która jest tak krótka, że obroni się
może to jest nie najwłaściwsze
a co mi tam skoro mówię szybciej niż myślę
ten promomix tak jak wszystko dziś jest
ma zgasnąć zanim tu na dobre zabłyśnie
zobacz jak to się ładnie wije tą nitką
może być płytko byle byłoby szybko
tylko czy to na pewno wszystko zmieści się
w okrągłą minutę i 36?

[x4]
Nie mam pytań którą stroną iść
odkąd przyszła pomoc i
z powodzeniem idę w ten promomix
Ej, pchnijmy w przód to
skoro nie mówimy nic to mówmy chociaż krótko

Nie mam
Bitu
Myślę o tobie, widzę cię, chociaż cię nie znam
I choć widzimy się tylko na koncertach
Ja pływam po pętlach i współgram z DJ'em
Ty przy barierkach z przyjaciółmi obserwujesz scenę
Dialog - rozmawiamy, inaczej nie umiem
I uwierz mi, naprawdę chciałbym wiedzieć o czujesz
Daję ci rękę, kiedy słuchasz muzyki
Jestem obok, kiedy na mnie liczysz, jestem z tobą
Więc rusz się, wiem - leniwy świat woli gnuśnieć
Jesteś pod sceną, więc nie myśl, że uśniesz
Rap daje emocje ludziom w całej Polsce
Skądkolwiek jesteś to nagranie również tam dotrze
Rap dał mi rękę, producent dał mi pętle
Jestem ciekaw jutra i ludzi spotkanych na koncercie
Rap dał mi przyjaciół, dał mi pracę
Wydane płyty - kasę na rap i spełnianie marzeń
Od lat tu jestem, od lat, a wy ze mną
I bądźcie tu jeszcze, bo ja będę tu na pewno
Bitnix, Eldo - kolejny raz daj mi rękę, chodź ze mną
Taki jest los skazanych na post.
Setki wyrzeczeń, by pokazać zaplecze.
Rząd na rzędzie, błąd na błędzie.
Prędzej, bo trwa premiera.
Jaki spektakl? Kariera.
Teatr? OeSTeRa.
Wokół obserwatorzy, w tle napompowane VIP'y.
Na scenie jeden aktor przeciw tysiącom krytyk.
Niczym nie skryty myślę, czy dam radę.
Z tremą tu na estradę, lecz wyjścia nie ma,
Więc jadę słowo w słowo, tekst za tekstem
Stojąc ponownie przed życiowym testem
By wykazać się męstwem przed tymi na uboczu.
Gdy czyha na błąd setki tysięcy oczu
trudno nie poczuć presji,
nie zgubić się w tej kwestii.
Tak głupio jest mi
w światła kolorach główna rola dla OSTRego,
sztuka jednego aktora.
Czuję się jak na torach.
Tysiące uszu, czekających na pomyłkę
w grze tysiąca uczuć.
No kiedy nastąpi zła opinia na arkuszu?
Dla buców czułe nara.
Nie gram dla Oskara.
W ZOO szukaj napuszonych jak papuga ara.

Stojąc naprzeciwko widza, który wybrzydza
tracę w jego oczach, bo nie próbuję się podlizać
jako aktor, sztuki tej autor, tekstów redaktor.
Daję bo mam to, co dać powinienem
podpisane imieniem, nazwiskiem
i wszystkim tym, co sercu bliskie.
W przekładzie na rym;
Ostrowski dla ciągle radosnych
Przedstawienie faktów,
przełożenie na prosty język potoczny.
Uciekając spod wyroczni,
klimatów mrocznych sztuka.
Tu nie oszukam.
Stopa wali jak bazooka,
Ostry sylaby duka
niezrozumiały jak Grechuta.
Miejsce akcji na Bałutach.
Obóz TA, choć na scenie jeden aktor,
ale wciąż trwała idea.
Do sztucznych jak linolea
nigdy to nie trafi,
zawsze będę tylko tym,
co pcha się na afisz.
Ile gotowy stracić będzie mój wydawca,
gdy zamiast OSTRego poleci dicho w słuchawkach?
Energetyczna dawka, moje miejsce tam, gdzie scena.
Tu żal wyrażam w trenach w świecie, którego nie ma.
Wiem, że stąd nie zejdę do końca przedstawienia.
Czasem grzeje, czasem na łeb ci leje
Czasem myślisz, że oszalejesz
Ile lat ma świat i jak długie jego dzieje?
Ludzie siłą swą brną przez ten przejeb
Godzinę wcześniej stoisz poza tłumem
Masz wszystko co chciałbyś mieć w sumie
Godzinę później giniesz gdzieś w tym tłumie
Tracisz wszystko za to co zrozumiesz
Bo to norma, że co przed tobą to proforma
Na każdym metrze czeka gówno, by cię dorwać

To standard, każdego spotyka format
To skandal, ale jednak norma
Czujesz? tak ten świat już funkcjonuje
Ty kombinujesz, on jednych żywi a drugich truje
Bo tak różnie ten glob się kręci przez dupę
Że to szczęście szczęśliwym, a gówno da tobie
Słowa rzucone na wiatr nie potrafią ciebie zranić
W odróżnieniu od punchy w połączeniu z ciosami
Celnie wypunktowany, wyliczony, tak odpadniesz
A ta cała twoja płyta? Wszystko przeminęło z wiatrem!

Po pierwsze zadać kłam, odpowiada fakt za faktem
Po drugie na dokładkę wytknę twoje wady bardziej
Po trzecie każdą wpadkę bez manipulacji, prawdę
Przedstawię słuchaczowi żeby wziął to na poważnie
Skrytykować cię otwarcie jest za co to po czwarte
Po piąte to już spadłeś z list przebojów, tobą gardzę
Szóste ze sprzedażą siadłeś, notowania nadal marne
Bo nagrywasz na odpierdol, płyty schematy banalne
Po siódme to nie kradnę twoich beatów i pomysłów
Po ósme jeszcze w trakcie beefu dostaniesz po pysku
A dziewiąte masz za wszystko od ludzi tysiące gwizdów
Teraz przyjmij to jak facet zanim się zawiniesz w pizdu
Przyszedł czas na chwilę prawdy człowiek to po dziesiąte
Że najlepszy album jaki nagrał to jest ten o mnie
Czego byś nie zdobył nie wybrniesz, czas cie dobić
Miałeś czas by się bronić nic żeś kurwo nie zrobił
Pseudo ziomie moich fanów nie nakarmisz farmazonem
A twoi w czasie beefu wciąż przechodzą na mą stronę
Przynajmniej raz w tygodniu pener bywa twoim mieście
Czy nie masz wyobraźni? Chcesz odwiedzę cię czym prędzej
Weź się tak nie spinaj, bo ci żyłka w dupie pęknie
Zresztą co za różnica, dupsko przecież masz pęknięte
Ciężko to przełkniesz, Mister Bełkot, znów cię wnerwię
Pracuj nad dykcją, bo bełkoczesz tylko biednie
I powiem ci jeszcze to przestało być śmieszne
Do kogo kierujesz te gnioty? Błazen jesteś
Tracę czas i energię, a ty prawdy nie chcesz przyjąć
Do wiadomości, jest po tobie, to nie dowcip
Bo przegrywać trzeba umieć, ty nie wiesz? Wciąż przegrywasz
Twoje popaprane życie przegrana się nazywa
I próbujesz się wyżywać za to, że dali ci w skórę
Że musiałeś zdać maturę, a i tak jesteś dureń
I stanęli za mną murem wszyscy ci ludzie poważni
Reprezentanci biedy i reprezentanci branży
Ty dalej rób kawałki dla gimnazjum, tam żeś ważny
Pojebało ci się we łbie, weź to zrozum, myśleć zacznij

Słowa rzucone na wiatr nie potrafią ciebie zranić
W odróżnieniu od punchy w połączeniu z ciosami
Celnie wypunktowany, wyliczony, tak odpadniesz
A ta cała twoja płyta? Wszystko przeminęło z wiatrem!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo