Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Powiedz, jeśli umiesz,
ile chwil jeszcze zostało nam
by składać cały świat,
który buduje każdy na spokojnie
przyszłość drzemie w wyobraźni.
Za sobą setki chwil, ważnych dni z życia, istotnych
Patrzysz, a świat ucieka, upływa jak sampli? pętla
A ty słuchasz tylko bicia serca,
gorące bum bum i płynie tłum,
Ty wciąż myślisz jak nie stać w miejscu
by nie oglądać czyichś pleców.
Wciąż do przodu słuchając siebie tylko
z przyjaciółmi blisko, ze swą drużyną na boisko
by wygrać wszytko, spokojną, bezpieczną przyszłość
i drogę czystą by wartości w chwilach czuć bliskość.
Pewnie,
budząc się mine nie mieć smutną
jeśli potrafisz, sam zaplanuj swoje jutro.
Ile tych chwil było kiedy, modliłeś się o podanie reki,
o przyjazną pomocną dłoń gdzieś obok,
o otuchy słowo, lek na problemy,
co myślałeś wtedy, gdy dotykałeś z bliska gleby.
Wiesz, najważniejsze by znaleźć w sobie sile,
by poczuć czym sie żyje,
ze każdy oddech wywalczyłeś ciężką pracą,
talentem i szczerym sercem
spełniłeś sny teraz łączysz swoje słowo z dźwiękiem
i to jest piękne.
Z szans korzystać,
spełniać nadzieje i nie być na aucie.
Niektórzy padli już na starcie,
a każdy z nas uparcie, pracując lat naście,
słuchając, tworząc słowa oryginalnie od zawsze
i teraz patrzę, że ja jestem gdy rodzi się rzecz wielka
z długopisem w rękach lub z mikrofonem na koncertach.
Marzenia małoletnie to teraz, rzeczywistość tych dni
ja i my spełniamy swoje sny ..
Szukam stylu w cieniu szarych przecznic, w miejscach mało bezpiecznych
Prosto z miejskich peryferii, jako grzesznik błądze
Czego ode mnie los chce,
Płomień schodzi po loncie, inni szykuja odwet
Ide dalej wbite żale klike stale męczą
Ludzie nad głową jęczą i ten lament płynie z nędzą
W moich oczach piekło, ja wciąż szukam
Chodź znajdę nie prędko, spostrzeżenia dukam dziurę wiercąc w kłopotach
W ręku sześciopak żywiec, czuje że żyje
Choć wątpliwe w tej alternatywie znależć antidotum na cały ten kibel
Spraw bez polotu imie ich mi nie znane
Choć świat w moich progach, barwny jak Morales
Smutku nie czaje, jestem sobą szukam stylu
Idąc przez teofilów, na okolice patrze
Jak nienawiść zamyka człowieczeństwo w klatce

Szukam stylu, ukryty pośród innych stylów
Zaginiony jak Atlantyda, legenda wciąż żywa
Owe aspekty odkrywam, w oceanie życia pływam
Kiedyś dojde do celu, łącząc kolejne ogniwa

Szukam stylu, ukryty pośród innych stylów
Zaginiony jak Atlantyda, legenda wciąż żywa
Owe aspekty odkrywam, w oceanie życia pływam
Kiedyś dojde do celu, łącząc kolejne ogniwa

Szukam stylu, w miejscach o których ci się nie śni
Mając w pamięci tych co tu odeszli
Zamiast uciechy Nesquik, kamienic marazm
Chuj że sie staram, jak ludzie żerują na skazach
Które życie powtarza w cyklu, na twarzach ich trud we krwi
Los życiem się nie pieści, pięści kreują lepszych
Ja jestem jednym z tych, gości z osiedli
W sąsiedztwie rodzinnych tragedii, od faktów się nie odetne
Szukam spełnienia przepowiedni o plażach, gorących piaskach
Zgrabnych pośladkach, by po osiem godzin codzień nie musiała tyrać matka
A znam takich którym na życie nie wystarcza
(Szukam stylu) Szukam stylu zmieszany z tłumem
Robiąc to co wydaje mi się że robić umiem
Wybrałem kierunek szczerośc, czy to zrozumiesz
Nad miastem przelot, cel znależć styl w siebie wierząc

Ta...tak
Dzisiaj wielu w galerii, tysiąc portretów
Wciąż te same twarze, a ja zrobie to inaczej nie mów
Dawka świeżego tlenu dla was, choć czysta kartka
To zaraz juz będzie cała w rymach, nie patrz
Odnajduje inspirację w pięknych kobiet uśmiechach
Szukam stylu bo wiem że on jest tam, wychodzi z serca
To moja mekka, to ukojenie w tych wersach
Spokój, cisza , relaks to tu słychać mnie na łódzkich scenach
Z tego miejsca gdzie w końcu coś zaczyna się ruszać
Kotku posłuchaj, bo to dla ciebie słowa rzucam
Miejska rotunda. pełna miejskich myśli
Upał, szaleje dusza, bo w klubach sto stopni celsjusza
Ja ciągle szukam, na zawsze w tym parku westchnienie
Wspomnienie, te pierwsze frazy na papierze
To jak marzenie które w końcu zaczyna się spełniać
Rap po Polsku, na polskich osiedlach
Po roku legal, a ty na to czekałeś
Szukasz lecz nie możesz znależć, więc sięgnij wzrokiem dalej
Po nad morskie fale, po nad chmury, po nad wszystko co nas otacza
Kolejny wers życia zapisany na kartkach

Szukam stylu, ukryty pośród innych stylów
Zaginiony jak Atlantyda, legenda wciąż żywa
Owe aspekty odkrywam, w oceanie życia pływam
Kiedyś dojde do celu, łącząc kolejne ogniwa
Po co to mówisz ja zawsze mam na mic'u hipe
Nie chcę mi się mówić o innych mam już dość
Ich rap mówi sam za siebie słyszysz coś
Moje flow jak piramidy w Gizie
Powiedz jak zbudowanie czegoś takiego było ***** możliwe
Nie mów mi, że wypadam z bitu
Ty wypadasz z balkonu jak to na*****la z głośników
Mam szacunek mainstream'u to prawda
W podziemiu nie muszę już nic udowadniać
Podziemie każdy tu kapituluje
A codziennie ktoś nowy ci powie, że jest królem
Ty "Na szlaku po czek" ciągle daję mi kwit
Swoje CD wrzuć do kosza jak Miami hit
Palę kładę lawę na bit
Mówisz, że nie to weź ***** zamknij ryj
Nie myśl, że jesteś ze mną w stanie coś nagrać
to kosztuje i nie jest takie tanie jak viagra
O kim teraz jest najgłośniej
Chyba nie o twoim kumplu, co pisze jeden tekst na wiosnę
Myspace pewnie boli ich to,
Że mam dwa razy więcej wejść przez miesiąc niż oni przez rok
Robson mamy tu fame do zrobienia
To nie podziemie to jest ***** mainstream podziemia ta

Weź zrozum to w końcu koleś, że twoja niunia woli mnie
Weź zrozum to w końcu, bo mam te flow którego ona chce
Weź zrozum to w końcu jestem tym co zrobił NSPC
Weź zrozum to w końcu na bicie jadę jak Lex jadę jak Emnes cex Vnm yes

Piszę teksty na komputerze tylko tak to robić mogę
Zapytasz czemu to ci ziomek powiem
Zawsze w pisaniu na kartkach braki miałem,
Bo jak brałem pióro atrament
Zamieniał się w ogień i palił to, co napisałem
Mam styl i pieprzę ice
A twoja niunia wie, że jestem nice
Twoja niunia mnie kocha możesz nawet mieć extra hajs,
Ale kiedy wchodzę do klubu TO jesteś dla niego ex jak files
Internet się tnie na www.myspace.com/vnmnspc
Przy mnie masz perspektyw brak widzę ciebie na dnie
"Brak perspektyw" wie o tym W.E.N.A. Demen to wie ta
Mam każdy kanał promocji
TV radio gazeta net weź mały się ocknij
Fani w burdelu widzą swych idoli,
Bo jak ja wchodzę idole idą się *****ić
Poprzeczka nisko lepiej na to nie liczcie
Partyka musiałby ***** skakać o tyczce
V N M flow demon
Jak gram NSPC sram na twoje demo

Weź zrozum to w końcu koleś, że twoja niunia woli mnie
Weź zrozum to w końcu, bo mam te flow którego ona chce
Weź zrozum to w końcu jestem tym co zrobił NSPC
Weź zrozum to w końcu na bicie jadę jak Lex jadę jak Emnes cex Vnm yes
Nie mam recepty na jutro, nie umiem pomóc ludziom
Cholerny samolub, nie wierzę więcej w ludzkość
Nie narzekam, mój świat jest ułożony
Wiem co mam, wiem co chcę, wiem co muszę zrobić
Mam rap, mam koncerty, mam z nich hajs
Mam dom, mam pracę, mam co włożyć do pyska
Mam kilka płyt swoich, niezłą kolekcję cudzych
Mam kilka swoich koników i żaden się nie znudził
Widzisz, żyjąc w takiej Idylli stać mnie
Obserwować życie z boku latając sobie nad miastem
To dla tych co rozumieją tą słów abstrakcję
Nic na siłę, nie chcesz - odłóż w sklepie tą taśmę
Proste, po co słuchać tylko po to
Żeby z rana w Internecie bawić się w młodych gniewnych
Już lepiej, nie wiem, zrób coś z tym hajsem
Idź z dziewczyną na obiad, kup kwiaty matce

Wielu myśli, że raperzy w Polsce...
Myśl, chcesz chętnie przyjadę na koncert
Znajdę czas, mój dzień ma tyle godzin co każdy
Cennych godzin nie tylko dla tej rap gry

Czasami nie mam czasu sam dla siebie
Nie dziw się więc, że nie znajduję czasu dla innych
Nie wiem jak znaleźć te godziny, które znikają
Mam nowe maile, ktoś dzwoni, ludzie za drzwiami czekają
De La Soul miało taki kawałek, pamiętam
Sam mam tak samo, 30 płyt demo w rękach
"Ej ziomek, posłuchaj nas, sprawdź taśmę
nagrywamy od dziesięciu lat siedzimy w rapie"
Fajnie, ale wiesz właśnie biegnę
Mam swoje terminy, by z końcem roku mieć swoją pensję
Telefon, aha wyślesz SMS, nie ma szans na to
Musiałbym mieć fundusz na GSM płatność
"Gwiazdo" co? śmieszne wiesz, myśl tak
Myśl co chcesz ja pojadę w Polskę na koncert gdzieś
Zrozum to i nie planuj żadnej zemsty
Zrozum, mój świat to nie tylko te linijki i wersy

Wielu myśli, że raperzy w Polsce...
Myśl, chcesz chętnie przyjadę na koncert
Znajdę czas, mój dzień ma tyle godzin co każdy
Cennych godzin nie tylko dla tej rap gry

Wielu myśli, że raperzy w Polsce...
Myśl, chcesz chętnie przyjadę na koncert
Znajdę czas, mój dzień ma tyle godzin co każdy
Cennych godzin nie tylko dla tej rap gry
1. Czy nikt z was tego nie czuje, jak DJ ostro miksuje, razem z nim na imprezie daje czadu wiara to jest to, poczujecie to zaraz, to DJ wszystko wam daje, traci ten kto na zewnątrz zostaje, dalej wszyscy razem na parkiet i heja, muzyka ostro wali więc brawa dla DJ-a, niech DJ gra bez końca, muzyka wali, atmosfera jest gorąca, tutaj wszyscy razem starzy i młodzi, nie ma stania, przecież właśnie o to chodzi, to ja Kuba dla was rapuje ze mną DJ za konsolą wariuje, posłuchajcie tego rapu, tego co do was wale i ze mną wszyscy na cała parę.

Ref. Ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą sie mury, ręce do góry niech walą się mury. Cała sala zapierdala. Ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą się mury. Cała sala zapierdala. Ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą się mury. Cała sala zapierdala. Ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą sie mury, ręce do góry niech walą się mury. Cała sala zapierdala.

2. I znowu kolejna sobota, jesteście tu, nie myślicie o kłopotach, no i dobrze bo o to właśnie chodzi, niech muzyka i laski to nikomu nie zaszkodzi, dalej, mocniej, ile możecie, chcę was usłyszeć, dobrze o tym wiecie że tylko tutaj na tej imprezie, jest tak czadowo więc dawajcie ile wlezie, nie chcę widzieć nikogo pod ścianą, frajerzy w domu lepiej niech zostaną, to impreza jest tylko dla luzaków, jeśli taki nie jesteś, to się zmienisz cwaniaku, to DJ zaraz przywali, nie wytrzyma nikt na całej sali, razem z nim jeszcze ja Kuba, i dalej wszyscy razem na całą parę.

Ref. Ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą sie mury, ręce do góry niech walą się mury. Cała sala zapierdala. Ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą się mury. Cała sala zapierdala. Ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą się mury. Cała sala zapierdala. Ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą się mury, ręce do góry niech walą się mury. Cała sala zapierdala.
Eee, co jest? Razem wspieramy ten projekt
To nie wyścig zbrojeń, płonie czysty ogień
Wobec bystrych co dzień człowiek, jestem szczery
E kapuś szeryf, widzisz, skromnie żyjemy
Kiedyś, już nie istnieje kiedyś, poszło jak setka
U młodzieży wychowanej na tabletkach
Przedsiębiorstwa central, dziś 3 lata pierdla
Za skręta, pętak pęka, nienawiści łańcuch
U dyżurnych co się nigdy nie pierdolą w tańcu
Stoję na przystanku, lookam, mnie może tak,
Ale siebie nie oszukasz, fakt w mózgu luka
Ja wolę się nastukać - no to pal
Eee, rozsądni, za pieniądze jak niewolnik
Tym światem rządzi wąglik i w dupie ma co sądzi
Dobry ziom, zły skurwysyn, czy babka
Co połowę życia zgubiła na jarmarkach
Jeszcze brakowało nas tam, widzisz jesteśmy
Pirat goni pirat, tak giną nasze dziengi
Za kurestwo dzięki, wykaż profit,
Za który wypisuję kolejny cienkopis
Opić sukces, wiem, tak będzie dla nas może wkrótce
Sztama w Łódce, tu się urodziłem
I tu chcę umrzeć, już mówiłem,
Na techniksach, rap apokalipsa, to na tyle...

Ref.
Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty welcome to, Bałuty welcome to...

Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty welcome to, Bałuty welcome to...

Dosyć obietnic, to nie sejmowa urna
O tym jacy politycy są wie byle gówniarz
Wont, dwie chwile spóźnia stąd
Już nie gadam o kurwach, stop
O tym ci nie zaśpiewa Budka what
W herbie łódka, tok kojarzeń, kres to
Choć nie każdy wąs jest od razu sugestią
Wąż w portfelu bo kiepsko,
A pomyśl ilu jest tych, co tylko w stołek pierdzą
Podwójne drzwi z Gerdą, hałas awantury tłumi
To krzyk dumy, skrzywionej jak Kubizm, płonie helen,
Heroina, braun, zwał, w cholerę, w kurwę idź z tym
Ćpał to niejeden, pierdolone pizdy z żyłami jak sedes
Co na to Kropiewnicki, czci swój PG 507
Nie def ziom, muzyka to sensey, popuść fantazji lejce
Ej, te miejsce jest nasze, rap tu zaszedł
Od nielegalnych kaset, to styl luźny jak baset
Idź, tam gdzie mędrcy, szukaj głupich
Taki jaki świat jest, takie są Bałuty,
Taki jaki świat jest, takie są Bałuty

Ref.
Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty welcome to, Bałuty welcome to...

Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty welcome to, Bałuty welcome to...

Nie mów o kabzie, bo to nie rap made in Harlem
Tu czas przemija z wiatrem, to wiatr chłodzi palce,
Wycieczka na parter, życie czka jak Malger
Chcesz poznać tą branżę, przegrywa ten co zadrze
Raz, prawdę zna niby ogół, od przyjaciół, wrogów
Witaj, to do piekła pobór
Chuj danemu słowu, tu się kradnie w bagnie
Brak barier, bajzel ulic, sępy, muły
To owoc naszej kuli, trzymam się swoich ludzi,
Nie ma co wróżyć, to jak dla ćpunów detoks
Rap, miasta felieton, tam gdzie szary beton
I ciągły zapierdol z miesiąca na miesiąc
Głośniki w oknach, przeciąg kontra konta,
O których pomarzyć tylko można,
O tym ci powie woźna, eee, masz chwilę,
Zawód jubiler, hobby diler
Tak płynie bałucki thriller...

Ref.
Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty welcome to, Bałuty welcome to...

Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty welcome to, Bałuty welcome to...

Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii
Bałuty... Bałuty... Bałuty welcome to...

Kiedyś wszystko znajdzie cel tu, zobaczysz
Świat sam ci wytłumaczy, sens autobiografii...
Wchodzę do bloku, północ, nie ma gwiazd ponad nami
Czy to pierdolona próżność kusi nas drobiazgami?
Nie chcę znać całej prawdy, dość krwi na ścianach
Bo chciwość nie puka raczej do drzwi mieszkania
Olać windę, schodami będzie szybciej i ciszej
A więc idę między piętrami wyjściem przy zsypie
Daj chwilę, zaraz otworzę drzwi te wytrychem
Czas płynie, spokojnie wolę myśleć z ryzykiem
Całe życie, nie pierdol mi, że źle robię tutaj
(Ja jestem Bogiem, uświadom to sobie)
Co jest? to nie jest napad tylko plan ultra-profit
Nawet gdybyś był w domu tego kurwa nie zgłosisz
TP S.A. jebać ziom, idzie w koszta
Ten przecięty kabel w skrzynce na szczycie wieżowca
To nie klątwa ani na farta kontrakt dupku
Raczej przemyślany skok, do konta skrót mój

[x2]
Przez stres nie ma zamkniętych dla nas mieszkań
Przez stres grozi ci dziś tu zawał serca
Przez stres rodzi się w nas szatan-morderca
Przez stres, przez stres, przez stres

Jesteś tępy jak myślisz, że nie dam rady Gerdzie
Niczym święty fach w ręku zdejmę blokady narzędziem
Olej łom, na chuj hałas, e bez przesady z wiertłem
Mam klucz co pasuje tu do każdej szpary w mieście
Krok po azyl w ofercie HD plazma
Tylko przejdę przedpokój, zapalę światła
Jeśli nie wiesz jak raj na ziemi wygląda zobacz
Ten blask poraża oczy jak do jointa browar
DVD teraz chowam, resztę spakuję po sejfie
Najpierw złoto, kabona, wiesz lubię biżuterię
Cały sens tej wyprawy to ten dysk w czarnej skrzyni
Milion kombinacji ja znam szyfr tam gdzie widzisz
Cenią spryt liczby w cenie, ale nie z zer
Na gotówce tylko te co czyszczą teren
Jeszcze jeden ruch w prawo, o cztery, a idź z tym
Możesz mi zmierzyć czas i bić brawo za skillsy

[x2]
Przez stres nie ma zamkniętych dla nas mieszkań
Przez stres grozi ci dziś tu zawał serca
Przez stres rodzi się w nas szatan-morderca
Przez stres, przez stres, przez stres

Kurwa gdzie ten dysk, dokument, chuj go zwał
Nie pierdol, że trudno, lepiej to gówno znajdź
Nie ma, że strach ci głowę urwie
Bo co drugi sejf zazwyczaj ma podwójne dno
Kilka cięć po nich, cel, dokument, CD w rękach
I nie obchodzi mnie jaki tu chujek mieszka
To się streszczam i wypad, czuję oddech za sobą
To nie twoje kurwo z odjebaną głową

(Z relacji naocznych świadków wiemy, że między 22 a 24 w nocy Nikodem R. dwa razy wracał do mieszkania, wyraźne próby pozbycia się śladów krwi z mieszkania jak i klatki schodowej skłaniają nas do tezy, że Nikodem R. robił wszystko zatuszować ślady zbrodni, około godziny 3 nad ranem 6 stycznia widziano Nikodema pakującego do bagażnika duży, nieokreślony przedmiot, podejrzewamy, że były to zwłoki Radosława M. Jednak dowodów na to na razie nie ma, nie dość tego do dziś nie wiadomo co stało się z Radosławem M.)
[ Perfect ] :
Twoje miasto, moje łzy.
Moje zmory, twoje sny.
Teraz Ty powiedz mi czemu zmora, czemu sen,
spuszcza z powiek czarną łzę, czarną łzę.

[ Liroy ] :
Było nas trzech, jak w autobiografii zero ściemy.
Taka sama krew i podobne geny.
Jestem zły, taka ma zajawka,
Wciągam całą działkę i akcja jest wartka.
Kiedy jest nas trzech, jak u wilka nasza krew jest zimna.
Ginie z mojej ręki kolejna niewinna osoba.
Taki pech, albo taka karma.
Sprzedać komuś kosę ? Dla mnie to normalka.
Ja tak żyję, piję, takie mam klimaty.
Kiedy ja zarabiam ty szacujesz straty, stary !
Nie unikniesz kary , o nie !
Jaki jestem ja, każdy to wie, kto mnie widział w akcji.
Ja korzystam z sytuacji jak nikt, odbezpieczam broń, a Ty ?

[ Perfect ] :
Gdy dziś sam, staję tam.
Czarne słońce, spada noc.
Wiem, nóż wbiłeś, w gardło cios.
Wbiłeś w gardło cios.

[ Liroy ] :
Było nas trzech, lecz krew już nie ta sama.
Zdrada jak szarada, taki myk.
Prosty jest wynik, jeden zero dla mnie.
Dziś zabiłem brata, jego strata, moja superrata.
Taki jestem, nic Ci do tego.
Zabiję jeszcze raz i nie pytaj mnie dlaczego.

[ Perfect ] :
Twoje miasto, moje łzy.

[ Liroy ] :
Było nas trzech, jak u wilka nasza krew jest zimna.
Ginie z mojej ręki kolejna niewinna osoba.
Taki pech, albo taka karma.
Zabić swego brata ? Dla mnie to normalka !

[ Perfect ] :
Patrzę w dzień, jak noc mknie.
Tam skąd niesie jasny sen.
Wiatr wymiecie ze snów Cię.

[ Liroy ] :
Było nas trzech, jednak teraz tylko krew dookoła..

[ Perfect ] :
Wiatr wymiecie ze snów Cię...

[ Liroy ] :
Teraz już wiem, nie uniknę kata.
Moje życie nic nie warte bez mojego brata.

[ Perfect ] :
Twoje miasto !
Posiadam 67 593 pojazdy.
Porsche, Ferrari, Renault, Mitsubishi, Toyoty,
...... , Trabanty, Żuki, małe Fiaty i Mazdy x2

Rozbijam się po pustym mieście,
rozbijam się po pustym mieście,
nareszcie permanentnie 200,
rozbijam się po pustym mieście,
nareszcie permanentnie 200,

Wożę się tak i sobie myślę
ludzi już nie ma, reklama, ciągle śmieci.
Reklama, gówno, śmieci zostaną po nas,
gdy nasze dzieci powybijają sobie zęby bombami.
Nie róbmy sobie wstydu przed bogiem i kosmitami.
Ruchajmy się z hipopotami, kotami albo przynajmniej z prezerwatywami!
Yyyyyy... Czy nie?
Ref.:
Powiedź po co się lampisz
Nie gap się
Powiedź po co obcinasz
Nie gap się x4

[Kris]
To jest jak poker, obrzucasz mnie wzrokiem
Spojrzenie głębokie, na twarzy pełen joker
Chyba mam tą kartę, którą chciała byś mieć
Chcesz to weź
Tylko zamiast patrzeć powiedź mi choć cześć
Ja nie gryzę
Chyba, że dasz mi na to wizę
Jak widze chcesz przekroczyć tą granice
I to ze mną czujesz się pewną
To podejdź bliżej, a marzenia się spełnią

[Doniu]
TeOeLIU na chodniku co dzień pełnym trików
Mierzymy się od A do Z
Wymiana spojrzeń to jak tenisowy set
Ej grasz bo czuje twój wzrok
Może zrobisz w końcu pierwszy krok
Dziewcze zabierz się za polowanie
Skończ z tym naiwnym obcinaniem

Ref.

[Doniu]
Dziesiątki ciał, wieczór klub
Na parkiecie trąbik dalej jak lód
Zimna Mona Lisa
Wylał bym na nią tekile, potem zlizał
W rozmowie jednak jak na dłoni
Jej facet w domu i ostre rogi
Nie, nie, nie gap się już więcej
Wole takie co mają wolne ręce

[Liber]
Co z tego, może jesteś fajna
Patrzysz na mnie jak na Frankensteina
Moja 626 możesz do niej wleźć
Ci pokaże jaka piękna jest wieś
Co, nie chcesz?
Znam fajny ciemny zaułek
Pewnie nie chcesz jeździć autem bez półek
Tak czułem, że nic nie będzie z tego
Obróć się w drugą stronę, życzę ci najlepszego

Ref.

[Kris]
W małym mieście kwiaty kany kwitną
Ja raz do roku jak widmo pojawiam się za wydmą
Za chwilę z ekipą stąd zniknę
Moja banda odwiedzi twoją impre
Za nami idzie skandal jak za Larym Flintem
Patrzysz na nas jak rasiści na Kunta Kinte
Po co, pozwól nam wejść i nie pytaj dokąd
Będzie spoko tylko ręką zasłoń oko

[Liber]
Tłumy się tłoczą na chodnikach w Obornikach
W pogodę uroczą te ulice już mnie niczym nie zaskoczą
Nie jestem uczniem, gęby słyszę darcie huczne
Wpadłem na jakąś alkoholową ucztę
Nie patrz się menelu bo będziesz miał nauczkę
Za to, że obcinasz, przeginasz tej na pinach
Prężysz się jak Popeye, który wpieprzył szpinak
Już nie będziesz się zaczynał
Po dwóch ciosach zginał

Ref. (2x)
Ref.x2
Ooo.. wiesz kto tu rządzi
Hip Hop co ty o tym sądzisz
Hip Hop produkcje są dziś
I będą ***** szponcić

Hawajska koszula
Kto szponci nie zamula
Rap to brawura
Popatrz po murach
Srebro przy srebrze
Dzieciaku wiedz że
BRX do twoich głośników się wdziera
Patrz po raperach
Jest w czym wybierać
Rap ma docierać
Ty masz go wspierać
Rap ma cię uczyć
Ty masz go nucić
Spróbuj raz się skusić
Do ciebie wróci
Wyskocz na deskę
*****nij kreskę
IdŹ na imprezke
***** niebieskie
Rap to przekleństwo
Tak mówi społeczeństwo
*****e ich gęsto
Zdobywam zwycięstwo

Ref.x2
Ooo.. wiesz kto tu rządzi
Hip Hop co ty o tym sądzisz
Hip Hop produkcje są dziś
I będą ***** szponcić

Mam plan
Hałas w głowie mam
Wybrałem to sam
Jak płytę „5 gram”
To mnie napędza
To moja twierdza
Sam się nakręca
Do tego zachęca
Hip Hop doping
To dobry koping
Wychodzę na ring
Zapraszam na sparing
Fałszywe pedały
Już się poddały
Teraz patrzą i wyłupiają gały
Mam plany
Chodzę najarany
Wiesz co jest grane
Hip-Hop jest grany
Mam podstawy
I znam zasady
Robię po swojemu nie potrzebuję rady

Ref.x2
Ooo.. wiesz kto tu rządzi
Hip Hop co ty o tym sądzisz
Hip Hop produkcje są dziś
I będą ***** szponcić

W głowach procenty
W miastach koncerty
To są efekty
Rap bez korekty
WeŹ se pomiksuj
Rap z RRX’u
Dzieciaku słuchaj
I spełniaj się w ruchach
Miej to w odsłuchach
Joint kręć w paluchach
Browar pij w puchach
Na zimne dmuchaj
Wszystkie kapsztyle z osiedla wyruchaj
Tych co za nami
Puśćmy z torbami
Jesteśmy super nie jesteśmy sami
Hip Hop powiązany z osiedlami
Ma racje każdy kto broni swojego
Mam swoje ego baunsuj dzieciaku

Ref.x2
Ooo.. wiesz kto tu rządzi
Hip Hop co ty o tym sądzisz
Hip Hop produkcje są dziś
I będą ***** szponcić

Wiesz stary, ja nie mogę
Dalej ciągnąć z tym gównem.
Chodzi mi o to, mam chęć je sprzątnąć.
Ale marnować się dla tych śmieci?
Wiem, że mogę [...]
Jeżeli przyjdzie taki dzień,
W którym dowiem się, kiedy zginę,
To będzie to nasz ostatni dzień
Skurwysynu!

Moje serce płonie ogniem nienawiści do ciebie,
Moje oczy chcą zobaczyć, jak spalasz się w piekle.
Tylko i tylko wtedy spocznę w spokoju,
Gdy razem z Tobą, gnoju, zmarły będę.
Pamiętacie, skurwysyny, te wszystkie dni,
Gdy na drodze mego życia stanęliście mi?
Upokorzenie, strach, czy bezsilność.
Pamięć nie zniknie, choć wszystko znikło.
Zadawałeś nam ból, nie wiedziałeś, jak to boli,
Teraz się dowiesz, jak łeb ci rozpierdoli
To coś, co trzyma moja dłoń właśnie!
Nabyłem to specjalnie na tą okazję.
Brat nie ma już miłości dla mnie, dla ciebie.
Mam zamiar z tym skończyć, czy ty o tym wiesz, że ja...

Nie odejdę sam! [x8]
(Zabiorę ze sobą paru skurwysynów...) [x4]

Spojrzyj, stary, oni zadawali ból nie tylko mnie,
Zakrzyknij: muszę się spodziewać, wiem,
Że nie ma już miłości dla mojego brata
Tylko krew [...] ręka kata.
Czy ty się boisz? Czy ty się boisz?
Czy to kał wypełnia twoje galoty?
Bo coś tu śmierdzi, gówno, brudna sprawa.
Za to was wszystkich, glisty, czeka kara!
Zdmuchnę cie stary jak ty wciąż mi o tym
Że ułomność twoja nie zna granic głupoty.
Myślę, że chuju już pogodziłeś się,
Że czeka cie wielka kula w łeb!
(pum-pum-pum)

Nie odejdę sam! [x8]
(Zabiorę ze sobą paru skurwysynów...) [x4]

Ja nie mam co stracić wyrok zapadł na mnie!
Kulka z mojej spluwy wszystkich winnych dopadnie.
Dzisiaj nadszedł dzień sądu nad wami,
Może w rosyjską ruletkę zagramy?
Na kogo wypadnie, na tego bęc!
To dobry uczynek, sprzątnięty został śmiec.
Cieszysz się? Tak tak, bo jak tak...
Teraz spokojnie będzie żyć mógł mój brat
I choć moje ręce są splamione krwią,
i choć gliny wciąż przyjeżdżają pod mój dom,
I tak wiem ze robię dobrze,
Bo każdy z nas może żyć już spokojnie!
Już po mnie...

Nie odejdę sam! [x8]
(Zabiorę ze sobą paru skurwysynów...) [x7]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo