Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[Widzisz zawsze jest to na co liczysz, więc weź resztę wycisz i posłuchaj tego]

I:
Kiedy słyszę taki werbel,
że aż zatyka mnie w uszach,
do bitu podejdę nie musi nikt zmuszać,
liczę na te bębny nie na miesięczny utarg,
uważasz się muzykiem odnajdź te dźwięki w nutach.
Za przester, gdzie dusza tu serce porusza za luz,
na Bałutach,
za ten cud, błogi stan.

II:
Kiedy widzę takie żarcie, że żołądek wywraca,
ślina z językiem, poza mordę wykracza,
oliwki, sałata, winegret i pomidor, ser feta, cebula,
tego zjem każdą ilość,
żarcie króla,
to bigos, kapusty kilogram, za ten zapach i smak,
co wciąż w siebie pcham.

III:
Kiedy mam stare buty czuję komfort na nogach,
to tak jakbym dostał numer lotto od Boga,
stary, czyli oldschool, albo inaczej retro,
wtedy czuję luz pełen na wypasie biegnąc,
HipHopu esencją,
prostota i funk,
widząc taki but tutaj wciąż myślę jako fan.

IV:
Kiedy słyszę taki dźwięk,
to go myślę znajdę.
Grzebię po winylach, chcę mieć wszystkie te sample,
ja przeniknę gdzie masz te winyle daj moment,
za czarnymi płytami przejdę każdy kilometr.
Przyłóż termometr sto stopni na kark,
byle by na gramofonie w końcu wcisnąć start.

V:
Kiedy czuję, że gram, kopię bardziej niż zwykle,
z niedowierzaniem wtedy patrzę na tytkę,
w rozpalonej fifce łapię żar ten po iskrze,
wybacz ziom w tej chwili intelektem nie błysnę,
mam wyjście poleżeć daj jeszcze chwilkę,
nie myślę bez ciśnień, niech zniknie ten świat!

VI:
Kiedy idę spać, zwykle patrzę w kineskop,
jak mi coś nie gada to nie zasnę, miej pewność.
Tak to ten z dyslekcją, brat mam być szczery,
bedę robić Rap nawet śledząc Discovery,
przełącze giwery, szukam futbolu track,
choć po pięciu minutach zazwyczaj idę spać.

VII:
Kiedy prowadzę samochód i jadę ponad dwieście,
gdy przed każdym zakrętem pasażer czuje dreszcze,
ja nie wiem czy się zmieszcze jak szerszeń zapierdalam,
choć taka prędkość w mieście budzi najczęściej alarm,
ja się staram, uwierz tak jeździć tylko sam,
ale wciąż się zapominam,
co sprowadza mnie do dna.

VIII:
Kiedy zapach czekolady czuję, mówię sobie zostaw,
Kitkaty, M&M'sy, jak i mieszanka wedlowska, nie daje mi pospać,
przez to mam próchnicę,
chuj,
nawet bez zębów będę wpierdalać słodycze,
na tony przeliczę, apetyt jaki hasz,
bo nie ma jak snickers, prince polo, mars.

IX:
Kiedy jadę do studia myślę o tym czy umiem,
tym dźwiękiem spowodować człowiek ciarki na skórze,
pośród sampli na górze, prosto z ostatniego piętra,
latam po kabinie jakby diabeł mnie opętał,
dla wariatów to sens ma, jak do Materny Mann,
tracę rozum dla tych kilku rzeczy tu każdego dnia.

[(tylko, tylko) Tylko dźwięk, który przed chwilą prezentowaliśmy na jedenastce] x5
Jeszcze raz spróbuje... dobra... chuj .
(hehe)

[Buka]
exegi monumentum yo
[Kot - Mati]
dzień dobry panie Skacz(skacz)
nazywam się Kot(kot)
mam problem kurwa mać, bo nie mogę wejść na płot(płot)
i zawsze jak próbuje wejść na góre to nie daje rady
jak po konfrontacji z knurem padam na poślady
[Dr. Skacz]
Panie Kot bez przesady, proszę się tego ustrzec
tu mezadrol 4 razy doustnie dla kotów w puszcze
a tak po krótce to mam tutaj receptę,
dzwoń po prostytutkę albo dzwoń po karetkę
9-9-9-1-5-3-2-8
proszę trzymaj tele na koncie mam 4 grosze
[Kot - Mati]
Panie doktorze, 4 grosze to za mało(mało)
nigdzie się nie dodzwonie, chyba Cie pojebało?
Nie pojebało, nie pojebało, "dryn dryn"
O! Dzwoni Mario, Tu Kot, halo?, halo?"halo, halo"
[Mario]
Seniore Kote przecież Ty nie jesteś kotem
odkąd chodzę w drugą strone to wyglądasz jak łokieć
[Kot - Mati]
Ty, może nie jestem kotem, ale "rął rąl"
zresztą, nie gadam z Tobą, godzilla przycumowała
[Buka]
Alarm, alarm, Mario Twoja stara, Co?
Z żółwiami się spouchwalała i dostała bana
Darling nie odpierdalaj, bo pójdę po śmierć
mała, weź nie odwalaj, przecież wiesz jaki on jest
[dr.Skacz]
Panowie, spokojnie, mam dla Was dobrą wieść
mam towar co porąbie Was yyyy jak "pies"
Kot wiesz jak jest, ty masz jakiś problem z płotem
co Ty pijesz, palisz? A może Harry Potter?
[Kot - Mati]
Nie Harry Potter, nie Harry Potter, nie(nie)
A ten ksiądz to Twój stary lepiej zarzuć jakimś prochem
Nie jestem kotem, lecz mam siedem żyć jak kot
Trzydzieści siedem zwrotek o tym jak nie wejść na płot
[Buka]
Masz trzydzieści siedem powodów by się zabić,
trzydzieści siedem worków a w środku cannabis,
i jak sobie nie radzisz to weź wrzuć na luz,
trzydzieści siedem zwrotek o tym jak nie wejść na płot
[Mati]
Masz trzydzieści siedem powodów by się zabić,
trzydzieści siedem worków a w środku cannabis,
i jak sobie nie radzisz to weź wrzuć na luz,
trzydzieści siedem zwrotek o tym jak nie wejść na płot[miał]
[Buka]
I to był kot i to był kot
I to był Skacz i to był Skacz
I to był Mario i to był Mario
I to był Buka i by był Buka
I to był "rął rąl" i to był "rął rął"
I to był "rął rąl" i to był "rął rął"
I ty Był.... [x12]
Wchodzę do bloku, północ, nie ma gwiazd ponad nami
Czy to pierdolona próżność kusi nas drobiazgami?
Nie chcę znać całej prawdy, dość krwi na ścianach
Bo chciwość nie puka raczej do drzwi mieszkania
Olać windę, schodami będzie szybciej i ciszej
A więc idę między piętrami wyjściem przy zsypie
Daj chwilę, zaraz otworzę drzwi te wytrychem
Czas płynie, spokojnie wolę myśleć z ryzykiem
Całe życie, nie pierdol mi, że źle robię tutaj
(Ja jestem Bogiem, uświadom to sobie)
Co jest? to nie jest napad tylko plan ultra-profit
Nawet gdybyś był w domu tego kurwa nie zgłosisz
TP S.A. jebać ziom, idzie w koszta
Ten przecięty kabel w skrzynce na szczycie wieżowca
To nie klątwa ani na farta kontrakt dupku
Raczej przemyślany skok, do konta skrót mój

[x2]
Przez stres nie ma zamkniętych dla nas mieszkań
Przez stres grozi ci dziś tu zawał serca
Przez stres rodzi się w nas szatan-morderca
Przez stres, przez stres, przez stres

Jesteś tępy jak myślisz, że nie dam rady Gerdzie
Niczym święty fach w ręku zdejmę blokady narzędziem
Olej łom, na chuj hałas, e bez przesady z wiertłem
Mam klucz co pasuje tu do każdej szpary w mieście
Krok po azyl w ofercie HD plazma
Tylko przejdę przedpokój, zapalę światła
Jeśli nie wiesz jak raj na ziemi wygląda zobacz
Ten blask poraża oczy jak do jointa browar
DVD teraz chowam, resztę spakuję po sejfie
Najpierw złoto, kabona, wiesz lubię biżuterię
Cały sens tej wyprawy to ten dysk w czarnej skrzyni
Milion kombinacji ja znam szyfr tam gdzie widzisz
Cenią spryt liczby w cenie, ale nie z zer
Na gotówce tylko te co czyszczą teren
Jeszcze jeden ruch w prawo, o cztery, a idź z tym
Możesz mi zmierzyć czas i bić brawo za skillsy

[x2]
Przez stres nie ma zamkniętych dla nas mieszkań
Przez stres grozi ci dziś tu zawał serca
Przez stres rodzi się w nas szatan-morderca
Przez stres, przez stres, przez stres

Kurwa gdzie ten dysk, dokument, chuj go zwał
Nie pierdol, że trudno, lepiej to gówno znajdź
Nie ma, że strach ci głowę urwie
Bo co drugi sejf zazwyczaj ma podwójne dno
Kilka cięć po nich, cel, dokument, CD w rękach
I nie obchodzi mnie jaki tu chujek mieszka
To się streszczam i wypad, czuję oddech za sobą
To nie twoje kurwo z odjebaną głową

(Z relacji naocznych świadków wiemy, że między 22 a 24 w nocy Nikodem R. dwa razy wracał do mieszkania, wyraźne próby pozbycia się śladów krwi z mieszkania jak i klatki schodowej skłaniają nas do tezy, że Nikodem R. robił wszystko zatuszować ślady zbrodni, około godziny 3 nad ranem 6 stycznia widziano Nikodema pakującego do bagażnika duży, nieokreślony przedmiot, podejrzewamy, że były to zwłoki Radosława M. Jednak dowodów na to na razie nie ma, nie dość tego do dziś nie wiadomo co stało się z Radosławem M.)
Świat muzyki...kina, sportu...polityki
Świat seksu...narkotyków

2005 uwierz był gruby
pe ćwiczył huculskie łamańce kozackie prysiudy
bita pała wpędze go do grobu
na koncertach hałas cicicicipa... (próba mikrofonu)
podsumowanie sezonu początek z boxem
ten będzie jak poprzedni stawiam na Proxę
kończy Michalczewski złe wieści z Hamburga
Gołota-Brewster (dechy) niecała pierwsza runda
dla niejdnego z nas nie ma już jutra
Richard Pryor Luther Vandross Gołaś Grubba
Tookie Williams nie pomogło Redemption
Kenneth Lee Boyd jako tysięczny kara śmierci
2 kwietnia zamiera świat 6 dni później
wiatr zamyka świętą księgę na cedrowej trumnie
Nostradamus czytaj między wierszami
koniec świata coraz bliżej w ogniu stoi Paryż
Wieża Eiffla będzie wkrótce minaretem
u nas w sejmie pierwszy mulat Andrzej Lepper
pobożna lewica aż przyłóż do rany
gwałt na dziwce eurodeputowany pozwany
mamy ich dwóch u sterów dobrana para
z jednej strony z jednej partii jednego jaja
nawijanie o nich jak zabawa ogniem lontem
co na to Ted Kaczyński alias Unabomber
faksymile pr czarny
ćwierćwiecze w rozkładaniu kraju solidarnych
co dziś zostało z ich starego programu
odciski na umysłach od styropianu
w łódzkim CBŚ znikają narkotyki
Niemczyk złapany w Interpolu wnyki
afera Starachowice to już jest normą
kiedy możesz kupić nawet ustawę sejmową
Sikora wyskakuje spłacony dług
prawie milion dla chłopaka z Poznania od psów
100 lat Las Vegas Mahagonny idzie z kartą
stół zielony przepasany czarną szarfą
to jest jak w życiu kiedy rzucone są kości
bez wyjścia litości Selwa na wolności
Papa Dance i Kombi odgrzane kotlety
Big Cyc łapie temat moherowe berety
Sami Swoi żygam (Wiśniewski) ta przestrzelona strzyga
news dla bezguścia wolna Mandaryna
Kaja Paschalska mała czikulinka
serialowa sucz ponoć sypie się jak choinka
tajne loty tortury CIA więzienia
w nagrode ucieta wizowa loteria
zwycięzkich zdrajców historia nie ocenia
prochy Kuklińskiego na polskich ziemiach
Elton John wychodzi za mąż słabo?
Snoop Dogg pisze wiersz zachwycony parą
Wojewódzki Mucha apelują gej okej
wolę archaizmy pedał ciota cwel
na ciele kobiety widzę tą ohydną bliznę
Szczuka popłuczyny po upadłym feminiźmie
Cassidy za głowę spogladał zza krat
Katarzyna zmiata jazzu bluesa świat
Beata K Aniu to nie ja
sprawa Ultimo przybite 25 lat
Mobb Deep w G-Unit a może G-Unot
hieną roku został FAKT psem Shaq a jak
Jackson świętował piżama party
zamiast siedzieć za majty niewinny w procesie karnym
Shroeder i Putin narobili nam biedy
ze wschodu ma u mnie względy już tylko Pielewin
exodus na wyspy może jestem niekumaty
dlaczego Polki tam dają dupy tym ciapatym
pamiętasz Lige Mistrzów huj z Liverpoolem
teraz mówi się być zrobionym grzać ławę jak Dudek
numer jeden roku dla mnie Kate Moss
zabrał bym ją na melanż i poszedł w sztos
"wtedy życie pędzi jak poemat
trzeba tylko znaleźć dobry temat"
czysty śnieg zebrany u podnóży Andów
później napad lęków debet w banku
rok awantur disów niezłe tempo
joint z Chadą Pyskatym Osiedlowa Piękność
koncert w NY czarne Jamaica dziwki
na Queens bóle warg tylko za one-fifty
twarz się traci raz Mezo politycy
wyprowadził się z burdelu niech nie zgrywa tu dziewicy
Gay Richie wyreżyserował swój Revolver
niech porzuci film dalej rżnie Madonne
Ignor Losza Vera muzyka dla balasów
na Andrzejki dałem ojcu skręta z haszu
pamiętasz Hala Ludowa gumową dziewczynę
nocą w Cieszynie awantura rynek
później przyszedł dzień gdy stary rok się wywraca
spokojnie wstałem bez kaca 2005
Sy, Synku
Synku jestem w budynku na innym levelu,
Synku jestem w budynku na innym levelu,
Synku jestem w budynku na innym levelu,
Synku jestem w budynku na innym levelu,

Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
...never. I'm in the building.
I'm...I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
...never. I'm in the building.
I'm...I'm in the building.

Synku, jestem w budyn... jestem na rynku,
Siedzę na winklu, na zydlu.
Pada deszcz tynków
Za dużo rymów, młynków, ćmików.
Za dużo drinków.
Flow prosto z Chicago, nie z Doliny Muminków.
Nie dla maminsynków, setki sparingów w rap ringu.
Nagrywam serial co ma milion odcinków.
To jak saga wikingów, synku marsz flemingów.
To dla bloków, parkingów.
To dla parkietów dancingów

Synku, jestem w budynku... na innym piętrze.
Ty podziwiasz fasadę, a ja dobrze znam wnętrze.
Lecę na wietrze, pieprze, w korku czy w metrze,
Mi jest gorąco, a Ty marzniesz w tym swetrze.

Synku , jestem w budyn... jestem na chacie,
Jestem na sauzie, bracie, jestem w klimacie.
Dobrze mnie znacie, kumacie, w klubach słuchacie,
Ten flow kochacie, zero tolerancji macie.

Synku, jestem w budynku... jestem na dachu,
Jestem na haju, brachu
Nie czuję strachu.
Nie słucham "ochów", "achów",
W chuj biorę machów.
Strzelam z kałachów, chłopaku
Umiesz, porachuj.

Synku, jestem w budynku, every day I'm hustling.
To dla ziomów, którzy unikają min,
I dla fajnych świń,
Legendarnych gmin, wsi i miast.

Synku, jestem w budynku... Cały czas synku, synku

Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
...never. I'm in the building.
I'm...I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
...never. I'm in the building.
I'm...I'm in the building.

Ej, ej.
Tym co robię, człowieku,
Doprowadziłem ich do szału.
Już w tym roku człowieku, pakują się do szalup.
Bo jest nas wielu, a nie paru.
Tu na wokalu, koneksja globalna ludzi dwóch różnych walut.
Gramy bez batut, panie robią nam salut.
Mój super styl jest kaput tu na naszym balu.
My mamy atut. Kiedy gramy weź waruj.
To jest ten statut rapu,
A Ty lepiej wyparuj
Ejjj !
Ja czekam tylko na okazję.
Jak będzie ktoś szczekał, zrobię drugą Inwazję.
I znowu dupy będą trząść swoją dupą.
Gdzie twoje hity? Przy tym, to mistrz żenady z trupą.
Razem z grupą jade, jak quadem.
Resztę kładę, jak hajs na lade, jak W.W.O daję rade.
I robię hałas tu, jak ryk silnik.
Gdy sufit płonie synku, I'm in the building.

Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
...never. I'm in the building.
I'm...I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
...never. I'm in the building.
I'm...I'm in the building.

Ah, Yeah.
Best thing, yeah.
Aha, aha.
Just what you've been looking for.
Yeah, I bet!
Aha, aha.
You gonna hold your breath.
Yo, it's Crystal.
Cause you're making, when i step into the room,
Yeah, I'm the issue.

Brakuje trochę ponad połowę angielskiej
zwrotki wiec jeżeli ktoś czuje sie na silach
i naprawde da rade dobrze napisac ze sluchu - prosze.

Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
...never. I'm in the building.
I'm...I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
...never. I'm in the building.
I'm...I'm in the building.

Nie zrobie Cię na dzisiaj,chcesz zrobię Cię na jutro.
Walimy... popijamy wódką.
Zrób to, zrób to, jestem w piwnicy.
Tu rap każdy robi, słychać to na ulicy.
Słychać to na dzielnicy i w samochodzie, i w samą porę
Gural Dziadzia, Matheo jest dobrze.
Mówią że grubo kiedy chodzi o forsę.
Lubią się napić, wciągnęli wszysto nosem.
Mówią że proste, do dziś idą za ciosem.
Mówą że mogą wszystko ale nie sądzę.
Synku, jestem w piwnicy dzisiaj nie błądze,
szponce, robię pieniądze, bo robie co chce.
Z przepitym głosem posuwam ten materiał.
Zero tolerancji Crystal to rzecz pewna.
Ty weź nie pękaj, una momenta,
Nie wiesz co jest grane ziomuś?
Sprawa zamknięta.

Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
...never. I'm in the building.
I'm...I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
Express happiness whenever. I'm in the building.
...never. I'm in the building.
I'm...I'm in the building.
1. [Głowa]
Tam na lewo gość sobie grubo pozwala
Ledwie usiadł w loży już rzyga do pokala
Jakaś panna przywala typa na parę setek
Ktoś przy barze wspiera mentalnego kalekę
Ja nic nie wiem, idę przed siebie, zaraz odlecę
Ziomuś klepie bletę będą tańce na parkiecie
Stan swój tłumaczę na ucho mojej kobiecie
Nie piłem od dawna, ej, kłamiesz przecież
Odjazd tak po tablecie, a tylko decze
Piję ile wlezie, rano kaca wyleczę
Ziom wyjebał lepe, vip oblał go drinem
Ten co chwilę wcześniej podrywał mi dziewczynę
Spawacz do pokala na loży uderzył w pimę
Kozaczył przed wejściem, z bramką wbił się na linę
Śmieszne i tragiczne przypadki jak dajesz w szyję
Daj mi jeszcze chwilę zwiniemy się za godzinę

Ref.
Nie mogę chlać, ej barman gdzie jest wóda
Chcę trzeźwy być, może dzisiaj się uda
Miałem już wyjść, godzinę temu
Ale mogę jeszcze zostać, nie ma problemu

Nie mogę chlać, ej barman gdzie jest wóda
Chcę trzeźwy być, może dzisiaj się uda
Miałem już wyjść, godzinę temu
Ale mogę jeszcze zostać, nie ma problemu

2. [Wężu]
Nie mogę chlać, ocknąłem się na jakiejś kanapie
Łapię telefon który jak na złość traci zasięg
Przy barze pijane twarze rozdwajają się
Korytarzem na parkiet muzyka prowadzi mnie
Nakręcone dupy dwie przytulają się w rogu
Inne ocierają się, dzisiaj ciebie zabieram do domu
Wsiadamy do samochodu w szybach migają światła
W zwolnionym tempie radiowóz patroluje ulice miasta
Neony i asfalt jak bym był w Las Vegas
Ja, ona i taksa, ezetem przemierzam
Od placu żołnierza, gdzieś przez woja pola
Jedziemy do studia, tam mamy wszytkiego ponad
Wjeżdżamy na toast, odpalona konsola
Dawaj beat, jeden, drugi, trzeci, zawijamy joya
Jak w "nie mów mi" na remixie z 2002
Od wtedy do dziś podobno nie mogę chlać

Ref.
Nie mogę chlać, ej barman gdzie jest wóda
Chcę trzeźwy być, może dzisiaj się uda
Miałem już wyjść, godzinę temu
Ale mogę jeszcze zostać, nie ma problemu

Nie mogę chlać, ej barman gdzie jest wóda
Chcę trzeźwy być, może dzisiaj się uda
Miałem już wyjść, godzinę temu
Ale mogę jeszcze zostać, nie ma problemu
MAG::
Ej panowie.. chyba każdy z was wie
Bez telewizji można, telewizora nie
Kiedy dzień powszedni jak chleb na kawałki cię tnie
Czas na wieczorynki, bajki, muminki
Słodkie jak landrynki, mandarynki
To nowiny są tu, nie nowinki
A było to tak: minęło z 6 lat
Ten telewizor zdobyłem bez rat
Dzisiaj grad, bez telewizora, za oknem padał
Zajebiście się nadał, bo ogólnie gadał
Co miał w programie, gdzie tam panie przekłamanie
Na kolację, obiad, czy śniadanie
Na zawołanie, na prawdziwej spontanie
No tak tak.. kochanie, na łba połamanie
Zielonego pojęcia.. co się stanie
Tanie części, czy nie, zaniedbanie?
To to, części tanie, a nie zaniedbanie,
To rozczarowanie, to niedowierzanie
Niby było wszystko OK. .. ta
Kumasz, telewizor? Fatalne rozdanie
Zakłócenia z atmosfery, szmery, bajery,
Sranie w banię, pierdolenie na scenie
Myśl, ten nabytek to nieporozumienie
Przyzwyczajenie, zobowiązanie
Dla dzieciaka niech bajki ma, ma na ekranie
Filip, bieda.. rady tu nie da nikt
telewizor się nie bał, zjebał się w mig
chciałem naprawić, lecz się nie dał i znikł
i znikły jego wewnętrzne atuty,
samo opakowanie, w środku pusty, zepsuty
stukam, telewizor, sygnał nie dociera,
wypierdolić, w pizdu i cholera
tera problem z głowy, nie ugotowany, a gotowy
wyjebałem stary, a nabyłem nowy
ten, kto wie, jak moi wrogowie, to powie
telewizory robią z głowy jajo panowie
mimo to znów na wizji pochłonięty w telewizji
M A G I K kontra hipokryzji

M A G I K kontra hipokryzji
M A G I K kontra hipokryzji
Słuchajcie kobiety, może nazwiecie to schizą
Lubię dobrą telewizję, miałem ten..... telewizor
To z życia epizod.. jak telewizor? Tak, to epizod..
Słuchajcie kobiety, może nazwiecie to schizą
Lubię dobrą telewizję, miałem ten..... telewizor
To z życia epizod.. jak telewizor? Tak, to epizod..
Tak, to epizod..
Kobiety.. telewizor.. kobiety.. telewizor..
To z życia epizod
I słuchajcie kobiety, może nazwiecie to schizą
Lubię dobrą telewizję, miałem ten.. telewizor
To z życia epizod.. jak telewizor? Tak, to epizod..
Słuchajcie kobiety, może nazwiecie to schizą
Lubię dobrą telewizję, miałem ten.. telewizor
To z życia epizod.. jak telewizor? Tak, to epizod..
Nie prosiłem się na ten świat lecz muszę żyć
będę żył dokładnie tak by każdy dzień był dobrym dniem
i wódę wciąż odstawiam w cień
dlatego robię to siano, dlatego robię to siano

Nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze
w tym numerze właśnie ten temat drążę
do nich dążę, mam nadzieję, że zdążę
zrobić to szybko, zrobić to dobrze
mądrze zależy jak rozumiesz słowo
w tym kraju żeby żyć ruszasz dupą albo głową
wypieram długie, radzić sobie umiem
nie potrafisz tego giniesz w szarym tłumie
ta, to nie jest droga z której jestem dumny
jeśli będę musiał będę robił to do trumny
Bóg mnie oceni, tylko jego zdanie cenię
poza nim nie ma nic, bo wszystko jest w cenie
chcą wymyślą swoje płacisz myślą inaczej
to świat bez litości raczej
musisz odnaleŹć się w tym bracie
jeśli chcesz być *****onym graczem

Nie prosiłem się na ten świat lecz muszę żyć
będę żył dokładnie tak by każdy dzień był dobrym dniem
i wódę wciąż odstawiam w cień
dlatego robię to siano, dlatego robię to siano

Co zrobić zrobię wszystko
żeby *****ne banknoty były blisko mnie
każdy jeden ziom wie jak zarobić je drogą śliską
to jawne pozbawione zasad igrzysko
wszystko umiesz liczyć licz na siebie
pamiętaj to dotyczy także ciebie
dlatego orient pa-pa-pa-patrz komu ufasz
bo nawet twój ziomek może cię wyruchać
ty robisz siano i ja robię siano
i jakby nie było pieniędzy zawsze mało
życie staje się droższe a apetyt rośnie
chętnie bym zamienił swoją Toyę na Porsche
potrzebuję siana jak tlenu
czego nie robimy dla *****onych PLN'ów
gdziekolwiek zdecyduję się ruszyć
chcę mieć co wypić, chcę mieć co kruszyć
ona chce sushi potem kino i melanż
chce to wszystko tutaj i teraz
ej, będę grał, nie patrzył biernie
jak z przed nosa ucieka mi cały świat

Nie prosiłem się na ten świat lecz muszę żyć
będę żył dokładnie tak by każdy dzień był dobrym dniem
i wódę wciąż odstawiam w cień
dlatego robię to siano, dlatego robię to siano

Całe Przymorze robi hajs
Zaspa robi hajs
cały Wrzeszcz robi hajs
GDA robi hajs
Sopot robi hajs
Gdynia robi hajs
cała Polska robi ten hajs
przez cały, cały czas
[Nullo]
Sam sobie piszę scenariusz i mam kontrolę jaką rolę gram,
Biegnę przez życie, silną wolę mam jak Forest Gump,
Jak Pores, Szad, tyle wojen mam nie goje ran,
Walczę o rodzinę którą mam dlatego nie stoję sam.
Buduję dom jak Arkę Noe, schron jak podczas wojen,
Dziś mam broń i twarde zbroję, tron oddaje w twoje dłonie,
Co moje, to twoje, co twoje, to moje,
We dwoje mamy w sercach ostoje większą niż twierdza Boyen.
Od młodości słyszą wolność i okrzyki,
Od solidarności Polski do ludności Afryki,
Ludzie to nie niewolnicy komunistycznej fabryki,
Buffalo Soldiers to wolność Ameryki.
To dla muzyki przemierzam chodniki jak włóczykij,
Przepływam morze krytyki niczym wiking z klanem
Walczę z nimi, ramię w ramię, jak był bym Dżingis-Chanem,
Jestem częścią 3W-kliki bez rapu byłbym nikim, amen.

Ref.2x
Jesteśmy tym o co walczymy i tym czym żyjemy,
nie zawsze tym kim chcemy być i tym za co zginiemy,
każdą przelaną kroplą krwi w imię naszej idei,
jeśli nie wywalczymy, nie mamy nic, nie istniejemy.

[Pork]
Przyjechała z kraju przemysłu dróg i luksusowych wanien,
do kraju gdzie Chrystus król nie dbał o panowanie,
nie dał przepisu Bóg na jedność kulturowych barier,
więc splot życiorysów tu zabrał w nie pamięć.
Przyjechała leczyć bez woli zysków lud w turbanie,
i jest wolnością pomimo świstu kul w Afganistanie,
znosząc upał i brud, mogąc tu zginąć darmo
jest wiarą, moją wiarą w humanitarność.
W tej życia pętli biegniemy w scenerii betonowych kręgli ich cieni
gdzie sępy i hieny grzebią świętych w ziemi,
w odbiciu ich tępych źrenic widzę centy i jeny,
w świecie gdzie tętni przemysł i w świecie bredni i chemii.
Walczę by nie być jak ślepi i niemi wśród cierni i kniei,
by nie żyć jak leming by przeżyć i wierzyć idei,
by z każdej klęski w nadziei powstać jak fenix z płomieni,
bo nie ma życia bez walki jak nie ma czerni bez bieli.

Ref.2x
Jesteśmy tym o co walczymy i tym czym żyjemy,
nie zawsze tym kim chcemy być i tym za co zginiemy,
każdą przelaną kroplą krwi w imię naszej idei,
jeśli nie wywalczymy, nie mamy nic, nie istniejemy.

[PIH]
Idę ciemną doliną na karku piekła żar,
Życia pełnego jadu, fałszywych świadectw, kłamstw,
Za dwadzieścia lat przeklną nas nasze dzieci,
Gdy otworzą najnowszej historii podręcznik.
Chciałbym ludziom na słowo znów zacząć wierzyć,
Sam prawdy nie wywalczę! stoisz obok? Nie milcz!
Gorsi od zwierząt, proszę się nie łudźmy,
Tylko przeciwstawny kciuk mówi, że jesteśmy ludźmi.
Nie wiem czy ten ciężar uniosą ręce...?
Ogniem i mieczem, walczę o bliskich szczęście,
Chciałbym żyć w zdrowym, świadomym społeczeństwie...
Wódka, narkotyki-szatana, Joy Inventure!.
Czy nie zesłano nas tu za karę?!
Kartką i piórem walczę o młodych ludzi wiarę,
Ty też nie składaj broni! Orient! Twoja warta!
Chociaż uniwersum wiem obdarte ze światła!

Ref.2x
Jesteśmy tym o co walczymy i tym czym żyjemy,
nie zawsze tym kim chcemy być i tym za co zginiemy,
każdą przelaną kroplą krwi w imię naszej idei,
jeśli nie wywalczymy, nie mamy nic, nie istniejemy.

[Szad]
Jeśli te słowa rodzą czyny, jesteśmy tym o co walczymy,
Po co walczymy? Weź! To jak nas spytać po co marzymy?
Chodź popatrzymy na miasto, ludzi, na te maszyny,
Schodzą lawiny słów! Białasy życie tną na rymy znów!
Walczymy tu o mały wytrych do fabryki snów,
Jedyny ruch, bo nie widzimy innych dróg po zimny grób,
Tych kilka cennych spraw-bezcenny ślad po tym, że stałem tu!
By perły kraść i lałem żółć i lałem tusz... Lałem atrament z piór...
I ćpałem ból i wiłem nić mając tyle prawie co nic-
mówiłem z wirem idź! Miej siłę żyć!
I walcz o swoje! Wyjdź z tarczą z wojen!
I kochaj Ją jak pojeb, bo chce się żyć gdy tańczą Dwoje! Stałem się tym!
Nie bez poświęceń by mieć coś w ręce-poczuć coś więcej!
Stałem się Nią! Stałem się Nim-
stało się to gdy pośród nich stałem w kolejce...Dalej to twierdzę-
Ty jesteś tym co pośród dni jest twoim sensem.

Ref.2x
Jesteśmy tym o co walczymy i tym czym żyjemy,
Nie zawsze tym kim chcemy być i tym za co zginiemy,
Każdą przelaną kroplą krwi w imię naszej idei,
Jeśli nie wywalczymy, nie mamy nic, nie istniejemy.
To moja broń zaciśnięta dłoń na mikrofonie
Prosto w skroń pomyśl o obronie
Scena płonie jak mury w Babilonie
Odbite moje dłonie w betonie
Zachować świat dla przyszłych pokoleń
Niech będą symbolem
Jaką rolę w życiu odgrywa dążenie z uporem do celu
Takich jak my jest niewielu
Potrzebuję ich bardziej niż tlenu
Rozpoczęło się kilka lat temu
Przetrwać w systemie zanim czas nadzieje rozwieje
To Styl V.I.P., V.I.P., to Styl V.I.P.

Spowoduję skurcze i zatrzymam cię tak
Czujesz hamowanie, mayday tak
Zabawa się kończy z gerowanym winem
Ja Cham-pion w dwóch osobach, serio ja
Budza się co i my to jo
My nie, nie śpimy już nie, nie śpimy nie
Muczas gracja z Champion kabanos

Wychodzi ze mnie moje szatańskie oblicze
Po kilkunastu bongosach, fajkach, jointach, butelkach, fifce
Liczą się jazdy jak przy siódmym ostrym litrze
Wojtka mamy z powrotem na wolce, zajebiście
Jebać policję i cały ten skurwiony do dupy system
U.S., J.K., soczyście, krwiście, klasycznie, rozpiŹdziel, perfidnie
Nie jest to wszystko prosto, chociaż wygląda piknie
To jest ten czas TeWu Śląsk yo aktywnie

To jest wciąż ta chwila, to miejsce i czas
Zobacz jak A.N.Z. rozpierdala was
Przestroga nie, nie, tylko dobra zabawa
To bajka przepełniona magią jak fajka
Dobre rymy, pętle, bity i słowa
To wszystko o czym marzy moja stara głowa
Pii 14, kiedy wreszcie porno w Imaxie?
Może bania 3D za chwile zacznie się

Biały dzień plus chłopaków cień
Jazda przednia ławka, trawka
Jak coś to zmień lub sprawdŹ to
SprawdŹ też okolicę, pozwól, że wyliczę
2002 odsłaniam swe oblicze
Ponownie ma liryka jest jak wzgórze pięter
Rozpierdalam cię jak Osama World Trade Center
Do potęgi n-tej A.N.Z.
Nie dostaniesz więcej mnie, bo inny ziomal napierdalać chce

WyjdŹcie dzieciaki, wyjdŹcie ostro na ulicę
Czas pokazać siłę której nie widzę
Zróbcie coś z czego będziecie dumni
Okażcie radość, smutek, ból
WyjdŹcie dzieciaki, wyjdŹcie ostro na ulicę
Czas pokazać siłę której nie widzę
Zróbcie coś z czego będziecie dumni
Okażcie radość, smutek, ból

Bez smętów wyczekiwaliśmy tych momentów
Ty tera robisz w gacie, Te da znać o sobie nieraz
To jest ten czas, ile wlezie dawaj, dawaj
Na proste nogi stawaj szybciej
Takiej jazdy jak tu nie ma nigdzie
Te całe stado desperado
Słabo, dawaj bongo, spalmy to palonko
Problem masz, nie sap, (TeWu, TeWu, TeWu rap)
Nie zamykajcie jap, łap oferty te konkrety
Legal nakład i zakład przecięty

A ja nie zwracając uwagi na was
To jest ten czas, czekam, ból w pamięci
Te działam, chęci
Podejmowanie ryzyka mnie kręci
Wkręty pento niszczą wprowadzają w zamęt
Już mnie nie skusi ten twój pusty diament
Zwróć uwagę gdzie ty jesteś, co mu dasz
Kobieto przejrzyj na oczy, umyj twarz

Wbite pazury, szybszy do kabury
Znowu dała znać siła natury
Jest cel trafiony w kontury
Będzie boleć, nie czas na spowiedŹ
Szybka odpowiedŹ, szybki cios
Słychać głos, ma coś w sobie
Jeży się włos, akcja, akcja 24 h, rotacja
Jest motywacja, wychodzi na jaw, dochodzi praw
Rusza z cienia, rozjebać gmach
To twój finalny mach

To badzie pokręci bardziej, uważaj twardziel
Poszło po gardzie co w parze idzie
Nie chcesz na to patrzeć, musisz to widzieć
Nie chcesz musisz teraz to słyszeć
Tewu rapa, na kena zakładam kapa
Śląskie rapy, gówno na bok bier to
W drodze młode pokolenie - większy rozpierdol
W zapomnienie poszły pento
Ten tamto, tamten ten to
Ja tu żyję, ja to wiem to
Reling beto, nie podniecaj się tandetą
Macha, na policję kładziona lacha
Po całości wajcha, tamta ra ramta

Brudne południe, wdupiaj żetona w automat
Nasze życie to renoma, dobra marka Tewu rządek
Jaki był początek na czasie wszystko w miasto
Moje demo poszło, jakie hasło, szukaj hasła
Cios poniżej pasa, muszę zacząć je zadawać
Ty poznajesz mnie, z byka patrzysz nie udawaj
Nie mam sucho w ryju, raczej ty masz mokrą cipkę
Świony dla mnie West, czas na randkę z ciemnym typkiem

Chcę wykorzystać raz, bo mogę nie mieć szans
Powiedzieć wszystkim jak traktuję rap i was
To jest ten czas i tak będę na zawsze tam
Gdzie gra konkretny bas i melodyjny funk
Mój hip-hop to nie szpan, czemu go gram nie pytaj
Staję u bram swych snów, gdy kładę głos na bitach
Te kilka moich snów to dla mnie full wypas
CH-ów w Gliwicach, plus Tewu klika

Minęły czasy old-scholowe
Plastikowe granie na tym globie preferują
Nazywają się jak dawniej coś tam kombinują
Małolatów uczą gówna oszukują, czas to zmienić grać
Obudzone po to, żeby Virus old-school siać
Hola, na jabola, brak tu doktora Bola
Pora na zola wyjebać wora, come back mic czek
Wypierdalać na bok, wek, rzygać mi się chce człowiek, więc

WyjdŹcie dzieciaki, wyjdŹcie ostro na ulicę
Czas pokazać siłę której nie widzę
Zróbcie coś z czego będziecie dumni
Okażcie radość, smutek, ból

WyjdŹcie dzieciaki, wyjdŹcie ostro na ulicę
Czas pokazać siłę której nie widzę
Zróbcie coś z czego będziecie dumni
Okażcie radość, smutek, ból

WyjdŹcie dzieciaki, wyjdŹcie ostro na ulicę
Czas pokazać siłę której nie widzę
Zróbcie coś z czego będziecie dumni
Okażcie radość, smutek, ból

WyjdŹcie dzieciaki, wyjdŹcie ostro na ulicę
Wybija północ, wybija północ
Zróbcie coś z czego będziecie dumni
To jest ten czas, uderzenia czas
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
To mój świat
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
To mój świat
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
Trzymana sztama, lata mijają ekipa jest ta sama (Sama)

Patrząc co się dzieje na życiowych ekranach
Starając się odnaleźć w czasowych ramach
Stojąc w ciemnych bramach, dookoła dymu smuga
Czas biegnie wolno, a noc jeszcze długa
Nie wiem czy pojmujesz, czy zrozumieć ci się uda
Od lat ten sam skład i będzie tu zmiany
Z negatywnym podejściem od razu jesteś przegrany
Stojąc na starcie chcesz sięgnąć po trofeum
Na początek mała scena, dopiero koloseum
Śladów nie ma, jesteś w błędzie, jestem na tropie
Bo hip-hop mam w duszy, a w płucach konopie
Ukochaną Warszawe, a w niej bloki wysokie
Następna produkcja będzie jeszcze nie jedna
Dzięki dla Rzepy i dla chłopaków z osiedla

Ref.
To mój świat od dziecka takim go widzę
Jakim jest naprawdę im starszy kłopoty bliżej
Gramy w twardej lidze, zawsze trzymana sztama
Jak nie masz przyjaciół to dramat (Dramat) x2

Tyle lat wokół sceneria ta sama
Szare bloki, szara klatka i brama
To nie dramat, to od życia jest wygrana
Choć problemy są wszędzie jak napisy na ścianach
Trzymana sztama, znam to chłopaki dzięki wam to wszystko
Kiedyś daleko od szczęścia dzisiaj blisko
Bo do celu podążam choć jest ślisko
Wygrana, mieć wokół przyjaciół, być samemu to jest plama
Wciąż ekipa ta sama, polegam na niej jak na sobie samym
Chociaż nie wiem jaki los mi jest pisany
Chociaż nie wiem jaki dzień jutro będzie
Może browar na kolędzie, może tylko błąd na błędzie
W tym życiowym pędzie, gdzie trwa walka o zeta
Nie chce wypaść z niego jak samary biała feta

Tu lawy cheta, żeby patrzeć na to
By opisywać życie tak jak książkowy narrator
Nie czaruje jak ator, nie kłamie nigdy kapujesz?
Jestem szczery, bo swoich reprezentuje
To z nimi plany snuje, z tymi co na klatce przesiaduje
Mnóstwo czasu spędzam, ale nigdy nie marnuje
Plote o tym co czuje o świecie jakim go widzę
Gramy w twardej lidze, nie musze być jasnowidzem
Jeżeli dalej nie wiesz naprawdę co tu wiedzie prym
O czym jest mój rym, jeden za drugim jak w dym

Ref.

Przejrzyj na oczy, a zobaczysz kogo skurwysynu straszysz
Przejrzyj na oczy, a może dojrzysz
Na ten świat inaczej spojrzysz
Jak to jest, jak to bywa
Kto się gdzie ukrywa
Kto po ulicach lata
Jaki jest smak batata
Czy jak w dym za brata
Czy za brata w ogień
Nie mów mi co mogę, bo ja dobrze to wiem
Między prawdą a Bogiem fałszywych coraz więcej
Ja ze swoimi w uścisku, splątane ręce
Jak szalony pędzę, ja z browarem, Ziaja z batem
Szczyce się ekipą, bo to bestie kumate
Zajebiste rape, zresztą sami słyszycie
Z Yelokami przez życie, z Yelokami w ukrycie
Z nimi atak, ty na nie (nie), a ja na tak (na tak)
Nie ma bata, nie powiem ci o wszystkim
Szopena, Czumy, Wiki, charakterne pyski
To właśnie dla tych, to właśnie dla tych wszystkich
Właśnie dla nich ten kawałek, jeszcze na to stać mnie
Zamieszkały szmuluwiza z Yelonkami kojarz mnie

Ref.

Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
To mój świat
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
To mój świat
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
Wiesz czasem jak Ka gubię się w labiryntach myśli
A dym i kofeina próbują mój świat zatrzymać
Czasem jak Ka boję się każdy się boi
Gdy sobie uświadomi że na krawędzi już stoi
Wiesz znasz to uczucie być samemu
Biec lecz nie móc
Prawda o życiu zawarta w sennym marzeniu
Szukam prawdy zaczynam królika śledzić
Wtedy budzę się nie poznając żadnych odpowiedzi
Mam tyle pytań lecz znam reakcję na nie
Nie mam czasu nie tym razem jutro jutro może coś się stanie
Pokolenie nie ludzi lecz danych z tabel
żadne ja zawsze wy więc po co ja tak naprawdę?

Łatwiej myśleć o rzeczach zupełnie obcych
Świat zwolnił bass drży wciągam dym zamykam oczy
Taki moment mógłby nigdy się nie skończyć
Myślę o niej piję kawę palę papierosy

Próbuję pomóc szczęściu
Spaceruję gdzieś w myślach
Zapominam przy tym co jest tu tak ważne i istotne
Dotykam tego co jest jak drzewo na wietrze wiotkie
To czego chcę może odejść bezpowrotnie
Leżę gdzieś twarz w zaciśniętych dłoniach chowam
A serce podpowiada mi jak powinienem żyć
Za horyzont skrywam się skąpany w morzu beznadziei
Tak wiele chcę dać lecz niewiele mogę zmienić
I stoję gdzieś na tej krawędzi życia
Podczas gdy ona smacznie swoje marzenia śni
Tak bardzo chcę skoczyć z tej stromej skały w otchłań
Sam nie wiem po co chyba by osuszyć łzy

Łatwiej myśleć o rzeczach zupełnie obcych
Świat zwolnił serce drży wtedy gdy zamykam oczy
Taki moment dla mnie chyba nigdy się nie skończy
Znów myślę o niej piję kawę palę papierosy
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo