Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Mówię ci, każdy z nas szuka spokoju
Gdzieś w głębi, każdy chce być daleko od kłopotów
Lecz wielu woli, na skróty, gdzieś na łatwiznę
Na przypał, na kredyt, biorąc w sobie życie
Lecz pomyśl, nim będzie za późno by się połapać
Nie ma takich kredytów, których nie trzeba spłacać
Szybka, łatwa kasa, wozić każdy chce się szumnie
Nie rozumiem tego, praca rządzi wszystkim wokół mnie
(wokół mnie)
Obowiązki, lecz na spoko znajdę chwile
Gdy inni pędzą, znajdę moment by pomyśleć
Za mało czasu, a u mnie życie spontaniczne
Stojąc z boku, gdy peleton chce pędzić szybciej
Szukając szczęścia w zwykłych momentach
Nie masz czasu pomyśleć, nie widzisz chwil piękna
Nic, nie widzisz w tej o banały walce
Pędzisz, ale cały świat ucieka ci przez palce
A ja chcę stać by wiatr mi twarz smagał
Przegapiania chwil nie ma w moich planach
Od rana spokój, od rana świat przez pryzmat otwartych oczu
Pewne, trzeźwe spojrzenie, nie to z billboard'ów
Rzeczywistość, ja spędzę swoje życie myśląc

Patrzysz, obserwujesz, cały świat masz w garści
A za chwilę na nic nie masz gwarancji
I tracisz kolejne szanse, beztrosko
Nie ma czasu by pomyśleć, wciąż gonisz za młodością
Coraz starszy, spontanicznie gubisz ostrość wspomnień kalejdoskop
Kłóci się z teraźniejszością, żyjesz w innym rytmie
Bo coś przestało istnieć
Tyle czasu, a teraz już nic nie wyniknie
Jak zwykle zapomniałem się zastanowić, odwykłem od obrazu
W którym nie wszystko mam od razu
Nikłe szanse, czy widzę egoistę, gdy w lustro patrzę?
Nie jestem bez winy więc rymami płaczę
Czy płaczą inni, czy tak jak ja tracą siły
Nie żałują, bo nie chcą, czują się nieomylni
Iść lepszą drogą, to gubić przeszłość
Pieprzyć dane słowo, brać przeciętność umysłową
Jako bycie sobą, przyjdzie czas gdy się zastanowią

Nie mam czasu nawet, aby o tym wspomnieć
Zamknąć usta, oczy spuścić skromnie
Powiedzieć głośno co mnie drażni
Popuścić wodze wyobraźni
Latarnie wszędzie dawno zgasły
Jedynie jeszcze świecą gwiazdy
A pośród nich się zastanawiam
Czy znajdę czas, który ucieka nadal
W szalonym pędzie, gubię sens życia coraz częściej
Zmrużyć oczy, przewidzieć to co będzie
Nie mam już sił by przez dziurkę od klucza świat podglądać
Ze zwątpieniem czekać na kolejne wschody słońca
Nie widzieć końca, wciąż zwlekać, przed tym uciekać
Nie bać się, bo przecież nie ma czego
Nieustannie, poznając sekrety istnienia
Rezygnuję, z życia ostatniego tchnienia
To te spojrzenie jak ta ziemia nadal trwają
Są fałszywe, no bo w końcu przemijają

Najłatwiej się zaszyć i o tym nie myśleć

Zapomnieć jest łatwo to co w życiu najważniejsze
Gdy biegniesz na oślep po drodze gubiąc szczęście
W garść weź się chłopak, dni wiadomo, nie są lekkie
Nic w przyrodzie nie ginie i wszystko ma swoje miejsce
Świat przegapić jest łatwo, więc dobrze się zastanów
I konsekwentnie, nie na przypał ruchy planuj
Ranki czasem nie są piękne, to wiadomo, ale przecież
Są zawsze czymś nowym wieczorem, możesz czuć się lepiej
Nigdy nie jest za późno by odwrócić bieg wydarzeń
I pokonać nieszczęścia, które chodzą od lat w parze
Wszystko może się zdarzyć, musisz być przygotowany
Nikt od razu w życiu nie jest spisany na straty
Nie ma czasu pomyśleć, bo zostawiłeś go przed laty
Za błędy młodości będziesz długo spłacał raty
Oczywista rzecz, którą gubisz w miasta gwarze
Masz kogoś obok, to niech nową drogę ci wskaże
Nie będziesz przecież żyć w nie swoim wymiarze
Pamiętaj o tym, na razie

Najłatwiej się zaszyć i o tym nie myśleć
Ref.x2
Ooo.. wiesz kto tu rządzi
Hip Hop co ty o tym sądzisz
Hip Hop produkcje są dziś
I będą ***** szponcić

Hawajska koszula
Kto szponci nie zamula
Rap to brawura
Popatrz po murach
Srebro przy srebrze
Dzieciaku wiedz że
BRX do twoich głośników się wdziera
Patrz po raperach
Jest w czym wybierać
Rap ma docierać
Ty masz go wspierać
Rap ma cię uczyć
Ty masz go nucić
Spróbuj raz się skusić
Do ciebie wróci
Wyskocz na deskę
*****nij kreskę
IdŹ na imprezke
***** niebieskie
Rap to przekleństwo
Tak mówi społeczeństwo
*****e ich gęsto
Zdobywam zwycięstwo

Ref.x2
Ooo.. wiesz kto tu rządzi
Hip Hop co ty o tym sądzisz
Hip Hop produkcje są dziś
I będą ***** szponcić

Mam plan
Hałas w głowie mam
Wybrałem to sam
Jak płytę „5 gram”
To mnie napędza
To moja twierdza
Sam się nakręca
Do tego zachęca
Hip Hop doping
To dobry koping
Wychodzę na ring
Zapraszam na sparing
Fałszywe pedały
Już się poddały
Teraz patrzą i wyłupiają gały
Mam plany
Chodzę najarany
Wiesz co jest grane
Hip-Hop jest grany
Mam podstawy
I znam zasady
Robię po swojemu nie potrzebuję rady

Ref.x2
Ooo.. wiesz kto tu rządzi
Hip Hop co ty o tym sądzisz
Hip Hop produkcje są dziś
I będą ***** szponcić

W głowach procenty
W miastach koncerty
To są efekty
Rap bez korekty
WeŹ se pomiksuj
Rap z RRX’u
Dzieciaku słuchaj
I spełniaj się w ruchach
Miej to w odsłuchach
Joint kręć w paluchach
Browar pij w puchach
Na zimne dmuchaj
Wszystkie kapsztyle z osiedla wyruchaj
Tych co za nami
Puśćmy z torbami
Jesteśmy super nie jesteśmy sami
Hip Hop powiązany z osiedlami
Ma racje każdy kto broni swojego
Mam swoje ego baunsuj dzieciaku

Ref.x2
Ooo.. wiesz kto tu rządzi
Hip Hop co ty o tym sądzisz
Hip Hop produkcje są dziś
I będą ***** szponcić
S’check this out’uj to i posłuchaj FKS’a
stale wale rymy na miarę księgi guinessa
patrz choć pusta kiesa liryczny desant
śle jak smsa
nie jeden interesant odpada
wtedy kiedy gad gada wiem
że mówisz kumplom że to przesada
jak ten gość składa ja nadal
z liściem we fladze tak jak ma Kanada
patrz to się ciągnie jak Iliada
żaden fajans nie ma szans kiedy w trans wpada eFOKa
no kto przyjedzie i zbada akcje na blokach ?
co ? odpal socjologiczny nokaut
czterdzieści osiem metrów kwadratowych lokal
ja w nim jawnie patrzę memu miastu w oczy
jak skarabeusz każdy swoje gówno toczy
jak sokół patrze kto komu do gardła skoczy
jak pies wiesz jak jest więc nikt cię nie zaskoczy
twój człowiek, nie patrz spod zaciśniętych powiek
nie wierz w nic cokolwiek ten człowiek
ci powie, jak obiekt do zestrzelenia na polu rażenia
rakiet ziemia-ziemia nie masz już nic do stracenia.
Raz , jeden , jeden raz ( yoł, raz , raz , yoł )

[Ref.]

Przestań tu ziom palić głupa,
życia swego nikt jeszcze sam nie oszukał
jadę pod ten bit, a Ty prawdy tu szukaj
po to jest ta nuta, sama nie urodzi się waluta (2x)

[Bob One]

Ludzi dziwi, że życia nie uczą w TV
Zamiast szukać szczęścia, szukają alibi
Ani chybi, kolejny życia hipis
Kolejny co chciałby sukces osiągnąć na migi (wiesz)
I tak to mija, a ja w sumie nijak
Życie to choroba co najszybciej zabija znów
W płuco żyja, i tak po staremu
Nie ma tego złego czego przyjąć bym dziś nie mógł
Brak tlenu, brak powietrza
Atmosfera wciąż się zagęszcza , robi się ciemniejsza
Nie trza tu, tych elementów przewietrzam
Swój świat z tych pacjentów co nie chcą go ulepszać
Popatrz , nie przestaje kręcić się kula
Chcesz mieć to bierz , nie ma sensu zamulać
Wszystko co wielkie , urodziło się w bólach
Przestań się w końcu rozczulać ziom ej

[Ref.]

Przestań tu ziom palić głupa,
życia swego nikt jeszcze sam nie oszukał
jadę pod ten bit, a Ty prawdy tu szukaj
po to jest ta nuta, sama nie urodzi się waluta (2x)

[Bob One]

Wolna wola, wybierz sobie jedną z dróg
Jedni lubią zapach forsy, inni własnych stóp
Jedni biją sobie gniazdko, inni kopią grób
Twoja rzecz, rób jak chcesz, działaj teraz i tu
Jeśli nie rozumiesz tego, to nie rozumiesz nic ( tak )
Siedzisz znów przed kompem zawieszony jak vista
Świat to nie łódź, która czeka tam gdzie przystań
Zapierdala tak, że aż kurzą się łożyska
Liczy się prestiż, zostać na powierzchni
Wiesz mi, ludzie wciąż bywają niebezpieczni
Ci zbyt stateczni, dawno odpadli
Dobry wieczór w miejscu w którym rządzi Darwin
Zimne bacardi, sobowtór-ki barbie
Życie karmi fantazjami jak z Narnii
Weź to ogarnij bo to najwyższy czas jest
Przemyśleć to wszystko jeszcze raz wiesz ej

[Ref.]

Przestań tu ziom palić głupa,
życia swego nikt jeszcze sam nie oszukał
jadę pod ten bit, a Ty prawdy tu szukaj
po to jest ta nuta, sama nie urodzi się waluta (2x)

[Bob One]

Żyje jak chce, tak ja działam jak chce
Kiedy społeczeństwo pyta się OCB
Jak lodołamacz płynę prosto na krę
Zamkniętych umysłów ze wszystkim na nie
Żyje jak chce, tak ja działam jak chce
Trzeba zrobić ruch , żeby wygrać tę grę
Idę przed siebie, czasem sam nie wiem gdzie
I kto rozdaje szczęście, lecz zdobędę je...
Siemanko, cześć z tej strony B.R.O. Jeśli słuchasz tego numeru to prawdopodobnie oznacza to że zamówiłeś limitowaną edycję mojego albumu Next Level. Stoję teraz w kabinie, tutaj nagrywam swoje numery, z tego właśnie miejsca chciałbym Ci serdecznie podziękować za to że jesteś ze mną, za to że mnie wspierasz, za to że doceniasz moją muzykę na tyle żeby była u Ciebie na półce obok ulubionych artystów. Uwierz że znaczy to dla mnie na prawdę dużo i biorę se to głęboko do serca, a ten kawałek? (he) ten kawałek został nagrany specjalnie dla Was, dla takich ludzi jak Ty, dlatego wsłuchaj się! Dokładnie tak ziom! Wiesz, wiesz?

Ostatni rok dał mi wiarę wiesz, daję Ci słowo
Uwierzyłem w to że żeby być kimś, trzeba być sobą
Dziś, w moje marzenia wierzę 100 procentowo
Bo wiem że jestem w stanie je spełniać bez warunkowo
I robię muzykę, daję skille na fulla
Fani dają mi skrzydła więc nie piję Red Bulla
Moje życie się zmieniło tu ostatnio akurat
Spełniam sny, choć mówili że marzenia to bzdura
Dzięki ludziom jak ty, mam wiarę jak nikt
Znam te zasady gry, więc nie zrobię jej krzywdy
Wielu gości Ci powie ten BR jest dziwny
Ale to zwykły typ lepiej nie bądź naiwny
Wiesz, ostatni rok, sam nie wierzę w to wszystko
Bo zrobiłem krok i zdołałem zabłysnąć
Mijam dziś ten sam blok, to samo boisko
Ale pada inny wzrok na mnie, tutaj przez hip - hop
Tak już wyszło, to Twoja zasługa
Nie myślałem że lista fanów będzie tak długa
Płyta musi być gruba, czy to w sklepie czy w necie
Jeśli lubisz Next Level no to High School Cie zmiecie!

Ref.
Ta muzyka jest dla mnie jak tlen (jak tlen)
Moje życie przypomina dziś sen (dziś sen)
Ja od Boga otrzymałem ten gen
A po co tu jestem? Ja wiem, wiem, wiem! x2

Wiem że ludzie są ze mną, mocno czuję ich wsparcie
Widzisz propsy i piątki to buduje tym bardziej
Nic nie miałem na starcie, oprócz kartek i majka
A o mojej muzyce, raczej mówiło się w żartach i
Może miałem farta, cokolwiek to znaczy
lecz nie wielu kurwa wie ile włożyłem w to pracy więc
Musisz wybaczyć, bo jestem pewny siebie
Nie dostałem nic na tacy, ktokolwiek tego nie wie
Dziś mam te plany, nie kobiety czy pieniądze
A mój rap będzie znany przez koncerty w całej Polsce
Uwielbiam publikę nie chodzi tu o forsę,
Wpadnę do Twojego miasta, to zbije z Tobą piątkę
Podpalam lont, ej moje włosy blond, gej?
Jeśli tak uważasz, lepiej wypierdalaj stąd, wiem
Moi fani chcą ten, rap tutaj najlepiej
Jeśli jara ich Next Level no to High School ich zmiecie!

Ref.
Ta muzyka jest dla mnie jak tlen (jak tlen)
Moje życie przypomina dziś sen (dziś sen)
Ja od Boga otrzymałem ten gen
A po co tu jestem? Ja wiem, wiem, wiem! x2

Wiem, że znów na mnie liczysz, z tym rap pisze w cudy
Byś po płycie mógł powiedzieć 'BR nie daje dupy'
Piszę to w lutym, to coś jak obietnica więc
Do premiery płyty, Ty możesz już odliczać
Wiem, że oddycham dziś muzyką, to chore
Jestem dumny, że mogę być dla kogoś idolem, wiesz?
Idę po swoje, pomimo, że jestem gnojem
I stoję na scenie w porę, więc nie pytaj się co jest. (Co jest?)
To nie przeboje, które lecą na stacjach
I na razie mnie nie znajdziesz mnie na najlepszych rotacjach
YouTube wybucha, co racja to racja,
Ilość odsłuchań mam więcej niż nie jedna pop gwiazdka
I to namiastka, choć mocny bonus track
I dzięki ziomuś ze chciałeś wspomóc rap
Bracia i siostry, teraz BRO musi lecieć
Idę pisać High School, a ta płyta Was zmiecie!

Ref.
Ta muzyka jest dla mnie jak tlen (jak tlen)
Moje życie przypomina dziś sen (dziś sen)
Ja od Boga otrzymałem ten gen
A po co tu jestem? Ja wiem, wiem, wiem! x4
Teraz to chwila, odbierasz ją jak chcesz,
Bo teraz, to za chwilę już ex jest
Bo teraz, widzisz to tak,
A za chwilę już tak
Punkt widzenia jak ludzie, zmienia się.

Teraz to chwila, odbierasz ją jak chcesz,
Bo teraz, to za chwilę już ex jest
Bo teraz, widzisz to tak,
A za chwilę już tak
Bo poglądy jak ludzie, zmieniają się

[ej, ej]

Teraz wszystko jest łatwiejsze
Życie bardziej dostępne
Air max'y szły ze Stanów,
teraz wszystkie masz na chmielu
Teraz ulice pełne są szczawików bezczelnych,
Kiedyś trzeba było zważać gdzie się chodzi, i na zęby
Teraz wszyscy chcą snaperki
Mają życie w smartphonie,
Teraz nie ćpa się pod szkołą, tylko w szkole
Tylko dłonie liczą SOS ,
A zasady to brzemię
Nikt nie znajduje miłości, bo wszystko ma cenę
Wszystko ma datę przydatności, na niej metkę
Teraz chcą tylko żreć, ruchać i wyrzucać niepotrzebne
Teraz niby znieczuleni na agresję niewidoczną,
Ja widziałem zło, krew, pięść i tulipana z kosą
Teraz prywatne szkoły wiodą prymat,
Kiedyś szły do nich niedorajdy, którym nie szła matematyka
Teraz 15 wyglądają jak 18,
Młodzi raperzy wyglądają jak rapowe gwiazdki,
Teraz boją się sampli , brudu i tłuszczu
Odcinają się od bloków skąd jest oldschool i newschool
I teraz to jest przedostatnia,
Linijka na refleksje, bo teraz
To za chwilę już ex jest.


Teraz wychodzę na ulice,
Widzę dużo wesołych twarzy
Kolor wychodzi na ulice, znika szary,
Nie chodzi , że chłopaki robią ściany,
Chociaż robią.
Znika pierwiastek wkurwienia
Nieznany filozofom
Teraz telewizja nie stawia warunków,
Nie potrzebna jest.
Wpisujesz ''Onar'', mam miliony wejść.
Teraz kręcimy klipy,
z zajawką taką, że o mamo.
Bo są ludzie, możliwości, które dał nam kanon.
Teraz w stolicy chodzę na imprezy słuchać muzyki,
A nie słuchać nejebańca, który ma problem ze wszystkim
Ludzie bawią się, tańczą , znają refreny,
Kupują, piją, napędzają każdy przemysł,
Teraz indywidualność jest cenna, nienaganna
Kiedyś każdy do każdego się o coś przypierdalał,
Teraz lubię dziwne miejsca, i kolorowy świat, las
Spotykam tam jednostki jak ja - ciekawy świata,
Szyje się dobra bawełna, dzieciaki znają Brandy,
Większość starej gwardii robi klasyki jak kiedyś,
Teraz to jest przedostatnia linijka na refleksje,
Bo teraz to za chwilę, już ex jest.

Teraz to chwila, odbierasz ją jak chcesz,
Bo teraz, to za chwilę już ex jest
Bo teraz, widzisz to tak,
A za chwilę już tak
Punkt widzenia jak ludzie, zmienia się.

Teraz to chwila, odbierasz ją jak chcesz,
Bo teraz, to za chwilę już ex jest
Bo teraz, widzisz to tak,
A za chwilę już tak
Bo poglądy jak ludzie, zmieniają się
Domino puszczone raz
nie stanie dopóki nie spadnie
ostatni klocek
a potem od nowa
To nic że ustawiasz ciągle
to samo domino bowiem
jak pchniesz pierwszego
to wszystkie padną
Mówię Ci ale numer
poczuć ten wałek umiej
a zobaczysz
jak otwiera się droga
Po niej Ty ruszaj zatem pokażę Ci ten patent
to jest ta muzyka
gram tą kartą
Ja ci pokażę jak smakuje ten syf
Polskie dissy nie smakują jak prawdziwy bit
Wchodzisz do rapgry tylko ostrożnie
O nas dowiesz się z gazet, nie wyczytasz tego z książek
Podwórko powie ci w którym bloku mieszkam
A skąd wiedzą? bo kurwa jestem tu od dziecka
Kolo w sklepie powie ci co lubię pić
Szafa jaki kolor lubię, a dziewczyna eee
Ludzie na koncertach ile wydałem płyt
A moje wyro i Play'ak gdzie kocham gnić
Ja ci pokażę wersy, które mogą pozamiatać
Wszyscy ręce do góry, to jest napad
Nie musisz się już skradać, ja wjechałem bez ogródek
Moja linijka to mistrz świata, twoja to baba z chujem
Już się nigdy nie poczujesz tak jak przedtem
Co wieczór musisz włączyć tę płytę przed snem
Pokażę ci obrazy lepsze niż Michał Anioł
Ja ci pokażę nawijkę i życie z pasją, ej

Chcesz czy nie chcesz tak czy siak ci rap pokażę
W studiu z tekstem czy bez, chwilę banger jest solarzem
Wiesz ja mam to coś, nikt mnie tego nie uczył
A te rymy to deszcz, który kończy czas suszy
Spodziewaj się powodzi ziom i to nie będzie klęska
WWA ulicy sztuka tłusta jak ser Rubensa
I ten sam wokal co słyszysz na bicie
Plus prawdziwe historie, które pisze nasze życie
Ja wam pokażę, ty czytaj JWP
Siła nie w rynkowych chwytach lecz w solidnej nucie
Moim azymutem szyld nie tylko ten w samarce
W walce o lepszy byt mam ten spryt i mocne punche
Tak to wygląda Bez Cenzury od nas prawda
To nie bezsens, bzdury, każdy wers to udowadnia
Nie ściszaj radia tylko daj to głośniej
Dzięki takim jak my wiesz, że rap w siłę rośnie

Ja ci pokażę wersy wybuchowe jak dynamit
Zwijaj swój kramik, teraz Onar cię karmi
Z sąsiedztwa historiami brudnymi jak te podwórka
Orginalnymi jak ta kurtka, weź stój
Ja ci pokażę jak wraca się z zaświatów
Jak nawinął Ciech witaj w krainie chujowego rapu
Gdzie w chuj wack'ów próbuje się panoszyć
Zamiast pisać dobre wersy kupują dobre prochy
Zamiast pisać punchline'y, piszą - jestem fajny
A są sztuczni i sztywni jak kurwa Barbie
Ty się zajmij lepiej swoją lalką
Uważaj, bo jak ją przygryziesz wyleci przez balkon
Ja ci pokażę słowa celne jak snajper
Się wpierdolę i rozjebię całą twoją bajkę
Zrobię bajzel na planie twego klipu zobaczysz
Się wyluzuj, bo wyglądasz jakbyś połkną patyk
Zero gestów, ideologie, ale łapczywi
Zdemaskuję was i się okaże kto jest fałszywy

Ja ci pokażę jak smakuje ten syf
Ludzie na koncertach
Podwórko powie ci jak smakuje ten syf
Wszyscy ręce do góry
Ja ci pokażę jak smakuje ten syf
Ludzie na koncertach
Podwórko powie ci jak smakuje ten syf
Powie ci
Nie mam recepty na jutro, nie umiem pomóc ludziom
Cholerny samolub, nie wierzę więcej w ludzkość
Nie narzekam, mój świat jest ułożony
Wiem co mam, wiem co chcę, wiem co muszę zrobić
Mam rap, mam koncerty, mam z nich hajs
Mam dom, mam pracę, mam co włożyć do pyska
Mam kilka płyt swoich, niezłą kolekcję cudzych
Mam kilka swoich koników i żaden się nie znudził
Widzisz, żyjąc w takiej Idylli stać mnie
Obserwować życie z boku latając sobie nad miastem
To dla tych co rozumieją tą słów abstrakcję
Nic na siłę, nie chcesz - odłóż w sklepie tą taśmę
Proste, po co słuchać tylko po to
Żeby z rana w Internecie bawić się w młodych gniewnych
Już lepiej, nie wiem, zrób coś z tym hajsem
Idź z dziewczyną na obiad, kup kwiaty matce

Wielu myśli, że raperzy w Polsce...
Myśl, chcesz chętnie przyjadę na koncert
Znajdę czas, mój dzień ma tyle godzin co każdy
Cennych godzin nie tylko dla tej rap gry

Czasami nie mam czasu sam dla siebie
Nie dziw się więc, że nie znajduję czasu dla innych
Nie wiem jak znaleźć te godziny, które znikają
Mam nowe maile, ktoś dzwoni, ludzie za drzwiami czekają
De La Soul miało taki kawałek, pamiętam
Sam mam tak samo, 30 płyt demo w rękach
"Ej ziomek, posłuchaj nas, sprawdź taśmę
nagrywamy od dziesięciu lat siedzimy w rapie"
Fajnie, ale wiesz właśnie biegnę
Mam swoje terminy, by z końcem roku mieć swoją pensję
Telefon, aha wyślesz SMS, nie ma szans na to
Musiałbym mieć fundusz na GSM płatność
"Gwiazdo" co? śmieszne wiesz, myśl tak
Myśl co chcesz ja pojadę w Polskę na koncert gdzieś
Zrozum to i nie planuj żadnej zemsty
Zrozum, mój świat to nie tylko te linijki i wersy

Wielu myśli, że raperzy w Polsce...
Myśl, chcesz chętnie przyjadę na koncert
Znajdę czas, mój dzień ma tyle godzin co każdy
Cennych godzin nie tylko dla tej rap gry

Wielu myśli, że raperzy w Polsce...
Myśl, chcesz chętnie przyjadę na koncert
Znajdę czas, mój dzień ma tyle godzin co każdy
Cennych godzin nie tylko dla tej rap gry
Ref.:
Powiedź po co się lampisz
Nie gap się
Powiedź po co obcinasz
Nie gap się x4

[Kris]
To jest jak poker, obrzucasz mnie wzrokiem
Spojrzenie głębokie, na twarzy pełen joker
Chyba mam tą kartę, którą chciała byś mieć
Chcesz to weź
Tylko zamiast patrzeć powiedź mi choć cześć
Ja nie gryzę
Chyba, że dasz mi na to wizę
Jak widze chcesz przekroczyć tą granice
I to ze mną czujesz się pewną
To podejdź bliżej, a marzenia się spełnią

[Doniu]
TeOeLIU na chodniku co dzień pełnym trików
Mierzymy się od A do Z
Wymiana spojrzeń to jak tenisowy set
Ej grasz bo czuje twój wzrok
Może zrobisz w końcu pierwszy krok
Dziewcze zabierz się za polowanie
Skończ z tym naiwnym obcinaniem

Ref.

[Doniu]
Dziesiątki ciał, wieczór klub
Na parkiecie trąbik dalej jak lód
Zimna Mona Lisa
Wylał bym na nią tekile, potem zlizał
W rozmowie jednak jak na dłoni
Jej facet w domu i ostre rogi
Nie, nie, nie gap się już więcej
Wole takie co mają wolne ręce

[Liber]
Co z tego, może jesteś fajna
Patrzysz na mnie jak na Frankensteina
Moja 626 możesz do niej wleźć
Ci pokaże jaka piękna jest wieś
Co, nie chcesz?
Znam fajny ciemny zaułek
Pewnie nie chcesz jeździć autem bez półek
Tak czułem, że nic nie będzie z tego
Obróć się w drugą stronę, życzę ci najlepszego

Ref.

[Kris]
W małym mieście kwiaty kany kwitną
Ja raz do roku jak widmo pojawiam się za wydmą
Za chwilę z ekipą stąd zniknę
Moja banda odwiedzi twoją impre
Za nami idzie skandal jak za Larym Flintem
Patrzysz na nas jak rasiści na Kunta Kinte
Po co, pozwól nam wejść i nie pytaj dokąd
Będzie spoko tylko ręką zasłoń oko

[Liber]
Tłumy się tłoczą na chodnikach w Obornikach
W pogodę uroczą te ulice już mnie niczym nie zaskoczą
Nie jestem uczniem, gęby słyszę darcie huczne
Wpadłem na jakąś alkoholową ucztę
Nie patrz się menelu bo będziesz miał nauczkę
Za to, że obcinasz, przeginasz tej na pinach
Prężysz się jak Popeye, który wpieprzył szpinak
Już nie będziesz się zaczynał
Po dwóch ciosach zginał

Ref. (2x)

Wiesz stary, ja nie mogę
Dalej ciągnąć z tym gównem.
Chodzi mi o to, mam chęć je sprzątnąć.
Ale marnować się dla tych śmieci?
Wiem, że mogę [...]
Jeżeli przyjdzie taki dzień,
W którym dowiem się, kiedy zginę,
To będzie to nasz ostatni dzień
Skurwysynu!

Moje serce płonie ogniem nienawiści do ciebie,
Moje oczy chcą zobaczyć, jak spalasz się w piekle.
Tylko i tylko wtedy spocznę w spokoju,
Gdy razem z Tobą, gnoju, zmarły będę.
Pamiętacie, skurwysyny, te wszystkie dni,
Gdy na drodze mego życia stanęliście mi?
Upokorzenie, strach, czy bezsilność.
Pamięć nie zniknie, choć wszystko znikło.
Zadawałeś nam ból, nie wiedziałeś, jak to boli,
Teraz się dowiesz, jak łeb ci rozpierdoli
To coś, co trzyma moja dłoń właśnie!
Nabyłem to specjalnie na tą okazję.
Brat nie ma już miłości dla mnie, dla ciebie.
Mam zamiar z tym skończyć, czy ty o tym wiesz, że ja...

Nie odejdę sam! [x8]
(Zabiorę ze sobą paru skurwysynów...) [x4]

Spojrzyj, stary, oni zadawali ból nie tylko mnie,
Zakrzyknij: muszę się spodziewać, wiem,
Że nie ma już miłości dla mojego brata
Tylko krew [...] ręka kata.
Czy ty się boisz? Czy ty się boisz?
Czy to kał wypełnia twoje galoty?
Bo coś tu śmierdzi, gówno, brudna sprawa.
Za to was wszystkich, glisty, czeka kara!
Zdmuchnę cie stary jak ty wciąż mi o tym
Że ułomność twoja nie zna granic głupoty.
Myślę, że chuju już pogodziłeś się,
Że czeka cie wielka kula w łeb!
(pum-pum-pum)

Nie odejdę sam! [x8]
(Zabiorę ze sobą paru skurwysynów...) [x4]

Ja nie mam co stracić wyrok zapadł na mnie!
Kulka z mojej spluwy wszystkich winnych dopadnie.
Dzisiaj nadszedł dzień sądu nad wami,
Może w rosyjską ruletkę zagramy?
Na kogo wypadnie, na tego bęc!
To dobry uczynek, sprzątnięty został śmiec.
Cieszysz się? Tak tak, bo jak tak...
Teraz spokojnie będzie żyć mógł mój brat
I choć moje ręce są splamione krwią,
i choć gliny wciąż przyjeżdżają pod mój dom,
I tak wiem ze robię dobrze,
Bo każdy z nas może żyć już spokojnie!
Już po mnie...

Nie odejdę sam! [x8]
(Zabiorę ze sobą paru skurwysynów...) [x7]
Zabezpieczony czysty towar szaleństwo na dzielnicach
Lód, WTK Soplica, Łódź duszę ma oddychaj
Tu wrócę mam ten zwyczaj sample cisza chłonie
To z tego pokoju taśmy życia koniec i początek za Polskę i prosper-
-owanie w genach różaniec bałuckie wychowanie
Czyli wyuczony manewr walki o przetrwanie
Znasz się na oszustach? nóż na gardle ustaw
Prawda kipi jak wulkan mam spokój w bibułkach
Zablokuj mi układ i tak będę człowiekiem
Podchodząc do lustra na sto procent nie z grubsza
Miasto doceń sen jutra da nam złote
W kolejnej epoce nie czas walki z Bogiem
Człowiek sam sobie wrogiem instynkt i wiedza zastąpiona logiem
Sukinsyn w szeregach armagedonu tonie
Unieś mnie jak pegaz znad akropolu w stronę nieba
Nie czas na rewanż czy licytację przewag
Zawsze w jednym punkcie jak w południe zegar
To jazz zapełnia pustkę pod lawiną domniemań

Nie czas na strach i ból miłość i nienawiść
Tu nikt nie chce życ jak i nikt nie chce zabić
Poszukiwany niczym na Saharze krople
Raj którego nie pokaże prospekt
(Planeta jazzu... planeta jazzu...)[x4]

Mam w ręku moc semafor premium
Strzał bębnów spod metafor milenium
Menciu ze sprzętu wyciskam opór rastamanom pokój
Z miasta kanon bloków warstwa z fazą shotów
Sampla z frazą notuj kłamstwa z podkopu od przystawionych glocków
Krew przedpokój gdzieś prowadzi szlak ten
Ślepy jak świat i sarkiew o świat się martwię
Póki we krwi mam tlen ej zobacz
Ślepy los łapie za rękę mówię prowadź
Mózg mój to sonar wizje gromadząc w oponach
Przetwarzają na myśl którą wypluwa przepona
x koma x lampa śle słowo po kablu
Na stół gdzie track tu na plus
ee to do wybawców których bogiem laptop
Chmurę ogień mam to zburzę to ten chłam ziom
To mój plan co stan co gram od lat do re mi fa
Sol la si do pod dźwięków piramidą ginie mędrców żywioł
Zwycięstwu idąc Kozioł, unik, pivot(pivot!)
Wedle zasad których nie odkryła NASA
Tu jazz zapełnia pustkę pod pokrywą wszechświata.

Nie czas na strach i ból miłość i nienawiść
Tu nikt nie chce życ jak i nikt nie chce zabić
Poszukiwany niczym na Saharze krople
Raj którego nie pokażę prospekt
(Planeta jazzu... planeta jazzu...)[x4]

(z pozdrowieniami dla wszystkich moich braci
od Pomorza po Tatry
prawdziwego hip hopu zastrzyk Jazzurekcja tak jest..)

Dwa cztery na dobę orbitalnie non-stop
reprezentuję kosmos pod laseru wiązką
Requiem dla snu paranoi nastrój
Dramat w roli nas tu oddaj świat mój
Nic więcej nie chcę by żyć by być
By oddychać powietrzem by iść by zysk nie oddalał co piękne
Jestem i będę na zawsze nazywam się człowiek
Gdzieś w drodze mlecznej na jednej z komet...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo