Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Mógłbym przodować w aferach, żyć na wariackich papierach,
I nieustannie się spierać z ludźmi o dobrych manierach,
Co "lepsi" od urodzenia wpisani mają w metryce,
Żeby unikać ulic, by nie ulegać panice,
I nie rozmawiać z obcymi, czytaj dołem społecznym,
To niebezpieczny świat enklaw i podłe życie przestępcy,
Chronieni w super fortecy, mur, żywopłoty, kamery.
Ten monitoring dwa, cztery, są tak życiowi, jak Jerry,
Z daleka od szarej maści, plebsem nie być skażony,
Nie opuszczając swej zony, nie jeden zbyt przerażony,
Spotka biedaka, to draka, ile sił w płucach on dmucha,
Ten gwizdek ogłasza alarm, biedak już martwy jak 2Pac,
Odpukać, nie chcę podziałów, biedni-bogaci, gdzie jedność?
Jak miałby wyglądać dialog, masz w gębie język, czy drewno?
Płaszczyzną porozumienia, dać pracę biednym w hacjendach,
Pomoc domowa potrzebna, lecz musi być odpowiednia.

Znam miejsca zapomniane przez ludzi i Boga,
Ulicami płyną łzy, krew i trwoga,
Nie ma jutra, nie ma Boga, nie ma nic,
Tylko słowa prawdy i wyważone drzwi.

Czym jest ten luksus w stosunku do potrzeb pierwszego rzędu?
Chcesz dostać kwadrat z urzędu, "zapomnij" - słyszysz w okienku,
Czym jest to siku w kibelku na półpięterku, czym bieda?
Czym wielki taras z ogrodem, na tych strzeżonych osiedlach?
Tu, gdzie urzędnik państwowy pozadłużanych wysiedla,
Eksmisje z pierwszym dniem wiosny, zagrają biedzie na nerwach,
Co drugi żebrak to dramat, ja pytam się co za kara?
Premierze, co odpierdalasz? Dzieciaki grzeją w pieczarach,
Niejeden rządowy palant rozmyśla o naszych losach,
I VAT podnoszą raz po raz, by finansować Ci socjal,
Poznaj kolosa co z gliny ma giry, a chce tu rządzić,
Przestań się mądrzyć, bo byli od Ciebie mądrzejsi - gorsi,
Do celu dążyć, nie błądzić poprzez krytykę systemu,
Dajemy upust ciśnieniu i społecznemu wkurwieniu,
Przekłuwam balon z nadmiarem rozczarowania, z Poznania,
Bo tu, gdzie żyjesz rząd działa na naszą niekorzyść, hałas.

Znam miejsca zapomniane przez ludzi i Boga,
Ulicami płyną łzy, krew i trwoga,
Nie ma jutra, nie ma Boga, nie ma nic,
Tylko słowa prawdy i wyważone drzwi,
Obok śpi ona, piękna i zmęczona,
Mówi coś przez sen i po cichu kona,
To jej wiersz o wolności, połamane skrzydła,
Pieśń o godności, piękna i niewinna.

Na krawędzi ból,
Mój umysł napięty, jak sznur,
Głowa bije w mur,
Upadam i jestem z każdym upadkiem silniejszy,
Wszystkie slumsy świata są, jak ołtarz najświętszy,
Na nim rodzi się i umiera życie,
Na nim płoną ulice o świcie,
Na nim stanę z pięścią w górze,
Godność - jeszcze raz powtórzę.

Znam miejsca, gdzie ulice płoną o świcie,
Znam miejsca, gdzie dzieci zabierają życie,
Znam miejsca, gdzie demony wojny tańczą,
Miejsca, gdzie jesteś tylko żywą tarczą,
Tylko żywą tarczą,
Tylko żywą tarczą.

Znam miejsca zapomniane przez ludzi i Boga,
Ulicami płyną łzy, krew i trwoga,
Nie ma jutra, nie ma Boga, nie ma nic,
Tylko słowa prawdy i wyważone drzwi,
Obok śpi ona, piękna i zmęczona,
Mówi coś przez sen i po cichu kona,
To jej wiersz o wolności, połamane skrzydła,
Pieśń o godności, piękna i niewinna.
Byłem w klubie
Danny Drumz grał funk
Wiem co mowie cały parkiet
Wpadł w szał
Chodz to nie Beat Street
Na paskach mamy nasze ksywki
Niektórzy za te ksywki
Staną z każdym do bitwy
Łatwo nas poznać
Rece na piersiach
B-boys
Jak Curtis Blow
Zawsze gotowi do wejścia
To nie Travolta
Tanczący pod Bee Gees
To toprock footwork i freezy
Styl.flow milość do muzyki
To wszystko co mamy
To wystarczy by osiagnać
To wszystko co mamy
I chodz w życiu sie potykamy
Na parkiecie jestem Bogiem
Jak PFK Kompany
Robie uprocki zaraz jest nas kilku
Chodz jeden typ gubi kroki
I wypadł z rytmu
Ok,podbijam pozniej dam mu szacunek
Teraz pokaże Ci ziom ze przy mnie
Nic nie umiesz
Tak to wyglada koncze z nim
Ide spalić jointa
Danny Drumz gra funk.
Wiesz, po ulicach mego miasta mknę
Sam na sam z myślami, deszcz oczyścił powietrze
Spacer ze słuchawkami, Miles gra, ale ja myślę
Czy zatrzymanie czasu byłoby dobre faktycznie
No, bo czy sensem jest bezruch, czy pęd ku
Ciągły ruch czy stanie w miejscu tak bez sensu
Istotą chwili jest by zgasła natychmiast niemal
"Nie ma" było, "nie ma" będzie, istnieje tylko "teraz"
A teraz wciąż się zmienia, ciągły postęp
Nie można go zatrzymać i ucieka w nieskończone
Ciągle mam wątpliwości, albo zbyt łatwo ufałem
Wolno mi wątpić, kiedyś duszono to gazem
Byt kształtowały pałki, ludzie mieli odwagę
Dziś nie czytamy gazet, wokół nas kulturowy szalet
Świat ma zgagę, tylko jedno jest zapewnione
Czas - prąd rzek obojętnych niesie nas w ujścia stronę

On bezlitośnie, bez skrupułów, bez sumienia
Wielki zegarmistrz nie przestaje go nakręcać
Osobiście wobec czasu nie mam roszczeń żadnych
Po co? idę przed siebie, w ostrogach, chociaż boso
Jego klątwa jest życia stanem naturalnym
Doktor Faust woła - chwilo trwaj - i skutek był fatalny
Co z tego, że z kolejnym dniem kolejne garby
Cierpi kręgosłup i stawy, lecz coraz bliżej prawdy
Aktywny, by marsz nigdy nie stał się monotonny
Nie chcę czekać na śmierć, sam - stary i bezbronny
Ląduję na dnie, też wiem jak to smakuje
Na dnie szklanki odliczam chwile aż skapituluję
W tych momentach myślę o stolicy Bohemi
Spacery ulicami, równe rzędy kamienic
Czerwone dachy w mieście, które znaczyła historia
Na górze stoi metronom, mówi jak błaha jest wojna
Reżimy, imperia, potęgi, mocarstwa
Zmiecie je czas, to upierdliwe tykanie zegarka
Każdy, kto jedzie o matce jest zerem
Jak ciebie spotkam *****o to zrobię z ciebie dawce nerek
I psie o rodzinie bzdur nie rymuj
Jak widzisz nie tylko ja bym ci za to w*****ł ty *****ysynu
Nosiłem wodę Sercom, rusz Jimson głowę
Na takiej bibie tylko ty piłbyś pizdo wodę
Jak to miałeś tam grać na najbie
Na scenie nie było kompa jakbyś koncert dał na Skype'ie
Smarki mówił mi, że chciałeś tam grać za friko
Pewnie tylko po to by stać przy nas i klaskać cipo

Leję na twój diss psie
Ty i ***** mnie obchodzi, co mówił Weber on wie, co o nim myślę
Ty ruchasz pannę, weź się bujaj ośle
Każdy wie, że zamiast cipki wolisz wkładać *****a w toster
Moich fizycznych CV 4 czy 5 tam będzie
W ogóle, po co w jednym miejscu śpiewasz jak 52 Dębiec
Dwumetrowe cwele komedie idźcie grać
Jak Bober kucnie wyglądacie jak Flip i Flap
Jasne, że mam miękkie włosy na jajach, co za pajac
Jak ci stoją to znaczy, że se golisz jaja
Co mnie obchodzą twoje hity, masz downa zjebie
Ty bądź u Dre, ja i tak będę srał na ciebie
Jimson kundel hał-hał psie
W*****laj dziewiczego *****a Bobra i pedigree pal
Refrenem żeś zbłaźnił się tylko *****o
Po co bym ciął twoje słowa jak moje własne cię niszczą cipko
Chcę lecieć jak Eis, to rób mi loda
Jak ściągam gumę mojej ekipie możesz possać kule
Jesteś jak wiśnia przed drylem
Powinieneś dostać dziurę, w ogóle daj jakiś kontrargument
Nie masz gry ja z grą mam dumę chcę wziąć ją dureń
Wziąć moją dumę ty moje flow go zapozna z bólem
Na forum zrobiłeś se hejt netowy
Roboczy zamiast żył masz ***** światło w obieg
Jimson cwelu hasa ten bit
Na tym bicie twoje flow byłoby żywe jak Pac albo Big
Będziesz krwawił, ten diss cię bezsprzecznie zabił
Koledze powiedz, że fajnie, że się przedstawił
Psie po ***** puściłeś z pyska w piątek tyle piany
Lepiej wracaj do wanny ciąć się żyletkami
Idę idę idę idę idę na wyprawę,
Na nocną wyprawę, na rynku zabawę,
Idę idę idę idę idę na wyprawę,
W mieście gdzie stoi Wawel,
i zadymy są krwawe,
Jest masa tajniaków
I Labrador jest nawet
Są ludzie zajebiści,
Ale i mendy plugawe
Ja nie z tych co piją banie,
popijając przy tym kawę
Wszędobylski Bosski,
Może czasem pali trawę.

Ide ide ide ide ide na wyprawę,
idę idę idę idę idę na wyprawe,
Lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
Płynę płynę płynę płynę płynę na wyprawe,
idę idę idę idę idę na wyprawę,
lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
płyne płyne płyne płyne płyne na wyprawę,
bo na nocnej wyprawie bardzo dobrze się bawie.

Moje drinki zawsze są mocnę,
Jak zamulisz - poczęstuje Cię koksem,
Trzecia część wyprawy nocnej,
Wypij za lepsze jutro - i za tych co nie mogą,
Jak się bawię - to się bawię hardcorowo,
Firmowe słowo pada wszędzie,
JP słychać na koncercie,
Będzie co będzie
[Będzie co będzie]

Ide ide ide ide ide na wyprawę,
idę idę idę idę idę na wyprawe,
Lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
Płynę płynę płynę płynę płynę na wyprawe,
idę idę idę idę idę na wyprawę,
lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
płyne płyne płyne płyne płyne na wyprawę,
bo na nocnej wyprawie bardzo dobrze się bawie.

Nie wiem co się dzieje, ja się chyba już starzeje
kluby otwierają geje, cyperpunki,
I królewny odstawiają beznadzieje,
Snobistyczne towarzycho to nie moi przyjaciele,
I zatrute lane piwo które poczujesz w niedziele,
Tak jak bóg by Cię pokarał,
Czy zostajesz dziś w kosciele?
O Aniele
[O Aniele]
Tak się kończy trzecia wyprawa nocna,
Firma JP.

Ide ide ide ide ide na wyprawę,
idę idę idę idę idę na wyprawe,
Lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
Płynę płynę płynę płynę płynę na wyprawe,
idę idę idę idę idę na wyprawę,
lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
płyne płyne płyne płyne płyne na wyprawę,
bo na nocnej wyprawie bardzo dobrze się bawie.
już nie dla ciebie świeci moje słońce
już nie dla ciebie ta gorąca kąpiel
znajduję cię tutaj coraz rzadziej i rzadziej
i nie od ciebie mam tą nową bieliznę w szufladzie

już nie twój zapach kładzie się wieczorem na mojej poduszce
nie twoim głosem ktoś mówi mi potem 'zbudź się'
rano znów jest za mocna, ale nie twoja kawa
i nie ty mówisz do mnie mała

już nie ty

już nie moje płyty grają w twoich głośnikach
i nie moich palców twoje palce chcą dotykać
i to już nie to samo gdy już nic nie jest nasze
gdy na naszym stole stawiam tylko jedną herbatę

nie moja pralka pierze dziś twoje ubrania
nie moja walka ale twoja przegrana
nic nie jest twoje ale nic mi nie zostawiaj bo
cała ja jestem twoja nadal

to już nie ty
Mówiłem raz drugi ha milion razy
Bez białych ścieżek ekstazy dla ekstazy
Obce mi obrazy kolorowych obrazków
Więc nie mów ziom tylko bez wynalazków
Odkąd jak na pasku zawisło mi życie
Tematem tabu na pewno jest picie
Mówisz zatem idź na spacer jak nie pijesz
Dobra najchętniej razem z dżin bimem
Się żyje krótko sprawdź mą silną wolę
Jak szybko z wódką weźmiesz zimną Colę
Dawno bym poległ gdyby nie Amsterdam
Płuca mam zdrowe ty patrz jednak co
Wciąż dogadujesz ziom czymś tracisz
Przestań pierdolić podaj ten haszysz
Mam się zaszyć? mieć żonę?
Aha pozwól to żona na ten tydzień
Z tamta wziąłem rozwód

Po co Ci zioło w kieszeni czy ono tutaj coś zmieni
W około Ciebie się dzieje tyle że ho oo oo
Po co Ci piwo w tej drugiej kielni co ono zmieni?
Czy uprzyjemni Ci życie? Ja wiem ze taaaakkk

Tak tak tak nie wiesz po ci mi ta butla
To chodź bądź ze mną tu do jutra
Jak ustać w tym klubie chcąc nie chcąc
Bo na trzeźwo tu robi się gorąco
Skąd to podejrzenie o alkoholizm
Jesteś trzeźwy to spróbuj się wyzwolić
Te ziomy kilku z nich już się nagięło
A po koksie zbiera im się na szczerość
To dziwne piłem i zbierana jest piątka
Na trzeźwo tych ludzi nawet bym nie poznał
Nie mógłbym patrzeć na te małolatki
W końcu mam żonę podryw to dla mnie oldschool
A powrót prześpisz na wpół żywy
po takiej ilości nie ma co się dziwić
Widzisz to przecież nie jesteś ślepy
Powiedz mi teraz jak ja mam tu nie pić?

A po co ci to piwko? A po co ci ta lufa?
Rudej po co ci to wszystko?
Spróbuj bez tego tera
uwierz po co ci to piwko? a po co ci ta lufa?
Rudej po co ci to wszystko?
Alkohol szkodzi zdrowiu

Po co Ci zioło w kieszeni czy ono tutaj coś zmieni
W około Ciebie się dzieje tyle że ho oo oo
Po co Ci piwo w tej drugiej kielni co ono zmieni?
Czy uprzyjemni Ci życie? Ja wiem ze taaaakkk

Pod czas pracy nad płytą myślałem
Po chuj mi piwo? mam talent
Cztery miesiące nie piję i nawet super wspaniale
Jest tak jak chciałem
Nieprawda kurwa w sumie od dawna
Śnią mi się czekoladki z rumem
Nie pozwala mi zdrowie kiedyś wam opowiem
Póki co moja wątroba ma ksywę pumeks
Ziomek jak mam przetrwać te gadki
Moje kochanki mówią do mnie jakby
Moim marzeniem było dotkać prawdy jądra
Ja tylko chcę je opróżnić dobra?
Wiem trzeba wysłuchać jakby zerżnąć
I weź tak kurwa siedź z nimi na trzeźwo
Chciałbym urwać się wyjść po piwo
Bo jedyne co muszę wydłużać to cierpliwość
Aha ha taa...czas znaleźć kogoś na stałe?
Praktik tyle zmieniło się odkąd ostatni raz
Nawijałem na Twoim bicie jakiś czas temu

Po co Ci zioło w kieszeni czy ono tutaj coś zmieni
W około Ciebie się dzieje tyle że ho oo oo
Po co Ci piwo w tej drugiej kielni co ono zmieni?..
Czy uprzyjemni Ci życie? Ja wiem ze taaaakkk
Uważaj człowieku kto po drugiej stronie stoi
Bo wszędzie wuchta gnoi, kurwa fałszywych ludzi
Którzy chcą się dobrać do twojego gardła i udusić
Ej, nie bądź naiwny, słuchaj, nie ufaj wszystkim
Bo twoje nieszczęście dziś jest pokarmem dla innych
Dzisiaj robią krzywdę jutro udają niewinnych
To ludzie o dwóch twarzach, bez charakteru, zasad
Umieją manipulować, wiedzą, kiedy się wycofać
Nie bądź podejrzliwy, lecz mniej oczy dookoła
Dziś najlepszego kumpla możesz mieć za wroga
W każdym człowieku trochę diabła trochę Boga
Więc uważaj z kim rozmawiasz, komu podajesz rękę
Nie chwal się wszystkim, jak dziecko wszystkim
Tak jak przed psami trzymaj język za zębami
Zazdrość nie ma granic, są tacy co mogą zabić
Ludzie dziś jak lisy, jak wilki, jak hieny
Niejeden sfiksował dla pieniędzy i kariery
Frajery ci co w tym bólu szczęścia szukają

Uważaj! uważaj! kto po drugiej stronie stoi
Bo nie każdy, nie każdy, kto obok jest w porządku
Dobra mina do złej gry zaufanie budzi
Nie bądź naiwny, to o ludziach dla ludzi
[tylko tekstyhh.pl]
Uważaj! uważaj! kto po drugiej stronie stoi
Bo nie każdy, nie każdy, kto obok jest w porządku
Dobra mina do złej gry zaufanie budzi
Nie bądź naiwny, to o ludziach dla ludzi

Stoję pod blokiem i rzucam okiem
Konfidenci patrzą z okien, czają co się dzieje
To ci, którym na co dzień mówisz - dzień dobry
To im przeszkadzają na ławce przy browarze
Łyse głowy, tatuaże, zaraz zobaczycie
Tak, zaraz wam pokażę, zaraz dzwonię po policję
A my - dzwoń sobie, dzwoń, no co przyjadą
Spiszą i odjadą, zazwyczaj tak się kończy
Wielu wiele traci przez swoją naiwność
Niejeden się bogaci na twym zaufaniu
Nie bądź za dobry, bo poczujesz jak w [?]
Ty uśmiechasz się do mnie, podchodzisz, podajesz rękę
Jak najlepiej życzysz, po oczach widzę - szydzisz
Nie umiesz żyć w zgodzie, być szczerym, no powiedz
Przed chwilą ze mną piwko piłeś teraz dupę rąbiesz?
Szacunek za szacunek, frajerstwo za frajerstwo
Życie dało mi kolejną lekcję - spadaj, znać cię nie chcę

Uważaj! uważaj! kto po drugiej stronie stoi
Bo nie każdy, nie każdy, kto obok jest w porządku
Dobra mina do złej gry zaufanie budzi
Nie bądź naiwny, to o ludziach dla ludzi

Uważaj! uważaj! kto po drugiej stronie stoi
Bo nie każdy, nie każdy, kto obok jest w porządku
Dobra mina do złej gry zaufanie budzi
Nie bądź naiwny, to o ludziach dla ludzi

Uważaj! uważaj! kto po drugiej stronie stoi
Bo nie każdy, nie każdy, kto obok jest w porządku
Dobra mina do złej gry zaufanie budzi
Nie bądź naiwny, to o ludziach dla ludzi

Uważaj! uważaj! uważaj! uważaj!
Uważaj! uważaj! uważaj! uważaj!
Ja ci pokażę jak smakuje ten syf
Polskie dissy nie smakują jak prawdziwy bit
Wchodzisz do rapgry tylko ostrożnie
O nas dowiesz się z gazet, nie wyczytasz tego z książek
Podwórko powie ci w którym bloku mieszkam
A skąd wiedzą? bo kurwa jestem tu od dziecka
Kolo w sklepie powie ci co lubię pić
Szafa jaki kolor lubię, a dziewczyna eee
Ludzie na koncertach ile wydałem płyt
A moje wyro i Play'ak gdzie kocham gnić
Ja ci pokażę wersy, które mogą pozamiatać
Wszyscy ręce do góry, to jest napad
Nie musisz się już skradać, ja wjechałem bez ogródek
Moja linijka to mistrz świata, twoja to baba z chujem
Już się nigdy nie poczujesz tak jak przedtem
Co wieczór musisz włączyć tę płytę przed snem
Pokażę ci obrazy lepsze niż Michał Anioł
Ja ci pokażę nawijkę i życie z pasją, ej

Chcesz czy nie chcesz tak czy siak ci rap pokażę
W studiu z tekstem czy bez, chwilę banger jest solarzem
Wiesz ja mam to coś, nikt mnie tego nie uczył
A te rymy to deszcz, który kończy czas suszy
Spodziewaj się powodzi ziom i to nie będzie klęska
WWA ulicy sztuka tłusta jak ser Rubensa
I ten sam wokal co słyszysz na bicie
Plus prawdziwe historie, które pisze nasze życie
Ja wam pokażę, ty czytaj JWP
Siła nie w rynkowych chwytach lecz w solidnej nucie
Moim azymutem szyld nie tylko ten w samarce
W walce o lepszy byt mam ten spryt i mocne punche
Tak to wygląda Bez Cenzury od nas prawda
To nie bezsens, bzdury, każdy wers to udowadnia
Nie ściszaj radia tylko daj to głośniej
Dzięki takim jak my wiesz, że rap w siłę rośnie

Ja ci pokażę wersy wybuchowe jak dynamit
Zwijaj swój kramik, teraz Onar cię karmi
Z sąsiedztwa historiami brudnymi jak te podwórka
Orginalnymi jak ta kurtka, weź stój
Ja ci pokażę jak wraca się z zaświatów
Jak nawinął Ciech witaj w krainie chujowego rapu
Gdzie w chuj wack'ów próbuje się panoszyć
Zamiast pisać dobre wersy kupują dobre prochy
Zamiast pisać punchline'y, piszą - jestem fajny
A są sztuczni i sztywni jak kurwa Barbie
Ty się zajmij lepiej swoją lalką
Uważaj, bo jak ją przygryziesz wyleci przez balkon
Ja ci pokażę słowa celne jak snajper
Się wpierdolę i rozjebię całą twoją bajkę
Zrobię bajzel na planie twego klipu zobaczysz
Się wyluzuj, bo wyglądasz jakbyś połkną patyk
Zero gestów, ideologie, ale łapczywi
Zdemaskuję was i się okaże kto jest fałszywy

Ja ci pokażę jak smakuje ten syf
Ludzie na koncertach
Podwórko powie ci jak smakuje ten syf
Wszyscy ręce do góry
Ja ci pokażę jak smakuje ten syf
Ludzie na koncertach
Podwórko powie ci jak smakuje ten syf
Powie ci
[Cira]
Małolaty i starszyzna, bataty i szarzyzna
browaru kraty na boiskach to był klasyk przyznaj
pizgam jak opętany latami dzieciństwa
freestyle nad ranem i graby na gramofixach
gry: dwa odbicia, siódemki, jedno podanie
bojo na zwierzyńcu i meczyk, pozamiatane
talenty z tamtych lat, talenty rodem z filmu
teraz podłe patenty, alimenty i delirium
pilnuj się dzieciak, łatwo przechylić szalę
przepowiednie-bumerangi na bani zrobiły szaber
żaden z tych, co kozaczyli najbardziej
nie wychylił się na prostą, mówi o nowym starcie
łapcie czas, który ze wszechmiar ogarnia
kiedyś małolaty a dziś stara gwardia
łapcie ten czas, który nas dokarmia
kiedyś małolaty, a dziś stara gwardia

[Miuosh]
nie muszę wciskać rewind, przewijać żeby o tym wiedzieć
zlepek bloków i ludzi wokół z tradycją jak Wedel
to samo w innej butelce, moja ławka, moje miejsce
siedzę, ta sama gadka, dla nas Ronaldo był tylko jeden
reszta się zmienia, chuj że mieliśmy marzenia zawsze,
ręce opadają jak powieki po flaszce
każdy bierze wdech kaszle - ja wypluwam słowa
inni mieli mieć łatwo bo to ja chciałem rapować
od nowa od rana to samo, no chyba że masz na noc
ci z tamtej ławki rzadko się rozpoznają
werwę z nas wycisnął zajob
nie ważne gdzie chciałeś dobiec - ciągle w boksach trzymają nas
czas nie staje jak u Bisza, pogoń to zwyczaj
wyciągnij ręce i chwytaj daje ci ten chłód
to co przeżyłeś czasem znika, na pustych ulicach,
Katowice, ludzi widzę, chce pamiętać takie życie tu

[Hukos]
Magia liczb, 23, chciałem być jak Jordan.
Miałem talent, ale do wódki i jointa.
Ilu zmieni czas w Adamów Miauczyńskich?
Ilu z nas, mimo braku szans ma geny zwycięzcy?
Tyle różnych dróg, nawet nie ma dokąd pójść,
na każdej z nich stare ślady naszych stóp.
Maciek był skurwysynem, dokuczał mi w podstawówce.
Przestał, jak dostał w pierdol na męskiej solówce.
Spotkałem Anię, najlepsze cycki na osiedlu.
Widzę- piękni ludzie starzeją się bardzo brzydko.
Za blokiem boisko powoli zarasta trawa.
Jak było za dzieciaka, przy kielichu wracam.
Wtedy widzę wyraźnie jesteśmy zwierzętami.
Walczymy o mieszkanie, pokarm, dostęp do samic.
Wiatr zmian na lepsze rzadko wiał w naszą stronę.
Uwikłani w historię, pokolenie stracone.

[Onar]
Słyszałem Miuosh o tym tysiąc zwrotek, sam napisałem kilka,
wiem chłopie, mija czas i nie smakuje już tak przyjaźń,
smak się robi gorzki, zostaje zgaga,
żeśmy dorośli, gadka między nami sztuczna jest jak Lady Gaga,
nie chcę tego a-a, bo z czasem widzę dalej,
do ucha puste "Bla-Bla", to nie ja zostałem
na ławce pod blokiem, w sercu z egoizmem,
najebany co dzień myśląc, że właśnie to jest życie,
nie tęsknią za mną tam i to jest piękne,
gdyby tęsknili znaczyłoby to, że źle poszedłem,
to nie ja się zmieniam, to świat się zmienia,
ci co stoją w miejscu szukają mnie sprzed lat - mnie już nie ma,
nie mów, że zadzieram nosa, wiem skąd jestem,
gdzie byłeś gdy był brak żarcia i perspektyw na szczęście
ja na szczęście znalazłem szczęście,
mosty płoną, jestem z tobą i pierdolę konsekwencje.
ref. [Bezczel, Sage]
Temperatura wysoka, niebo bez chmur, popatrz
Plaża, lokal, czy gruba biba na blokach
Otwórz browar, odpal blunta z ziomem
Zbij pionę to nie grzech daj się ponieść 2x

[Bezczel]
Yo, to będą grać w klubach, w tych w których ja będę chlać
Będę miał ubaw, będzie gruba rozruba to będzie fruwać
Po całym mieście całej Polsce, proszę Bezczel
Wejście ostre, zagramy koncert, tak zarabiamy mońce tu
Czterdzieści procent, wóda jedną z moich zboczeń
Ty doceń ten rap owocem pracy na codzień doceń to ziom
Jest najs tu, nastuk nas tu kilkunastu znawców
Stu piętnastu toastów, nastrój zwiastun baunsów
Mała baunsuj z nami, tequilla lansuj,
Skosztuj bruderszaftu z nami, he heej
Co złego to nie my, zawijasz z nami czy zostajesz z kolegą swym
To nie dla niego flm, dziewczęta ! temat gorący jak fiesta
Spijam z nich nektar w tekstach sprawdź tu jest tak
One, są jak zwrotki jedna, druga, następna
Ja pomiędzy nimi jak refren i chcę tak
Wyluzowany na leżaku w Miami
Oblewać nagie dziewczyny drogimi alkoholami
Z ziomami palić blunty, rapować grać w to i tańczyć
Spijać z gołych cyców słodki sok z pomarańczy
Słońce praży jak na plaży w Portsmouth
Uśmiech na twarzy, kojażysz pełen komfort
Walizki z forsą, osobisty sponsor
A w klipie lepsze dziwki niż (?)

ref. [Bezczel, Sage]
Temperatura wysoka, niebo bez chmur, popatrz
Plaża, lokal, czy gruba biba na blokach
Otwórz browar, odpal blunta z ziomem
Zbij pionę to nie grzech daj się ponieść 2x

[Sage]
Temperatura wzrasta, skurwysynu sprawdzaj
Wyjeżdżam dziś z miasta, jestem na wakacjach
Letni czas nastał, dupy pokazują ciałka
Typy się prężą, ale to nie moja działka
Ja prężę się do majka
Moje studio to moja treningowa salka
Jutro rozpoczynam dzień od browarka zimnego
Bo na dworze sauna kolego, ze mną ziomów cała banda
Dlaczego ten tego, nie wziąłem fullcapa
Napierdlala tak słońcem że aż dymi mi czacha
Nie ma co tutaj płakać, zimą dopiero jest chujnia
Więc zawijam sześciopaka i wypierdalam ze studia
Gdybyś ziomuś się wkurwiał jaki tu mamy dziś chill
Ja mogę razem z Fabułą zaśmiać ci się prosto w ryj
E!
Tak!
Skurwysynuu blaaauu

ref. [Bezczel, Sage]
Temperatura wysoka, niebo bez chmur, popatrz
Plaża, lokal, czy gruba biba na blokach
Otwórz browar, odpal blunta z ziomem
Zbij pionę to nie grzech daj się ponieść 2x
Nie nadaję się na bohatera. Życie jest walką,
ale nie chcę przedwcześnie umierać jak Malcolm.
Jak polski Żyd, warszawski powstaniec,
jak kamienie rzucone przez Boga na szaniec.
Nie wiem czy byłbym w stanie być tak twardy;
Żyć i umierać młodo w czasach pogardy.
Widziałem film Benigniego „Życie jest piękne"
i wiem, kochać innych możesz nawet w piekle.
I walczyć zaciekle o wolność i mieć cały czas
swoją godność, choć ceną jest śmierć.
Dramatyczne wybory, bo nigdy nie wiesz
co zrobisz, gdy historia zapyta o Ciebie.
Obym nigdy nie musiał przechodzić tego testu
i znał te historie tylko z filmów i lektur...
Dziś oddycham wolnym powietrzem
i składam hołd i zapalam świeczkę.

Ref.
Zanim cały ten świat nam się przeje,
a jesienny wiatr rozwieje nadzieje:
Jestem dobrej myśli i śmieje się
ŻYCIE JEST PIĘKNE -
niech co ma dziać - dzieje się

Widziałem na własne oczy pola śmierci w Kambodży.
Można zwątpić czy kierował tym jakiś plan Boży?
Dziś stoi tylko pomnik, a w nim nagie czaszki -
symbole zła - jak las w Katyniu i brama w Auschwitz.
Niepojęte jakie demony budzi wojna.
Nadzieja w człowieczeństwo spalona w krematoriach,
zasady rozmyte przez fale jak wzory na piasku.
Jak żyć w świecie w którym rządził absurd?
Zło czai się w zakamarkach duszy,
zmienia się tylko forma, historia nie uczy.
Jak uwierzyć znów, że życie może być piękne
i dalej wspinać się, choć z obawą i lękiem?
W bardzo mroźny poranek pisałem tą piosenkę,
gdy największa ciemność zwiastowała jutrzenkę.
Po chwili ujrzałem wschód słońca nad Kilimandżaro
i patrzyłem na świat znów z wiarą.

Ref.
Zanim cały ten świat nam się przeje,
a jesienny wiatr rozwieje nadzieje:
Jestem dobrej myśli i śmieje się
ŻYCIE JEST PIĘKNE -
niech co ma dziać - dzieje się / x2

Ref.
Zanim cały ten świat nam się przeje,
a jesienny wiatr rozwieje nadzieje:
Jestem dobrej myśli i śmieje się
ŻYCIE JEST PIĘKNE -
niech co ma dziać - dzieje się.

Jestem dobrej myśli i śmieję się. / x6
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo