Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ja ci pokażę jak smakuje ten syf
Polskie dissy nie smakują jak prawdziwy bit
Wchodzisz do rapgry tylko ostrożnie
O nas dowiesz się z gazet, nie wyczytasz tego z książek
Podwórko powie ci w którym bloku mieszkam
A skąd wiedzą? bo kurwa jestem tu od dziecka
Kolo w sklepie powie ci co lubię pić
Szafa jaki kolor lubię, a dziewczyna eee
Ludzie na koncertach ile wydałem płyt
A moje wyro i Play'ak gdzie kocham gnić
Ja ci pokażę wersy, które mogą pozamiatać
Wszyscy ręce do góry, to jest napad
Nie musisz się już skradać, ja wjechałem bez ogródek
Moja linijka to mistrz świata, twoja to baba z chujem
Już się nigdy nie poczujesz tak jak przedtem
Co wieczór musisz włączyć tę płytę przed snem
Pokażę ci obrazy lepsze niż Michał Anioł
Ja ci pokażę nawijkę i życie z pasją, ej

Chcesz czy nie chcesz tak czy siak ci rap pokażę
W studiu z tekstem czy bez, chwilę banger jest solarzem
Wiesz ja mam to coś, nikt mnie tego nie uczył
A te rymy to deszcz, który kończy czas suszy
Spodziewaj się powodzi ziom i to nie będzie klęska
WWA ulicy sztuka tłusta jak ser Rubensa
I ten sam wokal co słyszysz na bicie
Plus prawdziwe historie, które pisze nasze życie
Ja wam pokażę, ty czytaj JWP
Siła nie w rynkowych chwytach lecz w solidnej nucie
Moim azymutem szyld nie tylko ten w samarce
W walce o lepszy byt mam ten spryt i mocne punche
Tak to wygląda Bez Cenzury od nas prawda
To nie bezsens, bzdury, każdy wers to udowadnia
Nie ściszaj radia tylko daj to głośniej
Dzięki takim jak my wiesz, że rap w siłę rośnie

Ja ci pokażę wersy wybuchowe jak dynamit
Zwijaj swój kramik, teraz Onar cię karmi
Z sąsiedztwa historiami brudnymi jak te podwórka
Orginalnymi jak ta kurtka, weź stój
Ja ci pokażę jak wraca się z zaświatów
Jak nawinął Ciech witaj w krainie chujowego rapu
Gdzie w chuj wack'ów próbuje się panoszyć
Zamiast pisać dobre wersy kupują dobre prochy
Zamiast pisać punchline'y, piszą - jestem fajny
A są sztuczni i sztywni jak kurwa Barbie
Ty się zajmij lepiej swoją lalką
Uważaj, bo jak ją przygryziesz wyleci przez balkon
Ja ci pokażę słowa celne jak snajper
Się wpierdolę i rozjebię całą twoją bajkę
Zrobię bajzel na planie twego klipu zobaczysz
Się wyluzuj, bo wyglądasz jakbyś połkną patyk
Zero gestów, ideologie, ale łapczywi
Zdemaskuję was i się okaże kto jest fałszywy

Ja ci pokażę jak smakuje ten syf
Ludzie na koncertach
Podwórko powie ci jak smakuje ten syf
Wszyscy ręce do góry
Ja ci pokażę jak smakuje ten syf
Ludzie na koncertach
Podwórko powie ci jak smakuje ten syf
Powie ci
[Młody M]
Spójrz na nas zobacz co się dzieje dookoła
tu wkurwienie daje siłę której nie zmierzysz w newtonach
Kilka setek dziennie tak toczy się historia
zgorzknienie i żal których nie przynosi szkoła
Odpalam papierosa ziom też nic nie mówi
wypuszczam dym i patrze jakbym chciał z niego wróżyć
To na nic panie proszę dodaj mi odwagi
abym mógł zmieniać to z czym nie umiem sobie radzić
Agresja stres pośpiech wciąga życia szybkość
pieniądze wymagające suki nie bistro
Nie poczujemy ulgi bo chcemy mieć to szybko
choć mimo wszystko wiemy tak być nie powinno
Dziś z moimi ludźmi gramy żeby wygrać
zwycięstwami prowadzeni w kolejnych gonitwach
Nienawidzą nas wytrzymamy to na dystans
zepsucie brak ciepła my tylko chcemy wygrać

[REF]
Wiesz że chcemy wygrać
My tylko chcemy wygrać
Chcemy wygrać
My tylko chcemy wygrać

[Pyskaty]
Rzucam kośćmi w górę a czas się zatrzymuje w miejscu
widzę swe życie jakby ktoś mi miał umieścić kulę w sercu
Wiesz te kilka wersów to jak dialog szyi z liną
bo to los mi daje wybór muszę wygrać lub zginąć
Wiesz jak to jest otwierać browar o ósmej z rana
nie szukaj outsaiderów weź spójrz się na nas
Nie każdy ma sielankę w domach wielu tu ma dramat
więc nie dziw się że mój rap nie jest słodki jak ananas dla nas
Ciosy od życia są jak panczlajn
znowu kolejna moja była lada chwila chce się hajtać
To nie historia z brukowca o gwiazdkach na dnie,
zginę w walce gdy oni wolą ciąć się kablem
Żyję szybko nie spocznę ryzyko się liczy
gdybym chciał zasnąć wybrałbym poduszkę w kierownicy
I tylko moi bliscy wiedzą co jest grane
dzięki wam to nie jest mój testament Amen

[REF]
Wiesz że chcemy wygrać
My tylko chcemy wygrać
Chcemy wygrać
My tylko chcemy wygrać

[Ero]
Żeby wygrać zdarza mi się igrać z ogniem
są tu skazani na sukces z resztą widać po mnie
Ziomuś już jako plemnik wiedziałem że chcę wygrywać
dziś gram rap dla dzielnic i fanów stale przybywa
Chyba znasz to fortuna kołem się toczy
dziś trafie wszystko na czysto a jutro wszystko umoczysz
I chuj to tylko pieniądz a pieniądz to rzecz nabyta
gorzej jak przez głupotę sobie biedy napytasz
Znów słyszę kiedy ta płyta wkrótce ziom nie jedna
tylko nie bądź głupcem i weź jej nie przegraj
Pnę się po szczeblach i szanuję to co mi dane
nauczały mnie osiedla wiem co znaczy przejebane
Muszę wygrać wy grać nie umiecie
los to bestia chytra gdy gram na dużym becie
Ale się nie poddaję porażka mnie nie zraża
wiem że wyrwę to co moje jak dziś kartkę z kalendarza
Ref.:
Powiedź po co się lampisz
Nie gap się
Powiedź po co obcinasz
Nie gap się x4

[Kris]
To jest jak poker, obrzucasz mnie wzrokiem
Spojrzenie głębokie, na twarzy pełen joker
Chyba mam tą kartę, którą chciała byś mieć
Chcesz to weź
Tylko zamiast patrzeć powiedź mi choć cześć
Ja nie gryzę
Chyba, że dasz mi na to wizę
Jak widze chcesz przekroczyć tą granice
I to ze mną czujesz się pewną
To podejdź bliżej, a marzenia się spełnią

[Doniu]
TeOeLIU na chodniku co dzień pełnym trików
Mierzymy się od A do Z
Wymiana spojrzeń to jak tenisowy set
Ej grasz bo czuje twój wzrok
Może zrobisz w końcu pierwszy krok
Dziewcze zabierz się za polowanie
Skończ z tym naiwnym obcinaniem

Ref.

[Doniu]
Dziesiątki ciał, wieczór klub
Na parkiecie trąbik dalej jak lód
Zimna Mona Lisa
Wylał bym na nią tekile, potem zlizał
W rozmowie jednak jak na dłoni
Jej facet w domu i ostre rogi
Nie, nie, nie gap się już więcej
Wole takie co mają wolne ręce

[Liber]
Co z tego, może jesteś fajna
Patrzysz na mnie jak na Frankensteina
Moja 626 możesz do niej wleźć
Ci pokaże jaka piękna jest wieś
Co, nie chcesz?
Znam fajny ciemny zaułek
Pewnie nie chcesz jeździć autem bez półek
Tak czułem, że nic nie będzie z tego
Obróć się w drugą stronę, życzę ci najlepszego

Ref.

[Kris]
W małym mieście kwiaty kany kwitną
Ja raz do roku jak widmo pojawiam się za wydmą
Za chwilę z ekipą stąd zniknę
Moja banda odwiedzi twoją impre
Za nami idzie skandal jak za Larym Flintem
Patrzysz na nas jak rasiści na Kunta Kinte
Po co, pozwól nam wejść i nie pytaj dokąd
Będzie spoko tylko ręką zasłoń oko

[Liber]
Tłumy się tłoczą na chodnikach w Obornikach
W pogodę uroczą te ulice już mnie niczym nie zaskoczą
Nie jestem uczniem, gęby słyszę darcie huczne
Wpadłem na jakąś alkoholową ucztę
Nie patrz się menelu bo będziesz miał nauczkę
Za to, że obcinasz, przeginasz tej na pinach
Prężysz się jak Popeye, który wpieprzył szpinak
Już nie będziesz się zaczynał
Po dwóch ciosach zginał

Ref. (2x)
1. [Głowa]
Tam na lewo gość sobie grubo pozwala
Ledwie usiadł w loży już rzyga do pokala
Jakaś panna przywala typa na parę setek
Ktoś przy barze wspiera mentalnego kalekę
Ja nic nie wiem, idę przed siebie, zaraz odlecę
Ziomuś klepie bletę będą tańce na parkiecie
Stan swój tłumaczę na ucho mojej kobiecie
Nie piłem od dawna, ej, kłamiesz przecież
Odjazd tak po tablecie, a tylko decze
Piję ile wlezie, rano kaca wyleczę
Ziom wyjebał lepe, vip oblał go drinem
Ten co chwilę wcześniej podrywał mi dziewczynę
Spawacz do pokala na loży uderzył w pimę
Kozaczył przed wejściem, z bramką wbił się na linę
Śmieszne i tragiczne przypadki jak dajesz w szyję
Daj mi jeszcze chwilę zwiniemy się za godzinę

Ref.
Nie mogę chlać, ej barman gdzie jest wóda
Chcę trzeźwy być, może dzisiaj się uda
Miałem już wyjść, godzinę temu
Ale mogę jeszcze zostać, nie ma problemu

Nie mogę chlać, ej barman gdzie jest wóda
Chcę trzeźwy być, może dzisiaj się uda
Miałem już wyjść, godzinę temu
Ale mogę jeszcze zostać, nie ma problemu

2. [Wężu]
Nie mogę chlać, ocknąłem się na jakiejś kanapie
Łapię telefon który jak na złość traci zasięg
Przy barze pijane twarze rozdwajają się
Korytarzem na parkiet muzyka prowadzi mnie
Nakręcone dupy dwie przytulają się w rogu
Inne ocierają się, dzisiaj ciebie zabieram do domu
Wsiadamy do samochodu w szybach migają światła
W zwolnionym tempie radiowóz patroluje ulice miasta
Neony i asfalt jak bym był w Las Vegas
Ja, ona i taksa, ezetem przemierzam
Od placu żołnierza, gdzieś przez woja pola
Jedziemy do studia, tam mamy wszytkiego ponad
Wjeżdżamy na toast, odpalona konsola
Dawaj beat, jeden, drugi, trzeci, zawijamy joya
Jak w "nie mów mi" na remixie z 2002
Od wtedy do dziś podobno nie mogę chlać

Ref.
Nie mogę chlać, ej barman gdzie jest wóda
Chcę trzeźwy być, może dzisiaj się uda
Miałem już wyjść, godzinę temu
Ale mogę jeszcze zostać, nie ma problemu

Nie mogę chlać, ej barman gdzie jest wóda
Chcę trzeźwy być, może dzisiaj się uda
Miałem już wyjść, godzinę temu
Ale mogę jeszcze zostać, nie ma problemu
[Widzisz zawsze jest to na co liczysz, więc weź resztę wycisz i posłuchaj tego]

I:
Kiedy słyszę taki werbel,
że aż zatyka mnie w uszach,
do bitu podejdę nie musi nikt zmuszać,
liczę na te bębny nie na miesięczny utarg,
uważasz się muzykiem odnajdź te dźwięki w nutach.
Za przester, gdzie dusza tu serce porusza za luz,
na Bałutach,
za ten cud, błogi stan.

II:
Kiedy widzę takie żarcie, że żołądek wywraca,
ślina z językiem, poza mordę wykracza,
oliwki, sałata, winegret i pomidor, ser feta, cebula,
tego zjem każdą ilość,
żarcie króla,
to bigos, kapusty kilogram, za ten zapach i smak,
co wciąż w siebie pcham.

III:
Kiedy mam stare buty czuję komfort na nogach,
to tak jakbym dostał numer lotto od Boga,
stary, czyli oldschool, albo inaczej retro,
wtedy czuję luz pełen na wypasie biegnąc,
HipHopu esencją,
prostota i funk,
widząc taki but tutaj wciąż myślę jako fan.

IV:
Kiedy słyszę taki dźwięk,
to go myślę znajdę.
Grzebię po winylach, chcę mieć wszystkie te sample,
ja przeniknę gdzie masz te winyle daj moment,
za czarnymi płytami przejdę każdy kilometr.
Przyłóż termometr sto stopni na kark,
byle by na gramofonie w końcu wcisnąć start.

V:
Kiedy czuję, że gram, kopię bardziej niż zwykle,
z niedowierzaniem wtedy patrzę na tytkę,
w rozpalonej fifce łapię żar ten po iskrze,
wybacz ziom w tej chwili intelektem nie błysnę,
mam wyjście poleżeć daj jeszcze chwilkę,
nie myślę bez ciśnień, niech zniknie ten świat!

VI:
Kiedy idę spać, zwykle patrzę w kineskop,
jak mi coś nie gada to nie zasnę, miej pewność.
Tak to ten z dyslekcją, brat mam być szczery,
bedę robić Rap nawet śledząc Discovery,
przełącze giwery, szukam futbolu track,
choć po pięciu minutach zazwyczaj idę spać.

VII:
Kiedy prowadzę samochód i jadę ponad dwieście,
gdy przed każdym zakrętem pasażer czuje dreszcze,
ja nie wiem czy się zmieszcze jak szerszeń zapierdalam,
choć taka prędkość w mieście budzi najczęściej alarm,
ja się staram, uwierz tak jeździć tylko sam,
ale wciąż się zapominam,
co sprowadza mnie do dna.

VIII:
Kiedy zapach czekolady czuję, mówię sobie zostaw,
Kitkaty, M&M'sy, jak i mieszanka wedlowska, nie daje mi pospać,
przez to mam próchnicę,
chuj,
nawet bez zębów będę wpierdalać słodycze,
na tony przeliczę, apetyt jaki hasz,
bo nie ma jak snickers, prince polo, mars.

IX:
Kiedy jadę do studia myślę o tym czy umiem,
tym dźwiękiem spowodować człowiek ciarki na skórze,
pośród sampli na górze, prosto z ostatniego piętra,
latam po kabinie jakby diabeł mnie opętał,
dla wariatów to sens ma, jak do Materny Mann,
tracę rozum dla tych kilku rzeczy tu każdego dnia.

[(tylko, tylko) Tylko dźwięk, który przed chwilą prezentowaliśmy na jedenastce] x5
- Tak słucham?
- Chciałbym dać Ci tę miłość której nikt nie zakłóci
platynową kolię, na metkach napis Gucci
wiem, często jestem chamem
lecz jednym słowem jest mi wybaczane.
Musisz uwierzyć, że to wszystko dla Ciebie
Ty i ja, ja i Ty, mamy siebie
jesteś mym światem, kocham błysk w twoich oczach,
jesteś moim pragnieniem,
jak mógłbym Ciebie nie kochać?
Cały mój świat to ten uśmiech, czułe gesty
Ty potrafisz sprawić, że humor miewam lepszy
wiem, że potrafię zadać ból
lecz musisz uwierzyć, że cały jestem twój
wszystko co mam, tylko ty, cały świat
miłość w moich oczach tylko tyle mogę dać
musisz uwierzyć, że pozostanę tu
nam wystarczy spojrzenie, rozumiemy się bez słów

Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go

Świecą gwiazdy nad nami, my wciąż w objęciach nocy
choć jesteś tak blisko ja wciąż czuję niedosyt
gdy patrzę w Twoje oczy - dobrze wiem, że mam szczęście
kocham cię za to, że po prostu ze mną jesteś
to jest ta miłość, kilka pięknych chwil
najpiękniejsze uczucie, wiem po co mam żyć
dla kogo żyć, dla Ciebie bije to serce
wiem, że martwisz się gdy gram gdzieś w innym mieście
jesteś mym skarbem, kocham smak Twoich ust
jesteś moim pragnieniem dlatego pozostanę tu,
pozostanę, bo odnalazłem swoje miejsce,
małe enklawe, która daje mi szczęście
wiesz, dajesz mi szczęście
dajesz mi szczecie wiesz
dajesz mi szczęście.

Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Ej bejbe ej łania
jesteś dobrą sztuką do wydmuchania
Ej kotku weź walory pokaż
bo na moje oko niezła z ciebie foka
Ej bejbe ej łania,
jesteś dobrą sztuką do wydymania
ej kotku pokaż walory
bo na pukncie dobrych cipek jestem chory

1. Ej dziecino siemasz dziewczynka
Cicha woda, cnotka niewydymka
Poznałem Cię może ze dwa dni temu
zaliczona, odhaczona nie było z tym problemu
Pytasz czemu właśnie tak kobiety traktuję?
Bo zapach dobrej cipki z kilometra poczuję
Więc testuję, eksperymentuję, kolekcjonuję
Mam sex-foto album, a tam zaliczone niunie
się wiją aż je gdzieś ukłuję
tego nie wiem,
mistrz bara bara po nim przejąłem schedę
Romantyczny Wiedeń, na chuj to wolę w domu
Łap bejbe za kabel i śpiewaj do mikrofonu
Nie zamierzam zejść z tronu, tu moje miejsce
Cipki, cipki, chcę tego jak najwięcej
Wiesz rasowy kot jednej dziury nie pilnuje
Zalicz chinke, murzynkę, turczynkę, bądź...
Wtedy poczuję, życie jest sensowne
Codziennie inna dupa rozpina Ci spodnie
One mają na to wszystko tzw. motywy
Robią najlepsze lody w fabryce algidy
Zadowolony, szczęśliwy, po co z panną na stałe być
alfonsem jal sloob tego chciałem
mieć najlepsze dziwki, być pragnieniem wszystkich
mieć na te pizdeczki...
więc pozdro dziwki
nie ważne pogoda, te pnij się w strzelbę
zmiksuję Ci pieroga

Ref. Ej bejbe ej łania...

2. Beatka, mężatka, studentka, sąsiadka
Asia, Kasia, Barbara, Dagmara
Czyjaś córka, czyjaś stara, każda szpara
prostytutka, rozwódka, każda moja ofiara
Andżelika, Dominika, Mońcia, Karolcia
Alicja, Patrycja, wszystkie pchają się na bolca
Danka, Bianka, Iwona Aldona Lidka Edytka
potężne wymiona
Aneta, Żaneta, Eustacha, Arleta
Nie ważne imiona, chcę latać po kobietach
Karolina, Kinia, chcę urabiać, wykminiać
Małgorzata, Beata i cycata Renata
czy dupiata, czy nochata,
chuj nie ważne cipka cipką, byle nie był to pasztet
Wiesz, nie schodzę poniżej jakiegoś poziomu
Chcę twoją broszkę,
Chłopaka? To ty masz w domu
Twój tata ci powiedział trzymaj się od niego z dala
On przetrzepie ci dupsko, bo gotują mu się jaja
Ty tez tak wyglądasz, jakbyś była całkiem wdziana
Dam se głowę uciąć, że uklękniesz na kolana
i, że cały sprzęt pochłaniasz, twoja cipka też pochłania
Sex to twoja mania, jesteś suka a nie niania
Pociąg do ruchania, klepać tyłki...
on widzi sens życia w niepoprawnych zachowaniach
dlatego, ej łania kocham sex i to bez ćpania
Sex jest narkotykiem ty bądź czysta do kochania
od dziejów zarania w tej muzyce rzeczą ważną
czy dasz mi swojej dupy, bo to opcja jest poważna
często dość odważna, chcę zaśpiewać ci jak bitas
Jesteś bardzo śmiała, chciałbym dziś z tobą przeżywać
mega orgazm
wybacz, ale nie kupię kwiatów,
był tylko kiosk ruchu, dokonałem gumek zakup
Dojrzała nie dzieciaku naubliżam Ci, jak Too Short
będąc tak w tobie, szeptam Ci sto sprośnych głupot
nasapie Ci w ucho, myślę że wytrzymam długo
Lubie pisać te kawałki to zaprawa na sucho
A więc moja piękna suko, chodź do mnie, weź się rozbierz,
Zdejmij moje spodnie
Weź go w rękę cudownie
jak dotknij gdzie chcesz
no wiesz, ulżyło mi
to seksistowski styl
jak jebany cool king

Ref. Ej bejbe, ej łania...

Moje dziwki, moje dziwki
Moje suki moje suki
Moje dziwki, moje dziwki
jebać dziwki, wszystkie suki...
ta onomatoPeja
Rychu Pe
Massey ta
aaj eseluka właśnie tak
jebane suki, właśnie tak
huki puki, najebki
i te kobietki, i te podnietki, i te, i te minetki...
[Ref.] :
To nie truteń Gucio chociaż ostro bzyka
Żaden czeski krecik tutaj nie przyfika
Uszatkowi wciśnie towar
Wychla Koralgola browar
Pszczółce Maji strzeli gola, no bo kolec ma do kolan
On ma cel
Opierdalać się wciąż
Jest zawsze
Po kolędzie, jak ksiądz
W łóżku wali triki sixty nighty sixty
Trzy świnki, patrz
Wszyscy inni znikli

[Sokół] :
Idę po Sró Jerzy pod Witosem,
On nie jeździ tu,
Tylko leczy się browcem
Przy nim kilka sztuk, jak zwykle robi zamęt
Dmucha im balony, z prezerwatyw
Bawidamek
Idę dalej, mignął mi
Janek pożycz ilu takich Janów na tym świecie Bożym
Janek krewi sos, wszystkim ludziom dookoła
Tylko jeden Jerzy krewi, Jankowi stara szkoła

[Ero] :
Jeż pieprzy Maje, ja pieprze beef z Wodeckim
Dziś nawet grzeczne dzieci, będą się bić po lekcji
I niech nikt, nie kpi pod szkołą, jest nie wesoło
Bo Jeż przefiskał, szatnie i wyjarał wszystkim zioło
Podobno potem, gdzieś
Nieopodal kina Jeż
Napadł na poczte przebrany za murzyna
Uciekł, bo zatrzymał tramwaj
Zrobił grinda na szynach
Był szybszy od prądu, nikt go nie zatrzymał

[Ref.] :
To nie truteń Gucio chociaż ostro bzyka
Żaden czeski krecik tutaj nie przyfika
Uszatkowi wciśnie towar
Wychla Koralgola browar
Pszczółce Maji strzeli gola, no bo kolec ma do kolan
On ma cel
Opierdalać się wciąż
Jest zawsze
Po kolędzie, jak ksiądz
W łóżku wali triki sixty nighty sixty
Trzy świnki, patrz
Wszyscy inni znikli

[Ero] :
On bywa tu i tam, krążą o nim legendy
Mówią że france z pigalaka na nim, zjadły Swe zęby
I że ma ostre plecy kaca browcem leczy
Praca, edukacja, są to mu obce rzeczy
On Pottera, uczył latać na miotle
Moczem pościł Hitlera, gdy się ten kopcił w kotle
I nie wiem ile, w tym prawdy
Słyszałem tylko plotkę
Że jako jedyny, w Polsce, latał Katowickim Spodkiem

[Sokół] :
W klubie nocnym, cała bramka furczy
Jerzy, odlał się na bar i się utarg skurczył
Kiedyś na zamkowym, trzej B-Boy'e latem
Przetańczyli z Jeżem, całą swoją wypłate
Zatem ich, dziewczyny miały potem focha
Po kolei, zaliczyły Jerzego i, jego lokal
Idę po mieście, on kima na przystanku
Jerzy Jeż, nie wiejski kulfon w Teleranku

[Ref.] :
To nie truteń Gucio chociaż ostro bzyka
Żaden czeski krecik tutaj nie przyfika
Uszatkowi wciśnie towar
Wychla Koralgola browar
Pszczółce Maji strzeli gola, no bo kolec ma do kolan
On ma cel
Opierdalać się wciąż
Jest zawsze
Po kolędzie, jak ksiądz
W łóżku wali triki sixty nighty sixty
Trzy świnki, patrz
Wszyscy inni znikli
Byłem w klubie
Danny Drumz grał funk
Wiem co mowie cały parkiet
Wpadł w szał
Chodz to nie Beat Street
Na paskach mamy nasze ksywki
Niektórzy za te ksywki
Staną z każdym do bitwy
Łatwo nas poznać
Rece na piersiach
B-boys
Jak Curtis Blow
Zawsze gotowi do wejścia
To nie Travolta
Tanczący pod Bee Gees
To toprock footwork i freezy
Styl.flow milość do muzyki
To wszystko co mamy
To wystarczy by osiagnać
To wszystko co mamy
I chodz w życiu sie potykamy
Na parkiecie jestem Bogiem
Jak PFK Kompany
Robie uprocki zaraz jest nas kilku
Chodz jeden typ gubi kroki
I wypadł z rytmu
Ok,podbijam pozniej dam mu szacunek
Teraz pokaże Ci ziom ze przy mnie
Nic nie umiesz
Tak to wyglada koncze z nim
Ide spalić jointa
Danny Drumz gra funk.
Co by tu rzec można się wściec tyle już hec o tym ten rec
Co by tu rzec można się wściec tyle już hec pora na rec
Wiedz spec że już dawno irytuje mnie ta niepoprawność
Gadką jawną gładko przeciwstawność
Rzeźbie weź mnie wysłuchaj otrzeźwiej
Notabene - Rahuene nie menel
Wokal ponad zrozumienie w plener
Zdenerwowany miernotą sprawy istotą
Sceny biedotą jak nigdy dotąd
Ktoś mi doniósł [doniu]
Że poniósł cię czar 5 minut gamoniu
Nie jesteś Bogiem! Uświadom to sobie!
Nie ma krzty boskości w tobie! To wiedz!

Już złością zaciekli ci co szybko biegli
[pierdolnął!]
Wylał się im na łeb mętlik
[Nie wolno!]
Tak powoli-ich to boli
[Szybcy w agonii chcą nas przegonić]
Ej to ma sens w ogóle??
Żegnam pośpiech czule
PRT w dwustule
Powoli w góre
W rytm lichych pociągnięć
Realnych osiągnięć nawiniętych na szpulę
Czuję jak oni ku mnie miliony dłoni
Z zamysłu by mój spokój odgonić
Wydrzeć mi go ze skroni
Umieścić mnie w chuamu toni nie będę was gonił
Dam spokój dam tempo ja i lokum
W prac toku wbrew prędkości wokół
Stojąc wokół CeDeków w amoku
Pełnych na przekór prędkości biernym

Nie nie niedogonisz mnie
Biegne wolniej ale w tym cały sens
dd dymi się im z pod dekli
łaa za szybcy się wciekli [x2]

Nie potrafię i nie chcę robić takich hitów
30 centów grzbietów zeszytów
To standard ja jarzę a garze jak Gandalf
Kto nie kuma - tu czarne na białym jak panda
Ile dałbym by zapomnieć ten skandal
Żenującego clowna Klaudia ma downa
Wszystkie chwile gdy debile te mają swe złe chwile
Ile można jak sauna??
Suczki?? Morda psie suczku!!
Naucz się od psa w łóżku kilku kruczków
Diss? Jaki diss??- reakcja normalna
Na ten poziom rapu - porażka totalna

Nie nie nie dogonisz mnie
Biegne wolniej ale w tym cały sens
dd dymi się im z pod dekli
łaa za szybcy się wciekli [x2]
Posiadam 67 593 pojazdy.
Porsche, Ferrari, Renault, Mitsubishi, Toyoty,
...... , Trabanty, Żuki, małe Fiaty i Mazdy x2

Rozbijam się po pustym mieście,
rozbijam się po pustym mieście,
nareszcie permanentnie 200,
rozbijam się po pustym mieście,
nareszcie permanentnie 200,

Wożę się tak i sobie myślę
ludzi już nie ma, reklama, ciągle śmieci.
Reklama, gówno, śmieci zostaną po nas,
gdy nasze dzieci powybijają sobie zęby bombami.
Nie róbmy sobie wstydu przed bogiem i kosmitami.
Ruchajmy się z hipopotami, kotami albo przynajmniej z prezerwatywami!
Yyyyyy... Czy nie?
Który to rok
Nakręca tłok
Ludzi głupot
Czy widzisz to.
Realny świat
Otacza mnie,
Gdzie człowiek bez wad
Nie istnieje.
Rzadko dobrze jest,
Los tu dziczeje
Uczy mnie życia problemów rejestr.
Mam swój bunt,
Wyjścia punkt,
Czuje grunt,
Choć źle jest znów.
Od chuja starań, by źle nie było,
Lepiej się żyło, zmieniło byt.
Za bitem bit, długopis, setki cyfr.
Przed czym ty tak uciekasz,
Chcesz, dają to bierz,
Biją to grzesz,
Chwyć w ręce treść
Swego życia,
Błędów mi nie podliczaj,
I znów stres,
Masz gest fortunę bierz,
I paszoł won,
Patrzę na kłopotów stos,
I widzę mój klon,
Twój klon
A gdzie schron,
Chuj z tą ideą,
Bo każdy chce wyjść na pierwszy plan,
A pomija tło,
Ja też tak mam,
Pierdolę to,
Reguły znam, walkę podjąłem,
Czy zwyciężę, jak w życiu ciężej i ciężej i ciężej, ciężej.

Tak od lat toczy się,
Dzień po dniu
By odkryć co i gdzie.
Ludzki rytm i miasta śpiew
By wiedzieć co i gdzie
Realizuje to co wiem

Tak od lat toczy się,
Dzień po dniu
By odkryć co i gdzie.
Ludzki rytm i miasta śpiew
By wiedzieć co i gdzie
Realizuje to co wiem

Zawiły tryb,
A życie jak szyfr,
Końcowy szlif,
Złamany kod to kit,
Non-stop i nikt uwierzyć nie chce,
Że fart jak tlen ulatuje z powietrzem.
Kolejny rok ucieka coś.
Dość, dość!
O litość proś,
Mówili mi, ja jako ten wredny,
A los mi zaległy, bywa przebiegły
Niby to pewne niepotrzebnie walczę,
Wytykając wciąż palcem,
Sto zmartwień tych dobrych i złych
Niby to godne,
A w sobotę miasto ma pijaną mordę
Mózgi toporne na świata euforię,
Ludzi, co z wad wysuwają teorie,
Idąc i widząc i słysząc i licząc na drugi tysiąc.
Żyję spokojnie, nie chcę przysiąc,
Że zmienię formę,
Do przodu idąc mam jakiś cel,
Do niego dążę, coś o życiu wiem,
Czy to dobrze, nie istotne,
Tak, za dniem płynie dzień...

Tak od lat toczy się,
Dzień po dniu
By odkryć co i gdzie.
Ludzki rytm i miasta śpiew
By wiedzieć co i gdzie
Realizuje to co wiem...

Tak od lat toczy się,
Dzień po dniu
By odkryć co i gdzie.
Ludzki rytm i miasta śpiew...
By wiedzieć co i gdzie
Realizuje to co wiem...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo