Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Znowu piszę w nocy, ciepłe poczucie komfortu
Nie buntuję się, odeszły gdzieś miny gniewne
Dziś spokój, trąbka w radio przecież gra tak pięknie
Patrzyłem w lustro zły na to, co widziałem
Świadom błędów, lecz wciąż wśród uczestników pędu
Tour De Życie pali rubę, taka skala
Kocie łby, krew, pot, łzy ciągle się wywalasz
Obojętne jak się starasz dobro nie wraca
Bo wcale nie jest powiedziane, że dostaniesz coś od świata
Dlatego niczego nie pragnę, jest jak jest
Cokolwiek przyjdzie jutro wezmę za dobrą monetę
Chociaż wolę uciec stąd jak najdalej
Wiesz, świat jest piękny, życie też tylko ludzie nie
Jest problem, nikt go nie widzi jest ekstra
Chodź kochanie posłuchamy jak oddycha wszechświat

Zamiast bić się z losem wolę stanąć obok
Jestem, już za mostem wiem, że kolejny mam przed sobą
Obojętny, bo niewiele zależy ode mnie
Dałem spokój, trąbka w radio przecież gra tak pięknie

Zamiast bić się z losem wolę stanąć obok
Jestem, już za mostem wiem, że kolejny mam przed sobą
Obojętny, bo niewiele zależy ode mnie
Dałem spokój, trąbka w radio przecież gra tak pięknie

Telewizja jutro pokaże nam jak
Bomby made by ludzie spadają na jakiś Bagdad
W faktach pokażą znowu śmierć z bliska
A za rok wymyślą i kamerę zmieszczą w pociskach
Poznałem zasady gry, mam dość - ja odpadam
Nie chcę tego, a ktoś wciąż próbuje mnie zabawiać
Bój się, nowości kupuj, chodź jak po sznurku
A świat wychowa sobie pokolenie głupców
Wolę oglądać chmury, słuchać gwiazd
Wolę słuchać oddechów ulic w sercu pięknych miast
Wolę spacer po Nibylandii z nią za rękę
Wolę uciekać na oczu jej oceany bezkresne
Szczęście znajduję blisko jest w środku
Ja szukałem długo, ale w każdym kryje się ten skarb
Problem, rozwiązanie trzymam w rękach
Chodź kochanie posłuchamy jak oddycha wszechświat
Pójdźmy dziś wieczorem do Knajpy Upadłych Morderców,
Wypaliła się naiwność, nie gadajmy o szczęściu.
Weźmy stolik w kącie sali, będziemy na swoim miejscu,
Tacy jak my już nie siadają w przejściu.
W tej knajpie nie gra orkiestra, wszystko jest inne,
Piwo pachnie dzieciństwem, a czas biegnie tu szybciej.
Biegnie czas na miłość, gdy w oczach tylko zaraza,
Jej definicja postać iksa w naszych równaniach.
Ja i Ty wiemy już, ten świat nie działa,
piękne dusze są zamknięte, w brzydkich ciałach.
Nie wskazujmy innych, zżółkłym od papierosów palcem,
historię piszą zwycięzcy, tak było zawsze.
Trzeba czasu by zrozumieć, bardzo lubię milczeć z Tobą,
oni z byt wielką wartość nadają słowom.
Jedno co wiemy na pewno, to są dwie strony lustra,
W knajpie upadłych morderców doczekamy jutra.
Ta.Pasja.

I powiedz mi czy wciąż go kochasz?
Gdy wiesz, że nic nie jest takie jak chcesz.
I nie będzie już jak chcesz by było.
I teraz gdy już wiesz, że on nie jest tym kim chcesz.
Czy wierzysz w miłość?
I gdy poślą go do piekła niech płonie
I nim lawa strawić go zdoła,
To czy skoczysz za nim w ogień
Lub chociaż pójdziesz by mu otrzeć pot z czoła?
I gdy upadnie to będziesz przy nim zawsze?
Nawet mimo zdania tłumu, cóż.
I wciąż będziesz z niego dumna,
Gdy wiesz, że on dziś chla na umór znów.
A kiedy pójdzie na dno i zdasz sobie sprawę, że już nie ma szans
To czy pójdziesz za nim w bagno
Czy raczej odejdziesz tak jak Eva Hart?

Wiem, że wymarzyłaś przyszłość mu,
Nie szukaj winnych na przymus.
To złośliwy los zniszczył wszystko znów,
Gdy on obrał inny azymut.

Patrzysz jak podąża dziś za pasją,
Mówią, że to dziwki, koks, melanż.
Do celu dojdzie jeden z nich na sto,
Najczęściej ci co przyszli coś sprzedać.
I wiem, że to łamie ci serce,
Gdy szukasz go przy niedzielnym stole.
Bo chcesz dla niego czegoś więcej niż ,
Kac, depresja i zmarszczki na czole.
Czujesz z nim ból i radość,
Czujesz moc i słabość,
I choć nie dorósł do twych marzeń,
Czy jesteś z niego dumna, co mamo?
Jeśli patrzysz na realny świat
Założę się że nie widzisz tego to co ja
Bo ja spalony nie tylko po solarium
Tutaj słońce z rapu jest moją dozą valium
I tu nie chodzi jak zielone palisz worki
To stan umysłu, co jest blisko Kalifornii
Na fali zbrodni jaką jest świat dokoła
Ja patrzę w niebo, o nic nie wołam
Szkolni hipisi co żyli (czym?) Woodstockiem
Oglądają tylko czasem mój chód z okien
Ci byli luzacy pracują w kancelariach
I czasem pokazują mnie palcem – „wariat”
A ja pod, czasem na powierzchni
Nie wywarzam drzwi, robię tylko prześwit
Tu kilka przecznic nazywam swoim domem
I choć bloki szare, dla mnie pastelowe
Zanim zacznę robić o tym kilka notatek
Jeśli klaśniesz w dłonie podam Ci łapę
Nie szczekam, zostawiam to politykom
Idę do słońca, niekoniecznie z motyką

I kiedy to piwko sączę
Mam tylko drobne czy grubszą forsę
Zaczynam czy właśnie kończę
Wciąż jestem spalony innym słońcem
Siedzę tu i liczę mońce
Bo jakiś lamus dziś odwołał koncert
Panuje chłód ale bity mam gorące
...spalony innym słońcem

Mój kumpel powiedział mi: „jak to robisz?
Jak tak łatwo możesz się z tym godzić?”
Trzeba się urodzić z tym, kwestia podejścia
Przecież znasz ten numer, ile potrzeba do szczęścia
Bo mieszkam jeszcze w rodzinnym gnieździe
Wynajem? Nie chce, własny kąt to lepsze
Poczekam, odetchnę, ale nie wszystko na raz
Start starym meblem, potem Buckingham Palace
Nic od zaraz, wiem że Ty byś tak chciał
I tu właśnie jest ta różnica światła
Nie ponaglam, bardziej w stylu lay low
Inne słońce pali moją codzienność
I wiesz co, radze nie patrz za ocean
Bo reszta zależy od punktu odniesienia
Zdrowie się ma, ważniejsze od stanu konta
Nad 2Cztery7 wisi jakaś klątwa
Nie poddam się, jest tu Mes, Pjus mój człowiek
A słońce? Sam wybierz jak ma świecić Tobie

I kiedy to piwko sączę
Mam tylko drobne czy grubszą forsę
Zaczynam czy właśnie kończę
Wciąż jestem spalony innym słońcem
Siedzę tu i liczę mońce
Bo jakiś lamus dziś odwołał koncert
Panuje chłód ale bity mam gorące
...spalony innym słońcem

Mam słońce w oczach cały rok choć to Polska
I nie dlatego żebym oglądał Polsat
Bierz mnie za muzykometeoropatę
Fakt, nie puszcze raczej "Keep it Thoro" latem
Idę na przystanek, śnieg na butach i nogawkach (zimą)
Ale w słuchawkach nie Wu-Tang, Donna Cappa
Co mam? Pewnie Kurupta i Daza
już myślę mniej o szóstym z przykazań
Fredwreck - Palestyńczyk, Scott Storch a to Żyd
Więc nie mów: „Tylko czarny zrobi funky bit”
Bez kompleksów pisze i włączam preamp,
Te bity i mój flow przekraczają ocean
Ta ekipa ma coś na każdą okazję
Solo Mes emocje, Eldo wyobraźnie
Blef i Pezet obserwację, my pogodę
G-funk nie zbyt retro nie zbyt modern
Sprzedajemy bas na uncje, zrozumcie,
Ludzie muszą skumać jak włączać G-funkcje
Jak pojmą będzie im wciąż towarzyszyć
W łóżku, w samochodzie, nie potrzeba ciszy

I kiedy to piwko sączę
Mam tylko drobne czy grubszą forsę
Zaczynam czy właśnie kończę
Wciąż jestem spalony innym słońcem
Siedzę tu i liczę mońce
Bo jakiś lamus dziś odwołał koncert
Panuje chłód ale bity mam gorące
...spalony innym słońcem

Inne słońce świeci nam w ten upał
Pozbawione tych promieni UV
Na tych płytach ciągle mamy wiosnę
Spaleni innym słońcem
Całe życie w blokach całe życie w problemach
Ja chce żyć w tych blokach ciebie tu nie ma
Chce żyć w tych blokach czy chce stad uciec
Raczej nie choć to dziwne uczucie
Polowa grudnia 82
Dzień żałoby czy święto przyszedłem na świat
Dla jednych szczęście dla drugich problem
Ej co z tego będzie i kto kurwa go rozwiąże
Moja mama jest warszawiankom ojciec fiutem

Ją kocham na niego nie na pluje
Zostawił mnie w tym miejscu w którym jestem dzisiaj
Ej gość z chęcią cię przywitam
Moja muzyka słyszysz ją robi ci się ciepło
Jestem po to żeby zginąć ty żeby zdechnąć
Punchliny się sypia jak dziewczyny na imprezach
A życie jest jak hajs jest po to żeby je rozjebać
Muzyka gra jak alarmy w samochodach
Nawet z najdroższych nikow (czyt.najków) może wyjść ci słoma (?)
Nie masz co się chować chyba ze rozprułeś się jak płótno
Żyjemy żeby zginąć nie wiem co będzie jutro

Ref.
Ja żyje żeby zginąć ty żyjesz żeby zginąć
Nikt nie uwierzy tu w twoją niewinność
Ja żyje żeby zginąć ty żyjesz żeby zginąć
Ten blok ten czas te dni przeminą. (x2)

Są tu ci z którymi rozumiem się bez slów
Hajs może cie napędzić albo może cie zepsuć
Nie kłóć się ze mną czy wkładam to w serce
Każdy jest z bloku ale kurwa nie jest blokersem
Żyjemy żeby zginąć oddychamy żeby przestać
Czasem się boje jutra jak elektrycznego krzesła
Czasem się boje jutra ty tez się boisz
Tracisz oddech krew napływa ci do skroni
Chcesz zginąć nie chcesz zginąć wkońcu zginiesz
Ważne żeby pamiętali imię nie że byłeś skurwysynem
Bo imię jest w sercach nie licznych
I tak części z nich nienawidzę choć to najbliżsi
Moje serce nie ma miejsca na to ścierwo
Boli mnie serce i męczy mnie bezsenność
Bo żyjemy żeby zginąć tylko w jaki sposób
Wyjdę pod blok i potrąci mnie samochód
Wyjdę pod blok i już nie wrócę pod wieczór
Nie chce znać dnia ani godziny własnego pogrzebu
Nie chce wiedzieć kto przyjdzie kto będzie tęsknił
Żyjemy żeby zginąć ty możesz być następny
Póki co przyjdziesz do mnie w smutku sie odwrócisz
O tym nie można zapomnieć nie wszystko można kupić

Ref.
Ja żyje żeby zginąć ty żyjesz żeby zginąć
Nikt nie uwierzy tu w twoją niewinność
Ja żyje żeby zginąć ty żyjesz żeby zginąć
Ten blok ten czas te dni przeminą. (x2)
Idę idę idę idę idę na wyprawę,
Na nocną wyprawę, na rynku zabawę,
Idę idę idę idę idę na wyprawę,
W mieście gdzie stoi Wawel,
i zadymy są krwawe,
Jest masa tajniaków
I Labrador jest nawet
Są ludzie zajebiści,
Ale i mendy plugawe
Ja nie z tych co piją banie,
popijając przy tym kawę
Wszędobylski Bosski,
Może czasem pali trawę.

Ide ide ide ide ide na wyprawę,
idę idę idę idę idę na wyprawe,
Lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
Płynę płynę płynę płynę płynę na wyprawe,
idę idę idę idę idę na wyprawę,
lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
płyne płyne płyne płyne płyne na wyprawę,
bo na nocnej wyprawie bardzo dobrze się bawie.

Moje drinki zawsze są mocnę,
Jak zamulisz - poczęstuje Cię koksem,
Trzecia część wyprawy nocnej,
Wypij za lepsze jutro - i za tych co nie mogą,
Jak się bawię - to się bawię hardcorowo,
Firmowe słowo pada wszędzie,
JP słychać na koncercie,
Będzie co będzie
[Będzie co będzie]

Ide ide ide ide ide na wyprawę,
idę idę idę idę idę na wyprawe,
Lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
Płynę płynę płynę płynę płynę na wyprawe,
idę idę idę idę idę na wyprawę,
lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
płyne płyne płyne płyne płyne na wyprawę,
bo na nocnej wyprawie bardzo dobrze się bawie.

Nie wiem co się dzieje, ja się chyba już starzeje
kluby otwierają geje, cyperpunki,
I królewny odstawiają beznadzieje,
Snobistyczne towarzycho to nie moi przyjaciele,
I zatrute lane piwo które poczujesz w niedziele,
Tak jak bóg by Cię pokarał,
Czy zostajesz dziś w kosciele?
O Aniele
[O Aniele]
Tak się kończy trzecia wyprawa nocna,
Firma JP.

Ide ide ide ide ide na wyprawę,
idę idę idę idę idę na wyprawe,
Lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
Płynę płynę płynę płynę płynę na wyprawe,
idę idę idę idę idę na wyprawę,
lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
płyne płyne płyne płyne płyne na wyprawę,
bo na nocnej wyprawie bardzo dobrze się bawie.
Morda wkurzonego Lorda to PA
Nie podoba się, słowa płyną BA
Cisza ty się nie odzywaj, nie ŚMIEJ
Dobra mina do złe(hehe)j

Morda wkurzonego Lorda to PA
Nie podoba się, słowa płyną BA
Cisza ty się nie odzywaj, nie ŚMIEJ
Dobra mina do złe(hehe)j

Tajny plan wychodzi na jaw, masz przejebane
Od lat ukartowane, obsesyjnie najebane
W łebie w łebie, kasa sypie
Występ dupnie, obkrada cię
Nie jest mu Źle, wystroi się
Pożre wysra, niska wysoka tzw. wydmuszka
Wsza ich w dupę kop, jeb, stop
Stop analog ocierasz o bok oooooo
Profit szkodzi wiesz o co chodzi i bum i zum i do gardła rum
I bluza firmy Lumpexs, morda w kubeł Rex
Morda wkurzonego Lorda

Morda wkurzonego Lorda to PA
Nie podoba się, słowa płyną BA
W tłumie giną A warte majątek dwa grosze
Wątek jest taki cięte buraki
Znajdę w kuble pierdolone duble
Zero, prowodero kto wchodzi tero ero mniej niż zero
Racja foto rewelacja i stop
Do góry głowy do góry i dumny krok

Morda wkurzonego Lorda to PA
Nie podoba się, słowa płyną BA
Cisza ty się nie odzywaj, nie ŚMIEJ
Dobra mina do złe(hehe)j

Morda wkurzonego Lorda to PA
Nie podoba się, słowa płyną BA
Cisza ty się nie odzywaj, nie ŚMIEJ
Dobra mina do złe(hehe)j

Morda w kubeł, ,szmal wymianka na grube
Nedziol G-2 TEWUrap next bubel
W dwóch buch bez ściem z Naja na Pumę
Nic nie ratuje, palcie gumę
Nowe twarze, widać jumę, zbliżenie 200 razy zoomem
No co ty jeszcze nie wylane siódme poty
Centrum tu chłopaki od czarnej roboty
Gwiazda czwarta wyrósł niezły kawał idioty
Narko-alko-hardcorowe loty
W uszy rapy wybór CD Tapy
Ty czasem ty nie jesteś chłopak z waty
Trzecia możliwość proś się kurwo o batyl
Berza czwarty czasem dla sportu też tam włażę
Bugla omijam garaże wolę przy hangarze
Jaki był tok taki jest tok tych wydarzeń
Ka-ce nasze miasto, co drugi pajac głupoty gada
Telewizja: nie oglądam, jude gad popycha, jude gada
Faka mada, władca ten kto blachą włada
Stop wyłączam się na chwilę
Stop, stop, stop
Stop wyłączam się na chwilę
A stop, stop, stop
Stop wyłączam się na chwilę
A stop, stop, stop, stop, stop
Stop wyłączam się na chwilę

Aha stop wyłączam się na chwilę, choć troszeczkę spokoju,
Bo mam takie pudło ogromnie, telewizor w moim pokoju.
Tyle informacji, głupot i banału, rodzi się tyle pytań,
Po co? Dlaczego? A jak? Kto? Co i gdzie?
A ja chcę wyłączyć się choć na chwilę,
Bo głowa pęka o nadmiaru informacji,
Pytań, kto tutaj nie ma racji, a kto ma rację.
Po co to zrobił, dlaczego i za co?
Czy go ukarają? Czy za to płacą?
Tyle pytań, lecz nie dzisiaj
Siadam w fotelu, rozluźnione mięśnie,
Masuję leniwie obolały kark,
Z głośników De La Soul i wyłączam się dzisiaj,
Więc niech telefon nie dzwoni.
Spokojnie do mnie mów, mów szeptem
I masuj po obolałej skroni.
Nie interesuje mnie, co wokół się dzieje.
Chcę spokoju dla ciała, dla ducha,
Choć na chwile przystanąć,
Gdy wokół wszystko tak pędzi
I tyle pytań, na które szukam odpowiedzi,
Lecz nie dzisiaj, bo dziś mój tyłek na kanapie tak wygodnie siedzi.

Stop, wyłączam się na chwilę,
A mówię stop, a mówię stop.... ohhhooo
Stop, wyłączam się na chwilę,
A mówię stop, a mówię stop.
Stop, wyłączam się na chwilę,
A mówię stop, a mówię stop.

A zatrzymaj mnie, wokół tyle pytań
Boję się, że nie zdążę znaleźć odpowiedzi,
Lecz nie dzisiaj, nie, bo dziś mój tyłek wygodnie w fotelu siedzi.

A zatrzymaj mnie, a zatrzymaj mnie,
A zatrzymaj mnie, a zatrzymaj mnie,
A zatrzymaj mnie, zatrzymaj mnie.

A otwórz okno czas wpuścić świeże powietrze
I słońce niech oświetli mój pokój.
Panuje taki spokój, nie myślę o niezałatwionych sprawach,
O tym, co ma zrobić, o całym tym pośpiechu.
Połóż mi na głowie swoje ręce
Ja nie chcę słuchać o tym więcej,
Tylko rozlać się na kanapie
I uwolnić z głowy wszystkie myśli,
Nie robić nic, zupełnie nic,
Tylko kręcić bezmyślnie placem u dłoni,
Nie martwię się tym czy jest ktoś taki, kto źle życzy mi.
Ja wyłączam swoją aparaturę.
Niech nic się nie dzieje,
Tylko ten wiatr, co tak silnie dzisiaj wieje,
Niech przegoni te czarne chmury i wszystkie te bzdury. x3
Stop, wyłączam się na chwilę.
Niech przegoni te czarne chmury i wszystkie te bzdury.

Stop, wyłączam się na chwilę. x4
Ref.
Patrz na mnie jak płaczę się śmieję i tracę co miałem czego nie już koniec patrz na mnie (2x)

Patrz na mnie i przyjrzyj się dokładnie tym rysom twarzy,
z kim to ci się kojarzy?
staram się robić naprawdę to dobrze,
może się uda choć wiem że nie zdąrzę,
wiem że popełniłem parę błędów-trudno,
na błędach się uczę, bez błędów jest trudno,
wyciągam wnioski by nie spaść na dno,
jak kiedyś spadłem wiem, że nie jest łatwo,
co powiesz na to, że ciągle myślałem,
że z bólu czułem w żołądku ssanie,
zamiast mi pomóc to znowu tylko ty,
twoje problemy, zmartwienia i życiowy syf,
chyba nigdy nie miałem szans - powiedz szczerze,
zawsze było to coś, co drze się,
trzeba to było powiedziec mi przecież,
więc patrz teraz na mnie przyjrzyj się oczom,
mokną codziennie bo widziały sporo,
widziały śmierć, kogoś porażkę-moją,
umrze kiedyś-zrozumie i twoją,
patrz na mnie-zrozumie i twoją

Ref. Patrz na mnie... (2x)

Było tak fajnie, ale to tylko głowa wyobrażała sobie co chciała,
co ja chciałem, chwile wielkie tak naprawdę to małe,
cały ten okres na żywca przespałem,
miałaś mnie w garści, uciekłem daleko, sam teraz jestem,
ale powiem ci że to dobrze robi na umysł, moją głowę,
na nowe chwile nowe no może na nowe,
narazie leżę nieprzytomny na podłodze,
Boże, ile jeszcze tego mam w drodze,
bólu, cierpienia i ran ciętych nożem,
nic nie dochodzi do mnie jak muzykę tworzę,
najlepiej to bym się przed światem teraz schował,
może będę tego wszystkiego żałował,
teraz nie ma wyjścia, wiesz dobrze że nie,
więc ten ostatni raz spojrzysz się na mnie

Ref. Patrz na mnie... (3x)
- Tak słucham?
- Chciałbym dać Ci tę miłość której nikt nie zakłóci
platynową kolię, na metkach napis Gucci
wiem, często jestem chamem
lecz jednym słowem jest mi wybaczane.
Musisz uwierzyć, że to wszystko dla Ciebie
Ty i ja, ja i Ty, mamy siebie
jesteś mym światem, kocham błysk w twoich oczach,
jesteś moim pragnieniem,
jak mógłbym Ciebie nie kochać?
Cały mój świat to ten uśmiech, czułe gesty
Ty potrafisz sprawić, że humor miewam lepszy
wiem, że potrafię zadać ból
lecz musisz uwierzyć, że cały jestem twój
wszystko co mam, tylko ty, cały świat
miłość w moich oczach tylko tyle mogę dać
musisz uwierzyć, że pozostanę tu
nam wystarczy spojrzenie, rozumiemy się bez słów

Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go

Świecą gwiazdy nad nami, my wciąż w objęciach nocy
choć jesteś tak blisko ja wciąż czuję niedosyt
gdy patrzę w Twoje oczy - dobrze wiem, że mam szczęście
kocham cię za to, że po prostu ze mną jesteś
to jest ta miłość, kilka pięknych chwil
najpiękniejsze uczucie, wiem po co mam żyć
dla kogo żyć, dla Ciebie bije to serce
wiem, że martwisz się gdy gram gdzieś w innym mieście
jesteś mym skarbem, kocham smak Twoich ust
jesteś moim pragnieniem dlatego pozostanę tu,
pozostanę, bo odnalazłem swoje miejsce,
małe enklawe, która daje mi szczęście
wiesz, dajesz mi szczęście
dajesz mi szczecie wiesz
dajesz mi szczęście.

Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Byłem w klubie
Danny Drumz grał funk
Wiem co mowie cały parkiet
Wpadł w szał
Chodz to nie Beat Street
Na paskach mamy nasze ksywki
Niektórzy za te ksywki
Staną z każdym do bitwy
Łatwo nas poznać
Rece na piersiach
B-boys
Jak Curtis Blow
Zawsze gotowi do wejścia
To nie Travolta
Tanczący pod Bee Gees
To toprock footwork i freezy
Styl.flow milość do muzyki
To wszystko co mamy
To wystarczy by osiagnać
To wszystko co mamy
I chodz w życiu sie potykamy
Na parkiecie jestem Bogiem
Jak PFK Kompany
Robie uprocki zaraz jest nas kilku
Chodz jeden typ gubi kroki
I wypadł z rytmu
Ok,podbijam pozniej dam mu szacunek
Teraz pokaże Ci ziom ze przy mnie
Nic nie umiesz
Tak to wyglada koncze z nim
Ide spalić jointa
Danny Drumz gra funk.
-Płonie ognisko w lesie, wiatr smętną piosnkę niesie, przy ogniu zaś drużyna gawędę rozpoczyna
-Yy...słyszałem, że ładnie śpiewasz. Czy mogłabyś powiedzieć naszym słuchaczom od jak dawna?
-Już, już w przedszkolu śpiewałam
-Tak
-Yy byłam najlepsza. Yy wygrałam nawet kiedyś festiwal yy na koloniach w Rabce
-Oo
-Ale wie pan to takie amato...takie to...to...amatorskie śpiewanie. Ja bym chciała poważnie
-Oo
-Wie pan yy ja oglądam te piosenkarki w telewizji, albo w kinie
-Yy tak
-To musi być fajnie. One mają takie piękne sukienki i tylko śpiewają
-Yhy tak
-Ja też bym tak chciała. Jak zamknę oczy to sobie wyobrażam, że też bym tak śpiewała w ładnej sukience na dużej scenie, reflektory, kwiaty, wielbiciele
-Hyh no tak, tak tak...
-Autografy
-Yh tak, bardzo ładne plany, yy a może jeszcze coś nam zaśpiewasz?
-Yh dobrze, dobrze. Płonie ognisko w lesie, wiatr smętną piosnkę niesie, przy ogniu zaś drużyna gawędę rozpoczyna. Czuj, czuj czuwaj, czuj, czuj czuwaj rozlega się dokoła
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo