Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Problem masz z bragga - pakuj bagaż
Trwa saga na trackach na blokach przez lata
Wciąż gadam, mam zapał, dam rapa, sprawdź drania
Bandana na baniach masz dramat oś stania
Hmm stój w miejscu
Pierdolenia o tym kto ma lepszą moc wersów
Bez przeszkód ten zespół w tym kręgu moc dźwięku
Weź stestuj bez lęku na werblu bez jęków
Mam w ręku atut
Wrzucaj płytę w głośniki całą noc weź to katuj
W chuj rapu z pułapu puść bratu lej napój
Pół na pół z wódą aż cię zetnie ze szlaku
Gram muzę na luzie tu w furze najdłużej
Na górze mur burze w strukturze odsłużę
Ha to co moje
PMM wchodzi do gry, skurwysynu co jest?

[x2]
Popatrz jestem tu inna niż ten tłum
Diamentowa dusza pośród tanich suk

Mówią, że Wężu Szczecinanin
Miasto swych narodzin za sobą zostawił
Że się wozi i tańczy jak siódema beta
Skurwysyny ocknijcie się, bo to letarg
Mówią Wężu poleciał i już nie wraca
Wracałbym gdybym miał po co wracać
Wy możecie gadać, a dla mnie praca
Jest ważna, bo mogę grać i rachunki opłacać
Grać ekstraklasa w hierarchii undergroundu
Ja zarabiam gram, a ty jaraj i tankuj
Na kwadracie studio mam, tam zgrywam wokale
Ty u siebie na chacie na necie możesz poszaleć
W górę skale Wężu daje z każdym kolejnym nagraniem
Jak kielony w górę daję kiedy wódę walę
Mym zdaniem na amen bark w ramię, rap w bramie
Na kolanie składam zdanie mocno pojechane
Mam patent, mam talent, dam radę, bo stale
Mam fazę na tą jazdę bity i wokale
Ty na gwizdku szalej i zwijaj mordę
PMM w szale napierdala konkret

[x2]
Popatrz jestem tu inna niż ten tłum
Diamentowa dusza pośród tanich suk
Ona to ta pani co ma styl a'la J.Lo.
Bo chłopaki lubią to kiedy dama jest jak J.Lo.
Marzy jej się raj, ciepły kraj, jacuzzi, tuzin bankowych fuzji
Przelewów na konto. Narazie puste jest, wyczyszone jak pronto.
Oto tipsy co mają rysunek disney'owskich bajek.
Na szczyscie karier, dbać o kibić. Dbać o swoje talie.
Zdrapywać konkurencje jak ze ścian emalie.
Z rozmów na czacie wynika, że on jest bóstwem, jej szansą na sukces co na koncie ma zer tyle ile godzin spędzonym przed lustrem. W pokoju materac na panelach ma obok wielki ekran komputera. Czat i gg jako główna strona się otwiera.
Powyrzucana z szafki bielizna słodka jak nutella a parantela gorzka jak pieśni Curta Waila.
Co wieczór zanim odpowie mu na maila z łonowych włosów co kleją się do mydła pucowane na błysk zmywa, by móc w niej pływać, by móc tam szczyt zdobywać, jednym palcem ale nie po mapie.

On ma metr osiemdziesiatcztery i kiwa się jak przesiąknięty bimbrem.
Cwaniak z wąsem co Robert ma na imię.
Dziki wąs co klei się do ust, klei się do dziąsł powraca do łask jak Rolling Stones.
Wykonuje teraz pląs na parkiecie kiedy leci sobie przebój prosto z MTV.
Ja siedzę sobie z boku po koncercie bo w tym zajezdzie ja mam pokoj numer trzy.
Do re mi fa so la si si si, on srzedaje na allegro dla pań niebo, trafiając w sedno, ściemnione atrapy perfum dla pań atrapy co nie są wart kasy, która trafia do łapy.
Dzień dobry, jestem szemrany Robert, mam nóż w kieszeni a w sercu żarzy się płomień.
Więc tańczy teraz a z głośników Phil Collins, który działa na kobiety jak feromony.
Ona jest jego szansą, ucieczką, jego last-minute.
Luksusem jak bidet, jak Fidel Castro potyka się ale ciągle stoi.
Ciągle stoi - tak brzmi na czacie jego login.

To jest ten zajazd, to kolejny love story.
Ciągną na siebie jak na ziemie meteoryt.
On dziki wąs metro osiemdziesiąt cztery,
Ona J.Lo, jego doping jak steryd. /x2

Ona ma dekold co pokazuje jak się kończą plecy, więc on zaciera ręce, kiedy widzi coś więcej, prześwit w sukience.
Sapie jak jelcz, kiwa się jak Jelcyn.
Teraz ma twarz wilgotną jak ręcznik, pożera ją wzrokiem jak monety automat, jeżdzi palcem po jej brzuchu jak ultrasonograf, jakby znaczył teren.
A w oczach ma piekło, miał być gładki jak David Haselhoff (?), jak młody bóg lat 27,a stary jest jak antyk.
Nalewa jej szampana co raczej z tych tanich, co ginie w torbie z zakupami, gdy wraca z kopińskiej hali.
Pali się czerwona lampka alarm.
On się stara, gnie się jak cięciwa.
Ona kokietuje go jak diwa i ginie w konfetti, bo to działa na kobiety tak jak działa Navaron.
On kładzie na jej kolanie dłoń, wypuszzcając feromon, jego broń numer jeden.
W zamian oferuje opłacony abonament, wyjazd na wakacje.
Ona wie, że są niekompatybilni ale w wolnej chwili będzie sobie mogła ściągać dzwonki, ale najpierw trzeba ściągnąc majtki.
Więc Panie Sponsorze na wszystko się godzę jak mapa rozłożę.
Kontraktu nie będzie, romansu, koniec.

To jest ten zajazd, to kolejny love story.
Ciągną na siebie jak na ziemie meteoryt.
On dziki wąs metro osiemdziesiąt cztery,
Ona J.Lo, jego doping jak steryd. /x2
Sunę z opaską na oczach, po pierścieniu Saturna
opuściłem Ziemię na chwilę, bo jest za trudna
śpisz? lunatykuj, zgiń w mym dotyku
chodź ze mną w noc, jedno co warte świtu
to Ty kobiet-nadzieja, Kometa Halleya
meta? bezmiar, jeśli idzie o marzenia
do usłyszenia, choć nie za bardzo chce się ocknąć
Cira, 012, Plastikowy Kosmos
Całe życie w blokach całe życie w problemach
Ja chce żyć w tych blokach ciebie tu nie ma
Chce żyć w tych blokach czy chce stad uciec
Raczej nie choć to dziwne uczucie
Polowa grudnia 82
Dzień żałoby czy święto przyszedłem na świat
Dla jednych szczęście dla drugich problem
Ej co z tego będzie i kto kurwa go rozwiąże
Moja mama jest warszawiankom ojciec fiutem

Ją kocham na niego nie na pluje
Zostawił mnie w tym miejscu w którym jestem dzisiaj
Ej gość z chęcią cię przywitam
Moja muzyka słyszysz ją robi ci się ciepło
Jestem po to żeby zginąć ty żeby zdechnąć
Punchliny się sypia jak dziewczyny na imprezach
A życie jest jak hajs jest po to żeby je rozjebać
Muzyka gra jak alarmy w samochodach
Nawet z najdroższych nikow (czyt.najków) może wyjść ci słoma (?)
Nie masz co się chować chyba ze rozprułeś się jak płótno
Żyjemy żeby zginąć nie wiem co będzie jutro

Ref.
Ja żyje żeby zginąć ty żyjesz żeby zginąć
Nikt nie uwierzy tu w twoją niewinność
Ja żyje żeby zginąć ty żyjesz żeby zginąć
Ten blok ten czas te dni przeminą. (x2)

Są tu ci z którymi rozumiem się bez slów
Hajs może cie napędzić albo może cie zepsuć
Nie kłóć się ze mną czy wkładam to w serce
Każdy jest z bloku ale kurwa nie jest blokersem
Żyjemy żeby zginąć oddychamy żeby przestać
Czasem się boje jutra jak elektrycznego krzesła
Czasem się boje jutra ty tez się boisz
Tracisz oddech krew napływa ci do skroni
Chcesz zginąć nie chcesz zginąć wkońcu zginiesz
Ważne żeby pamiętali imię nie że byłeś skurwysynem
Bo imię jest w sercach nie licznych
I tak części z nich nienawidzę choć to najbliżsi
Moje serce nie ma miejsca na to ścierwo
Boli mnie serce i męczy mnie bezsenność
Bo żyjemy żeby zginąć tylko w jaki sposób
Wyjdę pod blok i potrąci mnie samochód
Wyjdę pod blok i już nie wrócę pod wieczór
Nie chce znać dnia ani godziny własnego pogrzebu
Nie chce wiedzieć kto przyjdzie kto będzie tęsknił
Żyjemy żeby zginąć ty możesz być następny
Póki co przyjdziesz do mnie w smutku sie odwrócisz
O tym nie można zapomnieć nie wszystko można kupić

Ref.
Ja żyje żeby zginąć ty żyjesz żeby zginąć
Nikt nie uwierzy tu w twoją niewinność
Ja żyje żeby zginąć ty żyjesz żeby zginąć
Ten blok ten czas te dni przeminą. (x2)
Może los mnie zetrze w pył
może będę wył
z bezsilności
Żył w niepewności
własnej słabości stęchnę
jak bańka pęknę
i wyciągnę rękę
by to co piękne
zabiło mękę
może ma gwiazda spadnie
w nocy i we dnie
będę siedział bezradnie
czas marzenia mi skradnie
i będę pełzał na dnie
jad mną zawładnie
w obłęd Deep popadnie
na wieki
zamknę powieki
ulecę męce
wreszcie wolny będę krzyczał w podzięce: alleluja
ocknę się gdy dotkniesz
wrzasnę, powtórnie zgasnę
ciemne stanie się jasne
lecz nie przygasnę
osądzisz mnie i strącisz
i jak ma gwiazda spadnie
a kiedy będę spadał to zgadnę
dlaczego bezradne
dlaczego marne
dlaczego tak fatalne
dlaczego jedno
dlaczego gwiazdy bledną
zrozumiem i przeklnę
lecz już nie ucieknę
i nigdy nie powrócę
by naprawić błąd w sztuce
nieprzytomne sny
nieskończone łzy
niemożliwie zły
będę tkwił w niewypowiedzianych słowach
niewykonanych czynach
w niezliczonych winach
w niezłamanej dumie
w niezwalczanym lenistwie
zazdrości, nieuczciwości
nieszczęśliwej miłości
dawno zgniją me kości
pamięć zginie
a ja będę trwał będę trwał
i nie będę się bał
bo będę się czuł swojo
jak na ziemi która była mi ostoją

ref. x3
Zapukaj do mnie nocą
niech gwiazdy zamigoczą
obdaruj mocą
by krzyż tak nie ciążył
z niewiernych miejsc wskrzesi
świat część ci oddam
i więcej się nie poddam

A może się nie ukorzę
nie szepnę Boże zlituj się nade mną
nawet gdy zrobi się ciemno
na daremno będę wołał jego imię
z miną wrdną jak inne świnie
pod nosem ludzkim głosem
nie będę bosy jak święty
lecz uśmiechnięty i bogaty
za małe zyski za duże straty
będę w pysk im pluł
i ciągnął w dół by mieć choć pół
pójdę na śmierć by mieć choć ćwierć
zdobyć by stracić
ukraść by zapłacić
z cynicznym grymasem licząc kasę
choć bym miał jej po pas
nie powiem pas
to nie czas
nie przestane aż umrę
aż zamkną trumnę
gdy przyjdzie starość i marność
splunę w odpowiedzialność
zamiast się modlić
będę podlić
gnać i brnąć
bądź co bądź
jesteś to sądź
zamknę oczy pysznie
i nic nie wyśnię
życie pryśnie
zgnije w dole jak pies
to kres ostatnie wers
koniec pieśni wierz mi

ref.4
Zapukaj do mnie nocą
niech gwiazdy zamigoczą
obdaruj mocą
by krzyż tak nie ciążył
z niewiernych miejsc wskrzesi
świat część ci oddam
i więcej się nie poddam
Idę idę idę idę idę na wyprawę,
Na nocną wyprawę, na rynku zabawę,
Idę idę idę idę idę na wyprawę,
W mieście gdzie stoi Wawel,
i zadymy są krwawe,
Jest masa tajniaków
I Labrador jest nawet
Są ludzie zajebiści,
Ale i mendy plugawe
Ja nie z tych co piją banie,
popijając przy tym kawę
Wszędobylski Bosski,
Może czasem pali trawę.

Ide ide ide ide ide na wyprawę,
idę idę idę idę idę na wyprawe,
Lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
Płynę płynę płynę płynę płynę na wyprawe,
idę idę idę idę idę na wyprawę,
lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
płyne płyne płyne płyne płyne na wyprawę,
bo na nocnej wyprawie bardzo dobrze się bawie.

Moje drinki zawsze są mocnę,
Jak zamulisz - poczęstuje Cię koksem,
Trzecia część wyprawy nocnej,
Wypij za lepsze jutro - i za tych co nie mogą,
Jak się bawię - to się bawię hardcorowo,
Firmowe słowo pada wszędzie,
JP słychać na koncercie,
Będzie co będzie
[Będzie co będzie]

Ide ide ide ide ide na wyprawę,
idę idę idę idę idę na wyprawe,
Lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
Płynę płynę płynę płynę płynę na wyprawe,
idę idę idę idę idę na wyprawę,
lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
płyne płyne płyne płyne płyne na wyprawę,
bo na nocnej wyprawie bardzo dobrze się bawie.

Nie wiem co się dzieje, ja się chyba już starzeje
kluby otwierają geje, cyperpunki,
I królewny odstawiają beznadzieje,
Snobistyczne towarzycho to nie moi przyjaciele,
I zatrute lane piwo które poczujesz w niedziele,
Tak jak bóg by Cię pokarał,
Czy zostajesz dziś w kosciele?
O Aniele
[O Aniele]
Tak się kończy trzecia wyprawa nocna,
Firma JP.

Ide ide ide ide ide na wyprawę,
idę idę idę idę idę na wyprawe,
Lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
Płynę płynę płynę płynę płynę na wyprawe,
idę idę idę idę idę na wyprawę,
lecę lecę lecę lecę lecę na wyprawę,
płyne płyne płyne płyne płyne na wyprawę,
bo na nocnej wyprawie bardzo dobrze się bawie.
na na na nananananana

[Buka]
Dalej to daję i mam tego tony power
jak po biegu w maratonie
player jak po Diegu Maradonie
naje rap podbiegunowe daję radę
to nie podlega mojej głowie nawet do bezwarunkowe grafie
tylko to potrafię ale tak że mota to nawet
tu Palikota po trawie i chce autograf prawie
jak daję spontan w Iławie
ogląda to nawet co piąty Bogdan co wyszedł pograć w warcaby
ja mam tu od lat ten nawyk a Ty się odwal od sławy
to moja horda mimowolna ale daje mi to
kopa i podstawy by to motać
ostatni z nich
to moja rota daje rapy póki starczy krwi
prosta robota dajesz bit ja daję nokaut
tajemnica wiary z księgi Bedoka
podaj to dalej jak kumasz te naje ziomal
teraz wracam na chatę, nowa płyta nadciąga

Ref. x2 /Buka
Podaj to dalej jak poznajesz te naje
to się staje monumentum jak Liberty Island
masz tu parę postumentów jak MC Grady talent
upgrading znów CDN na materiale ziom

[K2}
Sprawdź bo to ma vibe to fest check it out
give me the mic i podaj to przez cały kraj
cały świat w stylu psycho dance posłuchaj i
podaj dalej ja mówię dalej podaj mi [BAM!]
sprawdź ten tune i te akcje w chuj
akcenty flow tych pacjentów
fuck yeah my mamy tego multum
mamy tony tego dony(?) odpalamy mikrofony
już tutaj bit znowu daje nam moment
ziomek tu za mikrofonem
omen jak 666
rusza jak sex ciebie ta muza bejbe
bang,bang i rozpierdala głowę
słowem tu madafakin' flow man
jak system over down
up and down chipi Max Flo bejbe

Ref. x2
Podaj to dalej jak poznajesz te naje
to się staje monumentum jak Liberty Island
masz tu parę postumentów jak MC Grady talent
upgrading znów CDN na materiale ziom
Blanta, skręć blanta
Po to masz dwie sprawne ręce żeby sobie jakoś radzić,
Czy w mieście, czy w Alpach,
Cały świat jest zanurzony w dymie trzymam w ręce blanta. x2

To ten dzień ziomek skręcił blanta,
w takie pogodne dni zrywał się (?) w Alpach,
i lubię się bawić tak zabijam nudę,
w takie pogodne dni jak dziś tak się bawić lubię,
Ani na prywatce, ani w jakimś klubie,
w nocy sobie jestem, w nocy sobie lubię być
(???)
wolę się najarać, niż po alkoholu robić flagę,
młody ty wiem że dobrze jesz uśmiech jest też wiesz,
Wiem że też masz tak samo jak ja,
wiem że też nie obudzę się i nie będzie mała (?)wka,
Masz tak samo jak ja, jesteś taki sam,
lubisz dobry sport, i jest spalony gram.

Lubisz dobrą nutę jak moha metalic,
pokazał że jesteś koleś, pokazał wszystkim na sali,
jesteś tutaj ty a za tobą ludzi kilku,
razem macie siłę, rozj*biecie pół budynku w pył,
nigdy nie idziecie w tył,
choćbyś jaki był, zawsze podnieś ręce żeby walczyć o to by,
zawsze było dobrze i były wolne konopie,
żeby było dobrze i były wolne konopie ej, wolne konopie.
ze mną ludzi kilku, haha.
ze mną ludzi kilku razem rozj*biecie pół budynku w pył.

Po to masz dwie sprawne ręce by sobie jakoś radzić,
Czy w mieście, czy w Alpach,
Cały świat jest zanurzony w dymie trzymam w ręce blanta x3
(Gram żeby grać.. ahh z resztą,
ten co grał, a nie gra będzie grał,
tylko ten co pierdolił a..
już nie pierdoli ten nigdy.. pss!)

(Tak! Gadka oparta na faktach, sprawdź to gówno!)

1. Yo! PDG yo to moje inicjały,
Gural w stereo uderza na dwa kanały,
na polu chwały, PDG plan w trakcie,
nie abstrakcje, to rym na fakcie,
w trzecim akcie na kompakcie - sprawdź Gurala,
szala przechylą nadciąga fala,
rozpala gorączka złota świat oszalał,
balast odrzucam i wciąż trzymam balans,
skala rośnie jak napięcie w dniu szakala,
wyzwala energie, mity obala,
od graczy dla graczy, wciąż napierdalam,
chropowata technika robi hałas,
gdzieś z tyłu ktoś gwizda żeby dać mi znak,
powoli do przodu jak silnik Diesla,
chłone życie jak uchodźców Pakistan,
mam taki stan, trzymam wszystko na dystans,
mista Gural pizga, życie to fist style,
chwila nie uwagi i Asta La Vista,
pizgam, sypie iskra, pełna pizda,
istna, chwila soczysta potem pizgram,
życia sztuka jak Buena Vista,
dyplomacja jak pismak, obskórna jak bistra,
i straszna jak krzyk w ginących piskach - opon,
podpływam na wodę głęboką,
Poznań wita, na chuj mi ta sprzedajna polityka,
oparta na kitach z wrogami kita,
lecz ja jak pijak w chuj w to wbijam i tak,
nie chce jak Ikar polecieć zbyt wysoko,
tak podpowiada mi logika,
póki pikawa tyka, póki hula ma technika,
wiesz, bestia wciąż dzika zaklęta w głośnikach,
jade przez życie na ostrych bitach.

Ref. 2x
Oparta na faktach, paktach i kontaktach,
gadka idzie w miasto na kompaktach,
na kontraktach składam moje inicjały,
Gural w stereo uderza na dwa kanały!

(na dwa kanały, na dwa kanały..)

2. donGURALesko, jerzą się na głowie (co?!) - włosy,
zapiąć pasy, zgasić papierosy,
wchodze w kombosy, gładko jak Eddie w Tekkenie,
Grunwaldzkie podziemie, tu wyzwolenie drzemie,
jak Mortal Combat - Kartel kohorta,
zachodni wiatr wieje - dziesięć skali Beauforta,
mój portal? www.tłuste rymy.com - don -
GURALesko głos jak ostatni smok,
teraz przy sterach nawiguje Laska i Magiera,
pełna moc na Poznańskich panterach,
bit napiera, naciera, hardcorowa opera,
więcej magii niż w przygodach Harry'ego Pottera,
to Grunwaldzka riwiera podwoje swoje otwiera -
jak przygody Guliwera w krainie Lily Butów,
nacisk wywiera i do kumatych dociera,
głośniej niż Pavarotti, Domingo i Carreras -
razem wzięci, kręci jak karuzela,
jak bambus na adapterach chroni jak morski Keira,
błyszczy kaski azjiera puści jak kariera,
od pierdolonego bucy buta do milionera.

(Gadka oparta na faktach, gadka oparta na faktach..)

Ref. 2x
Oparta na faktach, paktach i kontaktach,
gadka idzie w miasto na kompaktach,
na kontraktach składam moje inicjały,
Gural w stereo uderza na dwa kanały!

(na dwa kanały, na dwa kanały..)

(Tak, pojebany Gural, donGURALesko, hardcorowy Papa,
bandyta mikrofonu, Killaz Group, PDG Kartel i K.A.S.T.A. Squad
Sprawdź to gówno! 2002, a saga trwa nadal sprawdź to gówno, sprawdź to gówno!)

(Dobrze kombinujesz, dobrze!)
Ref: Zróbmy więc imprezę, jakiej nie przeżył nikt
Nich sąsiedzi walą, walą, walą do drzwi
Sztuczne ognie niech się palą, palą, a ty
Tańcz i browar pij
Niech cały wiruje świat, ha, ha, ha

Jest piątek, tygodnia koniec i początek
Na tarczy kilka minut po dziewiątej
Stoję pod drzwiami, słyszę, że jest ciekawie
Chłopaki na pewno nie siedzą przy kawie
Pukam z całych sił, ale nikt mnie nie słyszy
Muza napierdala, jeden przez drugiego krzyczy
Jestem w środku i co widzę! Co?
Twarze znajome, luźna atmosfera
Wszystko idzie w dobrą stronę
Procenty i skręty, a ja wniebowzięty
Jedno wiem - wieczór będzie przegięty
Ale, ale nie przejmuje się tym wcale
Zabawa trwa cały rok jak w karnawale
Się, masz Liroy, jak jest? Jest dobrze!
No, bo to impreza, a nie pogrzeb
Tak, tak, to impreza a nie pogrzeb
Więc ja bawię się dobrze, bez kitu
Świnie kwiczą z zachwytu
Jest "sikalafą", albo O.K., jak kto woli
No moich imprezach nikogo głowa nie boli
Więc O'Neal, walnij haka i zapraszam
To jest Marta, a to Kasia, to sypialnia wasza
Szaka-L zaprasza na imprezę w rytmie ha-ha
Nigdy w rytmie cza-cza

Ref.

Imprezy u znajomych wzmocnią twoje siły
Różne wibracje, style, jesteśmy jak krokodyle
Z O'Nealem na imprezie podziwiamy piękne panie
Wiesz, mam wielką ochotę na nie
Misie, Dominik, dupeczki w kolorze Afryki
Słyszę w głośnikach niezłe triki
Jak małpka Fiki-Miki tańczę na parkiecie
Słyszę Styczeń, luty, marzec, kwiecień
Raj, tak, czuję się naj, kiedy jestem tu
Wtedy mam ochotę na scoobie doobie doo
Impreza jakich mało, przełomowa 2000
Wokoło mnie muza, browar i świnie gorące
Ciśnienie rosnące, nigdy malejące
Zimne drinki, mocno rozweselające
Tak, jak ja kocham te klimaty
Ciśnienie jest tak duże, mało nie rozjebie chaty

Ref. 2x

Witam ponownie na drugiej części meczu
Widzę niezłe sztuki, są też fani skreczu
Są Yaro i Szaka-L oraz grono fachowców
Nastrój imprezowy po wypiciu dwóch browców
Jeśli słyszysz ten numer, dla DJ-a 1:0
Witam koleżanki, pojedziemy na stereo
Bity dają w banię, jak kocham ten stan
Jeśli chodzi o to, to nie jestem tu sam
Nie, jest nas wielu
Y.A.R.O., mój stary przyjacielu
Impreza zapierdala, browar się leje
Kobiety dookoła, stary co się dzieje!
Co? Budynek się chwieje, każdy się śmieje
Z głośnika napierdala je je je je
Ha, ha ha i oto stary chodzi
Impreza u Szaka-L'a nikomu nie zaszkodzi

Ref. 3x
- Tak słucham?
- Chciałbym dać Ci tę miłość której nikt nie zakłóci
platynową kolię, na metkach napis Gucci
wiem, często jestem chamem
lecz jednym słowem jest mi wybaczane.
Musisz uwierzyć, że to wszystko dla Ciebie
Ty i ja, ja i Ty, mamy siebie
jesteś mym światem, kocham błysk w twoich oczach,
jesteś moim pragnieniem,
jak mógłbym Ciebie nie kochać?
Cały mój świat to ten uśmiech, czułe gesty
Ty potrafisz sprawić, że humor miewam lepszy
wiem, że potrafię zadać ból
lecz musisz uwierzyć, że cały jestem twój
wszystko co mam, tylko ty, cały świat
miłość w moich oczach tylko tyle mogę dać
musisz uwierzyć, że pozostanę tu
nam wystarczy spojrzenie, rozumiemy się bez słów

Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go

Świecą gwiazdy nad nami, my wciąż w objęciach nocy
choć jesteś tak blisko ja wciąż czuję niedosyt
gdy patrzę w Twoje oczy - dobrze wiem, że mam szczęście
kocham cię za to, że po prostu ze mną jesteś
to jest ta miłość, kilka pięknych chwil
najpiękniejsze uczucie, wiem po co mam żyć
dla kogo żyć, dla Ciebie bije to serce
wiem, że martwisz się gdy gram gdzieś w innym mieście
jesteś mym skarbem, kocham smak Twoich ust
jesteś moim pragnieniem dlatego pozostanę tu,
pozostanę, bo odnalazłem swoje miejsce,
małe enklawe, która daje mi szczęście
wiesz, dajesz mi szczęście
dajesz mi szczecie wiesz
dajesz mi szczęście.

Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
Please don't leave me, please don't go
-Płonie ognisko w lesie, wiatr smętną piosnkę niesie, przy ogniu zaś drużyna gawędę rozpoczyna
-Yy...słyszałem, że ładnie śpiewasz. Czy mogłabyś powiedzieć naszym słuchaczom od jak dawna?
-Już, już w przedszkolu śpiewałam
-Tak
-Yy byłam najlepsza. Yy wygrałam nawet kiedyś festiwal yy na koloniach w Rabce
-Oo
-Ale wie pan to takie amato...takie to...to...amatorskie śpiewanie. Ja bym chciała poważnie
-Oo
-Wie pan yy ja oglądam te piosenkarki w telewizji, albo w kinie
-Yy tak
-To musi być fajnie. One mają takie piękne sukienki i tylko śpiewają
-Yhy tak
-Ja też bym tak chciała. Jak zamknę oczy to sobie wyobrażam, że też bym tak śpiewała w ładnej sukience na dużej scenie, reflektory, kwiaty, wielbiciele
-Hyh no tak, tak tak...
-Autografy
-Yh tak, bardzo ładne plany, yy a może jeszcze coś nam zaśpiewasz?
-Yh dobrze, dobrze. Płonie ognisko w lesie, wiatr smętną piosnkę niesie, przy ogniu zaś drużyna gawędę rozpoczyna. Czuj, czuj czuwaj, czuj, czuj czuwaj rozlega się dokoła
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo