Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Umierasz gnoju, twój pieprzony czas się kończy
za chwile twa rodzina w bólu się połączy
przed przeznaczeniem nie uciekniesz o nie, o nie!

Prędzej czy później śmierć i tak dopadnie cię
co czujesz i przeżywasz gdy twa szansa przepada
ostatni oddech zabiera ci śmierć gdy do domu twego wpada
strata brata to coś więcej niż jebane nieszczęście
kostucha wyciąga swe łupy i śmieje się w podzięce
żujemy otoczenie podziałami i wojnami
nawzajem sobie kurwa życie odbierała
umrzeć w strzelaninie to nie jest żaden wstyd
teraz leżysz w grobie i lądujesz wszystkich bit?
garstka piachu, łzy i kilka wieńców
wszystko to dla ciebie, to jest prezent od szaleńców
którzy niestety wygarnęli w twoją stronę
zostawiłeś swego syna i zrozpaczoną żonę

Umierasz gnoju, twój pieprzony czas się kończy
za chwile twa rodzina w bólu się połączy
przed przeznaczeniem nie uciekniesz o nie, o nie!

Ta kurewska współzależność oraz chęć dominacji
każdy z giwerą próbuje bronić swoich racji
strzelasz raz, drugi, trzeci, czwarty
twój wróg pada na ryj, skończyły się żarty
łeb przestrzelony, brzuch rozdarty od kul
stoisz nad ofiarą i wyszydzasz gnój
bezcześcisz zwłoki, te pieprzoną kupę gówna
jesteś w tym dobry, nikt nie może ci dorównać
to nie jest jak domino czy pieprzona gra w kości
trzeba wiedzieć co i jak gdy zabija się gości
ten Białas co oberwał nie wyliże się już z ran
huj mu w dupę niech mu ziemia lekką będzie
wkrótce na cmentarzu więcej ciał przybędzie

Umierasz gnoju, twój pieprzony czas się kończy
za chwile twa rodzina w bólu się połączy
przed przeznaczeniem nie uciekniesz o nie, o nie!

Nic ci nie zrobią gdy nie mają dowodów
skurwiele umierają przecież z różnych powodów
pociągasz za spust mówiąc żegnaj skurwielu
zapewne w ten sposób zginie jeszcze wielu frajerów
morderstwo bez powodów to nas wszystkich intryguje
wystarczy, że cię ktoś potrąci albo zignoruje
wtedy pada wyrok, już nie żyjesz Białasie
kończysz swoje życie na tym świecie ty kutasie
zdychasz powoli i nic już nie czujesz
przypominasz sobie życie i powoli żałujesz
za takie błędy płaci się wysoką cenę
trafiłeś do piekła a marzyłeś o niebie

Jeśli ktoś wkurwia twój styl życia, sposób bycia
To ten ktoś z bronią w ręku chce pozbawić ciebie życia
To on jest twą wyrocznią, jebanym fatum
Gdy zmieni zdanie i nie strzeli to podziękuj mu za to

Umierasz gnoju, twój pieprzony czas się kończy
za chwile twa rodzina w bólu się połączy
przed przeznaczeniem nie uciekniesz o nie, o nie!
Kochana mamo bardzo za Tobą tęsknie,
w nocy i we dnie, myślę o tym gdzie jesteś.
Ja mam się nieźle, lecz myśleć nie mogę przestać,
20 lat mija, od czasu gdy odeszłaś.
Wiem, że na mnie patrzysz czy jesteś ze mnie dumna,
mam nadzieje, że się śmiejesz nie jesteś smutna.
Bo tu na dole często rzeczywistość jest okrutna,
chciałbym mieć ten spokój, który mam nadzieje już masz.
U mnie raz pustka, czasem euforia, w pogoni za życiem
tak bywa co dnia, myślę iż można żyć godnie z fantazja
często jest hardcore wiem dobrze znasz to.
Idę przed siebie, choć czasem pękam,
próbuje se przypomnieć Twoja twarz, bo nie pamiętam.
Czasem też klękam, śle modlitwę w intencji.
Bardzo Cię kocham, to dla Ciebie chce być lepszy.

Ref.
Kochana mamo, trzymam się dzielnie.
Kochana mamo, chodź często cierpię.
Kochana mamo, życie jest wściekłe.
Kochana mamo, bardzo kocham Cię, tęsknie.

Byłem przerażonym dzieckiem kiedy przyszło Nam się żegnać,
nigdy tego nie zapomnę, dramat młodego człowieka.
Zapadłem w letarg, to gehenny początek,
Bieda i patologie, wierz mi, nie byłem kontent.
Kochana Mamo Ty znasz mą historie,
bo słyszysz, co mówię, bo widzisz co robię.
Staram się bowiem błędów nie popełniać uwierz,
chce być normalny, w miarę rozumiesz?
I wiem ze czujesz te prace co wykonałaś.
Bo twój mały Rysiu już dorósł i działa.
Za to Ci chwała, bo to dzięki Tobie Mama,
rozwijam talenty, które mi zaszczepiałaś.
Książki czytałaś ja pamiętam to dobrze,
to był dobry czas najgorszy był pogrzeb.
Mówiłaś mądrze ja chłonąłem jak gąbka
dla mnie wciąż żyjesz, wiem że kiedyś Cię spotkam.
Tęskni i ciotka często szklą nam się oczy,
trzymamy się razem jak belf co tworzy.
Chce długo pożyć, Ty nie miałaś tej szansy
na ramieniu Twój portret najważniejszy z tatuaży.
I mógłbym marzyć o Naszym wspólnym życiu.
Jak szykujesz mi kanapki bo na trasę leci Rysiu.
Wszystko bym oddał, bym mógł tego doświadczyć,
tymczasem składam ci hołd kochana to dla mnie zaszczyt.

2X Ref.
Kochana mamo, trzymam się dzielnie.
Kochana mamo, chodź często cierpię.
Kochana mamo, życie jest wściekłe.
Kochana mamo, bardzo kocham Cię, tęsknie.
Chcę czy nie chcę to zmuszony jestem na to, żeby patrzeć
Jak nasza ziemia płacze, tych łez są ludzie winni
Niektórzy to naprawdę się urodzić nie powinni
Sami sobie zawdzięczamy to, co mamy i jak mamy
My sami sobie budujemy piekło na ziemi
Pomyślmy o tym, jak będą żyć nasze dzieci
Grzebiąc w wysypisku śmieci, szukając jedzenia
Nie pozwólmy na to, aby żył w takich mękach
Pamiętajmy, że ich przyszłość, leży w naszych rękach
Ja, ty, on - wszyscy lepszego chcemy
Lecz nic nie robimy w tym kierunku by to zmienić
Wyciągnięte dłonie kontra uśmiechnięte pyski
Ty dziś mówisz - się narąbie i zapomnę o tym wszystkim
Weź daj sobie i bliskim, tyle ile potrafisz
Uwierz stać cię na wiele, nie bądź jak te w stajni ciele
Mele, szanuj siebie, ziemie, nie mów, że żyje za karę
Niech rap da tobie siłę, nadzieję i wiarę
Cały czas się rozwijaj, bądź rezolutny
Idź przez życie tak, byś w kajdany nie był kuty
Niech radość zakryje smuty, to słowa ulicznej nuty
Świat struty, człowiek mądry, a zarazem głupi
Chora psycha, pycha nie jeden przez nią zdycha
Pusta micha w domu dzieci nie mają co jeść
Ich marzeniem jest iść zjeść, najeść się do syta
Co będzie dalej w bloku ukryte nie pyta, nie pyta

Zobacz! z każdym dniem maleją szanse
Spójrz! tracimy kontrolę nad tym wszystkim
Nie ma, na co czekać przekaż to swoim bliskim
Nie ma, na co czekać przekaż to swoim bliskim

Zobacz! z każdym dniem maleją szanse
Spójrz! tracimy kontrolę nad tym wszystkim
Nie ma, na co czekać przekaż to swoim bliskim
Nie ma, na co czekać przekaż to swoim bliskim

Dziś autorytetem są ci źli, a nie dobrzy
U wielu budzi podziw, fascynuje zła renoma
Człowiek pada na kolana przed ołtarzem szatana
Zero walki, chęci wstania, wpada w paszczę jego
Nie mów mi, że nie widzisz, ej, że nie słyszysz tego
Tego, co się dzieje tu, bo to nie możliwe
Włącz fakty - wyłącz Vive, znów podają media
Kolejna tragedia, sto osób nie żyje
A sześćdziesiąt cztery ranne, pełne zakłady karne
Kolejna debata o lepsze poszła na marne
Wojny, zamachy, życie ludzkie nic nie warte
Za oknem w bloku, widać życie w stresie
Życie na marginesie, znowu matka drze się
Na swojego syna za nic blok daje rodzina
Ojciec, matka, dwójka dzieci, nikt się nie zajmuje nimi
Nikt o nie nie dba, pełno takich rodzin
Na polskich osiedlach, tu na polskich osiedlach
Otwórz oczy na to, nie bądź przed tym zamknięty
Wczuj się w ból innych, nie bądź obojętny
Reifikacja ludzi, niech budzi widok wstrętny
Na każdym kroku jesteśmy złem kuszeni
Pilnuj swojej kieszeni, przed sobą i innymi
Masz klapki na oczach, to weź je w końcu zdejmij
Znów nie ma co robić - codziennie to słyszę
Gdy siedzę na ławce, to tak sobie patrzę, myślę
Co by gdyby nie rap, co bym robił teraz
Nie wiem, nie wiem, jak ty tam, ale ja do przodu cisnę
Wolę się pomęczyć czasem niż iść na łatwiznę
Dumę niech noszą za mnie rodzice nie bliznę, nie bliznę

Zobacz!
Zobacz! z każdym dniem maleją szanse
Spójrz! tracimy kontrolę nad tym wszystkim
Nie ma, na co czekać przekaż to swoim bliskim
Nie ma, na co czekać przekaż to swoim bliskim

Zobacz! z każdym dniem maleją szanse
Spójrz! tracimy kontrolę nad tym wszystkim
Nie ma, na co czekać przekaż to swoim bliskim
Nie ma, na co czekać przekaż to swoim bliskim
Jeśli patrzysz na realny świat
Założę się że nie widzisz tego to co ja
Bo ja spalony nie tylko po solarium
Tutaj słońce z rapu jest moją dozą valium
I tu nie chodzi jak zielone palisz worki
To stan umysłu, co jest blisko Kalifornii
Na fali zbrodni jaką jest świat dokoła
Ja patrzę w niebo, o nic nie wołam
Szkolni hipisi co żyli (czym?) Woodstockiem
Oglądają tylko czasem mój chód z okien
Ci byli luzacy pracują w kancelariach
I czasem pokazują mnie palcem – „wariat”
A ja pod, czasem na powierzchni
Nie wywarzam drzwi, robię tylko prześwit
Tu kilka przecznic nazywam swoim domem
I choć bloki szare, dla mnie pastelowe
Zanim zacznę robić o tym kilka notatek
Jeśli klaśniesz w dłonie podam Ci łapę
Nie szczekam, zostawiam to politykom
Idę do słońca, niekoniecznie z motyką

I kiedy to piwko sączę
Mam tylko drobne czy grubszą forsę
Zaczynam czy właśnie kończę
Wciąż jestem spalony innym słońcem
Siedzę tu i liczę mońce
Bo jakiś lamus dziś odwołał koncert
Panuje chłód ale bity mam gorące
...spalony innym słońcem

Mój kumpel powiedział mi: „jak to robisz?
Jak tak łatwo możesz się z tym godzić?”
Trzeba się urodzić z tym, kwestia podejścia
Przecież znasz ten numer, ile potrzeba do szczęścia
Bo mieszkam jeszcze w rodzinnym gnieździe
Wynajem? Nie chce, własny kąt to lepsze
Poczekam, odetchnę, ale nie wszystko na raz
Start starym meblem, potem Buckingham Palace
Nic od zaraz, wiem że Ty byś tak chciał
I tu właśnie jest ta różnica światła
Nie ponaglam, bardziej w stylu lay low
Inne słońce pali moją codzienność
I wiesz co, radze nie patrz za ocean
Bo reszta zależy od punktu odniesienia
Zdrowie się ma, ważniejsze od stanu konta
Nad 2Cztery7 wisi jakaś klątwa
Nie poddam się, jest tu Mes, Pjus mój człowiek
A słońce? Sam wybierz jak ma świecić Tobie

I kiedy to piwko sączę
Mam tylko drobne czy grubszą forsę
Zaczynam czy właśnie kończę
Wciąż jestem spalony innym słońcem
Siedzę tu i liczę mońce
Bo jakiś lamus dziś odwołał koncert
Panuje chłód ale bity mam gorące
...spalony innym słońcem

Mam słońce w oczach cały rok choć to Polska
I nie dlatego żebym oglądał Polsat
Bierz mnie za muzykometeoropatę
Fakt, nie puszcze raczej "Keep it Thoro" latem
Idę na przystanek, śnieg na butach i nogawkach (zimą)
Ale w słuchawkach nie Wu-Tang, Donna Cappa
Co mam? Pewnie Kurupta i Daza
już myślę mniej o szóstym z przykazań
Fredwreck - Palestyńczyk, Scott Storch a to Żyd
Więc nie mów: „Tylko czarny zrobi funky bit”
Bez kompleksów pisze i włączam preamp,
Te bity i mój flow przekraczają ocean
Ta ekipa ma coś na każdą okazję
Solo Mes emocje, Eldo wyobraźnie
Blef i Pezet obserwację, my pogodę
G-funk nie zbyt retro nie zbyt modern
Sprzedajemy bas na uncje, zrozumcie,
Ludzie muszą skumać jak włączać G-funkcje
Jak pojmą będzie im wciąż towarzyszyć
W łóżku, w samochodzie, nie potrzeba ciszy

I kiedy to piwko sączę
Mam tylko drobne czy grubszą forsę
Zaczynam czy właśnie kończę
Wciąż jestem spalony innym słońcem
Siedzę tu i liczę mońce
Bo jakiś lamus dziś odwołał koncert
Panuje chłód ale bity mam gorące
...spalony innym słońcem

Inne słońce świeci nam w ten upał
Pozbawione tych promieni UV
Na tych płytach ciągle mamy wiosnę
Spaleni innym słońcem
VNM.
mówią "trening czyni mistrza", trening czyni dobrego
mistrza czyni wyniki, przynajmniej minimum mego
mistrza czyni szał i to nic tyci małego
szał jakbyś zajebał kwas i kinolem chili do tego

minimum ego? pewność byle nie sczezła
bo od kiedy nieśmiała pizda była tu już niezła
szał? od kiedy spokojny z domu gość
wypruwa tu sobie flaki żeby udowodnić komuś coś

walk`erzy heel toe, shuffle i nie ma komu kimać
my rapy na asonansach, hashtagi na homonimach
pokręcone kostki, styrane łydki
podkrążone oczy, głos z oranych gardeł - płytki

i nie chodzi o wiek - anyway
zobacz Micka Jaggera to stary człowiek i może #Hemingway
patrz jak fajnie skacze, melodia wpada w ucho
dla wielu tak to wygląda my to nazywamy sztuka (suko)

Deys.
zdarty mam potencjał, czas nie minął
serca bija , ale tylko takie jak ma Zkibwoy
dookoła sami twórcy, przykre czaisz
wpierdalają ich robaki które Tyler (the creator) trawi

oni maja grafit ,zamiast gumki dziś
głowy do wycierania # David Lynch
są jak proste kąty, może znasz ich świat
chcą w grze budować domki jak person minecraft

marzysz a żeby zamazać kolor szary?
ale słabi to nie Andy Warhol same kontrasty
chodzą po label`ach jak szkocka whisky
pieprzę listy do wytworni # Ted Kaczyński

Di i łaj es(Deys)moje ej kej ej(AKA)
nie chce robić wykładu jak Wankej(pan wanx),wiesz
bo ludzie maja plany niczym filmy wciąż
Polska nie nasz potencjał # Warner Bros

Te-Tris.
Ta gra ma klasyczne dema, ale nie ma wersji trail
ty masz to w piersi w genach, albo pierwszy spierdalaj
i nadal nie ma skróconych dróg i nie ma nic za friko
i nie oczekuj ulg i czy to swang czy bunt, żyj muzyka

i kiedy lisom farba zacznie odstawać z ogonów
nas nie ogarnia strach , dopada głód mikrofonu, nas
nie trudno mówić MC wróć do Illmatic
to nie dla wydyganych i nie dla niekumatych

są etap, które musisz przejeść i żaden beztroski
a jak coś Ci nie pasi na dzień dobry zmień hobby
w te klocki graj jak my, albo wiekuj na schodkach ziom
i nie oczekuj w zamian szelestu jak ortalion

nie wszystko można kupić, nie wszystko ma cenę
zrób tak, podziemie - kot ,przekot / mainstream - lew , przelew
to twoje życie , twoja pasja, żyj i w niej wytrwaj
Days, VNM, Tet (A) - bierz przykład!
[Vienio]
1. Kiedyś, zaraz po szkole rzucałem tornister,
na boisku z kumplami podpisać listę, Start!
Rozpoczynał grę sędziowski gwizdek,
po takiej grze miałem, nie jedną bliznę.
To oczywiste- sine łydki i kolana,
dobrze, że w domu zawsze była gencjana.
Mama- nie przejmuj się, to tylko rana,
kilka zadrapań to jeszcze nie dramat.
Tak- radość przyniosły mi i kolegom
cztery kwadraty narysowane kredą.
Wtedy potrzebą było mieć kapsle swoje,
Albo zeszyt ze zdjęciami z Gwiezdnych Wojen.
Sąsiedzkie boje, drżały wszystkie budynki,
gdy na podwórku jeździły motorynki.
Pan samochodzik znam wszystkie odcinki,
Adam Słodowy, Reksio i Muminki.

Ref. Na tych podwórkach nikt się nie bawi.
Na świeżej ścianie ktoś ślad zostawił.
Sterylny obraz, zewsząd podobny,
tu nikt nikomu, nie mówi dzień dobry.
Na tych podwórkach nikt się nie bawi.
Na świeżej ścianie ktoś ślad zostawił.
Jeśli tak jak my w bloku się wychowałeś
to ten przekaz zrozumiałeś, przekaz zrozumiałeś.

[Hades]
2. Spójrz mija dzień po dniu, przypominam sobie znów stare lata
Drzewo pod blokiem- mój dach świata
Biegałem na bosaka, czarno-białe trampki w łapach,
Piach w kieszeniach i brudna japa.
Od rana do wieczora na podwórku byli wszyscy,
Mama wołała mnie na obiad zawsze jadłem zimny
Świat był inny niż dziś, ważne kto był szybszy na BMX, a nie PSX,
Szkoła uczyła mnie liczb i liter
Teraz uczy mieć nie być tutaj 'winni są rodzice'.
Bądź bliżej, wyjdź na ulicę i boisko,
Hip hop uczy- internet zabiera dzieciństwo.
Nasza przyszłość jest tylko dla nas,
Ślad zostawiam to działa jak napisy na skałach.
Zamiast tylko brać naucz się dawać,
Zobacz jak można łatwo ten świat naprawiać.

Ref. Na tych podwórkach nikt się nie bawi.
Na świeżej ścianie ktoś ślad zostawił.
Sterylny obraz, zewsząd podobny,
tu nikt nikomu, nie mówi dzień dobry.
Na tych podwórkach nikt się nie bawi.
Na świeżej ścianie ktoś ślad zostawił.
Jeśli tak jak my w bloku się wychowałeś
to ten przekaz zrozumiałeś, przekaz zrozumiałeś.

[Vienio]
3. Turniej w dwa ognie, albo w chowanego
W letnie wieczory to było coś pięknego,
Coś magicznego jest w tych wspomnieniach
Warto pamiętać czego już nie ma.
Warto pamiętać jak dobry spektakl
Bo dziś podwórko to szklany ekran
Świat wirtualny i porno reklam
Całego siebie na dyski przegraj.
Ja tego nie wiem, że największa podnieta
To dla małolatów najnowsza konsoleta.
To taki letarg: latasz z pistoletem,
A bohater gry jest autorytetem.
Ludzie pozamykani w swoich czterech ścianach
Zapomnieli dawno o swoich sąsiadach.
Co dziwne nadal nie widzą problemu,
Inaczej się żyło dwadzieścia lat temu.

Ref. Na tych podwórkach nikt się nie bawi.
Na świeżej ścianie ktoś ślad zostawił.
Sterylny obraz, zewsząd podobny,
tu nikt nikomu, nie mówi dzień dobry.
Na tych podwórkach nikt się nie bawi.
Na świeżej ścianie ktoś ślad zostawił.
Jeśli tak jak my w bloku się wychowałeś
to ten przekaz zrozumiałeś, przekaz zrozumiałeś.
Od małego w oczach niepojęty świat
pierwsze kroki w otoczeniu i w oczach piach
krzywda go dotknęła, płacz, oczy w łzach
krzyk w mieszkaniu i pijana matka
na podwórku stary fiat, przyrdzewiała huśtawka
jedna ta sama zabawka, ta sama lalka
głód, przerażenie, ze strachem w oczach walka
gdy cierpi dziecko za błędy rodziców
sprzeciw daję temu ja, nigdy w życiu
koniec, wyrwana ostatnia kartka z zeszytu
ten temat nie daje powodu do zachwytu
ten kawał musiał powstać, tak było bez kitu

Ref.x2
głód, łzy i dziecka rozpacz (nie ma!)
brud, koszmarne sny (tego nie ma!)
wszystko pod dostatkiem (tego nie ma!)
chęć miłości i ojcostwa (nie ma!)

Kolorowe rysunki i na ścianie cegła
to świat oczyma dziecka, rodzinna sprzeczka
to śliczne dzieciństwo dla szkraba tyle znaczy
gdy pijany ojciec wraca do domu z pracy
mały człowiek nie ma wpływu na to, co będzie
bieda w domu, szare ściany, z komiksu zdjęcie
młoda psychika zapamiętuje te wszystkie chwile
schowany pod stołem ściska rączki za nic
wyobraŹnia w takich chwilach nie zna granic
stara kamienica, tu echo odbija się od ściany
nie dociera tu słońce, to chłodne pustostany
świat oczyma dziecka to świat niezrozumiany

Ref.x2
głód, łzy i dziecka rozpacz (nie ma!)
brud, koszmarne sny (tego nie ma!)
wszystko pod dostatkiem (tego nie ma!)
chęć miłości i ojcostwa (nie ma!)

Sam kiedyś byłem przecież małym dzieckiem
w domu się nie przelewało, teraz olewam tą kwestię
tamte czasy, ludzie gdzieś tam jeszcze są
zależy jak na to patrzeć, mówię ci ziom
śródmiejskie uliczki, garaże, boisko, drugi dom
to był mój świat, moja cała rzeczywistość
nie patrząc w przyszłość, życie pisze rożne scenariusze
dziecka tamten świat, na kartce ci to zduszę
hart ducha przetrwał małolata wspomnienia
chudy dzieciak swój świat na lepszy zamieniał
tyle małych rzeczy, a tak cieszyły nas
tamte czasy powracają juz teraz tylko w snach

Ref.x2
głód, łzy i dziecka rozpacz (nie ma!)
brud, koszmarne sny (tego nie ma!)
wszystko pod dostatkiem (tego nie ma!)
chęć miłości i ojcostwa (nie ma!)
Mówiłem raz drugi ha milion razy
Bez białych ścieżek ekstazy dla ekstazy
Obce mi obrazy kolorowych obrazków
Więc nie mów ziom tylko bez wynalazków
Odkąd jak na pasku zawisło mi życie
Tematem tabu na pewno jest picie
Mówisz zatem idź na spacer jak nie pijesz
Dobra najchętniej razem z dżin bimem
Się żyje krótko sprawdź mą silną wolę
Jak szybko z wódką weźmiesz zimną Colę
Dawno bym poległ gdyby nie Amsterdam
Płuca mam zdrowe ty patrz jednak co
Wciąż dogadujesz ziom czymś tracisz
Przestań pierdolić podaj ten haszysz
Mam się zaszyć? mieć żonę?
Aha pozwól to żona na ten tydzień
Z tamta wziąłem rozwód

Po co Ci zioło w kieszeni czy ono tutaj coś zmieni
W około Ciebie się dzieje tyle że ho oo oo
Po co Ci piwo w tej drugiej kielni co ono zmieni?
Czy uprzyjemni Ci życie? Ja wiem ze taaaakkk

Tak tak tak nie wiesz po ci mi ta butla
To chodź bądź ze mną tu do jutra
Jak ustać w tym klubie chcąc nie chcąc
Bo na trzeźwo tu robi się gorąco
Skąd to podejrzenie o alkoholizm
Jesteś trzeźwy to spróbuj się wyzwolić
Te ziomy kilku z nich już się nagięło
A po koksie zbiera im się na szczerość
To dziwne piłem i zbierana jest piątka
Na trzeźwo tych ludzi nawet bym nie poznał
Nie mógłbym patrzeć na te małolatki
W końcu mam żonę podryw to dla mnie oldschool
A powrót prześpisz na wpół żywy
po takiej ilości nie ma co się dziwić
Widzisz to przecież nie jesteś ślepy
Powiedz mi teraz jak ja mam tu nie pić?

A po co ci to piwko? A po co ci ta lufa?
Rudej po co ci to wszystko?
Spróbuj bez tego tera
uwierz po co ci to piwko? a po co ci ta lufa?
Rudej po co ci to wszystko?
Alkohol szkodzi zdrowiu

Po co Ci zioło w kieszeni czy ono tutaj coś zmieni
W około Ciebie się dzieje tyle że ho oo oo
Po co Ci piwo w tej drugiej kielni co ono zmieni?
Czy uprzyjemni Ci życie? Ja wiem ze taaaakkk

Pod czas pracy nad płytą myślałem
Po chuj mi piwo? mam talent
Cztery miesiące nie piję i nawet super wspaniale
Jest tak jak chciałem
Nieprawda kurwa w sumie od dawna
Śnią mi się czekoladki z rumem
Nie pozwala mi zdrowie kiedyś wam opowiem
Póki co moja wątroba ma ksywę pumeks
Ziomek jak mam przetrwać te gadki
Moje kochanki mówią do mnie jakby
Moim marzeniem było dotkać prawdy jądra
Ja tylko chcę je opróżnić dobra?
Wiem trzeba wysłuchać jakby zerżnąć
I weź tak kurwa siedź z nimi na trzeźwo
Chciałbym urwać się wyjść po piwo
Bo jedyne co muszę wydłużać to cierpliwość
Aha ha taa...czas znaleźć kogoś na stałe?
Praktik tyle zmieniło się odkąd ostatni raz
Nawijałem na Twoim bicie jakiś czas temu

Po co Ci zioło w kieszeni czy ono tutaj coś zmieni
W około Ciebie się dzieje tyle że ho oo oo
Po co Ci piwo w tej drugiej kielni co ono zmieni?..
Czy uprzyjemni Ci życie? Ja wiem ze taaaakkk
właśnie tak, o , to dla moich mord(moich mord) , to dla moich mord(moich mord) , to dla moich mord(moich mord), czaisz?

To dla ziomali , z całej Polski za granic , jedno niebo nad nami, to dla ziomków dla moich mord(moich mord...)
To dla ziomali , z całej Polski za granic , jedno niebo nad nami przyjaciele którzy są jak plaster na ranę Wam dedykuję to nagranie.

*Brahu
Siemano mordy , to znowu Brat na bicie rap unosiciel
Cóż roznosi nas życie , po mapie świata
Kiedyś chodziłem teraz muszę latać, żeby zrobić krówkę albo blanta
Era taka , że albo casting albo wyspy
Trzeba trzymać się przede wszystkim
Czy zyski czy ich brak , pierdole to!
Najbardziej mi tu ich brak co daleko są.

*Fu
Jeden za wszystkich , wszyscy za jednego
Pozdro dla Tonego i dla ryszar jego
I pozdro dla ekip które w miejscu nie usiedzą
Swoich spraw i biznesu jak oka strzegą
Gdzie teraz jesteś, już zniknąłeś kolego
Globetrotter i dziewczyno bo mapę podaj
Ten świat jest Twój , a ja mówię Ci ziomal
W każdym miejscu na ziemi siła mocna na konar
To siła więzi ziom , wszechobecna jak dolar
Ceniony jesteś za szczerość jak Almodovar
Może już niedługo wypijemy jakiś browar
Pogadamy o tym co było kiedyś, co było wczoraj

*Pono
To Koras za pomyślność , wszystkich tych co w nas uwierzyli
Oraz za każdego tego co się jednak pomylił
Za to co żeśmy przeżyli , i za to co jeszcze przed nami
Za to wszystko , odkąd byliśmy dzieciakami
Wszyscy się zastanawiali , co z kogo kiedyś wyrośnie
Nie przejmowaliśmy się tym wszystko było proste
Dziś na to wszystko każdy z nas inaczej patrzy
I to dla każdego tego dla którego to coś znaczy
Ile razy te stare czasy wspomina każdy z nas
Ile razy obrazy przed oczami mamy z tych lat
To dla wszystkich ziomali , co pozostali w pamięci
Dla Was wszystkich za to wszystko ZIP Brahu Brat.

Ref.
To dla ziomali , z całej Polski za granic , jedno niebo nad nami, to dla ziomków dla moich mord
To dla ziomali , z całej Polski za granic , jedno niebo nad nami przyjaciele którzy są jak plaster na ranę Wam dedykuję to nagranie.

*Sokół
Rozejrzyj się, każdy ma inną rzeczywistość
To samo niebo , inaczej jawi się turystom
Inaczej za krat się na nie patrzy , inaczej z plaży
Jedno niebo ma dla nas miliony twarzy
Nie ważne dzisiaj , z jakiej Ty jesteś branży
Teraz nie ważny jest konflikt każdy
Toast z nami wznieś , jeśli tylko masz chęć
Bo jak jesteś w porządku nie ma co się trząść
Warszawa, Gdańsk , Poznań i Wrocław też
Bratysława , Moskwa , Nowy York czy LA
Pod jednym niebem , tu jest noc a tam dzień
Jedna miłość , Wasze zdrowie , Sokół cześć!

*Koras
Mój syn biega po mieszkaniu , bawiąc się CD krążkiem
Dziewczyna , leży na spaniu i czyta książkę
Jazz leci w radiu , deszcz pada na dworze
Jest chwila na refleksje wiesz ?
Myślę sobie o ziomalach których los rzucił w różne części świata
Większość szuka szczęścia tam gdzie się opłaca
Maniek tęskni za rodziną więc niebawem wraca
Artek ściągną do siebie już trzeciego brata
Jacek S po kilku latach , wyskoczył wreszcie
Kuba przyszedł z dziadkiem jak graliśmy u nich w mieście
Różne miejsca , a Ty wiesz, nad nami jedno niebo
U mnie jest jak jest , do zobaczyska kolego!

Ref.
To dla ziomali , z całej Polski za granic , jedno niebo nad nami, to dla ziomków dla moich mord
To dla ziomali , z całej Polski za granic , jedno niebo nad nami przyjaciele którzy są jak plaster na ranę Wam dedykuję to nagranie.

Teraz razem różne strony świata połączymy
To jest nasz sposób , wpływ na treści wniosków
Łączy nas muzyka , nie żadne układy
Jedna miłość , cel i pasja
Pozdrawiam wszystkich graczy , których rap wychował
wielu ludziom , z góry im dziękuje
Na całym świecie przecież są dobre żachaje
Zjednoczony rap , zjednoczone miasta
zjednoczony rap , zjednoczone miasta
zjednoczony rap , zjednoczone miasta
zjednoczony rap , zjednoczone miasta
zjednoczony rap , zjednoczone miasta...
[Ponad tym gównem stać]
Soję ponad tym
Echo do El Do Ka to fakty
Niestety bzdur ciężar przytłacza lekkość prawdy
To musi się równoważyć,
Abyś mógł zauważyć,
Że są tworzący i chcący w dupę im włazić
To jak na wolno- każdy może
dać plamę
Każdy poczuje różnicę miedzy Brutalem a Channel
Panelem a wholecarem
Między poziomem, a czymś przekraczającym miarę
Zrozumiałem kreatywność, bzdura to monotonia
Hip-hop potrzebuje rapu, jak wody elektrownia
Scena ludzi z głowami, a nie w szerokich spodniach
To chyba proste - dymu nie ma bez ognia
Rymów bez podkładów, tematów bez klimatów
Stoję ponad blokadą złożoną ze schematów,
Armią łachów, każdy ma czas by się rozkręcać
Trzeba uważać, bo gówno ma swój ciężar
Słowa nie uciekają, tylko lecą w eter
Trzeba mieć tego świadomość wbiegając na metę
[ponad tym gównem stać]
p
Codziennie pewnie stawiam siebie daleko
El do Echo niezmiennie ponad tandetą
Tyle pracy
za tym, by nie upaść przed metą
Nie spaść jak gwiazdy, które już nie świecą
Chcę dawać jakość
, będąc miejskim poetą
Ponad gównem stać, w które inni lecą
Nie biegnę na oślep, jak ślepa masa
Wszystko, czego dotknę- dokonała praca
Proste, nie mogę ruszyć rzeczy, która mnie burzy
Mamy twardą normę, która tandetę kruszy
Ponad tym, nie upadnę, marnie nie skończę
Nie pragnę na robieniu hitów sezonu za dolce
Się stoczyć i liczyć forsę, jak gwiazdy na nią głodne
Wolę ćwiczyć i dobre kawałki robić za drobne
Wyjście godne naszej rangi
już się boisz- trójka która pewnie ponad gównem stoi
[ponad tym gównem stać]

Dla mnie kłótnie to 4 oczy
a najlepiej scena i dwa mikrofony
jestem ponad tym, mój czas to nie blanty
rymy, bity, twarde takty,
chłopak, rap biznes to są fakty,
odrzucam nerwy, dziś gdzieś od tego daleko
cieszę się słońcem, cieszy mnie ciepło
w betonowej pustyni,
też przecież jest niebo
tak samo jak wszędzie pokolorowane na niebiesko
kolory, rasy, podział, stereotypy,
to wasz swiat, nasz to styl
, high quality, break, graffitti,
w nowych czasach powrót do old school'u
Chłopaki Echo, EldoKa Obrońcy Tytułu
Słyszysz to "bum!bum!"? to moje serce bije
Powiedz żyjesz? Czy udajesz jak klapsy w kinie?
więc stań ponad tym, a pożegnasz się z kłopotem
I wsłuchaj się w to-to echo młodych pokoleń!
[ponad tym gównem stać]
Mam w głowie rymy, mam w głowie synonimy
obadamy i zaczaimy, skumamy, rozkminimy
Wlaczę z padaką jak to w Kato coś za coś
Narrator: Deka Guga, Mega, Cogi, Inkubator. Oto
F do O do K do U do S trzęsie tą budą w sensie
rzucam zaklęcie - wrzucam napięcie ludziom. Oto
F do O do K do U do S, oto
tekst o tym co w nim takiego cudownego jest. Jeśli
masz w sobie seks, to to tańcz jeśli
znasz ten tekst to go dokańcz
aj-jeśli masz serce do tańca
to to tańcz, to tańcz, to tańcz, to to tańcz tańcz
happy sunshine, tak jak pomarańcza
włączam - jedziecie, kiedy dokańcza punchline
rymów Einstei. Spadam na was jak szarańcza
F do K do S wkracza i wykańcza. Oto
cisza przed burzą. Chwile się dłużą
z gór schodzi dużo chmur ku podnóżom
ptaki milczą, drogi suche jak wiór się kurzą
ptaki milczą, a drogi sie kurzą. Oto
plan jak stąd do Kyoto - o co loto
Standardowo to chodzę piechotą
Sztandarowo rymy moją flotą
teneryfy, auto-moto, złoto
szpan, taryfy to nie o to loto
być prawdziwym chodzi tylko o to
żyć na prawdę nie na niby. mieć
perspektywy, nie być fałszywy jak botoks
wchodzę - pękają szyby, głośniki toshiby
biła honda, POKAHONTAZ i wszywy
Jak La Onda więzy krwi. Pomiędzy
nimi my - wyjminimy, gdzie są pokrzywy
reprezentant w stu procentach
zapamiętaj tego delikwenta
puenta - tonę w rymów odmętach
płynów procentach, nie wymiękam
cicho bo echo...
jadę z tobą i z tą zawiechą
Wciąż się zadaję z tymi samymi ludźmi
Wciąż skurwysynom nie pozostaję dłużny
Wciąż pragnę szczęścia dążę do bycia lepszym
dla ludzi być ludzkim resztę frajerstwa pieprzyć
Wciąż tutaj jestem związany z osiedlem
statystyczny cham, który działa przebiegle
Wciąż taki sam na krzywdę ludzką wyczulony
dla kurestwa obojętny obowiązkiem przytłoczony
Wciąż brak zadumy bo sukcesy są złudne
Wciąż to samo życie choć już nie takie smutne
Wciąż nowe kłótnie o swoje trza się upomnieć
Chciałem więcej miłości ale czas jest na wojnę
Wciąż nie spokojne myśli
Wciąż wiele zawiści
Wciąż ludzie którzy chcą czerpać tylko korzyści
Wciąż wierze że się ziści marzenie żyć w spokoju
Wciąż sporo gnoju na ulicach rozbojów
Wciąż szanowany przez tych co byli zawsze
Wciąż dla nich pisze nagrywam bo to ważne
Wciąż te same przyjaźnie i miejsca w których bywam
Wciąż jestem Rychu Peja tak się nazywam
Wciąż przywiązany do miejsc lat młodzieńczych
Wciąż mam prawdziwe teksty
Wciąż kocham pisać wersy
Wciąż z ambicjami na początki nie stawiam
Wciąż jestem swój chociaż więcej zarabiam
Wciąż was namawiam do zmian na lepsze wyjdzie
Wciąż jak wy błądzę upadam ludzi krzywdzę
Wciąż mam swą listę ulubionych longplay’i
Wciąż możesz słuchać do bólu rapu Peji
Wciąż bez układów kompromisom mówię wyjazd
Wciąż walczę fair nawet gdy los nie sprzyja
i wciąż przepita szyja nawet jeśli trunek droższy
Wciąż pełen obaw że sytuacja się pogorszy
Wciąż bezustannie nie zaspokajam swych pragnień
Wciąż jestem tego świadom jak łatwo skończyć w bagnie
Wciąż okłamuję bliskich w sklepach detal ukradnę
Wciąż przeklinam życie które często bywa bagnem

Ref.x2
Wciąż niebezpieczny dla wrogów odwiecznych
Wciąż niezbyt grzeczny dla wrogów odwiecznych
przez ludzi kochany ja za to wam wdzięczny
Wciąż napierdalam o sprawach społecznych

Wciąż mam tę siłę na zmagania z niecodziennym
Wciąż bardziej kozak niż tchórz warto być dzielnym
Wciąż wyjebane ma banały i podpuchy
Wciąż dobre nuty na salonów sygnał głuchy
Wciąż godne życie nie straciłem wyobraźni
Wciąż bardziej zły częste rozdwojenie jaźni
Wciąż nadal poważny albo raczej posępny
Wciąż jestem z tobą
Wciąż jestem bezdzietny
Wciąż bardziej skurwiel i zgnilizna tak sadzę
Wciąż nadal walczę żyje zarabiam pieniądze
Wciąż na zmianę liczę choć wysoko zaszedłem
Wciąż pamiętam przeszłość i wspominam życie biedne
Wciąż jak ty więdnę i bez uczucia zdycham
Wciąż będą ...dzwonił do ...
Wciąż pod sklepami lipa tylko ja się wyróżniam
Wciąż nie mam wózka nadal grozi mi puszka
Wciąż spore chęci by zapisać nowy zeszyt
Wciąż cena kręci
Wciąż rap nie dla dzieci
Wciąż jakoś leci
W ciąż wynajmuję studio
tak jak mieszkanie w którym rzadko jest nudno
Wciąż to samo gówno kocham tego epicentrum
Wczoraj dzisiaj jutro nadal wciąż bez patentu
(Wczoraj dzisiaj jutro nadal wciąż bez patentu)

Wciąż mam tę siłę na zmagania z niecodziennym [x4]
Wczoraj dzisiaj jutro nadal wciąż bez patentu)[x3]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo