Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Bemer:
Czasem trzeba obrać inną drogę
Więc pod poziomem, tak długo jak mogę
Robię, to co robić mam na co dzień
Płonie, choć już nie ten sam płomień
Mimo to w ruch poszło to co trzeba
Długopis, kartka i flow które sprzedam
Widocznie za grosz sumienia nie mam
Widocznie jakoś przerosła potrzeba
Teraz czas się grzebać w tym ciągu liter
Witać dzień o zmierzchu, no a żegnać świtem
I tempem rozliczeń, tak jak wszystko w tempie
Uderzać tak, jak kiedyś niechętnie
Czyli łatwym numerem który nic nie znaczy
Za łatwe pieniądze, dla łatwych słuchaczy
Wystarczy jak wskazówka tarczy
Wskazać drogę do monet o które czas walczyć
W stylu raz, dwa, trzy, złapać na haczyk
I zagrać jak gracz niejeden raczy
Jak będzie się zobaczy, sobie mówię
Na razie tu już sam się w tym gubię
W sumie pora na skończenie dzieła
Ale jak mam to zrobić gdy mice'a nigdzie nie ma?

Gdzie, gdzie, gdzie mikrofon? /x8

Miuosh:
Zawsze coś ginie jak czegoś potrzeba
Chyba ktoś całe miasto z mice'ów objebał
Same kable, ej, może ktoś coś sprzeda?
W domach nie ma, w studiach nie ma, bieda
To spisek istny, fakt oczywisty
Bo pewnie jakieś trzy wredne, zawistne pizdy
Chciały pozbawić nasz szans wyładowań
Ktoś pozbierał sprzęty i gdzieś je pochował
Mic'e zdobył rangę rangi `najlepszy towar`
Bo ile można w końcu do dyktafonu freestylować?
Trzeba się zebrać i szukać od nowa
W miejscach gdzie jeszcze nie było ludzka głowa
To też na browar ustawiło się paru chłopaków
Stu producentów, stu MC i stu śpiewaków
Zamiast poszukiwań, tak z braku laku
Zaczęli wspominać co ostatnio pozostawiali na tracku
Poczerwienieli bo aż wstyd im było
Przypomnieli sobie że chcieli sprzedać swoją miłość
Ilość zastąpiła jakoś owych akcji
Przesyt pod publicznych publikacji
`Podliczmy się i spadajmy stąd zaraz`
Rzekł jeden na co reszta przystała na raz
Przez dni siedem każdy znowu chciał się starać
Znów w ruch poszła każda komórka szara
Znów każdy napierdalał do rozpuku
Znów jaraj się każdym z owych stuków
Puqu - rzekłem `już im tego starczy ziomuś`
No i mic'i zaczęły wracać do domów

Gdzie, gdzie, gdzie mikrofon? /x8
Siemanko, cześć z tej strony B.R.O. Jeśli słuchasz tego numeru to prawdopodobnie oznacza to że zamówiłeś limitowaną edycję mojego albumu Next Level. Stoję teraz w kabinie, tutaj nagrywam swoje numery, z tego właśnie miejsca chciałbym Ci serdecznie podziękować za to że jesteś ze mną, za to że mnie wspierasz, za to że doceniasz moją muzykę na tyle żeby była u Ciebie na półce obok ulubionych artystów. Uwierz że znaczy to dla mnie na prawdę dużo i biorę se to głęboko do serca, a ten kawałek? (he) ten kawałek został nagrany specjalnie dla Was, dla takich ludzi jak Ty, dlatego wsłuchaj się! Dokładnie tak ziom! Wiesz, wiesz?

Ostatni rok dał mi wiarę wiesz, daję Ci słowo
Uwierzyłem w to że żeby być kimś, trzeba być sobą
Dziś, w moje marzenia wierzę 100 procentowo
Bo wiem że jestem w stanie je spełniać bez warunkowo
I robię muzykę, daję skille na fulla
Fani dają mi skrzydła więc nie piję Red Bulla
Moje życie się zmieniło tu ostatnio akurat
Spełniam sny, choć mówili że marzenia to bzdura
Dzięki ludziom jak ty, mam wiarę jak nikt
Znam te zasady gry, więc nie zrobię jej krzywdy
Wielu gości Ci powie ten BR jest dziwny
Ale to zwykły typ lepiej nie bądź naiwny
Wiesz, ostatni rok, sam nie wierzę w to wszystko
Bo zrobiłem krok i zdołałem zabłysnąć
Mijam dziś ten sam blok, to samo boisko
Ale pada inny wzrok na mnie, tutaj przez hip - hop
Tak już wyszło, to Twoja zasługa
Nie myślałem że lista fanów będzie tak długa
Płyta musi być gruba, czy to w sklepie czy w necie
Jeśli lubisz Next Level no to High School Cie zmiecie!

Ref.
Ta muzyka jest dla mnie jak tlen (jak tlen)
Moje życie przypomina dziś sen (dziś sen)
Ja od Boga otrzymałem ten gen
A po co tu jestem? Ja wiem, wiem, wiem! x2

Wiem że ludzie są ze mną, mocno czuję ich wsparcie
Widzisz propsy i piątki to buduje tym bardziej
Nic nie miałem na starcie, oprócz kartek i majka
A o mojej muzyce, raczej mówiło się w żartach i
Może miałem farta, cokolwiek to znaczy
lecz nie wielu kurwa wie ile włożyłem w to pracy więc
Musisz wybaczyć, bo jestem pewny siebie
Nie dostałem nic na tacy, ktokolwiek tego nie wie
Dziś mam te plany, nie kobiety czy pieniądze
A mój rap będzie znany przez koncerty w całej Polsce
Uwielbiam publikę nie chodzi tu o forsę,
Wpadnę do Twojego miasta, to zbije z Tobą piątkę
Podpalam lont, ej moje włosy blond, gej?
Jeśli tak uważasz, lepiej wypierdalaj stąd, wiem
Moi fani chcą ten, rap tutaj najlepiej
Jeśli jara ich Next Level no to High School ich zmiecie!

Ref.
Ta muzyka jest dla mnie jak tlen (jak tlen)
Moje życie przypomina dziś sen (dziś sen)
Ja od Boga otrzymałem ten gen
A po co tu jestem? Ja wiem, wiem, wiem! x2

Wiem, że znów na mnie liczysz, z tym rap pisze w cudy
Byś po płycie mógł powiedzieć 'BR nie daje dupy'
Piszę to w lutym, to coś jak obietnica więc
Do premiery płyty, Ty możesz już odliczać
Wiem, że oddycham dziś muzyką, to chore
Jestem dumny, że mogę być dla kogoś idolem, wiesz?
Idę po swoje, pomimo, że jestem gnojem
I stoję na scenie w porę, więc nie pytaj się co jest. (Co jest?)
To nie przeboje, które lecą na stacjach
I na razie mnie nie znajdziesz mnie na najlepszych rotacjach
YouTube wybucha, co racja to racja,
Ilość odsłuchań mam więcej niż nie jedna pop gwiazdka
I to namiastka, choć mocny bonus track
I dzięki ziomuś ze chciałeś wspomóc rap
Bracia i siostry, teraz BRO musi lecieć
Idę pisać High School, a ta płyta Was zmiecie!

Ref.
Ta muzyka jest dla mnie jak tlen (jak tlen)
Moje życie przypomina dziś sen (dziś sen)
Ja od Boga otrzymałem ten gen
A po co tu jestem? Ja wiem, wiem, wiem! x4
Znowu piszę w nocy, ciepłe poczucie komfortu
Nie buntuję się, odeszły gdzieś miny gniewne
Dziś spokój, trąbka w radio przecież gra tak pięknie
Patrzyłem w lustro zły na to, co widziałem
Świadom błędów, lecz wciąż wśród uczestników pędu
Tour De Życie pali rubę, taka skala
Kocie łby, krew, pot, łzy ciągle się wywalasz
Obojętne jak się starasz dobro nie wraca
Bo wcale nie jest powiedziane, że dostaniesz coś od świata
Dlatego niczego nie pragnę, jest jak jest
Cokolwiek przyjdzie jutro wezmę za dobrą monetę
Chociaż wolę uciec stąd jak najdalej
Wiesz, świat jest piękny, życie też tylko ludzie nie
Jest problem, nikt go nie widzi jest ekstra
Chodź kochanie posłuchamy jak oddycha wszechświat

Zamiast bić się z losem wolę stanąć obok
Jestem, już za mostem wiem, że kolejny mam przed sobą
Obojętny, bo niewiele zależy ode mnie
Dałem spokój, trąbka w radio przecież gra tak pięknie

Zamiast bić się z losem wolę stanąć obok
Jestem, już za mostem wiem, że kolejny mam przed sobą
Obojętny, bo niewiele zależy ode mnie
Dałem spokój, trąbka w radio przecież gra tak pięknie

Telewizja jutro pokaże nam jak
Bomby made by ludzie spadają na jakiś Bagdad
W faktach pokażą znowu śmierć z bliska
A za rok wymyślą i kamerę zmieszczą w pociskach
Poznałem zasady gry, mam dość - ja odpadam
Nie chcę tego, a ktoś wciąż próbuje mnie zabawiać
Bój się, nowości kupuj, chodź jak po sznurku
A świat wychowa sobie pokolenie głupców
Wolę oglądać chmury, słuchać gwiazd
Wolę słuchać oddechów ulic w sercu pięknych miast
Wolę spacer po Nibylandii z nią za rękę
Wolę uciekać na oczu jej oceany bezkresne
Szczęście znajduję blisko jest w środku
Ja szukałem długo, ale w każdym kryje się ten skarb
Problem, rozwiązanie trzymam w rękach
Chodź kochanie posłuchamy jak oddycha wszechświat
ref. [Bezczel, Sage]
Temperatura wysoka, niebo bez chmur, popatrz
Plaża, lokal, czy gruba biba na blokach
Otwórz browar, odpal blunta z ziomem
Zbij pionę to nie grzech daj się ponieść 2x

[Bezczel]
Yo, to będą grać w klubach, w tych w których ja będę chlać
Będę miał ubaw, będzie gruba rozruba to będzie fruwać
Po całym mieście całej Polsce, proszę Bezczel
Wejście ostre, zagramy koncert, tak zarabiamy mońce tu
Czterdzieści procent, wóda jedną z moich zboczeń
Ty doceń ten rap owocem pracy na codzień doceń to ziom
Jest najs tu, nastuk nas tu kilkunastu znawców
Stu piętnastu toastów, nastrój zwiastun baunsów
Mała baunsuj z nami, tequilla lansuj,
Skosztuj bruderszaftu z nami, he heej
Co złego to nie my, zawijasz z nami czy zostajesz z kolegą swym
To nie dla niego flm, dziewczęta ! temat gorący jak fiesta
Spijam z nich nektar w tekstach sprawdź tu jest tak
One, są jak zwrotki jedna, druga, następna
Ja pomiędzy nimi jak refren i chcę tak
Wyluzowany na leżaku w Miami
Oblewać nagie dziewczyny drogimi alkoholami
Z ziomami palić blunty, rapować grać w to i tańczyć
Spijać z gołych cyców słodki sok z pomarańczy
Słońce praży jak na plaży w Portsmouth
Uśmiech na twarzy, kojażysz pełen komfort
Walizki z forsą, osobisty sponsor
A w klipie lepsze dziwki niż (?)

ref. [Bezczel, Sage]
Temperatura wysoka, niebo bez chmur, popatrz
Plaża, lokal, czy gruba biba na blokach
Otwórz browar, odpal blunta z ziomem
Zbij pionę to nie grzech daj się ponieść 2x

[Sage]
Temperatura wzrasta, skurwysynu sprawdzaj
Wyjeżdżam dziś z miasta, jestem na wakacjach
Letni czas nastał, dupy pokazują ciałka
Typy się prężą, ale to nie moja działka
Ja prężę się do majka
Moje studio to moja treningowa salka
Jutro rozpoczynam dzień od browarka zimnego
Bo na dworze sauna kolego, ze mną ziomów cała banda
Dlaczego ten tego, nie wziąłem fullcapa
Napierdlala tak słońcem że aż dymi mi czacha
Nie ma co tutaj płakać, zimą dopiero jest chujnia
Więc zawijam sześciopaka i wypierdalam ze studia
Gdybyś ziomuś się wkurwiał jaki tu mamy dziś chill
Ja mogę razem z Fabułą zaśmiać ci się prosto w ryj
E!
Tak!
Skurwysynuu blaaauu

ref. [Bezczel, Sage]
Temperatura wysoka, niebo bez chmur, popatrz
Plaża, lokal, czy gruba biba na blokach
Otwórz browar, odpal blunta z ziomem
Zbij pionę to nie grzech daj się ponieść 2x
Każdy, kto jedzie o matce jest zerem
Jak ciebie spotkam *****o to zrobię z ciebie dawce nerek
I psie o rodzinie bzdur nie rymuj
Jak widzisz nie tylko ja bym ci za to w*****ł ty *****ysynu
Nosiłem wodę Sercom, rusz Jimson głowę
Na takiej bibie tylko ty piłbyś pizdo wodę
Jak to miałeś tam grać na najbie
Na scenie nie było kompa jakbyś koncert dał na Skype'ie
Smarki mówił mi, że chciałeś tam grać za friko
Pewnie tylko po to by stać przy nas i klaskać cipo

Leję na twój diss psie
Ty i ***** mnie obchodzi, co mówił Weber on wie, co o nim myślę
Ty ruchasz pannę, weź się bujaj ośle
Każdy wie, że zamiast cipki wolisz wkładać *****a w toster
Moich fizycznych CV 4 czy 5 tam będzie
W ogóle, po co w jednym miejscu śpiewasz jak 52 Dębiec
Dwumetrowe cwele komedie idźcie grać
Jak Bober kucnie wyglądacie jak Flip i Flap
Jasne, że mam miękkie włosy na jajach, co za pajac
Jak ci stoją to znaczy, że se golisz jaja
Co mnie obchodzą twoje hity, masz downa zjebie
Ty bądź u Dre, ja i tak będę srał na ciebie
Jimson kundel hał-hał psie
W*****laj dziewiczego *****a Bobra i pedigree pal
Refrenem żeś zbłaźnił się tylko *****o
Po co bym ciął twoje słowa jak moje własne cię niszczą cipko
Chcę lecieć jak Eis, to rób mi loda
Jak ściągam gumę mojej ekipie możesz possać kule
Jesteś jak wiśnia przed drylem
Powinieneś dostać dziurę, w ogóle daj jakiś kontrargument
Nie masz gry ja z grą mam dumę chcę wziąć ją dureń
Wziąć moją dumę ty moje flow go zapozna z bólem
Na forum zrobiłeś se hejt netowy
Roboczy zamiast żył masz ***** światło w obieg
Jimson cwelu hasa ten bit
Na tym bicie twoje flow byłoby żywe jak Pac albo Big
Będziesz krwawił, ten diss cię bezsprzecznie zabił
Koledze powiedz, że fajnie, że się przedstawił
Psie po ***** puściłeś z pyska w piątek tyle piany
Lepiej wracaj do wanny ciąć się żyletkami
Całe życie w blokach całe życie w problemach
Ja chce żyć w tych blokach ciebie tu nie ma
Chce żyć w tych blokach czy chce stad uciec
Raczej nie choć to dziwne uczucie
Polowa grudnia 82
Dzień żałoby czy święto przyszedłem na świat
Dla jednych szczęście dla drugich problem
Ej co z tego będzie i kto kurwa go rozwiąże
Moja mama jest warszawiankom ojciec fiutem

Ją kocham na niego nie na pluje
Zostawił mnie w tym miejscu w którym jestem dzisiaj
Ej gość z chęcią cię przywitam
Moja muzyka słyszysz ją robi ci się ciepło
Jestem po to żeby zginąć ty żeby zdechnąć
Punchliny się sypia jak dziewczyny na imprezach
A życie jest jak hajs jest po to żeby je rozjebać
Muzyka gra jak alarmy w samochodach
Nawet z najdroższych nikow (czyt.najków) może wyjść ci słoma (?)
Nie masz co się chować chyba ze rozprułeś się jak płótno
Żyjemy żeby zginąć nie wiem co będzie jutro

Ref.
Ja żyje żeby zginąć ty żyjesz żeby zginąć
Nikt nie uwierzy tu w twoją niewinność
Ja żyje żeby zginąć ty żyjesz żeby zginąć
Ten blok ten czas te dni przeminą. (x2)

Są tu ci z którymi rozumiem się bez slów
Hajs może cie napędzić albo może cie zepsuć
Nie kłóć się ze mną czy wkładam to w serce
Każdy jest z bloku ale kurwa nie jest blokersem
Żyjemy żeby zginąć oddychamy żeby przestać
Czasem się boje jutra jak elektrycznego krzesła
Czasem się boje jutra ty tez się boisz
Tracisz oddech krew napływa ci do skroni
Chcesz zginąć nie chcesz zginąć wkońcu zginiesz
Ważne żeby pamiętali imię nie że byłeś skurwysynem
Bo imię jest w sercach nie licznych
I tak części z nich nienawidzę choć to najbliżsi
Moje serce nie ma miejsca na to ścierwo
Boli mnie serce i męczy mnie bezsenność
Bo żyjemy żeby zginąć tylko w jaki sposób
Wyjdę pod blok i potrąci mnie samochód
Wyjdę pod blok i już nie wrócę pod wieczór
Nie chce znać dnia ani godziny własnego pogrzebu
Nie chce wiedzieć kto przyjdzie kto będzie tęsknił
Żyjemy żeby zginąć ty możesz być następny
Póki co przyjdziesz do mnie w smutku sie odwrócisz
O tym nie można zapomnieć nie wszystko można kupić

Ref.
Ja żyje żeby zginąć ty żyjesz żeby zginąć
Nikt nie uwierzy tu w twoją niewinność
Ja żyje żeby zginąć ty żyjesz żeby zginąć
Ten blok ten czas te dni przeminą. (x2)
Rób co daje Tobie satysfakcję
Rob to co daję Tobie w życiu pasje
Ja tylko daje inspirację
Dalej musisz sam sama iść
By odkryć swoje miejsce
Gdzie kryje się Twoje w życiu szczęście
Tego życzę Ci

1.
Wszystko się zmienia, zmieniają się pokolenia
Z przeżytych lat pozostają tylko wspomnienia
Dzieciństwo - pierwsza lekcja jazdy na dwóch kołach
Kolejny wrzesień, zaczynała się znów szkoła
Obrazy żywe jakby to było wczoraj
Pierwsza klasa, pierwsza praca, pierwsza kasa
Pierwsza miłość, jakby to było jedną chwilą
Serce mocniej zabiło, dziś jesteśmy rodziną
Dziś jesteśmy dorośli, mój i twój rocznik
I szykujemy grunt dla swych latorośli
Dać im więcej szans niż nam dało życie
Być rodzicem, być jak pierwszy nauczyciel
Pomóc dotrzeć im do swych własnych misji
By nie goniły naszych niespełnionych ambicji
Nie mamy recepty by spełniać ich sny
Niech popełniają trochę mniej błędów niż my

2.
Kto wycierał pierwszych porażek łezki
Nasi rodzice zawsze w sercu najlepsi
Dziś to nasza misja, nasza wizja
Jak wychować tego naszego małego mistrza
A przy okazji nie zabrać dzieciństwa
Nie pozwolić by wyrósł cwany egoista
Wyważyć proporcje, by być dobrą matką i dobrym ojcem
Nie tylko sponsorem co daje forsę
Złoty środek leży pewnie gdzieś na styku
Chcę pokazać drogi a ty pójdziesz nimi sama smyku
Każdy twój samodzielny krok chwyta za serce
Gdzie znajdziesz swoje miejsce w tym społeczeństwie
Wiem, czasem emocje biorą górę
Ale naprawdę cieszy mnie gdy z całych sił próbujesz
I zawsze będziesz miała moje wsparcie
Twoje szczęście -- tego przecież chcę najbardziej
Joł, dokładnie tak z tej strony BRO 2012,
Mamy początek nowego roku,
więc chyba trzeba go zacząć z hukiem, tak? JOOOł
Jakiś czas temu nagrałem kawałek „SZYBKO?”
minęło trochę czasu, zrobiłem duży progres ziom,
najwyższa pora pokazać Ci jak się strzela z broni maszynowej
to jest MACHINE GUN !

Wiesz, nie ma tego złego co nie wyszło na dobre,
Robię swój rap no i zaliczam progres,
mam mam formę, gram gram dobrze
robię to co robię, a Ty znasz tą mordę
Masz tą forsę? Spoko ziom,
przyjdzie taki czas to i ja zgarne ją ,
wyjdzie w praniu kto ma tutaj marne flow,
a kto napierdala i robi show.

Skąd się wziął ten BRO co nocą pisze wersy wciąż
ja nie wiem po co robi to, lecz dobry jest jak mało kto.
Tyle ile mogę to nawijam, wiesz?
Opowiem Ci o sobie to zawiła treść,
lubię takie wersy wiesz jak jest,
tym razem nie będzie przerwy na wdech.

Mogę tu nawijać o debilach a Ty zobacz ile mogę tego dać
i gra to moja droga ile mogę tego brać i grać
jak moja mowa a Ty możesz tylko stać, chlać i krytykować
Kiedy tylko mogę no to piszę teksty
i niszczę beksy, kiedy słyszę festy
jestem inny, wiesz stoję na powierzchni
nie pytaj czy to under czy to już mainstream
I co? i kto? i gdzie masz ten vibe
powoli stoisz w tle taki kraj,
to boli sorry, wiem dalej graj,
pozwolisz poledz? -Nie, goń ten hajs

Ja mam to flow co z grą ma pakty ,
i stąd Ty wgląd masz w ten mój rap.
I błąd że stąd nie ciśniesz brat
bo lont odpalam tu od lat .
I kto jest łak, a kto jest kot,
i znasz ten smak gorących zwrot.
Wysoki lot i lądowanie
ja robię to tak tu na zawołanie
i znowu będzie, że to rap o rapie
bo większość pewnie tego tu nie złapie.
Ja biorę papier, bo płyta w planie
i jak ją usłyszysz to zmienisz zdanie.
A jeśli powiesz, że kradnę bity,
poczekaj ziom do premiery płyty.
Bo będą featy i będą klipy
i powiesz jak Robert „nie ma lipy”.
Najwyższa pora tu wysoko mierzyć,
scena mnie chce no bo jestem świeży.
Czas uwierzyć zobacz resztę,
kogoś jak ja tu nie było wcześniej.

Jestem młody mój rap jest chory,
i wielu mi zarzuca brak pokory.
Spoko sorry, mogę was przeprosić,
nie będę udawał typa z innej osi.
Swoją cenę znam od Boga
by wyjść na scenę czeka długa droga.
Zobacz ziom to flow na majku,
Polska eej ! - czas na HIGH SCHOOL
na na na nananananana

[Buka]
Dalej to daję i mam tego tony power
jak po biegu w maratonie
player jak po Diegu Maradonie
naje rap podbiegunowe daję radę
to nie podlega mojej głowie nawet do bezwarunkowe grafie
tylko to potrafię ale tak że mota to nawet
tu Palikota po trawie i chce autograf prawie
jak daję spontan w Iławie
ogląda to nawet co piąty Bogdan co wyszedł pograć w warcaby
ja mam tu od lat ten nawyk a Ty się odwal od sławy
to moja horda mimowolna ale daje mi to
kopa i podstawy by to motać
ostatni z nich
to moja rota daje rapy póki starczy krwi
prosta robota dajesz bit ja daję nokaut
tajemnica wiary z księgi Bedoka
podaj to dalej jak kumasz te naje ziomal
teraz wracam na chatę, nowa płyta nadciąga

Ref. x2 /Buka
Podaj to dalej jak poznajesz te naje
to się staje monumentum jak Liberty Island
masz tu parę postumentów jak MC Grady talent
upgrading znów CDN na materiale ziom

[K2}
Sprawdź bo to ma vibe to fest check it out
give me the mic i podaj to przez cały kraj
cały świat w stylu psycho dance posłuchaj i
podaj dalej ja mówię dalej podaj mi [BAM!]
sprawdź ten tune i te akcje w chuj
akcenty flow tych pacjentów
fuck yeah my mamy tego multum
mamy tony tego dony(?) odpalamy mikrofony
już tutaj bit znowu daje nam moment
ziomek tu za mikrofonem
omen jak 666
rusza jak sex ciebie ta muza bejbe
bang,bang i rozpierdala głowę
słowem tu madafakin' flow man
jak system over down
up and down chipi Max Flo bejbe

Ref. x2
Podaj to dalej jak poznajesz te naje
to się staje monumentum jak Liberty Island
masz tu parę postumentów jak MC Grady talent
upgrading znów CDN na materiale ziom
Witam w Dolinie Klaunoow, tu każdy jest kim chce
Jak w filmie Jarmush, wybierasz, tylko wizje swe
Kostiumy błaznów wiszą w rozmiarze XXL
Ludzki kalambur, tu każdy wbić się chce
/2x

Mała prośba – weź nie śpiewaj
Co ty k***w zszedłeś z drzewa?
Zamknij ryj, bo się pogniewam
Prawa lewa, dywan szefa
Dałbym ci na imię Niefart
Ksywę dałbym Lewar
C***a nie wart, co mi lata i powiewa
Klaun, Whateva

Powiedz: co to za artysta
Przed którym jest kartka czysta?
Co najwyżej wokalista,
Co stepuje jak zagwizdasz
Jak im Cygan nie napisze, będzie blada p***a
Wróżę im, jak fatalista, że ich zje branża zawistna
Każdy mały skandalista węszy – ile na czym zyska
Kolorowa prasa, pisma, nie tam - no to na walizkach
Wasz talizman, klasa wyższa, wasza przystań
Jak się wysra telewizja, zostanie wam hipokryzja

Ścierać makijaż, hańbi was każdy ruch
Ścierać to z ryja, farby i czarny tusz
Bo pozabijam, wrzucę do klatki lwów
Klaunów uf, gówno w dolinie małych głów

Witam w Dolinie Klaunoow, tu każdy jest kim chce
Jak w filmie Jarmush, wybierasz, tylko wizje swe
Kostiumy błaznów wiszą w rozmiarze XXL
Ludzki kalambur, tu każdy wbić się chce
/2x

Kiedyś kolo słuchał techno, dziś jest rastamanem
Choć nie jest fanem, nosi dready bo ma dużo fanek
Nie opiera się tabletką, woli to niż marihuanę
Myśli, że otworzył zamek, lecz te drzwi nie mają klamek
Wchodzi z buta, jego rasta dusza to boruta
Sam nie wiesz czego w reggae szuka i po co tego słucha
Uchachany biorę w płuca, bucha, jakbym widział ducha
Jeżeli on jest rastamanem to ja jestem k***a Tupac
Tutaj, każdy jest glamour w Dolinie Klaunoow
Wspina się na mur do raju po linie fałszu
W ręku samurajów, nikt to nie kuma nic,
Wyp***dalać do Bombaju – tam możecie dalej śnić

Dopóki kul zapas mam w magazynkach
Będę pluł wam w twarz za fałsz, jak w ”Psach” Linda
Przez lunapark, gdzie gra w kółko katarynka
Przejdzie słów huragan i zostawi zgliszcza

Witam w Dolinie Klaunoow, tu każdy jest kim chce
Jak w filmie Jarmush, wybierasz, tylko wizje swe
Kostiumy błaznów wiszą w rozmiarze XXL
Ludzki kalambur, tu każdy wbić się chce
/2x

Kiedyś ziomuś był hejterem a dziś jest raperem
Robi muzyczny bestseler, chce wyjść przed szereg
Chce być rapu Guliwerem, słyszeć brzdęk pereł pięknej Mercedes
Tam gdzie Seszele, i żeby tylko seks celem był
Chcę czuć w grze szelest, być na topie jak Jack Herrer
Na koncie zer wiele, choć to nie New York czy L.A.
Chce jeździć Bentleyem, nie na ośle, jak w Betlejem
Lecz jeśli on jest raperem, synu ja jestem hejterem

Bo ona była studentką, lecz chciała być modelką
Piękną Europejką, by żyć poza koleją
Jej lusterko to je***y profil na Facebooku
Choć jej zdjęcia to fake, ziom, w połowie zrzutu
I tak poznała tego gościa, teraz jest seks friend
I załatwia pierwsze super sesje za dupę
Jej przyjaciele to Photoshop i skalpel
Jeśli ona jest modelką, ziom, ja jestem harcerz

Witam w Dolinie Klaunoow, tu każdy jest kim chce
Jak w filmie Jarmush, wybierasz, tylko wizje swe
Kostiumy błaznów wiszą w rozmiarze XXL
Ludzki kalambur, tu każdy wbić się chce
/2x
Wszystko się zmienia
Wszystko się zmienia
Wszystko się zmienia
Wszystko się zmienia
Strumień życia zmiennie płynie ścigając się z czasem
Myśli biją się z hałasem, już dwadzieścia lat za pasem
Nasuwa podpowiedź, wybieram prawidłową trase (Fenomen)
Przemyślenia naszedł jak byś skręcił miksa z haszem
Czy musimy się zmieniać, to problem tego pokolenia
Czy zdołamy zachować siebie przynajmiej w jakiejś części
Nie każdemu się poszczęści, rzeczywistość często się mści
Więc wyostrzam wzrok i zaciskam pięści mocno
Z nadzieją by droga w życiu nie była bezowocną
Czy pozwoli zawsze twardo stać na swoim
Nie wiem, idę powoli, a koleje losu zmienne
Zadaje pytanie (pytanie) kim w przyszłości będe
Bo nieustanne zmiany mają wpływ na nasze plany
Świat przezemnie postrzegany, rozumiany nie w całości
Świat bez równości, prawdy i sprawiedliwości
Ale będą stale zmiany z góry narzucone
Teraz wszyscy razem, później każdy w swoją strone
Wspomnienia utrwalone o drodze, którą przeszliśmy
I te wszystkie wydarzenia, które razem przeżyliśmy

Ref.:
Wszystko się zmienia
To już nie jest ten świat
Wszystko się zmienia
Chciałbym to wyrazić, ale nie wiem jak x2

Wszystko jest zależne od czasu i od zmiany
Inaczej brzmi po latach ten sam tekst znów rymowany
Inaczej rozumiany jest i inaczej akcentowany
Jak znoszony ciuch, który zmienia swoje barwy
A nie zmieni swojej marki, swojej nazwy
Swego logo, Fenomen, tyle lat minęło
Wciąż z tą samą załogą, ale zmiany zaszły
Każdy z nas jest starszy, przybij beke
Wcześniej własny pokój, teraz studio efekt
Wcześniej tylko Fenomen, teraz Fenomen z dużym echem
Posłuchaj tej płyty orzeźwisz się jak zimnym Lechem
A po kolejnych, dokładnie wszystko się zmienia
Smak odczucia i spojrzenia, właśnie to doceniaj
Właśnie to doceniaj, właśnie to doceniaj

Ref.:
Wszystko się zmienia
To już nie jest ten świat
Wszystko się zmienia
Chciałbym to wyrazić, ale nie wiem jak x2

To co było kiedyś, uwierz mi nie wróci już nigdy
To odeszło jak uczucie, które nagle ostygły
Zmiana wizji na świat krzywdy już nie patrzysz jak dzieciak
I co się wściekasz, przecież to normalne czas ucieka
Gdzieś tam pewnie jest meta, my do niej zmierzamy wszyscy
Po co, taka jest kolej rzeczy jak dzień za nocą
Żyjemy właśnie po to by po nas ktoś inny miał szanse
Właśnie po to pędzimy przed siebie jak Evo Lancer
Nie (nie) ja chce z dystansem, po swojemu, powoli
Nie chce się szkolić jak żyć we własnej pracy niewoli
Za bardzo boli to wszystko, lecz zobaczysz to potem
Życie to wielki samolot, jesteś jego pilotem
I to jest dla mnie kłopotem
Że tak jak dzisiaj już nie będzie, bo świat się zmienia
Ty zmuszony by w tym pędzie łapać swoje szczęście (ta!)
Sam ulegasz zmianom
Codziennie w lustro patrzysz, gdy się budzisz rano
I czy widzisz to samo, czy może jakąś inną postać
Na szczęście to ty, ale spróbuj temu sprostać
Przecież ze swojego okna widzisz inny świat codziennie
Tak jak jest teraz napewno nigdy już nie będzie

Ref.:
Wszystko się zmienia
To już nie jest ten świat
Wszystko się zmienia
Chciałbym to wyrazić, ale nie wiem jak x2

Wszystko się zmienia
Wszystko się zmienia
Wszystko się zmienia
Wszystko się zmienia
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo