Popularne piosenki. Polski Hip Hop

My, ja to wiem, żyję tu, widzę że widzą nas, słyszą nas. Wiedzą co, jak i gdzie

Pewnie myślisz, że nie widzą cię jak cienie między blokami
Razem z kolegami robisz to co karane latami
Kamerami oczy ich, mackami służby, chodzą za tobą całymi dniami
Jakbyś był im coś dłużny, a gdy w próżni po kablach ślesz treści tony
Oprócz adresatów ślesz też te treści do nich.
Oni wiedzą, widzą, słyszą wszystko, są obok ciebie
Nawet nie wiesz jak blisko,
nawet nie wiesz jak często, gęsto na mapie znaczą twój cały dzień, etap po etapie
nawet nie wiesz, że każdy podpisany przez ciebie papier
zanim poleci gdzieś wyżej oni dzierżą w łapie
to pozorny zapieprz, to wszystko pięknie działa
u nich wroga cisza gdy gdzie indzieś hałas
sponiewierała naszą prywatność ów klika,
bo pluskwami naszpikowała nas technika

My, ja to wiem, żyję tu, widzę że widzą nas, słyszą nas. Wiedzą co, jak i gdzie

Wolność to tylko jedno słowo z wielu
dawno pozapominali oni w pędzie do celu
złamali, co zapowiadali lata temu
dali nam ten sam chłam, co za PRL-u
dali komy, łącza i karty do rąk
dali coś tam, a więc teraz coś nam biorą
biorą słowa, myśli i czyny, ponoć po to tylko, by zapobiec pedofilom i homo
To nie prawda i wie o tym cała nacja
to kontrola, to przecież istna inwigilacja
to jakaś korporacja tutaj ciąga za sznurki
bawiąc się nami, obserwując jak szczurki
Już czas by to wszystko powstrzymać
Już niech zatrzyma się maszyna
zabili w trybach klina niech system się powygina
niech znów będą musieli od nowa zaczynać.

My, ja to wiem, żyję tu, widzę że widzą nas, słyszą nas. Wiedzą co, jak i gdzie
[Gural]
Yo
Saluto DonGuralEsko bandyta mikrofonu
Biały Dom dwa tysiące dwa
Sprawdź to gówno ej ej

Hip hopowy filozof PDG mafiozo
Z nową rymów dozą hardcorową hipnozą
O zgrozo pokój wszystkim obozom
Rozpylonym w betonie jak aerozol
Łamie konwencję jak Jackass łamie nakaz
Zakaz obalam jak Chaveza w Karakas
Mam mocy zapas słabi emces nogi za pas
Bo w rymologii ja czarny mam pas
Pełen wypas sieję spustoszenie jak Apache
Rymów pokaz rymów popas sam popatrz
Bit daje kopa wali stopa
Wali werbel synkopa czujesz bit daje kopa
Rymów kopa byłoby fopa byłaby wtopa
Gural to nie gwiazda to zwykły chłopak
Rymów dopał będe kopał będe bronxy żłopał
Do pieca dojebywał mych rymów opał
Będe rymy rypał rymy pykał na przypał
PDG yoo wybuchowy jak niewypał
Słabych Emces będe połykał
Będe sypał rymy z rękawa

Będe dął z płuc miecha kazania rymów jak klecha
Palił THC i chlał Lecha
na jeden rym jechał zawistnym dawał orzecha
do zgryzienia: Gural was pojechał
Macie pecha czeka was długa reha
bilitacja dłuższa niż u dila krecha
Zawiecha bedę jechał na bezdechach
Na rymów bezdroże
Lecz to nie pomoże każdy orze jak może
Choć skurwysyny mają problem że się woże
No i co że rymóje nienajgorzej
W tej walki ferworze w bezdechowej komorze
To walka na rymy jak walka na noże
Hawana G.R.U tu zapuściłem korzeń
Rymy siekam pal-secam w kolorze
Wkurwia cię to że widzisz mnie w telewizorze

Ref: x2
Gural rymmajster wchodzę znów za ster
Bit Rym git z tym kleję jak plaster
Lascah bitmaster dymi soundblaster
P.D.G styl yoo idzie nad miastem

[Gural]
Rada rymów ministrów na blokowisku
Na linii ognia jak Clint Eastwood
Idź w chuj Gural jest tu z porcją wersów
P.D.G klika to załoga rejsu
Interes tu zespół rozkręca wespół
Dyktatura rymów jak Ceausescu
Testuj nas nie stój tak
Inwestuj w rap skurwysynu Gural gra
Nie uciszy mnie nikt z was ani tam ani tu
Zgrani w chuj jak stado Caribu wali w chuj
Nie panikuj Manitu czuwa nad moim Crew
Wali znów jak Canibus a garnitur
W szafie mam radę dam w płucach Amsterdam
Rap gram napierdalam sprawdź Gurala

Ref. x2
Co by tu rzec można się wściec tyle już hec o tym ten rec
Co by tu rzec można się wściec tyle już hec pora na rec
Wiedz spec że już dawno irytuje mnie ta niepoprawność
Gadką jawną gładko przeciwstawność
Rzeźbie weź mnie wysłuchaj otrzeźwiej
Notabene - Rahuene nie menel
Wokal ponad zrozumienie w plener
Zdenerwowany miernotą sprawy istotą
Sceny biedotą jak nigdy dotąd
Ktoś mi doniósł [doniu]
Że poniósł cię czar 5 minut gamoniu
Nie jesteś Bogiem! Uświadom to sobie!
Nie ma krzty boskości w tobie! To wiedz!

Już złością zaciekli ci co szybko biegli
[pierdolnął!]
Wylał się im na łeb mętlik
[Nie wolno!]
Tak powoli-ich to boli
[Szybcy w agonii chcą nas przegonić]
Ej to ma sens w ogóle??
Żegnam pośpiech czule
PRT w dwustule
Powoli w góre
W rytm lichych pociągnięć
Realnych osiągnięć nawiniętych na szpulę
Czuję jak oni ku mnie miliony dłoni
Z zamysłu by mój spokój odgonić
Wydrzeć mi go ze skroni
Umieścić mnie w chuamu toni nie będę was gonił
Dam spokój dam tempo ja i lokum
W prac toku wbrew prędkości wokół
Stojąc wokół CeDeków w amoku
Pełnych na przekór prędkości biernym

Nie nie niedogonisz mnie
Biegne wolniej ale w tym cały sens
dd dymi się im z pod dekli
łaa za szybcy się wciekli [x2]

Nie potrafię i nie chcę robić takich hitów
30 centów grzbietów zeszytów
To standard ja jarzę a garze jak Gandalf
Kto nie kuma - tu czarne na białym jak panda
Ile dałbym by zapomnieć ten skandal
Żenującego clowna Klaudia ma downa
Wszystkie chwile gdy debile te mają swe złe chwile
Ile można jak sauna??
Suczki?? Morda psie suczku!!
Naucz się od psa w łóżku kilku kruczków
Diss? Jaki diss??- reakcja normalna
Na ten poziom rapu - porażka totalna

Nie nie nie dogonisz mnie
Biegne wolniej ale w tym cały sens
dd dymi się im z pod dekli
łaa za szybcy się wciekli [x2]
W domu mnie nauczono wierzyć świętej trójcy,
po prawej stronie było dobro, po lewej oszuści,
Miałem do starych pretensje, że niedotrwali z sobą,
teraz wiem, że niewystarczy być dojrzałym jak owoc.
Skończyłem studia , wybacz mi edukacjo,
że zdradzałem cię z lolkami, grami video i flaszką,
Byłaś nieciekawa, pełna problemów bez blasku,
jakby ktoś nawrócił życiu mojemu scenariusz.
Kto wątpił, że nic nie da grunt osiedli i ulic,
nie są mi obce bieda, głód, problemy i długi.
Wiem z czym idę do ludzi i co dostaję wzamian,
bloki potrafią mówić, to oddaje ich dramat.
Podsłuchy uszy w ścianach, kamery na mieście,
mają nas za margines, sprawa celując nam w serce,
To my wyrzut sumienia w społeczeństwie,
nasze pięści z żelaza, lecz czy zmienia to sens?
Ej, co robić, jak żyć, wybacz też chciałbym wiedzieć,
czasem pytam Boga ile jest prawdy w niebie.
Ile mam prawdy w sobie , o tym powie ci hip-hop
nie muszę mieć dolarów, by wiedzieć , że mam styl bo...

Ref : [x2]
Jak stany mają Recks'a,
Anglicy mają reeds'a,
To my DJ Decks'a
White House na kodeksach.
Nie znana nam komercja,
Raczej w rapie detale,
Gdy całe życie w wersach streszcza atrament.

Rakotwórczy jak szlugi nasze życie,
nie zmienie tego wiem, zaciągam się i idę,
Gniew powraca do liter, nie wiesz jak szczerym być,
bo ludzie nie wierzą ludziom, a chcą uwierzyć w przyszłość.
Iść na skróty, niektórzy życie by oddali życie,
za silnik w jajach i siedmiomilowe buty,
Nie wszystko można kupić, bo nie wszystko ma cene,
paradoksalnie możesz zmierzyć liczbą sam siebie.
Jakie rymy, co jak reggae wciąz wybijają puls,
w głowie rym, tworzy ziemie widzianą u stóp,
To nie historie na sprzedaż, gdzie ilość siłą trendu,
każdy wers tu popiera szczera miłość do blendu.
Prosta kwestia wyboru by przetrwać,
wnosimy sobą 100% honoru do piekła,
Nie zabronisz mi pisać o tym co w naszych myślach,
odbierając mi życie, nie zdołasz zabić pisma.
Zaciągnij się tym z rymami skrętem,
choć życie jest krótkie, bywa chwilami piękne,
Żyjąc chwilami wiem, że łatwo odlecieć,
bo wiem co jest fikcją, a co prawdą o świecie.

Ref : [x2]
Jak stany mają Recks'a,
Anglicy mają reeds'a,
To my DJ Decks'a
White House na kodeksach.
Nie znana nam komercja,
Raczej w rapie detale,
Gdy całe życie w wersach streszcza atrament.
[Młody M]
Spójrz na nas zobacz co się dzieje dookoła
tu wkurwienie daje siłę której nie zmierzysz w newtonach
Kilka setek dziennie tak toczy się historia
zgorzknienie i żal których nie przynosi szkoła
Odpalam papierosa ziom też nic nie mówi
wypuszczam dym i patrze jakbym chciał z niego wróżyć
To na nic panie proszę dodaj mi odwagi
abym mógł zmieniać to z czym nie umiem sobie radzić
Agresja stres pośpiech wciąga życia szybkość
pieniądze wymagające suki nie bistro
Nie poczujemy ulgi bo chcemy mieć to szybko
choć mimo wszystko wiemy tak być nie powinno
Dziś z moimi ludźmi gramy żeby wygrać
zwycięstwami prowadzeni w kolejnych gonitwach
Nienawidzą nas wytrzymamy to na dystans
zepsucie brak ciepła my tylko chcemy wygrać

[REF]
Wiesz że chcemy wygrać
My tylko chcemy wygrać
Chcemy wygrać
My tylko chcemy wygrać

[Pyskaty]
Rzucam kośćmi w górę a czas się zatrzymuje w miejscu
widzę swe życie jakby ktoś mi miał umieścić kulę w sercu
Wiesz te kilka wersów to jak dialog szyi z liną
bo to los mi daje wybór muszę wygrać lub zginąć
Wiesz jak to jest otwierać browar o ósmej z rana
nie szukaj outsaiderów weź spójrz się na nas
Nie każdy ma sielankę w domach wielu tu ma dramat
więc nie dziw się że mój rap nie jest słodki jak ananas dla nas
Ciosy od życia są jak panczlajn
znowu kolejna moja była lada chwila chce się hajtać
To nie historia z brukowca o gwiazdkach na dnie,
zginę w walce gdy oni wolą ciąć się kablem
Żyję szybko nie spocznę ryzyko się liczy
gdybym chciał zasnąć wybrałbym poduszkę w kierownicy
I tylko moi bliscy wiedzą co jest grane
dzięki wam to nie jest mój testament Amen

[REF]
Wiesz że chcemy wygrać
My tylko chcemy wygrać
Chcemy wygrać
My tylko chcemy wygrać

[Ero]
Żeby wygrać zdarza mi się igrać z ogniem
są tu skazani na sukces z resztą widać po mnie
Ziomuś już jako plemnik wiedziałem że chcę wygrywać
dziś gram rap dla dzielnic i fanów stale przybywa
Chyba znasz to fortuna kołem się toczy
dziś trafie wszystko na czysto a jutro wszystko umoczysz
I chuj to tylko pieniądz a pieniądz to rzecz nabyta
gorzej jak przez głupotę sobie biedy napytasz
Znów słyszę kiedy ta płyta wkrótce ziom nie jedna
tylko nie bądź głupcem i weź jej nie przegraj
Pnę się po szczeblach i szanuję to co mi dane
nauczały mnie osiedla wiem co znaczy przejebane
Muszę wygrać wy grać nie umiecie
los to bestia chytra gdy gram na dużym becie
Ale się nie poddaję porażka mnie nie zraża
wiem że wyrwę to co moje jak dziś kartkę z kalendarza
Halo brat! Co robisz, proszę Ciebie?
Sam nie wiem, na razie opijamy 7, jeden jest już nad zlewem
Czekaj na mnie ziom dojedziem,
To weź kup 3 litry plus ogóry, śledzie
Ziomek będzie pół godziny,
Brat, przyjedź szybciej, bo muszę uzupełnić płyny
Kwestia chwili, tylko załatwię koszulki
Weź bibułki
Oprócz wódki?
Ty, do jarania to mam tylko ustnik
Puszczę głuchego to podejdziesz do furtki?
Dobra czekam
Pełen luz dla człowieka
Zapal shreka, a ja czekam, dzwoń jakby coś nie tak
To się widzim, wliczy szaniec będzie dymić
To też ustalimy, wypijemy, potem na zagajnik
Zobaczymy co będzie
Ja się piszę na sjestę
Dziś opijamy 7, 7 to po pierwsze

Jeśli pić to z umiarem, jeśli palić to opór
Poczuj luz tu na oku, dla wszystkich rasta pokój
Prawo zbojkotuj, wywieś zieloną flagę
Jak świata nie zdobędę, chociaż sobie zapalę

Poczuj luz ziom, ten świat to kat jest naszych starych
Poczuj luz, bo ten fach to rap jest, a nie czary
Wiary brak tu, nie zdobędę celu po omacku
Mamy świat swój bez jupiterów, Grammy wynalazków
Choć przez to nie pamiętam poprzedniego dnia znów, ziom
Dzisiaj nie wariuj, kac kuje łeb jak kaktus
Mam na to plan swój, kolejna szklanka rano
Tak funkcjonuje miasto tu z nocy na noc
Łatwo zgubić tożsamość, brat raczej portfel
Bo tożsamość odzyskasz jak zdołasz oprzytomnieć, ziom
Ujmij to prościej, by zrozumiał typ tu
W mowie potocznej to odzyskanie filmu
Ale co się stanie dziś tu? Tego nie wiem,
Ale pewien jestem, że mam litr tu, bo znam siebie
I milion pomysłów by być w niebie
Brat to odbij, proszę brat odgwintuj to za 7

Jeśli pić to z umiarem, jeśli palić to opór
Poczuj luz tu na oku, dla wszystkich rasta pokój
Prawo zbojkotuj, wywieś zieloną flagę
Jak świata nie zdobędę, chociaż sobie zapalę

Moja głowa czuje ten bit
Bardzo dobrze czuję się w tym stylu,
Który tutaj promuję
Ja pierdolę, Ostry, Kochan
[Łona]
SprawdŹ, to jest piękny wieczór, zima w mieście
Gdzie tak łatwo jest się natknąć na pielgrzyma
Czy na nas, bo w czynach jasność
A my zagraliśmy koncert i ruszamy wreszcie na śródmieście
W oddali widać klasztor
skłoni jesteśmy jednak bardziej ku jakiejś gastronomi
Bo głód nas pędzi na czczo
my bladzi jak płótna, bo nie widać żarcia
Nawet obiektywnie patrząc
Pytamy ludzi, czy jest wiadome im gdzie można coś zjeść
albo chociaż w którą stronę iść
Pierwszy tubylec chce pomóc ma ambicje
lecz nic z tego, bo promile mu niweczą dykcję
Reszta chyba jakieś miejsce zna
bo, wszyscy mówią idŹcie prosto i skręcie w prawo
Idziemy tam i, że się tak wyrażę do diaska
bo o - ja *****ę - trudno, kiedy to co widzę mnie przerasta
I wierzę z trudem to wszystko stoi
Jedna koło drugiej, jakieś siedem budek typu Bistro
Granicząca z absurdem jednorodność
Frytki, hamburger, zapiekanka, hot-dog
A propo frytek, kpisz z nich? nie kpij, klękaj
tutaj frytka to prawdziwa broń w krwawej wojnie o klienta
Której żołnierzom dumping przyrzekł przepaść
bo frytki stoją tutaj grubo niżej zeta
Nawet troszkę więcej wyrżnął, się wyśle im przez pocztę więcej
Ale zaraz, jedna z budek zdaje się być odszczepieńcem
Przecieram oczy ze zdziwienia
ale na pewno widzę napis który głosi - frytek nie ma
Pytam czemu nie ma, co to za sztuczka?
Babka patrzy na mnie jak filozof na ucznia
i odpowiada równie filozoficznym zdaniem
Nie można mieć wszystkiego drogi panie

[Smarki]
To był piękny wieczór choć nie pamiętam okazji
I w ogóle mało pamiętam i tego piękna w wyobraŹni szukam
Wiem, że była ze mną ziomków trupa
W lokalu gdzie dziewczyny chcą pierścionków z Kruka
DJ gra z iPoda, bo to DJ Jem Piguły
A goście napinają muskuły kiedy lecą kanikuły
Słyszę, nie musimy tu być, są przecież inne kluby
Więc poszliśmy stając na krzyżówce ulic
Tu stali pijani, siebie pytali, że dokąd iść mamy
Stali pijani, dywagowali, był problem z kierunkami
I w sumie to chciałem im pomóc rozkminić zagadkę
Ale miałem tyle myśli ile metro ma linii w Wawce
Także olałem frakcję czy iść na prawo czy lewo
Bo w głowie miałem jedno - którędy za potrzebą
Drogie panie przepraszam, że tak prosto z mostu
to nie eleganckie, chciało mi się lać po prostu
Wypatrzył obok kiosku miejscówkę na ten postój
Myślę, aha, kroi się podwórkowy old-school
W związku z czym oderwałem się od stada ziomów
I wbiłem się szybciorem za ten kiosk na rogu
Wtedy to nadjechał radiowóz
Po oczach świecił jego kogut
Czy ja jestem jakimś niedorozwiniętym bucem?
Czemu stoję tu? w lokalu był piękny WC
Wtedy sobie pomyślałem, że odwrócę ich uwagę
Jeśli sięgnę po telefon i nim zrobię sztuczek parę
Słyszę - proszę podejść, w co pan tu sobie gra?
Do dziewczyny dzwonię - świecąc mu telefonem w twarz
Koledzy są za głośno, pan wie jakie są fruzie
I albo nie wiedział albo tekst go nie urzekł
Dłużej już mnie nie pytał, wziął tylko mój plastik
Wsiadł do wozu, a mnie te przemyślenia naszły
Pięć dych pożegna portfel, przywita je fiskus
Coś mi mówiło, że już nie popiję w tym odcinku
I tak stałem bez słowa, do tego pełen stresu
Bo w wyniku rwetesu nawet nie zacząłem biznesów
Nie mieli co robić, tylko mnie tropić w nocy
I podawać mój opis przez to ich walkie-talkie
Bez kitu, nasłuchiwali tych smerfnych hitów
Grubo pół godziny gdy zdychałem na chodniku
Byłem jak dawaj mandat, zaraz pęknę jak balon
W końcu wyszedł i mówi mi ten dowód oddając
Że wszystko gra, to twarde prawo ale prawo
Byłem jak wow, brawo, dobranoc panie władzo

[x4]
Mijam ich, jestem świadkiem naocznym
Jak nie Hagel w windzie to Platon w nocnym
Kant wiezie mnie taksówką, Nietzsche mieszka w każdym bloku
Świat jest pełen filozofów
VNM.
mówią "trening czyni mistrza", trening czyni dobrego
mistrza czyni wyniki, przynajmniej minimum mego
mistrza czyni szał i to nic tyci małego
szał jakbyś zajebał kwas i kinolem chili do tego

minimum ego? pewność byle nie sczezła
bo od kiedy nieśmiała pizda była tu już niezła
szał? od kiedy spokojny z domu gość
wypruwa tu sobie flaki żeby udowodnić komuś coś

walk`erzy heel toe, shuffle i nie ma komu kimać
my rapy na asonansach, hashtagi na homonimach
pokręcone kostki, styrane łydki
podkrążone oczy, głos z oranych gardeł - płytki

i nie chodzi o wiek - anyway
zobacz Micka Jaggera to stary człowiek i może #Hemingway
patrz jak fajnie skacze, melodia wpada w ucho
dla wielu tak to wygląda my to nazywamy sztuka (suko)

Deys.
zdarty mam potencjał, czas nie minął
serca bija , ale tylko takie jak ma Zkibwoy
dookoła sami twórcy, przykre czaisz
wpierdalają ich robaki które Tyler (the creator) trawi

oni maja grafit ,zamiast gumki dziś
głowy do wycierania # David Lynch
są jak proste kąty, może znasz ich świat
chcą w grze budować domki jak person minecraft

marzysz a żeby zamazać kolor szary?
ale słabi to nie Andy Warhol same kontrasty
chodzą po label`ach jak szkocka whisky
pieprzę listy do wytworni # Ted Kaczyński

Di i łaj es(Deys)moje ej kej ej(AKA)
nie chce robić wykładu jak Wankej(pan wanx),wiesz
bo ludzie maja plany niczym filmy wciąż
Polska nie nasz potencjał # Warner Bros

Te-Tris.
Ta gra ma klasyczne dema, ale nie ma wersji trail
ty masz to w piersi w genach, albo pierwszy spierdalaj
i nadal nie ma skróconych dróg i nie ma nic za friko
i nie oczekuj ulg i czy to swang czy bunt, żyj muzyka

i kiedy lisom farba zacznie odstawać z ogonów
nas nie ogarnia strach , dopada głód mikrofonu, nas
nie trudno mówić MC wróć do Illmatic
to nie dla wydyganych i nie dla niekumatych

są etap, które musisz przejeść i żaden beztroski
a jak coś Ci nie pasi na dzień dobry zmień hobby
w te klocki graj jak my, albo wiekuj na schodkach ziom
i nie oczekuj w zamian szelestu jak ortalion

nie wszystko można kupić, nie wszystko ma cenę
zrób tak, podziemie - kot ,przekot / mainstream - lew , przelew
to twoje życie , twoja pasja, żyj i w niej wytrwaj
Days, VNM, Tet (A) - bierz przykład!
Bemer:
Czasem trzeba obrać inną drogę
Więc pod poziomem, tak długo jak mogę
Robię, to co robić mam na co dzień
Płonie, choć już nie ten sam płomień
Mimo to w ruch poszło to co trzeba
Długopis, kartka i flow które sprzedam
Widocznie za grosz sumienia nie mam
Widocznie jakoś przerosła potrzeba
Teraz czas się grzebać w tym ciągu liter
Witać dzień o zmierzchu, no a żegnać świtem
I tempem rozliczeń, tak jak wszystko w tempie
Uderzać tak, jak kiedyś niechętnie
Czyli łatwym numerem który nic nie znaczy
Za łatwe pieniądze, dla łatwych słuchaczy
Wystarczy jak wskazówka tarczy
Wskazać drogę do monet o które czas walczyć
W stylu raz, dwa, trzy, złapać na haczyk
I zagrać jak gracz niejeden raczy
Jak będzie się zobaczy, sobie mówię
Na razie tu już sam się w tym gubię
W sumie pora na skończenie dzieła
Ale jak mam to zrobić gdy mice'a nigdzie nie ma?

Gdzie, gdzie, gdzie mikrofon? /x8

Miuosh:
Zawsze coś ginie jak czegoś potrzeba
Chyba ktoś całe miasto z mice'ów objebał
Same kable, ej, może ktoś coś sprzeda?
W domach nie ma, w studiach nie ma, bieda
To spisek istny, fakt oczywisty
Bo pewnie jakieś trzy wredne, zawistne pizdy
Chciały pozbawić nasz szans wyładowań
Ktoś pozbierał sprzęty i gdzieś je pochował
Mic'e zdobył rangę rangi `najlepszy towar`
Bo ile można w końcu do dyktafonu freestylować?
Trzeba się zebrać i szukać od nowa
W miejscach gdzie jeszcze nie było ludzka głowa
To też na browar ustawiło się paru chłopaków
Stu producentów, stu MC i stu śpiewaków
Zamiast poszukiwań, tak z braku laku
Zaczęli wspominać co ostatnio pozostawiali na tracku
Poczerwienieli bo aż wstyd im było
Przypomnieli sobie że chcieli sprzedać swoją miłość
Ilość zastąpiła jakoś owych akcji
Przesyt pod publicznych publikacji
`Podliczmy się i spadajmy stąd zaraz`
Rzekł jeden na co reszta przystała na raz
Przez dni siedem każdy znowu chciał się starać
Znów w ruch poszła każda komórka szara
Znów każdy napierdalał do rozpuku
Znów jaraj się każdym z owych stuków
Puqu - rzekłem `już im tego starczy ziomuś`
No i mic'i zaczęły wracać do domów

Gdzie, gdzie, gdzie mikrofon? /x8
Każdy, kto jedzie o matce jest zerem
Jak ciebie spotkam *****o to zrobię z ciebie dawce nerek
I psie o rodzinie bzdur nie rymuj
Jak widzisz nie tylko ja bym ci za to w*****ł ty *****ysynu
Nosiłem wodę Sercom, rusz Jimson głowę
Na takiej bibie tylko ty piłbyś pizdo wodę
Jak to miałeś tam grać na najbie
Na scenie nie było kompa jakbyś koncert dał na Skype'ie
Smarki mówił mi, że chciałeś tam grać za friko
Pewnie tylko po to by stać przy nas i klaskać cipo

Leję na twój diss psie
Ty i ***** mnie obchodzi, co mówił Weber on wie, co o nim myślę
Ty ruchasz pannę, weź się bujaj ośle
Każdy wie, że zamiast cipki wolisz wkładać *****a w toster
Moich fizycznych CV 4 czy 5 tam będzie
W ogóle, po co w jednym miejscu śpiewasz jak 52 Dębiec
Dwumetrowe cwele komedie idźcie grać
Jak Bober kucnie wyglądacie jak Flip i Flap
Jasne, że mam miękkie włosy na jajach, co za pajac
Jak ci stoją to znaczy, że se golisz jaja
Co mnie obchodzą twoje hity, masz downa zjebie
Ty bądź u Dre, ja i tak będę srał na ciebie
Jimson kundel hał-hał psie
W*****laj dziewiczego *****a Bobra i pedigree pal
Refrenem żeś zbłaźnił się tylko *****o
Po co bym ciął twoje słowa jak moje własne cię niszczą cipko
Chcę lecieć jak Eis, to rób mi loda
Jak ściągam gumę mojej ekipie możesz possać kule
Jesteś jak wiśnia przed drylem
Powinieneś dostać dziurę, w ogóle daj jakiś kontrargument
Nie masz gry ja z grą mam dumę chcę wziąć ją dureń
Wziąć moją dumę ty moje flow go zapozna z bólem
Na forum zrobiłeś se hejt netowy
Roboczy zamiast żył masz ***** światło w obieg
Jimson cwelu hasa ten bit
Na tym bicie twoje flow byłoby żywe jak Pac albo Big
Będziesz krwawił, ten diss cię bezsprzecznie zabił
Koledze powiedz, że fajnie, że się przedstawił
Psie po ***** puściłeś z pyska w piątek tyle piany
Lepiej wracaj do wanny ciąć się żyletkami
[Rychu Peja Solufka]
Kochana mamo bardzo za tobą tęsknie
W nocy i we dnie myśle o tym gdzie jesteś
Ja mam się nieźle lecz myśleć niemoge przestać
20 lat mija od czasu gdy odeszłaś
Wiem że na mnie patrzysz, czy jesteś ze mnie dumna?
Mam nadzieje że się śmiejesz, nie jesteś smutna
Bo tu na dole rzeczywistość jest okrutna
Chciałbym mieć ten spokój który mam nadzieje już masz
U mnie raz pustka, czasem euforia w pogoni za życiem
Tak bywa co dnia
Myśle iż można żyć godnie z fantazją
Często jest hardcore wiem dobrze znasz to
Idę przez siebie choć czasem pękam
Próbuje se przypomnieć twoją twarz bo nie pamiętam
Czasem też klękam ślę modlitwe w intencji
Bardzo cię kocham to dla ciebie chce być lepszy

[Ref]
Kochana mamo, trzymam się dzielnie
Kochana mamo, choć często cierpie
Kochana mamo, życie jest wściekłe
Kochana mamo, bardzo kocham cię tęsknie

[Rychu Peja Solufka]
Byłem przerażonym dzieckiem kiedy przyszło nam się żegnać
Nigdy tego nie zapomne dramat młodego człowieka
Zapadłem w letarg to gehenny początek
Bieda i patologie wiesz mi nie byłem kątem
Kochana mamo, ty znasz mą historię ?
Bo słyszysz co mówię bo widzisz co robię
Staram się bowiem błędów nie popełniać również
Chce być normalny w miare, rozumiesz ?
I wiem że czujesz tę prace co wykonałaś
Bo twój mały Rysiu już dorósł i działa
Za to ci chwała bo to dzięki tobie mama
Rozwijam talęty które mi zaszczepiałaś
Książki czytałaś ja pamiętam to dobrze
Był dobry czas najgorszy był pobrzeb
Mówiłaś mądrze ja chłonołem jak gąbka
Dla mnie wciąż żyjesz wiem że kiedyś cię spotkam
Tęskni i ciotka czasem szklą nam się oczy
Trzymamy się razem jak Band co tworzy
Chce długo pożyć ty nie miałaś tej szansy
Na ramieniu twój portret najważniejszy z tatuaży
I mógłbym marzyć o naszym wspólnym życiu
Jak szykujesz mi kanapki bo na trase leci Rysiu
Wszystko bym oddał bym mógl tego doświadczyć
Tym czasem składam ci hołd, kochana to dla mnie zaszczyt

[Ref]
Kochana mamo, trzymam się dzielnie
Kochana mamo, choć często cierpie
Kochana mamo, życie jest wściekłe
Kochana mamo, bardzo kocham cię tęsknie
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo