Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[Fu]
zawiść na twarzach, ta, kłótnie w bazach
ta słyszę dŹwięk wojny w rozbitych wazach
ta, uważaj człowieku epidemia nazar
ta, wojna o hajs zawinięty w gazach
tracisz rozsądek puszczając złote w hazard
biada temu co nie uważa
polityka w Polsce ludziom zagraża
propaganda, kłamstwo się rozmraża
*****ć pedałów na ryj kamienie
teraz zamienię w proch te kurewskie nasienie
ta, hardkor jest i był zawsze ze mną
nie próchnieje jak szlachetne drewno
skarabeusz jest sprawą pewną
imperium zła to jest ogniwo jedno
symbol niszczący zło to wiem na pewno teraz
tam rządzą gangi raskols nowa gwinea
dzieci z bronią w ręku to nie Montreal
tam kokaina rządzi krwawa mery hera
wszyta w mozgi jak wszyty jest esperal
to świat gdzie Boga dotyk nie dociera
skala przestępczości wciąż cyfry nabiera
śmierć, śmierć swoje żniwo zbiera
na tamten świat zabiera
denat ponad prawem desperat degenerat
Sokół, Fu, Rocca, Fu o treści złej referat!

złość teraz przelewam na papier
imperium zła na rozwojowym etapie
wirus ludzki w gardło drapie
mentalność ludzka zawarta w naszym rapie

złość teraz przelewam na papier
imperium zła na rozwojowym etapie
wirus ludzki w gardło drapie
mentalność ludzka zawarta w naszym rapie

[zwrotka Rocca]

[Sokół]
było ciężko, paru z góry założyło
że są straconymi ludŹmi, ludzie są różni
bierz to, co ci podsuwa Bóg
zamiast myśleć wciąż, co byś mógł, gdybyś mógł
patrz Wojtuś, Sokołku, nie jest Źle
tak mówiłem do siebie, nie mając gdzie przekimać się
dziś wciąż przy swoich tkwię poglądach
jakiś grosz mam na ciuchach, więc muzyka jest wolna
jak zwykle nie interesuje mnie, czy łykniesz
czy skrytykujesz nas, jak recenzje, przywykłem
jakimś cudem ZIP Skład jest, wielu padło
czy jest ktoś, kto przeszedł suchą nogą bagno?
też czyniłem zło, Boże przebacz
niech wybaczą nam ci, którzy dali się wy...
za*****lam wciąż z saperką
przekopuję front, wielu Zipów jest ze mną
każdy z nas położy cegłę następną
i zbudujemy mur, dziadostwo na zewnątrz
niech rozwija się każdy dobry chłopak, ta
niech zarabia się sos na tych blokach, ta
niech przyjaŹń na tym nigdy nie ucierpi, nie
normalni nie znaczy przeciętni
nie łudŹ się, ten rząd rozwój *****i
weŹ nie *****, bo zostaniesz jak oni

złość teraz przelewam na papier
imperium zła na rozwojowym etapie
wirus ludzki w gardło drapie
mentalność ludzka zawarta w naszym rapie

złość teraz przelewam na papier
imperium zła na rozwojowym etapie
wirus ludzki w gardło drapie
mentalność ludzka zawarta w naszym rapie

[Olsen]
choć wcale nie chcę, moja dłoń sięga po pilot
mamy problem znów: kilka ton przerzuciło kilku
po kilka kilo przez nasze lotnicho
tylko cicho! cśś! nic nie może się wydać
kolejne wieści to temat Ameryka
tam ktoś wzdycha, a kogoś cieszy ten potop
Nowy Orlean zalany głęboką wodą
czarnoskóra społeczność traci dachy nad głową
getta chłoną ofiary nieszczęść
jak sekta robią im w bani sieczkę
ulice dają pracę, trudnią przestępstwem
potem już niekoniecznie jest czas na ucieczkę
zmieniam kanał: znów wybierzcie marionetkę
by została nowym prezydentem
a pretendentem na to miejsce prawie całe byłe SB
lecę dalej, nie chcę słuchać obietnic
co jeszcze zdążyło się od wczoraj spieprzyć?
w kraju klęski, ciągłej politycznej wojny
czuję się osaczony, a przecież jestem wolny
na szczęście w tym momencie wy*****ło korki
Na krawedzi...
Następny dzień wspomnienie zmienia się
Nie znasz mego stylu i nie znasz mnie
Jeszce troche dymu
Zawsze głodny skurwysynu
Zrozum, że jonty jarać chce znasz ta gre
Twarze dwie pytań brak jak nie jak tak
Ja i mój skład ponad systemem
Życie na ścieme to nie Czesław Niemen
Leczysz glebe ave ewenement respekt duma w wiecznej potrzebie skuna
Kredyt nie umarł nie ważne jaka suma
Jeśli hajs na czas oddajesz a wtedy znowu na krawędzi stajesz
Czas wnioski wyciągnąć i podjąc ryzyko
Nocą bryką z ziomkami po rewirach śmigamy
Jaramy skręty i w prawdy gramy
Dobro i zlo dla mnie sa tym samym
Zrozum to nie oceniaj bo to ma znaczenie
Jak uosobienie wszystko wokół pochłaniam
Coś zajebać trza a potem sie najarać
Tak wygląda rzeczywistość szara
Z dala trzymaj sie jesli śmierdzi ci
Nie tykaj mnie bo prawdziwy jest mój syf
Wierzysz w to co chcesz co w twej głowie tkwi
Jak koszmarny sen gwałce swoje sny
A ty mówisz mi, że masz gdzieś każdż świętość
Pokaż swoją obojętność
Niczym piętno odciśnięte na twarzy
Czego chcesz - powiedz o czym marzysz
Czy odważysz sie by powiedzieć swe pragnienia
Jeśli nie masz nic nie masz nic do stracenia - życie śmierć to wszystko dla zrozumeinia

Ref:
Życie śmierć noc i dzień nie mów nic co jest dobre a co złe jeszcze w środku a już nie bij strzałe jeśli ci smierdzi ja i moi ludzie żyjemy na krawędzi
bij strzałe jeśli ci śmierdzi ja i moi ludzie żyjemy na krawędzi

Mówie do was z krawędzi szarej codzienności
Przekaz dla dobrych chłopaków wyłączności
Bila dla lamusów nie ma litości
Nowe mądrości nowe rozwiązania nowe możliwości
Nigdy nie polegam na farcie w gry w kości
Widze lepsze rozwiązanie w przeznaczenia powinności
Nie ukrywam ze mam w sobie sporo złości
Czy mówi to coś ci czy wiesz o czym mowa
Jestem w środku również dookoła
Stoje na krawędzi to rzecz przypadkowa
Różne warstwy podziały kurwa boli mnie od tego głowa
Przejdź przez ulice Mokotowa
A zrozumiesz szybko o czym moja mowa

Do słowa to mój syf
Więc mnie nie tykaj
Raz drzwi otwieram a raz je zamykam
Życie - od tego nikt sie nie wymiga
Bo tu na robocie nikt nie dyga
Wielu chłopaków bieda dotyka
Ale - sztywna ekipa nikt tu sie palcem nie wytyka
na koniec chciałbym pozdrowic Zipa
w każdej chwili WDZ Bili
nie fart gry w kości jeszcze wielu wielu charakter nie gości

Ref:
Życie śmierć noc i dzień nie mów nic co jest dobre a co złe jeszcze w środku a już nie bij strzałe jeśli ci smierdzi ja i moi ludzie żyjemy na krawędzi
bij strzałe jeśli ci śmierdzi ja i moi ludzie żyjemy na krawędzi

Nowe słońce ukazuje swe oblicza
Wilku dla ziomków i ludzi na ulicach
Dla kombinatorów i zipów na dzielnicach
Mówie o zielsku i tym co mnie zachwyca
To stolica w samym sercu Polski
Jakie wnioski?
Prosta sprawa - w mym sercu Warszawa
Zielona jak trawa szacunek nie sława
Spójrz chłopaki robią dobry chleba kawał
To hip hop to prawdziwa zajawa
Elo elo przeciw frajerom
Zagłebiem bursztynowym szlakiem a chmielną
Wilku Mario i kilku ziomków jest ze mną
Grasz ciemno nie mów mi, że ci wszystko jedno
Twarze bledna wiem uderzam w samo sedno
Tylko teraz jest rzeczą pewną
Konkretną jak ryzyko bez którego nie ma gry
tylko ja i ty- tylko ja i ty-
Dobry równowaga skręt mi w tym pomaga
Dzieciaki myślą tylko o dragach
W głowie bałagan Boże przebacz mi błagam
Uczyń mnie silnym być uczniem życia pilnym
Nikt nie jest nieomylny
Zapamiętaj Holocaust jest nie szukaj winy
Nie jestem - inny
Jak obcy jak chłopcy z Just 5
Nie robie słodkiej miny
Nie ma skutków bez przczyny
Chłopaczyny powiedzmy sobie szczerze być sobą - wierzysz w to?
Ja w to wierze.

Ref:
Życie śmierć noc i dzień nie mów nic co jest dobre a co złe jeszcze w środku a już nie bij strzałe jeśli ci smierdzi ja i moi ludzie żyjemy na krawędzi
bij strzałe jeśli ci śmierdzi ja i moi ludzie żyjemy na krawędzi
Ja jestem słów dilerem, opychanie ich mym celem
Grupę w której działam prasa zwykła nazywać kartelem
Jestem słów szmuglerem, zwykłych zwrotów eksporterem
Nieskończone źródło głowa, w niej ważę, mierzę, dzielę
Jestem pasjonatem, swojej branży wielbicielem
Generacja szarej strefy, jestem jej przedstawicielem
Jestem, później znikam, patrz, liryczna bomba tyka
Zegar nastawiony, czeka tylko na znak zapalnika
Gówna nie dotykam, jara mnie rymów technika
Pozbawione sensu zdania szybko wrzucam do śmietnika

Nokaut przeciwnika, pędzę ja, reszta kuśtyka
Uzależniam cały naród, rozprowadzam po głośnikach
Rym mój plus muzyka duszę słuchacza przenika
Opór nie jest przewidziany podpowiada mi logika
Widzę po wynikach, że opłaca się praktyka
Pakowane do pudełek, towar z półek sklepów znika

[x2]
Masz to, bierz to, sprawdź to właśnie teraz
Włącz to, podgłoś, ciszę zamknij w kierat
Dźwiękiem karm tych co nie wiedzą jak wybierać
Membran ruch niech twoje ciało sponiewiera

Ja jestem gry liderem, twym najlepszym przyjacielem
Bez skrupułów kruszę schemat, mi podobnych jest niewiele
Jestem desperatem, zaplecionym liter batem
Tych po mojej stronie wielbię, dla zawistnych jestem katem
Jestem jak fabryka co lubuje się w wynikach
Na paletach grzeję tracki zanim trafią do głośnika
Potem jak z czajnika, w którym grzeje się muzyka
Para bucha po sam sufit, w parze znika wnet publika
Masz tu zawodnika co namiętnie w temat wnika
Aerobik na parkiecie, parkiet nieba już dotyka
Seria bez tłumika znów przerywa ciszę, wzdycham
Popyt na mój towar rośnie, cały kraj już nim oddycha
To jak kość Rubika z modą wieczną polemika
Niekończąca się opowieść która z czasem nie zanika
To jak show magika, w kapeluszu królik znika
Na pytanie jak to zrobił odpowiada - lat praktyka

[x2]
Masz to, bierz to, sprawdź to właśnie teraz
Włącz to, podgłoś, ciszę zamknij w kierat
Dźwiękiem karm tych co nie wiedzą jak wybierać
Membran ruch niech twoje ciało sponiewiera

Ja jestem koneserem, zapełnionym słów klaserem
Z przyjemnością na mych kontach witam sumy z szóstym zerem
Jestem trend seterem, stoję za biznesu sterem
Nie do pokonania graczem, doskonałym kusicielem
Jestem akrobatą, wygłuszonym akumatą
Karkołomne ewolucje rusza rynku penetrator
To jak hator, hator, ósmy cud w gorące lato
Nie do zatrzymania żołnierz jak liryczny terminator
Popatrz, chłonę branżę, kojarz dźwięki te z melanżem
Zanim inni zaczną myśleć ja tu przejmę całą transzę
Potem plany dalsze opanować tej gry planszę
Po kolei każde pole zdobyć pełnym siły marzeń
Widzisz, wszystko jasne, ja tu będę reszta zgaśnie
Z monopolem na rozrywkę w ręce swe z zachwytu klasnę
Oto chodzi właśnie, ludzie chłoną to jak baśnie
Świeży towar co powstaje na Lotników 18

[x2]
Masz to, bierz to, sprawdź to właśnie teraz
Włącz to, podgłoś, ciszę zamknij w kierat
Dźwiękiem karm tych co nie wiedzą jak wybierać
Membran ruch niech twoje ciało sponiewiera
Jopel:
Widziałeś w oczach skruchę? Trzeba było zrobić zdjęcie
Tu większość jest mańkutem, jak idzie o intencję
Zaszczute prawo miejskie - jak dżuma, nie z przypadku
Zamiast gangsterów buma prędzej zawiną z przystanku
Rap tak jak rock nie umarł, choć nie ma jego w radiu.
Nie to się tyczy faktów, co rzucą Ci na talerz.
Nie wszystko masz jak, w banku... Zaufanie.
Jak w wodę kamień - poszły niektóre przyjaźnie
Im dłużej liczysz prawdę - tym serce krzyczy bardziej.
Przy mnie nie jeden twardziel, okazał się cipą
Nie idzie jak po maśle, bycie incognito
Oceniają Cie z nikąd, zewsząd i na przekór.
Od wiek, wieków i od dwóch dekad jak żyję
Najwięcej o człowieku, mówi jego odbicie.
Po bicie wolę płynąć niżeli płynąć z prądem
Ta płyta jest o Tobie, tak jak o Nim i o Mnie.

Ref.
Poniekąd wiem, choć nie znamy się w sumie
Trafia do Ciebie treść, której w Sobie nie tłumię
Poniekąd wiesz, kiedy o Sobie mówię
mówię o Tobie też, choć nie znamy się w sumie.
Poniekąd wiesz, że choć nie znamy się w sumie
Trafia do Ciebie treść, której w Sobie nie tłumię
Poniekąd wiem, kiedy o Sobie mówię
mówię o Tobie też, choć nie znamy się w sumie.

Komar:
Nie opowiem Ci o Sobie, bo nie widzisz po mnie.
Świat wydrapał mi cierpliwość, ściskam puste dłonie.
Jak Ty - sam się bronię, jak broniłem się przez chwilę
Mimo, że sięgałem celu - wątpię czasem w swoją siłę też.
Czuję ten dreszcz i nie jestem pewny jutra,
choć planuję Twoja przyszłość, moją pokaże mi córka, syn.
Nawet w tym, Ty nie jesteś w stanie pojąć,
kogoś ?do że dla nikogo? i docenił swą odporność.
Zmienia się ostrość, siedzę po uszy więcej,
zbyt często ściskam pasek, z nadzieją, że to odkręcę.
Czuję, że pędzę, a zmiany są śladowe,
jak myślisz co za człowiek? Tyle we mnie o Tobie
To za czym gonie, od lat budzi szacunek,
a resztka wiary we mnie obrała cenny kierunek.
Wierze, że to buduję i na przełomie lat
Z Tobą i o Tobie - zostawię po sobie ślad.

Ref.
Poniekąd wiem, choć nie znamy się w sumie
Trafia do Ciebie treść, której w Sobie nie tłumię
Poniekąd wiesz, kiedy o Sobie mówię
mówię o Tobie też, choć nie znamy się w sumie.
Poniekąd wiesz, że choć nie znamy się w sumie
Trafia do Ciebie treść, której w Sobie nie tłumię
Poniekąd wiem, kiedy o Sobie mówię
mówię o Tobie też, choć nie znamy się w sumie.
Mówiłeś "Jesteś pojebany, jesteś kurwa pojebany
Nic z ciebie nie będzie, nic z ciebie nie wyrośnie"
Spójrz gdzie teraz stoje, skąd do ciebie przemawiam!
I powiedz mi co takiego sprawia
Że nie mam po tobie żadnych dobrych wspomnień
Nie pamiętam żebyś kiedyś powiedział coć innego do mnie
Niż "Ty tempaku, pierdolony skurwysynu
Ty idioto, pierdolony debilu"
Całe lata cierpień, koszmar rodzinny
Ciche umieranie bez pomocy ze strony innych
Woda w usta, zimno w około, powiedziałem że stawie temu czoło
Zajrzałem diabłu w oczy nie raz i nie sto
Poznałem co to dobro i co to jest zło
Postanowiłem wymazać cie ze snu
Wykasować z pamięci, gdybym tylko mógł
Moje wspomnienia po tobie to flaszki o twe oczy przekrwione

W alkoholu zatopione
Nic w nich nie widziałem oprócz pustki, nienawiści, hektolitrów wódki
Całe życie starałem sie być twardy
Nie przegrać tak jak ty swego życia w karty
Z uzależnieniem nie przegrać z własnym cieniem
Starałem sie być inny od ciebie
Lecz jedno musze przyznać - pokazałeś mi jak żyć
Czego mam unikać by człowiekiem być
Powiedziałeś mi kiedyś, gdy miałem pare lat
"Bóg dał ci pięści skorzystaj z nich i walcz"
Więc walcze od wtedy kopie życie z glana w ryj
Szanuje mych przyjaciół, na wrogów trzymam kij
baseball'owy, zawsze chętny do rozmowy
Widzisz - jestem gotowy

Ref: Jaki ojciec taki syn - gówno prawda
Jaki ojciec taki syn
Jaki ojciec taki syn - gówno prawda
Jaki ojciec nie zawsze taki syn x2

Od kiedy odszedłeś o matke sie nie boje
Nie martwie sie o siostre, obdarzyłeś nas spokojem
Skończyły sie koszmary, nastał normalny sen
Noża spod poduszki wreszcie pozbyłem sie
Nie potrafie ot tak wymazać tego co było
Zbyt dużą szramę to na duszy zostawiło mej
Twej winy nie jestem w stanie chyba wykasować
Wymazać z pamięci rodziny mej
Mam nadzieje że tam gdzie teraz jesteś
Dobrze ci jest i znalazłeś spokój wreszcie
Wierzę ojcze także że słyszysz mój rym
Nie zawsze prawda jest jaki ojciec taki i syn
Przekaźnik x2

Kiedy ktoś cię zapyta, co ty prażysz tam, co ty prażysz tam, co ty prażysz tam x4

[Ruf]
Wybierz przygotuj pierwsza lekcja potem potnij (potnij)
Wrzuć to do garnka na sto stopni (stopni)
To taka próba, by mieć z tym ubaw
Nie gotuj się czasem bardziej niż zupa
[Lil]
Teraz mielę kotleta i smażę z serem feta
Do tego salaterka mięsa na werblach
Może jakaś panierka, fileta kęsa
Ale gdy smażę skręta mam letarg lub break out
[Ruf]
Bardziej niż dj uwielbiam robić mixy (mixy)
Tu tworzę czystki, sprawdź mój mix styl (mix styl)
Bo to prywatna taka jazda własna
Ej, scena jest w garnkach a ja to mix masta
[Lil]
Ubijam białko żeby ubić ten interes i
Mieć przygód kilka jak wróbelek elemelek, ty
Wiesz ptasia grypa ciągle tu jest i grasuje, więc
Odbiję litra i tak będzie w sumie w kurwę ej
[Lil+Ruf]
Więc wiesz ty dawaj gotuj smaż mieszaj rób swoje
Lecz gdzie kucharek sześć tam wiesz, że nia ma co jeść
Więc kiedy prażysz lepiej nie bądź taki ważny
Bo od prażenia to się robią dziwne jazdy
Więc wiesz ty dawaj gotuj smaż mieszaj rób swoje
Lecz gdzie kucharek sześć tam wiesz, że nia ma co jeść
Więc kiedy prażysz lepiej nie bądź taki ważny
Bo prażyć to można tylko przekaźnik

Przekaźnik x4

Kiedy ktoś cię zapyta, co ty prażysz tam, co ty prażysz tam, co ty prażysz tam x4
ta ta ta ta
Wbita na ten patent jak na chate z kopyta
Z potentatem potem tantiem za tandete będę kwita
Witaj oto C do P dopiero dopierdoli do pieca
To obiecam tym stylem stale będę leciał
Duży dzieciak ej kej ej
Mały starzec 1.9.8.3 27 marzec
Tata to wtedy Cirson zaczął wymiatać
Tworzy od narodzin nie zawodzi
Odkąd chodzi baka
Nie ma bata gada bragga
To nie bagatela lata mi to lotem po batatach i nie potem
Teraz cira naciera bo ciary na ciele cieszą
Ziele siekane sieje na to bit nim przesiąkł
Przesiądź się lepiej zmień miejsce
Wyjdź z nim napięcie nie wkręca to nie twój film, cirap

c.i.r.a

Cira schematów pirat, Cira jak antyperspirant dłużej się trzyma
Chwila na dyma nadymana mina mija mi nareszcie
Ślina z komina wydobyła wenę więc nawijam nieźle (jeszcze) x2

Weźcie lepszych raperów od siebie dissować nie chce
Po co grać jak klaun ja przecież znam swoje miejsce
Pierwsze chyba w rankingu dla psychicznie chorych
Pieprze nie oddam głosu to nie praw wybory
To rym dla sfory swoich skorych przybij pione z cirą
"pasz to frysk zając cir ricko cziro”
To czynią yo, czujesz to jest najlepsza zapłata
Jak poracja funku a nie w banku lokata
Funk na tych lupach jak tank z alley opp'a
Uderzę jak głową o chodnik zawodnik zalany w trupa
(oj chyba upadł zabił sie na pewno)
To nawet lepiej sądzę bo nie spuści żonce wpierdol
Ponownie podobnie dzieci też są bezpieczne
(tata nabił guza dzis nie będzie dzieci wrzeszczeć)
Wreszcie zaliczył glebe ostateczną pijak
Katowanie bliskich to nie mój film, cirap

c.i.r.a

Cira schematów pirat, Cira jak antyperspirant dłużej się trzyma
Chwila na dyma nadymana mina mija mi nareszcie
Ślina z komina wydobyła wenę więc nawijam nieźle x2
Jeśli jesteś złodziejem to się tym nie chwal
Nie ma co się kurwa chwalić lepiej zarobić i przestać
Chcesz być bandytą, nie bądź groźny dumny
Nadgorliwość zazwyczaj pierwszy stopień do trumny
Jesteś dilerem to nie rób sobie filmu
Takich jak Tony Montana na świecie tylko kilku
Żyjąc nielegalnie, pamiętaj o zasadach
Bo ten świat swym kurewstwem, małe umysły zjada
Jesteś z nami w JP, walczysz o zmiany
Aby groteskowy system przestawał zadawać rany
Jeśli w JP chodzisz by się wozić, luzik
Za dużo masz energii pomóż ofiarom powodzi
Zasady, uliczny rap, dawać mają silę
Aby wspinać się i lepszy stawać a nie szerzyć kiłę
Zatem przemyśl sobie sam co Ty robisz na ulicy
To nie pokazówa w kinie, elegancja to się liczy

Zejdź na ziemie ziom,
Nie ma nic od razu, nie ma nic za darmo uwierz w to
Zejdź na ziemie ziom,
Zdeterminujemy Ciebie abyś trzymał tu fason
Zejdź na ziemie bracie
Jeśli możesz żyć legalnie nie narażaj się w temacie
Zejdź na ziemie weź głęboki oddech
Zapytaj sam siebie co dla Ciebie w życiu dobre

Zatrzymaj się na chwile, popatrz co się dzieje wokół
Według planu, krok po kroku, weź co swoje i daj spokój
Idź przed siebie, w grząskiej glebie łatwo zostać
Namysł, prawda wokół działaj krok po kroku działaj zgodnie z planem
Tego co już zabrane nie da wziąć się na nowo
Ufaj intuicji, nie zawsze warto ufać słowom
Jeśli szanse masz przed sobą, poznaj tych co stoją obok
Może różnie się ułożyć nawet z najbliższą osobą
To się zdarza, wypuszczaniem się na straty się narażasz
A po czasie bimbasie, problem sam się namnaża
To co mówi o Tobie, to, to co sam masz w głowie
Wież słowo po słowie a nie korzyści i gaża
Nie bierz tyle ile możesz, bierz tyle ile potrzebujesz
Wiesz, nadmierny dobytek z reguły prowokuje
Ten kto dłużej kalkuluje, już pewnie dobrze to wie
Trzeba czasem zejść na ziemie kiedy myśli się o sobie
Właśnie tak

Zejdź na ziemie ziom,
Nie ma nic od razu, nie ma nic za darmo uwierz w to
Zejdź na ziemie ziom,
Zdeterminujemy Ciebie abyś trzymał tu fason
Zejdź na ziemie bracie
Jeśli możesz żyć legalnie nie narażaj się w temacie
Zejdź na ziemie weź głęboki oddech
Zapytaj sam siebie co dla Ciebie w życiu dobre
Zawsze widziałem sens w tym ciągłym graniu bracie
naiwny człowiek ze szlabanem na te stacje raczej
nikt mi nie mówił, że zamiast zyskam wszystko strace
więc zagram tak, byś mówił dka na bank wziął za to kase
chyba to czas byś wiedział kim jestem i co tu znacze
mam prawo chciec mieć to co minister ma na etacie
Mam dość tych bzdur, że jaką w to mogę wkładać pracę
mam gdzies już to ze stracisz do mnie sympatie, jasne

REF.
Chce słyszeć ten kawałek na rotacji jak chcesz płacę
komu mam dać i ile lub co nagrać mam inaczej
do kogo dzwonić, lub komu dać do ręki kase
by zrobić z tego hicior, w twoim radiu bracie

2. Ile wydałeś płyt? Fajnie pewnie na bogato
tylko czemu ciebie nie ma w tv no powiedz jak to?
Nie badz komercyjny, w końcu po co ci to radio
siedz w tym podziemu, pokaz finger tym pajacom
tymczasem radiuamowia, nie pasujesz tu klimatem
bo wiesz może da się zrobić to inaczej - zatem:

REF.
Chce słyszeć ten kawałek na rotacji jak chcesz płacę
komu mam dać i ile lub co nagrać mam inaczej
do kogo dzwonić, lub komu dać do ręki kase
by zrobić z tego hicior, w twoim radiu bracie

3.
Jak mogą ciebie nie grać, masz hity na wypasie
masz tluste bity, madre teksty, takie wersy ze ja cie!
o co tu chodzi, czemu nie chcesz być na czasie
nie bądź odludek, idz do radia pokaz się
więc cisne tam lece z tym moim materiałem
niech guru w radiu powie ze ten track się nadaje

REF.
Chce słyszeć ten kawałek na rotacji jak chcesz płacę
komu mam dać i ile lub co nagrać mam inaczej
do kogo dzwonić, lub komu dać do ręki kase
by zrobić z tego hicior, w twoim radiu bracie
Wiesz, co się stało?
PDG, przyjebało come back
Te rymy idą te rymy płyną

Wiesz ze to gówno jest przejebane
To Rock Małpy Drewnianej
Wiesz, co jest grane?
Jestem chuliganem mikrofonu
To nie pic jak komuny powrót
Ja będę mówił znowu
A ty od komunI w domu siedzisz
Twierdzisz ze wszystko widzisz
Z wszystkiego szydzisz?
Chcesz być fajny, ale się wstydzisz
Teraz pewnie moje punchliny liczysz
I myślisz ze ten Góral robi rap dla korzyści
Spoko, rób co chcesz, mów, co chcesz
Moje życie to nieustanny test jak na razie
Jadę na pełnym gazie, na pełnej piździe
A ty i twoi pazie pewnie nic nie słyszeliście o tym
Ploty to wasz narkotyk zawiść
Nikt tego nie naprawi jak sam tego nie naprawisz
Nie potrafisz? To weź się naucz
Nie wyzywaj ludzi od pedałów - to budzi żałość
Wiesz, co się stało? PDG przyjebało come back
Mam w chuj rym gadżetów jak bym był Jamesem Bondem
DJ'a Hondę będę miał za plecami
Jestem tu z kuzynami idzie tsunami fala
Robimy hałas, z nami sala cala
Zrzucamy balast, PDG napierdala

Ref.x2
POMP POMP superflow hula
Drewnianej Małpy Rock yo wiesz ze to buja
POMP POMP POMP trenuj karkiem
Tłuste gówno dla ulicy i na parkiet

Powrót na planetę,
Powrót, powrót, na planetę,
Powrót na planetę,
Powrót, powrót, na planetę,
Powrót na planetę,
Powrót, powrót na planetę,
Powrót na planetę małp.

Yo, Sabasan, sam sobie pan,
Mocny jak Dżin Kazaam
Fame mam jak Czyngis Khan
I bez zmian yo, bo w gadaniu mam 7 dan
To, co mam wam dam robię BUM jak naboje Dum-Dum
Robię szum. Liryczny wandal
To rusza tłum nie zagłuszy nas propaganda.
Jedziemy stale yo masz jakieś, ale?
To weź się wpisz do książki skarg i zażaleń
Ja pojadę dalej tej dalej pojadę
Wiem ze dam radę będę kontynuował Sagę
Bujał głowę, mam rymy twarde, stalowe
Hardkorowe, znają mnie nawet w Hradac Kralowe
Bujam się jak Land Rover, bo mam ogień, ja gram sobie
To idzie jak blant w obieg
Ja potrafię tak potrafić. Lubię się napić
Braci się nie traci te słowa mówią wszystko jesteśmy blisko.

Ref. x2
POMP POMP superflow hula
Drewnianej Małpy Rock yo wiesz ze to buja
POMP POMP POMP trenuj karkiem
Tłuste gówno dla ulicy i na parkiet

Przekraczam formy pierdole normy
Mam skillu pełne torby
Atmosferę mam jak u Grega Zorby
Mam jointy, mam rymów kohorty
Jak Poznań ma forty wiec stulcie zawistne mordy
Mam style patenty mam inne, co chwile
Mam skille rozprowadzam je jak diler
Wciągam jak thriller mówi Rymmajster
Komponenty mam własne
To proste ze tne jak Kostek, jak kastet
To Rymmajster jak ciuchy robi Master
Mam rap pierwiastek w sobie
To idzie w obieg PDG na flankach
Wiesz, co robię? W dłoni oszroniona szklanka
Dla Larwy pozdro PDG fokstrot tańczę
Walczę jak Komancze. Rzucam punche.

[x2]
To ten styl z Killaz Group
I to ten styl z PDG Kartel
A teraz jeszcze z GTW
Ej YO i z KASTA Składu
Sprawdź mnie.
Siedzę w słońcu mierzę świat
Karkołomnym pędem lat
W ustach krąży dymu smak
Ja płonę

Kolejne pokolenia zemsty
Życzę Ci powodzenia jeśli tożsamość zamieniasz w prestiż
Umysł tym tętni, agresja przynosi ulgę
Jeszcze sam się nie domyślasz czym tu grozi ten burdel?
Wybacz, że Cię karmię historiami niespełnionych karier
Sam nie wiem kiedy ziemia się tu pode mną zarwie
Kocham, robię rap, nie zabijam, nie kradnę
Powoli czas przepływa przez palce
W mediach mówią haruj, w pracy zapierdalaj
Dla tygodnia wakacji zdrowiem płacić za awans
Są tacy, których zbawia jeden tysiak na rękę
I są tacy, którzy widzą ten sam tysiak w t-shircie
Na tysiaka w kopercie również znajdziesz odbiorcę
I dla tego tysiaka ktoś Cię walnie pod kioskiem
I tak Twoim kosztem idzie postęp w tym mieście
Amerykański sen z zawałem po 30-stce

Wchodzi człowiek, mówi mi
Na ulicach gwałt i krzyk
Idzie nowe całe we krwi
Ja płonę

Jedno życie z jednym sercem, jedno bicie w jednym tempie
Póki los tętnice przetnie, te ulice we śnie nie bywają tak wrogie
Jak to, co spotkasz w mieście przez przypadek pod domem
Wybrani na co dzień, też chciałbym się tak czuć tu
Utrzymywać luz w chuj nawet gdy nie ma kruszcu
Znasz temat rachunków, śmierć zagląda w oczy
Przez presję rachunków niejeden z okna skoczył
Niewiele można zrobić wobec desperatów
A jeśli mam tu polec to wolę na hamaku
To nie Dziki Zachód raczej zimny Wschód
Gdzie młodość nam spierdala jak od sznycli głód
Masz policji smród, chcesz być mendą, zapomnij
Zamiast chronić te pizdy dają wpierdol bezdomnym
Ty nie pierdol, bo skończyć możesz tu dziś tak samo
A jest czas kiedy świat tylko raz mówi dobranoc

Wchodzi człowiek, mówi mi
Na ulicach gwałt i krzyk
Idzie nowe całe we krwi
Ja płonę

[x3]
Chcę być dobry
O tym wiem
Ale we mnie jeszcze płonie gniew

Chcę być dobry
O tym wiem
A więc muszę w sobie spalić cały gniew

(Nikodem po wizycie u matki udał się na spotkanie ze zwierzchnikami w celu dokonania transakcji, miało to miejsce w Łodzi na terenie opuszczonych zakładów Elty przy ulicy Szczecińskiej, nie jestem w stanie przedstawić państwu jak wyglądała ta wymiana i to spotkanie, możemy jedynie przypuszczać, że to co się tam wydarzyło miało kolosalne znaczenie nie tylko dla samego poszukiwanego, ale i dla zleceniodawców)
Bausuj z nami, bausuj

[Onar]
Nie masz szans ani, ani trochę
Grać ze mną baus, platyna przysypana prochem
Baus jest dla nas, my go robimy
Ty z nas się śmiejesz, my cię pierdolimy
Bo nie wiesz co to są gorące cykacze
Gorący baus, zimny szampan zaraz go przychacze (raczej)
Proste Borix, ty masz pojęcie
Bausuj z nami, bausuj z nami

[Borixon]
Pozdrowienia dla wszystkich lansów
Dla wszystkich, którzy mają w sobie trochę bausu
Jak masz hajs to się wylansuj
Jeszcze raz poczuj to, czujesz to bausuj
Nie raz mam szampański nastrój
Pale wtedy tysiące ton blantów
Pozdrowienia z 2RX desantu
Z nienawiścią do wszystkich policjantów
Nie masz szans grać ze mną bausu
Nie masz szans wyprowadzić mnie z tego transu
Nie mam czasu mieć dystansu
Do takich spraw, bo lubię cyki bausu
Rusz, rusz dupą dla mnie
Tylko ja i ty, ty i ja będzie fajnie
Wykąpie cię w zimnym balantajnie
Ty mi dasz siebie, a tobie dam mnie

Ref.: Nie masz szans grać ze mną w baus
Nie masz szans raczej jechać pod moje cykacze, tak
Nie masz szans grać ze mną w baus
Nie masz szans raczej jechać pod moje cykacze, aaa
Nie masz szans grać ze mną w baus
Nie masz szans raczej jechać pod moje cykacze, tak
Nie masz szans grać ze mną w baus
Nie masz szans grać ze mną w baus

[Onar]
Onar tu jest h
Jak się czujesz h
Onar tu jest h
Jesteś jak h
Nie masz hajsu tyle co my
Dużo złota i diamentowe domy
To jest najgorętrze gówno w mieście
My je robimy, a wy je bierzcie
W zamian oblejemy was szampanem (tak)
Będę was oblewał jak nad wami stanę
Pytasz się czy są jakiekolwiek szanse
Przecież ty nie jarasz się bausem
Nie jarasz gorącem, letnimi, gorącymi koszulami
Nie jarasz się bausem i nie jesteś z nami
Nie jarasz się bausem i nie jesteś z nami
O nie, nie, nie, o nie, tak

Ref.

Bausuj z nami, bausuj
Jak lubisz to się z nami przylansuj x4

[Borixon]
Ten kawałek powstał dlatego
Że nikt nie potrafi grać bausu (bausu)
Nikt nie potrafi dać z siebie lausu (lausu)
Nikt nie ma na bausu w Polsce czasu
A ja mam mnóstwo czasu na dużo bausu
Pozdrawiam wszystkich moich ziomków, szalonych lausów
W wielkich domach, w drogich samochodach, aha
Bausuj z Gibon składem, ziom, bausuj
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo