Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Nie mam recepty na jutro, nie umiem pomóc ludziom
Cholerny samolub, nie wierzę więcej w ludzkość
Nie narzekam, mój świat jest ułożony
Wiem co mam, wiem co chcę, wiem co muszę zrobić
Mam rap, mam koncerty, mam z nich hajs
Mam dom, mam pracę, mam co włożyć do pyska
Mam kilka płyt swoich, niezłą kolekcję cudzych
Mam kilka swoich koników i żaden się nie znudził
Widzisz, żyjąc w takiej Idylli stać mnie
Obserwować życie z boku latając sobie nad miastem
To dla tych co rozumieją tą słów abstrakcję
Nic na siłę, nie chcesz - odłóż w sklepie tą taśmę
Proste, po co słuchać tylko po to
Żeby z rana w Internecie bawić się w młodych gniewnych
Już lepiej, nie wiem, zrób coś z tym hajsem
Idź z dziewczyną na obiad, kup kwiaty matce

Wielu myśli, że raperzy w Polsce...
Myśl, chcesz chętnie przyjadę na koncert
Znajdę czas, mój dzień ma tyle godzin co każdy
Cennych godzin nie tylko dla tej rap gry

Czasami nie mam czasu sam dla siebie
Nie dziw się więc, że nie znajduję czasu dla innych
Nie wiem jak znaleźć te godziny, które znikają
Mam nowe maile, ktoś dzwoni, ludzie za drzwiami czekają
De La Soul miało taki kawałek, pamiętam
Sam mam tak samo, 30 płyt demo w rękach
"Ej ziomek, posłuchaj nas, sprawdź taśmę
nagrywamy od dziesięciu lat siedzimy w rapie"
Fajnie, ale wiesz właśnie biegnę
Mam swoje terminy, by z końcem roku mieć swoją pensję
Telefon, aha wyślesz SMS, nie ma szans na to
Musiałbym mieć fundusz na GSM płatność
"Gwiazdo" co? śmieszne wiesz, myśl tak
Myśl co chcesz ja pojadę w Polskę na koncert gdzieś
Zrozum to i nie planuj żadnej zemsty
Zrozum, mój świat to nie tylko te linijki i wersy

Wielu myśli, że raperzy w Polsce...
Myśl, chcesz chętnie przyjadę na koncert
Znajdę czas, mój dzień ma tyle godzin co każdy
Cennych godzin nie tylko dla tej rap gry

Wielu myśli, że raperzy w Polsce...
Myśl, chcesz chętnie przyjadę na koncert
Znajdę czas, mój dzień ma tyle godzin co każdy
Cennych godzin nie tylko dla tej rap gry
Po co to mówisz ja zawsze mam na mic'u hipe
Nie chcę mi się mówić o innych mam już dość
Ich rap mówi sam za siebie słyszysz coś
Moje flow jak piramidy w Gizie
Powiedz jak zbudowanie czegoś takiego było ***** możliwe
Nie mów mi, że wypadam z bitu
Ty wypadasz z balkonu jak to na*****la z głośników
Mam szacunek mainstream'u to prawda
W podziemiu nie muszę już nic udowadniać
Podziemie każdy tu kapituluje
A codziennie ktoś nowy ci powie, że jest królem
Ty "Na szlaku po czek" ciągle daję mi kwit
Swoje CD wrzuć do kosza jak Miami hit
Palę kładę lawę na bit
Mówisz, że nie to weź ***** zamknij ryj
Nie myśl, że jesteś ze mną w stanie coś nagrać
to kosztuje i nie jest takie tanie jak viagra
O kim teraz jest najgłośniej
Chyba nie o twoim kumplu, co pisze jeden tekst na wiosnę
Myspace pewnie boli ich to,
Że mam dwa razy więcej wejść przez miesiąc niż oni przez rok
Robson mamy tu fame do zrobienia
To nie podziemie to jest ***** mainstream podziemia ta

Weź zrozum to w końcu koleś, że twoja niunia woli mnie
Weź zrozum to w końcu, bo mam te flow którego ona chce
Weź zrozum to w końcu jestem tym co zrobił NSPC
Weź zrozum to w końcu na bicie jadę jak Lex jadę jak Emnes cex Vnm yes

Piszę teksty na komputerze tylko tak to robić mogę
Zapytasz czemu to ci ziomek powiem
Zawsze w pisaniu na kartkach braki miałem,
Bo jak brałem pióro atrament
Zamieniał się w ogień i palił to, co napisałem
Mam styl i pieprzę ice
A twoja niunia wie, że jestem nice
Twoja niunia mnie kocha możesz nawet mieć extra hajs,
Ale kiedy wchodzę do klubu TO jesteś dla niego ex jak files
Internet się tnie na www.myspace.com/vnmnspc
Przy mnie masz perspektyw brak widzę ciebie na dnie
"Brak perspektyw" wie o tym W.E.N.A. Demen to wie ta
Mam każdy kanał promocji
TV radio gazeta net weź mały się ocknij
Fani w burdelu widzą swych idoli,
Bo jak ja wchodzę idole idą się *****ić
Poprzeczka nisko lepiej na to nie liczcie
Partyka musiałby ***** skakać o tyczce
V N M flow demon
Jak gram NSPC sram na twoje demo

Weź zrozum to w końcu koleś, że twoja niunia woli mnie
Weź zrozum to w końcu, bo mam te flow którego ona chce
Weź zrozum to w końcu jestem tym co zrobił NSPC
Weź zrozum to w końcu na bicie jadę jak Lex jadę jak Emnes cex Vnm yes
Eldo
Jestem wolny, dzięki temu piszę teksty na kartce,
Obdarzony szczęściem, bo ktoś zapalił latarnię,
To siedzi w nas jak drugie ja, jak szósty zmysł,
Delikatne jak puch i pył, relacje
Między tymi, którzy wchodzą w reakcje,
Kompromisy, bo często tylko jeden ma rację,
Dwie osobowości, może z różnych światów,
Może z różnych miejsc, ale ufam mu jak bratu,
Głowa pełna gratów, serce pełne brudu,
Lata na scenie, a my wciąż gadamy do szuru,
Sprzątam graty, GRM rap, nic poza tym,
Świat kusi, ważne żeby umieć być ponad tym,
Łączę razem fakty, werbel, sampel, basy,
Kasy nie ma co liczyć, ważne żeby kawałek był klasyk,
Studio 3-3 - tam wiele godzin przy pracy,
Grammatik "3", Jotuze, Eldo, DJ, taśmy, trzaski.

Jotuze
Coś na obraz La Ondy i to nie tylko w rapie,
W życiu różne postawy, choć czasem ten sam charakter,
Z dwóch różnych światów, nie wiadomo skąd się wzięli,
Grammatik to nie tylko zespół z warszawskich peryferii,
To ten okręt, który nie cumuje w porcie,
Ciągle wiatr w plecy, czas trzeba wykorzystać mądrze,
Szacunek i przyjaźń to fundament tej relacji,
Pewnie zmierzamy do celu nie poddając się stagnacji,
Wiadomo, są rzeczy, o których nie mówi się głośno,
Czasem są potrzebne chwile, by od siebie odpocząć, wiesz?
To nie idylla jak to w życiu przecież bywa,
Może być różnie, ale kompromis to nasza siła,
To historia prawdziwa, nie ma tu żadnej przesady,
Dwóch odmieńców z tłumu, którzy walczą z realiami,
Gdybym miał cofnąć czas i pomyśleć nad wyborem,
Nawet drugi raz obrałbym tę samą drogę.
Zawsze widziałem sens w tym ciągłym graniu bracie
naiwny człowiek ze szlabanem na te stacje raczej
nikt mi nie mówił, że zamiast zyskam wszystko strace
więc zagram tak, byś mówił dka na bank wziął za to kase
chyba to czas byś wiedział kim jestem i co tu znacze
mam prawo chciec mieć to co minister ma na etacie
Mam dość tych bzdur, że jaką w to mogę wkładać pracę
mam gdzies już to ze stracisz do mnie sympatie, jasne

REF.
Chce słyszeć ten kawałek na rotacji jak chcesz płacę
komu mam dać i ile lub co nagrać mam inaczej
do kogo dzwonić, lub komu dać do ręki kase
by zrobić z tego hicior, w twoim radiu bracie

2. Ile wydałeś płyt? Fajnie pewnie na bogato
tylko czemu ciebie nie ma w tv no powiedz jak to?
Nie badz komercyjny, w końcu po co ci to radio
siedz w tym podziemu, pokaz finger tym pajacom
tymczasem radiuamowia, nie pasujesz tu klimatem
bo wiesz może da się zrobić to inaczej - zatem:

REF.
Chce słyszeć ten kawałek na rotacji jak chcesz płacę
komu mam dać i ile lub co nagrać mam inaczej
do kogo dzwonić, lub komu dać do ręki kase
by zrobić z tego hicior, w twoim radiu bracie

3.
Jak mogą ciebie nie grać, masz hity na wypasie
masz tluste bity, madre teksty, takie wersy ze ja cie!
o co tu chodzi, czemu nie chcesz być na czasie
nie bądź odludek, idz do radia pokaz się
więc cisne tam lece z tym moim materiałem
niech guru w radiu powie ze ten track się nadaje

REF.
Chce słyszeć ten kawałek na rotacji jak chcesz płacę
komu mam dać i ile lub co nagrać mam inaczej
do kogo dzwonić, lub komu dać do ręki kase
by zrobić z tego hicior, w twoim radiu bracie
Umierasz gnoju, twój pieprzony czas się kończy
za chwile twa rodzina w bólu się połączy
przed przeznaczeniem nie uciekniesz o nie, o nie!

Prędzej czy później śmierć i tak dopadnie cię
co czujesz i przeżywasz gdy twa szansa przepada
ostatni oddech zabiera ci śmierć gdy do domu twego wpada
strata brata to coś więcej niż jebane nieszczęście
kostucha wyciąga swe łupy i śmieje się w podzięce
żujemy otoczenie podziałami i wojnami
nawzajem sobie kurwa życie odbierała
umrzeć w strzelaninie to nie jest żaden wstyd
teraz leżysz w grobie i lądujesz wszystkich bit?
garstka piachu, łzy i kilka wieńców
wszystko to dla ciebie, to jest prezent od szaleńców
którzy niestety wygarnęli w twoją stronę
zostawiłeś swego syna i zrozpaczoną żonę

Umierasz gnoju, twój pieprzony czas się kończy
za chwile twa rodzina w bólu się połączy
przed przeznaczeniem nie uciekniesz o nie, o nie!

Ta kurewska współzależność oraz chęć dominacji
każdy z giwerą próbuje bronić swoich racji
strzelasz raz, drugi, trzeci, czwarty
twój wróg pada na ryj, skończyły się żarty
łeb przestrzelony, brzuch rozdarty od kul
stoisz nad ofiarą i wyszydzasz gnój
bezcześcisz zwłoki, te pieprzoną kupę gówna
jesteś w tym dobry, nikt nie może ci dorównać
to nie jest jak domino czy pieprzona gra w kości
trzeba wiedzieć co i jak gdy zabija się gości
ten Białas co oberwał nie wyliże się już z ran
huj mu w dupę niech mu ziemia lekką będzie
wkrótce na cmentarzu więcej ciał przybędzie

Umierasz gnoju, twój pieprzony czas się kończy
za chwile twa rodzina w bólu się połączy
przed przeznaczeniem nie uciekniesz o nie, o nie!

Nic ci nie zrobią gdy nie mają dowodów
skurwiele umierają przecież z różnych powodów
pociągasz za spust mówiąc żegnaj skurwielu
zapewne w ten sposób zginie jeszcze wielu frajerów
morderstwo bez powodów to nas wszystkich intryguje
wystarczy, że cię ktoś potrąci albo zignoruje
wtedy pada wyrok, już nie żyjesz Białasie
kończysz swoje życie na tym świecie ty kutasie
zdychasz powoli i nic już nie czujesz
przypominasz sobie życie i powoli żałujesz
za takie błędy płaci się wysoką cenę
trafiłeś do piekła a marzyłeś o niebie

Jeśli ktoś wkurwia twój styl życia, sposób bycia
To ten ktoś z bronią w ręku chce pozbawić ciebie życia
To on jest twą wyrocznią, jebanym fatum
Gdy zmieni zdanie i nie strzeli to podziękuj mu za to

Umierasz gnoju, twój pieprzony czas się kończy
za chwile twa rodzina w bólu się połączy
przed przeznaczeniem nie uciekniesz o nie, o nie!
[Cira]
Małolaty i starszyzna, bataty i szarzyzna
browaru kraty na boiskach to był klasyk przyznaj
pizgam jak opętany latami dzieciństwa
freestyle nad ranem i graby na gramofixach
gry: dwa odbicia, siódemki, jedno podanie
bojo na zwierzyńcu i meczyk, pozamiatane
talenty z tamtych lat, talenty rodem z filmu
teraz podłe patenty, alimenty i delirium
pilnuj się dzieciak, łatwo przechylić szalę
przepowiednie-bumerangi na bani zrobiły szaber
żaden z tych, co kozaczyli najbardziej
nie wychylił się na prostą, mówi o nowym starcie
łapcie czas, który ze wszechmiar ogarnia
kiedyś małolaty a dziś stara gwardia
łapcie ten czas, który nas dokarmia
kiedyś małolaty, a dziś stara gwardia

[Miuosh]
nie muszę wciskać rewind, przewijać żeby o tym wiedzieć
zlepek bloków i ludzi wokół z tradycją jak Wedel
to samo w innej butelce, moja ławka, moje miejsce
siedzę, ta sama gadka, dla nas Ronaldo był tylko jeden
reszta się zmienia, chuj że mieliśmy marzenia zawsze,
ręce opadają jak powieki po flaszce
każdy bierze wdech kaszle - ja wypluwam słowa
inni mieli mieć łatwo bo to ja chciałem rapować
od nowa od rana to samo, no chyba że masz na noc
ci z tamtej ławki rzadko się rozpoznają
werwę z nas wycisnął zajob
nie ważne gdzie chciałeś dobiec - ciągle w boksach trzymają nas
czas nie staje jak u Bisza, pogoń to zwyczaj
wyciągnij ręce i chwytaj daje ci ten chłód
to co przeżyłeś czasem znika, na pustych ulicach,
Katowice, ludzi widzę, chce pamiętać takie życie tu

[Hukos]
Magia liczb, 23, chciałem być jak Jordan.
Miałem talent, ale do wódki i jointa.
Ilu zmieni czas w Adamów Miauczyńskich?
Ilu z nas, mimo braku szans ma geny zwycięzcy?
Tyle różnych dróg, nawet nie ma dokąd pójść,
na każdej z nich stare ślady naszych stóp.
Maciek był skurwysynem, dokuczał mi w podstawówce.
Przestał, jak dostał w pierdol na męskiej solówce.
Spotkałem Anię, najlepsze cycki na osiedlu.
Widzę- piękni ludzie starzeją się bardzo brzydko.
Za blokiem boisko powoli zarasta trawa.
Jak było za dzieciaka, przy kielichu wracam.
Wtedy widzę wyraźnie jesteśmy zwierzętami.
Walczymy o mieszkanie, pokarm, dostęp do samic.
Wiatr zmian na lepsze rzadko wiał w naszą stronę.
Uwikłani w historię, pokolenie stracone.

[Onar]
Słyszałem Miuosh o tym tysiąc zwrotek, sam napisałem kilka,
wiem chłopie, mija czas i nie smakuje już tak przyjaźń,
smak się robi gorzki, zostaje zgaga,
żeśmy dorośli, gadka między nami sztuczna jest jak Lady Gaga,
nie chcę tego a-a, bo z czasem widzę dalej,
do ucha puste "Bla-Bla", to nie ja zostałem
na ławce pod blokiem, w sercu z egoizmem,
najebany co dzień myśląc, że właśnie to jest życie,
nie tęsknią za mną tam i to jest piękne,
gdyby tęsknili znaczyłoby to, że źle poszedłem,
to nie ja się zmieniam, to świat się zmienia,
ci co stoją w miejscu szukają mnie sprzed lat - mnie już nie ma,
nie mów, że zadzieram nosa, wiem skąd jestem,
gdzie byłeś gdy był brak żarcia i perspektyw na szczęście
ja na szczęście znalazłem szczęście,
mosty płoną, jestem z tobą i pierdolę konsekwencje.
Lesson twenty one...

Kto pierdoli tabu narzucając reguły? OeSTeeR!
Kto mówi co myśli nie uznając cenzury? OeSTeeR!
Kto porusza tłumy? Kto szarpie za struny? OeSTeeR!
Po to, by dalej to szło i dalej to szło i dalej szło. OeSTeeR!

O jak grupowy Orgazm pederastów.
eS jak Szacunek oddany memu miastu.
Te jak Tendencje by szufladkować hip-hop.
eR jak Relikwie czczone modlitwą.
eN jak Narkotyk co wciąga i wyniszcza.
A jak Antybiotyk co ciało oczyszcza.
Zet tak jak Zgliszcza żywiołu masakry.
A jak z Akcji fakty ukazujące straty.
Wu jak Własny pogląd na otoczenie.
eS jak sumienie co w twarz się śmieje.
Zet jak Złodzieje co wykorzystują moment.
E jak Energia za mikrofonem.

Kto pierdoli nabór narzucając reguły? OeSTeeR!
Kto mówi co myśli nie uznając cenzury? OeSTeeR!
Kto porusza tłumy? Kto szarpie za struny? OeSTeeR!
Po to, by dalej to szło i dalej to szło i dalej szło. OeSTeeR!

Ce jak Centymetr mierzący świata wartość.
Zet jak Zażartość by jak najwięcej zgarnąć.
Y to niewiadoma naszej przyszłości.
Wu jak Warunki życia w teraźniejszości.
I jak Ironia losu w której się obracam.
E jak Etyka której założenia skracam.
eS jak sytuacje w których brak odwrotu.
Zet jak Zwykli ludzie stroniący od potu.
Ka jak tysiąc Kopów oddanych przez świat.
Te jak ta Twarz pod naporem spraw.
O jak Oskarżenia w których sensu brak.
Te niczym Troski od strat, a gdzie wnioski?
O jak Obóz TA, w szczególności Ostrowski.

Kto pierdoli nabór narzucając reguły? OeSTeeR!
Kto mówi co myśli nie uznając cenzury? OeSTeeR!
Kto porusza tłumy? Kto szarpie za struny? OeSTeeR!
Po to, by dalej to szło i dalej to szło i dalej szło. OeSTeeR!
Ta.Pasja.

I powiedz mi czy wciąż go kochasz?
Gdy wiesz, że nic nie jest takie jak chcesz.
I nie będzie już jak chcesz by było.
I teraz gdy już wiesz, że on nie jest tym kim chcesz.
Czy wierzysz w miłość?
I gdy poślą go do piekła niech płonie
I nim lawa strawić go zdoła,
To czy skoczysz za nim w ogień
Lub chociaż pójdziesz by mu otrzeć pot z czoła?
I gdy upadnie to będziesz przy nim zawsze?
Nawet mimo zdania tłumu, cóż.
I wciąż będziesz z niego dumna,
Gdy wiesz, że on dziś chla na umór znów.
A kiedy pójdzie na dno i zdasz sobie sprawę, że już nie ma szans
To czy pójdziesz za nim w bagno
Czy raczej odejdziesz tak jak Eva Hart?

Wiem, że wymarzyłaś przyszłość mu,
Nie szukaj winnych na przymus.
To złośliwy los zniszczył wszystko znów,
Gdy on obrał inny azymut.

Patrzysz jak podąża dziś za pasją,
Mówią, że to dziwki, koks, melanż.
Do celu dojdzie jeden z nich na sto,
Najczęściej ci co przyszli coś sprzedać.
I wiem, że to łamie ci serce,
Gdy szukasz go przy niedzielnym stole.
Bo chcesz dla niego czegoś więcej niż ,
Kac, depresja i zmarszczki na czole.
Czujesz z nim ból i radość,
Czujesz moc i słabość,
I choć nie dorósł do twych marzeń,
Czy jesteś z niego dumna, co mamo?
Kochana mamo bardzo za Tobą tęsknie,
w nocy i we dnie, myślę o tym gdzie jesteś.
Ja mam się nieźle, lecz myśleć nie mogę przestać,
20 lat mija, od czasu gdy odeszłaś.
Wiem, że na mnie patrzysz czy jesteś ze mnie dumna,
mam nadzieje, że się śmiejesz nie jesteś smutna.
Bo tu na dole często rzeczywistość jest okrutna,
chciałbym mieć ten spokój, który mam nadzieje już masz.
U mnie raz pustka, czasem euforia, w pogoni za życiem
tak bywa co dnia, myślę iż można żyć godnie z fantazja
często jest hardcore wiem dobrze znasz to.
Idę przed siebie, choć czasem pękam,
próbuje se przypomnieć Twoja twarz, bo nie pamiętam.
Czasem też klękam, śle modlitwę w intencji.
Bardzo Cię kocham, to dla Ciebie chce być lepszy.

Ref.
Kochana mamo, trzymam się dzielnie.
Kochana mamo, chodź często cierpię.
Kochana mamo, życie jest wściekłe.
Kochana mamo, bardzo kocham Cię, tęsknie.

Byłem przerażonym dzieckiem kiedy przyszło Nam się żegnać,
nigdy tego nie zapomnę, dramat młodego człowieka.
Zapadłem w letarg, to gehenny początek,
Bieda i patologie, wierz mi, nie byłem kontent.
Kochana Mamo Ty znasz mą historie,
bo słyszysz, co mówię, bo widzisz co robię.
Staram się bowiem błędów nie popełniać uwierz,
chce być normalny, w miarę rozumiesz?
I wiem ze czujesz te prace co wykonałaś.
Bo twój mały Rysiu już dorósł i działa.
Za to Ci chwała, bo to dzięki Tobie Mama,
rozwijam talenty, które mi zaszczepiałaś.
Książki czytałaś ja pamiętam to dobrze,
to był dobry czas najgorszy był pogrzeb.
Mówiłaś mądrze ja chłonąłem jak gąbka
dla mnie wciąż żyjesz, wiem że kiedyś Cię spotkam.
Tęskni i ciotka często szklą nam się oczy,
trzymamy się razem jak belf co tworzy.
Chce długo pożyć, Ty nie miałaś tej szansy
na ramieniu Twój portret najważniejszy z tatuaży.
I mógłbym marzyć o Naszym wspólnym życiu.
Jak szykujesz mi kanapki bo na trasę leci Rysiu.
Wszystko bym oddał, bym mógł tego doświadczyć,
tymczasem składam ci hołd kochana to dla mnie zaszczyt.

2X Ref.
Kochana mamo, trzymam się dzielnie.
Kochana mamo, chodź często cierpię.
Kochana mamo, życie jest wściekłe.
Kochana mamo, bardzo kocham Cię, tęsknie.
już nie dla ciebie świeci moje słońce
już nie dla ciebie ta gorąca kąpiel
znajduję cię tutaj coraz rzadziej i rzadziej
i nie od ciebie mam tą nową bieliznę w szufladzie

już nie twój zapach kładzie się wieczorem na mojej poduszce
nie twoim głosem ktoś mówi mi potem 'zbudź się'
rano znów jest za mocna, ale nie twoja kawa
i nie ty mówisz do mnie mała

już nie ty

już nie moje płyty grają w twoich głośnikach
i nie moich palców twoje palce chcą dotykać
i to już nie to samo gdy już nic nie jest nasze
gdy na naszym stole stawiam tylko jedną herbatę

nie moja pralka pierze dziś twoje ubrania
nie moja walka ale twoja przegrana
nic nie jest twoje ale nic mi nie zostawiaj bo
cała ja jestem twoja nadal

to już nie ty
W domu mnie nauczono wierzyć świętej trójcy,
po prawej stronie było dobro, po lewej oszuści,
Miałem do starych pretensje, że niedotrwali z sobą,
teraz wiem, że niewystarczy być dojrzałym jak owoc.
Skończyłem studia , wybacz mi edukacjo,
że zdradzałem cię z lolkami, grami video i flaszką,
Byłaś nieciekawa, pełna problemów bez blasku,
jakby ktoś nawrócił życiu mojemu scenariusz.
Kto wątpił, że nic nie da grunt osiedli i ulic,
nie są mi obce bieda, głód, problemy i długi.
Wiem z czym idę do ludzi i co dostaję wzamian,
bloki potrafią mówić, to oddaje ich dramat.
Podsłuchy uszy w ścianach, kamery na mieście,
mają nas za margines, sprawa celując nam w serce,
To my wyrzut sumienia w społeczeństwie,
nasze pięści z żelaza, lecz czy zmienia to sens?
Ej, co robić, jak żyć, wybacz też chciałbym wiedzieć,
czasem pytam Boga ile jest prawdy w niebie.
Ile mam prawdy w sobie , o tym powie ci hip-hop
nie muszę mieć dolarów, by wiedzieć , że mam styl bo...

Ref : [x2]
Jak stany mają Recks'a,
Anglicy mają reeds'a,
To my DJ Decks'a
White House na kodeksach.
Nie znana nam komercja,
Raczej w rapie detale,
Gdy całe życie w wersach streszcza atrament.

Rakotwórczy jak szlugi nasze życie,
nie zmienie tego wiem, zaciągam się i idę,
Gniew powraca do liter, nie wiesz jak szczerym być,
bo ludzie nie wierzą ludziom, a chcą uwierzyć w przyszłość.
Iść na skróty, niektórzy życie by oddali życie,
za silnik w jajach i siedmiomilowe buty,
Nie wszystko można kupić, bo nie wszystko ma cene,
paradoksalnie możesz zmierzyć liczbą sam siebie.
Jakie rymy, co jak reggae wciąz wybijają puls,
w głowie rym, tworzy ziemie widzianą u stóp,
To nie historie na sprzedaż, gdzie ilość siłą trendu,
każdy wers tu popiera szczera miłość do blendu.
Prosta kwestia wyboru by przetrwać,
wnosimy sobą 100% honoru do piekła,
Nie zabronisz mi pisać o tym co w naszych myślach,
odbierając mi życie, nie zdołasz zabić pisma.
Zaciągnij się tym z rymami skrętem,
choć życie jest krótkie, bywa chwilami piękne,
Żyjąc chwilami wiem, że łatwo odlecieć,
bo wiem co jest fikcją, a co prawdą o świecie.

Ref : [x2]
Jak stany mają Recks'a,
Anglicy mają reeds'a,
To my DJ Decks'a
White House na kodeksach.
Nie znana nam komercja,
Raczej w rapie detale,
Gdy całe życie w wersach streszcza atrament.
To dla mojego syna każde uderzenie serca
Nie chcę przepraszać cię za to, że we mnie sumienie mieszka
Widzisz ja wierzę w wszechświat, cyrkulację planet
W każdej sekundzie moim bogactwem
przesłanie
Mam w sobie zielony parlament, czy to mądre?
Bo są ważniejsze sprawy niż trzymać z płytą formę
Daj, się zaciągnę tym świeżym powietrzem
Świeżym jak w '92 nowa Amiga 600
Jebać komercję, mam ponad wszystko szyk
Wolę mieć zdrową rodzinę niż sprzedać milion płyt
Bydło dziś chciałoby pało żyć pełną gębą
Ciągle im mało, ich kanon iść przez to piekło

Ty dla cyfr ta przyjemność, jak to wytłumaczysz?
Ten koks zabija ciebie i jeszcze za to płacisz
Nie ma co jebać tu o dragach
I bez nich farmazony ludzie ci lubią wmawiać
Zła sława miażdży
Już wolę być tu nikim niż nazywać się Falandysz
Ty nie zabijaj prawdy, dla mnie prosta riposta
Wiem, że historia drażni nawet od Nobla Bolka
Powiedz, kto dotrwał nieskażony i czysty
Czy ktoś może być dobry? zapomnij, to instynkt
Bez ironii sukinsyn wybacz, ale to szczerość
Przez tych ludzi mógłbym chodzić i zabijać siekierą

[x2]
Dla wszystkich tych, co non-stop wierzą dzisiaj w prawdy przekaz
Dla wszystkich tych, co widzą przyszłość świata w naszych dzieciach
Dla wszystkich tych, co mają w sobie honor, dumę
Tam gdzie miłość jest bogiem, a każde słowo królem

To dla moich bliskich, przyjaciół i ich rodzin
Ze Stanów, Europy, całej Polski i Łodzi
Lewy prosty łakomym, dla nich Whiskas w miękkim
Mój dom tylko znajomym jest jak Łyskacz wielki
Ej, frajerzy nie tędy, tu dla was nie ma miejsca
Moda kreuje zajawkę, wybacz nie dla nas misja
Od urodzenia w genach to dany człeku rytm
Tylko poczekaj trzy lata, rozwali cię mój syn
Bez problemów żyć chcę, chyba jak każdy tutaj
I trzymam się założeń jak tej prawdy w nutach
Jakiej karmy szukasz? jeśli nie wystarczy standard
Sensacja goni skandal od prowokacji wariat
To z kumulacji hajs na procencie z tych lokat
Gdzie by uzyskać blask sypią na syf dziś brokat
Ty pokaż lepiej świat, jaki mógłby spotkać nas
Gdyby ktoś w końcu zajebał te kurwy w rządach, patrz
To ponad planem, poszukiwanie szczęścia
W zamian masz wersję demo gdzie na ekranie przedsmak
Tego, czego w projektach nie spotkasz, na co dzień
Moim szczęściem hip-hop, tu każda zwrotka jest domem

[x2]
Dla wszystkich tych, co non-stop wierzą dzisiaj w prawdy przekaz
Dla wszystkich tych, co widzą przyszłość świata w naszych dzieciach
Dla wszystkich tych, co mają w sobie honor, dumę
Tam gdzie miłość jest bogiem, a każde słowo królem
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo