Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Szad:
Białasy nie wierzę w nic już! Może łykać to nowicjusz!
Zamiast kurwa na Mauritius najpierw idź już pit złóż w pizdu!
Znów miał być Lexus z zysków, to go sobie wrzuć w cudzysłów!
Czuwa nad tym Jezus Fiskus, zostaje nam skuć turystów!
Chcesz podleczyć stan umysłu, a tu chuj co łaska zgarnia!
Parafialna kancelaria, ale czasem dom rozpusty..!
Patrzy Dżizus! Patrzy Maria jak w nich wierzy kondom pusty!
Ślad wiary na genitaliach ! Chcesz do nieba - bądź posłuszny!
Dajesz... Biorą! Bóg ma oddać! Czekaj, patrz jak kukła w obraz!
Potem patrz jak kukła z okna, co, łaska była za drobna?!
To może być długa modła... Jak chcesz szybciej tu masz konta!
Nie chcesz trafić do ognia, to się lepiej kurwa popraw!
Przede wszystkim płać podatki... Pozwól panom stać ponad kimś!
Lubią oddychać tym tlenem - skurwysynów stać na statki..!
Wpadają na kawior cwele..! My możemy wpaść do żabki..!
Masz marzenia, wiarę, cele..? To je sobie wsadź w pośladki!

Ref: Mówili ciągle co godne, że godłem jest krzyż,
Że w Polsce wciąż postęp, pieniądze i zysk.
To obłęd i wstyd, jak godnie tu żyć?
Wypowiadamy wojnę, bo już nie wierzymy w nic!

Pores:
Dziś już Wedel nie jest polski, a szwedzkie nie jest Volvo.
Niech Belweder zbierze wnioski, może mniej się wtedy modląc.
Polityka gryzie kostki, kogo ma wzbogacić godło.
Wzrasta nienawiść do Rosji, Katyń, gaz, mięso i godność.
Schodzi co raz więcej ostryg, działa prężnie branża porno.
Ludzie kłamią, palą mosty bo im wraca karma wolno.
Ludzie skamlą, walą koksy w ciuchach od Armaniego.
Inni wróżą nalot obcych i pieprzony Armagedon.
Dziś ludzie żyją jeszcze mocniej, lubią robić w mieście wioskę,
życia sobie nie spieprz chłopcze, dziś ludzie to bezkręgowce.
Widzę ten bezsens poprzez ten bezkres, przez betonowe kopce
bezsens jak expres w trójwymiarowej zwrotce płynie.
Idę jakbym był pieprzonym androidem, czarno widzę
kraj ten synek, choć nie jestem czarnowidzem.
A gdy patrze na ten świat krzywy, każde jest miejsce obce,
jakbym zamiast szyby miał wsadzoną pleksę w oknie.
Jeden biegł samotnie, powinęli go za to, że lał do stawu,
a co zrobił koncern BP? - Nalał do oceanu!
Gdzie jest sprawiedliwość czynów, może podcinam swą gałąź,
daj nam piwa, wódki, ginu, synu, jak kiedyś Indianom!

Ref: Mówili ciągle co godne, że godłem jest krzyż,
Że w Polsce wciąż postęp, pieniądze i zysk.
To obłęd i wstyd, jak godnie tu żyć?
Wypowiadamy wojnę, bo już nie wierzymy w nic!

Nullo:
Witam w świecie pełnym spisków, niekoleżeńskich przysług,
Gdzie miłość jest dla zysków, wiesz nic tu nie działa Chrystus,
Dziś biskup tak jak fiskus nie przepuści Cię bez kwitków,
Dasz plik trzystu stów i płyniesz na drugą stronę Styksu
Ty wiesz, że nie wierzę w sny znów, w cel, gdy z panoramy znikł już
W sens wypowiadanych przysłów i wytypowanych mistrzów
Znam sam parę starych grypsów - już wiesz, że nie wierzę w nic już,
Uwierz, że nie mamy 'many, many' za to przejebany mamy styl swój.
Idę, widzę ideały zrzucone ze skały,
Dookoła oceany szyderstw, ludzie lubią dziś banały,
Tydzień cały słuchałem te dyrdymały z kiczem
Znów zalały media syfem, nie dam wiary tej muzyce
Wiem, że nie wierzysz w nic już, weź wdech i poczuj beat puls
Jak intruz graj synku, niech Ci patrzy z oczu pitbull
Od dziś siebie tylko pilnuj, by wyjść z tego labiryntu
Niewiara może być wiarą większą niż imperium Inków.

Ref: Mówili ciągle co godne, że godłem jest krzyż,
Że w Polsce wciąż postęp, pieniądze i zysk.
To obłęd i wstyd, jak godnie tu żyć?
Wypowiadamy wojnę, bo już nie wierzymy w nic!
[Młody M]
Spójrz na nas zobacz co się dzieje dookoła
tu wkurwienie daje siłę której nie zmierzysz w newtonach
Kilka setek dziennie tak toczy się historia
zgorzknienie i żal których nie przynosi szkoła
Odpalam papierosa ziom też nic nie mówi
wypuszczam dym i patrze jakbym chciał z niego wróżyć
To na nic panie proszę dodaj mi odwagi
abym mógł zmieniać to z czym nie umiem sobie radzić
Agresja stres pośpiech wciąga życia szybkość
pieniądze wymagające suki nie bistro
Nie poczujemy ulgi bo chcemy mieć to szybko
choć mimo wszystko wiemy tak być nie powinno
Dziś z moimi ludźmi gramy żeby wygrać
zwycięstwami prowadzeni w kolejnych gonitwach
Nienawidzą nas wytrzymamy to na dystans
zepsucie brak ciepła my tylko chcemy wygrać

[REF]
Wiesz że chcemy wygrać
My tylko chcemy wygrać
Chcemy wygrać
My tylko chcemy wygrać

[Pyskaty]
Rzucam kośćmi w górę a czas się zatrzymuje w miejscu
widzę swe życie jakby ktoś mi miał umieścić kulę w sercu
Wiesz te kilka wersów to jak dialog szyi z liną
bo to los mi daje wybór muszę wygrać lub zginąć
Wiesz jak to jest otwierać browar o ósmej z rana
nie szukaj outsaiderów weź spójrz się na nas
Nie każdy ma sielankę w domach wielu tu ma dramat
więc nie dziw się że mój rap nie jest słodki jak ananas dla nas
Ciosy od życia są jak panczlajn
znowu kolejna moja była lada chwila chce się hajtać
To nie historia z brukowca o gwiazdkach na dnie,
zginę w walce gdy oni wolą ciąć się kablem
Żyję szybko nie spocznę ryzyko się liczy
gdybym chciał zasnąć wybrałbym poduszkę w kierownicy
I tylko moi bliscy wiedzą co jest grane
dzięki wam to nie jest mój testament Amen

[REF]
Wiesz że chcemy wygrać
My tylko chcemy wygrać
Chcemy wygrać
My tylko chcemy wygrać

[Ero]
Żeby wygrać zdarza mi się igrać z ogniem
są tu skazani na sukces z resztą widać po mnie
Ziomuś już jako plemnik wiedziałem że chcę wygrywać
dziś gram rap dla dzielnic i fanów stale przybywa
Chyba znasz to fortuna kołem się toczy
dziś trafie wszystko na czysto a jutro wszystko umoczysz
I chuj to tylko pieniądz a pieniądz to rzecz nabyta
gorzej jak przez głupotę sobie biedy napytasz
Znów słyszę kiedy ta płyta wkrótce ziom nie jedna
tylko nie bądź głupcem i weź jej nie przegraj
Pnę się po szczeblach i szanuję to co mi dane
nauczały mnie osiedla wiem co znaczy przejebane
Muszę wygrać wy grać nie umiecie
los to bestia chytra gdy gram na dużym becie
Ale się nie poddaję porażka mnie nie zraża
wiem że wyrwę to co moje jak dziś kartkę z kalendarza
Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
i pójdę bo już czas
Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi (x2)

Pijemy zdrowie twe
Bo łatwo mówić że
Ułoży wszystko się
i już nie będzie źle

Tym lepiej jeśli te
Proroctwa kłamstwem są
Upije wkrótce się
i zawiść zgubie swą

Pijemy zdrowie tych
Co dziś weseli są
Przyjaciół krewnych złych
Co z mego życia drwią

Tym lepiej jeśli mnie
Rozdrażnią winą swą
Upije wkrótce się
Nienawiść zgubie swą

Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
i pójdę bo już czas
Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi (x2)

Za moje zdrowie pij
Pijemy z winem je
i jeśli chcesz to bij
A jeśli nie to nie

Tym lepiej jeśli mnie
Cios dosięgnie twój
Upije wkrótce się
i żal zgubie swój

Za te dziewczyny pij
Co kochać będą mnie
Za te dziewczyny pij
Co mówią o mnie źle

Tym lepiej jeśli te
Dziewczyny zimne są
Upije wkrótce się
i miłość zgubie swą

Wiec pijmy cala noc
Aż zwalę się pod stół
By smutek stracił moc
Bym nie czuł nic com czuł

Wiec pijmy póki źle
Wiec pijmy żeby pić
Upije wkrótce się
Nadziei zerwę nic

Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
i pójdę bo już czas
Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi (x2)

Za te dziewczyny pij
Co kochać będą mnie
Za te dziewczyny pij
Co mówią o mnie źle

Tym lepiej jeśli te
Dziewczyny zimne są
Upije wkrótce się
i miłość zgubie swą

Wiec pijmy cala noc
Aż zwalę się pod stół
By smutek stracił moc
Bym nie czuł nic com czuł

Wiec pijmy póki źle
Wiec pijmy żeby pić
Upije wkrótce się
Nadziei zerwę nic

Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
i pójdę bo już czas
Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi (x2)
Co by tu rzec można się wściec tyle już hec o tym ten rec
Co by tu rzec można się wściec tyle już hec pora na rec
Wiedz spec że już dawno irytuje mnie ta niepoprawność
Gadką jawną gładko przeciwstawność
Rzeźbie weź mnie wysłuchaj otrzeźwiej
Notabene - Rahuene nie menel
Wokal ponad zrozumienie w plener
Zdenerwowany miernotą sprawy istotą
Sceny biedotą jak nigdy dotąd
Ktoś mi doniósł [doniu]
Że poniósł cię czar 5 minut gamoniu
Nie jesteś Bogiem! Uświadom to sobie!
Nie ma krzty boskości w tobie! To wiedz!

Już złością zaciekli ci co szybko biegli
[pierdolnął!]
Wylał się im na łeb mętlik
[Nie wolno!]
Tak powoli-ich to boli
[Szybcy w agonii chcą nas przegonić]
Ej to ma sens w ogóle??
Żegnam pośpiech czule
PRT w dwustule
Powoli w góre
W rytm lichych pociągnięć
Realnych osiągnięć nawiniętych na szpulę
Czuję jak oni ku mnie miliony dłoni
Z zamysłu by mój spokój odgonić
Wydrzeć mi go ze skroni
Umieścić mnie w chuamu toni nie będę was gonił
Dam spokój dam tempo ja i lokum
W prac toku wbrew prędkości wokół
Stojąc wokół CeDeków w amoku
Pełnych na przekór prędkości biernym

Nie nie niedogonisz mnie
Biegne wolniej ale w tym cały sens
dd dymi się im z pod dekli
łaa za szybcy się wciekli [x2]

Nie potrafię i nie chcę robić takich hitów
30 centów grzbietów zeszytów
To standard ja jarzę a garze jak Gandalf
Kto nie kuma - tu czarne na białym jak panda
Ile dałbym by zapomnieć ten skandal
Żenującego clowna Klaudia ma downa
Wszystkie chwile gdy debile te mają swe złe chwile
Ile można jak sauna??
Suczki?? Morda psie suczku!!
Naucz się od psa w łóżku kilku kruczków
Diss? Jaki diss??- reakcja normalna
Na ten poziom rapu - porażka totalna

Nie nie nie dogonisz mnie
Biegne wolniej ale w tym cały sens
dd dymi się im z pod dekli
łaa za szybcy się wciekli [x2]
JOPEL
Wychodzę z domu, idę zajebać dla życia
Bo pluje mi w marzenia, nie skończyłem ich pisać
Stopa na bitach, ulicach, stawiana twardo
Słońce oślepia ślepia żebym mijał się z prawdą
Idziemy przez bagno, i Ty i ja
Tu gdzie szczęście ma rzadko rozpoznawaną twarz
Nie chodzi mi o hajs, a o paragon
Za poświęcony czas na którym mnie oszukano
Kochana mamo, nie o tym pewnie marzyłaś
Kochana mamo, nie spełniam się w roli syna
Życia rutyna, rzuciłem studia
Życie przeklinam, wchodzę do studia
Jeżeli ugram tych parę punktów więcej
Lepszym niż synem byłem, być może ojcem będę
Marzenia spełnię, mieć je to nie wstyd
Dopóty, dopóki serce mówi mi "idź"

REFREN
Za parę buchów, (za) za kilka ruchów
Za kilka miesięcy, (za) za parę snów
Dopóty, dopóki jestem w stanie poświęcić
Wiele więcej niż poświęcić bym mógł
Za kilka godzin, (za) za parę lat (lat)
Dopóty, dopóki chodzi tylko o rap (rap)
Za kilka zwrotek, (za) za parę płyt
Dopóty, dopóki serce mówi mi "idź"

KOMAR
Dopóki czuję się jak palec, ból czując w rękach
Życie zostawia Ci ślad na Twoich zniszczonych kręgach
W momentach rozbicia czujesz gniew ale nic nie mów
Ludzie mają dosyć Cię, mają dość swoich problemów
Dopóki czujesz, że niewielu słyszysz przyjaciół
Przyjacielu to tylko kolej pędzącego czasu
A brak drogowskazu świadczy o tym, że Twe miejsce
Nie jest tam gdzie pokazują, lecz tam gdzie Twoje serce
Dopóki łza po powiece spływa w dół,
Dopóty będziesz czuł a nie rozbity mur
Będzie nabierał znaczenia
Że to kto ile mógł już poświęcił za marzenia
Moje pragnienia za parę lat zapalę znów
Czy po prostu ich tu nie ma, czy wkładam za mały trud
Kilka słów szczerych za kilka trafionych rad
Dopóty, dopóki wciąż chodzi tylko o rap

REFREN (X2)
Za parę buchów, (za) za kilka ruchów
Za kilka miesięcy, (za) za parę snów
Dopóty, dopóki jestem w stanie poświęcić
Wiele więcej niż poświęcić bym mógł
Za kilka godzin, (za) za parę lat (lat)
Dopóty, dopóki chodzi tylko o rap (rap)
Za kilka zwrotek, (za) za parę płyt
Dopóty, dopóki serce mówi mi "idź"
E, Torae, bracie, mam tu w torbie dla nas
Kilograma i flow co robi konkret zamach
Menu co roz*****la każdy kotlet w barach
Potem wrócisz i opowiesz ziom o Polsce w Stanach
Styl rozbuja jak hamak każdą literę w wersie
To flow przenika bit jak dwutlenek powietrze
Jestem każdym procentem inteligencji w bębnach
Mój mózg ma milion giga ChWDPamięci pendrive
Zamienić ten świat nigdy
Choć raperzy dziś widzą w wersach ekstra cyfry

To nie Eska piknik, ekran cycki, ***** dla płytkich
Przestań być w tym gównie, bo cię ten rap zniszczy
My mamy głos, my mamy broń z Bałut na Brooklyn
Many to tło wybrane flow, ty propaguj swój kurnik
Przez prostaków jak Kukiz piersi cię pizdo bolą
Bo ich każdy tekst śmierdzi fest disco polo
Oddany słowom jak szczytom nikotyna
***** innych raperów, im teksty szyto w Chinach
Nowy Jork, ŁDZ tak dźwięk śmiga ziom
So we didn't join together [?]

Kto jest szatanem tej sceny, ucieleśnieniem diabła
Przez uszy do mózgu pną korzenie jak Afgan
To my złodzieje światła, prom do czasoprzestrzeni
Pomyśl to nie jest walka, choć tu taką bym przeżył
Demoluję wnętrze czaszki, chcesz tej prawdy
Wiesz, że dam ci sens tej taśmy
Przez ten zastrzyk w serce sampli, przejdź nie drażnij
Nie damy przeżyć nawet twojej wyobraźni
Każdym wersem demoluję trwale kontakt dwóch półkul
Poza dźwiękiem nie dociera żaden kontrast subkultur
W żyłach kontra jak kung-fu, to zakażenie krwi
Przez kolumny globem miną prosto kamieniem na ryj
Nie wiem czy to wyścig, niecierpliwość niszczy
Mózg to swoich pragnień nie zdoła siłą ziścić
Ty zobacz ilość chinchy, niepotrzebny mi żaden
Dźwięk opanowuje wszystkie nerwy przekazem
To wbija w fotel, łapie mięśnie paraliż
Temperatura ciała rośnie w tempie Tsunami
Nic nie chcę poza gamy dźwiękiem do stylu
Jestem nosicielem flow, ukradł serce mi wirus

[x2]
Dla braci to duma, a dla frajerów zło
Jestem nosicielem flow
...Od słów do czynów...
...Roz*****lam *****ysynów...

-Dzień dobry panie doktorze
Ostrowski z tej strony się kłania
Ja w sprawie wyników dzwonię
-Panie Ostrowski obawiam się, że mam dla pana smutną nowinę
Może lepiej by było gdyby pan usiadł
Obawiam się, że...naprawdę nie wiem jak to powiedzieć
Ale podejrzewam, że jest pan nosicielem flow

Bez pieprzonych podtekstów, żadnych nieporozumień
Jestem muzyką, chwilą, prawdy zwiastunem
Wystarczy szarpnąć za strunę by odpłynąć
W fotelu wygodnie ze skunem odpal piwo
To ten tlen jak paliwo, każdy dźwięk wchodzi skórą
Zamykam oczy, wyobraźni, cień chłodzi kurort
To jak sen, chociaż czują moje nogi podłogę
By się nie narobić, myślę co zrobić człowiek
Chcę być wolny przez moment niczym w powietrzu Jordan
Unieść się nad blokami, odnaleźć w sercu otchłań
Pomiędzy ćwierć-nutami płynie zwrotka w to tempo
To flow co wywołuje od środka roz*****
Jestem rześki jak Mentos, to słychać w każdej pauzie
Bo ten styl tu oddycha swoim vibem na zawsze na relaksie
Nawet kiedy kaszlę żyję chwilą
I potrafię pod te bębny to co widzę nawinąć
Nie gram w lidze czy Rio, weź Tabasko i ten brat
Jestem muzyką, zsyłam na miasto dźwięk jak
W upale cień, czy przy mrozie ogień
Niech ten wirus będzie teraz twoim ziomem na co dzień

[x4]
Dla braci to duma, a dla frajerów zło
Jestem nosicielem flow
...Od słów do czynów...
...Roz*****lam *****ysynów...
Po co to mówisz ja zawsze mam na mic'u hipe
Nie chcę mi się mówić o innych mam już dość
Ich rap mówi sam za siebie słyszysz coś
Moje flow jak piramidy w Gizie
Powiedz jak zbudowanie czegoś takiego było ***** możliwe
Nie mów mi, że wypadam z bitu
Ty wypadasz z balkonu jak to na*****la z głośników
Mam szacunek mainstream'u to prawda
W podziemiu nie muszę już nic udowadniać
Podziemie każdy tu kapituluje
A codziennie ktoś nowy ci powie, że jest królem
Ty "Na szlaku po czek" ciągle daję mi kwit
Swoje CD wrzuć do kosza jak Miami hit
Palę kładę lawę na bit
Mówisz, że nie to weź ***** zamknij ryj
Nie myśl, że jesteś ze mną w stanie coś nagrać
to kosztuje i nie jest takie tanie jak viagra
O kim teraz jest najgłośniej
Chyba nie o twoim kumplu, co pisze jeden tekst na wiosnę
Myspace pewnie boli ich to,
Że mam dwa razy więcej wejść przez miesiąc niż oni przez rok
Robson mamy tu fame do zrobienia
To nie podziemie to jest ***** mainstream podziemia ta

Weź zrozum to w końcu koleś, że twoja niunia woli mnie
Weź zrozum to w końcu, bo mam te flow którego ona chce
Weź zrozum to w końcu jestem tym co zrobił NSPC
Weź zrozum to w końcu na bicie jadę jak Lex jadę jak Emnes cex Vnm yes

Piszę teksty na komputerze tylko tak to robić mogę
Zapytasz czemu to ci ziomek powiem
Zawsze w pisaniu na kartkach braki miałem,
Bo jak brałem pióro atrament
Zamieniał się w ogień i palił to, co napisałem
Mam styl i pieprzę ice
A twoja niunia wie, że jestem nice
Twoja niunia mnie kocha możesz nawet mieć extra hajs,
Ale kiedy wchodzę do klubu TO jesteś dla niego ex jak files
Internet się tnie na www.myspace.com/vnmnspc
Przy mnie masz perspektyw brak widzę ciebie na dnie
"Brak perspektyw" wie o tym W.E.N.A. Demen to wie ta
Mam każdy kanał promocji
TV radio gazeta net weź mały się ocknij
Fani w burdelu widzą swych idoli,
Bo jak ja wchodzę idole idą się *****ić
Poprzeczka nisko lepiej na to nie liczcie
Partyka musiałby ***** skakać o tyczce
V N M flow demon
Jak gram NSPC sram na twoje demo

Weź zrozum to w końcu koleś, że twoja niunia woli mnie
Weź zrozum to w końcu, bo mam te flow którego ona chce
Weź zrozum to w końcu jestem tym co zrobił NSPC
Weź zrozum to w końcu na bicie jadę jak Lex jadę jak Emnes cex Vnm yes
Parapety tarapatów naporu toporu rapu nie zniosą
Po to te topory są, by te tarapaty pociąć
Ci-Ci-Cira naciera na Ciebie, bo ciary na ciele Cie cieszą
99990 w przeciągu sekundy mam myśli
Stań w przedsionku lub przyćmij mnie
(przyćmij mnie, przyćmij mnie)

Parapety tarapatów naporu toporu rapu nie zniosą
Po to te topory są, by te tarapaty pociąć, no co?
To podoba się, to po domach ślę, bo to potok osiedli
Bo to pośrednik, sięgnij, mic'a złap
Uświetni, tętnij, wbiegnij w rap
Łap apetyty na te epitety typie
Tak, tu tapety brak, ja prawdę sypię
Sobie zapal, zobacz zapierdalam
Styl taram taram, tak jak taran
Ja staram się, stawać się coraz lepszym
Z dnia na dzień, za nadzieją węszę...
węszę... niucham... tak... tak... szukam, szukam
Słowotok, słów potok powiedzianych, ale z sensem
Namotane na amen, ale chcesz tego, więcej
Chcesz więcej, chcesz kurwa tego więcej? Yo
Słowotok, słów potok powiedzianych, ale z sensem
Namotane na amen, ale chcesz tego, więcej
Chcesz więcej, chcesz kurwa tego więcej? Yo
Ci-Ci-Cira naciera na Ciebie, bo ciary na ciele Cie cieszą
99990 w przeciągu sekundy mam myśli
Stań w przedsionku lub przyćmij mnie,
Krzyknij: „Weź przymknij się Cirson, idź stąd, już lepiej”
Co Ty chłopie, dalej kopie zwroty w eter
weteran wo wo wojny o wolny wybór, bogobojny MC
Pojmij, nie chcę wygód
Atrybut rymów, starczy dla mnie, tarczy twardej
Twórczy dar ten, ej
Ten czy tamten, męczy tandetę
Te raźniejszość chwytam
Nie możliwe, co?
Nie dożyję tego chyba,
Kiedy między mną, a mną będzie spoko
Maj zero cztery, rap szczery słowotok
Kto kto kto kto kto kto?
C do P, C do P, C do P, C do P, C do P do P do P do P do P, tak, tak, tak
Słowotok, słów potok powiedzianych, ale z sensem
Namotane na amen, ale chcesz tego, więcej
Chcesz więcej, chcesz kurwa tego więcej? Yo
Słowotok, słów potok powiedzianych, ale z sensem
Namotane na amen, ale chcesz tego, więcej
Chcesz więcej, chcesz kurwa tego więcej? Yo
Yo, Yo, bla bla bla bla bla
Mówiłaś mi, że mam się zmienić
Lecz jak to zrobić gdy od lat sami jesteśmy w sobie uwięzieni
Komu mam wierzyć, co nazwać zaufaniem?
Czym jest honor, szacunek, duma, prawda ponad prawem
Nasza wieża Babel, problemów himalaje
Hipokryzja co nam żyć bez systemu nie daje
Witaj w teatrze lalek, elita w pierwszych rzędach
Choć wiedzę to my mamy, ale w cudzych rękach
Prawda debeściak ty o tym wiesz najlepiej
Głupotę to tu możesz kupić nawet jak chcesz w sklepie
Sprzedawca cię poklepie po ramieniu bo ty płacisz
Jak chcesz, mamy w promocji tu kopa w dupę gratis
Mówiłaś mi o marnotrawstwie
Ażebym patrząc w talerz miał w myślach Somalię zawsze
Jest ktoś kto pragnie tego bardziej od ciebie
Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie?

Ile deszczu musi spaść by brat oczyścić ziemię?
Ile wersów musisz znać by raz spojrzeć na siebie?
Ile grzechów kusi nas by świat spełnił marzenie?
Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie?

Ile deszczu musi spaść by brat oczyścić ziemię?
Ile wersów musisz znać by raz spojrzeć na siebie?
Ile grzechów kusi nas by świat spełnił marzenie?
Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie?

Mówiłaś mi, bym przestał palić
Że za dużo śpię, a w modzie energia na fali
I wszystko sięga granic, nawet styl życia jak mój
Wybacz nie chcę być inny by iść po omacku
Mikrofon jak harpun choć fach mój producent
Nie mówmy o blasku, bo brak tu go w sztuce
Póki co wciąż się uczę, ogarniam człowieczeństwo
Choć czasami najpiękniejsza prawda to szaleństwo
Gdzie kłamca i szyderstwo?
Mówiłaś mi, że takim wszystko jedno
Ból, gniew, agresja
Ja wiem zazwyczaj dobro przyciąga przeciwieństwa
Tak wygląda ta mekka, ludzkich obyczajów, wad
To nie prawda że ludzie lubią z tego kraju kraść
Żaden strach nie zatrzyma tego co mamy w umysłach
To nasz fach, pierdol niemoc nie trzeba magistra
Bo żadna szkoła wyższa nie da tyle dla ciebie
ile spragnionym szczęścia jedna chmura na niebie

Ile wersów musisz znać by raz spojrzeć na siebie?
Ile grzechów kusi nas by świat spełnił marzenie?
Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie?

Ile deszczu musi spaść by brat oczyścić ziemię?
Ile wersów musisz znać by raz spojrzeć na siebie?
Ile grzechów kusi nas by świat spełnił marzenie?
Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie?
Nigdy nie odbieraj nadziei drugiej osobie
Powiedz czemu tyle nienawiści tkwi w tobie
Źle nikomu nie życz, może ty miałeś wiele złych przeżyć
Ale to nie powód, żeby drugą osobę dręczyć
Konsekwentnym być, umieć żyć to jest sztuka
Pamiętaj, że szczęście do drzwi ci nie zapuka
Musisz sam sobie szukać, nie daj się oszukać
Nie uda ci się coś, rozprowadź dalej cios
Próbuj a się w końcu uda, a się w końcu uda
Niech nie rządzi tobą nuda, nie poddawaj się

Wszyscy się rodzimy, bo mamy misję do spełnienia
Nie wszystkie rzeczy łatwe są do zrozumienia
Nie wszystkie marzenia łatwe do zrealizowania
Pamiętaj, że nie wszystko łatwo zrobić da się
Czasem życie popędza, trzeba zmieścić się w czasie
Nie pozwól się zbłaźnić, nie daj sobą pomiatać
Pamiętaj człowieku bądź swego życia pilotem
Dla najbliższych nigdy nie bądź kłopotem
Zawsze kieruj się rozsądkiem, nie miej bujnej wyobraźni
Tylko z tymi się przyjaźnij co czujesz do nich respect
Nie bądź miękki, zastraszony, zagubiony
Niepewne życie, możesz być z niego zwolniony
Zwolniony w każdej chwili, w każdej chwili
Ludzie mili mogą okazać się pomyłką
Fałszywi są zmyłką dla wszystkich naiwnych
Wiele sytuacji dziwnych w życiu można zobaczyć
Bardzo łatwo można z drogi dobrej na złą zboczyć
Ja chcę kroczyć moim obranym kierunkiem
Wiem, że nie zawsze będę spotykał się z szacunkiem
Ale pogodziłem się z tym jeszcze przed wyborem
Zawsze kochaj tych co cię na świat wydali
Pokochali, co życie by za ciebie oddali
Może czasem cię wkurwiali, ale wciąż się starali
Byś nie zbłądził w tej życiowej wędrówce
Żebyś nie zbłądził w tej życiowej wędrówce

[x4]
Pamiętaj o tym, pamiętaj o tym
Pamiętaj o tym, o życiu szarym, ale złotym

Pamiętaj o tym, o życiu szarym, ale złotym
Życie jest złotem, rób tak by nie było błotem
Uważaj byś nie spędził resztę życia za płotem
Nie uciekaj nigdy jak mysz przed kotem
Nie załamuj się każdym kolejnym kłopotem
Nie bądź młotem dla przyjaciół, rodziny
Rób tak byś nie miał na twarzy podłej miny
Mijające godziny staraj się jak najlepiej wykorzystać
Patrz jak jest teraz, myśl co może być
Sobą być, innych nie naśladować to się ceni
I to się nie zmieni, i to się nie zmieni
Ile życie kosztuje nas pracy, wysiłku
Wie o tym każdy człowiek, który myśli
Nie każdy przemyśli, postara się zrozumieć
Że takie jest życie, takie a nie inne
Ja jak każdy jestem kowalem swego losu
Nie pochwalam ciosu poniżej pasa
Środowisko w którym się obracam nie pierwsza klasa
Nie wierz we wszystko co pisze prasa
Życiowa trasa pełna niespodzianek
Co dzień nowy przystanek, nikt nie wie co go czeka
Przed życiem ucieka ten kto słaby i miękki
Nie podawaj ręki pamiętaj byle komu
Żyj [?] siebie, nie patrz jak patrzą na ciebie

[x4]
Pamiętaj o tym, pamiętaj o tym
Pamiętaj o tym, o życiu szarym, ale złotym

Każdy kto się rodzi to na walkę rusza
Życie do niej zmusza, teraz prawo dżungli
Kto słabszy przegrywa, kto silniejszy wygrywa
Ale dla obu stron gra i tak się nie kończy
Nie bądź sugestywny, dla znajomych agresywny
W tym co robisz bądź aktywny to przekaz pozytywny
Jak najbliżej przyjaciół, jak najdalej od wrogów
Nie wystawiaj rogów, strzeż się od wyroków
Obiekcja to z życia wzięta do głowy lekcja
Perfekcja, żeby ją opanować trzeba ćwiczyć
Nerwy w to wliczyć, że się uda liczyć
Nigdy się nie ma stuprocentowej pewności
Wszyscy my tutaj wkoło to ludzie prości
Należysz do większości, nie zazdrość mniejszości
Korzystaj z młodości, z życia przyjemności
Nie sprawiaj przykrości, nie wypominaj życia
Nie przeklinaj, nie zapominaj o tych co odeszli
Na drugą planszę życia przeszli
Kiedyś światło z tobą nieśli, teraz niosą inni
Więc kochaj tych co kochani być powinni
Niewinni? wszyscy jesteśmy kurwa czegoś winni
Każdy ma na sumieniu coś, nikt nie jest czysty
Grzechy z uciechy jeżeli z radości to nie grzechy
Szybkie oddechy, bicie serca
Kiedy podejmujesz ryzyko, albo czujesz zagrożenie
Już za głupie spojrzenie już można dostać w paszczę
Czasem w życiu się klaszcze, czasem opadają dłonie
Że lepsze twoje życie będzie - niech nadzieja twa nie spłonie
Pamiętaj o tym o życiu szarym, ale złotym

[x4]
Pamiętaj o tym, pamiętaj o tym
Pamiętaj o tym, o życiu szarym, ale złotym
VNM.
mówią "trening czyni mistrza", trening czyni dobrego
mistrza czyni wyniki, przynajmniej minimum mego
mistrza czyni szał i to nic tyci małego
szał jakbyś zajebał kwas i kinolem chili do tego

minimum ego? pewność byle nie sczezła
bo od kiedy nieśmiała pizda była tu już niezła
szał? od kiedy spokojny z domu gość
wypruwa tu sobie flaki żeby udowodnić komuś coś

walk`erzy heel toe, shuffle i nie ma komu kimać
my rapy na asonansach, hashtagi na homonimach
pokręcone kostki, styrane łydki
podkrążone oczy, głos z oranych gardeł - płytki

i nie chodzi o wiek - anyway
zobacz Micka Jaggera to stary człowiek i może #Hemingway
patrz jak fajnie skacze, melodia wpada w ucho
dla wielu tak to wygląda my to nazywamy sztuka (suko)

Deys.
zdarty mam potencjał, czas nie minął
serca bija , ale tylko takie jak ma Zkibwoy
dookoła sami twórcy, przykre czaisz
wpierdalają ich robaki które Tyler (the creator) trawi

oni maja grafit ,zamiast gumki dziś
głowy do wycierania # David Lynch
są jak proste kąty, może znasz ich świat
chcą w grze budować domki jak person minecraft

marzysz a żeby zamazać kolor szary?
ale słabi to nie Andy Warhol same kontrasty
chodzą po label`ach jak szkocka whisky
pieprzę listy do wytworni # Ted Kaczyński

Di i łaj es(Deys)moje ej kej ej(AKA)
nie chce robić wykładu jak Wankej(pan wanx),wiesz
bo ludzie maja plany niczym filmy wciąż
Polska nie nasz potencjał # Warner Bros

Te-Tris.
Ta gra ma klasyczne dema, ale nie ma wersji trail
ty masz to w piersi w genach, albo pierwszy spierdalaj
i nadal nie ma skróconych dróg i nie ma nic za friko
i nie oczekuj ulg i czy to swang czy bunt, żyj muzyka

i kiedy lisom farba zacznie odstawać z ogonów
nas nie ogarnia strach , dopada głód mikrofonu, nas
nie trudno mówić MC wróć do Illmatic
to nie dla wydyganych i nie dla niekumatych

są etap, które musisz przejeść i żaden beztroski
a jak coś Ci nie pasi na dzień dobry zmień hobby
w te klocki graj jak my, albo wiekuj na schodkach ziom
i nie oczekuj w zamian szelestu jak ortalion

nie wszystko można kupić, nie wszystko ma cenę
zrób tak, podziemie - kot ,przekot / mainstream - lew , przelew
to twoje życie , twoja pasja, żyj i w niej wytrwaj
Days, VNM, Tet (A) - bierz przykład!
Rób co daje Tobie satysfakcję
Rob to co daję Tobie w życiu pasje
Ja tylko daje inspirację
Dalej musisz sam sama iść
By odkryć swoje miejsce
Gdzie kryje się Twoje w życiu szczęście
Tego życzę Ci

1.
Wszystko się zmienia, zmieniają się pokolenia
Z przeżytych lat pozostają tylko wspomnienia
Dzieciństwo - pierwsza lekcja jazdy na dwóch kołach
Kolejny wrzesień, zaczynała się znów szkoła
Obrazy żywe jakby to było wczoraj
Pierwsza klasa, pierwsza praca, pierwsza kasa
Pierwsza miłość, jakby to było jedną chwilą
Serce mocniej zabiło, dziś jesteśmy rodziną
Dziś jesteśmy dorośli, mój i twój rocznik
I szykujemy grunt dla swych latorośli
Dać im więcej szans niż nam dało życie
Być rodzicem, być jak pierwszy nauczyciel
Pomóc dotrzeć im do swych własnych misji
By nie goniły naszych niespełnionych ambicji
Nie mamy recepty by spełniać ich sny
Niech popełniają trochę mniej błędów niż my

2.
Kto wycierał pierwszych porażek łezki
Nasi rodzice zawsze w sercu najlepsi
Dziś to nasza misja, nasza wizja
Jak wychować tego naszego małego mistrza
A przy okazji nie zabrać dzieciństwa
Nie pozwolić by wyrósł cwany egoista
Wyważyć proporcje, by być dobrą matką i dobrym ojcem
Nie tylko sponsorem co daje forsę
Złoty środek leży pewnie gdzieś na styku
Chcę pokazać drogi a ty pójdziesz nimi sama smyku
Każdy twój samodzielny krok chwyta za serce
Gdzie znajdziesz swoje miejsce w tym społeczeństwie
Wiem, czasem emocje biorą górę
Ale naprawdę cieszy mnie gdy z całych sił próbujesz
I zawsze będziesz miała moje wsparcie
Twoje szczęście -- tego przecież chcę najbardziej
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo