Popularne piosenki. Polski Hip Hop

W domu mnie nauczono wierzyć świętej trójcy,
po prawej stronie było dobro, po lewej oszuści,
Miałem do starych pretensje, że niedotrwali z sobą,
teraz wiem, że niewystarczy być dojrzałym jak owoc.
Skończyłem studia , wybacz mi edukacjo,
że zdradzałem cię z lolkami, grami video i flaszką,
Byłaś nieciekawa, pełna problemów bez blasku,
jakby ktoś nawrócił życiu mojemu scenariusz.
Kto wątpił, że nic nie da grunt osiedli i ulic,
nie są mi obce bieda, głód, problemy i długi.
Wiem z czym idę do ludzi i co dostaję wzamian,
bloki potrafią mówić, to oddaje ich dramat.
Podsłuchy uszy w ścianach, kamery na mieście,
mają nas za margines, sprawa celując nam w serce,
To my wyrzut sumienia w społeczeństwie,
nasze pięści z żelaza, lecz czy zmienia to sens?
Ej, co robić, jak żyć, wybacz też chciałbym wiedzieć,
czasem pytam Boga ile jest prawdy w niebie.
Ile mam prawdy w sobie , o tym powie ci hip-hop
nie muszę mieć dolarów, by wiedzieć , że mam styl bo...

Ref : [x2]
Jak stany mają Recks'a,
Anglicy mają reeds'a,
To my DJ Decks'a
White House na kodeksach.
Nie znana nam komercja,
Raczej w rapie detale,
Gdy całe życie w wersach streszcza atrament.

Rakotwórczy jak szlugi nasze życie,
nie zmienie tego wiem, zaciągam się i idę,
Gniew powraca do liter, nie wiesz jak szczerym być,
bo ludzie nie wierzą ludziom, a chcą uwierzyć w przyszłość.
Iść na skróty, niektórzy życie by oddali życie,
za silnik w jajach i siedmiomilowe buty,
Nie wszystko można kupić, bo nie wszystko ma cene,
paradoksalnie możesz zmierzyć liczbą sam siebie.
Jakie rymy, co jak reggae wciąz wybijają puls,
w głowie rym, tworzy ziemie widzianą u stóp,
To nie historie na sprzedaż, gdzie ilość siłą trendu,
każdy wers tu popiera szczera miłość do blendu.
Prosta kwestia wyboru by przetrwać,
wnosimy sobą 100% honoru do piekła,
Nie zabronisz mi pisać o tym co w naszych myślach,
odbierając mi życie, nie zdołasz zabić pisma.
Zaciągnij się tym z rymami skrętem,
choć życie jest krótkie, bywa chwilami piękne,
Żyjąc chwilami wiem, że łatwo odlecieć,
bo wiem co jest fikcją, a co prawdą o świecie.

Ref : [x2]
Jak stany mają Recks'a,
Anglicy mają reeds'a,
To my DJ Decks'a
White House na kodeksach.
Nie znana nam komercja,
Raczej w rapie detale,
Gdy całe życie w wersach streszcza atrament.
Mówiłem raz drugi ha milion razy
Bez białych ścieżek ekstazy dla ekstazy
Obce mi obrazy kolorowych obrazków
Więc nie mów ziom tylko bez wynalazków
Odkąd jak na pasku zawisło mi życie
Tematem tabu na pewno jest picie
Mówisz zatem idź na spacer jak nie pijesz
Dobra najchętniej razem z dżin bimem
Się żyje krótko sprawdź mą silną wolę
Jak szybko z wódką weźmiesz zimną Colę
Dawno bym poległ gdyby nie Amsterdam
Płuca mam zdrowe ty patrz jednak co
Wciąż dogadujesz ziom czymś tracisz
Przestań pierdolić podaj ten haszysz
Mam się zaszyć? mieć żonę?
Aha pozwól to żona na ten tydzień
Z tamta wziąłem rozwód

Po co Ci zioło w kieszeni czy ono tutaj coś zmieni
W około Ciebie się dzieje tyle że ho oo oo
Po co Ci piwo w tej drugiej kielni co ono zmieni?
Czy uprzyjemni Ci życie? Ja wiem ze taaaakkk

Tak tak tak nie wiesz po ci mi ta butla
To chodź bądź ze mną tu do jutra
Jak ustać w tym klubie chcąc nie chcąc
Bo na trzeźwo tu robi się gorąco
Skąd to podejrzenie o alkoholizm
Jesteś trzeźwy to spróbuj się wyzwolić
Te ziomy kilku z nich już się nagięło
A po koksie zbiera im się na szczerość
To dziwne piłem i zbierana jest piątka
Na trzeźwo tych ludzi nawet bym nie poznał
Nie mógłbym patrzeć na te małolatki
W końcu mam żonę podryw to dla mnie oldschool
A powrót prześpisz na wpół żywy
po takiej ilości nie ma co się dziwić
Widzisz to przecież nie jesteś ślepy
Powiedz mi teraz jak ja mam tu nie pić?

A po co ci to piwko? A po co ci ta lufa?
Rudej po co ci to wszystko?
Spróbuj bez tego tera
uwierz po co ci to piwko? a po co ci ta lufa?
Rudej po co ci to wszystko?
Alkohol szkodzi zdrowiu

Po co Ci zioło w kieszeni czy ono tutaj coś zmieni
W około Ciebie się dzieje tyle że ho oo oo
Po co Ci piwo w tej drugiej kielni co ono zmieni?
Czy uprzyjemni Ci życie? Ja wiem ze taaaakkk

Pod czas pracy nad płytą myślałem
Po chuj mi piwo? mam talent
Cztery miesiące nie piję i nawet super wspaniale
Jest tak jak chciałem
Nieprawda kurwa w sumie od dawna
Śnią mi się czekoladki z rumem
Nie pozwala mi zdrowie kiedyś wam opowiem
Póki co moja wątroba ma ksywę pumeks
Ziomek jak mam przetrwać te gadki
Moje kochanki mówią do mnie jakby
Moim marzeniem było dotkać prawdy jądra
Ja tylko chcę je opróżnić dobra?
Wiem trzeba wysłuchać jakby zerżnąć
I weź tak kurwa siedź z nimi na trzeźwo
Chciałbym urwać się wyjść po piwo
Bo jedyne co muszę wydłużać to cierpliwość
Aha ha taa...czas znaleźć kogoś na stałe?
Praktik tyle zmieniło się odkąd ostatni raz
Nawijałem na Twoim bicie jakiś czas temu

Po co Ci zioło w kieszeni czy ono tutaj coś zmieni
W około Ciebie się dzieje tyle że ho oo oo
Po co Ci piwo w tej drugiej kielni co ono zmieni?..
Czy uprzyjemni Ci życie? Ja wiem ze taaaakkk
Ołłł. Aha. Dokładnie tak, BRO
Propaganda Records. Aha. 2011
Coś przed Next Levelem, po Next Levelu rozumiesz ?
Aha, ich zdanie pozostanie ich zdaniem, joł ołł

Moich lokalnych wrogów strasznie to boli
Że jako jedyny z nich się wybijam powoli
Czasami dzwonią z prywatnego, robią świetne żarty
Śmieszne jak ich rap, który jest gówno warty
Przepraszam, że sukces jest blisko mnie
Powiedz, gdzie jest twój sukces, no dziwko, gdzie?
Jestem wysoko, ty dalej jesteś nisko, wiesz?
Zazdrość boli i wiem, że jesteś blisko łez
Czuję stres, to naprawdę przykre
Bo na twarzy jesteś twardy, a w majtkach masz cipkę
Ja mam ikrę i gram w innej wadze
Złożyłeś kiedyś podwójnego, chyba przez przypadek
Nic nie poradzę, lubię być bezczelny
Ty udajesz rapera grając jak Zakościelny
Patrz na mnie teraz, kiedy grają te bębny, widzisz scenę?
Ja wiem kto będzie na niej następny

Ref. x2
Złe komentarze nie zapadły mi w pamięć
Choć niektóre twarze piszą mi już testament
Ja biorę kartkę i wylewam atrament
Bo ich zdanie pozostanie tylko ich zdaniem

Mówi, jeden z tych, który lepi styl
Kiedy wchodzę na bit jestem happy jak meal
Biorę muzykę w garść, bo wysoki mam skill
Jeśli dajesz mi szacunek, to przybywa mi sił
Hej, to nowy styl, dla niektórych zbyt fresh
Bo zamyka ryj, kiedy biorę dziś też
Oni zamknęli głowy 2005 wiesz, albo wcześniej
Dlatego mają problem i stres, hej
Mnie chuj obchodzi co mówią ci chłopcy
Mój rap łączy ludzi, to synonim Nokii
Żebym to rzucił, póki co nie ma opcji
Jak Cola 0 nie mam cukru, a jestem słodki
Olewam plotki, mam dobrą pozycję
I nie ulegam zmianom jak waluta na Litwie
Coś ci nie pasi, to wzywaj policję
Ty dzwonisz po posiłki, to dla mnie weź pizzę

Ref. x2
Złe komentarze nie zapadły mi w pamięć
Choć niektóre twarze piszą mi już testament
Ja biorę kartkę i wylewam atrament
Bo ich zdanie pozostanie tylko ich zdaniem

Czemu mu wyszło? To pytanie ciągle ich męczy
Bo zamiast szarych, piszę wersy w kolory tęczy
Nie mam wielkiej ekipy i twarzy przestępcy
Normalny gość, pełen wiary i szczerych chęci
Rap się rozkręcił jak winyl pod igłą
Razem z nim tu hejterzy się kręcą jak śmigło
Siedzą na forach, czy ciemno czy widno
Kompleksy, jakby w więzieniu spadło im mydło
Ja robię hip-hop i to jest niezmienne
Zazdrość u wrogów to naprawdę bezcenne
Jestem solą w oku, oni mówią 'daj spokój'
Bo na to flow nie mogą znaleźć antidotum, joł
Tokuję w serce ambicje tych gości
Bo ja czuję więcej niż otworzę ich głośnik
Ten chory pościg, nie było go w planie
Bo ich zdanie pozostanie tylko ich zdaniem

Ref. x2
Złe komentarze nie zapadły mi w pamięć
Choć niektóre twarze piszą mi już testament
Ja biorę kartkę i wylewam atrament
Bo ich zdanie pozostanie tylko ich zdaniem
Nigdy nie odbieraj nadziei drugiej osobie
Powiedz czemu tyle nienawiści tkwi w tobie
Źle nikomu nie życz, może ty miałeś wiele złych przeżyć
Ale to nie powód, żeby drugą osobę dręczyć
Konsekwentnym być, umieć żyć to jest sztuka
Pamiętaj, że szczęście do drzwi ci nie zapuka
Musisz sam sobie szukać, nie daj się oszukać
Nie uda ci się coś, rozprowadź dalej cios
Próbuj a się w końcu uda, a się w końcu uda
Niech nie rządzi tobą nuda, nie poddawaj się

Wszyscy się rodzimy, bo mamy misję do spełnienia
Nie wszystkie rzeczy łatwe są do zrozumienia
Nie wszystkie marzenia łatwe do zrealizowania
Pamiętaj, że nie wszystko łatwo zrobić da się
Czasem życie popędza, trzeba zmieścić się w czasie
Nie pozwól się zbłaźnić, nie daj sobą pomiatać
Pamiętaj człowieku bądź swego życia pilotem
Dla najbliższych nigdy nie bądź kłopotem
Zawsze kieruj się rozsądkiem, nie miej bujnej wyobraźni
Tylko z tymi się przyjaźnij co czujesz do nich respect
Nie bądź miękki, zastraszony, zagubiony
Niepewne życie, możesz być z niego zwolniony
Zwolniony w każdej chwili, w każdej chwili
Ludzie mili mogą okazać się pomyłką
Fałszywi są zmyłką dla wszystkich naiwnych
Wiele sytuacji dziwnych w życiu można zobaczyć
Bardzo łatwo można z drogi dobrej na złą zboczyć
Ja chcę kroczyć moim obranym kierunkiem
Wiem, że nie zawsze będę spotykał się z szacunkiem
Ale pogodziłem się z tym jeszcze przed wyborem
Zawsze kochaj tych co cię na świat wydali
Pokochali, co życie by za ciebie oddali
Może czasem cię wkurwiali, ale wciąż się starali
Byś nie zbłądził w tej życiowej wędrówce
Żebyś nie zbłądził w tej życiowej wędrówce

[x4]
Pamiętaj o tym, pamiętaj o tym
Pamiętaj o tym, o życiu szarym, ale złotym

Pamiętaj o tym, o życiu szarym, ale złotym
Życie jest złotem, rób tak by nie było błotem
Uważaj byś nie spędził resztę życia za płotem
Nie uciekaj nigdy jak mysz przed kotem
Nie załamuj się każdym kolejnym kłopotem
Nie bądź młotem dla przyjaciół, rodziny
Rób tak byś nie miał na twarzy podłej miny
Mijające godziny staraj się jak najlepiej wykorzystać
Patrz jak jest teraz, myśl co może być
Sobą być, innych nie naśladować to się ceni
I to się nie zmieni, i to się nie zmieni
Ile życie kosztuje nas pracy, wysiłku
Wie o tym każdy człowiek, który myśli
Nie każdy przemyśli, postara się zrozumieć
Że takie jest życie, takie a nie inne
Ja jak każdy jestem kowalem swego losu
Nie pochwalam ciosu poniżej pasa
Środowisko w którym się obracam nie pierwsza klasa
Nie wierz we wszystko co pisze prasa
Życiowa trasa pełna niespodzianek
Co dzień nowy przystanek, nikt nie wie co go czeka
Przed życiem ucieka ten kto słaby i miękki
Nie podawaj ręki pamiętaj byle komu
Żyj [?] siebie, nie patrz jak patrzą na ciebie

[x4]
Pamiętaj o tym, pamiętaj o tym
Pamiętaj o tym, o życiu szarym, ale złotym

Każdy kto się rodzi to na walkę rusza
Życie do niej zmusza, teraz prawo dżungli
Kto słabszy przegrywa, kto silniejszy wygrywa
Ale dla obu stron gra i tak się nie kończy
Nie bądź sugestywny, dla znajomych agresywny
W tym co robisz bądź aktywny to przekaz pozytywny
Jak najbliżej przyjaciół, jak najdalej od wrogów
Nie wystawiaj rogów, strzeż się od wyroków
Obiekcja to z życia wzięta do głowy lekcja
Perfekcja, żeby ją opanować trzeba ćwiczyć
Nerwy w to wliczyć, że się uda liczyć
Nigdy się nie ma stuprocentowej pewności
Wszyscy my tutaj wkoło to ludzie prości
Należysz do większości, nie zazdrość mniejszości
Korzystaj z młodości, z życia przyjemności
Nie sprawiaj przykrości, nie wypominaj życia
Nie przeklinaj, nie zapominaj o tych co odeszli
Na drugą planszę życia przeszli
Kiedyś światło z tobą nieśli, teraz niosą inni
Więc kochaj tych co kochani być powinni
Niewinni? wszyscy jesteśmy kurwa czegoś winni
Każdy ma na sumieniu coś, nikt nie jest czysty
Grzechy z uciechy jeżeli z radości to nie grzechy
Szybkie oddechy, bicie serca
Kiedy podejmujesz ryzyko, albo czujesz zagrożenie
Już za głupie spojrzenie już można dostać w paszczę
Czasem w życiu się klaszcze, czasem opadają dłonie
Że lepsze twoje życie będzie - niech nadzieja twa nie spłonie
Pamiętaj o tym o życiu szarym, ale złotym

[x4]
Pamiętaj o tym, pamiętaj o tym
Pamiętaj o tym, o życiu szarym, ale złotym
Jak każdy z nas mam los we własnych rękach
Co by się nie działo dzieciaku weź nie pękaj
I zapamiętaj co by się nie działo
Zawsze będzie mało, zawsze będzie brakowało
Pytasz co u mnie? trochę się pozmieniało
Swoje roz*****ne życie powoli układam w całość
Idę do przodu, ten styl mówi za mnie
Ty też bądź dobrej myśli, a wszystko się ogarnie
Pamiętasz O nas, dla was? to były czasy
Jak wtedy tak i teraz ja nigdy dla kasy

Jedno ci powiem - wysoko trzeba mierzyć
Dzieciaku będzie dobrze, pomogę ci w to wierzyć
Krytyka mnie *****i, szkoliłem się na blokach
Od zawsze na projektach tu gdzie wóda i koka
Dzieciaku ja to kocham i z dumą, że tu żyję
Wciąż będę szedł do przodu tak jak Michał Gabriel

[x2]
Na pewno? ja chcę spokojnie żyć
Na pewno? wczoraj, jutro, dziś
Wiem jedno, wiem w którą stronę iść
Co by się nie działo to

Chada i Ariel musisz to stestować
Nie ma problemu możesz brać i to kopiować
Do góry głowa co by się nie działo
Wiedz, że każdą walkę możesz wygrać tu przez K.O.
Daj jeszcze chwilę chłopakowi z Pragi
Żyj i daj żyć albo ***** weź i zabij
Chwila uwagi, jeszcze tylko kilka wersów
Tu mam swoich ludzi tak bliskich memu sercu
Nadejdzie czas rozliczeń to podziękuję wrogom
I co by się nie działo to ziomki mi pomogą
Z Bogiem dzieciaku jeśli nie to będzie cienko
Ja kocham te osiedla i dostrzegam w nich piękno
I co by się nie działo ty znajdziesz mnie na bicie
I wbrew wszystkiemu ziomuś gram tu na śmierć i życie
I jestem tu od zawsze z ulicą tworzę całość
I wiem, że będzie dobrze co by się nie działo

[x2]
Na pewno? ja chcę spokojnie żyć
Na pewno? wczoraj, jutro, dziś
Wiem jedno, wiem w którą stronę iść
Co by się nie działo to

Od prawej do lewej, od lewej do prawej
Reprezentuję siebie, swój styl i Warszawę
Nie wracam do przeszłości, nie grzebię w starych brudach
I co by się nie działo ja wiem, że mi się uda
Wciąż pozostaję sobą i wiem, że się nie zmienię
*****ę wszystkich leszczy, którym przeszkadzam na scenie
Ja piszę wersy i daję je ulicy
Ty jesteś tylko pionkiem na planszy szachownicy
Idę o zakład, że wszystko będzie grało
Ułoży się kochanie co by się nie działo
Teraz z ulgą oddycham
Co by się nie działo wiem, że mam wsparcie PiH'a
Zaciskam pięści, przepędzam czarne chmury
Szacunek S.N.S., szacunek Bez Cenzury
I co by się nie działo kolejne wersy nagram
Niech głowa cię nie boli, ty śpij, ja o to zadbam

[x2]
Na pewno? ja chcę spokojnie żyć
Na pewno? wczoraj, jutro, dziś
Wiem jedno, wiem w którą stronę iść
Co by się nie działo to
REFREN
nie ma drugiej takiej lilu jak ja
nie ma drugiej takiej, nie ma drugiej takiej
nie ma drugiej takiej lilu jak ja
nie ma drugiej takiej, ja jestem tylko jedna

ZWROTKA
są ludzie, którzy nie potrafią przestać
wszystkiemu wokół etykietek przyczepiać
dla nich wszystko ma swoją szufladę
wszystko ma skutek, przyczynę, zasadę

a przecież każdy z nas jest niepowtarzalny
wyjątkowy i indywidualny
ten fakt jest prosty i
niepodważalny

nigdy nie chciałam się do kogoś upodabniać
nie próbowałam komuś stylu zabrać
mam swój pomysł na siebie
we mnie jest prawda

przyjmuję konstruktywne słowa krytyki
znam swoją wartość i siłę mojej muzyki
ale nie porównuj mnie z nikim
bo ja jestem tylko jedna

REFREN

PAN WANKZ
oryginalność, co? no niby mam ją, my
robimy z bandą winyl, stoimy twardo my
wolimy czarną płytę niż złotą
choć mnie oskarżą o bycie idiotą

no to co, mam na głowie tylko goorin bros
choć rejestruję moje ścieżki, czasem gubię trop
głupi snob, trudno muszę usnąć z myślą
że jestem oryginalny, jak rudebwoy z kingston

ty choć nosisz airforce'y, jak co drugi twój chłop
a twoja małpa lubi podróby louis vuitton
i masz fotobloga i profil na myspace
też jesteś oryginalny jak joint na dubplate

więc włącz adapter i klaśnij w dłonie
realizuj swój własny projekt
jest jeden wankz, nie ma drugiej lilu
nawet jak znajdę wydawcę to nie zgubię stylu

REFREN

nie ma drugiej takiej twarzy, jak ty
nie ma drugiej takiej sprawy jak styl
nie ma drugiej takiej fazy jak myśl
ja jestem tylko jedna
Pójdźmy dziś wieczorem do Knajpy Upadłych Morderców,
Wypaliła się naiwność, nie gadajmy o szczęściu.
Weźmy stolik w kącie sali, będziemy na swoim miejscu,
Tacy jak my już nie siadają w przejściu.
W tej knajpie nie gra orkiestra, wszystko jest inne,
Piwo pachnie dzieciństwem, a czas biegnie tu szybciej.
Biegnie czas na miłość, gdy w oczach tylko zaraza,
Jej definicja postać iksa w naszych równaniach.
Ja i Ty wiemy już, ten świat nie działa,
piękne dusze są zamknięte, w brzydkich ciałach.
Nie wskazujmy innych, zżółkłym od papierosów palcem,
historię piszą zwycięzcy, tak było zawsze.
Trzeba czasu by zrozumieć, bardzo lubię milczeć z Tobą,
oni z byt wielką wartość nadają słowom.
Jedno co wiemy na pewno, to są dwie strony lustra,
W knajpie upadłych morderców doczekamy jutra.
-Płonie ognisko w lesie, wiatr smętną piosnkę niesie, przy ogniu zaś drużyna gawędę rozpoczyna
-Yy...słyszałem, że ładnie śpiewasz. Czy mogłabyś powiedzieć naszym słuchaczom od jak dawna?
-Już, już w przedszkolu śpiewałam
-Tak
-Yy byłam najlepsza. Yy wygrałam nawet kiedyś festiwal yy na koloniach w Rabce
-Oo
-Ale wie pan to takie amato...takie to...to...amatorskie śpiewanie. Ja bym chciała poważnie
-Oo
-Wie pan yy ja oglądam te piosenkarki w telewizji, albo w kinie
-Yy tak
-To musi być fajnie. One mają takie piękne sukienki i tylko śpiewają
-Yhy tak
-Ja też bym tak chciała. Jak zamknę oczy to sobie wyobrażam, że też bym tak śpiewała w ładnej sukience na dużej scenie, reflektory, kwiaty, wielbiciele
-Hyh no tak, tak tak...
-Autografy
-Yh tak, bardzo ładne plany, yy a może jeszcze coś nam zaśpiewasz?
-Yh dobrze, dobrze. Płonie ognisko w lesie, wiatr smętną piosnkę niesie, przy ogniu zaś drużyna gawędę rozpoczyna. Czuj, czuj czuwaj, czuj, czuj czuwaj rozlega się dokoła
Dzisiaj rap w miasto puszczam jak Fenomen dekadę wstecz,
w czasach gdy wielcy albo śpią albo robią wieś,
wiesz jak jest ej, też byłeś na tym etapie,
pierwsze pokolenie wychowane na polskim rapie.
Gdzie jest Eis bracie, pewnie jak Joka znikł,
oddałbym każdy bit za Ostrego z tamtych dni.
"Jest jedna rzecz dla której warto żyć"
nie miało zmieniać się nic, pozmieniało się dziś,
w czasach bez MP3 pośród kaset i płyt,
miałem tak samo jak Ty, odnaleźć swoją drogę,
pamiętaj tamte dni, nie zapominaj ich,
bo choć przeżyłem już wiele lepszych znaleźć nie mogę.
Jestem bogiem, sam ze sobą zawarłem pakt,
jednoosobowy kościół nasza wiara to rap,
zmienił się wokół świat, przez tyle lat musiał,
w sercu wciąż ten sam dzieciak, to samo na uszach..

Byłem tu od początku do końca, zostanę na amen,
nie tylko własne zwrotki znam na pamięć,
zajawki chwilowe zmieniają się w te stałe,
Ty się ledwo urodziłeś ja już żyłem Skandalem,
wspierałem polski rap biznes, za pierwszy hajs i stres.
gdy z puchą w ręce miałem własny Men in Black i,
grało się w piłkę, odbiłem od tego,
jedyny sport jaki został mi to ten Tedego,
Wiesz, nie było nic lepszego niczego co większą moc ma,
pół osiedla znało na pamięć całą bitwę z Płocka,
włączyła się moda, rap wjeżdżał na szczyty,
każdy chciał robić bity, co drugi samplował Volta.
Folia, wszystko co chcesz w niej masz,
chcieliśmy zmienić świat, ten świat zmienił nas,
Blask świateł jasnych cieplejszych od słońca,
byliśmy tu od początku zostaniemy do końca brat..

Gdyby nie Pih nie widziałbym osiedla z góry,
za 10 lat miało pojebać świat który
nas wychował, a przynajmniej próbował.
Niektóre teksty to coś więcej niż słowa,
browar na ławkach, tagi po klatkach,
oddałbym wszystko żeby móc tak coś nagrać,
rap grał w paru miejscach tam był nasz dom,
trochę inaczej to słyszysz jeśli jesteś stąd,
ziom, w chuju miałem, co było w cenie,
wiedziałem że ja to ja i nie chce być biznesmenem,
Podziemie, wtedy to dla nas był mainstream,
po Ustach Miasta Kast, śląski rap był najlepszy,
Teraz składamy części w całość,
mamy prace i rodzinę, tak się poukładało,
życie wybrało nam schemat, przewodni temat,
pamiętaj czego się słuchało ziom, lepszych lat nie ma..
PONO:
Nie ukrywam, że mam na to wszystko wyjebane,
Nie jestem baranem co pierdoli, że ma przesrane.
Większość jest zakazane i tak z tego co robimy,
Lecz nie ukrywam, że, że my to pierdolimy.
Rodziny, dziewczyny - to jest dziś priorytetem.
I nie ukrywam, że chcę zadowolić swą kobietę.
Nie jak przedtem kiedy się melanżowało,
Choć nie ukrywam, że mi coś z dzieciaka nie zostało.
I oby się działo i nie ukrywam - chcę więcej.
Kiedy jest mało, bierze się sprawy w swoje ręce.
Oby nie brakowało choć dużo mi nie potrzeba,
To nie ukrywam, że, nie interesuje mnie bieda.
Od powszedniego chleba nie okrywam swych poglądów,
Jak wiesz o co biega to wiesz też, że jest w porządku.
Dziś więcej rozsądku jest niż samego szaleństwa,
I nie ukrywam, że do dziś szaleć nie mogę przestać.

FOKUS:
Nie ukrywam, że ukrywam się kiedy wracam z koncertu
Ta praca łeb urywa, dobrze, że mamy to w sercu
mam kaca, nie ukrywam, tańczę kiedy płonie dywan
robię sound check son, powiedz jak się nazywam
To była chyba ta biba kiedy film się urywa,
słowne punche, krzyki opętańcze, ktoś to nagrywał, tak już bywa.
Nie przepraszam, nie pamiętam, wybacz, wynajmiemy detektywa
długie saample na wiwat, nie ukrywam.
Białe plamy to nie Antarktyda.
Styl nieokiełznany, można by powiedzieć dziwak
choć wolę być określany 'pojebany jak Hannibal. Lecter'
tyfytyfy
Rozpieprzę cię, bywaj
Takie leszcze z kompleksem to nie ta liga.
Wchodzę na backstage zrób przejście, pierdol celibat.
Zrób sobie zdjęcie i wywiad, nic nie ukrywam.
Chcę tego częściej im więcej gram i wygrywam
chcesz to wyzywaj.
Po mnie to spływa, teflon i kevlar.
Nawarze piwa, nazywaj to jak chcesz, ja nie dbam.
Jebana królewna, na imprezie była szmatą
miała telefony dwa, chłopaka i alibi na to.
W twoim oku drzazga, bo w moim życiu jest jazda
jestem niczym terminator, przy czym, przy tym jestem gwiazda
robię raz dwa, to remont, patrz i ucz się pokemon
wchodzę ja. I mój demon i rozniesiemy pół miastaa.
Klaskaj, klękaj, ziewaj, mlaskaj, polewaj
nie przyszliśmy czytać książek, przyszliśmy się tu najebać
mówię za mnie i przebacz, można się było spodziewać
oryginaalnie na Freda, nie ukrywam się, nie da
lubię być tam gdzie mnie nie ma i lubię cię olewać,
możemy Sangrie pić albo Shiva's Rega wyjebać,
to momentaalnie nie ukrywam się, nie muszę się bać,
bo jest normaalnie.
Nie baw się w szpiega kolega.
Każdy, kto jedzie o matce jest zerem
Jak ciebie spotkam *****o to zrobię z ciebie dawce nerek
I psie o rodzinie bzdur nie rymuj
Jak widzisz nie tylko ja bym ci za to w*****ł ty *****ysynu
Nosiłem wodę Sercom, rusz Jimson głowę
Na takiej bibie tylko ty piłbyś pizdo wodę
Jak to miałeś tam grać na najbie
Na scenie nie było kompa jakbyś koncert dał na Skype'ie
Smarki mówił mi, że chciałeś tam grać za friko
Pewnie tylko po to by stać przy nas i klaskać cipo

Leję na twój diss psie
Ty i ***** mnie obchodzi, co mówił Weber on wie, co o nim myślę
Ty ruchasz pannę, weź się bujaj ośle
Każdy wie, że zamiast cipki wolisz wkładać *****a w toster
Moich fizycznych CV 4 czy 5 tam będzie
W ogóle, po co w jednym miejscu śpiewasz jak 52 Dębiec
Dwumetrowe cwele komedie idźcie grać
Jak Bober kucnie wyglądacie jak Flip i Flap
Jasne, że mam miękkie włosy na jajach, co za pajac
Jak ci stoją to znaczy, że se golisz jaja
Co mnie obchodzą twoje hity, masz downa zjebie
Ty bądź u Dre, ja i tak będę srał na ciebie
Jimson kundel hał-hał psie
W*****laj dziewiczego *****a Bobra i pedigree pal
Refrenem żeś zbłaźnił się tylko *****o
Po co bym ciął twoje słowa jak moje własne cię niszczą cipko
Chcę lecieć jak Eis, to rób mi loda
Jak ściągam gumę mojej ekipie możesz possać kule
Jesteś jak wiśnia przed drylem
Powinieneś dostać dziurę, w ogóle daj jakiś kontrargument
Nie masz gry ja z grą mam dumę chcę wziąć ją dureń
Wziąć moją dumę ty moje flow go zapozna z bólem
Na forum zrobiłeś se hejt netowy
Roboczy zamiast żył masz ***** światło w obieg
Jimson cwelu hasa ten bit
Na tym bicie twoje flow byłoby żywe jak Pac albo Big
Będziesz krwawił, ten diss cię bezsprzecznie zabił
Koledze powiedz, że fajnie, że się przedstawił
Psie po ***** puściłeś z pyska w piątek tyle piany
Lepiej wracaj do wanny ciąć się żyletkami
Morda wkurzonego Lorda to PA
Nie podoba się, słowa płyną BA
Cisza ty się nie odzywaj, nie ŚMIEJ
Dobra mina do złe(hehe)j

Morda wkurzonego Lorda to PA
Nie podoba się, słowa płyną BA
Cisza ty się nie odzywaj, nie ŚMIEJ
Dobra mina do złe(hehe)j

Tajny plan wychodzi na jaw, masz przejebane
Od lat ukartowane, obsesyjnie najebane
W łebie w łebie, kasa sypie
Występ dupnie, obkrada cię
Nie jest mu Źle, wystroi się
Pożre wysra, niska wysoka tzw. wydmuszka
Wsza ich w dupę kop, jeb, stop
Stop analog ocierasz o bok oooooo
Profit szkodzi wiesz o co chodzi i bum i zum i do gardła rum
I bluza firmy Lumpexs, morda w kubeł Rex
Morda wkurzonego Lorda

Morda wkurzonego Lorda to PA
Nie podoba się, słowa płyną BA
W tłumie giną A warte majątek dwa grosze
Wątek jest taki cięte buraki
Znajdę w kuble pierdolone duble
Zero, prowodero kto wchodzi tero ero mniej niż zero
Racja foto rewelacja i stop
Do góry głowy do góry i dumny krok

Morda wkurzonego Lorda to PA
Nie podoba się, słowa płyną BA
Cisza ty się nie odzywaj, nie ŚMIEJ
Dobra mina do złe(hehe)j

Morda wkurzonego Lorda to PA
Nie podoba się, słowa płyną BA
Cisza ty się nie odzywaj, nie ŚMIEJ
Dobra mina do złe(hehe)j

Morda w kubeł, ,szmal wymianka na grube
Nedziol G-2 TEWUrap next bubel
W dwóch buch bez ściem z Naja na Pumę
Nic nie ratuje, palcie gumę
Nowe twarze, widać jumę, zbliżenie 200 razy zoomem
No co ty jeszcze nie wylane siódme poty
Centrum tu chłopaki od czarnej roboty
Gwiazda czwarta wyrósł niezły kawał idioty
Narko-alko-hardcorowe loty
W uszy rapy wybór CD Tapy
Ty czasem ty nie jesteś chłopak z waty
Trzecia możliwość proś się kurwo o batyl
Berza czwarty czasem dla sportu też tam włażę
Bugla omijam garaże wolę przy hangarze
Jaki był tok taki jest tok tych wydarzeń
Ka-ce nasze miasto, co drugi pajac głupoty gada
Telewizja: nie oglądam, jude gad popycha, jude gada
Faka mada, władca ten kto blachą włada
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo