Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[Fokus]
Podobno uskrzydla, czemu moje skrzydła usidla?
Co? Czarnej rozpaczy samo dno.
Jak to wytłumaczyć, co to ma znaczyć
Nie mogę wybaczyć sobie, że to robię
Zakochany w tobie, to jest zło
W kręgu piekieł tu się nie utonie
Nie wypuszczam go z ręki, wiszę na mikrofonie
To jest to, dzięki czemu żyję, to nie koniec
A tak poza tym to wyję, chyba się zabiję
Płonie moja dusza, bo nie może się poruszać
Dzwonię - nie odbierasz, cisza, która dzwoni w uszach
Woda, wóda, na pustyni susza, idzie burza
Cisza taka, że słyszysz skarabeusza
Idzie bliżej się zachmurza, liże krople
Słony deszcz za oknem, nie wychodzę, zmoknę
Wszystko nieistotne, wszystko czego dotknę
Pęka w rękach, kryształ,
Tylko ta muzyka jest krystalicznie czysta
Blizna podobno dodaje szlachetności
Przynajmniej walczyłem jak psy o kości
Dość i wyjaśniłem wątpliwości
Czuję dość miłości, mam ją
Wyjeb gdzieś o rząd wielkości
Nie jem, nie utyje - przyjmij to do wiadomości
Piję, piję, piję, piję - do nieprzytomności
Gdy zabierasz coś mi, to ja robię coś i
Jeśli daję w szyję, to dla mojej przyjemności
Ty nic nie pojmujesz, gdzie ja teraz się znajduję
Chciałabyś mnie mieć
Ale nie chciałabyś mnie, czujesz?
Chciałabyś, ale nie chciałabyś być z takim chujem
A ja mam uczucia, czujesz? Wszystko we mnie protestuje
Gdy robię się zły, zrywam złoty łańcuch
I wracam do gry, w tańcu godowych samców
I takie jak Ty wolę ominąć, bo mogę zginąć
Dziewczyno, powiedz czym jest miłość

[Ref]
Podobno uskrzydla
Czemu moje skrzydła usidla?
Co?
Czarnej rozpaczy samo dno
Jak to wytłumaczyć, co to ma znaczyć
Nie mogę wybaczyć sobie, że to robię bo [2x]

[Pezet]
Tylko nie mów teraz mi, że nie ma między nami nic
Co?
Bo za małolatami latamy, kochamy hip-hop
Że tacy jak my nie mają pracy jak ty
Aha, i co z tej ekstra kasy niby masz ty?
Tak, to po co ja nocami piszę lub na scenie dyszę?
Kocham muzykę, ale dzwonię żeby cię usłyszeć
Wracam, żeby cię zobaczyć, padam na pysk
I czy to kurwa nie znaczy już nic?
Wiem, że chciałaś na wakacje na Cypr
Ale nie wyszło, bo się martwię czy mi starczy na czynsz
Mam fart, że mam talent i błysk
Ale nie wypalaj, że już dalej nie chcesz tak żyć
Ja i ty, powiedz, co się stało z tym?
Chciałem być z tobą, życie całe Ci dałem
I parę chwil dziś myślałem nad ranem
Że to tylko mi się śni, wszystko minie, gdy wstanę
Ale oczy mam niewyspane i walę czystą
Wszystko już przejebane i znów mówisz mi
Że nie taką chciałaś przyszłość
Proszę uwierz mi, że naprawimy wszystko
Bliskość znika gdy mi drzwi zamykasz przed nosem
I trochę krwi na chodniku pod blokiem zostawiam ci
Kopem w drzwi, w szybę ciosem i krzyczę kocham
Nic nie słyszę z powrotem
To nie może być miłość
To niemiłość
Czy to miłość? To.
To nie może być miłość
To niemiłość
Czy to miłość? To.
To nie może być miłość
To niemiłość
To niemiłość
Czy to miłość jest? To.
To nie może być miłość
To niemiłość
To niemiłość
Czy to miłość jest?

[Ref]
Podobno uskrzydla
Czemu moje skrzydła usidla?
Co?
Czarnej rozpaczy samo dno
Jak to wytłumaczyć, co to ma znaczyć
Nie mogę wybaczyć sobie, że to robię bo [2x]

[Rahim]
Yo!
Po lecie przychodzi jesień
Słoność zawodu po falach uniesień
Żegnamy hossę, witamy bessę
Tam gdzie kres graniczy z bezkresem
Źródłem cierpień staje się źródło westchnień
Słowa kłują jak cierń, nic tu nie da magiczny pierścień
Gdy czerń na kolory rzuca cień następuje zatarcie cech wspólnych
Za to jest etap dostrzegania różnic
Zero korzyści obupólnych
Gdy równi sobie stają się nierówni
Odmienne wizje na życiową misję
Stąd notoryczne kłótnie i scysje
Propozycje, by zacząć koalicję i jawną, sprawną
I odrzucić fikcję, w końcu poczuć coś w sercu, nie w kroczu
Zaprzestać skakać sobie do oczu
Pora iść w przód, nie stać na zboczu
Oraz zapomnieć o pierwszym półroczu
W którym amora strzał dał bliskim motylki w brzuchu
Którym rządziło łaaał, wodotryski czułe szepty w uchu
Kreślony przeszłości szkic był jak na wody pic
Czar prysł, nie ma już nic, płonie niechęci znicz
Kreślony przeszłości szkic był jak na wodę pic
Strzał w pysk, to wiedz jak nic
Że płonie miłości znicz

[Ref]
Podobno uskrzydla
Czemu moje skrzydła usidla?
Co?
Czarnej rozpaczy samo dno
Jak to wytłumaczyć, co to ma znaczyć
Nie mogę wybaczyć sobie, że to robię bo [2x]
-Tuni, ty jesteś gówno nie żyd
-A Ty kurwa jesteś gówno nie arab
-A Ty się pierdol
-To chodź na kebaba
-dobra...

To DGE! Dj tuniziano!
Jak mam nie przeklinać? To DGE skurwysyny
Hajs omotał ten świat jak pierdolony zwój grubej liny
Wale znów z grubej rury, chuj nie perfumy
Maluchy czują smród super fury
Mówi Bóg uwertury Piotr "Gural" Górny
Pompuje rap brudny i chuj wam w dupy kurwy
Widzisz te ruchy żuchwy, z lufy buchy buchy
Zuchy bez podpuchy znów robią ruchy
Miałem w domu karaluchy jak Włodi, dziś mam kupę hajsu
Milion szajsu, Ty wciąż szukasz winowajców!
Wyga rapu robi wygar na tracku, ciągle śmiga rap tu
Po sieci śle milion gigabajtów
Zróbcie hałas, na dwa i na raz
Tuni! I "NasGuralAz" dajcie hajs mu zaraz
Wreszcie mam swój garaż i mam swój taras
Robie łyk łyk łyk ginu i nastuk na raz
Ciągle mam swój balast, wciąż rap kocham
Wciąż na misji jak kawalarz Zohan
Z podziemi jak kanalarz Socha
Dla mnie radocha to bajera jak katana ostra!
Prosta, co sieje postrach jak La Coka Nostra
Twoja żałosna, zazdrosna postawa
To nie jest Polak, to biały murzyn, on nie ma prawa!
To mnie napawa jeszcze większą dumą
Wiesz o czym w trawie piszczy? Wiem o czym wierzby szumią
Zobacz, dziś robię mixtejpy dla ludzi
Jeszcze jedno, rapowanie rąk nie brudzi
Wątpliwości budzi, ludzi brak zrozumienia
Tłumaczony stanem konieczności stopień upodlenia
W dawnych czasach, słuchałem Nasa, ja i kilku gości
Mieliśmy nowojorski stan świadomości
Życie było dziwką, ale świat był nasz
Niedługo przed tym, zanim przyszła koka i hasz
Pokaż twarz, jak ją masz, miałem uliczne sny
Gdybym to ja kręcił światem to by nie zszedł na psy
Nie wiem jak Ty, nie wiem jak ci ludzie na fejsie
Przysługa za przysługę uczył Nas ze Scarfacem
Pieniądze to dziwka, taki wtedy był mój styl
Chuj w gusty, hip hop zmarł w 2006
Mikrofon czek mikro-mikrofon czeka
Jak Gil Scott Heron składam części człowieka
Jak AZ co mówił ludziom zrób, lub zgiń
On tak mówić mógł, miał przed sobą 9 żyć
Chce mi się pić, zgarniam teraz cash i szlus
Na produkcji plus to wszystko jazz i blues
Weź poczekaj chwile, liczą się skille
Mamy swoją wille, Ty masz tylko piętę jak Achilles
I rozkminy debilne, niestabilne, nierealne
Wyciągasz wnioski zbyt banalne, w skutkach fatalne
Nieobliczalne, te legendarne, nielegalne rapu wylęgarnie dziś
Hotele fajne, w nich walne narady
Znów zdalne roszady, żaden klaun nie da rady
Mamy nagłe napady weny, ten track tniemy
Który cechuje brak tremy i brak ściemy
I hajs niemy, niby poważanie mamy
I niby wiemy, niby, że coś z tego mamy
Niby niby wiemy, nie upadniemy, nie zegniemy karku
Po zmroku, lecimy w każdym zakamarku
Chodź nie mamy zegarków za dwadzieścia koła
Mamy ten rap swój, to najważniejsza jest szkoła
To rejs dookoła rapu, w cztery minuty, mam siedmiomilowe buty
Gram przez myślowe skróty, gram bez podpuchy sztuki
Rym, farby, bit sztalugi
Jak Man Ten tańczę podwórkowe boogie
Narkotykowe długi, wjebały kilku kumpli
W te ujadanie kundli, tak bywa w dżungli
Mam w głowie bank sampli i w uszach szum winyli
Pierwsza część homilii w super willi.
"cuty"
Wciąż się zadaję z tymi samymi ludźmi
Wciąż skurwysynom nie pozostaję dłużny
Wciąż pragnę szczęścia dążę do bycia lepszym
dla ludzi być ludzkim resztę frajerstwa pieprzyć
Wciąż tutaj jestem związany z osiedlem
statystyczny cham, który działa przebiegle
Wciąż taki sam na krzywdę ludzką wyczulony
dla kurestwa obojętny obowiązkiem przytłoczony
Wciąż brak zadumy bo sukcesy są złudne
Wciąż to samo życie choć już nie takie smutne
Wciąż nowe kłótnie o swoje trza się upomnieć
Chciałem więcej miłości ale czas jest na wojnę
Wciąż nie spokojne myśli
Wciąż wiele zawiści
Wciąż ludzie którzy chcą czerpać tylko korzyści
Wciąż wierze że się ziści marzenie żyć w spokoju
Wciąż sporo gnoju na ulicach rozbojów
Wciąż szanowany przez tych co byli zawsze
Wciąż dla nich pisze nagrywam bo to ważne
Wciąż te same przyjaźnie i miejsca w których bywam
Wciąż jestem Rychu Peja tak się nazywam
Wciąż przywiązany do miejsc lat młodzieńczych
Wciąż mam prawdziwe teksty
Wciąż kocham pisać wersy
Wciąż z ambicjami na początki nie stawiam
Wciąż jestem swój chociaż więcej zarabiam
Wciąż was namawiam do zmian na lepsze wyjdzie
Wciąż jak wy błądzę upadam ludzi krzywdzę
Wciąż mam swą listę ulubionych longplay’i
Wciąż możesz słuchać do bólu rapu Peji
Wciąż bez układów kompromisom mówię wyjazd
Wciąż walczę fair nawet gdy los nie sprzyja
i wciąż przepita szyja nawet jeśli trunek droższy
Wciąż pełen obaw że sytuacja się pogorszy
Wciąż bezustannie nie zaspokajam swych pragnień
Wciąż jestem tego świadom jak łatwo skończyć w bagnie
Wciąż okłamuję bliskich w sklepach detal ukradnę
Wciąż przeklinam życie które często bywa bagnem

Ref.x2
Wciąż niebezpieczny dla wrogów odwiecznych
Wciąż niezbyt grzeczny dla wrogów odwiecznych
przez ludzi kochany ja za to wam wdzięczny
Wciąż napierdalam o sprawach społecznych

Wciąż mam tę siłę na zmagania z niecodziennym
Wciąż bardziej kozak niż tchórz warto być dzielnym
Wciąż wyjebane ma banały i podpuchy
Wciąż dobre nuty na salonów sygnał głuchy
Wciąż godne życie nie straciłem wyobraźni
Wciąż bardziej zły częste rozdwojenie jaźni
Wciąż nadal poważny albo raczej posępny
Wciąż jestem z tobą
Wciąż jestem bezdzietny
Wciąż bardziej skurwiel i zgnilizna tak sadzę
Wciąż nadal walczę żyje zarabiam pieniądze
Wciąż na zmianę liczę choć wysoko zaszedłem
Wciąż pamiętam przeszłość i wspominam życie biedne
Wciąż jak ty więdnę i bez uczucia zdycham
Wciąż będą ...dzwonił do ...
Wciąż pod sklepami lipa tylko ja się wyróżniam
Wciąż nie mam wózka nadal grozi mi puszka
Wciąż spore chęci by zapisać nowy zeszyt
Wciąż cena kręci
Wciąż rap nie dla dzieci
Wciąż jakoś leci
W ciąż wynajmuję studio
tak jak mieszkanie w którym rzadko jest nudno
Wciąż to samo gówno kocham tego epicentrum
Wczoraj dzisiaj jutro nadal wciąż bez patentu
(Wczoraj dzisiaj jutro nadal wciąż bez patentu)

Wciąż mam tę siłę na zmagania z niecodziennym [x4]
Wczoraj dzisiaj jutro nadal wciąż bez patentu)[x3]
Od małego w oczach niepojęty świat
pierwsze kroki w otoczeniu i w oczach piach
krzywda go dotknęła, płacz, oczy w łzach
krzyk w mieszkaniu i pijana matka
na podwórku stary fiat, przyrdzewiała huśtawka
jedna ta sama zabawka, ta sama lalka
głód, przerażenie, ze strachem w oczach walka
gdy cierpi dziecko za błędy rodziców
sprzeciw daję temu ja, nigdy w życiu
koniec, wyrwana ostatnia kartka z zeszytu
ten temat nie daje powodu do zachwytu
ten kawał musiał powstać, tak było bez kitu

Ref.x2
głód, łzy i dziecka rozpacz (nie ma!)
brud, koszmarne sny (tego nie ma!)
wszystko pod dostatkiem (tego nie ma!)
chęć miłości i ojcostwa (nie ma!)

Kolorowe rysunki i na ścianie cegła
to świat oczyma dziecka, rodzinna sprzeczka
to śliczne dzieciństwo dla szkraba tyle znaczy
gdy pijany ojciec wraca do domu z pracy
mały człowiek nie ma wpływu na to, co będzie
bieda w domu, szare ściany, z komiksu zdjęcie
młoda psychika zapamiętuje te wszystkie chwile
schowany pod stołem ściska rączki za nic
wyobraŹnia w takich chwilach nie zna granic
stara kamienica, tu echo odbija się od ściany
nie dociera tu słońce, to chłodne pustostany
świat oczyma dziecka to świat niezrozumiany

Ref.x2
głód, łzy i dziecka rozpacz (nie ma!)
brud, koszmarne sny (tego nie ma!)
wszystko pod dostatkiem (tego nie ma!)
chęć miłości i ojcostwa (nie ma!)

Sam kiedyś byłem przecież małym dzieckiem
w domu się nie przelewało, teraz olewam tą kwestię
tamte czasy, ludzie gdzieś tam jeszcze są
zależy jak na to patrzeć, mówię ci ziom
śródmiejskie uliczki, garaże, boisko, drugi dom
to był mój świat, moja cała rzeczywistość
nie patrząc w przyszłość, życie pisze rożne scenariusze
dziecka tamten świat, na kartce ci to zduszę
hart ducha przetrwał małolata wspomnienia
chudy dzieciak swój świat na lepszy zamieniał
tyle małych rzeczy, a tak cieszyły nas
tamte czasy powracają juz teraz tylko w snach

Ref.x2
głód, łzy i dziecka rozpacz (nie ma!)
brud, koszmarne sny (tego nie ma!)
wszystko pod dostatkiem (tego nie ma!)
chęć miłości i ojcostwa (nie ma!)
ta ta ta ta
Wbita na ten patent jak na chate z kopyta
Z potentatem potem tantiem za tandete będę kwita
Witaj oto C do P dopiero dopierdoli do pieca
To obiecam tym stylem stale będę leciał
Duży dzieciak ej kej ej
Mały starzec 1.9.8.3 27 marzec
Tata to wtedy Cirson zaczął wymiatać
Tworzy od narodzin nie zawodzi
Odkąd chodzi baka
Nie ma bata gada bragga
To nie bagatela lata mi to lotem po batatach i nie potem
Teraz cira naciera bo ciary na ciele cieszą
Ziele siekane sieje na to bit nim przesiąkł
Przesiądź się lepiej zmień miejsce
Wyjdź z nim napięcie nie wkręca to nie twój film, cirap

c.i.r.a

Cira schematów pirat, Cira jak antyperspirant dłużej się trzyma
Chwila na dyma nadymana mina mija mi nareszcie
Ślina z komina wydobyła wenę więc nawijam nieźle (jeszcze) x2

Weźcie lepszych raperów od siebie dissować nie chce
Po co grać jak klaun ja przecież znam swoje miejsce
Pierwsze chyba w rankingu dla psychicznie chorych
Pieprze nie oddam głosu to nie praw wybory
To rym dla sfory swoich skorych przybij pione z cirą
"pasz to frysk zając cir ricko cziro”
To czynią yo, czujesz to jest najlepsza zapłata
Jak poracja funku a nie w banku lokata
Funk na tych lupach jak tank z alley opp'a
Uderzę jak głową o chodnik zawodnik zalany w trupa
(oj chyba upadł zabił sie na pewno)
To nawet lepiej sądzę bo nie spuści żonce wpierdol
Ponownie podobnie dzieci też są bezpieczne
(tata nabił guza dzis nie będzie dzieci wrzeszczeć)
Wreszcie zaliczył glebe ostateczną pijak
Katowanie bliskich to nie mój film, cirap

c.i.r.a

Cira schematów pirat, Cira jak antyperspirant dłużej się trzyma
Chwila na dyma nadymana mina mija mi nareszcie
Ślina z komina wydobyła wenę więc nawijam nieźle x2
Nigdy nie odbieraj nadziei drugiej osobie
Powiedz czemu tyle nienawiści tkwi w tobie
Źle nikomu nie życz, może ty miałeś wiele złych przeżyć
Ale to nie powód, żeby drugą osobę dręczyć
Konsekwentnym być, umieć żyć to jest sztuka
Pamiętaj, że szczęście do drzwi ci nie zapuka
Musisz sam sobie szukać, nie daj się oszukać
Nie uda ci się coś, rozprowadź dalej cios
Próbuj a się w końcu uda, a się w końcu uda
Niech nie rządzi tobą nuda, nie poddawaj się

Wszyscy się rodzimy, bo mamy misję do spełnienia
Nie wszystkie rzeczy łatwe są do zrozumienia
Nie wszystkie marzenia łatwe do zrealizowania
Pamiętaj, że nie wszystko łatwo zrobić da się
Czasem życie popędza, trzeba zmieścić się w czasie
Nie pozwól się zbłaźnić, nie daj sobą pomiatać
Pamiętaj człowieku bądź swego życia pilotem
Dla najbliższych nigdy nie bądź kłopotem
Zawsze kieruj się rozsądkiem, nie miej bujnej wyobraźni
Tylko z tymi się przyjaźnij co czujesz do nich respect
Nie bądź miękki, zastraszony, zagubiony
Niepewne życie, możesz być z niego zwolniony
Zwolniony w każdej chwili, w każdej chwili
Ludzie mili mogą okazać się pomyłką
Fałszywi są zmyłką dla wszystkich naiwnych
Wiele sytuacji dziwnych w życiu można zobaczyć
Bardzo łatwo można z drogi dobrej na złą zboczyć
Ja chcę kroczyć moim obranym kierunkiem
Wiem, że nie zawsze będę spotykał się z szacunkiem
Ale pogodziłem się z tym jeszcze przed wyborem
Zawsze kochaj tych co cię na świat wydali
Pokochali, co życie by za ciebie oddali
Może czasem cię wkurwiali, ale wciąż się starali
Byś nie zbłądził w tej życiowej wędrówce
Żebyś nie zbłądził w tej życiowej wędrówce

[x4]
Pamiętaj o tym, pamiętaj o tym
Pamiętaj o tym, o życiu szarym, ale złotym

Pamiętaj o tym, o życiu szarym, ale złotym
Życie jest złotem, rób tak by nie było błotem
Uważaj byś nie spędził resztę życia za płotem
Nie uciekaj nigdy jak mysz przed kotem
Nie załamuj się każdym kolejnym kłopotem
Nie bądź młotem dla przyjaciół, rodziny
Rób tak byś nie miał na twarzy podłej miny
Mijające godziny staraj się jak najlepiej wykorzystać
Patrz jak jest teraz, myśl co może być
Sobą być, innych nie naśladować to się ceni
I to się nie zmieni, i to się nie zmieni
Ile życie kosztuje nas pracy, wysiłku
Wie o tym każdy człowiek, który myśli
Nie każdy przemyśli, postara się zrozumieć
Że takie jest życie, takie a nie inne
Ja jak każdy jestem kowalem swego losu
Nie pochwalam ciosu poniżej pasa
Środowisko w którym się obracam nie pierwsza klasa
Nie wierz we wszystko co pisze prasa
Życiowa trasa pełna niespodzianek
Co dzień nowy przystanek, nikt nie wie co go czeka
Przed życiem ucieka ten kto słaby i miękki
Nie podawaj ręki pamiętaj byle komu
Żyj [?] siebie, nie patrz jak patrzą na ciebie

[x4]
Pamiętaj o tym, pamiętaj o tym
Pamiętaj o tym, o życiu szarym, ale złotym

Każdy kto się rodzi to na walkę rusza
Życie do niej zmusza, teraz prawo dżungli
Kto słabszy przegrywa, kto silniejszy wygrywa
Ale dla obu stron gra i tak się nie kończy
Nie bądź sugestywny, dla znajomych agresywny
W tym co robisz bądź aktywny to przekaz pozytywny
Jak najbliżej przyjaciół, jak najdalej od wrogów
Nie wystawiaj rogów, strzeż się od wyroków
Obiekcja to z życia wzięta do głowy lekcja
Perfekcja, żeby ją opanować trzeba ćwiczyć
Nerwy w to wliczyć, że się uda liczyć
Nigdy się nie ma stuprocentowej pewności
Wszyscy my tutaj wkoło to ludzie prości
Należysz do większości, nie zazdrość mniejszości
Korzystaj z młodości, z życia przyjemności
Nie sprawiaj przykrości, nie wypominaj życia
Nie przeklinaj, nie zapominaj o tych co odeszli
Na drugą planszę życia przeszli
Kiedyś światło z tobą nieśli, teraz niosą inni
Więc kochaj tych co kochani być powinni
Niewinni? wszyscy jesteśmy kurwa czegoś winni
Każdy ma na sumieniu coś, nikt nie jest czysty
Grzechy z uciechy jeżeli z radości to nie grzechy
Szybkie oddechy, bicie serca
Kiedy podejmujesz ryzyko, albo czujesz zagrożenie
Już za głupie spojrzenie już można dostać w paszczę
Czasem w życiu się klaszcze, czasem opadają dłonie
Że lepsze twoje życie będzie - niech nadzieja twa nie spłonie
Pamiętaj o tym o życiu szarym, ale złotym

[x4]
Pamiętaj o tym, pamiętaj o tym
Pamiętaj o tym, o życiu szarym, ale złotym
Posiadam 67 593 pojazdy.
Porsche, Ferrari, Renault, Mitsubishi, Toyoty,
...... , Trabanty, Żuki, małe Fiaty i Mazdy x2

Rozbijam się po pustym mieście,
rozbijam się po pustym mieście,
nareszcie permanentnie 200,
rozbijam się po pustym mieście,
nareszcie permanentnie 200,

Wożę się tak i sobie myślę
ludzi już nie ma, reklama, ciągle śmieci.
Reklama, gówno, śmieci zostaną po nas,
gdy nasze dzieci powybijają sobie zęby bombami.
Nie róbmy sobie wstydu przed bogiem i kosmitami.
Ruchajmy się z hipopotami, kotami albo przynajmniej z prezerwatywami!
Yyyyyy... Czy nie?
Ja jestem słów dilerem, opychanie ich mym celem
Grupę w której działam prasa zwykła nazywać kartelem
Jestem słów szmuglerem, zwykłych zwrotów eksporterem
Nieskończone źródło głowa, w niej ważę, mierzę, dzielę
Jestem pasjonatem, swojej branży wielbicielem
Generacja szarej strefy, jestem jej przedstawicielem
Jestem, później znikam, patrz, liryczna bomba tyka
Zegar nastawiony, czeka tylko na znak zapalnika
Gówna nie dotykam, jara mnie rymów technika
Pozbawione sensu zdania szybko wrzucam do śmietnika

Nokaut przeciwnika, pędzę ja, reszta kuśtyka
Uzależniam cały naród, rozprowadzam po głośnikach
Rym mój plus muzyka duszę słuchacza przenika
Opór nie jest przewidziany podpowiada mi logika
Widzę po wynikach, że opłaca się praktyka
Pakowane do pudełek, towar z półek sklepów znika

[x2]
Masz to, bierz to, sprawdź to właśnie teraz
Włącz to, podgłoś, ciszę zamknij w kierat
Dźwiękiem karm tych co nie wiedzą jak wybierać
Membran ruch niech twoje ciało sponiewiera

Ja jestem gry liderem, twym najlepszym przyjacielem
Bez skrupułów kruszę schemat, mi podobnych jest niewiele
Jestem desperatem, zaplecionym liter batem
Tych po mojej stronie wielbię, dla zawistnych jestem katem
Jestem jak fabryka co lubuje się w wynikach
Na paletach grzeję tracki zanim trafią do głośnika
Potem jak z czajnika, w którym grzeje się muzyka
Para bucha po sam sufit, w parze znika wnet publika
Masz tu zawodnika co namiętnie w temat wnika
Aerobik na parkiecie, parkiet nieba już dotyka
Seria bez tłumika znów przerywa ciszę, wzdycham
Popyt na mój towar rośnie, cały kraj już nim oddycha
To jak kość Rubika z modą wieczną polemika
Niekończąca się opowieść która z czasem nie zanika
To jak show magika, w kapeluszu królik znika
Na pytanie jak to zrobił odpowiada - lat praktyka

[x2]
Masz to, bierz to, sprawdź to właśnie teraz
Włącz to, podgłoś, ciszę zamknij w kierat
Dźwiękiem karm tych co nie wiedzą jak wybierać
Membran ruch niech twoje ciało sponiewiera

Ja jestem koneserem, zapełnionym słów klaserem
Z przyjemnością na mych kontach witam sumy z szóstym zerem
Jestem trend seterem, stoję za biznesu sterem
Nie do pokonania graczem, doskonałym kusicielem
Jestem akrobatą, wygłuszonym akumatą
Karkołomne ewolucje rusza rynku penetrator
To jak hator, hator, ósmy cud w gorące lato
Nie do zatrzymania żołnierz jak liryczny terminator
Popatrz, chłonę branżę, kojarz dźwięki te z melanżem
Zanim inni zaczną myśleć ja tu przejmę całą transzę
Potem plany dalsze opanować tej gry planszę
Po kolei każde pole zdobyć pełnym siły marzeń
Widzisz, wszystko jasne, ja tu będę reszta zgaśnie
Z monopolem na rozrywkę w ręce swe z zachwytu klasnę
Oto chodzi właśnie, ludzie chłoną to jak baśnie
Świeży towar co powstaje na Lotników 18

[x2]
Masz to, bierz to, sprawdź to właśnie teraz
Włącz to, podgłoś, ciszę zamknij w kierat
Dźwiękiem karm tych co nie wiedzą jak wybierać
Membran ruch niech twoje ciało sponiewiera
Tak się nie robi.
Nie wiesz o tym ?
Tak się nie robi.

Ej !

Pele:
Ziomek podał ci dłoń kiedy byłeś na zakręcie,
A gdy on się potknął obróciłeś się na pięcie.
Nie kiwniesz palcem, jeśli nie dostaniesz czegoś w zamian,
Z takimi jak Ty ja się nie utożsamiam.

Vienio
Współczucia nie ma oszust wspólnika.
Pijany ksiądz znów dzieci dotykał.
Tak się nie robi matka dziecko porzuca.
Ludzkie uczucia, kto tak naucza ?!

Włodi
Żył na krawędzi i lina pękła, spada,
Myśli czy ktoś o mnie pamięta ?
Pisze z piekła listy, czeka na odzew.
Dzwoni słyszy: Ziom nie o tej porze.

Wilku
Nie wiesz ? Czy po prostu nie chcesz wiedzieć,
Co trzeba robić by przetrwać w tym świecie.
Przecież każdy z nas na tym samym wózku jedzie,
Będziesz przegrany jak nie spojrzysz sam na siebie.

Pele
Zerwałeś z szyi pamiątkę kobiecie,
Potem grzałeś srebro w publicznej toalecie.
Suko, prędzej czy później to cię zgubi,
Gdy jednemu mówisz kocham, piszesz smsy z drugim.

Vienio
Otworzył wino z nieswoją dziewczyną.
Alkohol był tej zdrady przyczyną.
Tak się nie robi znowu szukasz zmiany.
Wracałeś furą kompletnie pijany.

Włodi
Tylko spoko dzieciak, gangsterem nie jestem,
A widok Policji napawa mnie stresem,
Bo nielegalnie puszczam dym w eter,
A nie parę z gemby co, kto i kiedy !

Wilku
Nie kłuć się o to co nie warto.
Ugryź się w język bo pycha to marność.
Nie bardzo rozumiesz jak ogarnąć całość ?
Nie tykaj gówna to nie będzie śmierdziało !

Tak się nie robi.
Co Ty o tym nie wiesz ?
Tu każdy odpowiada sam za siebie.
Tak się nie robi.
Nie próbuj zaprzeczyć.
Tak łatwo dziś jest siebie okaleczyć.

Pele
Wysyłasz smsy na swoje czerstwe traki.
Potem pretensje, że pokazują ci faki.
Ej, nie jestem tu od pouczania,co nie znaczy,
Że nie mogę mieć własnego zdania.

Włodi
Bez pracy, ambicji kombinujesz słabo.
U mnie na dzielnicy otoczony złą sławą.
Przypał ! tak o tobie się mówi,
Pożycza hajs, ma problem a oddać nie lubi.

Vienio
Pieszych na pasach faszerują z lękiem.
Chciał podnieść na własną matkę rękę.
Ej siostro brata strzeż sie kurestwa.
Sam trzymasz klucz do bram królestwa.

Włodi
Wyłudzasz pieniądze, udajesz kalekę?
To już nie przekręt. Tfuu. Niech Cię przeklnę.
Mówi o sobie dzielnic bohater.
Znany raper nie znanym podpierdala patent.

Wilku
Łżesz bo się boisz, kłamiesz by mieć spokój,
Pleciesz 3 po 3, fałsz na każdym kroku.
Nie patrz kto gorszy, chcesz lepiej się poczuć.
Tylko nie licznym pieniądz nie przesłoni oczu !

Vienio
Tak się nie robi, przecież znasz dekalog.
Najwyższy z tobą nawiązał dialog.
Miliony ludzi codziennie sie stacza,
Zło które czynisz lubi powracać.

Pele
Zaczepiałeś młodszych, zadzierałeś nosa
W końcu trafiła na kamień kosa.
Przebił się przez garde, przeciął wargę,
A ty poszedłeś do KRP na skargę.

Wilku
Wiedz, że narkotyk i alkohol to zguba ludzkości.
WDZ wita was w rzeczywistości.
Rozpusta, rozwiązłość jak rana gnijąca,
Rób co masz robić i zrób to do końca.

Tak się nie robi.
Co Ty o tym nie wiesz ?
Tu każdy odpowiada sam za siebie.
Tak się nie robi.
Nie próbuj zaprzeczyć.
Tak łatwo dziś jest siebie okaleczyć.
Co jest ważne ?
Czy biała kreska, czy to może duma męska, nieoczekiwana staraj nabielska.
Choć tu do nas, zatem przestań.
I co jest ważne ?
Czy twa rodzina nie do docenienia każda godzina.
Niewyrobienia czas który mija, doceń bliskich, nadejdzie finał.
Co jest ważne ?
Nie dać się złapać, milionami portfel nachapać, byle do siebie nie zadrapać.
Niewiadomo czemu ona się opłaca.
Co jest ważne ?
Może to dusza, każdy odgłos co Cię ogłusza, każdy wieży w to co wygodne, to co wygodne, by było modne.

Refren:
Co jest ważne ?
Życiowe podniety, kobiety, balety, bity oraz kiety.
Nie wiesz sam kiedy krzykniesz o rety.
Gdy zdrowie odejdzie na zawsze niestety.
Co jest ważne ?
Może wersja grupy, zakopane pod podłogą kolejne trupy.
Więcej fałszywej niż czystej nuty.
Czemu sterują Tobą przygłupy ?

Ważna jest miłość, bo to jedyna religia.
By płonelo to waliło się by lawa nie zastygła.
Ważna jest przyjaźń, bo prawdziwa ma sens, taka która od początku aż po życia kres.
Ważne jest to by godnie życie nieść, wybrać najlepsze z miliona różnych wyjść, ważne jest to, by zachować harmonię, podchodzić z dystansem i spokojnie.
Ważne jest, byś miał dla kogo żyć.
Więc jeśli masz uczucia przestań je kryć.
Ważne jest, byś wiedział kim jesteś, skąd się tu wziąłeś i dlaczego tu twe miejsce.
Ważna jest, gruntowna edukacja, nieodłącznym elementem nie jest medytacja.
Ale najważniejsza w życiu jest pokora , bez niej twoja głowa zawsze będzie chora.

Refren:
Co jest ważne ?
Życiowe podniety, kobiety, balety, bity oraz kiety.
Nie wiesz sam kiedy krzykniesz o rety.
Gdy zdrowie odejdzie na zawsze niestety.
Co jest ważne ?
Może wersja grupy, zakopane pod podłogą kolejne trupy.
Więcej fałszywej niż czystej nuty.
Czemu sterują Tobą przygłupy ?

Teraz dla tych z Firmy, o tym co naprawdę ważne.
Wiem, że dużo osób słowami swymi drażnię.
Bo to jest nasza misja, choć czasami jest to trudne.
To rap, przykazania i ulicy grzechy główne.
Jest ważne, szczęście moich bliskich.
Powodzenie, dobrych ludzi wszystkich.
Firma ma moc, nie próbuj nas zatrzymać.
Przykazania są niezmienne, grzechy nie dają się zmywać.
Niech się chwilę zastanowi, ten co z góry nas ocenia za to, że wysyłamy pozdrowienia do więzienia.
Nie znajdziesz tutaj, o bzdurach pierdolenia, bo jak mówi mój przyjasciel Firma to sposób myślenia.

Refren:
Co jest ważne ?
Życiowe podniety, kobiety, balety, bity oraz kiety.
Nie wiesz sam kiedy krzykniesz o rety.
Gdy zdrowie odejdzie na zawsze niestety.
Co jest ważne ?
Może wersja grupy, zakopane pod podłogą kolejne trupy.
Więcej fałszywej niż czystej nuty.
Czemu sterują Tobą przygłupy ?

Co jest ważne ?
To szacunek.
Co jest ważne ?
To postawa.
Co jest ważne ?
To twój honor.
Co jest ważne ?
Dobra zabawa. x2
GRU, sprawdź to

tri, dwa, adin, grunwaldzki Alladyn
mikrofon mój karabin a FUBU to mój habit.
Przekrój społecznych drabin od najwyższych gabinetów
do porno-kabin, tak jak Icchak Rabin.
Ogarniam spojrzeniem tę betonową ziemię
Poznańskie podziemie, tu wyzwolenie drzemie.
Byt twardy, wokół kloszardy.
Kwitną komisy, kwitną lombardy
kryzysy gonią kryzysy
wzajemne dissy i dissów bisy,
z rejestrów wpisy, jestem z GRU,
pierdole WKU i już i nie ma mowy nawet
gdy na gardle nóż by nie usłyszeli tej odmowy z moich ust.
Pełen luz mają spokojni, Ci szmalu rządni.
Ci władzy rządni dla nich wolni to podsądni.
Ci praworządni łażą napuszeni jak pawie,
tworzą głupią gawiedź zatopioną w tej zabawie
Ale ja wiem i każdy prawie
co piszczy w trawie,
kiła i mogiła jak zapisy w polskim prawie,
a w szczególności w ustawie o zwalczaniu przestępczości, niszczeniu wolności, tępieniu niezależności, braniu Twej indywidualności, rozpoczął się pościg - Babilon sobie rości,
możliwości, zagrabienia mej własności,
tylko płać, pracuj albo lepiej płać pracą.
Powiedz tylko za co a zaraz potem na co,
powiedz to Polakom, spytaj co oni na to.

ref:
Powiedz to betonowym lasom,
ludzkim masom,
nie grzeszącym kasą.

Społeczeństwo rozbite jak na stole bile
widać to na mile, niemożliwe jest możliwe, pytanie za ile.
Nic nie poradzę, że nie śmieszy mnie Kiler
ani co Monika robi z Billem.
Jestem Emirem.

W telewizji znowu Miller, kup do dobrobytu bilet,
czasem są takie chwile, że czuje się debilem.
Łapcie za portfele,
dzwońcie na Audiotele,
dajcie na tace w niedziele, na kampanie w kościele.
I co? macie niewiele, lecz przegięli skurwiele
kiedy zakazali ziele.
Tak się wyśpi jak se pościele.
Obywatele niezborni jak ciele co stoi i wpierdala
trawę i ogonem miele,
nawet gdy błyszczy jak alufele to nie jest złotem,
wiesz co będzie potem. PDG!

ref:
Powiedz to betonowym lasom,
ludzkim masom,
nie grzeszącym kasą.

Społeczeństwo rozbite jak na stole bile
widać to na mile, niemożliwe jest możliwe, pytanie za ile.
Nic nie poradzę, że nie śmieszy mnie Killer
ani co Monika robi z Billem.
Jestem Emirem.

GRU, sprawdź to.
Raperzy gromadzą rzeczy, ja gromadzę flow
kupię now the tass słabych down low
w oceanie szarych bloków jak Inespe
pamiętasz raperzy chcieli kiedyś mieć respekt
przejdź się po parku spotkaj mnie piję króla
staram się tylko nabić jakąś bitch na harpun
ci sami ludzie wokół mnie co 6 lat temu
lojalni wreszcie chuja pod palnik
więcej niż wódki zużywają kremu do rąk
smutni może od dawna chcieli uciec stąd
utnij sobie dłoń nim przykleisz mi łatkę
że bycie radykałem musi być łatwe
słucham starych kawałków Mes to nie narcyzm
sprawdzam czy sobie sam nie zaprzeczam
z wiarygodności zawsze piątka nie dwója
żeby pokazać ludziom kto ma grę owiniętą małym sobie chujem

[x2]
Owinąłem sobie tą grę wokół trzeciej nogi i nic nie zrobisz ziom
żaden aerobik twojej japy nie powygina ci flow
na takich jak nas choćbyś absynt pił litrami
a nocami nam złorzeczył nie da się zaprzeczyć, że

Zobacz, gdzie prawda panuje relatywizm
mówią płuca to czasem są skrzela widzisz
wokół lansują jakieś pseudo-utopie
ja nie pływam w gównie więc się w nim nie utopię
i tu w Europie gdzie inni sprzedają duszę
ja stary poganin już nic nie muszę
nie powiem ci jak jest teraz - skończę studia
powiem jak wydać rentę na sprzęt do studia
spędzam pół dnia by mieć hajs i czyste bity
drugie pół nawijam te wersy pod bity
niewiele słyszę, mam na to sposób
D.O.C. nagrał płytę nie mając głosu tak
jest parę spraw i osób mi bliskich
grunt to mieć swoje zdanie od kołyski aż po grób
biorę swoje w kobietach i książkach wiesz
Pjus książę Karol a.k.a. [?]

Owinąłem sobie tą grę wokół trzeciej nogi i nic nie zrobisz ziom
żaden aerobik twojej japy nie powygina ci flow
na takich jak nas choćbyś absynt pił litrami
a nocami nam złorzeczył nie da się zaprzeczyć, że

Jestem niekonwencjonalną komórką społeczną
i dbam o to byś naszej płyty nie nazwał grzeczną
koleżko chcesz dom, żonkę, dzieci i nianię
dziś lepiej nie wchodź do studia tylko idź na nie
widziałem to gdy napisałem pierwszy wers
pół miliona sprzedał jeden raper Liroy z Kielc
cała reszta sprzedawać będzie coraz mniej
tylko niektórzy są w szoku ja od zawsze to wiem
chcę tworzyć klasyki reszta mi wisi
jak okna mam w domu czy felgi w Mitsubishi
druga sprawa ważna niezależność
żadna kobieta ani kredyt nie dadzą mi sczeznąć
rodzina widziałem rozpad zbyt wielu
ojców którzy pijani sami potrzebują pieluch
i dzieci i żony modlą się o stabilizację
ja po libacji szczam na ich elewacje
tydzień temu trzecia rano dzwonek do drzwi
wysyłam najebaną panią na zwiady czy to psss
ja z nimi nie gadam podsyłam im jeszcze drugą
wynurzają się całe mokre zza drzwi jak u-bot
nic nie płace psy obślinione odjeżdżają
z niczym poza kicem jeszcze mogę na coś liczyć
czasem to kobiety nigdy życie w stadzie
Otto von Saal motto życie z dnia na dzień

Aby grać w tą grę nie potrzebuję instrukcji
znam zasady od Warszawy aż po Brooklyn
smutni chłopcy biadolą w każdym tracku
nudne albumy nudnego rapu
do tego nakłuć chcę twoje czułe punkty
bo jak kogoś nie lubię to lubię go wkurwić
to nie jakiś bunt i nie teoria rewolucji
to rap którego nie wstydzisz się puścić
wyniki 2cztery7 z Warszawy
nie znamy się, bo rapujemy, rapujemy, bo się znamy
nie jest ot tak po prostu trzech koleżków
wielu zapomniało to nazywa się zespół
nie chcę psuć wizerunków, nie chcę ich sprzedać
ale najebani chętnie jadą po kolegach
przestrzegam najebany wiem co gadam
owijam rap wokół [?]

Owinąłem sobie tą grę wokół trzeciej nogi i nic nie zrobisz ziom
żaden aerobik twojej japy nie powygina ci flow
na takich jak nas choćbyś absynt pił litrami
a nocami nam złorzeczył nie da się zaprzeczyć, że
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo