Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Zawsze widziałem sens w tym ciągłym graniu bracie
naiwny człowiek ze szlabanem na te stacje raczej
nikt mi nie mówił, że zamiast zyskam wszystko strace
więc zagram tak, byś mówił dka na bank wziął za to kase
chyba to czas byś wiedział kim jestem i co tu znacze
mam prawo chciec mieć to co minister ma na etacie
Mam dość tych bzdur, że jaką w to mogę wkładać pracę
mam gdzies już to ze stracisz do mnie sympatie, jasne

REF.
Chce słyszeć ten kawałek na rotacji jak chcesz płacę
komu mam dać i ile lub co nagrać mam inaczej
do kogo dzwonić, lub komu dać do ręki kase
by zrobić z tego hicior, w twoim radiu bracie

2. Ile wydałeś płyt? Fajnie pewnie na bogato
tylko czemu ciebie nie ma w tv no powiedz jak to?
Nie badz komercyjny, w końcu po co ci to radio
siedz w tym podziemu, pokaz finger tym pajacom
tymczasem radiuamowia, nie pasujesz tu klimatem
bo wiesz może da się zrobić to inaczej - zatem:

REF.
Chce słyszeć ten kawałek na rotacji jak chcesz płacę
komu mam dać i ile lub co nagrać mam inaczej
do kogo dzwonić, lub komu dać do ręki kase
by zrobić z tego hicior, w twoim radiu bracie

3.
Jak mogą ciebie nie grać, masz hity na wypasie
masz tluste bity, madre teksty, takie wersy ze ja cie!
o co tu chodzi, czemu nie chcesz być na czasie
nie bądź odludek, idz do radia pokaz się
więc cisne tam lece z tym moim materiałem
niech guru w radiu powie ze ten track się nadaje

REF.
Chce słyszeć ten kawałek na rotacji jak chcesz płacę
komu mam dać i ile lub co nagrać mam inaczej
do kogo dzwonić, lub komu dać do ręki kase
by zrobić z tego hicior, w twoim radiu bracie
Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
i pójdę bo już czas
Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi (x2)

Pijemy zdrowie twe
Bo łatwo mówić że
Ułoży wszystko się
i już nie będzie źle

Tym lepiej jeśli te
Proroctwa kłamstwem są
Upije wkrótce się
i zawiść zgubie swą

Pijemy zdrowie tych
Co dziś weseli są
Przyjaciół krewnych złych
Co z mego życia drwią

Tym lepiej jeśli mnie
Rozdrażnią winą swą
Upije wkrótce się
Nienawiść zgubie swą

Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
i pójdę bo już czas
Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi (x2)

Za moje zdrowie pij
Pijemy z winem je
i jeśli chcesz to bij
A jeśli nie to nie

Tym lepiej jeśli mnie
Cios dosięgnie twój
Upije wkrótce się
i żal zgubie swój

Za te dziewczyny pij
Co kochać będą mnie
Za te dziewczyny pij
Co mówią o mnie źle

Tym lepiej jeśli te
Dziewczyny zimne są
Upije wkrótce się
i miłość zgubie swą

Wiec pijmy cala noc
Aż zwalę się pod stół
By smutek stracił moc
Bym nie czuł nic com czuł

Wiec pijmy póki źle
Wiec pijmy żeby pić
Upije wkrótce się
Nadziei zerwę nic

Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
i pójdę bo już czas
Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi (x2)

Za te dziewczyny pij
Co kochać będą mnie
Za te dziewczyny pij
Co mówią o mnie źle

Tym lepiej jeśli te
Dziewczyny zimne są
Upije wkrótce się
i miłość zgubie swą

Wiec pijmy cala noc
Aż zwalę się pod stół
By smutek stracił moc
Bym nie czuł nic com czuł

Wiec pijmy póki źle
Wiec pijmy żeby pić
Upije wkrótce się
Nadziei zerwę nic

Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
i pójdę bo już czas
Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi (x2)
E, Torae, bracie, mam tu w torbie dla nas
Kilograma i flow co robi konkret zamach
Menu co roz*****la każdy kotlet w barach
Potem wrócisz i opowiesz ziom o Polsce w Stanach
Styl rozbuja jak hamak każdą literę w wersie
To flow przenika bit jak dwutlenek powietrze
Jestem każdym procentem inteligencji w bębnach
Mój mózg ma milion giga ChWDPamięci pendrive
Zamienić ten świat nigdy
Choć raperzy dziś widzą w wersach ekstra cyfry

To nie Eska piknik, ekran cycki, ***** dla płytkich
Przestań być w tym gównie, bo cię ten rap zniszczy
My mamy głos, my mamy broń z Bałut na Brooklyn
Many to tło wybrane flow, ty propaguj swój kurnik
Przez prostaków jak Kukiz piersi cię pizdo bolą
Bo ich każdy tekst śmierdzi fest disco polo
Oddany słowom jak szczytom nikotyna
***** innych raperów, im teksty szyto w Chinach
Nowy Jork, ŁDZ tak dźwięk śmiga ziom
So we didn't join together [?]

Kto jest szatanem tej sceny, ucieleśnieniem diabła
Przez uszy do mózgu pną korzenie jak Afgan
To my złodzieje światła, prom do czasoprzestrzeni
Pomyśl to nie jest walka, choć tu taką bym przeżył
Demoluję wnętrze czaszki, chcesz tej prawdy
Wiesz, że dam ci sens tej taśmy
Przez ten zastrzyk w serce sampli, przejdź nie drażnij
Nie damy przeżyć nawet twojej wyobraźni
Każdym wersem demoluję trwale kontakt dwóch półkul
Poza dźwiękiem nie dociera żaden kontrast subkultur
W żyłach kontra jak kung-fu, to zakażenie krwi
Przez kolumny globem miną prosto kamieniem na ryj
Nie wiem czy to wyścig, niecierpliwość niszczy
Mózg to swoich pragnień nie zdoła siłą ziścić
Ty zobacz ilość chinchy, niepotrzebny mi żaden
Dźwięk opanowuje wszystkie nerwy przekazem
To wbija w fotel, łapie mięśnie paraliż
Temperatura ciała rośnie w tempie Tsunami
Nic nie chcę poza gamy dźwiękiem do stylu
Jestem nosicielem flow, ukradł serce mi wirus

[x2]
Dla braci to duma, a dla frajerów zło
Jestem nosicielem flow
...Od słów do czynów...
...Roz*****lam *****ysynów...

-Dzień dobry panie doktorze
Ostrowski z tej strony się kłania
Ja w sprawie wyników dzwonię
-Panie Ostrowski obawiam się, że mam dla pana smutną nowinę
Może lepiej by było gdyby pan usiadł
Obawiam się, że...naprawdę nie wiem jak to powiedzieć
Ale podejrzewam, że jest pan nosicielem flow

Bez pieprzonych podtekstów, żadnych nieporozumień
Jestem muzyką, chwilą, prawdy zwiastunem
Wystarczy szarpnąć za strunę by odpłynąć
W fotelu wygodnie ze skunem odpal piwo
To ten tlen jak paliwo, każdy dźwięk wchodzi skórą
Zamykam oczy, wyobraźni, cień chłodzi kurort
To jak sen, chociaż czują moje nogi podłogę
By się nie narobić, myślę co zrobić człowiek
Chcę być wolny przez moment niczym w powietrzu Jordan
Unieść się nad blokami, odnaleźć w sercu otchłań
Pomiędzy ćwierć-nutami płynie zwrotka w to tempo
To flow co wywołuje od środka roz*****
Jestem rześki jak Mentos, to słychać w każdej pauzie
Bo ten styl tu oddycha swoim vibem na zawsze na relaksie
Nawet kiedy kaszlę żyję chwilą
I potrafię pod te bębny to co widzę nawinąć
Nie gram w lidze czy Rio, weź Tabasko i ten brat
Jestem muzyką, zsyłam na miasto dźwięk jak
W upale cień, czy przy mrozie ogień
Niech ten wirus będzie teraz twoim ziomem na co dzień

[x4]
Dla braci to duma, a dla frajerów zło
Jestem nosicielem flow
...Od słów do czynów...
...Roz*****lam *****ysynów...
Raperzy gromadzą rzeczy, ja gromadzę flow
kupię now the tass słabych down low
w oceanie szarych bloków jak Inespe
pamiętasz raperzy chcieli kiedyś mieć respekt
przejdź się po parku spotkaj mnie piję króla
staram się tylko nabić jakąś bitch na harpun
ci sami ludzie wokół mnie co 6 lat temu
lojalni wreszcie chuja pod palnik
więcej niż wódki zużywają kremu do rąk
smutni może od dawna chcieli uciec stąd
utnij sobie dłoń nim przykleisz mi łatkę
że bycie radykałem musi być łatwe
słucham starych kawałków Mes to nie narcyzm
sprawdzam czy sobie sam nie zaprzeczam
z wiarygodności zawsze piątka nie dwója
żeby pokazać ludziom kto ma grę owiniętą małym sobie chujem

[x2]
Owinąłem sobie tą grę wokół trzeciej nogi i nic nie zrobisz ziom
żaden aerobik twojej japy nie powygina ci flow
na takich jak nas choćbyś absynt pił litrami
a nocami nam złorzeczył nie da się zaprzeczyć, że

Zobacz, gdzie prawda panuje relatywizm
mówią płuca to czasem są skrzela widzisz
wokół lansują jakieś pseudo-utopie
ja nie pływam w gównie więc się w nim nie utopię
i tu w Europie gdzie inni sprzedają duszę
ja stary poganin już nic nie muszę
nie powiem ci jak jest teraz - skończę studia
powiem jak wydać rentę na sprzęt do studia
spędzam pół dnia by mieć hajs i czyste bity
drugie pół nawijam te wersy pod bity
niewiele słyszę, mam na to sposób
D.O.C. nagrał płytę nie mając głosu tak
jest parę spraw i osób mi bliskich
grunt to mieć swoje zdanie od kołyski aż po grób
biorę swoje w kobietach i książkach wiesz
Pjus książę Karol a.k.a. [?]

Owinąłem sobie tą grę wokół trzeciej nogi i nic nie zrobisz ziom
żaden aerobik twojej japy nie powygina ci flow
na takich jak nas choćbyś absynt pił litrami
a nocami nam złorzeczył nie da się zaprzeczyć, że

Jestem niekonwencjonalną komórką społeczną
i dbam o to byś naszej płyty nie nazwał grzeczną
koleżko chcesz dom, żonkę, dzieci i nianię
dziś lepiej nie wchodź do studia tylko idź na nie
widziałem to gdy napisałem pierwszy wers
pół miliona sprzedał jeden raper Liroy z Kielc
cała reszta sprzedawać będzie coraz mniej
tylko niektórzy są w szoku ja od zawsze to wiem
chcę tworzyć klasyki reszta mi wisi
jak okna mam w domu czy felgi w Mitsubishi
druga sprawa ważna niezależność
żadna kobieta ani kredyt nie dadzą mi sczeznąć
rodzina widziałem rozpad zbyt wielu
ojców którzy pijani sami potrzebują pieluch
i dzieci i żony modlą się o stabilizację
ja po libacji szczam na ich elewacje
tydzień temu trzecia rano dzwonek do drzwi
wysyłam najebaną panią na zwiady czy to psss
ja z nimi nie gadam podsyłam im jeszcze drugą
wynurzają się całe mokre zza drzwi jak u-bot
nic nie płace psy obślinione odjeżdżają
z niczym poza kicem jeszcze mogę na coś liczyć
czasem to kobiety nigdy życie w stadzie
Otto von Saal motto życie z dnia na dzień

Aby grać w tą grę nie potrzebuję instrukcji
znam zasady od Warszawy aż po Brooklyn
smutni chłopcy biadolą w każdym tracku
nudne albumy nudnego rapu
do tego nakłuć chcę twoje czułe punkty
bo jak kogoś nie lubię to lubię go wkurwić
to nie jakiś bunt i nie teoria rewolucji
to rap którego nie wstydzisz się puścić
wyniki 2cztery7 z Warszawy
nie znamy się, bo rapujemy, rapujemy, bo się znamy
nie jest ot tak po prostu trzech koleżków
wielu zapomniało to nazywa się zespół
nie chcę psuć wizerunków, nie chcę ich sprzedać
ale najebani chętnie jadą po kolegach
przestrzegam najebany wiem co gadam
owijam rap wokół [?]

Owinąłem sobie tą grę wokół trzeciej nogi i nic nie zrobisz ziom
żaden aerobik twojej japy nie powygina ci flow
na takich jak nas choćbyś absynt pił litrami
a nocami nam złorzeczył nie da się zaprzeczyć, że
VNM.
mówią "trening czyni mistrza", trening czyni dobrego
mistrza czyni wyniki, przynajmniej minimum mego
mistrza czyni szał i to nic tyci małego
szał jakbyś zajebał kwas i kinolem chili do tego

minimum ego? pewność byle nie sczezła
bo od kiedy nieśmiała pizda była tu już niezła
szał? od kiedy spokojny z domu gość
wypruwa tu sobie flaki żeby udowodnić komuś coś

walk`erzy heel toe, shuffle i nie ma komu kimać
my rapy na asonansach, hashtagi na homonimach
pokręcone kostki, styrane łydki
podkrążone oczy, głos z oranych gardeł - płytki

i nie chodzi o wiek - anyway
zobacz Micka Jaggera to stary człowiek i może #Hemingway
patrz jak fajnie skacze, melodia wpada w ucho
dla wielu tak to wygląda my to nazywamy sztuka (suko)

Deys.
zdarty mam potencjał, czas nie minął
serca bija , ale tylko takie jak ma Zkibwoy
dookoła sami twórcy, przykre czaisz
wpierdalają ich robaki które Tyler (the creator) trawi

oni maja grafit ,zamiast gumki dziś
głowy do wycierania # David Lynch
są jak proste kąty, może znasz ich świat
chcą w grze budować domki jak person minecraft

marzysz a żeby zamazać kolor szary?
ale słabi to nie Andy Warhol same kontrasty
chodzą po label`ach jak szkocka whisky
pieprzę listy do wytworni # Ted Kaczyński

Di i łaj es(Deys)moje ej kej ej(AKA)
nie chce robić wykładu jak Wankej(pan wanx),wiesz
bo ludzie maja plany niczym filmy wciąż
Polska nie nasz potencjał # Warner Bros

Te-Tris.
Ta gra ma klasyczne dema, ale nie ma wersji trail
ty masz to w piersi w genach, albo pierwszy spierdalaj
i nadal nie ma skróconych dróg i nie ma nic za friko
i nie oczekuj ulg i czy to swang czy bunt, żyj muzyka

i kiedy lisom farba zacznie odstawać z ogonów
nas nie ogarnia strach , dopada głód mikrofonu, nas
nie trudno mówić MC wróć do Illmatic
to nie dla wydyganych i nie dla niekumatych

są etap, które musisz przejeść i żaden beztroski
a jak coś Ci nie pasi na dzień dobry zmień hobby
w te klocki graj jak my, albo wiekuj na schodkach ziom
i nie oczekuj w zamian szelestu jak ortalion

nie wszystko można kupić, nie wszystko ma cenę
zrób tak, podziemie - kot ,przekot / mainstream - lew , przelew
to twoje życie , twoja pasja, żyj i w niej wytrwaj
Days, VNM, Tet (A) - bierz przykład!
[Fokus]
Podobno uskrzydla, czemu moje skrzydła usidla?
Co? Czarnej rozpaczy samo dno.
Jak to wytłumaczyć, co to ma znaczyć
Nie mogę wybaczyć sobie, że to robię
Zakochany w tobie, to jest zło
W kręgu piekieł tu się nie utonie
Nie wypuszczam go z ręki, wiszę na mikrofonie
To jest to, dzięki czemu żyję, to nie koniec
A tak poza tym to wyję, chyba się zabiję
Płonie moja dusza, bo nie może się poruszać
Dzwonię - nie odbierasz, cisza, która dzwoni w uszach
Woda, wóda, na pustyni susza, idzie burza
Cisza taka, że słyszysz skarabeusza
Idzie bliżej się zachmurza, liże krople
Słony deszcz za oknem, nie wychodzę, zmoknę
Wszystko nieistotne, wszystko czego dotknę
Pęka w rękach, kryształ,
Tylko ta muzyka jest krystalicznie czysta
Blizna podobno dodaje szlachetności
Przynajmniej walczyłem jak psy o kości
Dość i wyjaśniłem wątpliwości
Czuję dość miłości, mam ją
Wyjeb gdzieś o rząd wielkości
Nie jem, nie utyje - przyjmij to do wiadomości
Piję, piję, piję, piję - do nieprzytomności
Gdy zabierasz coś mi, to ja robię coś i
Jeśli daję w szyję, to dla mojej przyjemności
Ty nic nie pojmujesz, gdzie ja teraz się znajduję
Chciałabyś mnie mieć
Ale nie chciałabyś mnie, czujesz?
Chciałabyś, ale nie chciałabyś być z takim chujem
A ja mam uczucia, czujesz? Wszystko we mnie protestuje
Gdy robię się zły, zrywam złoty łańcuch
I wracam do gry, w tańcu godowych samców
I takie jak Ty wolę ominąć, bo mogę zginąć
Dziewczyno, powiedz czym jest miłość

[Ref]
Podobno uskrzydla
Czemu moje skrzydła usidla?
Co?
Czarnej rozpaczy samo dno
Jak to wytłumaczyć, co to ma znaczyć
Nie mogę wybaczyć sobie, że to robię bo [2x]

[Pezet]
Tylko nie mów teraz mi, że nie ma między nami nic
Co?
Bo za małolatami latamy, kochamy hip-hop
Że tacy jak my nie mają pracy jak ty
Aha, i co z tej ekstra kasy niby masz ty?
Tak, to po co ja nocami piszę lub na scenie dyszę?
Kocham muzykę, ale dzwonię żeby cię usłyszeć
Wracam, żeby cię zobaczyć, padam na pysk
I czy to kurwa nie znaczy już nic?
Wiem, że chciałaś na wakacje na Cypr
Ale nie wyszło, bo się martwię czy mi starczy na czynsz
Mam fart, że mam talent i błysk
Ale nie wypalaj, że już dalej nie chcesz tak żyć
Ja i ty, powiedz, co się stało z tym?
Chciałem być z tobą, życie całe Ci dałem
I parę chwil dziś myślałem nad ranem
Że to tylko mi się śni, wszystko minie, gdy wstanę
Ale oczy mam niewyspane i walę czystą
Wszystko już przejebane i znów mówisz mi
Że nie taką chciałaś przyszłość
Proszę uwierz mi, że naprawimy wszystko
Bliskość znika gdy mi drzwi zamykasz przed nosem
I trochę krwi na chodniku pod blokiem zostawiam ci
Kopem w drzwi, w szybę ciosem i krzyczę kocham
Nic nie słyszę z powrotem
To nie może być miłość
To niemiłość
Czy to miłość? To.
To nie może być miłość
To niemiłość
Czy to miłość? To.
To nie może być miłość
To niemiłość
To niemiłość
Czy to miłość jest? To.
To nie może być miłość
To niemiłość
To niemiłość
Czy to miłość jest?

[Ref]
Podobno uskrzydla
Czemu moje skrzydła usidla?
Co?
Czarnej rozpaczy samo dno
Jak to wytłumaczyć, co to ma znaczyć
Nie mogę wybaczyć sobie, że to robię bo [2x]

[Rahim]
Yo!
Po lecie przychodzi jesień
Słoność zawodu po falach uniesień
Żegnamy hossę, witamy bessę
Tam gdzie kres graniczy z bezkresem
Źródłem cierpień staje się źródło westchnień
Słowa kłują jak cierń, nic tu nie da magiczny pierścień
Gdy czerń na kolory rzuca cień następuje zatarcie cech wspólnych
Za to jest etap dostrzegania różnic
Zero korzyści obupólnych
Gdy równi sobie stają się nierówni
Odmienne wizje na życiową misję
Stąd notoryczne kłótnie i scysje
Propozycje, by zacząć koalicję i jawną, sprawną
I odrzucić fikcję, w końcu poczuć coś w sercu, nie w kroczu
Zaprzestać skakać sobie do oczu
Pora iść w przód, nie stać na zboczu
Oraz zapomnieć o pierwszym półroczu
W którym amora strzał dał bliskim motylki w brzuchu
Którym rządziło łaaał, wodotryski czułe szepty w uchu
Kreślony przeszłości szkic był jak na wody pic
Czar prysł, nie ma już nic, płonie niechęci znicz
Kreślony przeszłości szkic był jak na wodę pic
Strzał w pysk, to wiedz jak nic
Że płonie miłości znicz

[Ref]
Podobno uskrzydla
Czemu moje skrzydła usidla?
Co?
Czarnej rozpaczy samo dno
Jak to wytłumaczyć, co to ma znaczyć
Nie mogę wybaczyć sobie, że to robię bo [2x]
JOPEL
Wychodzę z domu, idę zajebać dla życia
Bo pluje mi w marzenia, nie skończyłem ich pisać
Stopa na bitach, ulicach, stawiana twardo
Słońce oślepia ślepia żebym mijał się z prawdą
Idziemy przez bagno, i Ty i ja
Tu gdzie szczęście ma rzadko rozpoznawaną twarz
Nie chodzi mi o hajs, a o paragon
Za poświęcony czas na którym mnie oszukano
Kochana mamo, nie o tym pewnie marzyłaś
Kochana mamo, nie spełniam się w roli syna
Życia rutyna, rzuciłem studia
Życie przeklinam, wchodzę do studia
Jeżeli ugram tych parę punktów więcej
Lepszym niż synem byłem, być może ojcem będę
Marzenia spełnię, mieć je to nie wstyd
Dopóty, dopóki serce mówi mi "idź"

REFREN
Za parę buchów, (za) za kilka ruchów
Za kilka miesięcy, (za) za parę snów
Dopóty, dopóki jestem w stanie poświęcić
Wiele więcej niż poświęcić bym mógł
Za kilka godzin, (za) za parę lat (lat)
Dopóty, dopóki chodzi tylko o rap (rap)
Za kilka zwrotek, (za) za parę płyt
Dopóty, dopóki serce mówi mi "idź"

KOMAR
Dopóki czuję się jak palec, ból czując w rękach
Życie zostawia Ci ślad na Twoich zniszczonych kręgach
W momentach rozbicia czujesz gniew ale nic nie mów
Ludzie mają dosyć Cię, mają dość swoich problemów
Dopóki czujesz, że niewielu słyszysz przyjaciół
Przyjacielu to tylko kolej pędzącego czasu
A brak drogowskazu świadczy o tym, że Twe miejsce
Nie jest tam gdzie pokazują, lecz tam gdzie Twoje serce
Dopóki łza po powiece spływa w dół,
Dopóty będziesz czuł a nie rozbity mur
Będzie nabierał znaczenia
Że to kto ile mógł już poświęcił za marzenia
Moje pragnienia za parę lat zapalę znów
Czy po prostu ich tu nie ma, czy wkładam za mały trud
Kilka słów szczerych za kilka trafionych rad
Dopóty, dopóki wciąż chodzi tylko o rap

REFREN (X2)
Za parę buchów, (za) za kilka ruchów
Za kilka miesięcy, (za) za parę snów
Dopóty, dopóki jestem w stanie poświęcić
Wiele więcej niż poświęcić bym mógł
Za kilka godzin, (za) za parę lat (lat)
Dopóty, dopóki chodzi tylko o rap (rap)
Za kilka zwrotek, (za) za parę płyt
Dopóty, dopóki serce mówi mi "idź"
Co by tu rzec można się wściec tyle już hec o tym ten rec
Co by tu rzec można się wściec tyle już hec pora na rec
Wiedz spec że już dawno irytuje mnie ta niepoprawność
Gadką jawną gładko przeciwstawność
Rzeźbie weź mnie wysłuchaj otrzeźwiej
Notabene - Rahuene nie menel
Wokal ponad zrozumienie w plener
Zdenerwowany miernotą sprawy istotą
Sceny biedotą jak nigdy dotąd
Ktoś mi doniósł [doniu]
Że poniósł cię czar 5 minut gamoniu
Nie jesteś Bogiem! Uświadom to sobie!
Nie ma krzty boskości w tobie! To wiedz!

Już złością zaciekli ci co szybko biegli
[pierdolnął!]
Wylał się im na łeb mętlik
[Nie wolno!]
Tak powoli-ich to boli
[Szybcy w agonii chcą nas przegonić]
Ej to ma sens w ogóle??
Żegnam pośpiech czule
PRT w dwustule
Powoli w góre
W rytm lichych pociągnięć
Realnych osiągnięć nawiniętych na szpulę
Czuję jak oni ku mnie miliony dłoni
Z zamysłu by mój spokój odgonić
Wydrzeć mi go ze skroni
Umieścić mnie w chuamu toni nie będę was gonił
Dam spokój dam tempo ja i lokum
W prac toku wbrew prędkości wokół
Stojąc wokół CeDeków w amoku
Pełnych na przekór prędkości biernym

Nie nie niedogonisz mnie
Biegne wolniej ale w tym cały sens
dd dymi się im z pod dekli
łaa za szybcy się wciekli [x2]

Nie potrafię i nie chcę robić takich hitów
30 centów grzbietów zeszytów
To standard ja jarzę a garze jak Gandalf
Kto nie kuma - tu czarne na białym jak panda
Ile dałbym by zapomnieć ten skandal
Żenującego clowna Klaudia ma downa
Wszystkie chwile gdy debile te mają swe złe chwile
Ile można jak sauna??
Suczki?? Morda psie suczku!!
Naucz się od psa w łóżku kilku kruczków
Diss? Jaki diss??- reakcja normalna
Na ten poziom rapu - porażka totalna

Nie nie nie dogonisz mnie
Biegne wolniej ale w tym cały sens
dd dymi się im z pod dekli
łaa za szybcy się wciekli [x2]
Rób co daje Tobie satysfakcję
Rob to co daję Tobie w życiu pasje
Ja tylko daje inspirację
Dalej musisz sam sama iść
By odkryć swoje miejsce
Gdzie kryje się Twoje w życiu szczęście
Tego życzę Ci

1.
Wszystko się zmienia, zmieniają się pokolenia
Z przeżytych lat pozostają tylko wspomnienia
Dzieciństwo - pierwsza lekcja jazdy na dwóch kołach
Kolejny wrzesień, zaczynała się znów szkoła
Obrazy żywe jakby to było wczoraj
Pierwsza klasa, pierwsza praca, pierwsza kasa
Pierwsza miłość, jakby to było jedną chwilą
Serce mocniej zabiło, dziś jesteśmy rodziną
Dziś jesteśmy dorośli, mój i twój rocznik
I szykujemy grunt dla swych latorośli
Dać im więcej szans niż nam dało życie
Być rodzicem, być jak pierwszy nauczyciel
Pomóc dotrzeć im do swych własnych misji
By nie goniły naszych niespełnionych ambicji
Nie mamy recepty by spełniać ich sny
Niech popełniają trochę mniej błędów niż my

2.
Kto wycierał pierwszych porażek łezki
Nasi rodzice zawsze w sercu najlepsi
Dziś to nasza misja, nasza wizja
Jak wychować tego naszego małego mistrza
A przy okazji nie zabrać dzieciństwa
Nie pozwolić by wyrósł cwany egoista
Wyważyć proporcje, by być dobrą matką i dobrym ojcem
Nie tylko sponsorem co daje forsę
Złoty środek leży pewnie gdzieś na styku
Chcę pokazać drogi a ty pójdziesz nimi sama smyku
Każdy twój samodzielny krok chwyta za serce
Gdzie znajdziesz swoje miejsce w tym społeczeństwie
Wiem, czasem emocje biorą górę
Ale naprawdę cieszy mnie gdy z całych sił próbujesz
I zawsze będziesz miała moje wsparcie
Twoje szczęście -- tego przecież chcę najbardziej
Mam już swoje lata,przespałem kilka nocy
Mam już swój warsztat,nikt mnie nie ozłocił
Chodź człowiek zapieprza,człowiek się poci
Nawet nie licz że udzielą ci pomocy idioci
Oddałem mej muzyce dwadzieścia lat życia
A tak naprawdę widzę tylko grymas
Widzę bunt w rymach,podobno ze mnie dziwak
Nie złapałem w butli dżina,cóż tak bywa
Niektórych muzyka gości w swych progach
A ja ją kocham,a ona widzi we mnie wroga
Ludzie są oporni na moje zwrotki
Wchodzi to do krwi i jak tu nie zwątpić

Ref:
Od początku wierzyłem że zmienię tę świadomość
Że można robić coś co wygra z ciemnotą
Od początku ze mną te trzy litery
DKA tylko po to byście w końcu zrozumieli
Lata mijały,te lata piękne,wiele razy traciłem wenę
Chodź zostałem sam z całym tym bagażem
Te trzy litery DKA dostałem w darze

Nie szanuje mnie wielu i dobrze wiem to
Mają mózg z papieru i język strzępią
Od zarania dziejów,tacy tylko smęcą
Kij wam do tego czy gram rap czy flamenco
Oddałem życie tym kilohercom
Takich co łechcą innych jest pełno zewsząd
Ciągle węszą,ciągle słyszę bełkot
Że byłbym czempion gdybym słuchał argumentów
Jest jedna prawda ,hm.. niekoniecznie
I żeby było śmiesznie dam wam wulgar na odczepne
Idę w dresie, założę biżuterie, zniosę te ciśnienie
Wtedy będę rap żołnierzem

Ref:
Od początku wierzyłem że zmienię tę świadomość
Że można robić coś co wygra z ciemnotą
Od początku ze mną te trzy litery
DKA tylko po to byście w końcu zrozumieli
Lata mijały,te lata piękne,wiele razy traciłem wenę
Chodź zostałem sam z całym tym bagażem
Te trzy litery DKA dostałem w darze

Ref:
Od początku wierzyłem że zmienię tę świadomość
Że można robić coś co wygra z ciemnotą
Od początku ze mną te trzy litery
DKA tylko po to byście w końcu zrozumieli
Lata mijały,te lata piękne,wiele razy traciłem wenę
Chodź zostałem sam z całym tym bagażem
Te trzy litery DKA dostałem w darze
(intro)
Tak to znowu ja - Abradab
Extravertik(haha) już jest - sprawdź to!
poczuj ten klimat
idziemy z tą muzą
od początku ja tak!

Ej posłuchaj no ja ze swą ferajną
Mam muzę jako broń jak arkebuzer palną
Wolę drogę skrają niż kroczyć jednostajną
Podczas pięciu roboczych dni toczyć swoje łajno
Ludzie domy znajdą inni sobie wynajmą
A piękne panienki ręki nie dadzą ciamajdom
Inni się nimi zajmą jak Kozacy Ukrainą
Chyba że w porę się odnajdą
Ja szukam chciwie dziury w najsłabszym ogniwie
Jak myśliwiec pruję rymami jak bombami Libię
Mam upatrzony cel i mam bełt na cięciwie
Straszliwie zranię cię bo się gibiesz leniwie
Mam co palić tak jak Mali ma Timbuktu
Te towary które kładę na szali usłyszysz z nut tu
To nie zwykłe srutu tutu tylko trening do skutku
I ten odjechany wers który usłyszysz znów tu

Nie zatrzymam się w swych koleinach brnę pod górę
bo raz jest góra raz jest dół
Możesz przeklinać to jest jak dziewczyna raz jest cała twoja
a raz tylko na pół

Bezpańską policję wyłąpują hycle
Mają amunicję człowiek człowiekowi Fritzlem
Ja mam słowa tak jak rząd ma opozycję
Moja głowa tworzy własne definicje
Mam ambicje które rosną jak forsycje
Gdy się nie podobam to wam zmieniam aparycję
Tylko ja nie chowam oznak że mam kondycję
Łatwo poznasz jeśli wciąż masz intuicję
Idę naprzód tak jak sprzęt Caterpillar
Atakuję z marszu zbijam cię jak bilę bila
Jeszcze tylko chwila jak się będziesz wychylał
To wypadniesz a ja się nie zatrzymam

Nie zatrzymam sie...

Jeśli chodzi o te rymy które produkuję wiedz że
one wielkie są jak Chiny i jak one niebezpieczne
Niejednemu już typowi który myślał że są super
ale zbliżył się za bardzo rymy me urwały dupę
Co jest ważne ?
Czy biała kreska, czy to może duma męska, nieoczekiwana staraj nabielska.
Choć tu do nas, zatem przestań.
I co jest ważne ?
Czy twa rodzina nie do docenienia każda godzina.
Niewyrobienia czas który mija, doceń bliskich, nadejdzie finał.
Co jest ważne ?
Nie dać się złapać, milionami portfel nachapać, byle do siebie nie zadrapać.
Niewiadomo czemu ona się opłaca.
Co jest ważne ?
Może to dusza, każdy odgłos co Cię ogłusza, każdy wieży w to co wygodne, to co wygodne, by było modne.

Refren:
Co jest ważne ?
Życiowe podniety, kobiety, balety, bity oraz kiety.
Nie wiesz sam kiedy krzykniesz o rety.
Gdy zdrowie odejdzie na zawsze niestety.
Co jest ważne ?
Może wersja grupy, zakopane pod podłogą kolejne trupy.
Więcej fałszywej niż czystej nuty.
Czemu sterują Tobą przygłupy ?

Ważna jest miłość, bo to jedyna religia.
By płonelo to waliło się by lawa nie zastygła.
Ważna jest przyjaźń, bo prawdziwa ma sens, taka która od początku aż po życia kres.
Ważne jest to by godnie życie nieść, wybrać najlepsze z miliona różnych wyjść, ważne jest to, by zachować harmonię, podchodzić z dystansem i spokojnie.
Ważne jest, byś miał dla kogo żyć.
Więc jeśli masz uczucia przestań je kryć.
Ważne jest, byś wiedział kim jesteś, skąd się tu wziąłeś i dlaczego tu twe miejsce.
Ważna jest, gruntowna edukacja, nieodłącznym elementem nie jest medytacja.
Ale najważniejsza w życiu jest pokora , bez niej twoja głowa zawsze będzie chora.

Refren:
Co jest ważne ?
Życiowe podniety, kobiety, balety, bity oraz kiety.
Nie wiesz sam kiedy krzykniesz o rety.
Gdy zdrowie odejdzie na zawsze niestety.
Co jest ważne ?
Może wersja grupy, zakopane pod podłogą kolejne trupy.
Więcej fałszywej niż czystej nuty.
Czemu sterują Tobą przygłupy ?

Teraz dla tych z Firmy, o tym co naprawdę ważne.
Wiem, że dużo osób słowami swymi drażnię.
Bo to jest nasza misja, choć czasami jest to trudne.
To rap, przykazania i ulicy grzechy główne.
Jest ważne, szczęście moich bliskich.
Powodzenie, dobrych ludzi wszystkich.
Firma ma moc, nie próbuj nas zatrzymać.
Przykazania są niezmienne, grzechy nie dają się zmywać.
Niech się chwilę zastanowi, ten co z góry nas ocenia za to, że wysyłamy pozdrowienia do więzienia.
Nie znajdziesz tutaj, o bzdurach pierdolenia, bo jak mówi mój przyjasciel Firma to sposób myślenia.

Refren:
Co jest ważne ?
Życiowe podniety, kobiety, balety, bity oraz kiety.
Nie wiesz sam kiedy krzykniesz o rety.
Gdy zdrowie odejdzie na zawsze niestety.
Co jest ważne ?
Może wersja grupy, zakopane pod podłogą kolejne trupy.
Więcej fałszywej niż czystej nuty.
Czemu sterują Tobą przygłupy ?

Co jest ważne ?
To szacunek.
Co jest ważne ?
To postawa.
Co jest ważne ?
To twój honor.
Co jest ważne ?
Dobra zabawa. x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo