Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Uniwersytet życia, nie szukam śladów bestii...
Niejeden talent wśród nas sam się unicestwił.
Cmentarz, rozpaczy, miłości to bloki...
Jak rozlane wnętrzności.
Nikt nie czyta horoskopów, nie interpretuje zodiaków.
Wisi fatum, z deszczu pod rynnę dzieciaku!
Seria dramatów, nie dla potrzeb rapu.
Byłbyś zarobiony, lecz tragedia nie nosi karatów.
Dochodzi swego metodą prób, błędów,
Przedzierając się przez opary wódy, skrętów.
Piekło niby z cementu, wybrukowane z przekrętów...
Nie wyrwiesz się jak nie posiadasz talentu.
Wola, determinacja, silne dłonie.
Jedyne klejnoty w Twojej koronie.
Nie jest cudownie, lecz nie chcesz tego zamienić,
Czemu? Nie ma drugiej obiecanej ziemi.

Ref: Nie ma miejsca jak dom,
(nie ma, nie ma)
Nie ma miejsca jak dom,
(nie ma, nie)
Gdziekolwiek byś nie był nic tego nie zmieni
To dla tych co zjedli chleb betonowych osiedli
2x

Paranoja trzyma w szponach...
Życie w wytapetowanych inkubatorach.
Jak na dzień dzisiejszy, mało dobrych informacji,
Świat skaleczonych nadziei, zdławionych aspiracji
Co zgotuje los?
To dobry kucharz, na zimne dmuchasz,
Metr siedemdziesiąt dziewięć.
Dużo przedsięwzięć, lecz nigdy za wiele,
Czasami trudy mogą wynieść ponad ideę.
Pogoda dla bogaczy, o rzut kamieniem,
Parszywy ryj patrzy, drwi w oczy się śmieje.
W samochodach za szmal starych czują się lepsi,
Nigdy nie byli z bloków...
Każdy z nich tu tylko węszy.
Chcą wkupić się, lecz przepaść jest zbyt spora.
Nie zmienią się, zapomną kim byli wczoraj....
Na progach, felgach tu rdzy a nie chrom...
Co było, nie minie, nie ma miejsca jak dom....

Ref: 2x

Mam tu witaminy, a mistrza cera ziemista....
Chudzina, chłopaczyna inwestuje w slim-fast.
Obok ci, ich życie nie ma czaru...
Ręce czarne od smaru.
W pocie czoła od rana do wieczora...
Część siedzi w domach.
Przyszłość da im szkoła...
Przyjdzie czas, zabłysną jak supernowa.
Są też Ci, którym nikt nic nie da, sami wezmą,
Będzie lepiej? Nie sądzą, wiedzą jedno...
Że w przyrodzie nic nie ginie, zmienia właściciela.
Okazja to nadzieja, potrzeba coś do jedzenia.
Ulegają słabościom, bliskość pożądanej rzeczy kusi.
Ucisk dusi, wcześniej czy później zmusi.
Skracają życie, gwałtownych zmian, tracą wątek...
Zdrowy rozsądek, pada plan.
Nic nie jest proste, tym bardziej logiczne...
Alkohol partnerem, nie wymagaj tężyzny psychicznej.
Codzienne życie, a nie słodycze....
Chłopaczyny, których nie liczę, a na których liczę.
Rzeczywistość razem w cuglach nas trzyma.
Co jak co, przeszłość nie runie jak lawina...

Ref: 2x
Jopel:
Widziałeś w oczach skruchę? Trzeba było zrobić zdjęcie
Tu większość jest mańkutem, jak idzie o intencję
Zaszczute prawo miejskie - jak dżuma, nie z przypadku
Zamiast gangsterów buma prędzej zawiną z przystanku
Rap tak jak rock nie umarł, choć nie ma jego w radiu.
Nie to się tyczy faktów, co rzucą Ci na talerz.
Nie wszystko masz jak, w banku... Zaufanie.
Jak w wodę kamień - poszły niektóre przyjaźnie
Im dłużej liczysz prawdę - tym serce krzyczy bardziej.
Przy mnie nie jeden twardziel, okazał się cipą
Nie idzie jak po maśle, bycie incognito
Oceniają Cie z nikąd, zewsząd i na przekór.
Od wiek, wieków i od dwóch dekad jak żyję
Najwięcej o człowieku, mówi jego odbicie.
Po bicie wolę płynąć niżeli płynąć z prądem
Ta płyta jest o Tobie, tak jak o Nim i o Mnie.

Ref.
Poniekąd wiem, choć nie znamy się w sumie
Trafia do Ciebie treść, której w Sobie nie tłumię
Poniekąd wiesz, kiedy o Sobie mówię
mówię o Tobie też, choć nie znamy się w sumie.
Poniekąd wiesz, że choć nie znamy się w sumie
Trafia do Ciebie treść, której w Sobie nie tłumię
Poniekąd wiem, kiedy o Sobie mówię
mówię o Tobie też, choć nie znamy się w sumie.

Komar:
Nie opowiem Ci o Sobie, bo nie widzisz po mnie.
Świat wydrapał mi cierpliwość, ściskam puste dłonie.
Jak Ty - sam się bronię, jak broniłem się przez chwilę
Mimo, że sięgałem celu - wątpię czasem w swoją siłę też.
Czuję ten dreszcz i nie jestem pewny jutra,
choć planuję Twoja przyszłość, moją pokaże mi córka, syn.
Nawet w tym, Ty nie jesteś w stanie pojąć,
kogoś ?do że dla nikogo? i docenił swą odporność.
Zmienia się ostrość, siedzę po uszy więcej,
zbyt często ściskam pasek, z nadzieją, że to odkręcę.
Czuję, że pędzę, a zmiany są śladowe,
jak myślisz co za człowiek? Tyle we mnie o Tobie
To za czym gonie, od lat budzi szacunek,
a resztka wiary we mnie obrała cenny kierunek.
Wierze, że to buduję i na przełomie lat
Z Tobą i o Tobie - zostawię po sobie ślad.

Ref.
Poniekąd wiem, choć nie znamy się w sumie
Trafia do Ciebie treść, której w Sobie nie tłumię
Poniekąd wiesz, kiedy o Sobie mówię
mówię o Tobie też, choć nie znamy się w sumie.
Poniekąd wiesz, że choć nie znamy się w sumie
Trafia do Ciebie treść, której w Sobie nie tłumię
Poniekąd wiem, kiedy o Sobie mówię
mówię o Tobie też, choć nie znamy się w sumie.
Dj BPP,
Kali, Kali, Kali, Kali, Kali, Kali, Kali, Kali.

Kiedy ja kocham Ciebie wtedy nie kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie ja nie kocham Ciebie
Kiedy ja kocham Ciebie wtedy nie kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie ja nie kocham Ciebie

[Bilon]
Brak równowagi zasiewa ferment duży
Słońce i tak musi wyjść po burzy
Promień osuszy, wilgoć poleci w eter
Jak gorzej być nie może, na pewno będzie lepiej
Znam dobrze stan ten, upadków uniesień
Namiętne lato, też depresyjną jesień
Serce nie sługa, jest ważne czy się ufa
Myślisz nie ona za chwilę będzie druga
To żadna sztuka, dziś szukam zrozumienia
Kochamy się znów, znów kręci się ziemia
Spełnia się sen, spełniają się marzenia
W dobie oszołomienia powróciła chemia
Czystego tchnienia bez przebaczenia nie ma
Bolesna prawda niż cukierkowe kłamstwa
Za pięć dwunasta by była sprawa jasna
Miłość jak czkawka każdego czasem targa

Kiedy ja kocham Ciebie wtedy Ty kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie wtedy ja kocham Ciebie
Kiedy ja kocham Ciebie wtedy Ty kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie wtedy ja kocham Ciebie

Sytuacja jedna, w odbiorze myśli różne
Ty widzisz kwadratowo, ja widzę podłużnie
Na jednym świecie przyszło i tak nam żyć
Lecz życie bez miłości nic nie jest warte, nic
Sytuacja jedna, w odbiorze myśli różne
Ty widzisz kwadratowo, ja widzę podłużnie
Na jednym świecie przyszło i tak nam żyć
Lecz życie bez miłości nic nie jest warte, nic

[Wilku]
Prawdziwa miłość przetrwa wszystko
Jeśli grasz w te grę, to musisz grać czysto
Wiesz, nie przelicza się wszystkiego na monetę
Pamiętaj, tylko leszcz podnosi rękę na kobietę
Nie czaję tych, co trwają w dziwnych związkach
Kochasz to jesteś, nie to nara piątka
Czas posprzątać bałagan na strychu
Trzeba przeżyć to samemu jak powiedział Rychu
Szczeniacka miłość, to nie dojrzała miłość
Zaufanie, zrozumienie są prawdziwą siłą
Jakby nie było wciąż będę się starał
Przeszłość minęła, dziś już nie nawalam
Cóż takie czasy, dzieci mają dzieci
Porno w sieci z monitorów nęci
Prawdziwa miłość, to nie miłość chora
Masz dość, zmień to, wolna twoja wola

Kiedy ja kocham Ciebie wtedy nie kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie ja nie kocham Ciebie
Kiedy ja kocham Ciebie wtedy nie kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie ja nie kocham Ciebie

[Kali]
Kiedy ja kocham Ciebie Ty mówisz to nie ma sensu
Co było wypalone jak popiołka pełna skrętów
Za dużo zakrętów, za dużo przykrych słów
Nie chcesz dzielić ze mną życia, nie mamy podobnych snów
Kiedy Ty kochasz mnie ja mówię 'daj spokój skarbie'
Brakuje mi już sił, przez Ciebie wyglądam marnie
Nad nami chmury czarne dawno po zachodzie słońca
Wiem, chcieliśmy dobrze lecz zbliżamy się do końca
Nagle mówisz kocham Cię a ja czuję to samo
Te dwa proste słowa dają ukojenia ranom
Wczoraj nienawiść wyznaliśmy koszmarną
To dziś poranione dwie połówki znowu w tango
I bądź tu mądry, synchronizuj dwa serca
Bo to co cię uskrzydla potrafi być jak morderca
Się nie nakręcam już więcej nie rozkminiam
Bo prawdziwe uczucie co by się nie działo nie przemija

Kiedy ja kocham Ciebie wtedy Ty kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie ja kocham Ciebie
Kiedy ja kocham Ciebie wtedy Ty kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie ja kocham Ciebie

Sytuacja jedna, w odbiorze myśli różne
Ty widzisz kwadratowo ja widzę podłużnie
Na jednym świecie przyszło i tak nam żyć
Lecz życie bez miłości nic nie jest warte, nic
Sytuacja jedna, w odbiorze myśli różne
Ty widzisz kwadratowo ja widzę podłużnie
Na jednym świecie przyszło i tak nam żyć
Lecz życie bez miłości nic nie jest warte, nic

Prawdziwa miłość przetrwa wszystko
Na pewno będzie lepiej, by była sprawa jasna
Zaufanie jest pra-pra prawdziwą siłą
To co czuję to jest pewniak

Prawdziwa miłość przetrwa wszystko
Napewno będzie lepiej, by była sprawa jasna
Prawdziwa miłość przetrwa wszystko
To co czuję to jest pewniak
Przekaźnik x2

Kiedy ktoś cię zapyta, co ty prażysz tam, co ty prażysz tam, co ty prażysz tam x4

[Ruf]
Wybierz przygotuj pierwsza lekcja potem potnij (potnij)
Wrzuć to do garnka na sto stopni (stopni)
To taka próba, by mieć z tym ubaw
Nie gotuj się czasem bardziej niż zupa
[Lil]
Teraz mielę kotleta i smażę z serem feta
Do tego salaterka mięsa na werblach
Może jakaś panierka, fileta kęsa
Ale gdy smażę skręta mam letarg lub break out
[Ruf]
Bardziej niż dj uwielbiam robić mixy (mixy)
Tu tworzę czystki, sprawdź mój mix styl (mix styl)
Bo to prywatna taka jazda własna
Ej, scena jest w garnkach a ja to mix masta
[Lil]
Ubijam białko żeby ubić ten interes i
Mieć przygód kilka jak wróbelek elemelek, ty
Wiesz ptasia grypa ciągle tu jest i grasuje, więc
Odbiję litra i tak będzie w sumie w kurwę ej
[Lil+Ruf]
Więc wiesz ty dawaj gotuj smaż mieszaj rób swoje
Lecz gdzie kucharek sześć tam wiesz, że nia ma co jeść
Więc kiedy prażysz lepiej nie bądź taki ważny
Bo od prażenia to się robią dziwne jazdy
Więc wiesz ty dawaj gotuj smaż mieszaj rób swoje
Lecz gdzie kucharek sześć tam wiesz, że nia ma co jeść
Więc kiedy prażysz lepiej nie bądź taki ważny
Bo prażyć to można tylko przekaźnik

Przekaźnik x4

Kiedy ktoś cię zapyta, co ty prażysz tam, co ty prażysz tam, co ty prażysz tam x4
widziałem cię z innym chłopcem
a mówiłaś, że jedziesz na wakacje
gdzieś na południe francji
odwiedzić z pracy koleżankę

widziałem cię z innym chłopcem
co długie miał włosy jak dziewczyna
mówiłaś mi, że się brzydzisz
on bluzkę ci rozpinał

wyszedłem sobie na spacer
bo kumpel uczy się do sesji
pożyczyłem mu linijkę
by podzielił równo kreski
on zawsze mnie ostrzegał
bo to kumpel jest prawdziwy
że wszystkie się puszczają
że wszystkie to są..

widziałem cię z innym chłopcem
co długie miał włosy jak dziewczyna
mówiłaś mi, że się brzydzisz
on bluzkę ci rozpinał

zapaliłem szybko szluga
choć mówiłem, że nie palę
ale co to teraz znaczy
kiedy was tam widziałem
miałaś na sobie bluzkę
prezent na imieniny
on karminowe miał policzki
cały był od szminki

pojechalibyśmy na wakacje
na wycieczkę do tunezji
koleżanki by umarły
spaliłoby ci plecy

widziałem cię z innym chłopcem
co długie miał włosy jak dziewczyna
mówiłaś mi, że się brzydzisz
on bluzkę ci rozpinał

widziałem cię z innym chłopcem
a mówiłaś, że jedziesz na wakacje
gdzieś na południe francji
odwiedzić z pracy koleżankę
Z tych samych miejsc, brat, kolejny rap na track
Teraz jak i sprzed lat życie ten sam ma smak
Gram fair to fakt, bo nie potrafię inaczej
Za zdrowie odpalam racę, z PMM ruszam w trasę
Na ręce nie patrzę, sam piorę swoje brudy
Wszystko rozliczy Bóg na skrzyżowaniu dróg obłudy
Wszystko rozliczy street, gdy przyjdzie czas twojej zguby
Wszystko dla nas jest zapisane gdzieś tam u góry
Z jointa ściągnę dwie chmury choć nie deczę od dawna
Wrzucam bity na CD, w dźwiękach szukam oparcia
Myślę o moich bliskich, o tym gdzie jestem teraz
Myślę, gdyby nie rap to mógłbym się nie pozbierać
Wielokrotnie samotne nocne opcje
Będąc w kropce mogę liczyć na dłonie pomocne
Wychodzę przed blok, wielu z nas już tu nie ma
Kiedyś się martw, świat wypełnia pustkę na terenach

[x2]
Kiedyś ten moment był tylko w planach
Dziś ten projekt to na lipę zamach
Nie jesteśmy w Stanach, a w Polsce, czujesz?
Tu trafią cię słowa, a nie ołowiane kule

Kiedyś '99 wąskim przejściem w bramie
Na poddaszu na fotelu siedząc kreślę na kolanie
Z ziomalami wieczornymi godzinami nawijanie
Co chwilę telefon któremuś z nas przerywa taniec
Mamy branie, bo jest konkret stuff, a nie sieje tanie
To sieje straj jak wtedy w snach zabijanie
Przystanek mach, dobry czas na nawijanie
Chcesz to masz, płać, cześć, psy, ty uważaj na nie
Dziś PMM SZN trzymam sztamę
Tu pewność o wierność swych ludzi i oddanie
Dla mnie świętość i sedno sprawy jak w modlitwie amen
Jakiekolwiek inne podejście wprowadza zamęt
Zatem mam wyjebane na każde odmienne zdanie
Wątpisz w to to na bank w naszym kręgu nie staniesz
PMM przedsięwzięcie wśród prawilnych zamknięte
Było tak, dziś też jest tak, ty zamknij gębę

[x2]
Kiedyś ten moment był tylko w planach
Dziś ten projekt to na lipę zamach
Nie jesteśmy w Stanach, a w Polsce, czujesz?
Tu trafią cię słowa, a nie ołowiane kule

Parę lat temu żyłem akcjami z boiska
Bywało, że bywało nas 30 tam i freestyle
Nawet jak zima zabierała nam grę
Przez lata ta ekipa się nam posypała jak śnieg
Nie stworzył mnie net jak ciebie, twoich kolegów
Twoich hejterów i fanów i beatmaker'ów
Więc choćbym się nie znalazł w tym miejscu już nigdy
To w sercu mam wspomnienia i blizny
Więc jak się znajdziesz w naszej okolicy wiedz o nas
Czy wciąż jesteśmy typy z naszej okolicy nawet na salonach
To moja ośka wychowała mnie tak
Bym był świadomy słowa i jej nazwę wplatać w mój rap
I choć cię trafia szlag, ja nie zmienię szlaku
Idąc ciągle z tych samych miejsc w kierunku wyższego pułapu
Jak wielu Polaków co by klepało tu bidę
Ja gdzie bym nie był pamiętam skąd idę

[x2]
Kiedyś ten moment był tylko w planach
Dziś ten projekt to na lipę zamach
Nie jesteśmy w Stanach, a w Polsce, czujesz?
Tu trafią cię słowa, a nie ołowiane kule
dene hastu projekt całe centrum objął
bo robię to jak ja chce nie jak inni robią
i widzę jak chłopaki drogę srebra zdobią
ja patrzę i przyswajam widzę jak swe szanse łowią
racje niebieskie pytam się gdzie tu sens jest ?
jeden za wszystkich a i tak wszyscy liczą pensję
liczy się kapucha chłopaki o tym wiedzą
a nie potrafią słuchać sami bredzą
na dupach siedzą w domach a gdy ochotę masz na romans
jedną sprawę zajmą ci innymi dwoma
za mikrofonami postać w głowie siedzi pomysł
pozwól mu się wydostać robię to co mówi mi mama
mój szef i dwie szefowe projekt przechodzi przez mą głowę
gładko jak pullover
w łeb jak pole minowe kto wie ? co gdzie ?
akcje osiedlowe papier pamiętasz ten dzień
jak nic chcesz być duży to ćwicz
jestem duży to kić prohibited 2000
pomysł w głowie się tli

za mikrofonami postać w głowie siedzi pomysł pozwól mu się wydostać [x2]

zostać w tym klimacie
na tej chacie dostać majka
to bajka ja jako z tej bajki postać
rano wstać nagrać spać na dysku pozostać
wdech - wydech thc dzisiaj sprostać
czekając na telefon śląc smsy
odrzucając stresy zostawić marginesy
na poważne tematy kładę rymy na tym
a poza tym kazi zieleń służy mi jak stewardessy
w chmurach akurat dziś pełna kultura
robię swoje jak gore aparatura za oknami pada
lecz temperatura ponad podziałami
kiedy gadam szura jak wichura
która myśli turla to w smaku dla ciebie jak wór dla chłopaków czy nie ?
no o te sprawy trzeba dbać z polotem
wypierdalam z butów jak kopnięcie z obrotem

ja wcinam się w liryczną akcję tak jak reporter
walczę o kasę w momencie kiedy pusty portfel
pilnuj swoich spraw nie wyjdziesz na idiotę wchodzę
styl hiphop miasta jak bruce z obrotem
ha ha i er jest prawdziwym powodem
nie walczę o finanse nie walczę o nagrodę
jak kapitan kloss na straży stawki stoję
prawdziwy hiphop i dziwne nastroje
w mieście gdzie każdy pilnuje interesu
łatwy zarobek szybki jak przesłanie smsu
prawdziwa jazda dokładać do biznesu
nie sztuka gdy każdy na mieście kasy szuka łepek
pełna kontrola w ręku motorola
otwiera drzwi od merola i myślisz skąd ta kasa się wzięła ?
lewy interes tak akcja się zaczęła
ludzie po głowie drapią się skąd on kasę bierze
zarabia na zieleni lub papierze
na ten temat nie mówię otwarcie i szczerze
bo w solidarność wśród tych ludzi wierze

za mikrofonami postać w głowie siedzi pomysł pozwól mu się wydostać [x2]
Akurat nie wiem ile wad posiadasz brat tu
znam wszystkie swoje, to je wyraża nastrój
Znów żona mówi mi - Adam nie wariuj
nie było mnie dwa dni i taki bałagan masz tu
Mówiąc pokrótce - się lenię
mogę siedzieć w fotelu tak długo aż zapuszczę korzenie
wtedy czuję jak spada co sekundę ciśnienie
luz mam od rana, może pojutrze się zmienię
Nie muszę siedzieć, mogę poleżeć
wchłaniam niewiedzę z małych torebek
dlatego lenię się w dobrej wierze
ruch jest problemem, oczami zwiedzę
pokój ten teren, czy wstanę? nie wiem
Mogę tylko spać jak na dnie morza płaszczka
z czasu marnotrawstwa wynika boża łaska
Żyje jak miś panda - jem, sram, zasypiam
wybacz jeśli chrapię przez sen - tak oddycham
I co, że mnie słychać? taki się urodziłem
godzin, które przesypiam nie liczę na siłę
Noc? dzień? nieważne póki nie obudzą nas
dedykowane wszystkim tym co lubią spać

[x2]
Mógłbym całe życie tylko leżeć w łóżku
śniadania, obiady, kolacje do stóp tu
A jeśli się okaże, że mam na to czas
podróżuję w snach, no, bo kocham spać

Krzycz hoou jeśli kluby lubisz brat
albo śśśśśś jak kochasz spać
Krzycz hoou jeśli kluby lubisz brat
albo śśśśśś

Kiedy zaczynam ziewać - wiem czego mi trzeba
to przez tlen i ogień co niemoc podgrzewa
Przelot do nieba i to w przyśpieszonym tempie
powieki ciężkie, jestem zawieszony we mgle
Nic mi się nie chce, to chyba dobrze
bo nic nie muszę dzisiaj, gibam na pościel
to mi da troszkę relaksu, mam nastrój
po co mi gnać tu na złamanie karku?
Na zegarku trzecia i znów mam apetyt
na sny nie z tej planety
nieważna odległość czy punkt czasowy strefy
ja mogę się tam znaleźć, bez pomocy rakiety
wyjść nocy naprzeciw
Nim się obudzę wierzę w tę chwile
co dają mi luz, by jeszcze poleżeć godzinę
poleżę - nie zginę, jeśli mam na to czas
dedykowane wszystkim tym co lubią spać

[x2]
Mógłbym całe życie tylko leżeć w łóżku
śniadania, obiady, kolacje do stóp tu
A jeśli się okaże, że mam na to czas
podróżuję w snach, no, bo kocham spać
Zachodnia część Polski, grubo po 17.00
Dziś związany z mym miastem, rozmyślania nad relaksem
Te wszystkie sprawy poważne na bok odstawić można
I nie bawić się po kosztach, tylko VIPem jak La Costa
By unosił się dokoła brudny zapach pieniądza
Jak na gangsterskich filmach ten przepych dobry deal ma
W głośnikach tick still ma zabawa sprawa pilna
Czy ekscesy przy henesi czarna łycha czy jingi
Nie Ed Ched king ping tylko rozmarzony Rychu
Wytrawny płyn w kielichu, bruda na stoliku
By zapomnieć o odwyku abstynencja nie wskazana
By bounce'owców na kolana zwalić ceną szampana
W którym kąpią się lolity, które tańczą pod te bity
By obalić wszystkie mity to pora licytacji
Ceny ciuchów wakacji, robię przerzut do Francji
W nowej kolekcji Kangola i to nie od sponsora
Rychu wybecalował i to wyobraźnia chora
Podpowiada cenę dolar mocne euro to nie szkodzi
Przecież jesteśmy młodzi dziś apetyt mam straszny
Za 2000 sikor? zbyt tani przecież znasz mnie
Jak lans przez duże L no to kurwa na poważnie
Niejednego rozdrażnię który chciał mieć to na zawsze
A na razie to wyraźnie w atrapach śmiga wariat
Bo dla niego szczyt lans, druga liga kawiarnia
Za 8 koła garniak jakoś mogę się pokazać
Spróbować coś nadać, przecież Rychu to gwiazda
Na niego leci każda zobacz co ma na palcach
Na kciukach odciski od liczenia kapusty
7 lat tłustych nowa era rozpusty
Osaczony przez biusty czyhające na upusty po chirurgicznej korekcji
Chcą wywołać stan erekcji, na korzyść protekcji tani dodatek do pensji
Wsiadam do taryfy i spisuję nowe wersy
Moc monety i presji czy pożarła mnie pycha?
Wiele sugestii, chcesz zapytaj Rycha
P pamięta jak było bez sukcesów wianuszka
Niełatwej drodze do nich bez maminego garnuszka
Póki, co nie grozi puszka mogę dziś się nawalić
Tym sukcesem upić, stać mnie się chwalić
Czy wypada mi tak żyć? nigdy taki nie byłem
Wiem ile przeżyłem, to demonstracja siły
Na siłę zaślepione oślepiłem-oślepiły
Materialne tricki, których ja nie nazwę blefem
Mógłbym tak żyć z życia zrobić uciechę
Podbić od ziomali którzy na ulicy z Lechem
Z nowym na sumieniu grzechem w poszukiwaniu szczęścia
Żyją codziennością, ja nie bawię się w księcia

Rychu Ochudzki pierdolę lans i nadęcia
Prawdziwy R A P ten lans mnie nie nakręca
Prawdziwy R A P ten lans mnie nie nakręca
Rychu Ochudzki pierdolę lans i nadęcia
Taa lans przez duże L
Robię lans ziom…
Robię lans ziom…
Robię lans ziom…
Robię lans…
Robię lans ziom…
Robię lans ziom…
Robię lans ziom…
Robię lans…
Peja z Ajsmenem,
Rap to nasz byt
Pamiętam dobrze, 80 lata chude, Ajsmen po Staszica wtedy latał, mijały całe lata ja uznałem go za brata...
Dużo się przeszło razem, dużo się przeżyło
Dymy się robiło, dużo się piło, do tyłu się chodziło, tak było! Tak wtedy nam się żyło, dobrze było, ta
dobrze było, tak wtedy nam się żyło,
dobrze było
Ale czegoś jeszcze brakowało, czegoś w życiu było mało, muzy tylko się słuchało, to nam nie wystarczało, nie! Czegoś w życiu brakowało
brakowało...
brakowało...
brakowało...
Nasze życie się zmieniło kiedy Peja dostał z góry znak, pozytywny jak zbawienie, Hip-Hopowej muzy poczuł brzmienie, ym radość w serce, coś pięknego,
Słuchajcie dalej tego, tego, tego, tego! Na pytanie dlaczego się skończyło, co przyczyną było? Ajsmen odpowiada:
- Poznaliśmy gada, nasz wydawca kozak, frajer,
Myśleliśmy że to zbawca, kopalni gówna wynalazca
Taki śmieć co ma twarze dwie, wiesz?!tu coś powie, dupę liże tam zaprzeczy, dobrze było a przez H** się skończyło, no no,
Dlaczego tak się stało? Czego było mało?
Nie o pieniądze tu chodziło
bo tych zawsze brakowało...
Tak się stało, Tak się stało ale czy tak być musiało?
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
W pewnym momencie sytuacje się zrobiły
że twoi znajomi niebyli moimi znajomymi
Moi kumple to nie twoi i odwrotnie spory dystans
o tym jak było i jest chciałem dawno już napisać
powiedzieć, cicho nie siedzieć raz przy wspólnym obiedzie, Moje twoje, Twoje moje, Wiem że bywało tak często, Złośliwi sądzili że byliśmy jak małżeństwo
Wiem też że miałem na ciebie nie najlepszy wpływ
W domu mieliśmy inaczej ale wspólny z chaty zryw, namioty, duperele, deskorolki i włóczęga,
Muzyczne doświadczenia, mój rap dużo pozmieniał
napizgane małolaty, krzyczeli, śpiewali, takie rzeczy że jeszcze dzisiaj mi wstyd, rap to nasz byt, Pierwsi z grzechem oldschoolowcy, Pierwsi słuchacze rapu z stolicy wielkopolski...
Czas nas zmienił?
Nie sądzę...
Pieniądze?
Nie sądzę...
Na palcach, po obrączce?
Bez wpływu na to skończę z pozytywnym akcentem, bo na to mam wkręte, relnie rzeczy święte dla starego słuchacza
93 i wcześniej - Ajsmen wie co to oznacza,
czy ktoś nas rozpaczał gdy się rozsypały?
nie wiem...
A może nie pamiętam, za całe 97 nikt znas nie przepraszał
kto komu co wybaczał, trudny temat, zobacz! że jeden z drugim gada, co było i co jest... i nikt nie musi się spowiadać
i nikt nie musi się spowiadać i nikt nie musi się spowiadać
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
I legal studio
Oborniki Wlkp drużyna A
ha
ha
ta
ta
Lubię słuchać, gdy jest już późno, gdy wszyscy śpią
Kiedy gwiazdy lśnią
I jest cichy cały dom, wtedy piszę
I zagłębiam się w tą ciszę
To, co słyszę, to jedynie wyobraźnia
Cienie straszą, odchodzą, kiedy się przejaśnia
Jest już ciemno, spokojnie, tak jest tylko w baśniach
Gdzieś za oknem w oddali jakiś pies ujada
Zapewne ktoś stoi teraz na rozdrożach świata
Ktoś odkrywa niepojęte sprawy
Jest już późno, piszę...
(Jeszcze nie śpisz mały?)
Jeszcze nie śpię
To nie są rzeczy, które widzę we śnie
Jak odgłosy w mieście, hałasy, zgiełk tłumu
Kolorowe litery gdzieś na wyłomach murów
Czasy królów odeszły, nastały czasy pełne bólu
Piszę o tym wszystkim, by poezji stać się bliskim
Jak ci którzy odeszli, tysiące ludzi
Jest już późno, czas iść spać, z nie marudzić
Czekam, kiedy znowu muza do mnie wróci

Światła miasta już dawno zgasły, jest ciemno
Z długopisem nad kartką spędzam moja noc bezsenną
Warszawy echo, echo wydarzeń z dni ubiegłych
Jak z DVD obrazki, to telinie tekstu z kartki
Noc bez dźwięków żadnych, zupełna cisza
Tylko nierówny oddech słychać i znów
Godzina duchów, by oddać hołd muzie
Nocnych pisarzy, co w dnia nudzie inspirację znajdują
I opisują to później, może być różnie
Może ładnie to wszystko dzisiaj się poskłada
A może nie i finałem będzie kartka podarta, jak Bóg da
Wiem, że ta cisza daje mi komfort, nieźle
Potem nagra się teraz płynie wyraz po wyrazie
Na kartce, a we śnie szukam ukojenia
Teraz wylewam tutaj, co mnie wnerwia
Chwila relaksu, przerwa
I dalej, choć zaschło w gardle
Wieczór, to pora rzeczy poważnych, pieprzę banały
Pisane nocą myśli, nacechowane melancholią
Wiem, że teraz ktoś, gdzieś zostawia myśl się niekończącą
Stawiając pomnik słowem, co od spichrzu trwalszy
Jak Horacy piszę, by czasu upływanie zwalczyć
Mój sposób, by od szarości dnia gdzieś odejść
Swoja krainę z marzeń, budować swoim słowem
Odskocznia od tego, co czeka mnie rano
Nocne pisanie, dobranoc
Wężu
Rozkminiasz po co to pisze
Napełniam track jak klisze
Co wisiec ma nie utonie
Tutaj nadana mam misje
To robi krzywde
Bo wjezdza to z impetem
Skursywyny wężu odpalam rakiete
W łapie mam maczete
Tne ten bit jak mieczem
W brzeg kladzie na pile
Wygrywamy mecze
Znasz to przeciez
Nie z opowiesci a na zywca
Byles tam gdzie rozpoczela sie misja
Mega impreza freestyle, bitow lista
Ambicja by niespelnione marzenia zyskac
Wez idz tam, chcesz odnalesc energie
Dzieciaku poszukaj PMM na koncercie
Muzyka jest we mnie, Story bije dzwiekiem
Sklad ten ma jebniecie, zagrajmy piosenke
Nagrajmy to w MC, brzmienie mamy ciezkie
Daj energie nam, daj nam energie

Ref. Daj energie nam, czlowieku uwiesz we mnie
Daj energie nam, bo jest to nam potrzebne
Daj energie nam, nagrywamy na tempie
Daj energie nam, daj nam energie! (2x)

Głowa
Lamie ten track w pol, sile mam za stu
Hold skladam miastu, stoj i nie blaznuj
Nic nie zawdzieczam panstwu, moje zycie to thriller
Pozdrawiam familie, styl rozbuja impre
Wypierdalaj z blinkiem, grasz tu slabe single
Wszystko poszlo w pizde, znajde cie tu przyjde
Skurwysynskie szfingle, z dekow leca iskry
Chuj wbijam w co myslisz, master i po wszystkim
Czas apokalipsy, nie zdolasz nas zniszczyc
Kto od strzalow wszyscy, jak masz problem przyjdz z tym
Gram malonamano frajerom na dobranoc
To ekipa estrada, przyjzyj sie lirycznym chamom
Woze sie jak baron, ulica to salon
Ziomus wiesz co jest 5 jak pamietasz z wiara
Niech to bedzie karą, gram to na potęge
Daj energie nam, daj nam energie!

Ref. Daj energie nam, czlowieku uwiesz we mnie
Daj energie nam, bo jest to nam potrzebne
Daj energie nam, nagrywamy na tempie
Daj energie nam, daj nam energie! (2x)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo