Popularne piosenki. Polski Hip Hop

taa przystaneek...
za 15 min mamy autobus
yo przystanek
nałuszczone pestki
elo

Przystankersi, chipsy i snacki
Przystankersi, hardcorowe dzieciaki
Przystankersi, w noce i w dnie
Przystankersi, H.W.D.P

Przystankersi 04 rok,
W spodniach nisko mamy krok
Jesteśmy zajebiści kurwa,
Żadna rozkmina na przystanku nie jest nudna
Przystankowo ławka pełna pod nogami pestki nałuszczone
A na głowie kaptury nałożone
Stare babki nie usiądą
Odwracają w naszą stronę głowy
Patrzę na nie, są mocno wkurwione
Napalone na siedzenie ale my tam siedzimy
Przy przystanku ludzie nigdy nie ustąpimy
Szybciej na stronę weźmiemy i babce torebkę opierdolimy
Wiem, są to haniebne czyny
Przystankersi - z przystanku skurwysyny

Przystankersi, chipsy i snacki
Przystankersi, hardcorowe dzieciaki
Przystankersi, w noce i w dnie
Przystankersi, H.W.D.P

Ławeczka pod blokiem, stary to nie dla mnie
Ja siedzę na przystanku a Ty spokój daj mi
Stare wapno gania mnie stamtąd bo nie ma gdzie siedzieć
Kostnica tam ich miejsce, powinni o tym wiedzieć
A nie wcinać mi się w trans, lansu na przystanku
Siedzimy z kumplami tam w naszym nowym ubranku
Nawet jak coś zaskoczy nas, na przykład deszcz...
To nic, na przystanku daszek jest
Nakręcili już Klatkę, nakręcili Blokersów,
Teraz przyszedł czas na nas - na przystankersów
Prawdziwa rapo-skmina,
Yo chłopaki, nie oblegajcie klatek
Oblegajcie przystanki
Tam prawdziwa rozkmina toczy się
10:11 autobus przyjedzie
Sokółka, dwie linie autobusowe
Jedynka i dwójka [dwa] neoplany nowe
Przeładowane starym wapnem
Gdy będę kierowcą to staruszkę drzwiami zatnę
W autobusie też klima powoli tworzy się
Lecz ja pozostanę na przystanku,
Tam położę się.
Przystanek - miejsce dla tych biednych i bogatych
Przystanek - miejsce dla prawdziwych tylko dla tych
Przystankersi, chipsy i snacki

Przystankersi, chipsy i snacki
Przystankersi, hardcorowe dzieciaki
Przystankersi, w noce i w dnie
Przystankersi, H.W.D.P

Czy to wieczór, południe, o poranku
Urodzeni i wychowani na przystanku
My i cała klima dawaj dyma bo godzina 11 się zaczyna
A my pod wpływem wina...
Siedzimy... i wiecie jak to w lecie
Jedyne schronienie to przystanku ukojenie
Zawsze z kolegami rozkminiam dylemat
Z miejscowy patrolami jesteśmy już na "Siema!"
Raz se na zmułę do monopola wpadłem
"Proszę dwa wina" - postawiła je na ladę
Odwróciłem się i wystawiłem dupę
Ona pomyślała sobie, że jestem jakiś głupek
Zapytała "ocb ?"i ta jej zdziwiona mina
Później odrzekłem "Kto wypina, tego wina!"
Wybrałem wina tak, jak powiedziane
Z powrotem, z kranem, do domu na przystanek
Przystankersi - to my pełni poków
Dziwisz się?
W końcu czekamy na autobus
Czekamy - czy śnieg, deszcz czy grad
Czekamy już tak, około 10 lat

Przystankersi, chipsy i snacki
Przystankersi, hardcorowe dzieciaki
Przystankersi, w noce i w dnie
Przystankersi, H.W.D.P

by Mo0nster
Mówcie do mnie jego zajebistość
Jestem mogę wszystko
Jestem kurwa Mr.Przyszłość
Jestem Mr.Mixtape , biznes , dziwko
Co się nie przedstawia wchodząc
Bo i tak znają nazwisko i wszystko
Pode mną głów dywan, mocy przybywaj
Wjeżdżam na miasto , John Wayne to moja ksywa
Bity tłuste jak poezja bywa Brzechwy
Wprawiam w zachwyt skurwieli
Kiedy robię przechwyt jak Dennis
Bloków z Gurala nie wyplenisz
Zawsze byłem bezczelny
Nie pasuje cmokaj penis
Po chuj się pienisz , faktów nie zmienisz
Ja latam dookoła ziemi
A ty siedzisz , szydzisz i seplenisz
A ja szeleszczę w zieleni
Błyszczę na dzielni
Jak chłopaków 300 co to niby byli dzielni
Mamona w kielni , brzęczą słudzy piekielni
Śpiewam zazu zizu zai jak Roman Wilhelmi
Wierz mi , jestem menedżerem rzeźni
Gdy piszę rap dziennik jestem announcerem jak Kermit
Whou kto i kiedy w łapę wziął
Polski showbiznes to kurwa muppet show
Gdzie oni byli , ci co teraz papę drą
Na co liczyli ? Że zarobią papier ziom
Paszoł won , polski wallstreet swojski flow
Głośni jak mój róg, w który Wolski dął
Jak kibolski ton gdy wyszedł Sikorski doń
Słyszysz ? Dzwon , strzelam jak Podolski gol
Mam boski chromosom i niech się kurwy chromolą
I gadkę mam wykrochmaloną , szalą

Potrzebuję tylko trochę czasu
Trochę bitu, parę łyków i trochę grassu
I panie akustyku trochę więcej bassu
I pokażę całemu światu , że mam wuchtę hałasu

Potrzebuję tylko trochę czasu
Trochę bitu, parę łyków i trochę grassu
I panie akustyku w kurwę więcej bassu
I pokażę całemu światu , że mam więcej hałasu

Saba sam , sam sobie fan
Dziadzior Jang w rapy gram
I mam co zarobię sam
Wciąż pukam do bram
Na misji gdzie dążeń bezlik
Krążę po posesji
Mam skillsy jak Książę Persji
Mały książę w nowej wersji
Na hardcore'owej sesji
Bez głowy , nowe wersy są w mojej gestii
Z dala od niezdrowej presji
Podziwie prostej rymowej procesji
Słuchasz rapowej bestii
W tej profesji liczy się to co umiesz
Jak bit czujesz , jak po nim suniesz
Jak tłum czarujesz
Jak kamuflujesz swe przesłanie
Jak rozumujesz , przyjmujesz rap powołanie
Na klatę , dla armii z bloków złów hip hop
Klatek , ich matek , pasjonat słów
30-latek , bądź zdrów zatem
Niech dobry kurs trzyma twój statek
Twój statek

Potrzebuję tylko trochę czasu
Trochę bitu, parę łyków i trochę grassu
I panie akustyku trochę więcej bassu
I pokażę całemu światu , że mam wuchtę hałasu

Potrzebuję tylko trochę czasu
Trochę bitu, parę łyków i trochę grassu
I panie akustyku w kurwę więcej bassu
I pokażę całemu światu , że mam więcej hałasu

Dla mnie dłuższy spacer to sto tysięcy kilometrów
A dla mnie dłuższy spacer to sto tysięcy kilometrów
dene hastu projekt całe centrum objął
bo robię to jak ja chce nie jak inni robią
i widzę jak chłopaki drogę srebra zdobią
ja patrzę i przyswajam widzę jak swe szanse łowią
racje niebieskie pytam się gdzie tu sens jest ?
jeden za wszystkich a i tak wszyscy liczą pensję
liczy się kapucha chłopaki o tym wiedzą
a nie potrafią słuchać sami bredzą
na dupach siedzą w domach a gdy ochotę masz na romans
jedną sprawę zajmą ci innymi dwoma
za mikrofonami postać w głowie siedzi pomysł
pozwól mu się wydostać robię to co mówi mi mama
mój szef i dwie szefowe projekt przechodzi przez mą głowę
gładko jak pullover
w łeb jak pole minowe kto wie ? co gdzie ?
akcje osiedlowe papier pamiętasz ten dzień
jak nic chcesz być duży to ćwicz
jestem duży to kić prohibited 2000
pomysł w głowie się tli

za mikrofonami postać w głowie siedzi pomysł pozwól mu się wydostać [x2]

zostać w tym klimacie
na tej chacie dostać majka
to bajka ja jako z tej bajki postać
rano wstać nagrać spać na dysku pozostać
wdech - wydech thc dzisiaj sprostać
czekając na telefon śląc smsy
odrzucając stresy zostawić marginesy
na poważne tematy kładę rymy na tym
a poza tym kazi zieleń służy mi jak stewardessy
w chmurach akurat dziś pełna kultura
robię swoje jak gore aparatura za oknami pada
lecz temperatura ponad podziałami
kiedy gadam szura jak wichura
która myśli turla to w smaku dla ciebie jak wór dla chłopaków czy nie ?
no o te sprawy trzeba dbać z polotem
wypierdalam z butów jak kopnięcie z obrotem

ja wcinam się w liryczną akcję tak jak reporter
walczę o kasę w momencie kiedy pusty portfel
pilnuj swoich spraw nie wyjdziesz na idiotę wchodzę
styl hiphop miasta jak bruce z obrotem
ha ha i er jest prawdziwym powodem
nie walczę o finanse nie walczę o nagrodę
jak kapitan kloss na straży stawki stoję
prawdziwy hiphop i dziwne nastroje
w mieście gdzie każdy pilnuje interesu
łatwy zarobek szybki jak przesłanie smsu
prawdziwa jazda dokładać do biznesu
nie sztuka gdy każdy na mieście kasy szuka łepek
pełna kontrola w ręku motorola
otwiera drzwi od merola i myślisz skąd ta kasa się wzięła ?
lewy interes tak akcja się zaczęła
ludzie po głowie drapią się skąd on kasę bierze
zarabia na zieleni lub papierze
na ten temat nie mówię otwarcie i szczerze
bo w solidarność wśród tych ludzi wierze

za mikrofonami postać w głowie siedzi pomysł pozwól mu się wydostać [x2]
[Nullo]
Człowiek ostatnie ogniwo łańcucha ewolucji
cel to zachować gatunek po atomowej rewolucji,
a w zgliszczach świecą pustki, niebo znów grzmi,
bo w egzekucji grzebiąc skutki walczy kilka plemion ludzkich,
nawet na luku kurskim nie było tylu ciał
nie znajdziesz tutaj łuski, bo nie padł ani jeden strzał
trzeba pozbyć się słabszych co wpadli w dziki szal
ludzie wracają do jaskiń, do domu z zimnych skal
stoimy nad kraterem jak z horroru
część rzuciła się w ta otchłań bez sprawnego spadochronu
część zawróciła w kierunku czarnego nieboskłonu
mała dziewczynka prosi mamę chce do domu
a my niesiemy Kodex 4 czterem świata stronom
jakbyśmy nieśli wodę z gleby nieskażoną katastrofa
czas na potop zaczyna płynąć lawa droga
część poszła za nami ci co zostali zaraz spłoną

I w końcu przyszedł zniszczeń Armagedon
i przerwał cisze krzykiem analfabetom
podpalił znicze wyrok spadł na beton
i nazwał te ulice dumnie rap akademiom
[x2]

[Pork]
A gdyby ktoś pierdolnął bombę, aż zatrzęsło by jadrem Ziemi
pękł by cały torbiel radioaktywnej brei
wszechobecny obłęd zepchnąłby ludzi do tuneli
nie pomógłby ci tam portfel, ani traktat z Nicei
w ciemnościach nafta tyle warta co marzenie
na nic notarialne akta, elitarne pochodzenie
walutą jest jedzenie rządzi kto zszedł z Walterem
mógłbyś przynieść nam coś z góry gdybyś był stalkerem
następne jest trzęsienie ziemi, 10 w skali Richtera
to jak rzucić w szklanej sali ze stali bumerang
nie pomoże ci kariera a przyjaciel jego dłoń,
ale to karma wybiera wbija cie w betonowy blok
to koniec świata krwią spisana biografia
stanął nad Bogiem szatan brat wrzucił w ogień brata
to zaplata za lata, za zło które w nas siedzi
Kodex 4 armagedon Pantha rei

I w końcu przyszedł zniszczeń Armagedon
i przerwał cisze krzykiem analfabetom
podpalił znicze wyrok spadł na beton
i nazwał te ulice dumnie rap akademiom
[x2]

[Szad]
Wiesz co różni mnie od reszty?
to ze częściej miewam złe sny
w których deszczem płaczą wierzby,
a w procesie supła węzły
boisz się zasnąć w nocy
budząc prosząc by odeszły,
gdybyś widział to co widzę
to by ci się ręce trzęsły
porzucone miasta zmarłych
otulone płachta pyłu
nie ma flory, nie ma fauny
all inclusive w Czarnobylu
wszystko wokół ma smak aury
która przyszła ściana dymu
wychowali się jak larwy
ich los zależał od minut
potracili to co mieli
żyją wieczna nocą Ziemi
otoczeni pogodzeni to ich łączy tu,
a dzieli zapomniany blok skazańców,
gdzie owady umierają w grobach z kwarcu,
a szaleńcy trzymani tu są w kagańcu
na rekach i nogach łańcuch
paznokcie w przegrodach palców
żeby nie okaleczyli się w swym obłąkanym tańcu
czasem bywam tu na krańcu jak przewodnik bez wyboru,
gdy cumuje na różańcu czuje się jak wieczny Kolumb
Przekaźnik x2

Kiedy ktoś cię zapyta, co ty prażysz tam, co ty prażysz tam, co ty prażysz tam x4

[Ruf]
Wybierz przygotuj pierwsza lekcja potem potnij (potnij)
Wrzuć to do garnka na sto stopni (stopni)
To taka próba, by mieć z tym ubaw
Nie gotuj się czasem bardziej niż zupa
[Lil]
Teraz mielę kotleta i smażę z serem feta
Do tego salaterka mięsa na werblach
Może jakaś panierka, fileta kęsa
Ale gdy smażę skręta mam letarg lub break out
[Ruf]
Bardziej niż dj uwielbiam robić mixy (mixy)
Tu tworzę czystki, sprawdź mój mix styl (mix styl)
Bo to prywatna taka jazda własna
Ej, scena jest w garnkach a ja to mix masta
[Lil]
Ubijam białko żeby ubić ten interes i
Mieć przygód kilka jak wróbelek elemelek, ty
Wiesz ptasia grypa ciągle tu jest i grasuje, więc
Odbiję litra i tak będzie w sumie w kurwę ej
[Lil+Ruf]
Więc wiesz ty dawaj gotuj smaż mieszaj rób swoje
Lecz gdzie kucharek sześć tam wiesz, że nia ma co jeść
Więc kiedy prażysz lepiej nie bądź taki ważny
Bo od prażenia to się robią dziwne jazdy
Więc wiesz ty dawaj gotuj smaż mieszaj rób swoje
Lecz gdzie kucharek sześć tam wiesz, że nia ma co jeść
Więc kiedy prażysz lepiej nie bądź taki ważny
Bo prażyć to można tylko przekaźnik

Przekaźnik x4

Kiedy ktoś cię zapyta, co ty prażysz tam, co ty prażysz tam, co ty prażysz tam x4
Peja z Ajsmenem,
Rap to nasz byt
Pamiętam dobrze, 80 lata chude, Ajsmen po Staszica wtedy latał, mijały całe lata ja uznałem go za brata...
Dużo się przeszło razem, dużo się przeżyło
Dymy się robiło, dużo się piło, do tyłu się chodziło, tak było! Tak wtedy nam się żyło, dobrze było, ta
dobrze było, tak wtedy nam się żyło,
dobrze było
Ale czegoś jeszcze brakowało, czegoś w życiu było mało, muzy tylko się słuchało, to nam nie wystarczało, nie! Czegoś w życiu brakowało
brakowało...
brakowało...
brakowało...
Nasze życie się zmieniło kiedy Peja dostał z góry znak, pozytywny jak zbawienie, Hip-Hopowej muzy poczuł brzmienie, ym radość w serce, coś pięknego,
Słuchajcie dalej tego, tego, tego, tego! Na pytanie dlaczego się skończyło, co przyczyną było? Ajsmen odpowiada:
- Poznaliśmy gada, nasz wydawca kozak, frajer,
Myśleliśmy że to zbawca, kopalni gówna wynalazca
Taki śmieć co ma twarze dwie, wiesz?!tu coś powie, dupę liże tam zaprzeczy, dobrze było a przez H** się skończyło, no no,
Dlaczego tak się stało? Czego było mało?
Nie o pieniądze tu chodziło
bo tych zawsze brakowało...
Tak się stało, Tak się stało ale czy tak być musiało?
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
W pewnym momencie sytuacje się zrobiły
że twoi znajomi niebyli moimi znajomymi
Moi kumple to nie twoi i odwrotnie spory dystans
o tym jak było i jest chciałem dawno już napisać
powiedzieć, cicho nie siedzieć raz przy wspólnym obiedzie, Moje twoje, Twoje moje, Wiem że bywało tak często, Złośliwi sądzili że byliśmy jak małżeństwo
Wiem też że miałem na ciebie nie najlepszy wpływ
W domu mieliśmy inaczej ale wspólny z chaty zryw, namioty, duperele, deskorolki i włóczęga,
Muzyczne doświadczenia, mój rap dużo pozmieniał
napizgane małolaty, krzyczeli, śpiewali, takie rzeczy że jeszcze dzisiaj mi wstyd, rap to nasz byt, Pierwsi z grzechem oldschoolowcy, Pierwsi słuchacze rapu z stolicy wielkopolski...
Czas nas zmienił?
Nie sądzę...
Pieniądze?
Nie sądzę...
Na palcach, po obrączce?
Bez wpływu na to skończę z pozytywnym akcentem, bo na to mam wkręte, relnie rzeczy święte dla starego słuchacza
93 i wcześniej - Ajsmen wie co to oznacza,
czy ktoś nas rozpaczał gdy się rozsypały?
nie wiem...
A może nie pamiętam, za całe 97 nikt znas nie przepraszał
kto komu co wybaczał, trudny temat, zobacz! że jeden z drugim gada, co było i co jest... i nikt nie musi się spowiadać
i nikt nie musi się spowiadać i nikt nie musi się spowiadać
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
O tym co było no i o tym co jest teraz Peja z Ajsmen'em u donia muzyczny relax
I legal studio
Oborniki Wlkp drużyna A
ha
ha
ta
ta
(Eldo)
Grali tak pięknie że sam Hrabal pewnie płakał ze szczęścia,
piszę płytę Anioł Stróż niesie mi pomysły w rękach,
rap pokochałem dzięki Bognie Świątkowskiej,
dawno temu nim mogłem go oglądać w Vivie Polskiej,
mineło kilka ruchów wskazówek Grammatik w nowej wytwórni
na ostatniej stawiam stówe...
zardzewiałe huśtawki gmina sprzedała boisko
dwadzieścia procent dało mandat Euro populistom,
autobus ruszył ten z płyty kolegi Adama,
nie wiem gdzie trafi ale wiem że będą jaja,
w kraju panuje moda... nawet Blue Cafe robi rap,
wszyscy robią rap tylko że żaden z nich nie wie jak...
płyty leżą w sklepach sprzedają się buble...
ja choć prawie krzyczę to mój głos trafia w próżnię,
przecież ziomy grają rap robią muzykę poważną,
nic dziwnego efekt gry w studio na żywo sprawdź to...
Syreni gród jest fest tu życie mija z beaglem
Szczególnie jeśli wiesz co kryje się za winklem
Cięte typy piją czterdziestkę pod sklepem
Mówią mieliśmy ambicje ale mijało nas szczęście
Zawraca kontrafaude więc daje mu grosza w łapę
Idę przed siebie i swoje szczęście znajdę nape
Szuka tu szczęścia nie jeden
Chce mieć piter pełen dzindziorów i wyjechać do siebie
Ćmy nocne rozkładają uda
Za dwie stówy i myślą, że kiedyś zapomnieć się uda
Lewarek śmieje się z gabloty
Bo wziął czerstwiaka pod bajer zarobi na nim parę złotych
Możesz mieć boya, to miasto wciąż baletuje
Tu antki szybko przyklejają fanara na truje
Miasto zostało to samo, język się zmienił
I są ziomki z podwórek zamiast ferejny z kamienic

To warszawskie ballady
Czarna mańka, księżyc frajer, jadziem na Bielany
Warszawa da się lubić, ja ją kocham to pewne
I w ogóle i w szczególe i pod każdym innym względem

Na różycu baba krzyczy pyzy prosto z gara
Skower majchra używa gdzieś w bramach
Tego nie ma możesz usłyszeć to w balladach
Mentalność została, kpiarz, wieczny cwaniak, warszawiak
Spalił nam miasto w ząbek czesany kolo
Strączku łuskany klapa stolica żyje na nowo
W krótkich abcugach wyrosły nowe czynszówki
Fioraje znów sprzedają kwiaty na rynku starowki
Andrusy zamiast oprychówek czapki na uszy
I galant lalunie co wyróżniają się w tłumie
Trzeba miastu spojrzeć w oczy
Schylić głowę nieujarzmione miasto pełne historii mrocznych
Bohaterowie śpią na cytadeli stokach
W grobach pod brzozowym krzyżem na Powązkach
I wkurzają się na nasz charakter strączku różany
Spytasz skąd jestem? Powiem z dumą: z Warszawy

To warszawskie ballady
Czarna manka, księżyc frajer, jadziem na Bielany
Warszawa da się lubić, ja ją kocham to pewne
I w ogóle i w szczególe i pod każdym innym względem
1. Hifi Banda
Gdy wychodziła z klubu patrzył na nią ukradkiem
Zawsze odprowadzał ją wzrokiem pod klatkę
Był z nią zawsze za rękę myślami
Gdy zamykała drzwi myślał, że się zapali
Znikał za rogiem, każdego dnia tak samo
I myślał, ile jeszcze dni czekając na nią
Będzie stał i myślał i co będzie jak przyjdzie
Lub co zrobi sam jeśli nigdy nie wyjdzie
Za każdym razem, gdy patrzył w jej okno
Wiedział, że ostatnie piętro jest wysoko
Szukał nadziei w księżycu
Który odbijał blask w jej szybach
Gdy chyba chodziła spać
Gasło tam światło regularnie o drugiej
Lecz tej nocy nikt nie zasłonił zasłon na górze
Stała hajs skurwysynom za dragi
Więc wypadła przez okno z szybą i zasłonami

Noc nie daje snu, życie toczy się wciąż
Jednym daje, innym zabiera, to jeden krok

2. Hifi Banda
Na jej pogrzebie był tylko ksiądz i on
Bo przyjaciółka dzień wcześniej grzała szkło
Czuł złość, smutek i wkurwienie
Rzucił na jej trumnę ziemię, położył wieniec i poszedł przed siebie
Czarne chmury mieszały łzy z deszczem
Dawno nie było takiej burzy w tym mieście
Wyciągnął zdjęcie, krople spadały na jej uśmiech
Ona była dzieckiem, on szedł z wózkiem
Kupił butlę, wrócił do domu
Wypił ją duszkiem, poszedł spać, obudził go piorun
Wstał pijany i wsiadł do samochodu
Jechał na melinę do tych skurwysynów z jej bloku
Wszedł na klatkę, wyważył drzwi łomem
Oni śćpani jak gówno, leżeli na podłodze
Bił ich po głowach do chwili gdy
Nie poczuł na swoich ustach ich gorzkiej krwi
Odwrócił wzrok i otrzeźwiał w moment
Zobaczył dziecko, trzymał w dłoni pistolet
Myślał o córce i żonie przez chwilę
Dopóki tępy huk nie zamienił się w ciszę

Noc nie daje snu, życie toczy się wciąż
Jednym daje, innym zabiera, to jeden krok

3. Chada
Gdy wracał z miasta wynosili ich w workach
Kilka psów, sanitariusze, prokuratorka
Widział ów dziecko, tulące się do misia
Jeszcze nigdy nie było tak blisko utraty życia
Akcja rodzi reakcje, wbiega wyżej w amoku
Przecież goni tu towar wszystkim ćpunom w tym bloku
Nagle zamiera słysząc jak jego ziom
Na pół pietrze, półszeptem wyświetla wszystko psom
Wtedy sobie poprzysiągł, że na zemstę ma chęć
A to w filmach Scorsese oznacza pewną śmierć
Plan miał głupi i prosty, tak jak wszystko co robił
Jutro w prasie wypełnią rubrykę nekrologi
Wziął nawąchał się trochę, by odwagi se dodać
I gdy psy odjechały, wbił na górę po schodach
Bez wahania zapukał, a gdy tamten otworzył
Już po chwili wyglądał jakby wpadł w zamieć noży

Noc nie daje snu, życie toczy się wciąż
Jednym daje, innym zabiera, to jeden krok
(O.S.T.R.)
Wydaj mnie to Ci się przyda wiem,
nie, to Ci się wydaje.
Nagrałeś jeden numer co z chujem zgina się, frajerze,
gdy ja robiłem rap wytwórnie o rapie chciały nie wiedzieć.
Myślisz eden to hajs, ee ktoś, co ty bredzisz?
Nie masz jeszcze płyty, a masz pomysł na teledysk.
Twoje ziomy i BeEMy, syf, porno laski,
palone opony z pieniędzmi, styl nowobogacki.
Śpiewane refreny, - ee Hryta, strzelać zacznij.
Słowo po słowie, tu gdzie stoisz człowiek,
jeden strzał raz na dobre, wyrwie Ci wątrobę,
drugi strzał na torbę, wyżre ci śledzionę,
trzeci strzał po Tobie, w tą stronę zerknij,
jeszcze ziomek na koniec to sprzedam twoje nerki.
Taki byłeś wielki, to zobaczymy jutro,
jak Cię znajdą i orzekną, popełnił Ty samobójstwo.
Trudno pojąć, odpowiedzi nas szokują od lat.
Spłonąłeś we własnym domu podpisując kontrakt,
pech, przeznaczenie dla mnie bez problemu,
jak do tego kim byłeś muszą dojść po uzębieniu.
Teraz przemów, jak chciałeś wydać płytę, pętak?
Jak tylko potrafisz jarać przy muzyce skręta.

Za kradzione bębny i z hip-hopu sample,
Oscar dla wszystkich gwiazd filmu wydaj mnie!
Za ksero w bitach i chęci by mieć kabzę,
Oscar dla wszystkich gwiazd filmu wydaj mnie! x2

(Hryta)
Wydaj mnie, ale na moich warunkach,
deko dla podwórka 9, dla mnie stówka.
Druga na wydatki, studio z dobrym sprzętem,
mów co myślisz bez ściem, z ukrytym aneksem.
A bity najlepsze wybrane prze ze mnie,
pod nie nagram płytę i wiesz co, ej?
Bez śpiewanych refrenów, skurwiałych haremów,
dziwek, które wolą hajs zamiast tlenu.
Lans, nawet nie mów ,nie muszę być sławny,
świat bez problemów - świat bez wydawcy.
Rap dla zabawy, nie rób ze mnie gwiazdy,
nie mam takiej jazdy, tylko nagrać daj mi.
Pamiętaj, bądź poważny jak mówisz o ruchach,
chcesz podpisać kontrakt? Nie wiem co to skrucha.
Łapię bucha, myślę zanim złożę podpis,
byli Ci co nie myśleli, dali kicz i poszli.
Dla nich w ryj chłopcy, weźcie swój fortepian,
jesteście żałośni jak moja była kobieta.
Wasza broń to tandeta, moja styl rodem z Bałut,
idę z tym pomału, żeby nie dostać szału.

Za kradzione bębny i z hip-hopu sample,
Oscar dla wszystkich gwiazd filmu wydaj mnie!
Za ksero w bitach i chęci by mieć kabzę,
Oscar dla wszystkich gwiazd filmu wydaj mnie! x2

(O.S.T.R.)
Minie milion lat, zanim odnajdziesz takie sample,
Nie pytam Cię o werble, bo wiem że je ukradłeś.
Z NAS-a na kompakcie, słyszałem intro,
werbel plus stopa stąd samplowane wszystko.
Wyskocz, pokaż jaki nosisz w sobie prestiż,
jeśli samplujesz z CD domowej kolekcji.
Pokaż gdzie masz brejki, czy wiesz co to siódemki?
Chcesz wydać dźwięki, typ "okazja piosenki".
Wiem, jesteś najlepszy, a ja szerzę oszustwo,
jesteś gorętszy niż TOY-TOY co obsługiwał woodstok.
Chcesz gorące gówno to zostań szambonurkiem,
słowo, tam też będziesz robił gówniane anonimiwo hip-hop.
Nie radio Eske, ani coco jumbo,
Elo, tu nie mówi lektor co mówił głosem Rambo.
Jak wydać to powiedz mi to przytłacza,
nie włączę obojętnie, jaki by MC nie zapraszał.
Ta planeta jest nasza, więc nasz wolny wybór,
dla prawdziwych hip-hop dla lewych ostry dyżur.
To koniec filmu, o puencie chyba wiesz,
pomyśl dwa razy zanim powiesz "wydaj mnie".
Wężu
Rozkminiasz po co to pisze
Napełniam track jak klisze
Co wisiec ma nie utonie
Tutaj nadana mam misje
To robi krzywde
Bo wjezdza to z impetem
Skursywyny wężu odpalam rakiete
W łapie mam maczete
Tne ten bit jak mieczem
W brzeg kladzie na pile
Wygrywamy mecze
Znasz to przeciez
Nie z opowiesci a na zywca
Byles tam gdzie rozpoczela sie misja
Mega impreza freestyle, bitow lista
Ambicja by niespelnione marzenia zyskac
Wez idz tam, chcesz odnalesc energie
Dzieciaku poszukaj PMM na koncercie
Muzyka jest we mnie, Story bije dzwiekiem
Sklad ten ma jebniecie, zagrajmy piosenke
Nagrajmy to w MC, brzmienie mamy ciezkie
Daj energie nam, daj nam energie

Ref. Daj energie nam, czlowieku uwiesz we mnie
Daj energie nam, bo jest to nam potrzebne
Daj energie nam, nagrywamy na tempie
Daj energie nam, daj nam energie! (2x)

Głowa
Lamie ten track w pol, sile mam za stu
Hold skladam miastu, stoj i nie blaznuj
Nic nie zawdzieczam panstwu, moje zycie to thriller
Pozdrawiam familie, styl rozbuja impre
Wypierdalaj z blinkiem, grasz tu slabe single
Wszystko poszlo w pizde, znajde cie tu przyjde
Skurwysynskie szfingle, z dekow leca iskry
Chuj wbijam w co myslisz, master i po wszystkim
Czas apokalipsy, nie zdolasz nas zniszczyc
Kto od strzalow wszyscy, jak masz problem przyjdz z tym
Gram malonamano frajerom na dobranoc
To ekipa estrada, przyjzyj sie lirycznym chamom
Woze sie jak baron, ulica to salon
Ziomus wiesz co jest 5 jak pamietasz z wiara
Niech to bedzie karą, gram to na potęge
Daj energie nam, daj nam energie!

Ref. Daj energie nam, czlowieku uwiesz we mnie
Daj energie nam, bo jest to nam potrzebne
Daj energie nam, nagrywamy na tempie
Daj energie nam, daj nam energie! (2x)
Yo, nowe dobro to zło
W domach narkotyki, przemoc, porno i broń
Za dużo polityki w telewizorach ziom
Bądź ponad tym, bo kontrolować Cię chcą
Wyprowadź się stąd, albo chociaż wyjdź pod blok
Zrób coś, pokaż "im", że masz tą moc
Czasem jeden głos znaczy więcej niż sto razem
Oni zbierają sos i rosną o nich sterty gazet
Ale w każdej to samo napisane
Pewnie Twój tata z mamą mieli przez nich przejebane
A ich młodzi pewnie mają dalej
Ale ładnie opakowane, podane na ekranie Full HD
Panie! Tylko telewizory są dziś tanie
Ale brat na każdym kanale Animal Planet - to fakt
Co jest grane? Co jest nauczane?
Chyba zwariowałeś?! Zamknij się w pokoju bez klamek
Albo weź klamkę, strzel sobie w łeb na werandzie
Nim zrobią to za Ciebie, i to pewnie zupełnie legalnie
Otwarte oczy miej zanim upadniesz!
Krew wygląda inaczej na ekranie niż na asfalcie!

Może i się nie znam, ale tu na bank ktoś ściemnia
Pierwsza władza to rząd, ostatnia to mass media
Jedni od drugich chcą zmiany podejścia
Ale ich wspólny cel to ludzi uzależniać
Czas się obudzić, nie możemy przespać
Nie możemy teraz przestać - brat nie na da rady!
Otwórz oczy to może to zauważysz
Podziały na dużych i małych, ale to Goliat i Dawid
Czaisz? Bo masz czerwone gały
To od telewizji czy od marihuany stary
Kiedy dziewczyna mówi, że za dużo palisz powiedz jej,
Że ogląda za dużo seriali na TVN, ej!
To chory trend, zbiorowa halucynacja
Czegokolwiek chcesz, mówią weź... "zapłać, zapłać, zapłać"
Czysta brudna prawda, czysta wódka w gardłach
Cztery zero, bro to nie rozcieńczany szampan
Chcesz pić, tyraj aż dostaniesz garba
Chyba, że wygrasz bańkę w Lotka, ale mała szansa
Nie wyglądasz na wybrańca, nie zapomnij o podatkach!
Oprzytomnij! Masz życie w zastaw - bądź tu mądry
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo