Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Nie jeden zobacz już na samym starcie odpada,
traci wszystko co posiada, z chęci zysku to by zabił,
do celu po trupach, całe życie na frajera,
wszystko by zrobił by mieć zdanie bohatera.
Włącz tv, zobacz, jak niszczy kariera,
a gdzie duma gdzie godność, honor człowieka?
Nie mówię że wszystkim lecz większość to zabiera,
bo wielu zapomina o podstawowych rzeczach,
bo nie tylko sława, pieniądz to podpora żeby przetrwać,
weź tego co masz nie strać, skończ żyć dla parady,
są zasady, są granice ich trzymam,
nie jestem jak dziwka, w nocy szmata w dzień przykrywka.
Mam szacunek dla siebie, kocham życie swoje,
Tu jestem, tu stoję, to moje, nie twoje, nie zniszczą gnoje mi tego, nie!
Chronię tego, bronie tego z całego serca.
Nie przepuszczę jak wody, przez sito mego szczęścia,
Zrozumiałem, że walka, siła nie tkwi tylko w pięściach,
ale też w głowie i sercu, nie mów że to bezsensu.
Denerwuje się często, ale nie szukam zadym, ja daleko za tym,
spokojnie stoję sobie, widzę marzy się tobie, chciałbyś robić to co ja robię.
Słuchaj, niestety, nie dane to każdemu, ten dar to talent, który posiada niewielu.

To tu, gdzie się urodziłem, żyje, umre,
To tu, gdzie życie samo lepszego nie furknie.
To tu, gdzie o swoje walczę, swoje bronie,
To tu, to co posiadam, to jest moje. [x2]

Jak już mówiłem, na poprzedniej płycie,
kocham swoją matkę, za nią oddałbym życie,
wiesz co? żal mi cie, jeśli myślę dziecinnie,
Jest wuchta ludzi przy mnie, ze mną od lat,
I nie myśl sobie, że przez to, że robię rap,
po prostu zasłużyłem sobie na to i to mam,
A ty nie przepuść tego co masz, jednym bezmyślnym ruchem,
Bo dziś tak trudno coś dostać, zdobyć, osiągnąć, a tak łatwo można stracić
Uważaj, diabeł jest blisko, nie wszystko to co sięga wzrok to sięga ręka,
Jeden marzył o panienkach, tych z zachodnich teledysków,
o luksusowych autach, o kasie nie do wydania,
Chciał mieć to wszystko mieć za wszelką cenę, był gotów zrobić wszystko,
Zbyt szybko tego chciał no i upadł nisko.
Teraz ogląda świat zza krat, no bo kradł,
A żył lepiej niż większość, więc nie musiał wcale
No ale, chłopak myślał, że żyje w bajce,
Tydzień temu śniły mu się wakacje na Jamajce
Nie umiał docenić, to co i jak w życiu miał,
Wciąż tylko narzekał, że ma życie marne,
No i zamiast Jamajki, zwiedza zakłady karne,
Otworzyły mu się oczy, ale dopiero po fakcie,
Bo zazwyczaj się otwiera, wtedy gdy przed nie dociera
Wiec kochaj życie, bo drugi raz się nie umiera,
Tak więc szanuj życie, bo drugi raz się nie umiera,
Ja tylko ci mówię, ale to jest twój wybór.

To tu, gdzie się urodziłem, żyje, umrę,
To tu, gdzie życie samo lepszego nie furknie.
To tu, gdzie o swoje walczę, swoje bronie,
To tu, to co posiadam, to jest moje. [x2]
Odwracam obraz na stronę dobra, choć to negatyw.
Chcę sprzątać, siadam na osła, niszczę wiatraki.
Mam kompas, na horyzontach patrzę na ptaki.
Widzę samotnego orła (gdzie?!) między szczytami!
Co nie lata formacji, poluje sam bo nie chcę
być jednym z wielu, tylko jeden na milion.
Przeciera szlaki nieznane dotąd jeszcze,
to jeden z celów, dla których orły żyją!
Lata obserwuje i bierze to, co zechce.
Karmi swoje młode i imponuje im siłą.
Kiedy atakuje, nie zważa na konsekwencje,
świat jest po jego stronie, to jego żywioł!

Nie każdy orzeł urodził się na szczycie,
każdy ma jego cząstkę, szlachetne odkrycie.
Choć czasem jestem osłem, co myśli że jest bykiem,
a czasem orłem, co uczy się, jak być słowikiem!

Ref:
Musisz być pewny, że możesz dotrzeć ponad każde z wyzwań!
Jeśli wierzysz, że jesteś orłem, to pokaż swoje skrzydła!
Ja i Ty mamy drogę, którą musimy przebyć,
gdy świat daje w dupę, a wiatr nie wieje w plecy.
My lecimy po swoje, tak polecą nasze dzieci.
Każdy ma opcje i coś zostawi po śmierci!

Nie jeden orzeł przegrał przekonany że nie ma wrogów
i budził się na grzędach zdecydowanie piał jak kogut.
Tak życie spędzał, latając tylko w snach,
bo niektóre pisklęta wypadły orłom z gniazd.
Nie miał pojęcia kim jest, ale miał pewność,
że nigdy nie będzie taki jak ten, co lata nad tęczą.
Choć chciał się wznieść, rezygnował zbyt często,
aż zdechł, a kiedy odchodził, to patrzył w niebo.

Po to się urodziłem, by znaleźć odpowiedź,
mój talent podpowie mi zawsze, dosłownie.
Tak odkrywam prawdę, gdy się tam przenoszę,
podróżując astralnie po wewnętrznym kosmosie.

Dziś muzyka budzi we mnie gwiazdy,
by podziwiać ich piękno, nie muszę być jedną z nich.
Dziś te nuty dają mi siły zastrzyk,
to coś a'la place, bo moja wiara daje żyć yo!

Podziwiam ich piękno, mam ludzi, co są ze mną.
Wierze im w ciemno, na face, jak poker.
Wiem, że na pewno czasem jestem jak dziecko.
Chodzę, niebo pode mną, jestem jak skywalker!

Ref:
Musisz być pewny, że możesz dotrzeć ponad każde z wyzwań!
Jeśli wierzysz, że jesteś orłem, to pokaż swoje skrzydła!
Ja i Ty mamy drogę, którą musimy przebyć,
gdy świat daje w dupę, a wiatr nie wieje w plecy.
My lecimy po swoje, tak polecą nasze dzieci.
Każdy ma opcje i coś zostawi po śmierci!

Spróbuj utopić się, wyobraź sobie,
że w wodzie jest ręka, co nie puszcza głowy
i trzyma pod wodą Cię.
Nie wiesz gdzie jest podziw,
w dupie masz tych co pierdolą Cię.
Jedyne co chcesz zrobić, to jak najmocniej wciągnąć tlen!
Jak tak mocno chcesz spełnić się, masz pewne,
że dosięgnie Cie Twój cel, sukces już masz w ręce.
Wiem, nie jesteś orłem, nawet jak urodziłeś się na grzędzie
gdzieś będziesz gnić, choć mówią: "Nie będziesz, nie!".

Orientacja, wracam do gniazda.
Jestem jak wariat, co wciąż szuka zwierciadła.
Namiastka mojej niewiedzy skryta w kawałkach.
Nie jestem gorszy, czy lepszy. Prawda do prawda!
Pewności nie mam, czy świecę na tle gwiazd.
Plecy arcydzieła, rzucam cienie na fałsz!
Mam to w genach, orle serce od lat.
Rozpościeram skrzydła i znikam jak płat.

Ref:
Musisz być pewny, że możesz dotrzeć ponad każde z wyzwań!
Jeśli wierzysz, że jesteś orłem, to pokaż swoje skrzydła!
Ja i Ty mamy drogę, którą musimy przebyć,
gdy świat daje w dupę, a wiatr nie wieje w plecy.
My lecimy po swoje, tak polecą nasze dzieci.
Każdy ma opcje i coś zostawi po śmierci!
Jesteśmy w sytuacji kiedy każdy patrzy na ręce,
coraz więcej pytań, coraz szerzej rękami się przepycham
kiedyś start był tam, teraz start jest na mecie
nikt nie wita i nikt Cię nie chce,
teraz wszyscy widzą sens w tych liczbach
dziesięć lat temu jeszcze każdy gdybał
jak by to było wkrótce każdy się dowie, wybacz.
Gdzie się podział Daniel ten optymista?
Za bardzo poznałem smak tego życia
miałem marzenia przecież każdy to widział
każdy to słyszał i każdy to nucił,
teraz jestem na skraju dróg i tych zgliszczach
patrząc w otchłań szukam Świat w tych pół litrach
tak czasem to pozwala uciec przed codziennością
czuje jak mnie ludzie osądzą, taa!

Ref.
Na skraju dróg stoję ja nie żałując
żadnego dnia który na mnie splunął
przecież wiemy że te dni się nie powtórzą
Na skraju dróg stoję sam do siebie mówiąc
2x

Na skraju dróg nie ma budek z gadżetami
z tąd nie ma powrotu nawet jak zapłacisz dolarami
tutaj koniec tego nad czym człowiek pracuje
nie ma banknotów, nie ma nic poza nami
tutaj nie ma bramy, bo to żadne Niebo
tutaj nie ma diabła, bo to żadne piekło
docierają tutaj Ci którzy są wytrwali
to ostatni pocałunek z tymi co mnie znali.
nie wiem czy coś jeszcze za tymi drogami
cierpliwie czekam co dalej będzie zemną
między nami mówiąc tam stoję nagi
tam nie ma whisky, nie ma brandy i nie ma baniek
tam jest cisza i spokój końcowy egzamin
tam już nie ma modlitw nie ma fajki do kawy
tam jest wielkie czekanie co się stanie z nami.
na skraju dróg czekam zbuntowany!

Ref.
Na skraju dróg stoję ja nie żałując
żadnego dnia który na mnie splunął
przecież wiemy że te dni się nie powtórzą
Na skraju dróg stoję sam do siebie mówiąc
3x
"Ta nie ma, że yo, hej styl wolny reedycja 30 minut z życia. Znaczy wiecie ten track jest dograny później, więc ten freestyle może być gorszy od tych co były wcześniej, ale nie no przepraszam za usterki, yo pozdrowienia dla tych wszystkich wielkich, ta zapnijcie szelki, ta zapnijcie szelki, bo przekraczamy zakres wszelki"

O.S.T.R. na wieki dwie twarze jak Jekyll i Hyde
Tak płonie mój mike 3, 2, 1, 0 sprawdź mnie
Daję rap a nie tańczę na matach
Robię to od początku w języku świata
Muzyka przy miękkich narkotykach
Tym oddycham konkret
Styl wolny powoduje, że nie kończę
Freestyle na plusie, lewy MC próbuje uciec
A ja rosnę w siłę jak ulicy tubylec
Hip-hop jako zasiłek pobudza do działania
Rymowania o tym, czego nie ma na ekranach
Styl wolny dla was sekunda po sekundzie atak
Bez cracka, czysty jak baka, lewym MC pokazuję fucka
Ej Ostry na trackach lata jak orzeł
Gdy wpadnę w wir już nic nie pomoże
Nie do wyrwania jak korzeń
Czy dasz mi jeszcze siłę Boże? Się nie wożę
Po prostu daję na maksa, nie musisz klaskać
Jak rymuję pobudzam miasta
Masz mnie w słuchawkach
O.S.T.R. to ten szmer co daje do bitu
Jestem czysty jak spirytus, nienawidzę syfu
O.S.T.R. jak Lucyfer rymuje nawet gdy jak choruje na grypę
Rzucam swoim rymem jak piłką Scottie Pippen
Mówię co słyszę, słyszę co mówię
W tym stylu się nie gubię
Chuj, wiesz że dobrze nie króluję, nie szpanuję
Ujmuję teksty na wolno
Wiara daje moc w stylu Zorro
No i co? Jestem kiepski jak pół litra, jak po pół litra
Wiesz 40% ale tylko Żytnia
Dobra, ej, jak masz rozum to mnie sklej
Choć moje bity nie są dray
Aa bo co, bo popierdalam lewym MC jak Mołotow
Spoko, na wolnym posłuchaj Ostry Ostrowski
Mam więcej rymów niż wódki jest w Rosji
A po konopi mam jazdę
Taką, że gdy rymuję lewi MC płaczą
Jak mam zacząć? Nie, już zacząłem
Poznaj Eudezet szkołę na mikrofonie
Zawsze jestem wszędzie jak niebo nad miastem
Styl wolny jest moim lekarstwem jak zastrzyk
Po co się patrzysz?
Mam w tym styl na kilka mil, ej yo chuj kto na mnie klął
Jestem jak Ziggy Low
Niezrozumiały jak pumplany flow
W wersach, kiedy mam mike'a mogę przetrwać
Największy nalot
Jadę na wolnym szybciej niż kaszalot
MC na bok, szybko dziurawię was jak sitko
O.S.T.R. cztery sylaby, proste słowa
Ostre, jak rymuję, pokonuję kolejne stopnie
Styl wolny dla tych co wierzą
I nigdy ale to nigdy ale nigdy, nigdy, nigdy
Nie szczerzą zębów na mnie
Zamiast pieprzyć, że rymuję fajnie
Pokaż skillsy, nie liczę na zyski
Nienawidzę policji
O.S.T.R. definicji puenta na zakrętach
Kto to zapamięta, ej oparty na faktach
To moja jazda, super, good - tak się czuj
Gdy odnajduję słowa nie chcę imponować
Fake MC możecie się schować i od nowa
O.S.T.R. opcja nie lubisz, zostaw, nie ruszaj
Jestem napięty jak kusza gdy ruszam do ataku
To jest wolny dla dziewczyn i dla chłopaków
Ale przede wszystkim dla moich bliskich, szacunek
Tym się kieruję, czuję tak jak gadam
Adam z imienia, dla tych co nie mają sumienia wara!
Ja w oprawach nawijam jak aparat
Eeej zaraz czy to było już? Nie wiem, chyba nie
Zobacz jestem tak jak w alkoholu robak
Wypluwam słowa jak karabin naboje
Chuj w dupę Ich Troje
Ja na scenę stoję, mam zbroję liryczną walkę taktyczną
Jak mnie nie lubisz idź stąd
Albo wyskocz na wolno
Gdy nawijam nie myślę nad formą
Spróbuj podjąć walkę, ja się nie martwię
Jestem zawsze gotowy, mój mike jak ognisko
O.S.T.R. plus Boże Igrzysko, wulgarny jak Bill Clinton
Ej, to jest styl, który jest moją zaliczką chamy
Jesteśmy tak,
Że ten freestyle jest dla mnie ukochanym rzemiosłem
Tak, dlatego się podniosłem, odbiłem od ziemi
Sięgam do korzeni tak jak wzrok
Tylko O.S.T.R. więc z krótką piłką odzwierciedlenie
To jest moje sumienie
Kiedy ja rymuję czujesz membran swoich drżenie
Chyba już świta, światło puka w moje okno pyta:
"Czemu nie śpisz?" Minuta za minutą czmycha.
Proszę, poczytaj mi te opowieści nieprawdziwe,
razem spalmy pamiętnik, do reszty przegnajmy chwile.

Nie chcę ich widzieć, szkice, a ja je zniszczę z Tobą,
a potem Ciebie i siebie zacznę na nowo.
Kocham samotność, tak, proszę, podejdź bliżej,
kocham ciszę tak mocno, mów do mnie głośno, bym mógł słyszeć.

Pozwól krzyczeć muzyką, składając palce na ustach,
tak by echo nie znikło, rozbiło w szale wszystkie lustra,
a po drugiej stronie pustka i oszustwa odbicie
nie pozwala nam ustać, każe nienawidzić życie.

Chodź pokażę Ci jak tu cień, smak ma nocy pocałunku,
gorący jak magma i gorzki jak dna trunku.
Proszę, rozbij tą szybę, abym mógł Ciebie ujrzeć,
chyba już świta, pytaj i tak dzisiaj nie usnę.

Ref. x2
Proszę, rozbij tą szybę, proszę, rozbij to lustro,
chcę Ciebie widzieć i niech zniknie oszustwo.
Proszę, otwórz tę klatkę, proszę, otwórz tą cele,
chcę na to patrzeć i niech zniknie cierpienie.

I może namalowałem koszmar - na przekór strachu,
by rozszarpał co w nas, ubiera się na czarno
tak bardzo podarł krajobrazy barw tu
i zostawił obraz z powylewaną farbą.

I zdarte gardło i wypalone płótno,
a ja sam na sam z kartką, idąc za rękę z wódką,
aleja ku jutrom. brukowana mi w oszustwo,
idąc z pustką, a jeszcze chyba czasu mnóstwo?!

Może umiem tylko ranić, dławić w sobie smutek,
nie mogąc go zabić i za nic stąd uciec?
Próbując zapić tę próżność bez granic,
co cztery ściany zburzę, w murze inicjały.

Chodź, pokażę Ci pergamin, zakopany pod stopami,
kiedyś między Nami w górze, a dziś zapomniany.
Proszę, otwórz ten kufer tkany tajemnicą,
ja obiecuję, że spróbuję jeszcze raz - to wszystko.

Ref. x2
Proszę, rozbij tą szybę, proszę, rozbij to lustro,
chcę Ciebie widzieć i niech zniknie oszustwo.
Proszę, otwórz tę klatkę, proszę, otwórz tą cele,
chcę na to patrzeć i niech zniknie cierpienie.
Wino z gatunku wytrawnych - Don Perinion
Wyznawcy alkohol, to eliksir prawdy
Zło karmi nas dramatami jak karmina
Góra na, i znów leczy mnie kanabis
Plama dziś mnie nie bawi
To nie pieprzone sensacje z pierwszych stron Gali
Ludzi na fali jak luksus z Panamy
Gdzie jedyne co do szamy to złote banany
Fryzur ulizanych wachlarz, banknotów pascha
Łaska i powód do dyskusji jak ta
A ludzie jak mrówki nonstop 2-4
Obieg, drążą kanały by stać się bogiem
To hajs jest nałogiem
Człowiek - przypominam hajs to zaklinacz
Siły wyzyma jak angina
Nie znam się na witaminach
Ale wiem co to dobry rap
Chmurę trzymaj
Slang ożywia bloki
Co mam wysyłam w świat jak łoki-toki
Z młodych lat dzieci tej epoki
Ziemi obiecanej jak kwiat jak paproci
Wiesz zostawiam ślad byś nie zapomniał o tym, że:

Ref.
Każdy kto żyje ma patent na luksus
Choć większośc ginie jak w wodzie kus-kus
Kruszców tu nie ma, są ziom papierki
Co tracą wartość z datą jak sandwich. (2x)

Znasz to zjawisko - za miodem do ula?
Zdejmij okular, burak, z Dermy o kulach
Fura Efezo pancernik
W nim szmula której nawet chu*** nie pasuje do gęby
Zbój za kierownicą - Efezo 1500
I gra o 1000 lub więcej niż cztery nauczycielskie pensje
Wniosek - nigdy nauczycielem nie będe
Bo za taki hajs to ja nie chcę drzeć się
No to per dzień w dzień
Wolę coś ekstra między wolnością a pierdlem
Nie to że w Malbourne wakacje z laską
Wolę wykorzystać talent jak Piccasso
Zamiast drag adaggio wolę hardcore
Jak ruska mafia z czajką - zczaj to
Nie upadnę jak Sasbor
Związane z ulicą jak z piórem Valdorf
Dla miękkich jak Valbone
Cios klasy - kangol przykrywa włosy
Mam to czego inni mają dosyć
Pal to chroni od Golgoty
Motyw mówi mi że warto w oczy patrzeć
Chu*** z hajsem.

Lepiej się orientuj
Metafory są zawiłe?

Zdrajcę poznasz razem z hasłem, bo:

Ref.
Każdy kto żyje ma patent na luksus
Choć większość ginie jak w wodzie kus-kus
Kruszców tu nie ma, są ziom papierki
Co tracą wartość z datą jak sandwich. (2x)

Lepiej się orientuj
Metafory są zawiłe? (6x)
Niektórzy ludzie nie powinni byli narodzić się
Zamiast robić swoje próbują żyć moim życiem
Dalej niszczę twoje zwrotki
Kładę piszczel na twój low kick
Niektórzy ludzie nie powinni przyjść na świat
Śmierdzą nienawiścią i to już ile lat
Ciągłe dymy, puste plotki
*****ysyny i idiotki

Zżera cię duma, zżera cię zazdrość
Twoja dupa to pasztet, twoja fura to padło
Ciągle wspominasz jak to było kiedyś
*****i, szampan i Kolumbia daleko od biedy
Prawda jest jedna, nie zapominam o niej
Liczy się tylko to na czym teraz stoję
Dlatego robię to co robię i nie gubię się w tym
Co prze*****ie to nadrobię i mam w dupie czy ty

Tolerujesz mnie i tak od lat
Bo nie umiesz, nie, robić tego jak ja
I moi ludzie przez cały czas
Pozdrawiam Gdynię, Sopot, cały Gdańsk
I właśnie tak jest
Mam za*****iste sample, karmię nimi sample
Nigdy nie zgadniesz jak to robię gdy
Wbijam na studio i wciąż tnę to równo
To jest jak zabieg
Twój rap to gówno więc włączam nawyk
Internetowe forum twoją domeną
*****o wejdź na scenę zamiast stać pod sceną

Niektórzy ludzie nie powinni byli narodzić się
Zamiast robić swoje próbują żyć moim życiem
Dalej niszczę twoje zwrotki
Kładę piszczel na twój low kick
Niektórzy ludzie nie powinni przyjść na świat
Śmierdzą nienawiścią i to już ile lat
Ciągłe dymy, puste plotki
*****ysyny i idiotki

Szczerość, niczym posypana solą rana
Się wżera i boli jak przestrzelone kolana
Sprawa kompletnie z góry prze*****na
Obłuda na każdym kroku spotykana
Ja nie proszę, ja nalegam bądź szczery
Nie toleruję ja sprzedajnych *****ieli
Takie *****y, *****y, burdelowe prostytuty
Mogą nam tylko possać fiuty
Zrozumiałeś za*****ny sprzedawco kłamstwa
No nie zniese cię i twojego chamstwa
Proste, widzę, że nie dociera
Wy*****ię ci i się nie pozbierasz
Ja nie straszę, ja nie obiecuję
Ice Man zawsze słowa dotrzymuje
Stara szkoła rapu zawsze do wojny gotowa
Brahu, 3MPS z wysokiej półki towar

Niektórzy ludzie nie powinni byli narodzić się
Zamiast robić swoje próbują żyć moim życiem
Dalej niszczę twoje zwrotki
Kładę piszczel na twój low kick
Niektórzy ludzie nie powinni przyjść na świat
Śmierdzą nienawiścią i to już ile lat
Ciągłe dymy, puste plotki
*****ysyny i idiotki
Ja też chodzę piechotą, chłopaki tu głupoty plotą
Bo to śląska bania bez gadania, bez ściemniania
Doktor Je , do mózgu prania
Kilku kolesi czasem do rozdeptania
Jakie pytania? czy ty styl posiadasz, co ty gadasz?
Napierdalasz czy ściemniasz? zagrasz w te klocki południowej Polski
Szacunek dla kolesi przy wagonie zawsze
Siemasz, siemasz, dla was zawsze klaszczę w dłonie
Teraz Gie przy mikrofonie, sprawdź to!
Przed jardem wielki welcome, raz lajtowo, a raz ciężko
Takie życie, czas na berzę, czas na bombę
Czas na krycie, o mam cię, kto tu maże?
Zajawka, służba, S.O.K. idą w parze
Wpadli na to, że ktoś tu kurwa bazgrze

Co tam robisz? gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?
Co tam robisz? gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?

Co tam robisz? gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?
Co tam robisz? gówno
Gówno, gówno

I co tera w drugą stronę, długa pyk
Co znowu koleś w ciemnościach znikł?
Jak się nie wkurwiać mają panowie
Jak się robi cały wagon po połowie
Jak w deszczowej pogodzie, ktoś tu ulega modzie
Tylko wazelina, podkład na ścianę kładzie
Co puszki na ladzie, ... pod kurtkę i już są moje
Tak się żyje śląski cham nie gnojek
Cały czas bombing bez opierdalania
Tu K-ce nie ma w chuja grania
Dobrze wspominam dobre chwile
To dla północy i tyle

Gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?
Co tam robisz? gówno

Nie stój tu, bo, nie stój bo robisz źle
Nie marudź, nie wpierdalaj sokisto się
Nie stój tu, bo, nie stój bo robisz źle
Nie marudź, nie wpierdalaj sokisto się

Nie stój tu, bo, nie stój bo robisz źle
Nie marudź, nie wpierdalaj sokisto się
Nie stój tu, bo, nie stój bo robisz źle
Nie marudź, nie wpierdalaj sokisto się

Czy może satysfakcję dawać?
Sam dojdziesz do tego nie musisz pytać
Z zajawką nie z głupotą chwytać
Nie ma co się rzucać jak gówno w trawie
Z taką postawą to po sprawie
Pozdrowienia dla ludzi we wspólnej zabawie
Prawdziwie na swój sposób oryginalny sposób
Złoty wagon dla wielu osób
Szczecin, Gdańsk, oswój się z nazwą własną
Bombing trwa dopóki gwiazdy nie zgasną
Poznań zajebiste miasto
Mały żyje w pamięci tylko malować nie może
Polski stolica i cała reszta oko w oko z bliska
Zapach wiosny, wątek radosny, hip-hop niech żyje 1000 lat

Co tam robisz? gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?
Co tam robisz? gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?

Co tam robisz? gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?
Co tam robisz? gówno
Gówno, gówno
Ekskluzywny rap tworze tyle lat
ze mną brat majk mad majk
jest na zewnątrz lub inside zapnij pasa
to wyższa klasa rozpierdala z majka nie z obcasa
rap ten tworzy tych wiele zasad otwórz umysł
wyraź chęci pozdro ludzie rap
abonenci ulicznej muzy rezydenci
ci obrotni pierdolnięci ja zrywam plombę
boli czacha wygrywa walkę nokaut atak
wytypujesz mnie ja rosnę w siłę
odpalasz szybko mechaniczną piłę
ja to ja ty to ty więc zróbmy dym
muzyczny film jak bum cyk cyk cyk taki trik
jak ki ki ki kiwał łyk odpalam w mik narkotyk
widzisz mnie czy masz zwid rap to chwyt
dobry bit setki koncertów dziewięć płyt
śmiej się twój styl to kit czujesz to ekskluzywny rytm
warszawski rap taki jest
prawdziwy rap taki jest
weź go sprawdź taki jest
pierdol stres tego chcesz
trudny rap taki jest
hardcore rap taki jest
jak go znasz pokaż gest
powiedz wprost jaki jest

Ekskluzywny nokaut

Możesz nie nawidzieć nas bo wiemy co robimy
jestem wciąż taki sam cudze zdanie pierdolimy
non stop ucieka czas stojąc w miejscu cofasz się
chcesz mieć czterdzieści lat i pod klatką stać jak leszcz,
możesz nie nawidzieć nas bo mamy taką siłę
jestem wciąz taki sam chociaż tak się zmieniłem
non stop ucieka czas ja nie nudzę się wciąż idę
ci co stoją w miejscu mogą sobie z nudów hasać dzidę

Jesteś jeszcze czy cię nie ma nie masz czasu to powodzenia
nie ma czasu na pierdolenia po ciężkich czasach upojenia
są te serialem utrapienia spójrz na plazmę świat się zmienia
prawdziwy rap brat tętni wykład nieśmiertelny jak cały zip
skład hip hop jest death piękny przykład a ty patrzysz na mnie łapiesz stresa
pogubiłeś się włącz gps'a technika krat i konstytucja nastała w kraju mega
rewolucja złap mikrofon nawiń coś pierdolisz smuty mówie dość
jebnołeś jego lub troche wódki kurwa jaki ty jesteś brzydki
japa hamie wal się na cycki ile takich skurwysynów
bez kontrolki swoich czynów myślą że są panami sceny
starzy wyjadacze tchórzliwe hieny rozpierdalam wszystko jak terminator
nie przeliczam ile jak kalkulator kręćcie ten syf jak tabaką,
el kozako, co Ty na to fałszywa szmato
jako tako ja na releksje jebany hejterze ciebie drażnie
zjada cię zawiść najwyraźniej ekskluzywnie ciebie wkurwia
nie rób już z siebie ty kurwa durnia

Ekskluzywny rap rap
ekskluzywny track track
specyficzny smak smak wwo i brat brat
fu jędker i sokół ZIP demoduł
ekskluzywne nowum słyszysz z samochodu [x2]

Warszawski rap taki jest
prawdziwy rap taki jest
weź go sprawdź taki jest
pierdol stres tego chcesz
trudny rap taki jest
hardcore rap taki jest
jak go znasz pokaż gest powiedz wprost jaki jest

Warszawski rap taki jest
prawdziwy rap taki jest
weź go sprawdź taki jest
pierdol stres tego chcesz
trudny rap taki jest
hardcore rap taki jest
Ekskluzywny nokaut
(Gram żeby grać.. ahh z resztą,
ten co grał, a nie gra będzie grał,
tylko ten co pierdolił a..
już nie pierdoli ten nigdy.. pss!)

(Tak! Gadka oparta na faktach, sprawdź to gówno!)

1. Yo! PDG yo to moje inicjały,
Gural w stereo uderza na dwa kanały,
na polu chwały, PDG plan w trakcie,
nie abstrakcje, to rym na fakcie,
w trzecim akcie na kompakcie - sprawdź Gurala,
szala przechylą nadciąga fala,
rozpala gorączka złota świat oszalał,
balast odrzucam i wciąż trzymam balans,
skala rośnie jak napięcie w dniu szakala,
wyzwala energie, mity obala,
od graczy dla graczy, wciąż napierdalam,
chropowata technika robi hałas,
gdzieś z tyłu ktoś gwizda żeby dać mi znak,
powoli do przodu jak silnik Diesla,
chłone życie jak uchodźców Pakistan,
mam taki stan, trzymam wszystko na dystans,
mista Gural pizga, życie to fist style,
chwila nie uwagi i Asta La Vista,
pizgam, sypie iskra, pełna pizda,
istna, chwila soczysta potem pizgram,
życia sztuka jak Buena Vista,
dyplomacja jak pismak, obskórna jak bistra,
i straszna jak krzyk w ginących piskach - opon,
podpływam na wodę głęboką,
Poznań wita, na chuj mi ta sprzedajna polityka,
oparta na kitach z wrogami kita,
lecz ja jak pijak w chuj w to wbijam i tak,
nie chce jak Ikar polecieć zbyt wysoko,
tak podpowiada mi logika,
póki pikawa tyka, póki hula ma technika,
wiesz, bestia wciąż dzika zaklęta w głośnikach,
jade przez życie na ostrych bitach.

Ref. 2x
Oparta na faktach, paktach i kontaktach,
gadka idzie w miasto na kompaktach,
na kontraktach składam moje inicjały,
Gural w stereo uderza na dwa kanały!

(na dwa kanały, na dwa kanały..)

2. donGURALesko, jerzą się na głowie (co?!) - włosy,
zapiąć pasy, zgasić papierosy,
wchodze w kombosy, gładko jak Eddie w Tekkenie,
Grunwaldzkie podziemie, tu wyzwolenie drzemie,
jak Mortal Combat - Kartel kohorta,
zachodni wiatr wieje - dziesięć skali Beauforta,
mój portal? www.tłuste rymy.com - don -
GURALesko głos jak ostatni smok,
teraz przy sterach nawiguje Laska i Magiera,
pełna moc na Poznańskich panterach,
bit napiera, naciera, hardcorowa opera,
więcej magii niż w przygodach Harry'ego Pottera,
to Grunwaldzka riwiera podwoje swoje otwiera -
jak przygody Guliwera w krainie Lily Butów,
nacisk wywiera i do kumatych dociera,
głośniej niż Pavarotti, Domingo i Carreras -
razem wzięci, kręci jak karuzela,
jak bambus na adapterach chroni jak morski Keira,
błyszczy kaski azjiera puści jak kariera,
od pierdolonego bucy buta do milionera.

(Gadka oparta na faktach, gadka oparta na faktach..)

Ref. 2x
Oparta na faktach, paktach i kontaktach,
gadka idzie w miasto na kompaktach,
na kontraktach składam moje inicjały,
Gural w stereo uderza na dwa kanały!

(na dwa kanały, na dwa kanały..)

(Tak, pojebany Gural, donGURALesko, hardcorowy Papa,
bandyta mikrofonu, Killaz Group, PDG Kartel i K.A.S.T.A. Squad
Sprawdź to gówno! 2002, a saga trwa nadal sprawdź to gówno, sprawdź to gówno!)

(Dobrze kombinujesz, dobrze!)
Umiejętności – ej ty tam – u mnie jest dość ich,
Skurwiele prości – witam w klubie szczerości...

Szad:
Ja gram w to jak HarlemGlobtroters,
mój klan ze zdartym gardłem non topers,
trwam bo prawdę poparłem, stąd protest,
mam plan – mym skarbem strof notes,
z miliardem strof notes
i mimo zmian Szad to ciągle stąd blokers.
Ja idę ciągle tędy przez krytykę i przez komplementy,
słyszę sample, bębny zamknę gęby tępym.
Bredzą coś przez zęby, Ŝe mam problem enty,
chcą legendy? A więc Ŝądle menty – pluję jadem.
Nikomu nie komunikuje – mam zasadę,
nikomu nie kumającemu nie komunikuje –
dalej jadę, bo daję radę i aŜ po kres dni
w kwestii rap poezji obudzę stres w nich...
to saga synku - plaga na rynku,
powaga synku to bragga synku, załadowane do magazynków.
To nietykalny, nienamacalny, nieprzewidywalny flow,
oryginalny, fenomenalny, eksperymentalny sport.
Niebagatelny i nie banalny często niewykonalny,
za to zapalmy, nienaturalny, łatwopalny sort...

Pork:
Jestem Pork aka Pores aka Porkinson – witaj.
Mam sort w porę chodźmy stąd, Tical.
Kolejny joint w obieg, odpal lont i daj mi go ziom –
ej, dawaj mi tego lola!
Szybsi niŜ mecze Knicks’ów, szybsi niŜ ninjitsu,
sprytni jak szitsu wchodzimy na bit znów,
oglądamy Kids’ów nie wciskamy X-ów,
wolimy to co walimy, a walimy niewiarygodną ilość mikstur!
Gramy to co mamy damy, trzymamy sztamy i szyk swój,
zamykamy chamy bramy, gdy słyszymy cały ten pic twój.
WciąŜ dbamy o rap to chata Pora, pora na pora,
pora na porapowanie małolat!
To tu, panowie to tu trójwymiarowy doborowy skład sieje niepokój,
Się wie siebie reklamuje – po chuj twe gadki rzewne,
byłem i będę independent,
tende-ncyjnie będę pizgał swe brednie wrednie...

Wall – E:
Nie chciej dostać mych rymów loka, bo będzie po ptokach,
ja zrobię - kszy kszy po po poczym zniknę jak Joka.
To nie na pokaz ten vokal, bragga kampania,
mój flow zwalnia, jestem rymów kopalnia złotko,
dla mnie jesteś tylko płotką,
oddaj mój hajs za nośnik i nie wierz plotkom!
Bo to www.bragga.dot.com -
ja dedykuje to talentom samorodkom.
Ej złotko nie bądź płotkom,
oddaj mój hajs za nośnik i nie wierz plotkom,
no bo to www.bragga.dot.com -
ja dedykuje to talentom samorodkom.

Null:
Kręć to, bo kiedy palę blunty to,
wiedz to – jestem lirycznym bandytom.
Daj mikrofon Ŝaden klon nigdy nie będzie mną!
N – jak Niewiarygodny flow - podobierane mam rymy jak MainFlow czy 8ball.
U – jak Umiejętności – u mnie jest dość ich .
LL – jak LegaLizacja, smole holenderskie lole – spacja
O – jak Obycie na bicie sami widzicie – N-U-L-L-O - rap to Ŝycie!
Skandal, bo na bicie będzie granda,
skandal, bo na streecie pachnie ganda,
to oficjalna banda pełna bandam.
Spalamy kolego tego samego grubego blunta...
Yo, nowe dobro to zło
W domach narkotyki, przemoc, porno i broń
Za dużo polityki w telewizorach ziom
Bądź ponad tym, bo kontrolować Cię chcą
Wyprowadź się stąd, albo chociaż wyjdź pod blok
Zrób coś, pokaż "im", że masz tą moc
Czasem jeden głos znaczy więcej niż sto razem
Oni zbierają sos i rosną o nich sterty gazet
Ale w każdej to samo napisane
Pewnie Twój tata z mamą mieli przez nich przejebane
A ich młodzi pewnie mają dalej
Ale ładnie opakowane, podane na ekranie Full HD
Panie! Tylko telewizory są dziś tanie
Ale brat na każdym kanale Animal Planet - to fakt
Co jest grane? Co jest nauczane?
Chyba zwariowałeś?! Zamknij się w pokoju bez klamek
Albo weź klamkę, strzel sobie w łeb na werandzie
Nim zrobią to za Ciebie, i to pewnie zupełnie legalnie
Otwarte oczy miej zanim upadniesz!
Krew wygląda inaczej na ekranie niż na asfalcie!

Może i się nie znam, ale tu na bank ktoś ściemnia
Pierwsza władza to rząd, ostatnia to mass media
Jedni od drugich chcą zmiany podejścia
Ale ich wspólny cel to ludzi uzależniać
Czas się obudzić, nie możemy przespać
Nie możemy teraz przestać - brat nie na da rady!
Otwórz oczy to może to zauważysz
Podziały na dużych i małych, ale to Goliat i Dawid
Czaisz? Bo masz czerwone gały
To od telewizji czy od marihuany stary
Kiedy dziewczyna mówi, że za dużo palisz powiedz jej,
Że ogląda za dużo seriali na TVN, ej!
To chory trend, zbiorowa halucynacja
Czegokolwiek chcesz, mówią weź... "zapłać, zapłać, zapłać"
Czysta brudna prawda, czysta wódka w gardłach
Cztery zero, bro to nie rozcieńczany szampan
Chcesz pić, tyraj aż dostaniesz garba
Chyba, że wygrasz bańkę w Lotka, ale mała szansa
Nie wyglądasz na wybrańca, nie zapomnij o podatkach!
Oprzytomnij! Masz życie w zastaw - bądź tu mądry
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo