Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Yoooł!
Tutaj pierwszy raz moje serce zabiło
tu pierwszy raz wypiłem pierwsze piwo
to pierwszy raz zasmakowałem miłość
to pierwszy raz płakałem za dziewczyną

to o Śląsku gdzie w bród kopalni
gdzie czarne złoto jest jak w górach halny
dla tej czarnej ziemi zrobił bym wszystko
to nie Polska żadna to Śląsk i to wszystko
to nie północ, zachód, wschód to południe
tu jest jak jest, ale to właśnie jest cudne
tutaj czuje, że żyję bo mam to w żyłach
to nie Warszawa gdzie sprawa (czasami?) się bywa
to jest ziemia o której nikt nie pamięta
oprócz nas mieszkańców to ziemia święta
po mimo dymu ta ziemia jest tak piękna
wyssali z niej wszystko ja to pamiętam

Ref:
Czy chcesz, czy nie ja będę krzyczał
ta ziemia jest święta Silesia wita
Silesia piękna, która chwyta za serce
poprostu się przypatrz x2

Możesz mówić co chcesz ja najlepiej wiem
czym jest ta ziemia, jak smakuje ten chleb
jestem hanys i za nic w świecie nie muszę się tym chwalić
nie lubię (?) polski i mamy to za nic
moje góry to hałdy ten stos kopalni
to mój krajobraz codziennej walki
koksownie, węgiel, sztolnie i szyby
kilometr pod ziemią ludzie wypruwają żyły
by żyło sie lepiej nie słuchaj już partii
one mają nas gdzieś widzą tylko hajsik
one mają swoje bajki a my jesteśmy hardzi
nasze problemy dla góry to wyssane żarty
nie raz tu byłem raz był wypad
ale będę tu wracał, bo to Silesia nie (?)
przywita mnie albo Ciebie ona nie pyta
zawsze jest gościnna, i tą gościnność chwytaj
Yoł!

Ref:
Czy chcesz czy nie ja będę krzyczał
ta ziemia jest święta Silesia wita
Silesia piękna, która chwyta za serce
poprostu się przypatrz x6
WWA jak labirynt krety , dookoła szmaty , wkrety , odmety ulicy
Uwazaj nie bądź taki w czape ciety , przekazanie warszawskiego stylu
Ulicznego , jak kazanie , niechaj dotrze prosto do każdego
Jebac policje , stara milicje , hujowa koalicje , i frajerow co sprzedali
Już niektórzy ostro dojechani , nie bez naszej wiedzy kapując co to koledzy
Nadejdzie zemsta , nie ukryja się w bet naszej twierdzy
Pociag do zdobycia szmalu nigdy się nie skonczy ,
Wydawanie na melanze floty ich wykonczy ,
pilnuj swej kieszeni by nie zaznac cudzej dloni
Gdy się kapniesz , mniema żeby nikt cie nie obronil
Jedno wielkie bagno wiem już o tym dawno
Dragi robia z mozgu siano , na osiedlu hardcore .

Jak każdy na tym pierdolonym globie nosze w sercu bol
Milosc dla przyjaciol a dla kurew dół tchu .
Kwestii odbieranych lekcji , zyciowych projekcji , dazenie do perfekcji . x2

Wszedzie jest tak samo , niewazne czy warszawa czy Sanok
Nieraz zapierdalam tak ze az trampki mi się palą
Nieraz najedzony syto lecz czasami w brzuchu pusto
Przy psach zawsze cicho nawet jeśli lomot spuszcza
Dorosle zycie nie jest w stanie wiec szukam roboty
Jeszcze nie piatka w miedzi z tego nie będzie rozkoszy
Poltora miecha czekam na ten przelew z pierwszej pracy
Robota jak w niewoli , pracodawcy kozacy
Skurwysyny dajcie flote , niestety tej floty nie ma
Rozminalem się z banknotem a potrzebuje go teraz
Teraz jestem tu wiec opisuje moje ruchy
Powiem jedno : zycie na legalu jest kurwa do dupy
Wychylilbym se browar albo jebnal bym se bombe
Chuj w to co ja chce , jak pusty widze portfel
Jak tylko mysle o tym żeby zarobic te kwity
Mieć na szame , na czynsz i nie zostac tu z niczym

Jak każdy na tym pierdolonym globie nosze w sercu ból
Milosc dla przyjaciol a dla kurew dół tchu .
Kwestii odbieranych lekcji , zyciowych projekcji , dazenie do perfekcji . x2
[Eldo]
Kasa, kasa wielu się wyprze
Kasa, kasa wielu się wyprze

[Owal/Emcedwa]
Czas to pieniądz
Więc daj mi trochę czasu
Tylko nie rób hałasu
Źle interpretujesz słowa
Bo już moja w tym głowa
Samo życie jakoś płynie
Co ma minąć to minie
Owal/Emce nie zginie
Wiem jak ważne są pieniądze
Wiem, że szczęścia nie dają
Ale trzeba je mieć, trzeba mieć je by żyć
Tak więc nie ma co kryć
Że na pierwszym miejscu kasa
Właśnie takie jest życie, taka jest ludzka masa
Wszystko ma swoją cenę
Tak jak dobre jedzenie
Nie kupuję uczucia, którego nigdy nie zmienię
Nie kupisz sobie życia, Bóg wysoko na niebie
Lepiej uwierz w modlitwę, on wysłucha cię w potrzebie
A na razie lepiej marzyć
Wszystko może się zdarzyć
Że otrzymam platynę plus 400 LS
Dobrze wiesz jak to jest
Jak na klipach z US
Czekam na to jak na pana czeka pies

Ref.:

Ej, nie wciskaj mi kitu
Drewniany pajacyku
Nie pierdol, że nie chcesz banknociku
Robię hip-hop bo to kocham
Nie wyżyje z tego, trudno
Jak zarobię nie będę szlochał x2

[Liber]
Otwórz mi proszę, zginął mi klucz to mój sejf
Ej, mówię wenizer skrucz, może chwycić cię skurcz
Gdy zobaczysz forsy wór
Wiem, że chcesz, dam ci wzór, to szurem 58
Proszę, dam ci moje teksty
Nagraj zwrotę, potem biegnij wydaj trochę sieksy
Helikopter, dziweczki, leksy, haremy
Dziwisz się skąd to wiemy?
Ponoć jak schodzimy ze sceny z nieba lecą PLN-y
Usypują się z nich dywany do samolotu (ej gościu)
Na razie nie wyżyje ze zwrotów
Jestem gotów by zebrać jak kościół na ofiarę
Żyć na swoją miarę, szyjąc swoją gwarę
Zobaczysz transparent WLKP rap potęga
Przysięgam, będę się o to starał
przy okazji co zarobię to gitara
Nie ma co się oszukiwać właśnie zaczynają się żniwa
Pora w sianie popływać, jego zapach jest słodki (słodki)
Chodź to szopki, tam składuje snopki
To są moje zarobki, mojej pracy pochodne
A banknotów nie podrę, jeśli wpadną mi w garści
Jak Włodi Liber nie pogardzi
Jeśli z hip-hopu starczy, bym nie musiał żyć na sępa
Zrozum przekaz jaki niosę teraz w zębach

Ref.

[Doniu]
Różowy okular i ciemne maserati
Ciuchy od Versace (to Pantonio Rosati)
Witamy najchudszego producenta w tym kraju
Prosimy na bankiet, tak do Royalu (many, many)
To Kris MC, a to MC Liber
Pan Owal zaraz będzie, możemy nabić dzidę
Czeki są już wystawione no i wszystko ustalone
Tip top zaraz będzie wypłacone (a reszta?)
Ja banan na ryju i łapa na sianie
Ale budzik przerywa chrapnie
[Liroy] "stary zapomnij"
z radia dolatuje
Kumasz już teraz, ten sen mnie prześladuje
I chociaż to wielka hiperbola moich marzeń
W zamian za oddane tobie setki wrażeń
I noce nie przespane i wytarte ołówki
Chce prócz satysfakcji mieć z tego złotówki

Ref.

[Kris]
Słyszałeś chłopaków, nie szukamy naiwniaków
Nikt nie robi tego gratis, a na pewno nie Kris
Kris to wersononazis, finansowy potentat
Mówię tak o sobie i ze śmiechu pękam
Ale za nim się zgarbię chce mieć pełen skarbiec
Jak Sknerus McKwacz, uważnie patrz jak zgarnę
Stosy szmalu różnych walut, być może to objawy udaru
Ale hip-hopowy biznes wyrwie mnie z koszmaru

[Owal/Emcedwa]
Chcesz mieć pieniądze to rękami je zarób,
Bo z tego towaru nie będzie nic

[Kris]
A może to kicz i kiedyś będziemy bić banknociki
Całe ich pliki, przyznasz to nie jest przykre
Kasa, kasa, ale ja się nie wyprę
I nie wcisnę kitu, że nie chciałem profitów
Bo od przybytku głowa nie boli
Tak mówił Owal i Ascetoholix

Ref.
ZGR, właśnie tak
ej, mądrala, wiesz co, wy*****laj

Więc nie mów mi co mam robić, wiem o co chodzi
sam sobie mogę pomóc, ty możesz zaszkodzić
nie mów mi jak mam żyć, co z czym pogodzić
jest PiH'u, ZGR, 4P i Onil

Czujesz się lepszy, mądrzejszy patrząc z góry na wszystko
tylko dlatego, że nie martwisz się o przyszłość
tylko dlatego mam uznać twoją wyższość
wiesz kim dla mnie jesteś po prostu zwykłą pizdą
jestem typ typem, który spędza ci sen z powiek
każdej nocy przychodzę jak Rugen z Wiązowej
irytuję ciebie to, że nadal robię swoje
i od lat potrafię odnaleŹć się przy mikrofonie
jestem Onil z ZGR kliki
z każdym nowym trackiem widać lepsze wyniki
z każdym nowym dniem podnoszę poziom techniki
a ty mądralo zacznij zbierać hajs na nasze płyty
i podciągnij wyżej swoje wąskie spodenki
włóż koszulę w środek i za*****laj na dancing
to jest rap, który robi w głowach mętlik
niczym adwokaci o dziejach przysięgli

Więc nie mów mi co mam robić, wiem o co chodzi
sam sobie mogę pomóc, ty możesz zaszkodzić
nie mów mi jak mam żyć, co z czym pogodzić
jest PiH'u, ZGR, 4P i Onil

Wy*****lam cię za drzwi polski Salman Rushdi
wiesz to te wersy za które życzą mi śmierci
40 % w kielni, nigdy na sucho
mój rap jest pajęczyną, ty *****oną muchą
4P, Onil anty-obywatel Piszczyk
na naszych fiutach waszych kobiet błyszczyk
chciałeś mi mówić co z kim mam robić
na gołą ścianę rzucasz, chcesz wychodzić
fakt, to gorące gówno
jest dla ciebie złą wróżbą a na zegarku póŹno
nawijka koloru haki, fruwają fuck'i
pozbierają cię na nosze i do szatni
czy można być bardziej martwym niż trup
wytknąłbyś mnie palcem gdybyś mógł
jedni sypią towar, gdzieś złapany buch
Koszalin, Białystok, pełny klub

Więc nie mów mi co mam robić, wiem o co chodzi
sam sobie mogę pomóc, ty możesz zaszkodzić
nie mów mi jak mam żyć, co z czym pogodzić
jest PiH'u, ZGR, 4P i Onil

Więc nie mów mi, *****, co jest dobre a co złe
jarzysz jaki mam rap robić, co mam w nim poprawić
co zrobić, z kim bujać się, jak się prowadzić
ni *****a nie będę słuchał żadnej twojej rady
nie będę rymował grzecznie, nie mam ochoty, wiesz
nie są to rapy grzeczne, nie ma na to zgody
no co ty, *****ić młody wchodzę na obroty
sam sobie jestem szefem, mam parę złoty
jak koty surowy chłodny najlepiej jasny
pomysły własne najlepsze, najciekawsze
to ważne by trzymać fason jak przejdziesz miastem
zapytaj [?] co jest dla mnie ważne
to kąty własne cztery czyste papiery
nikt mi nie może nic zarzucić tu frajery
szczere numery, yo, taki jest werdykt
zły chłopak w złym świecie, koniec bajery, ciach

Więc nie mów mi co mam robić, wiem o co chodzi
sam sobie mogę pomóc, ty możesz zaszkodzić
nie mów mi jak mam żyć, co z czym pogodzić
jest PiH'u, ZGR, 4P i Onil
Raperzy są niedobrzy
Proszę, nie no, zaraz, chwilka, jak to?
Słuchaj co mówię, przecież jestem twoją matką
Nie zaprzeczysz faktom, to najzwyklejsze szczeniactwo
Żuć to, zajmij się wreszcie edukacją
Mamo proszę, przestań, usiądź, zobacz
Doceniam twoją troskę, ale to nie tędy droga
Mamo, rap to nie to samo co przemoc i dragi - o nie
Jak można ubierać całe zło świata w dżinsy typu baggy
Pokaż mi mamo gdzie jest ta agresja
Chłopaki spokojni jak baranki, chociaż każdy w twoich oczach to bestia
Nie wierzysz? Jeśli ja nie mogę cię przekonać niech to zrobi KRS-ONE
" Rapers are in danger "
O właśnie, ap-ropo, zobacz mamo jak ten pan zaszedł wysoko
Mając przede wszystkim hip-hop jako do rozwoju bodziec
Aa...ty widzisz w nas tylko bezmyślność i luźną odzież
Mamo powiedz skąd ta niechęć?
Czemu przypisujesz nam każdą złą cechę?
Przecież rap jest w dechę

( aaa..aaa....aaa)

Ref. ( 4x )

Mamo zrozum że rap nie tak straszy jest jak go malujesz
Mamo zrozum wreszcie, apeluję !!!

Synu, zajmij się czymś, słyszę codziennie od nowa
A ja nie narzekam mamo na brak zainteresowań
Cieszę się, widząc twoją troskę o moją przyszłość
Ale patrz to proste, nie da się zrobić nic by to ze mnie wyszło
Mówisz że to: głupie, niedobre, ułomnie, kalekie, monotonne, że sensu mało
To nie jest sposób mamo, by nawiązać dialog
Jeszcze nikomu się to siłą nie udało
Dobrze w domu być z mamą
Ale w domu gdzie rap stał się rzeczą zakazaną
Porozumienia zero
Stosunki między nami, jak 10 lat temu między jedną i drugą Koreą
Konflikt jaskrawy jak neon
Nie użalam się nad sobą, tylko irytuje mnie to ciągłe łapu-capu
Kocham cię i boli mnie, że tak mało między nami porozumienia w kwestii rapu

Ref. ( 4x )

Mamo zrozum że rap nie tak straszy jest jak go malujesz
Mamo zrozum wreszcie, apeluję!
To rapgra człowiek
Przypominam rapgra

[Vienio]
To rapgra człowiek więc nie drażnij moich nerwów
Już za pierwszym razem nie odbierzesz moich serwów
Celność i bezbłędność tak jak armaty Serbów
Stop! Jestem za szybki byś zrozumiał gry reguły
Obycie rośnie powoli tak jak na siłce muskuły
To ze środka molekuły szansa ty wiesz z kim zagrać seta
Kawałki nic innego jak uliczna gazeta
Wyluzuj to nie meta długi dystans
Profesjonalista zawsze wpada w trans
Znajdź miedzy siłą balans
Rapgra
Licz się z tym że nie każdy bije brawo
Ze sportową postawą wyjdziesz z potyczki bezkrwawo
U swoich kompromis to przecież żadna krzywda
Bo konstruktywna krytyka prawie zawsze się przyda
Zawsze i na wieki to liryczny fenomen
Oto słowa mesjasza amen amen amen amen amen amen

Ewenement i uliczny rap ex aequo
Piszesz sie na to Vieniu? Proste
Słowo się rzekło
Ewenement uliczny rap ex aequo
Piszesz się na to Włodi? Proste
Słowo się rzekło

[Włodi]
Z okrzykiem zwycięstwa Ave
Na betonową murawę
Wchodzę za sobą mam Warszawę
Pierwszy krok był a teraz biegnę
Ślad się zmył a ja działam przebiegle
Wedle własnych reguł idziemy w bój
Tej ekipie nieobcy ból
Umarł król niech żyje król
Nie wchodzi w rachubę porażka
Idąc na zgubę i na wszystko zważka
Nieśmiertelną chlubę dla mojej drużyny
Przyniosę jak głowy tych co nienawidzimy
Smak zwycięstwa skrętem ochrzcimy
Potem wykpimy lamusów to zły(?) rywale
Na starcie myślą już o piedestale
Z taką postawą nie mają szans wcale
Mówią że z chłopakami niższe morale
A ja własną krwią sztandar ocalę
I wezmę nagrodę bo człowiekiem jestem
To rapgra i pogoń za szelestem
Dla innych przestępstwem dla mnie naturalna
Jak nawinął Mor WA legalnie-nielegalna
Przypominam rapgra niekonwencjonalna
Zagrywka sędziów straszy
Czy rap tu wystarczy?
Nie? Wrócę na tarczy
Wrócę na tarczy

Ewenement i uliczny rap ex aequo
Piszesz sie na to Vieniu? Proste
Słowo się rzekło
Ewenement uliczny rap ex aequo
Piszesz się na to Włodi? Proste
Słowo się rzekło

[Vienio]
Specjaliści od promocji najlepsi znawcy rapu
Super doradcy w sprawach pierwszego etapu
Śmieszne są dla mnie wasze teorie
Bo traktujecie naszą kulturę jak szczeniacką euforię
To nie wasze historie więc precz
Sięgam pamięcią pół roku wstecz
To rzecz o niespełnionych obietnicach
Przekroczonych granicach
Ty jesteś przecież osobą o dwóch obliczach
Co? Co? Milczysz. Twoja robota to jest partactwo
Mój talent traktujecie tak jak sposób na bogactwo
Nie wierzę ci że chciałeś zrobić dokładnie starannie
Patrz mi prosto w oczy ty clownie! (pajacu)
Za chwilę się okaże komu włos z głowy spadnie
Ta rapgra zanadto jest ważna dla mnie
Żebyś mógł w niej oszukiwać i łżeć jak pies
Ty wiesz (?) gdzie twoje miejsce jest

Ewenement i uliczny rap ex aequo
Piszesz sie na to Vieniu? Proste
Słowo się rzekło
Ewenement uliczny rap ex aequo
Piszesz się na to Włodi? Proste
Słowo się rzekło
Który to już sezon pakujesz w nos towar?
Ile to już lat chłopak szczerze mi cie szkoda
Reedukacja czas poglądy zrewidować
Stosuje uliczny rap jako odtrutkę słowa
Ty chcesz wiecznie żałować niepotrzebnie się trujesz
Spróbuj zacząć od nowa jak w "Na Serio" skutkuje
Możesz żyć elegancko niż być zaćpanym łachudrą
Dziś jesteś tym drugim inne może być jutro
Ty koniecznie chcesz się sparzyć? posłuchaj poparzonego
On na pewno ci powie ze dragi to nic dobrego
Wszystkiego nie wiedzieliśmy w zderzeniu z rzeczywistością
Dla mnie podły live przeszłością z całą swoją brutalnością
Znajdź grupę wsparcia która zechce ci pomóc
Bo w pojedynkę trudno nawet bardzo ciężko ziomuś
Nie odrzucaj dobrych rad cały świat przeciwko tobie
Tylko tak ci się wydaję nic się nie bój zdrowiej chłopie

Może w końcu zrozumiesz sens drzemiący w tych tekstach
W końcu coś zmienisz złe życie besztasz
Chcesz jakoś przetrwać to twoja racja
Czas się przebudzić Reedukacja
Może w końcu dostrzeżesz własne błędy nie czyjeś?
W końcu przestaniesz walczyć z życiem masz siłę?
Jakoś się żyje łap ostatnia szansa
Wyrwać się z bagna Reedukacja

On kocha cie nad życie chociaż górę biorą nerwy
To że pije później bije nazwiesz to życiem codziennym
Na razie nie jest źle lepiej nad tym się zastanów
Gdy rodzice po raz enty zastaną cię skatowaną
Ubolewasz nad losem miałaś mieć super rodzinę
Zamiast szczęścia czujesz strach on ma wciąż wkurwioną minę
Jest strasznym skurwysynem przecież nie o tym marzyłaś
To że masz z nim dzieciak ma ciebie przy nim zatrzymać
To że krzywdzi was obu to zapewne twoja wina
Zupa znów była za słona znów cios który z nóg ścina
Nie wiesz jego obietnicą że to już ostatni raz
Ze przeprasza w pracy ciężko że ostatni raz dał w gaz
Policz sińce na ciele, ile miałaś stłuczeń złamań
Piękne podpuchnięte oczy zapłakane masz od rana
Zostaw tego chama kobiecino weź się ratuj
Tak mi szkoda ciebie siostro nad swym życiem się zastanów
Już zapewne ktoś ci wspomniał zasługujesz na lepszego
Na takiego co doceni twoje naturalne piękno
Spytam kiedy koleżanki widziały cie uśmiechniętą
Taki żywot męczennicą nazwę domową gehenną
Za poświęcenie wpierdol tym się miłość ma objawiać
To co przeżywasz to nie miłość jest a dramat
Zamiast ciosów przytulasy zamiast krzyków czułe szepty
Zamiast obelg śmiech pocieszny zamiast poniżeń prezenty
A Ty nie bój się miłości w końcu znajdziesz ja dziewucho
Tylko rozstań się z tym katem który nazywa cie suką

Może w końcu zrozumiesz sens drzemiący w tych tekstach
W końcu coś zmienisz złe życie besztasz
Chcesz jakoś przetrwać to twoja
Racja czas się przebudzić Reedukacja
Może w końcu dostrzeżesz własne błędy nie czyjeś
W końcu przestaniesz walczyć z życiem masz siłę?
Jakoś się żyje łap ostatnia szansa
Wyrwać się z bagna Reedukacja

Olej rówieśniczą presje realizuj swoje pasje
Bo twój podwórkowy gang z wolna się wykruszać zacznie
Wspomnisz moje słowa gdy za kilka lat skumasz
Nikt nie przeżył swego życia tak jak pragnął akurat
Ty dla ziomków bądź w porządku ale własne zdanie mniej
Zapamiętaj słowo nie podbij je stanowczym TEJ!
Usłyszysz leszcz gej wal w mordę lecz wpierw pomyśl
Czy ten gang osiedlowy cie nie sprzeda za te ciosy
Że nie wszyscy są w porządku powinieneś o tym wiedzieć
Ruszysz gówno za człowieka pójdziesz siedzieć niezły przejeb
Musisz też wiedzieć głupcy lubią puszczać famy
Ze zdania swego znany będziesz często nielubiany
Na szacunek zapracujesz tylko mądrymi słowami
Szanuj swoje życie bo masz tylko jedno czaisz?
Dbaj o swoich bliskich i nie daj się ogłupić
Dobrze wiem że świat zwariował lecz nie wszystko da się kupić
Nawet jeśli złupisz innych kieszenie to fikcja
Myśleć że świat jest twój spójrz na to przez inny pryzmat
Pamiętaj edukacja i wartości rodzinne
To solidny fundament na tym oprzyj swój biznes
Bez tego jesteś słaby ja nie miałem takiej szansy
Lecz nie zabrakło szczęścia i czynów na zbyt odważnych
Zapamiętaj to chłopak że nie każdy będzie Ryśkiem
SLU Reedukacja uratować kilka istnień

Może w końcu zrozumiesz sens drzemiący w tych tekstach
W końcu coś zmienisz złe życie besztasz
Chcesz jakoś przetrwać to twoja
Racja czas się przebudzić Reedukacja
Może w końcu dostrzeżesz własne błędy nie czyjeś
W końcu przestaniesz walczyć z życiem masz siłę?
Jakoś się żyje łap ostatnia szansa
Wyrwać się z bagna Reedukacja
1.(Chada)
***** nie ma to tamto słuchaj co teraz powiem
Bardzo cienka jest linia między ziomkiem a wrogiem
Dzisiaj razem z Sokołem krążę nad twoim grobem
Z miłą chęcią *****ielu spędzimy ci sen z powiek
Tu się dowiesz kto walczy a kto wraca na tarczy
Patrzę w oczy dopóki cierpliwości mi starczy
Zamiast pieprzyć trzy po trzy idź ze starą na spacer
Twoje życie jest warte tyle ile zapłacę
Jakiś frajer się nudzi i wymyśla absurdy
W sumie ten świat jest piękny tylko ludzie to *****y
Jeden taki co paplał potem szczękę drutował
Nie ma co właśnie takich trzeba eliminować
Chcesz się dowartościować ale nie moim kosztem
Żeby potem nie było że cię nie chciałem ostrzec
Dla mnie rap i ulica ciągle znaczy to samo
Przyjdź i powiedz mi w oczy że mnie słusznie skazano

Ref(Brahu)
*****ć wszystkich tych ktorzy sieją ferment
Na osiedlach i przez *****ny internet
Autorów ? plotek i toksyn
Prowokatorów zew którzy nie mają dosyć
*****ć wszystkich tych ktorzy sieją ferment
Za plecami gdy tylko od nich odejdziesz
Autorów ? plotek i toksyn
Którzy sieją zamęt wsród tu żyjących(Je-bać-tych)

2.(Sokół)
Obrabianie dupy dissy i choroby
Obrażone żony i zawracanie głowy
To nie dla mnie ja pozostaję zdrowy
Ty stracisz zdrowie jak będziesz taki nerwowy
*****ć wszystkich tych którzy sieją ferment
Na audiencję i w czoło berłem
Ja tego nie śledzę bo nie jestem z policji
Za mało życia żeby się przejmowac wszystkim
Mam swoje sprwy i daję sobie radę
Tobie ***** kładę na tą całą dziecinadę
Masz tu Chadę z Sokołem w tym temacie
Zanim coś powiesz to zastanów się bracie
Ciężko jest na mnie zrobić wrażenie
Uwierz głęboko osadzone mam korzenie
Dbaj o rodzinę przyjaciół i kieszenie
I jak masz taką samą kolejność to cię cenię

Ref(Brahu)
*****ć wszystkich tych ktorzy sieją ferment
Na osiedlach i przez *****ny internet
Autorów ? plotek i toksyn
Prowokatorów zew którzy nie mają dosyć
*****ć wszystkich tych ktorzy sieją ferment
Za plecami gdy tylko od nich odejdziesz
Autorów ? plotek i toksyn
Którzy sieją zamęt wsród tu żyjących(Je-bać-tych)

3.(Chada)
Znasz mnie lepiej niż ja sam o ***** oszaleję
Jak masz jakieś wątpliwości to ja je tu rowieje
Pieprzony ferment słyszę go często
Nie chowam głowy w piasek na wasze podobieństwo
U mnie to samo wciąż długopis i papier
Ty wpisujesz znów bzdury w moją biografię
Wiesz co jest cięte znasz moje imię
Konfidenta stara *****o to se poszukaj w rodzinie
Tu noc nie daje snu kiedy nawijam
Pragniesz zemsty bo ci twoja żona ze mną zborsuczyła
Ja wybijam takich jak ty i szanuja mnie tłumy
A prawda to jest taka że mam swój powód do dumy

Ref(Brahu)
*****ć wszystkich tych ktorzy sieją ferment
Na osiedlach i przez *****ny internet
Autorów ? plotek i toksyn
Prowokatorów zew którzy nie mają dosyć
*****ć wszystkich tych ktorzy sieją ferment
Za plecami gdy tylko od nich odejdziesz
Autorów ? plotek i toksyn
Którzy sieją zamęt wsród tu żyjących(Je-bać-tych)
Gdy wstaje póznym rankiem
Przywitam sie z śniadankiem będąc w poziomie
Słysząc dobry bicik w magnetofonie
Zacieram dłonie oto idzie fajny dzionek
Nie będzie dzisiaj żadnych dzikich świń skarbonek
Sprawdzam szufladkę tam baciki już skręcone
Widze gałeczkę oto idzie w moją strone
Zrobić coś jeszcze dzięki wszystko już zrobione
Teraz jest czas na spotkanie z mikrofonem
Skleić dobry bit przed obiadem
Potem wbić się do fury razem ze składem
Skapa
Jest JOKA obecny
Zakręcajmy zabakajmy potem dalej lećmy
Jest tyle chat dziś do odwiedzenia
Nie jeden bat dziś do wypalenia
Jest tyle płyt dziś do przesłuchania
I tyle świń dziś do stagowania
Bądzmy szczerzy mikrofon leży w kącie koło wieży
Ja go uruchomie lubie wisieć na mikrofonie
Skoro wisze nie utone
Więc pontonem nie popłyne
Wole z dymem
Co ty robisz?
Wale rymy wale niebywale
Podoba sie to
Podoba sie wcale
Jedni spoko drudzy mają żale ale
Jedno i drugie robie stale dalej
Kolega z osiedla lubi jezdzićna rowerze
Ja wierze od czasu do czasu mnie też to bierze
Wtedy jeżdże - przejebane mają ludzie na spacerze
Gdy wypadam z kumplami i mieszkam na kwaterze
Zielone pale, rymy składam w dobrej atmosferze
Gadam, gadam, gadam o deserze
Lecą bity w komputerze niezależne
Jak w pokerze, ful tak ful rymów jest u mnie szczerze
(puszczanie dymu)
No a jak przecierz Dab o tym mówie cały czas
Ej ej Dab! Ej nie rób scen
Jak ty mnie słuchasz?

Ref:
Ja się wcale nie chwale poprostu mam talent
A co ty robisz?
Pale
Ja się wcale nie chwale poprostu mam talent
Dab co ty robisz?
Rymy wale niebywale
A co ty robisz
(zielone) Pale
Rymy wale niebywale
(zielone) Pale
Bo do tego mam talent

Co ja robie?
Co ja robie niebywale
Ja pale , ja rymy wale na wysoką skale
Nie tańcze breka tańczy mój kumpel pare bloków dalej
Podkłady na TeDekach (jeden mach, drugi mach)
Kartka na mnie czeka to dobry znak
Bat (bat) Bata
Tak tak
Potem od lat wprowadzam nowy ład
Słysze jakiś podkład
Słysze go z okna
Jest całkiem OKa spróbuje się dopchać
Zaraził mnie tak jak angina ropna
Różnica drobna angina jest okropna
Ja Joka widze wrzuty na moich blokach
Ja to kocham ale farba mnie nie kocha
Nie zaczynam to nie moja dziedzina
Pale, rymy wale niebywale i sie wspinam
Ref.
Jesteś z nami?
Jesteś z nami duszą sercem dodaj basu jeszcze więcej niech usłyszę pierdolnięcie niech to idzie w całą Polskę (wszędzie) Tym się nie przekręcę to historie z życia wzięte dawaj to na okrętkę niech się kurwą o tym hepnie lecą w siwych bolkach już tu rozpierdala lokal tu dźwięk kopie jak z loka tak że nie ustoisz na nogach gorąco jak w saunie zgadnij kto tu pulę zgarnie techniką nienagannie znowu zdzieram sobie gardziel hałas hałas hałas hebel na wszystkich rejonach w kryminałach na stadionach od dobrych ludzi piona (piona) jest sztywno jak konar w pustych hałas i szcza kona wali w łeb jak Damian Jona misja jeszcze nie skończona (chce) chce widzieć jak ten tłum zalewa ulicę napierdala policję niszczy wszystko w polach widzeń niech usłyszą wszystkie rządy (rządy) ten hałas niepokorny zrobi więcej zniszczeń niczym pierdolone wojny wszyscy ludzie na koncercie dawać w górę ręce hałasu pierdolnięcie bezimienni konkret wejście

Hałaaaaaaaas
hałas górę ręce zróbmy
hałas w górę ręce
hałas w górę ręce
hałas zróbmy
hałas w górę ręce
hałas górę ręce zróbmy
hałas w górę ręce
hałas w górę ręce
hałas zróbmy
hałas w górę ręce

Uwolnij swe gardło i ręce w górę zróbmy mega konkret a nie hau turę podkręć daj głośniej zrób terror rodzinie rap się nie kończy rap tu nie zginie dup dup dup sąsiad się dobija dobrze niech krzyczy to hałas podbija podaj to dalej zrób propagandę przyjmuję każdą nową dobra bandę możesz tańczyć sambę albo ful styla dopuszczę indianera albo chorego motyla łączy nas ulica ma być na fula szyba wybitka nie chcę tu zamulać chociaż mamy nisko budżetowe teledyski jak się bawi Polska pokażemy wszystkim obite pyski i zachlane mordy w waleniu do ryja będziemy bić rekordy śląskie nawyki i wsparcie dzielnicy w kościele w domu w klubach na ulicy tych pomysłów masę mamy dobrą rasę bezimienni pięć i trzymamy klasę

hałas górę ręce zróbmy
hałas w górę ręce
hałas w górę ręce
hałas zróbmy
hałas w górę ręce
hałas górę ręce zróbmy
hałas w górę ręce
hałas w górę ręce
hałas zróbmy
hałas w górę ręce
1.Znów nie wróciłeś na noc - ja sama jak zawsze
Znów nie powiem Ci dziś dobranoc,
Bo wyjdziesz za nim zasnę
Znowu się martwię (-gdzie byłeś?)
Nie odpowiadasz, odwracasz się tyłem
Męczę się, nie kręcą mnie: te rozmowy, takie związki
Daj mi, daj mi, daj mi, daj mi powód, żeby to skończyć

ref.
Nie, nie mów mi znów (kocham)
Nie przepraszaj (więcej)
Kiedy ciągle jesteś zimny jak lód
Chcę to skończyć jak najprędzej

2.Już przestań przepraszać
To już ostatni raz, nie będę tego znosić
Daj mi spokój, nie dzwoń więcej,
Nie chcę Cię widzieć, nie chcę tęsknić
Nie, nie, nie, nie masz dla mnie szacunku
Mam Cię dosyć

ref.
Nie, nie mów mi znów (kocham)
Nie przepraszaj (więcej)
Kiedy ciągle jesteś zimny jak lód
Chcę to skończyć jak najprędzej

3.Skąd mi to przyszło do głowy, że jesteś wspaniały,
Że jesteś cudowny (zapominam to)
Co w tobie lubiłam, że byłam z Ciebie dumna, nie zasłużyłeś bo
Jestem lepsza, mądrzejsza, piękniejsza niż myślisz
I warta coś więcej i nie masz na co liczyć
Bo stać mnie na więcej i nie chcę, i nie chcę Cię znać

ref.
Nie, nie mów mi znów (kocham)
Nie przepraszaj (więcej)
Kiedy ciągle jesteś zimny jak lód
Chcę to skończyć jak najprędzej
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo