Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Rejs 7 - więc zróbmy kolejny kruzing, stres zgubmy.
Dla słabych to jest dzień zgubny.
My gramy od dekady i jestem z tego dumny / x2

Byt musi być znośny, bit musi być głośny, hit musi być nośny, ty musisz być gotowy.
Ruszamy nowym szlakiem, z nowym rapem i dziwnym trafem odwiedzamy znów twą parafię.
Kolejny sezon, czas pobić stary rekord, pokazać, że życie to nie tylko szary beton.
Więcej obciążeń, więcej okrążeń, ja cały czas krążę nie tylko po pieniążek.
Po swoje, nie wchodzą w grę przestoje, słabi MC to przedszkole, zaraz ich przeszkolę.
Mijam kolejną przeszkodę i kończę rozgrywkę, rap jest moją branką, złotą bramką w dogrywce.

[Owal]
Grafitowy lexus plus nasze crew, płyniemy znów po te parę stów.
Śmigamy furą by dać pokaz słów, takie życie ma jeden na stu.
Moc rośnie, to już 7 rejs, więc daję kolejny wers, hi haters!
wiem co czujesz, to znowu oni, rapujesz? Możesz tylko sprzątnąć po nich.
Wbijam na pokład, Lajner nie odpadł, setny raz wbija wokal na podkład.
Rap, rapgra, rap to rapteatr, słabym mówimy do widzenia, nara!

Rejs 7 - więc zróbmy kolejny kruzing, stres zgubmy.
Dla słabych to jest dzień zgubny.
My gramy od dekady i jestem z tego dumny / x2

Jestem Mezo, z resztą nieważne, znasz mnie, cały czas z poznania miastem, żeby było jasne. Ojciec, mąż wciąż to jasne, tu zajawka nie zarasta chwastem, wciąż mam pozytywną jazdę.
Choć przeszkadzają intruzi, kolejny raz dla naszych ludzi, ruszamy w Polskę na kolejny kruzing.
Kolejna nocka, mijamy Wrocław, sprawa prosta - kolejna kawa mocna.
Kolejna akcja, kolejna stacja, kolejny raz na scenie Mezokracja i Entuzjasta.
I kolejne miasta i się kręci, DJ płytami kręci a jakaś panna biodrami kręci.

[Vito ws]
Siódmy rejs, WS tu jest, robimy testing, czy ludzie nie wystrasza się rapowej bestii.
Wierz mi zioooom, przez parę o na końcu, w słońcu, śniegu, deszczu, to dla odbiorców.
Flow płynie, z niejednym zawiniętym wersem, robię to z sercem, płynę poznańskim rejsem.
I skręcam jak podkręcona piłeczka grubby, chwytam szczęście, a szczęście to rejs siódmy.
Zobacz jak buja się niejedna sala, pozwalam sobie na to by nie przykryła mnie fala.
Znalazł kurs i tak od wielu latek, z rapem za pan bratem, WS wbił się na statek.

Rejs 7 - więc zróbmy kolejny kruzing, stres zgubmy.
Dla słabych to jest dzień zgubny.
My gramy od dekady i jestem z tego dumny / x2

Mamy do tego ekstra dystans/ Klub, plener czy ekstradyska/ nasza strategia ekspansywna/ nasza ekipa ekskluzywna (x2)
Aha... Nie mam Ci tego za złe PMM, Kajman, Paluch... Prosto, Diil Gang

Dzięki nic się nie stało ziom, nie ma sprawy,
to dla Ciebie pogardy uśmiech na mojej twarzy,
teraz graj przede mną z miną zbitego psa,
powiedz jak Ci ciężko, że znów dotykasz dna.
Aktor, manipulator, to Twój synonim,
ja nie wiem o co chodzi,zamień sobie pseudonim
Palisz jana w rap grze , palisz jana na ławce,
pozujesz na gwiazdę, z obcymi przy flaszce
Tysiące dni i godzin dwadzieścia parę lat właśnie tyle Cię znam i nie znam Cię w ogóle,
mówię o tym z bólem powiedz ile masz masek,
dla obcych chcesz być ziomem, dla swoich jesteś kutasem,
to nie trzyma się kupy, nie mam Ci tego za złe,
nie obrobię Ci dupy choć mam ochotę krzyczeć prawdę,
w żyłach inna krew nie nazywaj mnie bratem,
nie mam Ci tego za złe, więc mimo wszystko z fartem.

Zobacz jak lecę w tym świecie, w którym nie trzyma mnie nic,
jeśli mnie dziś stąd zabierzesz, Boże nie pozwól na łzy moich bliskich,
na śmiech zawistnych mi i im wszystkim z wiarą w ludzi wybaczam dziś
Nie chcę byś cierpiała mamo, spokojny sen przyniosę Ci z góry gdzieś na dobranoc
Wiem to nie to samo nie będzie jak było wcześniej, ale spokój ducha zapewnię bliskim jeśli odejdę
co najlepsze we mnie człowiek będę chciał oddać, wszystkim tym którzy będą musieli tu zostać
by móc spełniać sny, uwierz mi w jutrzejsze lepsze dni, chciałeś mi zaszkodzić? nie mam tego za złe idź
Swoim pomagam dziś i zawsze kiedy zdołam, nie wierzę, że to koniec i nic nie zostanie po nas
pot na skroniach, gdy jesteśmy na scenie, mam miłość dla najbliższych, dla całej reszty sumienie
też będą poddani ocenie ich zdanie tu nic nie zmienia, uwierz to jedyne takie uczucie innego nie ma
czułem to wcześniej gdy sądny dzień nadejdzie, będę żałował że odchodzę i cieszył się że nareszcie.

Nie ma nic co sprawiłoby, że chciałbym Cię zabić, dziś miłość silniejsza jest niż nienawiść!!!

Nie mam Ci tego za złe, że jesteś spragniony, chociaż na pustyni ratuje Cię nawet kropla wody,
Nie mam Ci za złe, że wciąż jesz, choć tylu głodnych jest, chudych ratuje tu nawet kęs (sorry ej),
Powszedni chleb, chcesz nim posilić się, poszukiwany jak real, kto wyciągnie ze skały miecz,
o co tu ten cały zgiełk, czy na pewno jest już ok? mówi O.S.T.R, PMM płyń dalej z tym
nie jest ok, choć mówię cześć i nie gniewam się i nie mam Ci tego za złe
co zrobiłeś sam wiesz, co zrobiłeś sam wiesz, sam wiesz i wiesz co? w sumie jest ok
gdzie indziej ok, no i przyjdzie ten dzień, kiedy spotkamy się gdzieś na stricie Face to Face,
cześć bo tak robi życie wiesz, ta historia ryje mi moja chorą psychikę jak klej
Butapren.

Co sprawia że nadal uważam z kim siadam do stołu,
nie działa przepraszam judaszom już nie mogę pomóc, zachłysnąłeś się sobą,
żyjesz w Utopii to powód, komu zrobiłeś krzywdę wiesz, to zabierzesz do grobu.
Wchodząc na taflę, czuje wyraźnie, lód pod moimi nogami nie pęknie, tylko zamarznie
nie ważne, że nagle chciałeś widzieć mnie na dnie, rzeczywistość jak bagnet wbija Ci się w wyobraźnie,
Tamte tanie przyjaźnie, przepadły nie mam Ci za złe, dalej siedź w złotej klatce niech w około ktoś klaszcze,
wszystko jasne, wiem na co patrze, wziąłem poprawkę, dawniej bym nie odpuścił, byłaby krew na posadzce,
też bywałem nieskromny, za to zawsze przytomny i nie z tych co za życia sobie budują pomnik
u szczytu formy, wolny, od tych co poszli mącić, ludziom tej kategorii dzisiaj mówię spokojnie.


Nie ma nic co sprawiłoby, że chciałbym Cię zabić, dziś miłość silniejsza jest niż nienawiść!!!
Łooho!
Paradamtatamtamtam

Ej, przy stole na kolacji rytuały
Ty ciągle mówisz: „Wracaj!”
Bo ja w głowie gdzieś hen daleko
Na spacer chodzę hen
Ty mówisz „Wracaj! Wracaj!”
Jestem miód, Pan Miód
Hrabia Miód
Który teraz chce przy Twoim sercu
Jak miedziany gwóźdź
Przy kolacji wypad
Przy kolacji jestem teraz trup
Łapię bloki jak koszykówka
Blok ciągnie się jak toffi krówka
Albo jak łamigłówka, nie do rozwiązania
I nie ma ze mną kontaktu
Bo ja przyblokowany
Jak cała pula faktur, niepodpisanych
Dla Ciebie chcę być na podniebieniu miód
Tup tup, na podniebieniu miód

Jestem pan, hrabia miód
Który nieruchomy jest jak trup
Jestem Hrabia Sen
Jestem Twój miód
Jak nie posprzątam jak coś wyleje
Siedzę jak trup
Jestem w Twoim sercu gwóźdź
Puchnę, albo dwa
Patrz tu przed Twoim czołem chylę się ja
Chcę być dla Ciebie góra toffi
Bez pretensji do garbatej filozofii
Bez pretensji, choć bez wielkiej pensji
Jestem tu, Twój Hrabia Miód
Jestem nie chłopak cud jak z reklamy
Ale dbam o to co mamy, by nie wypadło bokiem
Łypię okiem i wiem, że raz miód, raz gwóźdź
Raz bliżej, raz dalej
Raz trzymaj mnie, raz puść
Raz trzymaj mnie, raz puść

Jestem gwóźdź (gwóźdź!)
Jestem miód (miód!)
Jestem anioł (anioł!)
Jestem trup (trup!)

Gwóźdź (gwóźdź!)
Miód (miód!)
Anioł (anioł!)
Trup (Trup!)

Raz mi Ty tak
Raz ja Tobie jak głupi
Choć wyraz twarzy trupi mam
Bo bloki łapię jak bydło na lasso
Jak Picasso maluję sobie w głowie obrazy sam
I kontakt halo, halo, mejdej
Kontakt urwany, o ścianę „łup, łup”
A blok trwa jak seriale
Mejdej, mejdej i urwane fale
Łapię bloki, ale nie te z wielkiej płyty
Choć gabaryty podobne ma mój blok
Moja klatka stop, stop klatka
Pauza, to trwa wieki
Jestem przyblokowany, siedzę jak manekin
Wypuszczam z ust rosół
Woda z wanny zalewa przedpokój
Mógłbym bloki na twarzy sprzedawać hurtowo
Albo Internetem
Bloki, a nie blogi w sieci
Gdzie analfabeci stroszą swe pióra
W sprawie bloków na twarzy jestem autorytetem
Jak doktor habilitowany
Do sklepu z workiem na śmieci
Do kosza na śmieci z zakupami
Jestem trup co łapie bloki na kolacji i przy stole
Raz słodki jak miód
Raz zblokowany jak trup
Raz święty jak anioł
Raz ranię jak gwóźdź

Gwóźdź (gwóźdź!)
Miód (miód!)
Anioł (anioł!)
Trup (trup!)
1.Znów nie wróciłeś na noc - ja sama jak zawsze
Znów nie powiem Ci dziś dobranoc,
Bo wyjdziesz za nim zasnę
Znowu się martwię (-gdzie byłeś?)
Nie odpowiadasz, odwracasz się tyłem
Męczę się, nie kręcą mnie: te rozmowy, takie związki
Daj mi, daj mi, daj mi, daj mi powód, żeby to skończyć

ref.
Nie, nie mów mi znów (kocham)
Nie przepraszaj (więcej)
Kiedy ciągle jesteś zimny jak lód
Chcę to skończyć jak najprędzej

2.Już przestań przepraszać
To już ostatni raz, nie będę tego znosić
Daj mi spokój, nie dzwoń więcej,
Nie chcę Cię widzieć, nie chcę tęsknić
Nie, nie, nie, nie masz dla mnie szacunku
Mam Cię dosyć

ref.
Nie, nie mów mi znów (kocham)
Nie przepraszaj (więcej)
Kiedy ciągle jesteś zimny jak lód
Chcę to skończyć jak najprędzej

3.Skąd mi to przyszło do głowy, że jesteś wspaniały,
Że jesteś cudowny (zapominam to)
Co w tobie lubiłam, że byłam z Ciebie dumna, nie zasłużyłeś bo
Jestem lepsza, mądrzejsza, piękniejsza niż myślisz
I warta coś więcej i nie masz na co liczyć
Bo stać mnie na więcej i nie chcę, i nie chcę Cię znać

ref.
Nie, nie mów mi znów (kocham)
Nie przepraszaj (więcej)
Kiedy ciągle jesteś zimny jak lód
Chcę to skończyć jak najprędzej
Który to już sezon pakujesz w nos towar?
Ile to już lat chłopak szczerze mi cie szkoda
Reedukacja czas poglądy zrewidować
Stosuje uliczny rap jako odtrutkę słowa
Ty chcesz wiecznie żałować niepotrzebnie się trujesz
Spróbuj zacząć od nowa jak w "Na Serio" skutkuje
Możesz żyć elegancko niż być zaćpanym łachudrą
Dziś jesteś tym drugim inne może być jutro
Ty koniecznie chcesz się sparzyć? posłuchaj poparzonego
On na pewno ci powie ze dragi to nic dobrego
Wszystkiego nie wiedzieliśmy w zderzeniu z rzeczywistością
Dla mnie podły live przeszłością z całą swoją brutalnością
Znajdź grupę wsparcia która zechce ci pomóc
Bo w pojedynkę trudno nawet bardzo ciężko ziomuś
Nie odrzucaj dobrych rad cały świat przeciwko tobie
Tylko tak ci się wydaję nic się nie bój zdrowiej chłopie

Może w końcu zrozumiesz sens drzemiący w tych tekstach
W końcu coś zmienisz złe życie besztasz
Chcesz jakoś przetrwać to twoja racja
Czas się przebudzić Reedukacja
Może w końcu dostrzeżesz własne błędy nie czyjeś?
W końcu przestaniesz walczyć z życiem masz siłę?
Jakoś się żyje łap ostatnia szansa
Wyrwać się z bagna Reedukacja

On kocha cie nad życie chociaż górę biorą nerwy
To że pije później bije nazwiesz to życiem codziennym
Na razie nie jest źle lepiej nad tym się zastanów
Gdy rodzice po raz enty zastaną cię skatowaną
Ubolewasz nad losem miałaś mieć super rodzinę
Zamiast szczęścia czujesz strach on ma wciąż wkurwioną minę
Jest strasznym skurwysynem przecież nie o tym marzyłaś
To że masz z nim dzieciak ma ciebie przy nim zatrzymać
To że krzywdzi was obu to zapewne twoja wina
Zupa znów była za słona znów cios który z nóg ścina
Nie wiesz jego obietnicą że to już ostatni raz
Ze przeprasza w pracy ciężko że ostatni raz dał w gaz
Policz sińce na ciele, ile miałaś stłuczeń złamań
Piękne podpuchnięte oczy zapłakane masz od rana
Zostaw tego chama kobiecino weź się ratuj
Tak mi szkoda ciebie siostro nad swym życiem się zastanów
Już zapewne ktoś ci wspomniał zasługujesz na lepszego
Na takiego co doceni twoje naturalne piękno
Spytam kiedy koleżanki widziały cie uśmiechniętą
Taki żywot męczennicą nazwę domową gehenną
Za poświęcenie wpierdol tym się miłość ma objawiać
To co przeżywasz to nie miłość jest a dramat
Zamiast ciosów przytulasy zamiast krzyków czułe szepty
Zamiast obelg śmiech pocieszny zamiast poniżeń prezenty
A Ty nie bój się miłości w końcu znajdziesz ja dziewucho
Tylko rozstań się z tym katem który nazywa cie suką

Może w końcu zrozumiesz sens drzemiący w tych tekstach
W końcu coś zmienisz złe życie besztasz
Chcesz jakoś przetrwać to twoja
Racja czas się przebudzić Reedukacja
Może w końcu dostrzeżesz własne błędy nie czyjeś
W końcu przestaniesz walczyć z życiem masz siłę?
Jakoś się żyje łap ostatnia szansa
Wyrwać się z bagna Reedukacja

Olej rówieśniczą presje realizuj swoje pasje
Bo twój podwórkowy gang z wolna się wykruszać zacznie
Wspomnisz moje słowa gdy za kilka lat skumasz
Nikt nie przeżył swego życia tak jak pragnął akurat
Ty dla ziomków bądź w porządku ale własne zdanie mniej
Zapamiętaj słowo nie podbij je stanowczym TEJ!
Usłyszysz leszcz gej wal w mordę lecz wpierw pomyśl
Czy ten gang osiedlowy cie nie sprzeda za te ciosy
Że nie wszyscy są w porządku powinieneś o tym wiedzieć
Ruszysz gówno za człowieka pójdziesz siedzieć niezły przejeb
Musisz też wiedzieć głupcy lubią puszczać famy
Ze zdania swego znany będziesz często nielubiany
Na szacunek zapracujesz tylko mądrymi słowami
Szanuj swoje życie bo masz tylko jedno czaisz?
Dbaj o swoich bliskich i nie daj się ogłupić
Dobrze wiem że świat zwariował lecz nie wszystko da się kupić
Nawet jeśli złupisz innych kieszenie to fikcja
Myśleć że świat jest twój spójrz na to przez inny pryzmat
Pamiętaj edukacja i wartości rodzinne
To solidny fundament na tym oprzyj swój biznes
Bez tego jesteś słaby ja nie miałem takiej szansy
Lecz nie zabrakło szczęścia i czynów na zbyt odważnych
Zapamiętaj to chłopak że nie każdy będzie Ryśkiem
SLU Reedukacja uratować kilka istnień

Może w końcu zrozumiesz sens drzemiący w tych tekstach
W końcu coś zmienisz złe życie besztasz
Chcesz jakoś przetrwać to twoja
Racja czas się przebudzić Reedukacja
Może w końcu dostrzeżesz własne błędy nie czyjeś
W końcu przestaniesz walczyć z życiem masz siłę?
Jakoś się żyje łap ostatnia szansa
Wyrwać się z bagna Reedukacja
( feat.Chada,Myniemy )

Złość,nienawiść,zazdrość,zawiść
zabić nie zaprzeczysz,nic nie zrobisz,nic
Masz to wyryte na liniach dłoni,
Wiesz jak jest,prawda boli
Złość,nienawiść,zazdrość,zawiść
Czujesz to w sercu gdy wstajesz nad ranem
Rozdrapujesz zabliźnioną ranę
Masz to głęboko zakodowane

Chada i PiH,to dla zagubionych światło
Nikt nie obiecywał nam,że w życiu będzie łatwo
Za hajsem pogoń,H.W.D wrogom
Zobacz ile osób,dziś ufa naszym słowom
Na Twoim miejscu ze wstydu się spalam
Dobrze pamiętam jak okradłeś ziomala
Uśmiech na twarzy,jeszcze się sparzysz
Na drugi raz już ręka Ci zadrży
Nie jestem święty,lecz to potępiam
Na Twojej szyi zaciska się pętla
Dałeś mi powód,choć nie chce mieć wrogów
Oko za oko,ząb za ząb i do przodu
Ja dziś potrafię do błędu się przyznać
Trudna decyzja,ciężko to wyznać
Na dzień dzisiejszy tak to wygląda
Bądź sprawiedliwy w swoich osądach

Mieszkając tu mamy to czego wy nie znacie - honor
Dziś Judaszu,wczoraj bracie
Po co się przybijasz jak nie dotrzymasz słowa
Najważniejsza sprawa to ze swoimi zgoda
Mieszkając tu mamy to czego wy nie znacie - honor
Dziś Judaszu,wczoraj bracie
Po co się przybijasz jak nie dotrzymasz słowa
Najważniejsza sprawa to ze swoimi zgoda

Znam wielu ludzi,niektórzy są fałszywi uwierz
A tak w ogóle,może teraz o Tobie mówię
Patrzysz w zęby koni,nauczyła klęska Troi
Tym razem nie alarmów ale widzę,że się boisz
Pełne lęku oczy,na ustach kłamstwa motyw
Na koncie ploty,poszły w krwiobieg jak narkotyk
Zarzekasz się,nie masz z tym nic wspólnego
Masz szczerych przyjaciół,oni mówią co innego
Nikt o zdrowych zmysłach nie darzy Cię zaufaniem
Matka karmiąc piersią zakładała Ci kaganiec
Czas nam pokaże,nie przejdzie Ci płazem
Wierz mi,za dużo przybłędo napsułeś krwi
Prawda to nie światło dnia, przed nią nie uciekniesz
Kłamstwo jak szyba pod naporem pęknie
Nie pozostanę dłużny,też życzę Ci źle
Mimo że Twoje rany goją się jak na psie

Mieszkając tu mamy to czego wy nie znacie - honor
Dziś Judaszu,wczoraj bracie
Po co się przybijasz jak nie dotrzymasz słowa
Najważniejsza sprawa to ze swoimi zgoda
Mieszkając tu mamy to czego wy nie znacie - honor
Dziś Judaszu,wczoraj bracie
Po co się przybijasz jak nie dotrzymasz słowa
Najważniejsza sprawa to ze swoimi zgoda

Twoje życie przypomina mi żywot Judasza
Wystarczy jedno słowo,słowo PRZEPRASZAM
Sam nie w porządku,a we mnie widzi wroga
I ciągle czeka aż powinie mi się noga
Kiedy przychodzi do beefu to pizdy bledną
Kiepsko wyglądasz,jesteś z nich jedną
Puste życie,twarzy Ci nie żłobi
Krzesło,na którym siedzisz ma trzy nogi
Dziś jesteś tym,jutro innym jak kameleon
Jak jakiś pedał zmieniasz płeć co sezon
Kurewskie zagrywki,wychodzą Ci bokiem
Nie wierze w Boga,Ty wierzysz w pieniądz - Twoim Bogiem

Mieszkając tu mamy to czego wy nie znacie - honor
Dziś Judaszu,wczoraj bracie
Po co się przybijasz jak nie dotrzymasz słowa
Najważniejsza sprawa to ze swoimi zgoda
Mieszkając tu mamy to czego wy nie znacie - honor
Dziś Judaszu,wczoraj bracie
Po co się przybijasz jak nie dotrzymasz słowa
Najważniejsza sprawa to ze swoimi zgoda
[x2]
To już, to już, to już nie te chwile

Koniec pierdolenia
Z biegiem czasu życie tu człowieka zmienia
To w dalszym ciągu Cienki dzieckiem
Choć 25 na karku lecz to już nie to samo
Co kiedyś z rodzicami na jarmarku, w parku
Prezenty w barku, zbuntowany, trudny Artur
Nieraz przysporzyłem niepotrzebnie matce łez
Na klatce granda, banda
To Cienki z kolegami znów tu siedzi, kurwa standard
Niejedna sąsiadka dzwoniła na komisariat
Bo zapomniała jak jej dzieci same tu robiły kiedyś hałas, bałagan
Lecz to było kiedyś, dziś się ustatkowałem
Nie mówię, że zmądrzałem do końca, masz tu wariata
Choć to już nie te chwile, nie te lata, nie ta data
Gdzie myślało się tylko o pełnej piwa beczce
Musiało minąć trochę czasu bym przejrzał na oczy
I zrozumiał rzeczy, której nie zrozumie ten kto nie chce
Już nie bawią mnie pijane panienki na mieście
Życie na marginesie, stanie w bramie i raban
Choć czasem zdarza się gdy w głowie jest bałagan
Życie, życie, życie nie pędź tak, ja błagam
Daj mi tu odetchnąć, zrealizować plany
Pieprzę siedzenie na ławce całymi dniami
Bez szkoły, bez hajsu, bez pracy już nie chcę
Nieraz ryczę jak lew, bo bunt we mnie, gniew
Bo tak często byłem blisko czegoś, a tu pech
Nieraz sobie mówię, że mam to wszystko gdzieś
Lecz to chwilowe nerwy
Bo spokój, tak jak wszystko, też potrzebuje przerwy

[x2]
To już, to już, to już nie te chwile

Minął beztroski czas
Więc wstań by stoczyć walkę
O swoją prawdę
[tylko tekstyhh.pl]
Chociaż często nerwowy to w środku szczęśliwy
I chociaż tak rzadko składam ręce do modlitwy
To proszę cię Boże, nie chcę tutaj bitwy
Choć życie tak często tu pcha nas na widły
Sentyment do dawnych czasów mam ogromny
Grunwald, Jeżyce w bramach nieprzytomny
Minął ten czas beztroski, głupiej młodości
Już brak czasu na same przyjemności
Już nikt nie ponosi za mnie odpowiedzialności
Sam decyduję tu za siebie
I jakie życie sobie wybiorę takie mieć będę, to proste
Choć tak jak Vienio ze szkoły niewiele wyniosłem
To nie jestem osłem, zbyt późno dorosłem
Ale lepsze to niż wcale
Stale te bale nie nudzą się nigdy
Czasem chcę przystopować, ale niestety nie mogę
Kocham sobotę i chyba nigdy z tego nie wyrosnę
Dla niektórych to żałosne, a dla mnie nie
Bo życie dorosłe nie polega tylko według mnie
Praca, dom, praca, ja chcę też kaca po zabawie i tyle
Wiadomo, że nie co dzień, już wyszedłem z tego transu
Do wielu spraw nabrałem dystansu
Dałem, daję radę, głowy w piasek nie chowam
Muszę pilnować tego co mam, co lubię, kocham
Czasu nie cofam, bo się nie da
Z wiekiem coraz większa potrzeba choć mi wiele nie potrzeba
Wiesz chcę tylko zbudować sobie życie na trwałych fundamentach
Chcę związku opartego na zaufaniu, w którym nie brak szczęścia
By ogólnie było si, by nie zabrakło mi i wam nic
I jak mówi Deep, idź, idź

[x2]
Idź póki życiem tętni twoja nić
Idź prosto kiedy będą pluć i kpić
Idź, bo żyjesz nie po to żeby żyć
Idź byś był czysty kiedy przyjdzie zgnić

[x2]
To już, to już, to już nie te chwile

Minął beztroski czas
Więc wstań by stoczyć walkę
O swoją prawdę
Ty lubisz szybkie życie, szybkie kobiety i sos,
To na co tyra tydzień ktoś przepierdalasz w noc.
Kochasz nienawidzić wszystkich co przeciwko są,
Liczy się tylko biznes i najlepszy w mieście sort.
Hotelowy pokój, bezsenna noc pełna moc,
I dupy leżą z boku, kochają seks i przemoc.
Żadna z tych panien nie daje dupy za grosz,
Polewasz je szampanem, w przerwie pudrują Ci nos.
To jest to czego pragniesz,
Kazimierz Wielki i Jagiełło dusze bratnie.
Rolujesz ich całą noc aż nie padniesz.To życie łapiesz
Niebezpieczne jak azbest.
To silniejsze niż te paranoje na zjeździe,
Jebać słodki dom, wolisz żyć niebezpiecznie.
Brudne tematy to Twój specjał.
Szybkie dille z łapy do łapy wokół presja.

Ty lubisz szybkie życie (co?), szybkie życie (co?)
Jesteś wzorem dla tych, którzy tak chcą.
Szybkie życie (co?),to życie, w które gram.
To jedyne życie ziom, które znam.

Ty lubisz szybkie życie (co?), szybkie życie (co?)
Jesteś wzorem dla tych, którzy tak chcą.
Szybkie życie (co?),to życie, w które gram.
To jedyne życie ziom, które znam.

Twoje szybkie życie, wyjebane źrenice,
Baterie z telefonów, aut i schizy o świcie.
Za późno żeby wracać, za wcześnie aby odejść,
Dziesiątki pytań w głowie, żadne nie wie gdzie odpowiedź.
To silniejsze niż strach, wjebany temat jak krach,
Pierwszy tir był niewinny jak ten syfonu mach.
I zostało przybite, nigdy tam gdzie jupiter,
Głodny hajsu skurwiel z wilczym apetytem.
Sposobów multum, aby zrobić kwit w mig,
Hejterom skacze gul znów, gdy spełniasz ich sny.
Sos, tylko jego głos tu dociera,
Żyjesz tylko gdy planujesz sztos, łapy zacierasz.
Kochasz ten fach, który daje proch,
Dla Ciebie to jedyna nadzieja na nowy rok.
Wiesz, że to złe, że czasem czujesz się jak ta ćma,
Chuj z tym, to jedyne życie, które znasz.

Ty lubisz szybkie życie (co?), szybkie życie (co?)
Jesteś wzorem dla tych, którzy tak chcą.
Szybkie życie (co?),to życie, w które gram.
To jedyne życie ziom, które znam.

Ty lubisz szybkie życie (co?), szybkie życie (co?)
Jesteś wzorem dla tych, którzy tak chcą.
Szybkie życie (co?),to życie, w które gram.
To jedyne życie ziom, które znam.
Niezależnie od wszystkiego
Wyzwolony jak Mandela Nelson
Sam teraz wiem co jak miało być
Los był korektą
Ciągnie się, niż dziewięć trzy tempo
Daje polskim MC bit jak elektro
Spaja rytm z progresją, syf, rzeczywistość, mix
Realizm co uchwicił by niejeden Maurycio
Bałut dziedzictwo, lokalnych dynastii
Były wady komuny, teraz wady prezentancji
Obietnic w lokalizacji
Obiekty tak zwanej prowokacji
Każde spojrzenie to pastiż
Iż ta na styk dopięta idea
Misja dać styl to pętla
Minerał marki haha
Nieważne w jakich nahach
Nieważne jaki plakat
I gdzie prowadzi mapa
Tylko słowa wypowiadane na takt
Jak Jordan nie potrafię latać
Proforma, nie zobaczę świata jak Ikar
Za to opisuję fakty rozsiane po klikach
Klatkach, śmietnikach
W słuchawkach nie znika prawda
Technika sprawdza mnie - i tak rap gra źle
Przekaz ulic za porozumieniem obydwóch półkuli
Od markowych żuli
Przez osiedlowe piękności ze zgryzem jak królik
Tak tłumi beton do studio biorąc po dwóch pechowców.

Ref.
To słowa nie bomby cechują rozsądnych
Masz historie taka jak innych setki
Gdzie prestiż to dusza
Bo utarg porusza nerwy. (2x)

Kim byłbym gdyby nie rap?
W pył dym i gibon o bat
Po chuj mi Camaro?
Wole spryt jak Kasparow
Rymów nie dał mi tarot
To nie chłopak z gitarą
Tylko 6-4 polifonia
Jak Bach i Barok
Tak masz cygaro w spodniach
Jedna z wielu morgian
Tych w formie fata
Dla tych ostrych na czatach
Z tym szatan klan
Melodia życia niczym czaka-kan
W kwestii podkradam
Wiem co posiadam
No i muszę się podszkolić - wiem to
Czysta prawda jak Shulthrud zapita teklą
Nie proś mnie o to bym w rapie nie klął
Ja jestem tu jako lektor
Życie jest moją projekcją
Pod ziemią jak metro
Pewnym niczy Hektor
Bity press stop
Niszczą frajerów jak Domestos.

1 9 9 5 w rok po Gorilla fan
Skok po promilach stang
Bo szło to niczym - wal to
Imprezowy tampon
Dedykowane fankom
Nas trzech nierozerwalny fantom
Lirycznie wysublimowane chamstwo
Poprostu Tommila, Ahmed, Kochan
Czy jest tu Ł D Z?
W gąszczu rąk
Z tym idzie skręt
DJ'i sprytnych unitry wyparły technics`y
Ale w mej duszy fanki
Breaki co uderzeniem werbla rozpierdalały szklanki
Nędza
Komputer dały mi truskawki
Więc gram dla przyjemności
Nie za hajs by palić każdych
Tu rap w imieniu prawdy
Głąby!
To nie słowa a bomby cechują nierozsądnych
Masz historię taką jak innych setki
Gdzie prestiż to dusza
Bo utarg porusza nerwy.

Ref.
To słowa nie bomby cechują rozsądnych
Masz historię taką jak innych setki
Gdzie prestiż to dusza
Bo utarg porusza nerwy.

To słowa nie bomby cechują rozsądnych.
co ty kurwa myślałeś,
że z kim rozmawiasz?
Paluch elemntaifam
to moja mafia
22 lata, czwarta płyta
wypisane długopisem
w kolejnych zeszytach
pierdole modę
i omijam mixtejpy
nie brakuje mi pomysłów na nowe patenty
w podziemiu sam sobie ustalam normy
w podziemiu styl do nikogo niepodobny
wyróżniam się jak brak dwóch zwierzyn
to bardzo ważne
żeby w tych realiach przeżyć
JA stoję przy barze
TY mnie nie poznajesz
JA wchodzę na scenę
TY wiesz co jest grane
i o to chodzi nie szydze ryjem tylko rapem
to wiem to najlepiej
w tym jestem pewniakiem
mój rap kozakiem
słowa z bitem razem
wjeżdża w twój łeb i zabija przekazem

REF
Mój rap jest tym
czego byś chciał
Ja mam swój styl
Tobie go brak
Teraz więc skromnie w rapie pewniak
czujesz się dotknięty
to chyba zły znak

Nie jedno miasto działa na wielu frontach
czołówka Poznań, czołówka Polska
w polskich wytwórniach
ciężka chujnia
to moja młoda
krew daje energie jak furia
starsi gracze robią swoje
ja robię moje
i wiem na czym stoję
starzy gracze
dla nich szacunek
mieszamy krew
budujemy kulturę
wjeżdża podziemny pewniak skurwielu
aifam BOR to klasyka dla wielu
najlepszy rap
do tego nie potrzeba sławy
robisz to samo
nagrywamy nie ma sprawy
opinie na mój temat
w chuju mam to
wróg dodaje sił
w siłę rosnę łatwo
nie jestem sam
za mną Poznań murem
to co mamy pod butem
dla ciebie stanowi górę

Mój rap jest tym
czego byś chciał
Ja mam swój styl
Tobie go brak
Teraz więc skromnie w rapie pewniak
czujesz się dotknięty
to chyba zły znak

Kradzione loga
kradzione ksywy
kradzione pomysły
z których robią hity
to polski rap
i jego wątpliwy urok
dziś nawet najlepsi
robią komercyjne gówno
chujowy lans
jak punto cabrio
mówią dobre gówno
ale jebie jak szambo
ciemność większość
tego nie zauważa
oni korzystają z tego
żeby hajs pomnażać
ja widzę to, suko widzę to
wbija w ciebie nie jeden ziom
z czystym umysłem nie dam się wyjebać
pierdole wasz rap i nie ma przebacz
to mój punkt widzenia na naszą scenę
to pewniak i we mnie potencjał drzemie

ej ej ej !
łoł, łoł
po - po - po - poznań !

Mój rap jest tym
czego byś chciał
Ja mam swój styl
Tobie go brak
Teraz więc skromnie w rapie pewniak
czujesz się dotknięty
to chyba zły znak
To rapgra człowiek
Przypominam rapgra

[Vienio]
To rapgra człowiek więc nie drażnij moich nerwów
Już za pierwszym razem nie odbierzesz moich serwów
Celność i bezbłędność tak jak armaty Serbów
Stop! Jestem za szybki byś zrozumiał gry reguły
Obycie rośnie powoli tak jak na siłce muskuły
To ze środka molekuły szansa ty wiesz z kim zagrać seta
Kawałki nic innego jak uliczna gazeta
Wyluzuj to nie meta długi dystans
Profesjonalista zawsze wpada w trans
Znajdź miedzy siłą balans
Rapgra
Licz się z tym że nie każdy bije brawo
Ze sportową postawą wyjdziesz z potyczki bezkrwawo
U swoich kompromis to przecież żadna krzywda
Bo konstruktywna krytyka prawie zawsze się przyda
Zawsze i na wieki to liryczny fenomen
Oto słowa mesjasza amen amen amen amen amen amen

Ewenement i uliczny rap ex aequo
Piszesz sie na to Vieniu? Proste
Słowo się rzekło
Ewenement uliczny rap ex aequo
Piszesz się na to Włodi? Proste
Słowo się rzekło

[Włodi]
Z okrzykiem zwycięstwa Ave
Na betonową murawę
Wchodzę za sobą mam Warszawę
Pierwszy krok był a teraz biegnę
Ślad się zmył a ja działam przebiegle
Wedle własnych reguł idziemy w bój
Tej ekipie nieobcy ból
Umarł król niech żyje król
Nie wchodzi w rachubę porażka
Idąc na zgubę i na wszystko zważka
Nieśmiertelną chlubę dla mojej drużyny
Przyniosę jak głowy tych co nienawidzimy
Smak zwycięstwa skrętem ochrzcimy
Potem wykpimy lamusów to zły(?) rywale
Na starcie myślą już o piedestale
Z taką postawą nie mają szans wcale
Mówią że z chłopakami niższe morale
A ja własną krwią sztandar ocalę
I wezmę nagrodę bo człowiekiem jestem
To rapgra i pogoń za szelestem
Dla innych przestępstwem dla mnie naturalna
Jak nawinął Mor WA legalnie-nielegalna
Przypominam rapgra niekonwencjonalna
Zagrywka sędziów straszy
Czy rap tu wystarczy?
Nie? Wrócę na tarczy
Wrócę na tarczy

Ewenement i uliczny rap ex aequo
Piszesz sie na to Vieniu? Proste
Słowo się rzekło
Ewenement uliczny rap ex aequo
Piszesz się na to Włodi? Proste
Słowo się rzekło

[Vienio]
Specjaliści od promocji najlepsi znawcy rapu
Super doradcy w sprawach pierwszego etapu
Śmieszne są dla mnie wasze teorie
Bo traktujecie naszą kulturę jak szczeniacką euforię
To nie wasze historie więc precz
Sięgam pamięcią pół roku wstecz
To rzecz o niespełnionych obietnicach
Przekroczonych granicach
Ty jesteś przecież osobą o dwóch obliczach
Co? Co? Milczysz. Twoja robota to jest partactwo
Mój talent traktujecie tak jak sposób na bogactwo
Nie wierzę ci że chciałeś zrobić dokładnie starannie
Patrz mi prosto w oczy ty clownie! (pajacu)
Za chwilę się okaże komu włos z głowy spadnie
Ta rapgra zanadto jest ważna dla mnie
Żebyś mógł w niej oszukiwać i łżeć jak pies
Ty wiesz (?) gdzie twoje miejsce jest

Ewenement i uliczny rap ex aequo
Piszesz sie na to Vieniu? Proste
Słowo się rzekło
Ewenement uliczny rap ex aequo
Piszesz się na to Włodi? Proste
Słowo się rzekło
27 grudzień, dochodzi świt
W tłumie pijani ludzie, my pośród nich
Odnalazłaś mnie w tym tłumie nie mówiąc nic
Do dziś pojąć nie umiem dlaczego my
Świat nie zostawił złudzeń, nie mówię nic
Chciałbym powiedzieć, a w sumie nie mówię nic
Czas, by wskazówki zegara już dla nas zaczęły bić
Zatańcz ze mną jeszcze raz, jak wtedy, nie mówiąc nic

I chcę tylko z Tobą iść, jak wtedy, gdy było ciemno
Mógłby nie nadchodzić świt, byle byś była już ze mną
Grudniowy deszcz ze śniegiem sypał nam w oczy gęsto
Szliśmy piechotą do Ciebie, nie licząc się z całą resztą
Ukryte sny, nadałaś mym marzeniom tempo
Gdy mówiłaś wzrokiem swym - Tylko Ty - idę w to w ciemno
Wewnątrz, wiesz nie jestem zły z natury
Ale byłem różny będąc tylko człowiekiem z natury
Dla mnie zapach Twojej skóry, dużo więcej niż fetysz
Gdy twe ciało rozmawiało ze mną za pomocą dreszczy
Tak jak i moje, wierz mi, gdy szeptałaś me imię
Delikatnie i namiętnie, przygryzając małżowinę

Karol - chcę to jeszcze raz usłyszeć, potem niech wali się świat
Albo przeżyć jeszcze raz to co wtedy, tam w tym kinie
Tego nie zabiorą nam, nawet jeśli któreś zginie

Znam Cię na tyle, na tyle ile Ty mnie znasz
Chciałbym świat zostawić w tyle, by już nie przeszkadzał nam
Nawet jak w oczy wiatr, czy pod prąd, czy jakkolwiek
Razem jednością Ty i ja, a osobno dwojgiem
Słowa nie są istotne przy tym, przez co idziemy
Nasze drogi się nie przetną, one już się przecięły
Niebo płacze i jest ciemno, gehenną ulice
Idziesz na spacer ze mną? Spacer przez życie?
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo