Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Umiejętności – ej ty tam – u mnie jest dość ich,
Skurwiele prości – witam w klubie szczerości...

Szad:
Ja gram w to jak HarlemGlobtroters,
mój klan ze zdartym gardłem non topers,
trwam bo prawdę poparłem, stąd protest,
mam plan – mym skarbem strof notes,
z miliardem strof notes
i mimo zmian Szad to ciągle stąd blokers.
Ja idę ciągle tędy przez krytykę i przez komplementy,
słyszę sample, bębny zamknę gęby tępym.
Bredzą coś przez zęby, Ŝe mam problem enty,
chcą legendy? A więc Ŝądle menty – pluję jadem.
Nikomu nie komunikuje – mam zasadę,
nikomu nie kumającemu nie komunikuje –
dalej jadę, bo daję radę i aŜ po kres dni
w kwestii rap poezji obudzę stres w nich...
to saga synku - plaga na rynku,
powaga synku to bragga synku, załadowane do magazynków.
To nietykalny, nienamacalny, nieprzewidywalny flow,
oryginalny, fenomenalny, eksperymentalny sport.
Niebagatelny i nie banalny często niewykonalny,
za to zapalmy, nienaturalny, łatwopalny sort...

Pork:
Jestem Pork aka Pores aka Porkinson – witaj.
Mam sort w porę chodźmy stąd, Tical.
Kolejny joint w obieg, odpal lont i daj mi go ziom –
ej, dawaj mi tego lola!
Szybsi niŜ mecze Knicks’ów, szybsi niŜ ninjitsu,
sprytni jak szitsu wchodzimy na bit znów,
oglądamy Kids’ów nie wciskamy X-ów,
wolimy to co walimy, a walimy niewiarygodną ilość mikstur!
Gramy to co mamy damy, trzymamy sztamy i szyk swój,
zamykamy chamy bramy, gdy słyszymy cały ten pic twój.
WciąŜ dbamy o rap to chata Pora, pora na pora,
pora na porapowanie małolat!
To tu, panowie to tu trójwymiarowy doborowy skład sieje niepokój,
Się wie siebie reklamuje – po chuj twe gadki rzewne,
byłem i będę independent,
tende-ncyjnie będę pizgał swe brednie wrednie...

Wall – E:
Nie chciej dostać mych rymów loka, bo będzie po ptokach,
ja zrobię - kszy kszy po po poczym zniknę jak Joka.
To nie na pokaz ten vokal, bragga kampania,
mój flow zwalnia, jestem rymów kopalnia złotko,
dla mnie jesteś tylko płotką,
oddaj mój hajs za nośnik i nie wierz plotkom!
Bo to www.bragga.dot.com -
ja dedykuje to talentom samorodkom.
Ej złotko nie bądź płotkom,
oddaj mój hajs za nośnik i nie wierz plotkom,
no bo to www.bragga.dot.com -
ja dedykuje to talentom samorodkom.

Null:
Kręć to, bo kiedy palę blunty to,
wiedz to – jestem lirycznym bandytom.
Daj mikrofon Ŝaden klon nigdy nie będzie mną!
N – jak Niewiarygodny flow - podobierane mam rymy jak MainFlow czy 8ball.
U – jak Umiejętności – u mnie jest dość ich .
LL – jak LegaLizacja, smole holenderskie lole – spacja
O – jak Obycie na bicie sami widzicie – N-U-L-L-O - rap to Ŝycie!
Skandal, bo na bicie będzie granda,
skandal, bo na streecie pachnie ganda,
to oficjalna banda pełna bandam.
Spalamy kolego tego samego grubego blunta...
1. To miejski delikates, tu grzech, to Twój pasterz
Rzadko który dzieciak wie jak odmawiać pacierz
Idą na skróty i wiedzą czym jest kradzież
A siła i przemoc to ich jedyny pancerz
Każde podwórko to tematów basen
Mój rap leci tam, częstuje ludzi basem
Swój pozna swego, wrogów witają kutasem
Lamusy lecą w chuja, bo witają się z lasem
Wódka i browar to osiedlowy bankiet
Tylko własna saszeta jest bezpiecznym bankiem
Trudne sprawy na podwórku rozwiązuje bagnet
A stare dzielnice to psiarni główny target
Ulice miasta to popularny market
Tylko gotówka, chowaj swoją kartę
Masz swoją bandę i ja mam swoją bandę
Ceny do negocjacji chyba, że płacisz fantem

Ref. To miejski delikates 24h
Przez całą dobę dostawa trwa
Stali klienci mają najlepszy staff (ee oo)
To miejski delikates 24 h
Przez całą dobę dostawa trwa
Stali klienci mają najlepszy staff (ee oo)

2. Podwojone patrole na wszystkich blokowiskach w mieście
Bogaci skurwiele, oni mijają się z aresztem
Dają Tobie nic, ale oddaj resztę
Dla nich jesteś śmieciem, jak do dragów tester
Pogłębiony dystans, kamery i ochrona
Bogata władza mówi kogo obejmie kontrola
Dbają o siebie, nie pamiętają o nas
Nie chcą wiedzieć czyja krew spływa po ich dłoniach
To potwór intelektu z przerzutem na sumienie
Wyjdź na ulicę polityku, dostaniesz kamieniem
Pierdolę Twoją partię i każdą Twoją ściemę
Państwowe instytucje są dla przygłupów ściegiem
Miejski delikates to ich towar na półkach
Ukrain kitami i zielone topy w lufkach
Towar spod lasy zawsze idzie po łapówkach
A najlepsze posady nie są dla Ciebie na zakupach

Ref. To miejski delikates 24h
Przez całą dobę dostawa trwa
Stali klienci mają najlepszy staff (ee oo)
To miejski delikates 24 h
Przez całą dobę dostawa trwa
Stali klienci mają najlepszy staff (ee oo)

3. Standardowo psy patrolują miasto, węszą każde gniazdo
Ja jestem gdzieś w terenie z flaszką, lub widzę las rąk
Jak w Compton za niespłacone długi masz wpierdol
Drugi raz nie przejdziesz łatwo tą przejebaną alejką
To miejski delikates, plątanina krwawych ulic
W każdej bramie widzisz dragi i śpiących żuli
To mówi Śliwa tu, z centrum bez nerwów szpagat w tej dżungli
Ty masz tu piekło, bo masz konfidentów za kumpli
Małolaty jak Big Show przepiszą na ciężkie jadki
Wybite palce i jucha zalewająca kajdanki
Pod szkołą kopcą się lumpy, społeczniaki w oknach
Godziny szczytu w tygodniu, co drugi ma już tu odpał
Los Ci nieźle poplątał te niecne plany przeciwnik
Jesteś alfonsem, nie sądzę- powiedz gdzie Twoje dziwki?
Ja teraz ręce zacieram z Paluchem zbieram tu pracy
Muzyka miasta skurwielu, w którym czujemy zaszczyt

Ref. To miejski delikates 24h
Przez całą dobę dostawa trwa
Stali klienci mają najlepszy staff (ee oo)
To miejski delikates 24 h
Przez całą dobę dostawa trwa
Stali klienci mają najlepszy staff (ee oo)
Wiesz, czasem jak K. gubię się w labiryntach
I odnajduję za moment, spacer po myślach godzina
Między demonami z szafy, każdy coś przypomina
Demony i ja, tytoń i kofeina
Na ekranie Bill wędruje ze Scarlett po Tokio
Jedna z chwil kiedy chciał byś być tam z nią
Może w nocy w całość ułożą się fragmenty
Może, kto wie, na razie piję kawę, palę skręty
Znasz to uczucie być samemu? znasz, nic nie boli
Wystarczy zwalczyć tylko swój strach
Oswoić duchy, by broiły tylko w snach
I iść przed siebie, świat nie zapłacze gdy się poddasz
Puste pokoje wciąż są puste, co z tego
Wciąż uśmiech mimo, że w tonacji e-mol
Nie umiem się skarżyć i nie chcę o coś prosić
Cisza, myślę o niej, piję kawę, palę papierosy

Palę papierosy
Palę papierosy

Myślę o niej, piję kawę, palę papierosy

Po szybie płyną krople, głośny, choć pusty dom
A chciał byś na tę szybę patrzeć z nią
Widzisz ich w parku, dwoje, szczęśliwi na ławce
Chciał byś tak siedzieć, swojej Scarlett w oczy patrzeć
Miasto nocą, mokre szyby i nie ma jej
A chciał byś czuć się jakby nie odeszła nigdy
Deszcz gra swoje nuty
A jej nie ma w szybie, a ty wciąż jesteś smutny

Widzisz ja już nie bardzo widzę sensu w tym wszystkim
Ja już chyba powinnam sobie pójść
No, to na razie, cześć

Myślę o niej, piję kawę, palę papierosy
Mam 24 lata i za nic w tym rozsądku
odpalam lont ku krainy w przylądku zawiłych wyborców
mogę spać na dworcu i mieć dumę
niż być w rękach wydawcy tylko jako instrument
z życia dokument zwyczaj nieporozumień
zwei flasche perfumen to nasz attache jumie
łap kamasze wujek i sprawdź jak to smakuje
tak puszcza hamulec postrach autobanów
miasto strachu na sto planów zamów przyszłość
w czasie przeszłym dla wybawienia istot
jak saksofon i Clinton zabobonom z Żytnią
zamrożoną witro rozchodzi się Mefisto
nie chcę pchać się na billboard
o nie, nie, nie to nie moje miejsce
Wojewódzkiego wyślę tam
cham niech ma z bydłem po królewsku
niech znają oszusta od ust dla plebsu
więcej pieprzu, wanilii
tego typu specyfików leszczu zacznijmy
złego splifu zmodyfikuj trendy bębny plus rap
mam te dwa elementy jazz jest następnym
bez pętli lu-z leci bzbz czyli hi-hat lub high hat
wiesz tak samo jak masz dżihad i szajkę
poznaj ten karambol...

Zapoznaj się z ulicą co wybucha jak kapiszon
kapiszi nad niszą a mecz i na czi a kaka
a kuka racza batata błą-dze
są rze-czy których po prostu nie dot–knę
od-kręć złości wodospad
dla utopionych w ripostach
mrok gra–nice określa w świadomości
to gra na czas czyli dom, szkoła, praca
od dziś masz zakaz na to [ee]
co popularnie nazwane oświatą
masz kalkulator w nim świeży Duracell
masz szansę jedną, talent zmierzyć ze światem
tej ery podatek to manipulacja
nas chcą od dawna skreślić jak was
na w poezji do jadła określić nasz warsztat
jako rytuał chamstwa ilu z was ma start
nam brak tego pierwiastka
więc gram rap i nie myślę przestać
nie straszne mi elektryczne krzesła
jak Tede lirycznie morderca
to ja a rap to mój pojazd więc ruszaj rękoma
bo nikt nas nie pokona, bo nikt nas nie pokona
bo nikt nas nie pokona, aha

Poznaj ten...
poznaj ten karambol
Ref.[x2]
Na wstępie witam wszystkich którzy teraz są z nami
Robimy rap z zasadami, ulicy latami
Szacunkowi to ludzie bezgranicznie oddani
Witam świry nowa płyta, 10 lat na fali

Bosski
W moim sercu zawsze honor, moja praca daję dumę
Nie utracę jej wiadomo, Bosski zawsze wita się tłumem
Piszę teksty z rozumem, walczę z jebanym systemem
W Europie masa ścierwa prowokuje moją wenę
Jestem świadomym raperem, który wedle zasad żyje
Kurewstwu ucinam głowę, i chuj wbijam prosto w szyję
Żmija się podstępnie wije, nie raz mi chciała dopiec
Z takich szui, pasożytów można by usypać kopiec
Nie mam dla takich skrupułów niczym na milczeniu owiec
Możesz mi mówić Hanibal po tym co Ci z mózgu zorbie
Czy zarobie, czy nie. Będę dalej robił rap ulicy
Niech prują się dalej jebani analitycy
Moje rymy niczym laser, zabiją te kurewstwo
Możesz mówić mi Lord Vader, bo nie będzie tutaj lekko
Bo nie będzie tutaj lekko, Firma Firma

Ref.[x2]
Na wstępie witam wszystkich którzy teraz są z nami
Robimy rap z zasadami, ulicy latami
Szacunkowi to ludzie bezgranicznie oddani
Witam świry nowa płyta, 10 lat na fali

Tadek
Na wstępie witam tych przyjaciół i fanów prawdziwych
Krzyczę "Jebać chorągiewy i koleżków fałszywych"
Czas zweryfikuje jednych szybko, a innych po woli
Ci z natury są skurwiali i innym z czasem pierdoli
Ja odcinam się od kurew, co walą frajerski numer
Nigdy tego nie zrozumiem, jak oni mogą żyć bez sumień
Ja z tym tym cisnę, ja z tym jadę, na hejtersów chuj kładę
Myślą że nam dadzą rade, ja walczę w słusznej sprawie
Kopnij w jaja urzędników, nie dręczą podatników
Za ???? nie jak facet polityków
Na wstępie przypominam że to Firma z Krakowa
Przeciwko kurewstwu walczą nasze słowa

Ref.[x2]
Na wstępie witam wszystkich którzy teraz są z nami
Robimy rap z zasadami, ulicy latami
Szacunkowi to ludzie bezgranicznie oddani
Witam świry nowa płyta, 10 lat na fali
Jest to kawałek dla kosmitów
Wszystkich przybyszów z obcej planety
Żeby wiedzieli, że jak tu przybędą na nasz koszt...
...cztery litery..

Co było na początku? Ziomek, rządził chaos
Ze zmienną stałą zagiętą jak pałąg
Stąd powstała narośl zakłócając proporcję
Dziś popularnie nazywają to słońcem
Masz promieni kolce błyszczące jak dolce
Zaoszczędzisz poznaj wszechświata promocje
Jazda, coś kilka kilo od Marsa
Jedna jej nazwa to planeta matka
Kto zesłał nas tam? Nie pytaj!
Przepychać się - jak widać - trzeba nie od dzisiaj
W kronikach jak lubię ziom po mojemu
Bez domieszki tlenu narodziny Wenus
Menciu abstrakt ku pojęciu Asfalt
Jak na zdjęciu w redakcjach na miejscu pierwszym,
Jazz, tu będzie specjał
Zabieram was na orbitalny marsz
Za kilka lat nas Ziemia nie zechce
Znajdź więc następce
Planetę matkę
Z czystym powietrzem

To kosmos plus prom co nas tam zabierze
Prosto ku związkom rap na CDe eRze
Intergalaktyczny przekaz dla przybyszy
szy szy w nasłuchiwaniu ciszy
x2

Nie gnocia, nie łamiocia konstrukcja, aeroplan
W płucach konopia żeby wyzwaniu sprostać
Brukowa kostka zdobi trasę do pojazdu CCCP
Dopij flachę, kolo startuj
Nas tu ziom chyba nikt nie ocali
Siedzę ja, obok Ham, dalej hmmm... Gagarin
Zapalim, wypijem, naciśniem ten przycisk
Byle być lepszym ziom od Ameryki
Mam energię jak Wiking i zniszczę klepsydrę czasu jak Disney
Mam zasób pomysłem, mych katów egzystent
Nie ma to tamto, nas, tu gwiazd
Wszystkie zgasną ja będę pchać ziom nas
Na trasę międzyoribalną gdzie hardcore i funk co noc gubią nieważkość
Robię to z pasją jak Mann do Materny, mam to
Rozstań się z klasyfikacją
Wysyłam to w kosmos
Tak powstaje życie
Ponad werbalnością językiem tu ostrość
Wyrażeń, gestów na międzygalaktycznej stacji obiektów

To kosmos plus prom co nas tam zabierze
Prosto ku związkom rap na CDe eRze
Intergalaktyczny przekaz dla przybyszy
szy szy w nasłuchiwaniu ciszy
Łap oddech zanim skończysz płynąć z prądem i wysiądziesz
postęp wymaga odstępstw od setek takich samych dossier
pośpiech dobry dla szczura, jesteś szczur to goń się
sprzedać co ty, kurwa, zrobisz jak jej nie masz?
albo miewasz tylko wtedy kiedy ładnie zaśpiewasz?
więc nie patrz nawet lepiej w stronę cienia
tam, gdzie scena ma brud, jest tylko loop i perka
tam, gdzie brzmienia to szum, groove i kilo mięcha
łap oddech, bo piętnuje się odmieńców
bez procesu, lincz i nie ma jeńców
nie ma zmiłuj dla straceńców
tych, co za ideały dali się spalić
wytrwali sami ile dali rady, nie bali się zdrady
łap oddech, śliscy są wszędzie
nawet blisko ciebie taki będzie
fałszywy uśmiech, zbiera się na wymioty
czeka aż czujność uśnie i będziesz bezbronny
można ufać a potem rzygać widząc jak dałeś się robić
więc lepiej czuwać i patrzeć gdzie stawiasz nogi
tych prawdziwych zobaczysz w biedzie
lojalni gdy jesteś w potrzebie
skopany na glebie kiedy nic nie wiesz
biegniesz na oślep aż się wyjebiesz
telefon dzwoni, ktoś wie, że trzeba ci pomocnej dłoni
to tylko oni są i byli
będą kiedy inni będą odchodzili
więc łap oddech
abyś w tej gorszej chwili
mógł pozostać dla nich silny
dla nich, a nie innych, inni chociaż byli
chyba nigdy się naprawdę nie liczyli
i taki wynik po roku chyba najgorszym ze wszystkich

[x4]
łap oddech, odbij się od dech
od dech, odbij się od dech, od dech

samotność jest bezduszna, musisz przełknąć ją jak ocet
łap oddech, gdy pamięć wyprowadza cios za ciosem
to podłe, nie można się jej pozbyć, wypluć w kibel
wyrzygać całej w kanalizę z przetrawionym piwem
łap oddech zanim oszaleją neurony, z nimi ty
nim krwi tlenu zabraknie, udusisz erytrocyty
dwutlenek węgla truje, serce czad toczy
ciśnienie skoczy, zabije nim przejrzysz na oczy
i po co znów składasz nocą ręce aż ci się pocą
natrętne myśli nieustannie w głowie się szamoczą
gdziekolwiek idziesz, one kroczą i szepczą (zabij się, zabij, zabij)
więc siedzisz jak posąg gdy pieprzą
nim cię dopadnie obłęd, wstań i odbij od dech
nie daj się grzebać
mówiłeś sobie, by nigdy się nie dać
mówiłeś sobie, że dla bab jest płacz
teraz łamiesz kołem pamięć, oddech łap i patrz
jak ściany zaciskają klatkę, robi się duszno
otwierasz okno, aby poczuć wiatr na próżno
powietrze nawet nie drgnie
czas tej nocy nie biegnie
wódka cię nie ustrzegnie
to nie odejdzie nawet we dnie
zapalasz papierosa, bucha żar zapałki
powoli się unosi wokół woń płomieni i siarki
umysł już płata figle, czujesz zimny pot i ciarki
zrzucisz poczucie winy gdy weźmiesz winy za barki
ten świat wokoło jest groteskowym teatrem
rozbijasz o mur czoło, on rozwiewa wiarę z wiatrem
tu żyją gnidy, wszystko na niby, ufni giną
skurwysyny tylko przyglądają się zza szyby
łap oddech dopóki jeszcze ciemna gwiazda bije
zanim strawi cię obłęd, nim założysz sznur na szyję
łap oddech, tlen z płuc do żył abyś do świtu dożył
to nie ostatni raz dusisz się w królestwie bożym

[x4]
łap oddech, odbij się od dech
od dech, odbij się od dech, od dech
Bo ja zawsze tutaj będę na nic twoje
groźby w słowach
Frajerów pierdole jak monitoring na stadionach
Więc uwaga na łobuza - łobuz może nabić guza
Sam problemów nie szukam lecz
zbastować trudna sztuka
Tak jak moja liryka wciąż brudna jest taktyka
Ale nigdy w partyzanta
wole twarzą w twarz mieć farta
Mogę wygrać lub przegrać, psycha rozjebana zdarta
Działek ci to powie kłótnia kłótnią darcie mordy
W samych tylko żartach
jestem trudny nie wygodny
Dlaczego taki jestem? A jaki mam być?
Nikt mi nie pokazał jak przez życie mam iść
Sam sobie radź! /nóż kurwa mać/
Osadzony w realiach musze rade dać!
"Przestań chlać, wróć do szkoły,
zdobądź zawód" te pierdoły
Nie dotyczą mnie jak socjal-bony z OPSu
Żyjąc w stresie pragnę stresu
tak jak człowiek głodny seksu
Z tym akurat jest w porządku limit
w granicach rozsądku
Sex jest jak narkotyk tu zaciera
się ślad wątku - w porządku
Byle do piątku. weekend zawsze
jest abstrakcja tylko nieraz rewelacja
Tam gdzie gramy się nie nudzą,
mogę przejść się trasa różna
Przyjechać, przylecieć jeśli tylko tego chcecie
66-16 uderzy teraz właśnie,
chociaż czas na nowe produkcje
Stare zakłucają waśnie, legendy i ploty,
upadki i wzloty
O tamtym i o tym, mądre rzeczy i głupoty
No co ty? Pytasz z mina idioty,
nie wiedziałeś że to żyje?
Że rozkwita, rośnie w sile? Dobrze
w huilutaklik razem z Any obla stylem
Żadnym szczylem, po prostu rymuje
Swoich rymów nie studiuje nie poprawiam kombinuje
Z malej głowy słowa strzelam i nie
bije na oślep - wszystko ma podstawy ośle
Jeśli tego nie rozumiesz to nie jesteś żadnym gościem
Sykus ma w tej kwestii dużo do powiedzenia
Wiem na kim mam polegać same dobre skojarzenia
Że nie lubię Owidiusza to niczego nie zmienia
Nikogo nie skrzywdzę bo dla swoich
jestem się masz w porządku w chuj
A nie jakiś tam gnój, to tylko uliczny
rynsztok kiedyś było cool
Piękna trawa i huśtawki i przed każda chatą ławki...
Nawet tego nie pamiętam.. wszystko
się poszło jebać
Czołg przyjechał i odjechał
popękany chodnik przetrwał
To i my tu damy rade pewnie nigdy nie wyjadę...
Nie dla mnie grilowanie w ogródku przy altanie
Zresztą nie ma co żałować, tutaj dobrze jest!
Szanować przecież umiem to co mam bo o to dbam
Jak ogrodnik o swe plony wciąż
jestem zadowolony
Chociaż z mina winowajcy
niejednokrotnie skojarzony
To aktorskie zadatki, ściema to pijackie gadki
Zawsze można wytłumaczyć po co
pije czemu żyje...
Tysiąc usprawiedliwiam a
sumienie tylko jedno
Nieraz przed obliczem blednie
chociaż wiara załamana
Wciąż się wierzy w cos od rana
Tysiąc myśli co się przyśni a co
spełni, misje grzechu czas wypełnić
To na tyle, jestem w tyle, czas ucieka, życie czeka
Nie? Jakie obrazy przyszłości nijakie
Taką dolinę nieraz załapać potrafię.
(ref)
Wbrew tym poglądom co w ironii sączą
wierze w normalną miłość, miłość rozsądną
mimo jado toksyn i dziwnych tematów
pogadają o miłości o tym temacie tabu, wbrew (taa)

1. Kto kochał to wie że jest jak pies
wierna jak suka i chciwa jak sęp
niema litości i nie ma skrupułów
albo się oddasz albo popełnisz grzech
twarze ma twarze piękna spełniona
albo trafisz na szmatę i poczujesz w oczach pieprz
serce nie sługa służy jej jemu
jest ona i on idą z falą pod prąd
albo grają razem albo nie i jest zonk
staje się toksyczny nie da rady bez związania rąk
idziemy dalej normalnie bez bólu
albo idą ciosy i jest prężenie muskułów
kto jest głową w związku a kto się ją
bardzo popularne się stało to zakrwawią wargą
nie ma już tutaj sentymentów bo po co?
To co było normalne teraz za to osądzą.

Ref
Wbrew tym poglądom co w ironii sączą
wierze w normalną miłość, miłość rozsądną
mimo jado - toksyn i dziwnych tematów
pogadajmy o miłości o tym temacie tabu.
Wbrew tym poglądom co w ironii sączą
wierze w normalną miłość, miłość rozsądną
mimo jado toksyn i dziwnych tematów
pogadajmy o miłości o tym temacie tabu.

2. Po pierwsze rzuci kamień, ten jest bez winy,
nawet się nie obejrzysz a masz pełno skamienieliny,
(choć) śmierdzi hipokryzją bo wokół sami święci
tylko kto kogo więzi a kto kogo wnerwił
dla Ciebie byłbym wstanie spalić nasz dom
Ty byś pewnie była wstanie w serce mnie dźgnąć
kolejny dzień obiecałem oprzeć się Twoim grą
choć nie mogę poskromić tych swoich żądz
ktoś już to nazwał syndromem sztokholmskim
o nim pisano książki, myśleli eksperci
miałem w psychice burdel, jeden wielki,
chape miałeś w sobie tym ja diabelski,
pieprzony szatan znalazł w tobie swoje ciało,
Ja wygrałem z tym co robi z nas Geszerti
mimo tego wiem że być tak nie musi i nie będzie
pogadamy o miłości tej nie najpiękniejszej…

Ref
Wbrew tym poglądom co w ironii sączą
wierze w normalną miłość, miłość rozsądną
mimo jado toksyn i dziwnych tematów
pogadajmy o miłości o tym wy macie tabu.
Wbrew tym poglądom co w ironii sączą
wierze w normalną miłość, miłość rozsądną
mimo jado toksyn i dziwnych tematów
pogadajmy o miłości o tym temacie tabu.
Daj się ponieść temu, ściśnij dłoń mą i nic nie mów.
Pójdźmy razem pogrążeni w tym milczeniu.
Wiersze nieśmiertelnej ciszy, też to słyszysz??
Serce bije coraz mocniej, kiedy znowu na swym karku
czuć Twój delikatny oddech. Tak swobodnie jak przy Tobie
jeszcze nigdy się nie czułem, chcę wyrazić to jak bardzo,
jednak chyba wciąż nie umiem.
To jak tunel, Ty w nim światło,
raczej jasność żeby oświetlić mi drogę,
bym nie zboczył, pozwól że znów nic nie powiem, nie.
Będę patrzył się w Twe oczy,
mógłbym tak już godzinami
jak odgarniasz sobie włosy głaszcząc je zwinnie palcami.
Nie opiszę Ci słowami i nie ujmę w paru wersach czegoś
co jest bez granic i jak wiele zawdzięczam bo milczenie to słowa
adekwatne do piękna,
którym obdarzył nas Bóg aby móc smakować szczęścia
proszę Ciebie tylko o tym pamiętaj. Jeśli już ich nie usłyszysz
serce ukryte w wersach wsłuchaj się w ta mowę ciszy
co nie zastąpiona niczym dzisiaj nas otuli ciepłem,
bo nie ważne jak daleko ale ważne jest że jesteś.
Ta jedyna, moja ze mną wierzę że już ciągle będziesz.
Inni zazdrościć mi będą, podczas kiedy ja za rękę
będę mocno Ciebie trzymać.
To są refleksje o chwilach które we mnie będą zawsze.
Miło jest na Ciebie patrzeć oraz słuchać głos w słuchawce,
zabrać Cię na spacer długi, żeby iść i nic nie mówić,
tylko czuć że jesteś obok, nie wyrażę Ci jak ważne
nie potrafi tego słowo, nie potrafi tego słowo, nie.

Znowu patrzysz nic nie mówisz, no i to jest właśnie piękne,
dobrze wiem że też to lubisz temu oczy masz zamknięte.
Szyję oplatają ręce, dłońmi głaszczesz moje włosy.
Zawsze przechodzą mnie dresze kiedy znów czuje Twój dotyk.
Zapatrzony w Twoje zdjęcie już od dobrych kilku godzin,
mógłbym patrzeć na nie wiecznie, jakoś ciągle nie mam dosyć,
nie śmie o nic więcej prosić. Tyś marzeniem mym spełnionym,
na mnie zerkasz uśmiechnięta na tych zdjęciach piękna stoisz.
Nerwy koić będziesz swym oddechem dla mnie.
Znowu milczę, wiesz co to oznacza skarbie??
Nic nie powiem, wiem ze zgadniesz.
Słuchaj, tylko Ciebie pragnę i naprawdę jeszcze nikt,
no tylko zobacz nie był tak ważny jak Ty.
Dla mnie jesteś wyjątkowa, a te słowa cóż są warte?
One wypełniają przestrzeń bieli kartek,
których pustkę dziś zapełnię,
tym co siedzi w środku we mnie.
Oto szczęście, które nieme, nie zastąpisz go papierem.
Wartość traci tutaj flota, mym marzeniem jest milczenie,
które jest na wagę złota, ta, które jest na wagę złota.
Chcesz? No to rulon zwiń, porwij srebro ,skurwysynu wdychaj dym .
Chcesz? Igłą w kanał wjedź ,przejmij od tego który niby czysty jest .
Chcesz? To bez gumy wchodź, nim usłyszysz "bywaj zdrów" od królowej szos .
Chcesz? To to kurwa zrób, drugiej szansy nie da Ci Bóg .
Chcesz? No to ożeń mi kose,
potem weź się wychuśtaj na miłość i poczet
Chcesz ? To jeśli więcej masz potrzeb, najlepiej całej rodzinie dzisiaj zafunduj pogrzeb .
Chcesz? Wsiadaj w fure na razie, czekaj aż wejdzie Ci drops, jak masz za mało wrażeń .
Chcesz? To to kurwa zrób, drugiej szansy nie da Ci Bóg !

Chada
Chcesz ? Nie dbaj o lepsze jutro, no i skończ jak ten ćpun w dłoni z insulinówką
chcesz? No chłopaku krótko, pierdolnij złoty strzał popijając go wódką
Chcesz? Może tak będzie prościej, zamiast budzić się co dzień gdzieś na innym detoksie .
Chcesz? To to kurwa zrób ,drugiej szansy nie da Ci Bóg !
Chcesz? To zatankuj do pełna , w drodze kup 0,7 i pierdolnij na hejnał .
Chcesz? No to bądź nie uprzejma , idź na zakręt i poczuj jak smakuje sperma .
Chcesz? Szukaj bogatej żony , by do końca swych dni tą pizdą być karmionym
Chcesz? To to kurwa zrób , drugiej szansy nie da Ci Bóg !

Ref
Świat jest twój Świat jest Twój czy zahamujesz zapęd swój czy dasz szanse złu ?
Świat jest Twój świat jest Twój kontrolujesz czy kładziesz chuj staczając się ku dnu ?
świat jest Twój świat jest Twój wiesz z kogo czerpać wzór każdy pcha wózek swój !
Świat jest Twój chłopaczyno świat jest Twój daj przykład świadectwu !

Brachu
Chcesz? Wyczyść portfel bratu i produktem krajowym 4 dni się ratuj .
Chcesz? Babę ziomka wylachuj, potem przybij z nim piątkę 'ty dobry chłopaku' !
chcesz? Sprzedawaj dzieciakom ścierwo , patrz jak zamiast kończyć szkoły piorą mózgi jak perwol.
Chcesz? To to kurwa zrób drugiej szansy nie da Ci Bóg!
Chcesz? Ćpaj nosząc w sobie to dziecko, potem patrz jak z wielkim trudem nosi kalectwo .
Chcesz? Urodź je i znowu się najeb, jutro zostaw na śmietniku otulone szalem.
Jeśli myślisz że to najwyższa pora ,najlepiej w czarnej sukni pierdolnij się na torach .
Chcesz? To to kurwa zrób ,drugiej szansy nie da Ci Bóg !


Chada
Chcesz ? To psu opierdol laskę, potem idź na komendę po zaległą trzynastkę .
Chcesz? Możesz spaliny wdychać ,albo jak te pedały przyjąć chuja na przysiad .
Chcesz? To zainwestuj w broń ,wykonując znak krzyża wyceluj prosto w skroń .
Chcesz? To to kurwa zrób, drugiej szansy nie da Ci Bóg !
Chcesz? Zmarnuj najlepsze lata zmontuj syfon I bez wahania pal tego craka .
Chcesz? Walnij w rogi chłopaka i za jego plecami zabierz jego brata .
Chcesz? Życia serio nie traktuj, ciągle żyj złudzeniami i wypieraj się faktów .
Chcesz? To to kurwa zrób ,drugiej szansy nie da Ci Bóg !

Ref
Świat jest twój Świat jest Twój czy zahamujesz zapęd swój czy dasz szanse znów ?
Świat jest Twój świat jest Twój kontrolujesz czy kładziesz chuj staczając się ku dnu.
świat jest Twój świat jest Twój wiesz z kogo czerpać wzór, każdy pcha wózek swój
Świat jest Twój chłopaczyno świat jest Twój daj przykład świadectwu.
[Onar]
To jest kolejna płyta z tego osiedla
Zanurzonego w bębnach, to kolejny pewniak
To jak widok membran kóre pieszczą słuch
Była może lekka przerwa ale znowu nas dwóch
Kolejny ruch w walce z tandetą i gównem
Uczuciowe zwrotki, które naprawdę są puste
Trzeba ogarnąć ten burdel, do korzeni wrócić
Tu się urodziłem i tu umrę, a życie uczy
Ziomy sprzedają na tych ławkach, my siedzimy na tych ławkach
Pijemy na tych ławkach, ej, sprawdź nas
To kolejny podkład na kompaktach, ale z sensem
Tego słucha nawet twoja matka przez sen
Ej, my naprawdę wiemy co jest fajne
Kolorowe czapki, bejsbolówki, Nike old`s models
Musiałbyś poczuć nasza jazdę, łączy nas ten rejon
Dobre ziomy, Ci co nas znają dobrze wiedzą
Przez co paru ziomów odbiło, paru zostało
Inni studia, drudzy praca, jeszcze innym odjebało
Niby jest tak samo, ale inaczej to odbieram
życie, w którym zaczynaliśmy od zera
A gdzie jesteśmy teraz? Kiedyś szczeniaki na murkach
A w tym roku 3 płyty idą z naszego podwórka
Rozmiar 2 XL, kurtka dobra Usynów wartość
Onar, Pezet, Płomień, sprawdź to

REF.
[Pezet]
To jest Hip-Hop który jest nam najbliższy
Ta muzyka, w tych blokach, smak whisky
To nie dla wszystkich bo nie każdy rozumie
To Ursynów skurwysynu, z czasem to poczujesz [x2]

II.
[Pezet]
Moje ziomki to alkoholicy dilerzy i ćpuny
Kilku takich już buduje sobie trumny
To oni w rękach jointy wóda, gin i tonic
Mów co chcesz, wiem że nie zapomnę o nich
Gin, zimny tonic, cola, zimny Walker
Popatrz tu, spójrz, wszystko jest niby OK
Jeden kira kokę, drugi pije wódę z sokiem
Spoko, każdy z nich żyje na innej stopie
Spoko, żyłem, dorastałem z nimi
Nie oczekuj dziś ode mnie że nagle będę inny
Myślę, i tak ogarniam, i tak daję rade
Wiem, że nie dam rady uciec z tych ławek
Dziś nie dam rady uciec z tych ławek
Dziś nie dałbym rady uciec, naprawdę
Jeden typ, miałem grać dla niego koncert
Lecz nie mogłem wtedy, wcale nie przez forsę
Ten typ powalił się, dla mnie był niewinny
Mam nadzieję, że wyskoczy na mój promocyjny
Wiesz świat jest inny dziś, wiesz
Ursynów 04' to już nie 95'

REF.
[Pezet]
To jest Hip-Hop który jest nam najbliższy
Ta muzyka, w tych blokach, smak whisky
To nie dla wszystkich bo nie każdy rozumie
To Ursynów skurwysynu, z czasem to poczujesz [x2]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo