Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ej, wiesz są czasem kurwa takie dni
są, są czasem kurwa takie tygodnie
że wszystko wkurwia mnie, wiesz

znowu z łóżka wstaję, 10 rano kurwa mać
sąsiad napierdala młotkiem, spać nie daje kurwa mać
czy doczekam kolejnego roku w tym bloku kurwa mać
wciąż z sobą walczę o spokój kurwa mać
ten sam przedpokój, ten pokój, ta łazienka kurwa mać
czasem nie mogę znieść tego piętna kurwa mać
zostaje na mnie jak kamień na wannie kurwa mać
jak się kąpie to jest duszno jak w saunie kurwa mać
tapety żółkną, blakną dywany kurwa mać
kafelki odpadły ze ściany kurwa mać
zegar głośno tyka co sekundę kurwa mać
woda z kranu kapie, na dole wyje kundel kurwa mać
słyszę domofon, już wstaję kurwa mać
to Jehowa chce sprzedać parę bajek kurwa mać
muszę zadzwonić, coś załatwić kurwa mać
głucho, bo wolę gadać niż płacić kurwa mać
dziury w oknach są większe niż w budżecie kurwa mać
zimą mam śnieg w pokoju, upał w lecie kurwa mać
piszę tekst, puszczam bit, niech hula kurwa mać
bo za dużo dzisiaj rzeczy mnie wkurwia kurwa mać

[x2]
są czasem takie dni, że wkurwiam się okropnie
wszystko przeszkadza mi co dzieje się koło mnie
więc piszę zwrotkę i nie pytaj mnie czy wszystko gra
bo jestem tak wkurwiony, że kurwa mać

wita mnie popołudnie kurwa mać
znowu wkurwiam się okrutnie kurwa mać
dzwoni do mnie jakaś z radia kurwa mać
i zaprasza żebym gadał kurwa mać
ale dlaczego nie gra u was mój singiel kurwa mać
a gracie Kombi, Papa Dance i Flintę kurwa mać
za dużo przekleństw, zamknij pizdę kurwa mać
za te hity powinniście płacić grzywnę kurwa mać
chwile mam na relaks i na szamę kurwa mać
plamy z kebabu są widoczne jak atrament kurwa mać
dzwoni ziom, który winien hajsu trochę kurwa mać
jest wtorek, on, że odda mi w sobotę kurwa mać
że popłynął i odda jak dostanie pensję kurwa mać
ja nie żyję na Oligoceńskiej kurwa mać
SMS następny, ziom dobra kurwa mać
żebym dla brata podpisał kompakt kurwa mać
ale jak ja miałem prośbę do tego zioma kurwa mać
nie miał czasu albo go bolała głowa kurwa mać
wracam na kwadrat za chwilkę kurwa mać
ale koperty witają mnie w skrzynce kurwa mać
przypomnienie czynsze, dwa telefony kurwa mać
ale mówiąc wprost nie jestem zarobiony kurwa mać
siadam, myślę sobie coś przewinę kurwa mać
ale po pijaku płytę zalałem piwem kurwa mać
wdech, wydech, sekunda kurwa mać
i jak tu się mam nie wkurwiać kurwa mać

[x2]
są czasem takie dni, że wkurwiam się okropnie
wszystko przeszkadza mi co dzieje się koło mnie
więc piszę zwrotkę i nie pytaj mnie czy wszystko gra
bo jestem tak wkurwiony, że kurwa mać
1. Zawik
Rozumiesz to że cały czas mam wiarę
To nie dlatego że mówią o mnie że mam talent
Po prostu gram stale, robię to już lat parę
Nie wiem czasem jak dalej pomieszczę się w tą skalę
Jeśli wbijam w szereg, to robię z kurwą to
Bo rap to twardy kawał chleba a nie miękki flow
Gdy pętli grom uderza z nieba, pędzi sztorm
Ze wszystkich stron słychać tylko Hip-Hop!

2. Brożas
Pod bit Zela do Bezczela, zachrypnięta a capella
Brożas teraz, na białostocki melanż mam zaproszenie
Muzyka łączy miasta, choć wielu ma złudzenie
Wczoraj u Ciebie, a jutro u nas
Gościu nie kumasz, że diamenty tu masz
To nasza duma, nie zgadza się suma
Bo klapki na oczach ma niejeden tuman
Robimy swoje mimo absurdów w tej grze, zejdź ze sceny
Zrób miejsce, młodych wilków wataha do przodu prze
Tych kilka ksyw na stałe wyryj w pamięci
Wkrótce będziemy dla was błogosławieni jak wszyscy święci

Ref.

Ej ziom, ej ziom, puść to, puść to
W miasto, w miasto, głośniej, głośniej
Swój styl, swój styl, forsuj, forsuj
Chuj z tym, chuj z tym, mocniej, mocniej

3. Buczer
S.O.B, BSTOK, PTP, TRN - my robimy to to tak
Gdy wchodzimy na bity robimy hity nabity wokal jak spluwa
Spluwam słowa prosto w twarz, teraz nadszedł nasz czas
Nie ma opcji by zatrzymać nas, nie ma opcji by powiedzieć pass
Ja dopiero się rozkręcam a wokal podbija bass
A ty bujaj się na dwa, a nie nie nie nie na raz
Lecimy chłopaku na tracku bez strachu i na pełnym baku
To północ i zachód więc leszcze do piachu i numer ten katuj
Polewaj mi brachu i zrób hałas!

4. Bezczel
Skumaj ten flow
Nabijamy kanabis, jaramy, nawijamy to na double tempo
(Płyta to unikat) - wiem to
Łupie bass, wali tętno
Bo my to te ziomy do których należy przyszłość
PTP, Sobota, Bezczel, Białystok
Polewamy czystą, wypijamy wszystko
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło
Bo to my tu robimy tą prawdziwą rzeź
Move bitch get out the way
Z buta panch, głupia tańcz jak u S.O.B.
I czy jadę pod bit tu w double speed czy slooow
Mamy labę ja i mój label na ich słabe flow
Nie jesteśmy normalni, ale też nie próżne matoły
Nie banalni, na jedną zwrotę cztery różne flow i
Tą haryzmę jak Tupac Shakur dzieciaku
Cały ten show biznes z buta potraktuj, atakuj tych łaków i...
Jeśli jesteś z nami za tym rapem murem, zatem łapy w górę
Krzycz jak najmocniej potrafisz chórem
Krzycz jeżeli jesteś z nami za tym rapem murem
Jesteś z nami za tym rapem zatem łapy w górę

Ref.
Ej ziom, ej ziom, puść to, puść to
W miasto, w miasto, głośniej, głośniej
Swój styl, swój styl, forsuj, forsuj
Chuj z tym, chuj z tym, mocniej, mocniej

5. Sobota
Na pewno nie wyrosnę z tego, nie ma szans
Na pewno nie zostawię muzy, wciąż żyje w nas
I nie pytaj ziom mnie dlaczego nie mówię pass
To gówno nigdy się nie nudzi, więc jeszcze raz
Nie wiem i nie chcę wiedzieć, bo to raczej nie mój problem
Chcę naprzód lecieć, przecież gra nie toczy się o drobne
Jak wiecie nie odpoczywam, z życiem dawno na wojnie
Zmieciesz śmiecie pod dywan, nie pozbywasz się ich w ogóle
To do mnie nie podobne, ja z miejsca wchodzę w tą grę
Pretensja to nie dobre, płaci pięknym za nadobne
Potencjał ma twój problem, lecz rozbijasz się o drobne
Uśmiercam twoje fobie, wpisz tylko "Sobota" w google

6. Zelo
Kolejny dzień, znowu jestem na haju
Czasem nie da się wytrzymać na trzeźwo w tym pojebanym kraju
Ziomy ciągle namawiają, bo to samo mają z banią
Najebiają ciągle, ale cały czas mają za mało
To co było a co jest i co jeszcze nas czeka
To temat rzeka, nie ma człowieka co by się nie wściekał
Staram się być z daleka, staram się trzymać dystans
Do tego wszystkiego czego nie będę mógł wykorzystać

Ref.
Ej ziom, ej ziom, puść to, puść to
W miasto, w miasto, głośniej, głośniej
Swój styl, swój styl, forsuj, forsuj
Chuj z tym, chuj z tym, mocniej, mocniej
każdy patrzy jak uciekają mu marzenia
świece wypalone jak przy modlitwy dłonie
to jest Bóg to wierze w religie
gdzie na niebie każdy coś z mądrości chłonie
Malutki człowiek w tym wszystkim pozostawiony
jak w drodze goniec goni życie
jak nurek tonie nie wypływa na wierzch
w samą porę spotkać się z Bogiem
zanim on ci powie, że to już jest koniec
ambicje bolą, optymizmem koisz rany
na twarzy widzę smutek
powieki zamykają się gdy usta nucą nutę
widzę w oddali jak pochylasz głowę
każdy z nas to malutki człowiek

ref. nie, nie pogodzisz się
niby masz swój cel
lecz musisz dać trochę więcej
chcesz być zawsze kimś
nawet masz swój plan
lecz musisz dać trochę więcej

nie pokarze ci żadnej drogi
bo sam mam problem
nie wiem co wybrać, co nazwać domem
kto jest z kim i kto jest kim
chcę świat pokonać choć jeszcze nie wiem czym
wiem, jest piękny jak banialuka
choć tych kolorów odbijają ludzkie lustra
na każdym rogu w każdym miejscu jesteśmy mali
ale potrafimy czynić cuda
uda się wszystko, uda się plan nam
bo żandarm marzeń czuwa nad nami,
bo chandra przejdzie z kolejnymi dniami
sam tak mam, choć częściej coś ranię
tyranie losu szukasz swojej kary
daj mi powód bym wiedział więcej,
że nie tracę dnia wierząc w te brednie
wierzę, że w końcu ludzie zmądrzeją
bo w każdym z nas ogromne moce drzemią

ref. nie, nie pogodzisz się
niby masz swój cel
lecz musisz dać trochę więcej
chcesz być zawsze kimś
nawet masz swój plan
lecz musisz dać trochę więcej
chcesz wiedzieć co ja robię hm niech się zastanowię myślę o tobie tylko ty jesteś w mojej głowie w moich myślach szkoda, że nie widzisz jak za tobą tęsknię brak mi twych uśmiechów twych westchnień twych głosów czuję się nie swoje gdy nie słyszę twego głosu liczy się każdy moment spędzony z tobą nie zamieniłbym go z żadną pieniędzy kwotą bo dla mnie dnie i noce są tylko po to aby co robić o tobie myśleć dla mnie to jedyne możliwe wyjście w chwilach kiedy ciebie obok mnie nie ma to co pozostaje mi to marzenia

senne marzenia słodkie marzenia myślę o tobie wtedy kiedy ciebie obok mnie nie ma Senne marzenia słodkie marzenia myślę o tobie w dal odchodzą zmartwienia senne marzenia słodkie marzenia myślę o tobie to, że jesteś doceniam senne marzenia słodkie marzenia myślę o tobie nic nigdy tego nie zmienia

marzę teraz będę marzył kiedy będę starszy niech mnie ktoś o marzenie o tobie oskarży wtedy bez wątpienia jestem winny nie ma prawa robię tego nikt inny nie pozwolę na to nigdy marzę podczas ulewnego deszczu i gdy słońce świeci od świta do zmierzchu za to nie dam się wsadzić do aresztu ani w zakuć w kajdanki tylko przyjdę do ciebie tak jak książę z bajki i będę ci do ucho szeptał, że cię kocham moja piękna jesteś dla mnie jak królewna bądź pewna tego co do ciebie czuję nie żartuję z dnia na dzień coraz bardziej się zakochuję w tobie o to co robię

senne marzenie słodkie marzenia
senne marzenia słodkie marzenia
senne marzenia słodkie marzanie
senne marzenia słodkie marzenia
Ja skonczyłem podstawowke za to ty jesteś po studiach
i chciałbys mi dorownac wyzywajac mnie od durnia
w Gdyni na Bruku pilem wode nie na smutno
z Ostaszem co cie ruchał wiec nazwe cie kurwą
twoj kontrakt z TVN to przypadek banalny
zapamietaj odstąpiłem tobie role w Kryminalnych
wiec nie pusz sie zbytnio ze pracujesz w tej stacji
bo to ja dalem ci fuche wiec Pede ryj zamknij
banan to banan wiec lamusie przestań śmieszyc
twoja pokojowka mowi: panicz Jacek zaraz zejdzie
chcialem napisac ci eske swiadomie nie po omacku
w T9 wyszło KABLU gdy chcialem napisac JACKU
spoleczniaku szczeniaczku wnet poczujesz sie super
gdy moi psychofani z tuningują ci dupe
czy kiedyś dzwonil do nas? o raz telefonował
że jest u nas w miescie pytał gdzie kupic towar

ref:
Juz sie rozbił o kant dupy spadajaca gwiazda Tede
kto go wykonczył? typ spod ciemnej gwiazdy nie wiesz
nie od dzis polski hip hop zna zasady wie jak karac
takich typow jak Tede ktory wciaz sie przypierdala
Zmieniam oblicze hip hopu twoja Epka jest wadliwa
jak ty twoja ksywa i geba twa parszywa
jesteś tylko głupią krową co prowadzam za łancuch
to ja poznanski pitbull twoj pech że nie w kagancu


Szydzisz z miłosci zazdroscisz weź possij
super beemka przedluzeniem twej meskosci
twe przydupasy bez kasy graja te trasy
wez o nich zadbaj wtedy bedziesz coś znaczył
tak nie mam prawka wiem zapierdalam z buta
po ulicach Emokah nikt nie pruje sie tutaj
bo to dla nich ta nuta bo Mokotow dzis ze mna
bo wstyd im za ciebie i znow wyłapiesz wpierdol
w Toruniu Teduniu koluniu cwierkałes
jako jedyny z Warszawy do nas sie nie pucowałes
by grac w naszym miescie ześ szuja pojałem
jak smiałes sie ze mną z marzanny z Sokołem
numerujesz albumy jak Jigga wiec sie pozygam
jesteś pizdzielcem bo sie Tede nazywasz
jak Jay-z brzydki to jedyna spojnosc chłopcze
tylko [?] Beyonce Psycho Stach i na tym skoncze

ref:
Juz sie rozbił o kant dupy spadajaca gwiazda Tede
kto go wykonczył? typ spod ciemnej gwiazdy nie wiesz
nie od dzis polski hip hop zna zasady wie jak karac
takich typow jak Tede ktory wciaz sie przypierdala
Zmieniam oblicze hip hopu twoja Epka jest wadliwa
jak ty twoja ksywa i geba twa parszywa
jesteś tylko głupią krową co prowadzam za łancuch
to ja poznanski pitbull twoj pech że nie w kagancu

Przesluchales moją plyte a ja twojej dupo zadnej
bo od zawsze twoja tworczosc brałem pol serio poł zartem
do domu z całej Polsce Ryszard ma drzwi otwarte
ty masz szlaban na rewirach nawet gdy masz mediow wsparcie
jestes artysta jakich mało na tej scenie
jesteś swym cieniem boli niezrozumienie
nagana za naganą od twych fanow no i w pyte
w koncu po tylu latach dostaniesz te złotą plyte
ja szczery mam ze cztery i dorzucam platyne
ty mozesz pomarzyc o tej jednej jedynej
bo to pierwsza i ostatnia taka szansa skurwysynie
by moim kosztem zdobyc ten cenny kruszec winien
sie wkurwił wydurnił jest nikim niedobry
fleja o kształtach obłych dzis peja cie skonczył
tys krol parkietu tys gwiazda z fantazja
za hajs bys sie przespal najpewniej z każda
lecz nie kazda gustuje w takich jak ty rzecz przykra
dla ciebie celebrytka do pary to bedzie Frytka

ref:
Juz sie rozbił o kant dupy spadajaca gwiazda Tede
kto go wykonczył? typ spod ciemnej gwiazdy nie wiesz
nie od dzis polski hip hop zna zasady wie jak karac
takich typow jak Tede ktory wciaz sie przypierdala
Zmieniam oblicze hip hopu twoja Epka jest wadliwa
jak ty twoja ksywa i geba twa parszywa
jesteś tylko głupią krową co prowadzam za łancuch
to ja poznanski pitbull twoj pech że nie w kagancu

Na luzie i na spince moge nagrac i cie niszcze
bo na twą ekipe gwizdze poznasz moją i tak myśle
że chetnie bym wjechał tej pizdzie na koncert
odebrał reszte fanow godnosc zdrowie i pieniadze
tylko jest jedno ale twa trasa niewypałem
gdybym wbiegł na przypale wcisniesz czerwony alert
wtedy kumple ze stacji ci pomga z tym skandalem
wrzuca filmu z telefonow do newsow i mam przesrane
ja bede mial sprawe ito wylacznie moaj sprawa
Tede swiadkiem oskarzenia jak ten oskarzyciel gadam
i jebac tego gada bo gdy dojebią cie z gunem
to bez wahania wydasz od kogo masz to chamie
pedał jak chuj bez dwoch zdan jestes scierwem
przerobie twoje tłuste dupsko na miesna konserwe
dla psow rzecz jasna rap grany w polskich miastach
spotkasz Tedego to te kurwe potrzaskaj
Szanowna publiczności, sztuka to sztylet do kości,
to nie szpan, tani szlam, biszkopty i uprzejmości,
wiem, że szata Szatta naszyta na sznytach i sztamach,
sztampa i banał to szara szemrana szama dla mas.
Sztuka to czas w pigułce, to nasz sukces,
a nie morze szampana, Sheraton i złote sztućce,
sztuka szuka sztalugi, to szept, nie sztab ludzi,
baszta uszlachetnienia lub samospalenia tak jak szlugi.
Sz sz , ciszej tam, pisze niszowy chłam,
szykany lub paszkwile, jak masz chwilę czytaj man,
szanowny szmal, szafują szychy groszem,
czy dusza szuka cashu czy kruszy się w nim na proszek, ha?

Ref:
Sztuka czeka, sztuka czeka i szuka człowieka tu,
sztuka czeka, sztuka czeka i szuka człowieka tu,
sztuka czeka, sztuka czeka, szuka człowieka tu,
sztuka czeka, szuka czeka człowieka tu.

Czereda czarnego czorta wieczorem tańczy czardasza,
uczy nieoczytania i czynienia biczy dla Mesjasza,
to chill w czasach gdzie czysty jest tylko brud,
czekanie na Godota, czekanie na czeki, czekam na cud.
Tu czuć czeluść i czad , a nie czeremchę,
krucze oczy liczą nasze czyny zatęchłe,
starczy nam starczych dam, co na wszystko warczą,
ludzie czczą gadkę czczą, a zazwyczaj na czczo.
Patrzą jak człowiek ryczy nad czarą goryczy niczym uczulony,
męczy poczucie bycia oczernionym znów,
Czeczeni tu, Czeczeni tam, ciapaci, czyści i czarni,
czerwoni Cupakabra! wszyscy do jednej owczarni.
Tu Charley Tatcher, dla przyjaciół Corky,
checkity-check te dwa wersy to był wkręt sorki,
nie czytaj czata jak wyroczni dla człowieka,
wyczuj otoczenie i walcz, sztuka czeka.

ref:
sztuka czeka, sztuka czeka i szuka człowieka tu
sztuka czeka, sztuka czeka i szuka człowieka tu
sztuka czeka, sztuka czeka, szuka człowieka tu
sztuka czeka, sztuka czeka człowieka tu
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie

Kiedy nie chcesz mnie widzieć, ja widze ciebie,
Byłem zawsze przy tobie gdy byłaś w potrzebie,
Nie mam siły powtarzać zawsze tobie w kółko,
Nie chcesz dziś odebrać mojego telefonu, trudno,
Jesteś za daleko bym mógł powiedzieć tobie,
Co mnie kłuje w sercu, i tak później się dowiesz,
To były głupie słowa, nie myśl o tym teraz, przestań,
Znasz mnie przecież z tej strony,
Ty nie pierwsza mówiłaś nie patrz tak na mnie,
Weź się w garść, nie było mnie wtedy w domu, ty poszłaś spać,
Stałem w nocy w kapturze w strugach deszczu,
Czułem złość i wkurwienie eN. O. Ce. w powietrzu,

A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie

Nie mogłem się z tym pogodzić, że tak jest,
Szanuję ciebie bardzo, nie chce więcej łez,
Zbudowaliśmy wspólnie silną więź, konstrukcje,
Weź się w garść młoda to nie czas na kłutnie,
Ile dzieli w życiu nas kilometrów zmartwień,
Idziesz przez ten most które się nie zarwie,
Nigdy nie może być tak byśmy chcieli dobrze,
Teraz jest mi zimno, czuję deszczu krople,
Chce dla Ciebie zawsze dobrze,
Czuję sie winny, staram się,
Wiem bo kiedyś byłem zupełnie inny,
Nie wnikam w to, to są tylko przyczyny,
Gdy zrozumiesz te przesłanie razem to zmienimy.

A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie

Nie wiem czy słyszysz mnie, w tym momencie,
Wiesz jak się czuję gdy zerkam na wasze zdjęcie,
Spływają po nim krople wody jak po szybie,
Spadają w dół jak moje myśli wszystkie leniwie,
Ogarniam to w całość lecz źle mi to idzie,
Idę po ulicy w nocy nie patrząc gdzie jest koniec,
Nie mam siły stać w miejscu, ogrzewać dłonie,
Wiem że będzie dobrze możesz mnie teraz posłuchać,
Posłuchaj swojej intuicji możesz jej zaufać,
Powiedzieć jedno słowo które zakończy moją męke,
Chyba jestem gotów znaleźć się tam gdzie zechcesz,
Chciałbym być z tobą tam gdzie ty teraz jesteś,

A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie
A ty patrz, ja widze ciebie, ja widze ciebie, ja widze ciebie

Kiedy uśmiechasz się, ja widze ciebie,
Kiedy w ukryciu płaczesz, ja widze ciebie,
Kiedy widzisz w oknie błysk, ja widze ciebie,
Kiedy martwisz się, ja widze ciebie,
Kiedy mnie nienawidzisz, ja widze ciebie,
Kiedy pada deszcz, ja widze ciebie,
Kiedy jesteś daleko, ja widze ciebie,
Kiedy ogarnia cię smutek, ja widze ciebie, więc patrz, więc patrz
Ref:
Dla tych to, dla przyjaciół mi bliskich
Dla tych to, co znam dobrze ich pyski
Dla wszystkich (dla wszystkich) z południowej strony
Dla każdego słuchacza z eR Jot Ka strony x2

Dla was to robię, swym rapem się cenie
Na razie mym domem jest Bytomskie podziemie
Przyczajony, z moim gronem tu znajomych
Uderzamy na rejony, cała grupa
To dla was chłopaki, to dla was ta nuta
eR Jot Ka tutaj
A ty słuchaj
Zobacz ile konfidentów swędzi dupa
Najpierw w jednym składzie, potem strzela z ucha
Wiarygodne, pewnie nie jeden się przejechał
Na osobie z tobą zgodne aaagh
A my tu swobodnie każdy coś działa
By było lepsze jutro i do życia sens miała
Nastała ta godzina eR Jot Ka przemyka
A z nim rodzina, kochana dziewczyna i mnóstwo przyjaciół
Ja pisze, rymuje, a Ostry zrobi nastrój
Chwała memu miastu, na czas tu
Memu bractwu, memu bractwu
Nie pochodzę z przebitego wraku
Tylko z pod eR Jot Ka znaku
Więc posłuchaj i Kozaku i zakumaj
Hip-Hop moja duma
eR Jot Ka nie tuman (eR Jot Ka nie tuman) jeszcze raz zakumaj (jeszcze raz)

Ref:
Dla tych to, dla przyjaciół mi bliskich
Dla tych to, co znam dobrze ich pyski
Dla wszystkich (dla wszystkich) z południowej strony
Dla każdego słuchacza z eR Jot Ka strony x2

Bractwo szatana, grupa terrorystów znana
Na ulicach i chodnikach przez tych starszych wyzywana (tak)
Widzicie w nas szatana znak
Z zamkniętymi oczami chcesz ocenić byle jak
Byle jak, byle jak, by najszybciej
Puścić plotkę jakie jest nasze życie
A ja teraz na tym bicie
Dla tych to, co zawsze u nich mam pokrycie
Dla tych to, co silną wole mają
Dla tych to, co w walce się nie poddają
Cały czas przed siebie, wiedząc czego chce
To życie nas uczy postępować źle
Wciąż policja wkłada łapy do naszej kieszeni
Nielegalnie nie pozwolą ci zarobić na tej ziemi (taa)
A my tu zjednoczeni Wu eR Wu chłopaku
Na tym tracku dla polaków, ostre baku
I te dźwięki z pierwszej ręki
Dla brygady mej podzięki
Jeszcze raz :
Póki czas nie pójdę na dno jak głaz
Moich ludzi las, którzy zawsze mi pomogą
Już kiedyś prawie stałem w grobie jedną nogą
Lecz wyszedłem na prostą z tego ciesze się bardzo
Że znalazłem przyjaciół którzy mną już nie gardzą
Bo dwulicowość to nie dla mnie
Może dla niektórych to jest fajnie
(To jest fajnie lecz nie dla mnie)

Ref:
Dla tych to, dla przyjaciół mi bliskich
Dla tych to, co znam dobrze ich pyski
Dla wszystkich (dla wszystkich) z południowej strony
Dla każdego słuchacza z eR Jot Ka strony x2
Ile realizm może zabrać prawdy z serca
A obojętność, ten prawdziwy seryjny morderca
Złodziej dusz, szeptał nie jedno słodkie słowo
Jednak ktoś decydował się by w imię spłonąć
W imię?
Czy to cokolwiek znaczy?
Może to komfort, może głupota całą teraźniejszość wyrzucić za okno
Może strach, by żywe świadectwo nieść jak winę
Może egoizm?
Nie wiem, za nich tego nie sprawdziłem
Wiem, że ich pochodnie były jak świt pobudką
Gdy mózg trawi bezsilność, a serce chce już usnąć
Widzę, że dzień dni dał mi blask
Dzisiaj gdy normalność, nie przywilej pełną piersią jest oddychać
Bić się, bo warto
Trwać, mieć nadzieję
I nieść świadectwo i pamięć dumnie przed siebie
By pielęgnować to, co życiu daje znaczenie
Idę dobrze znaną drogą, jak wskazówki po tarczy by dalej walczyć!

Stawiał łacińskie znaki
Kiedyś płonęły pochodnie by mógł myśleć bez granic i oddychać swobodnie
Mówią: Jedna śmierć świata nie może zmienić
I zostają obojętni na krzyk z płomieni
Inni mówią: Wolność, prawda wymagają ofiar
Myślę wtedy o ludziach, co nie chcieli się cofać
Umieli pięknie żyć, nie tylko pięknie marzyć
Student z Pragi, księgowy z Przemyśla, sprzedawca warzyw
Wiecznie żyli w okupionej bólem chwale
Chcieli zatrzeć po nich ślady na ustach położyć palec
Obniżyć rangę, czyny skazać na infamię
Jako wolny człowiek, jestem im winny pamięć
Nie czuje już gniewu, mam tylko nowy powód
Gdy empatia to balast i świat ma serce z lodu
Bez historii, tożsamości, gdzie człowiek to produkt
Idę dobrze znaną drogą, jak księżyc po niebie
Odnaleźć siebie!
W magazynie wspomnień milion mil
Pudełeczka, kartoteki pełne dni
Chciałbym, by na koniec dali mi
Przewinąć swe życie jeszcze raz jak film
Znów spotkalibyśmy się wśród chwil
Co blakną, choć pielęgnuję je z całych sił
Moje sny zawiesiły się tam
Gdzie harmonogram dyktował lekcji plan
Pozwól nie domykać za mną bram
Byłem dzieckiem i chyba nie chciałem żadnych zmian
Więc, co noc do utopii zasypiam
Z imadłem decyzji w chowanego gram
Tylko tam, wiedzie się każdy plan
Tylko tam, śpi rozdwojenia stan
Tylko tam, nic nie przeszkadza nam
Tylko tam, z czasem ugodę mam

Tu stoję sam, na chorym rozwidleniu moich jaźni
Stoję sam, na rozgałęzieniu dróg
Stoję sam, na chorym rozwidleniu moich jaźni
Stoję sam, w nieznośnej akupunkturze wyborów i spraw
Sam, stoję sam, w nieznośnej akupunkturze...

Każdy miewa rozwidlenie
O to moje
Rozdwojone paranoje x3
Rozdwo, rozdwo systemu
Każdy miewa rozwidlenia
O to moje
Walczysz, żeby godnie żyć
Walczysz żeby godnie być
(Walczysz żeby godnie żyć x2)
Piotrek ma córkę, inny koleżka ma już syna
Ja mam koncerty, z nich żyje moja rodzina
Arek wyjechał za granice, ale jakby wciąż tu był
A on zarabia hajs w Londynie na Brixton Hill
Andrzej jest kurierem, wozi przesyłki w ETX
Wypięty, wygrzany po nie jednej pixie
Paweł jest prezesem ma pracowników numer jeden
Raz na wozie raz pod wozem ziomek jakoś się jedzie
Chłopaków pojebało kilku smaży blachę
Miałem koleżkę w drugiej klatce, kładę na niego lachę
Drugi koleżka mówi, że kończy z tym gównem
Życzę ci jak najlepiej, dobrze wiem, że to trudne
Abel ma swój salon i już nie jest z tamtą gwiazdą
Głowa do góry chłopak przecież możesz mieć każdą
Buxton sprowadza samochody, wszędzie byliśmy na czas
Jedziemy z nowa kasą, cztery miesiące, gaz!
Remik i Urban mają wytwórnie i jest dobrze
Są zdrowi, szczęśliwi no i maja pieniążek
Co u mojej rodziny, to przepełnia ją duma
Kto ma wiedzieć to wie, wiec nie pytaj co u nas

Nie patrzę na innych, każdy idzie w swoją stronę
Mam swoje życie, a scena jest moim domem
Mam bliskich tych na których mi zależy
Wystarczy mi to, że każdy z nich we mnie wierzy

Nie patrzę na innych, każdy idzie w swoją stronę
Mam swoje życie, a scena jest moim domem
Mam bliskich tych na których mi zależy
Wystarczy mi to, że każdy z nich we mnie wierzy

Jeden się hajtnął, drugiemu obca jest rodzina
Ten wierny zasadom, tamten namiętnie je nagina
Wspominam wszystkich, twarze wyryte w miej pamięci
Obraz wciąż żywy tych ławek szkolnych absolwenci
Skiera ma kółka cztery o których zawsze marzył
Czekał tak długo, tak wiele lat żeby się sparzyć
Maciek też jeździ, teraz podwojskowy, miał być inny
Każdy był młody, co za tym idzie tak naiwny
Życie wybrało, za innych odbierając bliskich
Także z uśmiechem wiedząc, że czeka nas to wszystkich
Każdy jest pewny, wciąż przekonany o wieczności
Wszystko się kończy w tej jednej chwili bez przyszłości
Marzył o władzy każdego ranka patrząc w lustro
Kolega z klatki obok wciąż robiący się na bóstwo
Zawodził wszystkich wciąż podążając szlakiem floty
Żałuje nie wiem czy dalej ważne są banknoty
Kilku wygrało, dostali szansę tą od losu
Znaleźli patent, prosty na życie swoje sposób
Co z resztą nie wiem, zostało jeszcze kilka osób
Wierzę, że dadzą radę, ktoś dopuści ich do głosu

Nie patrzę na innych, każdy idzie w swoją stronę
Mam swoje życie, a scena jest moim domem
Mam bliskich tych na których mi zależy
Wystarczy mi to, że każdy z nich we mnie wierzy

Nie patrzę na innych, każdy idzie w swoją stronę
Mam swoje życie, a scena jest moim domem
Mam bliskich tych na których mi zależy
Wystarczy mi to, że każdy z nich we mnie wierzy

Mam swój cel, moi koledzy mają cele
Hubert to nie menadżer jest przede wszystkim przyjacielem
Marek wskakuje w ten biznes, Wariat pozdrawiam co słychać?
Znając ciebie chłopaku, pewnie ogarniasz misia
Darek wyjechał do Łodzi, tu miał kłopoty z pracą
Dzieciom trzeba dać jeść, prywaciarze nie płacą
Tomek ma mieszkanie odwiedzane bardzo często
Piotrek gorzej wygląda z każdą odebraną pensją
Robert do szkoły - mówię do swojego brata
Nikt ci nie da nic za darmo to mankament tego świata
Tamten otarł się o śmierć, leci na kolejnym szczycie
Teraz świadomie z bratem zatruwają sobie życie
Przemek studiuje, liczy się dziś u mnie w studio
Mamy swój patent, chociaż czasem było trudno
Marcin się zmienia, jak kawałek zmienia przester
Męska decyzja - jesteś z nią czy nie jesteś?
Radek i Pola - będzie dobrze ja tak sądzę
Nie ma co się łamać nie wychowały nas pieniądze
Ona jest tam, a chciałbym żeby była blisko
Czy to świat w żółtym kolorze powiedziałem już wszystko

Nie patrzę na innych, każdy idzie w swoją stronę
Mam swoje życie, a scena jest moim domem
Mam bliskich tych na których mi zależy
Wystarczy mi to, że każdy z nich we mnie wierzy

Nie patrzę na innych, każdy idzie w swoją stronę
Mam swoje życie, a scena jest moim domem
Mam bliskich tych na których mi zależy
Wystarczy mi to, że każdy z nich we mnie wierzy
U was JP, JP, u nas piona
Pozdro dla wszystkich dobrych chłopaków z Krakowa
*****ć policję Bytom też popiera
W sercu mam wyryte by tym ścierwem poniewierać
Ja już od małolata uchowany na rapach
Na tym co mówił tata i dobrych chłopaków banda
Honor i odwaga kierunek w życiu nadał
Kierunek w życiu prosty by z *****mi palić mosty
A wniosek jest prosty, skądś wyjęta ta nauka
Że w spokoju tu nie żyje ten co strzela z ucha

Byłem prymusem podwórkowej szkoły życia
Umiem się sam bronić choć nie broniłem magistra
Wiesz, ***** zawistna w życiu trafi się nie jedna
Taki kutas nie kolega, z takimi trzeba jechać
Jak z tym co w życiu zasad znają tylko jedną
Że nawet kolegów można po kieszeni jebnąć
Chce mi się aż chefnąć na myśl o tych łobuzach
A ty weź się nie oburzaj tylko historii słuchaj
Tutaj żaden tekst nie prowadzi na manowce
Bosski Roman, Ostry, Mara, jak posłuchasz to nie zbłądzisz, proste

[x2]
Kto słucha nie błądzi, czy ty już wiesz to?
Unikniesz powodzi, dobry koleżko
Cały skład tak sądzi, może przemyśl to
O rozwój tu chodzi, a nie pod kreską

Jakoś przecież musisz poznać te zasady
Wystarczy powinien powiedzieć tobie jak nabrać odwagi
Ktoś nie słuchał mądrzejszych potem nie dawał rady
Nie wytłumaczył mu nikt jak nie szukać wokół zwady
Co to honor, pokora, szacunek, życia szkoła
Jak się zachować kiedy łapiesz teraz doła
Kiedy sytuacja nieoczekiwana
Nie oczekuj, że o wszystkim powie tobie twoja mama
Prawdziwych autorytetów dzisiaj już ze świecą szukać
Dlatego tak ważne by do lasu nie szła twa nauka
Trzeba trzymać fason, inaczej być eleganckim
By kurewski wachlarz opcji nie wplątał cię w swoje macki
Jestem porządny tego uczy ulica
Bądź człowiekiem prawdziwym do końca swojego życia

Kto słucha nie błądzi, taa
Nie od razu to zrozumiesz jeśli jesteś młody
Musi trochę minąć lat i upłynąć wody
To nie w gestii naszej aby uczyć życia
Aby rzucać słowa które bez pokrycia
Zasady są proste a nie każdy jarzy
Stosować na co dzień i nie zakrywać twarzy
To uliczne życie a nie pokazówki
Trochę tak pożyjesz - sam znajdziesz wskazówki
Ilu roz*****nych a kiedyś charakterni
Często wymiękają nawet najbardziej wierni
Tu gdzie dobre słowo cenniejsze od prezentu
A pomocna ręka pomaga wyjść z zakrętu
Trzymać ciągle poziom, robić wszystko z głową
By dumnie móc powiedzieć, że jesteś sobą
Zawsze honorowo z szacunkiem do rejonu
Tu za poświęcenie nie dostaniesz medalionu
Więc słuchaj, nie szukaj, bo już trafiłeś
Rób zawsze tak jak innym radziłeś
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo