Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ten erotyk będzie hulał we wszystkich polskich sypialniach
Ze mnie nie jest Perry White tylko z SLU gang wariat
Lecz potrafię cię jak on rozgrzać, potem porzucić
Miłość ala Marvin Gaye, ty nie możesz się dziś smucić
To jak złoty kop co powala na kolana
Gdy już dojdziesz możesz wrócić, ten numer nuć kochana
kilka chwil do rana wykorzystaj swoją szansę
słodkie tabu jak Sade, takie z podwójnym orgazmem

Milczę, chcę krzyczeć
Serce słyszę, oddech, krótka chwila
Nie pozwól jej przemijać, weź mnie, co chcesz
Samotność mnie zabija
Przy mnie będziesz prawdą
Odsłoń swe oblicze
Nagie ciało moje
W lustrze twe odbicie
Bo znam twoją twarz czerwonym paznokciem
Po końce palc, znów poczujesz ten dreszcz
Sprawię, że za chwilę znów
Pomyślisz by mnie mieć

[x2]
Ta chwila, gdy zdzierasz ubranie
Silne ramiona, namiętność
Twój zapach na mej mokrej skórze
Jak tatuaż już na wieczność

Chcę wszystko albo nic, tak jak Sandra chcę tak żyć
Wcielonym diabłem być i tak nim jestem
Ja nie muszę być z kimś, kto ma milion euro w złocie
Pokaż ruchy kocie, a ja ciebie wnet ozłocę
Z wrażenia się spocę i te nieprzespane noce
Zapewniam nie przeoczę tego co jest oczywiste
Jesteś zjawiskowa, ten numer jest na liście
Jest mi zajebiście, gdy tak na mnie patrzysz, milczę

Od dawna patrzyłeś, ja widziałam ten wzrok
Będziemy zakazani, będziemy czynić zło
Ja tylko kiwnę palcem, w twoich myślach już na zawsze
Cię do reszty będę kusić, już do końca tak być musi

To oczywiste, że chciałbym mieć cię teraz
Oczami przebierasz, wiesz, że może być afera
Nie zastanawiam się nawet przez chwilę
Jestem już gotów, żeby chwycić cię za tyłek
Zakazany owoc, który pragnę zerwać
Wiem jak to smakuje, nie zamierzam tego przerwać
Wiem, że tego chcesz dokładnie tak samo jak ja
Pragniesz mnie tak, jak ja ciebie, to fakt

[x2]
Ta chwila, gdy zdzierasz ubranie
Silne ramiona, namiętność
Twój zapach na mej mokrej skórze
Jak tatuaż już na wieczność
Jeśli żyłeś wtedy i widziałeś go w akcji
To Maradona nie Pele jest dla ciebie królem piłkarzy
Czasy kiedy nie było kablówki w domach
Mehico 86 czarno-białego telewizora
Bramkę w finale strzelił brodaty Horhe
Brazylijczyk Sokrates z karnego strzelił bramkę Polsce
Ja na podwórku kiedy cieszyłem się bramką
Ręce w górze i okrzyk Diego Armando
Graliśmy w kapsle z Krzyśkiem z drugiego piętra
Graliśmy w piłkę na boisku którego już nie ma
Do szkoły chodziliśmy w trampkach sierżanta
Granatowy mundurek, na ramieniu tarcza 150
Jeansy były tylko w Peweksie
Jak ktoś je miał to zlatywało się całe osiedle
Na komunię czekaliśmy niecierpliwie na prezenty
Zegarek grał trzydzieści melodyjek

[x2]
Wielu pamięta z nas tamten świat
Kiedy komunizm uciekał z Polski
Ja chcę pamiętać czas
Cudowne dzieciństwo w latach 80.
Byłeś kozakiem jak miałeś buty Robins
W lato, a w zimę wszyscy i tak mieli buty Snowfix
Piliśmy płyn Lugola jak wybuchł Czarnobyl
Pomarańcze w święta to był prawie dobrobyt
Dziewczyny w białych czeszkach grały w klasy
Skakały przez gumę, zazdrościły tym co miały Barbie
Słodycze, czekolada, przysmak warszawski
Lans, wakacje [?] Bułgarii
Kiedyś byliśmy też niegrzeczne kajtki
Ale od dziewczyn się ściągało a nie ściągało im majtki
Teraz w każdym kiosku kupisz cygaro
Kiedyś wybór był taki Klubowe, Popularne, Caro
Dzieciaki na festynie wygrywały bieg w workach
Teraz na klatce dzieciaki ćpają amfę z worka
Pamięć? wehikuł czasu made by Eldo
Kapsle, podchody, wata cukrowa i boski Diego

[x2]
Wielu pamięta z nas tamten świat
Kiedy komunizm uciekał z Polski
Ja chcę pamiętać czas
Cudowne dzieciństwo w latach 80.
Wstaję (wstaję), nowy dzień, miałem dobry sen dzień dobry,
nie nadaje się do gry głodny, bije się i cos zjem bo nie czaję,
rzeczywiście rzeczywisty w rzeczy samej mam warstwy jak bobry,
zaczyna się wyścig, miliony myśli na linii startu staję,
dodaje gazu od razu jak czysty projekt pokazuje pazur, bo mam zajebisty
środek wyrazów artysty wyrazów dojebany, przezroczysty,
mam szklisty lazur, tam pływam w milionach myśli,
mam blizny, doświadczenia w bagażu i znam mielizny,
mam instynkt póki nie żyję sam czy słyszę gwizdy,
znam te pizdy, mam je na końcu listy tam,
to oczywisty stan, musze być czysty i strzec bram,
bo barany mają tarany i balisty,
setki kłamstw, lekki lans miliony myśli,
wpadam w trans, składam je jak egoiści,
chodź nie jestem sam, często bywamy lekkomyślni,
ja nadal trwam, to moi ludzie reszta to statyści,
mam biznes plan, mój mózg jest jak naładowany gun uwaga strzelam,
posiedziałbym z jointem, pisząc tekst zamota z fotela,
w piątek zawartość portfela, nie ma czasu na relaks,
poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, piątek, sobota, niedziela,
sprawdź to teraz, jeszcze nie raz weźmie w kleszcze bez stopera nasz czas,
który zbieram miliony rapu, a piski ja was
pozdrawiam bliskich, mój rap niszczy niczym kask, wiesz,
nie opieraj się, wiem ze miliony myśli masz też.
Powiedz ile życie ludzkie warte jest
Powiedz ile jeszcze spadnie słonych łez
Powiedz ile jeszcze będzie tak jak jest
Wiesz - to powiedz ile, powiedz, powiedz. (2x)

(Ziaja)
Ty powiedz ile wart jest człowiek
Ile masz go w sobie - sam sobie odpowiedz
Między prawdą a bogiem, niejeden był bychowiec
Wieczorem miasto wrogie strach mu bije spod powiek
Zaciśnięte pięści obie zasypia metropolia
W starciu ma nierówne szanse jak Dawid i Goliat
Jest sam a ich trzech to już pech, oddech wstrzymany
Nic nie zrobią, nie zabiorą przecież jestem spłukany
A może jednak się pomylił nagle w oczach trwoga
Zwiskali go, skopali, odebrali czucie w nogach
Więc może powiesz jako człowiek teraz
Dlaczego nasza wartość ciągle spada w strone zera?
Śmierć nie wybiera życie czasem krótkie i ulotne
Przez głupotę ludzką są tragiczne punkty zwrotne
Alkohol, fura mknie przed siebie jak wichura
Jaźwa mu się cieszy, pewnie gdzieś się spieszy
A po drodze zabił dwójkę dzieci na przejściu dla pieszych
To świata podłość odbiera nam oddech, wolność
Naszą godność której każdy potrzebuje
A niejeden ojciec jest co syna katuje
Poczekaj syn podrośnie później też odreaguje
To świat tak nas wychowuje, czy tylko my
Działamy tak na na siebie w tłumie tam gdzie ja i ty, ja i ty.

Ref.
Powiedz ile życie ludzkie warte jest
Powiedz ile jeszcze spadnie słonych łez
Powiedz ile jeszcze będzie tak jak jest
Wiesz - to powiedz ile, powiedz, powiedz. (2x)

(Ekonom)
Ostatni dzwonek ze szkoły znów wybiega jakiś chłopak
To przesądzone jeszcze nie wie jaki pech go dopadł
Szedł w swoją stronę nie myślał wcale o kłopotach
Nie wie że na plecach ma spojrzenia pogrążone w gniewie
To dwóch typów starszych on parę groszy ma to im wystarczy
Odwdzięczą się za to że los ich karcił, kamienie w garści
On dostał w głowę raz, drugi strumienie farby
Hajsu tyle że se kupią szlugi
Nie przetrwał tej próby czasu ten niewinny chłopak
Karetka się spóźniła bo błądziła gdzieś po blokach
Chwila trwogi w oczach bliskich jedna myśl w głowie
Teraz powiedz ile tak naprawdę warty jest człowiek?
Ile ludzkie życie warte, co jest na serio co jest żartem?
Wrócisz bezpiecznie do domu i to jest fartem
Zastanów się chwile jak to wszystko łatwo przegrać
Życie to jest przywilej zobacz jak łatwo go odebrać.

Ref.
Powiedz ile życie ludzkie warte jest
Powiedz ile jeszcze spadnie słonych łez
Powiedz ile jeszcze będzie tak jak jest
Wiesz - to powiedz ile, powiedz, powiedz. (2x)

(Żółf)
Dobrze wiesz jak jest dziś nie ma nic za darmo
Trzeba się o wszystko bić, trzeba
Ludzie biją się jak o kawałek nieba o kromkę chleba
Boże przebacz ale czy widzisz morderstwo na ulicy
Nie za pensje, nie za więcej - za grosze
Prosi cię to nie oddasz bo to twoje
Ugodzi cię i wtedy wiesz że jak swoje
Czy to tyle jest warte?
Życie ludzkie za kredytową kartę?
Czy telefon? Czy za sikor? Powiesz mi to?
Dlaczego krzyczą nocami bezbronne kobiety?
Dlaczego - i to w środku dnia niestety
Nekrolog, bo przycieli go z motorolą
Coś nie tak
Kto nie kradnie, nie zabija - bieda
To pętak który myśli że się dorobi jak sprzeda
Znaleziono ciało - morderstwo na tle rabunkowym
To zginęło 200 zł a nie samochody
Nie biżuteria chuj wie ile warta
To pięniądze na komorne które przykitrała matka.

Fenomen, tak, tak.

Ref.
Powiedz ile życie ludzkie warte jest
Powiedz ile jeszcze spadnie słonych łez
Powiedz ile jeszcze będzie tak jak jest
Wiesz - to powiedz ile, powiedz, powiedz. (4x)
Siema Pores , co tam?
4 dni chata kurwa przypomina bunkier.
Z góry rzut, fotel, stół zalany trunkiem.
Ulic szum w tle.
Null mówię, ci jak kumpel.
Nie mam weny czuję pustkę
Jest okrutnie.

[Nullo]
Na zegarkach dwudziesta czwarta
Szukam natchnienia
Dwudziesta czwarta podarta kartka
Do wyrzucenia
Dwudziesty czwarty bit
Leci z discmana
Dwadzieścia cztery dni człowieku
Już weny nie ma

[Pores]
Niby wszystko mam
Kartka, długopis, ciemny pokój
Bitu partia, trochę konopi, no i święty spokój.

[Nullo]
Niby wszystko gra
Lokum dwa na cztery wokół
Cisza, spokój
I bit co działa jak opium.

[Pores]
Szukam patentów, szybkich puent.
Skissów, punchów.
Pomysłów, lirycznych cięć
I dystansu.

[Szad]
Szukam jak Copperfield magii
Lecz nie napiszę dziś(dziś)
Pod ten bit sagi.
Coś mi mówi pisz, pisz
Ale wciąż bez rezultatów
Hej Pores śpisz(śpisz)
No co ty?
Więc brachu ratuj.

[Pores]
Muzyka gra tu
Wciąż brak tematów
Do tego traku
Ej! zna tu jakieś fatum brachu
Więc sam nas ratuj.

[Szad]
Mógłbym napisać kolejne reggae
Co łatwo wpada
Odpada
To nie lada wada
Bo nie wypada nie składać

[Pores]
Ty
Co?
A może napiszemy braga
Jak dżada kiss
Spalimy Cannabie
Spadaj

Ref.
Raz! Może na ten temat szkoda flow
Dwa! Kartka, cztery ściany, woda, szkło
Trzy! Może nic już nie ma ponad to.
Wena! Przywitam ją tak jak konan tron.
Raz! Przywitam ją tak jak konan tron
Dwa! Może nic już nie ma ponad to
Trzy! Kartka, cztery ściany, woda, szkło
Wena! Ej! A może szkoda flow.

[Łasuch]
To dla niej mógłbym skonać
Bez niej byłbym nikim.
Bez niej w domach nie było tej muzyki
Liryki, poetyki
Nic nie miało by sensu
Nie napisałbym tych wersów
Żadnego tekstu.
Patenty!
Nie miałbym żadnych patentów
A te projekty nie byłyby tak bliskie memu sercu.
Choć w tej chwili jej szukam
Znaleźć ją to sztuka
Komu mam zaufać
Ukaż się
Sam siebie nie oszukam
Szukam jej na obrzeżach miasta
Spektakularnie
Mój start to false start
Kiedy w końcu ją znajdę
Kiedy w końcu mnie natchnie
Zgubiłam koncentrację
Po drodze gdzieś zgubiłem orientację
Gdzieś zatraciłem w tym wszystkim pasję
Sam nie wiem czemu
Choć to najmniejszy z moich problemów
Największym ona
Wciąż nieobecna
Mówią jej wena
Co teraz bez niej nic nie ma znaczenia.

[Szad]
Na stole szklanka patrz
Tańczy na ściankach kac
Żar z niedopałka spadł
I jak zapałka zgasł
Tylko ta lampka blask
I brak na kartkach fraz
Płynie w zegarkach czas
Jak byłbym w alcatrass.
Piszę po nocach
Już 9 lat
Piszę po nocach
Znów nie wiem jak
Lecz poznasz to po moich oczach
Już 9 lat
Słyszę to w blokach
Tu drzemie rap
Piszę to do was
Już 9 lat
Popatrz!
Który to miesiąc
Który to dzień
Który tydzień
Idzie w przyciemnionym
Pokoju przy zeszycie
Siedzę i krzyczę
Wyczerpany tym kiczem
I gdy czekam liczę
Że coś mnie natchnie życiem
Szukam wyjścia z labiryntu własnych myśli
Słucham tych ścian
Tych budynków, prawdy o bliźnich
Bezradnie czekam
Widząc jak czas mi kradnie zegar.
Nie wiem!
Jak wiele wersów spadnie w przepaść

Ref.
Raz! Może na ten temat szkoda flow
Dwa! Kartka, cztery ściany, woda, szkło
Trzy! Może nic już nie ma ponad to.
Wena! Przywitam ją tak jak konan tron.
Raz! Przywitam ją tak jak konan tron
Dwa! Może nic już nie ma ponad to
Trzy! Kartka, cztery ściany, woda, szkło
Wena! Ej! A może szkoda flow.
Uwierz mi ja Rekin początek pierwszej szkoły i drugie podpływam i jestem (
jestem) nie lubię już ciebie pokaż mi rym stary wyłóż mi kartę Zajka mój
brat (Zajka) otwarty jak supermarket otwarte (otwarte) wypierdalaj
pokaż kartę (kartę) witam cię fartem twarde A.G.R.O. (start start)
rymy start do zabawy sprawy nie ma reprezentuj nie ma sprawy (stary)
stary to zabawa dla mocnego gościa poznaj mój styl (styl) i słuchaj
teraz coś ty gdzie (chodź tu) idziesz po co o czym mowa twoja jest (
jest) moja będzie lepsza lepiej stary jeb się!

Matko jebco już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!

Jest piątek jak kolejny dzień (dzień) patrz po ulicy już położył się
cień (cień) z różnych stron (stron) schodzi się skład (skład) AGRO
rymy niebezpieczne bardzo chcesz dołączyć do nas może (może) sprawdź
technikę czy nie jest najgorzej snujemy się przez miasto cienie (jak
cienie) nasz styl bycia to alkohol palenie sto procent siebie gdy jestem
na scenie życie wokół mnie toczy się własnym torem ???? dzikie triki różne
ekipy (ekipy) jestem jak trędowaty nikt mnie nie dotyka (dotyka) taki
czas taki styl taka taktyka droga do sukcesu bywa kręta i zawiła AGRO
schody osiągaj o swych siłach AGRO styl otwarte jak supermarket!

AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!

Dziewięćdziesiąt trzy początek minęło parę lat (lat) by wkońcu zebrać
ten właściwy skład (skład) układ już jest podpisany dziewięćdziesiąt
siedem nadchodzą nowe zmiany i przemiany nowe doświadczenia Wzgórze znów
daje dużo do myślenia Wojtas (ssss) schody AGRO są moje na nich stoje
razem ze mną ich troje skład (skład) nie do rozjebania brat (brat)
który zawsze ochrania rym (rym) mocny i gotowy rozpierdala mózg na dwie
równe połowy próbujesz (próbujesz) wejść Hip Hop sceny przedział
pamiętaj (pamiętaj) że dobrze ktoś kiedyś powiedział pompuj (pompuj)
pompuj (pompuj) stary (ćwicz) żeby dobrym być trzeba ćwiczyć!

AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!

To zaiste przyjdę niebawem słowem powiem jaki styl wykreować pragnę ci (
ci) czy uwierz ty mi(mi) zapyta mnie dziś (dziś) rok dziewięć siedem
stawiam swój pierwszy krok (krok) wiem że nie wiem na ????? w bok czy
???? czy (czy) przyjmiesz go ja pytam ja sługa słowa (słowa) rozmowa z
tobą (tobą) ile stopni ma przed sobą ta droga stanie tu noga ma właśnie
tak usłysz AGRO klan (ta) nie ja jeden sam (sam) biała twarz ojczysty
język nasz (nasz) nie jeden plus jeden wynik nie ten da (da) to dwa
razy dwa (dwa) wyższa szkoła wita was Hans jego trans to bas kapłana
czas (czassss) zaiste przyjdę niebawem amen!

AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
AGRO styl już otwarto! AGRO rymy niebezpieczne bardzo!
Słucham co mówi ulica, poruszam się w jej granicach
Wciąż łażę po obszarze pełnym niecodziennych zdarzeń
Rejestruję jak w kadrze, nikt tych śladów nie zatrze
Wciąż patrzę, z oceną się nie wcinam
Tylko nieraz głupia mina gdy przegina, gdy się truje
Ludzki chaos egzystuje, Peja tego nie hamuje
Peja tylko opisuje, przede wszystkim uczestniczy
Czy jest to jakiś wyczyn? robię to co robię
Mówię co chodzi po głowie, znowu cieszą rzeczy nowe
Pośród zgnilizny duchowej, wskrzeszam do życia załogę
Na schodach przy szewcu wszyscy gotowi do testu
Dym się kłębi, dym jest tu, pas startowy rzecz bez sensu
Ale pozbawia nas stresu, tutaj trafisz bez adresu
Ciemność rozświetla księżyc, ciszę przerywa sieć wrzasków
Nieraz budzi to niepokój jak pisków abumy laczków
Szybkie trzaskanie drzwi, masz to też? masz to ty?
Ciągle niespokojne sny jestem zczopowany tym
Dziwisz się? tylko głupi się nie boi
Forma kozirotu stoi, do póŹnej pory boli
Każdy chce się na*****ić, potem nie ma już pokory
Na razie nie jest Źle, jak na razie do tej pory
Pozdrawiam nocne zmory, rynek dobrze obstawiony
Leczy się tam każdy chory, tam są niezłe hardcore'y

Nie przegram mego życia, taka dzieli nas różnica
Nic nie wiesz o ulicach, inną mentalność masz życia

Koło południa się budzę, co niektórzy dawno w pracy
Kto się nachodzi, wypaczy, tylko najwyższy przebaczy
Te same twarze, dobrze znane sytuacje
Nie pytaj o relację, ja zaznaczam, daję akcent
Dziobem przecież nie kłapię, a kto wywoła sensację
Kurwy, które dzwonią, niby pomoc sąsiedzka
Znają cię od dziecka, sieć konfitur zdradziecka
Nawet nie wypijesz Leszka, bo pies świeci, szuka zielska
*****ę ten system, nawrzucać nie omieszkam
Potem wszyscy się dziwią, cierpią niewinne ofiary
Oko za oko, kręcą głową nie do wiary
Debil po szkodzie zesrany, mówi sterroryzowany
Na przyszłość nauczka chamy, przestań świecić zza firany

Nie przegram mego życia, taka dzieli nas różnica
Nic nie wiesz o ulicach, inną mentalność masz życia

Jeżyckie wybij okna to generacja płodna
Dla ciebie niewygodna, bo się czujesz lepszy od nas
U*****ny przez system masz gówno zamiast mózgu
Nic nie wiesz o szacunku, mówisz o nas wyrzutku
Jestem częścią pod gatunku według twego wizerunku
Ale zmienisz nastawienie, gdy podniosę ci ciśnienie
Strach zamienia cię w milczenie, teraz nasze ma znaczenie
Otoczenie i brzmienie, sposób na życie nie zmienię
Walki na hajs nie zamienię
Otwórz oczy, patrz co robię, nie świruję, że tu stoję
Ale wszystkie swoje cele osiągam w moment
Uczulony na krzywdę, znam przewinień granice
Między czarnym a białym co znaczące pochwycę
Nie zgniję w rynsztoku, nie przegram mego życia
Ty dalej nic nie kumasz, taka dzieli nas różnica
Nic nie wiesz o ulicach, inną mentalność masz życia
Państwo, władza, kościół - wybacz, chce mi się rzygać
Zachodnia część Polski chciałaby też oddychać

[x2]
Nie przegram mego życia, taka dzieli nas różnica
Nic nie wiesz o ulicach, inną mentalność masz życia
Państwo, władza, kościół - wybacz chce mi się rzygać
Zachodnia część Polski chciałaby też oddychać
ref.
Ludzie, którzy są przy nas
W tłumie, ci których co dzień mijasz
Każdy z nas ma swoją historię
Bierzmy to co nasze odnosząc przy tym wiktorię
Ludzie, którzy są przy nas
W tłumie, ci których co dzień mijasz
Każdy z nas ma swoją historię
Bierzmy to co nasze czując przy tym euforię

Wychodzę szybkim krokiem z okiem słychać ludzkie cierpienie
Dusza zdycha gdy pycha ma dowodzenie
Zmęczenie jeden odczuwa, drugi flaki wypruwa
Trzeci pod nogi spluwa, czwarty myśli, że ktoś czuwa nad nim
Rebus ogadnij, dwa dni nie miał co szamać ten co
Z samego rana mijał mnie obok supersama
Kolejny dramat, następny winkiel tutaj stanę
Pod parasolem suka z drinkiem kurestwo wypisane
Mąż w robocie tyra, w przedszkolu dzieciak
Więc się z typem ustawiła by ją dobrze mógł wyjebać
Mija mnie student, który biegnie uczyć się na sesję
Jeszcze nie wie, że zrobi z bani rzeźnię bo pierdolnie kreskę
Poniesie klęskę, wpadnie w ciąg, rzuci studia
Najgorszy błąd, po namowie kumpla, bez wyjścia próżnia
Co nas wyróżnia? Dochód, pochodzenie, plany
Możemy się domyślać kim jest ten co go mijamy

ref.
Ludzie, którzy są przy nas
W tłumie, ci których co dzień mijasz
Każdy z nas ma swoją historię
Bierzmy to co nasze odnosząc przy tym wiktorię
Ludzie, którzy są przy nas
W tłumie, ci których co dzień mijasz
Każdy z nas ma swoją historię
Bierzmy to co nasze czując przy tym euforię

Siadam na ławce, patrzę biegnie ten co grał na giełdzie
To jest ryzyk fizyk, kryzys dopadł, zatrzymał go w pędzie
Jest w obłędzie bo przejebał to na co tyle tyrał
Jedna chwila, ostre krawędzie i życie mija
Jednym sprzyja dobra passa, inny musi się pochlastać
Różni ludzie, różna warstwa sytuacja się zbyt gmatwa
Suka jest łatwa, udaje wileką cnotkę
Widzę starą dewotkę co puszcza kolejną plotkę
To jest słodkie bo w niedzielę chce być jak najbliżej stwórcy
To głupie stare kurwy, za plecami plotą bujdy
Ten się cieszy, tamten beczy, ten stacza w mgnieniu oka
Naćpana wywłoka, crack to jej jedyny pokarm
Idzie ten co go pies dopadł, teraz sypie swoich braci
Się zeszmaci, szacunek straci, trafi do pudła
Co nas wyróżnia? Dochód, pochodzenie, plany
Możemy się domyślać kim jest ten co go mijamy

ref.
Ludzie, którzy są przy nas
W tłumie, ci których co dzień mijasz
Każdy z nas ma swoją historię
Bierzmy to co nasze odnosząc przy tym wiktorię
Ludzie, którzy są przy nas
W tłumie, ci których co dzień mijasz
Każdy z nas ma swoją historię
Bierzmy to co nasze czując przy tym euforię
To historia, o pieniądzach.
Główna postać to ta stówa, którą syn dostał od ojca.

Facet w fabryce tyrał na dwie zmiany co dzień,
Miał syna, chciał mu dać więcej, niż mógł pozwolić sobie, bywa.
Konto bankowe, tam co miesiąc kwota wpawa,
Choć nie wiele miał, kres, gówniarza hajsem obsypywał.
Tamten, wiecznie marudził, jak raper z wielkości tamtien,
Ciągle chciał pieniędzy więcej nie wiedząc ile są warte,
Styrany tata zarania coś, a dzieciak baka,
Nie ma czasu na rozmowę, jeden praca, drugi gdzieś tam lata.
Całymi dniami snuje się bez sensu po tym osiedlu,
Ma samych ziomów co siedzieli w pierdlu,
Obwiniał ojca, mówił że to przez to, jak chciał mieć dziecko,
Nie może cały czas zarabiać kiepsko.
Wiął na swoją wrzuty, wziął trzecią zmianę, według mnie był głupi,
Myślał że miłość syna do siebie chce kupi.
Dawał coraz więcej, a jak się upił całą pensję,
Jego synek bez skrupułów po więcej wyciągał ręce.
Tak było częściej, tego dnia marudził jeszcze,
Bo dostał stówę, liczył że dostanie dwieście.
Bo dostał stówę, liczył że dostanie dwieście.

Wkurwiony z setką poszedł prędko,
Ustawiony jest pod, jest z klientką, oddał jej coś,
Idą ziomy, ej ziom, idzie z nimi,
Zarobiony, oni na zarobek, kminisz,
Jeden dobiegł, finisz, dostał w mordę, masz chusteczkę, bo się uświnisz.
Oddech ciężki, w kielni nie ma setki, babka już ją wkłada do torebki,
Babka już ją włada rada, że znalazła, wiesz kwit.
Wsiada, kasuje bilet, siada, jest przy sklepie,
Ciastka, trochę masa i gazetę prosi, płaci setką i wychodzi.
O tym, wbija się tu, chce rozmienić dwieście złotych.
Jest tu pani, jest uprzejma, daje mu tą setkę,
Z nią jeszcze jakaś jedna, albo ze dwie pięćdziesiątki.
Fura, oponki z prędkości leci kupić, się ustawił, się nie może spóźnić.
Jest diler, bluźni, ile ja tu czekam,
Wymiana typ wziął setkę, dał mu i pojechał.
Jak dalej słuchaj, wysiadł typ od handlu tutaj,
Dalej z buta, z setką jedną z wielu, to jego utarg,
OOO, nagle mukasyna bomba, w ręce torba,
Nie wie sam czy ma spier…ać, czy się poddać.
Oni- chcą go dorwać, on nic- nie chce oddać.
Dobry sprinter, ale tor śliski jak Torwar.
Ucieka przez płot skacze, pies na tyłach, adrenalina,
On o całym świecie zapomina, tylko bieg, suki dwie, myśli jaki będzie finał.
Czy go zgarną, czy cały jego trud pójdzie na darmo.
Leży. Historie śledzisz. Gdzie jest hajs ten?
Nic przy nim nie znaleźli, przecież miał tą bańkę.
Pies na niego zęby szczerzy, on dla niego jest skazańcem.
Ty go skojarz, on w biegu wyrzucił wszystko, co miał.
Zobacz jaki koniec ma historia o pieniądzach.
Gówna postać to ta stówa, którą syn dostał od ojca.
To jego harówa, teraz leży w śniegu mokra.
To jest łańcuch obiegu hajsu, masz to jak w banku.
ref.
Gdy mi zimno Ciebie nie ma by ogrzać mnie
teraz mówię, Ty nie słuchasz, nie obchodzę Cię
Kiedy pragnę, kiedy wołam, uciekasz gdzieś
Kiedy proszę nie ma Cię przy mnie
Kiedy pragnę, kiedy wołam, uciekasz gdzieś
Kiedy proszę nie ma Cię przy mnie

Sandra:
1.Nie mogę wierzyć w to co obiecałeś mi,
każde słowo zamienia się w pył.
Nie mogę liczyć choć kiedyś powiedziałeś mi,
że w każdej chwili mogę podnieść krzyk.
Wtedy przybędziesz, obietnice spełnisz.
Wymażesz żal, pustkę mą wypełnisz.
A teraz Ty widzisz moje łzy,
zapominasz, że kiedyś z dna wyciągnęłam Cię.
A teraz dziką satysfakcję czujesz,
że moje serce zazdrością trujesz.
zdeptałeś dawno całe zaufanie,
to dla mnie znaczy jedno Kochanie.

ref.
Gdy mi zimno Ciebie nie ma by ogrzać mnie
teraz mówię, Ty nie słuchasz, nie obchodzę Cię
Kiedy pragnę, kiedy wołam, uciekasz gdzieś
Kiedy proszę nie ma Cię przy mnie
Kiedy pragnę, kiedy wołam, uciekasz gdzieś
Kiedy proszę nie ma Cię przy mnie

Sandra:
Jak to zrobić żebyś zmienił się,
ze wszystkich sił tak powstrzymać ten bieg.

Kiedy pragnę, kiedy wołam, uciekasz gdzieś
Kiedy proszę nie ma Cię przy mnie

2.Siły gasną już nie myślę jasno,
zatracam się, uwięziłeś mnie.
Już nie pojmuję po co prowokujesz.
Zatrzymaj się, przeżyj taki stres.

Myślę, czuję, wszystko tu jest
Myślę, czuję, wszystko na nie.

Kiedy pragnę, kiedy wołam, uciekasz gdzieś
Kiedy proszę nie ma Cię przy mnie
(nie ma Cię...)

Peja:
3.Ty znów zaczynasz, jesteś dobra dziewczyna.
Nie zdołasz mnie powstrzymać, trzaskam drzwiami, już mnie nie ma.
Wiem, obiecywałem wiele a to wszystko ma swą cenę.
Przy mnie gdzieś przyjaciele lecz wesoło mi z tym nie jest.
Nie jestem prorokiem lecz wiem, że pójdziesz bokiem.
Znów mijam Cię pod blokiem, gdy obcinasz mnie z okien.
Niszczyliśmy to sprawnie, ale wszystko ma być na mnie.
Dziś recenzją twą wzgarnę, notowania me marne.
A gdzie ja w tym wszystkim jestem, gdzie na me uczucia miejsce?
Znów ponoszę klęskę, widząc łzy, drżące ręce.
Takiego piekła nie chcę, nie chcę życia w udręce.
Ja też mam przecież serce, którego często nie chcesz.

(nie ma, nie ma, nie ma, nie ma Cie
znika, znika, znika cały gniew x2)

Wychodzę czy wrócę? Nie słucham, powtórzę.
Nie tchórzę, się wkurzę, odurzę, zyskam spokój.
Twój bardziej niepokój, bilans życia we dwoje.
U mego boku miewałaś zmienne nastroje.
Ja wcale nie uciekam, po prostu duszę się.
Wychodzę by gdzie indziej, wyładować swój gniew.
Chciałbym móc Cię tulić, wysłuchać i przeprosić,
lecz słowa, które padły w tym domu - to mi szkodzi.
Urażona duma, złość to nie rozczula,
Ty też nie chciałaś słuchać, tym jadem się zatrułaś.
I jeszcze raz mnie uraź, powiedz jesteś okropny.
Do tego wkurwiony, jak nikt inny, samotny.

ref.
Gdy mi zimno Ciebie nie ma by ogrzać mnie
teraz mówię, Ty nie słuchasz, nie obchodzę Cię
Kiedy pragnę, kiedy wołam, uciekasz gdzieś
Kiedy proszę nie ma Cię przy mnie
Kiedy pragnę, kiedy wołam, uciekasz gdzieś
Kiedy proszę nie ma Cię przy mnie
Kiedy pragnę, kiedy wołam, uciekasz gdzieś
Kiedy proszę nie ma Cię przy mnie
Ja też chodzę piechotą, chłopaki tu głupoty plotą
Bo to śląska bania bez gadania, bez ściemniania
Doktor Je , do mózgu prania
Kilku kolesi czasem do rozdeptania
Jakie pytania? czy ty styl posiadasz, co ty gadasz?
Napierdalasz czy ściemniasz? zagrasz w te klocki południowej Polski
Szacunek dla kolesi przy wagonie zawsze
Siemasz, siemasz, dla was zawsze klaszczę w dłonie
Teraz Gie przy mikrofonie, sprawdź to!
Przed jardem wielki welcome, raz lajtowo, a raz ciężko
Takie życie, czas na berzę, czas na bombę
Czas na krycie, o mam cię, kto tu maże?
Zajawka, służba, S.O.K. idą w parze
Wpadli na to, że ktoś tu kurwa bazgrze

Co tam robisz? gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?
Co tam robisz? gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?

Co tam robisz? gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?
Co tam robisz? gówno
Gówno, gówno

I co tera w drugą stronę, długa pyk
Co znowu koleś w ciemnościach znikł?
Jak się nie wkurwiać mają panowie
Jak się robi cały wagon po połowie
Jak w deszczowej pogodzie, ktoś tu ulega modzie
Tylko wazelina, podkład na ścianę kładzie
Co puszki na ladzie, ... pod kurtkę i już są moje
Tak się żyje śląski cham nie gnojek
Cały czas bombing bez opierdalania
Tu K-ce nie ma w chuja grania
Dobrze wspominam dobre chwile
To dla północy i tyle

Gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?
Co tam robisz? gówno

Nie stój tu, bo, nie stój bo robisz źle
Nie marudź, nie wpierdalaj sokisto się
Nie stój tu, bo, nie stój bo robisz źle
Nie marudź, nie wpierdalaj sokisto się

Nie stój tu, bo, nie stój bo robisz źle
Nie marudź, nie wpierdalaj sokisto się
Nie stój tu, bo, nie stój bo robisz źle
Nie marudź, nie wpierdalaj sokisto się

Czy może satysfakcję dawać?
Sam dojdziesz do tego nie musisz pytać
Z zajawką nie z głupotą chwytać
Nie ma co się rzucać jak gówno w trawie
Z taką postawą to po sprawie
Pozdrowienia dla ludzi we wspólnej zabawie
Prawdziwie na swój sposób oryginalny sposób
Złoty wagon dla wielu osób
Szczecin, Gdańsk, oswój się z nazwą własną
Bombing trwa dopóki gwiazdy nie zgasną
Poznań zajebiste miasto
Mały żyje w pamięci tylko malować nie może
Polski stolica i cała reszta oko w oko z bliska
Zapach wiosny, wątek radosny, hip-hop niech żyje 1000 lat

Co tam robisz? gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?
Co tam robisz? gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?

Co tam robisz? gówno
Napierdalasz czy ściemniasz?
Co tam robisz? gówno
Gówno, gówno
Ale to śpiewasz czy nie
Mogę śpiewać
Co
Możesz śpiewać
No mogę
No weź zaśpiewaj
No to śpiewaj
No to jedziemy
No to dawaj
Zapierdalaj
No
No to jedziemy

Ile dałbym by zapomnieć cię wszystkie chwile te które są na niebo chce owce
nie myśleć o tym już zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zaległy kurz
tak już tak już po prostu nie pamiętać w których serce klęka wiem nie
wyrwę się chociaż bardzo chcę mam nadzieje że to wiesz i ty.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo