Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[TeDe]
Dobra, sprawdź to, kurwa, OeSTeeR, Tabasko, ziom...
Szalony featuring, TeDeeF, WueFDe, 3H, Hajs, Hajs...
Sprawdź to babe... dobra...
Szaleni freestylowcy, robiący Łaał młodzi chłopcy.

Yo! Znikaj! Chcesz przyfikać do nas na spontan,
przylansować się, bo mamy coś na kontach?
OSTRy patrz na tych, godzina dziewiąta.
Oni chcą spontan, full kontakt, ziom...
Teraz wszyscy freestylować chcą.
Konfrontacje... bla, bla, bla,... sprawdź mnie...
Posłuchaj koleś, weź nie męcz ucha,
powiedz cześć kolegom, nie ma cię tutaj.
Freestylowców zastępy i następny spięty,
na nogach ugiętych, przejęty.
Ćpunku, w moim kierunku stek inwektyw.
Twoja postawa wymaga korekty.
Nie jesteś pro, pro, prostuj się.
Patrz mi w oczy, wyżej Ha nie podskoczysz.
Do tego jeszcze raz Ha dołożysz....
I jeszcze Ha... i nie ma gadać o czym.

[OSTR]
Co jest, kurwa, klakier? Ej, komu klaszczesz?
Przed chwilą przyjaciel, teraz jedziesz mi po matce.
Moja odpowiedź to lewy prosty w maskę.
Tak grać chcesz? Masz okazję poznać mój nadgarstek.
Nie ma, że yo! No który klął, kto taki mądry?
Idź, pochwal się koleżkom, kto cię tak urządził.
Wiesz co, spróbuj szczeknąć, jedno jest pewne;
groźny to ty jesteś, ale tylko przez internet.
Szydzisz ze mnie? No to chodź tu,
weź ze sobą swoich chłopców,
chyba, że pękasz jak kondomy z kiosku.
Się prostuj, zdejmij bryle, wyłącz monitor!
Z taką ekipą masz rymy jak wiersze z "Cogito".
Gardzisz ulicą? No pewnie!
Jak twoim jedynym osiedlem jest ten pierdolony serwer!
We mnie prawdziwy HipHop. Pierdolę trueschool
szalonych freestylowców śpiących z komputerem w łóżku.

Ref.:
Ziom za ziomem, za ziomem ziom!
Wszyscy ee... freestylować chcą.
Ziom za ziomem, za ziomem ziom!
Wszyscy freestylować chcą.
Ziom za ziomem, za ziomem ziom!
Wszyscy freestylować chcą.
Ziom za ziomem, za ziomem ziom!
Wszyscy freestylować chcą. Yo!

Co, dupku, twierdzisz, że rozwalisz nas na wolno?
Nasz styl to Zorro, a twój dla Zorra siodło!
Masz super portfolio, mam z wrażenia krzyczeć?
Dobry to ty jesteś tylko na czacie, w grafice,
gdzie twoi kibice, od podwójnych rymów chłopcy,
na pałę spisujący słownik wyrazów obcych,
poszli, stchórzyli, co z nimi? Zdołali uciec?
Przecież byłeś taki odważny w grupie.
Miałeś rymy super, nie ogólnie byłeś super,
a teraz masz minę, jakby pierdolnął ci komputer.
Frajerku, krytyku koncertów, hodowco kompleksów
zamiast pieprzyć zobacz jak naprawdę jest tu!
Mam gdzieś twoich koleżków od netowych bitew.
Piszcie na mnie kawałki i tak was zniszczę skitem.
Magia czterech liter, podwójnie; TeDe OSTeR,
nie wiesz? proste, ty prowokujesz chłostę!

[TeDe]
Słyszysz to pianinko? wypierdalaj, giń stąd.
Dwa machy, dwie Yamahy, a ty Simson.
MC zjem cię, będę jak Robinson,
a ta scena będzie moją wyspą.
To nie wszystko, znasz mnie?
Słyszałeś, kurde, blaszkę?
Możesz być jedynie moim Piętaszkiem.
Czujesz? Ja krzyżuję twoje plany.
Wyluzowany, jak na bok daszkiem kaszkiet
Znasz mnie, sprytny? Napieram teraz...
Znasz mnie? Z bitwy płockiej weteran.
Znasz mnie? Spadaj, nie strasz mnie.
Tak to robię. Co ty, nie znasz mnie?
Co ciecie, to jak jedziecie?
OeSTeeR... a w chciał, nie ma wow, co jest?
Dobra, pierdolę, olewam to, idę,
a ty ee... opanuj drganie łydek, Dzidek.

Ref.:
Ziom za ziomem, za ziomem ziom!
Wszyscy ee... freestylować chcą.
Ziom za ziomem, za ziomem ziom!
Wszyscy oo... freestylować chcą.
Ziom za ziomem, za ziomem ziom!
Wszyscy freestylować chcą.
Ziom za ziomem, za ziomem ziom!
Wszystkie ziomy freestylować chcą.

Mikrofonowy prosty, TeDe-OSTRy,
Ja ślę na ciebie kurwy, ty na mnie posty! Yo!
Internet crew
[ Pierdolta się, pierdolta...]
Internet crew
Taa... Kurwa... Masz swoje bryle, to się nimi dziel, kurwa...
Taa... stary...
[Brahu]
Chcesz, no to rulon zwiń
Podrzyj srebro, skurwysynu wdychaj dym
Chcesz, igłą w kanał wjedź
Przejmij ją od tego który niby czysty jest
Chcesz, to bez gumy chodź
Nim usłyszysz bywaj zdrów od królowej szos
Chcesz, to to kurwa zrób
Drugiej szansy nie da ci Bóg
Chcesz, no to ożeń i [?]
Potem weź się wyhuśtaj na miłość i poczet
Chcesz, to jeśli więcej masz potrzeb
Najlepiej całej rodzinie dzisiaj zafunduj pogrzeb
Chcesz, wsiadaj w fure na razie
Czekaj aż wejdzie ci drops jeśli mało masz wrażeń
Chcesz, to to kurwa zrób
Drugiej szansy nie da ci Bóg

[Chada]
Chcesz, nie dbaj o lepsze jutro
No i skończ jak ten ćpun w dłoni z insulinówką
Chcesz, no to chłopaku krótko
Pierdolnij złoty strzał popijając go wódką
Chcesz, może tak będzie prościej
Zamiast budzić się co dzień gdzieś na innym detoksie
Chcesz, to to kurwa zrób
Drugiej szansy nie da ci Bóg
Chcesz, to zatankuj do pełna
W drodze kup 0,7 i pierdolnij na hejnał
Chcesz,no to bądź nieuprzejma
Idź na zakręt i poczuj jak smakuje ta sperma
Chcesz, szukaj bogatej żony
By do końca swych dni być tym pizdą karmionym
Chcesz, to to kurwa zrób
Drugiej szansy nie da ci Bóg

Ref.
Świat jest twój, świat jest twój
Czy zahamujesz zapęd swój
Czy dasz szansę złu
Świat jest twój, świat jest twój
Kontrolujesz czy kładziesz chuj
Staczając się ku dnu
Świat jest twój, świat jest twój
Wiesz z kogo masz czerpać wzór
Każdy pcha wózek swój
Świat jest twój, świat jest twój
Chłopaczyno świat jest twój
Daj przykład świadectwu

[Brahu]
Chcesz, wyczyść portfel bratu
I produktem krajowym 4 dni się ratuj
Chcesz, babe ziomka wylachuj
Potem przybij z nim piątke ty dobry chłopaku
Chcesz, sprzedawaj dzieciakom ścierwo
Patrz, jak zamiast kończyć szkołe piorą mózgi jak Perwoll
Chcesz, to to kurwa zrób
Drugiej szansy nie da ci Bóg
Chcesz, ćpaj nosząc w sobie to dziecko
Potem patrz, jak z wielkim trudem nosi kalectwo
Chcesz, urodź je i znowu się najeb
Jutro zostaw na śmietniku otulone szalem
Jeśli myślisz, że to najwyższa pora
Najlepiej w czarnej sukni pierdolnij się na torach
Chcesz, to to kurwa zrób
Drugiej szansy nie da ci Bóg

[Chada]
Chcesz, to psu opierdol laskę
Potem idź na komendę po zaległą 13-tkę
Chcesz, możesz spaliny wdychać
Albo jak te pedały przyjądź chuja na przysiad
Chcesz, to zainwestuj w broń
Wykonując na krzyża wyceluj prosto w skroń
Chcesz, to to kurwa zrób
Drugiej szansy nie da ci Bóg
Chcesz, zmarnuj najlepsze lata
Zmontuj syf, no i bez wachania pal tego cracka
Chcesz, walnij w rogi chłopaka
I za jego plecami zabierz za jego brata
Chcesz, życia serio nie traktuj
Ciągle żyj złudzeniami i wypieraj się faktów
Chcesz, to to kurwa zrób
Drugiej szansy nie da ci Bóg

Ref.
Świat jest twój, świat jest twój
Czy zahamujesz zapęd swój
Czy dasz szansę złu
Świat jest twój, świat jest twój
Kontrolujesz czy kładziesz chuj
Staczając się ku dnu
Świat jest twój, świat jest twój
Wiesz z kogo masz czerpać wzór
Każdy pcha wózek swój
Świat jest twój, świat jest twój
Chłopaczyno świat jest twój
Daj przykład świadectwu
Mes:
Niczego tak nie kocham, jak poużalać się nad sobą.
Aż zakłuje mnie w dołku, zakłuje srogo.
Tysiące poetów z Metropolii i znikąd,
siedziało w tej samej pozycji z identyczną mimiką.
W jeszcze mniejszych mieszkaniach, z cieplejszą wódką,
z przytępionym dzisiaj, czekając na ostrzejsze jutro.
Więc nie czuję się wyjątkowy, pije ich zdrowie (sto lat)
mijając ozdobione wlepkami znaki drogowe.
Najważniejsze w szermierce jest ukłucie.
Dziś w nocy pojedynek między mną, zamkiem i kluczem.
W końcu trafię, wejdę z hukiem, krzyknę: Honey I'm home!
Roztocza w moim materacu na to: Pierdol się ziom!
Nie usłyszę ich jednak, tylko wskazówki zegara.
Woda w rurze od kibla, też odburknie mi: Nara!
Kandydaci na szaleńców w swoich ciasnych klitach,
nie chcą orderów i wieńców, pytają gdzie jest popita.

Gdzie jest popita, hmm?
Gdzie jest popita?

Ref:
Kandydaci na szaleńców!
Krew, pot i łzy, skandal, absurd i nonsens!
Kandydaci na szaleńców!
Muzycy poważni, sportowcy, pośród nich błądzę!
Kandydaci na szaleńców!
To ja i Ty, bez kapci z Podhala, twarzy zdobionej wąsem
Kandydaci na szaleńców!
Wieczorem zmęczeni jutrem, dokarmiani śledziem z Zakąsek.

Theodor:
Nie chcę uwierzyć w to, że pieniądz rządzi światem
i w to, że kielon życzy Ci gorzej niż opłatek.
Poddam wątpliwość, uczciwość panów w kitlach,
jak i Twoje oburzenie na pieprzone "Hi Hitla!"
Będę głodny, biedny, gruby i pijany w szrankach,
O rękę damy pokonam Armani garniak.
Prawdziwa wartość nie liczy się w ich przymiotach i markach
ich pensjach, gdzie połowa spierdala na cześć Bismarcka,
w miarę definiuje szczęście, bez ciężkiego bagażu,
rzeczy co wiążę z miejscem.
Bez roszczeń stapianych światu tym gorzkim tonem,
bo wymagania stawiam przed lustrem, nie na balkonie.
Tym kandyduję na szaleńca!
Szczególnie że ty odwrotnie!

Ref:
Kandydaci na szaleńców!
Krew, pot i łzy, skandal, absurd i nonsens!
Kandydaci na szaleńców!
Muzycy poważni, sportowcy, pośród nich błądzę!
Kandydaci na szaleńców!
To ja i Ty, bez kapci z Podhala, twarzy zdobionej wąsem
Kandydaci na szaleńców!
Wieczorem zmęczeni jutrem, dokarmiani śledziem z Zakąsek.

Mes:
Usiadłbym na ławce, lecz jeszcze ktoś się przysiądzie!
A dziś do kontaktu z ludźmi nie dążę!
Dyskusja z głupcem
Wolę obserwować jak wysycha pasta w niezakręconej tubce.
Znów chcę (czyżby ) umknąć śmierci, a przynajmniej kalectwu.
Jak gdy wyszedłem ze szpitala myśląc, Boże jak jest tu
dobrze być. Tanatos już miał mój adres.
To jakby wlali ci w żyłę dopaminę wiadrem.
Nie wiesz czym jest chandra i przez jakie HA,
a teraz pusty kwadrat mnie ponagla by chlać.
W niczym... tak dobrze się nie odnajduję jak w kryzysie
gdy atmosfera hardkoru jest gęsta jak kisiel.
Staję do walki... dziś siedzę jako widz.
Zaglądam do wnętrza i nie widzę nic.
Staję do walki... dziś siedzę jako widz.
Zaglądam do wnętrza i nie widzę nic.
(Emil Blef)
Dzień mijał w dobrym tempie
I omijam to co zwykle daję się na wstępie
Zestaw słów wokół obudzę w swoim łóżku i bez kaca
Zdrowy, bez obrażeń i potłuczeń, nastrój standard
Świat: - Ty huju!, i promienie słońca w oczy
Żebym zaczął dzień od bólu
Twarz mam taką że przyciągam wszystkich starców którzy pobłądzili
No i lumpów którzy żyją tylko tym kim byli
Jest dziesiąta rano i na horyzoncie biegł patrząc na mnie, zdążył się przywiązać kapot
Podbił: - Czy ja mógłbym spytać, pan udzielić odpowiedzi? I projekcje
Polityka, spisek, życie abo będzie bredzić
Za tą puentę przyznał bym mu gdybym mógł wysoką rentę
Bo pierwszy raz tego dnia się śmiałem, co się kurwa dzieje?
Co dziś jest? Niedziela? Poniedziałek?

Ref.
Są takie wydarzenia które tak z pozoru nieistotne
Mogą stać się w mgnieniu oka mostem
Gdzieś na drugą stronę albo w nicość
Jest mi źle - niemów rodzicom

(Emil Blef)
Utknąłem w samochodzie pod hurtownią "Odzież i obuwie"
Patrzałem na ten szyld i zachciałem umrzeć tak po prostu, uwierz
Może bladość tych kolorów, może setna furgonetka która rusza w kółko
Może ukłon Tego Typa tak żałosny i niezdarny
Wszyscy nadciągali jakby w hali był ukryty jakiś wielki kernit
Bezsens siedział zemną, bałem się że w nieskończoność
Jestem tu, siedzę i czuję się jak brudny pornos
Przechlany głos w radiu śpiewał o niebiosach
I jakoś wiem że mimo tej piosenki poznam smaku prozak
Nie było żartu czy rubasznej puenty, był koszmar w nocy
Niszczący umysł na centymetry, powód? Powód trzeba znaleźć
Rzeczywistość ma ten mankament...
Jechałem Ikarusem i nie było to "522"
Nie ta płyta, nie to życie, nie ta garda
Dzień minął w dobrym tempie i już miał kończyć się dyskretnie
Być może przeoczyłem jakiś zwiastun
Czasem jest tak gdy za bardzo dasz się ponieść miastu
Z mostu nie dojrzysz siły prądu w którym wszystko tonie
Więc spojrzałem dalej...na oświetlone linie uczepione na pylonie
I nagle zrozumiałem, nie miałem żalu, żadnych pretensji
Wszystko było jasne i klarowne jakby moje IQ było w spisie MENSY
Oceniłem swoje życie z perspektywy i na chłodno
: - To dobre życie
Powiedział spokój zanim mnie dotknął
Ta pewność jutra, świadomość co jest ważne
Jechały zemną jeszcze kilka krótkich minut
Aż ten most nie skończył się na drugim brzegu
Do końca swoich dni będę pamiętał ten autobus
I miejsce w którym stałem - przegub

Ref.

(Eldo)
Nie jestem pesymistą, jestem smutny
Lecz świat niema w tym udziału choć jest okrutny
Mijają mnie autobusy, ludzie gdzieś biegnący
Odepchnęli od siebie myśl że życie się skończy kiedyś
Czasami czuje ten stan, wtedy wyciągam kartkę i łzy chowam w litery
Umiem być tylko szczery i wtedy myślę że chcę żyć
Dla następnej chwili, przeżyć ją najintensywniej
I karmić brzuch swoich namiętności
Sam w sobie, od ludzi nigdy nie chciałem litości
Nigdy nie chciałem by mnie rozumiano
Wolę by brano za kogoś innego i ignorowano
I nie trać ani chwili snu dzisiaj w nocy
Jestem pewien że wkrótce wszystko dobrze się ułoży
Może jestem naiwny by marzyć jak dziecko
Jest mi źle, ale czuję spokój i bezpieczeństwo
Wielu z was myśli że to rozrywka
Miła zabawa, pare rymów, uśmiech co linijka
Taki luz wiesz spoko jest fajnie
Mówimy sobie co chcemy byle co, o czymkolwiek tak jest
Wiesz chłopaki w trochę szerszych spodniach
Leczą swoja kompleksy idą tam gdzie jest moda
Bo telewizja to kupiła i wiesz teraz co chwila
Możesz obejrzeć ciągle coś w rap teledyskach
Złote łańcuchy, alkohol, szybkie kobiety
Zobacz i patrz co oglądają Twoje dzieci
Promocja zła, łatwych pieniędzy, seksu
Pięć gram pomoże w Twojej drodze ku szczęściu
Sprawdź, na co wychowuje młodszych
Dawno już miłość do życia zamieniono na miłość do forsy
Nie przez to że sama jest zła ale że zrobiono jej promocje
I dalej widzimy ładnych uśmiechniętych na pierwszym planie
A przecież ludzkie tragedie dzieją się za parawanem gdzieś

Zobacz postaw się z drugiej strony
Może ktoś kiedyś powie dziwko do Twojej siostry
A Twój syn mając 13 lat ogłupiony klipami
Poleci pierwsze nosy z kolegami
Zastanów się, zrób rachunek, sprawdź wynik
Pomyśl o świadomości tych którzy kupują płyty
Sam nie jestem święty wiem to ale widzę
Że przez swoja słowa mogę wpłynąć na niejedno życie
Dać nadzieje tym których światem jest muzyka
Pokazać im że można z każdą przeciwnością wygrać
Przez wiarę w Boga spójrz prosto w blask moich oczu
Zobaczysz spokój Allach pomaga w każdym kroku
Przez wiedzę znajdując siłę w sobie odrzuć lenistwo
Potem sam zdecydujesz jak będzie przyszłość
Więc nim wyplujecie jad w nowe tracki
Zróbcie to dla siebie - podrzyjcie swoje kartki
Wracając do dni uwolnionych od chwil godnych modlitw
O.S.T.R.'y podłych niszczy wciąż by być rozsądnym
orły nim szyfr odsłoni rebus, błyszczy klamka
na biegu zamka pysk, załamka
Czyż byś miał tak, tamtam parampam
Dla zwycięzców szampan, przegrani na sankach, prawda
są rzeczy które nie wyjdą z gardła bez tortur
bo niejednemu psychika padła, skosztuj
jak tu zwał, nas rap pcha przez życie, mózg więzy sitem
aby zlać z bitem to co do głowy weszło
bo przestojom dam radę zawsze, rymów pasterz
zastępstw tych srogich jak kastet także spotkasz
jak chcesz dostać po nozdrzach, ot tak za matkę
bo znam i wiem jak jest z szacunkiem
blokowy skun sen, prysł jak w coffee shopach gulden
toffie prozak później ze snu złego zbudź mnie
bym mógł trzymać rękę na pulsie
Trzy sześć pięć po za tym nic nie chcę

[x2]
Wehikuł czasu goni popyt banał
sceptyków kasy niczym Kofi Annan
I tak ziom ktoś zgarnie toffi za nas
Pokaż mi teraz tego, co na bloki stawiał

Gdzieś w miejscu, które ukrywają wieżowce
masz bit, teksturę używaną w Polsce
uwikłano postęp zagadki kosztem rotacji
pop tu z folkiem powróćmy
widzisz wieżowce w nich sztuka mieszka
stopa, hit, werbel stuka po kafelkach
popatrz, zysk czerpie suka, co ci merda
zużyta jak kiermasz
chcesz ziom underground, to zapamiętaj
ten mały pokój, zestaw tłoków, PC trotus
Przecież w toku to co niezależne
Ja wybrałem Asfalt ktoś inny bieżnię
Los winnym beef śle, to twoja liga
Dla mnie luz zyga, zyga, zyga, zyga
W dół idzie szyba, zyg zag na gwizdku
zig zap dla chłystków
tic tac i nic już tu po nas
i znów ten sam pokój daje
Diadora power w oporach napierdala jak koniak
to metafora tego co w tajemnicy
w najskrytszych zakamarkach ulicy

[x2]
Wehikuł czasu goni popyt banał
sceptyków kasy niczym Kofi Annan
I tak ziom ktoś zgarnie toffi za nas
Pokaż mi teraz tego, co na bloki stawiał
Nie lubisz mnie...x4

Donguralesko:
Słyszysz te klaskacze no raczej
Od nich puls skacze
Co cię wkurwia jebane wąchacze
Jak zjebane wahacze w aucie
SiedŹ na chacie albo siedŹ na aucie
Nie wydaje mi się żebym znał cię
Chcesz żebym bał się tego, czego
Niewiadomego hejtujesz mnie
Hejtuj grę nie DGE
Wiesz, że wisi mi to
Tak jak wisi mi mój wisior
Włącz telewizor ja robię syf
Psy przyniosą schizol
A ty walcz ze swą shizą
I z moich tekstów analizą
To kolejny epizod
Mam w studiu garnizon
Jak żyto bizon koszę rymy
I czy to widzą skurwysyny się nie zastanawiam
Rolę uprawiam jak rolnik
Mogę zwolnić mogę przyspieszyć
I w parę chwil zapisać zeszyt
Nie lubisz mnie, proszę bardzo
Znielub moje siano
Tych ludzi, tą grę
To miejsce gdzie to nagrano
Siemano, reguły gry, hip-hop witam
Ja jadę grubo na bitach a za niedługo płyta
I kolejne nie lubisz mnie? ustaw sie w kolejkę
Obgryzaj paznokcie, zedrzyj w tramwaju naklejkę
Jak nikt nie patrzy pokaz fucka
Dostań ze złości raka
Zerwij plakat, pobij młodszego brata
Wyżyj się klnij
Zajeb banią w powałę
Napizgaj się towarem
I tak nie będziesz Guralem

Kaczor:
Nienawidzisz mnie hmm niech pomyślę dlaczego
Dlatego że chciał byś a nie jestem twym kolegą
Dlatego że jestem ze składu PDG kartel
Ja dla ciebie bulterierem ty dla mnie tylko chartem
Posługuję się fartem by moje było na górze
Mam PDG szajkę kartel i jemu służę
Nawijam dłużej niż większość tych słabych pajaców
Co brzmią na mikrofonie gorzej niż dziwka na kacu
Nienawidzisz chłopaku, leczysz swoje kompleksy
Mojego rapu słuchasz non-stop studiując teksty
Ty robisz z chłopakami meksyk nie pizgaj beksy
PogódŹ się z tym faktem i tak będę najlepszy
Będę policję pieprzył za to też mnie nie lubisz
Jak pakt NATO więŹ łączy mnie i moich ludzi
Jak szampan Dorato jesteś tylko tanim chwytem
I nudzisz, zrób sobie z nienawiści sznytę
My tu tworzymy elitę dla nas hip-hop to życie
Chciał byś tak brzmieć na bicie, nie da rady, żal mi cię
Gdy mój styl będzie lśnił niczym słońce w zenicie
Ty będziesz gnił w jakieś norze gdy do trzech policzę
Jeden, dwa, trzy (trzy, trzy)
[Kajman]
Podaj mi rękę, prędzej nie marnujmy czasu
Ja chcę i Ty też chcesz
Żeby ten tajfun co dziś w nas drzemie
Pokazał światu jak oddech na karku porywa jak twister
Spotkajmy się w labiryncie
Jak brzmi Twoje imię? Dorota? dziwne
i pewnie masz kota, Tota
i mieszkasz w Krainie Oz, dzisiaj tam przyjdę
Noc gorąca jak miss fitness
Wyjdę o świcie stąd jak Depeche Mode
Tora, tora, tora przysięgam Ci,
że zobaczysz niżej drozda na drożdżach
Całuj mnie! od szyi w dół
Unosi biodra tym obnażył jej cud
Mamy to tylko dziś i tylko tu
Jej cichy jęk, jestem w nich już

Ref. [x2]
Podejdź, dotknij, daj mi poczuć Twój smak
Złap tą jedną chwilę to jest ten czas
Mamy w sobie siłę, wezmę Cię tam
Gdzie zostanie tylko to co jest w nas
Mamy to tylko dziś

[Karaz]
W Twoich oczach widzę siebie (patrzysz)
Teraz biorę Cię za rękę ( walczysz)
Przecież wiem, to jest to o czym marzysz
Ten zapach za uchem i ten uśmiech na twarzy (Ej)
Jeden film z wyobraźni
Te motyle zanim pierwszy cut waśni
Daj mi rękę i chodź do sypialni
Otwórz się dla mnie, po czym przytul i zaśnij (wiem)
Delikatny mruk nocy
Pójdziesz za mną, w otchłań skoczyć
LSB na głośnikach mi włączysz
Wezmę to i tak to się skończy
Teraz wiem już, teraz masz to
Czyste dobro kontra zło
I patrzysz na mnie i to co Cię boli
Bym wziął Cię za rękę i zaczął się pocić

Ref. [x2]
Podejdź, dotknij, daj mi poczuć Twój smak
Złap tą jedną chwilę to jest ten czas
Mamy w sobie siłę, wezmę Cię tam
Gdzie zostanie tylko to co jest w nas
Mamy to tylko dziś

[Luka]
Jeden uśmiech
Słodko-kwaśna igraszka
i wiem już i czuję jej smak już na palcach
Coś jak podmuch, reakcja zapalna
Nie utniesz jej Ty czy ja, taka karma
Gramy va bank
Nie cofnę się metra setną część nawet
Ja, Ty, my razem spalmy się w pył i zmieńmy go w diament
Ja, Ty, my, gwiazdy i w nich zapisane
Dzika mantra złota karta w bibliotece marzeń
i snów już od dawna oczy krzyczą i milkną realia
Wymyślmy ten jeden oparty na faktach
Jesteś piękna, otwarta, inteligentna, odważna
i siebie pewna i chcę Cię tu teraz
Dotknąć, zastygnąć bez tchnienia
Do ostatniej kropli krwi męki serca

Ref. [x2]
Podejdź, dotknij, daj mi poczuć Twój smak
Złap tą jedna chwile to jest ten czas
Mamy w sobie siłę, wezmę Cię tam
Gdzie zostanie tylko to co jest w nas
Mamy to tylko dziś
Ref:
Mama mówiła nie wierz chłopcom,
nigdy nie wierz im.
Mama mówiła. (Mama mówiła)
Mama mówiła najpierw będzie radość
potem łzy.
Mama mówiła.

1. Ale te oczy uwiodły mnie mrugnięciem powiek.
Chłopcy są źli, ale nie ty, sam powiedz.
Bo kiedy siedzisz tu, tymi oczami na mnie patrzysz
To nie pamiętam żadnych słów mojej matki.
Bo my dziewczyny przy was wciąż zapominamy
Że co? Że trzeba słuchać mamy.

Ref.
Mama mówiła nie wierz chłopcom,
nigdy nie wierz im.
Mama mówiła. (Mama mówiła)
Mama mówiła najpierw będzie radość
potem łzy.
Mama mówiła. (Mama Mówiła)

2. I kiedy siedzę tu przez łzy prawie nie mogę patrzeć.
To teraz wiem, że moja mama znowu miała rację.
A my dziewczyny tak czy tak nie pamiętamy.
Że co? Że trzeba słuchać mamy.

Ref.
Mama mówiła nie wierz chłopcom,
nigdy nie wierz im.
Mama mówiła. (Mama mówiła)
Mama mówiła najpierw będzie radość
potem łzy.
Mama mówiła. (Mama mówiła)

3. Teraz już wiem, że trzeba słuchać tego co mówi mama.
To co mówiła, wiem już sama.
Bo tak, te oczy mogą kłamać.
A mama chce jak najlepiej dla nas.
I jeśli nie chcecie się zalewać łzami.
To.. to trzeba słuchać mamy.

Ref.
Mama mówiła nie wierz chłopcom,
nigdy nie wierz im.
Mama mówiła. (Mama mówiła)
Mama mówiła najpierw będzie radość
potem łzy.
Mama mówiła. (Mama mówiła) . x2
ABRADAB:
Hej stary.. czy ty o tym wiesz..że
że po twojej ulicy dzieci biegają..
Być w złym miejscu o złej porze bać się może..
To nie jest dobre wiec pilnuj się dobrze..
Pocałuj Bozie może.. może.. Bozia Ci pomoże.. he he he
Albo pompuj dopompuj pompuj pompuj ćwicz
Żeby dobrym być, trzeba ćwiczyć.
na złej ulicy lub w kamienicy,
gdzie złe dzieci w gangsterów bawią się.. zabawką na [...] może byc twój kolega.
Masz szanse zachować dupe w mojej dzielnicy
Ciągle to hasło [..] w niej głowę..
Więcej szmalu .. więcej czadu.. więcej dup
To parę słów o byciu gangsterem...jeden przykład bycia, bycia złym dzieckiem..

REF: Dzikie dzieciaki.
Złym dzieckiem jestem..x4

MAGIK:
Czekaj człowieku do ciebie Magik I
Ty jesteś niebezpieczny.. dziecko ulicy ciągle krzyczy..
że pragnie być nie grzeczne..
To krzyczeć to znaczy brudne ręce..
brudne pieniądze.. brudny chuj i płuca, wątrobę
ale czad pojebany jest ten świat..
Z każdym pokoleniem gorsze gówno z nas wyrośnie!
Sprawdź to człowieku.. kilkanaście lat temu kopiesz piłkę w naszym wieku.. Teraz to jest wielka bzdura .. Twoją córeczkę bawi długość mego chuja!
Powiesz mi że oni są źli.. To jest prawdą
No a twój bachor? Lepiej sprawdź to..
Zaraz do was te numery.
macie macie dzieciaki a gówno o nich wiecie!

REF:Dzikie dzieciaki..
Złym dzieckiem jestem..x 8

JOKA:
A dziecię bobasek to takie niewinne.. Lecz Dzikie Dzieciaki.
To dzieci inne..
Czy ty wiesz o czym ja mówię .. czy Ty wiesz o czym ja dupię
czy Ty słuchasz mnie.?
Znaczy już że wcisłeś PLAY to dobrze..
To znaczy że możesz bo ja już nie mogę..
Ja chwytam się za głowę..
Widzę ich na ulicy.
Z biednej rodziny w ich oczach nie ma winy..
Ale jest złooo... a takie małe too..
Kilka latek.. przez inne bachory wychowane..
Nie maja wyboru i nie znają szkoły..
Szkołę to pierdoli jak każdy z nas powoli..
To jara tamto jara. W mózgu je aż boli i mnóstwo jaboli chłepce.
STOP STOP.
To ja jestem złym dzieckiem..
On jest bobasem a tego to ja nie chcę!

REF:Dzikie dzieciaki..
Złym dzieckiem jestem ...
... -||-
W końcu napadnę na te banki
gońców okradnę i te banki
jeśli nie chcesz ty kurwo dać mi
tego czego oczekuje po kraju podatnik
zamiast wakacji na Kubie liczę w detalu wydatki
morda, kurwa nie marzę o kurortach
z cyckami na oczach niczym fuck me na szortach
nie mam kredytowej karty tylko kilogram na lolka
często mozg mam otwarty ale gdzie jest ta forsa
nie chce zarabiać na rapie jeśli mam sprzedać godność
juz wołałbym jak saper razem z kablem pierdolnąć
w TV tego nie potną, telewizję bym okradł
choćby za ilość programów co wciskają baby w kioskach
brat moja riposta rap co klepie na bitach
daj 15 baniek, bo nawijam lepiej od Rydzyka
ej, bez ryzyka, nikt tej wiedzy nie złamie
bo zawsze mówię prawdę nawet, kiedy kłamię
[tylko tekstyhh.pl]

Cały pierdolony rok grają pierdolony rock
zrobię napad na Zaiks, gwiazdy obrabuję, ziom
chcę ten klops, bo ich muzyka to dno czyli muł
O.S.T.R. od teraz czytaj rock'n'rolla król
powrót do korzeni świata co nie widział jeszcze pizdy Andrzejewicz
ty lepiej nie myśl tylko daj mi te euro
stadiony wypełnione energią
albo hajs za podatki, które płacę i nie pierdol
ze niepokój wrze, to krok po kroku
spiesz sie powoli, bo w niedoli zawsze jest holender
to za ten burdel w pierwszej lidze
tylko gdzie jest ten hajs i ile jeszcze ma Fryzjer
zdrowie pijanych kierowców i zdrowie naszej jezdni
ponoć piją po podróży to się boją tych trzeźwych
to nasz kraj jest najlepszy, sobie też możesz nalać
bo jak dają to się bierze, jak biją - spierdala
A czym jest czas przy tym,
Z czym przyszło się zmagać
Jestem kiepski lecz sam siebie wyrażam
Gdy los się znów odgraża
Spójrz na ludzi
Ślad po nich łatwo zgubić
A błędów nie da się wykupić proste
Gdy przed każdym posunięciem robisz odstęp
Nie twierdzę że dorosłem
Do decyzji by gadać za innych
Bo to wymaga precyzji w większym stopniu
A nie brakuje tych co reagują na świat jak po opium
Widzisz gościu ten kraj na ogranych patentach
Słyszysz ciche westchnienia po niespłaconych alimentach
Tak przeznaczenie beszta w kręgach niższych
Chciałbym od drzwi od raju znaleźć wytrych
Rozpatrywać los swój w czasie przyszłym
Nie z dnia na dzień
Lecz wielu jest takich co ode mnie pragną tego bardziej
Przegranych wszędzie znajdziesz
Bo to zwycięzców hektar
Marzeń by tak jak oni mieszkać w toku zdarzeń
Sens ich spełniać bez ryzyka
Tym samym powietrzem oddychać
Za wysoko by unieść zmęczone życiem oko
Zerknąć na świat w którym jedyny problem to bogactwa
Też mam tak że tracę chęci
Gdy los pędzi w stylu extrim
By dystans zwiększyć
Zero łaski, zero wzruszeń
Ja sam w tym znów się uczę
Uciec by uniknąć wykluczeń nie da się
Czarno na białym, co jest źle
Przed przez fakt że mogę przegrać
Widzę rozpacz od tak w ludzkich dolegliwościach
Kontrast miedzy bogactwem a brakiem doznań
Miłości nie da się rozpoznać patrząc w taflę
W której odbiciu wszystko wygląda na łatwe...

Zdejmij różowe okulary
Dziesięć lat oczekiwań
Nie chce do końca życia
Twarzy w rękach skrywać
Wiesz jak to się nazywa
Ja wiem to moja cecha
Muszę narzekać jak widzę co mi ucieka
Kiedyś znajomy, dziś garniak, neseser, Hugo Boss sweter
Zero gadki jemu jest lepiej niż nam dziś
Więc czemu ma się zniżać do gościa z ławki
Niegdyś w oparach gandzi, teraz zapomnij
Dla jednych gruby szmal dla drugich komornik
A ja w tym trwam by w przyszłości nie być bezdomnym
Pcham swój bagaż wyrażam siebie w tekstach wzrok wryty w szybę
Dupskiem przykuty do krzesła
Czuje jak los mnie skreśla z listy tych zajebistych
Dla których życie to piknik w klimatach fikcji niedostępnej
Dla tych co biegną nierównym tempem
Serce boli, co jest sam powinieneś wiedzieć
W miejscu ciężko usiedzieć biegając za jutrem
Tylko nabijam przebieg potęgując zmęczenie
Wszak jestem młody moim jedynym pragnieniem są wygody
Lecz schody prowadzone do nich zbyt kręte
By na raz przejść je
Pytasz co jeszcze? po co?
Masz oczy patrz jak ludzie nie wiedzą co począć
Tonąc w konfliktach
Niszczy ich system czy własna ambicja
Jedno jest pewne szlag nas wszystkich w jednym miejscu przetnie
Nie pytaj o miejsce bo na pewno wiesz gdzie...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo