Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Psie jeb sie ty co knujesz na przeciwko
beznamiętna dziwko wypierdalaj ino szybko ;)
do mnie sie nie zblizaj! chcesz kopac dół podemną?
sam cie w nim zakopie, dziwko! badz tego pewną
to jedno.. sie przysadzisz jest wpierdol
chlopaki w gotowości me wariaty są ze mną!
to tempo zbyt szybkie juz nie jeden sie wykonczył
to po drugie jak list gończy nie da ci szybkiego spocznij
w przekazie prostym wolnym byc żyć po swojemu
w świecie pozbawionym reguł zadbac o kazdy szczegół
by nie stracić czujności ktoś tu towar chcial ochrzcić
jesli masz znajomości, więc se przytnie kalkuluje
do okoła same szuje śmiecie dziwki huje
zmień swego dilera kiedy ten cie oszukuje
ten świat dawno zszedł na psy, wszystko to jest bez sensu
jak masz koke z dziewczyną i nie uprawiać z nią seksu
co dzień narażony jestem na złośliwe plotki
przez te glupie idiotki - ze toksyczny, że słodki
z życiem sie przeprosić pożegnac cały syf
odbić od tych, dla których nic nie znaczysz
nie zatęsknisz za nimi, spróbuj a zobaczysz
nie zatęsknisz za nimi, spróbuj a zobaczysz
to różnica znacząca niech wszystkie kurwy zamilkną
jeśli zadasz sie z dziwką te znajomość skończ szybko!
jesteś bandziorem szanuj wrogów w tym mieście
z nami nie wchodz w układy w przypał ponieś konsekwencje
nawet gdy rodzinie twej łzy do oczu sie cisną
przenigdy nie współpracuj z pierdoloną policją!

sławny bardziej ważny doceniony ma zdolności
podziemne znajomości z przeszłości teraźniejszości
poprowadzą w konsekwencji do sukcesów przyszłości
po stokroć mądzejszy bogatszy duchowo mocny

wczoraj młody gniewny, dziś stary wilk przebiegły
bogatszy o błędy, doświadczenia z życia wzięte
przetrwać kolejną z burz, zabrać jej z ręki nóż
no cóż ona może począć w tej sytuacji
czy odbierze mi życie w przypływie desperacji
czy kolejny raz usłysze 'Rysiek nie miałeś racji'
słysze, znów sie zachwycałem jej wspaniałym ciałem
wszystkie te których pragnąłem lecz nigdy ich nie miałem
i kolejny dramat juz jest carlos valderrama
sytuacja pojebana przekminimy to do rana
poszła przypudrować nos w stylu Kate Moss
dla jej rodziny cios, gdy prawda wyszła na jaw -
to, że zamiast studiować sie puszcza - co za jaja
to, że utrzymuje ją przy forsie jeden pajac
ja nie musze sie wysilać to bankowo sie zdarzy
ona o tym nie marzy bo to dla niej jak odruch
to jak ognisty podmuch i znów zło bierze góre
wszystkie te szmaty które kochają twoją fure
zadzwoniła że nie przyjdzie bo musiała być gdzie indziej
zapierdalala sie nie z Tobą na ósmym w windzie

sławny bardziej ważny sławny? sławny ?
sławny bardziej ważny doceniony ma zdolności
podziemne znajomości z przeszłości teraźniejszości
poprowadzą w konsekwencji do sukcesów przyszłości
po stokroć mądzejszy bogatszy duchowo mocny

pod żywym dowodem na niezależność twórczą
moge śmiało spojrzeć w lustro! chcesz? przytul mnie wybiurczo
mówie co myśle - za słowa mnie nie złapiesz
odmawiany przez słuchacza nie do podważenia pacierz
przysłowiowe NIC miałem za czasów ICEBERG'a(Ice T)
teraz chlam Carlsberg'a , wspominam dawne chwile
czasy nie miłe z których dużo wyniosłem
start z rapowym rzemiosłem, hart ducha, pokora
nie jedna nocka chora, powód by mieć doła
to o tym jak przetrwać - twarda życia szkoła
ilu jest takich? mówią że liczy sie forsa
dla mnie setny numer sosa pod hatą nie stoi Porsh'ak
jaki ten świat mały to ten co mnie wyśmiewał
przyciołem go z auta jak za Kuroniową czekał
los płata ludzią figle nie czyń drugiemu co tobie nie miłe
bo za chwile możesz sam zapłakać. Tyle
kandydaci do tronu - jak ugryźć 10 milionów?
myślą o dorobku w ciągu jednego sezonu
wciąż mamy fanów nasze ksywy zdobią mury
jak depesze sie dorobie swojej własnej subkultury
trudno Ci być sobą? na ludzi sie otwórz
wiem że może to być dla Ciebie najdłuższa podróż
robie to co kocham, może to jest moja wina
skurwysyny nam złą rzeczą ja popijam Jim Beam'a
zbuntowany na kwadracie zaczynam se rozkminiać
kto w rapie był od zawsze, kto pod temat sie podszywa
rap recydywa znów sie odzywa, znów to zrobiłem, nie potrafisz mnie zatrzymać
agresji wyraz częsty, z życia niebezpieczne teksty
szaleniec dla którego znacznie upłynął( ? ) wiek XX
powracam bo wzywają ludzkie sprawy, obowiązki
nie oderwiesz sie od książki gdy autorem jest Szorstki
wciąż z podniesioną gardą! chcesz sprawdzić moje saldo?
wynik wciąż dodatni, skurwysyny mną gardzą..

sławny bardziej ważny doceniony ma zdolności
podziemne znajomości z przeszłości teraźniejszości
poprowadzą w konsekwencji do sukcesów przyszłości
po stokroć mądzejszy bogatszy duchowo mocny
Czasem życie nie wydaje się tak męczyć,
Czasem dzień jest lepszy, świat trochę lżejszy.
Mamy rodziny; dzieci, żony i mężów,
Mamy szanse na przeżycie, połowę życia bez stresu,
i mimo tego, że jest tu mnóstwo jadu
jest to szansa na to, że unikniemy wspólnych błędów
nie jestem święty nawet nie wiem gdzie moje miejsce
ale wiem że w głębi duszy kocham to życie,
kocham oddychać gdy te palce cierpną
od trzymania emocji, gniewu, miłości wewnątrz.
Kocham gdy moje serce przyśpieszało na widok
Tego wszystkiego czego inni nie widzą.
Bo mam sekrety mam swoje tajemnice,
Każdy ma swoje wtedy ja ich nie widzę.
W tych złych przeczuciach i cierpkich przeżyciach
uczę się być lepszym człowiekiem przez co być bliżej Boga.

Ref.
Jeszcze nie czas, jeszcze mam czas, mimo drogi pod wiatr
Gdy życie to skarb,
jeszcze nie czas, jeszcze mam czas by Bóg mnie stąd zabrał,
by zabrał mi Was. } 2x

Odkrywam nasz czas na nowo, i tylko po to
by minuty cenić tak drogo.
Ale mam gdzieś wartości, wartości materialne
świat nam mówi, że pieniądz jest potrzebny ponoć,
Żeby krew płynęła muszę znaleźć naukę we mnie
Trzeba uczyć ludzi, że te życie jest bezcenne
że żaden pieniądz nie jest warty śmierci.
Mogę być człowiekiem i zrobię to bardzo chętnie
Bo tylko ludzie mogą uratować piękną ziemię
Żeby nigdy na tym świecie nie było biednie
Nie wiem czy moje dzieci doczekają świata
W którym mediach przestaną faworyzować tragedie
Te wszystkie piękne chwile są po to by pamiętać
Że to Polskie spojrzenie na miłość nie chemie
Nie wierze w wtórność naszych momentów
bo tylko piękne chwile będą dla nas zbawienne.

Ref.
Jeszcze nie czas, jeszcze mam czas, mimo drogi pod wiatr
Gdy życie to skarb,
jeszcze nie czas, jeszcze mam czas by Bóg mnie stąd zabrał,
by zabrał mi Was. } 2x
Urodziłem się półtora roku przed wojennym stanem
Łódź, Przyrodnicza, szósta czterdzieści nad ranem
15 maj, mamie zmienił świat cały odtąd
Wiesz w mojej rodzinie to był czas dany emocjom
Płacz, pieluch swąd, głos to pierwsze urodziny
Brat, zamiast Duplo w kołysce miałem winyl
Nie pamiętam tej chwili, widziałem ją na zdjęciach
Teraz sam nie dowierzam, że już wosk miałem w rękach
Mając rok, kilka dni, zero pojęcia o bitach
Wyrosłem na jazzie, a nie porcjach Bebika
Nie zastąpisz mi dzisiaj tej muzyki tak myślę
Miałem dwa lata już znałem styki w Unitrze
Skończyłem trzy, dostałem skrzypce i tyle z dzieciństwa
Gdy zabili Popiełuszkę, ja ćwiczyłem na skrzypcach
Matki modlitwa, miałem pięć lat około
Gdy w naszym domu ojciec dostał wpierdol od ZOMO
Ta krew to wiadomość, jaka w świecie ironia
Rok później takie wpierdol ja dostałem od ojca
To wychowania forma? nie, raczej promile
Choć ważne, że skuteczne, dumny jestem jak żyję

To dla moich przyjaciół, ludzi niezapomnianych
Za te wszystkie potłuczone szyby naszymi pięściami
Siedem lat z gówniarzami, a bywa los okrutny
Siedem pięter, tyle dzieli ten blok od trumny
I widziałem te sekundy, martwą głowę pod klatką
Do dziś, jeśli mogę, nie wychodzę na balkon
Ja się boję, bo znam to uderzenie w glebę
Co rok skacze ktoś, kto nie jest siebie pewien
Stuknęło lat dziewięć i mnie też to dopadło
Gdy pijany stary na złość chciał poderżnąć mi gardło
Nie wiedziałem, że to alko plus psychotropy
I tak na prawdę ojciec miał serdecznie życia dosyć
Miałem dwanaście lat zapisałem się na kosza
Już na drugim treningu to wynieśli mnie na noszach
Chociaż rap mnie pokochał przeszło dwa lata temu
W swoich pierwszych Jordanach chciałem latać ku niebu
Potem baka, nic nie mów, rodzice po rozwodzie
już inaczej wyglądały te ulice na co dzień
Łódź moim domem, kocham ją jak rodzinę
To ten świat mnie wychował, dumny jestem jak żyję
Ale to śpiewasz czy nie
Mogę śpiewać
Co
Możesz śpiewać
No mogę
No weź zaśpiewaj
No to śpiewaj
No to jedziemy
No to dawaj
Zapierdalaj
No
No to jedziemy

Ile dałbym by zapomnieć cię wszystkie chwile te które są na niebo chce owce
nie myśleć o tym już zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zaległy kurz
tak już tak już po prostu nie pamiętać w których serce klęka wiem nie
wyrwę się chociaż bardzo chcę mam nadzieje że to wiesz i ty.
[Do utraty tchu
Jest z nami Eldo]

Widzisz nas tu i czujesz, że to swoi ludzie
I wiesz, że my non stop, non stop
do utraty tchu, do utraty tchu [2x]

To nie jest mecz na sali, gdzie możesz wziąć przerwę
To jest życie, albo masz werwę albo zamknij gębę
Bez desperacji, dorośli ludzie świadomi swojej sytuacji
Nikt nie zburzy naszych racji, już nigdy
Głupoty młodych lat na slajdach zostały
Teraz do utraty tchu gdzieś w weekend koncert gramy
Dekada odwagi, dekada marzeń spełnionych
Wiem kim jestem, jestem sobą, wiem co w życiu chcę robić
Żyję, a dzień jest nieraz szybką godziną
Chcesz jakoś zrealizować pomysłów milion
To nie jest durniu Jak Oni śpiewają,
Oni tworzą nawet jeśli media ciągle się gniewają
Naprawdę trudno, na niepokorne słowa
Tworzymy do końca, tak by nie przestać się szanować
Nie kupisz nas, to my podamy ci cenę
To nasz wybór, by życie spędzić na scenie

Widzisz nas tu i czujesz, że to swoi ludzie
I wiesz, że my non stop, non stop
do utraty tchu, do utraty tchu [2x]

Mam tyle ile wiem, plus małych marzeń parę
Zdrowie zostawiam na scenie, a gażę za barem
Ignoranci spiszą na straty znów tą ekipę
A my do utraty tchu, każdy weekend
Póki nie zgaśnie w sercach ogień
Nagram, puszczę w obieg, potem zarobię
Ty masz problem z tym jak te pizdy z forum ej
Chcesz się wyżalić to do Drzyzgi szoruj
Zbędna agresja, już te chwile za nami
Chociaż w paru hotelach wciąż niemile widziani
Molesta, non stop głodni przygód
Aspołeczni, cóż, taka natura nie wybór
Czuję jakby wczoraj słuchał rapu z kaset
Ucieka nam czas jak przez palce piasek
I wiesz co? Już nie mogę go tracić
Za parę lat mógłbym sobie tego nie wybaczyć

Widzisz nas tu i czujesz, że to swoi ludzie
I wiesz, że my non stop, non stop
do utraty tchu, do utraty tchu [2x]
Proszę Pana jest słonecznie godzina parę minut, parę minut stąd.
Ja wypuszczam dym, co unosi wiatr, unosi hen, gdzieś tam...
Tam gdzie nie ma Pana, co grzeje swój tyłek na wygodnej posadzie.
Pieniądze się leją za duperele, co w tyłek grzeją nie bardzo hej
Ja ciągle w kieszeniach mam niewiele,
Niewiele mam ponad 200 mega ram mi tyka
Przyłączam wygniecione książki pełne kurzu,
Posklejane strony, głuche telefony,
Nic nie słyszę, nic nie słyszę.

W portfelu mam niewiele, w portfelu mam
W portfelu mam niewiele ooo
W portfelu mam niewiele, niewiele mam
W portfelu mam...
W portfelu mam niewiele, w portfelu mam
W portfelu mam niewiele ooo

A proszę Pana, czy chodzi Pan tymi samymi ulicami, co ja?
Nie, Pan samochodami, na liczniku 225,
Ja idę, nie bardzo wiem, dokąd.
Pan nie musi być u siebie, Pan przejeżdża na klaksonie.
Ja jestem nowy w tej okolicy, jestem nowy,
Krzyczą za mną "chuju uciekaj do siebie"
Ja nie obracam głowy, nie obracam,
Nie dam się, nie dam się... mmm

W portfelu mam niewiele, w portfelu mam
W portfelu mam niewiele ooo
W portfelu mam niewiele, w portfelu mam,
W portfelu mam...
W portfelu mam niewiele, w portfelu mam
W portfelu mam niewiele ooo

Pan lubi bywać, aktorki, intelektualiści, projektanci mody,
Artyści scen warszawskich, jak Pan lubi bywać...
Pan nie musi zmywać po sobie cuchnących garów,
Ja nie bywam, nikt mnie nie zaprasza, na salony są talony.
Mam coraz węższe grono znajomych,
Zrywam kontakty tak szybko,
Mam za swoje, mam za swoje.

W portfelu mam niewiele, w portfelu mam
W portfelu mam niewiele ooo
W portfelu mam niewiele, w portfelu mam
W portfelu mam ooo
W portfelu mam mmm
W portfelu mam niewiele, w portfelu mam
W portfelu mam niewiele ooohoo
W portfelu mam, w portfelu mam,
Niewiele, niewiele mam,
Niewiele, niewiele mam ooo
Mój ojciec słucha rock'n'roll'a,
w moich żyłach płynie krew.
Jestem raperem, ale outsiderem
jak Johny Cash i to nie grzech,
że nie wiesz, że projekt Pezet/Małolat,
to to co w rapie jest najlepsze,
robimy to niemalże od przedszkola.
Mówią o nas, że rap to i rap tamto.
Ci co robili reportaże, a z nas palantów, i co?
To nie grzech, że promują tych z Idola,
ale niech żeś kurwa ich mać,
niech nie mówią o Verbie, gdy mówią o nas.

Ja, idę po Warszawie w brudnych białych Nike'ach,
nie słyszę nigdzie rapu ani rocka ani ragga.
Gosia A., Kasia C. lecą w pobliskich pubach,
i Szymon W., więc prawdziwy rock grają w garażach znów.
A dzieciaki teraz chciały by być emo,
zamienili by rap na trampki, bandamki w czaszki,
i nie widzę w tym nawet zbyt nic złego,
gdyby nie to, że muszę wciskać się na scenę
jakbym nagrał demo.
Prawdziwy rap wrócił na osiedla i koncerty,
bo ty i ja nie wierzyliśmy w koncerny.
Polski show biznes zrobił się tak tandetny,
że drugi obieg musi dla nas być tym pierwszym.

Ref.
Dzieciaki teraz wolą indie rock, a media gówno,
a nasz rap jest poza kontrolą i jest nas dużo.
Daję ci rap, daję ci flow taki, że ci wybuchnie boombox,
i pamiętaj - polski show biznes jest kurwą. x2

Dzieciaki są teraz emo, na twarzach czarny makijaż,
w TV tylko gówno jest w cenie, chcą się o to zabijać.
Znów się kurwa muszę prosić o lepszą rotację,
bo mam papierosy w klipe, a Doda swoje pośladki.
Robią łaskę i dają nam tylko jakieś ochłapy,
sram na te ich imprezy, gdzie zapraszają w daty.
Przecież nie po to piszę, żeby kurwa chałturzyć,
w Internecie widzę wciąż jak ściągają nasze albumy.
Na koncercie robimy show, lecz płyty rzadziej schodzą z półek,
w wersach wymieniamy marki, chociaż żadna nie inwestuje.
Mimo to, mogliby mieć szacunek, a nie nas tak lekceważyć,
bo jesteśmy w polskim show biznesie od ponad dekady.
Dajemy radę, choć rap wrócił na osiedla,
wciąż jest nas dużo więc o nas musisz, żeby to teraz przerwać.
Polski show biznes zrobił się tak tandetny,
że kurwa nie liczymy na nic, ale wciąż piszemy wersy.
1) Tylko ja i lustro, reszta jest złudzeniem
Twarz ta sama co dzień inne otoczenie
Cel jest jeden nigdy go nie zmienię
Patrzeć w oczy, godzić się z własnym sumieniem
Tylko ja i lustro, cisza jest natchnieniem
Kapie z kranu wolno moje przeznaczenie
Chwytam krople w żywe słowa je zamienie
Sam na sam ze sobą krótkie wyjaśnienie
Jedni widzą świat w korolach malowanych królów
Ja mam serca rytm ten co uchroni mnie od bólu
Tamci mają mur zeby oddzielić się od reszty
Ja chce skruszyć swój, na drobne części go rozpieprzyć
Silny jak nigdy, dotąd patrze w odbicie
Głodny jak nigdy, dotąd pozeram życie
Każdą minute zanim w popiół czas nie zmieni
Każdą sekunde zapamiętać i docenić

Ref. Są Ci co myśleli 'jestem kimś więcej'
Autorzy wlasnych błędów i nieszczęść
waźniejsi zawsze, głusi na świat chocby krzyczał
Stoją teraz bladzi pogubili swe odbicia

Są Ci co myśleli 'jestem kimś więcej'
Autorzy wlasnych błędów i nieszczęść
waźniejsi zawsze, głusi na świat chocby krzyczał
Stoją teraz bladzi razem z nimi stoi cisza

2) Są Ci co myśleli 'jestem kimś więcej'
Autorzy własnych błędów idole własnych westchnień
Niezmiernie próżni, grali w gre potem odpadli
Kusili los by na finał ten z nich zadrwił

Nie chce być jednym z nich, patrze w odbicie
Spowiedź przed samym sobą, tu na tym bicie
Koniec, początek drogi nazywanej życie
Tafla szkła opisana długopisem
Mam prawo śnić, prawo by sny swoje spełniać
Swą drogą iść niewydeptanym szlakiem pełzać
Prawo przegrywać, potem zwyciężać
Każdy następny dzień wiarą wypełniać
Nie chce zbyt wiele posiadanie nie jest celem
Cel to spełnienie i nie łącze go z portfelem
Pozostać sobą tu za wszelką cenę
W milionach ludzkich głów ukryć wspomnienie

Ref. Są Ci co myśleli 'jestem kimś więcej'
Autorzy wlasnych błędów i nieszczęść
waźniejsi zawsze, głusi na świat chocby krzyczał
Stoją teraz bladzi pogubili swe odbicia

Są Ci co myśleli 'jestem kimś więcej'
Autorzy wlasnych błędów i nieszczęść
waźniejsi zawsze, głusi na świat chocby krzyczał
Stoją teraz bladzi razem z nimi stoi cisza
Ty wiesz, wiesz, wiesz, wiesz
Światem rządzi cash, cash, cash, cash
Ty wiesz, wiesz, wiesz, wiesz
Światem rządzi cash, cash, cash, cash
Ty wiesz, wiesz, wiesz, wiesz
Światem rządzi cash, cash, cash, cash
Ty wiesz, wiesz, wiesz, wiesz
Światem rządzi cash

Nie mam bani do interesów jak mój szwagier Remo
Posłuchał demo i powiedział będzie z tego pieniądz
I wydał Mezokrację i miał rację jak widać
Są ludzie,którzy zmieniają wszystko w złoto jak Midas
Pogadajmy o kasie, ja mam bity na czasie
Robię hity na czasie, nie oglądam seriali na Polsacie
Nie siedzę w chacie na czacie, nie robię klik-klik
Weekendy w trasie, bawię się i zarabiam plik-plik
Mam spryt jak Slick Rick, cyk-myk, nowy hit, nowy shit, mamy szyk, hej
Po robocie wieczorami w klubach mamy ubaw, uciekamy w mit
A rano pstryk, budzi nas kac, budzi nas świt,
Alarmu beep-beep, budzi nas Realpolitik

Ty wiesz, wiesz, wiesz, wiesz
Światem rządzi cash, cash, cash, cash
Ty wiesz, wiesz, wiesz, wiesz
Światem rządzi cash, cash, cash, cash
Ty wiesz, wiesz, wiesz, wiesz
Światem rządzi cash, cash, cash, cash
Ty wiesz, wiesz, wiesz, wiesz
Światem rządzi cash

Kocham Cię za coś więcej, niż Twoje siano
Wszystkie laski tak do nas mówią, niektóre kłamią
Niektóre łamią reguły by mieć high life
Chcą być naj, naj, tylko dla tych co mają hajs, hajs
Złapie Cię taka jak fotoradar, wiec oto rada
Koleś miej silną wolę i zarabiaj
I miej oczy otwarte i trzymaj fason
I rób monetę, najlepiej na tym co jest twoją pasją
Sam Balcerowicz nie powie Ci jak zarobić
Musisz sam to zrobić, z klasą, nie jak karierowicz
Ja S. A. niech będzie Twoją firmą
Ja S.A. - do zobaczenia za pierwszy milion

Ty wiesz, wiesz, wiesz, wiesz
Światem rządzi cash, cash, cash, cash
Ty wiesz, wiesz, wiesz, wiesz
Światem rządzi cash, cash, cash, cash
Ty wiesz, wiesz, wiesz, wiesz
Światem rządzi cash, cash, cash, cash
Ty wiesz, wiesz, wiesz, wiesz
Światem rządzi cash

Moja firma to Ja S.A. jadę trasą A2
Do WWA na Hipoteczną 2
Kawę sobie parzę, wypełniam formularze, biorę gażę
Potrzebuję cashu do spełniania marzeń
S.O.S wołam S.O.S.
Gdzie jest mój sos, powiedz gdzie on jest?
Nie jestem chciwy, nie obchodzi mnie władza
Ale nie lubię bardzo gdy kasa mi się nie zgadza!
Mam swoje fascynacje, nie sprzedam tego za nic
Ale chcę by 10 wpadł dobry ZAIKS
Nie sądzę, żebym za X łat był jak Solorz
Ale muszę mieć hajs na moje nowe - solo
A ta forsa jest nienajgorsza
Nie zobaczysz mnie pewnie na okładce Forbsa
Ale posłuchałem rad bogatego ojca
Zdobywam aktywa, bywaj, aj
Słuchaj, słuchaj...2005...Rap Eskadra.
Miał rodzinę, miał dom, wszystko o czym marzył.
Widział wszystkie strony świata malowane jak obrazy.
Skończył szkołę, zdał maturę, wkońcu przyszedł czas na studia.
Kochał to życie, choć droga czasem była trudna.
Zamykał oczy, nie patrzył na zło tego świata.
Zatykał uszy, bo nie chciał słyszeć o tych czasach.
Zrobił magistra, po starzu witali go w firmie.
Poznał dziewczynę i założył z nią rodzinę.
Awansował z roku na rok, wziął duży kredyt.
Zbudował dom, niektórzy nie mogli uwierzyć.
Pracował ciężko, by bliskim stworzyć dom ich marzeń.
Starał się bardzo, nie szukał niepotrzebnych wrażeń.
Dbał o najbliższych i dla rodziny robił wszystko.
Wygrywał z życiem, które jest kiepskim wizażystą.
Tego dnia był uśmiechnięty, nikt nie widział, by się smucił.
Było piękne popołudnie, wyszedł i już nie wrócił...
Wyszedł i już nie wrócił...
Nikt nie widział, by się smucił...
Wyszedł i już nie wrócił...
Ona, ona, ona...
Chciała mieć wszystko, chciała mieć na lata spokój.
Marzyła o tym, by łzy jej nie leciały z oczu.
Wstała wcześniej niż zazwyczaj, dzień miał być taki jak zawsze.
Wyszła przed dziesiątą, żeby zacząć swoją pracę.
Telefony, faksy i spotkania w dziwnym miejscu.
Dobiła targu, nagle zakuło ją coś w sercu.
Kilka oddechów, zimna woda no i przeszło.
Budowane coś przez lata w tym momencie nagle pękło.
Widziała to, znała scenariusz dużo wcześniej.
W imię ślepego uczucia postawiła na nieszczęście.
Po pierwsze: to nie ta osoba co wcześniej.
Po drugie: dziś żyje z odciśniętym piętnem.
Dziś wróciła dużo wcześniej, spokój nie znikał z jej twarzy.
Była na wszystko gotowa i wiedziała co się zdarzy.
Wcale nie chciała nic zmieniać. Ona też się dziś nie smuci.
Siedzi spokojnie w fotelu, bo wiedziała, że nie wróci...
Siedzi spokojnie w fotelu, bo wiedziała, że nie wróci...
Była na wszystko gotowa i wiedziała co się zdarzy...
Czarna owca tej historii- to on, takie czasy.
Byli z jednego podwórka, razem chodzili do klasy.
To co jest przyczyną skutku odegrało się w Krakowie.
To był bankiet, który kończył zwykłe szkolenie firmowe.
Ona, on, alkochol, dobry hotel.
Trwało to już cztery lata, dopisz co działo się potem.
Wspólne wyjazdy za miasto, on zostawał w domu sam.
Podczas jednego z wyjazdów razem obmyślili plan.
Miała- grać dalej role i nikomu ani słowa.
Tego dnia miała być sobą, miała też nie panikować.
On zadzwonił, była w pracy, wrócił pare godzin wcześniej.
To ta chwila, to ten moment, chodzi o to samo serce.
Wszystko jest jasne- kto jest kim w tej układance.
Wszystko jest jasne- nikt nie kiwnął nawet palcem.
Siedzi spokojnie w fotelu, o tym wiesz, że się nie smuci.
On już jest na miejscu tego- tego co nie mógł wrócić.
Tego co nie mógł wrócić...
Tego co nie mógł wrócić...
Pytasz jak to? Prosto...Jak jest dobrze, to dobrze tylko jest na niby...
Wciąż to samo...szczęście na nieszczęściach...Nie ma problemów, to nie ma przyczyn, ani uczuć.
Czekam - nie narzekam.
Przyczyny zawsze są, a uczuć nie ma bez zażutów
[Kajman]
Podaj mi rękę, prędzej nie marnujmy czasu
Ja chcę i Ty też chcesz
Żeby ten tajfun co dziś w nas drzemie
Pokazał światu jak oddech na karku porywa jak twister
Spotkajmy się w labiryncie
Jak brzmi Twoje imię? Dorota? dziwne
i pewnie masz kota, Tota
i mieszkasz w Krainie Oz, dzisiaj tam przyjdę
Noc gorąca jak miss fitness
Wyjdę o świcie stąd jak Depeche Mode
Tora, tora, tora przysięgam Ci,
że zobaczysz niżej drozda na drożdżach
Całuj mnie! od szyi w dół
Unosi biodra tym obnażył jej cud
Mamy to tylko dziś i tylko tu
Jej cichy jęk, jestem w nich już

Ref. [x2]
Podejdź, dotknij, daj mi poczuć Twój smak
Złap tą jedną chwilę to jest ten czas
Mamy w sobie siłę, wezmę Cię tam
Gdzie zostanie tylko to co jest w nas
Mamy to tylko dziś

[Karaz]
W Twoich oczach widzę siebie (patrzysz)
Teraz biorę Cię za rękę ( walczysz)
Przecież wiem, to jest to o czym marzysz
Ten zapach za uchem i ten uśmiech na twarzy (Ej)
Jeden film z wyobraźni
Te motyle zanim pierwszy cut waśni
Daj mi rękę i chodź do sypialni
Otwórz się dla mnie, po czym przytul i zaśnij (wiem)
Delikatny mruk nocy
Pójdziesz za mną, w otchłań skoczyć
LSB na głośnikach mi włączysz
Wezmę to i tak to się skończy
Teraz wiem już, teraz masz to
Czyste dobro kontra zło
I patrzysz na mnie i to co Cię boli
Bym wziął Cię za rękę i zaczął się pocić

Ref. [x2]
Podejdź, dotknij, daj mi poczuć Twój smak
Złap tą jedną chwilę to jest ten czas
Mamy w sobie siłę, wezmę Cię tam
Gdzie zostanie tylko to co jest w nas
Mamy to tylko dziś

[Luka]
Jeden uśmiech
Słodko-kwaśna igraszka
i wiem już i czuję jej smak już na palcach
Coś jak podmuch, reakcja zapalna
Nie utniesz jej Ty czy ja, taka karma
Gramy va bank
Nie cofnę się metra setną część nawet
Ja, Ty, my razem spalmy się w pył i zmieńmy go w diament
Ja, Ty, my, gwiazdy i w nich zapisane
Dzika mantra złota karta w bibliotece marzeń
i snów już od dawna oczy krzyczą i milkną realia
Wymyślmy ten jeden oparty na faktach
Jesteś piękna, otwarta, inteligentna, odważna
i siebie pewna i chcę Cię tu teraz
Dotknąć, zastygnąć bez tchnienia
Do ostatniej kropli krwi męki serca

Ref. [x2]
Podejdź, dotknij, daj mi poczuć Twój smak
Złap tą jedna chwile to jest ten czas
Mamy w sobie siłę, wezmę Cię tam
Gdzie zostanie tylko to co jest w nas
Mamy to tylko dziś
Kredyt rodzi kredyt, krótka lista drobiazgów
A to już Twój wybór czy to Big Mac czy Mac Book
Patrz ile tu świrów, to my jedni z nich
Uzależnieni od seksu, poezji i cyfr
Nie wierzysz mi ej konsument nauki
Zrozumiesz to jak kurwa zgubisz numer do dupy
Ty nie zgub kluczy choć każdy powód dobry
Byle nie stać pod blokiem nie mając kodu do drzwi
Chciałbyś zadzwonić, życie to nie film
"By uzupełnić konto wpisz w telefonie PIN"
Kurwo giń! Takiego klina ja nie chcę
Masz zwyrodniały głos niczym Nina Terentiew
A jeb te programy typu jeden i dwa trzy
Będziesz głodna, zobaczymy w TVN jak tańczysz
Rewolucja z reguły kończy się stresem
Choć zamiast niej bardziej istotny jest pesel
Dla przechodniów biznesem dziś nie tylko ten wniosek
Gdzie łysy pan zapozna Cię z obniżką 2%
Stanowisko sam oceń czy aby akurat
Przez tą wiarę w liczby ktoś nie robi nas w chuja

Traty, kontakty, straty i zyski
To my narkomani, ciągle ćpamy te cyfry
PIN-y, pesele, blokady i szyfry
To my narkomani, ciągle ćpamy te cyfry (x2)

Ty o mnie nie pierdol, się nie zmienię na zawsze
Jak chcesz sam przykrywaj swoje pierdzenie kaszlem
Twój pocałunek z diabłem ratunkowy ponton
Sześć cyfr i system zbyt chujowy na lotto
Tu przydał by się klon do rozrywki
Wiesz, że idealny by był ten co znał by liczby jak Rain Man
Chcemy żyć w swoim śnie jak najbliżej kurortów
Ale stać nas tylko by obstawiać numer paszportów
Ej nie kombinuj kto ma styl
Masz płacić za dziewczynę i nie masz PIN-u do karty
Teofilów nie Matrix te bloki uwierz ziomuś
Gdzie cyfry żądzą nami choćby przez numer domu
Liczby mają zbyt wiele znaczeń
Temu rozgrzeszamy się dając w niedzielę na tacę
No raczej bądź melepetą i płać mniej
Ty mi nie wmówisz, że Bóg ma tu telefon na kartę
Ja za żeton nie tańczę bo tak smakuje klątwa
Gdy haker już ma kody i Twój numer do konta,
Twój kontakt, lecz sam oceń figurant
Czy aby przypadkiem ktoś Cię nie robi w chuja

Traty, kontakty, straty i zyski
To my narkomani, ciągle ćpamy te cyfry
PIN-y, pesele, blokady i szyfry
To my narkomani, ciągle ćpamy te cyfry (x2)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo