Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Widziałem upadek czułem jak budzi nienawiść
Spotkałem miłość tak silną że może zabić
Znałem przyjaciół którzy potrafili ranić
Wykorzystując to że ktoś ufał im bez granic
Byli tumani którzy zgubili swą pasje
Zdawało im się że ich sukces przyjdzie łatwiej
Znałem gangsterów którzy trzęśli tym miastem
Za dużo hałasu, wpadli we własną pułapkę
Spotkałem matkę na pogrzebie jej syna
Zabrał go w aucie alkohol i kokaina
Zarobiłem tu już 100tysięcy na wałku
Dzisiaj mam w kiermanie 100złoty do czwartku
Zawiódł mnie brat już, a ratował kolega
Poznałem sukces i jak niewiele trzeba
żeby przy wódce wylądować tam gdzie bieda,
jest tak ogromna że kurwa żyć się nie da
Wiesz o co biega? Nie jest mi wszystko jedno
PMM niech ta muzyka niesie jedność
Przetrwamy na pewno, nie ma innej drogi
jestem z miejsc gdzie człowiek pomaga człowiekowi

Kilka razy czułem jak grunt leci z pod nóg
Niestabilny puls, w klatce zaczęło kuć
Skórcz ścisnął mi brzuch, był moment prawdy
Gdybym wtedy się nie zbudził duchowo mógłbym być martwy
Widziałem ludzi którzy stracili tożsamość
Rodzinę, własne ja wyszli i wrócili rano
też by źle się działo, mogłem wbijać się w melanż
usiąść gdzieś na bocianie wóde pić [?]
Zakochać się teraz w jakiejś rasowej suce
sypać hajs jak automat, ślepo wierzyć w uczucie
W zamian mam kobietę życia, spokojny dom,
Suki omijam jak małolat szerokim łukiem stop
Mogłem wziąć trefny towar, lepiej poznać kryminał
Robić biznes na przypał, cela to byłby finał
Wzrok matki na odwiedzinach by mnie przeszywał
Dołożyłbym troski, nie starczyłoby słowo "wybacz"
Zabił miłość i przyjaźń, wiódł życie samotne
Palił most za mostem, wiedząc że się nie cofnę
Widział tylko pieniądze, a ideały sprzedał
nie nie jest mi wszystko jedno jaki finał mnie czeka

Nie o to chodzi by brać,
lecz o to chodzi by żyć
Prawdę krzyczeć przez łzy
odważnym być, lecz wiedzieć co znaczy strach
Nie zamknij oczu, bo żal zasypiać podczas dnia
Nie gaśnij puki świat, na wbrew otępieniu,
proszę cię trwaj
Aj Gary Glu

Masz do czynienia z chodzącym ideałem
wiesz z psem prawdziwie doskonałym
ma odznaczenie i nagrodę kolor złoto
białe zębiska i ogonek przystrzyżony.
Pan dumny ze swego psa siada na fotel
nie rozpala w kominku jak to zwykle bywa
a rozpala skręta że Lolek jest ciężki jak 1000MB
Mówi po cichutku:

Aj Gary Glu so łi bi ołrajt.

Trzyma w zamrażarce swego kudłatego psa
o psa lico w ten oryginalny sposób sobie dba
gdy go rozmrozi to ten chodzący psi ideał
taki namoknięty i oszołomiony
siada na fotel sobie obok pana i nóżka na nóżkę
a pan rozpala skręta a że Lolek pojemny jest jak 1000MB
pan psu zaczyna nucić:

Aj Gary Glu so łi bi ołrajt.

Gdy pan ze swoją żonką wyszli raz do kina na kolorowy superfilm
pies potajemnie zaprasza młode jamniczki z rodowodem na popcorn i program MTV
tańczą sobie na stole, palą skręty i pijąc wódkę i punk rock i szabada
wraca nagle pan i jego żona co jak łodyga się dyga
otwierają drzwi, a w mieszkaniu zastają istny burdel
jamniczki, samba i w strzępach cała biblioteka
pan z piana na ustach swoim okiem wycelował psa
a pies jak gdyby niby nigdy nic szybko siada na kanapie
i nóżka na nóżkę i rozpala wielkiego, ogromnego lolka
co ciężki jest jak 1000Mb.
mruga oczkiem, otwiera pysk i mówi:

Aj Gary Glu so łi bi ołrajt.
Jeszcze będę widział kiedyś zachód Słońca, plażę
Gdzie, gdy wychodzisz z kąpieli poprawiając stringów pasek
Pod nami piasek, woda mieni się w błękicie
Balsamuje twój pośladek, ciało wycieram ręcznikiem
Póki co, życie tak to, w którym mnie poznałaś
Chujowym raz chodnikiem, ja z buta cię odprowadzam
Ulica szara, breja sól i jak na jezdni
I nie piękne jest to gdzie, ale że w ogóle jesteśmy
Momenty, które utkwiły w psychice
Nie skreślisz ich, jak można skreślić życie
Dlatego piszę, by zachować wspomnień ciągłość
Dlatego piszę, myślę o tym na okrągło
Kochana Polsko, będę krzyczał tak jak Ostry
Otocz młodych ludzi troską, by ich Polską nie był Londyn
Co znaczą modły, kiedy Bóg nas nie chce słuchać
Na ciszy piszę, choćby nawet jeśli ta jest głucha.

Dlatego piszę, żeby wykorzystać wolność
Dlatego piszę, daję upust swym emocjom
Dlatego piszę, by zachować wspomnień ciągłość
Dlatego piszę - życie spisano historią.
Dlatego piszę, żeby wykorzystać wolność
Dlatego piszę, by zachować wspomnień ciągłość
Dlatego piszę, daję upust swym emocjom
Dlatego piszę - życie spisano historią.

Nie ma bólu i cierpienia - to nie ma łez
Inne niż telenowela życie temat daję mi na tekst
Jak dziwka sex, kobieta miłość
Pierwsze kupię, jeśli chcę - drugie oby się zdarzyło
Lata płyną, zamiast więcej - mniej rozumiem
To świat popierdoliło, czy też może ja fiksuję
Ze strachu, jakoś przejdę przez tą zamieć
Mam sentyment do tych tracków, jak do starych czasów pamięć
Chłopaku, to nie tak, że mam gadane
Nigdy nie szukam tematów, one znajdują mnie same
I dalej, pozostawiam ślad jak Zorro
Każde słowo zapisane, każdą przeżytą historią
Świateł i neonów blask mijam, choć nie mieszkam w Tokio
Mieszkam tu gdzie ludzi las żyje, a każdy osobno
Kręci na ripidzie tak, niski bass jest stopą pomocną
Piszę, aż kolejny raz ujrzę blask przez swoje okno.

Dlatego piszę, żeby wykorzystać wolność
Dlatego piszę, daję upust swym emocjom
Dlatego piszę, by zachować wspomnień ciągłość
Dlatego piszę - życie spisano historią.
Dlatego piszę, żeby wykorzystać wolność
Dlatego piszę, by zachować wspomnień ciągłość
Dlatego piszę, daję upust swym emocjom
Dlatego piszę - życie spisano historią.
Ref.:
Spróbuj, spróbuj a będziesz chciał jeszcze
Spróbuj, za to nie skończysz w areszcie
Spróbuj, spróbuj a będziesz chciał jeszcze
Spróbuj, nowy towar pojawił się na mieście

Spróbuj, a będziesz chciał jeszcze wreszcie
Nowy towar pojawił się na mieście - bierzcie
Za to nie skończysz w areszcie
śpiesz się bo musisz to mieć - uwierzcie
Wystarczy chcieć (chcieć) jak słuchasz
Skręć pierdolnij se buchaty w uszach
I siec a to cię rozrusza, to zmusza czy czujesz?
Wez spróbuj zrozumieć

Ref. x2

Musisz to graj, gra to jak nałóg
Nie ma co się bać złotego strzału
Więc wez się zastanów, po co pomału
Lepiej od razu dawaj to na full
Niech rośnie gul tym co nie wierzyli
Ból czuje ten co się mylił
Volume na maksa, cała klatka się trzęsie
Tak, tak to bywa na kolędzie

Ref. x2

Wśród nocnej ciszy słyszysz bit się rozchodzi
Tak bawią się młodzi, właśnie tak
Jest to jak światło, złap to
Włącz to by trafić było łatwo
Zgaś to jak tego nie lubisz
Sprawdz co się stanie jak się zgubisz
Znam to, sam w tym nikt nie przetrwa
Dowód na koncertach frekwencja.

Ref. x2
To jeszcze nie finał, historie toczą się ciągle
Czas będzie mijał, lata, miesiące, tygodnie
W tym wszystkim rozsądnie, bez pośpiechu decyzje
Bo jestem świadomy, że mam tylko jedno życie

Jedno w lustrze odbicie, taki sam tylko ja jeden
Dookoła plener tu uzupełnia siebie jak niebo ziemię
Jak wiele zmienię swoim istnieniem nie wiem
Wszyscy walczą, ludzkości plemię
Własne skupienie, by zaskoczenie nie miało miejsca
Błąd, dobry plener niejeden cię z błotem zmiesza
Jeszcze akcja przyśpiesza, szybsze bicie serca
Są ludzie co pomogą, chuj mnie obchodzi cała reszta
Czy to orzeł był tu reszka jak rosyjska ruletka
Masz pech to tracisz wszystko, nawet nie masz gdzie mieszkać
Chcę tu być, chcę tu żyć, zapisywać te historię
Na spokojnie przemyślenia, czas nie będzie płynął wolniej
Czas nie będzie płynął wolniej

Chcę tu być, chcę tu żyć, zapisywać te historię
Na spokojnie przemyślenia, czas nie będzie płynął wolniej
Chada
Jestem jak nałóg, jak pierdolony zawał
Przychodzę, zabieram wszystko, potem zostawiam
Teraz się zastanawiam, czemu na mnie trafiło?
I przeżyłem to wszystko, co się Tobie nie śniło
Czemu dane mi było stanąć w środku tragedii?
Nie słuchałem, gdy ziomek mówił: "tylko nie przegnij"
Trzeci krzyżyk na karku, myśli warte karceru
Gdy przewrócisz się, gotów pomóc tylko niewielu
Przekonałem się o tym, kiedy byłem w potrzebie
Pseudoziomków z osiedla dziś już nie jestem pewien
Czemu znów powątpiewam? Oczy zachodzą łzami
Najpierw tak, potem nie i zostajemy sami
Czasem myślę koleżko, że to wszystko za karę
Czemu była tam wtedy na tym samym oddziale?
Czemu ktoś zachorował? Czemu ktoś inny siedzi?
W końcu czemu tak wiele pytań bez odpowiedzi?

Ref./2x
Powiedz, czemu upadam później znowu powstaję?
Czemu fala samobójstw ciągle trzęsie tym krajem?
Czemu ciągle przegrani powracają na tarczy?
Czemu ciągle tak wiele trzeba sobie wywalczyć?

Eldo
Powiedz, czemu czasami nie umiem zaakceptować
Tego, że Bóg ma swój plan, a ja gubię się w słowach
Czemu gdzieś między nimi nie umiem dojrzeć celu?
Oczekuję, zamiast wierzyć i ciągle czegoś chcę
Czemu ludzie tak łatwo używają słów bez sensu?
kiedy trzeba za nimi stanąć zamieniają się w Niemców
Czemu tak szybko brat staje się kimś obcym?
Zapomina o honorze dla hormonów i dla forsy
Czemu jestem tak pewien, że bezczelnie nie mam strachu przed jutrem?
Czemu tak wielu pochłonął już smutek?
Czemu ludzka zawiść wciąż zbiera tu żniwo?
A nienawiść i ból to dla wielu z nas paliwo
Czemu ciągle pytam? Powinienem już coś wiedzieć
Ślepy biegnę przez mrok, głupi ciągle czegoś nie wiem
Drapię się w głowę, ja wątpliwości jak Olita
Nie będę czuł, nie będę sobą, gdy przestanę pytać

Ref./2x
Powiedz, czemu upadam później znowu powstaję?
Czemu fala samobójstw ciągle trzęsie tym krajem?
Czemu ciągle przegrani powracają na tarczy?
Czemu ciągle tak wiele trzeba sobie wywalczyć?

Chada
Dobrze wiem, jak to jest, kiedy w bagnie się stoi
Na dziś dzień już nie mogę sobie na to pozwolić
chwytam pióro do ręki, piszę, chociaż to boli
Powiedz, czemu tak wielu dobrych ziomków w niewoli?
Wciąż zadajesz pytanie, które tak cię nurtuje
Czemu tamten ma wszystko, skoro tobie brakuje?
Ojciec dzieci zostawia i wyjeżdża za chlebem
A pretensje to może mieć już tylko do siebie
Łatwy hajs przyzwyczaja, uzależnia jak koka
Poznał to na tych blokach niejeden dobry chłopak
Kiedy idę za tobą, myślisz że chcę Cię napaść
Czemu śmieją się ci, którzy powinni płakać?
Tak fatalnie się stało, że poszedłem tamtędy
Czemu ciągle potykam się o te same błędy?
Czemu znowu samotnie muszę iść przez to życie?
Czemu jedna przegrana przekreśla tysiąc zwycięstw?

Ref./2x
Powiedz, czemu upadam później znowu powstaję?
Czemu fala samobójstw ciągle trzęsie tym krajem?
Czemu ciągle przegrani powracają na tarczy?
Czemu ciągle tak wiele trzeba sobie wywalczyć?
Na krawędzi krawędzi balansuję jak śnięty
Wysokie bloki dach napędził strach wewnętrzny
Jeden błędny krok to jak samobójczy skok szok
Coraz bliżej ziemia i brak uderzenia
Nagle ocknąłem się wokół ciemno lecz dostrzegam
Że to mój prywatny kąt mój dom moja kwatera
Cały w nerwach chcę zasnąć ale boję się swych snów
Przytomny na wpół słyszę ogromny huk
Chyba tylko cud sprawił że znów jestem gdzie indziej
Jeden ruch a tu trup koleżki w windzie
Zmywam się na schody nogi jak z waty
Grzęznę jak w galarecie za mną lecą wariaty
Tacy chcą mnie dopaść myślę czy nie skoczyć z okna
To jak błędne koła gdy kolejny raz lecę
Prawie poczułem jak plecy wgniatają się w ziemię
Na wygrzewce przecieram oczy przebudzenie
Kurwa idę pierdyknę herbe
Ciepłe Airway potrzebne i wezmę się w garść
Może koszmar ten przejdzie i da spokojnie spać
Póki co kończę werset a ty miałeś tak?

Ref.x2
Między jawą a snem pierwszy plan staje się tłem
Między dobrem a złem wypośrodkuj swój cel
Między górą a dnem toczymy twardą grę
Między nami WNB Chada ZIP

Chada Proceder na zawsze WGW
Czy chcesz czy nie ja wyrywam cię ze snu
Zamykam oczy i już mnie tutaj nie ma
Zamykam oczy bo nie chcę żyć w problemach
Nie dbam o ryzyko bo nic nie ryzykuję
Uciekam w zapomnienie po prostu nic nie czuję
Los prowokuje i ciągle kusi hajsem
Nie mam złudzeń gdy się zbudzę wykorzystam szansę
Między jawą a snem tu nic mi nie zagraża
Między jawą a snem tu nikt nie upokarza
Ucieknijmy od refleksji zróbmy to
Poznajmy co to dobro poznajmy co to zło
Otarłem się o dno i nie chcę już tam wracać
Tu gdzie rzeczywistość tu czeka ciężka praca
Nie chce nic tłumaczyć i niczego wyjaśniać
Nasza muzyka przewija się przez miasta
Masz dzieciak bierz dzieciak graj dzieciak
I stawiaj życiu czoła chociaż strach ciebie obleciał
Jak masz dość zamknij oczy masz do tego prawo
Między jawą a snem między snem a jawą

Ref.x2
Między jawą a snem pierwszy plan staje się tłem
Między dobrem a złem wypośrodkuj swój cel
Między górą a dnem toczymy twardą grę
Między nami WNB Chada ZIP

Budzę się zlany zimnym potem
Zimną twarz przykrywam ciepłym kocem
Nie wiem czy to rzeczywistość czy to sen
Czy to jej mały procent czy to tlen
Nie dociera do mózgu
Chciałbym odpocząć leżąc w swoim łóżku
Odciąć się od świata kłamstw kłopotów bluzgów
Niestety w tych czasach to codzienności ustrój
Mój umysł odtwarza ten sam film nie mam na to wpływu
Przed oczami mam obrazy jak z negatywu
Boże daj mi proszę proszę jeszcze więcej rymów
Żebym mógł opisać tą chwilę jak to czuję bez sprzeciwu
Obleciał mnie strach pytam czy mam jakiś wybór
Myślę wtedy o bliskich o sytuacjach wszystkich
Zamknięty w czterech ścianach licząc straty zyski
Te bolesne trafiają we mnie jak pociski
Chcę zapaść w boski sen chwilowo uśpić zmysły

Ref.x2
Między jawą a snem pierwszy plan staje się tłem
Między dobrem a złem wypośrodkuj swój cel
Między górą a dnem toczymy twardą grę
Między nami WNB Chada ZIP
Spytaj o pensje - powiemy chętnie, o tych trzech czy czterech trzystu wręcz
i że nam fiskus tyle zabiera, że ledwo wystarcza na wystrój wnętrz.
Zapytaj nas o kredyt - mamy tu pasmo przeżyć wartkich.
Zapytaj, ile kosztuje by śledzić jak nam rośnie w siłę frank szwajcarski.
Spytaj nas jak się mieszka, spytaj o koszty ciepła,
i czy oświetla nasze okna słońce rano. Spytaj o metraż.
Spytaj o pracę, czy ona perspektywy nam dawa.
Zapytaj nas, ile to czasu trzeba żeby tam dostać awans.
Spytaj nas o ostatni melanż, czy może szerzej weekend,
czy był relaks, czy też może, było jak zwykle mocno pite.
Spytaj o muzykę - nie ma w niej dla nas zjawisk obcych.
Zapytaj nas o nowy trend, a chętnie powiemy tobie o znacznie nowszym.
Spytaj nas o znajomych - to cię zgubi, bo jest ich
dwa tysiące czworo, a każde z nich lubi to. Wierz mi...
Dowiedz się od nas więcej, o tym co pod napięciem, co jest w cenie.
Zapytaj nas o wszystko, niemal z takim zastrzeżeniem, że:

Nie pytaj dokąd i skąd, nie pytaj dokąd i skąd idziemy.
Nie pytaj dokąd i skąd, nie pytaj dokąd i skąd idziemy.
Nie pytaj dokąd i skąd, nie pytaj dokąd i skąd idziemy.
Nie pytaj dokąd i skąd, nie pytaj dokąd i skąd idziemy.

Nie pytaj nas o przeszłość - jakbyś nie wiedział, że nie było nic przed nami.
Nie pytaj o przyszłość, bo nawet jutro jest czymś, co niknie w dali.
Nie pytaj o świat, o ludzi, o sedno, czy bo ja wiem, o deficyt.
Nie pytaj nas o nic, co nas bezpośrednio nie dotyczy.
Nie pytaj nas o miłość - mamy to przećwiczone,
bo to pokolenie ją zgubiło na melanżu, razem z telefonem.
Nie pytaj o pustkę, nie pytaj o strach gdzieś w nas ukryty -
widzisz, od tych pytań jest nasz psychoanalityk.
Nie pytaj o słowa - nie wiesz? Niedopatrzenie -
znamy wprawdzie cztery języki, ale są to obraz, ruch, rytm i brzmienie.
Nie pytaj o ciszę - nie sprzyja nam ta cisza nijak,
co niedługo pojmiesz, bo z natury lubimy drzeć ryja.
Nie pytaj o życie, o sens, o żadną z tych dziedzin.
Nie pytaj co w nas siedzi - to raczej nie jest pokolenie odpowiedzi.
Nie zadawaj nam pytań w których problem czyha, bo kto wie co wzniecisz,
a jeśli już musisz - zapytaj nas co słychać? "-Aaa, jakoś leci!"

I tylko nie pytaj dokąd i skąd nie pytaj dokąd i skąd idziemy.
Nie pytaj dokąd i skąd nie pytaj dokąd i skąd idziemy.
Nie pytaj dokąd i skąd nie pytaj dokąd i skąd idziemy.
Nie pytaj dokąd i skąd nie pytaj dokąd i skąd idziemy.
Wychodzisz na scenę pragniesz się zaprezentować
Zaczynasz recytować zajebiście freestyle'ować
Wtem jakiś skurwiel nagle krzyczy wypierdalaj
To koleś WuWuA ten koleś się stawia
Warszawka Hip-Hopowa która wszystkich zachwyca
Która wszystkich inspiruje która wszystkich podnieca
Wszystkich tak ale z okolicznych stron
Jednak żaden z nas nie potwierdzi ci tego
Że tam się coś dzieje że tam się coś rusza
Na wieść o tych skurwielach przygnębiona moja dusza
Wykrzykują durne hasła jakieś tam CWKSy
Palanci szpanerzy od zeszłego roku mierzy
Bardzo wysoko jedna płytowa wytwórnia
Trzysta osiemdziesiąt kapel
Jedna od następnej bardziej durna
Społeczne sprawy dzielnicowe rozwiązania
Średnia wieku lat piętnaście tu masz Hip-Hop grania
Który składa rymy przez całe długie życie
Żeby tylko być najlepszym by pokazać oczywiście
Mocną stronę rymowanek o przesłaniach kazania
Srania Warszawy wywyższania
Stolicy uwielbiania innych poniżania
Rżenia wyśmiewania jebania i skalania
Mania wielkości owładnęła wasze dusze
Wasze mózgi przyznać dziś to muszę
Mam tylko nadzieję ze nie wszyscy są tacy
Że choć jeden z warszawiaków człowiekiem się okaże

Robić się nie chce tylko szpanować tak?

Mleko daleko rzuca rymem otoczony
Dymem rym mym potokiem płynie
Nigdy nie zginie teraz znasz już moje imię
Prowincja prowincja mówisz o mnie
Jesteś ze stolicy przypierdalasz się do mnie
Ogromne są pomiędzy nami różnice
Ty mieszkasz w Stanach a ja w Afryce
Ulice pełne reklamy Coca-Cola Mc Donald's
Te wszystkie sprawy w mojej Afryce
Małpy wybiegają na ulice
Ja na nie krzycze wrzeszczę i ryczę
A wy w stolicy jesteście więksi silniejsi
Tylko dlaczego ja was nie słyszę
Nie widzę nie czuję nie dotykam nie wiem jak rymujesz
Słyszałem że próbujesz wyłączyć mikrofony wszystkie
Jednym małym gwizdkiem hy hy hy
Twoja scena milczenia rozpierdala mnie
Nie mam już nic do powiedzenia

Robić się nie chce tylko szpanować tak?

Scena Hip-Hop to tylko Warszawa
Moja sprawa nasza sprawa
Zajebista jest zabawa
Gramy w bierki czy w kapselki
Czy zbieramy dziś butelki
Wielki jest nasz styl nasze piosenki
Męki ciężkie we freestyle składamy
Gramy i śpiewamy ludzi wyśmiewamy
Sramy na południe sramy na zachodnią
Bo WuWuA zgasi ich pochodnią
Modną stroną na nich przystaniemy
Czarne skarpetki czarne tantiemy
Zjemy oni wiedzą się dowiedzą
My ich zjemy zjemy tantiemy
Wszystkich rozjebiemy
Przy swoich butach czarnych przystaniemy
Rym w naszej dłoni
Nikt nas nie dogoni
Hip-Hop to nasze dziecko nauczymy przewiniemy
Śmiejemy się ze wszystkich ze wszystkich się śmiejemy
Ale swoją prostotą wszystkich wyjebiemy

Dwadzieścia kilometrów od mojego domu
Nie przybijam już żadnej piątki nikomu
Jestem stąd albo stąd rymuję najlepiej
Resztę robi rząd(niech spierdala stąd)
Biorę swoją dumę nie wiadomo skąd
Ubrania gdzie są moje ubrania
Przecież nie ma bez nich grania
Hip-Hopu z doskoku
Minął już rok od pierwszego roku
Jestem dorosły mam lat czternaście
A Hip-Hop słucham już jakieś szesnaście
Jestem dobry kolega mi powiedział
Gdy na krześle siedział o o tym nie wiedział
Dłużej nie wysiedział
Deska bujanie nieraz przypalanie
Największą moją pasją jest oczywiście rymowanie
Sranie po ścianie Home Boysów kopiowanie
Cała Polska to dranie pozaszkolnego czasu umilanie
Spóźniłem się na koncert bo nie wyschły mi spodnie
Street style street style ja chcę wyglądać modnie
Dorodnie fachowo zarazem Hip-Hopowo
Oferuję pustą głową bardzo mądrą mową
Ulicznie ideeową stolicę honorową

Robić się nie chce tylko szpanować tak?
Mezo wrócił.
Powiedz wszystkim ludziom, że Mezo wrócił,
powiedz wszystkim fanom, że Mezo wrócił,
powiedz wszystkim chamom, że Mezo wrócił!

Kto zgadnie?
Kto składnie kładzie słowo na podkładzie?
Witam na pokładzie, witam w rozgrywce.
Słabi w rozsypce - kto gra pierwsze skrzypce w rozrywce?

W showbizie życie kręci się jak na Ibizie - hajs w walizie, alkohol, młode cizie.
Niekoniecznie takich kto idzie - tak chcą widzieć nas ci co piszą o tym w tabloidzie,
ja mam swój azyl - rym, który waży tony, styl, który parzy, z tym mi do twarzy.
Jeden z tych nielicznych co okupuje listy i przeskakuje skocznie jak Adam z Wisły.
Publika - mam dla nich nowe trucki.
Hejtersi mają na mnie nowe haki - moje braki. Słabi cały czas mają braki - żaden z nich robić tego tak nie potrafi!

Ref. Jestem demonem z mikrofonem! Idę w tą stronę.
Jestem diabłem - uprawiam czarną magię. Głoszę herezje - biorę w swe szpony mikrofony.
Witam - Mezo z tej strony.
(2x)

Pieprze wyrocznie - póki nie spoczne będę zwalczał wyłącznie tę ortodoksję, której tyle jest w koło - dla której hasło 'pozytywny hip-hop' to oksymoron.
Ja jestem kolo co nadaje solo, że życie może mieć kolor, a do pewnych spraw można podejść na wesoło.
To wszystko było kiedyś starą szkołą. A niech socjolog opisuje czy to hiphopolo, czy disco-polo, czy hop-rap czy pop-rap... co jeszcze?!
Jestem heretykiem, obalam dogmat wersem
I trafiam prosto w serce, jak bokser uderzam ostrym sierpem. Płynę po beat'cie jakbym był seksem
Ten ziom co wynosi poziom na wyżyny,
Ten ziom co podnosi poziom adrenaliny.
Rymy spełniają moje wszystkie rozkazy,
mikrofon daje mi poczucie władzy.

Ref. Jestem demonem z mikrofonem! Idę w tą stronę.
Jestem diabłem - uprawiam czarną magię. Głoszę herezje - biorę w swe szpony mikrofony.
Witam - Mezo z tej strony.
(2x)

Wracam po kolejny tytuł.
Jestem heretykiem, ta gra jest tego warta.
Po co mi czyściec? Niczego nie żałuje.
Głoszę herezje-tak się wchodzi na szczyt.
[Do utraty tchu
Jest z nami Eldo]

Widzisz nas tu i czujesz, że to swoi ludzie
I wiesz, że my non stop, non stop
do utraty tchu, do utraty tchu [2x]

To nie jest mecz na sali, gdzie możesz wziąć przerwę
To jest życie, albo masz werwę albo zamknij gębę
Bez desperacji, dorośli ludzie świadomi swojej sytuacji
Nikt nie zburzy naszych racji, już nigdy
Głupoty młodych lat na slajdach zostały
Teraz do utraty tchu gdzieś w weekend koncert gramy
Dekada odwagi, dekada marzeń spełnionych
Wiem kim jestem, jestem sobą, wiem co w życiu chcę robić
Żyję, a dzień jest nieraz szybką godziną
Chcesz jakoś zrealizować pomysłów milion
To nie jest durniu Jak Oni śpiewają,
Oni tworzą nawet jeśli media ciągle się gniewają
Naprawdę trudno, na niepokorne słowa
Tworzymy do końca, tak by nie przestać się szanować
Nie kupisz nas, to my podamy ci cenę
To nasz wybór, by życie spędzić na scenie

Widzisz nas tu i czujesz, że to swoi ludzie
I wiesz, że my non stop, non stop
do utraty tchu, do utraty tchu [2x]

Mam tyle ile wiem, plus małych marzeń parę
Zdrowie zostawiam na scenie, a gażę za barem
Ignoranci spiszą na straty znów tą ekipę
A my do utraty tchu, każdy weekend
Póki nie zgaśnie w sercach ogień
Nagram, puszczę w obieg, potem zarobię
Ty masz problem z tym jak te pizdy z forum ej
Chcesz się wyżalić to do Drzyzgi szoruj
Zbędna agresja, już te chwile za nami
Chociaż w paru hotelach wciąż niemile widziani
Molesta, non stop głodni przygód
Aspołeczni, cóż, taka natura nie wybór
Czuję jakby wczoraj słuchał rapu z kaset
Ucieka nam czas jak przez palce piasek
I wiesz co? Już nie mogę go tracić
Za parę lat mógłbym sobie tego nie wybaczyć

Widzisz nas tu i czujesz, że to swoi ludzie
I wiesz, że my non stop, non stop
do utraty tchu, do utraty tchu [2x]
Urodziłem się półtora roku przed wojennym stanem
Łódź, Przyrodnicza, szósta czterdzieści nad ranem
15 maj, mamie zmienił świat cały odtąd
Wiesz w mojej rodzinie to był czas dany emocjom
Płacz, pieluch swąd, głos to pierwsze urodziny
Brat, zamiast Duplo w kołysce miałem winyl
Nie pamiętam tej chwili, widziałem ją na zdjęciach
Teraz sam nie dowierzam, że już wosk miałem w rękach
Mając rok, kilka dni, zero pojęcia o bitach
Wyrosłem na jazzie, a nie porcjach Bebika
Nie zastąpisz mi dzisiaj tej muzyki tak myślę
Miałem dwa lata już znałem styki w Unitrze
Skończyłem trzy, dostałem skrzypce i tyle z dzieciństwa
Gdy zabili Popiełuszkę, ja ćwiczyłem na skrzypcach
Matki modlitwa, miałem pięć lat około
Gdy w naszym domu ojciec dostał wpierdol od ZOMO
Ta krew to wiadomość, jaka w świecie ironia
Rok później takie wpierdol ja dostałem od ojca
To wychowania forma? nie, raczej promile
Choć ważne, że skuteczne, dumny jestem jak żyję

To dla moich przyjaciół, ludzi niezapomnianych
Za te wszystkie potłuczone szyby naszymi pięściami
Siedem lat z gówniarzami, a bywa los okrutny
Siedem pięter, tyle dzieli ten blok od trumny
I widziałem te sekundy, martwą głowę pod klatką
Do dziś, jeśli mogę, nie wychodzę na balkon
Ja się boję, bo znam to uderzenie w glebę
Co rok skacze ktoś, kto nie jest siebie pewien
Stuknęło lat dziewięć i mnie też to dopadło
Gdy pijany stary na złość chciał poderżnąć mi gardło
Nie wiedziałem, że to alko plus psychotropy
I tak na prawdę ojciec miał serdecznie życia dosyć
Miałem dwanaście lat zapisałem się na kosza
Już na drugim treningu to wynieśli mnie na noszach
Chociaż rap mnie pokochał przeszło dwa lata temu
W swoich pierwszych Jordanach chciałem latać ku niebu
Potem baka, nic nie mów, rodzice po rozwodzie
już inaczej wyglądały te ulice na co dzień
Łódź moim domem, kocham ją jak rodzinę
To ten świat mnie wychował, dumny jestem jak żyję
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo