Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Rzeczypospolita jak nieładem stała tak i stoi
No i ile może każdy nożem swoim kroi
Kto się boi nie ma nic albo niewiele
Jako bierny widz krzyczysz, że skurwiele
tacy i owacy, weź ich wymień albo zatrzym.
Wszyscyś my Polacy, naród wyzwalaczy i największych przekrętów
ze Starego Kontynentu.(patrz)
Ten tu ziomal drag więc na brak klientów nie narzeka.
Inny wbija grat do auta i ucieka.
A ten co cwany , ale tchórz
wchodzi na plus naciągając ZUS (luz)
Służb mamy pełno, ale nie ma ich kontroli,
a jak są to i cóż wystarczy posolić.
Szmal do ręki, sam dostawiam stolik do tej gierki.
Jedno życie masz, więc tylko raz możesz być wielki.
Chcemy naprawić usterki, a jesteśmy jak szewcy.
Gdybyś dorwał się do władzy-nie byłbyś nic lepszy.

aaa kraj raj -dla kombinacji (kombinacji)
kraj raj - dla czarnych akcji (czarnych akcji)
kraj raj - dla kombinacji (kombinacji)
(pierdolony zwykły gorzki świat) X2

A pamiętasz prywatny teren, bądź jak bullterier.
Swego broń jak Hans, nie dawając szans
W histerię żadną bracia i znajomi przez moich padali.
Gdzie z tych z wiejskiej na wieś.
Wyjebać tych wszystkich drani.
Mały byłem gdy pani na Wosie tłumaczyła.
To że godło, że państwo, patriotyzm to siła.
Teraz tylko martwi dysydenci na papierze
Kto się wozi betą, kto ma wpływy, kto ma wejmy, kto je bierze.
Wyjebać wszystkich, taka polityka.
Obcych i znajomych, uciec, wynająć prawnika, dłużnika zastraszyć, sprawę kupić i spierdolić.
Ref.:
Spróbuj, spróbuj a będziesz chciał jeszcze
Spróbuj, za to nie skończysz w areszcie
Spróbuj, spróbuj a będziesz chciał jeszcze
Spróbuj, nowy towar pojawił się na mieście

Spróbuj, a będziesz chciał jeszcze wreszcie
Nowy towar pojawił się na mieście - bierzcie
Za to nie skończysz w areszcie
śpiesz się bo musisz to mieć - uwierzcie
Wystarczy chcieć (chcieć) jak słuchasz
Skręć pierdolnij se buchaty w uszach
I siec a to cię rozrusza, to zmusza czy czujesz?
Wez spróbuj zrozumieć

Ref. x2

Musisz to graj, gra to jak nałóg
Nie ma co się bać złotego strzału
Więc wez się zastanów, po co pomału
Lepiej od razu dawaj to na full
Niech rośnie gul tym co nie wierzyli
Ból czuje ten co się mylił
Volume na maksa, cała klatka się trzęsie
Tak, tak to bywa na kolędzie

Ref. x2

Wśród nocnej ciszy słyszysz bit się rozchodzi
Tak bawią się młodzi, właśnie tak
Jest to jak światło, złap to
Włącz to by trafić było łatwo
Zgaś to jak tego nie lubisz
Sprawdz co się stanie jak się zgubisz
Znam to, sam w tym nikt nie przetrwa
Dowód na koncertach frekwencja.

Ref. x2
Mówię na nich opakowani w folię
Całe ich życie wszystko wokół jest pozorne
Nic na prawdę świat na niby, nibylandia
Pełna bezsensu, pozorów i kłamstwa, farsa
Przyjęli świat jak głupcy bez namysłu
Mądrość biorąc z przysłów, prawdę z domysłów
Pędzą łapczywie po lepszą przyszłość
Pędzą chciwie zagarniając wokół wszystko
I gdzie sens jest tu? wiesz, w tym nie ma sensu
Dobrze wiesz, przecież chciwość nie ma swego kresu
Ile zrobisz by zarobić parę złotówek
Ile w kieszeń spodni, schowasz honor i dumę
Godność nawet bo robisz coś pustego
Udawaj dalej, pozoruj, pompuj ego

Oni, mówię na nich opakowani w folię
Oni, ich życie, wszystko wokół nich jest pozorne
Oni, nawet miłość zapakują w torbę
Głupcy co pokochali nie treść, ale formę

Oni, mówię na nich opakowani w folię
Oni, ich życie, wszystko wokół nich jest pozorne
Oni, nawet miłość zapakują w torbę
Głupcy co pokochali nie treść, ale formę

Ktoś promuje ten styl życia nachalnie
Odnieś sukces, miej ambicję, dobrą pracę
Pnij się po drabinie hierarchii społecznej
Kupuj i gromadź żebyś miał coraz więcej
Domek, samochód, na parkingu firmy miejsce
Często się uśmiechaj, ciało trenuj na fitnessie
Jest wielu ludzi, którzy wpadli w ten układ
Gonili sukces, a teraz gonią ścieżki z lustra
Nie jestem zły, nie mam kompleksów, wiem przecież
Że w ich świecie to, co robię ja, nie ma sensu
Jestem tylko klaunem ze sceny dla nich
Chłopcem od wersów, a oni czują się wygrani
Ja wstaję gdzie i kiedy chcę, jestem wolny
Oni już od szóstej muszą szlifować swój do metra chodnik
Po trzech latach, do emocji już nie zdolni
Roboty, ich serca uwięzione w folii

Oni, mówię na nich opakowani w folię
Oni, ich życie, wszystko wokół nich jest pozorne
Oni, nawet miłość zapakują w torbę
Głupcy co pokochali nie treść, ale formę

Oni, mówię na nich opakowani w folię
Oni, ich życie, wszystko wokół nich jest pozorne
Oni, nawet miłość zapakują w torbę
Głupcy co pokochali nie treść, ale formę

Znam wielu ludzi, którzy wpadli w ten układ
Szczebli kariery, bali się odbicia z lustra
Poszukiwani, korporacyjne bonusy
Mówią - chcemy twego szczęścia
A naprawdę chcą cię zmusić do pracy
Zbrodnią dla mnie jest widzieć człowieka
I użyć go jak przedmiot, łatwy środek do szczęścia
To nie wyścig szczurów, szczury są mądre
To wyścig baranów, które pod topór same niosą swoją głowę

Oni, mówię na nich opakowani w folię
Całe ich życie, wszystko wokół jest pozorne
Mamy problem roboty opanują ziemię
Brodzi je system, moda, presja, otoczenie
Dzieci ambicji wydziałów karier, bez żadnych barier
Ekspertów w posługiwaniu się kłamstwem
Werbowani precyzyjnie, metodycznie, i po cichu
Siły robotów coraz bardziej liczne

Oni, mówię na nich opakowani w folię
Oni, ich życie, wszystko wokół nich jest pozorne
Oni, nawet miłość zapakują w torbę
Głupcy co pokochali nie treść, ale formę

Oni, mówię na nich opakowani w folię
Oni, ich życie, wszystko wokół nich jest pozorne
Oni, nawet miłość zapakują w torbę
Głupcy co pokochali nie treść, ale formę

Oni
1. Chada
Masz tu uliczny hardcore i wiesz co jjest 5
Możesz nie wierzyć w życie, my nie wierzymy w śmierć
Jak chcesz to leć ponad poziom chodnika
Lecz życzę Ci chłopaku byś ścierwa już nie tykał
Chada, Sobota - spływa po nas krytyka
Od zawsze u dzieciaków i w sercach i głośnikach
Jestem zepsuty - potwierdza to liryka
Wyszło na to kochanie, że źle wybrałaś typa
Ciągle oddycham, na życie mam apetyt
A z nami skurwysynu te najlepsze kobiety
One to wiedzą, że nawijamy z piekła
I nie chcą liczyć w sentymentach, lecz w centymetrach
Zakańczam spektakl, to kurwa koniec
Pierdole te docinki i złośliwe ironie
Na mikrofonie wjeżdżamy na twój rejon
Rap dedykuje ludziom, dealer'om i złodziejom

2. Chada
Na tych osiedlach ulica zbiera żniwo
To tu mam swoich ludzi, co wciąż idą na żywioł
Mówię o typach, na których codzień liczę
Nie jakieś kurwy w stylu 'nadstaw drugi policzek'
Prawdziwe życie, nie teatr marionetek
To tu dzieciaki kradną i wąchają tą fetę
Otwórz gazetę i uważnie poczytaj
Sporo się o nas dowiesz w policyjnych kronikach
Serdecznie witam, nie pytaj mnie dlaczego
Choć teraz się uśmiecham, wzrok mówi co innego
To kurwa koniec, podpalam wszystko w pizdu
Kurtyna prawdy spada, my pełni optymizmu
Idziemy przez te zgliszcza, a moje serce krwawi
Wciąż na krawędzi wojny - mogę przyjść i cię zabić
Bóg błogosławi, my ciągle po swojemu
Nie dziewięćdziesiąt dziewięć, lecz tysiące problemów

3. Sobota
Znów uliczny projekt - Sobota, Chada
Dla ciebie to koniec, już puls sobie badasz
Jeśli nas nadasz, kurwo Ci biada
Upadasz, nigdzie się nie poukładasz
Więc zważ co gadasz kolo i komu
Bo psychofana możesz mieć w domu
Będzie żenada i zamiast ci pomóc
To tylko ziomuś wpędzi cię do grobu
Rzucam na bit znowu i znowu
To przystwarza mi kolejnych wrogów
Jeden z nałogów, któremu dam upust
Strzelam do twych Bogów, już czuć odór trupów
Stuku, puku, akuku. Zdziwione?
To napad, nie sapać i nie tym tonem
W górę ręcę, chcę widzieć wszystkie dłonie
Kto nie jest z nami z tym koniec !
Pokaż swoją prawdziwą twarz
(Pie-pie-pierdole cię)
(Pie-pie-pierdole cię)
(Pie-pie-pierdole cię)
(i tak rozejdziesz się po łokciach)

Onar

Twoje oczy mówią wszystko, a serce kłamie
Wiem że życzysz mi żebym poszedł na dno jak kamień
Lubisz jak tracę siły spadam w dół ledwo staje
Dla ciebie to jeden chuj ważne żebym miał najdalej
Do-celu, nie-wielu idzie tak by swoich bliskich nigdy nie skaleczyć
Nie-wielu w port-felu ma to co im się za ciężką prace dziś należy
Patrzę na rapy widzę kurwa kino czeskie
Jeden jak na bieżni niby stoi i niby biegnie
A drugi ma pod górę, pod wiatr i przez śnieg
I tak w kółko gówno kręci się jak ciało niebieskie
Hip-Hop! synku tu nie znajdziesz przyjaciół
Wszyscy albo są na kacu albo z domu wariatów
I uczuć nie pokazuj tych na pewno nie od razu by
Mogli wykorzystać twoją słabość napluć ci nią w ryj
Po prostu prawda boli, każdy się jej boi
Wiem jedno jeden z nas stąd musi wypierdolić
(Aha Dokładnie tak, Jeden z nas, stąd musi wypierdolić)

Ref.
Pokaż swoją prawdziwą twarz
Popatrz jak czas szybko ich zmienił
Możesz szczekać a i tak mnie nie ugryziesz
(Uświadom to sobie)
Ja pluje na to man

Miuosh

Nie muszę patrzeć ci w oczy żeby wiedzieć, że coś nie gra
Jesteś skazany aby sam ze sobą przegrać
Męska kurwa nie dość, że brudna to szpetna
Szmata którą ścierają ptasie gówna na projektach
Nie musiałeś się odzywać żebym wiedział jak skończysz
To nie sztuka takich jak ty wyłączyć jak sądzisz?
Smród ropy z ran i jadu, który się sączy
Do dupy się pójdzie gdy wokół chuja się błądzi
Ponoć, ja jestem tym złym, a chuj niech będę wole
Być skurwysynem niż grać przybłędę co jest?
Szanuj co swoje bo więcej mieć nie będziesz
Nieważne jak się najebiesz i jakby nie było pięknie
To parę zasad, a znowu wielu pęknie bo
Honor i klasa to pojęcia odległe ziom
Przypadków masa pierwsza kasa chuj w serce
Nie chce tego wokół więcej

Ref.
Pokaż swoją prawdziwą twarz
(Pie-pie-pierdole cię)
(Pie-pie-pierdole cię)
(Pie-pie-pierdole cię)
(i tak rozejdziesz się po łokciach)

Młody

Znów zaczynam pić bo nie wierzę w to co widzę
Oni wyrwą twoje łzy bo swoich nie chcą widzieć
Żebyś szybko zszedł na psy już budują ci kaplice
Ty nie musisz mówić nic sam wiem dlaczego pije
Chciałbym usłyszeć dziś od ciebie tylko prawdę,
Że nie zależy ci czy dobiegnę czy upadnę
Lecz wiem, że to nie ty chciałbyś trzymać w ręku lalkę
I chcesz tą igłę wbić żeby opuścił mnie fart
Ja już nie chce wierzyć ci że mam u ciebie wsparcie
Bo wyraża to twój pysk że ja dzisiaj nie zasnę
I chcę kolejnych (?) bo tu wszystko jest jasne
Chcesz wejdź w moje buty i jedz moją kolację
Więc zamknij w końcu ryj bo wiesz że mam rację
Tylko ja i ten bit ej napisać szesnastkę
Nie wiem kim jesteś wiesz nie znamy się prywatnie
Ale mam nadzieję że mnie kurwa nigdy nie znajdziesz !

Ref.
Pokaż swoją prawdziwą twarz
Popatrz jak czas szybko ich zmienił
Możesz szczekać a i tak mnie nie ugryziesz
(Uświadom to sobie)
Ja pluje na to man
Tej sprawdź no
Czy kęs z nagą
Ciężko strawną prawdą
Przejdzie ci przez gardło
Ci co spadną na dno kradną
Modlą się bo pragną
Nie wpaść głębiej w bagno
Z nieba niestety nic im nie spadło
Więc się karmią manną, którą sami zgarną
I jak tu wierzyć diabłom
Czy też bogom
Że w ogóle cokolwiek mogą
Gdy tu spryt zapewnia byt
Sumienie to wstyd
Trzeba żyć z owocy
Nierzadko zebranych przy pomocy nocy
W bajce po drugiej mańce
Stań se nad krańcem przepaści
Dzielącej nas jak konie według rasy na klasy
Ci lepszej maści i CI ŹLI chwasty
Żyć na ostrzu pod ostrzałem losu
Pośród chaosu odnaleźć sposób
By uniknąć ciosów
Dbam o swoje więc utwierdzam swoja zbroję
Stoję, gdy padam wstaję i oddaje
Nadstaw mi drugi policzek
To cię przećwiczę
Będę ostatnim który wymierzy ci bicze
Pierwsze będzie życie
Nie jesteś wilkiem? To Lepiej milczeć
Bo wilcze stado wybiera zawsze to słabą
Nie bać się by nie dać się zrobić ofiarą
Trzeba mieć jaja w realiach
By nie być jak fajans
Zdeptają cię jak jesteś kruchy
Rozdziobią nas kruki, wrony na strzępy
Czekają aż powali się następny
Legalni przestępcy, urzędowe sępy
Hieny w mundurach, szczury w garniturach
Przeciwnik przeciw nim to mój rap i nasza kultura!
Przed wami stanę jak lustrzane odbicie,
W którym wy zobaczycie życie
Słyszycie na płycie jasno czysto wszystko
Tak to o tym jak upodleni upadliśmy nisko

Ref.
Tylko umarli widzieli koniec wojny
Przyparli teraz nas do muru więc się brońmy
Tylko uczciwi pozostaną dłużej żywi
Będą umierać powoli
Tak znacznie bardziej boli
Więc zastanów się co wolisz

2.
Jak ci to smakuje? Lepiej się poczułeś?
Już pojmujesz? Skontrastujesz?
To co truje co mani
Z tym co buduje co karmi
Wybrałeś ten krążek? Dobrze!
To jest wiksa
Co uwolni cię z Matrixa
Słuchaj tego miksa
Posypie ci prawda słoną jak solą prosto w oczy
To co w oczy kole koleś
Ma boleć i boli koleś
Teraz pomyśl co to jest
To przecież twoje życie nie moje
Łatwiej jest się staczać
Niż staczać walkę co dzień
Na głębokiej wodzie
Przeszkoda po przeszkodzie
Ale to nie w modzie
Młodzież woli drogę krętą
Dać ponieść się zakrętom
Szybkie tępo, krótki dystans
Brzęk szkła, lęk trwa chwilę
Potem parę dni do przodu lub parę lat w tyle
Nie kradnij! Rząd nie lubi konkurencji
Lecz nie każdy może
I niech bóg mu pomoże
Stworzyć możliwości, by żyć w uczciwości
System tak żałosny, zawęża możliwości
Łatwiej jest żyć gdy ci nie zależy
O ile trudniej pozbyć się złudzeń
Żyjąc inaczej raczej nie jest już tak smacznie
8 godzin pełen etat powrót na kolację
Jedno życie szansa jedna
Będziesz niósł swój krzyż w mękach
Droga krzyżowa będzie ciężka
Pełna wroga droga do zwycięstwa
Dobrobyt to przynęta
Pieniądz to rzecz święta
Chciałbyś poczuć w swoich rękach
Chcesz go mieć? Naucz się klękać
To zostawia piętna
Jest bardziej pamiętna
Niż piękna chwila szczęścia
Z Dębca jeden o dwóch zaciśniętych pięściach
Uczucie szczęścia to tylko chwila
Ból i krzywda tego się nie zapomina

Ref.
Nie ma się co bawić
Trzeba to przełknąć
I się nie zadławić
Popić i strawić
Przestać się mamić
Gdy trzeba ranić
- By sam nie krwawić
Gdy możesz karmić
- By innych zbawić
Nie wierz w cuda
Jesteśmy teraz i tutaj
Mezostan jara mnie to prostan
Lubię jego posmak
Myślisz podobnie?
Miło mi Cię poznać.
Zostaw teksty że "życie to koszmar"
Że na ulicy swojej budzisz postrach
Zostaw skromność, poznaj
Czym jest wolność.
Wolno na posesję wjeżdża Volvo
Twoje życie, ciekawe życie
Masz tyle hajsu,
Że aż chce Ci się krzyczeć
Jedyna trudność to policzyć zera
I tonie tajemnica Poliszynela, że
Masz tego trochę, bo
Masz tej roboty,
Masz tę ochotę iść dziś tropem
Zabawy do świtu.
Szalonego tańca
Do bitu.
Bo Twoim ziomem jest Epikur
Dopóki jesteśmy nie ma śmierci,
Gdy ona przychodzi nie ma nas.
To jest Twój czas.

Ref.
Tak wolę to co mnie uwolni,
Widzisz jak,
Wolę wolne sny.
Tak wolę mocno, a powoli,
Wolę wolne sny.

Zdaję sobie sprawę,
Że życie jest dla mnie łaskawe.
Pozwala mi przynieść nawet najczęstszy upadek,
To nieś naukę ze skrajnych wpadek.
Dziś robię to dla
Fajnych jadek,
Fajnych babek,
Fajnych stawek.
Pieniążek nie rozwiąże wszystkich problemów,
Ale lepiej jest go mieć, wszyscy wiemy czemu.
Więc nie lubię nam się monety, żeby było jasne
Wybieram te momenty jak tęcza nad miastem.
Jak wschód słońca na sześciu tysiącach,
Jak dobry koncert przy sześciu tysiącach,
Jak mój wers który powtarza cała Polska.
To jest to co mogłoby trwać bez końca.
Chcę pić whisky, realizować zyski.
Nikt nie chce być na straconej pozycji
Rano kosić trawnik przed domem,
Wieczorem sprawdzić się na mikrofonie.
Być wolnym.

Ref.
Tak wolę to co mnie uwolni,
Widzisz jak,
Wolę wolne sny.
Tak wolę mocno, a powoli,
Wolę wolne sny.

Do startu, do mety
Ścina wszystkie zakręty.
Pod górę nie wchodzę,
Ślizgam się jak po lodzie.
Nie czekam na zgodę,
Sam dobrze wiem co mogę.
Ten stan, te radość dnia -
Dobrze znam.

Ref.
Tak wolę to co mnie uwolni,
Widzisz jak,
Wolę wolne sny.
Tak wolę mocno, a powoli,
Wolę wolne sny.

Ja wolę wolne sny.| x2
(Głos dziecka): Hej mamo jedziemy po zioło?
Jedziemy po zioło NiKC-mobilem,
O juz na miejscu będziemy za chwilę,
Ale diler uciekł, gonimy za debilem,
Ten ziomek po prostu wie co jest grane,
Jak go dorwiemy będzie miał przeje....e,
Jednym słowem zabierzemy mu tofane.
Ten pedzi jak Holowczyc, prawie 140,
Wąskimi uliczkami, ludziom w głowach sie nie
miesci,
Za czym oni tak pędza, za czym oni tak gnaja,
Ktoś wydziera japę, że jedziemy za tofaną!
I juz wszyscy zrozumieli, ze to NiKC,
A to ci co za stuff nigdy nie płacą,
A diler juz zwatpił, lub zabrakło mu wach,
Ziomale się śmieją, ze narobił w nachy,
Wracamy na dzielnie z całkiem niezłym łupem,
Lecz jesteśmy gonieni jakimś policyjnym trupem,
I znowu gaz do dechy, 140 na liczniku,
Tego dnia mielismy jeszcze przygód bez liku!
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy!
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy!
Bo ja tam nie lubię, kiedy zioło sie spóźnia,
Każda godzina bez zioła jest próżna,
Lecz jesli trzeba juz po nie pojechać,
Nikt się nie leni, bo nie ma na co czekać!
Bo kiedy wszyscy razem jedziemy po zioło,
Jest całkiem pozytywnie i jest całkiem wesoło,
Wokól widzę, że ludzie też się cieszą,
Kogoś zastrzelą, kogoś powieszą.
Jedziemy po zioło, jest zajebiście ,
Walą do przodu, każdy do przodu ciśnie,
Wszystko jak zawsze jest dobrze ustawione,
Zioło! Czeka człowiek tuż przed domem,
Wszyscy wiemy, że chwilę trzeba postać,
Każdy daje flotę by sie z nia rozstać,
Ciśniemy szczesliwi, juz z ziolem w kieszeni,
Zaraz będziemy jarać nic tego nie zmieni,
Siadam na lokacji na miejscówce ulicznej,
Czuć zioło w powietrzu jest całkiem sympatycznie,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy!
Ziomki, ziomki po zioło zapier....y,
Diler liczy kase, nigdy nie daje plamy,
Teren dobrze znamy, frajerów wylukamy
Wpierdol zapewniamy, twarde zasady mamy
Lecz fura juz gotowa, wsiadam do borewicza!
Jadę ku..a z ziomkmi, obok fajna picza
Jaram skręty (...) alufele, bo jade do
(...) bije sie o to ziele
Zapas sie już skończył, a ja ku..a jarać muszę
Jak nie zapalę to ku..a się uduszę
Utajem się udusze, czaszka z boku koleszka
BGR Eni KC Elo, Peeska
Ze mną cała reszta , peerek i ściąga waszka
Mówi do mnie "po sychelu czaszka'
Jaka to piękna chwila jak zawsze jest wesoło
Razem z ziomkami zapier...y po zioło
Wracamy z tofana,
Wracamy z tofana,
Wracamy z tofana,
Uwalimy sie,
Wracamy z tofana,
Wracamy z tofana,
Wracamy z tofana,
Strejtyjamy sie.
Żaden ze mnie hatboj choć wożę się po klubach
Choć żaden ze mnie hatboj na wrogów spluwam
Rap to ma spluwa więc nie wkurwiaj mnie po prostu
Żadna kurwa nie zrobi z nas gorących chłopców
Wysmarowanych w wosku w reklamach na pokaz
Zyskują hajs, tracą szacunek w słuchaczy oczach
Mam respekt na blokach choć nie mam wielkich mięśni
Dziewczynki chcą się ze mną pieprzyć, żaden ze mnie piękniś
Mówię, że palę i chleję na rozmowach o pracę
To jest szczere przez to więcej zyskuję niż tracę
Talent rzucam na tacę, on jest moim asem
Unikatem zatem ten gorący rap rusza w trasę
Bo choć żaden ze mnie hatboj mam gorące rytmy
To rytmy w rytm których rozbieram dziewczyny
Zobaczymy czy trzymając się tej liny dam radę
Wspiąć się na szczyt swoich marzeń

Hatboj wyjaśnij mi slang, nie do końca wiem
Kim jest hatboj spytałem Głowę z SZN
Niech moje tłumaczenie to dobitnie pokaże
To gejowaty z irokezem lans inspektor gadżet
Styl, zadbaj o to żeby nie był chłopięcy
A ty zastanów się czy za te parę miesięcy
Magazyn mody, który ci ustala rytm życia
Nie będziesz śmiał się z tego co właśnie kupiłeś dzisiaj
Wystylizowany lans bounce'ki
Raczej wolę trzymać się przymiotnika elegancki
Faceci natapirowani w '85
Myśleli, że są ikonami stylu, dziś wstydzą się swoich zdjęć
Dlatego nie płynę z nurtem choćby sam
Gdy dzieci mówią o lansie podgłaśniam funk
Objaśniam wam różnice między klasą a trendy
Jak soul z winyla kontra plastikowe R'n'B
Bierz co potrzebne zamiast brać hurtem
Dopiero po maturze kupiłem pierwszą komórkę (a co?)
Nie sprzedawałem towcu, dziś jest mi potrzebna
Kiedy dzwoni Głowa mówi zdisujmy ciepłych chłopców

Nie mam włosów na żel, mordy zjaranej na solarium
Pseudo tuningu w furze, dobrze wiem, że gram hardcore
Oddasz mi się za darmo, na chuj uszczuplać portfel
I tak wszystko co chcesz znajduje się za rozporkiem
Usiądź wygodnie, poczekaj, zrobię ci drinka
Mam ten szarmancki gest, wiem, twój facet to pizda
Tombak na palcach, na szyi, w lombardzie pożyczka
Jest panem sytuacji gdy od kurew cię zwymyśla
Żaden ze mnie ciepły chłopiec zawód syn swego ojca
Jego jedyna praca to wybranie hajsu z konta
Rap zapierdalam co dnia by móc znów podpisać kontrakt
Byś mógł odpalić lonta, wsłuchać się w treść tego krążka
Nikt tu nie pląsa, nikt nie giba się jak Rezus
Nawet jak kłamię to prawda, a szmule i tak w to wierzą
Ref:
Byłaś serca biciem x2
Wiosną , zimą , życiem x2
Marzeń twoich echem x2
Winem , wiatrem , śmiechem x2

1. (Liber):
Nie byłaś pierwszą , drugą , nie trwało to długo,
Nie byłaś , trzecią , wpadłaś , wypadłaś stąd jak przeciąg
Byłaś mi całkiem cenną , przyjemną rzeczą ,
Ja byłem tym z kim chciałaś żyć grzesząc
Nie było płaczu , żalu , skrawek czasu ,
We własnym , ciasnym , nieznanym światu terminalu
Piliśmy drinki z rajskich barów ,
Było piekielnie ciepło , nie mogłaś tak stać w szalu
Serce biegnie , zmiennie , w lekkiej arytmii
Wytnij , wklej , wytnij , wklej , wytnij
Szybki świat nie dał szans dogrywki , krótki epizod ,
Słodki akcent , ulotny jak wspólny takt
Byłaś pieśnią , częścią życia , dzisiaj
Na nowych dźwiękach muzyka gra , musical trwa
Byłaś marzeń moich echem ,
Winem , wiatrem , śmiechem

Ref:
Byłam serca biciem
Wiosną , zimą , życiem
Marzeń twoich echem ,
Winem , wiatrem , śmiechem x2

Ktoś pyta jak się mam i jak się czuję ,
Z kim rok wojnę gram i wyczekuję
Ktoś kto nocami , ulicami , tramwajami ,
Pod me okno mknie i spotyka Cię

2. (Mezo):
Byłaś serca biciem , szczęścia odbiciem w lustrze,
Bez Ciebie życie było puste.
Byłaś moim gustem , moim bóstwem ,
Byłaś najcenniejszym kruszcem , wkrótce.
Okazało się byłem głupcem , grałaś ze mną ,
Mało tego , miałaś z tego przyjemność.
A ja byłem oszustem wobec siebie ,
Codziennie na nogach od szóstej bo bez Ciebie.
Nie widziałem sensu , uciekałem w pracę ,
Nie byłem już w stanie żyć inaczej.
Przeczekać to?? Zupełnie dla świata przepaść?
Nie chciałem zrozumieć , że coś jest nie tak.
Miłość bywa ślepa , bywa żywiołem,
Może i w końcu to pojąłem.
Ale na myśl o Tobie w sercu czuje ucisk
I rzucił bym wszystko gdybyś chciała abym wrócił.

Ref:
Byłam serca biciem
Wiosną , zimą , życiem
Marzeń twoich echem ,
Winem , wiatrem , śmiechem x2
Nie wiem jak Ty

Włodi
Nie wiem jak Ty, ja nie mam bólu wcale
Rap nie zabrał mi nic, to ja mu wszystko zabrałem.
Wpisałem się tu na stałe, mam chajs, mam talent,
mam satysfakcje to się kurwa nie żale.
Tu nie ma co pierdolić w polskim rapie pozory
grają pierwsze skrzypce, jak w polskiej piłce.
Szydze z lamusów pozujących na ulice
to podróby jak tranzystor w butach na szpilce.

Pele
Teraz coś od mnie na ten moment, tą chwilę
dla mnie ten rap to bezpowrotny bilet,
dla mnie ten rap to wszystko i jeszcze trochę
choć więcej bym zarobił handlując prochem !
Nie chcę prowokować losu, lecz uśmiech i zadumę
wolność to nałóg ?! To jestem ćpunem !
Dla mnie rap to wolność, której nie dał mi system,
bo ten najchętniej by mnie ścigał gończym listem.

Włodi
Nie wiem jak Ty, ale ja i moi ludzie na luzie
Tych leszczy pozbawiamy złudzeń
nawet to lubię, Ty też ? Witam w klubie
mamy na to budżet z własnym logo na bluzie.
Nie wiem jak Ty, jak pale to grubo
piątka solo dwa di pięć piątek grubo.
Ty po takiej dawce pewnie widziałbyś Ufo
albo słyszał gdzieś głosy, które szepczą Ci na ucho

Pele
Nie wiem jak Tobie ale mi dużo nie trzeba,
bo mam coś czego kupić sie nie da.
To gdy wchodze do klubu ja i moje ziomki
barman mówi od firmy i wyjmuje kielonki.
Jestem stąd wpadnij cyknij se zdjęcie
tu co dzień masz tematy do Pod Napięciem.
Miasto rzadko śpi, jak sie budzi to z kacem
a siedemnastki chodzą z wózkami na spacer.

Nie wiem jak Ty, ale ja wciąż mam taką jazde
i robię to nie dla zer, nie dla gwiazdek.
Najważniejsze to szacunek publiki
Mistrz teorii ? Nie ! Uczeń praktyki.
Nie wiem jak Ty, ale ja 10 lat żyję rapem
jestem dumny z tego nawet gdy znotuje stratę.
Robimy rap i mamy to wrażenie,
jest kilka osób nie potrzebnych na tej scenie !

Vienio
Nie wiem jak Ty, ale my nie gramy wszędzie,
bo jedno zdjęcie wykluczy Cie z obiegu.
Spytaj kolegów co wywiera nacisk,
pazerny zawsze dwa razy traci.
Dlatego ja nie dbam o niczyje względy,
nie tędy droga .. hee .. młody raperze !
Należę do tych co umieją się zachować,
to oni dla nas będą pracować !

Wilku
Nie wiem jak Ty, ale ja ziomuś
od życia dostałem kolejny bonus.
Następna szansa, której nie moge zmarnować
z tej gry wybieram co najlepsze, sprawdź ten towar !
Nie wiem jak Ty, ale ja brachu
mam dość słuchania chujowego rapu.
Nie tracę czasu by prosić, Po chuj się wpierdalasz !
Chesz kosić sos lecz za mało się starasz.

Vienio
Nie wiem jak Ty, ale ja w tym długo siedze
podstawiasz nogę swojemu koledze.
Kompletny dezel, tak naprawdę który
chce na dodatek być czyimś sobowtórem.
Gleba, torturę przeżyjesz w poczekalni,
nie wiem jak Ty, ale są ludzie lojalni.
Nie wiem jak Ty, ale ja wierzę w ludzi
Ty leszczu odbij, bo sie pobrudzisz !

Wilku
Nie wiem jak Ty, ale ja człowiek
uczę się by mieć poukładane w głowie.
Szanuj zdrowie, szanuj swą rodzinę
jedna miłość to prawda, która nigdy nie zginie.
Nie wiem ja Ty, ale ja kolo
pozostaje wciąż poza kontrolą.
Wilku swój chłopa solo WDZ
my wiemy swoje i o tym jest ten tekst.

Nie wiem jak Ty, ale ja wciąż mam taką jazdę
i robię to nie dla zer, nie dla gwiazdek
Najważniejsze to szacunek publiki
Mistrz teorii ? Nie ! Uczeń praktyki.
Nie wiem jak Ty, ale ja 10 lat żyję rapem
jestem dumny z tego nawet gdy znotuje stratę.
Robimy rap i mamy to wrażenie,
jest kilka osób nie potrzebnych na tej scenie !
REF.
(Joker)
Oni chcą mieć to wszystko, co dla ciebie złotem jest
Zostaniesz tu i zimny deszcz, zły sen
(borixon)
Chcą mieć wszystko co jest, największym twoim dobrem x2

(Jogas)
Chcę być wolny jak styl, który zapierdala
Wolność co daję żyć, oddychać pozwala
Czujesz? biorę ją, testuje każdego dnia
Dobry czas sprzyja, szczery przekaz, przyjaźń
O tym nawijam, jadę, zbędnych omijam
Rade sobie daje, przyswajam temat
"bluźnierca" tu teraz, ta etykieta
"Lazurowy Grad", Kielecki rap, ścieka
Dla miasta w mieście, namiastka szaleństwa
Oni chcą to mieć wszystko, splunąć to pestka
Na nic tych tanich, zawistnych skurwieli
Co wycyckać by chcieli, cię na każdym kroku
Zamknąć, zniewolić, pozwolić nie można
Dopuścić by kiepy rosły w siłę
To nasza pierwsza piątka, muzyka i przyjaźń
Marzenia są przy nas, ty zachowuj ten wyraz

REF.
(Joker)
Oni chcą mieć to wszystko, co dla ciebie złotem jest
Zostaniesz tu i zimny deszcz, zły sen
(borixon)
Chcą mieć wszystko co jest, największym twoim dobrem x2

(Janek)
Głęboki wdech, służy jak przed skokiem w wodę
by wydobyć prawdę co mam w sobie, tak jak każdy człowiek
Wolność, nieuchwytne sztuczne ognie, jednak parzy
Tych przy władzy, tych co chcieliby nasz łeb na tacy
Studio "Radź se sam", prace efektów masz tu pełny obraz
100% barwa, jasność, kontrast
Mam cel, i raczej bardziej niż pewna kwestia
Moje życie, mój sposób na nie, a nie obca sugestia
"NS" esencja, poziom nad manipulacją
but w ryj, społecznym wszelkim rewelacją
Co w TV drażnią, jak głuchy telefon o szóstej rano
Znów, malowana lala ze śpiewką tą samą
Promocją specjalną, wersją, edycją limitowaną
Pierdole to, niżej podpisany:
"ZZ Jano"
Między przyszłością nieznaną, a faktem dokonanym
Największym dobrem, moja wolność i te kilka osób ukochanych

REF.
(Joker)
Oni chcą mieć to wszystko, co dla ciebie złotem jest
Zostaniesz tu i zimny deszcz, zły sen
(borixon)
Chcą mieć wszystko co jest, największym twoim wrogiem x2

(Kajman)
wystawiam głowę gdy jadę samochodem
bo kocham ten powiew wolności, tak jak każdy człowiek
Kocham życie, jak "Małolat" i "Sokół"
To jest, gwiazda na płytę, na bluźnierce roku
Ej, długie światła[?]przód, but na gaz, but gorąca maska, gorąco się topi asfalt
I muza, rap gra, ludzi na trasie wkurzasz
Szczególnie tych w "taksach", radość i złotówa[?]
Na blacie ledwo stówa, [?????????????????????????]
Dla nas największa kara tu synu
To pozamykać w czterech ścianach, nie dać pisać rymów
Ale zaraz, przecież jadę i mam wszystkich z tyłu
Z wystawioną głową na zewnątrz i nogą na gazie, na pewno

REF.
(Joker)
Oni chcą mieć to wszystko, co dla ciebie złotem jest
Zostaniesz tu i zimny deszcz, zły sen
(borixon)
Chcą mieć wszystko co jest, największym twoim dobrem x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo