Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Prawdziwy hardcore dla łódzkich osiedli
Prawdziwy hardcore z bałuckich osiedli
Prawdziwy hardcore dla polskich osiedli
Tak jest aha aha ej (od początku do końca)
Raz dla mych braci, dwa dla bałuckich ulic
Rap - byś nie stracił dna w sieci tarantuli
Świeci świętych blask przeciw przepych mas
Gdzie ty? Grzechy wczas przesyt przelicz nam
Potem ochłoń, kwotę pochłoń, bij pan pokłon
Bo nie wpierdalam zwierząt jak Ozzy Osbourne
Znak � ziomy z formą to złodziei ponton
By znać na bieżąco fakt nad ideologią
Strach � ciśnie w oczach, patrzy byś nie opadł
Jak system total pcham życie w blokach
Wspak jak potrafię, trwam, idę, cofam
[Fam?] na etapie gram tam ta ram tam
Tego typu melodii nie mąć szczytu euforii
Osiedli, konopi w jednej z posesji Europy
Stwory w maskach powykrzywianych z głupoty

Nie szastam hajsem, szacunek daję matce
Boga mam za władcę, nie konta proroków
Bo mam rap na zawsze, a nie tylko z doskoku

Ludzie dziś nie są tacy sami jak kiedyś
Poukrywani za różnymi maskami
Wstydzą się biedy
Idące w przemyt morale zastąpione
Portale, nalej ziom witaj na reality channel
Zakompleksionych panien, nastawionych na bajer
Wystarczy manewr idziesz panel na panel
Skradzionego wozu
Tylko ty ziom na razie wiesz, że kłamiesz
Powód � zamień słowo zrozumiesz
Co cię różni od innych
Masz władcę Findy ?
Kraju purpurowych singli, same pierwsze rakiety
Jak swego czasu Hingis
Silikon, tapety plus wyeksponowane tyłki
Nadchodzą posiłki, słoma z butów wystaje
Dla wybranki taniec, wieniec róż plus
Porsche Carrer Maniek ma gest � proste
Zakopane zimą, tyle możliwości ile kłamstwo ma imion
Ile wrażliwości w chwile hasło � zaginąć nie wrócić
Ziom spójrz na ludzi, prawda z nimi się kłóci
Ile dałbyś (by) tu nie wrócić eej
To życie � łapiesz?
Kilka wersów do ludzi
Co palą franka jak do skunka szlugi

Nie szastam hajsem, szacunek daję matce
Boga mam za władcę, nie konta proroków
Bo mam rap na zawsze, a nie tylko z doskoku
Czasem życie nie wydaje się tak męczyć,
Czasem dzień jest lepszy, świat trochę lżejszy.
Mamy rodziny; dzieci, żony i mężów,
Mamy szanse na przeżycie, połowę życia bez stresu,
i mimo tego, że jest tu mnóstwo jadu
jest to szansa na to, że unikniemy wspólnych błędów
nie jestem święty nawet nie wiem gdzie moje miejsce
ale wiem że w głębi duszy kocham to życie,
kocham oddychać gdy te palce cierpną
od trzymania emocji, gniewu, miłości wewnątrz.
Kocham gdy moje serce przyśpieszało na widok
Tego wszystkiego czego inni nie widzą.
Bo mam sekrety mam swoje tajemnice,
Każdy ma swoje wtedy ja ich nie widzę.
W tych złych przeczuciach i cierpkich przeżyciach
uczę się być lepszym człowiekiem przez co być bliżej Boga.

Ref.
Jeszcze nie czas, jeszcze mam czas, mimo drogi pod wiatr
Gdy życie to skarb,
jeszcze nie czas, jeszcze mam czas by Bóg mnie stąd zabrał,
by zabrał mi Was. } 2x

Odkrywam nasz czas na nowo, i tylko po to
by minuty cenić tak drogo.
Ale mam gdzieś wartości, wartości materialne
świat nam mówi, że pieniądz jest potrzebny ponoć,
Żeby krew płynęła muszę znaleźć naukę we mnie
Trzeba uczyć ludzi, że te życie jest bezcenne
że żaden pieniądz nie jest warty śmierci.
Mogę być człowiekiem i zrobię to bardzo chętnie
Bo tylko ludzie mogą uratować piękną ziemię
Żeby nigdy na tym świecie nie było biednie
Nie wiem czy moje dzieci doczekają świata
W którym mediach przestaną faworyzować tragedie
Te wszystkie piękne chwile są po to by pamiętać
Że to Polskie spojrzenie na miłość nie chemie
Nie wierze w wtórność naszych momentów
bo tylko piękne chwile będą dla nas zbawienne.

Ref.
Jeszcze nie czas, jeszcze mam czas, mimo drogi pod wiatr
Gdy życie to skarb,
jeszcze nie czas, jeszcze mam czas by Bóg mnie stąd zabrał,
by zabrał mi Was. } 2x
Pierwszy nie jak ten drugi chciał być lepszy
Niż większość mijanych na ulicy mord tutejszych
Jeden krzywy raczej, tamten trochę niekumaty
Całą resztę miał za nic, ciepła krew, nic na raty
No i studia wyższe drogie za namową taty
W końcu tata to sponsor - fura, szkoła, dom, krawaty
Taki z planem na życie pusty z domu gnój bogaty
W miejscu mózgu miał marmur zamiast lektur szkolnych czaty
I tak czas spędzał zwykle na szukaniu mocnych wrażeń
Z koleżką większym pauza akcji zwrot wydarzeń
Nagle straciło sens to całe taty planowanie
Synek postanowił być naprawdę zimnym draniem
Wreszcie po mieście krążył na swych wielkich alufelgach
Aluminiowe życie spędzał teraz na kolędach
W głośniku dudnił fifty a nie jakiś tam molenda
I tak zaczął przygodę młody leszczyk, co nie pęka

Nie jestem V.I.P. ani PIMP
Nie jestem superlover tak, a staja możesz mieć ty
To jest część gry, w którą gramy my
Ty możesz stać w miejscu ja będę spełniał swoje sny

Nie jestem V.I.P. ani PIMP
Nie jestem superlover tak, a staja możesz mieć ty
To jest część gry, w którą gramy my
Ty możesz stać w miejscu ja będę spełniał swoje sny

W sumie miał imię, ale jakoś nie pamiętam
Pamiętam gębę dzień w dzień opuchnięta
Wokół ziomale zwykle wtedy, kiedy skręcał
Kilka tygodni później jeden z nich, bo nie wymiękał
Wolał to życie wiesz od tego w dobrobycie
Całonocne eskapady, bo na razie był przy kwicie
Kolejny raz z przyjaciółmi gdzieś na szczycie
Chociaż mało pamiętał to pewnie było znakomicie
Przewidział wszystko za wyjątkiem jednej sprawy
Kończył się balet pojawiały się obawy
Topniało konto sprzedał samochód bez sprawy
Dobra fura była warta cztery miesiące zabawy
Nagle zrozumiał, ale było już za późno
Spojrzał pod nogi, a tam jedno wielkie gówno
Samotny chłopczyk, kumple jadą po nim równo
Czas wracać do domu w końcu mówi się trudno

Nie jestem V.I.P. ani PIMP
Nie jestem superlover tak, a staja możesz mieć ty
To jest część gry, w którą gramy my
Ty możesz stać w miejscu ja będę spełniał swoje sny

Nie jestem V.I.P. ani PIMP
Nie jestem superlover tak, a staja możesz mieć ty
To jest część gry, w którą gramy my
Ty możesz stać w miejscu ja będę spełniał swoje sny

Muszę zapukać myślał siedząc tak na schodach
Na co mi była cała ta bez sensu droga
Podjechał koleś z domu obok ciepły kozak
Zapytał wsiadasz, bo czeka wielka mnie przygoda wiesz
Niewiele myśląc trzasnął drzwiami pojechali
Ten bez przyszłości i ten, co za chwile się spali
Następny raz dwa banany gdzieś na fali
Nawet nie poczuli tego jak bardzo się cofali
Ej nie chce być V.I.P.em jeździć pożyczonym jeepem
Przy szwedzkich stołach rzucać angielskim dowcipem
Ej nie chce być PIMPem całym obwieszonym blinkiem
Co wieczorami z gaci spiera najgorszych kurew szminkę
Nie chcę być trendy taki misterlover towar
Tym, którego słownik obejmuje ze trzy słowa
Wiesz wolę być sobą taką z marzeniem osobą
Która takt muzyki wystukuje własną nogą

Nie jestem V.I.P. ani PIMP
Nie jestem superlover tak, a staja możesz mieć ty
To jest część gry, w którą gramy my
Ty możesz stać w miejscu ja będę spełniał swoje sny

Nie jestem V.I.P. ani PIMP
Nie jestem superlover tak, a staja możesz mieć ty
To jest część gry, w którą gramy my
Ty możesz stać w miejscu ja będę spełniał swoje sny
Lubisz duże rzeczy - dla mnie to wcale nie jest dziwne,
Więc urosnę w Twoich oczach tym jinglem,
Ruszę tym na bibie, będę błyszczeć, wiesz przecież
Na imprezce nie trzęsę tyłkiem lecz parkietem!
To ta natura każe mi grać do rana w chuja
Z typami, którzy myślą, że Lilu to tamta ruda...
Ale nie będę niczyim one night standem.
Wkurwia Cię to? to mnie zdissuj przez Internet!
Nie szukam sponsora, bo choć mój dochód nie powala
To trzydziestego nadal stać mnie na browara,
Na dupie nie noszę reklam i mam w dupie bluzy moro
I nie daję dupy tych głupich dup amatorom.
Co słychać? podbij, tego imienia nie zapomnisz,
Jak Ci powiem, że ostatnio było słychać w Fenology
Liceum skończyłam, gimnazjum mnie ominęło
A i tak na maturze miałam średnią 5.0

Mogę być Twoją supersztuką (od zaraz)
Chyba, że nie wiesz czego szukasz (to nara)
Ty wiesz, nie wszystko złoto co się świeci
A ja wiem, że na mnie lecisz../
Mogę być Twoją sweet baby (od zaraz)
Tylko Ty nie jesteś fejkiem
Ty wiesz, że nie zadowolisz się one night standem
Chcesz ode mnie czegoś więcej

Kolejne zera, chcę na koncie mieć tak jak Ty,
Bo też lubię cyferki, chociaż miałam dobry z matmy.
Masz styl to odpuść, sama je zarobię,
A jak myślisz, że chcę ich od Ciebie to z Bogiem!
Rookie roku tylko sztuki wokół,
Luz, nie jestem zazdrosna, jak te głupie dupy z bloków.
Pokój, więcej niż dla Empiku podbija klientów,
Ale każdy z nich odpada gdy jesteś tu, testuj
Kultura Ci wisi, ale jeszcze Ci stanie
Jak mnie widzisz i mówisz, że Ci wisi - kłamiesz!
Rok temu się widziałeś, jak za rok walisz drinki,
Wykmiń, nie spodziewałeś się takiej dziewczynki...
Widzisz, wszystkie inne przy mnie to dziwki,
Choć pijany mówisz najwyżej w życiu jak w fifty,
Żyjmy chwilą, tu powtórek nie ma, halo,
Olej bilon, to ja jestem jak milion dolarów.

Mogę być Twoją supersztuką (od zaraz)
Chyba, że nie wiesz czego szukasz (to nara)
Ty wiesz, nie wszystko złoto co się świeci
A ja wiem, że na mnie lecisz
Mogę być Twoją sweet baby (od zaraz)
Tylko Ty nie jesteś fejkiem
Ty wiesz, że nie zadowolisz się one night standem
Chcesz ode mnie czegoś więcej

Mów mi bejbe i nie mów mi co mam robić,
A gwarantuję, że dorobisz się nowego hobby.
Seksu głodny? Chyba się dogadamy, widzisz
Dam Ci go więcej niż nowy wamp z pornolem na DVD
Naturę ludzką, zrobimy szybciej niż tą whisky,
Częstuję wódką, wpadaj będziemy jak naturyści.
Wypierdolisz niż R.Kelly więcej szesnastek,
A z których nas słuchają, będziemy się razem śmiać, wiesz...
Ja chcę diamentów i wiem jak zrobić rosół z kury
ale testuj, rap znam nie tylko z Rap Fury
Wiesz, już nie seks i kasa będą rządzić światem,
My będziemy nim rządzić, gdy zrobimy tę kasę.
Ja też się nie znam na flircie towarzyskim,
Ale cycki mam ponoć lepsze niż Lil Kim
A ten frajer co się gapi jak skąd cię znam,
Jakby był Tobą też mógłby mieć taką jak ja.

Mogę być Twoją sweet baby (od zaraz)
Tylko Ty nie jesteś fejkiem
Ty wiesz, że nie zadowolisz się one night standem
Chcesz ode mnie czegoś więcej

Ej, mamy styl, nie trzepią nas na wjazd tu
Wjazd za free dla capo di tutti capi rapu,
Kiedy trzeba dobrze mam trochę kultury,
Ale poczekam w wozie, gdy będziesz szczał na mury.
Jesteś T do H do U do G
Ale jak mnie widzisz, to skacze Ci tętno, wiem/
Jak chcesz to coś zrób z tym, a jak się boisz to nie rób.
I Tak Lilu to ulubiona sztuka Twoich ulubionych raperów...

[x2]
Mogę być Twoją supersztuką (od zaraz)
Chyba, że nie wiesz czego szukasz (to nara)
Ty wiesz, nie wszystko złoto co się świeci
A ja wiem, że na mnie lecisz
Mogę być Twoją sweet baby (od zaraz)
Tylko Ty nie jesteś fejkiem
Ty wiesz, że nie zadowolisz się one night standem
Chcesz ode mnie czegoś więcej
1. Chada
Masz tu uliczny hardcore i wiesz co jjest 5
Możesz nie wierzyć w życie, my nie wierzymy w śmierć
Jak chcesz to leć ponad poziom chodnika
Lecz życzę Ci chłopaku byś ścierwa już nie tykał
Chada, Sobota - spływa po nas krytyka
Od zawsze u dzieciaków i w sercach i głośnikach
Jestem zepsuty - potwierdza to liryka
Wyszło na to kochanie, że źle wybrałaś typa
Ciągle oddycham, na życie mam apetyt
A z nami skurwysynu te najlepsze kobiety
One to wiedzą, że nawijamy z piekła
I nie chcą liczyć w sentymentach, lecz w centymetrach
Zakańczam spektakl, to kurwa koniec
Pierdole te docinki i złośliwe ironie
Na mikrofonie wjeżdżamy na twój rejon
Rap dedykuje ludziom, dealer'om i złodziejom

2. Chada
Na tych osiedlach ulica zbiera żniwo
To tu mam swoich ludzi, co wciąż idą na żywioł
Mówię o typach, na których codzień liczę
Nie jakieś kurwy w stylu 'nadstaw drugi policzek'
Prawdziwe życie, nie teatr marionetek
To tu dzieciaki kradną i wąchają tą fetę
Otwórz gazetę i uważnie poczytaj
Sporo się o nas dowiesz w policyjnych kronikach
Serdecznie witam, nie pytaj mnie dlaczego
Choć teraz się uśmiecham, wzrok mówi co innego
To kurwa koniec, podpalam wszystko w pizdu
Kurtyna prawdy spada, my pełni optymizmu
Idziemy przez te zgliszcza, a moje serce krwawi
Wciąż na krawędzi wojny - mogę przyjść i cię zabić
Bóg błogosławi, my ciągle po swojemu
Nie dziewięćdziesiąt dziewięć, lecz tysiące problemów

3. Sobota
Znów uliczny projekt - Sobota, Chada
Dla ciebie to koniec, już puls sobie badasz
Jeśli nas nadasz, kurwo Ci biada
Upadasz, nigdzie się nie poukładasz
Więc zważ co gadasz kolo i komu
Bo psychofana możesz mieć w domu
Będzie żenada i zamiast ci pomóc
To tylko ziomuś wpędzi cię do grobu
Rzucam na bit znowu i znowu
To przystwarza mi kolejnych wrogów
Jeden z nałogów, któremu dam upust
Strzelam do twych Bogów, już czuć odór trupów
Stuku, puku, akuku. Zdziwione?
To napad, nie sapać i nie tym tonem
W górę ręcę, chcę widzieć wszystkie dłonie
Kto nie jest z nami z tym koniec !
Kiedy wszystkich nagle sen ten ogarnie?
Kogo będziesz się liczył o zdanie?
Co by było, gdyby świat był pusty?
Co by było, gdyby diabeł nie kusił?
Jak by to było, gdyby Nietzsche miał rację?
Ilu z nas miało by satysfakcję?
Żeby popełnić błąd, cofnąć się w czasie
Walczyć odważnie to chyba jest patent
Kto by mi pomógł, jakbym upadł nagle?
Kto by zwinął za mną te żagle?
Ile ludzi podniosłoby rękę
Że znało mnie i, że znało takich setkę?
Jeszcze wetknę w twą głowę parę przesłań
Wiem, że stanie się to zanim złamiesz mnie jak bletkę
Jak marionetkę chciałbyś mnie trzymać
100, 1000 myśli moich cię zatrzyma

Tylko, tylko widzę to
Tylko, tylko widzę to
Tylko, tylko widzę to
Tylko, tylko widzę to

Co by było, gdyby ludzie byli gorsi?
Gdyby swoje życie hodowali w złości?
Świat runął by trupem w sekundzie
Choć teraz jeszcze z nadzieją nucę
Jak by tak żyło się wiecznie?
Ilu z nas modliłoby się o śmierć?
Jakoś tak myślę, że byłyby rzesze
Bo co za dużo to nie zdrowo przecież
Ile z nas wierzy w koniec świata?
Ilu z nas to obojętnie lata?
Jaka to data? dzisiaj czy jutro?
Dzisiaj jest cicho, jutro będzie smutno
Każdy dzień przecież jest taki sam
Pytam was, pytając gram
Słuchaj, masz szansę? ja mam
Nie oddam, nigdy nie oddam wam

Tylko, tylko widzę to
Tylko, tylko widzę to
Tylko, tylko widzę to
Tylko, tylko widzę to
Dziś pierdolę wszystko i to nie jest prowo,
Chcę tylko iść za rękę z tobą.
Będziemy tutaj godnie żyć,
Nie liczy się hajs, nie liczy się nic.
Marionetkom mówię cześć,
Wolę karmić tych, którym chce się jeść
I niech się niesie po mieście fama,
Że jesteś ze mną, nie jesteś sama.
Czarne chmury odganiam słowem,
Nie chcę stawiać wódki pod stołem.
Mogę wyjść na ulice zimną
I bić się o ciebie nawet z Kimbo.
Mogę zrobić to teraz jak trzeba,
Mogę pójść za tobą do nieba
I w drugą stronę do z piekła kata,
Niech ugości nas tam sam szatan.
Chcę tu z tobą godnie żyć,
Nic dookoła – tylko ja i ty.
Nie zabraknie nam już niczego,
Trzymam cię ręką prawą i lewą.
Tęsknię, gdy nie ma cię przy mnie,
Jesteś żarem, bez niego stygnę
i choć bywają akcje perfidne,
Nie zamienię ciebie na żadne inne.
Jesteś wszystkim, reszta w tle,
Biegnę za tobą po stłuczonym szkle.
Przecinam skórę, ale nie dbam o to
Wykrwawiam się dla ciebie z ochotą.
Wszystko po to by z tobą być,
Ty moim, a ja twoim cieniem i
Dla tych chwil chce mi się żyć,
Coś ciągnie mnie jak magnes do ciebie.

Chce tu tylko z tobą godnie żyć,
Bo na oczy widzę tylko ciebie,
A cała reszta to dla mnie nic,
Magnes zbliża nas do siebie,
Zbliża nas do siebie,
Magnes zbliża nas do siebie
/2x

Wolę w biedzie trzymać cię za palec
Niż być bogaty i być sam jak on.
To nie jest tani sitcom skarbie
Wkręcam się w ciebie jak w ”Grę o tron”.
Cały czas myślę, cały czas marzę,
W ludzkich twarzach widzę twoje twarze.
Jesteś moim wirem wydarzeń,
Poruszasz się po nim jak najlepsze flow.
Poza tobą nic, nie mogę jeść, nie mogę pić,
Mogę patrzeć tylko jak obok śpisz
I wtedy odlatuje, i nie czuję już nic.
Chcę tu z tobą być,
Bo na oczy widzę tylko ciebie,
Cała reszta to dla mnie nic
I tak już jest, jestem pewien!

Wylewam alkohol – nie ufam mu,
Nie ufam prochom, chcę się naćpać kochanie tobą
I chodzić naćpany doba za dobą.
Wyczuwam twój zapach chyba na jakieś milion mil i
Mam wyjebane czy ktoś w to wierzy
Choćby to był kit to i tak jest git.
Kiedy piję jak bydle i nie może powstrzymać tego nikt
I byłbym w orgii takiej jak w ”Pachnidle”
To i tak nie zastąpi to ciebie mi.
To nie jest normalne, dostaję szału i mam tą fobię
Magnes zbliża mnie do ciebie,
Magnes ciągnie ciebie do mnie.

Chcę tylko z tobą godnie żyć,
Bo na oczy widzę tylko ciebie,
A cała reszta to dla mnie nic,
Magnes zbliża nas do siebie.
Zbliża nas do siebie
Magnes zbliża nas do siebie
/2x
Mówię co widzę
Niektórzy twierdzą że mózg mój spłonął
mnóstwu ponoć zawadza luz tu skoro
swój kunszt biorą jako standard
Wole dać bit jak samba gdy sauna
na samplach szaleje na lampach
lala Anglia i lampa w dankach czy pampach flow kręci salta
klon treści jak ta
w dłoń zamieści sztandar
to miejski traktat rap sens i warsztat
sprawdź jak zamieszki w miastach
smakują beczki z dziećmi kontra pawulon
ciernie znów kują
lecz pod nimi nie Chrystus wtedy zabijał Piłat
dzisiaj zabija fiskus zaklinacz zysków
zaczyna zbyt tu chamy
podani poddanych też mamy plany
na nich serce zanim zechcesz
gadać zabij przestrzeń
zabij tlen ten siadaj to lekarstwo
którym oddycha miasto -mam je na własność

REF
raczej nie wierze w żadne obietnice
mówią co słyszę słyszę różnice
mówię co widzę raczej nikt nie ma frajera w metryce
raczej nie wierze w żadne obietnice
mówią co słyszę słyszę różnice
mówię co widzę raczej nikt nie ma frajera w metryce

Chce być wolny jak serce i dusza
jest czas który nas żyć seksem naucza
od przekleństw na Bautach
po cały ten horror za nami
danymi drogami damy rap full kolor
sprawdź uliczne życie duma i honor
zamiast za wolność zginąć wolą za ilość spłonąć
mój styl jak albinos jeden na milion kurwy
płynie jak cannabinol i zabija jak rugby
nie uciekniesz od kurwy
21 wiek wiem
umiesz być wielki przez sen
tu jest dygresji sens ej
znika niczym sensej i reali dotykasz na projekcie
te same koneksje te same układy
nawyki wywiady uniki przekazy
ulicy i plany
tubylcy to dla nich tu
widzisz te wady tu by żyć trzeba być cwanym
i nie marzyć za nic ci nikt nie da złotych piastów
jedyne co zostaje to kilka mocnych piastów
mówisz raj Panie poślij nas tu proszę
zamiast tsunami cierpienia aktu oszczędź
od landku proste poprzez dzielnice
[przecież to trujące]

REF
raczej nie wierze w żadne obietnice
mówią co słyszę słyszę różnice
mówię co widzę raczej nikt nie ma frajera w metryce
raczej nie wierze w żadne obietnice
mówią co słyszę słyszę różnice
mówię co widzę raczej nikt nie ma frajera w metryce
[x2]
Młody krzyk ulicy, ej
Paluch, PTP, ej
Całe miasto krzyczy, ej
To dla ulic cześć, ej

Kurwa bit morderca jak kula prosto w twoje ucho
Młody krzyk z ulicy jak shotgun z obciętą lufą
Chcemy grać to jeszcze głośniej na miliardy decybeli
Wtedy ci co nas nie znają zostaną zarażeni
W naszych miastach wiedzą kto się liczy w tej grze
Kto ma styl, kto ma bit kopie jak czyściutki skręt

Zawsze to co najlepsze, wszystkie kawałki premium
Jak hamulec, winda w zasięgu ręki na osiedlu
Nie żadne kurwa gwiazdy podwórkowego formatu
W tym kraju wszystkie gwiazdy są na poziomie buraków
Robię to niezależnie, dla mnie rap to nie biznes
Podejdź do tego inaczej to bardzo szybciutko znikniesz, ej

[x2]
Młody krzyk ulicy, ej
Paluch, PTP, ej
Całe miasto krzyczy, ej
To dla ulic cześć, ej

Młody ulicy krzyk, nie podskoczy nam nikt
To PTP i Paluch z Aifam posłuchaj i milcz
To nie kicz, lepiej ćwicz swoja gadkę
Żebyś się nie powalił jak zaliczysz pierwszą wpadkę
Młody ulicy krzyk zaspokaja głód
Puszczamy to gówno w osiedla jak Boyz-n-the-Hood
Mamy propsy od najlepszych z całej Polski
Sprawdź mnie w swoim mieście, to styl jak brzytwa ostry

Nie wiedzą o naszej potędze niech więc zbudzi ich krzyk młody
Chodź nie dla nich łamie serce, a nie kurwa mać krzyk mody
Gubi ich nasze podejście, bo dajemy im powody
By ja z trasy grać koncerty, na trasach robili lody, ej
Dachy, bloki, klatki jak nie rozumiesz padnij
Albo od razu mnie zabij albo kurwa bądź jak brat mi
Rap robimy tu od lat i ma być dokładnie tak jakby
Nieśmiertelny, brudny, twardy młody krzyk ulicy nad nim, ej

[x2]
Młody krzyk ulicy, ej
Paluch, PTP, ej
Całe miasto krzyczy, ej
To dla ulic cześć, ej

Młody krzyk ulicy opanuje wasze miasta
Każdy rewir, chodnik, blok będzie ten numer trzaskał
Tu tworzy się historia, każdy z nas tym gównem żyje
Mamy moc, mamy styl, mamy bit, który zabije ciszę
Słyszę cyka, cyka stopa bije
Młodych wilków wataha tu wydziera swoje ryje
Nie lekceważ nas, bo jest nas wielu, mamy siłę
Idziemy po zwycięstwo wrogów zostawiając w tyle
Jesteśmy jak szarańcza, bo siejemy spustoszenie
To Paluch i PTP mocne uderzenie
To PTP i Paluch i ulicy krzyk słuchaj
Twoją złość zwijam w bletę i ściągam bucha

Daję wam nowe życie, daję wam nową krew
Daję to w co wierzycie i daję gniew
Daję wam moją nienawiść i daję miłość
Daję wam mój głos, bo on jest moją siłą
Mówią, że Bóg cieszy się z każdego nawróconego grzesznika
Ja cieszę się gdy nawraca moja muzyka
Niech ten krzyk usłyszy każda ulica
Inaczej będę milczał, bo szkoda mego życia, tak

[x4]
Młody krzyk ulicy, ej
Paluch, PTP, ej
Całe miasto krzyczy, ej
To dla ulic cześć, ej
Ref:
Mama mówiła nie wierz chłopcom,
nigdy nie wierz im.
Mama mówiła. (Mama mówiła)
Mama mówiła najpierw będzie radość
potem łzy.
Mama mówiła.

1. Ale te oczy uwiodły mnie mrugnięciem powiek.
Chłopcy są źli, ale nie ty, sam powiedz.
Bo kiedy siedzisz tu, tymi oczami na mnie patrzysz
To nie pamiętam żadnych słów mojej matki.
Bo my dziewczyny przy was wciąż zapominamy
Że co? Że trzeba słuchać mamy.

Ref.
Mama mówiła nie wierz chłopcom,
nigdy nie wierz im.
Mama mówiła. (Mama mówiła)
Mama mówiła najpierw będzie radość
potem łzy.
Mama mówiła. (Mama Mówiła)

2. I kiedy siedzę tu przez łzy prawie nie mogę patrzeć.
To teraz wiem, że moja mama znowu miała rację.
A my dziewczyny tak czy tak nie pamiętamy.
Że co? Że trzeba słuchać mamy.

Ref.
Mama mówiła nie wierz chłopcom,
nigdy nie wierz im.
Mama mówiła. (Mama mówiła)
Mama mówiła najpierw będzie radość
potem łzy.
Mama mówiła. (Mama mówiła)

3. Teraz już wiem, że trzeba słuchać tego co mówi mama.
To co mówiła, wiem już sama.
Bo tak, te oczy mogą kłamać.
A mama chce jak najlepiej dla nas.
I jeśli nie chcecie się zalewać łzami.
To.. to trzeba słuchać mamy.

Ref.
Mama mówiła nie wierz chłopcom,
nigdy nie wierz im.
Mama mówiła. (Mama mówiła)
Mama mówiła najpierw będzie radość
potem łzy.
Mama mówiła. (Mama mówiła) . x2
Spirala nienawiści, Spirala Apokalipsy
Zawiść, nienawiść, chcą nas zwabić i zabić
akcja reakcja, wet za wet
gniew za gniew, krew za krew!

Allach Akbar, wojenna pożoga
Idzie Dżihad w imię wszechmogącego Boga.
Innowiercy, odmieńcy już za chwilę
słabi powstaną i urosną w siłę.
Odrodzenie Islamu, znak dla muzułmanów
Do przodu! Pęka potęga zachodu.
Dość znoszenia goryczy, upokorzenia,
czas przemian, nie mamy nic do stracenia!
Wasze decyzje podjęte odgórnie,
Saddam to skurwiel, ale to był nasz skurwiel
Chcecie tu robić interesy? Chcecie ropy?
Siły roboczej, chcecie tworzyć popyt.
Na wasze błyskotki, niemoralne uciechy
Zapłacicie za te śmiertelne grzechy!
Wasza kultura przesiąknięta seksem,
wolność słowa, która jest bluźnierstwem!
Wasze wartości materialistyczne,
dekadenckie, uwodzicielskie, diabelskie.
Czeka was nieuchronna katastrofa,
idziemy zwarci i nikt się nie wycofa!

Spirala nienawiści, Spirala Apokalipsy
Zawiść, nienawiść, chcą nas zwabić i zabić
akcja reakcja, wet za wet
gniew za gniew, krew za krew!

Spirala nienawiści, Spirala Apokalipsy
Zawiść, nienawiść, chcą nas zwabić i zabić
akcja reakcja, wet za wet
gniew za gniew, krew za krew!

Nie pozwolimy dłużej, na ten szantaż!
Zbyt wiele wieków tutaj trwała walka.
O wolność i rozdział kościoła od państwa,
dosyć fanatyzmu, dosyć chamstwa!
Irracjonalny gniew, na waszych wiecach,
chcecie nas przenieść z powrotem do średniowiecza!
Sprzeciw! Przebrała się miarka.
Mamy dosyć tych tchórzy w kominiarkach!
Podrzynających gardła naszych bliskich.
Terrorystów, samobójców i tych wszystkich
Osamów Bin Ladenów, samochodów pułapek!
I to już ostatni apel!
Chcecie naszych technologii, laptopów, komórek,
a nas nie szanujecie w ogóle!
Naszą kulturę, prawa człowieka, prawa kobiet
to wam się nie mieści w głowie!
Nasze społeczeństwa są otwarte,
przybywacie i macie dla nas tylko pogardę!
Nadchodzi dzień pomsty, dzień riposty, dzień sądny
pamiętamy - Nowy Jork, Madryt, Londyn!

Spirala nienawiści, Spirala Apokalipsy
Zawiść, nienawiść, chcą nas zwabić i zabić
akcja reakcja, wet za wet
gniew za gniew, krew za krew!

Spirala nienawiści, Spirala Apokalipsy
Zawiść, nienawiść, chcą nas zwabić i zabić
akcja reakcja, wet za wet
gniew za gniew, krew za krew!

Efekt domina, kto pierwszy uderzył w bile.
Giną żołnierze, giną cywile
Płoną auta, płoną flagi, płoną domy,
ktoś wśród ludzi obudził demony.
Czy czeka nas konfrontacja i agonia?
Czy wypełni się przepowiednia Huntingtona?
Czy zwycięży wściekłość i duma?
Czy zwycięży rozsądek i umiar?
Czy nie znajdziemy wspólnych fundamentów?
Wśród zamętu trudno przyznać się do błędu.
Czy zrozumiemy co naprawdę jest ważne?
Pokój nie jest dany raz na zawsze!
Ref:
Byłaś serca biciem x2
Wiosną , zimą , życiem x2
Marzeń twoich echem x2
Winem , wiatrem , śmiechem x2

1. (Liber):
Nie byłaś pierwszą , drugą , nie trwało to długo,
Nie byłaś , trzecią , wpadłaś , wypadłaś stąd jak przeciąg
Byłaś mi całkiem cenną , przyjemną rzeczą ,
Ja byłem tym z kim chciałaś żyć grzesząc
Nie było płaczu , żalu , skrawek czasu ,
We własnym , ciasnym , nieznanym światu terminalu
Piliśmy drinki z rajskich barów ,
Było piekielnie ciepło , nie mogłaś tak stać w szalu
Serce biegnie , zmiennie , w lekkiej arytmii
Wytnij , wklej , wytnij , wklej , wytnij
Szybki świat nie dał szans dogrywki , krótki epizod ,
Słodki akcent , ulotny jak wspólny takt
Byłaś pieśnią , częścią życia , dzisiaj
Na nowych dźwiękach muzyka gra , musical trwa
Byłaś marzeń moich echem ,
Winem , wiatrem , śmiechem

Ref:
Byłam serca biciem
Wiosną , zimą , życiem
Marzeń twoich echem ,
Winem , wiatrem , śmiechem x2

Ktoś pyta jak się mam i jak się czuję ,
Z kim rok wojnę gram i wyczekuję
Ktoś kto nocami , ulicami , tramwajami ,
Pod me okno mknie i spotyka Cię

2. (Mezo):
Byłaś serca biciem , szczęścia odbiciem w lustrze,
Bez Ciebie życie było puste.
Byłaś moim gustem , moim bóstwem ,
Byłaś najcenniejszym kruszcem , wkrótce.
Okazało się byłem głupcem , grałaś ze mną ,
Mało tego , miałaś z tego przyjemność.
A ja byłem oszustem wobec siebie ,
Codziennie na nogach od szóstej bo bez Ciebie.
Nie widziałem sensu , uciekałem w pracę ,
Nie byłem już w stanie żyć inaczej.
Przeczekać to?? Zupełnie dla świata przepaść?
Nie chciałem zrozumieć , że coś jest nie tak.
Miłość bywa ślepa , bywa żywiołem,
Może i w końcu to pojąłem.
Ale na myśl o Tobie w sercu czuje ucisk
I rzucił bym wszystko gdybyś chciała abym wrócił.

Ref:
Byłam serca biciem
Wiosną , zimą , życiem
Marzeń twoich echem ,
Winem , wiatrem , śmiechem x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo