Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Kiedy wszystkich nagle sen ten ogarnie?
Kogo będziesz się liczył o zdanie?
Co by było, gdyby świat był pusty?
Co by było, gdyby diabeł nie kusił?
Jak by to było, gdyby Nietzsche miał rację?
Ilu z nas miało by satysfakcję?
Żeby popełnić błąd, cofnąć się w czasie
Walczyć odważnie to chyba jest patent
Kto by mi pomógł, jakbym upadł nagle?
Kto by zwinął za mną te żagle?
Ile ludzi podniosłoby rękę
Że znało mnie i, że znało takich setkę?
Jeszcze wetknę w twą głowę parę przesłań
Wiem, że stanie się to zanim złamiesz mnie jak bletkę
Jak marionetkę chciałbyś mnie trzymać
100, 1000 myśli moich cię zatrzyma

Tylko, tylko widzę to
Tylko, tylko widzę to
Tylko, tylko widzę to
Tylko, tylko widzę to

Co by było, gdyby ludzie byli gorsi?
Gdyby swoje życie hodowali w złości?
Świat runął by trupem w sekundzie
Choć teraz jeszcze z nadzieją nucę
Jak by tak żyło się wiecznie?
Ilu z nas modliłoby się o śmierć?
Jakoś tak myślę, że byłyby rzesze
Bo co za dużo to nie zdrowo przecież
Ile z nas wierzy w koniec świata?
Ilu z nas to obojętnie lata?
Jaka to data? dzisiaj czy jutro?
Dzisiaj jest cicho, jutro będzie smutno
Każdy dzień przecież jest taki sam
Pytam was, pytając gram
Słuchaj, masz szansę? ja mam
Nie oddam, nigdy nie oddam wam

Tylko, tylko widzę to
Tylko, tylko widzę to
Tylko, tylko widzę to
Tylko, tylko widzę to
Chuj w dupę tym, co wciągają kokainę,
ja wybrałem młynek z dymem plus cholinex.
I tego nie ominiesz, to wybucha jak napalm,
gdybym to nie był mc to strzelałbym jak apacz.
[?] wypłata to wymienie mi w dukatach,
pro wyeliminowania przeciwników jak Hamas.
Bo mój flow to hamak, rym na wietrze buja,
od Kujaw przez Shure’a hałas dla was u nas.
Jak Jamajka i Puma tak ja mam czas by fruwać,
gdyby w samplach był szuwaks, to bym umarł na ubaw.
Znasz to, gdybym nie robił rapu, pewnie pracowałbym w Makro,
na przykład pomógłbym ci wybrać żyrandol.
Dziś gram, bo hasło moje to hip-hop,
z wybitą jedynką ruszam zwoje pod bit, co
liczbą uderzeń nakłada na synchron.
Wszystko co szczerze, wyrabia z pozycją,
rozgrywką tu umysł i znak jego jakości.
Jeśli nie dość Ci, nieba rękami dotknij,
nieba rękami dotknij.

Mam coś co w sercu jest – prawdziwy hip-hop,
rap spod podestu przez – prawdziwy hip-hop,
miasto po deszczu łez – prawdziwy hip-hop,
to niszczy frajerom psychikę jak Hitchcock. x2

Obiecywali nam złote góry zamiast kaszy.
Naszemu światu naprzeciw grad apaczy skład.
Plakaty tej impry nie ma w planie,
wkład bogatych tnę zyski przekazywane.
Sukcesywnie na nasz manewr i ambicję,
pojadę pod bit ten, jak hammer po biznes.
Którego nie dostanę nigdzie, mam wyjście?
Kocham styl nie pieniądze (fakt)
Kocham riff na tej zwrotce (fakt)
Kocham rytm ponad normę (fakt)
To nie kamera, klaps, zero, akcja, sprawdźm
płonie arena gwiazd, dzieląc nas na dwa światy.
W polu ci co giną i my wśród obserwatorów,
Poznaj smak hardcoru, jedna z tych chorób,
co dominuje nas tu, w sloganach toastu.
Nastrój czas wstrzymał,
Łódzka krew w moich żyłach – nie,
krótka więź ziom to komitywa.
Wciąż po sam finał jak Popaj i szpinak,
gram hip-hop, nawijam to moja alternatywa.

Mam coś co w sercu jest – prawdziwy hip-hop,
Rap spod podestu przez – prawdziwy hip-hop,
Miasto po deszczu łez – prawdziwy hip-hop,
To niszczy frajerom psychikę jak Hitchcock x2
Mówię co widzę
Niektórzy twierdzą że mózg mój spłonął
mnóstwu ponoć zawadza luz tu skoro
swój kunszt biorą jako standard
Wole dać bit jak samba gdy sauna
na samplach szaleje na lampach
lala Anglia i lampa w dankach czy pampach flow kręci salta
klon treści jak ta
w dłoń zamieści sztandar
to miejski traktat rap sens i warsztat
sprawdź jak zamieszki w miastach
smakują beczki z dziećmi kontra pawulon
ciernie znów kują
lecz pod nimi nie Chrystus wtedy zabijał Piłat
dzisiaj zabija fiskus zaklinacz zysków
zaczyna zbyt tu chamy
podani poddanych też mamy plany
na nich serce zanim zechcesz
gadać zabij przestrzeń
zabij tlen ten siadaj to lekarstwo
którym oddycha miasto -mam je na własność

REF
raczej nie wierze w żadne obietnice
mówią co słyszę słyszę różnice
mówię co widzę raczej nikt nie ma frajera w metryce
raczej nie wierze w żadne obietnice
mówią co słyszę słyszę różnice
mówię co widzę raczej nikt nie ma frajera w metryce

Chce być wolny jak serce i dusza
jest czas który nas żyć seksem naucza
od przekleństw na Bautach
po cały ten horror za nami
danymi drogami damy rap full kolor
sprawdź uliczne życie duma i honor
zamiast za wolność zginąć wolą za ilość spłonąć
mój styl jak albinos jeden na milion kurwy
płynie jak cannabinol i zabija jak rugby
nie uciekniesz od kurwy
21 wiek wiem
umiesz być wielki przez sen
tu jest dygresji sens ej
znika niczym sensej i reali dotykasz na projekcie
te same koneksje te same układy
nawyki wywiady uniki przekazy
ulicy i plany
tubylcy to dla nich tu
widzisz te wady tu by żyć trzeba być cwanym
i nie marzyć za nic ci nikt nie da złotych piastów
jedyne co zostaje to kilka mocnych piastów
mówisz raj Panie poślij nas tu proszę
zamiast tsunami cierpienia aktu oszczędź
od landku proste poprzez dzielnice
[przecież to trujące]

REF
raczej nie wierze w żadne obietnice
mówią co słyszę słyszę różnice
mówię co widzę raczej nikt nie ma frajera w metryce
raczej nie wierze w żadne obietnice
mówią co słyszę słyszę różnice
mówię co widzę raczej nikt nie ma frajera w metryce
[Wilku]
Dziękuje Bogu za to że rano wstałem,
znów jestem dobrej myśli, taki dar dostałem,
za wszystko co czynisz dla mnie, Panie dzięki,
wspaniałe dzieła twe i majestat wielki.
Warto, życie czerpać pełną garścią,
zebrać złote runo z każdej bitwy wrócić z tarczą,
masz to coś, to wykorzystaj chwile,
zacznij nowy rozdział zanim słabość cię zabije.
Minię trochę czasu i upłynie wody w rzece,
zanim zrozumiecie że nie zginie Wilku w lesie,
nie jestem filantropem, sam robię swoje złoto,
na zawsze w hip-hopie gram fair ty masz odlot.
To żaden kłopot, raz, dwa, sprawdzam mikrofon,
dam dobre słowo, robisz coś, rób to z głową,
ja tylko dbam o swą rodzinę, krótko,
zamiast stać jak chwiej, najebany wódką.
Puść to, na osiedlu niech usłyszą wszyscy,
niech spłonie grube lolo, ziom uwolnij myśli,
jest zdrowie, biznes czysty, czego chcieć więcej,
mam cel, ten dzień jest dla mnie i to jest piękne.

Ref.
To co ma się zdarzyć i tak przyniesie jutro,
odnajdź siłę w sobie, nim będzie za późno,
obieraj cel by spełniać swe marznie,
projekt negatyw, realne zagrożenie.
To co ma się zdarzyć i tak przyniesie jutro,
odnajdź siłę w sobie, nim będzie za późno,
obieraj cel by spełniać swe marznie,
projekt negatyw, realne zagrożenie.

[Bilon]
To miłość, ludzie, rodzina i produkcje,
minęła jazda na samo destrukcję,
koniec masochizmu, czas brać się do roboty,
żyć trzeba dla kogoś, zarabiać parę złoty.
Ile poświęceń by nie stać się ofiarą,
dodaj kolory, swą rzeczywistość szarą,
to praca, to szczerość, przyjaźni tu nie kupisz,
ustąpi mądry na pysk poleci głupi.
Za nic na świecie nie chciał bym leżeć plackiem,
hip-hop non stop, to moje motywacje,
ilu dzieciaków znalazło swoje miejsce,
miasta i wsie na całym kontynencie.
Kultura żyje, pijani zajawką,
nowa generacja pod odrapaną klatką,
wyciągnij dłoń by wyrwać się z padołu,
pracuj, kombinuj, bądź z dala od matołów.
Córki, synowie, niech mają w nas fundament,
wyzwalać szczęście a likwidować lament,
krystalizować zament, dziś tej strefy pielgrzym,
jak czasem się nie spieprzy to też się nie polepszy.

Ref.
To co ma się zdarzyć i tak przyniesie jutro,
odnajdź siłę w sobie, nim będzie za późno,
obieraj cel by spełniać swe marznie,
projekt negatyw, realne zagrożenie.
To co ma się zdarzyć i tak przyniesie jutro,
odnajdź siłę w sobie, nim będzie za późno,
obieraj cel by spełniać swe marznie,
projekt negatyw, realne zagrożenie.
Bywam tu i tam miejsce nieważne nie wiem
plan jest jeden kartkę mam piszę, siedzę,
bo wiem, że od tego zależę wiesz jak jest
się nie szczerze jak widzę bezsens nie wiesz
jutro też jest dzień Hi-Fi to wielka piątka
podejście zmień jak widzisz w nas ziomka
Hip - Hop nie jest tam gdzie przemyślany spontan
i większość problem ma, bo nie wygląda
czujesz, pozy dogląda na trackach się pruje
i mówi, że to to, jak to nie to czego potrzebuje,
wiem o co biega ziom styl mnie buduje.
Hi - Fi zero zero strzał.

Ref.
Dziś tu, jutro tam mam zamiar wykonać swój plan
dać rap, dać prawdziwy Hip-Hop,
jutro może nie być nic, dziś to wszystko. / x2

Wszystko co mam to muzyka czytaj plan
na dzisiaj praktyka czyni mistrza zazwyczaj
jak ziombo klikaj, jak czarnuch na bitach,
te wersy to tytan zresztą chyba słychać to.
Pierwsza liga, chociaż nie przeczytasz o nas
na ostatnich stronach dziennika, to gruba dawka
adrenaliny łyk jutra nie ma nadal,
bo liczy się tylko dziś, to wada wszystkich
zaletą u nielicznych jak zawsze droga do porozumienia
przez konflikty, ani dziś, ani nigdy nie oddamy
siebie za cyfry, biegniemy wciąż jebać zyski.
Liczy się tylko to, co mamy teraz
choć z tym wszystkim coraz częściej chuj mnie strzela. (jebać)
Głowa do góry, bo przede wszystkim otwarty umysł,
żyjmy tak, żeby się nie pogubić.

Ref.
Dziś tu, jutro tam mam zamiar wykonać swój plan
dać rap, dać prawdziwy Hip-Hop,
jutro może nie być nic, dziś to wszystko. / x2

Jedno miejsce, plan ten sam, legalny staw
to gardzi woń jak kenzo, to gardzi woń jak pot
to jest jak dual szok, podpięte majki, winyle są
to stąd jak flow jak front, z północy zapada zmrok
co krok królowie nocy, nieważny jest czas
i nieważne jest miejsce, zawsze pamiętam
jak Jędker wiem swoje, realizuje projekt,
plany stawiam ponad cel, sto czterdzieści procent
na dziewięc trzy pi pi em, nieważne brat
czy to Gdańsk, czy Warszawa
dziś muzyka jest językiem wszechświata
i nikt i nic... dopowiedz za nas.
Ref:
Byłaś serca biciem x2
Wiosną , zimą , życiem x2
Marzeń twoich echem x2
Winem , wiatrem , śmiechem x2

1. (Liber):
Nie byłaś pierwszą , drugą , nie trwało to długo,
Nie byłaś , trzecią , wpadłaś , wypadłaś stąd jak przeciąg
Byłaś mi całkiem cenną , przyjemną rzeczą ,
Ja byłem tym z kim chciałaś żyć grzesząc
Nie było płaczu , żalu , skrawek czasu ,
We własnym , ciasnym , nieznanym światu terminalu
Piliśmy drinki z rajskich barów ,
Było piekielnie ciepło , nie mogłaś tak stać w szalu
Serce biegnie , zmiennie , w lekkiej arytmii
Wytnij , wklej , wytnij , wklej , wytnij
Szybki świat nie dał szans dogrywki , krótki epizod ,
Słodki akcent , ulotny jak wspólny takt
Byłaś pieśnią , częścią życia , dzisiaj
Na nowych dźwiękach muzyka gra , musical trwa
Byłaś marzeń moich echem ,
Winem , wiatrem , śmiechem

Ref:
Byłam serca biciem
Wiosną , zimą , życiem
Marzeń twoich echem ,
Winem , wiatrem , śmiechem x2

Ktoś pyta jak się mam i jak się czuję ,
Z kim rok wojnę gram i wyczekuję
Ktoś kto nocami , ulicami , tramwajami ,
Pod me okno mknie i spotyka Cię

2. (Mezo):
Byłaś serca biciem , szczęścia odbiciem w lustrze,
Bez Ciebie życie było puste.
Byłaś moim gustem , moim bóstwem ,
Byłaś najcenniejszym kruszcem , wkrótce.
Okazało się byłem głupcem , grałaś ze mną ,
Mało tego , miałaś z tego przyjemność.
A ja byłem oszustem wobec siebie ,
Codziennie na nogach od szóstej bo bez Ciebie.
Nie widziałem sensu , uciekałem w pracę ,
Nie byłem już w stanie żyć inaczej.
Przeczekać to?? Zupełnie dla świata przepaść?
Nie chciałem zrozumieć , że coś jest nie tak.
Miłość bywa ślepa , bywa żywiołem,
Może i w końcu to pojąłem.
Ale na myśl o Tobie w sercu czuje ucisk
I rzucił bym wszystko gdybyś chciała abym wrócił.

Ref:
Byłam serca biciem
Wiosną , zimą , życiem
Marzeń twoich echem ,
Winem , wiatrem , śmiechem x2
Tak , ha beznadziejni, bezdomni , bezrobotni, bezimienni tak
jacy jeszcze? dodaj se.

haa kiedy byłem małym chłopcem nie zdawałem sobie
sprawy ,że z tych farmazonów będę miał tyle zabawy
to jest odpowiedź na wszystkie popeliny,
na wszystkie farmazony i kurewskie nowiny,
doszły mnie słuchy,że nie czuje skruchy,
po tym jak wjebałem brata dla kapuchy
później tez słyszałem ,że w mafii se działałem
dziwkami, autami i koksem handlowałem
coś tam tez mnie doszło, ze jeden z nas nie żyje
że z tego wszystkiego rzucił pętle na szyje
słyszałem tez kiedyś ze mój brat rodzony
rozjebał sie w kryminale byłem zaskoczony
zdenerwowałbym sie gdybym miał brata
na szczęście moja mama chciała jedynaka
no i te dzieciaki co na necie robią fuche
co wy o nas wiedzie skoro mama zmienia wam pieluche
chwalił sie kolegom ,że pocisnął i jest super
bo tata właśnie dzisiaj zniósł kare na komputer
a wiesz kto jest gorszy, ten kto łyka i przetwarza
zmutowane gówno daje, innych nim zaraża
zabrałbym sie za was bo jest tego całkiem sporo
ale powiedz po co mam to robić skoro

ref.
Ty sie boisz myszy hahaha
czy nie śmieszne to? ( śmieszne to )
ale Ty sie boisz myszy ha ha ha
tak jak mało kto ( jak mało kto )
Ty sie bardzo boisz myszy
nie wie o tym nikt (nie wie o tym nikt )
o tym ze sie boisz myszy
chodź to taki wstyd (ahh jaki wstyd)

opowiem tu historie o takim śmiesznym kimś,
co jak zobaczy mysz to ucieka w mik a kysz
sztucznym wrogom i spierdala za kompem taka faja
udaje kozaka, ludziom dupe obrabia
potem przychodzi na koncert
i tam buja sie w najlepsze
co kawałek jedzie słowo w słowo z Twoim tekstem
po koncercie przyjdzie "chłopaki piątka za koncert"
potem siądzie za kompem
i rozpocznie wątek
bezimienni beznadziejni bezrobotni i bezdomni
jeszcze o naszym prostym stylu wspomnieć nie zapomni
rym czasownikowy weź sie głąbie w łeb pierdolnij
pisz co to na sercu leży a nie podręcznik szkolny
dziś nie chodzę po forach gdzie nie jeden siec
komplet za klawiaturą chowa
inny daje zdjęcie z fakiem,
pedały zły na cały świat bo znów rozszedł sie z chłopakiem
trzeci pare skejtuch co sie cienia boi
typ co po 20 to już z domu nie wychodzi
mlekiem byś go polał, to by go wciągnął w krzaki
a już sam widok myszy to by go strachem zabił
w sumie szkoda słów na takich
bo oni maja nawyk
na necie przykozaczyc bo to dla nich szczyt odwagi
dokładnie, bo to dla nich szczyt odwagi.

ref.2x
Ty sie boisz myszy hahaha
czy nie śmieszne to? ( śmieszne to )
ale Ty sie boisz myszy ha ha ha
tak jak mało kto ( jak mało kto )
Ty sie bardzo boisz myszy
nie wie o tym nikt (nie wie o tym nikt )
o tym ze sie boisz myszy
chodź to taki wstyd (ahh jaki wstyd)
Poczuj to co słyszysz nie od razu ja skleiłem,
ty rozłóż od sekwencji od wyrazu, tryska
tak jak od ogniska iskra
i stamtąd błyska znany głos nieznajomy z pyska
czyżby, słyszałeś chyba o tym w mieście
to jest ten hip-hop co wysyła w przestrzeń
De A Be, Antoni Muda
nie lecę w ch*** jak Marek ...
dziwny, jak po halo grzybkach stany
chcesz dobry rap tak wiesz ze będzie grany
nie stój, po autograf w kolejce
wyrzuć aparat i podnieś w górę ręce
szybko, kolejne wersy napisze
zmienisz pampersy kiedy przerwę cisze
kur**, tylko jak Dab coś nagra
działa to na mnie jak na staruszka viagra
lepiej, jeszcze więcej mi powiedz
wpływam na hip-hop jak Titanic na lodowiec
a ja, rozpierda*** sam siebie
pytasz o korzenie nie znajdziesz ich przy drzewie
tryn tryn, znowu dzwoni telefon
mówi rap-expert ale nie zna mnie
pik pik, brzyt, przychodzi fax
i chcesz autoryzacji
błędnych informacji
przełączyłeś się na sekundę start-up
usłyszałeś ze Dab wydaje album
chcesz popierać mnie
to czasu nie marnuj
na koncerty startuj
nie kupuj płyt na targu

Ref.

Czy ciemno czy jasno (ta)
płynie muza przez miasto
bo to miasto jest nasze (ta)
Czy ciemno czy jasno (yo)
płynie muza przez miasto
bo to miasto jest nasze
tak i nie może być inaczej tak
Raz ciemno raz jasno (yo)
płynie muza przez miasto
bo to miasto jest nasze
ta jest nasze (ha)
Czy ciemno czy jasno (yo)
płynie muza przez miasto
bo to miasto jest nasze
jest nasze, jest nasze i było nasze

Słowo, jedno dla publiki a drugie dla prasy
przyjechałem tu na bauns nie na wczasy
tak dokładnie kładę rap ponad mnie
zrób yo jak znasz mnie yo cie dopadnie
traktowanie co traktuj to poważnie
nie wiesz co mówić? to mów niewyraźnie
w dobie idoli ryżych, pedalskich strasznie
tandeta płynie wierzchem a sztuka na dnie i
pokolei wpierw tu podpierdzieli
lata melanży
trzy dekady w branży
zrobię ci casting bez talentu to się nada
to wszystko pseudoartystyczna familiada
chcesz szaraka? szukasz nie w tych ssakach
tez mam długie ślady ale zapisałem je na trackach
metafora taka takie jaja
twór nie dorówna mi gdyby się podwajał, nawet
oczy mam otwarte a nie kaprawe
mam ze sobą Baku Baku Skład Gutka, Brata, skawe
słowo z serca proste nie kulawe
od De A Be, na poprawę

Ref.

Czy ciemno czy jasno (ta)
płynie muza przez miasto
bo to miasto jest nasze
dokładnie tak jest nasze (ta, ta)
Czy ciemno czy jasno (yo, yo)
płynie muza przez miasto
bo to miasto jest nasze (ta)
i nie może być inaczej (yo)
Raz ciemno raz jasno (yo)
płynie muza przez miasto
bo to miasto jest nasze
jest nasze, jest nasze (ta, ta)
Czy ciemno czy jasno (yo)
płynie muza przez miasto
bo to miasto jest nasze
jest nasze i zawsze było nasze tak
Wolę respekt u chłopaków (kiwam głową)
nie chcę ciągle się martwić
czy sił do końca starczy
i na gorsze chwile zachowaj siłę

Za każdym razem, kiedy łapię za mikrofon świat żyje
sprawdź, jaką ma siłę ten rap skunk w kabinie
chociaż nie widział mnie jubiler
mam gang no i funk, co na bank z czasem płynie
znajdź ziom centymetr, to joint na pół metra
coś, co nie jest przewidziane dla chłopaków w getrach
myślę jak każdy, co mieszka w jedenastu piętrach, wyczaj
z braćmi to się dzieli, a frajerów nalicza
to ulica witaj brat, to nie fach mieć bajerę
na dziesięciu pięciu jara crack a czterech helen
Bałucki teren stracił niejeden, masz promocja
tu za stówę dostaniesz kamerę i boom boxa
ziomek forsa, chcę ją ja, ty i każdy
a regułą jest to, że zawsze płaci słabszy
płacisz jesteś zdatny, by płacić co miesiąc
widzisz na frajera tu się bierze Seicento w leasing
płacąc raz, cannabis kręci bletkę
w tym mieście moda jest na to, co niebezpieczne
i wiem, że sam jestem w tym, nic nie poradzę
pcham w płuca dym, by zysk mieć na uwadze

[x2]
Wolę respekt u chłopaków (kiwam głową)
nie chcę ciągle się martwić
czy sił do końca starczy
i na gorsze chwile zachowaj siłę

Obiecana ziemia, gdy miasto ścieli noc już
biznes kręci życiem burdeli i koksu
tuneli i kiosków z szamą całą dobę
tu nie wyjmuj portfela, bo stracisz całość ziomek
witaj w świecie sajgonek na ostro w polewie
dla Imperium codzienność, a dla żebraków Eden
chodź z biedaków chlebem, sprawdź to mały Wietnam
wydajność biznesu tu poznasz po gołębiach
sam tu uczęszczam i wpierdalam Gumbao
po pierwsze, bo szybko, po drugie, bo tanio
obok anioł, funty, dolary, euro, jeny, farnki
na lewo wszystko co oferują ziom tobie banki
noc jak chcesz tańczyć? bo dzień się przesypia
czas podejrzenia znikać, by zysk dalej oddychał
lipa daruj, każdy ma swój arsenał czarów
incognito jak pasażer w maluch konkret
Piotrkowska, czyli lato i stringi
dziewczyny, miłość? daruj to sponsoringi
prywatnie z dojazdem, to firmy profesja
od tyłu, na jeźdźca, chcesz w dupę płać ekstra
stąd uciec, weź przestań, hajs na ulicy leży
czego ty nie znajdziesz, to naliczy rewir
nie my, nie wy, nie ty, oni
sztuką wszystko widzieć i być niewidomym
ten świat nam znajomy nie tylko z opowieści
tak zysk życiem kręci z Bałut do przedmieści
to czysty biznes...

[x2]
Wolę respekt u chłopaków (kiwam głową)
nie chcę ciągle się martwić
czy sił do końca starczy
i na gorsze chwile zachowaj siłę
Wszyscy co nam źle życzyli, mówili byśmy skończyli
to w tej chwili zobaczyli jak bardzo się pomylili
połączyliśmy siły słowami ponad granicami
między nami są sami nazwani przez świat słowianami
mamy moc, przebicie i jak nikt łeb do picia
nie lekceważ nas, ponieważ cały świat jest do zdobycia

Som pater jote, koko kokop zastupułem katarja sinus
to kokot u tihapu
nepsani doces sisum besne hahopo
stokuru mi kryje herbaty dewo depo

Mulj boze, zele bone, oudezy noi wsys
slowiany, poljaki, serbo, chorwaty, bohare, rosyjany
ktos kto wiezy, tech to pjany, je dzentelmeny, hoolihany
tomokraszy, dalaj dale, chouaj sfo i nahany
nas zna to bahato, piervoj moze z niebujte sjarane
mie a hraf czaso tea, bo na to Pilzno albo zarany
mojto domena to vizno połahoj, poszlano
poko ce pisac, bolilu nate mit dolo dasiano

My mamy niko znewu co bys chtial
trenim, rokokonda kati dieł
kak di smiele makni binaoli frewu cze
elamento zefripevi czi zapojnicze
glok timurka szuraku Bjarusin se
mes nażda vretymy tu efendo we
umekfija nikidama ena musi da mi znasz
kak mie ne wiesz nie zdłako ot mani sparasz

Direktor, papo Kotasweto
diblisgo do getto, karlo treko
o te pożnysz kołodzenia ta na tyszkoto
horodna ta grudka na humanizmo terrorizmo
pajos keta dispinos kosmopolitizmo
od Vagar do Karpaty te posel sleviansky odbiern
jeden za wsyte, wsyte za jeden
asaf żeżi picze kako wreo obo
dwilem di sedmo leto gospodoło

Skorka puj, mi rosci ta naszy gra
wsio parjat, et fua, i szto beżit tak stat
nie puscy mojkie, nie moga sul bystroje
puzin razem piera możem, slava bohu
niszoj sile, niszoj nie a stalitienie
z cisztym sercem zgiereci korwiu pierem
is Bielarus, is fiet, nie sfora faraskas
znaj, nie wzadi dacenio et nas

[x4]
Nie lekceważ nigdy nas

Sany skosztowany slovany sokeles brany
czio se do podreo semoje woje da szidu doje
dubirori mero dinu zaszwi jota nurdimo
skupo projekt, jek kartko powiecie
efekt semer be czworka nas bostiszla dana glasi neo tiszla
nos podpira nistisza, nekadanycz e proje
to je zeczity numer, slovansky nabiza fundament
i cze soje bolboke zdany na waszich nogach kucemen

I zaszłujs boka znamy caly kraj
prooga cemo swoi ja sabali odo dwaj
nielicze sinej, PROSTO sine
sesy zartresy czum chwilem sto posto sine

Co na to rządy, co węszący, bo napewno
niejednego z nich dziś boli nasza jedność
kryminalne kraje wykrwawiają się od lat
masz słowiański rap, nie radzę lekceważyć nas
sme sloviansky buch, widisz?
mi serce tepre pum pum, cejkisz?
widisz to, kam patszisz, segisz, ażwanisz
smetu, poczitaj snama, slyszysz?
bichodni witre a wichodni steo
steo zapahu juda, a smrad mao seo
zna ma newy jebesz, na stedo stanesz
wiec udzielam ci bresz, mie niewu nie biesz

Dis gustwa, slowa, nawyk, umienie
pabiedy, a szybkie, rabota, cierpienie
striemlenie, blysk, paezja, muzyka
hetenie pri koloże, wsie sierozna ciustrwo
i szre, skrecz, ritm, rifmo
mudrosc, molodosc, stawan, stiło
ligalaj zbie maskwa, dwa ci z piervem wieg
reprezent rassija, na sloviansky trek

Frentei tenkiei kej twoi dedi
repirigi gustwa kupiesłi kaukeni
stil tiela zhelka spija ceribokum
we kriminal wisok, Evropa i stop
nomaji kusi mosz, se jak? aha
ja prestam na Bosnu Haucheva, merhaki sevda
a kusy budrush, medro stradasz smetno
kraj Bosnii, a na predko

[x4]
Nie lekceważ nigdy nas

Psenkar winka zdam drua
sentoje moje i teke ne da a a a
nezepawa ce zna, nezepawa ce zna
dokusam pralużny, doktuimi i zda
dopapra epotizwa, slovianska nawejza
czak de noje dolutimo szeto wos
odpil te klube neh se party zeczne
porsistamy zaba aba raewo enegre

I de czesko skousimy zajebala swoje rymy
no swoje miny tituzimy mija zame slovanskimy
swoje tekstu de prauda ulica pricze
krimimena medli noskozwu komu wida skrivic

Ne slovieny joty zhimy bahti zhiwy joszu nama
mizmo bra czasami kryje baztu plynie potoczkama
oprocz te je segie dosne za to prawo swiłu
nabane getleku swisa dole nek doslausky zhiwis knaga

kto wytycza nowy szlak? to ZIP Skład, a jak
ten pakt przypieczętował w słowach, ten słowiański rap
zobacz ile flag przez jeden track, jeden świat
jest obok siebie jak brat, tak rap jednoczy nasz świat

Josu mahah ote hroho cum horek koko
som intelektualny lerek seroz broko
nem te sasnamy sum legendai grofo
to jes slovansky kompo o o, o o

Każdy weekend wtisze syna naszych pare
piasta germane, u mienia wsio pariadet
ktojto pari, ekseldiluks
tam gdzie uczy bier mienu sumi nafsi gra plus
show time szwajmi tu sa neże naj
cagrij keżdiele i gra predo żraj
se deejay Max Czerny, deejay Max Czerny
widi es taj, budysz me grou

Skonczyl to Hitler, skonczyl to i Shwer
kagito nehalinum sloze ja tuakra to dwes
skonczyl to Lacoste, mil bignij fols
oenasz papa Szwejk, odo pierdala kols
niwzy slovany nie poczeniu i nas
jebanas komołż lainy zlome landlas
muzite poczitac, sami cela Evropa us
steczi kidwra gra porwali joł po was potopa

[x4]
Nie lekceważ nigdy nas

Opsa czeli jeto tekla no peokrata do Warszawy
siku jednoł, czwor dezolismo zastawy
dostem czosnem minem szalim da simi prominim
toutajmy dolite wjebo rikolenem

Chłopaków od Belgradu przez Warszawę do Moskwy
doceń (doceń) wcześniej stajemy się dorośli
a jak widzisz słowiańską dziewczynę od razu jej chcesz
jak ją miałeś to wiesz, jak z nią jest, jak nie to cześć

I spezata kaza tochu bije prijato
estestwe no, sztese tolka madekwato, wtozi drak
prostujama kak, nelisnom rapat
e nauczimi chemii trawo deam na fahwed
no so siczki, i mojta a tateosz te brodi
fuszitene sloviansky te narody
zdrawo brat, jesli se bouisz zkadat
tuaj samalopop, pogniż tokusom bradat
zreorganizowany, oddany wułany
odwutlany robi matu zmeczo wohany, to
to mamy ewsiko na żre ne u mamy
sahszti żeba to na spetna folna ejak cunamy

zesfenasz e ze mnie, pesni segorek
zapompe tu besme, swinekste mole
aj musamol toko swizo jedna bieda za swet
sezłuczykiem na łonie poczi nie predama nie

buida bu serce wiera datom christiem
piszu pasa ne zażyzna z twajom listjem
nie dieta moszto be pozać, pazaloda
kłospital, nie staaa, ludzie na baodzie
i slawa boguż toszla żilis naszy dni tak
diecki geodet, echni szitata
was spominanija użenie takia smen
gorkich bilju i nada prie choliat wsiem

jedziem, bouu, ja rodam z ni Rassiji
sztalminia, hip-hap palisi
slavianski kisti padojgie di minesti ki
prusaka luckiera a paczusti silu słała
kak de jon mikrofone roz kalender biła zała
esta dziewone, mnie nie można karone
poczuby slabady, ja robem sulec tu despet
pakoje moje nagrada

[x4]
Nie lekceważ nigdy nas
Patent na promocje plyty opierdolic cała scene
myslał:scena nie odpowie a tu nagle szok zdziwienie
myslał :Ryśka obraze i ze ujdzie mu to płazem
myślał Ryśka osmiesze zdołam przez to kabze nabić
tylko twoj kierunek działań moze bardzo szybko zabic
twego ducha,on juz trupem czas na twoje zwłoki panicz
ratatata Errata to Tedego gwozdz do trumny
Tede typ bezrozumny masz przeżarty chemią umysl
panie browniarzu pamietasz swoj pierwszy detoks?
ilu przez Aluminium po srebro siegneło?
bo opacznie zrozumieli tresc z ktorą sie podzielił
powiedz "dobrze jest ci ?" chciał wygrac a spierdzielił
wiec nawijaj se o felgach to dla fanow twych obelga
wiem ze masz ich gdzies liczysz kase dla niej klękasz
ty miales te problemy skad brac te plny
od taty z kieszeni przeciez wszyscy o tym wiemy
wiec nie kłam w zywe oczy zawsze miałes w chuj bejmów
czy to nie twoj tatuś był szefem kancelarii Sejmu?
gdzie spałes gdy był remont w twoim domu ty ofermo
kimał w sejmowym hotelu piescił marszałkowskie berło
w koronie perło czego szukasz na ulicy
w samochodzie od rodzicow wkurwie sie zostaniesz z niczym
a może ktoraś z ekip cie naliczy i juz kwiczysz
nie zostanie na fiskusa z ktorym nie chciał sie rozliczyc

ref:
Pytasz gdzie są argumenty prośba wsluchaj sie uwaznie
wiesz na czym diss polega ? żeby pojechac cie bardziej
w twoich oczach widze strach ja zwyczajnie tym gardze
taki z ciebie twardziel ? gdy masz kluk zapchany szpachlem?
spowiedz w CGM nerwowy na tłumaczacej
pogrąze cie bardziej uderze jeszcze mocniej
jedziemy z tym koksem lecz to nie Szymon Majewski
to frytki na pol stołu a nie gowniane kreski

Co żes narobił w Szczecinie gdy na free typ cie obrażał
pobileś go na scenie i kazales mu przepraszac
a podobno moj wystepek cie zenuje i przeraza
nie pamieta jak sam był nie lepszy tak sie zdarza
branożowa dziwka oto twoja nowa ksywka
bo wchodzisz w kazdy dill bo muzyka to przykrywka
zero przesłania w tekstach ktore kladziesz na bit
czyzbym sie myli?potrafisz ten bład naprawic?
tej panie Nastukafszy wtedy ludziei cie słuchali
tylko jak to zmiksowali skoro nie slychac wokali
ile z Kozakiem wycpali? o to trzeba spytac Krzyśka
kupił tobie 4 runnera taki z ciebie bystrzak
a bez wsparcia starych pizda, nie potrafiłbys zaistniec
a ja ulicy dziecko mam ten level stoje wyzej
moi fani to ogry? o kochany tu sie mylisz
wyzywasz od debili łysch dojebanych [kill him !]
czyżby pozazdroscili iscie sportowej formy
bo sam przeogromny nie potrafi formy zrobic
zdziwiłbyś sie ilu ludzi stoi za mym rapem
nie znasz moich fanow oni zamkna tobie jape
cytujac moje wiersze tyś podobno Pan Tedeusz
Joł joł jo jo joł-to słabe ,trenuj

ref:
Pytasz gdzie są argumenty prośba wsluchaj sie uwaznie
wiesz na czym diss polega ? żeby pojechac cie bardziej
w twoich oczach widze strach ja zwyczajnie tym gardze
taki z ciebie twardziel ? gdy masz kluk zapchany szpachlem?
spowiedz w CGM nerwowy na tłumaczacej
pogrąze cie bardziej uderze jeszcze mocniej
jedziemy z tym koksem lecz to nie Szymon Majewski
to frytki na pol stołu a nie gowniane kreski
Lubisz duże rzeczy - dla mnie to wcale nie jest dziwne,
Więc urosnę w Twoich oczach tym jinglem,
Ruszę tym na bibie, będę błyszczeć, wiesz przecież
Na imprezce nie trzęsę tyłkiem lecz parkietem!
To ta natura każe mi grać do rana w chuja
Z typami, którzy myślą, że Lilu to tamta ruda...
Ale nie będę niczyim one night standem.
Wkurwia Cię to? to mnie zdissuj przez Internet!
Nie szukam sponsora, bo choć mój dochód nie powala
To trzydziestego nadal stać mnie na browara,
Na dupie nie noszę reklam i mam w dupie bluzy moro
I nie daję dupy tych głupich dup amatorom.
Co słychać? podbij, tego imienia nie zapomnisz,
Jak Ci powiem, że ostatnio było słychać w Fenology
Liceum skończyłam, gimnazjum mnie ominęło
A i tak na maturze miałam średnią 5.0

Mogę być Twoją supersztuką (od zaraz)
Chyba, że nie wiesz czego szukasz (to nara)
Ty wiesz, nie wszystko złoto co się świeci
A ja wiem, że na mnie lecisz../
Mogę być Twoją sweet baby (od zaraz)
Tylko Ty nie jesteś fejkiem
Ty wiesz, że nie zadowolisz się one night standem
Chcesz ode mnie czegoś więcej

Kolejne zera, chcę na koncie mieć tak jak Ty,
Bo też lubię cyferki, chociaż miałam dobry z matmy.
Masz styl to odpuść, sama je zarobię,
A jak myślisz, że chcę ich od Ciebie to z Bogiem!
Rookie roku tylko sztuki wokół,
Luz, nie jestem zazdrosna, jak te głupie dupy z bloków.
Pokój, więcej niż dla Empiku podbija klientów,
Ale każdy z nich odpada gdy jesteś tu, testuj
Kultura Ci wisi, ale jeszcze Ci stanie
Jak mnie widzisz i mówisz, że Ci wisi - kłamiesz!
Rok temu się widziałeś, jak za rok walisz drinki,
Wykmiń, nie spodziewałeś się takiej dziewczynki...
Widzisz, wszystkie inne przy mnie to dziwki,
Choć pijany mówisz najwyżej w życiu jak w fifty,
Żyjmy chwilą, tu powtórek nie ma, halo,
Olej bilon, to ja jestem jak milion dolarów.

Mogę być Twoją supersztuką (od zaraz)
Chyba, że nie wiesz czego szukasz (to nara)
Ty wiesz, nie wszystko złoto co się świeci
A ja wiem, że na mnie lecisz
Mogę być Twoją sweet baby (od zaraz)
Tylko Ty nie jesteś fejkiem
Ty wiesz, że nie zadowolisz się one night standem
Chcesz ode mnie czegoś więcej

Mów mi bejbe i nie mów mi co mam robić,
A gwarantuję, że dorobisz się nowego hobby.
Seksu głodny? Chyba się dogadamy, widzisz
Dam Ci go więcej niż nowy wamp z pornolem na DVD
Naturę ludzką, zrobimy szybciej niż tą whisky,
Częstuję wódką, wpadaj będziemy jak naturyści.
Wypierdolisz niż R.Kelly więcej szesnastek,
A z których nas słuchają, będziemy się razem śmiać, wiesz...
Ja chcę diamentów i wiem jak zrobić rosół z kury
ale testuj, rap znam nie tylko z Rap Fury
Wiesz, już nie seks i kasa będą rządzić światem,
My będziemy nim rządzić, gdy zrobimy tę kasę.
Ja też się nie znam na flircie towarzyskim,
Ale cycki mam ponoć lepsze niż Lil Kim
A ten frajer co się gapi jak skąd cię znam,
Jakby był Tobą też mógłby mieć taką jak ja.

Mogę być Twoją sweet baby (od zaraz)
Tylko Ty nie jesteś fejkiem
Ty wiesz, że nie zadowolisz się one night standem
Chcesz ode mnie czegoś więcej

Ej, mamy styl, nie trzepią nas na wjazd tu
Wjazd za free dla capo di tutti capi rapu,
Kiedy trzeba dobrze mam trochę kultury,
Ale poczekam w wozie, gdy będziesz szczał na mury.
Jesteś T do H do U do G
Ale jak mnie widzisz, to skacze Ci tętno, wiem/
Jak chcesz to coś zrób z tym, a jak się boisz to nie rób.
I Tak Lilu to ulubiona sztuka Twoich ulubionych raperów...

[x2]
Mogę być Twoją supersztuką (od zaraz)
Chyba, że nie wiesz czego szukasz (to nara)
Ty wiesz, nie wszystko złoto co się świeci
A ja wiem, że na mnie lecisz
Mogę być Twoją sweet baby (od zaraz)
Tylko Ty nie jesteś fejkiem
Ty wiesz, że nie zadowolisz się one night standem
Chcesz ode mnie czegoś więcej
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo