Popularne piosenki. Polski Hip Hop

To nie powrót, bo nie było mnie tylko chwilę
To nie powrót, bo byłem tu od zawsze od początku
To nie powrót, bo serce cały czas tak samo bije
To nie powrót, bo byłem tu od zawsze od początku
To nie powrót, chociaż przez chwile czułeś brak
To nie powrót, bo bylem tu od zawsze od początku
To nie powrót, nie znasz mnie a jestem jak twój brat
To nie powrót, bo byłem tu od zawsze od początku

Mam wzloty i upadki, różne studia, rożne majki
Mam milion ton zajawki, żeby pchać to na ławki
Wyrzuć ręce w powietrze jakby pierdolnął granat
Chcesz to ładuj browar z puszki albo pij szampana
Chcesz to chodź po klubach albo siedź na osiedlach
Tylko nigdy nie zamulaj i czuj się jak pewniak
Ja jestem tu i tu i zawsze biorę coś z życia
Jak tu i tu i robie ci wycieczkę po bitach

To nie powrót, bo nie było mnie tylko chwilę
To nie powrót, bo byłem tu od zawsze od początku
To nie powrót, bo serce cały czas tak samo bije
To nie powrót, bo byłem tu od zawsze od początku
To nie powrót, chociaż przez chwile czułeś brak
To nie powrót, bo bylem tu od zawsze od początku
To nie powrót, nie znasz mnie a jestem jak twój brat
To nie powrót, bo byłem tu od zawsze od początku

Jestem raperem, który pisze, pisze gdy przeżywa.
Emocje kapią na kartkę, są tłuste jak oliwa.
Są gorącę jak słońce, uwierają jak odcisk
A "Osobiście" rozdziera twoje serce jak pocisk.
Ja, wiem jak to robić. Ty wiesz jak to słuchać
Razem tworzymy mieszankę której nie oszukasz.
Ta płyta to soundtrack pod najbliższy rok
Kto buja całym blokiem, wie o tym każdy blok

To nie powrót, bo nie było mnie tylko chwilę
To nie powrót, bo byłem tu od zawsze od początku
To nie powrót, bo serce cały czas tak samo bije
To nie powrót, bo byłem tu od zawsze od początku
To nie powrót, chociaż przez chwile czułeś brak
To nie powrót, bo bylem tu od zawsze od początku
To nie powrót, nie znasz mnie a jestem jak twój brat
To nie powrót, bo byłem tu od zawsze od początku

To kolejna płyta na twojej półce
Onar, Onar i Ośka, Płomień - czuje dumę
Biorę szacunek i tym samym się odpłacam
Zachrypnięte gardło dobrze brzmi po wielu latach
A bity mogę brać od producentów których nie znasz
I robić na nie tracki które zapamiętasz
A goście jak zawsze w sztosie - pierwsza klasa
Byłem tu od początku więc nie mam skąd wracać
Za każdym razem, kiedy rytm łapie blok mój
W tym łapie krok tu jak było na początku jest i teraz
Skrzypce, futerał, rap światowa premiera, zczaj
Co popiera fal prób ziom zamiast utknąć w martwym punkcie?
Wolę krótko, ale z gustem
Przekraczać próg ten, tannoye na kurwie
Nie zapanujesz nad tym smak wódki fanty plus
Whisky nastyk tu, instynkt prawdy znów
Impry barwnik to alko stan, w którym łatwo
Pomylić lambadziarę z lalką, gdy las rąk
Pokazuje klaszcząc, co to, hardcore
Sraj ziom na system, bez niego da się istnieć
Myślę o tym za każdym razem, gdy jebną mi listwę z auta
W pizdę jak tak można, buce
Nastaw kontrast powrócę jak Bruce Lee czy Bruce Lee
Nie ważne jak mówisz po czym zdobi mózg dziś cikicikicikiaaa
Haem szoruje Vestaxa, intonuje sampla głos
Przez preampa cios, gniecie lampa skosztuj eliksir
Prosto z duszy i serca jebać przerost ambicji
Aha, środkowy dla policji

Międzygalaktyczny spacer głupoty, stabat mater
Epoki zamach na ten temat strach jest katem
Melanż euro-afer w rejonie gdzie szaleje fenomen zła
Jako oponent mam ich skafander mix na taśmie
Z trzaskiem salwę cyfr, z których kod wyłania nazwę
Prąd wytwarza barwę nut tu po łódzku
Niezależny jak loop-troop tok myśli
Ilość ich niczym w łóżku pozycji
To luksus pomińmy puentę opowiadań o miastowych układach
Z doświadczenia wiem nimi podszyty dramat
Dla mnie lamp lamp i sagat płyty to mój bagaż
Którego nigdy przenigdy nigdzie nie zostawiam
W drodze na księżyc bez pieniędzy i prawa
To magia sprawia, że podążam w ten pył
Który odsłania sekwencji pejzaż
Wolność duszy zwycięża
Ten dar w imię umysłu i serca, aha

Rynek chciałby wygryźć nas
Co do nazwy ile dałbyś by ją znać?
To dinozaury, wystarczy mi, że nie mam tolerancji
I nie mam zamiaru się skarżyć by
Nadrobić brak wyobraźni tym
Co mnie kurwo drażnisz pysk
Od szajsu odetchnąć daj mi dziś
Mam jazz z Holandii i nie chcę zamulać
Mój styl to tarantula
Umierać będziesz długo i w bólach
Flow na trackach hula paruratamtam
To po blantach spod protekcji skafandra
Wyłania się dawka rap gra, graj pan, ale z serca
Lub przestań na zawsze, bo to już jest tak
Że niewiadomo o co chodzi - zawsze chodzi o pieniądze
Więc skurwysyny wypierdalać
Tak jest, to Bałuty dzielnica
Ten sam zwyczaj, ten sam kodeks
Skracamy a nie robię
1. Jeszcze nie raz zapłaczesz z innego powodu.
Życie ostro przecina cię jak szogun.
Mam serdecznie dosyć nierządów,
ucinam to wszystko i bez prądu.
Co to się dzieje wielki Mez
a palantów laszcz
Zdięcia te łapią, czym świat jest.
ciągle słyszę „God's bless”
Wierz w co chcesz, a co chcesz to bierz.
Przez to wszystko pytasz: w czym jest sens?
Wiem że Nobel obróciłby się w grobie,
bo pokojowa nagroda znalazła swój pogrzeb.
Jak raz wybuchnie będzie koniec na dobre.
Kim stał się człowiek? Zakochał się w sobie.
Myśli, że władza czyni go mistrzem,
takie mistrzostwo prędzej go zniszczy.
Iskrzy to wszystko, słyszę to w ciszy.
Aparat pełny od zdjęć na tej kliszy.

Ref. Czy jest tam ktoś? Pytam wciąż.
Proszę przyjdź i ocal to. (2x)

2. Czasami ludzie myślą, że są kimś więcej,
lecz na koniec będą stać w tym samym rzędzie.
Nie będzie głupców, nie będzie trzęsień,
nie będzie chłamu, polityki smętnej,
halabard w rękach i AK,
ślepych reżimów, śladów od bata,
nie będzie tak zwanych pokojowców świata,
próbujących dziury w systemie łatać,
nikt nigdy nikomu nie naskoczy,
nie będziesz musiał śpiewać już Roty,
nikt nie będzie cię trzymał za poglądy,
nie będzie żadnych najazdów w nocy.
Ewidentnie niektórzy biorą to wszystko na serio
nie wiedząc, że są dwa wyjścia, góra inferno.
Chcesz nie chcesz wybiorą cię w ciemno.
Jak powypieprzać te sygnały w niebo?
Kto mi zabroni być tym kim jestem?
Mówić o tym co kiedyś przeszedłem.
Nie stałem w miejscu, bo to by był wielki ból.
Ci co stali umarli od srebrnych kul.
Zycie może być jak złocisty miód.
Jak tesu mówiło, że to jest cud.

Ref. Czy jest tam ktoś? Pytam wciąż.
Proszę przyjdź i ocal to. (2x)
My robimy mixtape z Mateo w studiu
Jakoś tak popołudniu
W 2006 roku, dokładnie w grudniu
W połowie, dokładnie 15-ego
A skończymy go 7-ego lutego

Mam ten kozacki chłód
Nie ma trzech takich jak takich dwóch
Wiesz, że jadę wierzchem jak Lucky Luck
To problem jak taki dług, że to jest chuj
Jestem farmerem, mam te chodaki i taki puch
Fajne kozaki dla fajnych dup
Weź się wypnij
Chcesz coś wstrzyknąć, to weź coś wstrzyknij, co
To DGE z PDG Kliki, mam te wyniki
Mam te wyniki, yo

Siema koluniu, cześć niuniu
Aha, yo, a my znowu w studiu
Niejeden chciał, lecz nie uniósł
Byliśmy tu wieczorem, będziemy popołudniu
Bo mam ten kozacki chłód
Mam ten kozacki chłód
Nie ma trzech takich jak takich dwóch
Wiesz, że jadę wierzchem jak Lucky Luck
To problem jak taki dług, że to jest chuj
Jestem farmerem, mam te chodaki i taki puch
Fajne kozaki dla fajnych dup
Weź się wypnij
Chcesz coś wstrzyknąć, to weź coś wstrzyknij, co
Chcesz coś wstrzyknąć, to weź coś wstrzyknij, co
Chcesz coś wstrzyknąć, to weź coś wstrzyknij, co

[2x]
My robimy mixtape z Mateo w studiu
Jakoś tak popołudniu
W 2006 roku, dokładnie w grudniu
W połowie, dokładnie 15ego
A skończymy go 7ego lutego
Czy to jest West Side? To po prostu Slums Attack
Możesz nas nie lubić, możesz bracie puścić pawia
Lecz właśnie teraz, naszła mnie wena
I nie mam ochoty na chwileczkę zapomnienia
Ja lubię ciężkie bity lecz gangsterka mnie nakręca
Dlatego w ten projekt wkładamy dużo serca
Uwielbiam bardzo dobrze składać odpowiednie frazy
Układać w całość zakręcone wyrazy
Zwroty, rymy oraz inne wyrażenia
Za każdym razem mamy coś do powiedzenia!
Nie lubisz mnie i brata a Slums Attack to szmata?!
Ha, chciałbym to usłyszeć jak publicznie się spowiadasz
Wojny stylowe, międzymiastowe rozjebują już od podstaw naszą Hip-Hopową mowę
Zamiast łączyć oddzielamy się nawzajem, każdy z osobna miasto swe nazywa krajem
Państwo w państwie, lokalna popularność
Jebać tych ze wschodu - krąży już chujowa zazdrość
Bo tam przecież nie ma przemocy i trudności
Tam się freestyle'uje w Hip-Hopowej społeczności
Slums Attack opowiada o ulicznych realiach
Przy okazji na wstępie ja Born Juices pozdrawiam
Bo oni też się na to zapatrują
Nasze rymy są prawdziwe i skurwieli w oczy kłują
100% Hip-Hop,100% mocy
Nie można dziś grać bez ulicy i przemocy
Tak się wychowałem, tak żyję i skończę
Teraz wszystkich pozdrawiam zanim mikrofon wyłączę!
1997 rok Slums Attack na scenie!
-Skurwysyny!!!
Rapu dawna, teren - Kielce, bit w słuchawkach
Przyssany do tego jak pijawka
Borixon wbrew poprawnym dykcjom
Z nową solową pozycją, weź nośnik
Wyluzuj się i podgłośnij głośnik
Rozpoczynaj za bitami pościg
Solo, solo, gdzie, gdzie jest Borixon wyczaj
Od dawna siedzi już tam w bitach
Pomaga jak zwykle ziomkom przy płytach
Niebawem Gibon Skład zapali szczyta
Tak, jak się piszę tak się to czyta
Do usłyszenia na płytach

Refren:

Rapu dawna, teren - Kielce, bit w słuchawkach
Przyssany do tego jak pijawka
Rapu dawna, teren - Kielce, bit w słuchawkach
Przyssany do tego jak pijawka
Rapu dawna, teren - Kielce, bit w słuchawkach
Przyssany do tego jak pijawka
Rapu dawna, teren - Kielce, bit w słuchawkach
Przyssany do tego jak pijawka

Po swojemu działaj, po swojemu pracuj
Masz dar do rapu, człowieku rapuj
Kiepskich MC słowami stratuj
Przed matem zawsze szachuj, unikniesz krachów
Finans, dziwki, własny dyliżans
Z czasem zobaczysz swój bilans się zaczyna
To kręci jak w nosie kokaina
I spina jak spinacz, napięcie trzyma
Pamiętaj o tym, nigdy nie zapominaj
Ta, rap to dla mnie broń jedyna

Powtórzyć refren

Daje rap, urodziłem się po to by dać
Tobie może się przydać
Będziesz siedzieć, przemyśliwać
Mówię prawdę, nie ukrywam
To jest ważne, dla mnie liczą się teksty odważne
Własny system, nie ten co rządzi światem
Parę lat temu zająłem się rapem
Dla mnie jest ważny jak dla ciebie ochłapem
To kłap ryjem, bo ja nie kłape

Powtórzyć refren

Pozdrawiam cały skład co daje rap
Pozdrawiam KNT, pozdrawiam PIH
Gib-Gibon którzy są, ah tak BRX, TDF
I cały Gib-Gibon skład
Flahaha nie zapominam o was też
Może napiszemy kiedyś jakiś tekst
Ha, tak, tak, tak, tak
Bywam tu i tam miejsce nieważne nie wiem
plan jest jeden kartkę mam piszę, siedzę,
bo wiem, że od tego zależę wiesz jak jest
się nie szczerze jak widzę bezsens nie wiesz
jutro też jest dzień Hi-Fi to wielka piątka
podejście zmień jak widzisz w nas ziomka
Hip - Hop nie jest tam gdzie przemyślany spontan
i większość problem ma, bo nie wygląda
czujesz, pozy dogląda na trackach się pruje
i mówi, że to to, jak to nie to czego potrzebuje,
wiem o co biega ziom styl mnie buduje.
Hi - Fi zero zero strzał.

Ref.
Dziś tu, jutro tam mam zamiar wykonać swój plan
dać rap, dać prawdziwy Hip-Hop,
jutro może nie być nic, dziś to wszystko. / x2

Wszystko co mam to muzyka czytaj plan
na dzisiaj praktyka czyni mistrza zazwyczaj
jak ziombo klikaj, jak czarnuch na bitach,
te wersy to tytan zresztą chyba słychać to.
Pierwsza liga, chociaż nie przeczytasz o nas
na ostatnich stronach dziennika, to gruba dawka
adrenaliny łyk jutra nie ma nadal,
bo liczy się tylko dziś, to wada wszystkich
zaletą u nielicznych jak zawsze droga do porozumienia
przez konflikty, ani dziś, ani nigdy nie oddamy
siebie za cyfry, biegniemy wciąż jebać zyski.
Liczy się tylko to, co mamy teraz
choć z tym wszystkim coraz częściej chuj mnie strzela. (jebać)
Głowa do góry, bo przede wszystkim otwarty umysł,
żyjmy tak, żeby się nie pogubić.

Ref.
Dziś tu, jutro tam mam zamiar wykonać swój plan
dać rap, dać prawdziwy Hip-Hop,
jutro może nie być nic, dziś to wszystko. / x2

Jedno miejsce, plan ten sam, legalny staw
to gardzi woń jak kenzo, to gardzi woń jak pot
to jest jak dual szok, podpięte majki, winyle są
to stąd jak flow jak front, z północy zapada zmrok
co krok królowie nocy, nieważny jest czas
i nieważne jest miejsce, zawsze pamiętam
jak Jędker wiem swoje, realizuje projekt,
plany stawiam ponad cel, sto czterdzieści procent
na dziewięc trzy pi pi em, nieważne brat
czy to Gdańsk, czy Warszawa
dziś muzyka jest językiem wszechświata
i nikt i nic... dopowiedz za nas.
Te wersy omijają tych grzecznych chłopaków
Nie o tych co na ulicy srają ze strachu
To o tych co jarają się tym z blizną na twarzy
Nie próbuj się pucować, bo na pewno się sparzysz
Hermetyczna grupa, która ma swoje rewiry
Słyszałeś o nich w TV i gazety też mówiły
Żyją obok ciebie również na twoim osiedlu
Mieli w życiu prze*****ne, teraz po trupach do celu
Zbrodnia i kara to dla nich obce pojęcie
Zbrodnia popłaca i to drugie już prędzej

Od małego wychowani dobrze znają swoją pracę
Dla akceptacji w grupie wymuszenia i haracze
Potem było grubo kradzieże samochodów
Przemyt koksu do Francji z klamką u boku
Wpadka przy akcji, biorą na siebie wszystko
Dziesięć lat wyrok, żaden z nich nie sypnął
Wyszli warunkowo za dobre sprawowanie
Szacunek dla nich na dzielnicy pozostanie
Wrócili do biznesu, dalej ciągną ten wózek
Kiedyś byli tacy mali dzisiaj stoją na górze
Oni ustalają reguły kryminalnej gry
Złapali kontakty, niedawno przekupione psy
Za ich konkurencją wysłali listy gończe
Jakby co to nic nie wiem i na tym zakończę

[x2]
Kryminalna gra teraz o tym nasz rap
Kryminalna gra Poznań i WWA
Miasta dwa gdzie istnieje czarna strefa
Tutaj odpada ten, który pierwszy pęka

Aifam, Aifam, Bilet, Diil Mafia
Tu nie pchaj łap gdzie nie twoja bajka
Ulicy realia to kryminalna gra
Poker zakamarków konspiracyjny świat
[?] gdy w pobliżu kat
Choć szczerze mówiąc brat, ha
To tak jak chodzenie po linie
Wiatr mocniej zawieje a spaść ci nie ominie
Wbij sobie to w koszta, pamiętaj co to honor
Ja stawiam na siebie i moich bliskich dobro, elo

[x4]
Kryminalna gra teraz o tym nasz rap
Kryminalna gra Poznań i WWA
Miasta dwa gdzie istnieje czarna strefa
Tutaj odpada ten, który pierwszy pęka
1. Pezet
Była koleżanką mojej ciotecznej siostry,
Znam to z opowiadań, niebieskie oczy, blond włosy ładne,
Zwinięty banknot zwykła nosić na wszelki wypadek zawsze,
Bo zawsze może trafić się balanga,
Jej ojczym bił ją, jej ojciec odszedł z inną,
Lubiła w nocy mieszać nosy z wódką, potem z heroiną,
Wpadłem na krótko, kupiłem siostrze wino,
Ona wpadła się wygadać, że jej nie układa się z rodziną,
Na twarzy blada, reszta bardziej latino,
Pod okiem blady siniak, coś jak tygodniowe limo,
Rzuciła szybko, że już spada, choć jest miło,
I wiedziałem skąd ta Prada, gdy podjechał po nią limuzyną,
Minął rok i słuch po niej zaginął,
Podobno hera i koks były tym co ją zabiło,
Widziałem ją raz, w jej oczach widząc łzy,
A jej życie to nie film, choć tytuł jej zna - Dom Zły

"Jak dziewczyna jest ładna i w ogóle atrakcyjna,
to musi swoje atuty wykorzystywać,
swoją atrakcyjność, nie?"

2. Juras
Dwóch zgredów ze śródmieścia poszło z piwkiem jak zwykle na winkiel,
Postać pod klepem, wypić browar, walnąć setę
Gdy pili i palili, podbił do nich obcy typ,
Postawił flachę i zaprosił na swoją metę,
Siedzieli w salonie przy stole i pili gorzałę,
Gdy gospodarz mieszkania złapał jednego za pałę,
Był pedałem i miał patent, stawiał flachę,
Ściągał meneli na chatę, by robili mu lachę,
Tym razem to krew trysnęła na sweter,
Zgredy wybiły mu z głowy pedalskie akcje taboretem,
Leje się krew i gorzała,
Obcinają mu łeb nożem, by psy nie rozpoznały ciała,
Makabra, nie mogą przeciąć kręgosłupa,
Na zmianę szabrują, piją i kroją trupa,
Nagle jeden wpada na pomysł genialny,
By wrzucić go do wanny i polać czymś łatwopalnym,
Kolejna lufa i tak zrobili, wrzucili trupa do wanny i podpalili,
W jednej chwili zajęła się kotara, ręczniki i pół ściany,
Oni byli najebani i nic nie ogarniali,
Sąsiedzi poczuli smród i zobaczyli dym,
Wezwali straż pożarną i psy, (Dom Zły)
Pijane zgredy opuszczały z dźwiękiem syren i w panice,
Łamiąc sobie nogi, skacząc z okna na ulice

- Umarł! Nie żyje!
- Po doktora dzwonimy
- Wiesiu nie pierdol! On już na tamtym świecie!

3. Sokół
Patrzę na innych ludzi i ich domy,
Nieletnie prostytutki i napierdalane żony,
I myślę, że mój dom, chociaż nie był dobry,
Dopierdolił mi, ale w granicach normy, (Co jest normą?)
Mam za mało tolerancji, daleko mi jest do elegancji Francji,
Bo moja tolerancja ma jednak granice,
Księdzom pedofilom wsadzam w dupę gromnice,
(W imię czego?) milczą potem rodzice na własne życzenie,
Zrzucają w piekle kotwice,
Jak ludzie w domach mają potem się szanować,
Skoro takie rzeczy robią słudzy boży w domu Boga?
Zupa bywała za słona, Ty miałeś wielkie oczy,
Masz skromne życie? Orient, by się nie stoczyć,
Nie przynoś do domu syfu, otrzep buty z gnoju,
Wolisz Dom Zły? Spierdalaj z tego pokoju!
Gdy zmrok zapadnie wzrok odnajdzie marzeń skok w nicość,
ilu juz bylo tych co próbowali przysiądz mi do serca
Erka spóznia się znów już godzine czas suszy sline,
straciło sens imie wiesz ginie wszystko klatka po klatce film jak żyć
mi przyszło akcja w abstakcie, strach ciśnie to nie strach a ciśnienie
nie nie nie zmieni nic już tylko bym umarł z uśmiechem na pysku o tak widze
niebo ile to jeszcze potrwa może do bram się dopcham. Spotkać Piotra postać
a jak bialo-niebieski zajazd za Panem Bóg nie pajac co najwyżej może senków
nalać niech gra gitara jestem w domu piątka z aniołem stróżem był ze mną tam
na dole jest ze mną i na górze oby był jak najdłużej joint za nasze zdrowie
bo samemu sie nudze a tak to wedruje na chmurze czlowiek w kapturze o białych
skrzydłach w powietrzu jak wilga niebo to wille a nie paranoje Willas.

Widze niebo nie myśle. Widze niebo nie myśle.

Noc ciemno w oczach coś jak awaria w blokach to tak chwila w żyłach krew
znowu sie miota nie mów o kłopotach widze niebo nie myśle nie drażni nic
mnie daj irche szkła wytrze się siemasz disney ten czar nie pryśnie nie wierze
wzrokiem od chłanieze żaden pieprzony pokój zwierzeń tylko eden jeden w swoim
rodzaju jak tam tam mam blanty w paczkach sauna non stop dam wam plan i jazda
boskość z napisem "welcome" tak ze wstrząsał rła pekła widze dwóch lekarzy słysze
na sygnale erka leci przez Włókniaży trząsąc jak tyłkiem modelka oj ból czuje ból oj ból czuje ból oj ból

Widze niebo nie myśle widze niebo nie myśle
Pierwszy nie jak ten drugi chciał być lepszy
Niż większość mijanych na ulicy mord tutejszych
Jeden krzywy raczej, tamten trochę niekumaty
Całą resztę miał za nic, ciepła krew, nic na raty
No i studia wyższe drogie za namową taty
W końcu tata to sponsor - fura, szkoła, dom, krawaty
Taki z planem na życie pusty z domu gnój bogaty
W miejscu mózgu miał marmur zamiast lektur szkolnych czaty
I tak czas spędzał zwykle na szukaniu mocnych wrażeń
Z koleżką większym pauza akcji zwrot wydarzeń
Nagle straciło sens to całe taty planowanie
Synek postanowił być naprawdę zimnym draniem
Wreszcie po mieście krążył na swych wielkich alufelgach
Aluminiowe życie spędzał teraz na kolędach
W głośniku dudnił fifty a nie jakiś tam molenda
I tak zaczął przygodę młody leszczyk, co nie pęka

Nie jestem V.I.P. ani PIMP
Nie jestem superlover tak, a staja możesz mieć ty
To jest część gry, w którą gramy my
Ty możesz stać w miejscu ja będę spełniał swoje sny

Nie jestem V.I.P. ani PIMP
Nie jestem superlover tak, a staja możesz mieć ty
To jest część gry, w którą gramy my
Ty możesz stać w miejscu ja będę spełniał swoje sny

W sumie miał imię, ale jakoś nie pamiętam
Pamiętam gębę dzień w dzień opuchnięta
Wokół ziomale zwykle wtedy, kiedy skręcał
Kilka tygodni później jeden z nich, bo nie wymiękał
Wolał to życie wiesz od tego w dobrobycie
Całonocne eskapady, bo na razie był przy kwicie
Kolejny raz z przyjaciółmi gdzieś na szczycie
Chociaż mało pamiętał to pewnie było znakomicie
Przewidział wszystko za wyjątkiem jednej sprawy
Kończył się balet pojawiały się obawy
Topniało konto sprzedał samochód bez sprawy
Dobra fura była warta cztery miesiące zabawy
Nagle zrozumiał, ale było już za późno
Spojrzał pod nogi, a tam jedno wielkie gówno
Samotny chłopczyk, kumple jadą po nim równo
Czas wracać do domu w końcu mówi się trudno

Nie jestem V.I.P. ani PIMP
Nie jestem superlover tak, a staja możesz mieć ty
To jest część gry, w którą gramy my
Ty możesz stać w miejscu ja będę spełniał swoje sny

Nie jestem V.I.P. ani PIMP
Nie jestem superlover tak, a staja możesz mieć ty
To jest część gry, w którą gramy my
Ty możesz stać w miejscu ja będę spełniał swoje sny

Muszę zapukać myślał siedząc tak na schodach
Na co mi była cała ta bez sensu droga
Podjechał koleś z domu obok ciepły kozak
Zapytał wsiadasz, bo czeka wielka mnie przygoda wiesz
Niewiele myśląc trzasnął drzwiami pojechali
Ten bez przyszłości i ten, co za chwile się spali
Następny raz dwa banany gdzieś na fali
Nawet nie poczuli tego jak bardzo się cofali
Ej nie chce być V.I.P.em jeździć pożyczonym jeepem
Przy szwedzkich stołach rzucać angielskim dowcipem
Ej nie chce być PIMPem całym obwieszonym blinkiem
Co wieczorami z gaci spiera najgorszych kurew szminkę
Nie chcę być trendy taki misterlover towar
Tym, którego słownik obejmuje ze trzy słowa
Wiesz wolę być sobą taką z marzeniem osobą
Która takt muzyki wystukuje własną nogą

Nie jestem V.I.P. ani PIMP
Nie jestem superlover tak, a staja możesz mieć ty
To jest część gry, w którą gramy my
Ty możesz stać w miejscu ja będę spełniał swoje sny

Nie jestem V.I.P. ani PIMP
Nie jestem superlover tak, a staja możesz mieć ty
To jest część gry, w którą gramy my
Ty możesz stać w miejscu ja będę spełniał swoje sny
Patent na promocje plyty opierdolic cała scene
myslał:scena nie odpowie a tu nagle szok zdziwienie
myslał :Ryśka obraze i ze ujdzie mu to płazem
myślał Ryśka osmiesze zdołam przez to kabze nabić
tylko twoj kierunek działań moze bardzo szybko zabic
twego ducha,on juz trupem czas na twoje zwłoki panicz
ratatata Errata to Tedego gwozdz do trumny
Tede typ bezrozumny masz przeżarty chemią umysl
panie browniarzu pamietasz swoj pierwszy detoks?
ilu przez Aluminium po srebro siegneło?
bo opacznie zrozumieli tresc z ktorą sie podzielił
powiedz "dobrze jest ci ?" chciał wygrac a spierdzielił
wiec nawijaj se o felgach to dla fanow twych obelga
wiem ze masz ich gdzies liczysz kase dla niej klękasz
ty miales te problemy skad brac te plny
od taty z kieszeni przeciez wszyscy o tym wiemy
wiec nie kłam w zywe oczy zawsze miałes w chuj bejmów
czy to nie twoj tatuś był szefem kancelarii Sejmu?
gdzie spałes gdy był remont w twoim domu ty ofermo
kimał w sejmowym hotelu piescił marszałkowskie berło
w koronie perło czego szukasz na ulicy
w samochodzie od rodzicow wkurwie sie zostaniesz z niczym
a może ktoraś z ekip cie naliczy i juz kwiczysz
nie zostanie na fiskusa z ktorym nie chciał sie rozliczyc

ref:
Pytasz gdzie są argumenty prośba wsluchaj sie uwaznie
wiesz na czym diss polega ? żeby pojechac cie bardziej
w twoich oczach widze strach ja zwyczajnie tym gardze
taki z ciebie twardziel ? gdy masz kluk zapchany szpachlem?
spowiedz w CGM nerwowy na tłumaczacej
pogrąze cie bardziej uderze jeszcze mocniej
jedziemy z tym koksem lecz to nie Szymon Majewski
to frytki na pol stołu a nie gowniane kreski

Co żes narobił w Szczecinie gdy na free typ cie obrażał
pobileś go na scenie i kazales mu przepraszac
a podobno moj wystepek cie zenuje i przeraza
nie pamieta jak sam był nie lepszy tak sie zdarza
branożowa dziwka oto twoja nowa ksywka
bo wchodzisz w kazdy dill bo muzyka to przykrywka
zero przesłania w tekstach ktore kladziesz na bit
czyzbym sie myli?potrafisz ten bład naprawic?
tej panie Nastukafszy wtedy ludziei cie słuchali
tylko jak to zmiksowali skoro nie slychac wokali
ile z Kozakiem wycpali? o to trzeba spytac Krzyśka
kupił tobie 4 runnera taki z ciebie bystrzak
a bez wsparcia starych pizda, nie potrafiłbys zaistniec
a ja ulicy dziecko mam ten level stoje wyzej
moi fani to ogry? o kochany tu sie mylisz
wyzywasz od debili łysch dojebanych [kill him !]
czyżby pozazdroscili iscie sportowej formy
bo sam przeogromny nie potrafi formy zrobic
zdziwiłbyś sie ilu ludzi stoi za mym rapem
nie znasz moich fanow oni zamkna tobie jape
cytujac moje wiersze tyś podobno Pan Tedeusz
Joł joł jo jo joł-to słabe ,trenuj

ref:
Pytasz gdzie są argumenty prośba wsluchaj sie uwaznie
wiesz na czym diss polega ? żeby pojechac cie bardziej
w twoich oczach widze strach ja zwyczajnie tym gardze
taki z ciebie twardziel ? gdy masz kluk zapchany szpachlem?
spowiedz w CGM nerwowy na tłumaczacej
pogrąze cie bardziej uderze jeszcze mocniej
jedziemy z tym koksem lecz to nie Szymon Majewski
to frytki na pol stołu a nie gowniane kreski
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo