Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Nie jestem pierwszym lepszym co pozbywa się brudów
Bo oddałem się poezji jak ty bawiłeś się w kuku
Byłeś w krainie karłów, głupich siuśków
Rozjebałbym cię bez panczlajnów, bez emocji i bez skrupułów
Skurwysynu jestem głosem tych kilku, którzy patrząc okiem nie chcą już widzieć syfu
Nikt ci marzeń nie ukradnie
Choćbyś nie miał pomysłów rysuj dalej swoje fantazje gdzieś z tyłu zeszytu
Jest tu kilku typów, którym idzie całkiem dobrze
I nie zraził ich do życia nawet jeden, drugi pogrzeb
Z dnia na dzień to widać, u nich ciągle świeci słońce
Bo prawdziwie chcą wygrać i mają jakiś koncept
Chcemy mieć forsę nie po to by się chwalić
Bo chwalą się ci co nie dostają pochwały
Chcemy ją mieć żeby dopełnić swe plany
Mogę wszystko nawet gdy ty myślisz, że jestem za mały

/ Uwierz we mnie obiecuję nie zawiodę
I choćbym miał stać na głowie będę przy tobie
Inni mówią to samo daj mi ostatnią szanse
Bo jestem dzieckiem rapu od zawsze na zawsze/ *2

Jadę tam gdzie mnie wiedzie moja wyobraźnia
Mój rap wbija w ziemię jak grawitacja
Ziom, gdy wchodzę na scenę mam gdzieś hejterów
Bo widzę swoją przyszłość w niebie jak Galileusz
Kształcę umysł i nie patrzę jak inni patrzą
Robię to co czuję i działam zgodnie z pasją
Jeśli chodzi o naukę, kończe ją licencjatem
Mogą mi tłuc dalej, że wiedza daje władzę
To co wiem mi wystarczy, ta władza nie dla wszystkich
Bo przez poczucie władzy codzień ktoś traci bliskich
Nie ma miejca dla fikcji w mojej wizji siebie
Wolę nigdy nie wyplynąć niż zniszczyć spojrzenie
Nic nie jest jednoznaczne tym bardziej sukces
Życie jak stare baśnie kryje w sobie naukę
Ludzie sadzą pogardę czekając na szacunek
Ale jak siejesz trawę nie licz, że wyrosną róże

/ Uwierz we mnie obiecuję nie zawiodę
I choćbym miał stać na głowie będę przy tobie
Inni mówią to samo daj mi ostatnią szanse
Bo jestem dzieckiem rapu od zawsze na zawsze/ *2

Nie udaję, że jestem luźny na zwrotkach
Mam zbyt kiepski bajer by sie kurwić, by osiągać
Jak typy taki talent? co są luźni na zwrotkach
A sztywni pod płaszczem jak fiuty na pornosach
Nie mam fałszywych manier i łamię sztuczny plastik
Bo nigdy nie pisałem bracie w akcie desperacji
Tym codzień oddycham każdy wers jest ważny
Rap to czysta, subiektywna chęć wyznania prawdy
Nie zbieram panien jak punktów na stacji
Bo szukam równowagi a nie w mózgu anarchi
A czasem mam odpały wgryść się w karki tych suk
Jak nie wyżyty wampir zerwać majtki i huj
Choć na codzień potrzebuję bliskości i prawdy
Mimo tamtych fantazji ciągle jestem normalny
Bo w każdym normalnym drzemią demony wjaźni
I są anioły i są diabły jak bez kłamstwa nie ma prawdy
Świat nas uczy abstrakcji
Bo wszystko namacalne rodzi się w wyobraźni
Wiem, że czasem chciałbyś więcej niż ktoś ci przenaczył
Każdy z nas chociaż raz szukał miłości w przyjaźni
Bo to takie piękne być rozumianym w pełni
Wiem, że masz marzenie, które też chciałbyś spełnić
Całym sercem wierzę w ciebie
Choć popełniamy błędy to zasługujemy żeby dostać to czego chcemy

/ Uwierz we mnie obiecuję nie zawiodę
I choćbym miał stać na głowie będę przy tobie
Inni mówią to samo daj mi ostatnią szanse
Bo jestem dzieckiem rapu od zawsze na zawsze/ *2
Wałbrzych Miasto – Połączone Siły
Wałbrzych Miasto - To Jest Moje Miejsce

Witamy W Mieście Zielonego Dębu ,
Incydentów , Istnych Leków , Licznych Błędów , Innych Trendów ,
To Miasto Martwych Prezydentów I Ich Przekrętów ,
To Miasto Które Utopiło Modlitwy W Węglu .
Tym Bardziej Mówię – REPREZENTUJ !
Wałbrzych – REPREZENTUJ !
Biały Kamień , Sobięcin , Podgórze – REPREZENTUJ !
Śródmieście , Nowe Miasto , Szczawienko – REPREZENTUJ !
Stary Zdrój , Podzamcze I Piaskową – REPREZENTUJ !

Puszczam To Miasto W Weter Robi Się Gorąco Więc Zdejmij Sweter
Kolejne Projekty Dziś Ma Złote Refendum ,
Tu Na Planie Nudno Ziom Wpadam Do Studio
Podkręć Basy Dziś Szyby Dudnią
Mc’s Dziś Się Trudnią , Szlifem Nawijania Łamią ,
Plączą Zdania , Zwróć Uwagę Też Na Sens Ich Składania
I O Własnym Stylu Nadawania Reprezentuje Wszystkich
Dla Których Rap Ten Jest Bliski !

Yo , Nie Mic W Mej Dłoni A Mój Flow Zaraz Cię Pogoni
Habel Co Od Rapu I Stroni Wieży Babel Chłam
Zaraz Się Zawali Pod Nim Na Fali Aż Się Trzęsie Chodnik
To Braci Temat Bo Jaki Jestem Zapomnij
To Tylko Taka Metafora Mej Skromnej Osoby
Najwyższa Pora By Ochłodzić Dno Emocji Opcji
Stop Ale Most I To Pcham W Przód
Byś Mógł Usłyszeć BKF – onem Nie Przestanie Krzyczeć .

Gdy Widzę Mic’a To Na Chama Wbijam
Bata Zawijam , Macha Zapijam I Nawijam Jak Bahama Dias ,
Wahana Pijanego Gdy Mnie Ta Wataha Mija
Każdy Z Nich Dobrze Wie , Że To Bragga Zabija
Ten Upiorny Los I Elitarny Krąg
To Ten Wolny Głos I Te Punchline'y Stąd
Jak Czarny Boss Widzę Te Hordy Fors
Pogadajmy Wprost , Wita Cię (Z)Dolny Śląsk .

Ej , Siema Witam Ciebie Ja I Mój Bongo
Jak Łapiesz Dyma Teraz Właź I Się Rozgość
To Jest Pora Na Rap , Co Pora Na Rap Wita
Chcesz Postęp , Cover , Łeba Tylko Zapytaj
W Lewą Patrz , W Prawą Patrz Potem Udajesz O Co Chodzi
Mruga Czas , W Płucach Mach No A Browar Już Się Chłodzi
Dobry Towar Szara Grassowa Chmura – Moc Patentów
Stara Piaskowa Góra – KAF’ka REPREZENTUJ !

Mieszkam Na Osiedlu Gdzie Nie Leje Się Szampan
Co Czwarty Kończy W Pierdlu – SPG A Nie Down Town
Jak PDG Mam Klan , Własną Wizję Jak Dan Brown
Ściągam Chmury , Zaszczułem Za Wspólny Sound Track
Chcę Zrobic Awanturę Tu Nikt Nie Pęka Jak Durex
50 Typa Stanie Murem Jednym Chórem Bo Tak Tu Jest
Już Wiesz Dlaczego Reprezentuje Piaskową Górę
Bo Mam Skórę Przesiąkniętą Zapachem Tych Podwórek .

Urodziłem Się Po To By Odzyskać Mikrofon
Jedną Strofą Zabiorę Im Monopol
Jestem Sobą , Nie Udaje Nikogo
Wersy Tworze Głową A Sercem Piszę Słowo
Mam To ! Na Track’ach Polaka Zmaga Go Zgaga
Kiedy Jedzie Bragga Tu Plaga Co Z Rapu Robi Stragan
Ta Krwawa Powaga ? No To Uwaga !
Pompuje Flow Jak I Rap I Zalana Warszawa
Teraz Nas Słychać Z Wałbrzycha Rap Wita
Trans W Bitach I Panika Dla Laika
NSP – tika To Joker W Talii Kart
Nasz Rym Spali Track Za Nim Trafisz W Dach

Korzystaj Z Uroków Urlopu U Boku Pięknej Pani
Szlachetny Pokój W Tym Roku Co Roku Bardziej Sami
Korowód Toków W Potoku Potu Słowo O Zmroku
Za Grzechy Które Napędzają Spokój
Patenty Ten Na Papier Jak Jebnięty Przelewa
Pisze I Nagrywam To A Potem Uciekam
Piszę I Zabijam Zło I Z Spokojem Serca
Bo To Jest Ten Świat Co Wokół Mnie Mieszka

Słyszałeś Dziś Tam O Podziemiu Tego Miasta ?
Słyszałeś Na Koncertach Dziś Tam Rzucane Hasła ?
Ja Nie Mówię O Tym Kasa , Nie Ma Szumów Media
Posłuchaj Na Tym Właśnie To Podziemie Polega
Polega Na Tym By Wystawić Wszystkie Karty
Prawda Plus Słowo To Już Broń Nie Na Żarty
Żaden Temat Nie Ma Tutaj Obrony , Szansy
I Już Nikt Nigdy Naszej Pasji Nie Ugasi

Ej , Ja Po Prostu Prosto Z Mostu Łamię Hossę
Postój Teraz Testuj , W Miejscu Nie Stój
Bo Ten Styl Wszędzie Jest Tu
Bo To W Imię Rapu A Nie Gówno Z Braku Laku Brachu
A Tu Płynie Każdy Wers Na Tym Track’u
Ta Na Bitach Witam Koleś BKF – onem Fika I Tak To Nie Znika Jak Uniqa
Strata Słów , Polemika To Klasyka Znów
Sprawdź Jak To Chwyta , Pokój Wam , Dobrze Mi Tak !

Ty Znasz To Miasto ! Budynki , Skwere, Parki , Mordy Teren ,
Telenowele , Nowele Znasz Jak Porky Scenę Po To Kleję
Tylko Hordy Plener Reprezentuje Scenę
W Ten Plener Ściagam Banderę W Szybkości I PRL
W Mieście Iluzji Reprezentuj Wiedz Ilu Z Nich Zostało
W Tym Kraju Różni , Dziś Reprezentuje Całość !
Reprezentuj Tym Tętnem Trój Bez Lęku Sprostaj
Temu Tempu Z Centrum Perkusji Dźwięku , Puentuj !

Chcesz To Bierz To , Chcesz To Bierz To
Ej , Ty Weź To ! Przechyl , Znowu Zobacz Jakie Jest To
Poczuj Białe Kamienie Tak , My Tak Często
Chcesz To Bierz To , Bo To Przecież Wiesz Co !
Zobacz Tutaj Teraz Niektórzy Miękną
Prosty Syty Przekaz Jest , Jest Rzeczą Piekną
Bit Kreuje Nasz Świat , Wita Twoją Ręką
Głosnik Skacze W Rytm , Skacze , Skacze Jak Tempo

Tempo , Tempo W Studiu Tempo Całe Jest Tu
Kręć To , Kręć To , DJ Weź To ! Daj Na Fulla
Niech To Buja Na Osiedlu Całym
Maksymalny Hałas Zróbmy Razem Zaraz Hip Hop
Do Pomocy Mikrofony , Graffiti , Gramofony
Alkohole , Kobiety Rozpalone I Skręcone Zielone
Potem W Bitach Moich Tonę , To Na Mocnych Decybelach Rozpierdoli Wam Embramy
Nieraz Teraz Wszyscy Razem Zjednoczeni
Pod Wałbrzyskim Dębem Na Tej Ziemi To Się Ceni
Żyjmy Wszyscy We Właściwym Miejscu Tu ,
Tu Gdzie Wiele Prostych Słów .

A Cóż To ? Jak Duszność Ciało Twe Przeszywa
Dla Czegoś Co Skrywa Tu Coś Cię Tu Wzywa
Te Drgania I Ich Wszędobylność
Me Zdania I Ich Kompatybilność !
Z Częstotliwością Nieugłaskaną
Sprawdź Co Ci Dano , Słyszysz Co Nagrano ?
Nie Bądź Głuchy I Zamknięty Po Co Ci Ta Zaćma
Nie Drga A Drgać Ma ! Nie Gra A Grać Ma !
A Ćma Grać Chce W Chuj W To ,
Chcę , Ta Płyta To BKF CeDeR Wałbrzych Optymalizator

Witamy W Mieście Zielonego Dębu ,
Incydentów , Istnych Leków , Licznych Błędów , Innych Trendów ,
To Miasto Martwych Prezydentów I Ich Przekrętów ,
To Miasto Które Utopiło Modlitwy W Węglu .
Tym Bardziej Mówię – REPREZENTUJ !
Wałbrzych – REPREZENTUJ !
Biały Kamień , Sobięcin , Podgórze – REPREZENTUJ !
Śródmieście , Nowe Miasto , Szczawienko – REPREZENTUJ !
Stary Zdrój , Podzamcze I Piaskową – REPREZENTUJ !
Dolnośląski Rap , Dolnośląski Rap – Elementy Zwykle Pasujące
Wałbrzych Miasto – Połączone Siły !
Wałbrzych Miasto – To Jest Moje Miejsce !
Bo Kocham To Miejsce !
Ref.: x2
To kultura z którą utożsamiam się i trwam w tym
Moi ludzie, muzyka i blanty, a ty jesteś kto brx-anty ?
A ja nie jestem anty mam rap i gram tym

Ziom za hajsem pędzi świat dalej się kręci
Społeczeństwo, bliscy, rodzina i rodzeństwo
To wszystko układałem przez 25 lat
I mogę to wyrazić tylko przez swój rap
Błędy które popełniłem teraz brat mój popełnia
Ta sama historia pierwsza kradzież pierwsza chemia
W domu za gnoja mówiłem wiele pacierzy
Ale tylko dlatego, bo moja matka w to wierzy
Raperzy widziałem ich tych pierwszych
Ale w tedy biegałem za piłką jak perszing
Kumpli z podwórka nie widuje bo nie chodzę na dancing
A to co robię teraz tylko ja miałem we krwi
Nie kpij nie śpij i nie ubliżaj ziomek
To ten co wydaje te płyty z naprzeciwka Tomek
Obserwują mnie jak siedzę pod domem
Reprezentuję tą samo co wcześniej osobę

Ref.: x2
To kultura z którą utożsamiam się i trwam w tym
Moi ludzie, muzyka i blanty, a ty jesteś kto brx-anty ?
A ja nie jestem anty mam rap i gram tym

Żyłem tutaj wcześniej będę dalej żył tu
Gdzie jedni żyją z przekrętu, a inni z talentu
Dużo się zmieniło jeszcze więcej sępów
Pouczać kogoś jak ma żyć nie ma sensu
Każdy ma swój tor mażesz czarować ha tor, ha tor
A u mnie jointy, jointy to jest mój inhalator
Kiedyś przed Wzgórzem grałem często suport
I po pewnym czasie przygotowałem swój własny raport
Zrobisz aport to ci to przysięgam
Po prostu przyniesiesz swoje disy w zębach
A ja znów zanurzę się w rapu bębnach
I nadal na scenie będzie moja gęba
A ludzie co mówią niedługo się w tym pogubią
Podpierdolą pośmieją, a potem żałują
Ale tak musi być tak żyć oni lubią
Chwila szuram butem po rewirach

Ref.: x2
To kultura z którą utożsamiam się i trwam w tym
Moi ludzie, muzyka i blanty, a ty jesteś kto brx-anty ?
A ja nie jestem anty mam rap i gram tym
Ref.
Zgubiłeś furę? Szukaj jej tu!
Chcesz dobrej wódki? Szukaj jej tu!
Piękne kobiety? Mamy ich w bród!
Witam w krainie wałków i niespełnionych snów. (x2)

Jestem z Polski, dla Europy jestem ze wschodu,
krainy chłodu, najlepszej wódki bez lodu
Myślą o nas tylko wtedy, gdy szukają samochodu,
bo jakiś Przemysław zajebał im go z pod domu.
Pracowici lenie, w genach mamy melanż,
od pokoleń wiemy, że za kołnierz nie wylewać.
Tanio kupić, drogo sprzedać, nie dać się wyjebać,
a jak się dasz wyjebać to jeszcze drożej sprzedać.
Znasz ładną Niemkę? Nie wierzę w te bajki,
w Polsce jest na święta i urodziny babci,
ojciec za komuny, na rynku gonił marki,
musiał spierdalać, bo gonili go milicjanci.
Po świecie rozrzuceni, wszyscy szukali szczęścia,
amerykański sen rzadko któremu się spełniał.
Słowiański ród, wszędzie na obcych ziemiach
i choć żyjesz gdzie indziej, nie zapomnij o korzeniach.

Ref.
Zgubiłeś furę? Szukaj jej tu!
Chcesz dobrej wódki? Szukaj jej tu!
Piękne kobiety? Mamy ich w bród!
Witam w krainie wałków i niespełnionych snów. (x2)

Słowiańska Holandia, ziomek odwiedź Pragę,
tam na legalu możesz sobie jarać bake,
psychiczny luz, bez lęku przed policjantem,
w zgodzie ze stanem ducha, z zimnym browarem.
Lecimy dalej, polskie przekleństwa,
wulgaryzmy znane dobrze, we wszystkich miejscach,
"chuj","kurwa","pizda", od samego wejścia,
mistrzowie, kurwa, w rzucaniu, kurwa, mięsa.
Światowa wizytówka, Miłosz i Szymborska,
ich kocha świat, tym chwali się Polska.
Nie wymienię wszystkich, którzy dostali Nobla,
szacunek dla nich, o nich uczyłem się w szkołach.
Chcesz być wielki? Czuj z pochodzenia dumę.
Pierdol tych, co mówią, że nic nie umiesz.
W twoich żyłach płynie, młodej krwi strumień,
oprócz swojego, dbaj o kraju wizerunek, tej!

Ref.
Zgubiłeś furę? Szukaj jej tu!
Chcesz dobrej wódki? Szukaj jej tu!
Piękne kobiety? Mamy ich w bród!
Witam w krainie wałków i niespełnionych snów. (x2)

Wszyscy mamy podobnie, wschodnią mentalność,
zima trzyma do kwietnia, łatwo zamarznąć.
Przetrwamy każdą zimę i rządowe szambo,
w porównaniu do przodków, mamy naprawdę łatwo.
Lejemy w gardło, gęstego Belvedere'a,
Żubrówkę z jabłkiem, swoje firmy trzeba wspierać.
To wschodni blok, osiedle narodów,
dzielnica Europy, gorąca krew, serce z lodu.
Na ostatniej ławce sam siedzi cichy dzieciak
Zahukany talent, co łamie głos w odpowiedziach
Nawet wiedział, ale nie znosi nerwowego tembru
Zainteresowania centrum i masa lęku
Nauczycielka beszta, reszta klasy ma ubaw
Mniejsza o ten żal ”Kiedyś mi się uda
Taa, kiedyś krzyknę sobą i usną masy!”
Słyszy dzwonek cichy ziomek, wybija z klasy
Zryw-ka na bazę, bo zobaczył anioła
Mówi: ”Musisz komuś pomóc” i do domu wołał:
”Goń!” Tak popędził: klatka, winda, drzwi
Widok mierzi, dramat - mama cała we krwi
Rozbity nos, podbity boss się wycofał
A już nóż go korcił, mogła być katastrofa
Taa, parę spojrzeń, mały nic nie powiedział
Wygrał to bez pychy on - cichy dzieciak!

Cichy dzieciak, cichy dzieciak, jego krzyk jest pełen łez
Cichy dzieciak, cichy dzieciak, jego wiarą w życie rządzie szewc

W kamiennym ogrodzie sam siedzi cichy młodzieniec
Ucałował krzyż matki, ułożył dla niej wieniec
Kwiatki, jeszcze znicz, jeszcze chwila - musi zmykać
Ustawiony ze znajomym, który robił w narkotykach
Młody student, cudem przetrwał szkołę średnią
Musiał mieć na czesne co miech sumę odpowiednią
Inaczej by nie brnął - stąd ta ustawka, miał na życie patent
Jednak w tym temacie kaska - masz to się trzymasz,
Miał jednak bodziec, który kazał się zatrzymać mu
To kobieta z jego snów, trud bycia
Dzielili razem, się miotali na sztandarze życia
Dziś myśląc o niej poszedł znów zarobić sianko
Mówi: ”Pójdę ja do matki, Ty idź baw się z koleżanką,
Kotku” [mua] Buziak na rozchodne, duża presja, godnie
Stoi na miejscówie, z wolna mijają przechodnie
W tłumie widzi ziomka: ”Siema!” zbita piątka
Nie zauważyli, że ktoś za nimi podąża
Psy już zwęszyły cel tu na prerii ulic
Oni serii oczu na poboczu nie wyczuli
Z ręki do ręki [hyy] nabrali powietrza
Już odkryli prawdę, taa, trzeba spieprzać
Więc ucieka przez ulicę, za przystanek
W pogoni wspomina dotyk dłoni ukochanej
A niech to diabli! Chwila dalej stoi ona
Czas się nagli mu, już nie, ta w ramionach
Spleciona z innym typem
Psy na glebę go, przytrzymują butem łypę
Wszystko w pizdu poszło, ona się odwraca
Doszło do spotkania oczu cichego przepraszam.
Nawet nie podbiegnąc, nie trafiła w sedno
Jemu wszystko jedno, jemu już na pewno
Bo na życie plan, jak domek z kart się rozleciał
Pozostał sam, on, ta cichy dzieciak!

Cichy dzieciak, cichy dzieciak, jego krzyk jest pełen łez
Cichy dzieciak, cichy dzieciak, jego wiarą w życie rządzie szewc

Siedzi cichy dzieciak, całkiem sam wobec ogromu domu
A skrzypiące krzesło jakby postawiono w środku oka cyklonu
Meblościanka z PRL-u, sufit, podłoga, blok moloch
Ujmując to obrazowo
Przez żaluzje wpada słońce, obnażając smugi dymu szluga
Tępa pustka piszczy w uszach, a on nawet nie przypuszczał
Że tak bardzo można pragnąć
Żeby ktoś go słuchał, strzepnął popiół z Monte Carlo
W kryształowy okrąg rzeźbionej popielniczki
We wzory z kwiatów z cepelii, to mu przypomniało bliskich
Nie jedna kłótnia - ojciec często nią rzucał
Ona jednak się nie stłukła, zagasił szluga
Szybki bilans błędów
Zabrakło mu pazurów, zębów
Złe powinowactwo genów, żeby wyrwać murom zęby krat
Jak u Karczmarskiego*, odsunął krzesło, wstał
Odpłynął prędko strach, dzieciak już postanowił
Powoli zamknął drzwi od drugiej strony
Jakby pierwszy raz to robił, winda, ostatnie piętro,
Tam spojrzy w oczy Bogowi!
Leniwe popołudnie w myślach nazwał pięknym
Wszystkie zachody słońca, muszą zawrzeć się w tym jednym
Czasem człowieczeństwo, to wybór sposobu śmierci
Stanął na krawędzi.
Choć nie słyszał 17-nastki
To jego pierwszy krok w chmurach, jak u Hłaski*
Nie pamiętał treści, pamiętał pożółkłe kartki
Lekko zmrużył oczy, nie zobaczył z życia kliszy
Więc to kłamstwo co mówili!
On już poznał smak tej chwili!
Pisklę wyfrunęło z gniazda,
Przez chwilę z góry na asfalt
Pierwszy raz w życiu był wolny, przez tą chwilę, którą leciał
Jeszcze zdążył krzyknąć, tak jak sobie to obiecał
Więc dotrzymał obietnicy - on cichy dzieciak!

Cichy dzieciak, cichy dzieciak, jego krzyk jest pełen łez
Cichy dzieciak, cichy dzieciak, jego wiarą w życie rządzie szewc
Cichy dzieciak, cichy dzieciak, jego krzyk jest pełen łez
Cichy dzieciak, cichy dzieciak, jego wiarą w życie rządzie szewc
Ref.
Dzisiaj wszystko się pierdoli raczej
Nie jest tak jak trzeba
Dzisiaj wszystko jest inaczej

Otwieram oczy z rana
Za kołnierz złoty […]
Spanie do późna to wykańcza
Wstaję do przepony dołączam tlen
[…]Nie wyłączam
Źle się spało boli mnie szyja wnet
Słyszę pukanie do drzwi
Ktoś się dobija to pisarska żmija
Puka przez wizjer luka
Olać nie otwieram
Słyszę u Cinków pukanie
Zostawili w zamku do drzwi kolejne wezwanie
Sranie w banie
Odsłaniam żaluzje światło wpada
Promień razi jak ogień
Po głowie chodzi wiele pomysłów
Rozkład planów dzisiejszych
Za ścianą słyszę dziecka płacz
Coraz to głośniejszy
Żeby ten dzień należał do najlepszych
Z deczko zapowiada się kiepsko
Ruszaj dupsko koleżko
Patrz ulica słońce ludzie skwar
Słychać hałas dużego miasta
Uliczny gwar opon pisk
Słyszę w uszach gwizd
Szok adrenalina daje w pysk
Nie mogę się dzisiaj znaleźć
Ziomków nie mogę znaleźć
Wziąć się w garść się zechce
Pojechałbym do studia ale mi się nie chce
Pierdyknął bym na piechotę skręcę w tę i we w tę
Dziś wkurwia mnie cały świat tego nie chcę
Nic na to nie poradzę że tak się wyrażę
Co będzie dalej się okaże się okaże

Ref.
Dzisiaj wszystko się pierdoli raczej
Nie jest tak jak trzeba
Dzisiaj wszystko jest inaczej
Nie jest tak słodko i nie jest tak pięknie
Wielka niewiadoma która dzisiaj jest we mnie

Dziś wyleczyć może mnie tylko huki puki
Dzwonię do sztuki znów afera bo nie odbiera
Fu bez zamułki nie mogę się dodzwonić
Nie moja wina czas mija następna godzina
To złej gry zła mina
W tym wątku kurwa nigdy nic nie może być w porządku
Ale nie można się dołować chować
We własnym cieniu
Bo przelecisz życie w oka mgnieniu
W moim imieniu przepraszam bliskich
Za swoje niektóre zagrywki
Lecz to tylko chwilowe przebłyski
Elo elo dla wszystkich

Ref.
Dzisiaj wszystko się pierdoli raczej
Nie jest tak jak trzeba
Dzisiaj wszystko jest inaczej

Nie raz jest tak że wszystko się pierdoli
Raz w dobrej raz w złej sytuacji finansowej się stoi
Wszystko się kroi bez forsy jest jak w niewoli
Zamknięty nic nie możesz zrobić
Tylko czekać co cię jeszcze może dzisiaj dobić
Jestem święcie przekonany że los mój jest poukładany
Jeszcze czas niezmarnowany
W dokonanym stoję fakcie
W rezultacie obserwuje w trakcie
Jak ludzie wokół mnie się zmieniają
O swoją własną dupę dbają
Stają się inni
A ja według własnych zasad staję się silny
Bo nie zawsze jest bosko
Nie trzeba nigdy było dostrzegać błędów jak przez mikroskop
Nie zawsze żyło się beztrosko
Lecz sprawy zawsze mijają jak kalejdoskop
Pamiętam miesiące gdy królował mój horoskop
Zawsze będę odtąd pisał moje motto
Ważny optymizm na tym polega ten mechanizm
To realizm z mojego własnego świata

Nie jest tak słodko nie jest tak pięknie
Wielka niewiadoma która dzisiaj jest we mnie
Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak
Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak

Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak
Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak

Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak
Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak

Talary tak potrzebne społeczności w kieszeniach innych
Dobytek życia pochłonięty palcami winnych - wytykać
Gilotyna spada wraz z poziomem wody
Płacz, łzy, strumienie płyną po twarzy
Start - niewiele wart, a sił już nie ma
Niestety w innym świecie niż my żyją elity
Politycy-cy-ce, jednym ruchem ręki zmieniają ustawy de-cy-du-ją-ce

Niedawno zatracony teraz na kartkach precyzja
Rozejrzyj się ćwoku to mój świat nie fikcja
Po co ludziom wciskasz nie stworzone rzeczy
Ty i twój pokemon popierdułka do rzeczy
Dobrze, że już nie długo wszystko zostanie wyjaśnione
Tewu - rap na very good poziomie
Nedziol po tej stronie, zero ściem kontra loop'a
Przygotuj się pało zaraz bomby zrzucam
Jak masz coś do wolnych gdziekolwiek, a nie pierdol
Prawdziwa jazda pozdrawiam wszystkich zewsząd
Czekaj do końca zobaczysz ciary przejdą
Słuchaj do końca zobaczysz ciary przejdą

Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak
Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak

Nie nakazuje, nawołuje, nie zmuszam na siłę
To co lubię, robię, mówię ulicznie
Przed oczami ci co nie wymiękną
Teraz szybciej lata biegną
TeWu Terroryści wkurwiać pento zawsze będą
Cofnij wstecz tuzin partaczy kontra U.S.
Nie wydaje mi się, spasły się kurwy jak misie
Wstaję z nadzieją odznaczyć na społeczeństwie
Wykonane - jeden więcej panel
Szacuneczek za te noce nie przespane
Nerwy z szarpane, kalectwo, Brynów konekcja Mikołów
Podziel zdanie aplauz, problem masz powiedz w twarz
Kolesia z celi się nabijasz, 10 wersji ściemniasz -przejebane
Słuchaj TeWu kapewu lekcja nauki hip-hopu
Wokół słowa z boku PFK, chłopaki tu ze śmiechu pękną - zlewka
Na to bajkopisarze nie wejdą tam gdzie ja włażę
Świat opisany przez ciebie nie istnieje, fikcją pętasz dzieciaków
Gie zbuntowany chuj i dobrze tera nara
Ty możesz lachos ciągnąć mi
Trza się trzymać nawet z tego gówna skutkami

Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak
Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak

Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak
Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak

Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak
Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak

Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak
Ktoś nawołuje by zmienić ten świat
Lecz on sam tak naprawdę nie wie nawet jak
Wybacz brat to nie czary a rap sercem na ośce
Postępuje jak nakazał w testamencie Mojżesz
Wiesz nie chce zapomnieć skąd jestem, gdzie idę
I choć wdycham to zatrute powietrze przez tydzień
To tym miejscem ja żyje, gdy puls daje gramofon
Z ulicy blues znów śle ten luz tu tym blokom
Z wyłączoną nokią dzięki brat za tą opcję
Zamykam oczy w głowie łączę funk z Nowym Jorkiem
Daj się zapomnieć przeżyć ten świat inaczej
Choć raczej nie pogadasz już o tekstach z grubasem
Tam mieć flow, styl i klasę pomyśleć co by było
By móc stać zaraz za Nasem i krzyczeć jedna miłość
Bas jak z Elnino rap po mieście w podziemiu
Dźwięk rozbity na pady SP-1200 E-mu
Afrogeniusz imię Adam po hebrajsku ziemia
Poprzez pokolenia w genach posiadam w banku brzmienia
Bez oklasków do nieba zabiera mnie mój umysł
Tam gdzie farba, aerozol ubiera wszystkie mury
Za ten Old School File, Pumpy, Air Force'y, Sofiksy
Daj Boże jeszcze raz tu przeżyć ten styl dziś

[2x]
Tam gdzie buty są stare,tam gdzie dupy są
Tam gdzie rap, to ten co chciałbyś poznać na pamięć
Cały czas wbijać w banię każdą linijkę wosku
Jeszcze raz daj mi Panie przeżyć ten Old School

Noc Łódź Kaliska z dala od sokistów psiarni
Syczą farby trzeba zrobić tu outline'y
Na to daj mi moment fatcap jeden kolor
Choć nie jestem ome bo mieszkam przecież obok
To się biorę za walkę idzie ps ps jak hi-hat
Chcesz zarobić tysiaka to najpierw kurwo złap mnie
Nic nie jest tajne tu boogie noc świateł
Tu marihuana cie obudzi zapachem
Ten dym idzie z wiatrem
Jak krata za browcem
Za ten klimat i 80-te lata na ośce
To nie szata czy dolce zdobi nasz wizerunek
Dlatego nie patrz na mnie bo w oczach nie odfrunę
W tych blokach się czuje ten smak życia sztos
Nie ważne czy to Bridgestone, Bałuty czy Bronx
Stąd nie ucieknę choć hip hop już to zrobił
Za lans, dupy, sex i ten pierdolony snobizm
Na chuj mam się wozić i z czym mi pokażesz
Że w tekstach opisuje film swoich marzeń
Jeszcze zdążę się zestarzeć lecz nie w najbliższym czasie
Gdybym miał się urodzić jeszcze raz to tylko z Rapem

[2x]
Tam gdzie buty są stare,tam gdzie dupy są
Tam gdzie rap, to ten co chciałbyś poznać na pamięć
Cały czas wbijać w banię każdą linijkę wosku
Jeszcze raz daj mi Panie przeżyć ten Old School
Słyszysz bit i przekaz
Z hardcorem idą w parze
Budząc po drodze zmęczone życiem twarze
Kurwo policyjna kto wygra czas pokaże
Tymczasem odmul się wysil banię zgarnij garze
Nudę jak zajaram falą śmiechu gaszę
Ćpun wybierze fetę ja do fety się nie łaszę
stały stan znasz przysłowie carpe diem
Bądź pogodny duchem bo depresja złapię Cię
Wszystkie ładne panie zachłyśnięte nudą
Zapraszam na balet uwierzcie będzie grubo
Będzie tam wóda i wariatów ekipa
Każda zamulona morda przy nas szybko znika
Pozdrawiam wszystkich ziomków żyjących za kratami
Rozchmurzcie się bracia jeszcze wszystko jest przed wami
Dniami i nocami ej szalałaś szalałaś
Nudo to do Ciebie co oniemiałaś
Dobrze że wyszliśmy przeciwko Tobie
Zadaj sobie pytanie cj ja teraz z Tobą zrobię

Nie bierz co moje i moich ziomków
Robię to dla potomków i dla ludzi
Pomidor z mikrofonem znów Cię obudzi
Mordo nie ma co się nudzić
Trzeba coś zakurzyć z chaty się wynurzyć
Dookoła tyle pięknych rzeczy
Zajaraj to Cię wyleczy
Ja tak robię prostym słowem
Uświadamiam Tobie
Żyć nie umierać zostaw coś po sobie
Ja zostawię
Parę rymów i może dzieciaki
Swoje i swojej kobiety
Ja rapuję Ty krzyczysz o rety!
Chłopakowi z ulicy nie potrzebne monety
Sam je zdobędę nawet wtedy
Kiedy skute ręce
Firmowego rapu potrzeba więcej
Firmowego rapu potrzeba więcej

Ja tam się nie nudzę mamy temat mamy wódzie
Mamy fiuczer wizje mamy zarobkowe misje
Mamy rapu tyle że nawet na chwilę
Sobie siadam i nie gadam u nas lipa kwitnie
Trzeba działać sprytnie do przodu i ambitnie
Jebać nudę krzyknę każdy tutaj krzyknie
Nudę nudę jebać jebać
Wolę działać a nie ziewać
Każdy z nas na obrotach pełnych
Bez akceptacji tu dla kierowców niedzielnych
Bez zamuły bez przestoju bez kurestwa
To dla wszystkich ziomów w domu nie siedzących
Ciągle kminiących zarobić jakiś szmal to nas łączy
Więc przejrzyj na oczy jeśli nuda Cię dopadnie
Opcje zdradzam dobra rada
Ja odmulam się w podkładach

Jeśli jesteś jednym z tych których rutyna dobija
Masz czas on Ci sprzyja
Więc przestań się obijać
Ziomy i ja robimy rap tak od lat
Hardcorowo to Ci się nie nudzi
Jak mam obowiązkowo
Rób z głową my tu z Tobą masz nasze słowo
Zabijamy nudę pozdrawiam Hutę skute źródłową
no bo czemu się tu nudzi w gronie
Znajomych mi ludzi przy gramach także przy litrach wódzi
Nagrywamy tu dziś jak powiedział Pomidor to Cię obudzi
Po co się smucić nudzić wole plecak zarzucić
I ruszyć w pętle ulic których żądowcy zatruli
Ta pewnie chcą żeby obywatel się zamulił
A Ty otwórz oczy chłopak bo niebezpieczeństwo czyha
Graj twardo pamiętaj nie daj kurwą zrobić sztycha
A co u Ciebie słychać? Życzę Ci powodzenia
2008 rap gra do widzenia
Utraciły słowa dawną moc, uczę się od nowa dzień i noc.
(Edward Hulewicz - Zgubiłem się po drodze)

Hades:
Zdejmij mundur, ale broni nie oddawaj wrogom.
Najbardziej rani słowo, mam ich parę ze sobą.
I rzucam tym, to wraca, gdy
Po 10 latach praca przynosi efekty.
Nie oznacza braku marzeń, brak perspektyw.
Nie wybaczam sobie porażek, to moje błędy.
Słowa, to tatuaże. Czarny tusz we krwi.
Po pewnym czasie zawsze stanie się niebieski.
Nadal niepotrzebny mi świat nowoczesny,
Gdzie nikt z was nie rozumie słów. Co bez nich?
Łatwizna, można na nią pójść od ręki.
Nie korzystam z takich promocji, dzięki.
Nie kwestionuj potęgi słowa,
Nie próbuj traktować poezji jak towar.
Słów nie pokonasz, nie zabijesz tych liter.
Jeśli zdepczesz mi mózg, będą żyły swym życiem.

Utraciły słowa dawną moc, uczę się od nowa dzień i noc.

Noce i dni kładę słowa na bit,
To owoce chwil, które przeżywałem wczoraj i dziś.
Żadnej z nich nie żałowałem w ogóle nic, a nic.
Jeden czas, jeden rytm, jeden jego syn.
Hades Had, to nie mit, w dłoni mam dynamit.
Puszczam psa, szarpie smycz, życzę mu bon apetit.
To te słowa, które gryzą do krwi i do mięsa,
Wbijam swoje kły w underground.
My nie dajemy reklam w przerwach.
Moje słowa mogą bez nich przetrwać, przysięgam.
To dopiero przedsmak tego, co napiszę.
10 lat wstecz zaczynałem z pustym zeszytem.
Puść tą płytę u siebie na osiedlu.
Na życie zmień taktykę, gdy twoje nie ma sensu.
Nie bój się przeszkód, dotrzymuj słowa,
Inaczej nikt Cię nie będzie szanował.

Utraciły słowa dawną moc, uczę się od nowa dzień i noc.
[Radioskun]
Cały świat kręci się wokół seksu, szmalu
Wszystko w hurt, nic kurwa w detalu
Przyjaciół paru spośród kumpli wielu
Reszta hołota zazdrosnych frajerów
Bądź zdrów, ja ci źle nie życzę
Tak jak ty ze mną, ja z tobą się nie liczę
Ja rap ćwiczę, potem bece liczę
Cztery zero, duży plus, moje życie pełen luz
Blues jest blues mam to w sobie
Ten kto mnie zna, ten ci to powie (powie)
Że to co robię wszystko ma cel
Jedwab, napoić się, blink, dziwki, becel

Ref.: Na tym samym patencie jak ty Radek
Drin, wóda, gin, złoto blink jadę
Na przyśmiewcu wiesz chuj kładę
Po swojemu robię, daję radę x2

[Borixon]
Od Radoskóra dostaję cynk
Kolejna rap tura, w ręce drink
Na tamtej świni zobacz jaki string
Pokoje do bali, w kolorze pink
Radek, w nich sama słodycz, masz jakieś życzenia?
To życz, na tych co liczysz, to licz
Spokój, duża fura, duży dom, w nim duży pokój
W nim się ulokuj, w rękach jej tyłek
Zero stresów, zero pomyłek
Robię to, robię to, robię to i to robiłem

Ref.

[Radioskun]
Ja przy barze proszę kamikadze
Ten co ma blink blink ten ma władzę
Szastasz hajsem jak długo się okaże
Ciepła posadka, lansujesz się starzem
Podpijam z klasą, ona w eleganckich rajtkach
Tak wygląda, albo ma kisiel w majtkach
Raczej tak, nic jej nie brak
Dziś będzie moja, wiem to a jak
Niezła fanta, bardzo tiki-tiki
Ona na to mi, że lubi francuskie triki
Tera ta to mi się podoba
Sialala do rana przy oparach skana
Łupież szatana, opary saki
Ni będzie draki kto pierwszy do sraki
Tak trzymać Borys, tak ma być
Poszło więc w końcu nie jest taki

Ref.
Co jest?
To jest ta miłość, w tym jest ta miłość...
Kochana Polsko...
Dzięki za wszystko...
Od 22 lat...
W tym syfie...
Tak jest...

... miejsce Polska, system samowolka
Cel to forsa, w tym tkwi sekret
Biorę co los da, życie made in Polska
To jest moje miejsce, bo kocham to miejsce (2x)

Kochana Polsko, dzięki za mądrość, choć idę pod prąd
Za ludźmi, którzy nazbyt zaufali pieniądzom
Hańbiąc Twoje godło na bankietach z pompą
Czekam na dzień, w którym bez stresu spojrzę w bloku okno
Niepokój z troską szczęście zastąpi, choć śmiem w to wątpić
Wierzę. że los, który wartości skąpił
W końcu sam siebie wykończy, oddając to, co nasze
Wiesz, że każdy z nas ma patent by nie stać się Judaszem
Wśród frajerów, kreowanych przez prasę na zbawców
Bohaterstwo miernikiem sejmowych wynalazków
Polsko, to jest bagno zwane rzeczywistością
Spróbuj mnie odciąć, bym mógł cieszyć się wolnością
To brzmi słodko jak Wedel, gdzie Eden
Choć pod tym sam niebem nie każdemu Bóg przyświeca
Poczuj prawdę, która osiada na powiekach
To jest o miłości, której nie zmierzysz w monetach

... miejsce Polska, system samowolka
Cel to forsa, w tym tkwi sekret
Biorę co los da, życie made in Polska
To jest moje miejsce, bo kocham to miejsce (2x)

Kochana Polsko, dzięki za mądrość, wiarę jak w Lotto
Gdy szare twarze w deszczu mokną
Wiem, że pokażesz mi coś, co dojść do szczęścia da mi
Rozjaśni sekret schowany miedzy alejami
Podróż tymi samymi drogami
By zamiast czuć się okradanym
Unieść mnie ponad blokami jak Harrier
Zamiast tysiąca i jeden karier, to jedną drogę rozświetlisz
Mocno trzymam się nawierzchni, idę
Niech każde polityczne kłamstwo zginie
Ty dasz mi siłę, bym był dla wrogów skurwysynem
To o Twoje imię walka, bez tchu zaparcia
Miłość we mnie wielka, jak w tych 6 miliardach
Głupota oddana w zastaw w zamian traktat
Sprawdź nas, jeżeli interesuje ciebie prawda
Tu ją dostarczam, sprzedawca ginie jak w flak przy hartach
Polsko, wiem, że tu nic mnie nie ominie

... miejsce Polska, system samowolka
Cel to forsa, w tym tkwi sekret
Biorę co los da, życie made in Polska
To jest moje miejsce, bo kocham to miejsce (2x)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo