Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Podjechaliśmy na światłach mój ziom
Jego astra do nas bokiem
Stanął inny opel szykuje falstart
Groźny chłopiec chłodny łokieć
Jazda sorry skręcamy akurat i typ zaraz znika
Mnie niepokoi hałas z bagażnika
Patrzę na zioma i pytam kogo tam trzyma
Mówi to mój nowy bass nowa skrzynia
Kurwa rozsadza mi nerki
Dla słabszych sprzętów to rodzaj obelgi
Ta moda to felgi spoilery naklejki
Ale mnie interesuje tylko sprzęt dziś
To na fali jest zresztą kiedyś też
Moim starym zajebali radio Safari
6 lat temu mój człowiek kupił niewiadomo skąd
Kaseciaki od tej pory mówię mu to:

Ref.
Uchyl szybę gdziekolwiek tego słuchasz
Ulecz głuchych pogłośnij szybę uchyl
Uchyl szybę zwiększ bass zmniejsz promień skrętu
Nie woź się reprezentuj
Uchyl szybę co z tego że masz klimę
Wpuść powietrze wypuść muzykę i
Uchyl szybę niech usłyszą to te dupy
Które idą obok niech zaczną kiwać głową

To nie felgi spoilery nie silnik daj spokój
To konkretny bass rap dla wszystkich wokół
To nie ofermy frajery nie rap z nikąd
To muzyka która puszczać chcesz jadąc ulicą
Lufciki szyber-dachy boczne szyby
Skrzydła okien balkonów otworzymy
Bass w samochodzie w domu play czas zacząć
Uchyl szybę wypuść bass bass to nie domator
Ciszę zakończ głośno znaczy dobrze
Niech każdy wie że już masz ten krążek
Jak mieszkasz w bloku to otwórz balkon
Niech sąsiedzi dobrze znają twoje audio
Niech znają repertuar z twego okna
I przeklinają dzień w którym mes kupił Korga
Dobra a jak masz dobre audio w strzale
To zanim odpalisz zawsze wsadzaj panel
Dalej pamiętaj na światłach wolno ruszaj
By każdy dobrze wiedział czego teraz słuchasz
Bo nieważne willa blok Maluch czy Lincoln
Ichyl szybę ziom uchyl ją szybko

Ref.
Uchyl szybę gdziekolwiek tego słuchasz
Ulecz głuchych pogłośnij szybę uchyl
Uchyl szybę zwiększ bass zmniejsz promień skrętu
Nie woź się reprezentuj

Nie znam się na furach nie że się brzydzę
Są tacy co pukać w fury chcą w wydech
Jestem innym trybem wole uchylić szybę
Byś muzyki znał więcej wymiarów niż 3D
Tak grzmi że lata szkło w oknach
Gdy pod domem stoją ci co chcą się spotkać
Sąsiedzi mają teraz czas na oddech
Wrócę uchylę szybę znowu zrobię im orgie
Masz dużo mocy nie odgradzaj się szybą
Graj wszystkim nawet w nocy tak jak bushido
Na żywo tak słuchu rzeźnia na żywo
Na żywo rap zabij tę ciszę parszywą
Masz auto rusz pół miasta z miejsc
Chrom w audio nie w felgach jak Masta Ace
Gdy zbudzi cię obelga potłuczonego rapu
Uchyl szybę pokaż światu prawdziwą linię bassu

Ref.
Uchyl szybę gdziekolwiek tego słuchasz
Ulecz głuchych pogłośnij szybę uchyl
Uchyl szybę zwiększ bass zmniejsz promień skrętu
Nie woź się reprezentuj
Uchyl szybę co z tego że masz klimę
Wpuść powietrze wypuść muzykę i
Uchyl szybę niech usłyszą to te dupy
Które idą obok niech zaczną kiwać głową

Młodzi gangsterzy w starych betach
Starzy gangsterzy w nowych Corvette'ach
W nowych eskach w emkach w x-5tkach
Niech uchylą szybę gdy ich ten hit spotka
Na trasie i wszyscy z radiem standard
Uchylcie szybę by na nerwach zagrać
Wszystkim disco-polowcom w korkach
Niech usłyszą wreszcie hardcore rap
I ci którzy w pięciu mogą teraz słuchać
Składali się po stówce na jednego malucha
Uchylcie szybę to muzyka osiedli
Dajcie ludziom trochę bassu trochę trebli
A jak słuchasz tego w domu spróbuj ciszę zabić
Otwórz okno jak w tym filmie nienawiść
Weź kolumny na parapet uchyl szybę
Krzyknij cokolwiek choćby wolny Tybet

Ref.
Uchyl szybę gdziekolwiek tego słuchasz
Ulecz głuchych pogłośnij szybę uchyl
Uchyl szybę zwiększ bass zmniejsz promień skrętu
Nie woź się reprezentuj
Uchyl szybę co z tego że masz klimę
Wpuść powietrze wypuść muzykę i
Uchyl szybę niech usłyszą to te dupy
Które idą obok niech zaczną kiwać głową

Jeśli tylko możesz uchyl szybę
Otwórz okno pokaż mi to możesz
Daj to głośniej trochę pokręć otwórz drzwi
To możesz wiem że możesz bo to właśnie my
2cztery7 mocne wejście do gry unikalny styl
To jest rap po godzinach - chwila prawdy
Zyla dasz mi? - w stylach dar tkwi
By powstać jak ty i iść dalej
Widzisz - są tacy którzy nigdy nie przestaną szydzić
Nic na niby, bo pamiętliwy ten świat
Przyłóż palec do tętna. Ból
jakby ktoś napierdalał po piętach
Ból - zapamiętasz nie to co piękne
Bo piękno jest piekłem - przecież w nim jestem
Ty, my, wy, wy - wiesz, oni wszyscy te same miski
Nie widać nic w nich prócz pychy
Prócz nich rośnie - rostrzelać ich jak toskę?
Nie ziom - to nonsens
Bo żyć ma prawo każdy
Każdy ma prawo dotknąć pogardy własnym sumieniem
Grzech za grzech, w cenie weź, nie?
Cześć Niemen zrozumiał
Bo to hiphop wysuwa skojarzenia
A ja je tylko w wersy zamieniam
Czysty styl - witaj w krainie wilków
Co niszczą kłamstwo prosto z serca
Bóg to nasz patron, a życie w naszych rękach.

Ref.
Zabij mnie - tylko na tyle stać cię?
Mój głos i tak zostanie na taśmie
W tym państwie pełnym nienawiści
Rap po godzinach, i luz ponad wszystkim.

Rap po godzinach
Rap po godzinach
Rap po godzinach
Rap po godzinach

Tak kopie skun - nie przeciągajcie strun
Teraz moda robić bity jak Noon
Oto za mickiem ćpun, w raku organizm
Nie dam się wykiwać jak ostatni Mohikanin
Gdzie te kilogramy? - wiesz mam taką fobię
Jak kręce lolka to zużywam całą torbę
Utrzymując proporcję podkręcam system
Oldschool ortofon w odstępach rym tnie
Postój pod strofą ziomek się wytnie
Na dziś 100% jadę ambitnie
Pierdolić rozrywkę - hiphop, podziemie
To siedzi we mnie, we mnie te promienie
Dźwięku paser, narzuć CD laser
Reprezentuję masę inspirowaną watem
W formie przekazu - bit, dwie kolumny
Na całej powierzchni kraju tak to zróbmy.

Ref.
Zabij mnie - tylko na tyle stać cię?
Mój głos i tak zostanie na taśmie
W tym państwie pełnym nienawiści
Rap po godzinach, i luz ponad wszystkim. (2x)

Rap po godzinach
Rap po godzinach
Rap po godzinach
Rap po godzinach
Rap po godzinach
Rap po godzinach
Rap po godzinach
Rap po godzinach
Emocje, serce bije mocniej
Chcę zobaczyć zwycięską Polskę
Dosyć meczów o nic, wygrzebywania
Sukcesów z zakurzonych kronik
Stadion kipi - rywal - oni
Kontra - my - biało-czerwoni
Pot na skroni, w głowie myśli mrowie
Czas by zostawić na boisku zdrowie
Zostawić siły wszystkie, pierwszy gwizdek
Pierwsze wejście, czyste, wślizgiem
Czas zrywu, ryk trybun
Do natarcia, nie do zdarcia jedna szansa
Jedna szarża i wiara narasta
Nagle zapominamy o porażkach
90 minut prawdy, sprawmy
By ten mecz dla rywala nie był łatwy
Tylko jednego możesz być pewien,
Że zwycięzca może być jeden
Nie będzie prosto, dziś będzie ostro
Najwyższym celem - mistrzostwo!

[x2]
Jednego możesz być pewien!
Zwycięzca może być jeden!
To ten dzień, naprzód Polsko!
Najwyższym celem dziś - MISTRZOSTWO!

Biel i czerwień niechaj budzi podziw
Skopmy te piłkę jak wirtuozi
To ostatni apel w szatni
Tak czynić, żeby wynik był dziś dodatni
Flaga, w błysku fleszy, powiewa flaga
Waga dzisiejszych zmagań jest niebagatelna
Ten mecz to dar losu, ten mecz wyłonić może herosów
Wierzmy, wznieśmy puchar wiary w triumf
Niech podniesie się tłum i znów
Jak dawniej chcemy gola, niech wpadnie
Chyba każdy Polak, dziś tego pragnie
Tu na boisku, chcemy mieć własnych mistrzów
Co niszczą w kontrze szybszej od pocisków
I żeby zedrzeć gardło w tym widowisku
Futbol? Umarł, niech żyje futbol!
Dajmy pokaz chociaż będzie trudno
W grze, w dobrej grze znajdę źródło
I zróbmy to porządnie na poziomie
Bądź pewien, zwycięzca może być jeden

[x4]
Jednego możesz być pewien!
Zwycięzca może być jeden!
To ten dzień, naprzód Polsko!
Najwyższym celem dziś - MISTRZOSTWO!
Gdzie jest dzisiaj rap?
Gdzie jest rap?
Byle kopciuch z osiedla robi z siebie proce
Typ ma w dloni Reeds'a chce nawijać o koce
Cale ich zycie to fikcja,niebyt
Gdyby nie farmazon,byliby niemi
Gdzie jest dzisiaj rap?
Whitehouse kwiaty zła

Ref: Te słowa musza zabić zatrzymać serce
Z chromowanej stali Colt peacmaker
Dam dzis ci zagrac w rosyjska ruletke
Na nieswiadomce z pelnym bebenkiem
To jakbym podal cyjanek bez zalu
W powietrzu zapach gorzkich migdalow
Orzel czy reszka czuć chłod metalu
I tylko ja znam trzecia strone medalu

Pokolenie i-poda chce miec mordy ma bilboardach
Dzis ich pochowam na cmentarzu w Cropptown
Slowa bit piora atrament i papier mam
Oni dobry humor zastapiony prozakiem ta?
Szczekanie slysze wsrod tych prze-kotów
Kazdy z nich ma punchy tyle co łysy włosów
Wczora podziemie dzis na scenie w futrach
Ssą fiuta jakby miało nie być jutra
Zamiast misji emisja na 4 łapy kuci nawet
Moje gruppies biora tych leszczy na huki
8 mila ich inspiracja co jest?
Teraz stoja na mili zielonej
Na mieliznach karier nie znajda nawet monet
Mą wojenna barwe soft zawija na Torent
Noz przy ich gardle wszystko skonczone
Co plewą co ziarnem?
Chce sama prawde

Ref: Te słowa musza zabić zatrzymać serce
Z chromowanej stali Colt peacmaker
Dam dzis ci zagrac w rosyjska ruletke
Na nieswiadomce z pelnym bebenkiem
To jakbym podal cyjanek bez zalu
W powietrzu zapach gorzkich migdalow
Orzel czy reszka czuć chłod metalu
I tylko ja znam trzecia strone medalu

Mam pytanie jak Lis ,co z tą Polską?
Mp3 za free gdzie moj pierdolony Rolls Roys
Bez hipokryzji,niech inni oczy mydla
Niekomercyjnosc tez ma wartosc komercyjna
Pierdole uklady bez disów do szuflady
Kto jest Che Gevarą rap gry
To huta wojskowa pomoz mi o tysiąc
A bedziesz mial dzis rewolucje
Fałszywy chłam wypierdalam jak spam dzieciak
To nie jest rap o klepaniu po plecach
Chcesz sluchac Piha,nie zrób sobie krzywdy
Jebać policyjne hymny
Ten dym cie zgwałci i ich mundurów błękit
Słonce przysłoni o kontury czarnej chmury
Suma strachów gdy czas isc do piachu
Usta szepczą modły do Św. Judy

Ref: Te słowa musza zabić zatrzymać serce
Z chromowanej stali Colt peacmaker
Dam dzis ci zagrac w rosyjska ruletke
Na nieswiadomce z pelnym bebenkiem
To jakbym podal cyjanek bez zalu
W powietrzu zapach gorzkich migdalow
Orzel czy reszka czuć chłod metalu
I tylko ja znam trzecia strone medalu

Polityczna poprawność salutuj
Dzieciak prosto stój na bacznosc
Rap idzie na dno znajdą głos dano
Hip hop traci tozsamość x 5
Mialem sen wiesz ze tez Ci sie to przysni
Jak oni wisza na drzewach zamiast lisci
Wczoraj slyszales ten smiech,ucichł przed chwila
Zdziwione czoła namaszczam benzyną
Ich image ten anturaż i caly design
Moge tylko nienawidziec prosto w twarz ublizac
Pamietasz ten pismak,pucołowata pyza
Gęba napelniona z szambem prezerwatywa
Na biegunke pióra stop koninktura jak licze
Wygrał dwie rzecz,gałąź i stryczek
Zapalmy znicze to ciszy chwila
Koncza jak zapchlona menażeria Villas
DGE słyszysz mocne bębny
PDG ekipa robi nocne manewry
To DGE słyszysz mocne bębny…
Słyszysz mocne bębny…

Dobra chuj w to, kulam to gówno
Zaczynam na Raszynie,
Spotkasz mnie pod sklepem nie w telebimie.
Rym płynie, interes kwitnie,
Żule kupują żytnie, to trutnie,
Życie ich okrutnie wytnie.
W oknie stary pies szczeka,
Taryfiarz czeka, moknie plandeka,
Monopol tutaj jest jak Mekka.
Wyje karetka, w kieszeni ostatnia bletka,
Na przystanku klientka na typa wściekła,
On wściekły na nią,
Razem się ranią i mamią,
Emocji banią, jadą z bajerą tanią.
Gruby kierowca prawie śpi w autobusie,
Marzy o żonie, marzy o forsie na koncie.
Za nim elegant tani gdzieś tarawani,
Studenci dwaj najebani, pili winiak tani.
I pani smutna, co przyjechała z Kutna,
Myślała, że jest rezolutna,
Bywa okrutna – noc dla niej krótka.
Moknie brudna szyba,
Wódka w dygach, dobra kurwa, bywa.
Gówno pływa, leniwa zegarka tarcza,
Tym nie zbywa, którym ledwo co starcza.
Nie pisał tego Puszkin, na osiedlach staruszki
Ciągną wózki i gną z kibli puszki.
Mordercy Popiełuszki już na wolności,
Od 90. – tych pościg, w chuj możliwości, ziom.
Paru gości wypatruje okazji, ogryz Eurazji,
Co mają siłę perswazji.
Ktoś słucha Inwazji na MP trójce,
Ten koleś w czerwonej kurtce świeżo po bójce,
Zlazł z drzewa i szuka ofiary,
Wzrokiem strzela do wiary,
W nocy miewa koszmary,
Zatem wziewa opary,
Mama – Krwawa Mary, tata – Brudny Harry,
Teraz siedzi i pierdoli świat cały.
Jak był mały to chciał być strażakiem, cowboyem,
Niebieskim ptakiem, Zorro – został łajdakiem.
Nie klaszcze Klakier,
Moknie brudny zielony lakier,
Migają lampy, wrzeszczą nieletnie wampy…
Migają lampy, wrzeszczą nieletnie wampy…
Migają lampy, wrzeszczą nieletnie wampy…
Migają lampy, wrzeszczą nieletnie wampy…
Migają lampy, migają lampy…
Peja z Ajsmenem, rap to nasz byt
[Ajsmen]
Pamiętam dobrze osiemdziesiąte lata
Chudy Ajsmen po Staszica wtedy latał
Pejke poznał, mijały całe lata, ja uznałem go za brata (brata)
Dużo się przeszło razem, dużo się przeżyło
Dymy się robiło, dużo się piło
Do tyłu się chodziło, tak było
Tak wtedy nam się żyło, dobrze było (tak)
Dobrze było, tak wtedy nam się żyło (dobrze było)
Ale czegoś jeszcze brakowało
Czegoś w życiu było mało
Muzy tylko się słuchało, to nam nie wystarczało (nie)
Czegoś w życiu brakowało (brakowało)
Nasze życie się zmieniło, kiedy Peja dostał z góry znak
Pozytywny jak zbawienie, hip hopowej muzy poczuł brzmienie
Radość w sercu, coś pięknego, słuchajcie dalej tego (tego,tego)
Na pytanie dlaczego się skończyło, co przyczyną było
Ajsmen odpowiada: poznaliśmy gada - nasz wydawca
Kozak, frajer, myśleliśmy, że to zbawca
Kopalni gówna wynalazca, taki śmieć co ma twarze dwie
Wiesz tu coś powie, dupę liże, tam zaprzeczy
Dobrze było, a przez chuja się skończyło (no,no)
Dlaczego tak się stało, czego było mało
Nie o pieniądze tu chodziło, bo tych zawsze brakowało
(tak się stało) tak się stało
Tak się stało, ale czy tak być musiało
Ref.:
O tym co było, no i o tym co jest teraz
Peja z Ajsmenem u Donia muzyczny relaks x4


[Peja]
W pewnym momencie sytuacje się zrodziły
Że twoi znajomi nie byli moimi znajomymi
Moi kumple to nie twoi i odwrotnie, spory dystans
O tym jak było i jest chciałem dawno już napisać
Powiedzieć, cicho nie siedzieć nie raz przy wspólnym obiedzie
Moje twoje, twoje moje, wiem, że bywało tak często
Złośliwi twierdzili, że byliśmy jak małżeństwo
Wiem też, że miałem na ciebie nie najlepszy wpływ
W domu mieliśmy inaczej, ale wspólny z chaty zryw
Namioty, duperele, deskorolki i włóczęga
A muzyczne doświadczenia yo raps dużo pozmieniał
Napizgane małolaty krzyczeli, śpiewali
Takie rzeczy, że jeszcze dzisiaj mi wstyd
Rap to nasz byt, pierwsi z grzechem old schoolowcy
Pierwsi słuchacze rapu w stolicy Wielkopolski
Czas nas zmienił - nie sądzę, pieniądze - nie sądzę
Na palcach po obrączce, bez wpływu na to skończę
Z pozytywnym akcentem, bo na to mam wkręte
Ta runia, rzeczy święte dla starego słuchacza
Dziewięć trzy i wcześniej Ajsmen wie co to oznacza
Czy ktoś z nas rozpaczał gdy się posypał, nie wiem
A może nie pamiętam za całe dziewięć siedem
Nikt z nas nie przepraszał, kto komu co wybaczał
Trudny temat, zobacz, że jeden z drugim gada
Co było i co jest, nikt nie musi się spowiadać
I nikt nie musi się spowiadać
I nikt nie musi się spowiadać
Ref.(4x)
Keep it classy...
So classy

No matter what it is in life you choose to do
You gotta keep it classy
Keep it classy, yeah, keep it classy

Yeah, Dat X on the European tour
I'm give you much more than your average whore
Now, what's poppin'?
You should go copy when this joint come out
You need to pull out the gun, cause that's 74 year
Gimme some smoke and a bottle of beer
And we're good, send my check when you could
The sooner, the better, your wife gave your ex some head
then you should get her
From Warsaw to Cracow, the chemist have no limits
Wave the polish flag in the air

When i go there, yeah, cross the Atlantic on a bird
My passport is good, so fuck what you heard
The professor similar to Lech Wałęsa
I move all the masses plus shake their asses
The skinny man with glasses, giving no passes.
You gotta earn the shit, fuck around with the Dat
Now, I'm a burn your shit
It's like that, yo, and you don't stop
I'm Dat X and gurantee the hit, sure shot
It's like that, yo, and you don't quit
I'm Dat X getting all that i can get like that

No matter what it is in life you choose to do
You gotta keep it classy
And if you wanna be respected by the people for what you do
You gotta keep it classy
And everytime that you step in a booth, you got to speak the truth
Then keep it classy
Because the lord gotta plan for me and gotta plan for you
So keep it classy

Znam tysiąc sposobów jak zrobić dobry track
Fakt, *****ę nierobów, co widzą tylko hajs
Brat, dziękuję Bogu, walczę jak Szogun
Ale przede wszystkim jeśli mogę wspieram zawsze ziomów
Znasz, przecież rytuał piątkę, a bluba i ogień dodaj
Tabasco plus sok z kielonka na spodzie
Jeśli masz swoją drogę rób to szczerze
Obojętne kim jesteś burdelmamą, księdzem, ja w to wierzę
Bóg, Mahomet, Budda ktoś mnie do nieba zabierze
I nie mam zamiaru utrudniać
Wiesz co mnie w*****ia, to niemal jak klątwa
Do dziś podchodzą w klubach bym im sprzedał na jointa
To nie kwestia skąpstwa, a klasy, którą masz
Wiem, że kiepsko wyglądam i mam podejrzaną twarz
Brat stać mnie, by na koncertach dać wszystko tu nim padnę
Nowy Jork, Londyn, Warszawa, Łódź w transie
Non-stop na trasie tryb życia Polaka
Co wciąż jara się rapem, ale boi się latać
Jeśli boli wrzuć APAP, to nie Papa Dance czy Kombi
O.S.T.R.'y, Sadat X niszczymy tandetę jak wąglik

[x2]
No matter what it is in life you choose to do
You gotta keep it classy
And if you wanna be respected by the people for what you do
You gotta keep it classy
And everytime that you step in a booth, you got to speak the truth
Then keep it classy
Because the lord gotta plan for me and gotta plan for you
So keep it classy

Keep it classy...
E joł podobno, e joł podobno.
A słyszałem, a mówi się e joł podobno,
A chodzą słuchy hehehe, podobno, podobno.

Joł, o tyle o ile podobno. Joł podobno,
Podobno to, podobno tamto, sprawdź to, sprawdź to jaaał.

Siema Ci mówi Gural z PDG ferajny
Podobno mam niezłe rymy i panczlajny,
Dodajmy, że flow mam fajny choć podobno
Czasem zbyt jednostajny. Podobno,
Podobno jeżdżę wielkim mercedesem
A wyroki śmierci wydaję sms’em
I mam tak napchaną kiesę jakbym był banku prezesem
I na złocie jem obiad no a na platynie jem deser,
Podobno mam czarny neseser jestem bitu biesem
I kuma to każdy rap koneser,
Ja wciąż nie biegnę, idę se,
I mam więcej wiks niż w archiwum X,
Jak Jar Jar Binks gadam jak nakręcony,
Jak piramidy sfinks stoję w tło wtopiony.
Podobno w moich tekstach nie chodzi o nic
Podobno uwielbiam don Corleone
I podobno rozpierdalam super stylem
Jak zawał plus zator plus udar plus wylew
I gibam się na scenie jakbym był gorylem
Choć powinienem być poważny jak trup w mogile
Mam rymów tyle to a tyle o tyle o ile,
Zamilkłeś przez chwile, nerwowo poprawiłeś bryle,
Chyba skumałeś kto tu jest debilem?
Mówię zbyt zawile?

Podobno ej joł, joł podobno,
Podobno aha sprawdź to gówno
Podobno(joł, joł) podobno o tyle, o ile,
O tyle, o ile ej joł, joł podobno ,
O tyle, o ile aha joł podobno
O tyle, o ile aha joł podobno
O tyle, o ile ej joł, joł podobno ,
O tyle, o ile aha joł podobno
O tyle, o ile ej joł joł podobno
O tyle, o ile aha joł podobno,
O tyle o ile ej joł, joł podobno.
Sprawdź to:
Podobno PDG to moje godło
Zaparowane okno lubię dużo i mocno
I podobno gadkę mam ogromną, okropną,
Niewiarygodną tak na okrągło na wolno jadę,
Podobno robię to czego nie wolno i nie wypada,
Nadal gadam bragga, tnę jak szpada dla Ciebie wada
Dla mnie zaleta myślisz patrzy na mnie twoja kobieta moja wendetta
Dla moich wrogów to zły omen jak kometa
Trzymasz moją stronę ja z mikrofonem,
Tnę tak pełna peta, dbam o detal,
Wybuchowy jak metan, ostry jak heavymetal
Z techniką z nikąd jak zamachy ETA,
Z kilką, wróg na dechach, ja na bezdechach
O tyle, o ile aha joł podobno
O tyle, o ile, ej joł, joł, podobno
O tyle, o ile aha joł podobno
O tyle, o ile ej joł, joł, podobno
O tyle, o ile aha joł podobno
O tyle, o ile ej joł, joł, podobno
O tyle, o ile aha joł podobno
O tyle, o ile ej joł, joł, joł, joł...
Graba

Panowie i panie, panowie i panie,
Panowie i panie rapowanie to kultury propagowanie..
Dobra, dobra. Gdzie jest moja forsa?
Wisisz mi ja stary od czterech i pół tygodnia.
To chyba obciach, bo trudno cię spotkać,
A jeszcze miecha temu chciałeś pójść na bronka,
Ty, podobno nie tylko mi leżysz,
Nie wierzy ci nikt,oddaj kwit albo stara cie nie pozna.
To wstyd taki, że aż żal dupę ściska,
Co? Twoją też yo, to nie rób jej z pyska.
Nie rób jej zdjęć z bliska i nie przyklejaj na twarz,
Taki z ciebie artysta kurwa mać.
Chyba cię stać skoro masz na wachę,
Masz pracę, masz wypłatę i jeszcze taki płacze, że niedostatek.
Przelicz papier, a nie sapiesz w słuchawkę,
Zagraj w sapera może wygrasz bańkę.
Chuj mnie strzela, ale nie to, że się gniewam,
Jak tylko cię zobaczę, wiesz czego się spodziewać,
Szykuj kasę.

(Nasłuchujesz mówisz - znam to)
(To muzyka jest językiem wszechświata)
[Cuty z numeru "Fisz - Język Wszechświata]
Zrobię wszystko, abyś mógł poczuć ten klimat
O Hajsie nie nawijam, bo go nie mam prawie w sumie
Idę wcześnie z rana kimać, w nocy miałem balet w klubie
Gdy się po południu zbudzę będę pisał numer
Wiesz ze umiem, sprawić byś zobaczył więcej
Nawet przez zamknięte oczy, to tych wyobraźni piętnem.
To jest piękne, angażuje się zachłannie
Byś mógł poczuć namacalnie to co sam widziałem - Prawdę
Każdy widzi jaką chce, a nie taka jak naprawdę, cała szczera prawda jest
Ten tekst jest jak scenariusz, piesze go chwila
Której spisałem jej treść po dzien w którym nawijam
Jak słowo przyjaźń, nie przypadkowo jest w tej zwrotkę
Wiesz czemu go używam, nagrywam płytę z ziomkiem
Jak miejsce i czas, w tym też są nie odłączne
Ziemia zabierze nas, a rap do ciebie dotrze

Jak prawda jest przestępstwem, to ja jestem bandytą.
Poczujesz z każdym wersem, to co ja poczułem pisząc.
Chce być jak moje serce, byś żył moją muzyką.
Zrobię wszystko nawet więcej, byś czuł to co ja pisząc.

Gdy w autobus, w mieście. Zobaczysz deszcz za szybą
Do tego dodaj jeszcze te wersy z tą muzyką
Wtedy zobaczysz więcej, niż ja widziałem widząc
Robię wszystko nawet więcej byś czuł to co ja pisząc

Wsiądę do windy wezmę kilku chłopaków
Wraz z ostatnim piętrem stanę na jego dachu
Byś poczuła ten nastrój usiądę na krawędzi
To chwila w której będę pisał o naszej śmierci
Zanim los się rozkręci i dopadnie nas fatum
Chwili która uwydatnia zrobię spacer do parku
Widok naszych dziadków ich uśmiechy to magia
Osiądę pod fontanną byś doznała to jak ja
Byś poczuła ten wiatr jak rozwiera wątpliwość
I będę pisał o tym jaka czeka nas przyszłość
Potem wstanę, spojrzę w wodę żeby nie było
Wyciągnę prawą rękę niech moje słowa płyną
Zaraz, tuż za dziewczyna, znamy miejsce na trasę
Widząc jej smutek, łzy wiedząc czemu płacze
Tu napisze na kartce, zanim podam jej przeczytać
Ze kłamstwo jak zawsze musi wypływać
Ze każdy się tego boi, dlatego raz jeszcze wybacz
Bo niektóre ze słów, by zobaczyć trzeba unieść
Robię to wszystko po to byś mogła je zrozumieć

Jak prawda jest przestępstwem, to ja jestem bandytą.
Poczujesz z każdym wersem, to co ja poczułem pisząc.
Chce być jak moje serce, byś żył moją muzyką.
Zrobie wszystko nawet więcej, byś czuł to co ja pisząc.

Gdy w autobus, w mieście. Zobaczysz deszcz za szybą
Do tego dodaj jeszcze te wersy z tą muzyką
Wtedy zobaczysz więcej niż ja widziałem widząc
Robię wszystko nawet więcej byś czuł to co ja pisząc

Jak prawda jest przestępstwem, to ja jestem bandytą.
Poczujesz z każdym wersem, to co ja poczułem pisząc.
Chce być jak moje serce, byś żył moją muzyką.
Zrobie wszystko nawet więcej, byś czuł to co ja pisząc.

Gdy w autobus, w mieście. Zobaczysz deszcz za szybą
Do tego dodaj jeszcze te wersy z tą muzyką
Wtedy zobaczysz więcej niż ja widziałem widząc
Robię wszystko nawet więcej byś czuł to co ja pisząc
[Lilu]
Jeśli będziesz wiedział, jak mnie rozpuszczać,
To rozpuszczę Ci się w dłoni i w ustach.
Jedna noc, której Ty nigdy nie zapomnisz, bo
To będzie nasza noc...

[Reno]
Piątek przed klubem, na żywo Maxim, no bo
Kończyłem bro, kiedy wysiadłaś z taxy obok.
W oku błysk fascynacji Tobą,
Zanim weszłaś, 10 centymetrów ponad chodnikami,
Aha...
I wystarczy chwilka, żebym wiedział,
Że umiesz nie tylko tańczyć w szpilkach.
Patrzę, jak się ruszasz
I nie dziwię się, że mało mówisz-
Nie musisz. Słyszę, jak Twoje ciało mówi.

[Lilu] / refren
To ma być ten one night stand?
Przecież wiesz, że wiem, że chcesz...
Więcej nie zobaczysz mnie-
To ma być ten one night stand.
To ma być ten one night stand?
Przecież wiesz, że wiem, że chcesz...
Więcej nie zobaczysz mnie-
To ma być ten one night stand.

[Lilu]
Ty za mną wodzisz wzrokiem, ja tych typów spławiam-
Każdy słodzi, Ty nie dajesz gadek w stylu `Ja stawiam`.
Nie pytaj o nic, no bo po co się przedstawiać?
Ty będziesz tonic, ja gin, już się czuję zmieszana.
To jest tych pierwszych spojrzeń fascynacja, ejj...
Dzisiaj się między nami zdarzy magia, wiem,
Teraz łap chwilę, potem zabij czas, jak chcesz...
Żeby ten raz więcej nie nastał dzień [?]

[Reno]
Nie wiesz czego chcę? Popatrz na lustro.
Nie wyglądam, jak bramkarz,
Ale chcę zobaczyć, co masz pod bluzką.
Bądźmy szczerzy- chyba nie chcemy być obłudni,
Masz takie cycki, że raczej nie będziemy przyjaciółmi.
Jestem na topie, a top jeszcze na Tobie
I kto jeszcze nam powie, że to zło?
Moja najlepsza przyjaciółka mówi `Konrad, nara!`
Twoja najlepsza przyjaciółka to Donna Karan
Bo tylko my i ona, zaraz sami z sobą.
Jesteś gorąca, zdejmij te ciuchy, zanim spłoną.
Ta jedna noc, a latem są gorące przecież,
A ja mam nadzieję, że słońce nie wzejdzie.

[Lilu] / refren
To ma być ten one night stand?
Przecież wiesz, że wiem, że chcesz...
Więcej nie zobaczysz mnie-
To ma być ten one night stand.
To ma być ten one night stand?
Przecież wiesz, że wiem, że chcesz...
Więcej nie zobaczysz mnie-
To ma być ten one night stand.
Efieszet, Pablo Hudini przy mikrofonie
Warszafka płonie, Warszafka płonie.
Efieszet, Pablo Hudini przy mikrofonie
Warszafka płonie, Warszafka płonie.
Efieszet, Pablo Hudini przy mikrofonie
Warszafka płonie, Warszafka płonie.

A jestem VIP-em
przyjechałam dużym czarnym jeepem, wiesz
Jestem z prawdziwym stylem typem
Dzień dobry wita się góra z górą,
szczyt ze szczytem.
Jestem znany lubiany na salonach, wiesz
Jestem nieco sztywny,
lecz jestem z klasą
Jestem typem z kasą,
śledzę wszystkie trendy
Bywam tu i tam,
tu i tam.
Znam wszystkich, których trzeba znać,
robię imprezki, Na których będą grać znane gwiazdy z telewizji, wiesz
Do wódki i zagrychy
będą śpiewać swoje kichy.
Mam wstęp mam dostęp,
do nowości ze świata.
Mam modną kurteczkę,
rozmowy o interesach
Z aktorkami z modelkami
pierwsza klasa, pierwsza klasa.

Jestem VIP-em, ważny jestem,
A salonowym typem,
każdym gestem
Ja idę tędy, którędy idą trendy.
Jestem wciągnięty, tym pochłonięty.
Uwielbiam chodzić na ekskluzywne spędy,
Trochę napięty, trochę nadęty
Jakby z krochmalu trochę wyjęty
Obładowany plakietkami, wejściówkami
Zajęty wszelkiego rodzaju gadkami.
Piję alkohol z takimi samymi jak ja typami,
A za ich plecami nazywam ich baranami.
Wyszło z worka szydło,
My jesteśmy po prostu kulturalne bydło.
Jak potrzeba mam nowości, nowinki prosto z nieba,
Mnie nie rusza bieda, kupię jak ktoś nie da.
Trochę we mnie zgreda i dostanę medal
Za to, że robię wszystko, wszystko to, co trzeba
By jak najlepiej siebie sprzedać,
By jak najlepiej siebie sprzedać.

W sobie zadufany, elegancki, arogancki
Macie mi pochlebiać, macie mi pochlebiać.

Wiesz jestem VIP-em mam to wypisane na plakietce, wiesz
Darmowe drinki, ekskluzywne minki,
Dziewczynki z wyższych półek wiesz,
Co chcesz, co się pytasz, ja Cię nie słyszę teraz,
Trudno jest mi się do Ciebie zgiąć, nagiąć jak trzeba.
Mam czarne buty na glebie, a głowa sięga nieba, wiesz
Głowa sięga nieba ...aha

Efieszet, Pablo Hudini przy mikrofonie
Warszafka płonie, Warszafka płonie.
Efieszet, Pablo Hudini przy mikrofonie
Warszafka płonie, Warszafka płonie.
Efieszet, Pablo Hudini przy mikrofonie
Warszafka płonie, Warszafka płonie.
Efieszet, Pablo Hudini
Warszafka płonie, Warszawka płonie.
Efieszet, Pablo Hudini
Warszafka płonie, Warszawka płonie.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo