Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Przepraszam za wszystkie swoje błędy,
przepraszam za wszystkie swoje słowa

Przepraszam ja pisze do was teraz ten list, przedarłem sumienia już
ważny kwit, siedziałem całą noc aż po świt, gdy coś zmieniło całe moje życie w mig to wkurwiony stan lepiej nie pytaj dlaczego mam do siebie żal, chociaż mam nie wiem od czego, jest mi głupio, bardzo źle, gdy sumienie moje dręczy mnie, patrząc na fotografie ludzi których kocham, nie wiem czy potrafię powiedzieć to jak ich spotkam, że są dla mnie najważniejsi na świecie, istnieje ja póki wy istniejecie, chrzczeni na wiarę jak Święte dziecię, każdy z nas ma swoje życie nie zaprzeczam, które Bóg strzeże wiernie i ubezpiecza, słowa piro-rap są silniejsze od miecza, te słowa są dla was płyną prosto z serca, bo przekonanie mądrze mnie to utwierdza, że rodzina to twierdza, którą musze chronić i Święty krzyż który musi mnie obronić...

Przepraszam za wszystkie swoje błędy,
przepraszam za wszystkie swoje słowa

Czasem są chwile, ze czuje się sam jak palec, wyrzutów sumienia to mój stały bywalec, to palec który przejeżdża po mojej świadomości, nerwy tożsamości, które chciałbym się pozbyć, odkryć w sobie te lepsze cechy, mięć nad nimi kontrole od dechy do dechy, Boże odpuść mi wszystkie moje grzechy, zobacz siostro bracia szybko rosną pociechy, dzieci które kochamy jak najbardziej, one dają nam powód do radości, bez nich świat byłby wielką pustką z ust to wyrwane spostrzeżenie: Bo to mamie kochanej daje uśmiech na twarzy, niech spełni się to mama to o czym marzysz, co przeżyłem jaki jestem wiesz Ty tylko jedna, niech te słowa dadzą Ci w prezencie dużo szczęścia i nie masz pojęcia jak to dobrze, że jesteś a gdy jestem daleko sercem jestem z wami, całymi dniami żyjąc wspomnieniami całymi dniami przekazując te słowa...

Przepraszam za wszystkie swoje błędy,
przepraszam za wszystkie swoje słowa
Każdy przynajmniej raz w życiu ma taki sen ,
wydaje Ci się, że latasz w powietrzu jak ptak,
albo pływasz pod wodą jak ryba,
a potem musisz się obudzić
i okazuje się, że znowu ktoś Cię walnął wrogi.

Typ z domu dziecka, bez ojca i matki,
Chciał widzieć wzloty, widział tylko upadki .
Jego życie pojebane jak martrix, oczy puste jak studnia,
A portfel? Sam zgadnij..
Ona typowy scenariusz na film, w domu patologia ojciec tylko ćpał i pił,
Brat podobno umarł po porodzie,
brat niby żył, tony łez bo ojciec wciąż ubliżał i pił,
On nie miał brudnych rąk, studiował,
choć nie miał hajsu nigdy nie handlował.
Gdy jego koleżcy mieli flotę za towar,
on na kawałek chleba ciężko sam pracował.
Ona szukała szczęścia jako modelka,
częściej niż mózgu niestety używała lusterka , los..
Los ją zdeptał lecz miał coś wynagrodzić, więc jemu i jej pokrzyżował drogi, ej..

On wyszedł z uczelni, miał na kawę ochotę nie z automatu,
choć zaoszczędził by flotę polskie złote jeśli je masz jesteś fajny,
Ona akurat zaczeła pracowac w kawiarni,
On wszedł bo nie przeraził go cennik,
miał budżet jak z drewna w którym grasował termit .
Patrzy na dużą czarną mu styka więc szybkim krokiem poszedł do stolika.
Pyta o kelnerkę wtedy zjawia się ona,
ma na sobie sukienkę jest biało czerwona.
Poczuł cos czego nie czul nigdy wcześniej,
czekając na nią ledwo siedział na krześle.
Ona sama nie szukała miłości lecz,
gdy zobaczyła go nie miała wątpliwości ,
chciała tylko jego oczu i ramion on patrząc na nią chyba czuł to samo.

Jej przygody miłosne to szukanie sponsora,
dzieciństwo takie jak ona znajdziesz tylko w horrorach,
On niedawno miał dziewczynę, nie wyszło,
Mówiła, że nie ma z nim perspektyw na przyszłość.
Dobra wróćmy do historii w kawiarni.
Zamiast zamawiać zapytał czy jest księżniczką z bajki,
Ona mówi, że nie ale zna księcia, siedzi przed nią, szybko biły im serca.
Mówi może wyjdziemy teraz razem stąd,
nie wiem kim jesteś, ale chyba czujesz to.
Ona kiwnęła głową szybko zdjęła uniform,
szef krzyczał co robisz, lecz olała go.
Wybiegli ale tutaj cos wisiało w powietrzu,
zaczęli się całować zapomnieli o deszczu.
stali na pasach, to było złe miejsce,
bo na żółtym chciał zdążyć jakiś typek w BMC.

Chociaż na chwile odnaleźli szczęście, życie byłoby koszmarem, bo byli rodzeństwem.
Elo, Elo WWO Hemp Gru,
Mówie znów,
Nie fabryka snów,
Dajesz rade żółw,
Masz talent więc zrób,
Żeby cały trud,
Miał mocny grunt,
Nie poszedł na marne,
Widzieć tylko czarne,
Zostaw - nie zależnie od podstaw,
Jak wariujesz po wódzie to ją odstaw,
Zostaw - jak zwykłą dziwkę z Argentury,
Jak zbędne pierduły,
Których sam chcesz się pozbyć,
Wyrzuć to najdalej precz,
Podnieś głowę rany, lecz,
Powiedz tym na których Ci zależy,
Że ich kochasz szczerze okaż,
Pokaż też co potrafisz,
Radość bliskim swym sprawisz,
W czasach braku tradycji
Braku zasad więcej fasad,
Niż od podstaw budynku,
Zamiast odnawiania bloków,
Odpadania tynków,
Ale mam tam wielu kumpli,
ZiP pozdrówki z betonowej dżungli.

WWO Hemp Gru,
Zostaw to - nie ma co roztrząsać,
Patrz przed siebie, zamiast ciągle się oglądać,
Zostaw to patrz pod nogi na kłody i miny,
Oszczędź siły w imię czarnej godziny,
Zostaw to nie szukaj problemów we wszystkich,
Znajdź szczęście i daj je swym bliskim,
Zostaw to mija cenny czas za kilka lat,
Znów w tym samym miejscu powiesz : miałem zły start.

Zostaw to by złe myśli nie wróciły,
Rychło wszyscy wyszli i zostałeś sam - tak wyszło,
Każda myśl tworzy naszą przyszłość -
To twoja rzeczewistość,
Mój rap już żeś poznał,
Zamknięty rozdział,
Cała reszta to przeszłość,
Przed nami wieczność,
Hemp Gru to jedność,
Szukasz ucieczki,
Świat - niebezpieczny moment,
Szukasz pomocy ziomek,
Mie oddawaj swej mocy nikomu i niczemu,
Krocząc prostą ścieżką samemu,
Legende piszesz
Upragniony cel coraz bliżej,
Skup się na tym,
Jak przed laty jako dzieciak,
Przeszkód żadnych nie miałeś,
W śmieciach umysłu nie grzebałeś,
Nie czas na to,
Zajmij się pracą,
Eliminuj stres -
Dziś już wiesz,
Co było błędem,
Nigdy więcej,
Nie garb się lękiem,
Zostaw to zostaw,
W domu nie buduj na mostach -
Zrozum to od podstaw,
By problemom sprostać,
Aby prawda choć gorzka,
Była sprzymierzeńcem,
Wóda, proch człowiek - zostaw to, nic więcej.

Zostaw to - nie szukaj problemów we wszystkim,
Znajdź szczęście i daj je swym bliskim,
Zostaw to mija cenny czas za kilka lat
Znów w tym samym miejscu powiesz miałem zły start
Zostaw to lepiej.
Zostaw to, Zostaw to, Zostaw to, Zostaw to
Hemp Gru

Odrzuć temat który ciąży na twej duszy,
Sparzyłeś raz się więc musisz go odrzucić,
Kolejny stopień w górę do mety coraz bliżej
stanąłeś w miejscu, czy schodzisz coraz niżej?
Zostaw to - czego nie chcesz znać,
Umocnij się zanim zaczniesz brać,
Naucz dawać się coś od siebie,
Sam nie staniesz w potrzebie.
To codzienność -
Wiara zwycięży niepewność,
Cały czas bądzcie z Bogiem -
Złodzieje, dilerzy walczący z nałogiem.
Jednym krokiem z tropu nie zbici,
Matki z dziećmi, rodzina, emeryci -
Podpowiedź dla was zrobicie jak chcecie,
Zostawić smutki,a dalej sami wiecie.

Elo HG WWO
Rap przyszłości - cały czas,
Zostaw to - nie ma co roztrząsać,
Patrz przed siebie, zamiast ciągle się oglądać,
Zostaw to - patrz pod nogi na kłody i miny,
Oszczędź siły w imię czarnej godziny,
Zostaw to - nie szukaj problemów we wszystkim,
Znajdź szczęście i daj je swym bliskim,
Zostaw to mija cenny czas za kilka lat,
Znów w tym samym miejscu powiesz miałem zły start.

WWO
Na tym świecie jest wiele pięknych planszy,
I podświatów miliardy,
Ale nie każdy jest dla Ciebie otwarty,
Jeśli sam jesteś mentalnie martwy,
Otwórz umysł, rozjeb kraty własnej wyobraźni,
Nie jest łatwo ale efekt jest warty,
Zostaw to - zamiast robić sobie jazdy,
Nie umiesz szczęścia zauważyć -
Może za wysoko patrzysz,
Niżej, niżej tu gdzie chodnik, ulice, domy,
Nie o to chodzi spójrz na ludzi - chodzi o nich
Nie jeden już poważnie zapętlony
Robi żeby wydać i wydaje
By pokazać że jest zarobiony
Nie myśl nawet o tym po czym stałbyś sie spalony powtórzymy jedną rzecz
Za nim powiemy wszystkim ,,Cześć,,.
Jesteś w porządku nie ma co się trzęść.
WWO, HG
Niejeden gość jest dla mnie jak brat...firma

To wspomnienie dobrych akcji, spojrzenie z dystansu na przeszłe sprawy przy joincie przyjemne jak patrzenie jak moja mała siostrzyczka się bawi teraz jeszcze pakiet trawy wbrew postanoiweniom ustawy ja dbam o swoje sprawy to nie puste prawdy to odkręcone rozmyślania ale nikt nie zarzuci mi ściemniania i realnego rozkminiania pojechana ustawa bo niezależnie od tego co powiedzą politycy co ma się wydarzyć wydarzy się i tak na ulicy bez różnicy, beż różnicy

Z Krakowskiego stoku nie z góry tylko z boku eF.I.eR.eM.A
obcina wszystko i dobrze się zna ze sobą nie wolność czy bucha z podniesioną głowa idziemy przed siebie po krętych zboczach widząc u ziomków kraty w oczach każdego dnia coraz bardziej wkurwia mnie ta gra policyjna pała z tego ma satysfakcje my wieloletnią resocjalizacje pod Majką śniadania, obiady, kolacje kali sie przekonał ze to kurwa nie wakacje

Ref: Niejeden gość jest dla mnie jak brat bo jest najlepszym ziomkiem od lat zyciem jest czasem jak kat dlatego niejedn dobrych chłopak wygląda za krat Na niejednego gościa mówie brat bo jest najlepszym ziomkiem od lat zyciem jest czasem jak kat dlatego nie jeden dobry chłopak wygląda za krat

Krok po kroku Kali odpierdala kawałek wyroku nie prowokuj kurwy stoją z boku ale my się z tym liczymy jak każdy z nas szacunek na lipach krzyczymy do ziomka z ulicy co od kilku miesięcy czuje się jakby był w piwnicy groźni będą ławnicy nikt na rękach piniędzy nie liczy daj spokój nie prowokuj dzieciak wyjdzie po roku i nabawi się wyroku sędzia krzyknie mu dwa lata! wariat wyskoczy po roku będzie w niezłym amoku chociaż wolność da mu spokój będzie się obawiał następnego wyroku nie prowokuj

Bardzo się ciesze jak interes mi się kręci choć w około społeczniaki jebani konfidenci ciężkie do wytrymania bo jest cud od zajebania Przyjmijmy robie to co się opłaca ale nigdy nie oszukam brata wygrana jest po tej stronie co wielki joint płonie więc zapalmy wszyscy kierunek zajebisty

Ref: Niejeden gość jest dla mnie jak brat bo jest najlepszym ziomkiem od lat zycie jest czasem jak kat dlatego nie jeden dobry chłopak wyglada za krat
Na niejednego goscia mowie brat bo jest najlepszym ziomkiem od lat zycie jest czasem jak kat dlatego niejeden dobry chłopak wygląda za krat

Na osiedlach patrole roją sie jak mole jak karaluchy ale my dla nich jak duchy muszą miec na ruchy musza miec na zycie tak samo jak ten ktory stoi tuta przy mnie brat który jest w firmie szacunek wzbudza ta liryka technika człowieka zbrodnika w grze której trofeum jest skala ryzyka w około psubraty sprzedaja sie na raty jak punto fiaty jak mam sie czuc gdy moj brat trafia za kraty przez kraty hujowe kreacje wygody brak wolnosciowej swobody wszystkiego jest brak wracam do tyłu o kilka lat przypominam se smak pozbawienia wolnosci ja i wielu gosci do ktorych mowie brat chce ostrzec cie jak przejsc przez zycie z najmniejsza skala odjebanych lat bo zycie jest czasem jak kat nikt nie zna litosci wiec nigdy za duzo ostroznosci bo ja sie powalilem i ty mozesz sie powalic na sto mozliwosci przez chwilowy brak ostrosci widzenia chwilowewgo otumanienia chwilowego braku logicznego łapiesz przypał i dowidzenia znikaja marzenia w ułamku sekundy wszystko się zmienia taki mam punkt widzenia w przypadku nagłego sie powalenia mam do powiedzenia to trudno tak sie stało czwarty raz wyskocze powiem czy się opłacało za wszystkie wyżądząne szkody ryzykuje dla swojej wygody bo mam powody bo wkurwia mnie to ze ludzie całe zycie sie nękają całę zycie do dyrki zapierdalają na koncu miecha nic z tego nie maja nie które sprawy mi sie nie zgadzaja

Ref: Niejeden gość jest dla mnie jak brat bo jest najlepszym ziomkiem od lat zycie jest czasem jak kat dlatego nie jeden dobry chłopak wygląda za krat na nie jednego goscia mowie brat bo jest najlepszym ziomkiem od lat zycie jest czasem jak kat dlatego nie jeden dobry chłopak wygląda za krat
.. kto nie widzi ten nie umie dobrze spojrzeć...
... kto nie widzi ten nie umie dobrze spojrzeć...
... rozjerzyj się... otwórz oczy...
.... rozejrzyj się...
... tyle rzeczy... można tutaj dostrzec... można tutaj...
... rozejrzyj się
to miejsce gdzie nie potrzeba kart tarota,
by przewidzieć przyszłość patrz ludziom po oczach
warszawski syf, którego nie ma w wiadomościach
warszawski raj dla przyjezdnych na dworcach.
Ja jestem stąd ty uciekaj lub zostań.
Jest kilka płaszczyzn życia jak patrzysz od środka.
Umorusane dzieci naćpanych meneli charchają pod nogi resztką nadziejii.
Na dachach budynków poławiacze promieni
na dole przyjezdni niedoszli biznesmeni
walą fete, santane i konia pod wiagre.
Stres jest pod kołdrą na ich prześcieradle
stres jest w mieście, które zmartwychwstało
kontroluj chłopino nerwy co by sie nie działo
wchodźna dach, łap promienie słońca
z tej perspektywy inaczej ziemia wygląda
ludzie jak mrówki atakują ten legoland
bierz życie - mówi Ci życia narkoman.
Ludzie koncentrują się na swoich kłopotach
ciężko im wśród nich znaleźć złoża dobra.
To nie jest wieś gdzie dzieci głaszczą krówki
tu dzieci czują syf już od podstawówki.
Biedni z zewnątrz przyjeżdżają tu do raju.
miejscowi bogaci wciąż stąd uciekają.
Im więcej Wietnamczyków tym mniej gołębi w centrum
Pod Rotundą 5 etiopskich 50centów.
Mijamy się lub żyjemu tu w symbiozie
Ty zarobisz na mnie ja na Tobie zarobie
Powiem wam, że pieniądze to nie cel
lecz to miasto zapomniało o tym kiedyś gdzieś.
Łapmy promienie zamiast eskalacji zła
Warszawa, stolica moja, WWA...

Tutaj słońce.. świeci inaczej x2

Elo, rozejrzyj się, tu słóńce... świeci inaczej

WWO, Zip Skład, PROSTO tutaj słońce.. świeci inaczej... świeci inaczej..
Jeżeli ściągasz to legalnie nie chcę byś wcisnął cancel
Więc raz na jakiś czas muszę sypnąć punchem
Nie tańczę, więc damy kierują w dół kciuk
Albo mówią - przykro mi, jak Tadeusz Sznuk
Więc robię szeroki łuk, loterię ksywek
Która z tych suk naciągnie mi cięciwę
I wie, że nie przejdę z jakąś lampucerą na ty
Szukam tej, która powie mi - te quiero papi
Żadne przećpane idiotki
Kochanie przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki
Zjadłaś pigułę w kiblu potem jeszcze pół
Takiej właśnie pani pokazuję kciuk w dół
Kodex tak naturalny jak przyrost
Ale wiedz, że tym razem zapadnie już wyrok
Więc jeśli któryś przeciwko nam crew
Juliusz Cezar pokaże mu kciuk w dół
Tak, tak kciuk w dół, Juliusz Cezar pokazuje kciuk w dół
To nie ja, to Juliusz Cezar pokazuje kciuk w dół
Kciuk w dół, Juliusz Cezar pokazuje kciuk w dół
Dziewczyno głowa do góry a kciuk w dół
Pokaż mu i spraw bym to ja dobrze się czuł

Z grubsza chodzi o to mi żeby być nonkonformistą
Pyskaty i młody Typ pijąc czystą hejterom mówią idŹ stąd
2cztery7 365 jesteśmy tu
I nie mów nam, że nie wiesz, co oznacza kciuk w dół

Wpierw rano słabe nerwy, ten track to nie fortel
OdejdŹ od głośnika, bo może jebnąć ci holter
IdŹ się ogłuszyć, kilka opcji mam
Lepiej ucz się migać tak jak Foxy Brown
Wow jestem wróg publiczny jak flava
Moja kartoteka zapisana jest w wave'ach
W nerwach Mes i Pysk robią lejbach tu
Wszystkim hejterom pokazują kciuk w dół
Splendor, VIP kojarzy się z golfem
Ale zamiast moich kulek obchodzi je mój portfel
Forsę? zgarnę dopiero na rencie
i tak pytają - Pysk ile przytulasz na koncercie?
Ej, nie dziw się, że pokazuję im kciuk w ziemię
Jak typom, co liczą, że przylansują się na scenie
A w cenie jest opcja mentor, chore strasznie
Ich bagaż doświadczeń jest jak worek na kapcie
Czas się uczyć, tu kiepskich MC jest paru
To jak równać Gucci z tureckim swetrem z bazaru
WeŹ nie czaruj, to wyrok, spójrz
Julek Cezar pokazuje kciuk w dół
Kciuk w dół, Juliusz Cezar pokazuje kciuk w dół

Dziewczyno głowa do góry a kciuk w dół
Pokaż mu i spraw bym to ja dobrze się czuł
Tu się stara wbijać, wbijać sztylet
Mówiąc kontrola i pyta czy mam bilet, co?
Chodziłem wtedy do jednej ze słabszych szkół
S*****lałem pokazując jej kciuk w dół
Pies, który mnie skuł wtedy zaskoczył
Jak widać, że i Cezar musiał coś przeoczyć
Komu kciuk w dół nie wystarcza to pokaż
Palec tak środkowy jak nasza Europa
Bo kciuk najpierw przypomina minus
I nie wiesz jaki news posłaniec przyniósł
Nam kciuk w górę, reszcie na dół
Tej, która nie chce byś spieprzał dziadu
WyraŹ poparcie dla tego koncertu
Bit płynie tak jakby zrobił go Neptun
A brzmi bardziej L.A. niż N.Y.
Podyskutujmy o tym przy Cuba Libre
Albo smalec, ogórki, wódka na stół
Odpadasz koleżko? to kciuk ci w dół
Kciuk w dół, Juliusz Cezar pokazuje kciuk w dół
Kciuk w dół, to Juliusz Cezar pokazuje kciuk w dół

Z grubsza chodzi o to mi żeby być nonkonformistą
Pyskaty i młody Typ pijąc czystą hejterom mówią idŹ stąd
2cztery7 365 jesteśmy tu
I nie mów nam, że nie wiesz, co oznacza kciuk w dół
1. Wsiądę dziś w sto siedemdziesiąt dwa
doturlam się do Ciebie i powiem Ci w twarz
umarzam twoje długi i wracam spać
a ty zmień drugie imię z problem na zła.
Wejdę do sklepu na moim osiedlu
i powiem ekspedientce, że jest terapeutką (kim?)
Cały ten czas, choć nie wie jak mam na imię,
ma dla mnie uśmiech, ma prozak w płynie.
Pójdę tam, gdzie widziałem ostatnio
mojego kumpla, który w sobie się zamknął,
zapalę znicz i wyleje whisky
a chodnik zaiskrzy od mocy nieczystych.
I przejadę się do ciebie z kwiatkiem,
poleję różę smołą, choć nie wiem jak to załatwię.
Zamknę dziś wszystko, co jak dziura w zębie
zieje przeszłością i bólem tętni.

Ref. Przepraszamy, dziś już zamknięte
zapraszamy jakoś w innym życiu,
Mam tu dla ciebie mało zabawną puentę.
ale pogódź się z tym, bo nie wiem na co liczysz. / x2

2. Wkurwia mnie to miasto, niech się udławi sushi
w zagrodzonych osiedlach, niech się zacznie dusić.
Czy musi umrzeć bezdomny pod śmietnikiem na kłódkę
by pokazać srogiej zimy i tej mody skutki.
Sorry, mam odwagę i własne zdanie
i już nie zachwycam się przegranym powstaniem.
Sto pięćdziesiąt tysięcy, kto ich zastąpił?
im dłużej o tym myślę, tym bardziej w sens wątpię.
Zależy mi na tobie, to dojrzałe uczucie
WWA, twój oddany facet, nie zakochany głupiec.
Nim się oburzysz zapytaj się przedtem,
ile razy miałeś ochotę dać syrence klapsa w płetwę?
Aluminium i szkło tam gdzie rosła trawa,
aluminium i szkło w sercach ludzi w Warszawie,
i jest minus dwadzieścia, naprawdę nieprzyjemnie
chce pan wejść na klatkę? Proszę, nie usłyszy pan ode mnie.
Ref. Przepraszamy, dziś już zamknięte
zapraszamy jakoś w innym życiu,
Mam tu dla ciebie mało zabawną puentę.
ale pogódź się z tym, bo nie wiem na co liczysz. / x2

3. Muszę przyznać ojciec, nie wiem co z Tobą począć
dezercja, miałem sześć lat to nie było urocze.
Rzuciłeś nałóg palenia, rzucasz wyzwania śmierci,
rzuciłeś swoją żonę, rzuciłeś trójkę dzieci,
i nie będę przynudzać o kalibrze traumy,
bo widziałem hardcory, dla których mój mógł by być klaunem
więc biorę czystą kartkę i piszę na niej
starannie: „mój ojciec” choć brzmi to jak żart.
Mój ojciec, wiedza, para rąk i skalpel,
operuje ludzi, którzy dla innych są już martwi,
dziewczyna z wypadku, czy chory starzec,
śmierć puka do sali, chirurg stoi na straży.
Mówię o nim jak pacjent, jego dokonań fan,
bo jako człowiek haa cóż... ledwo go znam,
umiem przebaczyć już, czy tylko o tym nie myśleć?
Nie wiem, porzucam nienawiść, zamykam i niszczę.

Ref. Przepraszamy, dziś już zamknięte
zapraszamy jakoś w innym życiu,
Mam tu dla ciebie mało zabawną puentę.
ale pogódź się z tym, bo nie wiem na co liczysz. / x2
Panie proszę cie
dlaczego gorzej jest
Panie nie zniosę że
dzieci dopada głód,
oto ziemia roni łzę
to ziemia broni się
nadzieja goni mnie
do śmieci wpada płód
to nie radości łzy
to bezsilności krzyk
bo bez litości my,
niszczymy siebie sami
mijają kolejne dni
to beznadziejne sny
rodzi się we mnie wstyd
burzymy mury tamy
gdzie się podziali ludzie
co pracowali w trudzie
co budowali w brudzie
bohaterowie czasów
bo my żyjemy w obłudzie
bo my gnijemy ludzie
dokąd idziemy w tłumie
jako więźniowie strachu
jesteśmy potępieni
jesteśmy poniżeni
zostaniemy pogrążeni
z powodu naszej pychy
nie wierze że się to zmieni
będziemy rozliczeni
idziemy roztrzęsieni
do przodu w parze z nikim.

Ref:
Gdy czas zatrzyma się już
kolory niestety bledną
gdy słońca nie nadejdzie wschód
nie bój się podaj mi dłoń podążaj ze mną x2

Czuje że cały płonę
spadam ze skały tonę
bo opętały one
pozostawiły skazę
demony wyrwały szponem
bo wypuściły płomień
złowrogiej siły omen
narodziły odrazę
bo my to ludzie chciwi
w tej obłudzie fałszywi
w pokusie łapczywi
zagubieni na szlaku
nic już dzisiaj mnie nie zdziwi
liczą się tylko wpływy
kapitał szybko przybył
my zaślepieni brachu
pytam się Ciebie tato
jedyny w niebie tato
dlaczego we mnie światło
delikatnie się pali
u wielu niestety zgasło
w wielu niestety zazdrość
zabrała wtedy na dno
bezwładnie odpływając
czuje że stoję nagi
bardzo się boje plagi
ubiera zbroje Dawid
gotowy do wybuchu
gotowy by czoła stawić
gotowy by naprawić
gotowy by zostawić
niewole tych łańcuchów

Ref:
Gdy czas zatrzyma się już...

Krzyż za bardzo ciąży
mimo to twardo dąży
mimo to warto dążyć
ona w końcu zapuka
każdy z nas na szlaku błądzi
wielu dzieciaków krąży
gorycz smaku pogrąży
na końcu kostucha
duży zalega kurz
w sercu zalega gruz
dopada bieda tu załamane istoty
gdzie się podział anioł stróż
ludzie ranią cóż
ludzie wbijają nóż
te same kłopoty
ona w dłonie szlocha
bo jej syn tonie w prochach
był w jej łonie kocha go bezwarunkowo
dla niej to niestety nokaut
bardzo kobiety szkoda
ma wielkie zakręty droga
życie każe surowo
życie zamyka w dyby
to życie wita Syzyf
buntownika słyszysz
nie dam za wygraną
mogę tu pozostać z niczym
mogę nie sprostać dziczy
zostawia chłosta sznyty
pozostawia nas z raną

Ref:
Gdy czas zatrzyma się już...
(Ja mam lite.. prrrrrrr
Dawaj, dawaj Had
daj, dajesz jeszcze raz..
To Dawaj bit Kebs.)

Ja mam litery tylko po to, żeby składać słowa.
Słowa, by sklejać zdania, zdania, by nimi żonglować.
Znaki zapytania mam po to byś się pogłowił,
a wykrzykniki, żebym mógł Ci coś uzmysłowić.
Pomyśl zanim powiesz, że raper to kretyn,
rozkmiń na jakim poziomie jest nasz analfabetyzm.
Niestety dla Was, jeszcze z nami nie jest tak ciężko
dopóki wiemy, gdzie mamy używać o z kreską.
Znamy czas przeszły i teraźniejszy,
gorzej z przyszłym, bo ten nigdy nie jest zbyt pewny.
Myśli zawijam w wersy i odpalam mikrofonem,
chociaż mama mi nie pozwalała dalej robię swoje
w szkole nie byłem kujonem, raczej dwóje niż piątki
no chyba, że była gramatyka na polskim.
Tu trzy kropki Had powinien zastosować,
ale będzie lepiej, jak Kebs użyje cudzysłowia.

Litery, sample ograne tysiące razy
tworzą nazwy, które ty powtórzyć potrafisz.
Hi - Fi, ema, pro, szybki szmal, STOP ( siemano, siemano ).
Jestem tu, semantyka to gęsty kurz.
Na miły Bóg, jakbym mógł na ten język pluć.
Zalewa mnie żółć, gdy ktoś go kaleczy
Dobre słowo leczy mnie jak susz,
jak okład z piersi mojej kobiety.
Siadam na cztery litery,
tak spędzam czas, kontemplując litery.
Ty, ja wiem, wielkim poetą był Mickiewicz.
Wypili butelki, przeczytali etykiety
zaczęli rzeźbić, nawijka zaczęła się kleić.
Zrozumieli, że ten błysk w nich siedzi.
To było w chuj wschodów słońca, wstecz.
Dziś znają się na tym fest.

Ja mam dwukropek po to abym wymieniał myśli.
A cudzysłowie byśmy mogli to oddać innym.
Możliwe, że pozostanie po mnie jakiś ślad,
ale nie będzie to prawdziwe, jeśli to nie będę ja.
Przez alegorię chcę wywoływać euforię
nadając temu eufonię
i dobrze wiesz, że jestem w formie.
Tą metaforę traktuj, jak kropkę,
którą kończę wers i nie zapomnij o mnie.
Bo może trafić się REF to parafraza znaczeń
tak już nam siada alfabet i tak to składam tym razem,
że w tych wyrazach tu z Hadem
widzimy w fazach tu marzeń,
gdy spada nam sam znak za znakiem.
Idziemy dalej bez ironii.
Od A do Z, od wykrzykników po kropki.

Dziedzictwo milion razy większe, niż PE KA i ES.
Spróbuj policzyć ile dziennie słyszysz Ł lub L.
Są niewidzialne, jak tlen i te widzialne, jak tu stoję.
Ciche, jak szept i wulgarne, jak tamten gnojek.
Numerujemy pokoje, dni, godziny, lata, strony,
ulice i premie, ile kropel pada na ziemię.
Otwórz umysł bracie, jak mi nie wierzysz
to jesteś kiep, to kim jesteś to matematyka i alfabet.
Powiedz A (A) powiedz B, puść C D
ten do Zet po kolei, wstecz, skupiają się w jedną treść,
tworzą całość, znają je Kasia i Karol,
ludzie często ich źle używają.
Na początku było słowo, a później był chaos.
Potrzeba wielu lat pracy, żeby to razem zagrało.
Układamy je jak tarot na to zaginam barul [?]
aby tą jakość nazwać kiedyś doskonałą.
Ref [x2]
Do przodu, do przodu wciąż brnę
Każdy nowy dzień to kolejne wyzywanie
Spinam się do góry wiem że gdzieś tam szczyt jest
Zanim bezkres nadejdzie może drogi znajdę kres

Oby do przodu prowadził nas rozum
Zrozum szans nie masz tylko tu na pozór
Sprawdź nastawienie, wrzucaj pierwszy bieg
Drugi bieg, właśnie teraz motywacja brnie
Trójka, widzisz że to jednak tutaj działa
Rozpędzony jednak trochę a zdobywasz nie dasz ciała
Czwórka, zapierdalasz pewnie już na swoim
Potem piątka, mkniesz z relaksem jak się już zarobisz

Nie sztuka być przy kimś gdy wszystko się układa
Nie sztuka wtedy radzić, po co wtedy rada
Sztuką być przy kimś kiedy nie ma nic
A kolejna myśl jest powodem żeby wyć
Zanim zaczniesz chłopaku truć głowy dzieciaków
Pomyśl o szlaku wybranym przed laty
By wtedy dzieciaki i pierwsze rapy
Dalej w to gramy, Dix pamiętamy

Cały czas do przodu tak działamy właśnie
Weź lepiej posłuchaj, by rosnąć na poważniej
I wytęż wyobraźnie, zanim niespokojna zaśnie
A samobójcze myśli zawładną Tobą błaźnie
Wychodzimy jak na wojnę, może być nie spokojnie
Ta armia się nie cofnie, do przodu zawsze godnie
Z podniesionym czołem, w gardę składając ręce
Z fartem i do przodu, Bóg ma nas w swojej opiece

Ref [x2]
Do przodu, do przodu wciąż brnę
Każdy nowy dzień to kolejne wyzywanie
Spinam się do góry, wiem że gdzieś tam szczyt jest
Zanim bezkres nadejdzie może drogi znajdę kres

Do przodu ziomeczku, jeśli nawet szansy cień
Choćby o te parę chwil, choćby o ten jeden dzień
Do przodu ziomeczku, choćby o te parę złotych
Do przodu, o te rozwiązane kłopoty
Do przodu ziomeczku, jeśli nawet szansy cień
Choćby o te parę chwil, choćby o ten jeden dzień
Do przodu ziomeczku, choćby o te parę złotych
Do przodu, o te rozwiązane kłopoty

Taki już jestem i się nie zmienię
Do przodu przed wieloma o czyste sumienie
Lata mijają ja dalej na scenie
Ja swe umacniam i nikną korzenie
Dla wielu zasady to zamuła w miejscu
Ja cisnę do przodu z zasadami w sercu
Z kilkoma przyjaciółmi i rodziną u boku
Ciągle do przodu choć niektórzy są w szoku
Tadek się nie zmieni choć kurewstwa pełno wokół
Jak myślę o tych co siedzą to łza się kręci w oku
Do przodu o honor opuszczą więzienne mury
Za lata więzienia niech zdechną konfitury

Oby do przodu, oby tak codziennie
Spokojnie bez pośpiechu niech inny biegnie
Naturalnie powoli we własnym tępię
Robię rap od tylu lat wciąż niezależnie
Oby do przodu i oby z fartem
Byś słońca wschodu nie musiał widzieć przez kratę
Byś zawsze mógł o kimś powiedzieć bracie
Szczerze bez fałszu, że to przyjaciel
Ufał na słowo bo tak to widzę
To niepisany pakt brat, na całe życie
Szczęście i zdrowie każdej dobrej ekipie
Oby do przodu tego wam życzę

Ref [x2]
Do przodu, do przodu wciąż brnę
Każdy nowy dzień to kolejne wyzywanie
Spinam się do góry, wiem że gdzieś tam szczyt jest
Zanim bezkres nadejdzie może drogi znajdę kres

Nie o to by być pierwszym, ważne by być lepszym od reszty
Wiesz mi to co żeśmy przeszli
Nie zawiedli mimo rozżarzonych węgli
Dobrze wydeptane ścieżki, których na 100% pewni jesteśmy
Nie klęczysz to biegnij, zwarzka którędy,
Raz dwa broń twarz i zęby
Hebel znowu gaz, bezwypatkowość dzięki Bogu
Nawet jak byś w szachu był zawsze parł do przodu

To jest fakt brat, niezaprzeczalna prawda
Kiedy idzie dobrze w życiu cieszy się twa jaźwa
Kiedy idzie trochę gorzej nie zamulaj w miejscu
Złap oddech, stanie jest bezsensu
Nie ma takiej rzeczy, której człowiek by nie sprostał
Po najgorszej zimie, zawsze przyjdzie wiosna
To jest tak jak piach w oczy wiatr
Znasz, co przeżyłeś raz nie będziesz się już bać

Siadam z ziomkami do stołu masz połówę połóż
Siema morda, siemasz ziomuś
Jak dawki czy posłucha
Nieważne żadna suka nie rozjebie bo to ważny układ
Jebać strzyki chociaż czasem przez to
Zwiększaj się rubryki pśiarskiej statystyki
Znów szybki ruch do przodu, czytaj sukces
Wiem że wkrótce, znów spotkamy się przy wódce

Ref [x2]
Do przodu, do przodu wciąż brnę
Każdy nowy dzień to kolejne wyzywanie
Spinam się do góry, wiem że gdzieś tam szczyt jest
Zanim bezkres nadejdzie może drogi znajdę kres

Nie zachlać nie zaćpać nie zamulić życia
Jak chce się tym życiem się najeść do syta
Nie spać bo nie pójdziesz kiedy śpisz
Ja Ci mówię ziomuś, maszeruj albo giń
Jeśli wiem gdzie mam iść to nigdy nie ugrzęznę
Z całych sił walczę, śmierć żywcem mnie nie weźmie
Stać i patrzeć chyba nie po to tu jestem
Tylko pełne zwycięstwo jest dla mnie zwycięstwem

Życie nauczyło mnie iść do przodu
Bez zbędnych dowodów, bez świadków,
Bez aktów oskarżenia, bez zszarganego imienia
Idę do przodu z dobrym towarem
Z czystym sumieniem, do końca życia, tego nie zmienię

Weź to sobie głęboko do serca
Tu na Ursynowie na pierdoline nie ma miejsca
Cały świat jest na wyciągnięcie Twojej ręki
Nie bez powodu, bo to dzięki Bogu
Od narodziny, aż do grobu
Idę do przodu, idę do przodu
Wiem liczy się zacięcie
Bez pochopnych decyzji ma oriencie
Bez pierdolenia, bez cienia wątpienia
Rap pozwolił, spełniać nam marzenia
Wiem nie jestem sam, walka z czasem
Choć dziś inaczej to wygląda
My od zawsze na zawsze idziemy razem
Do przodu z przekazem, sztuka ulicy
W świecie bez zasad, jeśli chcesz z nami do przodu iść
To zanim coś zrobisz, najpierw myśl
Hello Motherfuckers!
Internacjonalny kawałek na melanż, na melanż.
Nie nadaje sie do słuchania na trzeźwo.

Ludzie pytali mnie kiedy znowu będę bezczelny
Oświęcę cię, ale najpierw lufeczkę strzelmy
Ciepła i rzadka
Ale bez niej już jakoś nie klei się gadka
Przyznaj ten dzień wyróżnia się rebeliancką treścią
Kopnąłbyś szefa w żebra, chętnie nawrzucał teściom
Każdemu kto każe ci coś zaśmiał się w twarz
Mam ciężki charakter? Udowodnij i go zważ
Bo dość masz biernego patrzenia na zegarek
I czekania, aż odbicie w lustrze zastąpi twój stary
A-a-a, tak nie stanie się ze mną, zuchu
Kto pierwszy do nocnego, zażyjmy trochę ruchu

Ref.:
Odlewamy trunki do szklanek
Olewamy trudny poranek
Szukamy schludnych kochanek
Jesteśmy pytani - jak to?!
Czy aby nie czas wcisnąć stop?
Jak to, wy robicie to wszystko?
Polewamy trunki do szklanek
Olewamy trudny poranek
Szukamy schludnych kochanek
Jesteśmy pytani - jak to?!
Czy aby nie czas wcisnąć s...
Jak to, wy robicie to wszystko?

One mnie wykończą, nie, nie postawię ci drinka
Wolę sponsorować wymianę tych rajstop na parę pończoch
Inna o swoim chłopie nawija mi historie łzawą
Ja jestem tak wcięty ze lewe oko ucieka mi w prawo
Mógłbym już leżeć obok żony z kompresem na czole
Lecz tak się składa, że takie farmazony nie wolę
Sprawdzić dziś granice smaku przez spożycie
Bo jak Dr House kocham nienawidzić życie
To był tydzień nieśmiesznych żartów, różowych neonów
Wiec przekraczam linię startu i wybiegam z domu
Na jaka metę trafię? Tego nie wiem, chcesz to mi pomóż
Zamierzam dziś spuścić i na pewno nie z tonu

Ref.

Te inne syntetyczne bity zwykle grzechem są
Zagrałem taki dopiero kiedy dostałem klawisz, na którym grali Depeche Mode
Głowę miej twardą, w busie nie śpij bo cię okradną
Nie wszczynaj awantur z ochroną, raczej powiedz im „pardon”
Dwie imprezy równocześnie? Nie, to nie błąd
Tu jest jedna, druga odbywa się w moim żołądku
Pokażę ci trik - weź czarną szmatę, posprzątaj nią stoły
To nie przypasuje tym typom, którzy wokół nich siedzą
Ale szmata się wybieli na wysoki połysk
Co do mnie wciągam nosem tylko zapach kobiet
Dobra idziemy, ty czy ty? Chodźcie obie
I pół biedy, kiedy domofony pytają cię o kod, a ty nie pamiętasz
Gorzej jak mylisz blok, Willie Fogg, okrążył glob
Ja tylko chcę na niego nie upaść, ok?
Zapinam narty, śmigam na stok, gdzie mój nocny wyciąg? N36, hop hop,
Hop hop, N36 Mokotów - to już czas jechać stąd

Ref.
Chroń swoją rodzine ahhaa
Dbaj o swoje dzieci ...

Wstań nim pogrzebią Cie razem z wolnością,
niedogodnością jest myśleć w tych czasach,
więc myśl zamiast wierzyć w to co pisze prasa.
Wstań nim pogrzebią Cie razem z godnością,
jeżeli masz ją to wstań i pomyśl
system jest odzwierciedleniem Sodomy.

Monsanto, Bayer światowa finansjera,
Apollo Nibiru nadchodzi nowa era.
Patrzy na ciebie Wielki Architekt Wszechświata.
Nie ma już Saddama i nie ma Arafata.
Teraz chcą zniszczyć Iran, bo boją się Islamu.
Rockefeller, Rothschild i jeszcze kilka klanów
Kto rządzi? Kto służy? Kto gwałci matkę Ziemie?
Mass media kłamią. Spójrz co dzieje się na niebie.
Opady z chemicznych chmur spadają na Ciebie.
Łykasz bzdury, nie dziw się, że nie wiesz.
Sprawdź iluminaci Skull And Bones to nie bajki.
Nad głową CCTV pod skórą RFID
Maklerzy władzy szastają ludzkim życiem.
Tu wojna tam konflikt, Ty pozostajesz widzem.
Zajadasz GMO, popijasz aspartam,
nie mieszkasz w Czeczenii, myślisz że masz farta?
Sprzedali fabryki, poupadały stocznie,
zamykają szkoły, czyjś interes widocznie.
Masz MTV masz wódkę, tak ogłupiają naród.
W ten oto sposób milionami steruje paru.

Wstań, wstań alarm dzwoni.
Pomyśl o nas, Ty pomyśl póki masz czas,
ostatni dzwonek on nie zadzwoni jeszcze raz.
Wstań, wstań alarm dzwoni.
Pomyśl o nas, Ty pomyśl póki masz czas,
ostatni dzwonek on nie zadzwoni jeszcze raz.

Leki najpierw lecą do Afryki,
żywe testery lepsze są od laboratoriów Ameryki.
Wolność spod znaku swastyki.
Co innego mówią ludzie, co innego ludziom statystyki.
Bliski Wschód dostał kopa,
przydałaby się demokracja im, a nam przyda się ropa.
Gdy wujek Sam tam dotarł, zabrał co chciał,
a kraj jak to obcy kraj tonie w kłopotach.
Gdzie było ONZ kiedy płonął Tybet?
Zbrodnie obserwowane przez kuloodporną szybę.
Ludzie giną, a zagrożenie żywe,
realne stają się czyny niemożliwe
Rosja, USA. Marna reszta świata,
czeka na swą kolej w objęciach kata.
Demokracja pod groźbą bata,
nowa generacja, coraz mniejsza strata.

Wstań, wstań alarm dzwoni.
Pomyśl o nas, Ty pomyśl póki masz czas,
ostatni dzwonek on nie zadzwoni jeszcze raz.
Wstań, wstań alarm dzwoni.
Pomyśl o nas, Ty pomyśl póki masz czas,
ostatni dzwonek on nie zadzwoni jeszcze raz.

Systemy, ustroje, monarchie radykalne.
Niewola, Sodoma, władze totalitarne.
Zamiast faszyzmu światowy kapitalizm.
Narody mamią pseudo demokraci.
To psychopaci dyktatura wciąż obecna.
Kim Ir Sen, Kadafi to strefa niebezpieczna.
Jedna zawleczka i leci wszystko w pył.
Globalny terrorysta, made in USA.
Do tego Krym, jak i Rzym, w gównie tym.
Ty miej się na baczności, by nie utonąć w nim.
Konsumpcja wzrasta, jednak szarzeją dni.
Afryka walczy, Europa śpi.
chińska maszyna broczy we własnej krwi.
Brat zabił brata w imieniu religii.
To zwykły syf, żarcia sztucznego sztynk.
Monopol na uprawy to systemowy myk.
Cywilizacja we świadomości łyk.
Placebo efekt zapewnia lekarz mi.
Obudź się obudź i walcz swoim umysłem.
Ja pierdolę system, bo w tym jestem mistrzem.

Wstań, wstań alarm dzwoni.
Pomyśl o nas, Ty pomyśl póki masz czas,
ostatni dzwonek on nie zadzwoni jeszcze raz.
Wstań, wstań alarm dzwoni.
Pomyśl o nas, Ty pomyśl póki masz czas,
ostatni dzwonek on nie zadzwoni jeszcze raz.

Wstań nim pogrzebią Cie razem z wolnością,
niedogodnością jest myśleć w tych czasach,
więc myśl zamiast wierzyć w to co pisze prasa.
Wstań nim pogrzebią Cie razem z godnością,
jeżeli masz ją to wstań i pomyśl
system jest odzwierciedleniem Sodomy.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo