Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref.
Mezopotamia, między Eufratem i Tygrysem,
Mezo styl, między kartką i długopisem,
Mezo styl, między formą i treścią,
Może Ty też wiesz coś na ten temat..

1. Świat pełen pokus, świat, który wabi,
Znaleźć złoty środek, kodeks, jak Hammurabi.
Uczysz się być twardy, popychany przez rzeczywistość,
Człowiek - najdramatyczniejsza spośród istot.
Wiesz jak masz postępować, znasz dekalog,
W tej sekundzie tysiące osób go złamało,
By mieć władzę jak faraon, by podwyższyć społeczny status.
Gotowi jesteśmy zmienić każdy statut.
Szukasz doskonałości, wspinasz się po Wieży Babel,
Ze świadomością, że czeka Cię upadek.
Utracony rajski ogród, przeszłość owiana tajemnicą,
Znaki zapytania, myśli wpadające w nicość.
Grzechu wirus, wiedza o świecie, polityczne wiece,
Papirus zapisany przez lata masą recept.
Łyk eliksiru pozwalającego dojść do celu,
Wypośrodkować, znaleźć panaceum.
Pójdziesz na skróty, czy wybierzesz drogę przez mękę,
Aby dopiąć swego i osiągnąć swoją mekkę.
Życie - tutaj łatwych odpowiedzi nie ma.
Zapytaj siebie, może też coś wiesz na ten temat.

Ref.
Mezopotamia, między Eufratem i Tygrysem,
Mezo styl, między kartką i długopisem,
Mezo styl, między formą i treścią,
Może Ty też wiesz coś na ten temat..

Mezopotamia, między Eufratem i Tygrysem,
Mezo styl, między kartką i długopisem,
Mezo między ideałem a rzeczywistością,
Może Ty też wiesz coś na ten temat..

2. Wysoko mierząc, szukam na świecie swego mezo,
Wierząc w siebie, stosując technikę ala ezop,
Czerpiąc wiedzę z treści zawartych w przypowieściach,
Wiem, że moje życie jest w moich rękach. (Tylko moich)
Przeciwko złemu losowi szukam obrony w swoim męstwie,
Słowo zamieniam w ciało, by osiągnąć szczęście.
Między rzeczywistością a jej ideałem znajduję swoje miejsce i idę dalej.
Idę, kontemplując radości chwile,
Idę, opłakując niepewności chwile,
Ile czasu będę w stanie się z tym zmagać,
Tyle dni będę robić to nadal, doświadczeń bagaż.
Od wiedzy starożytnych cywilizacji,
Do codziennego życia w miejskiej aglomeracji.
Między altruizmem a chęcią zdobycia siana,
Między egoizmem a potrzebą dawania.
Mój wybór, Twój wybór, rachunek zysków i strat,
Chwila zastanowienia, decyzja, wybuch i start.
Życie - tutaj łatwych odpowiedzi nie ma.
Zapytaj siebie, może też coś wiesz na ten temat.

Ref.
Mezopotamia, między Eufratem i Tygrysem,
Mezo styl, między kartką i długopisem,
Mezo styl, między formą i treścią,
Może Ty też wiesz coś na ten temat..

Mezopotamia, między Eufratem i Tygrysem,
Mezo styl, między kartką i długopisem,
Mezo między ideałem a rzeczywistością,
Może Ty też wiesz coś na ten temat..
To jest historia dla wszystkich tych, co przesadzają z marihuaną, co
znają powiedzenie
"wiesz, w grobie czegoś za dużo". Pamiętaj że hańbą jest być biednym, ale,
kurwa, ale leniwym?
Nie ważne, język się plącze, a więc to jest taka historia z rozkminką.
Pozdrowienia dla
wszystkich tych prawdziwych, ej.

Wstaję - 8:15, od razu kaszlę
Póki ćmika nie zaćmie
Chuj że mam astmę
Dnia nie zacznę, podchodzę do lustra
Szczotka w usta
Znów poniedziałek - jak mnie to wkurwia!
Dresy na siebie, spieszy mi się więc
Tne przez podwórka, spieprzyła mi dwójka
Za osiem minut powtórka
Osiem, znaczy zostań w domu do jutra
Bo po co komu dzień ten?
Znów ta myśl o relaksie, olewać chcę
Ty - pojadę autem
Odpalam Aleksandrowską, śmiga, chwila prawdy
Wiesz czemu ziom? - bo nie mam prawo jazdy
Pieprzę eMO, ręka klakson, miasto nie pęka
Czas depcze mi po piętach, fureksa rozpędzam
Przez pieszych przejścia do celu dojeżdżam
Ryzyko - wersja tylko dla dorosłych
Z podporządkowanej wyjechał mi Moskwicz
Przyjebał by bok i ... - całe szczęście
Anioł Stróż swój popis dał tu
Teraz już wiesz, czemu ziom, nie lubię poniedziałków.

Ref.
A gdyby tak ominąć ten dzień?
Nie lubię poniedziałków
Lecz we wtorek...
Nie lubię poniedziałków
O dwunastej, człowieku
Nie lubię poniedziałków
I relaks cały tydzień
Nie lubię poniedziałków.

Dziś popołudnię tnę, co nie pójdę pech
To nie trudne
Weź głęboki wdech bo się wkurwię
Jest koło szóstej
Już puste półki na wystawach
Co sklep to alarm, lub security avans
W niepublicznych sprawach, nagłych jak spawacz
Tego nie zmieni, szaman ani zasrana ustawa
E, pewnie - siedzę na pękniętej dermie
Naprzeciw babka alergię kieruje we mnie
Z oddechem jak Vader co nie przestaje śmierdzieć
Uuu - dzięwiętnasta, patrzę jak korek się zrasta
Oczy na zapałkach, wzrok szuka oparcia jak astronauta
Ej kurwa, olej, polec dziś to porażka
Dom tu - dochodzi już północ
Dwunasta - ziomków osłania noc znów
Wolna złodziejka radia i lusterka
Plus dobra felga - e, cwaniak sierżant
Nie jest tak? - yabadaba
Nie ma co udawać, świat w czerni tonie
Nie wiesz co to? - to zasrany wtorek.

I koszmar powraca.

Wstaję - 8:15, od razu kaszlę
Póki ćmika nie zaćmie
Chuj że mam astmę
Dnia nie zacznę, podchodzę do lustra
Szczotka w usta
Znów panie wtorek - jak mnie to wkurwia!
Dresy na siebie, spieszy mi się więc
tne przez podwórka, tu niedaleko skrót znam
Skumam do Tuby, skurczybyk nie chciał się ubić
To żem go zgubił, znów się spóźniam
W discmanie Dred Squad, tekst ład, stres padł
Dla micka international - lalala
Ragga od dwóch dni - i jak tu się nie wkurwić?!
Pobluźnię to mi ulży
Idę prosto przed siebie - tak mijają tygodnie
Mogę być biedny byle bym tylko luz miał koło mnie
Poznaj historię którą zrozumieć nie łatwo
Kurwa, gdzie wczoraj zostawiłem auto?!
SLU Reedukacja Tej x2
Peja
Nie powiem Ci zrzuć szkole i rób forsę na blokach
Tu ludzie po wyrokach goniony w ramach towar
To bardzo łatwa droga żeby los sprowokować
Jeśli masz poukładane spróbuj się w porę wycofać
Jeśli nie masz innych zajęć może czas się rozejrzeć
Bo to przejściowe zajęcie wejdzie w krew tak twierdze
To na maxa stresogenne wtedy sam po towar sięgniesz
Zaczniesz brać coraz więcej i z czasem w długi wejdziesz
Rzucasz braciom towar luzik nie zamierzam ciebie nudzić
Nie przyszedłem na ten świat by krzywdzić innych ludzi
Ty masz kłopoty z prawem kto ich tu nie ma wezwania na sprawy od prawie 2 dekad
Ani się obejrzysz jak zostaniesz gołodupcem w wydartej skórzanej kurtce z byle jakim wózkiem
Spróbuj otrzeźwieć na moment zdać sobie sprawę ze to wszystko nie warte tego co planowałeś
Lubisz tak zarabiam forsę napędzany koksem przyjmujesz z namaszczeniem od dillera swoja hostie
W szajsie za szajs każda noc każdego dnia w grę życia grasz raczej igrasz z losem tak
Ref x2
Chcesz być dilerem?
Chcesz być bandytą?
Mieć własny burdel?
Pasuje Ci to ?
Chcesz mieć kopyto?
I wrogów jak Don Vito?
Chcesz iść do puchy do piachu i na co Ci to?

Peja
Uliczny detalista zawsze zaspokoi nałóg za te coś przytnie towar rozprowadzając
Robota nie zając na ulicy znajdziesz fanów konspiracyjny życie złodziei i narkomanów
Bezsenne noce przez samotność na koce dostępność narkotyków jest powszechna sam ocen
Co do mocniejszego kopa co po tym czujesz pragniesz Zycie nocne właściwe życie zrujnuje
I nie jeden pokutuje za to ze świadomie wybrał gdy ma słabszy dzień spyta za jakie grzechy krzywa
A ty zagłuszysz swa skruchę znów wychodzisz z niego bydlak bawmy się bawmy z życia trzeba korzystać
Chcesz wiecznie brać dragi żeby pieprzyc się jak zwierze?
Mówisz ze jesteś szczęśliwy myślisz ze ci w to uwierzę?
Sam przyznam szczerze miałbym kłopoty gdybym w porę nie wyhamował ziomek życie było by hardcorem
Pielęgnować myśli chore ja szczerze to pierdole bo Zycie chce przeżyć bez podpórek tak wole
Ref x2

Chcesz być dilerem?
Chcesz być bandytą?
Mieć własny burdel?
Pasuje Ci to ?
Chcesz mieć kopyto?
I wrogów jak Don Vito?
Chcesz iść do puchy do piachu i na co Ci to?

Paluch
Wyłącz ten film który leci w twojej bani
nie jesteś Escobarem, a Poznań to nie Miami
Wiem ze łatwy hajs łatwo wyobraźnie mami
Luksus i dobrobyt twoja czujność już osłabił (suko)
Zgarniasz cala pule łatwo przy kolejnej partii
Ale tylko ty nie wiesz ze grasz znaczonymi kartami
Lepiej zmień grę bo tutaj więcej możesz stracić
Jak nie dajesz rady szukam pomocy u braci
Twoje Zycie na tacy tępym nożem ktoś pokroi
Chcesz się wycofać nikt ci na to nie pozwoli
Trzeba było w to nie wchodzić myślisz teraz w samotności(Kurwa)
Dopada cie schiza atakują mdłości błędy młodości czasem jebia cale życie
Topisz się we własnym gównie myśląc ze jesteś na szczycie
Rzeczywistość z patyzanta pizga w czoło jak kopyto
Nadal chcesz być Oł Giee powiedz, i na co Ci to ?
Ref x2

Chcesz być dilerem?
Chcesz być bandytą?
Mieć własny burdel?
Pasuje Ci to ?
Chcesz mieć kopyto?
I wrogów jak Don Vito?
Chcesz iść do puchy do piachu i na co Ci to?
Zobacz , tu masz co najważniejsze
Słuchaj wyraźnie co mówi twoje serce
Nie szukaj więcej , ja daje ci powietrze
Oddychaj szybko przed tobą wszystko.

Zobacz , tu masz co najważniejsze
Słuchaj wyraźnie co mówi twoje serce
Nie szukaj więcej , ja daje ci energię ( ja daje ci energię).

Fu:
Czy te życie męczy nas, odsłania wciąż tą samą twarz
Odbiera, siły goi rany raz i nie daje spać
Ja chce żyć w spokoju brat
Jak najwięcej z życia brać , kochać to co robię
Na froncie trwać
Czerpać z tego wiedzę, robić swoje , kochać życie
Takie mam podejście , nienawiść w sobie tłumię
Dalej mnie nie rozumiesz? Inaczej żyć nie umiem
Musiałbym żyć chyba bart w innym świecie
Mieć inną twarz , być innym człowiekiem
Harować całe dnie za polskim złotym
Być zwykłym szarym typem co miewa kłopoty
Zmienia mnie te życie , zmienia mnie jego dotyk

Możesz mnie pytać po co to wszystko
nie wiem dokładnie lecz intuicja karze iść dalej
wciąż patrze przed siebie bo to eliksir życia. ( x2)

Fu:
Słońce wyszło zza chmur , nadszedł nowy dzień
Miałem walizkę hajsu , przecież to był sen
To był dziwny sen , pierdo*** bieg po szczęście
Szedłem przed siebie pod jakimś szklanym przejściem
Zawsze gdzieś biegnę , gonią mnie jakieś typy
Wciąż walczę z nimi , choć jestem przez nich zabity
Nie myślę o tym , po raz kolejny chcę zapomnieć
Rano pocałować swoje dziecko , żyć spokojnie
Lubię czerpać z tego radość bo życie jest krótkie
Pesymizm jak zaraz zabija mnie okrutnie
Pierwszy wdech życia sprawia, że myślę rezolutnie
W związku z powyższym jestem dalej życia uczniem

Kim była bym dziś bez inspiracji ?
Kim była bym dziś bez zrozumienia ?
Kim była bym dziś bez konsekwencji ?
Czy umiałabym wierzyć w marzenia..
To co robię zawdzięczam sobie - wiem
Może nie jest idealnie ale nie jest źle
Czekałam na to chwilę .. żyję jak żyję.

Fu:
Spokój ducha brat zabija trudne schematy
Chce ofiarować tobie spokój i coś po za tym
Parę prostych wersów , dźwięki , bity, katy
Pojawia się znikąd wers coś jak stygmaty
To historia prawdy za mną, zamknięte drzwi
Już nie chcę ich otworzyć, klucz w zamku tkwi
Uwierz mi sam żałuje różnych chwil ,tamtych dni
I powiem ci , życie dalej trwa - praca , miłość , pasja
Lata przybywają , lecą dni , życia transakcja
Czasem chce wysiąść - to nie ostatnia stacja
Blizny wegetacji , ta blizna już nie zejdzie
Jak blizny wojny przeszłości w Kuwejcie

Co daje mi siłę ? To kim jestem.
Co daje mi wiarę ? Twoje słowa.
Co daje natchnienie ? To co robię.
Wiara we mnie ciągle jest w Tobie.

Kim była bym dziś bez inspiracji ?
Kim była bym dziś bez zrozumienia ?
Kim była bym dziś bez konsekwencji ?
Czy umiałabym wierzyć w marzenia..
To co robię zawdzięczam sobie - wiem
Może nie jest idealnie ale nie jest źle
Czekałam na to chwilę .. żyję jak żyję.

Możesz mnie pytać po co to wszystko
Nie wiem dokładnie lecz intuicja karze iść dalej
Wciąż patrze przed siebie bo to eliksir życia. ( x2)
Napisany tekst w minutę, jeszcze godziny upłyną
Zanim się poruszę, jeśli chcesz nauczę ciebie
Wiem, nie muszę ale dźwięk tu kluczem, a nie wdzięk
Nie kupię tego w dzień, czy w klubie czy przez net
Rozumiesz to, czy nie? co smakuje i gdzie
Ten hamulec to lęk, czy zamulę to stres
Czy w ogóle masz gest? ze skunem czyli bez
Bibułek to bym zdechł
Weź półkulę na wdech tu znieczulę tym krew
Czy reflektujesz śmiech? czy ciśnienie już wrze

To na ratunek hemp, cały szacunek w zen
Mamy naturę, cień się odnajduję w niej
Czy to twój human race? czy brat umiem tak biec?
Bez rządów USA, bo głąbów tu nie mniej
Tu żałuje ten sęp albo też chujem jest
Dobra starczy tych przemyśleń
Częstuję, bucha chcesz?

[x2]
Brat mi nie potrzebne zyski czy profity
Bo kiedy palę myślę o wszystkim i o niczym
Brat, nawet ja nie chcę, jeśli ma biec to szybciej
Wolę usiąść, zapalić, bez ciśnień pomyśleć

A gdybym mógł tak stać przez całe życie z mikrofonem
To nasz ogień mamy człowiek na Bałutach funk
Nie wierzę w cud i raj, ja kocham życie po sam koniec
Damy tobie ziomek słowie dwutakt i bank
Czy przemielę ten kraj ze wschodu na zachód?
Damy światu cały zasób czyli styl, ziele i rap
Chodź niewiele mam to do przodu brachu
Mamy w baku mały zakup, czym niszczy ten siebie da?
Ja nie zmienię w hajs relaksu jak i czasu
Który z laku braku brachu batów w ziemię wcieli w hash
Nim się przeleje nasz
Czy zdołamy odnaleźć glebę z niebem
Co swym chlebem ziomek tu wyżywi nas
Czy mam się tego bać? się zastanawiam stale
Jeden gniewem broni mnie, nie, nie wiem, wolę bity, rap
Lecz czy to ważne brat?
Dosyć tych przemyśleń, bo w końcu zgaśnie bat
Lawina kłopotów zbija człowieka z tropu
gdy walcząc o szczęście, sam napotykasz opór
zlani od potu, zniszczeni od ciężkiej pracy
chcemy mieć dowód, że każdy z nas o coś walczy.
Chcemy dowodów, choć jesteśmy pewni siebie
na to, że miłość jedna jest i jest od Ciebie
na to, że będzie lepiej, zależne to jest od nas,
że wspomnienia mogą wrócić i pozostać
Jak wciąż ten sam obraz, fałszywych uśmiechów
zgubiony pod maską chorób, zdrady, lęków
zostawia Cię na przekór, się przemóc mieć dowód
na to, że z pleców można wyjąć losowy topór.
I żyć dalej, jak kiedyś żyliśmy bracie
I żyć dalej jak kiedyś żyliśmy bracie
I żyć dalej jak kiedyś żyliśmy bracie
I żyć dalej choć dzisiaj żyję inaczej.

Ref.
Chcemy dowodów, że to co mamy nam wystarczy
i mamy o co walczyć, za życia nie za grobu
nie wiem czy to wystarczy do życia jako powód
oczekuje gwarancji od życia chce dowodów x2

Słowa cięte jak na kacie, w tym temacie pozostałem
chce dowodów za lat parę, że szansy nie zmarnowałem
nie raz się się zajebałem, nie raz byłem w porządku
chce dowodów, że są inni też do moich ziomków, ej
daj dowód, że nie jesteś przydupasem
daj dowód, że się jarasz moim rapem
nie dlatego,że mnie znasz ale za tą całą prawdę
którą mówię tobie w twarz gdy to leci na winampie
Daj mi dowód skarbie, że nie chodzi ci o kasę
kiedy sięgasz do mych spodni i rozpinasz dla mnie pasek
bracie udowodnij mi, że to nie brzytwa
gdy w potrzebie moja dłoń, twoją kurczowo ściska.
Pokaż, że jesteś czysta bez badań na HIV
bo potrafię czytać w myślach gdy ktoś w oczy patrzy mi
nie mówię, że jest git gdy nie mam na to gwarancji
w pieprzonym świecie udowodnij mi, że nie mam racji

Ref.
Chcemy dowodów, że to co mamy nam wystarczy
i mamy o co walczyć, za życia nie za grobu
nie wiem czy to wystarczy do życia jako powód
oczekuje gwarancji od życia chce dowodów x2

Chcemy dowodów, że nikt nikogo z nas nie skreślił
na to, że życie tutaj będzie odbiciem po śmierci
na to, że nasze dzieci tu urodzą się bez skazy
by nie bać się tej chwili w której rodzisz się dwa razy
czy to tak wiele w stosunku do naszych przeżyć?
mieć dowód na to, że ktoś potrafi się odwdzięczyć
resztki tej nadziei będą wahać mnie od skoku
daj dowód, że przy tobie ? ostatnia z moich bloków

Nie chce być w ciężkim szoku gdy się okaże w końcu,
że nie potrzebuje sosu, żeby swoich marzeń dotknąć
loterie jak lotto, tylko gdzie tu przesłanie
wygrywa jeden, stokroć idzie jak na skazanie
mam swoje zdanie, staram się go trzymać synu
wcale nie jest powiedziane, że coś nie ma na mnie wpływu
od słów do czynów, więcej emocji mniej racji
chce dowodów skurwysynu bo poznałem smak frustracji
dla tych co wiedzą, co mają wiedzieć
f.o.k. 1-9-9-7 - 2000

definitywnie jestem smokiem
zostałem rażony dumą
tak jak gumą "Center Schock'iem"
sprawdź to, bo to nie przejdzie bokiem
bo na bok rzucam okiem
krok za krokiem zdobywam szczyty
składam materiał na płyty
rok za rokiem jestem coraz bardziej z tym obyty
i w rymy obryty
podczas gdy ty jesteś skryty
jak pies zbity z tropu
tak jak basen jest odkryty
ja jestem otwarty dla hip-hop'u
dzień dobry
w chodzę do elity już po skoku
w '96 roku na widoku
hip-hop jak kolorowa widokówka zza granicy
robi się na dzielnicy
po okolicy
łepki takie jak snują się jak lunatycy
idealiści i niepoprawni romantycy
słuchając o miecznicy ceremonii
i dają, mają, ostatecznie to coś
co kachają i z czym się utożsamiają
mają deck, wydają na sprzęt i naciskają REC
track zapełnia się w niespełna rok
na Bogucicach wykluwa się Smok
i, wypluwa słowa jak spluwa maszynowa
srawdź to, połowa '97
nowa rewelucyjna forma tekstowa z WWA
po półtora roku miasto KC odpowiada
przedtem czeka, na laurach siada
słychać w wywiadach że gada, nadchodzi era gada
F.o.k.u.s.m.o.k. skrzydła rozkłada jak karty
rymy tu to sporty extremalne jak gokarty
wierzę w siebie nie liczę na farty
robię hip-hop bo jestem uparty
bo jest tego warty
bo daje mi tyle ile daję mu ja
jest jak kobieta idealna
trwa czy nie do końca
kocha i pozwala odbić się z dna do słońca
ba, czuję się jak Ra
kiedy ta muzyka adoruje mnie z głośnika
połamię ręce temu który palce mi w to wtyka
w oczach krytyka spaczony obraz tyka fanatyka
w sercach przyjaciół czeka jeszcze luka na człowieka
oto moja przystań
i mówi "przestań bo życie ci przez dłonie przecieka"
to rzeka, żyj tak jak gdyby delta była niedaleka
brzegiem będzie ci kraina miodu i mleka
pamiętaj czas każdego biegnie do przodu nie zwleka
EKG i lekarze pokazali że F.o.k. (obecny)
nie jest nieśmiertelny, dolega
życie z mieczem Damoklesa to padaka z deka
nie uważasz? spróbuj
życie jest niezdrowe a sufity zawsze są gotowe
żeby spaść na głowę
przysłowiowe kruki kraczą
chłopaki i tak tracki znaczą
powiedz wszystkim że wszyscy zobaczą
i udowodnij to, tak jak mistrz Fo
że jesteś niepowtarzalny
tak jak każdy bo
świadome bycie unikatem to rządzenie światem
posługuj się tym atutem jak granatem
i rządź, a nie bądź rządzony
wydobądź pokłady uczucia dla każdej świata strony
uwolniony jak pocisk samonaprowadzający
zlokalizowałem cel na celujący
motyw wiodący to h-i-p-h-o-p
fenomenalne powierzchnie tnące z GOP
przecinają rymy tak jak dziewiętnasty Europę
proza każdego dnia to moja Kaliope
i modus operandi
fokus to smok z kłalajalandii
a nie Krokodyl Dundee
avanti, realia wchodzą na majqa
mają tu pierwszeństwo
tak jak miała je Łajka
w kosmosie
uczucie braci do brata
nie traci ciepła jak herbata w termosie
do czasu a czasem do granicy dzielnicy
wspolna ściema i ściemnieni zawodnicy
brzmienie podziemia i dźwięki ulicy
nabierają stężenia dzięki pracy mózgownicy
w tejże skarbnicy tak jak na smoka przystało
zbieram na dnie groty klejnoty jakich mało
to dało kolekcję
w składaniu rymów sekcję
osiągnąłem perfekcję
dlatego daję lekcję
wywołuję sensację
tak jak wirus infekcję
kontroluj akcje jeśli masz jakieś obiekcje
przeszedłem przez klasyfikację
tak jak przez mutację
oznaczam rywalizację z łóżka bitu nację
tajniki techniki czyli ataki na głośniki
triki i inne nawyki mistrza Fo z Paktofoniki
to fortyfikacje chroniące KC nację
rymy dodaję do siebie tak jak dodatnie wibracje
składam je we frakcje, gdy ty mi składasz gratulacje
znam sytuację, znam bloki i na blokach wegetację
mam dewiację, to uniwersalne wersalizacje
bez względu na lokalizację reprezentuje reprezentację
gdy zajmuję posterunek
eksploduję jak ładunek
ukazuję ci kierunek
kreuję wizerunek sceny hc miasta Katowice
przyjedź, sprawdź z bliska
blokowiska, a nie ulice
zajrzyj na Bogucice
na osiedlu Foku.s.m.o.k.
pośród stóp i werbli styków
kładzie na podkładzie
fundamenty swego łuku triumfalnego
nieuku naucz się od najlepszego
tego wszystkiego czego dotyczy rymowanie
rzucam wyzwanie i odpowiadam za nie
nastał czas na przetasowanie na scenie
a nie wodolanie
mam poprostu własne zdanie
to proste jak jebanie
nie? no te... KCE... na zawsze...
Hip-Hop wyrasta od miasta do miasta
24 godziny na dobę dobry bit
Pieniędzmi szastam jak jest dobra passa
A potem nie mam nic, ale jest dobry bit
Matka mi mówi:

"Ty jesteś chyba głupi - kup sobie coś"

A ja wydaję tak w kit
Pieniądze są lub ich nie ma, a Hip-Hopu scena
Wyrasta z podziemia i docenia dobry bit
Nie dorobek szybki i nie złote rybki
Dookoła cipki do kłębka od nitki
Nocne życie - kiedy ja się bawię to wy śpicie
Po każdej płycie napierdala dobry bit
A mandatów nie płaconych ja mam cały plik
Przychodzi komornik

- Gdzie jest Joka,
Znikł
- Gdzie jest Joka, gdzie jest Joka
Znikł
- Gdzie jest Joka, gdzie jest Joka

A ja jestem na imprezie, dziewczyny i muzyka
Jak by ktoś pytał w dupie mam komornika
Daleko mi do typu, typu pracocholika
Joka, Joka, baku, baku używa języka
Kiedy leci dobry bit i kiedy atmosfera
Od zmierzchu po świt jest dobra jak teraz
W kieszeni trzy zera - bo nie noszę portfela
Przywitam barmana i przywitam dealera
Bo po to jest kasa, żeby żyć nie umierać
Różowe okulary jak różowa pantera
Kiedy bit naciera, wtedy kwit uwiera
Przywitałem już barmana więc przywitam kelnera
Masz albo myślisz o nich jak mam
To jest git wtedy znikam na imprezie

- Gdzie jest Joka,
Znikł
- Gdzie jest Joka, gdzie jest Joka
Znikł
- Gdzie jest Joka, gdzie jest Joka

Dawno temu jak sądze, ktoś wymyślił pieniądze
Dawno temu - jak myślę - ktoś zarobił na pomyśle
Idąc dalej dawno temu w czasach bimbru i Carmenów
Moje pierwsze cukierki za pieniądze za butelki
To jest dobra nauka, czy znajdzie ten kto szuka
Forsa - na ziemi leży jesteś ślepy że nie bierzesz
Znam to ciśnienie rozpierdala Ci kieszenie
To próżnia lecz coś Cię z tłumów mechów wciąż wyróżnia
Bo mechy pozbawione są jednej cechy
Nie przyciskają życia tak jak gaz do dechy
A kiedy je przyciśniesz sypią się talary jak dojrzałe wiśnie
To się opiera na pomyśle
Więc znasz inny sposób - może rzucenie papierosów
Za pięć lat odłożysz na samochód
Więc syp, syp, syp mi talary do portfela - to mnie rozwesela
W duszy gra jak lot trzmiela
Gdy nie ma floty zaczynają się kłopoty
Kłopotów nie kocham - wiec kocham banknoty
Zamieniam je w zielone, a zielone w siwy dym
Siwy dym w dobry humor, dobry humor w dobry rym
To mój sposób na życie
Ja to mam, mam wy o tym śnicie
Jeszcze więcej dziewcząt wokół, o każdej porze dnia i roku
Chcę mieć przy boku jak Zorro szpadę
Więc kochanie luz - dam sobie radę
To mężczyzna robi forsę, a nie forsa mężczyznę
Jeśli wiesz o czym mówię możesz zdjąć już bieliznę

Masz albo myślisz o nich aż...
Masz albo myślisz o nich aż...
Masz albo myślisz o nich aż...
Masz albo myślisz o nich aż...
Masz albo myślisz o nich aż...
Masz albo myślisz o nich aż...
Gdy słyszysz chory beat i mega flow
czujesz się po tym jakbyś kokę wziął
to mówisz wtedy że ten track jest kotem ziom.
Wypuszczasz flote trzeci dzień
jak don, jakbyś chciał przepić dom,
a potem wcierasz w dziąsła proszek
to, jesteś w sztosie ziom.
Gdy coś cię męczy, wkurwia wciąż i jesteś spięty,
że masz w oczach iskry to jesteś elektryczny oh.
Kiedy pod blokiem palisz z ziomkiem jointa to jaracie lonta
i kręcicie w bibsy go albo palicie z bonga, to
Ty masz na myśli fajkę wodną
a kiedy wciągasz coś, walisz węgorza
musisz oddać sos gdy bierzesz w kredo,
jesteś krewny czyli znaczy to, że komuś leżysz coś.
Nie wiem dlaczego lecz jak jesteś kot to jesteś gość.
Gdy żegnasz się z kolegą mówisz w kontakt
jak masz jeszcze spotkać go,
gdy macie zdzwonić się to z dzwonka albo dzwonka ziom.
Nie chodzisz w butach tylko w skokach,
ktoś się pluje to się pulta
i to jest właśnie slang z mego podwórka!

My gadamy slangiem chociaż nie jesteśmy gangiem
każdy gada slangiem, chociaż umie też normalnie,
ale gada slangiem, to zostało w nas od lat,
gadamy tak slangiem, gadamy slangiem x2

Jak wiesz co jest grane to wiesz co jest cięte albo co jest pięć.
Jak medytujesz znaczy, że tu bumelujesz cały dzień.
Łykasz kupujesz jak sprzedajesz gonisz albo golisz to.
Szluga palisz pukasz rolkę, jak rozumiesz czaisz coś.
Jak coś jest dobre to jest si, jak coś jest w miarę to jest w kit
ziomek z towarem to jest hehe, nigdy nie słyszałeś o nim nic.
Jak ktoś ma problem to jest beef
Jak ktoś jest stary to jest w tym Twój stary to twój jary koleś typ.
Jak wciskasz bajer jej, to plujesz do niej grę
jak ktoś jest gajek to jest japi i ma fuche czyli pracę
w jakiejś znanej korporacji nosi kanty i krawaty
lub robi na etacie w jakimś pko bp ee.
Jak ktoś Cię wkurwia jesteś cięty, jesteś homo, jesteś ciepły,
a jak kręcisz lolki wtedy kręcisz skręty.
Skończyły ci się bletki myślisz o bibułkach
i to jest właśnie slang prosto z mojego podwórka!

My gadamy slangiem chociaż nie jesteśmy gangiem
każdy gada slangiem, chociaż umie też normalnie,
ale gada slangiem, to zostało w nas od lat,
gadamy tak slangiem, gadamy slangiem x2

A gdy Twój dealer długo nie miał nic, co najmniej kilka dni
czekał na towar i ma w końcu dziś, to orzeł wylądował.
A gdy Ci laska wciska kit że późno przyszła dziś,
bo musiała pracować i ją boli głowa
i chce jutro wyjść na browar z kimś i robi się nerwowa,
gdy chcesz pocałować ją to wali cię po rogach ziom.
Gdy robi loda Ci to struga, jak spalona jest to skuta,
a jak nie masz fury idziesz pieszo czyli z buta.
A jak spieszysz się i mówisz że spadasz już to wikłasz się.
A kiedy pies przeszukuje cię to fińska cię.
Gdy nie masz floty jesteś pusty bit jest dobry to jest tłusty
a jak masz coś w chuju znaczy myślisz chuj z tym,
A jeśli ściemniasz, nie oddajesz kwitu, nie odbierasz wcale
zamiast dać znak życia wtedy palisz japę.
Nawijam Ci do bitu jak się gada w okolicy
w której wychowałem się i żegnam się nara.

My gadamy slangiem chociaż nie jesteśmy gangiem
każdy gada slangiem, chociaż umie też normalnie,
ale gada slangiem, to zostało w nas od lat,
gadamy tak slangiem, gadamy slangiem x6
Ref: Spokojnie, cokolwiek dziś się stanie, Kochanie...

1. Moje życie dotychczas, rozdział bez znaczenia
Napisałbym list do Ciebie, lecz nie znam Twego imienia
Tak jak ja masz w sobie najgorszego wroga
Wyrywasz się uściskom ziemi, dotknąć twarzy Boga
Potykasz sie w swoim sztucznym raju, wiem jak to jest, życie na haju
Nie potrafię Cię poprosić 'na oczy przejrzyj'
Nie jest lekko oddzielić życie od poezji.
Pieniądz kończy miłość, która trwała jeden sen
Uczucie jest pułapką, tłumaczy kolejny dzień.
Widzę Twój uśmiech, czuję, nie jest prawdziwy
Też się uśmiecham, ale nie jestem szczęśliwy
Czasami mam ochotę iść, nie patrzeć za siebie
Nie wracać, nie czuć nic i nic nie wiedzieć.
Nasz ból i smutek, ma ten sam jeden rodowód
Ludzie płaczą, życie daje im ku temu powód.

Ref: 2x

2. Gdy chłodna noc, deszcz siecze w twarz, żałobny wiatr
Gdy szklany wzrok, zimny mrok, w oczy mi patrz
Słowa się kończą mówią tylko spojrzenia
Pod Słońcem nic nowego lecz dla nas dzień się zmienia
Nasze drogi połączyły te same zdarzenia
Owoce samotności i milczenia
Wiem jak się czujesz teraz
Czułem podobnie nieraz
Gdy nie ma nic innego niebezpieczna jest nadzieja
Niezaplanowany postój, melanż już tego nie chcę
Mój dom nie tam gdzie śpię, a gdzie moje serce
Sam na sam ze sobą, dość mam tego
Mówić o zmysłach i brzmieć jak monolog głuchego
Mam nadzieję, że już mi się to nie przyśni
Nie mam ochoty zaglądać znów we własne myśli
Ciepły prysznic, zmyć z ciała brud, mgłę
Od nowa zacząć wszystko, kolejny dzień.

Ref: 2x

3. Przez szybę patrząc, za kierownicą samochodu
Siadając naprzeciwko siebie w przedziale pociągu
W klubie przy barze, na przystanku
W kolejce po gazetę, wychodząc z banku
Wracając do domu, idąc na uczelnię
Uciekając pod dach przed deszczem
Przechodząc przez przejście
Schylając się po resztę rozsypaną na chodniku
W bibliotece zamawiając ten sam tytuł
Gdzieś w biegu, w tłoku gdzieś, gdzie nie ma na to czasu
Gdzie nie spodziewałbym się tego od razu
W innym mieście patrząc w tą samą witrynę
Zderzą się odbicia spojrzeń na tą jedną chwilę
Na domówce, w restauracji w czytelni
Płacąc rachunki w tej samej spółdzielni
Idąc na spotkanie z inną, wychodząc z bramy
Wiem że kiedyś się spotkamy.

Ref: 2x
Ref:
Czyja wina że pozory gubią mnie
Nie nie nie nie nie nie poddam sie
Gdy przecież wszystko może zdarzyć sie
Na pozór konwekcja pierwsza lekcja (x2)

Pozór to operowa maska ta
Pozór na ogół to przykrywka ta
Pozór na ogół zła oprawka ta
Pozór jak brud brudna strzykawka
Pozór jak brudna ławka
Akrobaty dawka stawka większa
Niż pragnienie głodu
Staram się zaznać jeszcze więcej spokoju
Na ogół
W tym nie ma reguł tylko własny szczegół
Dobra rada fanfanorada
Próżność nie wada bada
Przejście mi zagradza przesiąknięta bardzo władza
Mi przeszkadza bo to brudny hip-hop jak brudna sadza
Więc zawsze dłonie tip top jest coś jak coś się zgadza
Fu Szu odradza słowem wynagradza rymem przysadza nie zawadza
Uważaj pozory mylą to cię kurwa zdradza
Uważaj pozory mylą to cię kurwa zdradza

Czyja wina że pozory gubią mnie
Nie nie nie nie nie nie poddam sie
Gdy przecież wszystko może zdarzyć sie
Na pozór konwekcja pierwsza lekcja (x2)

Przyjaciel czy wróg
Iluzja czy cud
Łatwizna czy trud
Głód doświadczenia w życiu
W obliczu dylematu
Setki desperatów
Panikuje
Nie wie kto oszukuje
A kto szczerym bratem
Przecież na pozór nawet nieuczciwy człowiek
Może być postrzegany i nazywany bogiem
Maska judaszka kłamstwa przysłoni
Rozsądni znają jako najsilniejszą z broni
Naucz się rozróżniać co jest tylko pozorem
Pomału każda kłótnia zmieni sie w harmonie
Roztropnie z każdym krokiem doświadczać
Jak odnieść zwycięstwo i czym jest dobra walka
Salwa moich słów to część ludziom pokoju
Ja nie dam się zwieść pozorom mnie nie nakłonią
Zaaferowani swoją wojna o mnie zapomną
Byle by to nie był pozór bo przypłacę go słono

Czyja wina że pozory gubią mnie
Nie nie nie nie nie nie poddam sie
Gdy przecież wszystko może zdążyć sie
Na pozór konwekcja pierwsza lekcja (x2)

Prokurator człowiek dewastator
Na ogół okazuje się zwykłą szmatą
Na pozór ładna i piękna kobieta
Ułożona dyskretna młoda studentka
Złotem obwieszona może przyrządzić ci hot doga
Lecz uważaj bo jest bardzo droga
To przestroga
I tu jest pstryczek
Zostaniesz następna parą rękawiczek
Suka szuka sponsora
Na wakacje szuka
Lecz nie okłamiesz nigdy starego kruka
Jak chcesz dupę tulić
To musisz zabulić
Nie daj się zamulić
Na pozór
Rozważ swój własny dozór
A pozory wprowadzają cię w ślepą uliczkę
Zakładają jak psu na szyje smyczkę
Ogólne zamieszanie wprowadzają
Wyhodowane suki rozpieszczone sie stają

Czyja wina że pozory gubią mnie
Nie nie nie nie nie nie poddam sie
Gdy przecież wszystko może zdążyć sie
Na pozór konwekcja pierwsza lekcja (x2)

A ludzie jak to ludzie przesadzać kochają
Nawzajem się zjadają bo świra mają
Bananowe rodzinki biedy nie znają
A dzieci jak to dzieci wydatki swoje mają
Tatuś zapłacił i wcale się nie zdziwił
Synek właśnie strzelił gola
Wszyscy są szczęśliwi
Synkowi dom kupili
Oni bliscy sobie byli
I pięknie było do pewnego czasu
Bo synka w bagażniku ktoś wywiózł do lasu
Tatuś znów zapłacił
Rozumu nie stracił
Więc nie mów mi dziwko
Że pieniądze to nie wszystko
Więcej nie mów nie
Pozory mylą

Czyja wina że pozory gubią mnie
Nie nie nie nie nie nie poddam sie
Gdy przecież wszystko może zdążyć sie
Na pozór konwekcja pierwsza lekcja (x2)

Pozory mylą
Pozory my ylą
Pozory mylą
Pozory my ylą
1. TADEK
Na ulicy tak wiele się słyszy o zasadach
jednak z chęci zysku wszędzie w okół czai się zdrada
mózg wyprany pusty portfel i zaczyna się szukanie
komu zabrać lub nie oddać o kim można mieć złe zdanie,
rzeczywistość część tu traci przez samo jaranie
co za dużo to nie zdrowo mówi to opowiadanie
odpuść sobie trochę melanż bo ci w końcu w gardle stanie
odbij z dala od kurestwa bo się ockniesz z ręką w dzbanie
tu konfitur wokół pełno jednak od nich się nie dowiesz,
w CBS-ie ich przyjmują za opłatą jak na spowiedź,
gdzie indziej w oczach młodych rozjebunda nic nie traci,
tym bardziej jak im samym pomaga się wzbogacić
wielu tu o sobie myśli ze jest wielki dobry chłopak
jednak słów tych znaczenie chyba rozumie na opak
to myślenie o tym wszystkim sen mu z powiek jeszcze spędzi
tutaj często nie ma zasad ani nawet prawa pięści
i dlatego małolaci giną od ostrych narzędzi
później jeden leży w grobie drugi w pudle ćwiarę siedzi
kiedy myślę o ulicy często czuje strach
że psuje się od środka jak w najgorszych snach

Ref. BOSSKI
Ulica w kurestwie tonie,ulica
kurestwem płonie
brak zasad kasa na tronie walcz aby zniszczyć tutaj ten syf
Ulica w kurestwie tonie
ulica kurestwem płonie
brak zasad kasa na tronie wkrótce nie zostanie już nic

Ref. TADEK
Tu pieniądze konfidentów chronią,
ćpuny nie swój hajs trwonią
te słowa są naszą bronią, jak jesteś z nami to krzycz
, zasady w tym bagnie toną
za którą ty jesteś stroną
zastanów się nad swą rolą
jak nie wiesz co mówisz to milcz

2. BOSSKI
Ja nie stoję na ambonie ale stoję tu na scenie
aby zwrócić wam uwagę pierdolcie wynaturzenie
, odpierdalać bracie bóstwo by zarobić marne grosze
by potem wydać to na trawę i krótko trwałą mieć radochę
trochę to jak M jak miłość ciągnie do odcinku bez kresu
chcesz być człowiekiem sukcesu albo brnąć do marginesu
szata nie zdobi człowieka serce i charakter za to
ktoś nosi koszulkę JP choć mentalnie sam jest szmatą
inny bezczelnie pomyka chodź zagonił kilku brac
i wali głupa w otoczeniu ale wkrótce się zeszmaci
inny czas swój cenny traci by szkalować logo JP
tak kreuje się parszywy cwaniak takie szuje podłe
aby poczuć jaja aby czuć się kozakami
muszą noże wziąć do ręki słabi wolą z maczetami
bez nich niepewności więcej bez nich nie te same jaja
i wozi się grozi krzywdzi dalej nie wyżyta zgraja

Ref. TADEK
Tu pieniądze konfidentów chronią,
ćpuny nie swój hajs trwonią
te słowa są naszą bronią
jak jesteś z nami krzycz.
Zasady w tym bagnie toną,
za ktorą ty jesteś stroną,
zastanów się nad swą rolą
jak nie wiem co mówisz to milcz

Ref. BOSSKI ROMAN
Ulica w kurestwie tonie
ulica kurestwem płonie
brak zasad kasa na tronie walcz aby zniszczyć tutaj ten syf
Ulica w kurestwie tonie, ulica kurestwem płonie
brak zasad kasa na tronie wkrótce nie zostanie u nic
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo