Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Pono:
Cały czas wija z hitem zycie plynie ZIP jest ZIPem
Jest pomysl na plyte plyta jest tego wynikiem
Zaden ZIP nie jest typem co chcialby sie przylansowac
ZIP dlatego jest ZIPem bo z bitem lubi rymowac
Niejeden probwal z ZIPami sie zaprzyjaznic
Niejeden cukrowal przez co sam sie tylko zblaznil
Niejeden zalowal bo prowokal i draznil
Nieudacznik motywowal sie tym ze jest kims waznym
Trzasnij jak masz miec jakies pretensje
Kazdy ma konekcje pozdrawiamy konkurencje
Licza sie intencje a nie same referencje
Tez trzeba miec odwage zeby wyglosic recenzje
A ty jak chcesz mozesz dalej strugac glupa
Miod cukier cukier aby do celu po trupach
Sluchaj i sie ucz jak ja i moja grupa
traktujemy z gory te karykatury tutaj

Miod cukier cukier
Cukier miod miod

Miod cukier cukier
Cukier miod miod

Sokół:
Nieszczery usmiech to nie nasz kierunek
ZIPsklad Sokol Pono Deszczu wzajemny szacunek
Jebac wizerunek make up i maskarade
Zazuc mi cos chuj na to klade
Jestem soba zawsze i nie udaje
Plaszczysz sie przed nami jak zlotowka pod tramwajem
Za to kurwisz na nas kiedy nie slyszymy
Zycze zdrowia dla ciebie i calej rodziny
Nigdy do udawania nie czulem miety
Zyje dla bliskich swoich nie dla legendy
Ja w rozowym swetrze nadal bede mezczyzna
A pizda ze zlota keta nadal jest pizda
Sierotko chyba powoli sie w tym gubisz
Bardziej naturalny niz ty jest juz Rubik
Rob jak lubisz dupolizie na salonach
Miod i cukier i klepanie po ramionach taa

Miod cukier cukier
Cukier miod miod

Miod cukier cukier
Cukier miod miod
Ref.x2
To Warszawa nielubiane miasto
to Warszawa nędza i bogactwo
to Warszawa kapitał przyszłości
tu spełniają się marzenia, młode sny, sprawdŹ to

Ulica, dom, stara baza
piwnica, obok blaszany bazar
nowoczesny wieżowiec
wielki jak tankowiec
Fu, opowiedz nam opowiedz, ta,
tyle się dowiesz, tyle powiesz.
to warszawa nielubiane miasto
wzrok sokoła, szybki jastrząb
człowieku, znasz to
miasto, wściekły bastion
gdzie Babilon w nocy zasnął
tutaj jeden upadł
drugi hajs przygarnął
smutne twarze, bijąca w górę zazdrość
tam nie wychodŹ, tam nie depcz
to prywatna własność
tam lojalne twarze umierają, słabną
policyjne układy, ludzie nimi gardzą
nie mając pojęcia, ludzie z psami walczą
„nic nie wiem, nie widziałem” jest obronną tarczą
jak pit bulle na łańcuchach *****y warczą
złodzieje czasu o swoją działkę walczą

Ref.x2
To Warszawa nielubiane miasto
to Warszawa nędza i bogactwo
to Warszawa kapitał przyszłości
tu spełniają się marzenia, młode sny, sprawdŹ to

Przemyśl, ile chciałbyś zmienić
tutaj przecież mieszkasz
mając układy pracę, tutaj przecież przetrwasz
każdy z dnia na dzień się stąd ulatnia
miasto piękniejsze w nocy niż następnie za dnia
nieznośni architekci Warszawę szpecą
gdzie puste aleje, nocą neony świecą
śpiące miasto nigdy w nocy się nie budzi
gdzie niedostępne kluby dla prostych ludzi
zapomniane podwórka
gdzie słychać płacz dziecka
w bramach starych kredą narysowane serca
gdzie obok śmietnika żeruje śmieciożerca
to Warszawa kochana za walkę i pracę
to Warszawa tępiona za wysoką płacę
w tamtych czasach poległaś zanurzona w okopy
powróciłaś w brzydkim stylu na mapę Europy
budujemy nowe miasto, do roboty!

Ref.x2
To Warszawa nielubiane miasto
to Warszawa nędza i bogactwo
to Warszawa kapitał przyszłości
tu spełniają się marzenia, młode sny, sprawdŹ to

Tak wiele zagrożeń czyha tu po zmroku
tajemnice tego miasta spływają do rynsztoku
szklana pogoda, a szklanka w oku
ja stoję w ciemności, obserwuję z boku
miasto wchłania wciąż ludzkiej głupoty plony
ty zarabiasz tu hajs, ono ma ku temu powody
tam wschodni handlarz z żywym towarem obczajony
nie wie, gdzie pracuje, ze stadionu korony
w barze smaży sajgonki, nie zna centrum tamtej strony
przez 7 lat nie widział dzieci i zony
gdy zarobił gotówkę został okradziony
Warszawa dała mu azyl, rygor zaostrzony
wiele kręci się tu obcych przestraszonych
PŁD Śródmieście, dzieciak, bądŹ pozdrowiony
ni *****a nie rozkminisz tego miasta
słońce wyszło, nowy dzień nad Warszawą nastał

Ref.
To Warszawa nielubiane miasto
to Warszawa nędza i bogactwo
to Warszawa kapitał przyszłości
tu spełniają się marzenia, młode sny, sprawdŹ to
Obóz TA, skurwysyny, OeSTeRooo...
Masz to jak w banku... Asfalt Recording...
Made in eŁDeZet, Polska

Zagubiony w sferze faktów.
Gubiąc sens dobrego taktu.
Startując z marszu.
Unikam zbędnych kontaktów z otoczeniem.
Niby to proste jak pierdzenie,
Lecz kolejne stwierdzenie poprzedniemu zaprzecza.
Próbując coś zmienić, jak na ulicznych wiecach.
Osób niezadowolonych, osób zbuntowanych,
Bo każdy patrzy na świat w platynę ubrany.
Mówią, że to tani trik, pic na wodę.
Lecz zamiast pracować, lepiej czekać na gotowe.
Ma być gotowe, będzie.
Bez kompromisu, bo na psy zszedłby trud przyłożony do zapisu,
Obserwacji, relacji.
Jak los bywa niesmaczny,
A świat, cóż, zawsze miał tajemnice.
Konsekwentnie krzywiąc w oczach własne odbicie.
Już na nic nie liczę, gdy problem sięga zenitu.
Gdy upadek, nadaje kompozycji tytuł.
Kiedy konsekwencje zgrzytów odbijają się w uczuciach.
Jedno co wiem, nikt nie ma wtedy wyczucia.
Idąc do celu po trupach, ludzie nie zrobią przystanku,
By za Tobą się obejrzeć.
Masz to jak w banku

Na nic brudna krytyka słów przez habilitantów.
Bo mówię jak jest... Masz to jak w banku.
Na nic ściemniony uśmiech kasy amantów.
Bo wkładam w rap serce... Masz to jak w banku.
Na nic brudna krytyka słów przez habilitantów.
Bo mówię jak jest... Masz to jak w banku.
Na nic ściemniony uśmiech kasy amantów.
Bo wkładam w rap serce... Masz to jak w banku.

A tyle tych skandali,
Ktoś świat chce obalić.
Przecież źle jest na świecie, jak cholera.
Co rusz tu co innego w tyłek uwiera.
Sprawą dla reportera zaczyna być każda sprawa.
Jednym smutek na twarzy gra,
Drugim karnawał, kto tak nas zespawał?
Mamy tyle niedociągnięć.
Choćby po upadku trudno nam się podnieść,
By przyjąć godnie pozycję osoby wygranej.
Zamiast się użalać, pisząc sobie testament.
Nieraz dałem plamę, myśląc że robię słusznie.
Okrążony problemami, jak ruiny bluszczem.
Wokół, westchnienia sztuczne żebym dał sobie spokój.
Wokół, rozmowy w toku, coraz łatwiej się pogubić.
Ale świat da się polubić.
I chcę o tym mówić, nerwy ostudzić.
I wzbudzić zaufanie, w oczach samego siebie.
Mieć przed sobą zadanie do realizacji.
Będąc w centrum konfrontacji.
W obronie monumentu, przykładam pieczę,
By pokazać wszystkim co leży w moim interesie.
I po co pnę się, idąc na szczyt bez szwanku.
Jedna miłość dla ciebie... Masz to jak banku.
Ręka dla tych co w potrzebie... Masz to jak banku.
Jedna miłość dla ciebie... Masz to jak banku.
Ręka dla tych co w potrzebie... Masz to jak banku.

Na nic brudna krytyka słów przez habilitantów.
Bo mówię jak jest... Masz to jak w banku.
Na nic ściemniony uśmiech kasy amantów.
Bo wkładam w rap serce... Masz to jak w banku.
Na nic brudna krytyka słów przez habilitantów.
Bo mówię jak jest... Masz to jak w banku.
Na nic ściemniony uśmiech kasy amantów.
Bo wkładam w rap serce... Masz to jak w banku.
Gdyby był, możliwy chociaż jeden krok do tyłu
A ze starej przyjaźni nie została garstka pyłu
Na czym wtedy byśmy się uczyli ?
Gdyby człowiek nie znał smaku przemijania chwili x2

Ta.. Zegar czas odmierza tykają wskazówki.
Stare czasy choć, nie czasy podstawówki.
Głowa pełna marzeń, U Mnie studio na kwadracie
Klimat tych nagrywek, w bardzo ciasnej chacie
Zwykła 5.1'ka karta Soundblaster'a...
trzeszczące słuchawki i stara kamera
wieża na kasety, unitry membrany.
Mikser uszkodzony, lecz do końca używany.
Sznur na stojaku z kopalnianej praktyki,
Kiedyś to nowości, a dzisiaj to antyki
Teraz Nosze ciężar jaki spadł na moje barki
Pamiętam bicie serca i na skórze ciarki
Przed każdym koncertem na garażu próby
Ręcznie pisane, na plakacie śluby.
Do dziś wiszą w pokoju, lecz na innej ścianie
A ich autor pewnie ma już inne zdanie
Zawsze prosty rap, i szczerość nie wzruszona
Mieszkanie nr. 5... Tam powstała piona
Zmieniła moje życie, Verba Veritatis.
Znam jego przesłanie, Choć dla wielu zwykły napis.

Gdyby był, możliwy chociaż jeden krok do tyłu
A ze starej przyjaźni nie została garstka pyłu
Na czym wtedy byśmy się uczyli. ?
Gdyby człowiek nie znał smaku przemijania chwili x2

Siadaj i się rozgość, fotel czy kanapa ?
Dzisiaj wielkie święto, znowu Gramy rapa
Wystukane nocą, z Fruity loops'a bity
3 miesiące trwało.. wydawanie płyty
Nie przespane doby, gdy pomysły rozkwitały
Najpierw na rejonie wszystkie bloki nas słuchały
A rap biznes to, były obce słowa
Szczera zajawka, sukcesu połowa.
Zmienił nas czas, choć Go szczerze nienawidzę
Bezimienni Klincz, tego nigdy się nie Wstydzę
Tej samej osoby, nie te same już odbicie
Osłuchane Lustro, to było Moje życie
Przyjaźń ponad wszystko, i zaciśnięte pieści.
Zawsze bez pieniędzy, wystarczyły dobre chęci
Przyszedł w końcu dzień, który sen z powiek spędził
Czas nas uczył, ale nie oszczędził
Gdy nie mogłem z bratem porozmawiać, napić piwa.
Nie zdawałem sobie sprawy, jakie los zebrał żniwa
Wódka, imprezy, i łatwe kobiety. wtedy nie wierzyłem
Dzis zmieniłem priorytety, Chce wychować dzieci
kochać Matkę oraz Żonę wierzyć w nie tak
Mocno jak wierzą we mnie one.
Starym przyjaciołom na rejonie przybić Pionę
Moje stare cele... Ciągle nie zmienione.

Gdyby był, możliwy chociaż jeden krok do tyłu
A ze starej przyjaźni nie została garstka pyłu
Na czym wtedy byśmy się uczyli. ?
Gdyby człowiek nie znał smaku przemijania chwili x2
Myślisz, że ktoś chce oszukać cię
I czeka, aż szansę mu dasz
Bo nie raz dobre chęci cechuje obłuda
Wrażliwość dla człowieka jest jak Judasz
Przyjdzie czas, a nie zechce więcej nas nawet paskuda
Ludzie z natury nie chcą źle, ale chcą za nic
Myślę, że to nie skłania mnie do życia dla nich
Co po niektórych mógłbym nazwać złodziejami
A i tak nie dadzą rady puścić mnie z torbami
Stoję na scenie tej już blisko dekadę
Razem ze składem który ciągle daje radę
Gdy dziś muzykę trudniej sprzedać jest niż trawę
Ja w tej dziedzinie szkolę się jak w kaligrafii grawer
Czasem i wielkim przyda się zimny prysznic
Bo to pomaga swe plany w końcu ziścić
Mi nie potrzeba wielu słów, by kogoś zniszczyć
Lecz od siebie wymagam więcej niż od innych
I mój wzrok musi sięgać dalej niż do jutra
Gdyby nie to w tym rozdaniu niewiele bym ugrał
Muzyka pęka w szwach i staje się nudna
Typy pierdolą tak, że ich rap to Kamasutra
A to nie mnie opisywać cudzą pracę
Lecz wątpliwości co do jakości raczej
To nie minie kiedy zamkniesz usta bracie
Smród ciągnie się powiedzą ci to palacze

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, bo mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Wiesz o co chodzi i kiedy wieje tu tandetą
Nie dobrze gdy muzyka staje się zrzutu strefą
A gdy pompuję to co czuję jak przez welfron
I nie zanika nazwij, to dobrą monetą
Fundament buduje, zalewa jak beton
Prace dla akustyka dając przez telefon
Mankament odczuję, bo nie jest zaletą
Że płyty produkuję, a sprzedaję co dwudziestą
Gdy mówisz - wali mnie to - to wiedz, że ja cię walę
Są rzeczy ważniejsze i dla nich robię dalej to
Wiedz, że za friko to tylko w mordę leją
Bo powiem ci jak Jajo, chcesz szacunek? lepiej daj tu go
Koniec pouczeń, bo słuchać to nie uczeń zechce
I tak zamknie się i wyrzuci klucze
Ja zrobię swoje, zarejestruję na Kruczej
Będzie dobry projekt wiesz, mam takie przeczucie

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, bo mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Taa, Wit i Jajo nagrane w IGS yo
Wielkie pięć, baku baku to jest skład

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, bo mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo
Ref.
Dumny jak paw, długo na to pracował.
Więcej szczerych braw niż samochodów i złota.
Bój o mistrzowski pas,
Reszta przyjdzie z czasem lub nie.
Musi być cierpliwy,
Musi być zawsze krok przed. x2

Mes:
Jest tak świeżo jakbym właśnie wyskoczył z basenu,
Choć to nie basen, to wanna niewiele większa od zlewu.
Czuję jakby, satynowy szlafrok, wachlarz i dotyk gejszy,
Ale to tylko otwarte okno i bawełniany ręcznik.
Wciskam play i jest jakbym był w studiu z Dr. DRE,
A to moja wieża technicsa, co ma 14 lat lecz nie gra źle.
I nagle jakbym połknął piorun kulisty i
I popił lawą choć to tabletka z witamin
Przepłukana niesmaczną kawą.To nic.
Jestem tak świeży, że zawstydzam w wc kaczkę (?)
A kiedy biorę do ręki starą monetę,
Ta po chwili błyszczy jak w mennicy.
Chodzę po starej klepce, łaskawie na nią patrze.
Stąpam lekko, jakby po dywanie ze wszystkich
Wianków które skradłem a jakże.
Wrażenie które mam, trudno wycenić.
Bo moich przyjaciół nie kupisz,
Mojej muzyki nie zmienisz.
Mojego stylu nie ulepisz z ranzu(?) na trójcę jurorów,
Jestem tak świeży jakby moja mama
Usłyszała właśnie "Oooo bedzie poród".

Ref.
Dumny jak paw,długo na to pracował.
Więcej szczerych braw niż samochodów i złota.
Bój o mistrzowski pas,
Reszta przyjdzie z czasem lub nie.
Musi być cierpliwy,
Musi być zawsze krok przed.

VNM:
Jeżeli to wyścig:
V nie potrzeba tu mi tych braw,
N nie potrzeba żółwi na start
M ten co nie wierzy mi,
Że będę robił na nim duble nie wykurwi na szczaw.
Zabiorę do trumny ten vibe,
Kiedy nadejdzie mój na to czas.
Ale moje flow nowe, ich starsze, w chuj zmarszczek.
Pytają się o nie katakumby co dnia
Wypijmy za najlepsze rymy i flow
Chodź ziomek na jednego.
Kto nie wypije frajer z niego,
Bo synu te flow to ogień fajer fuego
Spotkała kapusta go,
Dumny jak paw puszczam to.
Jedyne co wspólnego ma duma z pawiem,
U ciebie to jej brak jak puszczasz go.
Pracowałem na to długo w chuj,
Hejty teraz japę tu, tu.
Mój rap spirytus 100%
Ich gdzieś 40, dlatego zapierdala wódą tu.
Fresh jak prince of bel air, przemierzam ulice,
Które unoszą mnie jak aerodynamiczne tunele na melanż.
Nie ważne boisko, chata, bristol, plener.
Nie ważny obiad, pasztet z wazą, kura czy gulasz i kawior.
Ważne, że kiedy po show schodzę ze sceny,
Miasto żwawo klaszcze brawo.
Ważne, że to jebie w łeb
Jak sprite z kodeiną i prometazyna w tabletkach.
VNM weź przestań, niech te litery tu rozwiną na piętrach

Ref.
Dumny jak paw,długo na to pracował.
Więcej szczerych braw niż samochodów i złota.
Bój o mistrzowski pas,
Reszta przyjdzie z czasem lub nie.
Musi być cierpliwy,
Musi być zawsze krok przed.

Mes:
Dumny jak paw, wtedy na opak bo mam negatyw jego bogactwa,
On mojego talentu na stopach i werblach.
Zawsze przed hejterem jak jego pierwszy wpierdol,
Nie zasługują na wersy, na befsztyk ze mną, na serio.
12 lat mój rap dojrzewa jak whisky w beczce.
Oni chcą być jak sok Marwit, jeden dzień strawni, ja tak nie chcę.
I choć mój pałac to blok, a tron to stary fotel koleszki,
Dyliżans to bus lub najtańsze taxi w stołecznym mieście.
Mam powierzchni hektary w sercach fanów,
I to cenniejsze niż apartament pusty w miasteczku Wilanów.
Tu, kamera nie śledzi dokąd i z kim śmigam.
Tu moi sąsiedzi nie panikują, nie dzwonią na psy gdy ktoś rzyga.
Jest tak rześko jak w fontannie, w upalny letni dzień.
Gdybym zobaczył tam piątkę na dnie, wziąłbym ją? Kto wie!
I chuj. Jestem tak dumny, że paw jest przy mnie skromny,
Bo ja mogę odlecieć, odlecieć hen za rozsądek.
Raz, raz, raz, syn Alka Pono, [elo],
Grube Jointy, 2010, [właśnie tak], oda do natury

Ludzi ciągnie do natury [ta], to naturalne [ta],
niektórym może wydawać się to banalne [ta],
to naturalne, człowiek chce odreagować,
a natura, natura pomaga się zrelaksować,
ludzie chcą ją pielęgnować [ta], tymczasem zobacz,
jak się ludzi próbuje od natury odizolować,
próbuje się zastępować naturę syntetykami,
zamiast ratować, ludzi, trują chemikaliami,
między nami [ta] panuje takie przeświadczenie [ta]:
nie dotykaj - brudne - upadło na ziemię [ta],
ziemia jest brudna, ziemi się nie dotyka,
czy kiedyś pomyślał ktoś z czego to wszystko wynika?
pytam: gdzie tu logika? gdzie tu miejsce dla natury?
wymyka się z pod kontroli to jak ozonowe dziury,
kondensacyjne chmury, chlor w wodzie prosto z kranu,
to ma być naturalne? [ta], weź się zastanów.

Ref: x2
To jest normalne, ludzie chcą żyć naturalnie,
niemoralne jest to, że to jest karalne,
nielegalne jest leczenie ludzi ziółkiem,
a więc weź pigułkę, weź pigułkę.

Ludziom zabrania się siania, zbierania i uprawiania,
zabrania się spożywania, brania zabrania, posiadania,
to jak mania zabraniania, tego co naturalne,
czy ktoś się zastanawiał czemu to jest nielegalne?
w zamian wmawia nam się bzdury na temat natury,
z których człowiek wniosek wydobywa [ta] - natura jest szkodliwa,
wpycha nam się apteki, leki są wszędzie dziś widoczne,
lecz zamiast wyleczyć ludzi, tworzą skutki uboczne,
a natura [ta] pozwala się zregenerować [ta],
pozwala zrozumieć i ewoluować [ta],
można stosować ją na różne sposoby
i wyeliminować w ten sposób wszystkie choroby,
każdy sam wie co chce robić [ta] i o to chodzi
i farmaceutyczne lobby w końcu się z tym pogodzi,
ludzi ciągnie do przyrody i to nieodwracalne,
ludzie chcą swobodę i to jest naturalne.

Ref: x2
to jest normalne, ludzie chcą żyć naturalnie
niemoralne jest to, że to jest karalne
nielegalne jest leczenie ludzi ziółkiem
a więc weź pigułkę, weź pigułkę

Weź, we, we, weź, weź, weź pigułkę
Weź pigułkę [taaaa]
Gdy słyszysz chory beat i mega flow
czujesz się po tym jakbyś kokę wziął
to mówisz wtedy że ten track jest kotem ziom.
Wypuszczasz flote trzeci dzień
jak don, jakbyś chciał przepić dom,
a potem wcierasz w dziąsła proszek
to, jesteś w sztosie ziom.
Gdy coś cię męczy, wkurwia wciąż i jesteś spięty,
że masz w oczach iskry to jesteś elektryczny oh.
Kiedy pod blokiem palisz z ziomkiem jointa to jaracie lonta
i kręcicie w bibsy go albo palicie z bonga, to
Ty masz na myśli fajkę wodną
a kiedy wciągasz coś, walisz węgorza
musisz oddać sos gdy bierzesz w kredo,
jesteś krewny czyli znaczy to, że komuś leżysz coś.
Nie wiem dlaczego lecz jak jesteś kot to jesteś gość.
Gdy żegnasz się z kolegą mówisz w kontakt
jak masz jeszcze spotkać go,
gdy macie zdzwonić się to z dzwonka albo dzwonka ziom.
Nie chodzisz w butach tylko w skokach,
ktoś się pluje to się pulta
i to jest właśnie slang z mego podwórka!

My gadamy slangiem chociaż nie jesteśmy gangiem
każdy gada slangiem, chociaż umie też normalnie,
ale gada slangiem, to zostało w nas od lat,
gadamy tak slangiem, gadamy slangiem x2

Jak wiesz co jest grane to wiesz co jest cięte albo co jest pięć.
Jak medytujesz znaczy, że tu bumelujesz cały dzień.
Łykasz kupujesz jak sprzedajesz gonisz albo golisz to.
Szluga palisz pukasz rolkę, jak rozumiesz czaisz coś.
Jak coś jest dobre to jest si, jak coś jest w miarę to jest w kit
ziomek z towarem to jest hehe, nigdy nie słyszałeś o nim nic.
Jak ktoś ma problem to jest beef
Jak ktoś jest stary to jest w tym Twój stary to twój jary koleś typ.
Jak wciskasz bajer jej, to plujesz do niej grę
jak ktoś jest gajek to jest japi i ma fuche czyli pracę
w jakiejś znanej korporacji nosi kanty i krawaty
lub robi na etacie w jakimś pko bp ee.
Jak ktoś Cię wkurwia jesteś cięty, jesteś homo, jesteś ciepły,
a jak kręcisz lolki wtedy kręcisz skręty.
Skończyły ci się bletki myślisz o bibułkach
i to jest właśnie slang prosto z mojego podwórka!

My gadamy slangiem chociaż nie jesteśmy gangiem
każdy gada slangiem, chociaż umie też normalnie,
ale gada slangiem, to zostało w nas od lat,
gadamy tak slangiem, gadamy slangiem x2

A gdy Twój dealer długo nie miał nic, co najmniej kilka dni
czekał na towar i ma w końcu dziś, to orzeł wylądował.
A gdy Ci laska wciska kit że późno przyszła dziś,
bo musiała pracować i ją boli głowa
i chce jutro wyjść na browar z kimś i robi się nerwowa,
gdy chcesz pocałować ją to wali cię po rogach ziom.
Gdy robi loda Ci to struga, jak spalona jest to skuta,
a jak nie masz fury idziesz pieszo czyli z buta.
A jak spieszysz się i mówisz że spadasz już to wikłasz się.
A kiedy pies przeszukuje cię to fińska cię.
Gdy nie masz floty jesteś pusty bit jest dobry to jest tłusty
a jak masz coś w chuju znaczy myślisz chuj z tym,
A jeśli ściemniasz, nie oddajesz kwitu, nie odbierasz wcale
zamiast dać znak życia wtedy palisz japę.
Nawijam Ci do bitu jak się gada w okolicy
w której wychowałem się i żegnam się nara.

My gadamy slangiem chociaż nie jesteśmy gangiem
każdy gada slangiem, chociaż umie też normalnie,
ale gada slangiem, to zostało w nas od lat,
gadamy tak slangiem, gadamy slangiem x6
1. Masz hajs, ale żyje się o wiele trudniej,
i humoru nie poprawi teleturniej,
W głowie chmurne niego gdy nad ranem,
musisz biec, bo ktoś tu jest twoim panem.
Tyranem twarda ręku rynku
On już jakiś czas wiedzie prym.
Tu rządzi egoizm, stoisz przy swoim
Stoisz, nawet wtedy kiedy nie przystoi
Demokracja mówi, jesteśmy równi,
rynek pokazuje, jesteśmy różni.
Ekonomia wypiera polityczną władzę,
a wobec tego obywatel czuje się jak karzeł.
Rynek dyktatorem nieomylnym
Rynek uczy cię być pilny i silny!
Jest wszechobecny i ma charyzmę
Tylko śmierdzi to talitaryzmem
Śnięci ludzie wyczekują tylko śmierci
cele realizują tylko w ćwierci
Prawo pięści wypiera więzi międzyludzkie
Taka cena za ekonomiczny sukces
Nie patrzę na to jak na zbrodnie,
ale żeby żyć zgodnie z sobą, trzeba żyć godnie
Słowo "Solidarność" pamiętasz jeszcze?
Chyba warto przypomnieć tą kwestie.

REF. Jeśli możesz to zrób to
Lepsze, lepsze, lepsze jutro
lepsze, lepsze x2

2. Kim byśmy byli bez marzeń, bez utopii
To od pierwotnych czasów daje doping.
Do przekraczania ułomnej natury barier
tworzy fundamenty kultury. Najpierw
Człowieka stwarza sytuacja, głównie fart,
zdecydował, że miałeś w życiu równy start.
Mógłbyś równie dobrze mieć dziś kłopot
Wygrałeś? To świetnie lecz są gdzieś obok
Ludzie o których nasz świat zapomniał,
ich życie to klęska, ziemska agonia.
A ich jedyną bronią jest agresja,
która ostatecznie ich przekreśla
Nie nawidzą, bo nie widzą żadnych dróg
A każdy kolejny dzień sprawia ból.
Jak się stawia pierwszy krok trzeba im pokazać
potem będą już sami chadzać
Chcą możliwości, a nie jałmużny
wiedz, że w przyszłości będą Ci za to dłużni
A ty będziesz żył w zdrowszym społeczeństwie
gdzie życie nie jest przekleństwem
Nie potzreba nam tu Che Guevary trzeba wiary
We wspólnotę, daj z siebie choć trochę
Jeśli wierzysz w nich, to zrób to jeszcze dziś
by zobaczyć lepsze jutro i szczęście " PEACE!"

REF. Jeśli możesz to zrób to...
Nienawidzę tego dnia, jak grom z nieba spadło,
to wszystko na raz, spadło to na nas.
W kilka minut obróciło się to w nicość,
taka pustka, tylko płacz pozostał,
w ustach gorzki smak (Polski) żal,
miało być (Skarb), miało być naj,
a teraz pozostałaś w snach, pozostałem sam.
Miałaś mieć to wszystko, życie niby tylko,
a to aż tak dużo, aż brzmi za płytko.
Nie poczułaś jednego oddechu,
nie widziałaś śmiechu na twarzy, uśmiechu,
grzechu żadnego nie było,
to wszystko ułozyło się wbrew zasadom, wbrew regułom.
Nie ma sensu i zmyło się to życie, nikt na tym nie zyskał,
nikt nie znalazł się na szczycie.
W duszy krzyczę, nikomu nie życzę być teraz tutaj
i widzieć to, jak ktoś odchodzi, jak odchodzi serca bicie.

Daję Ci teraz to co mam,
jesteś gdzieś tam w górze wśród gwiazd.
Cicho siedzisz sobie tam,
ja wiem, bo widzę Cię w mych snach.

Daję Ci teraz to co mam,
jesteś gdzieś tam w górze wśród gwiazd.
Cicho siedzisz sobie tam,
ja wiem, bo widzę Cię w mych snach.

I nic nie pozostało po Tobie, nawet zdjęcia nie mam,
tylko widzę Ciebie w głowie, noszę Ciebie w sobie,
wiesz dobrze o tym, bo otulasz mnie skrzydłami,
chodzisz po ziemi z aniołami,
patrzysz na nas - na ludzi z problemami.
Oczyma widzę jak żal mi, teraz pusto bez nas,
tylko się nie przeraź.
Ścieram te smutki - nic nie schodzi - zakrzepło we mnie,
czekam aż w końcu przejdzie to wszystko.
Jak lata się sypią miało być z Tobą
o dziwo - nikną, nie wrócą.
Jak zawsze szepczesz mi do ucha,
delikatnie mówisz, a ja słucham.
Szkoda tylko, że on nie słuchał (głucho)
Twe życie jak złamał, teraz cisza głucha.
Wieczorem siedzę i patrzę w niebo,
jak uśmiech Twój kreślę linie po gwiazdach.
Pada deszcz i moknę w nadziei, że kiedyś poznam Twój uśmiech,
że poznam Twój anielski szept.

Daję Ci teraz to co mam,
jesteś gdzieś tam w górze wśród gwiazd.
Cicho siedzisz sobie tam,
ja wiem, bo widzę Cię w mych snach.

Daję Ci teraz to co mam,
jesteś gdzieś tam w górze wśród gwiazd.
Cicho siedzisz sobie tam,
ja wiem, bo widzę Cię w mych snach.
[Harry]
Harry, Cienias Wiele chce wielu nie chce sprawdź to
Wbu, Green Team Tak, tak to idzie

[Harry]
Ej ty wsłuchaj się w głos za szyby
wiele chce, wiele nie chce rap przyjacielu szczęście
choć czasem myślę, po co stop to czym prędzej
odsuwam rękę, od klamki nie wchodzę
nastrojów burza raz lepiej raz gorzej
twardy to zgryzienia orzech
proszę, może jutro będzie jak wczoraj
i z zawartym tchem będę pisał nowy tekst no bo hip hop piąt the Best
kasa, kasa w sumie chce lecz z umiarem
nie za dużo bo sufit spadnie mi na głowę
i to co kolorowe nagle stanie się szare
przyszłość czarno biały film waluta cwaniak styl
nie chce tak żyć, nie chce wokół tych
co na szmal lecą patrzą, a jak jest to pójdą
robią minę idą w długą, wbijam zawijam do nich nie podbijam
nie chce widzieć ich, jak łez smutku na twarzy, to mi się marzy
nie chce słuchać ludzi mówiących młodzi gniewni R.A.P huliganie
środkowy palec dla was za fane że wandale, bandyci
jedna wielka patologia to my ci którzy w betonie
tworzą historie jebać tą teorie
nie chce i chce wiele rzeczy robić w życiu
zależy jaki humor prawdziwość górą

[WBU]
Nie śpię jak co nie którzy mam oczy otwarte
nie jestem typem co patrzy tylko na siebie
wiele chce nie chce chłopak w dużym mieście
przetrwam nie przegram do przodu biegnę
chce jak najdłużej tak niech to nie pęknie
chce aby twoje życie też lepsze było
żeby każdemu każde marzenie się spełniło
żeby to co złe dobrem nie było
żeby bieda która tak wielu dotyka
przestała dotykać nie tylko tych co znam
chce z moją przyszłą połową być do końca
chce widzieć na twarzach wszystkich promień słońca
nawet jak deszcz pada chmurzy się na dworze chlapa
chce aby przyjaźń która już trwa lata
nie rozpuściła się jak z cukru wata
chce by nikomu świata nie zasłaniała krata
uważajcie na siebie to dla wszystkich na zawiasach
nie chce jak mydlana bańka pęknąć
odejść ta z tego świata w zapomnienie
nie chce słyszeć jesteś wart tyle co twe wykształcenie
nie chce powiedzieć kiedy zmarnowałem życie
modląc się do boga w którego nie do końca wierzyłem
nie chce zapomnieć o błędach które popełniłem które popełniłem tyle
Ref. x2
Są chwile które czują ból
Bez wartości pewnych spraw
Ja jestem tu zostaję tu aaaa
Ja tu zostaję

Zostaję tutaj gdzie miejsce moje jest od zawsze
Wspominki, dzieje starsze, nikogo życie tu nie głaszcze
Zostaję tu gdzie po raz pierwszy rozbiłem głowę
I poczułem smak pięści wierz mi
Zostaję tu bo tu najlepiej czuję
Tutaj wszystko smakuje mi lepiej niż zwykle
Wiem o tym ciągle myślę rozpatrując warianty
To jest mój dom, trwam w tym podziały kontrabandy
Zostaję tu bo tutaj najlepiej rozkminiam
Ludzi których mijam
Tu najlepiej się rozwijam
Moja wina zostaje tu, zostaje bo tak chcę
Mogę usiąść na ławce
I cieszyć się chwilą, miłości sto procent, szacunku kilo
A tym którzy to widzą dedykuję to wszystko
Do każdego mam blisko, sąsiedztwo rzecz jasna
Kolory mego miasta a na nich nasza warstwa
Ulice mej dzielnicy traktuj jak księstwo
To jak VETO zwycięstwo, Agro skład bezpieczeństwo
To miejsce do którego wracam z pokorą
A inni jak wolą ja tu zostaję

Ref. x2
Są chwile które czują ból
Bez wartości pewnych spraw
Ja jestem tu zostaję tu aaaa
Ja tu zostaję

Zostaję tutaj bo tu mam poparcie bliskich
Dziękuję za to wsparcie wszystkim, ja tu zostaję
Zostaję w miejscu, w którym nieraz jest ciężko
Nieraz jest lekko
To miejsce dla nas jest Mekką
Ci co zdradzili chleba z nami nie zjedzą
Dobrze o tym wiedzą, niech siedzą w ukryciu
A my po przebyciu tych chwil dobrze wiemy
Na kogo można liczyć i na ile nas stać
Zostaję tutaj, tu wychowuje nas rap
Tutaj mamy swój własny świat
Jest po co wracać
Ja tu zostaję wszystkie długi pospłacam
Bo tu gdzie się obracam wszystko widzę jak na dłoni
Wszystkie zakamarki, docieram do nich
I niech kropla szczerości zmyje wszystkie brudy
Los ciężki gruby wystawia nas na próby
Zostaję tutaj bo tu stoi mój dom
Powiedzmy to, powiedzmy sobie szczerze
Nawijamy o tym co na sercu leży
Kwiat polskiej młodzieży to jest to co powtarzam
A inni jak wolą się nie obrażam

Ref. x2
Są chwile które czują ból
Bez wartości pewnych spraw
Ja jestem tu zostaję tu aaaa
Ja tu zostaję
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo