Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Myślisz, że ktoś chce oszukać cię
I czeka, aż szansę mu dasz
Bo nie raz dobre chęci cechuje obłuda
Wrażliwość dla człowieka jest jak Judasz
Przyjdzie czas, a nie zechce więcej nas nawet paskuda
Ludzie z natury nie chcą źle, ale chcą za nic
Myślę, że to nie skłania mnie do życia dla nich
Co po niektórych mógłbym nazwać złodziejami
A i tak nie dadzą rady puścić mnie z torbami
Stoję na scenie tej już blisko dekadę
Razem ze składem który ciągle daje radę
Gdy dziś muzykę trudniej sprzedać jest niż trawę
Ja w tej dziedzinie szkolę się jak w kaligrafii grawer
Czasem i wielkim przyda się zimny prysznic
Bo to pomaga swe plany w końcu ziścić
Mi nie potrzeba wielu słów, by kogoś zniszczyć
Lecz od siebie wymagam więcej niż od innych
I mój wzrok musi sięgać dalej niż do jutra
Gdyby nie to w tym rozdaniu niewiele bym ugrał
Muzyka pęka w szwach i staje się nudna
Typy pierdolą tak, że ich rap to Kamasutra
A to nie mnie opisywać cudzą pracę
Lecz wątpliwości co do jakości raczej
To nie minie kiedy zamkniesz usta bracie
Smród ciągnie się powiedzą ci to palacze

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, bo mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Wiesz o co chodzi i kiedy wieje tu tandetą
Nie dobrze gdy muzyka staje się zrzutu strefą
A gdy pompuję to co czuję jak przez welfron
I nie zanika nazwij, to dobrą monetą
Fundament buduje, zalewa jak beton
Prace dla akustyka dając przez telefon
Mankament odczuję, bo nie jest zaletą
Że płyty produkuję, a sprzedaję co dwudziestą
Gdy mówisz - wali mnie to - to wiedz, że ja cię walę
Są rzeczy ważniejsze i dla nich robię dalej to
Wiedz, że za friko to tylko w mordę leją
Bo powiem ci jak Jajo, chcesz szacunek? lepiej daj tu go
Koniec pouczeń, bo słuchać to nie uczeń zechce
I tak zamknie się i wyrzuci klucze
Ja zrobię swoje, zarejestruję na Kruczej
Będzie dobry projekt wiesz, mam takie przeczucie

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, bo mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Taa, Wit i Jajo nagrane w IGS yo
Wielkie pięć, baku baku to jest skład

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, bo mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo
Cira, Nikon, tak!
Nie dyskutuj, to styl co wypierdala Cię z butów
Jak na porno portalach, 24 h mańkutów, pokutuj
Tu jest rap który nienawidzi czekać
Wyprzedza takt, wpływa i wyrywa mini jack'a
Moja maczeta to spowiednik zaś i ten
Odpowiedni skład, plan, szereg liter
Cztery bite, godziny zbite, hipnozy automatik
W trzech głosach, prognoza, polecą baty
Na nie kumatych, encyklopedycznych emce
To jest encyklika o tym jak nie klikać więcej
Na forum, grono bachorów, ma chorób masę
Z marszu ich karze, nie rozszyfrują niszy naszej
Nie kleisz tego szybko jak słaby spód na wlepach
Lub łapiesz to z zapałem jak gałę Zubizarreta
Nietakt, nie, to raczej po bitwie pejzaż
Takich jak Ty, my rozpierdalamy z miejsca

Z marszu naprzód fałszem zaszczuć nie dam
Rapsów pseudo znawców dla nich bieda x4

Witam, dżezi dziwki
Wasze skillsy opadają tak jak cycki Lil' Kim
Ten styl to old school jak "King T.I"
Gadam po polsku jak Wyprztyk
Nie jestem nieudacznik tak jak Johnny English
Schowaj Lego kolego i mleko spod nosa wytrzyj
Teraz posłuchaj mężczyzny bo teraz Hukos i Cirnik
Tak Jay-Z z Linkin Park
A kiedy gram zagarniam pierwszy plan
Nie jak Fredro Starr w "Sunset Park"
Tak, sprawdź
Ja to faraon Tutenhamon, po śmierci okryty chwałą
Chcesz to zostań ofiarą twój świat to kurnik pagano
A każdy gamoń skończy w moim Guantanamo
Huk bandito z bandaną, El Comandante dyktator
Władam Podlasiem nie Hawaną
Hukos nie demostenes, z mordy wypluwam kamienie
Po moim themie na scenie zobaczy wrzenie
To 400 stopni jak u Juvenile'a, kto to jest?
Nie powiedzą ci na juwenaliach
??? nazwa poety ???
To tytuł płyty, a tytuł przekmiń
A tu te typy, robią wjazd na głośniki
Wasze walkmany, iPody, od tego krwawi wasz trądzik
Hukos i Cirnik nadchodzi
Jestem emce numer jeden powiedziałem kłamałem
Nie bierz do siebie, ja to emce numer jeden
Dwa trzy cztery pięć sześć no i siedem
Parafraza KRS'a jeśli jeszcze nie wiesz
Dla wszystkich skurwysynów co myśleli
Że jestem zerem, frajerem, że nic nie potrafię
Teraz wam się trochę do dupy uleje
O.S.T.R. 2001 złotych rok
Kurwa dla każdego kto wątpił, że to kiedykolwiek nastąpi
Środkowy palec z obgryzionym paznokciem

No przecież wkurwia cię to, że to, aż tak szybko szło
A teraz poczułeś dno w ustach już robi się mdło
W pustej kopule za mgłą widzi się gwiazdą pro
Myśl złota jak PKO wszystko tu tak tworzy zło
Sejf twardy twe oczy tną, fortuna zdobędę ją
Bez żadnych zasad bon-ton, bo zwoje mózgowe wrą
Pracując całą dobą minuta za minutą
Godzina za godziną by zebrać solidny plon
Narzucić uległym ton odnaleźć dla siebie schron
Wdrapać się na świata tron by przyjąć od ludzi skłon
Potem ich zesłać na front do walki za mały błąd
Samemu schować się w kąt bezpiecznie sprawując sąd
Wbijasz im swój horyzont patrząc jak serca się drą
Wina to twoja? A skąd, przecież to wyłącznie hołd
Czczący twój cudowny rząd jak USA Biały Dom
Zasadą tą ząb za ząb masz władzę tu chuj wartą
Bo nam jest pomysły tną więc cieciu raz paszoł won

Nie ma, nie ma, tego, tego, złego, złego, co by, co by, na dobre nie wyszło (x4)

Tu nagle królewski trend ulotnił się jak psi swęd
Kiepski okazał się sprzęt słychać już cichy lament
Już na niej z tysiące ręk jak w puli jest tylko cent
No masz nasz prezydent co zgarniał kasę za czek
Nie skumał tych prostych puent nie dorastając do pięt
Skończyłeś jak w szambie pet w ustach zamiast smaku mięt
Goryczą odurzasz się i plan szlachetny ci zwiędł
Jak w toalecie lux-dred sam zaplątany wśród pęd
Za trudno podany serw i kolo w sekundzie zmiękł
Jak stos połamanych szczęk już został mu tylko lęk
Z nich szybko jak kasy brzdęk no gdzie ten przyjemny dźwięk?
Znikł jak pojawił się stęk próbujesz odzyskać wdzięk
Za mało na krzyżu pręg czuję do takiego wstręt
A żeby jak on dopękł dobro wygrało ze złem
Ujrzano co było złem dość mi na świecie hien
Uczciwych zdrowie piję, by spełnić choć jeden sen

Nie ma, nie ma, tego, tego, złego, złego, co by, co by, na dobre nie wyszło (x8)
Oj dużo jest spraw.
Prosiłem: Boże zbaw mnie,
Już nie chce na to patrzeć,
Przecież na wylot znasz mnie.
Ja znaczy życie w odbiciu zero,
Tylko głupiec się nie przyzna
Do pracy nad własną karierą,
Choć pod tą samą banderą różni z założeń.
Liczysz na zmian szyk? Co ja czarodziej?
Znasz wstyd? To zamknij pysk lub podejdź.
Mam w sercu ogień,
W nim jest nadzieja,
Głupoty przejaw,
Tu nie ma przebacz, z tym bywa różnie,
Choć celem jeden punkt wyjścia z próżni
Wpatrzonych w siebie mumii,
Co chcą życie utrudnić.
Nawet kończąc jak żebrak nie znaczy, że przegram
Z tymi, co całe życie gapiąc się w ekran
Stworzyli własny krąg na cudzych nieszczęściach.
Wolę się zesrać na nich,
Resztki honoru splamić
Niż dać się zabić.
Poznaj sens granic kreślonych w warstwach
Pychy pierwiastka i skurwiałego kłamstwa,
Co krztusi jak astma oddech tym,
Co własnym życie stworzyli folder,
Kurew, co po trupach powoli pną się w górę,
Spójrz na ich miny...
Strach by zdążyć na pieprzone last minute

Nieważne za ile,
Nieważne jakim kosztem.
Zawsze 100 % tam gdzie są pieniądze;
Świat kurew, honor wzięty pod tresurę
Tych, co chcieliby byś był dziwką,
Co zrobi dla nich wszystko

Nieważne za ile,
Nie, nieważne jakim kosztem.
Zawsze 100 % tam, tam, tam gdzie są pieniądze;
Świat kurew, honor wzięty pod tresurę
Tych, co chcieliby byś był dziwką,
Co zrobi dla nich wszystko

Dla bogatych mój świat
Może być bagnem leżących na dnie,
Wiesz, a ja stąd widzę dokładniej wad szereg,
Stojąc cierpliwie w kolejce
Po swój szczęśliwy numerek totka,
Jestem pewny, że tu dotrwam,
Mam świadomość błędu.
Z dala od świata drogich perfum
I szarmanckich akcentów
Szukam sensu w tym,
Przekrój nadużycia intelektu,
By znaleźć się w uwagi centrum
I innym łut szczęścia zepsuć.
Wiesz już, o co mi chodzi.
Napchaną dupę łatwo wozić
Tym, co na fakt ten oczu nie chcą otworzyć,
Takt za taktem,
Gest za gestem,
Raniąc jak szerszeń,
By uleczyć jak żeń-szeń, po swojemu.
Jak masz do wyboru
Zamknąć pysk czy szczekać
To nic nie mów,
Zostań w podziemiu wolny od pychy,
Za którą zostaniesz w grób wbity.
Szczerze? Żal mi tych błaznów,
Co na myśl o sławie dostają orgazmu.
Kurestwo pseudoznawców dla kontaktów
Z zamiarem jak, gdzie i kiedy
Zaoferować siebie, by stawkę przebić
I cień swój wyprzedzić.

Nieważne za ile,
Nieważne jakim kosztem.
Zawsze 100 % tam gdzie są pieniądze;
Świat kurew, honor wzięty pod tresurę
Tych, co chcieliby byś był dziwką,
Co zrobi dla nich wszystko

Nieważne za ile,
Nieważne jakim kosztem.
Zawsze 100 % tam gdzie są pieniądze;
Świat kurew, honor wzięty pod tresurę
Tych, co chcieliby byś był dziwką,
Co zrobi dla nich wszystko
Ref.
Dumny jak paw, długo na to pracował.
Więcej szczerych braw niż samochodów i złota.
Bój o mistrzowski pas,
Reszta przyjdzie z czasem lub nie.
Musi być cierpliwy,
Musi być zawsze krok przed. x2

Mes:
Jest tak świeżo jakbym właśnie wyskoczył z basenu,
Choć to nie basen, to wanna niewiele większa od zlewu.
Czuję jakby, satynowy szlafrok, wachlarz i dotyk gejszy,
Ale to tylko otwarte okno i bawełniany ręcznik.
Wciskam play i jest jakbym był w studiu z Dr. DRE,
A to moja wieża technicsa, co ma 14 lat lecz nie gra źle.
I nagle jakbym połknął piorun kulisty i
I popił lawą choć to tabletka z witamin
Przepłukana niesmaczną kawą.To nic.
Jestem tak świeży, że zawstydzam w wc kaczkę (?)
A kiedy biorę do ręki starą monetę,
Ta po chwili błyszczy jak w mennicy.
Chodzę po starej klepce, łaskawie na nią patrze.
Stąpam lekko, jakby po dywanie ze wszystkich
Wianków które skradłem a jakże.
Wrażenie które mam, trudno wycenić.
Bo moich przyjaciół nie kupisz,
Mojej muzyki nie zmienisz.
Mojego stylu nie ulepisz z ranzu(?) na trójcę jurorów,
Jestem tak świeży jakby moja mama
Usłyszała właśnie "Oooo bedzie poród".

Ref.
Dumny jak paw,długo na to pracował.
Więcej szczerych braw niż samochodów i złota.
Bój o mistrzowski pas,
Reszta przyjdzie z czasem lub nie.
Musi być cierpliwy,
Musi być zawsze krok przed.

VNM:
Jeżeli to wyścig:
V nie potrzeba tu mi tych braw,
N nie potrzeba żółwi na start
M ten co nie wierzy mi,
Że będę robił na nim duble nie wykurwi na szczaw.
Zabiorę do trumny ten vibe,
Kiedy nadejdzie mój na to czas.
Ale moje flow nowe, ich starsze, w chuj zmarszczek.
Pytają się o nie katakumby co dnia
Wypijmy za najlepsze rymy i flow
Chodź ziomek na jednego.
Kto nie wypije frajer z niego,
Bo synu te flow to ogień fajer fuego
Spotkała kapusta go,
Dumny jak paw puszczam to.
Jedyne co wspólnego ma duma z pawiem,
U ciebie to jej brak jak puszczasz go.
Pracowałem na to długo w chuj,
Hejty teraz japę tu, tu.
Mój rap spirytus 100%
Ich gdzieś 40, dlatego zapierdala wódą tu.
Fresh jak prince of bel air, przemierzam ulice,
Które unoszą mnie jak aerodynamiczne tunele na melanż.
Nie ważne boisko, chata, bristol, plener.
Nie ważny obiad, pasztet z wazą, kura czy gulasz i kawior.
Ważne, że kiedy po show schodzę ze sceny,
Miasto żwawo klaszcze brawo.
Ważne, że to jebie w łeb
Jak sprite z kodeiną i prometazyna w tabletkach.
VNM weź przestań, niech te litery tu rozwiną na piętrach

Ref.
Dumny jak paw,długo na to pracował.
Więcej szczerych braw niż samochodów i złota.
Bój o mistrzowski pas,
Reszta przyjdzie z czasem lub nie.
Musi być cierpliwy,
Musi być zawsze krok przed.

Mes:
Dumny jak paw, wtedy na opak bo mam negatyw jego bogactwa,
On mojego talentu na stopach i werblach.
Zawsze przed hejterem jak jego pierwszy wpierdol,
Nie zasługują na wersy, na befsztyk ze mną, na serio.
12 lat mój rap dojrzewa jak whisky w beczce.
Oni chcą być jak sok Marwit, jeden dzień strawni, ja tak nie chcę.
I choć mój pałac to blok, a tron to stary fotel koleszki,
Dyliżans to bus lub najtańsze taxi w stołecznym mieście.
Mam powierzchni hektary w sercach fanów,
I to cenniejsze niż apartament pusty w miasteczku Wilanów.
Tu, kamera nie śledzi dokąd i z kim śmigam.
Tu moi sąsiedzi nie panikują, nie dzwonią na psy gdy ktoś rzyga.
Jest tak rześko jak w fontannie, w upalny letni dzień.
Gdybym zobaczył tam piątkę na dnie, wziąłbym ją? Kto wie!
I chuj. Jestem tak dumny, że paw jest przy mnie skromny,
Bo ja mogę odlecieć, odlecieć hen za rozsądek.
Ref.
No to 1,2,3 tak płonie szczyt, mój młynek robi pył w kwik, nie wymaga sił, byle w mig,
To mój trik, tak to mogę żyć!
No to 1,2,3 to oldschool to bieda sens i wiesz… miałem sen,że jazz sprzedał mi Giertych. Ej! Co mam się dreczyć nie wyglądam na posła- jedna dyszka w kredo, druga z bąga w koszta. Dobra zostaw! Roman ile chcesz? 1,6?
1,7
No nie wiem, proszę ja ciebie, drogo to! Gorzej sam nie wiem ile tego wezmę dla siebie.
Wiesz, taniej nie puszczę Jarek ma dostawę dopiero pojutrze……..
Nie zapale nie usnę, bo lubie jak cannabinol przesiąka mi poduszkę…
No to skuś się!
Tak drogo?!
Rodzina dba o logo!
Wiesz za taka cene to masz Je je plus go go… bo pieniadz nie Bonbon zmądrzejesz to dzwoń
Do nas, bo hasz utrzymuje tu ciągłość w tych stronach na okrągło. To co mam idzie w płuca i mózgu Grechuta, mam plan w nim Kalkuta ten żar czuje na butach!
Halo?!
Słucham siemasz Andrzej! Roman mówił, że macie damski huj, a nie gandzie!
No się coś znajdzie, dziś oferuje pulą: mam świeżą Holandię co zarekwirował UOM
Dobra jadę! Tylko Andrzejku powiedz mi na którą blokadę?
Weź pamięć na wieś..
Który to zjazd na autostradzie? Nie wiem…w takim razie wyjadę po ciebie….
Dobra czekam…. Dziś to przystanek eden!
Ref.
No to 1,2,3………

Ty gdzie ten Andrzej? Miał załatwić Marię! Marnie widze go jeśli tego zjazdu się nie znajdzi!
Masz jakiś numer?!
No mam gdzieś….
Poczekaj moment tylko czy aktualny sprawdze…
No daj żesz albo zadzwoń ty co jak na mieście słychać….
Mam do Marcinkiewicza….
No to dzwoń do Kazika!!!!!
Pomyłka!!!
Olej dorwiemy go na szkole. Jak Andrzej nie przyjedzie to mu w gardło wepchne stolec!
SPOKO ZIOMEK, TRZYMAJ LUZ, BRAT NIE WARIUJ! WIESZ JAKI JEST ANDEK POLONEZ PLUS SOLARIUM….
Dobra jeszcze 5 minut i dzwonimy do LECHA. Pecha ma jeśli będę musiał dłużej tu czekać…Lech mam małe deka!Ale jest dostępny zawsze! O 2w nocy rano 7 w nocy czy w wakacje, z nim nie zgaśniesz, bo ma gandzie jak gdzie indziej ale łatwiej nią przyjdzie żeby da ten tu za pingle albo hajs….
Ej to dzwoni…..
Dosyć czasu marnowania w tej ironii ten skarb będzie dobry.. a e wadowo kicha. Ty może zakupimy towar od Rydzyka???? Nie wnikam jeśli ma go tylko to weź i idź! I nawijaj biore dyszke plus duszkę…Ale Rydzyka ma krajową, bo nie jest ministrem…. Daj pomyśleć ile to mi czasu zajmie….
No to jak panowie chcecie dalej ta gandzię????
Ref. No to 1,2,3…..
3,2,1,0 Sprawdź ten flecik
nie jedna dziewczyna chciałaby tak grać na flecie, wierzysz co mówię?
ejj ale ten kawałek jest o korzenia, o tym że nie należy się odcinać
ja zawszę wrócę do undergroundu, bo to jest we mnie... aha...

Możesz ściąć drzewo, ale nie zniszczysz korzeni
życie nie tenis - jeden punkt nic nie zmieni
w poszukiwaniu weny ludzie błądzą, garby rosną jak wielbłąd - co?
teraz pod zarządcą czujesz gorzko, mówisz tak:
chuj beztroskość trafił szlag
to pogoń za forsą
mieć władzę nad nią
nie po to daję w audio
by ciągnąc od ojca na auto
to za ten hajs co odcina gałęzie
tym co sami sobie budują z nich pręgierz
zamiast być świata pępkiem
wole chill grill zły styl odpada
mówisz - pieniądz to władza
wole odciski po joypad'ach
możesz ściąć drzewo ale nie zniszczysz korzeni
spośród miasta kamienic
przez które bit przenikł
ci od problemów uwolnieni
oddają hołd życiu
ideologia Bałut to ideologia sprytu
zasady ktoś wytłukł, zabił, zniszczył
ty tu nabij liść i posłuchaj jak marzenia ziścić

Melodia życia płynie jak film
choć nie wszystko jak w nim
możesz ściąć drzewo ale nie zniszczysz korzeni
przez los nauczeni jak żyć w obiecanej ziemi

Melodia życia płynie jak film
choć nie wszystko jak w nim
możesz ściąć drzewo ale nie zniszczysz korzeni
przez los nauczeni jak żyć w obiecanej ziemi

Praca u podstaw prasa już wzniosła nie jeden wałek
oddając wały tym co na naszej kabzie kładą środkowy palec
nie widzisz zalet? - ja też nie
głos przemierza powierzchnie
myślą nadając siłę wers po wersie
stres podeście niech odejdzie
dźwięk na fader, przez jack na bębnie
[?] na sprzęcie szumi
to nie zasrana reklama przepisów babuni
tylko cut cięty jak DJ Babuli świat ujawnia przekręty
w stylu Alleluii radia
ciężko zaniemówić jak na ustach pogarda
a w głowie Harward - sram na to
by nie stać się maszyną - jak Saturator
życiowy prestigitator moc ma
w sercu Matka Boska - tak mi dopomóż
nastaw odbiornik na szczerość ziomów
to nie atak klonów tylko jazz harmonii torów

[?] MPC, dwa razy [?], stareo,
wiesz przecież że te sny się spełniają...

Melodia życia płynie jak film
choć nie wszystko jak w nim
możesz ściąć drzewo ale nie zniszczysz korzeni
przez los nauczeni jak żyć w obiecanej ziemi

Melodia życia płynie jak film
choć nie wszystko jak w nim
możesz ściąć drzewo ale nie zniszczysz korzeni
przez los nauczeni jak żyć w obiecanej ziemi
[Koras]
Była pierwszą, która mnie uwiodła zaglądała w moje okna,
wychodziłem do niej co dnia,
W tyle przez nią zostawiłem edukację,
ona uczyła mnie zasad nie przestrzegając ich wcale.
Dzięki niej trudne tematy stały się łatwe,
jest faktem, że kształtowała mój charakter,
pomysły grzechów warte, miała mocnych wrazeń głodna...
była bez sumienia i wiedziała co to zbrodnia.
Karmiła na bogato i dobrze ubrała,
ale nigdy od tak, ryzyko brała w zamian ,
fakt, to był niebezpieczny związek,
doświadczona suka i dzieciak w bałaganie potrzeb.
Czy brakuje mi jej? skądze, dziś mam czyste dłonie,
ona wciąż kusi dzieci wychowane na rejonie,
i choć widujemy się, wciąż codziennie,
to co było między nami, poszło w zapomnienie.

Ref.
2x
Moja pierwsza dziewczyna, zazdrośnica...
Dziś uwodzi małolatów, których sobą zachwyca
Moja pierwsza dziewczyna to nie była dziewica...
Moja pierwsza dziewczyna zimna suka - ulica...

[Chada]
To pierwszej jedynej której nigdy mi dosyć,
zawróciła mi w głowie, uwikłała w te sztosy,
nauczyła zarabiać dłonie smarując klejem,
pokazała fach który w rękach mają złodzieje.
Dała mi ten alkohol, narkotyki i seks,
cały czas jej oddany nikt nie nazwie nas eks,
możesz śmiać się z nas dwoje bo nie jeden już drwił,
która z rzędu z nią randka i poznałem smak krwi.
Cały czas ramię w ramię wpadając na problemy,
chociaż wielu swych byłych posłała wprost do ziemi,
wiem to toksyczny związek ale mam do niej słabość,
raz przynosi mi ból innymi razy radość.
Powinieniem z nią zerwać i na zawsze już odbić,
ale sam ziomuś wiesz jak to ciężko przychodzi,
nauczony jak przetrwać chyba rozumiesz brat,
nie żałuję że kiedyś powiedziałem jej tak.

Ref.
2x
Moja pierwsza dziewczyna, zazdrośnica...
Dziś uwodzi małolatów, których sobą zachwyca
Moja pierwsza dziewczyna to nie była dziewica...
Moja pierwsza dziewczyna zimna suka - ulica...

[Juras]
Moja pierwsza dziewczyna lubiła opowiadać o zasadach,
mówiła co to charakterność, a co zdrada,
gdy zobaczyłem jak okrada swoich przyjaciół,
zrozumiałem że gada i nic poza tym.
Zerwałem z nią dziś wiem, że to nie był błąd,
bo sporo jej byłych zaliczyło zgon,
najbardziej wierni jej wyznawcy,
stracili młode życie podczas osiedlowych akcji.
Inni jej byli spierdolili za granicę,
bo tu za dawne grzechy mieli przejebane życie,
ona rozkochała w sobie mnóstwo chłopaków,
którzy zamiast na wolności siedzą w baraku.
Za kratą nie warto oddawać jej serce,
bo wciąga kochanków w bagno, na dno i puścić nie chce,
dzisiaj jest wspomnieniem EX-Jurka,
mam blizny na całym ciele po jej pocałunkach.
Obóz TA, skurwysyny, OeSTeRooo...
Masz to jak w banku... Asfalt Recording...
Made in eŁDeZet, Polska

Zagubiony w sferze faktów.
Gubiąc sens dobrego taktu.
Startując z marszu.
Unikam zbędnych kontaktów z otoczeniem.
Niby to proste jak pierdzenie,
Lecz kolejne stwierdzenie poprzedniemu zaprzecza.
Próbując coś zmienić, jak na ulicznych wiecach.
Osób niezadowolonych, osób zbuntowanych,
Bo każdy patrzy na świat w platynę ubrany.
Mówią, że to tani trik, pic na wodę.
Lecz zamiast pracować, lepiej czekać na gotowe.
Ma być gotowe, będzie.
Bez kompromisu, bo na psy zszedłby trud przyłożony do zapisu,
Obserwacji, relacji.
Jak los bywa niesmaczny,
A świat, cóż, zawsze miał tajemnice.
Konsekwentnie krzywiąc w oczach własne odbicie.
Już na nic nie liczę, gdy problem sięga zenitu.
Gdy upadek, nadaje kompozycji tytuł.
Kiedy konsekwencje zgrzytów odbijają się w uczuciach.
Jedno co wiem, nikt nie ma wtedy wyczucia.
Idąc do celu po trupach, ludzie nie zrobią przystanku,
By za Tobą się obejrzeć.
Masz to jak w banku

Na nic brudna krytyka słów przez habilitantów.
Bo mówię jak jest... Masz to jak w banku.
Na nic ściemniony uśmiech kasy amantów.
Bo wkładam w rap serce... Masz to jak w banku.
Na nic brudna krytyka słów przez habilitantów.
Bo mówię jak jest... Masz to jak w banku.
Na nic ściemniony uśmiech kasy amantów.
Bo wkładam w rap serce... Masz to jak w banku.

A tyle tych skandali,
Ktoś świat chce obalić.
Przecież źle jest na świecie, jak cholera.
Co rusz tu co innego w tyłek uwiera.
Sprawą dla reportera zaczyna być każda sprawa.
Jednym smutek na twarzy gra,
Drugim karnawał, kto tak nas zespawał?
Mamy tyle niedociągnięć.
Choćby po upadku trudno nam się podnieść,
By przyjąć godnie pozycję osoby wygranej.
Zamiast się użalać, pisząc sobie testament.
Nieraz dałem plamę, myśląc że robię słusznie.
Okrążony problemami, jak ruiny bluszczem.
Wokół, westchnienia sztuczne żebym dał sobie spokój.
Wokół, rozmowy w toku, coraz łatwiej się pogubić.
Ale świat da się polubić.
I chcę o tym mówić, nerwy ostudzić.
I wzbudzić zaufanie, w oczach samego siebie.
Mieć przed sobą zadanie do realizacji.
Będąc w centrum konfrontacji.
W obronie monumentu, przykładam pieczę,
By pokazać wszystkim co leży w moim interesie.
I po co pnę się, idąc na szczyt bez szwanku.
Jedna miłość dla ciebie... Masz to jak banku.
Ręka dla tych co w potrzebie... Masz to jak banku.
Jedna miłość dla ciebie... Masz to jak banku.
Ręka dla tych co w potrzebie... Masz to jak banku.

Na nic brudna krytyka słów przez habilitantów.
Bo mówię jak jest... Masz to jak w banku.
Na nic ściemniony uśmiech kasy amantów.
Bo wkładam w rap serce... Masz to jak w banku.
Na nic brudna krytyka słów przez habilitantów.
Bo mówię jak jest... Masz to jak w banku.
Na nic ściemniony uśmiech kasy amantów.
Bo wkładam w rap serce... Masz to jak w banku.
Styl, mam styl własny, własny
ma go nie każdy, ja mam styl, masz ty
jestem graczem raczej, gram w to, grasz ty
to zaszczyt, gramy na zmianę, ja raz, raz ty

Teraz nasza kolej, sprawdŹ białostocką szkołę
ja tak robię rap z lodem, szkocką, polej
to podlaska płyta do diaska, ty tamta płyta to unikat
nie pytaj, unikaj kto i co, to ja i moja klika
technika nabyta pomyka po bitach klasyka
wyryta na tych chodnikach chwytasz?
pełen pontyfikat ogarnę biznes od zaplecza
mam w pizdzie debiut roku zgarnę debiut stulecia
To mocna strona, moc mam w dłoniach
dzisiaj cała noc na mikrofonach, pot na skroniach
nieraz krew i łzy zawsze twarda garda
i ***** z tym, mój styl tłusty podrzyna gardła

Styl, mam styl własny, własny
ma go nie każdy, ja mam styl, masz ty
jestem graczem raczej, gram w to, grasz ty
to zaszczyt, gramy na zmianę, ja raz, raz ty

Być pionierem jak Kool DJ Herz liderem jak Pitty Jones
jak pierwsi B-Boys nygga to is the hercules
ja Zulu Nation, Fama, Familia, Fabuła, Afront
gorący słoneczny joint północno-wschodni krąg
to lokalny komoryt zwany pierwszą ligą
uniwersalny monolit faworyt stylu spoiwo
Jak nie być w formie nie ma pojęcia sam Allah
skoro w tym mieście są lepsze świnie niż w Ladies z Dallas
forma wzrasta słychać to już na dwunastkach
sklei to tylko garstka w furach na osiemnastkach
dla ziomów w kapturach [?] new era air max'ach
raiderów, raperów, serum dla koneserów

Forma jest pro, ja mam flow, które na*****la ze łba
i nie ma co jak daje show to sala jest pełna
wersów mam wiele są świeże jak dziewice
jestem stręcicielem, puszczam je na ulice
i patrz to jest rap co głuchych i niemych rusza
poszli, są takie bębny, że pękają bębny w uszach
to czego słuchasz to proformy
multum styl, show, bit, flow, pancze, spójrz tu
nie wkładaj rąk między drzwi, będziesz zaraz zbierał palce
(zbyt proste) to jakbym na plac zabaw wjechał walcem
niejeden w walce już odpadł, norma
Białystok, WWA równa się pancze proforma

Styl, mam styl własny, własny
ma go nie każdy, ja mam styl, masz ty
jestem graczem raczej, gram w to, grasz ty
to zaszczyt, gramy na zmianę, ja raz, raz ty

10 lat w grze, rym bazgrzę tym piórem utrapienia
mierzę czas gdy pi ema '92 na ten temat
8 mszy od urodzenia syn Andrzeja i Ewy
matka dała oddech mi a ojciec nie dał nawet sobie przeżyć
na niebie księżyc oddaje formy dramat
pojmiesz gdy nurt twoich myśli wzniesie fala
w sztormie słów wypływa fama, że drybluję stylem
szlifuję formę i kocham rap jak dalej Lama Tybet
sztylet wbijam w polski hip-hop niestety
niejeden chce żebyś był tanią *****ą, to kretyn
za PLN'y zrobią wszytko i cisza, knebel
póki co spotkamy się u ciebie na pogrzebie

Pancze, które nie spalają sie przy wejściu w atmosferę
twoja kora mózgowa zwija przy tym interes
nawet *****i obcinając cię czują obrzydzenie
synek dziury miałeś chyba w szwajcarskim serze
większość MC chce jak ja to czuć
ich siostry mi się oddają zamieniając słuch
dziś snuje za mic'em, masz policzone dni
pokazuje drzwi, po co te łzy?
nigdy z remizy, rap nigdy ze wsi
rap dla ulicy, rap tylko miejski
zniknę z list przebojów ale jedno wiem
nigdy z pamięci, nigdy z serc
mam zeszyt wersów, wystarczy, nic więcej
obiekt pożądania niejednego MC nie tylko z UMC
zawsze forma pro bez farmazonu
białostocki chłopaczyna aż do zgonu
Jestem jak chin´ski znak równowagi
Równowaga skre?t mi w tym pomaga x4

Niekon´cza?ca sie? podróz? z mroku
Do s´wiat?a i na odwrót
Do z´róde? bowiem wszystko ma dwie strony
Dwie kreski przez praojca utracone
Czy tak byc´ musia?o wyte?z? mózg troszke?
Nie zbadane sa? wyroki boskie
O bliskich troszcz sie?
Bo rodzina najwaz?niejsza
Jak moja kobieta dla mnie najpie?kniejsza
Nowy dzien´ szanse? na wygrana? znów powie?ksza
Naucz sie? odrzucac´ negatywne mys´li
Skre?c´ skre?ta re?ce swe do nieba wys´lij
WDZ w stu procentach pozytywny
Ewenement moi ludzie ze mna? przyszli
Aby k?amstwo zniszczyc´
Fa?sz zadac´ cios
Mój syf to ulicy prawdziwy g?os
Wez´ los w swoje re?ce s´wiat?os´c´ w serce
Mys´lisz z?e uciekniesz przed przeznaczeniem
Przyjmuje? nagrode? tak samo jak karcenie
Równowaga dla mnie pierwszorze?dna? ma znaczenie
Chce przez?yc´ z?ycie jak najlepiej potrafie?
Do kon´ca z tym z którymi
Na co dzien´ bucha ?apie?

Jestem jak chin´ski znak równowagi
Równowaga skre?t mi w tym pomaga x4

Chin´ski znak wpisany w twarze moich towarzyszy
Serce s?yszy bit z ulicy
Spontanicznie dobro i z?o sa? na szali
Kaz?dy wywaz?a wed?ug w?asnej skali
Wszystko jest wzgle?dne kaz?da proporcja zachowania
Po której stronie znajda? sie? twoje dokonania
Za ma?o przestrzeni tu jest czas konania
B?e?dne przekonania pokaza?o z?ycie
Ba?dz´ dumny z?e juz? jestes´ po walce
Czy jednej czy po drugiej stronie
Chin´ski znak to powie
Z?y jestes´ bia?e pole ci pomaga
Dla duszy zdrada
Dobro czynisz to bia?a po?owa
Daleko finisz czasem ja daje
Kropka czarne pole ja nie z?a?uje ja
A dzieciak s?ucha i zrobi to co be?dzie chcia?
Robi? to co umia? kogo chcia? s?ucha?
Nie próbuj go oderwac´ od codziennych operacji
Chin´ski znak jest znakiem akceptacji
W tej chwili ktos´ zamiast gazet i TV
Czyni do szatana uk?on potajemnie
Zabijaja?c przy tym wiare? w dobrych ludzi we mnie
Chin´ski znak to logo prawdy
Waz?ne logo
Nie dawaj nigdy wytchnienia swoim noga?
Ba?dz´ dumny z?e juz? jestes´ po walce
Czy jednej czy po drugiej stronie czujesz z?e z?yjesz
Chin´ski znak Ci to powie

Jestem jak chin´ski znak równowagi
Równowaga skre?t mi w tym pomaga x4
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo