Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Żyjesz tak...

Od dwóch miechów cztery kąty, brudny dywan i kartony
Dwa fotele, piec kaflowy, komp, głośniki, mikrofony
Nie rozpakowany jeszcze, nowe lokum, stare miejsce
Znowu jestem bezrobotny, stare śmieci, Dębiec, odwyk
Od tych wspomnień, zamknąć stare, zacząć nowe
Wskrzesić wiarę w prawdę, słowem tak, jak w powiem
Zmienić zdanie w magię, robić co najlepiej robię
Znowu nie mam nic, jak przed P-ń VI
Od nowa zacząć żyć by mieć znów to co chcę
Więc piszę, rap zabija ciszę i wypełnia puste miejsce
Liczę, że magiczne wersy zmienią się w zaklęcie
Kiedy trwoga do muzyki wracam jak robak do Boga
Tylko ona jak Whisky moja żona jest najlepszą z dam
Tam gdzie droga rozwidlona ona powie pójdziesz tam
Wokół tylu ludzi, nadal czujemy się sami
Wpatrujesz się w telefon czy ktoś ciebie dzisiaj zbawi
Gdzie jesteście przyjaciele moi? odpłynęli w sinej mgle
Niewielu ich tu stoi, ilu pozostanie kiedy znowu będzie źle?
Moje demony powracają do mnie, majaczą mi w głowie coraz głośniej
Opętanie jest tak słodkie i tak niebezpiecznie proste
Żyć normalnie z nimi nie mogę ale bez nich nic nie stworzę
Rozerwany jak z tali wyrwany Joker
Jestem kotem więc zostało mi żyć osiem
Jestem psem bez pana więc nie nauczysz mnie siadać
Wilkiem bez stada, który się nie zawaha
I gdy wpadnie w sidła w tych betonowych lasach
Ogryzie co zniewala aby wrócić na trzech łapach

Żyjesz tak...

Łap oddech, daj spokój, wiesz, każdego ten świat rani
I nic tu nie da te codzienne zmawianie litanii
Składanie dłoni, kiedy boli w tej niedoli, wbrew twej woli
nie załamuj rąk, to nie da tobie nic
bo tak stworzono świat, życie przecieka przez palce
choćbyś chwytał je garściami zranionymi w walce
nawet Bóg stworzył cud w legendarne siedem dni
zobacz co mu wyszło, gdy to widzi teraz grzmi
poplątane losy, każdy z nas czasem ma dosyć
dosyć tych ciągłych upadków i wzlotów, dosyć
dosyć już nerwów rozstrojonych niczym struna
niejeden przez nagonkę za pieniądzem młodo umarł
żyjesz tak, od świtu do nocy tyra
monotonia cię dobija, nie masz siły by wstać z wyra
cztery cale od nałogu, który usiadł już na progu
aby wpuścić go do środka każdy z nas ma sto powodów
tysiąc złotych na opłaty, drugi tysiąc wkładasz w raty
potem miesiąc zapierdalasz i życie się kończy na tym
lata wstawania o brzasku, dwa tygodnie plaży, piasku
jest sześć miliardów nas tu, ćwierć ma co położyć na stół
żyjesz tak, jak Bóg chciałby, żebyś żył
czasem usiadłbyś z butelką, nic nie robił tylko pił
ostatecznie, niekoniecznie to jest dobre rozwiązanie
chuj z tym, bo i tak nikt nie wie co się stanie

Żyjesz tak...
Razem możemy osiągnąć tyle!
Razem mamy ogromną siłę!

1.
Witam w świecie, gdzie nie ma nic na stałe
Miłość i wartości - wszystko jest nietrwałe
Szok przyszłości, zmiana goni zmianę
Zmieniamy komórki, żony i ubranie
Wczoraj był nowością, dzisiaj już zepsuty
Jesteś taki wolny lecz chodzisz jak struty
Uśpiony, zniewolony jak skuty w łańcuchy
Na ulicach przechadzają się żywe trupy
Halo! Halo! Słyszysz te dźwięki
Halo! Czas się przebudzić z drzemki
Skrywaną miłość i energię wyzwolić do potęgi
Wszystko co rodzi przemoc potępić
Dalej! Odrzuć to napięcie i lęk
Prozac odłóż i tabletki na sen
Długo czekałeś na ten - moment -- start
Rusza nasz - pokojowy marsz!

Ref.
Kochaj albo giń -- możesz mieć wszystko albo nic
Możesz grać czysto jak my
Wierzyć, że świat nie jest tak zły x2
Kochaj albo giń x3
Na co Cię stać!

2.
Masz wolną wolę, możesz kochać lub zabić
Wybrać śmierć lub życie, miłość lub nienawiść
Wciąż mam nadzieje jak Wielebny King
„I have a dream" tak -kochaj albo giń --
Rzucamy to hasło w miasto
Maszerujemy z pasją i chyba wyrażamy się jasno
Mamy wiedzę, którą w sobie podświadomie skrywasz
Miłość wcale nie musi być słaba i ckliwa
Miłość wyzwala entuzjazm w człowieku
Nienawiść budzi tylko chęć odwetu
Miłość nie zawsze jest łatwa i słodka
Nienawidząc niszczysz też siebie od środka
Masz potencjał do czynienia dobra i zła
Ta batalia od wieków w człowieku trwa
Kochaj albo giń - to nasz pokojowy marsz
Przyłącz się do nas i pokaż co masz

Ref.
Kochaj albo giń -- możesz mieć wszystko albo nic
Możesz grać czysto jak my
Wierzyć, że świat nie jest tak zły x2
Kochaj albo giń x3
Na co Cię stać!

3.
Nie obchodzi mnie dziś, czy jesteś z PO czy z PIS
Czy jesteś z tamtych czy z tych, czy masz kasę czy nie masz dwóch dych
Wierzysz w Jezusa, Allaha, czy w nic
Jeśli rozumiesz przesłanie, możesz z nami iść
Szukamy miłości jak Black Eyed Peas
Śpiewamy o miłości jak Alicia Keys
Nie musisz być trendy, fresh czy fit
Jeśli masz dobre intencje i chęci -- jest git
Myślisz, że ktoś chce oszukać cię
I czeka, aż szansę mu dasz
Bo nie raz dobre chęci cechuje obłuda
Wrażliwość dla człowieka jest jak Judasz
Przyjdzie czas, a nie zechce więcej nas nawet paskuda
Ludzie z natury nie chcą źle, ale chcą za nic
Myślę, że to nie skłania mnie do życia dla nich
Co po niektórych mógłbym nazwać złodziejami
A i tak nie dadzą rady puścić mnie z torbami
Stoję na scenie tej już blisko dekadę
Razem ze składem który ciągle daje radę
Gdy dziś muzykę trudniej sprzedać jest niż trawę
Ja w tej dziedzinie szkolę się jak w kaligrafii grawer
Czasem i wielkim przyda się zimny prysznic
Bo to pomaga swe plany w końcu ziścić
Mi nie potrzeba wielu słów, by kogoś zniszczyć
Lecz od siebie wymagam więcej niż od innych
I mój wzrok musi sięgać dalej niż do jutra
Gdyby nie to w tym rozdaniu niewiele bym ugrał
Muzyka pęka w szwach i staje się nudna
Typy pierdolą tak, że ich rap to Kamasutra
A to nie mnie opisywać cudzą pracę
Lecz wątpliwości co do jakości raczej
To nie minie kiedy zamkniesz usta bracie
Smród ciągnie się powiedzą ci to palacze

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, bo mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Wiesz o co chodzi i kiedy wieje tu tandetą
Nie dobrze gdy muzyka staje się zrzutu strefą
A gdy pompuję to co czuję jak przez welfron
I nie zanika nazwij, to dobrą monetą
Fundament buduje, zalewa jak beton
Prace dla akustyka dając przez telefon
Mankament odczuję, bo nie jest zaletą
Że płyty produkuję, a sprzedaję co dwudziestą
Gdy mówisz - wali mnie to - to wiedz, że ja cię walę
Są rzeczy ważniejsze i dla nich robię dalej to
Wiedz, że za friko to tylko w mordę leją
Bo powiem ci jak Jajo, chcesz szacunek? lepiej daj tu go
Koniec pouczeń, bo słuchać to nie uczeń zechce
I tak zamknie się i wyrzuci klucze
Ja zrobię swoje, zarejestruję na Kruczej
Będzie dobry projekt wiesz, mam takie przeczucie

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, bo mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Taa, Wit i Jajo nagrane w IGS yo
Wielkie pięć, baku baku to jest skład

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo

Biorę się za to i nie pozwolę na fiasko
Stroję na pasmo, bo mikrofon to hasło
Poniekąd wolę brać nad tym kontrolę
Póki znam password, to mój czas yo, yo, yo
Ref. (Jamal)
Słuchaj i pamiętaj
Dzięki nim trzymasz świat w rękach
My tej czarnej ziemi sól
Słuchaj nie zapomnij
Może nie zapomną potomni
My tej czarnej ziemi sól

1. (Vienio)
Możesz mówić co chcesz to twój przywilej
I chodzić gdzie chcesz i tylko tyle
Czyni z Ciebie wolną jednostkę
Pozwala myśleć i daje postęp
To takie proste być zwyczajnie wolnym
Nie widzieć nigdy obrazów wojny
Napełniać płuca pachnącym powietrzem
Gdy wolny sztandar unosi się na wietrze
Myśleć o wszystkim, myśleć o niczym
A kiedy trzeba być buntowniczym
Ty jesteś wolny, to nie jest wyczyn
I stawiasz opór, bo to Cię tyczy
Smak zdobyczy niektórzy mieli
Pomyśl o ludziach, co za to zginęli
Niech żadna masa nas nigdy nie podzieli
Czy jesteś gotów ich czyn powielić?

Ref. (Jamal)
Słuchaj i pamiętaj
Dzięki nim trzymasz świat w rękach
My tej czarnej ziemi sól
Słuchaj nie zapomnij
Może nie zapomną potomni
My tej czarnej ziemi sól

2. (Jamal)
Chcieli być wolni jak ptak
Chcieli polecieć gdzieś tu
Tu gdzie nie trzeba lat,
Żeby się życie zamieniło w cud
Chcieli być wolni jak Ty
Chcieli zobaczyć, nie umierać, a żyć
Za wolność naszą i waszą do góry dłoń
Żyje Polska! Ile mam tyle dam
żeby nikt mi nie zabrał
Tego co wciąż tu mam tego magla
Nawet jak będę sam
Będę stał dumny wiem, ze to zagram
Wiem że to trudne jest dziś, walczyć o nic
Ja walczę o pamięć chcę żyć
Tak, żeby nie zapomnieć to nagram
Do góry dłoń– żyje Polska!

Ref. (Vienio)
Słuchaj i pamiętaj
Dzięki nim trzymasz świat w rękach
My tej czarnej ziemi sól
Słuchaj nie zapomnij
Może nie zapomną potomni
My tej czarnej ziemi sól

3. (Vienio)
Wolny człowiek na historii torach
Widzi świat dzisiaj w żywszych kolorach
Są jeszcze miejsca, gdzie w telewizorach
Parszywa morda do ludzi woła
Ktoś chyli czoła ze zwykłego strachu
Ktoś pójdzie jutro znowu do piachu
Ktoś sprzeda brata dla kilku moniaków
Ktoś się zapisze do tych łajdaków
Wolnym być, to niebywały komfort
Wiedzą o tym ci, co krajami rządzą
Ile trzeba krwi żeby represje znieśli?
Ile trzeba lat, żeby odeszli?
Ile trzeba czekać żeby był spokój
Wszystkie narody miłują pokój
Na zmęczonym oku czuć ciężar powiek
Ten tekst napisał wolny człowiek

Ref. (Jamal)
Słuchaj i pamiętaj
Dzięki nim trzymasz świat w rękach
My tej czarnej ziemi sól
Słuchaj nie zapomnij
Może nie zapomną potomni
My tej czarnej ziemi sól
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Halo, halo, słucham...
...Przestań człowieku...

I Poznań, centrum miasta, piątek, czternasta
Korki, na dworze ciepło, w autobusie piekło
Ja umówiony na ten wywiad jadę, nie jest lekko
Mam kurwa sucho w gębie, dzwoni chłopak od wywiadu
Pyta kiedy będę, czy pasuje mi pod okrąglakiem
No pewnie, może kupić jakieś piwko? no kurwa pięknie
Boże przyszła eska od Berdysia - gdzie ja jestem
Czy wpadnę pod Vivo, bo ma ochotę na piwo
Wszyscy chcą częstować Cienkiego dzisiaj piwem
Chłopaki dajcie spokój, bo będę alkoholikiem
Wiem, że dzisiaj piątek i trzeba będzie polać
Nie ma tu, że nie ma, że nie mogę, jestem Polak
Ale spoko, zostało trochę czasu do wieczora
Kolejna eska, jakaś Agnieszka gratuluje płyty
Dzwoni Bobik, mam nowe bity
No kurwa wreszcie, wpadaj za chwilę
Nie mogę, jestem w mieście
Po drugiej wpadnę jutro, bo już dzisiaj mi się nie chce
Dobra no to narka, bądź u mnie tak o pierwszej
Godzina ciszy, telefon milczy
Dzwoni taki łeb czy dam wywiad do telewizji
O matko boska, gdy ja go słucham to się zastanawiam
Czy znam lepszego durnia, on już nawet nie jest śmieszny
On mnie wkurwia, mówi, że wszystko załatwi, a na nic go nie stać
Dobra wyłączam telefon, idę się przespać

...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Halo, halo, słucham...
...Przestań człowieku...
[tylko tekstyhh.pl]
Obudziłem się, a tu trzy nieodebrane eski
Jeden telefon, pierwsza eska od Levego
Coś tam cytuje, leje się, bo to bzdety
Druga eska od Moniki czyli mej kobiety
Że dzisiaj się nie zobaczymy niestety
Trzecia eska, pisze Mucha - gdzie dziś na balety?
I czy mam załatwić dla kumpla jakieś tablety
Ten nieodebrany telefon mi nie znajomy
Mija pół godziny ja jeszcze ospana kasta
Dzwoni jakiś organizatorek z poza miasta
I się pyta czy bym nie był chętny u nich zagrać
Dobra, nie ma sprawy, ale jak tam z honorarium
Przykro mi naprawdę, nic nie będzie, bo jest miernie
Do szału mnie doprowadza gadka z tym kolesiem
On od sponsorów jakąś kaskę wymara i gitara
A ja nawet zwrotu za paliwo nie dostanę, nara
Boże co za wiara, co za wiara
Dobra muszę zadzwonić teraz do Tabba
Chodzi o tą płytę, muszę się jakoś dogadać
Dzwoni Ryba i się pyta czy przyjadę nagrać
Za dwie godziny będę u ciebie, muszę coś wszamać
Te dwie godziny minęły jak chwila, muszę spadać
Wychodzę z chałupy
Muszę zmienić telefon na Nokię, bo Ericsson jest do dupy

Nie, bez kitu jebie mi się ten telefon w chuj
Jestem jak chin´ski znak równowagi
Równowaga skre?t mi w tym pomaga x4

Niekon´cza?ca sie? podróz? z mroku
Do s´wiat?a i na odwrót
Do z´róde? bowiem wszystko ma dwie strony
Dwie kreski przez praojca utracone
Czy tak byc´ musia?o wyte?z? mózg troszke?
Nie zbadane sa? wyroki boskie
O bliskich troszcz sie?
Bo rodzina najwaz?niejsza
Jak moja kobieta dla mnie najpie?kniejsza
Nowy dzien´ szanse? na wygrana? znów powie?ksza
Naucz sie? odrzucac´ negatywne mys´li
Skre?c´ skre?ta re?ce swe do nieba wys´lij
WDZ w stu procentach pozytywny
Ewenement moi ludzie ze mna? przyszli
Aby k?amstwo zniszczyc´
Fa?sz zadac´ cios
Mój syf to ulicy prawdziwy g?os
Wez´ los w swoje re?ce s´wiat?os´c´ w serce
Mys´lisz z?e uciekniesz przed przeznaczeniem
Przyjmuje? nagrode? tak samo jak karcenie
Równowaga dla mnie pierwszorze?dna? ma znaczenie
Chce przez?yc´ z?ycie jak najlepiej potrafie?
Do kon´ca z tym z którymi
Na co dzien´ bucha ?apie?

Jestem jak chin´ski znak równowagi
Równowaga skre?t mi w tym pomaga x4

Chin´ski znak wpisany w twarze moich towarzyszy
Serce s?yszy bit z ulicy
Spontanicznie dobro i z?o sa? na szali
Kaz?dy wywaz?a wed?ug w?asnej skali
Wszystko jest wzgle?dne kaz?da proporcja zachowania
Po której stronie znajda? sie? twoje dokonania
Za ma?o przestrzeni tu jest czas konania
B?e?dne przekonania pokaza?o z?ycie
Ba?dz´ dumny z?e juz? jestes´ po walce
Czy jednej czy po drugiej stronie
Chin´ski znak to powie
Z?y jestes´ bia?e pole ci pomaga
Dla duszy zdrada
Dobro czynisz to bia?a po?owa
Daleko finisz czasem ja daje
Kropka czarne pole ja nie z?a?uje ja
A dzieciak s?ucha i zrobi to co be?dzie chcia?
Robi? to co umia? kogo chcia? s?ucha?
Nie próbuj go oderwac´ od codziennych operacji
Chin´ski znak jest znakiem akceptacji
W tej chwili ktos´ zamiast gazet i TV
Czyni do szatana uk?on potajemnie
Zabijaja?c przy tym wiare? w dobrych ludzi we mnie
Chin´ski znak to logo prawdy
Waz?ne logo
Nie dawaj nigdy wytchnienia swoim noga?
Ba?dz´ dumny z?e juz? jestes´ po walce
Czy jednej czy po drugiej stronie czujesz z?e z?yjesz
Chin´ski znak Ci to powie

Jestem jak chin´ski znak równowagi
Równowaga skre?t mi w tym pomaga x4
-Ty, to jakby coś, to wiesz gdzie Cię można łapać?
-Najlepiej to za ucho
-Czego Ty pękasz?
-Po co się pytasz?
-Wiesz, bo mam coś na oku
-Tak? Idź do okulisty

Dzwonię po zioma, już wiem jakie to miejsce
Muszę się schować, jest na razie bezpiecznie
Czas pokaże co będzie, daj mi 30 minut
A w tyle się przemieszczę z Anglii na Teofilów
Nie kombinuj - to nie Wielka Brytania
Jak na razie tylko cmentarz, smutnej pętla i zakład
Ktoś tu kabzy się nakradł, sądząc po inwestycjach
Tylko oczy te same co błądzą po budynkach
Wszystko się zmienia choć w naszym położeniu
Bywa tak, że zmiany są tu bez znaczenia
Oddech zamiera, pycha zjada nam mózg
To przez ten wirus i powietrze, bo w nim sadza i gruz
Tak osiada w nas kurz, nie dając myśleć rozważnie
Dlatego muszę bać się zanim zniknę na zawsze
Może wyślesz mi paczkę? Kierunek Brazylia
Wizerunek religia, a biednych ziom traktują tam gorzej od bydła
Złość wciąż narasta
Najchętniej to bym zasnął by nie ruszając się z miasta
Faktów namiastka, grubej rangi śmiem twierdzić
Od wczoraj to szukają mnie dwa gangi i mendy

[x2]
Jeśli dla ludzi warty jesteś żywy lub martwy
Zanim uwierzysz w gwiazdy, los się nad nimi pastwił
Jak najdalej od strat by złota ludziom dostarczyć
Jak najdalej od prawdy, jak nie kupią to brać ich

Co dałbym by być inny, już w domu miałem piekło
Jedno to kradzieże, nie chciałem być mordercą
Moje życie jest klęską, większość wymażę z pamięci
Tobie gorączkę złota los wykaże po rtęci
W pełnym wymiarze, wierz mi, nie chcę powtórki zdarzeń
Tego unikaj jak ognia czy od kurwy zakażeń
Chcesz być w dżungli tej panem? Brawo za aspiracje
Debilu, Twój cel to żyć ze sławą, bo kradniesz?
Na swoje ręce patrzę, zbyt wiele na nich krwi
Przez typów w garniturach, ja wiem to dla nich cyrk
Łatwo kpić jak się nie jest samemu w tym gównie
Przed plazmą to głowa od problemów nie puchnie
Ty nic nie mów, pokrótce Ci wyjaśnię ten wątek
Nie ma co głupoty zwalać zawsze na klątwę
Lepiej błaźnie stul mordę, sumienie podpowiada
Z każdą sekundą rośnie przez ciśnienie bałagan
Mam się w terenie skradać? No gdzie ten ziom z autem?
Ty kurwa gdzie jesteś? Ziom jestem w trakcie
Jak będziesz bliżej brat, ten, nie pierdol, masz namiar
Czekam już tyle czasu a psy węszą po bramach
(Ty kurwa, że już nie mogę teraz, a je dawaj, ej
Nie, nie, nie, nie, nie mogę teraz, dawaj zadzwoń później, pozdro)
Tak można liczyć na pomoc ziomek, wierz mi
Kiedyś zwrócą się do mnie, wtedy Boże strzeż ich
Tu zbyt tłoczno na jezdni, przeczekam lipę
Mam płytę, papiery i na powiekach życie
Od zwycięstw po dno, niech to sumienie zaśnie
Pozwól zapomnieć wszystkie płomienie w walce
W terenie zawsze ucieczka to ryzyko
Bo czas tu doradcą dla ludzi incognito

[x2]
Jeśli dla ludzi warty jesteś żywy lub martwy
Zanim uwierzysz w gwiazdy, los się nad nimi pastwił
Jak najdalej od strat by złota ludziom dostarczyć
Jak najdalej od prawdy, jak nie kupią to brać ich

(Wystawiony do wiatru Nikodem R. zaczyna popełniać błędy, nie odwracając się za siebie rozpoczyna pieszą ucieczkę, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji tej decyzji, będą miały one bowiem wpływ na późniejszy tok zdarzeń, wiadomość o ucieczce podejrzanego już dawno obiegła wszystkie służby porządkowe, a w poszukiwania zbiega zaangażowane już było całe miasto, jedyne co zostało Nikodemowi to nie odwracaj się, zbyt daleko to zaszło)
(Nie jedna draka bit ten blok i te legendy,
Wiem co to szacunek bo go mam,
pierdole łaskę.)

RPS:
Robię rap na serio i to nie żadna przesada,
kolejny cios zadam jak na pniu pod Peres Sada.
Z definicji pener, Rychu Peja, tak się składa,
2009 moim rokiem, nie zaprawiam.
Dobrze gadam, więc mi polej z P do N rapowy filar,
to ja u swego boku mam swoja Marion Cotillard.
Gram w to lepiej niż w bilard jak na nielegalu Paluch,
jak to za czasu skandalu albo lepiej "Na Legalu".
Reprezentant balu balu lub jak wolisz książę Jeżyc,
robię taka muzę kiepskim nie pozwalam przeżyć.
Jeśli chcesz możesz się zmierzyć, ja nie nazwę tego beefem,
po prostu spontanicznie dziś nawijam bez szyderstw.
Robię dziś taki harmider, że przepalą się końcówki,
cała sala jara, ja wariuję, chcę dziś wódki.
Ty z radości pieprzysz smutki, nie ma co tu się stalować,
to jeszcze nie koniec to początek, kiepskich olać!

Ref. To nie jest koniec - dla ciebie to szok,
znowu na trasie tak kolejny rok.
Przejmujemy bloki, kamienice i tą scenę,
to jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę.

Paluch:
Ja gram w to cały czas do zrzygania,
wszystkie zawistne kurwy dają siłę do działania.
To jeszcze nie koniec, dalej w rapie napierdalam,
Paluch, Rychu, "Na Serio", nadajemy z Poznania,
B.O.R w podziemiu jak tąpnięcie w kopalni.
Nie jeden fanatyk na tej płycie głośnik spalił,
a ty raperku z jednym CD w dorobku -
nabierz trochę pokory, bo zginiesz na początku.
I znów się wkurwiam kiedy świeżak kozaczy,
sodówka mu jebła bo newsa o sobie zobaczył.
Paluch Pewniak, ale zawsze z szacunkiem,
dla ludzi na koncertach i tych związanych z brukiem.
Nigdy się nie wożę chociaż znam swoją wartość,
możesz łatwo wyłapać, gdy traktujesz mnie z pogardą.
Uliczny styl - Aifam Klika moim teamem,
to jeszcze nie koniec cały czas rośniemy w siłę.

Ref. To nie jest koniec - dla ciebie to szok,
znowu na trasie tak kolejny rok.
Przejmujemy bloki, kamienice i tą scenę,
to jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę.

RPS:
Nikt nie powie tego na głos, tak od siebie, "Jesteś niezły" -
wystarczy, że sam wiem i mam gdzieś twoje protesty.
Robię swoje tak od lat, więc nie próbuj mnie zatrzymać,
dobrze wiesz, że nie dasz rady i że to nie moja wina.
Chcesz to se rozkminiaj, ja na bicie robię postęp,
chcesz czy nie to za niedługo będzie do tej płyty dostęp.
I chwyci za ten krążek każdy kto jest hip-hopowcem.
I nawet ten co osłem - będzie kark trenował owszem.
Bo Rychu Peja gościem, co w mej firmie robi głośniej,
kontrowersyjny raper masz swój atak jak riposte,
(Ty) nawijaj o podziemiu o swojej prawdziwości,
innego wyjścia nie masz dziś rozwieję wątpliwości.
Wszystkich tych co myślą o mnie, że sprzedałem się za bezcen,
nie masz wstępu tam, gdzie ja i tak boli cię ten bezsens
i dla tego taki jesteś na maksa undergroundowy -
wielkie media mają w dupie takich jak ty, bezpłciowych!

Ref. To nie jest koniec - dla ciebie to szok,
znowu na trasie tak kolejny rok.
Przejmujemy bloki, kamienice i tą scenę,
to jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę.
[Liber]
Mogłem szukać ambicji
Dążyć tylko do pozycji
Brać więcej korepetycji
Były przede mną rozmaite drogi
Zaklejone koperty
Otworzyłem jedną z całej sterty
Szkoła, ha, no cóż były proste i zakręty
Raz na luzie, raz spięty
Wierz, byle dalej do przodu na poślizgu
Długopis przy moim nazwisku
Nieprzyjemne emocje
Wredna stara prukwa wyczuwa mój strach
Wie, że idę znów na fuksa
Bierze zamach (ciach)
Pierwsza liczba po zerze jest wpisana
W mej rubryce nie zostanie sama
Będzie miała sąsiadki
Wypełniały się kolejne kratki
Może nie potrzebne wpadki
Ale to właśnie ja zbuntowany i pokorny jak mnisi
W tej materii wykazałem spryt lisi
Może przegrałem wyścig ze szczurami (ha)
Jednak nie żałuję, że jeszcze raz w dupie mam ich
Życie to jest maraton
Nie tylko pogoń za wypłatą
Jestem kim jestem, nic już nie poradzę na to

Ref.: I co jeszcze
I co jeszcze mogłem zrobić,
Były rozmaite drogi
Co innego mogłem zrobić myślę oglądając się w tył
I kim bym dzisiaj był x2

[Liber]
Przystanek MPK i ona w walce z jesiennym chłodem
Kolejny raz mogłem podejść
Ale sam wiesz, przecież łatwiej było odejść (odejść)
Wziąć nogi za pas, o wszystkim zapomnieć
Ten uśmiech miał mi pomóc, on jednak ściął mnie
Na swym koncie mam wiele takich wspomnień
Nieudanych prób
I zamiaru wymówienia słów
Które mogły być kluczem do spełnienia moich snów
Nigdy nie umiałem ściemniać
Wiele szans przez to pochłonęła ziemia
Po co ta szczerość, no po co
Ona nie chce być szczerą
Teraz dopiero wiem to
Ściema jest najlepszą przynętą
Bo prawda jest drogą często krętą
Nie powiem tego wszystkim dziewczętom
Bo są niektóre zdrowe z zewnątrz i od środka
Może już taką spotkałem (kto wie)
Może ją dopiero spotkam

Ref.

[Liber]
Całe dnie w pogoni za piłką
Albo z wędką i żyłką
Nie żałuje, bo nie było to pomyłką
Dzieciństwo jest tylko małą chwilką
Młody dzieciak co najlepsze z niego brał
Skóra za którą gnał wyszła dziś na aut
Inne pasje pozostały tylko zmieniły kształt
Pamiętam Commodore, śnieży skuter
Uważaj to są sanki nie komputer
Pierwsze ślady, naiwne przejawy
Jednak od tandetnej zabawy
To na dobre już wlazło mi w nawyk
Dawno pożegnałem obawy
Jeśli chodzi o Ascetoholix
Jak alkoholik z winem
Ja jestem odtwórcą swojej roli
Jakem Liber to kocham i będę się w tym szkolił
To jest mój fach
(nim cię przysypie piach)
I wszechmogący stanie w moich drzwiach

Ref.
Obietnice bez pokrycia
Wykładam na taki zwyczaj. &0mc
Zabieraj se ten przypał
Pozdrów ode mnie Delisia.
Zerwana klisza w filmie, który ktoś przegapił
na seans już nie trafisz, nie ma godziny i daty.
A tak poza tym u nas wszystko elegancko,
wysyłam w zaświaty tych, co nie wiedzą z kim tańczą.
Żegnamy ich, żegnamy dziś, żegnamy bo brud przez tyle lat sie przyklejał im do rąk.
Wczoraj byłeś ziom, dzisiaj nie wiadomo kto.
Przerośnięte ego wystawia Ciebie na złom.
Twój język mieli złom szybciej niż miejski szalet,
chciałeś być biznesmenem, zadbaj wpierw o detale.
Wiem, że wylewałeś żale kolezce jak się naćpałeś.
W oczy nie spojrzysz mi, lepiej patrz na zegarek.
Tak zakończymy sprawę, byś miał dobry poranek.
Kiedy wstajesz, patrzysz w lustro, wiesz jak masz przejebane.

Nie chce Cię znać, nie dzwoń do mnie.
Twój numer już od dawna nie figuruje w książce.
Nie figurujesz nigdzie, nie figurujesz w ogóle.0
Ale czuje Twój strach, widze Twój problem.

Aaaa mówiłem nie bądź taki. Pieniądze jak dziwka zostawią Cię zobaczysz.
Teraz siedzisz sam bez kasy i kolegów bo, żaden z nich nie ma zamiaru iść z Tobą na dno.
I coo? Myślałeś, że będzie inaczej? Miały być cygara a jest padły, słaby zacier.
Skończyła się rozkmina, żegnam was wszystkich na raz.
Błazenada i życze miłego huśtania jak pajac.
Udawania, że gra gitara i wszystko jest w porządku.
W tych swoich przypałach się pogubicie w końcu.
Na samym początku wyjaśnimy te kwestie, żegnamy frajerów, prawilniaków witam w mieście.
Ręce w góre wznieście a środkowy do kurew, niech pokazuje jak szczecin wspiera kulture.
Dźwięk ulic i podwórek, nie czaisz co jest pięć, to przybijam Ci znak, nie chce Cie znać od PMM.

Nie chce Cię znać, nie dzwoń do mnie.
Twój numer już od dawna nie figuruje w książce.
Nie figurujesz nigdzie, nie figurujesz w ogóle.
Ale czuje Twój strach, widze Twój problem.

Dużo pracy kosztowało mnie by wspiąć się na etap.
Jeden fałszywie schlebiał, inny chciał mnie pogrzebać.
Paru życzyło mi potknięcia, bólu i pecha.
Nie ma się co podniecać, od kurewstwa z daleka.
Nigdy nie byłem gościem, co życzył źle komukolwiek.
Dla nich było by prościej, jak przyhamowałbym morde.
Prawda to niewygodne słowo, gdy wciskasz pompe.
Pięknym za nadobne płace, pierdole drobne.0
Chore fobie, co wbił se gdzieś jakiś oblech, frajer przed nazwiskiem sobie wstaw na pieczątke.
1. Widziałem ją na mieście, pewnie szła coś kupić,
Co sobotę odwiedzała ten ekskluzywny butik.
W powietrzu unosił się tylko zapach jej perfum,
Chodziła majestatycznie, delikatnym krokiem elfów.
Gładka arystokratka, stop klatka na jej ciele,
Kto ujrzał ją raz, stawał się jej wielbicielem
Miss gracja, ciemna karnacja, seksowny ubiór,
Każdy wbijał w nią wzrok, gdy wchodziła do klubu.
Nie żadna dziewka z ludu ala Jagna,
Raczej panna Izebella, zimna i gładka jak lodowa tafla,
Wyglądała dojrzale jak na
Swoje 19 wiosen, zawsze z lusterkiem i papierosem.
Była pragnieniem milionów jak Cindy Crawford
Była marzeniem i kultem jak Brigitte Bardot,
Zwykły szarak mógłby starać się nie wiem jak bardzo,
Klucza do jej serca chroniło elitarne embargo.

Ref. Gładka arystokratka /x4

2. Nazywała się Klara, jeśli mnie nie myli pamięć,
Grała na fortepianie, kochała taniec.
Szczególnie, gdy miała wokół siebie publiczność,
Liczną gwardię adoratorów podziwiających jej śliczność.
Nigdy nie splamiła się pracą fizyczną,
Czas jej mijał na dbaniu o perfekcyjny makijaż.
Prowadziła bujne życie towarzyskie,
Uwielbiała, gdy wszystkie chłopaki zaczynali się na nią gapić.


Królowa parkietu, dostojna dama, serio,
Trzeba było liczyć się z każdą jej fanaberią.
Kolczyki ze Stanów, dolarów kilkaset,
Gdy spodoba jej się taki drogi drobiazg nie chodzi o kasę.
Tato zapłaci za to! No problem,
Wszak jest wysoko postawionym dyplomatą, to dla niego drobne.
Klara jest oczkiem w głowie, jedynaczka no, więc,
Jeśli większe ma potrzeby, wyższe będzie kieszonkowe.

Ref. Gładka arystokratka /x4

3. Gładka arystokratka - oto jej portret,
Aby wkraść się w jej łaski trzeba mieć gruby portfel.
Laski takie jak ona: rozpieszczone,
Rozpuszczone księżniczki w złotej koronie.
Kuszące łasice, często groźne jak rekiny,
Dziewczyny z gładkim licem, sztuczne jak manekiny.
Słodkie jak cukierki, blondynki-landrynki, kobietki-kokietki,
Kukiełki, krótkie sukienki, smukłe sylwetki.
Bujające w obłokach wystawowe lalki na pokaz,
Poklask - to ich jedyna troska.
Kręć tyłkiem ile chcesz, dla mnie jesteś obca,
Mam gdzieś twą kształtną pierś i wysoki obcas.
Jesteś smutną historią, arystokratko,
Pod maską ukazującą gładkość skrywasz swoje bagno.
Na koniec, wykorzystując ten muzyczny nośnik,
Pozdrawiam wszystkie panny z krwi i kości

Ref. Gładka arystokratka /x4
„Panie” „potrzebuje go” aby być „duchowo mocny”
„tak się bawi SLU” „no i co” „ zero piąty”
„czwarta RP” „bo to polska” „hip hop honeys”
cieszę się „uliczną sławą” „in flagnanti” nie złapali
„prawdziwy raper kłamca” poczuł „moralny upadek”
„byś mnie nigdy więcej nie zapytał” „prl” bracie..
„nie przegram mego życia” bo „mam tyle zobowiązań”
„pamiętam nie zapomnę” „nasze znajomości” Poznań !
„ja na zawsze w tym zostanę” bo mamy „wspólne zadanie”
„pojawiam się i znikam” „w oparciu o prawdę”
„zawsze odbić się od dna” tu gdzie „każdego dnia”
„już do końca tak być musi” robię „cały ten rap”
„odrzucałem opcje” byłem pewien” dnia zagłady”
„wandal” na dachu „wieżowca” czuć „pogodę dla bogaczy”
jeszcze „jeden taki dzień” pytasz kto? „czyste zło”
raz się jest „na dnie” „pener” „randori” „wos”
„dziś w klubie” „brudne myśli” „wciąż” „kocham” „robię lans”
„głucha noc” „egoiści” „wszystko na co nas stać”
„i nie zmienia się nic” „być nie mieć” dobrze wiesz
że „jest jedna rzecz” „wstecz” „dotknij gdzie chcesz”
„temat za tematem” „rap nawijam to wszystko”
„właściwy wybór” „odpał” „nie kocham hip hop”
„reprezentuje biede” „kurewskie życie”
„co cie boli” „czujesz to” „całkiem nowe oblicze”
„ o tym co było, no i o tym co jest teraz”
„dziś nie warto o tym mówić” bo to „zamknięty temat”


na starcie „geneza” „trudny dzieciak” cię wyręczy
jak z „bronxu” mordercy w twojej „godzinie śmierci”
i chociaż „czas przemija” „zawsze będzie takie granie”
to „znikający punkt” „miasto złą sławą owiane”
„z pamiętnika ulicznika” to mój rap „staszica story”
„doskonały przykład” „bez komentarza” sorry
„prawda zwycięży” „jeden za drugim stoi”
tej postawy nie zabijaj „depresja rapera” ziomy
„coś niedokończone” tak ma być „kontrowersja”
„zachodnia część polski” „żyję tym co mam” „wstęp” tak
„musisz uwierzyć” „dopóki jestem w grze”
„idź stąd” „światło” „prawdziwe czy nie”
„i nim zdarzy się cud” „taką dolinę” slums attack
to „materialna dziwka” i „żywot mego brata”
„gówniana sytuacja” „997” „przemoc”
„sex, dragi, rap” „pustka” „interesy z Peją”
„zwykła codzienność” „ piętnastak” „styl życia gnoja”
„kolejny stracony dzień” Dario i „wejder poland”
„SLU” „3 litery” „szacunek ludzi ulicy”
to „poznańczyk” „zakończenie” „jeden za wszystkich”


„hip hop wciąż żywy” nadal „na celowniku”
„the bridge” czasem „gzyms” miasto w którym pełno syfu
ty „gigancie” „musisz przetrwać” „dom zły” podły popis”
pierdolony „acid king” „zona” „głos wielkopolski”
rap „radio wolna europa” „ideologia bloków”
„żeby polska” „colabo” i „samotność po zmroku”
to był „dobry rok” „oddałbym” „rap dla kobiet”
„rolling Stones” rycha „chcesz” „kto ma renome”
„dura sex” „śmierć” „nietakt” „jeżycka klasyka”
„reedukacja” „królowie rytmów” „subliminale”
„reprezentujemy hip hop” „dzieci gorszego boga”
„życie jest hajem” „phil spector” „cno2”
„od Idylli do nieszczęścia” „mnie to nie zachwyca”
„te rzeczy są fajne” „seksualne żądze” rysia
„klasyczna fuzja” oto „ona i on”
„popierdoleni, bo wciąż robią hip hop”
„peja, rap i ludzie” „no co by było e”
„oczy widziały swoje” „śmierć” „wlzt”
„bogactwo, sława, wspaniała zabawa” zobacz
„robić im się nie chce” „tylko szpanować”
„oni boją się nas” jak dibo skit „z miastem w mieście”
„niech nie zdarzy ci się” „fturując” „ile jeszcze”
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo