Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Wchodzę do gry ziomek, nie musisz mówić nic
Wchodzę do gry ziomek, spal to, poznaj mój styl
Wchodzę do gry ziomek, sprawdŹ kto kontroluje ten syf
Ludzie pytają się kto to jest, ludzie pytają się kto to jest (Brahu brat)

Wchodzę jak szatański werset, więc zróbcie przejście
plakaty na mieście sygnalizują nadejście
ziomki mówią nareszcie nowa
płyta
rozumie się samo przez się, że na kozackich bitach

moja ekipa znowu wita ze sceny
dalej rym nawiniemy, zapalimy, wypijemy
oo, który to już melanż, który to już rok
wjeżdżam na tą scenę, razem ze mną ludzi tłok
długo czekałeś na to, dealer na weekend

żeby przyciąć starych waletów znów na scenie z migiem
sprość tą lirykę, niech rozbuja cię bit
głowa w górę ziomal, wszystko będzie git

Wchodzę do gry ziomek, nie musisz mówić nic
Wchodzę do gry ziomek, spal to, poznaj mój styl
Wchodzę do gry ziomek, sprawdŹ kto kontroluje ten syf
Ludzie pytają się skąd on jest, ludzie pytają się skąd on jest (G.D.A.)
[Liber]
Mogłem szukać ambicji
Dążyć tylko do pozycji
Brać więcej korepetycji
Były przede mną rozmaite drogi
Zaklejone koperty
Otworzyłem jedną z całej sterty
Szkoła, ha, no cóż były proste i zakręty
Raz na luzie, raz spięty
Wierz, byle dalej do przodu na poślizgu
Długopis przy moim nazwisku
Nieprzyjemne emocje
Wredna stara prukwa wyczuwa mój strach
Wie, że idę znów na fuksa
Bierze zamach (ciach)
Pierwsza liczba po zerze jest wpisana
W mej rubryce nie zostanie sama
Będzie miała sąsiadki
Wypełniały się kolejne kratki
Może nie potrzebne wpadki
Ale to właśnie ja zbuntowany i pokorny jak mnisi
W tej materii wykazałem spryt lisi
Może przegrałem wyścig ze szczurami (ha)
Jednak nie żałuję, że jeszcze raz w dupie mam ich
Życie to jest maraton
Nie tylko pogoń za wypłatą
Jestem kim jestem, nic już nie poradzę na to

Ref.: I co jeszcze
I co jeszcze mogłem zrobić,
Były rozmaite drogi
Co innego mogłem zrobić myślę oglądając się w tył
I kim bym dzisiaj był x2

[Liber]
Przystanek MPK i ona w walce z jesiennym chłodem
Kolejny raz mogłem podejść
Ale sam wiesz, przecież łatwiej było odejść (odejść)
Wziąć nogi za pas, o wszystkim zapomnieć
Ten uśmiech miał mi pomóc, on jednak ściął mnie
Na swym koncie mam wiele takich wspomnień
Nieudanych prób
I zamiaru wymówienia słów
Które mogły być kluczem do spełnienia moich snów
Nigdy nie umiałem ściemniać
Wiele szans przez to pochłonęła ziemia
Po co ta szczerość, no po co
Ona nie chce być szczerą
Teraz dopiero wiem to
Ściema jest najlepszą przynętą
Bo prawda jest drogą często krętą
Nie powiem tego wszystkim dziewczętom
Bo są niektóre zdrowe z zewnątrz i od środka
Może już taką spotkałem (kto wie)
Może ją dopiero spotkam

Ref.

[Liber]
Całe dnie w pogoni za piłką
Albo z wędką i żyłką
Nie żałuje, bo nie było to pomyłką
Dzieciństwo jest tylko małą chwilką
Młody dzieciak co najlepsze z niego brał
Skóra za którą gnał wyszła dziś na aut
Inne pasje pozostały tylko zmieniły kształt
Pamiętam Commodore, śnieży skuter
Uważaj to są sanki nie komputer
Pierwsze ślady, naiwne przejawy
Jednak od tandetnej zabawy
To na dobre już wlazło mi w nawyk
Dawno pożegnałem obawy
Jeśli chodzi o Ascetoholix
Jak alkoholik z winem
Ja jestem odtwórcą swojej roli
Jakem Liber to kocham i będę się w tym szkolił
To jest mój fach
(nim cię przysypie piach)
I wszechmogący stanie w moich drzwiach

Ref.
Chwile ciszy dobrze nie wróżą
bo może to jest cisza przed burzą

Mówię, że szczerze kiedyś uda mi się być gdzie indziej
w lepszej jakości płynąć jak Hemingway w filmie
wierzę, że to przyjdzie tak samo łatwo
jak łatwo oceniają nasz los przez biznes
masz głos, sam proś o talent
hasło być pedałem jak Wiśniewski czy to zazdrość
to nie słoneczny patrol
czy warto dawać dupy za hajs sławę bękartom
skuty pysk za to zamiast żyć na bogato i żyć jak szmata
wolę skromnie i z klasą doceniać wartość świata
trzymać fason, mówię, że szczerze
kiedyś uda mi się spojrzeć w przeszłość
doceniając niezależność
nie dla mnie berło i władzy przyjemność
tylko tętno towarzyszące koncertom
to prosty rap dedykowany osiedlom
co czują jedność
wierzę w to, co każdy z odrobiną wyobraźni
jak mówisz do mnie to w oczy patrz mi
bo tylko ten, co kłamie miewa zaćmy
będąc sam siebie wartym, mówię o sile prawdy

[x3]
z sekundy na sekundę
z minuty na minutę
z godziny na godzinę
nie da się przed tym uciec

z sekundy na sekundę
z minuty na minutę
z godziny na godzinę
to przeznaczenie
[tylko tekstyhh.pl]
Mówię, że szczerze kiedyś uda mi się wygrać z czasem
nie proszę o basen, prosić nie śmiem
sam sobie katem ten, co marzy we śnie
że zbuduje chatę w bezpiecznym mieście
świat jest ofertą jak Ze Roberto
tylko świat zagrywa kiepsko
a Ze Roberto nieziemsko
czy mam liczyć się z klęską, owszem
przegrywa nawet obstawiany bokser
znów nieodebrany forhend
świat przelicza na drobne
na dobre zapatrzeni w siebie
lustrzany afrodyzjak
rosnąca hipokryzja
i adekwatny przebieg
ironia jak w szpilkach
gdy na ustach eden
kto ma wygrać
syf otwiera tabele
kolejny bestseller
słów fenomenologii przelew
sceno monofobii teren
nie nowe, no kopsnij zele
tu się żyć chce
choć znów wina na winie
ktoś, że znajdziesz indziej niż kabzę
ważne wspomnienie każde
choć nie każdy to hamlet
każdy liczy na łaskę
zaślepiony życiem co kreuje tą farsę (tak jest)

[x3]
Zsekundy na sekundę
z minuty na minutę
z godziny na godzinę
nie da się przed tym uciec

Z sekundy na sekundę
z minuty na minutę
z godziny na godzinę
to przeznaczenie

[x3]
Chwile ciszy dobrze nie wróżą
bo może to jest cisza przed burzą
Mistrzem przebrania chcesz być jak Phantomas
Kossakiem rapu arcydziełem widzieć każdy swój bohomaz
Toż to fantazja chora jak to czasem bywa kurwa
I tak wyjdzie szydło z wora jak dziwa na bulwar
Osobowość jest jak kaftan
Opina cię szczelnie i nie zdejmiesz jej sam man
Chcesz być super hero - Batman
Rządzić jak Klepopatra i grać na track jak Sinatra
Ile to jest wszystko warte?
Nie musisz wielki być, by być wielki jak Bonaparte
Stawiam na jedną kartę
Bo nim ty będziesz MC ja zjem cię na starter
Mojej winy nie upatruj w tym
Dla chcącego nic trudnego zawsze znajdzie się rym
A po czasie wyda się, że rap jest ojcem mym
Ty smutasie to najwyżej jesteś pasierb nie syn
Prawda czasem bywa gorzka
By z zewnątrz zmienić się musisz chcieć też od środka
A dlatego który dotrwa jasne są cele, aby móc wiele i kropka
Wyżej dupy nie podskoczysz
Czy nikt nie mówił ci, że tani kit kłuje w oczy?
To co na pewno nas nie łączy
To, to, że nikt nie ma sił i się zmył kiedy kończysz

Kiedy zaczynasz rap nową twarz daje
Jeśli przy nim zostajesz to zaraz odpal tą faję
Kiedy przytrzymasz lepiej podaj ją dalej
Kiedy przeginasz sam fają się stajesz

Rap nową twarz daje, ale stara zostaje
Myślisz, że jestem frajer
I, że się nie zczaję, że ty ciągle udajesz
Ty ciągle udajesz, ty ciągle udajesz
Ty ciągle udajesz, ty ciągle udajesz

Tak samo jak mój brat jesteśmy tu we dwóch
Ej wokół nas jest tłum, mówię bracie ze mną stój
Byłeś sam długi czas tak mój drogi
To w tym hip-hopie czy popie no chopie co tam robisz?
Od kilku lat tu gram odkąd wpadłem na plan
Ja będę raper i kapę każdą wyrucham wam
Dobry pomysł, ale bier się pizdo, idź już do dom
To strata czasu marasu narobisz jo ci godom
HST kapel majster jak na ranę plaster
Dobry chłopak i kropka, wyciągaj tempą blaster
Dab jeden mach, jeden chuj, który raz
Pop'ersów jebać trzeba, krew zalewa i tak

Ty ciągle udajesz
Ty ciągle udajesz, ty ciągle udajesz

Ej wystarczy tych co tańczą jak Stańczyk
Podbita bidny jak mówiąc starczy
Dla nich na tarczy nie z tarczą powrót
Taki los marny marnych podrób
Koszmarny obrót spraw wokół
Jeszcze nie było źle tak jak w tym roku
Lepiej daj spokój weneckim maskom
Może nie brzydkie lecz wróżę im fiasko
Pokaż własną twarz to nie Hollywood
A świat w którym szczerość najwyższą wartość ma
Desi vu tua po której stanąć stronie?
Szacunek i buch albo śmiech i koniec

Szacunek i buch, albo śmiech i koniec

Ja mam to czego nie masz ty, znam ten password
Jak zwał tak zwał nie jest wpisane w paszport
Nie jest łatwo lepiej zmień szybko plany
Bo muzyka cię nie kocha
O ty stary team z tych samych stron
Szybko leci czas w śląskim mieście grzechu
Nie zmieni nas nie ma szans, nie ma blefu
Kilka lat temu jeszcze z wolnym na wydechu dzeciak
Dziś to praca, bo kasa wietrzeje tak jak perfum
Wiesz jak samemu nie da się, napad zawsze w klitce
Więc tu Czarne Złoto Katowice, na to liczę man
Ja chcę muzyki, ty rób hity i dziewice kręć
Szybka zwrota na Emisję grudzień 2005

Kiedy zaczynasz rap nową twarz daje
Jeśli przy nim zostajesz to zaraz odpal tą faję
Kiedy przytrzymasz lepiej podaj ją dalej
Kiedy przeginasz sam fają się stajesz

Rap nową twarz daje, ale stara zostaje
Myślisz, że jestem frajer
I, że się nie zczaję, że ty ciągle udajesz

Kiedy zaczynasz rap nową twarz daje
Jeśli przy nim zostajesz to zaraz odpal tą faję
Kiedy przytrzymasz lepiej podaj ją dalej
Kiedy przeginasz sam fają się stajesz

Rap nową twarz daje, ale stara zostaje
Myślisz, że jestem frajer
I, że się nie zczaję, że ty ciągle udajesz
„Panie” „potrzebuje go” aby być „duchowo mocny”
„tak się bawi SLU” „no i co” „ zero piąty”
„czwarta RP” „bo to polska” „hip hop honeys”
cieszę się „uliczną sławą” „in flagnanti” nie złapali
„prawdziwy raper kłamca” poczuł „moralny upadek”
„byś mnie nigdy więcej nie zapytał” „prl” bracie..
„nie przegram mego życia” bo „mam tyle zobowiązań”
„pamiętam nie zapomnę” „nasze znajomości” Poznań !
„ja na zawsze w tym zostanę” bo mamy „wspólne zadanie”
„pojawiam się i znikam” „w oparciu o prawdę”
„zawsze odbić się od dna” tu gdzie „każdego dnia”
„już do końca tak być musi” robię „cały ten rap”
„odrzucałem opcje” byłem pewien” dnia zagłady”
„wandal” na dachu „wieżowca” czuć „pogodę dla bogaczy”
jeszcze „jeden taki dzień” pytasz kto? „czyste zło”
raz się jest „na dnie” „pener” „randori” „wos”
„dziś w klubie” „brudne myśli” „wciąż” „kocham” „robię lans”
„głucha noc” „egoiści” „wszystko na co nas stać”
„i nie zmienia się nic” „być nie mieć” dobrze wiesz
że „jest jedna rzecz” „wstecz” „dotknij gdzie chcesz”
„temat za tematem” „rap nawijam to wszystko”
„właściwy wybór” „odpał” „nie kocham hip hop”
„reprezentuje biede” „kurewskie życie”
„co cie boli” „czujesz to” „całkiem nowe oblicze”
„ o tym co było, no i o tym co jest teraz”
„dziś nie warto o tym mówić” bo to „zamknięty temat”


na starcie „geneza” „trudny dzieciak” cię wyręczy
jak z „bronxu” mordercy w twojej „godzinie śmierci”
i chociaż „czas przemija” „zawsze będzie takie granie”
to „znikający punkt” „miasto złą sławą owiane”
„z pamiętnika ulicznika” to mój rap „staszica story”
„doskonały przykład” „bez komentarza” sorry
„prawda zwycięży” „jeden za drugim stoi”
tej postawy nie zabijaj „depresja rapera” ziomy
„coś niedokończone” tak ma być „kontrowersja”
„zachodnia część polski” „żyję tym co mam” „wstęp” tak
„musisz uwierzyć” „dopóki jestem w grze”
„idź stąd” „światło” „prawdziwe czy nie”
„i nim zdarzy się cud” „taką dolinę” slums attack
to „materialna dziwka” i „żywot mego brata”
„gówniana sytuacja” „997” „przemoc”
„sex, dragi, rap” „pustka” „interesy z Peją”
„zwykła codzienność” „ piętnastak” „styl życia gnoja”
„kolejny stracony dzień” Dario i „wejder poland”
„SLU” „3 litery” „szacunek ludzi ulicy”
to „poznańczyk” „zakończenie” „jeden za wszystkich”


„hip hop wciąż żywy” nadal „na celowniku”
„the bridge” czasem „gzyms” miasto w którym pełno syfu
ty „gigancie” „musisz przetrwać” „dom zły” podły popis”
pierdolony „acid king” „zona” „głos wielkopolski”
rap „radio wolna europa” „ideologia bloków”
„żeby polska” „colabo” i „samotność po zmroku”
to był „dobry rok” „oddałbym” „rap dla kobiet”
„rolling Stones” rycha „chcesz” „kto ma renome”
„dura sex” „śmierć” „nietakt” „jeżycka klasyka”
„reedukacja” „królowie rytmów” „subliminale”
„reprezentujemy hip hop” „dzieci gorszego boga”
„życie jest hajem” „phil spector” „cno2”
„od Idylli do nieszczęścia” „mnie to nie zachwyca”
„te rzeczy są fajne” „seksualne żądze” rysia
„klasyczna fuzja” oto „ona i on”
„popierdoleni, bo wciąż robią hip hop”
„peja, rap i ludzie” „no co by było e”
„oczy widziały swoje” „śmierć” „wlzt”
„bogactwo, sława, wspaniała zabawa” zobacz
„robić im się nie chce” „tylko szpanować”
„oni boją się nas” jak dibo skit „z miastem w mieście”
„niech nie zdarzy ci się” „fturując” „ile jeszcze”
[x4]
Aha, właśnie tak to wygląda jak się przyglądam
Aha, czyli tak tu jest

Znam rapera, dobrze napiera
Ma cel, jego cel to kariera
Ma styl, jego styl to żenada
W sumie to dobrze, bo mamy o czym gadać
Mam gada, zaraz go wyspowiadam
Mówi, że baunsuje na dobrych podkładach
Ma tysiące tekstów w szufladach
Bo od sześciu lat je ciągle składa
Ma koleżkę, też dobry raper
Coś w stylu przelać myśli na papier
Do włosów używać tylko lakier
I jeździ na koncerty palcem po mapie
Mam ich płytę, jest naprawdę w pytę
Mają producenta, coś w stylu agenta
Ma komputer, zajebistego sprzęta
Podklepuje bity na pożyczonych patentach
Znam go dobrze, ciągle baka i baka
Pewnie zesra się jak wyjdzie płyta HaKa
Obsra się szkłem przy chłopakach
I powiesi sobie nad łóżkiem nasz plakat, yo

[x4]
Aha, czyli tak tu jest
Aha, właśnie tak to wygląda jak się przyglądam
Znam wydawcę, też lubi jarać
Niektórzy chcieli ściągnąć z niego haracz
Ma pomysły i miał dobry patent
Powiedział tamtym, żeby zajęli się rapem
Tamten przekminił i wziął go posłuchał
Wydawca był sprytny i go wyruchał
Na hajs, bo ma w sobie łakomczucha
Na gorące chucha a na zimne dmucha
To przekręty, które znają ci z branży
Zamydlił im oczy setką melanży
I nikt o swoje upomnić się nie warzył
Bo jak by się potknął to by się poparzył
A to ich zażył, cały czas o tym marzył
To marzenia, a ja też mam wspomnienia
Pamiętam jak zabrał hajsy też
Bo czas ludzi zmienia nawet tych z podziemia
Mam szacunek dla tych co szpącą
I dlatego co chciał być wydawcy pogromcą
Ale mógł tylko poskarżyć się chłopcom
Pseudo-brownowcom czy chuj wie komu, yo

[x8]
Aha, czyli tak tu jest
Aha, właśnie tak to wygląda jak się przyglądam
Docieram swój sprzęt, by docierać do ludzi.
A twój hating mam gdzieś, spróbuj wejść w moje buty.
Albo stul pysk, Ja przytulę swój cash za to.
Moja elektronika działa jak paralizator.
Gdy rzucam zwroty na bit, staję się innym typem.
Bo na oczach mam klapy, mimo to trafiam w dychę.
Powołuję rymów składy, by mój skład był mistrzem.
Biegnę długo po rekord, chodź nie jestem kenijczykiem
Szukam w prostych oczach klasy, co obdarzą mnie siłą.
W tych oczach pełnych pasji, stalował bym miłość.
Nawet żyjąc bez kasy, nie zabiorę Ci nic.
Bo stracić przy mnie to możesz jedynie dziewictwo.
Niby jest głośno, a cicho słyszę pogłos gdy idę.
Widzę kosmos, idąc wciąż w domu chodząc non stop ciszej.
Nasycam chwile po ty by rozwijać to czym żyję.
Podnoszę poprzeczkę wyżej, jakbym skakał o tyczce.

REF:

Jeszcze mnie nie znasz... TY... Najwyższa pora.
Lecz to dopiero przedsmak tego co mam w dłoniach.
Sprawdź i nie pierdol, że Cię to nie łapię.
Jestem Vixen... Łapiesz... Czas zwiększyć zasięg.

Jeszcze mnie nie znasz... TY... Najwyższa pora.
Lecz to dopiero przedsmak tego co mam w dłoniach.
Sprawdź i nie pierdol, że Cię to nie łapię.
Jestem Vixen... Łapiesz... Czas zwiększyć zasięg.

END REF

Każdy fakt z mojej płyty, jest jak płat mej psychiki.
Niszczę fałsz, a ty myślisz, że mam skarb gdzieś w piwnicy.
Gdybym miał, to bym płyty co kwartał słał w Empiki.
To mój stan, oficjalnie jak hajs za pierwsze bity.
Chcesz kupić ten album, dorób sobie półkę wyżej.
Bo ten Rap tu nie jest z tego poziomu co inne.
Te tracki to talie Asów, totalna miazga łachów.
Bo przechodzę jak Tajfun i mam miecz jak Artur.
To batalia, ale mam dar, widzę przody i tyły.
Chce pokolorować wasz świat, jak farba po sufity.
Nie zawracam, napierdalam, patrz ja jestem w niej ukryty.
Mania gotuje mi krew tak że, aż parzą mnie żyły.
Mam w sobie gniew i radość, panuję nad sytuacją.
Ale jest jeszcze ten co chce by wszystko upadło.
To hater czy stres? Poderżną bym im gardło.
Każdy z nas ma dwie twarze, tą białą i tą czarną.

REF:

Jeszcze mnie nie znasz... TY... Najwyższa pora.
Lecz to dopiero przedsmak tego co mam w dłoniach.
Sprawdź i nie pierdol, że Cię to nie łapię.
Jestem Vixen... Łapiesz... Czas zwiększyć zasięg.

Jeszcze mnie nie znasz... TY... Najwyższa pora.
Lecz to dopiero przedsmak tego co mam w dłoniach.
Sprawdź i nie pierdol, że Cię to nie łapię.
Jestem Vixen... Łapiesz... Czas zwiększyć zasięg.

END REF

Nie wiem co myśleć, gdy patrzę jak żyjesz i narzekasz.
U mnie też się nie przelewa, szczęścia mam po szyję.
Nie obijam w bawełnę to dlatego mam tą siłę.
A ty widzę, że ciągle coś kręcisz jak Spielberg.
Vixen proste wchodzę, w drodze nowy mixtape.
Wrosłem w ten rap i zakręciłem nim jak twister.
Progres mój słychać bo żyję rapem i mięśnie
tu ciągle jak w formę wbijać jak koks igłę
Jadę na trzeźwo, piorę jak "Perwol" te wszystkie brudy.
I masz pewność, że jestem perłą tu gdzie podróby.
Schodzą często lepiej niż piękno, nie rusza ludzi.
Twoja szczerość, to weź ich pierdol, ich nie obudzisz.

(Wiesz... Jak nie rusza ludzi... Twoja szczerość... to weź ich pierdol.)

(Yo, ich nie obudzisz.)

(Właśnie taak)

REF:

Jeszcze mnie nie znasz... TY... Najwyższa pora.
Lecz to dopiero przedsmak tego co mam w dłoniach.
Sprawdź i nie pierdol, że Cię to nie łapię.
Jestem Vixen... Łapiesz... Czas zwiększyć zasięg.

Jeszcze mnie nie znasz... TY... Najwyższa pora.
Lecz to dopiero przedsmak tego co mam w dłoniach.
Sprawdź i nie pierdol, że Cię to nie łapię.
Jestem Vixen... Łapiesz... Czas zwiększyć zasięg.

END REF

By DUKE
Cira, Nikon, tak!
Nie dyskutuj, to styl co wypierdala Cię z butów
Jak na porno portalach, 24 h mańkutów, pokutuj
Tu jest rap który nienawidzi czekać
Wyprzedza takt, wpływa i wyrywa mini jack'a
Moja maczeta to spowiednik zaś i ten
Odpowiedni skład, plan, szereg liter
Cztery bite, godziny zbite, hipnozy automatik
W trzech głosach, prognoza, polecą baty
Na nie kumatych, encyklopedycznych emce
To jest encyklika o tym jak nie klikać więcej
Na forum, grono bachorów, ma chorób masę
Z marszu ich karze, nie rozszyfrują niszy naszej
Nie kleisz tego szybko jak słaby spód na wlepach
Lub łapiesz to z zapałem jak gałę Zubizarreta
Nietakt, nie, to raczej po bitwie pejzaż
Takich jak Ty, my rozpierdalamy z miejsca

Z marszu naprzód fałszem zaszczuć nie dam
Rapsów pseudo znawców dla nich bieda x4

Witam, dżezi dziwki
Wasze skillsy opadają tak jak cycki Lil' Kim
Ten styl to old school jak "King T.I"
Gadam po polsku jak Wyprztyk
Nie jestem nieudacznik tak jak Johnny English
Schowaj Lego kolego i mleko spod nosa wytrzyj
Teraz posłuchaj mężczyzny bo teraz Hukos i Cirnik
Tak Jay-Z z Linkin Park
A kiedy gram zagarniam pierwszy plan
Nie jak Fredro Starr w "Sunset Park"
Tak, sprawdź
Ja to faraon Tutenhamon, po śmierci okryty chwałą
Chcesz to zostań ofiarą twój świat to kurnik pagano
A każdy gamoń skończy w moim Guantanamo
Huk bandito z bandaną, El Comandante dyktator
Władam Podlasiem nie Hawaną
Hukos nie demostenes, z mordy wypluwam kamienie
Po moim themie na scenie zobaczy wrzenie
To 400 stopni jak u Juvenile'a, kto to jest?
Nie powiedzą ci na juwenaliach
??? nazwa poety ???
To tytuł płyty, a tytuł przekmiń
A tu te typy, robią wjazd na głośniki
Wasze walkmany, iPody, od tego krwawi wasz trądzik
Hukos i Cirnik nadchodzi
Jestem emce numer jeden powiedziałem kłamałem
Nie bierz do siebie, ja to emce numer jeden
Dwa trzy cztery pięć sześć no i siedem
Parafraza KRS'a jeśli jeszcze nie wiesz
Przestań się chować i wyłaź ze skorupy
Pokaż za co Cię można kochać, pokaż pazury
Nie zbędziesz mnie byle czym gdy nawiniesz
Uzewnętrznisz się albo zginiesz
Musisz być prawdziwy jak chcesz robić hip hop
Nigdy nic na niby bo zostaniesz pizdą
Co chwila smutnej prawdy doświadczając,
Że wszyscy lecą w chuja no i w chuju wszystko mają.
Opowiedz o czymś co leży Ci na sercu
Niczego nie ukrywaj, przyznaj się do własnych błędów
Przeproś rodzinę lub się oświadcz
Odgadnij taką prawdę, której nikt nigdy nie odgadł.
Chcę zobaczyć jak napierdalasz
Łapy w górę, cała sala, bum, bęc, ?, nara
Potem wywiady i aparaty, flesze
A Ty o sobie mówisz, ale mówisz tylko szczerze.

Ty, ja, inne życie, inny świat
Przyjaźń, miłość, rozstania, tęsknota
Zdrada, ból, gniew łzy i nienawiść
I to, co może sprawić, żeby mogły się pojawić

Myśli, słowa, wspomnienia i marzenia
Plany, ambicje, sny, przemyślenia
Ty, my, ja i cały świat wielki
Abradab, ExtraVertik

'To nie jest proste' - to takie fajne hasło
Albo 'życie jest ciężkie' lepiej na to postaw
Bo ludzie się zechcą z Tobą identyfikować
Przecież bliższy im będzie biedak, niż jakiś bogacz
I Ty nie chwal się niczym, no chyba, że dupami zyskasz
Szacunek ludzi, których nazywasz ziomami
A te, które są z Tobą nie będą tam przypadkiem
Jeśli od czasu do czasu hycniesz zacną serenadkę.
Nie zapominaj o siłowni bracie, okularach
I o dziarach na wypiętej klacie
Żeby na wszystkich plotkach mógł Cię spotkać
Ten kogo interesuje Twoja postać
I by mógł jeszcze postawić Ci jakiś wymóg, żądanie,dać Ci radę lub zadać pytanie
Potem pochwalić, albo potępić,
Przecież nie żyjesz
Jeśli nie istniejesz w necie

Ty, ja, inne życie, inny świat
Przyjaźń, miłość, rozstania, tęsknota
Zdrada, ból, gniew łzy i nienawiść
I to, co może sprawić, żeby mogły się pojawić

Myśli, słowa, wspomnienia i marzenia
Plany, ambicje, sny, przemyślenia
Ty, my, ja i cały świat wielki
Abradab, ExtraVertik

/Wystarczyło dzieciaku, żebym zrobił jeszcze jeden krok i już by Ci nie było! Czy mamusia Ci nie powiedziała, że nie wolno wychodzić z domu, dopóki nie przejdę?!/
Trzymasz to w ręku. Myślisz: "co jest?"
To egzotyczny projekt,
co wróży kres bezkrytycznych pojęć.
Bo gro jest słów, w których sens się przeniósł,
a to jest multimedium
w pełnym tego słowa znaczeniu.

Widzisz... u nas generalnie jest spoko,
bo robimy swoje i na ogół trafia to dokądś.
Choć czasem cały sens wali na próżno w bandę.
Miał pić Mahmud - urżnął się Aleksander.

Wszystko to tymczasem nie to.
Bo w gruncie rzeczy ciągle chodzi o ten basen i koks.
A konkurencja nie depcze po piętach.
Gorzej - ona gryzie w łydkę,
więc mamy dla Ciebie więcej niż zwykle.
Bo przede wszystkim samo CD
już nie błyszczy gdy niskie PPD.
więc najwidoczniej czas już na wyższy level.
To pionierski ruch, więc wybacz braki.
Masz tu singiel z insertem i tu drugie jest gratis.

{ref.}
Wiemy że, pewnym lotem brniesz do sedna.
Wiemy że, nie trzeba błyskotek żeby Cię zjednać.
Wiemy że, za muzyką samą Ty byś jak w dym szedł.
ale na wszelki wypadek masz jeszcze insert.
Wiemy że, krew tętni w Twoich żyłach.
Wiemy że, szukasz w muzyce prawdy, jaka by nie była.
Wiemy że, kładziesz na to co niełatwe nacisk,
ale w razie czego masz tu jeszcze wkładkę gratis.
{/ref.}

Ten kieliszek, czy też może kielon jak wolisz,
to nie żaden kielon tylko raczej signum temporis (znak czasu).
Żyć w trudnej roli udając dziewicę bez sensu.
Zobacz, zrzućmy obłudę i dołączmy gratis jakiś drobiazg.

A, że to kielon? Cóż, akurat możesz wypić
za muzykę, która dziś wygląda jak karykatura
co uraz ma taki, że wciąż żąda tych cyfr,
więc by ją sprzedać, trzeba przyoblec ją w jakiś gift.
Nie powstrzymuj zachwytów, tylko piętrz je.
To jest dobry kielon - Webber pomalował go ręcznie.
Ja mu dałem blask, Dobrzewiesz, dało mu wyraz,
kształt mu nadał z zawodu szklarz - z zamiłowania pijak.
A ty? Ty nijak nie próbuj być poza,
kiedy między muzyką a biznesem rośnie taka symbioza.
Więc masz tu insert gdyby singla było Ci nie dość.
Pytanie tylko co tu jest dodatkiem do czego.

{ref.}
Wiemy że, pewnym lotem brniesz do sedna.
Wiemy że, nie trzeba błyskotek żeby Cię zjednać.
Wiemy że, za muzyką samą Ty byś jak w dym szedł.
ale na wszelki wypadek masz jeszcze insert.
Wiemy że, krew tętni w Twoich żyłach.
Wiemy że, szukasz w muzyce prawdy, jaka by nie była.
Wiemy że, kładziesz na to co niełatwe nacisk,
ale w razie czego masz tu jeszcze wkładkę gratis.
{/ref.}
My wciąż jak kat, brat, my rymami świat
godzinami kierat tyraliera skandal jak Borat
słów samokontrola ty nadeszła pora
na powrót z zaświatów imperatora rapu
chłopaku weź to uratuj gdy wieść nadejście kamaratu
treść na cześć hip-hopu kamratów
wyzwoliciel bloku przynosi spokój
a ty rokuj co chcesz i tak będę stał z boku
i tak będą w szoku ci studenci z roku
stanowię tarczę, warczę na nich w amoku
jestem odbiciem wyroku na wyznawców hip-hopu
chcesz też do tego dopuść jestem łzą w oku
społeczeństwa doprowadzam do szaleństwa
z miejsca wiem ich rap to bezeceństwa
ja wiem coś o tym jestem solą tej ziemi
Kodex na bank możemy jeszcze coś zmienić
oni chcą innych płodzić ty chcą się godzić
chcą mnożyć się tworzyć i chcą się rodzić
by się wozić nie ma dla nich miejsca w tej łodzi
i nie zaszkodzi przypomnieć im kto tu dowodzi

Niestety polski rap to Babilon
każdy cięty na bilon jak Carrington
te masy chcą dla kasy ziom objąć krwawy tron
myślą że to łatwy plon że ich słaby flow jest klasyką
nie ma z rapu kasy ziom nie te czasy nie ten front
wątpię stąd zabierz wątły flow, to zdolny śląsk
3W Kasta hordy wojsk Whitehouse mocny cios
trwa ostateczny sąd dziś upadnie Babilon
Wyrok biały dom Wrocław jutro Waszyngton
Moskwa Paryż Nowy Jork czai cały horyzont
made in Polska Kodex 3 przybiera postać
ten wyrok na was rozdał to prosta riposta od nas
ostra jak cosanostra kto tu jest prostak
wszyscy wiemy że to nie my jesteśmy jak niemy film
nie zna sceny domeny koszt weny to bezcenny dill
tniemy niemy styl w drobny pył to nie żart jak Benny Hill
słabych MC styl spłonie jak Silent Hill

[x2]
Zrywa się wiatr jak nad przylądkiem Horn
coraz mniej światła, przygotuj się na sztorm
to 3W Kasta Wyrok z Dolny Śląsk Biały dom

W ogromnym kole jak Bushido tu każdy dzień uczy go
potężny środek mam w duszy go przez życie idąc
szukam spokoju jak w American Beauty
życie sztuka wyboru gdzie wszystko możesz kupić
szukam tych torów jak Frodo drogi do Mordoru
i nie ma dnia bym nie pamiętał kim był Golum
w płucach dym znowu rzucam rym z kolumn
słucham tych wzorów co mówią jak mam żyć z telewizoru
'80 rocznik jest paru co mnie nienawidzi
bez emocji chuj na nich kładę jak Prodigy
co nie zabije to mnie wzmocni widzisz
choć mi daleko do wyroczni idę jak Zatoichi
ej brat jak leci powiedz jaki się widok święci
3 Kodex podobno Wyrok śmierci w zamici zwrotek znów śmierdzi hip-hopem
się nie dziw potem nie wszystko co się świeci złotem

Nie możesz mnie zatrzymać, bo mam zbyt wielu wrogów
a każdy z moich wrogów wierzy w zbyt wielu Bogów
łatwo stracić w biegu rozum, proste to w Polsce
problemy znamy a my zalewamy je Bolsem pamiętasz
cztery lata temu model rapu szybki trend i minął
dziś odurzeni techno jak cipki kokainą
albo idziesz powoli lub masz jak w Hollywood szczęście
cóż dziś buja się nawet Robin Hood mercem
by nie przepaść w przepaść trzeba trzepać hajs
nie ma przebacz w tej grze trzeba grzebać chłam
ty myślałeś że co wszystko tu jest w chuj proste
no bo ty liczysz na cud ja na flow tracę swój postęp
przez twój dostęp pełni się zwiastun złych snów
jeśli chodzi o MC's było piętnastu dziś stu
to jak 300 horda kontra idea
ty pytasz gdzie jest prawda ziom prawdy nie ma

[x2]
Zrywa się wiatr jak nad przylądkiem Horn
coraz mniej światła, przygotuj się na sztorm
to 3W Kasta Wyrok z Dolny Śląsk Biały dom
Żyjesz tak...

Od dwóch miechów cztery kąty, brudny dywan i kartony
Dwa fotele, piec kaflowy, komp, głośniki, mikrofony
Nie rozpakowany jeszcze, nowe lokum, stare miejsce
Znowu jestem bezrobotny, stare śmieci, Dębiec, odwyk
Od tych wspomnień, zamknąć stare, zacząć nowe
Wskrzesić wiarę w prawdę, słowem tak, jak w powiem
Zmienić zdanie w magię, robić co najlepiej robię
Znowu nie mam nic, jak przed P-ń VI
Od nowa zacząć żyć by mieć znów to co chcę
Więc piszę, rap zabija ciszę i wypełnia puste miejsce
Liczę, że magiczne wersy zmienią się w zaklęcie
Kiedy trwoga do muzyki wracam jak robak do Boga
Tylko ona jak Whisky moja żona jest najlepszą z dam
Tam gdzie droga rozwidlona ona powie pójdziesz tam
Wokół tylu ludzi, nadal czujemy się sami
Wpatrujesz się w telefon czy ktoś ciebie dzisiaj zbawi
Gdzie jesteście przyjaciele moi? odpłynęli w sinej mgle
Niewielu ich tu stoi, ilu pozostanie kiedy znowu będzie źle?
Moje demony powracają do mnie, majaczą mi w głowie coraz głośniej
Opętanie jest tak słodkie i tak niebezpiecznie proste
Żyć normalnie z nimi nie mogę ale bez nich nic nie stworzę
Rozerwany jak z tali wyrwany Joker
Jestem kotem więc zostało mi żyć osiem
Jestem psem bez pana więc nie nauczysz mnie siadać
Wilkiem bez stada, który się nie zawaha
I gdy wpadnie w sidła w tych betonowych lasach
Ogryzie co zniewala aby wrócić na trzech łapach

Żyjesz tak...

Łap oddech, daj spokój, wiesz, każdego ten świat rani
I nic tu nie da te codzienne zmawianie litanii
Składanie dłoni, kiedy boli w tej niedoli, wbrew twej woli
nie załamuj rąk, to nie da tobie nic
bo tak stworzono świat, życie przecieka przez palce
choćbyś chwytał je garściami zranionymi w walce
nawet Bóg stworzył cud w legendarne siedem dni
zobacz co mu wyszło, gdy to widzi teraz grzmi
poplątane losy, każdy z nas czasem ma dosyć
dosyć tych ciągłych upadków i wzlotów, dosyć
dosyć już nerwów rozstrojonych niczym struna
niejeden przez nagonkę za pieniądzem młodo umarł
żyjesz tak, od świtu do nocy tyra
monotonia cię dobija, nie masz siły by wstać z wyra
cztery cale od nałogu, który usiadł już na progu
aby wpuścić go do środka każdy z nas ma sto powodów
tysiąc złotych na opłaty, drugi tysiąc wkładasz w raty
potem miesiąc zapierdalasz i życie się kończy na tym
lata wstawania o brzasku, dwa tygodnie plaży, piasku
jest sześć miliardów nas tu, ćwierć ma co położyć na stół
żyjesz tak, jak Bóg chciałby, żebyś żył
czasem usiadłbyś z butelką, nic nie robił tylko pił
ostatecznie, niekoniecznie to jest dobre rozwiązanie
chuj z tym, bo i tak nikt nie wie co się stanie

Żyjesz tak...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo