Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Dlaczego ja? Dlaczego Ty?
Czemu Sykuś jest wkurwiony, czemu Sykuś jest zły
Pchły oblazły mego psa obronnego
Mi nic do tego, ja mam co innego.
Insekty to specjalność, alkohol to zwyczajność
Peja prezentuje siebie tak jak uliczną lojalność
Dlaczego do mnie na piątego miej zielone
Ja się postaram, dostarczę zapłacone.
Dlaczego Światełko ostatnie prejdzie cienko,
Przecież było tak swobodnie a tu nagle małe piekło.
Trzeba iść do pracy, a to przecież jest swoboda
Żadna wygoda, nie wchodzi w grę ugoda.
Mnie nikt nie buczy, więc się nie pójdę uczyć
Ani leczyć, choć wypity nie zdarza się kaleczyć.
Chcesz zaprzeczyć no to sprawdź insekt na małą głowę
Założę się o stówę no może o połowę.
Dlaczego wciąż mało hip-hopu, który leczy
Zanika horyzont i tu możesz zaprzeczyć
Chcesz pocieszyć czy uleczyć? no to daj nam wolną rękę
Ja też jestem producentem, nasz klik jest przedsięwzięciem,
Ale o tym cicho-sza, jeszcze będzie na to czas
Nauka nie poszła w las dajemy pełen gaz.
Dlaczego tak? A dlaczego nie?
Potrzebny w zespole jest drugi mc
Bo non-stop rymować przecież sam nie mogę
Nie ogłoszę castingu, nie zawalczę na ringu
Jesteś prawidłowy chcesz mi dodać dopingu?
No to chodź, wrzuć swe wersy i tu bądź
Z nami, z nami Slumsy to przecież nie chamy
Wciąż tu gramy, zasuwamy w piwnicy jak barany
Kieł BC na talerz damy bez odsłuchów wygarniamy
Cały klub jest najebany, ja się cieszę, swoje gramy
Całkiem nowe oblicze przedstawiamy.

[Trzymam się, na razie jakoś daję sobie radę, daję sobie radę
Trzymaj się... daję sobie radę, Trzymaj się… daję sobie radę,
Trzymaj się]

Z ciemnej bramy na ulicę, wychodzimy już nie krzyczę
I nie jestem jasnowidzem to i tak wiem, co jest grane
Twarze spite wciąż nagrzane do 22 znane
Potem blazy zamykają, ludzie w czeluściach znikają
Znaczy w mrokach ulicy, nigdy nie zostaję z niczym
Sami swoi zawodnicy każdy chce polać ja nie szukam przyczyn
Szanuję takie gesty, Sykuś na krzywy zwyciężył
I rozegrał wiele bitew, tyle wódy już rozpitej
I przepite wypłaty, kasa z wyrwy czy ze spłaty
Przepite kumpla raty i kredyty wciąż brakuje
Każdy tu wie, o co chodzi, że wypijesz to nie szkodzi
Kombinuję, ciągle knuję, brak złotówki wciąż główkuję.
Ten winkiel zawsze żywy, tu nikt z życiem nie walczy
Jeśli walczysz to się trujesz, walcząc tu skapitulujesz
Dlaczego nie kapujesz? To nie stereotypy
Nic na niby wypite typy
Nic na niby wypite typy

Trudny nigdy nie zapyta czy życiowa ścieżka dobra
Każdy swoją ścieżkę obrał, każdy swoją szansę dostał
Wielu już odeszło, bo nie każdy mógł tu zostać
Dlaczego? nie zapytam, Sykusia oddala się postać
I na rogu gdzieś znika z pola widzenia dotyka
Innego wymiaru, kumple mnie nie pamiętają
Niektórzy pretensje mają, racja fakt jest po ich stronie
Trudny jest w samoobronie, reprymenda dobra koniec
Obiecuję się poprawię, klimat znany Wam naprawię
Że rymować wciąż potrafię, słyszysz, nie przychodzę z niczym
Poważaniem i szacunkiem cieszę się to jest mój wyczyn
Kumpli o mnie dobre zdanie tylko to się dla mnie liczy
A kto przy mnie był na chwilę i zostawił nas w tyle
Pewnie nigdy nim nie był, może tylko udawał.
Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, nie wiem, o co w tym biega
Ważne, że na tych kilku wciąż mogę polegać
Jak na budzik, który dzwoni, wciąż mikrofon trzymam w dłoni
Nie dla prowokacji, więc dlaczego, sam się dowiedz
Nikt tu nie utrudnia, może słowa tego durnia
Który wkurwia i się czepia życia zmieniać chce, narzeka
Radzi, obiecuje wiem, że się przejmuje
Wiem, że kocha i szanuje, ale życie moje, moim
Ja panuję nad swym losem, dbam o siebie, no i
Budzik dzwoni, pomoc kumpli to Cię boli, niepokoi
Że dochody nielegalne, że roboty 8 godzin
Za te marne grosze się nie dotknę
Dotykam konsolety to roboty mej zalety
Z tego żyję, z tego piję, Ty zapytasz mnie, dlaczego
Ja nie zmienię się przez chwilę, więc się zajmij swoim życiem
Lubię zaczerpnąć powietrza, dlatego się przemieszczam
Co rusz w innym miejscu, co piątek jakiś klub
Ostatnio często coś się dzieje, info koncertowe wiecie
Ktoś dzwoni, zaprasza, impra, balety i kasa
Dlaczego tak się dzieje? Ja nie lubię się powtarzać
A dlaczego jest ciężko sam pytanie sobie zadać
Nieraz muszę, nie narzekam tyle przejść i jakoś było
Zawsze dalej się żyło, gdyby w LOTTO się sprawdziło
Szóstka w środę czy sobotę no i co by to zmieniło?
Czy problemów by ubyło? Pewnie w materialnych kwestiach
Ciągle gęba uśmiechnięta, luz na co dzień, nie narzekam
Melancholia jest mi bliska niczym rodzona siostra
Dlatego w takim stanie nieraz lubię pozostać
A dlaczego źle się dzieje? Pytaniu trudno jest sprostać
Zawsze jakoś leci, życia nie można żałować
Jak się nie ma co się lubi, dlaczego? Pyta głupi
Ja nie będę się rozwodził, może pójdę się upić.

[Trzymaj się, - Trzymam się
Na razie jakoś daję sobie radę, daję sobie radę]

[Znasz krajobraz tamten Twój i Mój]
Pamiętam jak dziś 24.11 ta data w moim sercu przenigdy nie zaśnie.
Rozmawiając z tobą myślałem,że to sen,
Teraz jesteś mi potrzebna do przetrwania jak tlen,
wiem,że to na ciebie czekałem całe życie ,
nikogo wspanialszego nie znajde w żadnym Micie,
dziękuje za wszystkie spędzone razem chwile,
Przepraszam za wszelkie krzywdy jakie wyżądziłem,
Mam nadzieje że może kiedyś zapomnisz o tym,
a w pamięci twej zostaną tylko i jedynie wzloty,
chciałbym być jedynie z toba reszta nie ma znaczenia,
oddałbym za ciebie życie bez zastanowienia.

Ref
Oddaje ci mą duszę, a z nią ma miłość bez granic,
Będe cie na zawsze kochał i nie zmienie zdania za nic
to uczucie we mnie płonie i nigdy nie przestanie
na zawsze w moim sercu
Tylko ty Kochanie!
Oddaje ci mą duszę a z nią ma miłość bez granic,
Będe cie na zawsze kochał i nie zmienie zdania za nic
to uczucie we mnie płonie i nigdy nie przestanie
na zawsze w moim sercu
Tylko ty Kochanie!

Kiedy jesteś przy mnie niczego mi nie trzeba mam
wrażenie ze trafiłem do 7mego nieba,
bo tylko dzięki tobie naprawde chce żyć,
Zapomnieć o problemach w euforie się wzbić,
to obłęd sercowy bez porównania z niczym,
kiedy jesteś przy mnie nic innego sie nie liczy,
pragnę jedynie tego by na zawsze tak zostało,
aby wszystko sie udało to jedyne me marzenie
oddałbym co mam za jego spełnienie
Niech raz po mojej stronie stanie przeznaczenie

Ref
Oddaje ci mą duszę a z nią ma miłość bez granic,
Będe cie na zawsze kochał i nie zmienie zdania za nic
to uczucie we mnie płonie i nigdy nie przestanie
na zawsze w moim sercu
Tylko ty Kochanie!
Oddaje ci mą duszę a z nią ma miłość bez granic,
Będe cie na zawsze kochał i nie zmienie zdania za nic
to uczucie we mnie płonie i nigdy nie przestanie
na zawsze w moim sercu
Tylko ty Kochanie!

Za każdym razem gdy sie spotykamy mam
wrażenie że me życie jest usłane rożami,
lecz kiedy nadchodzi pora rozstania
pojawia sie ciemność co piękno pochłania,
cały czar pryska , lepszy świat znika,
barwa szarości przez wszystko przenika,
czuję wielką pustke gdy cie przy mnie nie ma,
to nie są złudzenia ani żadna ściema,
tak zawsze sie dzieje bo działasz jak narkotyk,
jak najwspanialszy w świecie środek złoty,
Jedyne lekarstwo na wszystkie cierpienia,
kiedy jestes przy mnie świat na lepsze sie zmienia,
tylko do ciebie należy moje serce,
chiałbym być twym Dżinem lecz nie zmieszcze sie w butelce,
miłość uskrzydla uczy latać za tobą pójde w ogień
lub na koniec świata.

Ref
Oddaje ci mą duszę, a z nią ma miłość bez granic,
Będe cie na zawsze kochał i nie zmienie zdania za nic
to uczucie we mnie płonie i nigdy nie przestanie
na zawsze w moim sercu
Tylko ty Kochanie!
Oddaje ci mą duszę a z nią ma miłość bez granic,
Będe cie na zawsze kochał i nie zmienie zdania za nic
to uczucie we mnie płonie i nigdy nie przestanie
na zawsze w moim sercu
Tylko ty Kochanie!
Pono:
Cały czas wija z hitem zycie plynie ZIP jest ZIPem
Jest pomysl na plyte plyta jest tego wynikiem
Zaden ZIP nie jest typem co chcialby sie przylansowac
ZIP dlatego jest ZIPem bo z bitem lubi rymowac
Niejeden probwal z ZIPami sie zaprzyjaznic
Niejeden cukrowal przez co sam sie tylko zblaznil
Niejeden zalowal bo prowokal i draznil
Nieudacznik motywowal sie tym ze jest kims waznym
Trzasnij jak masz miec jakies pretensje
Kazdy ma konekcje pozdrawiamy konkurencje
Licza sie intencje a nie same referencje
Tez trzeba miec odwage zeby wyglosic recenzje
A ty jak chcesz mozesz dalej strugac glupa
Miod cukier cukier aby do celu po trupach
Sluchaj i sie ucz jak ja i moja grupa
traktujemy z gory te karykatury tutaj

Miod cukier cukier
Cukier miod miod

Miod cukier cukier
Cukier miod miod

Sokół:
Nieszczery usmiech to nie nasz kierunek
ZIPsklad Sokol Pono Deszczu wzajemny szacunek
Jebac wizerunek make up i maskarade
Zazuc mi cos chuj na to klade
Jestem soba zawsze i nie udaje
Plaszczysz sie przed nami jak zlotowka pod tramwajem
Za to kurwisz na nas kiedy nie slyszymy
Zycze zdrowia dla ciebie i calej rodziny
Nigdy do udawania nie czulem miety
Zyje dla bliskich swoich nie dla legendy
Ja w rozowym swetrze nadal bede mezczyzna
A pizda ze zlota keta nadal jest pizda
Sierotko chyba powoli sie w tym gubisz
Bardziej naturalny niz ty jest juz Rubik
Rob jak lubisz dupolizie na salonach
Miod i cukier i klepanie po ramionach taa

Miod cukier cukier
Cukier miod miod

Miod cukier cukier
Cukier miod miod
Nienawidzę tego dnia, jak grom z nieba spadło,
to wszystko na raz, spadło to na nas.
W kilka minut obróciło się to w nicość,
taka pustka, tylko płacz pozostał,
w ustach gorzki smak (Polski) żal,
miało być (Skarb), miało być naj,
a teraz pozostałaś w snach, pozostałem sam.
Miałaś mieć to wszystko, życie niby tylko,
a to aż tak dużo, aż brzmi za płytko.
Nie poczułaś jednego oddechu,
nie widziałaś śmiechu na twarzy, uśmiechu,
grzechu żadnego nie było,
to wszystko ułozyło się wbrew zasadom, wbrew regułom.
Nie ma sensu i zmyło się to życie, nikt na tym nie zyskał,
nikt nie znalazł się na szczycie.
W duszy krzyczę, nikomu nie życzę być teraz tutaj
i widzieć to, jak ktoś odchodzi, jak odchodzi serca bicie.

Daję Ci teraz to co mam,
jesteś gdzieś tam w górze wśród gwiazd.
Cicho siedzisz sobie tam,
ja wiem, bo widzę Cię w mych snach.

Daję Ci teraz to co mam,
jesteś gdzieś tam w górze wśród gwiazd.
Cicho siedzisz sobie tam,
ja wiem, bo widzę Cię w mych snach.

I nic nie pozostało po Tobie, nawet zdjęcia nie mam,
tylko widzę Ciebie w głowie, noszę Ciebie w sobie,
wiesz dobrze o tym, bo otulasz mnie skrzydłami,
chodzisz po ziemi z aniołami,
patrzysz na nas - na ludzi z problemami.
Oczyma widzę jak żal mi, teraz pusto bez nas,
tylko się nie przeraź.
Ścieram te smutki - nic nie schodzi - zakrzepło we mnie,
czekam aż w końcu przejdzie to wszystko.
Jak lata się sypią miało być z Tobą
o dziwo - nikną, nie wrócą.
Jak zawsze szepczesz mi do ucha,
delikatnie mówisz, a ja słucham.
Szkoda tylko, że on nie słuchał (głucho)
Twe życie jak złamał, teraz cisza głucha.
Wieczorem siedzę i patrzę w niebo,
jak uśmiech Twój kreślę linie po gwiazdach.
Pada deszcz i moknę w nadziei, że kiedyś poznam Twój uśmiech,
że poznam Twój anielski szept.

Daję Ci teraz to co mam,
jesteś gdzieś tam w górze wśród gwiazd.
Cicho siedzisz sobie tam,
ja wiem, bo widzę Cię w mych snach.

Daję Ci teraz to co mam,
jesteś gdzieś tam w górze wśród gwiazd.
Cicho siedzisz sobie tam,
ja wiem, bo widzę Cię w mych snach.
Cały czas kombinuję
Stasiak, 2cztery7, kombinuję cały czas

Siemasz, nazywam się kombinator Stasiak
Siedzę tu z Robertem, moim ziomem co lata
Rzadko się widzimy, może coś dla kurażu
Może joint, odlot z ziomem z pilotażu
Dzwonię, kombinuję, sobota wieczór
Wszyscy zaopatrzeniowcy są już w centrum
Bez sensu, sączymy króla już wcięci
A tu kolejny abonent niedostępny, oszczędny
Jest propozycja na piątkę
To tutaj sprzeciw ogłasza mój portfel
Dobrze, dzwonię dalej i jest opcja
Ale nie chce mi sią teraz jechać na golfa
No dobra, weŹmiemy to pięć i spokój
Dzwonię do ziomka, on tam parę bloków dalej mieszka
Ale na lodzie muszę zostać
Przekombinowałem, piątka przed chwilą poszła

[x2]
Kombinuję cały czas
Kombinuję non-stop

I zadaję sobie pytanie
Powiedz mi czy będzie tu kiedyś ogrzać mnie na starość
Nie wiem, dzwonię do niej, pytam jak odgrzać makaron
Na razie kombinuję z tym co ugotowała wcześniej
SMS, mam ten hajs, wejdziesz?
To inna dama, wisiała mi dzięgi
Chciałaby teraz przyjąć go jak w obcęgi
Ale kochanie kombinuję z obiadem i rapem
Potem wpada mój zespół, rano nagrywał kapeć
Wracam, puszczam coś co normuje nastrój
Szybki Szmal, Pjus i płyta Hastu
Może pojadę dziś do kina busem
Kupię ćwiartkę, sprawdzę czy naprawdę każdy z nas jest Chrystusem
Kombinuję jak wytłumaczyć ziomom w przededniu picia
By nie przyszli znowu w siedmiu typa
Wreszcie zrozumieć muszą, mam na*****ne na tym punkcie
Że jak jedzą coś to zawsze mi kruszą
Raper, dziennikarz, święty producent
Zwykle z nim się dobrze bawię kłócę go, kłócę
Kombinacja to hustlerka bez oszustw
Ej, niech ten okruch wyląduję w koszu, ***** Wojtek zbierz to

[x2]
Kombinuję cały czas
Kombinuję non-stop

Krótko śpi ten kto w nocy walczy
Więc kombinuję jak wstać po wczorajszym
Wystarczy, że obudził mnie już Piotrek
Ty weŹ tu przyjedŹ i nagrać zwrotkę
Więc kombinuję jak zmienić tę obsuwę
Wsiadać w metro, czy dzwonić po Złotówę
W progu znowu łapie mnie telefon
A ja myślę jak skończyć gadkę z tą kobietą, pa
Z inną mam zamiar dziś się bawić
Bo obiecała, że skombinuje klawisz
Pod blokiem żulom beszta fortel jak Zagłoba
Jak skombinować forsę na browar
Znam to, czasem też tak grzeszę
Tankowanie gdy pusta kieszeń
SMS'em znów Mes mnie ponagla
On kombinuje jak wyjść i się nachlać
Docieram na kwadrat w sumie o czasie
Choć cierp kombinował dłuższą trasę
Staję przed mic'em, coś po*****łem w rymach
Ty nie kombinuj tylko nagrywaj, Karol

Kombinuję
Non-stop kombinuję żeby było mi lepiej
Non-stop, non-stop
By choć zostało tak jak jest
Kombinuję
To ironia z całym, no te, lepiej
Bywa i tak, nie mogę spać
Kombinuję odtąd stale cały czas
Kombinuję cały czas
Kombinuję non-stop
2cztery7, cały czas
Kombinuję...cały czas
Co to było? hahaha
Co się śmiejesz, co się śmiejesz
tak wyszło – nie cofnę się
tak wyszło – tego już nie cofnie się
tak wyszło – nie cofnę się
liczy się tylko jutro
tak wyszło – nie cofnę się
tak wyszło – już za późno

ej, tak wyszło, poszło nie ma co patrzeć się w tył, liczy się tylko jutro

nie oglądaj się małolat, chyba, że wyciągasz wnioski,
nie stój cycu chyba że chcesz być jak wąski
patrz, ryba go targa, patrz ile go targa,
on się prawie nie poruszał, chorągiewka to nie sztandar
podrzutek paula, światu królem wojownika
zbroję załóż , nie bierz jeńców, zabij skruchę i nie wnikaj
tnij wysoką trawę, niską zostaw dla najsłabszych,
patrzysz olek , bierz co twoje stawiaj maszty
ta wciąż spada na saksy, zanim znikniesz zbadaj teren
wiara skacze w dół niewinne,
nie uciekniesz jak nie będziesz nigdy sobą
bij się o swoje, zanim cię rozbroi kobold(?)
zrozum tak - nie warto bić się o detoksy
boksy na wyścigach o kajmany
dlaczego jedzie pędzisz jak, w ulicach gorzały
rób co chcesz - nie mów że nie ostrzegałem

tak wyszło – nie cofnę się
tak wyszło – tego już nie cofnie się
tak wyszło – nie cofnę się
liczy się tylko jutro
tak wyszło – nie cofnę się
tak wyszło – już za późno

ej, tak wyszło, poszło nie ma co patrzeć się w tył, liczy się tylko jutro

za późno…

nie ma co płakać i skakać sobie do gardeł, bo tak wyszło
nie ma już nic tylko przyszłość, widzisz tylko przód
nie ma co grzebać już, nie ma wczoraj,
nie ma że boli powoli, pora uporać się , uzdrowić
kroi się nowy cel,
już teraz bądźmy gotowi, by stawić się gdy zjawi się nowy dzień
po co cofać się, chowac głowę w piach, po co cofać się jak rak i polski rap
po to kto aretek(?) skłócą się kiedyś potomni, poszło, żałuję, pokutuję, zapomnij
gramy tu stale, jest warte świeczki, szukamy dalej
cała reszta niech depta utarte ścieżki.
to co było, minęło – mówi się coś, trudno jeden ulicą
drugi wierci(?), trzeci footbal, każdy ma coś
czwarty talent, piąty złość.
liczy się jutro, co miało być było już.


tak wyszło – nie cofnę się
tak wyszło – tego już nie cofnie się
tak wyszło – nie cofnę się
liczy się tylko jutro
tak wyszło – nie cofnę się
tak wyszło – już za późno

ej, tak wyszło, poszło nie ma co patrzeć się w tył, liczy się tylko jutro

przepowiadali nam pięć minut i nie ma co się chwalić,
ale gramy ósmy rok, a ich nie ma czas już wymiótł
już wymiótł wszystkich tych, prócz tych którzy mieli głód szczęścia
weź się módl lub spakuj się do odejścia
nie jedna z susz(?) oddałaby ojca mi za teścia,
by swój sen urzeczywistnić – też jestem po przejściach
silny jak ci silni co im zazdroszczą zawistni,
że mają po co wstawać, że umieją walczyć, dodawać sobie, szarpią
moi ludzie moją armią, tylko prawdziwi się garną – reszta obchodzi nas łukiem
który lub która - nie pasuje – wylatuje z hukiem
szkoda serca, by je męczyć jakimś tłukiem
wciąż nakręcam koniukturę
pracuję – co zarabiam – inwestuję
tworząc lepsze jutro, ty przegrywasz turę
bo wierzysz jakimś osłom, tak miało być – tak to poszło
więcej będę winił – jak bym chciał tak uczynił

tak wyszło – nie cofnę się
tak wyszło – tego już nie cofnie się
tak wyszło – nie cofnę się
liczy się tylko jutro
tak wyszło – nie cofnę się
tak wyszło – już za późno

ej, tak wyszło, poszło nie ma co patrzeć się w tył, liczy się tylko jutro

za późno…
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Halo, halo, słucham...
...Przestań człowieku...

I Poznań, centrum miasta, piątek, czternasta
Korki, na dworze ciepło, w autobusie piekło
Ja umówiony na ten wywiad jadę, nie jest lekko
Mam kurwa sucho w gębie, dzwoni chłopak od wywiadu
Pyta kiedy będę, czy pasuje mi pod okrąglakiem
No pewnie, może kupić jakieś piwko? no kurwa pięknie
Boże przyszła eska od Berdysia - gdzie ja jestem
Czy wpadnę pod Vivo, bo ma ochotę na piwo
Wszyscy chcą częstować Cienkiego dzisiaj piwem
Chłopaki dajcie spokój, bo będę alkoholikiem
Wiem, że dzisiaj piątek i trzeba będzie polać
Nie ma tu, że nie ma, że nie mogę, jestem Polak
Ale spoko, zostało trochę czasu do wieczora
Kolejna eska, jakaś Agnieszka gratuluje płyty
Dzwoni Bobik, mam nowe bity
No kurwa wreszcie, wpadaj za chwilę
Nie mogę, jestem w mieście
Po drugiej wpadnę jutro, bo już dzisiaj mi się nie chce
Dobra no to narka, bądź u mnie tak o pierwszej
Godzina ciszy, telefon milczy
Dzwoni taki łeb czy dam wywiad do telewizji
O matko boska, gdy ja go słucham to się zastanawiam
Czy znam lepszego durnia, on już nawet nie jest śmieszny
On mnie wkurwia, mówi, że wszystko załatwi, a na nic go nie stać
Dobra wyłączam telefon, idę się przespać

...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Halo, halo, słucham...
...Przestań człowieku...
[tylko tekstyhh.pl]
Obudziłem się, a tu trzy nieodebrane eski
Jeden telefon, pierwsza eska od Levego
Coś tam cytuje, leje się, bo to bzdety
Druga eska od Moniki czyli mej kobiety
Że dzisiaj się nie zobaczymy niestety
Trzecia eska, pisze Mucha - gdzie dziś na balety?
I czy mam załatwić dla kumpla jakieś tablety
Ten nieodebrany telefon mi nie znajomy
Mija pół godziny ja jeszcze ospana kasta
Dzwoni jakiś organizatorek z poza miasta
I się pyta czy bym nie był chętny u nich zagrać
Dobra, nie ma sprawy, ale jak tam z honorarium
Przykro mi naprawdę, nic nie będzie, bo jest miernie
Do szału mnie doprowadza gadka z tym kolesiem
On od sponsorów jakąś kaskę wymara i gitara
A ja nawet zwrotu za paliwo nie dostanę, nara
Boże co za wiara, co za wiara
Dobra muszę zadzwonić teraz do Tabba
Chodzi o tą płytę, muszę się jakoś dogadać
Dzwoni Ryba i się pyta czy przyjadę nagrać
Za dwie godziny będę u ciebie, muszę coś wszamać
Te dwie godziny minęły jak chwila, muszę spadać
Wychodzę z chałupy
Muszę zmienić telefon na Nokię, bo Ericsson jest do dupy

Nie, bez kitu jebie mi się ten telefon w chuj
Splot wszystkich ludzkich spraw
Wśród istotnych kłamstw i prawd

Nie zapomnieć o ludzkości
nie oszpecić swej osobowości
nie żyć bez wartości w ludzkim braku
bez skrupułów i bez smaku
jestem człowiekiem
potrzebuje ludzkich znaków żeby życie miało sens
nic co ludzkie nie zapomnieć kim się jest
nic co ludzkie nie zapomnieć kim się jest

Nic co ludzkie nie jest mi obce

Nic co ludzkie nie jest mi obce
Dziś ludzie jak owce
Dziś przemoc pieniądz pasterzem
Bestialstwo kradzieże
Wada wrodzona bo wierze
W dobro i zło
Wierze w człowieka co zachował w sobie
Choć źdźbło zachował to co najlepsze
Co czyni go jeszcze co go wyróżnia
Żyje w chaosie ale odróżnia
Tu śmiech tu płacz tu szczęście tu rozpacz
Nie patrz
Popatrz jak krew na śniegu
Czym byłby świat bez chorób bez leków ?
Człowieku słyszysz ? chmer i chichot
Szatański trik nerwowy tik
o tak jak kliknięcie klik i w mig
popsuty szyk uśmiech z twarzy ci znikł
to ludzkie goryczy łyk i ryk
a gdybyś mógł wrócić czas zawrócić
gdybyś mógł oddech przywrócić
tak gdybyś mógł
to co masz w głowie sercu
tego nikt ci nie odbierze
bo siła przebicia chęć życia
to leży w ludzkim charakterze

Nic co ludzkie nie jest mi obce

Tu jednym życie upływa jak słodki sen
Drugim dzień narodzin najgorszym dniem
Harują wypalają się jak świece
A w twarz im leje zimny deszcz wyrzeczeń
Ręcze mają dość tej breji
Ale póki życia póty nadziei
Ty chcesz to zmienić ?
Co jeszcze nie wiesz ?
Nie igraj z diabłem on się nie zmieni
A zmieni ciebie
Masz serce na którym lód nie topniał
Spadasz w otchłań
Powracasz na łzach szczęścia toniesz w emocjach
W twoim głosie czuje zło dobro widze w oku
Ludzkie odruchy wojna i pokój
Obok nas ten sam powszedni codzienny dramat
Proza życia nagroda i kara
Krzywdy po których na dawne tory powraca dzień
I te tkwiące na zawsze w sercach jak cierń
Ludzie honoru i honor wątpliwej próby
Idee dające owoce lecz trujące umysł
Wisielcza melodia żyjesz to do niej tańcz
Ludzie i ich ludzkość śmiertelnie chora na fałsz

Nic co ludzkie nie jest mi obce

Każdy kocha nienawidzi
Szanuje się brzydzi
Co bieda robi z ludzi każdy widzi
Czy jakieś zło można usprawiedliwić ?
Czy ludzkim zachowaniom można się dziwić ?
Żyć jak człowiek czuć jak człowiek
Każda radość perfekt moment
Kilka korekt ku przyszłości
Bym nie uległ bezradności
Nic co ludzkie dla ludzkości
Zaspokoić skłonność do miłości
Nic co ludzkie zależności
Ten rap odruchowo i z konieczności
Ugaszone pragnienia choć jeszcze tyle
Do urzeczywistnienia coś po raz pierwszy
I uniesienia
I te chwile z wami nie do zapomnienia
Ludzka prawidłowość myślenia
I czasem zwykła potrzeba wyciszenia
To warunki konieczne do życia
Oko za oko dobro za dobro
To ludzki zwyczaj
nie masz powodów to mi nie ubliżaj
bo chce tego samego
być człowiekiem dla bliźniego swego
nic co ludzkie dla nas
a ty uchroń mnie od zła wszelkiego…

Nic co ludzkie nie jest mi obce

Rozumiesz ?
Nic co ludzkie
Nic co ludzkie
Historia ludzkości pisana krwią słowo dorzuć
Grasz jak błyskawica na miotanym sztormem morzu
Wynaturzenie genealogicznym drzewem
Łzy ożywiają korzenie użyźniają glebę
Miłość znika raptem jak uśmiech z twarzy
Ludzka rzecz burzyć spokój tafli
Rozłączać rany
Ferować wyroki ustawiać przy ścianie
W tym samym czasie być sędzią we własnej sprawie
Szargane nerwy i wyrachowanie wojna światów
Walka na oślep kontra partia szachów
Czujesz zazdrość chciwość ?
a mimo tego wiele blizn zniesie jeden za drugiego
ferwor walki przypadki sieć pomyłek
kto mieczem wojuje od miecza ginie
nie znasz dnia ani godziny i przed tym strach
świadomość tego że wszyscy pójdziemy kiedyś w piach

Splot wszystkich ludzkich spraw
Wśród istotnych kłamstw i prawd

Nie zapomnieć o ludzkości
nie oszpecić swej osobowości
nie żyć bez wartości w ludzkim braku
bez skrupułów i bez smaku
jestem człowiekiem
potrzebuje ludzkich znaków żeby życie miało sens
nic co ludzkie nie zapomnieć kim się jest
nic co ludzkie nie zapomnieć kim się jest
Nie byłem jedynym, który się Tobą zachłysnął
kto miał Ciebie, miał wszystko, miał przyszłość.
Zafascynowany poznawałem Cię blizej
kazałaś mi się wszystkiego innego wyżec
mówiłaś - będziesz wyżej niż reszta,
gdy miałem dylemat szeptałaś - przestań
mój drogi nie ma innej drogi
zostaw ten świat on jest Tobie wrogi
i rozpłyń się we mnie spełnię wszystko
jestem jedyną receptą na przyszłość.
Tak wyszło i nie trwało to długo jak
stałem się Twoim pokornym wiernym sługą.
Otwieram wino z Tiną, piję do dna
byłaś jakdogmat, byłaś w tym dobra,
tego chciałem, obcować z Twoim ciałem
dawałaś rozkosz, której wcześniej nie znałem.

Jestem tu pokaże Ci kilka miejsc,
w których rozpłyniesz się ciepłem ust
pokażę Ci cały świat mój świat mój. x2

Wiedziałem że mi jej zazdroszczą
to było z moimi bliskimi niezgody kością.
Mówili to wredna suka nie chciałem słuchać,
Mówili jesteś z nią nie przychodź więcej tutaj!
To nie ich wina nie będę ich przeklinać,
nie znali jej, nie wiedzieli kim jest Tina,
Żyli w innym świecie a ja przcież
chciałem jakieś zgody, mówiła co pleciesz,
nie szukaj kompromisów to był Tiny nakaz
po chwili zniewolił mnie jej smak i zapach.
Nie miałem alternatywy oni - ona
po chwili rozpływałem się już w jej ramionach,
czułem że rosnę w siłę z nią razem,
noce pełne wrażeń spełnieniem marzeń
Twoje ciało działało na mnie jak eliksir
W jedną chwilę zapominałem o wszystkim.

Jestem tu pokaże Ci kilka miejsc
w których rozpłyniesz się ciepłem ust
pokażę Ci cały świat mój świat mój x2

Mieliśmy coraz więcej wrogów
ogół chyba przekreślił nas
nasz obóz to tylko ja i Tina spaliliśmy mosty
chciałem być z nią nie zwarzając już na koszty
byłem zazdrosny Tina była piękna
musiałem jej pilnować Tina była miękka
wiedziałem już teraz że nie mogę przegrać,
że zatrzymam każdego kto chciałby ją odebrać.
Musiałem to dobrze rozegrać stałem się gorzki
stałem się szorstki, łykałem proszki,
przestałem interesować się lepszym światem
stałem się niewolnikiem Tiny i własnym katem
tylko po to, aby zaznać rozkoszy nocy,
tylko po to, by zajrzeć jej głęboko w oczy ,
a potem wtulić się w jej włosy
i z błogą miną zginąć.
Nie było innej drogi Tino...

Teraz wiem że z wspomnieniem możesz przestać
nie, nie możesz jeśli chcesz przetrwać
wiem że z wspomnieniem możesz przegrać. x2
(Nie jedna draka bit ten blok i te legendy,
Wiem co to szacunek bo go mam,
pierdole łaskę.)

RPS:
Robię rap na serio i to nie żadna przesada,
kolejny cios zadam jak na pniu pod Peres Sada.
Z definicji pener, Rychu Peja, tak się składa,
2009 moim rokiem, nie zaprawiam.
Dobrze gadam, więc mi polej z P do N rapowy filar,
to ja u swego boku mam swoja Marion Cotillard.
Gram w to lepiej niż w bilard jak na nielegalu Paluch,
jak to za czasu skandalu albo lepiej "Na Legalu".
Reprezentant balu balu lub jak wolisz książę Jeżyc,
robię taka muzę kiepskim nie pozwalam przeżyć.
Jeśli chcesz możesz się zmierzyć, ja nie nazwę tego beefem,
po prostu spontanicznie dziś nawijam bez szyderstw.
Robię dziś taki harmider, że przepalą się końcówki,
cała sala jara, ja wariuję, chcę dziś wódki.
Ty z radości pieprzysz smutki, nie ma co tu się stalować,
to jeszcze nie koniec to początek, kiepskich olać!

Ref. To nie jest koniec - dla ciebie to szok,
znowu na trasie tak kolejny rok.
Przejmujemy bloki, kamienice i tą scenę,
to jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę.

Paluch:
Ja gram w to cały czas do zrzygania,
wszystkie zawistne kurwy dają siłę do działania.
To jeszcze nie koniec, dalej w rapie napierdalam,
Paluch, Rychu, "Na Serio", nadajemy z Poznania,
B.O.R w podziemiu jak tąpnięcie w kopalni.
Nie jeden fanatyk na tej płycie głośnik spalił,
a ty raperku z jednym CD w dorobku -
nabierz trochę pokory, bo zginiesz na początku.
I znów się wkurwiam kiedy świeżak kozaczy,
sodówka mu jebła bo newsa o sobie zobaczył.
Paluch Pewniak, ale zawsze z szacunkiem,
dla ludzi na koncertach i tych związanych z brukiem.
Nigdy się nie wożę chociaż znam swoją wartość,
możesz łatwo wyłapać, gdy traktujesz mnie z pogardą.
Uliczny styl - Aifam Klika moim teamem,
to jeszcze nie koniec cały czas rośniemy w siłę.

Ref. To nie jest koniec - dla ciebie to szok,
znowu na trasie tak kolejny rok.
Przejmujemy bloki, kamienice i tą scenę,
to jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę.

RPS:
Nikt nie powie tego na głos, tak od siebie, "Jesteś niezły" -
wystarczy, że sam wiem i mam gdzieś twoje protesty.
Robię swoje tak od lat, więc nie próbuj mnie zatrzymać,
dobrze wiesz, że nie dasz rady i że to nie moja wina.
Chcesz to se rozkminiaj, ja na bicie robię postęp,
chcesz czy nie to za niedługo będzie do tej płyty dostęp.
I chwyci za ten krążek każdy kto jest hip-hopowcem.
I nawet ten co osłem - będzie kark trenował owszem.
Bo Rychu Peja gościem, co w mej firmie robi głośniej,
kontrowersyjny raper masz swój atak jak riposte,
(Ty) nawijaj o podziemiu o swojej prawdziwości,
innego wyjścia nie masz dziś rozwieję wątpliwości.
Wszystkich tych co myślą o mnie, że sprzedałem się za bezcen,
nie masz wstępu tam, gdzie ja i tak boli cię ten bezsens
i dla tego taki jesteś na maksa undergroundowy -
wielkie media mają w dupie takich jak ty, bezpłciowych!

Ref. To nie jest koniec - dla ciebie to szok,
znowu na trasie tak kolejny rok.
Przejmujemy bloki, kamienice i tą scenę,
to jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę.
1. Masz listę swoich wrogów – gdy na nią patrzę,
jedna ta sama kurwa tylko w innej masce,
na zawsze jestem swojego brata stróżem,
niegodnych zaufania odgradzam murem,
nikt tu nie płacze nad rozlaną wódką,
krzyż na drogę tym prostytutkom,
schowaj skrupuły, na cztery łapy kuty,
wychodząc z ich domów wycieraj buty,
sto procent serca w duszy, zero aktora,
nie jeden wentyl nie wyjdzie z wora,
tak blisko diabła, tak daleko od Boga,
uwierz – nie chcesz mieć dziś we mnie wroga,
serdeczni przyjaciele? – a chwasty w kibel,
skurwysyny, na pohybel,
zdychają powoli, bez odbioru,
i na nadgarstku sznur od telefonu.

Ref. 2x
Hajsy ponad kurwy, ponad tych leszczy,
Są ludzie za których już nigdy nie poręczysz,
Na zimno podany smak zemsty najlepszy,
Rodzina i przyjaźń – ważniejsza od pieniędzy.

2. Nie raz czułem się sam – zapomniany, opuszczony,
pod sufitem głębiły się demony,
poszedłbym za głosem serca gdybym miał serce,
dzisiaj jestem silniejszy niż kiedykolwiek przedtem,
jak Benini – życie jest piękne!
Gdy widzisz ich Fizis masz parcie na pęcherz,
lubisz ściągać kłopoty?
Epickie, bezcenne, odlać się w ich prochy,
litość znają tylko Ci co jej pragną,
to miejskie bagno, tu gubi moralność,
oszczędzaj figury, poświęcaj piony,
fałszywi przyjaciele i niby ziomy,
układasz powoli wendety scrabble,
ostatni ich oddech – wiatr w Twoje żagle,
tylko Ty i ludzi zgrany zespół,
łeb do interesów – klucz do sukcesu.

Ref. 2x
Hajsy ponad kurwy, ponad tych leszczy,
Są ludzie za których już nigdy nie poręczysz,
Na zimno podany smak zemsty najlepszy,
Rodzina i przyjaźń – ważniejsza od pieniędzy.

3. Mrok duszy i charakteru,
hebel moich myśli, witam Cię w dziewiątym kręgu,
niektórzy znają życie tylko z kolorowej prasy,
okradł Cię wspólnik – osiedlowy klasyk,
on zajebał drobne, Ty wypierdol stos,
los jest kurewski, kurewsko traktuj los,
dasz za wygraną która jest blisko,
tych leszczy niedługo wygaśnie nazwisko,
problem brata jest moim problemem,
nie jedna chorągiewa na wietrze się chwieje,
żyć w zgodzie ze sobą – masz zawsze racje,
tutaj, teraz, jutro i na zawsze,
życie to szmata na jej ustach zdrada,
mimo wszystko musi się z nią układać,
nie jeden znajd nie jest zaufania wart,
zapisz go szybko po stronie strat.

Ref. 4x
Hajsy ponad kurwy, ponad tych leszczy,
Są ludzie za których już nigdy nie poręczysz,
Na zimno podany smak zemsty najlepszy,
Rodzina i przyjaźń – ważniejsza od pieniędzy.
Zobacz jakie się bujają laski,
w twoim ulubionym klubie,
nogi długie,
stary myślisz,to właśnie lubie
walisz dużo lodowatą wóde
obcinka,selekcja naturalna,
patrzysz która będzie idealna,
ta choroba nie jest uleczalna,o nie
hehe.
Skóra gładka,długie czarne włosy,
słodkie usta i duże oczy,
towar pełen rozkoszy,będzie twoja stary jeszcze tej nocy,
robisz podjazd,czego się napijesz,
jak się bawisz i jak Ci na imię,
dobre wrażenie robi na niej twoja kasa,
twoja fura i twoja własna chata.

Ref.
Jaka kochanie twoja cena,wolisz w dolarach czy wolisz w PLNach,
cena za miłość,dom i rodzinę,powiedz nim wpakuję się na mine.
Jaka kochanie twoja cena,mówisz że kochasz,a ja czuje że to ściema,gdybym nie miał tego co posiadam,to niechciała byś nawet ze mną gadać.

Matka mówi,a ojciec potwierdza,
od uczucia ważniejsza jego pęga,
twoje serce gówno ma do tego
masz mieć faceta ostro zarobionego,
z własnym kwadratem,furą i biznesem,
jeśligo niekochasz to pokochaj jego kieszeń,
bo miłość to bzdura,istnieje w filmach i tanich lekturach,
kilka spodkań,
intymne sytuacje,
wpadasz stary w miłosną pułapkę,
rok może dwa,i poznajesz prawde,
brzydkie staje się to co było ładne,
puszcza cię w kanał,sędzia dzieli kase na pół,
zaliczasz dół,
wyciągasz gnata,sześć złotych kul,
tak stary zmieniasz sie w kata,

Ref.
Jaka kochanie twoja cena,wolisz w dolarach czy wolisz w PLNach,
cena za miłość,dom i rodzinę,powiedz nim wpakuję się na mine.
Jaka kochanie twoja cena,mówisz że kochasz,a ja czuje że to ściema,gdybym nie miał tego co posiadam,to niechciała byś nawet ze mną gadać. (x2)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo