Popularne piosenki. Polski Hip Hop

1. Widziałem ją na mieście, pewnie szła coś kupić,
Co sobotę odwiedzała ten ekskluzywny butik.
W powietrzu unosił się tylko zapach jej perfum,
Chodziła majestatycznie, delikatnym krokiem elfów.
Gładka arystokratka, stop klatka na jej ciele,
Kto ujrzał ją raz, stawał się jej wielbicielem
Miss gracja, ciemna karnacja, seksowny ubiór,
Każdy wbijał w nią wzrok, gdy wchodziła do klubu.
Nie żadna dziewka z ludu ala Jagna,
Raczej panna Izebella, zimna i gładka jak lodowa tafla,
Wyglądała dojrzale jak na
Swoje 19 wiosen, zawsze z lusterkiem i papierosem.
Była pragnieniem milionów jak Cindy Crawford
Była marzeniem i kultem jak Brigitte Bardot,
Zwykły szarak mógłby starać się nie wiem jak bardzo,
Klucza do jej serca chroniło elitarne embargo.

Ref. Gładka arystokratka /x4

2. Nazywała się Klara, jeśli mnie nie myli pamięć,
Grała na fortepianie, kochała taniec.
Szczególnie, gdy miała wokół siebie publiczność,
Liczną gwardię adoratorów podziwiających jej śliczność.
Nigdy nie splamiła się pracą fizyczną,
Czas jej mijał na dbaniu o perfekcyjny makijaż.
Prowadziła bujne życie towarzyskie,
Uwielbiała, gdy wszystkie chłopaki zaczynali się na nią gapić.


Królowa parkietu, dostojna dama, serio,
Trzeba było liczyć się z każdą jej fanaberią.
Kolczyki ze Stanów, dolarów kilkaset,
Gdy spodoba jej się taki drogi drobiazg nie chodzi o kasę.
Tato zapłaci za to! No problem,
Wszak jest wysoko postawionym dyplomatą, to dla niego drobne.
Klara jest oczkiem w głowie, jedynaczka no, więc,
Jeśli większe ma potrzeby, wyższe będzie kieszonkowe.

Ref. Gładka arystokratka /x4

3. Gładka arystokratka - oto jej portret,
Aby wkraść się w jej łaski trzeba mieć gruby portfel.
Laski takie jak ona: rozpieszczone,
Rozpuszczone księżniczki w złotej koronie.
Kuszące łasice, często groźne jak rekiny,
Dziewczyny z gładkim licem, sztuczne jak manekiny.
Słodkie jak cukierki, blondynki-landrynki, kobietki-kokietki,
Kukiełki, krótkie sukienki, smukłe sylwetki.
Bujające w obłokach wystawowe lalki na pokaz,
Poklask - to ich jedyna troska.
Kręć tyłkiem ile chcesz, dla mnie jesteś obca,
Mam gdzieś twą kształtną pierś i wysoki obcas.
Jesteś smutną historią, arystokratko,
Pod maską ukazującą gładkość skrywasz swoje bagno.
Na koniec, wykorzystując ten muzyczny nośnik,
Pozdrawiam wszystkie panny z krwi i kości

Ref. Gładka arystokratka /x4
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Halo, halo, słucham...
...Przestań człowieku...

I Poznań, centrum miasta, piątek, czternasta
Korki, na dworze ciepło, w autobusie piekło
Ja umówiony na ten wywiad jadę, nie jest lekko
Mam kurwa sucho w gębie, dzwoni chłopak od wywiadu
Pyta kiedy będę, czy pasuje mi pod okrąglakiem
No pewnie, może kupić jakieś piwko? no kurwa pięknie
Boże przyszła eska od Berdysia - gdzie ja jestem
Czy wpadnę pod Vivo, bo ma ochotę na piwo
Wszyscy chcą częstować Cienkiego dzisiaj piwem
Chłopaki dajcie spokój, bo będę alkoholikiem
Wiem, że dzisiaj piątek i trzeba będzie polać
Nie ma tu, że nie ma, że nie mogę, jestem Polak
Ale spoko, zostało trochę czasu do wieczora
Kolejna eska, jakaś Agnieszka gratuluje płyty
Dzwoni Bobik, mam nowe bity
No kurwa wreszcie, wpadaj za chwilę
Nie mogę, jestem w mieście
Po drugiej wpadnę jutro, bo już dzisiaj mi się nie chce
Dobra no to narka, bądź u mnie tak o pierwszej
Godzina ciszy, telefon milczy
Dzwoni taki łeb czy dam wywiad do telewizji
O matko boska, gdy ja go słucham to się zastanawiam
Czy znam lepszego durnia, on już nawet nie jest śmieszny
On mnie wkurwia, mówi, że wszystko załatwi, a na nic go nie stać
Dobra wyłączam telefon, idę się przespać

...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Zadzwonił telefon...drrryt...
...Halo, halo, słucham...
...Przestań człowieku...
[tylko tekstyhh.pl]
Obudziłem się, a tu trzy nieodebrane eski
Jeden telefon, pierwsza eska od Levego
Coś tam cytuje, leje się, bo to bzdety
Druga eska od Moniki czyli mej kobiety
Że dzisiaj się nie zobaczymy niestety
Trzecia eska, pisze Mucha - gdzie dziś na balety?
I czy mam załatwić dla kumpla jakieś tablety
Ten nieodebrany telefon mi nie znajomy
Mija pół godziny ja jeszcze ospana kasta
Dzwoni jakiś organizatorek z poza miasta
I się pyta czy bym nie był chętny u nich zagrać
Dobra, nie ma sprawy, ale jak tam z honorarium
Przykro mi naprawdę, nic nie będzie, bo jest miernie
Do szału mnie doprowadza gadka z tym kolesiem
On od sponsorów jakąś kaskę wymara i gitara
A ja nawet zwrotu za paliwo nie dostanę, nara
Boże co za wiara, co za wiara
Dobra muszę zadzwonić teraz do Tabba
Chodzi o tą płytę, muszę się jakoś dogadać
Dzwoni Ryba i się pyta czy przyjadę nagrać
Za dwie godziny będę u ciebie, muszę coś wszamać
Te dwie godziny minęły jak chwila, muszę spadać
Wychodzę z chałupy
Muszę zmienić telefon na Nokię, bo Ericsson jest do dupy

Nie, bez kitu jebie mi się ten telefon w chuj
„Panie” „potrzebuje go” aby być „duchowo mocny”
„tak się bawi SLU” „no i co” „ zero piąty”
„czwarta RP” „bo to polska” „hip hop honeys”
cieszę się „uliczną sławą” „in flagnanti” nie złapali
„prawdziwy raper kłamca” poczuł „moralny upadek”
„byś mnie nigdy więcej nie zapytał” „prl” bracie..
„nie przegram mego życia” bo „mam tyle zobowiązań”
„pamiętam nie zapomnę” „nasze znajomości” Poznań !
„ja na zawsze w tym zostanę” bo mamy „wspólne zadanie”
„pojawiam się i znikam” „w oparciu o prawdę”
„zawsze odbić się od dna” tu gdzie „każdego dnia”
„już do końca tak być musi” robię „cały ten rap”
„odrzucałem opcje” byłem pewien” dnia zagłady”
„wandal” na dachu „wieżowca” czuć „pogodę dla bogaczy”
jeszcze „jeden taki dzień” pytasz kto? „czyste zło”
raz się jest „na dnie” „pener” „randori” „wos”
„dziś w klubie” „brudne myśli” „wciąż” „kocham” „robię lans”
„głucha noc” „egoiści” „wszystko na co nas stać”
„i nie zmienia się nic” „być nie mieć” dobrze wiesz
że „jest jedna rzecz” „wstecz” „dotknij gdzie chcesz”
„temat za tematem” „rap nawijam to wszystko”
„właściwy wybór” „odpał” „nie kocham hip hop”
„reprezentuje biede” „kurewskie życie”
„co cie boli” „czujesz to” „całkiem nowe oblicze”
„ o tym co było, no i o tym co jest teraz”
„dziś nie warto o tym mówić” bo to „zamknięty temat”


na starcie „geneza” „trudny dzieciak” cię wyręczy
jak z „bronxu” mordercy w twojej „godzinie śmierci”
i chociaż „czas przemija” „zawsze będzie takie granie”
to „znikający punkt” „miasto złą sławą owiane”
„z pamiętnika ulicznika” to mój rap „staszica story”
„doskonały przykład” „bez komentarza” sorry
„prawda zwycięży” „jeden za drugim stoi”
tej postawy nie zabijaj „depresja rapera” ziomy
„coś niedokończone” tak ma być „kontrowersja”
„zachodnia część polski” „żyję tym co mam” „wstęp” tak
„musisz uwierzyć” „dopóki jestem w grze”
„idź stąd” „światło” „prawdziwe czy nie”
„i nim zdarzy się cud” „taką dolinę” slums attack
to „materialna dziwka” i „żywot mego brata”
„gówniana sytuacja” „997” „przemoc”
„sex, dragi, rap” „pustka” „interesy z Peją”
„zwykła codzienność” „ piętnastak” „styl życia gnoja”
„kolejny stracony dzień” Dario i „wejder poland”
„SLU” „3 litery” „szacunek ludzi ulicy”
to „poznańczyk” „zakończenie” „jeden za wszystkich”


„hip hop wciąż żywy” nadal „na celowniku”
„the bridge” czasem „gzyms” miasto w którym pełno syfu
ty „gigancie” „musisz przetrwać” „dom zły” podły popis”
pierdolony „acid king” „zona” „głos wielkopolski”
rap „radio wolna europa” „ideologia bloków”
„żeby polska” „colabo” i „samotność po zmroku”
to był „dobry rok” „oddałbym” „rap dla kobiet”
„rolling Stones” rycha „chcesz” „kto ma renome”
„dura sex” „śmierć” „nietakt” „jeżycka klasyka”
„reedukacja” „królowie rytmów” „subliminale”
„reprezentujemy hip hop” „dzieci gorszego boga”
„życie jest hajem” „phil spector” „cno2”
„od Idylli do nieszczęścia” „mnie to nie zachwyca”
„te rzeczy są fajne” „seksualne żądze” rysia
„klasyczna fuzja” oto „ona i on”
„popierdoleni, bo wciąż robią hip hop”
„peja, rap i ludzie” „no co by było e”
„oczy widziały swoje” „śmierć” „wlzt”
„bogactwo, sława, wspaniała zabawa” zobacz
„robić im się nie chce” „tylko szpanować”
„oni boją się nas” jak dibo skit „z miastem w mieście”
„niech nie zdarzy ci się” „fturując” „ile jeszcze”
Pamiętasz ten dzień, kiedy świat usłyszał Twój krzyk ?
Matka na czole zaznaczyła Twój krzyż.
To było kiedyś, a teraz jest już dziś.
Co zostało z niewinności ? Chyba nic.
Po co Ci to było, pytasz siebie pewnie czasem ?
Po co Ci to życie pytam Ciebie, nie patrz na mnie ?
Spójrz na ręce, co między nimi biegnie:
Znajomości, momenty, koneksy, pretensje.
Po co Ci ten bajzel, zastanawiasz się czasem,
Czy jesteś życia błaznem, czy diabłem z etatem ?
A może jesteś ? Bo gdzieś indziej Ciebie nie ma.
W naturze nic nie ginie – jesteś równowagą cienia.
Czym jest cokolwiek tutaj co burzy twój spokój ,
Czy nie masz z tym problemów, mój spokój jest z boku.
A może nie ma wokół nic co Ciebie tutaj trzyma ?
Co zrobisz, wtedy, gdy ono się zatrzyma ?

Ref.
Więc po co Ci to życie, czy po to by być w życiu kimś ?
nie słuchać wszystkich tych, co nie wierzą w Twoje sny.
Po co im to życie, czy po to być tylko złym ?
Nie widzieć wszystkich tych, którzy nie chcą być jak my.

Po co Ci oddech co zmraża Twoje płuca,
Tak łatwo jest bezsensem wokół rzucać,
Po co mówić komuś „świetnie”, „do jutra”,
Trochę to bezczelne słowem w wiatr rzucać.
Cześć - nie jestem człowiek, jestem mutant,
Mam ludzkie ciało, ale wnętrze to wulkan.
Po co Ci te myśli, jak czyny depczą w Ziemię,
Nie będziesz lepszy od Boga, nikt nie modli się do Ciebie.
Po co Ci życie, jak nie chcesz żyć pięknie ?
Po co Ci miłość, jak kochasz tylko siebie ?
Po co Ci niebo, jak myślisz o piekle ?
Po co ta szczerość, jak jesteś kretem ?
Po co Ci życie, jak nie chcesz żyć pięknie ?
Po co Ci miłość, jak kochasz tylko siebie ?
Po co Ci niebo, jak myślisz o piekle ?
Po co ta szczerość, jak jesteś zwykłym kretem ?

Ref.
Więc po co Ci to życie, czy po to by być w życiu kimś ?
Nie słuchać wszystkich tych, co nie wierzą w Twoje sny.
Po co im to życie, czy po to być tylko złym ?
Nie widzieć wszystkich tych, którzy nie chcą być jak my.
Liber:
Skoki napięć wszystko złapie w rapie ..... i by się uspokoić to najmocniejsza z moich spoin zespół na kolejnym z podestów po serii crash-testów żywi nie wycięci z tektury i tekstu lektur stworzeni za pomocą sexu i uczuć (uczuć) kości i krwi i bez przymusu patrzę czy nie tracę pulsu tętna w skrócie ludzie to zwierzęta wszędzie masz konkurenta co żeruje na błędach rycerze są w legendach możni pobożni katolicy to często lanch na święta żeby nie było siedzę na tym krześle wierze jeszcze że jest nieźle że Azazel jeszcze tym razem nas nie zeżre i że to nie jest jeszcze szczytem naszym ludzkie serce bije pośród maszyn puls złapać pełen luz luzik rozbudzić zapał złapać pion by się przebudzić.

Ref.:
Zatrzymam się tu żeby sprawdzić puls żeby móc wyjść na plus
Zatrzymam się tu żeby sprawdzić puls żeby móc wyjść na plus
Zatrzymam się tu żeby sprawdzić puls żeby móc wyjść na plus
(Zatrzymam się tu)

Kris:
Dzisiaj pośpiech bezlitośnie rośnie w każdym stres i miażdży to co ważnym jest wyraźny postęp niesie często chłostę odważny zna męstwo bierze rozpęd chce pierwszeństwo chce mieć dostęp a sam stanie się tostem do zjedzenia proste założenia jeść tak by czuć się głodnym by nieść prawdy treść trzeba być rozsądnym (wiesz) godnym zaufania wzdłuż i wszerz coraz mniej miejsc do zatrzymania serc serca wers pisze w ciszy słyszę w niszy sedno i wiem jedno nie podpalą nie obalą mnie na pewno chociaż biegną jak taran „słabi legną” pęka wiara krzyczą wiejmy idzie fala! raz kolejny po raz kolejny Pan obronił Kris ocalał chwiejny krok bez spocznij i odpoczynku bez głosu wyroczni świat ten synku zginie jak ...... w dymie znajdź przystań w której czas nie płynie wykorzystaj ją na max byś zachował dobre imię.

Born:
Ksywa Borni hardcore to jedność mój puls i wyjść na plus to codzienność w miejscu w którym się wychowałem bezgraniczna wierność tylko tu regeneruje swe siły czasem trzeba odpocząć by nie trafić do mogiły za wcześnie (za wcześnie) za wcześnie z pomocą Bożą jeszcze nie jeden wers skreślę moja wiara i dusza czysta jak bezludna wyspa tu chłonę spokój choć widzę jak inni w amoku pogrążeni czy ten wers coś zmieni nie wiem się okaże mądrość i dobro niech idą razem w parze po wsze czasy niech uspokoją tętno całej ludzkiej rasy ja czuje widzę słyszę i rozumiem ale nie każdy tak umie szerzy się chaos jak w pomeczowym tłumie a ja ponad tym wszystkim siadam w loży i zabieram tam bliskich czuje dokładnie jak moje serce bije sprawdzam puls i wiem że żyje i wiem że żyje.

Ref.:
Zatrzymam się tu żeby sprawdzić puls żeby móc wyjść na plus
Zatrzymam się tu żeby sprawdzić puls żeby móc wyjść na plus
Zatrzymam się tu żeby sprawdzić puls żeby móc wyjść na plus
(Zatrzymam się tu)

Hans:
Nie chce cudów chce pośród brudu znaleźć swoje miejsce i brudząc swoje ręce wybudować swoje szczęście poczuć że to moje i tego właśnie bronie mój pot moja krew pięść rozcięta brew cały gniew ryczę jak lew to nie blef kapujesz? nie chce mieć łatwego startu chce paść na kolana i ugiąć wtedy karku wznieść ręce do pana i krzyknąć Boże jesteś?! siłę by zbudować niebo można znaleźć w piekle walczę więc jestem żyć odważnie albo nie żyć wcale słowo niewypowiedziane nie uderzy o membranę nie żałować czynu i żałować bezczynności ufać tak zrobić krok do mądrości doświadczyć zazdrości złamanej miłości dobroci i złości być sytym i pościć dotknąć zobaczyć posmakować sprawdzić dumy i pogardy podanej ręki podniesionej gardy gdy boli częściej uodparnia się więcej i uczysz się częściej brać więcej sprawdź swoje ręce ja zostaje tu bo tu czuje ból wiem że żyje czuje puls jak przez to przejdę to wyjdę na plus jak przez to przejdę to wyjdę na plus jak przez to przejdę to wyjdę na plus.

Ref.:
Zatrzymam się tu żeby sprawdzić puls żeby móc wyjść na plus
Zatrzymam się tu żeby sprawdzić puls żeby móc wyjść na plus
Zatrzymam się tu żeby sprawdzić puls żeby móc wyjść na plus
(Zatrzymam się tu)
Tamte wspomnienia nadal w mojej głowie goszczą
Czemu dziś tu, a kiedyś tam?
Nie chce zapomnieć o tym, jakie mam korzenie
Nie wstyd mi, wręcz szczycę się (szczycę się, wiesz)
To przecież przeszłość, a nadal we mnie drzemie
Lecz to jest tylko wspomnienie
Zamykam oczy i widzę szare cienie
Chce by były tu naprawdę to me marzenie

Jest jedna rzecz, która lamusów smuci – to, że rap trzeba mieć, nie można się go nauczyć
Niektórzy poszli za nim, musieli wrócić, rzeczywistość musiała ich budzić, realia cucić
A Ja 15 lat temu na starych śmieciach, wychowywałem się przy innych dzieciach
I matka kupiła mi mój pierwszy plecak, potem w chuj lat musiałem nosić go na plecach
Małolat nie wiedział wtedy, co to jest rap, byłem inny, miałem marzenia, mój kumpel miał wigry.
Ja miałem podwórko, odgrodzoną od domu furtką, to stare czasy, nie ważne było jutro.
Wypijmy szczerze za każdą na boisku imprezę, za tanie odzieże, za wszystkie mury w srebrze, za ulice, po których jeżdżę, przeciwko tym, których pieprze, za czasy lepsze, już swoje po ziemi drepcze, za mordy coraz cwańsze, za kieszenie w hajsie, dedykacje dla przyjaciół za szczere akcje, z mordą marną, nie ma miejsca jak to[?], teraz całą bandą chłopaki stoją za mną.

Tamte wspomnienia nadal w mojej głowie goszczą
Czemu dziś tu, a kiedyś tam?
Nie chce zapomnieć o tym, jakie mam korzenie
Nie wstyd mi, wręcz szczycę się (szczycę się, wiesz)
To przecież przeszłość, a nadal we mnie drzemie
Lecz to jest tylko wspomnienie
Zamykam oczy i widzę szare cienie
Chce by były tu naprawdę to me marzenie
Z Tobą być, z Tobą śnić
Z Tobą być, z Tobą śnić

(Pyskaty)
To prawdziwy romans był choć stale się staram
Lecz Ty nie przemijasz z wiatrem jak Scarlet O'Hara
I gdy nawet to kara bo jestem ckliwy jak Kombii
Fiodor to przewidział nie ma kary bez zbrodni
Pomówmy o nas poznałem Cię jakiś czas temu
to był prawdziwy romans, a nie serial z TVN-u
Raczej "M jak Miłość" i mi nie mów już dzisiaj
Że życie jest jak "Klan" bo my to nie Grażynka i Rysiek
W pierwszy tydzień byliśmy niczym Bonnie i Clyde
A już wiedziałem że nie lecisz tak jak oni na hajs
Wiedziałem że nie lecisz na ten papier
Ja miałem wtedy tylko fiata uno plus odtwarzacz kaset
Miałem index lokum inne windę w bloku
A nie wille z kortem z boku i płotem wokół
W szoku bo miałem Cię na oku już przedtem
Jeszcze zanim Whitney Houston przeszła na rentę
I to nie sekret ten romans to nie flirt na pokaz
Jesteś śliczna nawet jak śmigasz w papilotach
I nawet gdy masz łzy w oczach
To jest prawdziwy romans weź olej "Kasię i Tomka" ej

Ref:
Z Tobą być, z Tobą śnić
Całe życie tylko Ja i Ty
Dzielić łzy, sprawiać by
Całe życie tylko Ja i Ty /x2

(Pih)
Straszna wydaje się być miłość dla tego, który nie kochał
Miałem życie na opak włóczyłem się po nocach
Wiesz jak to jest Ty też myślałaś że już Amen
Dwie proste równoległe na samotność skazane
Gdy Cię spotkałem wiedziałem bierz szczęście od razu nie zwlekaj
Im więcej o nim myślisz, a go nie masz tym szybciej ucieka
Pamiętasz to nie był byle jaki podryw
Jeszcze nie wiedziałem że się kłócisz o swoją część kołdry
Zrobiłem pierwszy ruch w uszy szczypał mróz
W lutym taksówka do tych Twoich ust
Otworzyliśmy drzwi przed nami życie za progiem
Prawdziwe bez gumowych twarzy z telenowel
Wiem przecież każda prawda ma swój rewers
Fakt taki że jedno z nas mówi to co drugie chce powiedzieć
I nawet kiedy wracam do domu życiem zmęczony
Mam Ciebie jesteś mostem jedynym nie spalonym
Chce poznawać Cię co dzień od nowa z góry na dół
Jesteśmy jak planety nic nie zakłóci układu
Tylko Ty się liczysz nie obchodzi mnie reszta
Jesteś przyszłą mamą mojego dziecka

Ref:
Z Tobą być, z Tobą śnić
Całe życie tylko Ja i Ty
Dzielić łzy, sprawiać by
Całe życie tylko Ja i Ty /x2

La la la la la la la
La la la la la la la
La la la la la la la
La la la la la la la
Razem możemy osiągnąć tyle!
Razem mamy ogromną siłę!

1.
Witam w świecie, gdzie nie ma nic na stałe
Miłość i wartości - wszystko jest nietrwałe
Szok przyszłości, zmiana goni zmianę
Zmieniamy komórki, żony i ubranie
Wczoraj był nowością, dzisiaj już zepsuty
Jesteś taki wolny lecz chodzisz jak struty
Uśpiony, zniewolony jak skuty w łańcuchy
Na ulicach przechadzają się żywe trupy
Halo! Halo! Słyszysz te dźwięki
Halo! Czas się przebudzić z drzemki
Skrywaną miłość i energię wyzwolić do potęgi
Wszystko co rodzi przemoc potępić
Dalej! Odrzuć to napięcie i lęk
Prozac odłóż i tabletki na sen
Długo czekałeś na ten - moment -- start
Rusza nasz - pokojowy marsz!

Ref.
Kochaj albo giń -- możesz mieć wszystko albo nic
Możesz grać czysto jak my
Wierzyć, że świat nie jest tak zły x2
Kochaj albo giń x3
Na co Cię stać!

2.
Masz wolną wolę, możesz kochać lub zabić
Wybrać śmierć lub życie, miłość lub nienawiść
Wciąż mam nadzieje jak Wielebny King
„I have a dream" tak -kochaj albo giń --
Rzucamy to hasło w miasto
Maszerujemy z pasją i chyba wyrażamy się jasno
Mamy wiedzę, którą w sobie podświadomie skrywasz
Miłość wcale nie musi być słaba i ckliwa
Miłość wyzwala entuzjazm w człowieku
Nienawiść budzi tylko chęć odwetu
Miłość nie zawsze jest łatwa i słodka
Nienawidząc niszczysz też siebie od środka
Masz potencjał do czynienia dobra i zła
Ta batalia od wieków w człowieku trwa
Kochaj albo giń - to nasz pokojowy marsz
Przyłącz się do nas i pokaż co masz

Ref.
Kochaj albo giń -- możesz mieć wszystko albo nic
Możesz grać czysto jak my
Wierzyć, że świat nie jest tak zły x2
Kochaj albo giń x3
Na co Cię stać!

3.
Nie obchodzi mnie dziś, czy jesteś z PO czy z PIS
Czy jesteś z tamtych czy z tych, czy masz kasę czy nie masz dwóch dych
Wierzysz w Jezusa, Allaha, czy w nic
Jeśli rozumiesz przesłanie, możesz z nami iść
Szukamy miłości jak Black Eyed Peas
Śpiewamy o miłości jak Alicia Keys
Nie musisz być trendy, fresh czy fit
Jeśli masz dobre intencje i chęci -- jest git
Te setki chwil ziom nie ma ich tutaj już, dziś setki mil stąd możesz ich szukać znów,
niebieski front przywiał nadzieje tu, podaj mi rękę bo ja chyba spadam w dół

Pomimo że w moim życiu było słabo ostatnio
ja nagrywam płytę w pozytywnym stylu od tak ziom
pytasz mnie jak to możliwe ja ci powiem gładko mi idzie robić rap na pohybel
nie mam zamiaru płakać i dalej się ranić choć wysadziłaś moje wnetrzę jak bym połknął dynamit
dziś to wszystko za nami to prawda ale wspólne wspomnienia we mnie siedzą od dawna
znam parę fajnych dziewczyn setki pizd zakręconych jeszcze mocniej niż pepsi twist
parę takich które mogłyby startować na miss kotku zaśpiewaj dla mnie coś jak Alicia Keys
przez dupy ja głowie mam mętlik choć widać bez lupy że nie jestem miękki
potrafię kochać od ręki dziewczyny które zamiast jeansów wolą nosić sukienki

Te setki chwil ziom nie ma ich tutaj już, dziś setki mil stąd możesz ich szukać znów,
niebieski front przywiał nadzieje tu, podaj mi rękę bo ja chyba spadam w dół

Co do związków marzenia też prysły bo od początku czułem że koniec jest bliski
liści na drzewach było mało ( stój ) wszystko jak one tu śmiało poleciało w dół (hej)
to bolało choć nie chciałem się martwić ale ktoś cały ten związek oddał bez walki
dziś jest spoko bo złapałem dystans choć ona pewnie myśli B.R.O to egoista
uwierz mi że tak nie jest kochanie do dziś brakuje mi twojego zdjęcia na ścianie i
na sercu też mam znamię zostanie do końca życia jakbym zrobił tatuaż na ramie
wiem że uczucie nam pękło jak szklanka ale ciężar tych chwil ja dziś nosze na barkach
słodka jak fanta jest gorzka teraz i nie rozgrzewa jak ta gorzka którą bierzesz na melanż

Te setki chwil ziom nie ma ich tutaj już, dziś setki mil stąd możesz ich szukać znów,
niebieski front przywiał nadzieje tu, podaj mi rękę bo ja chyba spadam w dół

Ja ostatnio miałem chwile kiedy wszystko padło straciłem cała chwile przez to całe bagno
nie pytałem za ile znów zapale światło bo z czasem wszystkie bile w uzy same wpadną
przez promile stawiasz nie równe kroki a po melanżu nie raz wyglądałeś jak zwłoki
życie z nadziei tu spija znów soki i jak w filmach Barei prawda szara jak bloki
bez koki życie daje mi kopa nie muszę walić w nos żeby mieć wizje na oczach
potrafię kochać jak nikt w moje serce wrzuć żeton ćpałem miłość ale dziś chyba zaliczam detoks
jestem poetą i mam sporo uczuć ale przez to nie raz lądowałem na bruku
ja mam ten upór i wiem że to szczere niebieski front mi przyniósł nadzieję.

Te setki chwil ziom nie ma ich tutaj już, dziś setki mil stąd możesz ich szukać znów,
niebieski front przywiał nadzieje tu, podaj mi rękę bo ja chyba spadam w dół
Panie i panowie, królowe i królowie
Boginie i bogowie, przesłanie w moim słowie
W każdej głowie nienawiść jak Bośniacy i Serbowie
To nie koniec, musisz tego dowieść, żyć w betonie
Rzeczywistość szara, kroczę drogą samuraja
Betonem nas Bóg pokarał, marząc o ciepłych krajach
O Jaguarach, domach wielkich jak fara
Paląc blala w ganji oparach, spasionych balach
Posiadłość na hektarach, urlop w Himalajach
Zimą Sahara, siana jak Plan Marshalla
W sejfie szmaragd 24 karat,
drogie driny w drogich barach,
Wakacje na Hawajach
Wokół ciebie dziana wiara
szybki on, że opada kopara
Don Perinion nawala
Fiesta Americana
O kubańskich cygarach, dobrych trunków czarach
Pełnych przepychu salach i czarnym impala
W jakuzi bara-bara, z najwyższej półki marant
Wszystko jasne jak Siara, nie popadaj w marazm
Zostań w marach, gadka stara, dalej garaż
Sayonara, chcesz stąd uciekać, teraz i zaraz?
To nara, raport Gurala, Gural nie szarak
Kamarat, co napierdala jak Che Guevara
Chyba pamiętasz podziemny haracz
Na drugiej płycie, na ciężkim bicie
Nie życie jak w Madrycie
Nie wierzycie? Palicie by zapomnieć
Nie słyszeć wspomnień
Myśl przytomnie, a coś zostanie po mnie

Tylko ja i arena świata
Ja i lunapark
Miasta scena, nocny amfiteatr
Ja i zdarzeń opera
Tu i teraz spektakl się zaczyna
W nocy w górę kurtyna
Ja i arena świata
Ja i lunapark
Miasta scena, nocny amfiteatr
Ja i zdarzeń opera
Tu i teraz spektakl się zaczyna
W nocy w górę kurtyna

Wolno marzyć, choć skurwysyny nie kumają bazy
Uliczne obrazy, o tym napierdalają Killazy
Tyle razy, bez skazy, ludzie silni jak głazy
Uciekają jak od zarazy, buntu wyrazy
Analizy, chcesz zażyć cannabis, skręcić czy nabić?
Może się zdarzyć, że psy dumę chcą ci zabić
Musisz zdradzić, zarazić chcą cię kolabowirusem
Chcą byś był kapusiem, bo wiedzą, musisz musieć
Lecz ludzie to nie strusie, nie schowają w piasek głów
To kilkaset słów z centralnego GRU i G do U, R do A do L
Killaz Group, prawdziwych graczy crew
Gural miotacz słów synu
A coś zostanie po mnie

Tylko ja i arena świata
Ja i lunapark
Miasta scena, nocny amfiteatr
Ja i zdarzeń opera
Tu i teraz spektakl się zaczyna
W nocy w górę kurtyna
Ja i arena świata
Ja i lunapark
Miasta scena, nocny amfiteatr
Ja i zdarzeń opera
Tu i teraz spektakl się zaczyna
W nocy w górę kurtyna

Tylko ja i arena świata
Ja i lunapark
Miasta scena, nocny amfiteatr
Ja i zdarzeń opera
Tu i teraz spektakl się zaczyna
W nocy w górę kurtyna
Ja i arena świata
Ja i lunapark
Miasta scena, nocny amfiteatr
Ja i zdarzeń opera
Tu i teraz spektakl się zaczyna
W nocy w górę kurtyna
Chwile ciszy dobrze nie wróżą
bo może to jest cisza przed burzą

Mówię, że szczerze kiedyś uda mi się być gdzie indziej
w lepszej jakości płynąć jak Hemingway w filmie
wierzę, że to przyjdzie tak samo łatwo
jak łatwo oceniają nasz los przez biznes
masz głos, sam proś o talent
hasło być pedałem jak Wiśniewski czy to zazdrość
to nie słoneczny patrol
czy warto dawać dupy za hajs sławę bękartom
skuty pysk za to zamiast żyć na bogato i żyć jak szmata
wolę skromnie i z klasą doceniać wartość świata
trzymać fason, mówię, że szczerze
kiedyś uda mi się spojrzeć w przeszłość
doceniając niezależność
nie dla mnie berło i władzy przyjemność
tylko tętno towarzyszące koncertom
to prosty rap dedykowany osiedlom
co czują jedność
wierzę w to, co każdy z odrobiną wyobraźni
jak mówisz do mnie to w oczy patrz mi
bo tylko ten, co kłamie miewa zaćmy
będąc sam siebie wartym, mówię o sile prawdy

[x3]
z sekundy na sekundę
z minuty na minutę
z godziny na godzinę
nie da się przed tym uciec

z sekundy na sekundę
z minuty na minutę
z godziny na godzinę
to przeznaczenie
[tylko tekstyhh.pl]
Mówię, że szczerze kiedyś uda mi się wygrać z czasem
nie proszę o basen, prosić nie śmiem
sam sobie katem ten, co marzy we śnie
że zbuduje chatę w bezpiecznym mieście
świat jest ofertą jak Ze Roberto
tylko świat zagrywa kiepsko
a Ze Roberto nieziemsko
czy mam liczyć się z klęską, owszem
przegrywa nawet obstawiany bokser
znów nieodebrany forhend
świat przelicza na drobne
na dobre zapatrzeni w siebie
lustrzany afrodyzjak
rosnąca hipokryzja
i adekwatny przebieg
ironia jak w szpilkach
gdy na ustach eden
kto ma wygrać
syf otwiera tabele
kolejny bestseller
słów fenomenologii przelew
sceno monofobii teren
nie nowe, no kopsnij zele
tu się żyć chce
choć znów wina na winie
ktoś, że znajdziesz indziej niż kabzę
ważne wspomnienie każde
choć nie każdy to hamlet
każdy liczy na łaskę
zaślepiony życiem co kreuje tą farsę (tak jest)

[x3]
Zsekundy na sekundę
z minuty na minutę
z godziny na godzinę
nie da się przed tym uciec

Z sekundy na sekundę
z minuty na minutę
z godziny na godzinę
to przeznaczenie

[x3]
Chwile ciszy dobrze nie wróżą
bo może to jest cisza przed burzą
1. Masz listę swoich wrogów – gdy na nią patrzę,
jedna ta sama kurwa tylko w innej masce,
na zawsze jestem swojego brata stróżem,
niegodnych zaufania odgradzam murem,
nikt tu nie płacze nad rozlaną wódką,
krzyż na drogę tym prostytutkom,
schowaj skrupuły, na cztery łapy kuty,
wychodząc z ich domów wycieraj buty,
sto procent serca w duszy, zero aktora,
nie jeden wentyl nie wyjdzie z wora,
tak blisko diabła, tak daleko od Boga,
uwierz – nie chcesz mieć dziś we mnie wroga,
serdeczni przyjaciele? – a chwasty w kibel,
skurwysyny, na pohybel,
zdychają powoli, bez odbioru,
i na nadgarstku sznur od telefonu.

Ref. 2x
Hajsy ponad kurwy, ponad tych leszczy,
Są ludzie za których już nigdy nie poręczysz,
Na zimno podany smak zemsty najlepszy,
Rodzina i przyjaźń – ważniejsza od pieniędzy.

2. Nie raz czułem się sam – zapomniany, opuszczony,
pod sufitem głębiły się demony,
poszedłbym za głosem serca gdybym miał serce,
dzisiaj jestem silniejszy niż kiedykolwiek przedtem,
jak Benini – życie jest piękne!
Gdy widzisz ich Fizis masz parcie na pęcherz,
lubisz ściągać kłopoty?
Epickie, bezcenne, odlać się w ich prochy,
litość znają tylko Ci co jej pragną,
to miejskie bagno, tu gubi moralność,
oszczędzaj figury, poświęcaj piony,
fałszywi przyjaciele i niby ziomy,
układasz powoli wendety scrabble,
ostatni ich oddech – wiatr w Twoje żagle,
tylko Ty i ludzi zgrany zespół,
łeb do interesów – klucz do sukcesu.

Ref. 2x
Hajsy ponad kurwy, ponad tych leszczy,
Są ludzie za których już nigdy nie poręczysz,
Na zimno podany smak zemsty najlepszy,
Rodzina i przyjaźń – ważniejsza od pieniędzy.

3. Mrok duszy i charakteru,
hebel moich myśli, witam Cię w dziewiątym kręgu,
niektórzy znają życie tylko z kolorowej prasy,
okradł Cię wspólnik – osiedlowy klasyk,
on zajebał drobne, Ty wypierdol stos,
los jest kurewski, kurewsko traktuj los,
dasz za wygraną która jest blisko,
tych leszczy niedługo wygaśnie nazwisko,
problem brata jest moim problemem,
nie jedna chorągiewa na wietrze się chwieje,
żyć w zgodzie ze sobą – masz zawsze racje,
tutaj, teraz, jutro i na zawsze,
życie to szmata na jej ustach zdrada,
mimo wszystko musi się z nią układać,
nie jeden znajd nie jest zaufania wart,
zapisz go szybko po stronie strat.

Ref. 4x
Hajsy ponad kurwy, ponad tych leszczy,
Są ludzie za których już nigdy nie poręczysz,
Na zimno podany smak zemsty najlepszy,
Rodzina i przyjaźń – ważniejsza od pieniędzy.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo