Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Kiedy słońce wstaje,
ja tu wstaje,
kiedy księżyc wstaje,
ja tu żyję dalej,
piszę teksty bo praktycznie tylko to umiem.
Mówią: jedź z tym. Piszę.
Co mi zależy w sumie. Było parę kryzysów, mniejszych czy większych, czasem
się piło więcej, świat był łatwiejszy ale tylko przez chwilę nie było
to szczere. Ziom kupił bilet do raju, wpierdolił się w herę. Głupota,
chwilowa słabość, ja wierzyłem, wyszedł z tego, radość. Uczuć się nie
kryje. Każdy jest dobry tylko coś czasem dobroć tłumi, pochopne sądy
nieznajomych ludzi, skąd wiedzą jaki jestem? Patrzą mi w butelkę, mówią,
że ktoś kradnie, złapałeś go za rękę? Ten z drugiego piętra, gdzie on
szczęścia szuka? Mieszka tylko z matką a codziennie w innych ciuchach.
Tylko słucha tej muzyki, że aż podwórko słyszy, tamci sprzedają narkotyki,
weź to przycisz, córka sąsiada widziała go w teledyskach, kogo? Tego z
drugiego piętra, tego słuchają boiska, dzieciaki na nich, to właśnie dla
nich, my zostaniemy sami, wy nie dajcie się omamić.

[Onar]
To jest moja enklawa,
moje drugie piętro,
to jest moja sprawa, gdzie znajduję piękno,
kocham, nienawidzę, w moich krokach ukryte szczęście,
w blokach moje życie, na tym drugim piętrze.

[Lerek]
To właśnie na tym piętrze odnajduję tę poezję, to właśnie na tym drugim
piętrze mam swoje szczęście.
[x2]

[Onar]
Ten widok z drugiego piętra czasem przygnębia. RAP, podwórko, miłość,
melanż, tak czas spędzam, życie surowy sędzia, nie ma apelacji.
Sprawiedliwości ręka, korupcja dźwignią demokracji a ja cały czas w tym
miejscu żyjąc wokół wielkich spraw, wśród tych bloków. To jest prawdziwa,
wielka gra, mówisz: ba, on to na pewno ma pięknie a ja wkurwiam się i
ściskam drugą ręką rękę, ej, kiedy czytam te śmieszne artykuły. Moja mama
wzięła część z bloku, te papierowe bzdury. Piszą, że jestem tym, który coś
tam, gdzieś tam, to ja i mój rap. Ej, weź przestań. Cztery ściany, w
których jestem od dzieciaka, w których chce się śmiać i płakać, tutaj wisi
mój plakat. Alkohol, pierwsza draka, przecież każdy ma swój rozum, w życiu
samemu trzeba się połapać, to nie pozór, niektórym nie poszło, mają dozór,
inni żałują, inni z dnia na dzień kombinują, inni tylko mówią jakie
co dzień interesy kręcą. Od dwóch lat w tych samych jeansach, wiesz co? Tak
jak ci śmieszni hiphopowcy w tureckich swetrach, a u mnie MASS już od trzech lat na metkach, przestaw się na odbiór z mojej
okolicy. Nas już nie będzie a HIP HOP będzie żywy.

[Onar]
To jest moja enklawa, moje drugie piętro, to jest moja sprawa, gdzie
znajduję piękno, kocham, nienawidzę, w moich krokach ukryte szczęście, w
blokach moje życie, na tym drugim piętrze.

[Lerek]
To właśnie na tym piętrze odnajduję tę poezję, to właśnie na tym drugim
piętrze mam swoje szczęście.

[x2]
Wyrok
Feat: Fokus

Ref:
To jest ten sąd ostateczny
Popełniłeś błąd niepotrzebny i niebezpieczny
Pora tu mocno przewietrzyć
Był kodeks,był proces ten wyrok jest wieczny

1.Gural:

Zapadł wyrok za nieszczerość
Wybiła godzina zero
Wjeżdża merol pod P do ń banderą
Tak jak Ginner co na(?) drina w wannie
Yo gram z nadzieją ze dobre wiatry nam wieją
Elo pigalaz miga bas i las rozpinam pas i gaz
Pierdole was i was i was
Leje się siwa legal my to ganze gall pow za to że na kartce grał
Zrobię akcje co? usłyszysz akcent(gdzie?)
W mojej gadce na twojej klatce(co?)
Zginie w akcept kto pokazuje palcem(co?)
Ja wjadę walcem w czarnej kominiarce(yo)
Dwaj zawodnicy perfekcji moc
A ty skończysz w kostnicy na sekcji zwłok
DGE i Smok tak jak sierp i młot
My tniemy i walimy teraz wiesz już co
Mowie już bierz to Mister DonGuralesko
Ten chłopak z bletką jadę jak śmierć karetką
Ze mną chłopaki czarną furgonetką PDG legion
Wiesz co? nie będzie lekko
Jest nas tu raz stu raz kilkunastu
PDG raz tu rzygaj hajs mój
Wie heis du? Kilaz Group ej my robimy te manewry tu...

Ref:
To jest ten sąd ostateczny
Popełniłeś błąd niepotrzebny i niebezpieczny
Pora tu mocno przewietrzyć
Był kodeks,był proces ten wyrok jest wieczny

2.Fokus:

To ten ostatni dzień to twoja karma
Ja rzucam cień twój los to przyszłość marna
To jest ten armagedon legendarna czarna noc
Post termo rymo nuklearna
Kiedy gadam to trwa ta kanonada lata latam
Potem bata macha a potem wyrok kończy atak
Mistrz świata wplatam w to liryczny paraliż
Będą cienko śpiewali jak ryby Bukamali
Mam patent i talent mam wiarę
Mogę wymieniać dalej ale mogę podpalić tą sale
Na sali musi być ogień skoro tyle dymu czaisz
Nie ma ponieważ gdyż dlatego że iż i azaliż
Wynika z analiz pora tu mocno przewietrzyć
Gural i Fokus uderzenie jak w splot słoneczny
Kultura hip hopu rym waleczny zapada wyrok
Niepodważalny i bezsprzeczny

Siła-Z-Pokoju
3. GrubSon:

Cegiełka po cegiełce
Pomysłów coraz więcej
Czas poluzować lejce
By odpoczęły ręce
Siła zryw pokoju
Siła w słowie
Siła wyobraźni siła za mikrofonem
To nie jest takie proste nie podają tego na tacy
Trzeba się postarać by widzieć owoce pracy
Raz spokój harmonia,raz hardcore melanże do rana
Utrzymuj równowagę pokój z tobą żyj pełnią życia
Bez wahania i zachwiania
Spokojnie wiec,niech siła wypływa z naszych serc
Bardzo dobrze wiesz że ma ona obrany konkretny cel

Ref:

Czasami nie da się wszystkiego poukładać
Skryte zakątki zbadać choć coś ci podpowiada że
Nie opłaca się na głowie stawać a zarazem powstawać
Niech siła pokoju w tobie wrze
Bilet, HG, sztywna ekipa
Żyję w zagrożeniu, ryzyka nie unikam
To ma taktyka, jestem, nie znikam
Wciąż żyję tu, tu na tych chodnikach
BPP - uniwersalny żołnierz
Hemp armia człowiek, umysł to pistolet
A słowa to naboje, więc morda gnoje
Co sieją paranoje, dziś Waco projekt
Oddaję ci co moje, brat
Pozytywnie man patrz na świat
Nie unikniesz w życiu strat
Ale bierz to na kark
I dalej śmiało wal

Kto ryzykuje ten osiągnie wszystko
...ja i moje ludzie...
Pieniądze są jak tlen, oddychaj szybko
Lukasyno, 2007, N.O.N. koneksja

Nóż jak anioł stróż tu już nie dziwi
Dziś u mego boku tylko prawdziwi
Ludzie dla których zasady są święte
Życie umiłowane przez moje serce
Ryzyk fizyk od zawsze na zawsze
Wśród swojaków razem raŹniej
Dobry Boże chroń nas od wszelkiego zła
Życie jest niesprawiedliwe nie tylko w snach
Na ulicach psy incognito dobre czasy finito
Objęty infamią, *****ć to
Tą ekipą sztywno będziem dalej grać
Nie przepuszczą nam lecz nie rozdzielą nas
By to czuć musisz poczuć to na skórze
Oddałem serce tej muzyce lecz ocaliłem duszę
Znam swe miejsce, trzymam się tego miejsca
Bandycki instynkt, N.O.N. koneksja

O lepsze dni, o które wciąż Cię proszę
o Panie bądŹ mym gościem
to dla nich, choć nie pora na litanię
Jak godnie żyć? gdzie tu czas na spanie
W tym całym biegu tyle spraw
Ale ty chroń mnie od wszelkiego zła
Wciąż trzymam się z daleka od łatwej kasy
Chociaż jest tyle możliwości muszę sam to sobie rozważyć
Nie chcę prawić morałów, bo nie dla ideałów
Niejeden ***** mami Cię znów swym logiem z ekranu
Dalej przez to piekło idę, ze mną moi ludzie
Widzę psa, się zawinę, mój przyjaciel nie żyje
Jestem jednym z tych co jak kochają to do końca
Nawet nie wiesz ile buntu siedzi w tych młodych głowach
Dalej z Mokotowa, materiał już niebawem
Dla tych wszystkich co jak my życie powiązali z rapem
Władze by chciały ugłaskać nas i zabić odwagę
Szybko leci czas a ja wciąż ryzykuję, bo

[x2]
Kto ryzykuje ten osiągnie wszystko
...rośnie napięcie...
Pieniądze są jak tlen, oddychaj szybko
...wzrasta tętno...

Wieżyczka, gruby mur, kolczata
Tam trzymają mego brata
załączyła się morgana fata
Prokurator zważył w lata, *****ć kata
Tydzień temu byłem jedną nogą w polskich Kazamatach
48 z brudem krata, w tle kogut lata
Tysiąc pytań, dom, wygrzewka, jak po obiatach
Ryzyko z instynktem, jestem z masakrą lata
Niebezpieczną jak Dżihad, nieugiętą jak Fatach
WBU, Panda, spierdalamy na koncert

Jutro będę niewyspany, zmarnowany, bo dziś chlamy
Znów gdzieś tam gramy, znów w pociągu chamy
Kanarów kochamy, i love you, uwielbiamy
I love you, ciężko się czasem z nimi dogadać
Czasem każą nam na kolejnej stacji wysiadać
Kto ma rację, a kto nie, nie będę o tym gadać
Bo nie rozkładam tego tu na czynniki pierwsze
Ważne, że zawsze dojeżdża Cienki na miejsce
I choćby było dziesięć czy tysiąc osób na scenie
Zawsze dam, słuchaj, tyle ile mogę z siebie
Leje się wóda teraz, zawsze nie marzę nie raz
Czasami luta melanż, bo wchodzi gościu, siemasz
Kiedy nowa płyta Cienias? będzie jak wyjdzie
Lekko podpity, pobity, pyta o bity
I czy mogę mu też dołożyć tu do popity
Mówi, że tutejsze osiedlowe ekipy
Te typy co stoją w bramach szanują mą muzykę
Bo to dla nas, dla nas, tu życie plan ma na nas
Niejednego rzuci w ogień, dobra pogadamy potem
Bo walimy na hotel, trzeba zebrać hołotę
Ale jak się podobało? spoko było, spoko grało
W hotelu cud malina, znów będą kina
Właścicielka nas przeklina, już nas więcej nie przekima
O szóstej mamy banę moje mordy pijane
Wsiąść do pociągu co jedzie do Poznania
Nie dbać o bilet tylko o bagaż
Trzymając w ręku flaszkę wódeczki
Pić ją tak długo aż nie będzie deczki
Jesteśmy w Poznaniu już, koniec wycieczki

[x2]
Jedziemy na koncert, chyba będzie dobrze
WBU, Panda i zaproszeni goście
Chlanie do oporu, zajebisty klimat
Tak się bawi Poznań czyli każda pyra

Dzwoni telefon, ustawka na głównym
Albo przejazd friko albo po półtorej stówy
Bana podstawiana, wbijamy się na chama
Są z nami ci spod bloku i ci co stoją w bramach
Ładunek na przedział, cała setka balsam
Kanary się zbuntują to damy im na Warsa
Narazie jest bajka, w ryju fajka, w łapie Warka
Miejscówa stylówa, wiadomo, druga klasa
Zaraz koniec drogi, dopijam browara
To właściwa stacja moje bydło więc wysiadka
Kierunek do kultury, ruszyła się gromadka
Jest organizator, o szczegółach gadka
Jestem jeszcze trzeŹwy, nie ma opcji wpadka
Wypadło całkiem dobrze, czas rozjebać hotel
Jestem już pijany, wytrzeŹwieję potem
W pokoju rozjebunda, wybiłem dwa lustra
Z nami jest Miętówa, Absolwenty, inne gówna
Tu same wariaty więc logika same straty
Obrzygany dywan i rozbita szyba
Zwijamy się do chaty, była fajna zadyma
Powrót był chujowy, bilecik kredytowy
Leżę na peronie, bo mnie pokonały schody

[x2]
Jedziemy na koncert, chyba będzie dobrze
WBU, Panda i zaproszeni goście
Chlanie do oporu, zajebisty klimat
Tak się bawi Poznań czyli każda pyra
Halo, Vienio nawija robimy to co wczoraj

Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny
I to jest prawda to jest fakt Mistic Molesta mówi tak
Jak Andrzej Rosiewicz dla wszystkich sąsiad
Nie wierzysz to szoruj pokład
Bo tak jak molester lubi sztuki dobra najebka huki puki
Jarają mnie wszystkie okrągłe kształty i wypukłości
Tak jak Włodek nie czuję złości
Nigdy nie mów nie, nie odmawiaj sobie przyjemności
Ze mną naprawdę poczujesz że żyjesz
Nie wstydzisz się nie kryjesz zajawki twej
Posłuchaj rady mej rady mej
Alkohol jointy miła atmosfera
Balangi kluby nocne to jest dobra bajera
Efekt murowany spóźniłem się o rany
Umówiłeś się z nią na dziewiątą
Elo, elo za dużo czasu poświęcam jointom
Więc musisz to malutka tolerować
Bo ja lubię dużo palić i dużo rymować
Ja wiem że my w takiej sytuacji mamy mniejsze szanse ale
Pierdolę wszystkie towarzyskie niuanse
I dalej was atakuję wibracje czuję
Trzysta sześćdziesiąt sześć dni piękne ciało mi się śni
Ja i ty mistycznie spędzone chwile
Szeptam ci do uszka mile kobiecino
Każda chwila z tobą to jest złoto
Zapamiętaj bo to jest tekstu motto
Nie jestem kolesiem który będzie za wszystko płacił
Ciuchy kupował czas na darmo tracił
A czas to pieniądz więc pod uwagę biorąc nie
A wy ładny zapach drogie ciuszki
A my deki spodnie fajka z puszki
A wy długie włosy blond albo brązowe
A my z-n buty sportowe
A wy wygodne życie drogie alkohole
A my … na podwórku browar przy szkole
A wy kosmetyczka i fryzury nowe
A my irysy i płyty winylowe

Ref.
Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny
I to jest prawda to jest fakt bo Molesta mówi tak

Wszystko przyśniło się na zrzucie blantowym
Zobaczyłem fajną sztukę i pomysł przyszedł do głowy
Może poszlibyśmy się przejść u Chińczyków coś zjeść
Potem dasz mi swój telefon, cześć
W piątek spotkamy się w nocnym klubie
Ty mi powiesz co lubisz ja ci powiem co lubię
Dziewczyno blanty hip-hop dwie najlepsze rzeczy
Bardzo nie lubię jak ktoś to kaleczy
Co ty na to, powiedziała czemu nie
Każdy robi co chce z molesterem jest jak w niebie
Spojrzałem na jej ciało chyba śnię
Pewnie, dziś za dużo blantów wypaliłem
Albo z głupim na rozum zamieniłem
Chwilunia wtedy dopiero zczaiłem
Tylko wtedy gdy oddajesz się w całości
Jestem sobą i nie czuję złości
Lody przełamane czas na czynności
Nie bój się jestem zdrowy delikatny
Kurwy nie ruszam uznaję sex bezpłatny
Na wpływ Trójkąta Bermudzkiego podatny
Przyjdę gdy znów będziesz chciała mnie zobaczyć
Swoją obecność dobrze umiem zaznaczyć
Wszystko jasne nie muszę dalej tłumaczyć
Za szerokimi spodniami niespodzianka się kryje
Ty mnie tam pocałujesz ja cię pocałuję w szyję
Nie ma wstydu przecież każdy tak żyje
Możesz się okazać królowa jednej nocy
Jak anioł stróż zawsze przyjdę ku pomocy
Nie dam moim rękom zapomnieć twojej skóry
Mogę cię ... lecz nie uczyć do matury

Ref.
Z siłą wodospadu jak Niagara a nie Calgon
do podkładu co od razu nim się jaram pal go
Nie mam jadu i układów a mam własny żargon
i robię szum jak stado kun dla mnie to minimum
Idę na żywioł na oślep niekoniecznie
nie zapłacę szyją jeśli nie działam skutecznie
ci co nie żyją nie pomylą się obecnie
używać strun gdy słucha tłum dla mnie to minimum
Jestem szybki jakbym rybki łowił ręką
Lepiej bym coś zrobił niż głowił się nad przynętą
Komu nie wychodzi chętnie pobiłby mnie wędką
Ale nie płotki tylko sum dla mnie to minimum
Jestem wolny tak jak ten szkolny autobus
Styl mam zadziorny nic mi nie krępuje chodu
Nie bądź namolny jestem zdolny iść do przodu
w szklance rum i skun dla mnie to minimum

tak jest tak jest! szoruj szoruj!

pochodzę prosto od małpy tak mówił Karol Darwin
Jak zwał tak zwał to granice się zatarły
Teraz laminuję dzieci będą z nich karły
Gatunku perpetuum dla mnie to minimum
Baczność waszmość! W szeregu same łajzy
co wśród kolegów rozdzieliły hajsu szansy
A mnie ten szczegół nie wydaje się być fajny
Zarobków kontynuum dla mnie to minimum
Sprzedaje na kopie się i to z zamiłowania
Z otoczeniem stopię się bo mam instynkt przetrwania
Nie znam się na popie bo tam nie ma nic do znania
był na rap boom teraz jest go minimum
Ho ho ho tak jak Mikołaj w kominie
Skąd tyś się tu kolo wziął i jakie twoje imię?
Abra de A be nowe solo cię nie minie
Trzeci album to dla mnie minimum

tak jest tak jest! szoruj szoruj!

robię szum jak stado kun dla mnie to minimum
używać strun gdy słucha tłum to dla mnie minimum
ale nie płotki tylko sum to dla mnie minimum
w szklance rum i skun to dla mnie minimum
gatunku perpetuum to dla mnie minimum
zarobków kintynuum to dla mnie minimum
był na ram boom teraz jest go minimum
trzeci album to dla mnie minimum
Gural:
Jakie to wszystko skomplikowane
Cierpliwy papier, i kochany atrament
Za oknem wieje wiatr, w głowie zamęt
Strach przed tym co nie znane, co nie wypowiedziane
Na amen, tym paliwem miasta napędzane
Dziś - biore nocną zmiane, betonowe lasy mokną
Te same tubylcze mózgi mocno wyprane
Wśród zgiełku i szumu, prawda boli i tak
Ten co lgnie tak do tłumu, ten co woli być sam
Ten nowoczesny świat cały czas skacze w wzwyż
Mówią i tak - "Każdy dźwiga własny krzyż"
Pod miotłą siedzi mysz, wilk wyje do księżyca
Zazwyczaj chociaż co i kraj to obyczaj
Śnisz sen o zdobyczach, o tym gram przez cały czas
Jest w chuj nas, każdy ma swój czas
Jak myślisz Gulczas?

Ref.
Niech ryczy z bólu ranny łoś
Zwierz zdrów niech przebiega knieje
A ktoś nie śpi po to aby spać mógł ktoś
To są zwyczajne, zwyczajne dzieje x2

Gruby Mielzky:
Pośród zwyczajnych chwil, budze sie rano ze spokojem
W lewej dłoni colt w prawej dłoni pistolet
W gąszczu kul, nawet fakir już wykłóca się o jeden gwóźdź
Dama bije króla, suma dwóch minusów to nie plus
Na próżno szukam miejsc dla siebie wśród obcych
Żyjąc z wilkami, co dzień gryzłem mięso do kości
Prosisz o drugie życie, chociaż nie potrafisz żyć
Gdy budzisz się ze wszystkim, kładąc sie nie masz nic
Ten nowoczesny świat zdaję się skakać w wzwyż
Bóg tworzy kamień, na którego brak mu sił
Kto jet kimś? Kto jest nikim? Czym jest dobro czym zło?
Dzień daje szanse, noc przykłada zimną lufe pod skroń
Tłuczemy szkło za młodych, starym sypiemy piach
Szukamy prawd po nocy, by ktoś spokojnie spał
I wciąż sami na wietrze, który w oczy nam wieje
To są zwyczajne, zwyczajne dzieje!

[REF X2]

Ry23:
Nie boje się jutra, wersy wrzucam na płótna
Biore co Bóg dał, nie dziele na nikim futra
Mam układ z wyższą mocą, czerpie z niej siłe
Mam pióro, nim opisuje to co przeżyłem
Widzę dalej od kiedy pojąłem co to jest wiara
Choć czasem wątpię tak jak nie jeden mój krajan
Trzeba mieć jaja, głowe na karku
I troche szczęścia, by wyrwać się z tego miejsca
Dopadła presja, to sens ma!
Ja ide za tym, pode mną asfalt
Masz szczęście, bliską osobe? To masz fart
Wyjdź na start, i biegnij , daleko jest linia mety
nie ma między nami chemii, odchodzimy jak tapety
Niestety! Life is brutal jak brudny harry
Wdycham smoke, mój blok ogrania mrok
Nie do wiary, co przyniesie ta noc myślą nie jedni
To są zwyczajne dzieje - ludzi z osiedli

[REFREN x2]
[SCRATCH]
[REFREN x2]
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej

[G2E]
???
???
???, idę obok z buta
Afera nuta, wchodzi jednym uchem, drugim wychodzi
W płucach z buchem, tęskno ze słuchem
Uwaga, frajerstwo, plaga, wyłożona laga
Nagrywałem rapa, jak Ty z ??? po piasku latał
Dziwko, tutaj i co? Goń się
???
Z koziej dupy trąbka z ???, to początek wula
Tutaj wątek dla ciula
Zmiana prawdziwi graba, dla brata, bo rap wariata
Biorę Kena i Wata ooo G2E kabrata
TeWu rapa pozdro, Mara przewiń dalej

[Mara]
Świeży towar z pierwszej ręki z pod śląskiego godła
Harce, styl, śląski rap, ta, a nie żadna kopia
Wsadź to w wieżę, w mp3, czy w radio w samochodzie
Niech Ci towarzyszy co dzień, niech wie zwykły przechodzień
Dobry chłopak z charakterem, dla kumatych ta nuta
Bezimienni, TeWu rap, śląskiego rapu chluba
Choć komuna już minęła to tu propaganda działa
Podaj dalej, nie bądź ciołek, niech to słucha Polska cała
Z nienawiści dla kominów i kopalnianych szybów
Gdzie w pizdu ulicznych przygód, w poszukiwanie wygód
Gdzie w fajnych samochodach śmiga nie jeden przydup
W Gardzie spryt i charakterność, to nie odłączny atrybut
Historie to są z chodnika co mają dwa zakończenia
Jesteś zarobiony albo idziesz do więzienia
Bądź do farta pozdrowienia dla osób nam bliskich
Za ludzi z charakterem już polane kieliszki
Lecz i tak się kończy z gwinta, a kielichy o ścianę
To dla nas nowy balet, a Ty to podaj dalej (Podaj dalej)

[Champion]
TeWu, TeWu, raz dwa
Wchodzę tu po to by powiedzieć, a nie mlaskać
Przekazać dalej by idea ta nie zgasła
Obudzić Hip-Hop, obudzić do życia rodzinę alkoholicką
Wzór, na Śląsk po ulicy, jeden krzyczy, drugi krzyczy
Krzyczy, ryczy i nie syczy, 33 na ???
???
Przy czym ja wybrałem to, było wiele przyczyn
Czy, czy, czy, czy, czy, cze, cze, cze, czemu?
Odpowiadam szybko nie ma problemu (ta)
Bezimienni i bezczelni
TeWu, mamy kilku postulatów to do ogólnego chlewu
???, powiedziałem tam o seksie pojechałem, polityka
trrr tytuł łap trrrr wciąż trrrr podaj dalej

[Ostry]
Okolica Knajfeld, wjazd będzie grubo
Skuteczny na track`ach tak jak w parterze jest judo
Lubisz? Nie lubisz? Słuchać nie musisz
Albo ten rap jarasz, albo się nim dusisz
Ruszaj całą wiarą, rasą, bandą i nie czekaj
Odpalaj w głośnikach, na słuchawkach i nie zwlekaj
Otwórz swoje okna, zaprezentuj innym
Pomóż dobrym chłopcom ???
Rozdaj to w grupie, swoim wciśnij to do łapy
Po szczyt w Gardzie kapy, za te dobre rapy
Do kolekcji ulubionych płyt ten krążek dodaj
Bezimienni bierz, bierz, bierz, dalej podaj

[Dono]
To od ekipy ze stażem co to prawdziwym przekazem
Na pełnej kurwie po uszach ten rap zaraża fest rusza
Teraz już wiem kto, takie widzę tempo, epidemię ???
Śląska rasa tutaj, ???
Coś mówiłeś? Mówię wolniej, ???
Spuść ten ton, ważny słuch, ??? taśma produkcji
Zarażeni my, nie wy, ważny CD, ważny Ty
???, to zaliczysz konkret w baniak
Podaj dalej na fulla do fury, ???
???, wbija ostro pazury, narzuca konkret waruny
???
Ktoś zabijał, daj opis, prześlij rysopis
Podziel się, nasyp słoniola, przekaż kto jebnął znów ???
Bawią sie chłopcy z sektora do późnego kurwa wieczora to mało
???
???, a tam strzela z ucha ten z 33
Tu taniocha, tu mosz dobry kebab, lecz poczekać trza trocha
W przerwie TeWu, TeWu, Bezimienni, Podaj dalej

Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Nastaw mi moje radio, by leciał jazz, hip-hop, funky
FM 666 interes mam w tym
przester, seks jest play jedziem kochanki
stereo dolby siedzę lala avanti
radio coś na wzór różowych landryn Aiwa
w radiu Ashanti czuć klimat Kajman
to zapach z gniazdka ziom nie miej złudzeń
abstrakt to hajs na tego typu niunie, uwierz
starczy Durex, no dwa, no paczka
o Durexach najwięcej to powie ci Salsa
to spowiedzi hasła, nastaw pokrętła
wszystkich RMF powinni wsadzić do pierdla
eeef eem daj na tuner boombox, dziś czuje ból bo
nic w radiu na wieczór z dobrą kurwą
opcja CD open z Earth, Wind And Fire tematem popchnę
chodź zapalimy konopie, odjedziemy jak bobslej
ja buziaka ci poślę, a ty przygotujesz pościel

Prezentuje perwer, unimil nam projekcję
Nastaw radio by leciał ten klimat, SES 666 zaczynaj
lód, wódka, cytryna to skojarz i wspomnij
co było, co będzie, a co mogło się odbyć

Nastaw mi moje radio by leciało co zwykle
Teofilów destyl już wiesz kto ma ikrę
I najgorętsze teksty, seks i setki
najlepszych z najlepszych, nie pierdol o sobie nie mówię
dedykowane gwiazdom bo czuję że mam flow,
formułę i czas, bo pokonuję sam to bagno
tu co dnia w roli przechodnia
w tych samych blokowiskach historia
pokój na piętrze,z boku łazienkę
spokój na bletce, protokół w teczce
i rozrywane serce przez gorące dwudziestki
plus trzy kolory, biel, czerwony, niebieski
przez trzy nic nie zdziałasz, znaczy że są lepsi
pierwszy miesiąc

Kingsajz dla niej minutą rok jest
proroctwem dla tych wielkich i tłustych
tych co nocami ślą esemesy na Suczki
tych co reaguje na słowa 'zrób mi'
to o nich i dla nich, jestem okrutny,
siemasz Kościuszki, choć w gratis formie,
płacisz ziombel, nie bądź frajer to proste
nawiń na bajer podstęp, jutro ją zostawisz
chodzi tylko o pieniądze i o to gdzie się bawisz
czym jeździsz ziom, mówię nawiń

w klubie fullcaping tych z serii WC
syf tępi trupem, zawsze możesz uciec
nabij lufę, ziom życie nie bajka
FM 666 no to narciarz
[Diox]
To muzyka podwórek, nie jebanych salonów
Ty jak pragniesz salonów nie dotykaj mikrofonu
Ty, pragniesz złota? nie bądź taki Salomon
Wyglądasz jak Filemon, a Twoja gadka to kondom
My zrywamy skalp jednym ruchem pióra
Daj mi tylko beatbox możesz nie włączać szura
Od lat gramy hip-hop, chuj nas koniunktura
To muzyka podwórek, którą słychać dziś w klubach
Muzyka małolackich snów i spełnienia
Muzyka przemyślanych słów wtedy i teraz
I nawet kiedy nagrywamy hit to na lata
To nie hit tego lata, Ty weź wypierdalaj
To lata w bramach, na audio, mp3
Bo dzieciaki nie mają siana na audio 'cedeczki'
Nie mają siana, ale styka im na teczki
To logika gry, czytaj logika osiedli

ref.
To muzyka podwórek, klubów, bram
Dla dobrych i złych dzieciaków jak Ty i ja
Muzyka dla ziomów, pięknych pań
To muzyka podwórek ta muzyka to rap! 2x

[Pezet]
Rzadko mnie widzisz w świetle fleszy,
Ale wciąż rap mnie cieszy,
Nawet gry robię mainsteam to nie jestem backstreet boy
Bity i teksty stąd, skąd są najlepsi
Nasz rap jak rock&roll, my jak beatelsi
To rap z podwórek, my gwiazdy osiedli
I chuj w pop kulturę, tu masz miejskie legendy
I nawet kiedy w moim rapie słyszysz nowe trendy
To tylko nowe brzmienia i patenty na wersy
Moje podwórko, miasto, whisky burbon
Tak spędzam weekendy trasa, impry, studio
Zawsze pójdę tędy choć ta droga nie jest krótką
Ale wolę mówić prawdę zamiast robić z gęby gówno
To nie ważne, że zaliczysz w łóżku trójkąt
Bo jak nie reprezentujesz możesz sobie robić chuj-hop
To muzyka dla podwórek, jak nie czujesz jej to zdejmij garniturek i podnieś ręce w górę!

To muzyka podwórek, klubów, bram
Dla dobrych i złych dzieciaków jak Ty i ja
Muzyka dla ziomów, pięknych pań
To muzyka podwórek ta muzyka to rap! 2x

[Diox]
To nie bum talala z wiejskiej dyskoteki
bum bam napierdala, bum bum tak to leci
Osiedle, czy klub kumasz masz to albo nie masz
Jak masz cash to kup bilet siemasz jest melanż
Na ławkę nie trzeba, bierz flaszkę na trzepak
Masz szanse, weź sok tam jest niezła impreza
Nie spełnisz marzenia na ławce, pamiętaj
Pamiętaj o melanżu, melanż rzecz święta
Piątek, sobota imieniny kota
Wczoraj była środa melanż jest niedziela
Szybko mija czas to logika gry w bramach
Ta muzyka to dowód, że nie damy się złamać
Od marzeń z podwórek, kaset na magnecie
Do klubów gdzie tłum prawie nas na scenie gniecie
Bez względu na cenę, showbiz i koniunkturę
To marzenia, to sny, to muzyka z podwórek!

To muzyka podwórek, klubów, bram
Dla dobrych i złych dzieciaków jak Ty i ja
Muzyka dla ziomów, pięknych pań
To muzyka podwórek ta muzyka to rap! 2x
Ref: x2
Oczy otwarte mamy
Siłę jak Kartel mamy
Bo wielu ludzi chce
Chce naszej klęski ale nie damy się, wierz mi

[Pezet]
Pezet banitą jak Carlito, Flexxip amigos
Klatki Lastrico nasz kapitol, ***** z Lalamido
Nasz rap paliwo a twój, twój papka jak bebiko
Jestem jak Idol, ty mały jak Danny DeVito
Rap pod Egidą słyszysz na koncercie rezonans
Hola hola co mówisz o naszych personach
O naszych stylach do dŹwieku naszych sylab
Chcesz naszej klęski bo nasz rap to filar
Dziś popijam "Pasole" jutro bedzie Moet, chwytasz moment
Myślisz że nas niszczysz a nas leczysz jak aloes
Pluję na ciebie sprawdŹ to mój rap miasto moje
To jest do życia paszport co jest ej
To jest jak wiara w boga, chcesz mojej klęski
Bo wiesz co twoja niunia pisze na swoich blogach
Pezet to "Mister Lover" pezet jak Humprey Bogart
Śilni jak kartel hip hop naszego losu kowal
Przetrwamy bo każdy z nas wkłada w to serce
Pezet, Mes, Blef Tres Deliqentes

Ref.

[Blef]
Czas - tu tkwi szkopuł
Gdy wszyscy walczą o pozycję jak Cubasa jak Sangoku
Większość jeszcze jak Bas Stąpa
Blef już wyżej jak sopran mówi
Wydajność jak ...... popraw
Popularność rośnie jak Ophra
Winphrey w tobie gorycz jak toniku Kinley
Do zawodników, mało przetrwa
Ta krótka lista a podpisany Shindler
Same szwindle z twojej strony to tylko impuls
Dla mojego słów sprintu teraz puenta
Twoją zazdrość wlewam w siebie
Zzieleniała w synku
Terpapeuta, nazwa: Emil Blef flexxip
Zabieg eutanazja, cały w spazmach, mazgaj
Co uwieram cię jak drzazga?
Zagraj w czasach, kiedy każdy chce być graczem
Masz tremę to dobrze bo ja bede trenerem

Ref.

[Mes]
To Ten Typ Mes To Mes Typ
Ja robię tu rap zeby roz*****ć festyn
Testy zdałem zanim tu wpadłem już to powiedziałem
Sram na soft i hardware
Zagrywka czysta a ja stawiam na rap
Żeby jakiś pismak puszczał pawia na rap
Zastanawia mnie fakt jak on gra w ten deseń
Ja tu chcę przyspieszać on być ABS-em
Chcesz pogadaj z Mesem patrz zwykły chłopak
Tylko w*****ia się kiedy ktoś chcę go dopaść
Raczej Slim Shady niż Portorykańczyk
Chcę grać z nią rap pić porto i tańczyć
To słowo trze by cele: nie masz potrzeb
Wierzę że dotrze i chcę żebyś odszedł
Moja natura mówi sprytnie s*****laj
Ale cenzura wytnie to więc mówię nara
Rób nagrania nie brukowce nie bądŹ spiskowcem
Nabijaj tuby full towcem
I zrozum te poglądy bez zbędniej dumy
Ja mam otwarte oczy ty miej otwarty umysł

Ja robię rap tu nie od dziś
Ja robię rap tu nie od dziś
Więc *****e wszystkich którzy
Najpierw pokazuja nam szacunek potem klną /x2

[Pezet]
Yo! robię rap nie od dziś dzieciaku sprawdŹ to
Robie rap tutaj z Mesem z Blefem z Magiera z Lascą
Człowieku
Tych którzy klną na nas, rozumiesz?
Ten patos jak mój ziom Mes mam ich w d..
Robimy ten rap od lat sprawdŹ to sprawdŹ to aha
SprawdŹ to
My wciąż jak kat, brat, my rymami świat
godzinami kierat tyraliera skandal jak Borat
słów samokontrola ty nadeszła pora
na powrót z zaświatów imperatora rapu
chłopaku weź to uratuj gdy wieść nadejście kamaratu
treść na cześć hip-hopu kamratów
wyzwoliciel bloku przynosi spokój
a ty rokuj co chcesz i tak będę stał z boku
i tak będą w szoku ci studenci z roku
stanowię tarczę, warczę na nich w amoku
jestem odbiciem wyroku na wyznawców hip-hopu
chcesz też do tego dopuść jestem łzą w oku
społeczeństwa doprowadzam do szaleństwa
z miejsca wiem ich rap to bezeceństwa
ja wiem coś o tym jestem solą tej ziemi
Kodex na bank możemy jeszcze coś zmienić
oni chcą innych płodzić ty chcą się godzić
chcą mnożyć się tworzyć i chcą się rodzić
by się wozić nie ma dla nich miejsca w tej łodzi
i nie zaszkodzi przypomnieć im kto tu dowodzi

Niestety polski rap to Babilon
każdy cięty na bilon jak Carrington
te masy chcą dla kasy ziom objąć krwawy tron
myślą że to łatwy plon że ich słaby flow jest klasyką
nie ma z rapu kasy ziom nie te czasy nie ten front
wątpię stąd zabierz wątły flow, to zdolny śląsk
3W Kasta hordy wojsk Whitehouse mocny cios
trwa ostateczny sąd dziś upadnie Babilon
Wyrok biały dom Wrocław jutro Waszyngton
Moskwa Paryż Nowy Jork czai cały horyzont
made in Polska Kodex 3 przybiera postać
ten wyrok na was rozdał to prosta riposta od nas
ostra jak cosanostra kto tu jest prostak
wszyscy wiemy że to nie my jesteśmy jak niemy film
nie zna sceny domeny koszt weny to bezcenny dill
tniemy niemy styl w drobny pył to nie żart jak Benny Hill
słabych MC styl spłonie jak Silent Hill

[x2]
Zrywa się wiatr jak nad przylądkiem Horn
coraz mniej światła, przygotuj się na sztorm
to 3W Kasta Wyrok z Dolny Śląsk Biały dom

W ogromnym kole jak Bushido tu każdy dzień uczy go
potężny środek mam w duszy go przez życie idąc
szukam spokoju jak w American Beauty
życie sztuka wyboru gdzie wszystko możesz kupić
szukam tych torów jak Frodo drogi do Mordoru
i nie ma dnia bym nie pamiętał kim był Golum
w płucach dym znowu rzucam rym z kolumn
słucham tych wzorów co mówią jak mam żyć z telewizoru
'80 rocznik jest paru co mnie nienawidzi
bez emocji chuj na nich kładę jak Prodigy
co nie zabije to mnie wzmocni widzisz
choć mi daleko do wyroczni idę jak Zatoichi
ej brat jak leci powiedz jaki się widok święci
3 Kodex podobno Wyrok śmierci w zamici zwrotek znów śmierdzi hip-hopem
się nie dziw potem nie wszystko co się świeci złotem

Nie możesz mnie zatrzymać, bo mam zbyt wielu wrogów
a każdy z moich wrogów wierzy w zbyt wielu Bogów
łatwo stracić w biegu rozum, proste to w Polsce
problemy znamy a my zalewamy je Bolsem pamiętasz
cztery lata temu model rapu szybki trend i minął
dziś odurzeni techno jak cipki kokainą
albo idziesz powoli lub masz jak w Hollywood szczęście
cóż dziś buja się nawet Robin Hood mercem
by nie przepaść w przepaść trzeba trzepać hajs
nie ma przebacz w tej grze trzeba grzebać chłam
ty myślałeś że co wszystko tu jest w chuj proste
no bo ty liczysz na cud ja na flow tracę swój postęp
przez twój dostęp pełni się zwiastun złych snów
jeśli chodzi o MC's było piętnastu dziś stu
to jak 300 horda kontra idea
ty pytasz gdzie jest prawda ziom prawdy nie ma

[x2]
Zrywa się wiatr jak nad przylądkiem Horn
coraz mniej światła, przygotuj się na sztorm
to 3W Kasta Wyrok z Dolny Śląsk Biały dom
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo