Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[Diox]
To muzyka podwórek, nie jebanych salonów
Ty jak pragniesz salonów nie dotykaj mikrofonu
Ty, pragniesz złota? nie bądź taki Salomon
Wyglądasz jak Filemon, a Twoja gadka to kondom
My zrywamy skalp jednym ruchem pióra
Daj mi tylko beatbox możesz nie włączać szura
Od lat gramy hip-hop, chuj nas koniunktura
To muzyka podwórek, którą słychać dziś w klubach
Muzyka małolackich snów i spełnienia
Muzyka przemyślanych słów wtedy i teraz
I nawet kiedy nagrywamy hit to na lata
To nie hit tego lata, Ty weź wypierdalaj
To lata w bramach, na audio, mp3
Bo dzieciaki nie mają siana na audio 'cedeczki'
Nie mają siana, ale styka im na teczki
To logika gry, czytaj logika osiedli

ref.
To muzyka podwórek, klubów, bram
Dla dobrych i złych dzieciaków jak Ty i ja
Muzyka dla ziomów, pięknych pań
To muzyka podwórek ta muzyka to rap! 2x

[Pezet]
Rzadko mnie widzisz w świetle fleszy,
Ale wciąż rap mnie cieszy,
Nawet gry robię mainsteam to nie jestem backstreet boy
Bity i teksty stąd, skąd są najlepsi
Nasz rap jak rock&roll, my jak beatelsi
To rap z podwórek, my gwiazdy osiedli
I chuj w pop kulturę, tu masz miejskie legendy
I nawet kiedy w moim rapie słyszysz nowe trendy
To tylko nowe brzmienia i patenty na wersy
Moje podwórko, miasto, whisky burbon
Tak spędzam weekendy trasa, impry, studio
Zawsze pójdę tędy choć ta droga nie jest krótką
Ale wolę mówić prawdę zamiast robić z gęby gówno
To nie ważne, że zaliczysz w łóżku trójkąt
Bo jak nie reprezentujesz możesz sobie robić chuj-hop
To muzyka dla podwórek, jak nie czujesz jej to zdejmij garniturek i podnieś ręce w górę!

To muzyka podwórek, klubów, bram
Dla dobrych i złych dzieciaków jak Ty i ja
Muzyka dla ziomów, pięknych pań
To muzyka podwórek ta muzyka to rap! 2x

[Diox]
To nie bum talala z wiejskiej dyskoteki
bum bam napierdala, bum bum tak to leci
Osiedle, czy klub kumasz masz to albo nie masz
Jak masz cash to kup bilet siemasz jest melanż
Na ławkę nie trzeba, bierz flaszkę na trzepak
Masz szanse, weź sok tam jest niezła impreza
Nie spełnisz marzenia na ławce, pamiętaj
Pamiętaj o melanżu, melanż rzecz święta
Piątek, sobota imieniny kota
Wczoraj była środa melanż jest niedziela
Szybko mija czas to logika gry w bramach
Ta muzyka to dowód, że nie damy się złamać
Od marzeń z podwórek, kaset na magnecie
Do klubów gdzie tłum prawie nas na scenie gniecie
Bez względu na cenę, showbiz i koniunkturę
To marzenia, to sny, to muzyka z podwórek!

To muzyka podwórek, klubów, bram
Dla dobrych i złych dzieciaków jak Ty i ja
Muzyka dla ziomów, pięknych pań
To muzyka podwórek ta muzyka to rap! 2x
Są wakacje kochani, bez spiny luźno
bawcie się z nami, zanim będzie za późno
to lato z parchami, w górach, nad wodą, w lesie
bawcie się z nami, zanim przyjdzie jesień.
Wakacje kochani, ciepło, bębny dudnią
zacieszajcie z nami, zanim będzie za późno
to lato z parchami, muzyka się niesie
bawcie się z nami, zanim przyjdzie jesień

1. Praży słońce, pot na czole
czas jechać nad wodę
nie zapomnij wziąć krótkich ggagalot
starzy, brzdące, autem cugiem czy na kole
letniskowe pokoje albo pod nanamiot
jak kto woli, co kto lubi,
byle się nie nudził, czubił, rozumu nie zgubił
wszyscy razem tu dziś, górale, hanysy czy kaszubi
psy do budy, nocne kluby, czas na plener gruby
głośnik dudni, chłodzi się wódka w studni
jeden nie pił od stu dni, drugi pije od dwóch dni
wszędzie pełno wrażeń, kolejki przy lolbarze
kawały, komentarze planów i marzeń
miłość i muzyka idą w parze
rano odgłosy natury - wstali gospodarze
potem muzyka z fury i mnóstwo wydarzeń
a wieczorem bal przy ognisku i gitarze

2. Długi rozbieg i wysoki skok
jak zobaczysz taki lot, nie musisz pytać się kto (to)
3oda czapki, ręczniki i klapki
czilujemy nad wodą, jak chcesz to chodź się z nami napić
piwo i grill wiem też to lubi, za te ciepłe dni oddałbym ostatnią stówę
i gdy przyjdzie zima to nie przejmuj się nic
szybko wrócisz do tych chwil, obalając ten bit
wiem, ty też chcesz poczuć ten temat
to lepiej się śpiesz, bo czasu już nie masz
kończy się lato, do zobaczenia za rok
szukaj nas na koncertach, tam odnajdziesz tą moc
szkoda, że lato mamy tylko trzy miesiące,
ale dzięki temu te trzy miesiące są tak gorące
tam gdzie słońce, tam odnajdziesz 3odę, brat
kończy się sezon, lecz nie kończy się świat.

Są wakacje kochani, bez spiny luźno
bawcie się z nami, zanim będzie za późno
to lato z parchami, w górach, nad wodą, w lesie
bawcie się z nami, zanim przyjdzie jesień
wakacje kochani, ciepło, bębny dudnią
zacieszajcie z nami, zanim będzie za późno
to lato z parchami, muzyka się niesie
bawcie się z nami, zanim przyjdzie jesień

3. I'm so fucking happy
przygotowany ręcznik
już Jot przyssany do butelki pierwszy
to cieszy, bo przynajmniej ucichły jego śmiechy
przepych parchów nie zmęczył zanim jeszcze wsiedli
ale jesteśmy
jeszcze się kąpać, bo coś tu śmierdzi
mówiłem nie bierzmy dziewczyn
uu punch pędzi ze sto czterdzieści
i to na wstecznym, cóż
dzień jest na prawdę piękny, it's biutiful
kocham ten luz, we trzech z tyłu
Jot, Metrowy, w środku Bu,
Gruby, Brzuch z przodu, cziluj.

4. Pozwól wskrzeszę urok przerwy remontowej
reset górą urlop o długości rekordowej
cofniecie fest october przy płynności finansowej
jak trzydniowe rapowe święto w Hradec Kralove
choć trzy tygodnie w karcie
weekend za petardę
uchodzi bowiem stanowi unikalną mieszankę.
chwalę namowę i rozkminie
znajdź wypoczynek, gdzie rafy koralowe
to koncerty, no synek
chytom chwile ulotne jak czasy motorynek
mową, czynem parcha, chociał pelerynę(?)
co na żywo w telebimie
oto wesołe miasteczko, ka i parking(?)
razi energiączy jasno, czy ciemno
choć po większość trzeba stać,
czasem się nie da spać, wspominam góry, morze
zapie.dalając nad staw
żadne biuro podróży nie ma w ofercie wakacji
z muzyką prawie za friko, tej mocy integracji.

Są wakacje kochani, bez spiny luźno
bawcie się z nami, zanim będzie za późno
to lato z parchami, w górach, nad wodą, w lesie
bawcie się z nami, zanim przyjdzie jesień
wakacje kochani, ciepło, bębny dudnią
zacieszajcie z nami, zanim będzie za późno
to lato z parchami, muzyka się niesie
bawcie się z nami, zanim przyjdzie jesień

są wakacje, w dodatku parchate
Wyrok
Feat: Fokus

Ref:
To jest ten sąd ostateczny
Popełniłeś błąd niepotrzebny i niebezpieczny
Pora tu mocno przewietrzyć
Był kodeks,był proces ten wyrok jest wieczny

1.Gural:

Zapadł wyrok za nieszczerość
Wybiła godzina zero
Wjeżdża merol pod P do ń banderą
Tak jak Ginner co na(?) drina w wannie
Yo gram z nadzieją ze dobre wiatry nam wieją
Elo pigalaz miga bas i las rozpinam pas i gaz
Pierdole was i was i was
Leje się siwa legal my to ganze gall pow za to że na kartce grał
Zrobię akcje co? usłyszysz akcent(gdzie?)
W mojej gadce na twojej klatce(co?)
Zginie w akcept kto pokazuje palcem(co?)
Ja wjadę walcem w czarnej kominiarce(yo)
Dwaj zawodnicy perfekcji moc
A ty skończysz w kostnicy na sekcji zwłok
DGE i Smok tak jak sierp i młot
My tniemy i walimy teraz wiesz już co
Mowie już bierz to Mister DonGuralesko
Ten chłopak z bletką jadę jak śmierć karetką
Ze mną chłopaki czarną furgonetką PDG legion
Wiesz co? nie będzie lekko
Jest nas tu raz stu raz kilkunastu
PDG raz tu rzygaj hajs mój
Wie heis du? Kilaz Group ej my robimy te manewry tu...

Ref:
To jest ten sąd ostateczny
Popełniłeś błąd niepotrzebny i niebezpieczny
Pora tu mocno przewietrzyć
Był kodeks,był proces ten wyrok jest wieczny

2.Fokus:

To ten ostatni dzień to twoja karma
Ja rzucam cień twój los to przyszłość marna
To jest ten armagedon legendarna czarna noc
Post termo rymo nuklearna
Kiedy gadam to trwa ta kanonada lata latam
Potem bata macha a potem wyrok kończy atak
Mistrz świata wplatam w to liryczny paraliż
Będą cienko śpiewali jak ryby Bukamali
Mam patent i talent mam wiarę
Mogę wymieniać dalej ale mogę podpalić tą sale
Na sali musi być ogień skoro tyle dymu czaisz
Nie ma ponieważ gdyż dlatego że iż i azaliż
Wynika z analiz pora tu mocno przewietrzyć
Gural i Fokus uderzenie jak w splot słoneczny
Kultura hip hopu rym waleczny zapada wyrok
Niepodważalny i bezsprzeczny

Siła-Z-Pokoju
3. GrubSon:

Cegiełka po cegiełce
Pomysłów coraz więcej
Czas poluzować lejce
By odpoczęły ręce
Siła zryw pokoju
Siła w słowie
Siła wyobraźni siła za mikrofonem
To nie jest takie proste nie podają tego na tacy
Trzeba się postarać by widzieć owoce pracy
Raz spokój harmonia,raz hardcore melanże do rana
Utrzymuj równowagę pokój z tobą żyj pełnią życia
Bez wahania i zachwiania
Spokojnie wiec,niech siła wypływa z naszych serc
Bardzo dobrze wiesz że ma ona obrany konkretny cel

Ref:

Czasami nie da się wszystkiego poukładać
Skryte zakątki zbadać choć coś ci podpowiada że
Nie opłaca się na głowie stawać a zarazem powstawać
Niech siła pokoju w tobie wrze
Wracam na rewir na miejsca gdzie nikt mi nie krewi to życie poukładam jeszcze będzie tak jak chcemy
potrzebuję przestrzeni by móc zaczerpnąć weny potem głęboki oddech, studio, plan i jedziemy
Pamiętam te koncerty ekipa zalana w trupa melanże na chałupach każdy każdemu ufał potem
gdzieś nasz plan upadł nikt nie sięgnął po triumf za dużo nie potrzebnych słów za dużo drinów
uwierz na słowo brat ja przeżyłem swoje, gdyby nie wiara w Siebie pewnie to by był koniec, dzisiaj
na swoim stoję, daje Ci tą opowieść ty rozliczysz się przed sobą czy coś zawdzięczasz Głowie jak nie
to z bogiem ja obrałem już drogę mam kobietę która kocham za nią poszedłbym w ogień , ona dała mi
siłę bym mógł być tu z powrotem respekt dla moich ludzi mój dom jest waszym domem

Wracam dla tych chwil, wracam aby żyć,
Wracam do tych miejsc, które miały wpływ
Kim jesteśmy dziś, co działo się wczoraj
Nie zmieniłbym nic, to historia o nas
Wracam dla tych chwil, wracam aby żyć,
Wracam do tych miejsc, które mają wpływ
Kim jesteśmy dziś, co działo się wczoraj
Nie zmieniłbym nic, to historia o nas

Wracam w te wszystkie miejsca, które pamiętam od dziecka Bałtycka 1b/2 w Kamieniu co święta
Kiedyś miejska dilerka, cześć, trzymaj, dozoba, dwie klatki dalej słyszę muzykę z okna zabora
ziom sto lat i wylądowałem na ławce tej samej na której masowo goniłem trawkę, tam koło klecia zajdę
pamiętam jak teraz, pierwsze rapowe fristajle chłopaku z Kamienia . Pozmieniało się wiele bez nas
to już nie ten klimat, ale się czuje jak wtedy kiedy jak dzisiaj nawijam. Człowiek wybacz
wspomnień nie zabierze nam nikt i gdybym mógł dziś zmienić coś to nie zmieniłbym nic musze iść
Siemasz Szczecin z buta cisnę bo co warta stara hip hopu szkoła , co dobrze pamięta o nas
ONIL'a na koncert Wężu, Tony Jazzu, a z rana wylądowałem z jakimiś dupami na Pomorzanach
To była moja pierwsza chata w SZN mam sentyment, do wszystkich miejsc płynących z moich
linijek idę się przejść piszę swój hip-hop w Szczecinie z tych wszystkich miejsc do których
wracam jak żyje

Wracam dla tych Chwil, wracam aby żyć,
Wracam do tych miejsc, które miały wpływ
Kim jesteśmy dziś, co działo się wczoraj
Nie zmieniłbym nic, to historia o nas
Wracam dla tych Chwil, wracam aby żyć,
Wracam do tych miejsc, które mają wpływ
Kim jesteśmy dziś, co działo się wczoraj
Nie zmieniłbym nic, to historia o nas
Martwy punkt, ha
Cir solo
W bezkresie, w bezkresie, ha, ta, ta [ta]

W bezkresie kosmosu, losów naszych Pan
W sobie wiadomy sposób postanowił, że zbuduje świat
Zrobił tak: ofiarował dla istot
I ów świat wiecie we wszechświecie zawisnął
Planeta Ziemia, paleta cienia i barw
Akt zakończenia, zwieńczenia dzieła po siedmiu dniach
Właśnie tak, z biegiem lat kształt kontynentów
Tą formę miał, wtedy Pan dał jej rezydentów
Ten tu, ten tam, rozproszeni po Ziemi
Zaczęli się mnożyć, żeby w rezultacie się podzielić
Chcieli władać, dać upust chciwym chęciom
Pomijając Dekalog, na zabijaniu wieńcząc
I to piętno ciągnie się do dzisiaj
Człowiek dla człowieka celem, ja chce to spisać
Ta, ta, ja chce to spisać, raz [raz] dwa [dwa] trzy, yo!

Epoka po epoce, wiek po wieku, rok po roku
Dnie i noce lecą my zgubiliśmy pokój
Poczuj to pojednanie musi być tu gdzieś
Martwię się, stoimy w martwym punkcie!

Epoka po epoce, wiek po wieku, rok po roku
Dnie i noce lecą my zgubiliśmy pokój
Poczuj to pojednanie musi być tu gdzieś
Martwię się, stoimy w martwym punkcie!

[scratch: To Europa Wschodnia]

Była sobie Europa, opakowana w teraźniejszość
Opoka w okopach, a nie wokół Boga pachnie klęską
Wiem to, patrzę na Czeczenię, Rosję
To nieśliczna strofa, bo liczba ofiar rośnie
Coś nie tak, tylko płacz, tylko klękać
Małe dzieci, martwe dzieci wynoszone na rękach
Pęka serce, werset za ich dusze
Zapisany atramentem z krwawych strużek
Kto jest stróżem? Kto pilnuje tutaj prawa?
Hiszpania, Irlandia Północna, zbrodnia i zamach!
Zaraz, zaraz, powiesz to zbyt odległe?
Proszę, za chwilę o Polsce niepodległej!

Epoka po epoce, wiek po wieku, rok po roku
Dnie i noce lecą my zgubiliśmy pokój
Poczuj to pojednanie musi być tu gdzieś
Martwię się, stoimy w martwym punkcie!

Epoka po epoce, wiek po wieku, rok po roku
Dnie i noce lecą my zgubiliśmy pokój
Poczuj to pojednanie musi być tu gdzieś
Martwię się, stoimy w martwym punkcie!

Była sobie Rzeczpospolita, spowita z pozoru spokojem
Nie ma tylu naboi, ale w istocie roi się od wojen
Co jest? Popatrz z bliska!
Walka o byt, o szczyt, o stanowiska!
Iskra zapalna, płomień wojen w gangach
Wyścig zbrojeń, myśli wrogie? To standard!
Taka prawda, w ujęciu subkultur również
Rasizm, nazizm - Cira łazi po tym gównie!
Polska, nieboska scena ksenofobów
Cena uprzedzeń wiedzie rozumy do grobów
Gotów na walkę, kartkę mam za zbroje
Wartkie teksty to naboje, na tym nie koniec!
Ha! Na tym nie koniec, yo!
[raz, dwa, raz, ta, ta, tam, tam]

Epoka po epoce, wiek po wieku, rok po roku
Dnie i noce lecą my zgubiliśmy pokój
Poczuj to pojednanie musi być tu gdzieś
Martwię się, stoimy w martwym punkcie!

Epoka po epoce, wiek po wieku, rok po roku
Dnie i noce lecą my zgubiliśmy pokój
Poczuj to pojednanie musi być tu gdzieś
Martwię się, stoimy w martwym punkcie!

[scratch: Kochana Polsko… Do czego to doszlo?!]

Był sobie Białystok – miasto, na wschód zerkaj
Tu pomylony pęd plony też zebrał
Zerkam wstecz, styczeń jedenasty - zobacz
Pada cień, bo to dzień, gdy straciłem zioma!
Skonał, zginął z rąk dwóch zwyrodnialców
Też mi coś! Ślepa złość w małym palcu
Bój stoczony, w sumie o nie jego sprawę
Zabrał go na zawszę, jakim prawem?!

Był sobie mały, blok ulokowany na Witosa
Siedział w M4 ktoś i spisywał posag
Poza nim nie ma nic prócz arsenału krzyku
Wydawanego po to, by Twą uwagę przykuć
Piszę i proszę, by pokoju syn przybył
Z nadzieją, że martwy punkt stanie się żywy
Ha, Ha [ta]

Epoka po epoce, wiek po wieku, rok po roku
Dnie i noce lecą my zgubiliśmy pokój
Poczuj to pojednanie musi być tu gdzieś
Martwię się, stoimy w martwym punkcie!

Epoka po epoce, wiek po wieku, rok po roku
Dnie i noce lecą my zgubiliśmy pokój
Poczuj to pojednanie musi być tu gdzieś
Martwię się, stoimy w martwym punkcie!

[scratch]

Epoka po epoce [epoka]
Wiek po wieku [wiek po wieku]
Rok po roku [tak ciągle]
Gdzie jest pokój? Yo! [gdzie jest?]
Nie jestem pacyfistą kurwa!
Walczę o swoje, walczę słowami
Ta, lecz mówię, lecz mówię co?
[Mówię pokój! Mówię pokój! Mówię pokój! Mówię pokój!]
Przyjdziesz do mnie skądś z dal…*
Prawda, życie to dżungla
Punkt dla tych, którzy nie toną w rachunkach
Skun dla tych, którzy wiedzą co to twórnia
Szczyt marzeń jak Annapurna kurna
W swej bajce każdy jedzie na bogato
Więcej chcę, ale ciągle nie ma za co
Prosty cel ma już chyba byle matoł
El-Dorado, a nie chlej Dorato
O to, o to podchwyci ten kto mózg ma
Oczywista rzecz człowiekowi robić mus
A nie wystarczy chcieć ani mieć złote usta
Trzeba się zwlec gdy wybija rano ósma
Czekaj jeszcze tylko chwilkę
O tej porze świat człowiekowi wilkiem
Nie pomoże tobie liczyć na pomyłkę
Dobry Boże, a mi płacą za nawijkę
A to przecież takie proste
Słowo rym, słowo kurwa rym i odstęp
Byle szczyl zrobi rap z byle osłem
Byle szczyn, a niesie treści podniosłe
Jeśli tak lepiej złap się za pióro
Miej ten gest, połóż kres naszym bzdurom
Jesteś pies podaj pięć obszczymurom
Rap bez spięć i bez cięć będzie górą

To jest jak dżungla czasem
Zastanawiam się czemu ciągle idę lasem
Może straszny wilk wybrał sobie inną trasę
Tylko strachliwi krzyczą - siostro basen
Siostro basen chłopcze
Zaproś mnie na twej ambicji pogrzeb
Jedna myśl niech ci łezkę otrze
Nie jest tak źle by nie mogło być

Nie przemawia do mnie rap w którym typy jeżdżą bejcą
Ale oni jeżdżą, a złamasy tylko jęczą
Jeśli mam być szczery te bajery są dla dziewcząt
Co do kasy takie czasy są, były i będą
Popatrz lepiej na siebie jeden i drugi
Co masz? co dajesz od siebie, że marudzisz?
Lubić, masz tą muzykę i nie bzykej tu do ludzi chopie
Życie to dżungla i są w niej papugi
Póki mocy mi starczy będę śmiał się z nierobów
Tych co to w życiu wszystko zawdzięczają Bogu
Bo to on ich stworzył i to koniec był na ogół
Bo by zrobić coś ze sobą nie znaleźli już powodu
A powód to jedno czy każdy wie na pewno
Ile trzeba pracy żeby znaczyć coś i wiedz to
Nie są żarty, bo ja żyję tym na serio
I muszę kształcić się, bo życie jest loterią

I jest jak dżungla czasem
Zastanawiam się czemu ciągle idę lasem
Może straszny wilk wybrał sobie inną trasę
Tylko strachliwi krzyczą - siostro basen
Siostro basen chłopcze
Zaproś mnie na twej ambicji pogrzeb
Jedna myśl niech ci łezkę otrze
Nie jest tak źle by nie mogło być dobrze
(Pork)
Możesz zacząć jak DeVito, znikąd po drabinie marzeń,
a skończyć jak Carlito, wykończony wrogim strzałem.
Możesz zacząć z Afrodytą i jej córką na dywanie,
a skończyć z hermafrodytą z tryplem gdzieś w Tijuanie
Można zacząć zmieniać życie w kiblu po barbituranie,
a skończyć jako wirtuoz ringu lub przy fortepianie.
Albo mając wszystko: wpływy, hajs, rodzinę i talent,
skończyć kradnąc zete z wózków gdzieś przy Castoramie!
Można wiele, życie pisze dziennie milion scenariuszy
i powinno się ich inność piętnować i z niej uczyć!
Można wiele, lecz gdy spadasz w dół, raptem usłyszysz ciszę,
tak jak wtedy kiedy spada mydło pod prysznicem!
No bo nie ważne jak zaczynasz, ważne w jakim kończysz stylu,
zabieram cię w podróż rymów do krainy woluminów,
naszych tracków, naszych stylów, lecz na jedno nie odpowiem
Bo sam nie wiem kim będę, kiedy zagra ostatni dzwonek!

Ref.:
Czasami znając drogę nieustannie błądzisz.
Czasami dzielisz ludzi prawdą, by ich łączyć.
Nie zawsze grzech na duszy całe życie ciąży.
Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz... x2

(Szad)
Liczy się nie start, ale meta! Widzicie droga jest daleka.
Można zacząć jak rakieta - dom, kareta, sława, keta...!
A skończyć jak melepeta na waleta i laweta!
Albo zacząć jak kaleka i wystrzelić jak Beretta!
Chyba, że skończysz zanim zaczniesz! Zaczęliśmy nieopatrznie!
Dobrze, że nie w trepanację, powiedziałbym reformację
Konkurencja, demonstracje zalały nas ich reklamacje
Na co my im jednoznacznie popsuliśmy dekoracje!
Kto ma rację, ten ma rację! Trenuję tu melodeklamację!
Bloku szpitalnego pacjent, co wyłącza grawitację!
Rywale, mimo że jeszcze nie kończę, mają w oczach rezygnację!
Ja mam w oczach ,,wypierdalam na wakacje'' - Laga plackiem!
A Wy róbcie nam wykresy! Łapcie babcie za protezy!
Mówi TeJeVe do drezyn - zostaną wam irokezy!
Niech prorocy CyberRzeszy głoszą swe fałszywe tezy...
Chuj w ich krzywe interesy! Jesteśmy jak Smith & Wesson!

Ref.:
Czasami znając drogę nieustannie błądzisz.
Czasami dzielisz ludzi prawdą by ich łączyć.
Nie zawsze grzech na duszy całe życie ciąży.
Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz... x2

(Nullo)
Możesz przegrać wiele bitew, by na końcu wygrać wojnę.
Czasem wystarczy iskra, nie musisz igrać z ogniem.
Czasem wystarczy wytrwać, nie od razu chwytasz formę.
Pytasz skąd wiem? Skąd?! Bo na co dzień mam ten problem!
Nie jestem Jamesem Bondem, choć gdy miałem ręce wolne,
niewiarygodnie działo się miałem płci pięknej hordę.
Niewiarygodne stało się teraz życie biegnie wolniej.
Pytasz skąd wiem? Skąd?! Bo oddałem serce godnej!
Jak tu wiązać koniec z końcem w Polsce?
Życie wbija w dłonie ostre kolce, możesz wybrać opcję ,,stocz się''.
Zapijać w kropce problem browcem, aż po burzy wyjdzie słońce.
Pytasz skąd wiem? Bo nie było mi to obce!
Dlatego nie ważne jak zaczynasz ,jaki start ma twa rodzina.
Czy rap grasz na wyżynach czy czujesz się najgorszy.
Czy zabijasz czas w kantynach, czy przemawiasz jak kardynał.
Gdy nadejdzie kres poczynań liczy się jak skończysz...

Ref.:
Czasami znając drogę nieustannie błądzisz
Czasami dzielisz ludzi prawdą by ich łączyć
Nie zawsze grzech na duszy całe życie ciąży
Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz x2
Ref. (Jamal)
Słuchaj i pamiętaj
Dzięki nim trzymasz świat w rękach
My tej czarnej ziemi sól
Słuchaj nie zapomnij
Może nie zapomną potomni
My tej czarnej ziemi sól

1. (Vienio)
Możesz mówić co chcesz to twój przywilej
I chodzić gdzie chcesz i tylko tyle
Czyni z Ciebie wolną jednostkę
Pozwala myśleć i daje postęp
To takie proste być zwyczajnie wolnym
Nie widzieć nigdy obrazów wojny
Napełniać płuca pachnącym powietrzem
Gdy wolny sztandar unosi się na wietrze
Myśleć o wszystkim, myśleć o niczym
A kiedy trzeba być buntowniczym
Ty jesteś wolny, to nie jest wyczyn
I stawiasz opór, bo to Cię tyczy
Smak zdobyczy niektórzy mieli
Pomyśl o ludziach, co za to zginęli
Niech żadna masa nas nigdy nie podzieli
Czy jesteś gotów ich czyn powielić?

Ref. (Jamal)
Słuchaj i pamiętaj
Dzięki nim trzymasz świat w rękach
My tej czarnej ziemi sól
Słuchaj nie zapomnij
Może nie zapomną potomni
My tej czarnej ziemi sól

2. (Jamal)
Chcieli być wolni jak ptak
Chcieli polecieć gdzieś tu
Tu gdzie nie trzeba lat,
Żeby się życie zamieniło w cud
Chcieli być wolni jak Ty
Chcieli zobaczyć, nie umierać, a żyć
Za wolność naszą i waszą do góry dłoń
Żyje Polska! Ile mam tyle dam
żeby nikt mi nie zabrał
Tego co wciąż tu mam tego magla
Nawet jak będę sam
Będę stał dumny wiem, ze to zagram
Wiem że to trudne jest dziś, walczyć o nic
Ja walczę o pamięć chcę żyć
Tak, żeby nie zapomnieć to nagram
Do góry dłoń– żyje Polska!

Ref. (Vienio)
Słuchaj i pamiętaj
Dzięki nim trzymasz świat w rękach
My tej czarnej ziemi sól
Słuchaj nie zapomnij
Może nie zapomną potomni
My tej czarnej ziemi sól

3. (Vienio)
Wolny człowiek na historii torach
Widzi świat dzisiaj w żywszych kolorach
Są jeszcze miejsca, gdzie w telewizorach
Parszywa morda do ludzi woła
Ktoś chyli czoła ze zwykłego strachu
Ktoś pójdzie jutro znowu do piachu
Ktoś sprzeda brata dla kilku moniaków
Ktoś się zapisze do tych łajdaków
Wolnym być, to niebywały komfort
Wiedzą o tym ci, co krajami rządzą
Ile trzeba krwi żeby represje znieśli?
Ile trzeba lat, żeby odeszli?
Ile trzeba czekać żeby był spokój
Wszystkie narody miłują pokój
Na zmęczonym oku czuć ciężar powiek
Ten tekst napisał wolny człowiek

Ref. (Jamal)
Słuchaj i pamiętaj
Dzięki nim trzymasz świat w rękach
My tej czarnej ziemi sól
Słuchaj nie zapomnij
Może nie zapomną potomni
My tej czarnej ziemi sól
Nie mogę więcej chcieć, dalej biec, żeby zniknąć
Jestem blisko, zbyt blisko by cofnąć się, zrobić krok wstecz i zostać

Ref.
Nie mogę więcej chcieć, dalej biec, żeby zniknąć
Za nami cały ten syf, oślepia nas przyszłość
Jestem blisko, zbyt blisko by cofnąć się, zrobić krok wstecz i zostać
Oddałem życie tej grze teraz muszę jej sprostać

Miuosh:
Mówią mi wciąż, że jak ten świat ja też się kończę
Na siłę nie chcę spojrzeć, choćby dalej o jeden dzień
Nie miałem żyć tutaj po cichu, miałem dotrzeć gdzieś
Tuszem na papier przelać nasze dni i naszą śmierć
Nie sam tusz wsiąkł tu w skórę, pod którą płonie ogień
Już nie wiem czy to kocham, czy już to tylko robię
Bóg pokazał mi drogę, podążam nią na ślepo
Z filozofią naszych czasów bawiąc się w głuchy telefon
Ego mam metr za metą, choć milczy starter
Oddałem duszę za tę grę, jebany barter
To na czym budowałem wiarę, miało być żartem
Nie możesz czasem więcej mieć niż tylko chcieć bardziej
Ten świat dziś gaśnie, ja ponoć jak on
Ostatni przy mnie niech wstaną i wyciągną dłoń do nieba
Uśmiechnij się za mnie, gdy będą mnie grzebać
Bo byłem tym kim chciałem być, nie kimś kim było trzeba

Ref.
Nie mogę więcej chcieć, dalej biec, żeby zniknąć
Za nami cały ten syf, oślepia nas przyszłość
Jestem blisko, zbyt blisko by cofnąć się, zrobić krok wstecz i zostać
Oddałem życie tej grze teraz muszę jej sprostać [ x2 ]

Onar:
Nie bój nic, jesteś ze mną, jesteś pod dobrymi skrzydłami
Naprawdę jesteś ze mną, to lecimy, nie ma granic
Niebo jest ciemne, nie ma światła
Krople biją w okno, grają o parapet jak Sinatra
Przenikliwy wiatr zamiata syf pod dywan
Niewygodna prawda jest prawdą tylko kiedy się przyda
Ostatnio miałem sen, który nie pozwolił mi śnić
Czarny tunel, ja i światło, i nie mogłem iść
Nogi ważyły tysiąc kilo, a przede mną tysiąc kroków
Wszystko czarne jak węgiel, czułem niepokój
Że zostanę, stracę szansę jedną na milion
Że zostanę przegrańcem, jednym na milion
Nagle ktoś przewiał chmury, zastrzyk z adrenaliny
Światło, głowa do góry i nie ma lipy
Droga kręta, sukces boli jak o matko.
Pamiętaj, ostatni gasi światło!

Ref.
Nie mogę więcej chcieć, dalej biec, żeby zniknąć
Za nami cały ten syf, oślepia nas przyszłość
Jestem blisko, zbyt blisko by cofnąć się, zrobić krok wstecz i zostać
Oddałem życie tej grze teraz muszę jej sprostać [ x2]
[WBU]
Ty nie zasypiaj oczu, nie zamykaj, tylko
wstań, zmęczoną głowę tak jak brudne
dłonie włóż pod kran, niech zimna woda
zmyje z twego ciała chory plan, ja wiem,
znam ten stan, gdzie brak siły, cierpliwości,
my chcemy tu jednego, tylko chcemy
normalności i nie róbmy tu z powagi sytuacji
sobie jaj chyba, że każdy już ma wyjebane
na ten kraj i co ma być to będzie, ja
pieprzę, ja tak nie chcę, chcę spokoju, nie
chcę biec, chcę się cieszyć, jebać lament,
postawiony krzyżyk na tych co tu sieją
zamęt, zapraszam do naszego świata
którym tu niejeden chce zrobić to co
Lepper za te bloki w górę kielich, niech
nam będzie tutaj lepiej, ale na to się nie
łudźmy, bo nie było i nie będzie nigdy
zgody między ludźmi, egoiści tego
świata, namoknięci złem szmata nie
zobaczą w tobie brata chociażbyś
padał z głodu z wyboru zdrajcy narodu jak
na polu bitwy, wojenne pieśni, modlitwy,
aby przeżyć to chwycimy się tu wszyscy
brzytwy, co nie mam racji, chcieliśmy
demokracji, wolności, słowa tu i prawo do
wyboru władzy, a nie ma stabilizacji, tu
co drugi młody człowiek, zobacz to na ulicy
jak upada wiara w Boga, patriotyzm i
szacunek do tradycji.

[Massey]

Chciałbyś mieć lepsze życie, lecz co to
w ogóle znaczy, że nie ma na nic pieniędzy
dziecku nie wytłumaczysz, egzystencja na raty,
świat biedy i bogaczy, rodzice nie dają rady, a
dziecko na to patrzy w polityce ściemniaczy
słowa, że tu się poprawi, namawiają byś do
kraju pozytywnie się nastawił, brak
perspektyw wywołuje panikę, rujnując
dzieciakom od najmłodszych lat to życie,
nostalgia, niemoc, przemoc w patologii,
tak bardzo jak ten kraj to nikt mnie nie upodlił,
zapewnić swojej córce normalną życia przyszłość
jest tak realne jak kolejny cud nad Wisłą, znów
coś ci nie wyszło, choć się bardzo starałeś,
idziesz przez to życie sam z pustym futerałem,
ale jednak dałeś radę mimo wielu przeciwności,
a na twarzy twego dziecka piękny uśmiech
zagościł.

[Syn tej ziemi]

Nie chcę trudu jakie stawia nam życie,
nie chcę bólu jakie sprawia nam życie,
nie chcę tłumu na koncertach co nie kuma po
co w ogóle to piszę, nie chcę widzieć płaczu dzieci
walczących o bilet na życie, nie chcę
kobiet na pół gwizdka co te pół gwizdka
robi w domu za pieniądze życie jak igrzyska,
a tu te lat naście, nie chce gówniarzy z tematem
na ulicach co myślą, że są polskim ms 13,
nie chcę słyszeć "wypierdalaj z domu, gnoju
już tu nie wracaj", nie chciał tego, a
zrozumiał, gdy zwołki wyciągali spod pociągu
niestety, życie nie pisane piórem poety,
solidarność ludzi wobec oblicza bezpieki
świata kaleki, to nie mercedesy, drogie w
utrzymaniu kobiety, to zachęca tak jak mnie,
tak i ciebie, jego także uwierz, że do dzisiaj
papierosów rakiety do puszki kolego, spójrz
moimi oczami, patrz z bliska, uwierz w ducha
muzyki tworzących RAP po coś, ludzi bez
nazwiska, właśnie tak, ludzi bez nazwiska.
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej

[G2E]
???
???
???, idę obok z buta
Afera nuta, wchodzi jednym uchem, drugim wychodzi
W płucach z buchem, tęskno ze słuchem
Uwaga, frajerstwo, plaga, wyłożona laga
Nagrywałem rapa, jak Ty z ??? po piasku latał
Dziwko, tutaj i co? Goń się
???
Z koziej dupy trąbka z ???, to początek wula
Tutaj wątek dla ciula
Zmiana prawdziwi graba, dla brata, bo rap wariata
Biorę Kena i Wata ooo G2E kabrata
TeWu rapa pozdro, Mara przewiń dalej

[Mara]
Świeży towar z pierwszej ręki z pod śląskiego godła
Harce, styl, śląski rap, ta, a nie żadna kopia
Wsadź to w wieżę, w mp3, czy w radio w samochodzie
Niech Ci towarzyszy co dzień, niech wie zwykły przechodzień
Dobry chłopak z charakterem, dla kumatych ta nuta
Bezimienni, TeWu rap, śląskiego rapu chluba
Choć komuna już minęła to tu propaganda działa
Podaj dalej, nie bądź ciołek, niech to słucha Polska cała
Z nienawiści dla kominów i kopalnianych szybów
Gdzie w pizdu ulicznych przygód, w poszukiwanie wygód
Gdzie w fajnych samochodach śmiga nie jeden przydup
W Gardzie spryt i charakterność, to nie odłączny atrybut
Historie to są z chodnika co mają dwa zakończenia
Jesteś zarobiony albo idziesz do więzienia
Bądź do farta pozdrowienia dla osób nam bliskich
Za ludzi z charakterem już polane kieliszki
Lecz i tak się kończy z gwinta, a kielichy o ścianę
To dla nas nowy balet, a Ty to podaj dalej (Podaj dalej)

[Champion]
TeWu, TeWu, raz dwa
Wchodzę tu po to by powiedzieć, a nie mlaskać
Przekazać dalej by idea ta nie zgasła
Obudzić Hip-Hop, obudzić do życia rodzinę alkoholicką
Wzór, na Śląsk po ulicy, jeden krzyczy, drugi krzyczy
Krzyczy, ryczy i nie syczy, 33 na ???
???
Przy czym ja wybrałem to, było wiele przyczyn
Czy, czy, czy, czy, czy, cze, cze, cze, czemu?
Odpowiadam szybko nie ma problemu (ta)
Bezimienni i bezczelni
TeWu, mamy kilku postulatów to do ogólnego chlewu
???, powiedziałem tam o seksie pojechałem, polityka
trrr tytuł łap trrrr wciąż trrrr podaj dalej

[Ostry]
Okolica Knajfeld, wjazd będzie grubo
Skuteczny na track`ach tak jak w parterze jest judo
Lubisz? Nie lubisz? Słuchać nie musisz
Albo ten rap jarasz, albo się nim dusisz
Ruszaj całą wiarą, rasą, bandą i nie czekaj
Odpalaj w głośnikach, na słuchawkach i nie zwlekaj
Otwórz swoje okna, zaprezentuj innym
Pomóż dobrym chłopcom ???
Rozdaj to w grupie, swoim wciśnij to do łapy
Po szczyt w Gardzie kapy, za te dobre rapy
Do kolekcji ulubionych płyt ten krążek dodaj
Bezimienni bierz, bierz, bierz, dalej podaj

[Dono]
To od ekipy ze stażem co to prawdziwym przekazem
Na pełnej kurwie po uszach ten rap zaraża fest rusza
Teraz już wiem kto, takie widzę tempo, epidemię ???
Śląska rasa tutaj, ???
Coś mówiłeś? Mówię wolniej, ???
Spuść ten ton, ważny słuch, ??? taśma produkcji
Zarażeni my, nie wy, ważny CD, ważny Ty
???, to zaliczysz konkret w baniak
Podaj dalej na fulla do fury, ???
???, wbija ostro pazury, narzuca konkret waruny
???
Ktoś zabijał, daj opis, prześlij rysopis
Podziel się, nasyp słoniola, przekaż kto jebnął znów ???
Bawią sie chłopcy z sektora do późnego kurwa wieczora to mało
???
???, a tam strzela z ucha ten z 33
Tu taniocha, tu mosz dobry kebab, lecz poczekać trza trocha
W przerwie TeWu, TeWu, Bezimienni, Podaj dalej

Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Eeejjjj
To TeWu, Bezimienni, Podaj dalej
Ref: x2
Oczy otwarte mamy
Siłę jak Kartel mamy
Bo wielu ludzi chce
Chce naszej klęski ale nie damy się, wierz mi

[Pezet]
Pezet banitą jak Carlito, Flexxip amigos
Klatki Lastrico nasz kapitol, ***** z Lalamido
Nasz rap paliwo a twój, twój papka jak bebiko
Jestem jak Idol, ty mały jak Danny DeVito
Rap pod Egidą słyszysz na koncercie rezonans
Hola hola co mówisz o naszych personach
O naszych stylach do dŹwieku naszych sylab
Chcesz naszej klęski bo nasz rap to filar
Dziś popijam "Pasole" jutro bedzie Moet, chwytasz moment
Myślisz że nas niszczysz a nas leczysz jak aloes
Pluję na ciebie sprawdŹ to mój rap miasto moje
To jest do życia paszport co jest ej
To jest jak wiara w boga, chcesz mojej klęski
Bo wiesz co twoja niunia pisze na swoich blogach
Pezet to "Mister Lover" pezet jak Humprey Bogart
Śilni jak kartel hip hop naszego losu kowal
Przetrwamy bo każdy z nas wkłada w to serce
Pezet, Mes, Blef Tres Deliqentes

Ref.

[Blef]
Czas - tu tkwi szkopuł
Gdy wszyscy walczą o pozycję jak Cubasa jak Sangoku
Większość jeszcze jak Bas Stąpa
Blef już wyżej jak sopran mówi
Wydajność jak ...... popraw
Popularność rośnie jak Ophra
Winphrey w tobie gorycz jak toniku Kinley
Do zawodników, mało przetrwa
Ta krótka lista a podpisany Shindler
Same szwindle z twojej strony to tylko impuls
Dla mojego słów sprintu teraz puenta
Twoją zazdrość wlewam w siebie
Zzieleniała w synku
Terpapeuta, nazwa: Emil Blef flexxip
Zabieg eutanazja, cały w spazmach, mazgaj
Co uwieram cię jak drzazga?
Zagraj w czasach, kiedy każdy chce być graczem
Masz tremę to dobrze bo ja bede trenerem

Ref.

[Mes]
To Ten Typ Mes To Mes Typ
Ja robię tu rap zeby roz*****ć festyn
Testy zdałem zanim tu wpadłem już to powiedziałem
Sram na soft i hardware
Zagrywka czysta a ja stawiam na rap
Żeby jakiś pismak puszczał pawia na rap
Zastanawia mnie fakt jak on gra w ten deseń
Ja tu chcę przyspieszać on być ABS-em
Chcesz pogadaj z Mesem patrz zwykły chłopak
Tylko w*****ia się kiedy ktoś chcę go dopaść
Raczej Slim Shady niż Portorykańczyk
Chcę grać z nią rap pić porto i tańczyć
To słowo trze by cele: nie masz potrzeb
Wierzę że dotrze i chcę żebyś odszedł
Moja natura mówi sprytnie s*****laj
Ale cenzura wytnie to więc mówię nara
Rób nagrania nie brukowce nie bądŹ spiskowcem
Nabijaj tuby full towcem
I zrozum te poglądy bez zbędniej dumy
Ja mam otwarte oczy ty miej otwarty umysł

Ja robię rap tu nie od dziś
Ja robię rap tu nie od dziś
Więc *****e wszystkich którzy
Najpierw pokazuja nam szacunek potem klną /x2

[Pezet]
Yo! robię rap nie od dziś dzieciaku sprawdŹ to
Robie rap tutaj z Mesem z Blefem z Magiera z Lascą
Człowieku
Tych którzy klną na nas, rozumiesz?
Ten patos jak mój ziom Mes mam ich w d..
Robimy ten rap od lat sprawdŹ to sprawdŹ to aha
SprawdŹ to
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo