Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Zapraszam cię do mego świata
Każdy dzień to kolejna cegła
Każdy chce budować na mocnych fundamentach
Mój świat twój świat każdy ma swój
Ten świat należy do nas fundacja Olsen Fu
Ja zapraszam cię do mego świata
Jak kiedyś Tede zapraszał by zjarać bata
Tym razem siadaj wygodnie podnieś wzrok
Posłuchaj to skok w ultra obcy układ
To moja przestrzeń
Nie szukaj tu bezsensownych pieprzeń
Nie chce więcej niż chwili uwagi
Mój deser to na ręce ciarki
Rap jest tego warty robiony z zajawki
Przerodził się w nawyk i tak doszło do pasji
Nazwijmy to po imieniu jest moim światem
Tak jak obecność Boga jest moim światłem
Poznaj mnie od tej lepszej strony
Sam pogadaj z Olafem normalnie
Wiesz że mylą pozory
Zobacz jak mój świat jest ułożony
Poznaj prawdziwą hierarchię moich wartości
Zobacz ile dobrego można wynosić
Słuchając innych co omijać jak stać się silnym
Wewnętrznie odpornym na codzienne błahostki
Wąski horyzont perspektyw to nie w tym świecie
Tu troski na marginesie polski rap
Niesie przestrzeń nowe wartości
Ja tym żyję żyję tym światem
I w nim chodź dotknij zobacz
Jaki może zdawać się nierealem
To mój świat
Zapraszam na wycieczkę moich marzeń

Zapraszam cię do mego świata
Tutaj mam rodzinę tu mam siostrę tu mam brata
Tutaj życie troski łzy chlebodajna praca
Ktoś jest smutny ktoś radosny
Kto obraca się plecami do mnie mówiąc skromnie
Czy przejmuję się tym? Nie nie
Ogarnia mnie wstyd gdy ktoś
Próbuje mnie skierować na złą drogę

W mym świecie na planecie Ziemia
Na zazdrość nie ma miejsca
Jest natomiast na radość
Ze szczęścia że jestem częścią
Czegoś tak wielkiego jak wszechświat
Ze mną Jaźwa chwat Olsen Fu - brat
Bramy są otwarte dla tych których warte
Artystyczne treści całkowita prawda
Jak świat światem od dawien dawna
Witam cię serdecznie dziś w moim świecie
Przyjdzie taki dzień że u ciebie zawitam
I będziemy kwita piątka żółw witam
Elo Zipskład

Zapraszam cię do mego świata
Tutaj mam rodzinę tu mam siostrę tu mam brata
Tutaj życie troski łzy chlebodajna praca
Ktoś jest smutny ktoś radosny
Kto obraca się plecami do mnie mówiąc skromnie
Czy przejmuję się tym? Nie nie
Ogarnia mnie wstyd gdy ktoś
Próbuje mnie skierować na złą drogę

Zapraszam cię do mego świata
Do świata swoich tajemnic

Każdy dzień to kolejna cegła
Każdy chce budować na mocnych fundamentach
Mój świat twój świat każdy ma swój
Ten świat należy do nas fundacja Olsen Fu
Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam ja
Z tą różnicą że jest mało takich jak ty
Spójrz naprawdę to fakty

Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam ja
Z tą różnicą że jest mało takich jak ty
Spójrz naprawdę to fakty

Sportowe buty i bausowe nuty Kielce
Mam to wszystko plus whisky w butelce
Na joint zostawiam tu jeszcze miejsce
Mówiąc siemasz powiem ci czego nie masz
Nie masz L.P.C. w wersji trzy tysiące XL
Masz tylko swój stary ***** mixer
Podbij do mnie dam ci od Mariana mixtape
Posłuchasz sobie co to brzmienie czyste
Mam wydawcę, a nawet ich czterech
Każdy z nich jest lepszym od ciebie raperem
I tak naprawdę to ty masz problem
Ty jesteś Redman a twój kumpel to Method Man

Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam ja
Z tą różnicą że jest mało takich jak ty
Spójrz naprawdę to fakty

Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam ja
Z tą różnicą że jest mało takich jak ty
Spójrz naprawdę to fakty

Słuchaj!
Jak przybijasz że jestem biały murzyn
To ****** cię mój kuzyn
Jest naprawdę bardzo duży
I nosi siedem XL bluzy
Poczekam jak zagrasz w Kielcach koncert
Bo w tamtym mieście to nieźle szponce
Będziesz szedł po ulicy potem
To przejadę cię moim samochodem
A to co pije do wódka z lodem
I Kielce które są moim godłem
Słyszałem że coś gadałeś na PIH-a
To ****** za to cię pojadą po ******
Jak siedziałeś sobie na ławeczce
To ja jeździłem z wariatami w beczce
Niezły z ciebie ***** bezczel
To ty lamusie jesteś leszczem

Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam ja
Z tą różnicą że jest mało takich jak ty
Spójrz naprawdę to fakty

Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam ja
Z tą różnicą że jest mało takich jak ty
Spójrz naprawdę to fakty

Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam
Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam
Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam
Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam jaaa
Lubicie sporo zjeść i to nieważne, jak
Kusi was każde z miejsc jak pierwszy lepszy pub
I pierwszy większy schab, nie ma co pieprzyć głupot
Każda z was lubi żreć, byle jak, byle dużo
Inni fast-food'om mogą wypowiadać wojnę
Ty w*****isz za budą nawet starą sajgonkę
Byle by sosy były ostre, nie?
Lubisz te ostre? who yeah
Czuję, że mówię o tym, co ci bardzo bliskie
Nawet, kiedy nie żujesz ruszasz pyskiem

A nie wyglądasz na aktywistkę, więc
Nikt z tobą tutaj nie pozuje do zdjęć
Liczy się zjeść, wyspać się, wysrać, zapomnieć
Nim wstanie nowy dzień, ty i tak zdążysz zgłodnieć
Też lubię jeść i czasem jestem zły
Lecz to, co ty robisz jest chore, spuścić psy

Lubisz jeść, jeść, jeść, ty lubisz...

Rano studiujesz książki, wieczorem bierzesz pączki do rączki
Ziomy dostają białej gorączki
Jak czasem nie masz forsy i pusty brzuch, miejsce w pysku
Wypełnić może choćby tłusty ptak po pekińsku
I, w imię wyższych dóbr umysłu i oszczędności
Oblizujesz ptaka do kości
Tak koleżanka ci zazdrości, lecz
By dorwać się do tego, trzeba chcieć
Trzeba mieć to coś, chociaż staje kość w gardle
Idziesz w zaparte, trzymasz w ustach to, jak w imadle
Widać, że wprawę masz, bez gadki
Każdy ci talerz podaje, nie jesteś z pierwszej łapanki
Lecz jesteś pierwsza do konfrontacji
Nie przeraża cię koń ani zebra w paski
Jeśli dobrze podany, wejdzie ci nawet pies
W zależności od sytuacji i z kim żresz

Lubisz jeść, jeść, jeść, ty lubisz...

Czasem wychodzisz na miasto w wersji deluxe
Nie wkładasz spodni, odsłaniasz nogi, podkreślasz biust
Ciemny tusz kreśli oczu kontur
Płonie mózg, tak z połowy przechodniów
Masz tak ze sto sposobów nielichych
Na to, jak szybko dorwać się do michy
Nie można cię zaczepić na ulicy, czy w bramie
Wyłącznie wtedy, gdy masz umówione spotkanie
Poza tym to jesteś dostępna zawsze i wszędzie
Przy dobrej kaczce można zacząć gadkę o dojeździe
Aniele, serce bym tobie oddał na tacy
Gdybyś nie żarła, z każdym z pracy
Z każdym z bloku, a co do trzech czwartych dzielnicy
Najgorsze niech zostanie w tajemnicy
Jestem konserwatywny, inni niech cię klepią w tyłek
Zabieraj te łapy od moich frytek

Lubisz jeść, jeść, jeść, ty lubisz...
[Eldo]
Grammatik - Reaktywacja
Moje życie to długie noce krótkie dni
Mało snu, mikrofony i głośniki
DJ, adapter, studnio, przedziały dusznych pociągów
300 dni w trasie, 65 dni w domu
Sprawdź to, reaktywuje pierwsze studyjne prace
Od 3 lat, gdy po światłach ruszyliśmy w trasę
Świat się zmienił - my dojrzeliśmy
Świat się rozpędził - my zwolniliśmy
Reaktywacja, 3 lata marzeń gdzie sny stawały się życiem
3 lata, które przeleciały jak w godzinę
3 lata, Bemowo, wciąż ten sam blok
Biały blok, mały ten sam
Kolejna rap trylogia w częściach
Pośród zwyczajnych dni, pośród tych ludzi
Ej, wszyscy na sali ręce do góry
Tyle dni, a wciąż nam mało
Tyle snów, tyle marzeń się spełniało
Tyle godzin w oknie zostawiając tory w tyle
Tak dużo za nami, a jeszcze przed nami tyle

Ref:
To powtórka z rozrywki
Dziwisz się ?
Nowe nagranie
To kolejna próba
Choć myślałem, że to koniec
Ale tak myślą ci co nie widzą nas wcale
Grammatik i przyjaciele
Przed siebie wytrwale

[Juzek]
Samotnie po stromych schodach ku przeznaczeniu
Grammatik reaktywacja, my w nowym wcieleniu
Znowu dla was wytrwałych w pozytywnym rapie
3 lata ciszy, powraca blask Miasta Świateł
Zapomniany, jednak w sercach pielęgnowany
Dzisiaj słuchasz tych dwóch głosów pełnych wiary
Dziś to stały fundament, powrót do naszych korzeni
Miłość do muzyki w nas, nikt tego nie zmieni
Pamiętasz dzień Eldo, w którym trafiliśmy w sedno
A szczeniackie marzenia stawały się rzeczą piękną
Jak podkręciliśmy tępo i od razu z marszu w Polskę
Tak było kiedyś, tak będzie teraz, to chyba proste
Sam musiałem się odnaleźć przez te długie 3 lata
Dziś znów w małym, pustym pokoju, gdzie rozbrzmiewa rap gra
Nasz oddech za światów do sampla z bitem
Znów widzę nas w pociągu gapiących się w szybę

Ref.:
To setki godzin w pociągach gapiąc się w szybę
To było wczoraj, pamiętam
Tak myślałem, że to koniec
Ale tak myślą ci co nie widzą nas wcale
Grammatik i przyjaciele
Przed siebie wytrwale

[Eldo i Juzek]
Nie jeden krok by się znaleźć tu i teraz
Nie jedna noc, setki ludzi na koncertach
Tyle miejsc, tyle błędów, tyle doświadczeń
Kontynuując prace wytrwale walcząc z czasem
Tyle kartek, kilometrów, torów, tyle trasy
Patrzymy w przyszłość - początek reaktywacji
O.S.T.R:
Jarałem dychę dziennie, wiec poszedłem na detoks,
ludzi wpędza w depresje to osiedle i beton.
Psycholog mi mówił mózg wyniszcza narkotyk,
po czym skręcając lolka mi wciskał psychotropy.
Nie raz słyszałem, że nie grozi mi dobrobyt,
że skończę tu jak każdy z zapaleniem wątroby.
Brudne powietrze nas zmienia jakby szczęście
poszło razem z intelektem na melanż czas dogonić,
chwila zgrozy, gdybyśmy mogli zabić strach,
ludzie zrobiliby z miasta jebany małpi gaj.
Łatwy szmal, możesz gnać po to z trudem,
Twoja sprawa jeśli lubisz jebać psa w chorą dupę.
Jak nie uciekałem z domu, dom uciekał ode mnie.
Poznałem kilka sportów stąd pamiętam skąd jestem.
Nie odejdę, mam szacunek do życia,
choć bywa, że nie zawsze ono smakuje jak dzisiaj.
Oddychaj, by pokonać energii destrukcję,
żaden lekarz nie wypiszę Ci recepty na sukces.
Pokrótce nawinę kwestią korzeni ten styl, duże dzieci,
poważni to będziemy po śmierci.

Hades:
Zakładam czapkę do tyłu jak 20 lat temu i nie widzę
w tym naprawdę żadnego problemu.
Odrabiam matmę, stan PLNów w portfelu nigdy
nie jest proporcjonalnie do ilości osiągniętych celów.
Zrywam się z wf-u , nie ma czasu na sport,
piłka się kurzy, zamiast do kosza rzuciłem ją w kąt.
Dzięki temu mam głos, mogę wybierać tor i jechać stąd
pod prąd bo scena to mój drugi dom.
Życie głaszcze pod włos duże dzieci, śmieszy na poważnie
jak w kasyno Joe Pesci, przepisuje zeszyt od polaka
jutro majka test w studio więc wrzucam tekst do plecaka.
Ja tak mam od dzieciaka, to ten sam małolat,
reprezentant club Underground stara szkoła what the fuck.
Had ma najczystszy towar, puszczają go na blokach,
w domach i samochodach.
Ja nie muszę się stresować ani chować po osiedlach,
robię swoje i mam spore osiągnięcia.
Kręta droga prowadzi do zwycięstwa,
moje złote medale to plakietki po koncertach!
[x2]
Jedziemy, galopujemy tak przez życie całe
Idziemy po swoje, dla nas bloki są za małe
Taką drogę wybrałem, choć tego nie planowałem
Ślę przekaz specjalnym kanałem, słyszałeś?

Po tylu latach, nawija gazda z betonem miasta
Co mi ten rap dał? na ścianie plazma, na płucach astma
Na koncertach jazda, furgon przez las gna
Cały czas brat, prawda spisana w gwiazdach
Hasła na murach miasta, ksywy na paskach
K.A.S.T.A. na osiemnastkach, rap na szesnastkach
Jedziemy, sunie Pirelli na dziewiętnastkach
Piszczą jak Farinelli - ostatni kastrat

Kafel do kafla, hastluję, jak sęp na kafla
Hastluję przy silnych wiatrach, powiedz, kto hajs ma?
Rym majsta, młodych kotów protoplasta
Rap-tata, Dziadzia, rymów dynastia

[x2]
Jedziemy, galopujemy tak przez życie całe
Idziemy po swoje, dla nas bloki są za małe
Taką drogę wybrałem, choć tego nie planowałem
Ślę przekaz specjalnym kanałem, słyszałeś?

Poczekaj chwilę, wjeżdża Dziadzia-mobile
To mój przywilej, wiem, co, gdzie, jak i za ile
Mam skille, dlatego ludzie kupują bilet na koncert
Niekończące się homilie
A te brużdżące szczyle, jątrzące dyle?
Spokojnie, wieczorem są kojące promile
Mam rym-sztylet, szerokie spodnie, w kieszeni kotlet
Okupuję rap-hotel, gotuję w kotle
Ból, widzę świat w innym świetle, błyszczy i moknie
Kilometr za kilometrem w mym oknie
Tworzymy modę, taksujesz świat trzecim okiem
Robimy trzodę - Bacardi z lodem, Finlandia z sokiem
Swoje wiem i wiem, gdzie jest zarzewie
Siedem wcieleń temu byłem małpą na drzewie
Na co dzień spokojnie, jakbym wiózł pannę Daisy
Czasami crazy, robię rozpimpy, jak Cyklon Tracy

[x2]
Jedziemy, galopujemy tak przez życie całe
Idziemy po swoje, dla nas bloki są za małe
Taką drogę wybrałem, choć tego nie planowałem
Ślę przekaz specjalnym kanałem, słyszałeś?

[x2]
To opowieść o kolesiach co zasiedlają te bloki
To opowieść o kolesiach co zasiedlają te bloki
To opowieść o kolesiach co zasiedlają te bloki (te bloki, te bloki)

To jest proste, mam bity polskie, mam rymy swojskie
Jak DJ rządzi woskiem, Gural rządzi tym co jest szorstkie
Mam bity polskie, mam rymy swojskie
Jak DJ rządzi woskiem, Gural rządzi tym co jest szorstkie
My rzucamy słowami tak jak szamani kotwami
Plus zawija chwili a po rige nim bumerangami
Kilkanaście lat z przerwami, pauzami sami przeciw wam
I z wami młodości błędami w sercu z nadziejami wciąż
Przejdziemy dużymi dupami, małymi dupami
Odrapanymi blokami salonami całymi miastami
Głośno grali krzyczeli ścianami i samochodami
Dniami i nocami wali w bani
To jest proste mam bity polskie, mam rymy swojskie
Jak DJ rządzi woskiem, Gural rządzi tym co jest szorstkie
Mam bity polskie, mam rymy swojskie
Jak DJ rządzi woskiem, Gural rządzi tym co jest szorstkie
DJ rządzi woskiem, hip-hop robi postęp, to proste
Gural rządzi tym co jest szorstkie
Tak jest
Powrót do starej szkoły
Sprawdź to, rok 92
Dwunastoletni człowiek naprzeciwko mikrofonu
Funkowy klimat
Jakoś tak to leci
Kolejny funk lekcja piąta
Dwunasta, dziewiętnasta

Siemasz, witam nastawiony handycam
Teraz rządzi tłum, nie elita, płyty szum
na orbitach daje DJ, lubisz, podejdź bliżej
jakoś to tak idzie, z życia epizod
zagubiony w transie jak z wojska awizo
nie szukaj co tańsze
tyraj wrogów jak bizon
barier brak to fakt jak hak, na którym wisi
służbowy fach i przed zwolnieniem wycisk
baj, baj, na tace daj, daj i spierdalaj, aj
msza odprawiona, witaj w komnacie zła
myślisz, że po nas nie?
w ręku mikrofon, w drugim bronk
dla frajerów zonk, scena to front
2-4/H, 220V muzyki rap
non-stop walki jak tongpo o wolność sumienia
i szans niczym Hong Kong
to nie Wąchock, żarty na bok
prosto, niezależnie kręcą się życia komedie
wąsko płynie strumień urodzonych w czepku
chociaż wiesz, że bez tego nic miałoby sensu

...to za najlepszy rap w podziemiu...
...chwila prawdy, czysty styl W witaj...
...rap w podziemiu służę...
...definicja stylu, który zamieszczam na bitach...
...to dla słabych MC...
...weź się zastanów...
...rap jest dla mnie lekiem...
...to co po mnie zostanie to te słowa...

Ej, elitarni w elicie elitarnych elit
czyli świat złodziei, którzy nie chcą się dzielić
zastrzelić ich wszystkich, nie, to zbyt banalne
poznałeś chłopaków to poznaj i ferajnę
z vibem HC, nader w gestach agresja
to wir, który jak wciągnie to wypluwa w częściach
gdzie mieszkasz? kim jesteś? kto twój ziom twój? a kto nie?
bo od tych pytań najczęściej zależy koniec
w formie nokaut, heroina, koka
a wszyscy mówią, że złem jest tu konopia
nie szukaj we mnie gościa z reklamówek orbit
konflikt szarpie nerwy jak nerwy szarpie Norbi
stereo dolby zapomnij słonko, bo to nie porno
bajeczki lalusiów a'la Kołodko
orient control dla tych, co się w zeznaniach plączą
nie dla nas folklor, sprzedanych jak kabaret OTTO
w zasadzie odkąd rap robie żyję jak człowiek
choć bez rozmachu, fest october
poznaj dres-pullover, nie żadne wdzianko Bianco
tu masz odpowiedz, ja gloryfikuję hardkor

...to za najlepszy rap w podziemiu...
...chwila prawdy, czysty styl W witaj...
...rap w podziemiu służę...
...definicja stylu, który zamieszczam na bitach...
...to dla słabych MC...
...weź się zastanów...
...rap jest dla mnie lekiem...
...to co po mnie zostanie to te słowa...

Jestem skazany na rap jak skazany na Shawshank
z każdym dissem na mnie tworzysz własny autoportret
tempo podkręć, jak na volume'nie walkmen
takie to ma być jak nie, takie to ma być proste
papier co dał mi szanse i kiedy to tylko dotrze
życie stanie się prostsze, oto kilka reguł
nieudanych zabiegów, komercyjnych szpiegów
sprzedanych kolegów, nie mów nic - wystarczy
za to wszystko odpowiadają czyny
ja idę dalej po relaks a nie nadgodziny

...to za najlepszy rap w podziemiu...
...chwila prawdy, czysty styl W witaj...
...rap w podziemiu służę...
...definicja stylu, który zamieszczam na bitach...
...to dla słabych MC...
...weź się zastanów...
...rap jest dla mnie lekiem...
...to co po mnie zostanie to te słowa...
Szybki jak Twista Syki nie przebojów lista
tylko uliczna piwniczna styli szybka błyskawiczna
ostra mocna,dynamiczna zagrywka sceniczna
teksty nie są przestarzałe,jak ciuchy które nosze
wiesz co przynoszę, o szacunek nie prosze
tyle ile mam,kumplom tyle samo dam
poważnie tak jak teraz gram,nie przegram kto z nami
to jest w przodzie wiesz że w tym zawodzie nie może być wpadek
jak problemy przy wzwodzie albo koncert pod chmurka przy chujowej pogodzie,
co w modzie to w przeszkodzie opozycja dla stereotypa kicha satelita
wzorce jebie o nic nie pytam może ręka umyta za mikrofon chwyta
wcišż kontroluje uczę się tego jak gnojek co nauki ?cisłe studiuje
dominuje w tym fachu słysze wcišż : Nie rób obciachu to kawałek
w wolnej chwili czasu poskładany,mogę byc zajarany ale nie pojebany
to nie kwestia ćwiczeń nie myl mnie
z zajawkowiczem który jebnie ten temat kiedy sparzy się
znany z doswiadczen jak schemat,bierzesz się za bluzgi
z hahaha na ulice kolejno?ć nie ta
pomylony pomy?lunek po co się tu pchasz zabierz się za psychorap
bo to nieuliczna twarz nic wyczytać z niej nie mogę
to Ty ten temat znasz o wyjebkach nawijasz
a mama Cię strofuje a Ty wcišż filozofujesz
zresztš chuj mnie to obchodzi jestem z Poznania nie z łodzi
mimo to nie przeszkodzi 48km z Fabrycznej na Poprzecznš
do Bitera szybko wpa?ć choć nie zawsze jest na podróż stac.
Peji zawsze jedzie chlać,że wštroba się trzęsie tak jak Syki
na mro?nym zakręcie stoi,ja pozdrawiam spoko gnoi dobrych zawodników
wcišz powoli poznaję co rusz nowych woirzo wybuchowych styli
nie do podrobienia jak MadMan nie do przepalenia a ja do przepicia
bo ja nie znam kaca,dupy sobie tym nie zawracam,tablety z krzyżykiem na ból głowy
O! mamy do czynienia z zawodnikiem nowym i słabym,więc naucz się wprawy
by nudno?ci ustały bšd? twardy,wytrwały wtedy w dupie wymieszaj sobie
ile możesz stary.Byle alkoholikiem,nie daj Boże się nie stan.
chociaż to nic nie zmienia, ja pozdrawiam stan alkoholowego upojenia.

Ref.:
Kontrowersja,kontrowersja zawsze znajdę trochę
miejsca,a te rymy to nie kpiny wokół blednš skurwysyny.

Może się wyróżniam ale nie jak Pacman swoim jaskrawym kolorem
że policję pierdolę to normalka
jak w tropsie gangsta skanksa i to nie żadna
układanka,logiczna wyrazów mieszanka jak wybuchowa
mikstura zawarto?ć w szklankach na imprezie
wiesz na czym jedziesz i nie przezywam wcale
że palę skuna filozofi nie dorabiam jak nie ubarwiam
nowe bębny składam ale o co chodzi o co chodzi
wszyscy wokoło młodzi komórkowcy rozjebani tylko przyjebać z bani
dres mafii niech zgadne 15latkowie ładnie poubierani
koksem rozjebani,mlodzi gniewni
dla mnie zagniewani młodociani,wszystko do bani szacunek i respekt
od Peji wiem jedno,nie nazywaj tego tekstem wyszczekany ulicznik
w samo sedno,moze odbite żebro i pobite oko podczas wyjazdu
na mecze ale jest spoko
wódka znieczula i poprawia nieco wzrok jak Stępniowi pijakowi
...komikowi Syki kilka ran miał z woli własnej,sytuacja była jasna,
stać i napierdalać nie uciekać,to kiepski pomysł zostawić kumpli
i przed siebie szybko nogami przebierać jak w sztafecie 4x4 kto szybciej
na mecie ten życie do domu dowiezie
i tak juz wyglšdajš te huligańskie ekscesy i mecze

Ref.:
Kontrowersja,kontrowersja zawsze znajdę trochę
miejsca,a te rymy to nie kpiny wokół blednš skurwysyny x2

No i jeszcze o krytyce zanim za mikrofon chwycę
upewnię wszystkich że tak tego nie widzę
może rym prowokujšcy ale szkoda wersów obcych
o ludziach obcych,nic nie kumajšcych nie ma potrzeby
zjebać możesz sam nagrać co? na sprzedaż
ja zajmuję się swoim,bo nikogo nie chce gnoić
za pienišdze to co o kim my?lę mogę powiedzieć mu sam
w cztery oczy wiem nie dam sie zaskoczyć,pienišdz ?mierci
w takiej kwesti,kiedy pan wydawca mędzi
szuka tanich sensacji i skłóca zespoły nie potrzeba
takich gnoi do hip hopu nic nie wnosi
nie,nie wnosi że okładkę Ci da,wytłoczy na legalu
grubas zajmuje sie tylko przeliczaniem szmalu
żeby dzieciom nie zabrakło balu a Ty się głupi pchasz
taa bo on Ci da,polceci z nieba kaska,wydamy nasz underground
u zezowatego grubaska,a on się ?mieje,stawia wódke i udaje kolegę
frajer szuka frajerów,jak znajdzie zabawi chwilę w undergroundzie
jak rynek się wypali wyda discopolowš andzię i inne takie rzeczy
że skurwiel jeszcze żyje to się w głowie nie mie?ci
to już koniec opowie?ci,chciałe? prawdy-masz jš
znie?ć Ci trudno i nie pomyl jej ze ?ciemš obłudnš
mówię prawdę,jak Krzysiek Kozak nie oszukuję i nie kradnę
i goryczy w tym nie ma żadnej po prostu opowiadam
jesli my?lisz to nieładnie ale przynajmniej dosadnie
i na wolno pojadę jeszcze szybciej niż Hołowczyc w swoim rajdzie
więc uważaj po tym nie będziesz miał ubawy jak po dobrym żarce
He!

Dla Sykiego od klików wieczne poparcie!!!
Dlaczego tak jest powiedz mi, powiedz mi dlaczego?
Dlaczego tak jest powiedz mi, powiedz mi dlaczego?

Dlaczego tak jest, że gnój wyciąga gnata i strzela do brata dlaczego?
Pytam się w imię czego, giną ludzie na ulicach miast
Czemu tylu jest bezdomnych? pytam was
Władza - gniazdo zakłamania
Każdy tylko w swoją kieszeń wkłada, nie wyjmuje
Społeczeństwo oszukuje i omamia
Mówią będzie lepiej lecz dla kogo, pytam się dla kogo?
Nędza i krew, obraz Polski w schyłku wieku
Zapomniano o człowieku, jest tylko kasa to się liczy!
I każdy to ćwiczy
Spójrz na ulice, jak na strzelnicy w Luna Parku
Dajesz pięćset baksa i strzelasz, twój wróg umiera
I problem masz z głowy
Stary afera! o co tutaj chodzi?
Polska koniec wieku armia 666 przewodzi

Dlaczego tak jest powiedz mi, powiedz mi dlaczego?
Dlaczego tak jest powiedz mi, dlaczego?
Dlaczego tak jest powiedz mi, powiedz mi dlaczego?
Dlaczego tak jest powiedz mi, powiedz mi dlaczego?

Dzieci zabijają dzieci, torebka na głowę i do śmieci
Wszystko pojebane, nic nie rozumiem z tego
Dlaczego tak jest powiedz mi, dlaczego
Młoda dziewczyna ginie pod swym blokiem tak bez przyczyny
Bo koleś miał wizje gdy oglądał telewizję
I usłyszał głosy...dlaczego tak jest nie rozumiem
Skąd się to u nas ludzi bierze? ta kurewska żądza zabijania
Bądź człowiek, to nie zwierzę
Jest gorszy, zabija bez przyczyny, dla zabawy
Wywołuje wojny i czuje się bezkarny
Gdy zbija w imię wolności czy też Boga
Powiedz ilu jeszcze przyjaciół pochowam bez sensu
Spójrz dokoła wojny, głód, choroby
Przemoc i głupota, nie rozumiem!

Dlaczego tak jest powiedz mi, powiedz mi dlaczego?
Dlaczego tak jest powiedz mi, dlaczego?
Dlaczego tak jest powiedz mi, powiedz mi dlaczego?
Dlaczego tak jest powiedz mi, powiedz mi dlaczego?

Polska, koniec XX wieku
Oglądasz wiadomości i nie wierzysz w to co na ekranie
Zamiast informacji masz kroniki policyjne
Filmy sensacyjne i dramaty, to nie fikcja (tak)
Chociaż wierzyć się nie chcę (nie)
Patrzysz w telewizor i załamujesz ręce
Dlaczego? pytasz samego siebie
Zamachy, morderstwa, wojny, bezrobocie
Stary nie rozumiem! głupota triumfuje
Brak tolerancji to przyczyna
Tak się to zaczyna i tak to się kończy
Pytam się dlaczego? kiedy to się skończy?

Dlaczego tak jest powiedz mi, powiedz mi dlaczego?
Dlaczego tak jest powiedz mi, dlaczego?
Dlaczego tak jest powiedz mi, powiedz mi dlaczego?
Dlaczego tak jest powiedz mi, powiedz mi dlaczego?
[Łona]
Na przejściu dla pieszych stoją grzdyle
Myślę czy los pomoże im na tyle by mogły na ludzi wyleŹć
Czy wyjdą na coś czy odejdą z niczym
Czy w ogóle przejdą na drugą stronę tej ulicy
(Po *****a pytam?) martwię się, jestem w kropce
Choć to nie moje dzieci tylko w ogóle jakieś obce
Nie znam ich ale są przecież wyższe dobra
Jak to czy każde ma na tornistrze odblask
Zobacz, coś mi się nie podoba ten szkrab
Czy on na Boga ma dietę bogatą w wapń
Czy też w*****la wciąż batoniki ukradkiem
Eh, jakże ja się martwię o tę dziatwę
Jak beztrosko dziś dłubią w nosach
Choć jutro je pokryje gruby osad
Choć od jutra po sam pas w mętnym pyle
O, przedmiotem mojej troski są te szczyle

[Łona & Paco]
Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Uuu, martwią nas podopieczni

Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Uuu losie, ty tę wiedzę daj mieć mi

[Paco]
Już od jakiegoś czasu wierz mi martwią mnie ci nasi podopieczni
Powoli sam już zaczynam wierzyć w te opowieści
Że system edukacji to się chyba na nich zemścił
Przecież nie są niegrzeczni czy tam Źli, łysi lub niebezpieczni
Losie pozwól mieć mi tę wiedzę
Gdy nocą w świetle księżyca siedzę jak Lecz Pro
I zastanawiam się czy na pewno z tych naszych błędów
Wyjść będzie im lekko, czy będą wielcy pijąc to mleko
Czy jedzą trzy posiłki dziennie a nie chipsy bekon
Czy garbią się na lekcjach wyginając kręgosłupy jak gekon
Czy do cholery mają gdzie pokopać w piłę
Czy dobrze władają kijem baseballowym
Czy tym dzieciakom ktoś wreszcie zaszczepi ten progress do głowy
Dając im przy tym darmowy sok wieloowocowy
Mamy powody do zmartwień
Ostatni dzwonek dla tych przegranych na starcie, dla tych szczeniaków
Co zamiast siedząc nad książkami spędzają czas przy bluntach
Tłucząc się po parkach, *****ą nadmiar obowiązków
Gdy w grę wchodzi kwestia roz*****nia kilku ławek i kiosków
Mają dość już tych paru klas, tego świata, swoich starych i nas
Tylko ten jeden fakt martwi mnie cały czas
Co z nimi będzie mimo tej siły bez szans?

[Łona & Paco]
Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Uuu, martwią nas podopieczni

Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Uuu losie, ty tę wiedzę daj mieć mi

[Łona]
Ogarnia mnie smutek, gdy widzę, że te dzieci są za lekko ubrane
I równie Źle obłute a póŹniej trute tranem i do przychodni biegiem
Gdy słupek stanie na 38.9
Ziomuś, nie chcę cudów, wystarczy by nie piły na umór
I nie paliły za dużo tych szlugów
To nie tak wiele dla tych niecnot
A dla mnie wszystko, bo jak na razie martwię się jak dziecko
Wyyydłuuuż Dooobęęę,
Wydłuż Dobę jakimś sposobem
P. R. O. S. Z. E. C. I. E.
proszę cię sklonuj mnie
x2
[FO]

Od rana na biegu, uwaga na każdy ważny szczegół,
Ej, mam niepoważnych kolegów, wiesz
każdy z nich chcesz czy nie chcesz pomaga,
jeszcze raz błagam, nie pomieszczę tych zadań,
chwila moment - oddech niech ochłonę ziomek,
pośpiech, zamęt, nawet za mikrofonem,
obłęd, obłąkany układ planet,
zamęt - zwany huraganem, [płonę!]
cyklon, tajfun, „weź wylajtuj” mówię sobie,
poukładaj wszystkie fobie w głowie,
od poniedziałku puszczam to w obieg w jednym kawałku,
Człowiek sam powiedz, zawodowiec na majku [aj!]
skumaj, wczoraj umarł - dzisiaj obaj do fight’u
doba jak guma, zobacz po monsunach,
pogoda u nas, suma gigabajtów,
Więc weź im to wytłumacz, że jedna miłość
plus jakby to było gdyby dwóch nas było ?
[Fokus z ust mi to wyjął jak ustnik ]
Miło się piło ale na kartkach pustki...

x2
Wyyydłuuuż Dooobęęę,
Wydłuż Dobę jakimś sposobem
P. R. O. S. Z. E. C. I. E.
proszę cię sklonuj mnie

[RAH]

Ej, przyjrzyj się uważnie walorom,
odpowiadającym swym pierwowzorom,
nadaj im formę, kształt oraz kolor,
Powstanie drugi Rahimolog-us
cóż - dwoje [dwoje] troje [troje]
może czworo [może czworo] lub też pięcioro [pięcioro],
trza mnie skoro spraw sporo,
każdą porą, piździ czy gorąc,
przyjmę z pokorą, nie ma zlituj się [horror!],
Biorąc pod uwagę terminarz,
który przez www.pokahontaz.com otrzymasz,
gdy ty kimasz - ja tonę w czynach,
gdy ja kimam - ty swój dzień zaczynasz,
Wymarsz po tym gdy dzień dobry dniu powiem,
spod kołdry fru zrobię, spędzę sen z powiek,
Choć grymas na buzi bo czas się obudzić,
nie ma co się łudzić, znów trza się trudzić,
Wraz z poniedziałkiem wycięty i spięty jak śmiałkiem,
pochłonięty całkiem [całkiem]
czas na podziałkę spraw na solidne oraz miałkie
[mam do tego smykałkę]
Nawet ma lejdi, mówi ‘sklonuj się bejbi’,
byś mógł być tam, a tu drugi taki sam,
Zdeterminowany w grze jak McGrady,
już slim jak Shady, dobra tyle weź to save’nij,

[bardzo dobrze, dla mnie bomba]
x2

Wyyydłuuuż Dooobęęę,
Wydłuż Dobę jakimś sposobem
P. R. O. S. Z. E. C. I. E.
proszę cię sklonuj mnie
-Dla mnie za drogo, nie stać mnie
Za drogo no, niestety
-No to może skorzysta pan z naszej wyjątkowej oferty w promocji
last minute?
Tani
wyjazd do Szwecji, Hiszpanii, Włoch, Bel..

Sztokholm, Rotterdam, Hersonissos
Wszędzie tam wpadam chętnie z walizą
Kogo stać na business class?
Ty mi dawaj bilet za najmniejszy hajs
Jeśli tak, jak ja, kminisz
Śpiewaj la-la-la la-last minute...

Raz na jakiś czas więdną kwiatki w oknach
Nie ma nas, przez jakiś czas nas tu nie spotkasz
Ja i żona wyruszamy w tour
Spontan, jak Zorak, ty znasz ten ból
To nasza torba zapakowana na full, dam głowę
Że na lotnisku wyrzucimy połowę

Nie kłócę się, robię to, co mi każą
Bo któryś celnik może mieć paralizator
Podaję mu paszport, mam niepewność w głosie
Stresuję się, jakbym wiózł kokę w termosie
To to osiedle robi nam w głowie
To, przy każdym psie się czujemy jak złodziej
Bo nikt nie ruszał się stąd, dotąd
A teraz każdy rusza się, dzięki samolotom
Jeśli nie jesteś stąd, myślisz, że mam gotówkę
Ja tylko wyczaiłem bilet za złotówkę

Sztokholm, Rotterdam, Hersonissos
Wszędzie tam wpadam chętnie z walizą
Kogo stać na business class?
Ty mi dawaj bilet za najmniejszy hajs
Jeśli tak, jak ja, kminisz
Śpiewaj la-la-la la-last minute...

Lubię moment, kiedy siedzę już na pokładzie
Chyba, że mamy miejsca przy tylnej ścianie
Nie latałaś/latałeś, nie kumasz nic
Ze zmiażdżonym kolanem zrozumiesz w mig
Mnie nie przeraża moment startu
Przeciwnie, mógłbym mu założyć fanklub
To dziwne, to ciśnie mi płuca w fotel
To różnica ciśnień, czujesz w uszach wodę?
Lubię być na topie, lubię być fly
Więc mam Nike na sobie jak Marty McFly
Patrz, niech cię zazdrość gniecie
Mają na to hajs ci, co oszczędzają
na bilecie
Nie jest źle, będzie lepiej jeszcze
Już niedługo, co jesień będę spadać z deszczem
Tam, gdzie cieplej, gdzie jest słońce
Ja żyję w lecie, wtedy mogę być w Polsce

Sztokholm, Rotterdam, Hersonissos
Wszędzie tam wpadam chętnie z walizą
Kogo stać na business class?
Ty mi dawaj bilet za najmniejszy hajs
Jeśli tak, jak ja, kminisz
Śpiewaj la-la-la la-last minute...

Tamci zamawiają bilet pół roku wcześniej
Zbierają na to przez pół roku pensję
No cóż, to luksus pewnie mieć plan
Ale musi ich strzelać, mają miejsca, jak ja
Ta sama mortadela na obiad, w hotelach
Składają zażalenia w książkach
Po dwóch tygodniach im się kończy urlop
I mają go dosyć, a ja mówię - mówi się trudno
Najeść to się mogę w domu
Mogę żreć całą zimę aż nie wyjdę z salonu
Nie umrę tu z głodu, tu mnie nic nie rusza
W razie czego, przeżyję tu na pędach z bambusa
Wszystko po to, żebym usiadł, jak teraz
Gdy zachodzi słońce, płonie cały ocean
Nieważne, jaka cena, dziś bym płacił przed nimi
Warto jest żyć dla takiej chwili

Sztokholm, Rotterdam, Hersonissos
Wszędzie tam wpadam chętnie z walizą
Kogo stać na business class?
Ty mi dawaj bilet za najmniejszy hajs
Jeśli tak, jak ja, kminisz
Śpiewaj la-la-la la-last minute...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo