Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Gural:
Jakie to wszystko skomplikowane
Cierpliwy papier, i kochany atrament
Za oknem wieje wiatr, w głowie zamęt
Strach przed tym co nie znane, co nie wypowiedziane
Na amen, tym paliwem miasta napędzane
Dziś - biore nocną zmiane, betonowe lasy mokną
Te same tubylcze mózgi mocno wyprane
Wśród zgiełku i szumu, prawda boli i tak
Ten co lgnie tak do tłumu, ten co woli być sam
Ten nowoczesny świat cały czas skacze w wzwyż
Mówią i tak - "Każdy dźwiga własny krzyż"
Pod miotłą siedzi mysz, wilk wyje do księżyca
Zazwyczaj chociaż co i kraj to obyczaj
Śnisz sen o zdobyczach, o tym gram przez cały czas
Jest w chuj nas, każdy ma swój czas
Jak myślisz Gulczas?

Ref.
Niech ryczy z bólu ranny łoś
Zwierz zdrów niech przebiega knieje
A ktoś nie śpi po to aby spać mógł ktoś
To są zwyczajne, zwyczajne dzieje x2

Gruby Mielzky:
Pośród zwyczajnych chwil, budze sie rano ze spokojem
W lewej dłoni colt w prawej dłoni pistolet
W gąszczu kul, nawet fakir już wykłóca się o jeden gwóźdź
Dama bije króla, suma dwóch minusów to nie plus
Na próżno szukam miejsc dla siebie wśród obcych
Żyjąc z wilkami, co dzień gryzłem mięso do kości
Prosisz o drugie życie, chociaż nie potrafisz żyć
Gdy budzisz się ze wszystkim, kładąc sie nie masz nic
Ten nowoczesny świat zdaję się skakać w wzwyż
Bóg tworzy kamień, na którego brak mu sił
Kto jet kimś? Kto jest nikim? Czym jest dobro czym zło?
Dzień daje szanse, noc przykłada zimną lufe pod skroń
Tłuczemy szkło za młodych, starym sypiemy piach
Szukamy prawd po nocy, by ktoś spokojnie spał
I wciąż sami na wietrze, który w oczy nam wieje
To są zwyczajne, zwyczajne dzieje!

[REF X2]

Ry23:
Nie boje się jutra, wersy wrzucam na płótna
Biore co Bóg dał, nie dziele na nikim futra
Mam układ z wyższą mocą, czerpie z niej siłe
Mam pióro, nim opisuje to co przeżyłem
Widzę dalej od kiedy pojąłem co to jest wiara
Choć czasem wątpię tak jak nie jeden mój krajan
Trzeba mieć jaja, głowe na karku
I troche szczęścia, by wyrwać się z tego miejsca
Dopadła presja, to sens ma!
Ja ide za tym, pode mną asfalt
Masz szczęście, bliską osobe? To masz fart
Wyjdź na start, i biegnij , daleko jest linia mety
nie ma między nami chemii, odchodzimy jak tapety
Niestety! Life is brutal jak brudny harry
Wdycham smoke, mój blok ogrania mrok
Nie do wiary, co przyniesie ta noc myślą nie jedni
To są zwyczajne dzieje - ludzi z osiedli

[REFREN x2]
[SCRATCH]
[REFREN x2]
Ref: x2
Oczy otwarte mamy
Siłę jak Kartel mamy
Bo wielu ludzi chce
Chce naszej klęski ale nie damy się, wierz mi

[Pezet]
Pezet banitą jak Carlito, Flexxip amigos
Klatki Lastrico nasz kapitol, ***** z Lalamido
Nasz rap paliwo a twój, twój papka jak bebiko
Jestem jak Idol, ty mały jak Danny DeVito
Rap pod Egidą słyszysz na koncercie rezonans
Hola hola co mówisz o naszych personach
O naszych stylach do dŹwieku naszych sylab
Chcesz naszej klęski bo nasz rap to filar
Dziś popijam "Pasole" jutro bedzie Moet, chwytasz moment
Myślisz że nas niszczysz a nas leczysz jak aloes
Pluję na ciebie sprawdŹ to mój rap miasto moje
To jest do życia paszport co jest ej
To jest jak wiara w boga, chcesz mojej klęski
Bo wiesz co twoja niunia pisze na swoich blogach
Pezet to "Mister Lover" pezet jak Humprey Bogart
Śilni jak kartel hip hop naszego losu kowal
Przetrwamy bo każdy z nas wkłada w to serce
Pezet, Mes, Blef Tres Deliqentes

Ref.

[Blef]
Czas - tu tkwi szkopuł
Gdy wszyscy walczą o pozycję jak Cubasa jak Sangoku
Większość jeszcze jak Bas Stąpa
Blef już wyżej jak sopran mówi
Wydajność jak ...... popraw
Popularność rośnie jak Ophra
Winphrey w tobie gorycz jak toniku Kinley
Do zawodników, mało przetrwa
Ta krótka lista a podpisany Shindler
Same szwindle z twojej strony to tylko impuls
Dla mojego słów sprintu teraz puenta
Twoją zazdrość wlewam w siebie
Zzieleniała w synku
Terpapeuta, nazwa: Emil Blef flexxip
Zabieg eutanazja, cały w spazmach, mazgaj
Co uwieram cię jak drzazga?
Zagraj w czasach, kiedy każdy chce być graczem
Masz tremę to dobrze bo ja bede trenerem

Ref.

[Mes]
To Ten Typ Mes To Mes Typ
Ja robię tu rap zeby roz*****ć festyn
Testy zdałem zanim tu wpadłem już to powiedziałem
Sram na soft i hardware
Zagrywka czysta a ja stawiam na rap
Żeby jakiś pismak puszczał pawia na rap
Zastanawia mnie fakt jak on gra w ten deseń
Ja tu chcę przyspieszać on być ABS-em
Chcesz pogadaj z Mesem patrz zwykły chłopak
Tylko w*****ia się kiedy ktoś chcę go dopaść
Raczej Slim Shady niż Portorykańczyk
Chcę grać z nią rap pić porto i tańczyć
To słowo trze by cele: nie masz potrzeb
Wierzę że dotrze i chcę żebyś odszedł
Moja natura mówi sprytnie s*****laj
Ale cenzura wytnie to więc mówię nara
Rób nagrania nie brukowce nie bądŹ spiskowcem
Nabijaj tuby full towcem
I zrozum te poglądy bez zbędniej dumy
Ja mam otwarte oczy ty miej otwarty umysł

Ja robię rap tu nie od dziś
Ja robię rap tu nie od dziś
Więc *****e wszystkich którzy
Najpierw pokazuja nam szacunek potem klną /x2

[Pezet]
Yo! robię rap nie od dziś dzieciaku sprawdŹ to
Robie rap tutaj z Mesem z Blefem z Magiera z Lascą
Człowieku
Tych którzy klną na nas, rozumiesz?
Ten patos jak mój ziom Mes mam ich w d..
Robimy ten rap od lat sprawdŹ to sprawdŹ to aha
SprawdŹ to
[Scratch]

Prawdziwy chłopaku, ja nigdy nie będę sztuczny
ci sztuczni chłopacy nigdy nie będą prawdziwi
niech cie to nie zdziwi,gdy zobaczysz ich w lodówce
niby nie chcą do tv,ale chcieliby na stówce być
to marne kity jako widz nie bądź głupcem
lepiej niech napiszą CV,skończą na przebudówce
pracy hufce dla nich wino w reklamówce
bo niby padają kilosy a zjeżdżają po lufce
pseudo prawilniacy,w ryju tylko kozacy
a jedyne co ukradli to monety księdzu z tacy
zero stylu,zero prawdy,zero klasy
przed kamerą jak kamienie poza nią pajace jak pan kracy
wszyscy tacy sami,wszyscy tak samo ubrani
nie potrafią już powiedzieć kogo stali się klonami
z marnymi rymami chcą zaświecić wielkim blaskiem
a dają tyle światła co robaczki świętojańskie

[Scratch]

Mówią ci o kryminale choć nigdy tam nie byli
będą mówić ci jak żyć chociaż nigdy tak nie żyli
już trochę wypili chwalą się o grubych ruchach
ale to są zwykłe pionki,na komendzie walą z ucha
dupa krótko ty kurwa urka burka
ulice to ty znasz chyba z własnego podwórka
ulica mówi mi,że za chuj cię nie kuma
jeśli chcesz to powiem ci co naprawdę znaczy juma
tylko po co,mam się kiwać jak małolat z procą
więcej do powiedzenia ma ten co cicho jak posąg
mogę iść boso,ale nie sprzedam prawdy
nie raz oddany pod sąd pokazałem ilem warty
oni jak harty zapierdalalają swoje gówno typu szanty
to wy żołnierze sparty ,odkrycie swojej karty jestem na was anty
jak na ich troje zawsze będę bronił swoją troję

[Scratch]

Kto powiedział że mocny MC ma mieć dres
kto powiedział że ja mam wyglądać tak jak ty tego chcesz
łysina i kaptur,to nie jedyna broń
bo prawdziwą broń ma też ten ziomek w koszuli Louis Vuitton
wasz świat nie wychodzi nad krawężnik,na tych samych tematach każdy z was się zapętlił
prawdziwy potop tej naciąganej prawdy,trochę tu pozamiatam za śmierć waszą zapalmy
jak halny miniecie sezonowcy bo to prosty schemat jak profil milczącej owcy
a prawdy łowcy widzą was lepiej ode mnie,
podrabiani hip-hopowcy właśnie toną wasze brednie
gdzie wasze korzenie,chyba tam na dyskotece
wychowani na techno,wychowani na fecie
robię z was przecier,sprzedam go na tandecie
wypierdalaj raz na zawsze nie ma cie na mej tapecie
Zapraszam cię do mego świata
Każdy dzień to kolejna cegła
Każdy chce budować na mocnych fundamentach
Mój świat twój świat każdy ma swój
Ten świat należy do nas fundacja Olsen Fu
Ja zapraszam cię do mego świata
Jak kiedyś Tede zapraszał by zjarać bata
Tym razem siadaj wygodnie podnieś wzrok
Posłuchaj to skok w ultra obcy układ
To moja przestrzeń
Nie szukaj tu bezsensownych pieprzeń
Nie chce więcej niż chwili uwagi
Mój deser to na ręce ciarki
Rap jest tego warty robiony z zajawki
Przerodził się w nawyk i tak doszło do pasji
Nazwijmy to po imieniu jest moim światem
Tak jak obecność Boga jest moim światłem
Poznaj mnie od tej lepszej strony
Sam pogadaj z Olafem normalnie
Wiesz że mylą pozory
Zobacz jak mój świat jest ułożony
Poznaj prawdziwą hierarchię moich wartości
Zobacz ile dobrego można wynosić
Słuchając innych co omijać jak stać się silnym
Wewnętrznie odpornym na codzienne błahostki
Wąski horyzont perspektyw to nie w tym świecie
Tu troski na marginesie polski rap
Niesie przestrzeń nowe wartości
Ja tym żyję żyję tym światem
I w nim chodź dotknij zobacz
Jaki może zdawać się nierealem
To mój świat
Zapraszam na wycieczkę moich marzeń

Zapraszam cię do mego świata
Tutaj mam rodzinę tu mam siostrę tu mam brata
Tutaj życie troski łzy chlebodajna praca
Ktoś jest smutny ktoś radosny
Kto obraca się plecami do mnie mówiąc skromnie
Czy przejmuję się tym? Nie nie
Ogarnia mnie wstyd gdy ktoś
Próbuje mnie skierować na złą drogę

W mym świecie na planecie Ziemia
Na zazdrość nie ma miejsca
Jest natomiast na radość
Ze szczęścia że jestem częścią
Czegoś tak wielkiego jak wszechświat
Ze mną Jaźwa chwat Olsen Fu - brat
Bramy są otwarte dla tych których warte
Artystyczne treści całkowita prawda
Jak świat światem od dawien dawna
Witam cię serdecznie dziś w moim świecie
Przyjdzie taki dzień że u ciebie zawitam
I będziemy kwita piątka żółw witam
Elo Zipskład

Zapraszam cię do mego świata
Tutaj mam rodzinę tu mam siostrę tu mam brata
Tutaj życie troski łzy chlebodajna praca
Ktoś jest smutny ktoś radosny
Kto obraca się plecami do mnie mówiąc skromnie
Czy przejmuję się tym? Nie nie
Ogarnia mnie wstyd gdy ktoś
Próbuje mnie skierować na złą drogę

Zapraszam cię do mego świata
Do świata swoich tajemnic

Każdy dzień to kolejna cegła
Każdy chce budować na mocnych fundamentach
Mój świat twój świat każdy ma swój
Ten świat należy do nas fundacja Olsen Fu
Kto, kto na melanżu 24 na dobę
W największy deszcz w najchujowszą pogodę
Najlepiej się bawią najbardziej pijani
ZN zawsze nastukani
Sie żyje dzieciak bo nastukanym czas wolniej płynie
Cała budka pod patykiem pogrążona w dymie
Trzeba zapalić bo zaraz najlepsze minie
Ej chłopaki poczekajcie na mnie moment
Dzwoniłem po towar lecz niedostępny abonent
Dopadnie nas dzisiaj najmocniejsza Warka
Pamiętasz Pele urodziny Robsona i Marka
To było picie czy zarobiono ci postać
Takie jest życie nie mam floty weźmiecie mnie pod skrzydła
Życie bez papierków dawno mi zbrzydło
Wypijemy jakąś Goudę i zrobimy gdzieś bydło
Teraz wszyscy rozbijamy browar lewą nogą
Za zdrowie wszystkich którzy dzisiaj nie mogą
Za chwile do nocnego wydeptaną drogą
Słaby kolędnik niech zostanie w domu i tyje
Sie żyje dzieciaku sie żyje

Ref. [x8]
Sie żyje

Wstaję rano i idę zadzwonić
Sie masz Kaczy trzeba coś pogonić
Zielonym polem rażenia się osłonić
Zrzutka ekipy na dwie i pół paki
Na towar ale skąd i jaki
Mam dosyć kupowania ściemnionej padaki
Dziś się bawię przy piwie i trawie
Zapominam o każdej nieprzyjemnej sprawie
Jaką przynosi codzienność
Chcesz powiedzieć dość niech nie pojawi się żaden gość
Co będzie chciał nam popsuć humor
Wtedy na sali usłyszysz rumor
To moi ludzie walczą o honor
Więc nie prowokuj lepiej zmień ton
Pozwól najebkę skończyć spokojnie
Dziś myślę o blantach sztukach nie o wojnie
Wszystko w porządku wszystko kontrolnie
Rano będę leczyć kaca
Co tydzień moja grupa do tego powraca
Sie żyje dzieciaku tak sie żyje

Ref. [x8]

Rano wstaję stukam faję
Po trzydniowym melanżu nie mam na nic ochoty
Jedyne co zrobię to uderzę na skłoty
A po co po blanty
A za co za fanty
Od kogo głośno powiedzieć nie mogę
Mówią na mnie Tomi pozdrawiam załogę
A więc śmigam do chłopaków bo na siódmą ustawka
Będzie hip-hop i trawka zakrapiana procentami
Tak Klima i Hem skład bawi się całymi dniami
Po libacji całonocnym paleniu
Najebany jak messerschmitd ku własnemu zdziwieniu
Usnąłem w sześćset dziewięć gdzieś na tylnym siedzeniu
Prześpię się ze dwie godziny jutro dalej piję
Ty mnie spytasz co słychać ja ci powiem sie żyje

Ref. [x8]

Sie żyje dzieciaku
Sie żyje dzieciaku
By się odurzyć nie potrzeba mi kraku
Ni hery 9 8 7 6 5 4
WWDZ przejmuje stery
W oparach Goudy i Marihuany
Zawsze nastukany i zawsze gotowy
Warszawski hip-hop uderza do twej głowy
Sie żyje, jak smak jointa nowy
Kto jest kto rozwiązanie zagadki
Posłuchaj synu mokotowskiej gadki
Cenię dar który dostałem od matki
Życie blantów palenie alkoholu picie
Pozostań sobą i nie utoń w zachwycie
Ja w dymie tonę znam swoją stronę
Myśli mam szalone skręt w mych dłoniach płonie
Sie żyje nie myślę o kłopotach
Leci dzień za dniem kombinowana flota
Kac giga rano co sobota
T-o-a z chłopakami na skłotach
Bo w tygodniu ostra najebka jest wskazana
Wiesz co się liczy to Marihuana
Alkohol szybki sex kokaina
Całe życie na melanżu choć to nie nowina
Hip-hop non stop i niech nikt nie zapomina
Hem skład od początku zaczynam
Sie żyje jaram bo potrzebę czuję
Styl warszawskich ulic reprezentuję
… to miejsce gdzie zipuję
Do szesnastej bo później po mieście się snuję
Kolażuję M.-o-k śródmieście Ursynów
Pytasz co u mnie odpowiadam ci synu
Sie żyje sie żyje sie żyje sie żyje
Sie żyje sie żyje sie pali sie pije sie żyje.
Halo, Vienio nawija robimy to co wczoraj

Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny
I to jest prawda to jest fakt Mistic Molesta mówi tak
Jak Andrzej Rosiewicz dla wszystkich sąsiad
Nie wierzysz to szoruj pokład
Bo tak jak molester lubi sztuki dobra najebka huki puki
Jarają mnie wszystkie okrągłe kształty i wypukłości
Tak jak Włodek nie czuję złości
Nigdy nie mów nie, nie odmawiaj sobie przyjemności
Ze mną naprawdę poczujesz że żyjesz
Nie wstydzisz się nie kryjesz zajawki twej
Posłuchaj rady mej rady mej
Alkohol jointy miła atmosfera
Balangi kluby nocne to jest dobra bajera
Efekt murowany spóźniłem się o rany
Umówiłeś się z nią na dziewiątą
Elo, elo za dużo czasu poświęcam jointom
Więc musisz to malutka tolerować
Bo ja lubię dużo palić i dużo rymować
Ja wiem że my w takiej sytuacji mamy mniejsze szanse ale
Pierdolę wszystkie towarzyskie niuanse
I dalej was atakuję wibracje czuję
Trzysta sześćdziesiąt sześć dni piękne ciało mi się śni
Ja i ty mistycznie spędzone chwile
Szeptam ci do uszka mile kobiecino
Każda chwila z tobą to jest złoto
Zapamiętaj bo to jest tekstu motto
Nie jestem kolesiem który będzie za wszystko płacił
Ciuchy kupował czas na darmo tracił
A czas to pieniądz więc pod uwagę biorąc nie
A wy ładny zapach drogie ciuszki
A my deki spodnie fajka z puszki
A wy długie włosy blond albo brązowe
A my z-n buty sportowe
A wy wygodne życie drogie alkohole
A my … na podwórku browar przy szkole
A wy kosmetyczka i fryzury nowe
A my irysy i płyty winylowe

Ref.
Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny
I to jest prawda to jest fakt bo Molesta mówi tak

Wszystko przyśniło się na zrzucie blantowym
Zobaczyłem fajną sztukę i pomysł przyszedł do głowy
Może poszlibyśmy się przejść u Chińczyków coś zjeść
Potem dasz mi swój telefon, cześć
W piątek spotkamy się w nocnym klubie
Ty mi powiesz co lubisz ja ci powiem co lubię
Dziewczyno blanty hip-hop dwie najlepsze rzeczy
Bardzo nie lubię jak ktoś to kaleczy
Co ty na to, powiedziała czemu nie
Każdy robi co chce z molesterem jest jak w niebie
Spojrzałem na jej ciało chyba śnię
Pewnie, dziś za dużo blantów wypaliłem
Albo z głupim na rozum zamieniłem
Chwilunia wtedy dopiero zczaiłem
Tylko wtedy gdy oddajesz się w całości
Jestem sobą i nie czuję złości
Lody przełamane czas na czynności
Nie bój się jestem zdrowy delikatny
Kurwy nie ruszam uznaję sex bezpłatny
Na wpływ Trójkąta Bermudzkiego podatny
Przyjdę gdy znów będziesz chciała mnie zobaczyć
Swoją obecność dobrze umiem zaznaczyć
Wszystko jasne nie muszę dalej tłumaczyć
Za szerokimi spodniami niespodzianka się kryje
Ty mnie tam pocałujesz ja cię pocałuję w szyję
Nie ma wstydu przecież każdy tak żyje
Możesz się okazać królowa jednej nocy
Jak anioł stróż zawsze przyjdę ku pomocy
Nie dam moim rękom zapomnieć twojej skóry
Mogę cię ... lecz nie uczyć do matury

Ref.
ŁDZ Berlin Londyn Praga Moskwa Paryż
By winyle wydostać dali mi azyl łowcy
W skali od Baku do Etiopii
Tony konopi tony epoki dźwięku
Nieznanego jak wstrząs z Europy epicentrum
Dla zamulonych delikwentów ra ra ra
Z mego Vestaxa płynie jak Metaxa
Życie od eskapad
Po bycie w miejscach na pokrycie wosku
Mam spis poszukiwań pierdol zabytki
Nie znajdziesz na winylach
To gra jak bilard choć nie znam się na bilach
To propaguję przede wszystkim jazz w wolnych chwilach
Gdy pali się kabina a adrenalina klaszcze
Wydany zysk w funcinach jak amfetamina łaknie
Wosku partie skosztuj funkiem karmię z boxu
Bander membran Hades w nim Arista Kadet
Radzę zanim przesłuchasz zapal czekoladę
Nadal gram w to masz EP Master reaktor
Zgasnę gdy zgaśnie ze mną całe miasto
Więc teraz sprawdź ten

Dynamit w dźwiękach wydany w rękach go trzymam
Jest tak że życie na nowo zaczynam
Niedopuszczalny postój dla wosku łowców z Rio
Po Londyn z Moskwy do Nowego Jorku [x2]

Pod ścianą marzeń hip hop jego wolność
Wszystko czego chcesz ma mister Bongo
Za winklem w Polską to nazwa ulicy
Przed budynkiem wąsko z pięćdziesiąt od przecznicy
Ziomek w lewo
Dotrę tam szybciej niż Mitsubishi Evo 7
Eden zapycha niemoc
Szaleje na orbicie jak kapitan Nemo
Zawitam wiem co potrzebuję wewnątrz
Poszukuje już kilku na pewno tego co ja
Nie odetchną póki nie dotrą tam gdzie czarne piękno
Więc uruchamiam pojazd i przesłuchuję ten stos
Tak edukuję się wciąż i co nazwałbyś to akademią?
Nie pierdol lepiej sprawdź w praktyce
Teoria jest dobra dla kretynów z "Jaka to melodia"
Na staka odjazd nastaw na to co gra
Wiesz co do wosku to jebać hologram
Ironia prowadzi na brazylijski program
Gdzie każdy wosk na max niski w kosztach
Osram oświeca starte tytuły dotrwam
Potęga to charakter umysł

Dynamit w dźwiękach wydany w rękach go trzymam
Jest tak że życie na nowo zaczynam
Niedopuszczalny postój dla wosku łowców z Rio
Po Londyn z Moskwy do Nowego Jorku [x2]

Tak jest 2004 reprezentacja Bałut
Na wszystkie tereny Europy
Azji Ameryki Południowej Północnej
Wszędzie tam gdzie są płyty
Wszędzie tam gdzie jest zjawisko sampla.
Tam jesteśmy
Pokój
Tak jest
Powrót do starej szkoły
Sprawdź to, rok 92
Dwunastoletni człowiek naprzeciwko mikrofonu
Funkowy klimat
Jakoś tak to leci
Kolejny funk lekcja piąta
Dwunasta, dziewiętnasta

Siemasz, witam nastawiony handycam
Teraz rządzi tłum, nie elita, płyty szum
na orbitach daje DJ, lubisz, podejdź bliżej
jakoś to tak idzie, z życia epizod
zagubiony w transie jak z wojska awizo
nie szukaj co tańsze
tyraj wrogów jak bizon
barier brak to fakt jak hak, na którym wisi
służbowy fach i przed zwolnieniem wycisk
baj, baj, na tace daj, daj i spierdalaj, aj
msza odprawiona, witaj w komnacie zła
myślisz, że po nas nie?
w ręku mikrofon, w drugim bronk
dla frajerów zonk, scena to front
2-4/H, 220V muzyki rap
non-stop walki jak tongpo o wolność sumienia
i szans niczym Hong Kong
to nie Wąchock, żarty na bok
prosto, niezależnie kręcą się życia komedie
wąsko płynie strumień urodzonych w czepku
chociaż wiesz, że bez tego nic miałoby sensu

...to za najlepszy rap w podziemiu...
...chwila prawdy, czysty styl W witaj...
...rap w podziemiu służę...
...definicja stylu, który zamieszczam na bitach...
...to dla słabych MC...
...weź się zastanów...
...rap jest dla mnie lekiem...
...to co po mnie zostanie to te słowa...

Ej, elitarni w elicie elitarnych elit
czyli świat złodziei, którzy nie chcą się dzielić
zastrzelić ich wszystkich, nie, to zbyt banalne
poznałeś chłopaków to poznaj i ferajnę
z vibem HC, nader w gestach agresja
to wir, który jak wciągnie to wypluwa w częściach
gdzie mieszkasz? kim jesteś? kto twój ziom twój? a kto nie?
bo od tych pytań najczęściej zależy koniec
w formie nokaut, heroina, koka
a wszyscy mówią, że złem jest tu konopia
nie szukaj we mnie gościa z reklamówek orbit
konflikt szarpie nerwy jak nerwy szarpie Norbi
stereo dolby zapomnij słonko, bo to nie porno
bajeczki lalusiów a'la Kołodko
orient control dla tych, co się w zeznaniach plączą
nie dla nas folklor, sprzedanych jak kabaret OTTO
w zasadzie odkąd rap robie żyję jak człowiek
choć bez rozmachu, fest october
poznaj dres-pullover, nie żadne wdzianko Bianco
tu masz odpowiedz, ja gloryfikuję hardkor

...to za najlepszy rap w podziemiu...
...chwila prawdy, czysty styl W witaj...
...rap w podziemiu służę...
...definicja stylu, który zamieszczam na bitach...
...to dla słabych MC...
...weź się zastanów...
...rap jest dla mnie lekiem...
...to co po mnie zostanie to te słowa...

Jestem skazany na rap jak skazany na Shawshank
z każdym dissem na mnie tworzysz własny autoportret
tempo podkręć, jak na volume'nie walkmen
takie to ma być jak nie, takie to ma być proste
papier co dał mi szanse i kiedy to tylko dotrze
życie stanie się prostsze, oto kilka reguł
nieudanych zabiegów, komercyjnych szpiegów
sprzedanych kolegów, nie mów nic - wystarczy
za to wszystko odpowiadają czyny
ja idę dalej po relaks a nie nadgodziny

...to za najlepszy rap w podziemiu...
...chwila prawdy, czysty styl W witaj...
...rap w podziemiu służę...
...definicja stylu, który zamieszczam na bitach...
...to dla słabych MC...
...weź się zastanów...
...rap jest dla mnie lekiem...
...to co po mnie zostanie to te słowa...
[x2]
Jedziemy, galopujemy tak przez życie całe
Idziemy po swoje, dla nas bloki są za małe
Taką drogę wybrałem, choć tego nie planowałem
Ślę przekaz specjalnym kanałem, słyszałeś?

Po tylu latach, nawija gazda z betonem miasta
Co mi ten rap dał? na ścianie plazma, na płucach astma
Na koncertach jazda, furgon przez las gna
Cały czas brat, prawda spisana w gwiazdach
Hasła na murach miasta, ksywy na paskach
K.A.S.T.A. na osiemnastkach, rap na szesnastkach
Jedziemy, sunie Pirelli na dziewiętnastkach
Piszczą jak Farinelli - ostatni kastrat

Kafel do kafla, hastluję, jak sęp na kafla
Hastluję przy silnych wiatrach, powiedz, kto hajs ma?
Rym majsta, młodych kotów protoplasta
Rap-tata, Dziadzia, rymów dynastia

[x2]
Jedziemy, galopujemy tak przez życie całe
Idziemy po swoje, dla nas bloki są za małe
Taką drogę wybrałem, choć tego nie planowałem
Ślę przekaz specjalnym kanałem, słyszałeś?

Poczekaj chwilę, wjeżdża Dziadzia-mobile
To mój przywilej, wiem, co, gdzie, jak i za ile
Mam skille, dlatego ludzie kupują bilet na koncert
Niekończące się homilie
A te brużdżące szczyle, jątrzące dyle?
Spokojnie, wieczorem są kojące promile
Mam rym-sztylet, szerokie spodnie, w kieszeni kotlet
Okupuję rap-hotel, gotuję w kotle
Ból, widzę świat w innym świetle, błyszczy i moknie
Kilometr za kilometrem w mym oknie
Tworzymy modę, taksujesz świat trzecim okiem
Robimy trzodę - Bacardi z lodem, Finlandia z sokiem
Swoje wiem i wiem, gdzie jest zarzewie
Siedem wcieleń temu byłem małpą na drzewie
Na co dzień spokojnie, jakbym wiózł pannę Daisy
Czasami crazy, robię rozpimpy, jak Cyklon Tracy

[x2]
Jedziemy, galopujemy tak przez życie całe
Idziemy po swoje, dla nas bloki są za małe
Taką drogę wybrałem, choć tego nie planowałem
Ślę przekaz specjalnym kanałem, słyszałeś?

[x2]
To opowieść o kolesiach co zasiedlają te bloki
To opowieść o kolesiach co zasiedlają te bloki
To opowieść o kolesiach co zasiedlają te bloki (te bloki, te bloki)

To jest proste, mam bity polskie, mam rymy swojskie
Jak DJ rządzi woskiem, Gural rządzi tym co jest szorstkie
Mam bity polskie, mam rymy swojskie
Jak DJ rządzi woskiem, Gural rządzi tym co jest szorstkie
My rzucamy słowami tak jak szamani kotwami
Plus zawija chwili a po rige nim bumerangami
Kilkanaście lat z przerwami, pauzami sami przeciw wam
I z wami młodości błędami w sercu z nadziejami wciąż
Przejdziemy dużymi dupami, małymi dupami
Odrapanymi blokami salonami całymi miastami
Głośno grali krzyczeli ścianami i samochodami
Dniami i nocami wali w bani
To jest proste mam bity polskie, mam rymy swojskie
Jak DJ rządzi woskiem, Gural rządzi tym co jest szorstkie
Mam bity polskie, mam rymy swojskie
Jak DJ rządzi woskiem, Gural rządzi tym co jest szorstkie
DJ rządzi woskiem, hip-hop robi postęp, to proste
Gural rządzi tym co jest szorstkie
Widziałem tego małolata wiesz
Mówi, że jest najlepszy - wszyscy są leszcze
Nie, no

Chcesz nienawidzieć mnie, lepiej się strzeż mojej klingi
Lub wypierdalaj z tej krainy jak mypingi
A moja zemsta przejdzie na potomka
I nie pomoże ci żaden profesor Gąbka
Bo takich jak ty to ja wkładam między bajki
Łapiesz za mic i podciągasz sobie rajtki
Śmieszny do bólu i jeszcze mówić królu ci
Na scenie szczaw urósł i chce być guru
Ja rozumiem bardzo wiele
Sam swe cele zapisałem na swym ciele
W tym układzie trzeba znać miejsce w stadzie
Ja je znam, ty go nie znasz na razie
Więc ochłoń, bo ci je pokażę
I pierdolę to czy się komuś narażę
Pięknie i kto skuma me intencje
Pewnie nikt poznaj zieloną eminencję
Mój hip-hop jest jak weneckie lustro
Stoję tam gdzie ty myślisz, że jest pusto
Więc mówże czy odbijasz się w tym lustrze
Każdy się odbije gdy się uprze

a ty... może to jest do ciebie.... chciałbyś tego?

Jeszcze parę słów jeśli słuch się wyostrzył
Chyba, że chopcy chcą żebym kończył
Nie skąd - a to dobrze, bo strof czy wersów tro
Trzymam jak sam Wielki Łowczy
Oczywiście wy tkwicie w piździe
Tam gdzie byliście jesteście iście
Morderczy wysiłek tylko to sprawia
Że od tej muzyki nie puszczam pawia
I nie pozdrawiam tego kogo nie lubię
A kogo lubię ten mnie rozumie
I to co umiem powtarzam wciąż w tłumie
Czy ty o tym czasem dumasz kumie?
Tak to dobrze jak nie chuj z tobą
Sam nie pomożesz sobie, inni tobie nie pomogą
Jak kometa ciągniesz za sobą ogon
Razem z załogą dajesz satysfakcje wrogom
Ale mnie w nich nie wliczaj
Klasyfikacja ta ogranicza mnie
A jeśli ciebie nie kto słyszał
Że wszyscy są równi jak u Ilicza
W rapie to są gorsi i lepsi
Ja ćwiczę język, ty ćwicz bicepsik
To co ciebie rani to mnie pieści
Miasto jest nasze i we wsi
[tylko teksty.tk]
W czasach gdy wszędzie brzmi pretensja
Moja muzyka to moja ewidencja
Poznaj mnie to zielona eminencja
Ideologii mej esencja

W czasach gdy wszędzie brzmi pretensja
Moja muzyka to moja ewidencja
Poznaj mnie to zielona eminencja
Ideologii mej esencja

W czasach gdy wszędzie brzmi pretensja
Moja muzyka to moja ewidencja
Poznaj mnie to zielona eminencja
Ideologii mej esencja

W czasach gdy wszędzie brzmi pretensja
Moja muzyka to moja ewidencja
Poznaj mnie to zielona eminencja
Ideologii mej esencja
Ej, jeden - pomyśl o hajsie, drugi - dodaj tam bit
Potem posłuchaj, to mój skurwiały hit
Nie liczę dni, nie liczę godzin zawartych w nim
Patrzę tylko na ludzi zgadując kto jest kim
B-BRX, 2-0-0-6, startuj
Moja nowa płyta to koniec pieprzonych żartów
Znowu sobie pomieszam tym pieprzonym bajzlem
I poodpicowywuję nowe zwrotki na handel
Komercja? ja jestem komercją komercji
A ty jesteś underground? czy kurwa chuj wie kim
Ja jestem sobą, mam swoje zdanie na ten temat
Lepiej widocznie, widocznie lepiej, lepiej się mam
Dobra, koniec pierdolenia o tych brudach
Jaramy towar, mamy tu niezły ubaw
Zjaramy wszystko na tą okoliczność i cześć
BRX, witam w 2006
Po chuj wam stare czasy? ja sram na stare czasy
Ja chcę mieć więcej kasy, pieprzone nowe hajsy
Ja chcę mieć w chuj topów i w chuj drinów [?]
Fabrykę do robienia tego gówna, pokój
Kolejna sprawa dotyczy się wrogów wreszcie
Powiem krótko - pieprzcie się
Mnie interesują wykazy kont
Ja skręcam skręta i wypalam go ziom...
JJK, pocałuj nas w pierścień...
Bilet, HG, sztywna ekipa
Żyję w zagrożeniu, ryzyka nie unikam
To ma taktyka, jestem, nie znikam
Wciąż żyję tu, tu na tych chodnikach
BPP - uniwersalny żołnierz
Hemp armia człowiek, umysł to pistolet
A słowa to naboje, więc morda gnoje
Co sieją paranoje, dziś Waco projekt
Oddaję ci co moje, brat
Pozytywnie man patrz na świat
Nie unikniesz w życiu strat
Ale bierz to na kark
I dalej śmiało wal

Kto ryzykuje ten osiągnie wszystko
...ja i moje ludzie...
Pieniądze są jak tlen, oddychaj szybko
Lukasyno, 2007, N.O.N. koneksja

Nóż jak anioł stróż tu już nie dziwi
Dziś u mego boku tylko prawdziwi
Ludzie dla których zasady są święte
Życie umiłowane przez moje serce
Ryzyk fizyk od zawsze na zawsze
Wśród swojaków razem raŹniej
Dobry Boże chroń nas od wszelkiego zła
Życie jest niesprawiedliwe nie tylko w snach
Na ulicach psy incognito dobre czasy finito
Objęty infamią, *****ć to
Tą ekipą sztywno będziem dalej grać
Nie przepuszczą nam lecz nie rozdzielą nas
By to czuć musisz poczuć to na skórze
Oddałem serce tej muzyce lecz ocaliłem duszę
Znam swe miejsce, trzymam się tego miejsca
Bandycki instynkt, N.O.N. koneksja

O lepsze dni, o które wciąż Cię proszę
o Panie bądŹ mym gościem
to dla nich, choć nie pora na litanię
Jak godnie żyć? gdzie tu czas na spanie
W tym całym biegu tyle spraw
Ale ty chroń mnie od wszelkiego zła
Wciąż trzymam się z daleka od łatwej kasy
Chociaż jest tyle możliwości muszę sam to sobie rozważyć
Nie chcę prawić morałów, bo nie dla ideałów
Niejeden ***** mami Cię znów swym logiem z ekranu
Dalej przez to piekło idę, ze mną moi ludzie
Widzę psa, się zawinę, mój przyjaciel nie żyje
Jestem jednym z tych co jak kochają to do końca
Nawet nie wiesz ile buntu siedzi w tych młodych głowach
Dalej z Mokotowa, materiał już niebawem
Dla tych wszystkich co jak my życie powiązali z rapem
Władze by chciały ugłaskać nas i zabić odwagę
Szybko leci czas a ja wciąż ryzykuję, bo

[x2]
Kto ryzykuje ten osiągnie wszystko
...rośnie napięcie...
Pieniądze są jak tlen, oddychaj szybko
...wzrasta tętno...

Wieżyczka, gruby mur, kolczata
Tam trzymają mego brata
załączyła się morgana fata
Prokurator zważył w lata, *****ć kata
Tydzień temu byłem jedną nogą w polskich Kazamatach
48 z brudem krata, w tle kogut lata
Tysiąc pytań, dom, wygrzewka, jak po obiatach
Ryzyko z instynktem, jestem z masakrą lata
Niebezpieczną jak Dżihad, nieugiętą jak Fatach
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo