Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref.
Wiele możliwości masz
korzystaj z wolności patrz
ile daje nam ten świat.
Ja nie mam wątpliwości, tak
im dłużej gram tym więcej oddaje Wam. / x2

Każdy nowy dzień nam nasuwa spostrzeżenia
nowe możliwości, nowe doświadczenia,
nowe umiejętności i świeże przemyślenia
mamy, tyle radości ile wkurwienia.
Znowu, trzęsie się Ziemia kiedy wypowiadam słowa
rozprzestrzeniając je tak, jak marbetki Ebola (zobacz)
Możesz czytać Biblię lub Koran,
możesz próbować, możesz niszczyć i budować.
Możesz stosować się do zasad, czy je pierdolić
i tak to Twoja sprawa, sam wybierzesz co wolisz,
Twoja decyzja, masz szansę nie zmarnuj jej,
tylko ją wykorzystaj jakbyś miał ten jeden dzień.
Jeden cel, jedna wiara pośród wielu prawd,
Tu z każdym dniem bliżej nam do ziemi, niż do gwiazd,
więc, weź się wreszcie za siebie
zmień podejście,
albo spierdalaj stąd, żeby zrobić nam miejsce.

Ref.
Wiele możliwości masz
korzystaj z wolności patrz
ile daje nam ten świat.
Ja nie mam wątpliwości, tak
im dłużej gram tym więcej oddaje Wam. / x2

(Nowy dzień)
Nowy dzień Hades, Diox, BDZ
dj Kebs, Hi-Fi
to nowy dzień,
gramy w farty
gramy w statki
z życiem gramy w karty
mamy plany na zdobycie Twoich łajb
i tych z TV łajf
jak Ty, jak Ty
mamy plany, ale nic kosztem przyjaźni
nic kosztem tych, których na tej płycie sprawdzisz.
Ja nie mam pędu po fejm
bez względu na fejm,
obok mnie możesz sprawdzić ich trzech.
Nowy dzień, nowa nadzieja,
nowy sens, nowe teraz,
stary plan, nowy dzień
obok mnie widzisz trzech
i mój cień.
BDZ, nowy dzień,
zaczął tydzień temu lecieć z flaszką,
jak ten bit, czytaj po staremu.
Dj Kebs wziął to w garść,
ogarnął nas lepiej, niż każdy z nas,
lepiej, niż ja siebie sam.
Wierzę w Was,
tak samo, jak w siebie sam.
Dzięki Wam mam nowy sens,
mam nowy plan na nowy dzień.

Ref.
Wiele możliwości masz
korzystaj z wolności patrz
ile daje nam ten świat.
Ja nie mam wątpliwości, tak
im dłużej gram tym więcej oddaje Wam. / x2
JP , JP na sto procent , firma prosto na sto procent , w górę ostro na sto procent , zapamiętaj to na sto procent { x 2 }

Elo elo Bosski Roman, Wojtek Sokół a jak Firma, ZiP Skład .. elo

[ Bosski ] :
To co robię , czy zarobię , czy nie robię na sto procent
Gram szum , zbieram tłum , jest full na sto procent
I co byś ty nie robił też rób to na sto procent
W stu procentach o talentach rozwijanych mowę doceń
Mijają dnie , mijają noce , starzejesz się , więc żyj na sto procent
Musisz wierzyć w siebie ! Po co ci tajemne moce ?
W pierwszej lidze chcesz grać ? Musisz grać na sto procent
Po to się umęczę po to się upocę bym miał satysfakcję że gram na sto procent
Jaka będzie przyszłość ? Nie wiem , nie jestem prorokiem , ale na pewno lepsza jeśli dasz z siebie sto procent
[ Nasz świat musi przetrwać na sto procent , Jesteśmy w porządku na sto procent , jesteśmy wariatami na sto procent , nienawidzimy psów na sto procent x 2 ]
Wszystkie akcje fachowe robimy na sto procent bo nikomu nie smak chyba na dołku spędzone noce : rzeczy w depozycie a w zamian zatęchłe koce , muszę myśleć dobrze bo mam dziecko ziomek w drodze
To co robie, czy zarobie, czy nie robie na sto procent
Gram szum, zbieram tłum, jest full na sto procent
I co byś ty nie robił też rób to na sto procent
W 100% o talentach rozwijanych mowę doceń (2x)

[ Sokół ] :
Ziomek jeśli jestem z tobą to stówę, jeśli wchodzę w coś to na stówę, jeśli mówię to na stówę możesz pewien być..
Ziomek jak jesteś ze mną to na stówę, jeśli wchodzisz w coś to na stówę, jeśli mówisz to, to na stówę mogę pewien być.
Na tym polega życie człowieka, musisz polegać i dawać pewność, jak ktoś da dupy to z niego dupa, dana dupa może pęknąć.
Jak się uda to co chcemy przyjacielu będzie święto, jak nie wyjdzie nie płaczemy na 100% nie tak prędko.
Ziomek bo jak wchodzę w coś to na stówę probuje wciąż aż to wyjdzie, probuje wciąż aż osiągam cel i biorę nowy.Wiem, że ty też chcesz dalej iść, wchodzę budzę na stówę i byłoby dobrze gdybyś tak jak my atakował te schody.

Przeciwko kurewstwu na sto procent , dla dobrych ludzi na sto procent , prawdziwy hip-hop na sto procent , JP, JP na sto procent % (2x)
To co robie, czy zarobie, czy nie robie na sto procent
Gram szum, zbieram tłum, jest full na sto procent
I co byś ty nie robił też rób to na sto procent
W 100% o talentach rozwijanych mowę doceń(2x)
Firma to słowa z dedykacją dla ulicy raz tutaj dupę sprzedasz-całe życie się to liczy, jedno musisz wiedzieć odrazu od początku-zadawaj się tu z tymi co naprawdę są w porządku .
W ostatniej zwrotce jest to ostatecznym wnioskiem , możesz być na topie chłopie albo stać pod kioskiem , nie osiągniesz wiele jeśli myślisz tylko nosem do cudności nigdy nie ma sto procent .

Ziomek jeśli jestem z tobą to stówę, jeśli wchodzę w coś to na stówę, jeśli mówię to na stówę możesz pewien być..
Ziomek jak jesteś ze mną to na stówę , jeśli wchodzisz w coś to na stówę , jeśli mówisz to , to na stówę mogę pewien być .
JP, JP na sto procent , Firma PROSTO na sto procent , w górę ostro na sto procent -zapamiętaj to na sto procent .
Przetrwasz, zamknij się, słuchaj masz
Siłę ducha, styl, który wybucha, patrz
To otucha, milcz, kiedy nie ma tarcz.
Ktoś do ucha mówi Ci, że nie ma tego złego, walcz. /x2

Czasem tak bywa, nie każdy wygrywa.
Czasem bywa tak, że coś ważnego się urywa,
zostaje ślad, nie można tego nie przeżywać.
Można ukrywać fakt, ale w snach to przypływa.
Człowiek jest skonstruowany tak by się dostosowywać.
I jeśli Bóg miał swój plan, to Ty mu wybacz,
to Ty też musisz mieć swój i się nie odzywać.
Nie możesz okłamywać się, że nikt cię nie wykiwa.
Nieznośna lekkość bytu słodko-gorzki smak ma.
Jak magma ze szczytu, prawda na nas opadła.
Ty zaryzykuj skoro nic do stracenia nie masz.
Życie to magia, użyj swojego płomienia do podpalenia
swojej latarni marzenia, do zobaczenia światła i cienia
w zwierciadłach.
Od dawna nie ma w nas zwątpienia.
Dlaczego teraz miałbyś umierać?
Tego wszystkiego nie zaznać?

Przetrwasz, zamknij się, słuchaj masz
Siłę ducha, styl, który wybucha, patrz
To otucha, milcz, kiedy nie ma tarcz.
Ktoś do ucha mówi Ci, że nie ma tego złego, walcz. /x2

Przetrwasz i ani mi nie mów, że
nie mam takich problemów, bo to bajeczka dla dziecka.
To jest tak, mamy po 30 lat,
wartości młodości zdmuchnął wiatr,
więc koleś spadł.
Każdego poranka i wieczoru,
sprawca hardcore'u od 10-ciu lat.
Wie, co jest, jak.
Rodzina nie ma wzoru dla syna, to jest fakt.
Bydlak spadł z siłą meteoru, finał.
To nie brak wyboru,
to był brak honoru w czynach.
To nie tak, że był sam,
bo to był brat, był jak rodzina.
To był skład, który jak lawina pokonywał mury.
Został ślad na kartach kultury, jest mi zioma brak.
To był znak, każdy samemu go odczytał.
Dzisiaj wiem, jak by nie było, to pochytam cały świat,
witam, na bitach, jak titanica.
Ten czas, który masz pozostał ci do życia, znikam, a Ty...

Przetrwasz, zamknij się, słuchaj masz
Siłę ducha, styl, który wybucha, patrz
To otucha, milcz, kiedy nie ma tarcz.
Ktoś do ucha mówi Ci, że nie ma tego złego, walcz. /x2

Ja wolę być ostatni, zamiast zostać na przedzie,
przynajmniej nie muszę się wciąż oglądać za siebie.
Blisko słońca na niebie, według własnej elipsy
podróżują moje plany, słowa, sample i myśli.
Codziennie rano, patrząc w przeznaczenia lustro
sam siebie oszukuję, widząc w marzeniach cud ziom.
Tak zamieram krótko, kocham stać tak bez ruchu, myślę jak
ludzie dodają tyle kłamstwa do uczuć?
Nie chcę współczuć nikomu, jak i nie chcę współczucia.
Wierzę, że sam wybieram w jakich drepczę tu butach.
Ja wolę być ostatni, ale mieć luz i jaja,
utrzymać mózg na fali, jak mróz w himalajach.
Nie myślę o problemach, nie ma tego złego, jeśli nawet
nie ma przebacz..
Nie ma tego złego, czego nie ogarnie wiedza,
nie kradnę, a zabieram twój czas bezpowrotnie.
Z każdą płytą chcę dać ci ironie, brat
łatwiej zapomnieć, trzymać nastrój na co dzień.
Co by się nie działo, wiarę zawsze mam tu ziomek.

Przetrwasz, zamknij się, słuchaj masz
Siłę ducha, styl, który wybucha, patrz
To otucha, milcz, kiedy nie ma tarcz.
Ktoś do ucha mówi Ci, że nie ma tego złego, walcz. /x2
1. Chada
Kurwa, nie ma to tamto, słuchaj co teraz powiem
Bardzo cienka jest linia między ziomkiem a wrogiem
Dzisiaj razem z Sokołem krążę nad Twoim grobem
Z miłą chęcią skurwielu spędzimy Ci sen z powiek
Tu się dowiesz kto walczy, a kto wraca na tarczy
Patrzę w oczy dopóki cierpliwości mi starczy
Zamiast pieprzyć trzy po trzy idź ze starą na spacer
Twoje życie jest warte tyle ile zapłacę
Jakiś frajer się nudzi i wymyśla absurdy
W sumie ten świat jest piękny tylko ludzie to kurwy
Jeden taki co paplał, później szczękę drutował
Nie ma co, właśnie takich trzeba eliminować
Chcesz się dowartościować no to nie moim kosztem
Żeby później nie było, że Cię nie chciałem ostrzec
Dla mnie rap i ulica ciągle znaczy to samo
Przyjdź i powiedz mi w oczy, że mnie słusznie skazano

Ref. Brahu
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Na osiedlach i przez jebany internet
Autorów afer, plotek i toksyn
Prowokatorów, zer które nie mają dosyć
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Za plecami gdy tylko od nich odejdziesz
Autorów afer, plotek i toksyn
Którzy sieją zamęt, co dzień wieszają psy

2. Sokół
Obrabianie dupy , disy i choroby
Obrażone żony i zawracanie głowy
To nie dla mnie, ja pozostaję zdrowy
Ty stracisz zdrowie jak będziesz taki nerwowy
Jebać tych, co za plecami sieją ferment
Na audiencję i w czoło berłem
Ja tego nie śledzę, bo nie jestem z policji
Za mało życia żeby się przejmować wszystkim
Mam swoje sprawy i daje sobie radę
Chuj kładę na całą tą dziecinadę
Masz tu Chadę z Sokołem w tym temacie
I nim coś powiesz to zastanów się bracie
Ciężko na mnie jest zrobić wrażenie
Uwierz głęboko osadzone mam korzenie
Dbaj o rodzinę, przyjaciół i kieszenie
I jak masz taką samą kolejność to Cię cenię

Ref. Brahu
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Na osiedlach i przez jebany internet
Autorów afer, plotek i toksyn
Prowokatorów, zer które nie mają dosyć
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Za plecami gdy tylko od nich odejdziesz
Autorów afer, plotek i toksyn
Którzy sieją zamęt, co dzień wieszają psy

3. Chada
Znasz mnie lepiej niż ja sam, o kurwa oszaleję
Jak masz jakieś wątpliwości to ja je tu rozwieję
Pieprzony ferment, słyszę go często
Nie chowam głowy w piasek na wasze podobieństwo
U mnie to samo, wciąż długopis i papier
Ty wpisujesz znowu jakieś bzdury w moją biografię
Wiesz co jest cięte, znasz moje imię
Konfidenta stara kurwo to se poszukaj w rodzinie
Tutaj noc nie daje snu kiedy nawijam
Pragniesz zemsty bo się twoja żona ze mną zborsuczyła ?
Ja wymijam takich jak ty i szanują mnie tłumy
A prawda to jest taka, że mam znów powód do dumy

Ref. Brahu
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Na osiedlach i przez jebany internet
Autorów afer, plotek i toksyn
Prowokatorów, zer które nie mają dosyć
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Za plecami gdy tylko od nich odejdziesz
Autorów afer, plotek i toksyn
Którzy sieją zamęt, co dzień wieszają psy
Musiałem nagrać taki numer
Tak, może to kwestia pogody (raz, dwa, raz, dwa) kto wie
A może kwestia tego, że ludzie z przeszłości spacerują po mojej głowie

W takich chwilach jak ta, słuchając bitów jak ten
Nie mogę oprzeć się pokusie by zrobić wybór scen
Z DVD moich wspomnień
Niby nic zbiór lęków, fobii, ambicji, podniet
Szuflada wypluwa bodźce
Ja idąc po śladach staram się poskładać je
I nie skończę póki smak życia nie będzie tak świeży jak w dniu
W którym pierwszy raz poszedłem na czyjś grób

Znów czuję chłodny cmentarny wiatr
Urwane skrawki modlitw sprzed lat
I spokój, nie rozpacz, raczej pewność
Że spotka to nie tylko moich bliskich, ale wszystkich wokół
Podczas mycia zębów chociażby krew z dziąsła
Prowadzi do kolejnych poszlak
Smakuje tak jak wtedy kiedy pierwszy raz jako szczyl
Dostałem w ryj wielce dziwiąc się tym
Że jesteśmy tak skonstruowani by czuć później
Adrenalina sprowadza ciosy do muśnięć
I tylko słyszę w głowie huk
Gdybym mógł go zsamplować byłaby to najlepsza ze stóp

[x2]
Sięgam do wspomnień, przysięgam, że
Należą do mnie te dobre i te złe
Cokolwiek nastąpi, wiem
Nie mogę od nich na zawsze odbić się

Czuję to smakiem, węchem, dotykiem
Jak kiedy upadasz i naskórek styka się z chodnikiem
Zimny kamień mi kojarzy się ze schadzką
Nie zabierałem dup do kina, klubów a skąd
Umiałem sobie to wyśnić
Spacerowałem z nimi po mieście, czekałem aż je wypiździ
Potem siedząc na murku rozpoczynałem czynność
Którą one nazywały - przytul mnie, tak mi zimno
Lata wcześniej wypatrywałem ich na filmach
Raczej Miami Vice niż Fred i Wilma
Pierwsze pocałunki koleżanki z kolegą
Wpływ Hollywood'u na dzieci Stanu wojennego
Gdybym mógł odnaleźć ją i jej usta
Chyba nazywała się Julia, ale weź to teraz ustal
Odbiłbym smak życia w stu lustrach
I poczuł to odbicie w dłoniach, palcach, opuszkach

[x2]
Sięgam do wspomnień, przysięgam, że
Należą do mnie te dobre i te złe
Cokolwiek nastąpi, wiem
Nie mogę od nich na zawsze odbić się
Gdybym uratował dziecko z płonącego domu
Dostałbym klucze do miasta, czy kody wszystkich domofonów
Wszystkich strzeżonych osiedli, strzeżcie się
Bo obok mieszkają średni, a obok średnich biedni
Nie czuję tego miasta tak jak kiedyś
Wolałem własną brzydotę niż elegancję na kredyt
Ale cioty myślą, że czują
Tu będzie Kreuzberg, a tu nasz Manhattan New York
Dlatego przyjacielu, chcesz poczuć smak tego miasta
Choć na wódkę do jednej ze spelun
High Life zostaw sponsorom dup z małych gmin
My dymamy żony sponsorów i znamy ich PIN
Coś trzeba robić, by życie było pikantne
Może dziary na nie krem Bepanthen co rano
Czuć każdym zmysłem i nie dopuścić by hajs
Przełożył moją kliszę przez kolano

[x2]
Sięgam do wspomnień, przysięgam, że
Należą do mnie te dobre i te złe
Cokolwiek nastąpi, wiem
Nie mogę od nich na zawsze odbić się
Ref.
Dobrze że tak się stało
Jestem teraz tutaj z ekipą całą
Dużo różnych spraw
Jakoś przetrwać się udało
WYP3 to nie takie proste
Jakby się zdawało

Trzymać się razem chociaż nieraz są zgrzyty
Zawsze się znajdą wiesz o co chodzi
Można czasem się wkurwić
Nikt nie jest znakomity ani doskonały
Nie ma takiej możliwości
Alkoholowe bale mówi to coś ci
Nerwy wystawione na próbę wytrzymałości
Wolę relaks browar otwierać
Nie myśleć o problemach
Pozytywny klimat wybierać
Wspomnieć o tym co było
I tym co jest teraz
Żyć pełnią życia nie powoli umierać
Jest czas na odmulenie i czas żeby zaszaleć
Cel wieczoru znaleźć zrealizować plany
Załatwić co potrzeba to już znany motyw
Tak jak historia dziesięciu złotych
Nocne akcje w plenerze wybuchowe jak trotyl
Z największą siła zawsze w piątki i soboty
Pamiętaj o tym trzeba wykorzystać szanse
Zrobić wszystko po swojemu pierdolić niuanse
Dążyć do tego żeby się udało
Wtedy możesz powiedzieć dobrze że tak się stało

Ref. x2
Dobrze że tak się stało
Jestem teraz tutaj z ekipą całą
Dużo różnych spraw
Jakoś przetrwać się udało
WYP3 to nie takie proste
Jakby się zdawało

Dobrze stało się moje oko to widziało
Dobrze trzech ludzi w 93 się zakumało
Zarzuć problemy jak wełniany sweter gryzie ciało
Przekonany jestem że się opłacało
Każdy dzień po swojemu układam
Ile razy upadam z własnym sumieniem
To zgadzam nie przegrywa WYP3 force
Stop hip hop sztorc perfekt kombinacja
Ktoś zdzwoni piątki z ręki
Czas uff nie będzie prędki
Spawara na hasz bo będzie miękki
Dzięki codzienne kroki radość
Życia udręki
Tym co z nami współpracują wielkie dzięki
2000 powrót z koncertami jak z tsunami
Klasyka trzech nawija jeden za gramofonami
Koncertowe zwycięstwa a później migrena
WYP3 w klubach na arenach
WYP3 wytagowywane na murach
Będę to robił choć nie jest na to koniunktura
Nie dla mnie platyna i królewska purpura
Miejskie brudne boogie i w klimacie funkie
Na zawsze skreczing cięcie dobry sample i
A za fakt z dysk konkurencją stracę dystans
Do usłyszenia do usłyszenia dzieciaki

Ref. x2
Dobrze że tak się stało
Jestem teraz tutaj z ekipą całą
Dużo różnych spraw
Jakoś przetrwać się udało
WYP3 to nie takie proste
Jakby się zdawało

100 procent hip hop życie nam zaserwowało
Dobrze że tak się stało bo tak się stało
Tysiące skrętów dla nas jeszcze jest za mało
Dobrze że tak się stało bo tak się stało
To rap dla świata w którym żyć nam się udało
Dobrze że tak się stało bo tak się stało
Przez cały czas hałasu zabić się nie dało
Dobrze że tak się stało bo tak się stało
Dobrze że powstały teraz nagrywki czwarte
Dla mnie są ważne nawet jak dla kogoś nic nie warte
Nadchodzi DJ i już stanowimy kwartet
Tak się stało moje słowa są poparte

Ref. x2
Dobrze że tak się stało
Jestem teraz tutaj z ekipą całą
Dużo różnych spraw
Jakoś przetrwać się udało
WYP3 to nie takie proste
Jakby się zdawało
Chroń swoją rodzine ahhaa
Dbaj o swoje dzieci ...

Wstań nim pogrzebią Cie razem z wolnością,
niedogodnością jest myśleć w tych czasach,
więc myśl zamiast wierzyć w to co pisze prasa.
Wstań nim pogrzebią Cie razem z godnością,
jeżeli masz ją to wstań i pomyśl
system jest odzwierciedleniem Sodomy.

Monsanto, Bayer światowa finansjera,
Apollo Nibiru nadchodzi nowa era.
Patrzy na ciebie Wielki Architekt Wszechświata.
Nie ma już Saddama i nie ma Arafata.
Teraz chcą zniszczyć Iran, bo boją się Islamu.
Rockefeller, Rothschild i jeszcze kilka klanów
Kto rządzi? Kto służy? Kto gwałci matkę Ziemie?
Mass media kłamią. Spójrz co dzieje się na niebie.
Opady z chemicznych chmur spadają na Ciebie.
Łykasz bzdury, nie dziw się, że nie wiesz.
Sprawdź iluminaci Skull And Bones to nie bajki.
Nad głową CCTV pod skórą RFID
Maklerzy władzy szastają ludzkim życiem.
Tu wojna tam konflikt, Ty pozostajesz widzem.
Zajadasz GMO, popijasz aspartam,
nie mieszkasz w Czeczenii, myślisz że masz farta?
Sprzedali fabryki, poupadały stocznie,
zamykają szkoły, czyjś interes widocznie.
Masz MTV masz wódkę, tak ogłupiają naród.
W ten oto sposób milionami steruje paru.

Wstań, wstań alarm dzwoni.
Pomyśl o nas, Ty pomyśl póki masz czas,
ostatni dzwonek on nie zadzwoni jeszcze raz.
Wstań, wstań alarm dzwoni.
Pomyśl o nas, Ty pomyśl póki masz czas,
ostatni dzwonek on nie zadzwoni jeszcze raz.

Leki najpierw lecą do Afryki,
żywe testery lepsze są od laboratoriów Ameryki.
Wolność spod znaku swastyki.
Co innego mówią ludzie, co innego ludziom statystyki.
Bliski Wschód dostał kopa,
przydałaby się demokracja im, a nam przyda się ropa.
Gdy wujek Sam tam dotarł, zabrał co chciał,
a kraj jak to obcy kraj tonie w kłopotach.
Gdzie było ONZ kiedy płonął Tybet?
Zbrodnie obserwowane przez kuloodporną szybę.
Ludzie giną, a zagrożenie żywe,
realne stają się czyny niemożliwe
Rosja, USA. Marna reszta świata,
czeka na swą kolej w objęciach kata.
Demokracja pod groźbą bata,
nowa generacja, coraz mniejsza strata.

Wstań, wstań alarm dzwoni.
Pomyśl o nas, Ty pomyśl póki masz czas,
ostatni dzwonek on nie zadzwoni jeszcze raz.
Wstań, wstań alarm dzwoni.
Pomyśl o nas, Ty pomyśl póki masz czas,
ostatni dzwonek on nie zadzwoni jeszcze raz.

Systemy, ustroje, monarchie radykalne.
Niewola, Sodoma, władze totalitarne.
Zamiast faszyzmu światowy kapitalizm.
Narody mamią pseudo demokraci.
To psychopaci dyktatura wciąż obecna.
Kim Ir Sen, Kadafi to strefa niebezpieczna.
Jedna zawleczka i leci wszystko w pył.
Globalny terrorysta, made in USA.
Do tego Krym, jak i Rzym, w gównie tym.
Ty miej się na baczności, by nie utonąć w nim.
Konsumpcja wzrasta, jednak szarzeją dni.
Afryka walczy, Europa śpi.
chińska maszyna broczy we własnej krwi.
Brat zabił brata w imieniu religii.
To zwykły syf, żarcia sztucznego sztynk.
Monopol na uprawy to systemowy myk.
Cywilizacja we świadomości łyk.
Placebo efekt zapewnia lekarz mi.
Obudź się obudź i walcz swoim umysłem.
Ja pierdolę system, bo w tym jestem mistrzem.

Wstań, wstań alarm dzwoni.
Pomyśl o nas, Ty pomyśl póki masz czas,
ostatni dzwonek on nie zadzwoni jeszcze raz.
Wstań, wstań alarm dzwoni.
Pomyśl o nas, Ty pomyśl póki masz czas,
ostatni dzwonek on nie zadzwoni jeszcze raz.

Wstań nim pogrzebią Cie razem z wolnością,
niedogodnością jest myśleć w tych czasach,
więc myśl zamiast wierzyć w to co pisze prasa.
Wstań nim pogrzebią Cie razem z godnością,
jeżeli masz ją to wstań i pomyśl
system jest odzwierciedleniem Sodomy.
I znowu piszę o niej, słyszę, mówi do mnie,
Czuję na sobie dłonie brzydzę się swoich wspomnień
Przerywa ciszę dzwony w głowie toczę znów wojnę
Myślę że to jest chore ile bym dał żeby zapomnieć
Ją i znowu budzę się z nią lecz nie za tą
nie łudzę się że to będzie to już wiem ziom
Mam swoje Californication jak David Duchovny
słyszę w oddali gdzieś swoje ego ejj
Pierdol ją zobacz jak daleko zaszedłeś
Nie daj ranić się sentymentom życie jest piękne
Wczoraj w niebie dzisiaj w piekle
Coraz częściej spać się nie chce po dobrym seksie
Nie wiem co mam jej powiedzieć niepokorny jestem
Nie dobry zegarku wyganiasz moją partnerkę
Sorry bejbe ale chyba tak jest lepiej
Wybacz lecz nie zejdę z tobą do taksówki zadzwoń jeszcze

Jestem jak bad boy bad boy bbb wiem
Jestem jak bad boy bad boy bbb ej

I znowu budzę się z nią lecz nie za tą
nie łudzę się że to będzie to już wiem ziom
Mam swoje Californication
niektóre z nich mówią na mnie bad boy

Kiedyś marzyłem o niej jak o żonie z psami i domem
Dążyłem nieuchronnie do ściany i rozbiłem mordę ok
To przykre nie wstydzę się gdy patrzę w lustro
Choć mogłem nie skurwiłem się suko dziś nie wiem co będzie jutro
Miłość trzeba wierzyć zawsze że wygra
tylko wtedy dostaje skrzydła i polecisz jak Ikar
Nie ślad Magika, wierzyć trzeba zawsze do końca
wyciągnąć dłoń do przegranych ludzi wybaczyć nie zdołasz
Czekaj spójrz jeszcze raz zacznę od nowo
ona i on kiedyś poezje wciąż recytował
Zapatrzeni w siebie jak w obraz od Salvadora
dali by się za siebie zabić znali znaczenie Słowa kocham
I znowu budzę się z nią lecz nie za tą
nie łudzę się że to będzie to już wiem ziom
Mam swoje Californication
niektóre z nich mówią na mnie bad boy

Jestem jak bad boy bad boy bbb wiem
Jestem jak bad boy bad boy bbb ej
I znowu budzę się z nią lecz nie za tą
nie łudzę się że to będzie to już wiem ziom
Mam swoje Californication
niektóre z nich mówią na mnie bad boy
[Jędker, Jaźwa]
Sł. Jędker, Jaźwa

-Kurwa, wiesz co mam dosyć tej roboty. Wyłączam to.
Jaźwa, włącz telewizor.

"Warszawa, Łódź, Gdańsk, Szczecin, Wrocław, Kraków, Poznań"

-Czekaj, czekaj....

" Wiadomość z ostatniej chwili. W wielu miastach Polski doszło do zamieszek. Ludzie wychodzą na ulicę.
Powiedzmy sobie szczerze, to rewolucja!"

-Ty, o co chodzi, patrz..
-Ty, co jest?
-Ty Jedi to się dzieje naprawdę...
-Dawaj Jaźwa wyłączam to, wychodzimy stąd!
-Ty to jest kurwa rewolucja, na ulicę! Dawaj, dawaj.....
1. Miuosh
Kiedy skończy się dzień, znowu staniemy pod klatką.
Miej chłopców w opiece, Najświętsza Boska Matko
Tutaj, gdzie upaść łatwo, choć progi nie wysokie
Jedyne co daje światło, to blask plazm zza okien
Znowu staniemy pod blokiem i będziemy przeklinać
Będą omijać nas bokiem, żeby z nami nie zaczynać.
My to ci z marginesu, których praca się nie ima
Będą na nas wieszać chuje, jak ciuchy na manekinach
W końcu przychodzi zima, wiatr coraz mocniej pizga
Ciągle przeklinamy system i walimy te piwska
Przyszłość miała być szansą, a przyszła jaka przyszła
Wszystko zdaje się być piękne, chyba, że widzisz to z bliska
Każdy z nas gaśnie z czasem tak jak iskra.
Choć większość ma maturę, co drugi ma magistra
Ławka to nasza przystań, z daleka od obietnic
A ponoć to my jesteśmy niebezpieczni.

Refren x2
Ja będę tam stać, płonąć i patrzeć na świat
Ze mną mój Bóg, moja wiara, całe miasta
Chociaż kłamstwem nas karmią, wiemy jaka jest prawda
Nawet z betonu czasem róża wyrasta

2. Diox
Nie wiem czy pamiętasz mój nielegal na kasetach
Bo możliwe, że bawiłeś się wtedy na dyskotekach
Chodziłem po ulicach i zbierałem doświadczenia
Na słuchawkach, na głośnikach, rap na taśmach, na kasetach.
Zebrałem wiele ziaren, które przy pomyślnym wietrze
Wyrzucę razem z pięściami, dziś z moim bratem w powietrze.
Lecą w różne miejsca, by przynieść mi kiedyś plon
I uwierz, gdziekolwiek spadną tam mogę stawiać mój dom.
Nie czuję żadnej presji pomimo miliona spojrzeń
A chuje bez konsekwencji mogą marzyć, by tu dotrzeć.
Skurwysyny będą pluć, nie mogą mi nic zrobić
Bo niewątpliwie mój jest ten kawałek podłogi
Sto tysięcy godzin, które spędziłem na ławkach
Dało sto tysięcy myśli, które sprawdzisz na słuchawkach.
Sto tysięcy kroków, z betonu róża wyrasta,
Sto tysięcy kolców, to tylko jedna jest prawda.

Miuosh:
Ja będę tam stać, płonąć i patrzeć na świat
Ze mną mój Bóg, moja wiara, całe miasta
Chociaż kłamstwem nas karmią, wiemy jaka jest prawda
Nawet z betonu czasem róża wyrasta. /2x

3. Hades
A, cały świat mi leży u stóp, jeden krok wstecz, dwa w przód
Jeden cel, ale wiele dróg, za krótki dzień i za mało snu
Łapię wdech z okien bicie serc słyszę bum, bum, bum
Tylko tu, tylko ty, tylko ja, hip hop to my, więcej nic
Ta muzyka przecież nie ma ram
Za to wymaga dyscypliny, trzeba nam
Wie pan, że bez gliny nie ulepi nic, ni chuja
Co dzień słyszę cichy krzyk znów ktoś spadł
Nawet nie wszedł na szczyt, pękło serce ze szkła
Daj coś od siebie, potem zacznij brać
To działa w jedną stronę, więc nie płyń pod prąd pontonem brat
To nie tak, świat jest bardziej złożony
Jeśli już coś wiesz o tym, to przekaż ziomkowi
I zejdź z drogi, bo depczemy przeszkody
HiFi klika, Fandango z WWa do Katowic.

Ref. x2
Ja będę tam stać, płonąć i patrzeć na świat
Ze mną mój Bóg, moja wiara, całe miasta
Chociaż kłamstwem nas karmią, wiemy jaka jest prawda
Nawet z betonu czasem róża wyrasta
tylko powiedz mi czemu żyję człowiek z dnia na dzień
to mój film jak u Lyncha w "Zaginionej Autostradzie"
przez Neostradę uwięzieni przed biurkiem
ten cyber przemysł nie mówi przestrzeni co ludzkie
możesz krzyczeć, jak jebnę klawiaturą to literki wbiją Ci się w potylice
o.s.t.r. sprawdź różnicę
mówią ostatnia szansa, albo prędkość moich myśli przekracza terabajta
trzymaj fason jeśli chcesz zdobyć cel
nie ma nic gorszego niż syf, który to tu wydarzył się
ty nie rób ze mnie króla, ostry nie Jackie Stuart
wole styl jak nastula wybacz superman umarł
pójdę nawet o kulach po prawdę jak znasz ją
choć jak chodzi o prawdę i tak każdy zna własną
jeśli mózg masz jak bp łączę się z nim przez Wi-fi
nie pierdol bo głupoty twej znam wiele przyczyn
co z łaską czy zasługujemy na nią
gdy nie wielu ma prawo by odlecieć jak anioł
już opanował amok cyber osiedla wszystkie
a gdyby tak im rano wyjąć wtyczkę

x2
mózg to wolność, wolność to siła, siła to wolność, wolność to mózg
mózg to wolność, wolność to siła, siła to wolność, żebyś ty też tak mógł

koniec bredni, tematów z Wikipedii
ja wolę gdy autobahn mnie prowadzi na Berlin
z Berlina do Antwerpii
z Antwerpii do Hagi
daj kopa, noc zostawić, można je wszystkie zostawić tu
wymiana winyli wschód zachód wschód
to oddech co zabili smród łaków znów
w chuj znaków cóż, my z tym na bieżąco
dobrze, że znam tą drogę bo spierdolił się tomtom
za płytami reich, po samplach Premiera
choć jak tu słyszą polski patrzą jak na złodzieja
masz tu w nas ta idea wciąż szperać, sprawdzać
no to raz jak Nivea się wcieram w antykwariat
pierdol to łączę ja w związku z tą sprawą
jestem świrem co wosk ten pochłania jak makaron
nie dla mnie tarot bo znam swoją przyszłość
to nie rockman z gitarą, a gramofonową igłą
nawet jeśli Bóg da mi dumnie spocząć
jebać media do nieba wezmę z sobą gramofon
po to świat Cię uwięził na tym krześle przed kompem
bym ja mógł się rozwijać gdy ty śmierdzisz stolcem
już opanował amok cyber osiedla wszystkie
a gdyby tak im rano wyjąć wtyczkę

x2
mózg to wolność, wolność to siła, siła to wolność, wolność to mózg
mózg to wolność, wolność to siła, siła to wolność, żebyś ty też tak mógł
aha, aha
Adam Peter Production
Ten Typ Mes raping
fajne pianinko ale co jest ? co to jest ?
rok 2000? nagrywam swoje pierwsze demo ?
nie, nie ...
my idziemy tylko do przodu
nigdy wstecz !
bo chcemy poszerzać horyzonty naszych słuchaczy
a nie utrzymywać status quo

szukam miłości lecz jedyne co znajduje
to nowa okazja by wymienić parę dwójek
szukam drogowskazu, chcę krzyknąć
by ktoś mnie zaznaczył i przeciągnął myszką
może krzyż moją duszę nakarmi i odchowa
ale jedyny krzyż, który mnie uleczył to ten służby zdrowia
leż młody, kroplóweczka i popraw pościel
nie prościej było zostać w domu? (nie prościej?)
szukam sztuki, (po co?) by dała mi w kość
starzy artyści widzieli zbyt wiele młodzi przeżyli nie dość
gdy nie mam opinii, każdy ma opinie
nie znam się na rzeźbie, znam słabo na filmie
(szukam) lecz rozwiązaniu nie po drodze ze sztuką
wrażliwość mam wybiórczą, a ta wybrała ucho
szukam pokoju, by znaleźć ledwo rozejm,
a może już znalazłem i nie potrzebnie tak chodzę

szukam, a chciałbym rzec znalazłem
pukam do drzwi, te odwdzięczają się drzazgą
ubierasz myśli w słowa, a ciało we frak
lecz wszystko wokół dalej woła "coś jest nie tak"

szukam, a chciałbym rzec znalazłem
pukam do drzwi, te odwdzięczają się drzazgą
ubierasz myśli w słowa, a ciało we frak
lecz wszystko wokół dalej woła "coś jest nie tak"

coś jest nie tak...
coś jest nie tak...
coś jest nie tak...
coś jest nie tak...

widok mam na te kaszlące kominy
Warszawskie TwinTowers obok siebie jak szyny
patrze na nie z dziesiątego piętra
nade mną niebo jak laptop, a mój blok jak pendrive
wyglądam rozwiązań a supłam nowe węzły
czy to tylko dziś, czy tak od paru miesięcy
szukam kobiet, to wpadają sami kumple
a gdy potrzeba kumpli jest tylko flacha w lodówce
szukam poczucia dumy, znajduje poczucie winy
nie zmieni go płyta złota, drewniana ani winyl
jestem gotowy zadać pytania wagi ciężkiej
lecz, odpowiedzi tak na prawdę nie chcę
wiem czego chce ego i czego chce kutas
lecz nie wiele więcej wiem, po za tym więc szukam (więc szukam)

szukam, a chciałbym rzec znalazłem
pukam do drzwi, te odwdzięczają się drzazgą
ubierasz myśli w słowa, a ciało we frak
lecz wszystko wokół dalej woła "coś jest nie tak"

szukam, a chciałbym rzec znalazłem
pukam do drzwi, te odwdzięczają się drzazgą
ubierasz myśli w słowa, a ciało we frak
lecz wszystko wokół dalej woła "coś jest nie tak"

coś jest nie tak...
coś jest nie tak...
coś jest nie tak...
coś jest nie tak...

czy jestem tylko rozczarowany, czy już jestem marudą
z przekrwionym okiem, czerwonym nosem jak rudolf
dzieci uchodźcy z Czeczeni i Wietnamu
się zintegrujmy wypuśćcie na miasto córki i ich mamy
szukam inspiracji, masz? pożycz jedną
tylko nie mów, żeby ją pojąć muszę mieć pracę i dziecko
płynę a Ty nie próbuj być mi Bismarckiem
bez Boga w sercu, baby w domu, legitymacji partii
sławnych rozwiązań, daj mi jeszcze parę książek
bo od chlania i rżnięcia raczej nie zdołam zmądrzeć
szukam, a dróg jest więcej niż tuzin
nie pogubiłem się wciąż najważniejsza jest ...
MUSIC
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo