Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Mój życiowy projekt moja wersja
Moja sugestia rozwścieczona bestia
Kwintesencja full pomysłów na minutę chwycę
Następny kompakt dysk wyprodukowany w fabryce
Tak to widzę
Nagle słyszę moją płytę w przejeżdżającej bryce
Tym się szczycę
Nie wpierdalaj mi się w moje plany
Teraz wiem na siebie jestem zdany
Następny projekt zaawansowany skonstruowany
Wystawiony na sprzedaż
To jest dla ciebie egzemplarz
Który posłuchasz i zapamiętasz
Normalnie narodzony pod ziemią
Wystawiony na świat legalnie
Przypieczętowany za mnie
Dla mnie to banalnie proste
Te kawałki zawsze będą ostre
Jak byłem mały zawsze myślałem
Jak podrosnę że zrobię coś
Co będzie dla mnie wszystkim
Stworzę dzieło dla wszystkich
Tych nieznanych i tych bliskich
Choć udział w zysku zawsze będzie niski
Lecz tym żyć potrafię
Z tego co mam jestem zadowolony
Do skromnego życia przyzwyczajony
Przez matkę zaczyny
Nigdy nie jest tak źle jakby mogło być
I tak dalej jestem szczęśliwy
I chcę dalej żyć chcę dalej śnić
Chcę dalej być
Wiec posłuchaj dla siebie samego
Właśnie z tego powodu elo dla Zip Składu

Ref.
Chcę tak żyć chcę to robić
Chcę tak żyć chcę to robić
Chcę tak żyć chcę to robić
Więc zejdź mi z drogi

Mój projekt w tej sprawie Sokół nie ustąpi
Takie czasy dziś ludzie uczuciowo skąpi
Ważniejsze dla nich ilu do działy
Świat coraz bardziej mały
Jesteś obserwowany mimo woli
Zobacz ile przykitranych kamer na ulicach stoi
Przyjaciele i ja mamy swoje miejsce
To jest najważniejsze nie boję się o resztę
Powiedz ile jeszcze smutku
Tony naiwniaków zamienionych w wyrzutków
Dąż dąż idź aż do skutku
Jak ja mój świat mój projekt moje życie
Myślę nagrywam a wy słyszycie
Ja nie próbuję wysterować was na mukę
Sam uczę się i przekazuję tę naukę
Być coraz mniej materią coraz bardziej duchem
Tylko przed Bogiem i bliskimi okazuję skruchę
Nie chcę przekreślić swego życia głupim ruchem
Zejdź mi z drogi i zejdź z drogi Fu
W wyjątkowych okolicznościach tu
Jeśli nasze drogi się przetną pamiętaj jedno
Ja i ty dążymy do celu
A wojny mogą nas opóźnić przyjacielu
Dopłyniesz a może cel swój ominiesz
Bo zapomnisz po drodze po jaki chuj to robiłeś

Ref. x2
Chcę tak żyć chcę to robić
Chcę tak żyć chcę to robić
Chcę tak żyć chcę to robić
Więc zejdź mi z drogi

Myślę sobie tak że to już daleko zaszło
I nie zgasło wiecznie palącego się znicza hasło
Pasmo porażek niepowodzeń
Widzę że nadszedł czas krzywych spojrzeć
Na co dzień liczy się dla wszystkich zysk
Jak dysk lata i przemiata zamiata w kąt
Twarze chciwe twarze fałszywe twarze nieuczciwe
To świadczy o złośliwości do nieprzytomności
To świadczy o słabej psychice odporności
Lecz to mnie nie przeraża
Chuj w dupę temu co mnie obraża
On mnie nie zagraża
Mówisz że jestem wzniosły lub wstrętny
Że mój styl jest niepojętny
To jest moja poezja Futurum piszę teksty
Tworzę jak
Sprawię że się jeszcze prawdy dowiesz
Z mojego punktu widzenia ciężką jazdę
To zamieniam się w słuch
W tym momencie podjąłeś odpowiedni ruch
Więc twoje zdrowie ziomuś znów
Niech dobra czysta zaleje twój brzuch
I niech duch odpowiedni tobie sprzyja
Bez opierdalania projekt który czas zabija
Wypuść swój stres przez słuchanie muzyki
Nie wyładowywuj go pięścią przez uliczne bijatyki
Pierdol złe nawyki
Dobre rady na życie jego odpowiedniki
Hiphop na zawsze bo w to wierzę
Jestem kadetem jestem żołnierzem
W swojej idei konstrukcji
Budowanej przez lata funkcji
Którą sobie powierzyłem
I teraz tak naprawdę wszystko doceniłem

Ref.
Chcę tak żyć chcę to robić
Chcę tak żyć chcę to robić
Chcę tak żyć chcę to robić
Więc zejdź mi z drogi
1. Oczy patrzą na to, czego nie chce widzieć dusza,
Uszy chłoną dźwięki, ciało bezwolnie się porusza
Usta powtarzają od dawna słowa bez znaczenia,
Chciałbyś czegoś więcej, to nie istotne pragnienia
Nie musi tak być wiesz sam decydujesz,
Robisz to co chcesz, robisz tak jak to czujesz,
Zmysłami znowu chwytasz wszystkie brednie o życiu,
Postępujesz jak karzą nawet w lustrzanym odbiciu,
Nie widzisz swojej twarzy tylko skrzywień tysiące
Nakazy, zakaz, bariery wciąż rosnące,
Pytam jak to jest być trybem tej maszyny,
Ciągle bać się o to żeby nie stać się innym.
Tak winny czujesz się , że nie pasujesz,
Że jesteś odmienny bo masz serce i czujesz.
Na ile jest możliwe kreują twą prawdziwość,
ludzkie priorytety zawiść, zazdrość i chciwość.

Ref.: Życie daje ci szansę ty nie możesz jej zmarnować,
Obierz właściwy tor, na tym torze musisz zostać.
Wiele lat się czeka żeby znaleźć swoje miejsce,
Wiele lat się szuka miejsca, które da ci to szczęście .x2

2. Płyta nie musi być hitem
Ja nie muszę być Vipem
Rap mój nie będzie mitem
Nie z każdym zgrzeje wite
Niektóre piątki bite
Z szacunkiem, z zaszczytem
Moja płyta jest na półce
mówię o tym z zachwytem
Chciałem, pracowałem, sen się spełnia
nie wszystko się udaje
nie każda noc to pełnia
nie każdy dzień przepełnia optymizmem na przyszłość
twoje życie, twoja sprawa sam kreujesz rzeczywistość
nic nie dzieje się na próżno
każdy ma swoja misje
tylko ty twoja droga
omiń przeciwności wszystkie
tak pokieruj ta machiną
by nie skończyć z pierwszym gwizdkiem
dla tych z dwulicowym pyskiem
byś nie został pośmiewiskiem
nie daj złapać się na napis
ze cos dają tu gratis
zapisujesz swoją kartę
tez mam osobisty zapis
z tego co widzę
co się dzieje dookoła
całkiem inny niż oni
całkiem inna życia szkoła

Ref.: Życie daje ci szansę ty nie możesz jej zmarnować ,
Obierz właściwy tor , na tym torze musisz zostać .
Wiele lat się czeka żeby znaleźć swoje miejsce ,
Wiele lat się szuka miejsca , które da ci to szczęście .x2

3. otoczony zgraja ludzi która wytyka cię palcem
starasz się by nie ponieść klęski w walce
myślisz ze tak to jest i nie zmieni się
pytam czemu nie?
ciągle próbować sens tego życia
odkryć cos w sobie choć nie taki tutaj zwyczaj
zazwyczaj mówią kim być należy
jakie mieć wartości czy tez w co masz uwierzyć
jak przeżyć pytasz zachowując twarz swa
jak wygrać pytasz nie powodzeń całe pasmo
jasno mówię odetnij się od tego
zapomnij na chwile ze jeden błąd i nic z tego
dlaczego masz być taki jak inni
skazany za schemat
wyrok zapadł winny
musisz myśleć trzeźwo wiedzieć swoje na pewno
musisz podchodzić z rezerwa
mięć taktykę pewną

Ref.: Życie dało nam szansę nie mogliśmy jej zmarnować ,
Obraliśmy ten tor , na tym torze chcemy zostać .
Wiele lat czekaliśmy żeby znaleźć swoje miejsce ,
To jest właśnie to miejsce, ono daje nam szczęście x2
Walcz o swoje życie skurwysynu
To jakbyś przeżuwał lufę dubeltówki
Znalazłeś się między prawdą a Bogiem
Wszystkie osiedla ręce w górze uniesione

Tu przegrywa ten kto usnął, uważaj na swoją szóstą
Osiedle wie, orient ziomek
Już przy narodzinach wokół szyi pępowina
I ty to wiesz, co jest, co jest
Czyj jest czas, czyja chwila, ile warta jest przyjaźń
Miasto to wie, przyjaźń
Koleś pieprzysz, im niżej upadniesz, tym wyżej wzlecisz
Kto wie, ten wie
Wiem ja i wiesz ty, bez ciebie świat będzie lepszy
Osiedle wie
Komu biznes poszedł w pięty, komu nie podasz ręki
I ty to wiesz, nie podać ręki
Jak poważne ruchy, to tylko dla kapuchy
Miasto to wie, inaczej siema
Bywa ziomki do zera, nie czynią z ciebie milionera te zera
Kto wie, ten wie, te zera
Czasem miłość jest ślepa, femme fatale twoja kobieta
Osiedle wie, fatalnie
Życie studzi, kochasz zwierzęta, nienawidzisz ludzi
I ty to wiesz, oficjalnie
Bez zasad parę osób, jak zapałka strzela ich kręgosłup
Miasto to wie, strzela
Przeznaczenie człowiek, co ma wisieć nie utonie
Kto wie, ten wie, nie utonie teraz

Zarzut, prawdziwy do bólu
Winny, okoliczności łagodzące anuluj
Bo inny film wyświetlam ci
Niż kino,swoim zarzucanym czynom

Tak już mam, prawdziwy do bólu
Winny, okoliczności łagodzące anuluj
Bo inny film wyświetlam ci
Niż kino swoim zarzucanym czynom

Zrozum nie ma lepszych przyjaciół, gorszych wrogów
Osiedle wie, gorszych wrogów
Jesteś spłukanym leszczem nie kotem, milczenie jest złotem
I ty to wiesz, złotem
Zapamiętaj, dziś zrób to, co miałaś zrobić jutro
Miasto to wie, jutro
Strzałem w stringi głupia suko ogrzejesz się na krótko
Kto wie, ten wie
Chcą tańczyć na twoim grobie, w pięści dłonie
Osiedle wie, w pięści dłonie
Nigdy nie lej gdzie popadnie, bij dokładnie
I ty to wiesz, dokładnie ziomek
To wszystko jest jak zły sen, życia unikniesz, śmierci nie
Miasto to wie
Dramat od rana, kokaina nie jest już ta sama
Kto wie, ten wie, już nigdy ta sama
Kto był w czyjej sypialni, komu śni się, co noc sami
Osiedle wie
Miłość, pieniądz, nienawiść, historia pisana łzami
I ty to wiesz, łzami
Ci co siedzą w oknach, na bank staje im do środka
Miasto to wie
Tym bardziej, im ciszej będziesz, tym dalej zajdziesz
Kto wie, ten wie, tym dalej zajdziesz

Zarzut, prawdziwy do bólu
Winny, okoliczności łagodzące anuluj
Bo inny film wyświetlam ci
Niż kino swoim zarzucanym czynom

Tak już mam, prawdziwy do bólu
Winny, okoliczności łagodzące anuluj
Bo inny film wyświetlam ci
Niż kino swoim zarzucanym czynom

Pamiętaj zawsze, pierwszy łyk wódki jest najlepszy
Osiedle wie, jest najlepszy
Szable w dłonie, co ma wisieć nie utonie
I ty to wiesz, ziomek
Bilet w jedną stronę czujesz, los ci go kasuje
Miasto to wie
Co nie wzmocni to zabije, ręka rękę myje synek
Kto wie, ten wie, ręka rękę
W nocy płaczą matki, to pewne jak podatki
Osiedle wie, jak podatki
Kto ziomka okradł, co go spotka, czy to plotka?
I ty to wiesz
Kto przejdzie po trupie, kto miękki jak gówno w dupie
Miasto to wie
Kto jaką jeździ furą, kto górą, kto rurą
Kto wie, ten wie
Przerzut z auta do garażu w ciemnych ulic kamuflażu
Osiedle wie, dokładnie
Jaką pajdę kto wyłapał, tajne kurwy na jakich blachach
I ty to wiesz
Kto dla kogo biega, kto kogo sprzedał
Miasto to wie, zaczyna się bać
Kogo psy mają na oku, kto ma założony podsłuch
Kto wie, ten wie i chce wiać

Zarzut, prawdziwy do bólu
Winny, okoliczności łagodzące anuluj
Bo inny film wyświetlam ci
Niż kino swoim zarzucanym czynom

Tak już mam, prawdziwy do bólu
Winny, okoliczności łagodzące anuluj
Bo inny film wyświetlam ci
Niż kino swoim winny zarzucanom
Zapraszam cię do mego świata
Każdy dzień to kolejna cegła
Każdy chce budować na mocnych fundamentach
Mój świat twój świat każdy ma swój
Ten świat należy do nas fundacja Olsen Fu
Ja zapraszam cię do mego świata
Jak kiedyś Tede zapraszał by zjarać bata
Tym razem siadaj wygodnie podnieś wzrok
Posłuchaj to skok w ultra obcy układ
To moja przestrzeń
Nie szukaj tu bezsensownych pieprzeń
Nie chce więcej niż chwili uwagi
Mój deser to na ręce ciarki
Rap jest tego warty robiony z zajawki
Przerodził się w nawyk i tak doszło do pasji
Nazwijmy to po imieniu jest moim światem
Tak jak obecność Boga jest moim światłem
Poznaj mnie od tej lepszej strony
Sam pogadaj z Olafem normalnie
Wiesz że mylą pozory
Zobacz jak mój świat jest ułożony
Poznaj prawdziwą hierarchię moich wartości
Zobacz ile dobrego można wynosić
Słuchając innych co omijać jak stać się silnym
Wewnętrznie odpornym na codzienne błahostki
Wąski horyzont perspektyw to nie w tym świecie
Tu troski na marginesie polski rap
Niesie przestrzeń nowe wartości
Ja tym żyję żyję tym światem
I w nim chodź dotknij zobacz
Jaki może zdawać się nierealem
To mój świat
Zapraszam na wycieczkę moich marzeń

Zapraszam cię do mego świata
Tutaj mam rodzinę tu mam siostrę tu mam brata
Tutaj życie troski łzy chlebodajna praca
Ktoś jest smutny ktoś radosny
Kto obraca się plecami do mnie mówiąc skromnie
Czy przejmuję się tym? Nie nie
Ogarnia mnie wstyd gdy ktoś
Próbuje mnie skierować na złą drogę

W mym świecie na planecie Ziemia
Na zazdrość nie ma miejsca
Jest natomiast na radość
Ze szczęścia że jestem częścią
Czegoś tak wielkiego jak wszechświat
Ze mną Jaźwa chwat Olsen Fu - brat
Bramy są otwarte dla tych których warte
Artystyczne treści całkowita prawda
Jak świat światem od dawien dawna
Witam cię serdecznie dziś w moim świecie
Przyjdzie taki dzień że u ciebie zawitam
I będziemy kwita piątka żółw witam
Elo Zipskład

Zapraszam cię do mego świata
Tutaj mam rodzinę tu mam siostrę tu mam brata
Tutaj życie troski łzy chlebodajna praca
Ktoś jest smutny ktoś radosny
Kto obraca się plecami do mnie mówiąc skromnie
Czy przejmuję się tym? Nie nie
Ogarnia mnie wstyd gdy ktoś
Próbuje mnie skierować na złą drogę

Zapraszam cię do mego świata
Do świata swoich tajemnic

Każdy dzień to kolejna cegła
Każdy chce budować na mocnych fundamentach
Mój świat twój świat każdy ma swój
Ten świat należy do nas fundacja Olsen Fu
Ref: x2
Oczy otwarte mamy
Siłę jak Kartel mamy
Bo wielu ludzi chce
Chce naszej klęski ale nie damy się, wierz mi

[Pezet]
Pezet banitą jak Carlito, Flexxip amigos
Klatki Lastrico nasz kapitol, ***** z Lalamido
Nasz rap paliwo a twój, twój papka jak bebiko
Jestem jak Idol, ty mały jak Danny DeVito
Rap pod Egidą słyszysz na koncercie rezonans
Hola hola co mówisz o naszych personach
O naszych stylach do dŹwieku naszych sylab
Chcesz naszej klęski bo nasz rap to filar
Dziś popijam "Pasole" jutro bedzie Moet, chwytasz moment
Myślisz że nas niszczysz a nas leczysz jak aloes
Pluję na ciebie sprawdŹ to mój rap miasto moje
To jest do życia paszport co jest ej
To jest jak wiara w boga, chcesz mojej klęski
Bo wiesz co twoja niunia pisze na swoich blogach
Pezet to "Mister Lover" pezet jak Humprey Bogart
Śilni jak kartel hip hop naszego losu kowal
Przetrwamy bo każdy z nas wkłada w to serce
Pezet, Mes, Blef Tres Deliqentes

Ref.

[Blef]
Czas - tu tkwi szkopuł
Gdy wszyscy walczą o pozycję jak Cubasa jak Sangoku
Większość jeszcze jak Bas Stąpa
Blef już wyżej jak sopran mówi
Wydajność jak ...... popraw
Popularność rośnie jak Ophra
Winphrey w tobie gorycz jak toniku Kinley
Do zawodników, mało przetrwa
Ta krótka lista a podpisany Shindler
Same szwindle z twojej strony to tylko impuls
Dla mojego słów sprintu teraz puenta
Twoją zazdrość wlewam w siebie
Zzieleniała w synku
Terpapeuta, nazwa: Emil Blef flexxip
Zabieg eutanazja, cały w spazmach, mazgaj
Co uwieram cię jak drzazga?
Zagraj w czasach, kiedy każdy chce być graczem
Masz tremę to dobrze bo ja bede trenerem

Ref.

[Mes]
To Ten Typ Mes To Mes Typ
Ja robię tu rap zeby roz*****ć festyn
Testy zdałem zanim tu wpadłem już to powiedziałem
Sram na soft i hardware
Zagrywka czysta a ja stawiam na rap
Żeby jakiś pismak puszczał pawia na rap
Zastanawia mnie fakt jak on gra w ten deseń
Ja tu chcę przyspieszać on być ABS-em
Chcesz pogadaj z Mesem patrz zwykły chłopak
Tylko w*****ia się kiedy ktoś chcę go dopaść
Raczej Slim Shady niż Portorykańczyk
Chcę grać z nią rap pić porto i tańczyć
To słowo trze by cele: nie masz potrzeb
Wierzę że dotrze i chcę żebyś odszedł
Moja natura mówi sprytnie s*****laj
Ale cenzura wytnie to więc mówię nara
Rób nagrania nie brukowce nie bądŹ spiskowcem
Nabijaj tuby full towcem
I zrozum te poglądy bez zbędniej dumy
Ja mam otwarte oczy ty miej otwarty umysł

Ja robię rap tu nie od dziś
Ja robię rap tu nie od dziś
Więc *****e wszystkich którzy
Najpierw pokazuja nam szacunek potem klną /x2

[Pezet]
Yo! robię rap nie od dziś dzieciaku sprawdŹ to
Robie rap tutaj z Mesem z Blefem z Magiera z Lascą
Człowieku
Tych którzy klną na nas, rozumiesz?
Ten patos jak mój ziom Mes mam ich w d..
Robimy ten rap od lat sprawdŹ to sprawdŹ to aha
SprawdŹ to
Cichy cichy krzyk, łzy kapią na podłogę
spuszczona twarz w korytarzu jak nad grobem,
rozmowa z Bogiem (Proszę Boże weź mi pomóż)
bez efektu kolejna rozbita butelka budzi tu ze snu,
nie trudno psychikę zepsuć młody umysł ma to zło
znieczulić tych penerskich ulic, tu w tych miastach
pełno domów gdzie do tragedii dochodzi często,
agresja, stres, nerwy, strach bez przerwy, azyl nie
spokoju do buntu i męki te ciągłe lęki spocone
dłonie te brane leki rozum kaleki na wieki w
nim pozostanie nie każdy tu ma siłę i wiarę że
to zabije zdobyte blizny to dziś czas ich nie
zmyje pozostaną na zawsze do końca w psychice.

Złem złem jest złe używanie dobra gdzie w
tych czasach każda rada dobra, byłem Cienias
widziałem te drzwi nie domknięte, biedę ludzi
na przystankach, dworcach gdzie tu matki
wiary nie widziały w swoich chłopcach, córki
już od małolata starsze towarzystwo, picie
potem brama brama brama weź zaciągnij
się w ten rejon mowa do tych co się śmieją
ja to tylko przybliżam gdzie tu bieda, zaniedbanie,
gdzie tu spokój, ślubowanie, penerski rejon z
penerskiego domu trwa penerski opis złego domu,
czarne charaktery ale tak odmiennej barwy druga
strona to te dobre, zawsze miałem to co chciałem,
tylko od sprzęgania z nosa poszło sporo farby, zawsze
brałem to co chciałem opis złego domu.
( Ta opis złego domu, Nic mi nie dałeś rozumiesz,
nic mi nie dałeś gniję w tym domu, normalnie
gniję, rozkładać zaraz się będę rozumiesz ?).

REF:
Domy co raczej nie pozbędą się złej renomy,
tu większa miłość do wódki niż do żony,
kolej rzeczy budowane będą schrony. [2x]

Tylko potępienie, ciągle głupie uwagi brak
normalnej rozmowy zero zalet same wady
wytykane nawet przy kimś tak od małego
wpajane, że się jest nikim, że nie ma się
przyszłości to z czasem buduje się w człowieku
niskie poczucie wartości, dzisiaj to jest
dziecko kiedyś będzie dorosły i to co wyniesie
z domu przekaże to pewnie dalej ulica,
środowisko jeszcze dodam tutaj swoje, i
zacznie się to, o co ja się tutaj boję nie
ma idealnych rodzin, domów bez grzechu
ci co nie zaznali tej miłości nie mieli żadnych
wzorców i dziś widać odbity wzrok zły po ojcu.

Szczęście, choroba, nędza zobacz jaką w
ludziach zmianę czyni tylko w którą stronę ?
Znów oglądam tu te fakty matka z synem dom
opieki, pana domu za pijaństwo, bicie wsadzili
za kratki, chwilę później trzy dzieciaki trzy
dziesiony nawet nóż nie szczędzili dziś nikogo
no i cóż odwiedziny w izbie dziecka pokój bez
zapachu róż, podjęta decyzja sądzą prokurator
mówi jak dorosłych więcej już nie zbłądzą,
nie ma co z tym walczyć co jedynie leczyć
wesprzeć te domy, wesprzeć tych ludzi co utraci
nie pozbędą się tej złej renomy zły człowiek złe domy.

(Zły człowiek złe domy, zły człowiek złe domy,
zły człowiek złe domy, zły człowiek złe domy,
zły człowiek złe domy, zły człowiek złe domy,
zły człowiek złe domy, zły człowiek złe domy)

REF:
Domy co raczej nie pozbędą się złej renomy,
tu większa miłość do wódki niż do żony,
kolej rzeczy budowane będą schrony. [4x]

(Zobacz jak pięknie, zobacz jak jest świetnie
na świecie a ja tutaj siedzę w tym syfie siedzę,
syf wież aż się do domu nie chce wejść).
Droga droga do celu jest.
Ja wierzę, że dojdę, dojdę tam gdzie chcę,
że przejdę mgłę, pokonam to co złe.
Wierze, że uda to mi się i Tobie też. [x2]

Zapisane stosy kartek, nie przespanych nocy.
Kupa czasu, poświęcenia, żeby wszystko było dobrze,
wyszło tak jak się marzyło, żeby wypaliło,
żeby wszystko na ostatni guzik dopięte było.
Ja wiem, chciałoby się, żeby wszystko ładnie szybko wyszło,
lecz nikomu niestety na łatwiznę żyć nie przyszło.
Do celu droga droga, uważaj jak idziesz.
To przestroga ode mnie teraz, nie od wroga.
Życzę Ci jak najlepiej, wszystkiego najlepszego,
żeby Ci się powiodło, tak jak dumę dało godło.
Żebyś zapracował sobie na miękkie siodło.
Lecz do tego potrzebne jest pierwsze, jak do łódki wiosło.
Ty to co robisz, mówisz jesteś z tego dumny,
lecz nie możesz liczyć na to, że cały świat wsadzi
Cię do złotej trumny, że będą szalały tłumy.
Los bywa złudny, uświadamiam ci to.
Dojście do celu to nie woda przez sito.
Dźwigam ciężar życia, no bo los dał mi to.
Lepiej jest za wczasu targać pod górę kamień,
niż go później byś miał targać życie całe.
Zobacz wielu bez celu żyje. Perspektyw zero mają.
Nie widzą szans dla siebie żadnych.
Wpadnie w trans chcąc zapomnieć o problemach choć
na kwadrans i tak w kółko jak zegar, od samego rana.
Wciąż przed oczami ich fatamorgana, to dramat.
Powiększająca się ta karawana.
Z winy losu? Z winy siebie, że tak żyją?
Ja nie wiem. Jednego jestem pewien.
To nie dla Ciebie miejsce, to nie dla Ciebie miejsce...

Droga droga do celu jest.
Ja wierzę, że dojdę, dojdę tam gdzie chcę,
że przejdę mgłę, pokonam to co złe.
Wierze, że uda to mi się i Tobie też. [x2]

Wszystko kosztuje w życiu, nic za friko.
Nawet hajs na dziko zdobyć nie łatwo.
Tylko słaby gasi światło, wpada w paszcze diabła.
Nie chęć do życia go zjadła, zdmuchła jak z drzewa liść.
Silny chce iść, coś osiągnąć, być kimś.
Raz dla siebie, dwa dla kogoś - to dla Ciebie.
Musisz mieć świadomość, że nie raz się możesz potknąć,
ognia dotknąć, lecz nie przerywaj drogi, bo do
celu droga jest droga i zazwyczaj długa.
Coraz bliżej poddanej to każda następna luka.
W cierpliwość uzbrojony musisz być,
wierzyć w siebie. Raz coś nie wyjdzie,
nie można się załamać, to moja zasada,
w życiu mój zakaz i dla Ciebie ten przekaz.
Cienias to liryczny lekarz.
Ci co nie słyszą to ty im to przekaż, że jak raz coś nie wyjdzie,
nie można na tym poprzestać, tylko próbować wciąż,
Do celu dąż, bo przecież nie ma ograniczonych ruchów,
tak jak nie ma duchów w nocy które straszą.
Ty myślisz że na otwór mi dwie A4 starczą,
w tym jedna na brudno? Gówno!
Trzydzieści, to jest za mało dla mnie dla Ciebie za dużo
o dwadzieścia osiem. Bardziej sie przyłóż,
pomyśl, a zobaczysz postęp,a zobaczysz postęp,
bo na wszystko trzeba czasu. Twardej chęci,
szczerej pracy, bo nic nie przyjdzie samo,
nikt nie przyniesie na tacy. I powiem na koniec tekstu,
no bo już starczy. To jest twoje życie i jak
chcesz to tak nim steruj, lecz wiedz jedno,
droga droga jest do celu, droga droga jest do celu...

Droga droga do celu jest.
Ja wierzę, że dojdę, dojdę tam gdzie chcę,
że przejdę mgłę, pokonam to co złe.
Wierze, że uda to mi się i Tobie też. [x3]
Tu gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
sport, koleżeństwo i boiskowy terror.
Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
Rugby Posnania, bez ściemy kolego. (x2)

Znów rusza nowy sezon, to wydarzenie zacne,
podziwiać każdą akcję, na boisku przy Słowiańskiej
2 razy po 40 bez ściemy na maxa,
w gre nie wchodzi remis, a tym bardziej porażka.
Niesie się doping z okupowanych ławek,
w przerwie możesz wyskoczyć na gientom lub po browarek.
Tu wspierają Posnanie ludzie związani z tą grą,
Rugby z Poznania trzyma poziom, wiemy to!
Zwalczyć ten stres, co zapiera dech w piersiach,
ja obstawiam, że to pewniak, pamiętaj chcemy zwycięstwa!
Spisali się na medal, rok po roku, dwa brązy,
każdy do upragnionego złota w tej drużynie dąży.
Chłopaki mają serce do gry, zapał ogromny!
Ofiarna szarża, nie wypada być skromnym.
Zgrana ekipa, na boisku i poza nim,
Rygbiści Posnani na mieście znani.
Wkładają serce w tą grę, to najważniejsze,
jak to by kibiców na meczach było więcej.

Tu gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
sport, koleżeństwo i boiskowy terror.
Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
Rugby Posnania, bez ściemy kolego.(x2)

Poprawić formę, by ponad normę wykonać plan,
bez sponsora, związkowej kasy ten chłopak gra.
On zwycięstwa ten smak zna, porażki tez poznał,
dla niego to smak życia, który ma słodko-gorzki posmak.
Tak jest zmiennie od lat, w walce o ligowy prymat,
trener w nowym sezonie musi, zespół w ryzach utrzymać.
Jeden za wszystkich, tak każdy mecz się zaczyna,
gdy naraz cała drużyna powtarza słowa Domina,
który gdy kończył karierę, miał imponujący bilans
i przekazał kapitańską opaskę Pawłowi, trzymaj!
Z wami drużyna wytrzyma pieprzoną presję,
każde potknięcie potraktujcie jak lekcję.
Na nic pretensję do sekcji, mieliśmy szczęście,
śledzić co raz częściej dokonania zwycięskie.
Wiele uznania Posnania z Poznania grania,
z jajowatą piłą, co wariuje tak często,
wbita między dwa słupki wysoko ponad poprzeczką,
Kolejny kop drop gol no i zwycięstwo.

Tu gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
sport, koleżeństwo i boiskowy terror.
Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
Rugby Posnania, bez ściemy kolego.(x2)

I choć nie ma z tego forsy, nie zabrakło ambicji,
by po pracy zapierdalać na treningu, oni wszyscy
nie stracili motywacji potrafili dalej grać,
Nawet gdyby na play offy nie mieli już żadnych szans.
Rugby męska gra, kontuzyjny sport, przestań!
Prowadzi do kalectwa, tak twierdzisz znaczy wymiękasz.
Atmosfera napięta, przed spotkaniem sam zgadnij,
jak kapitan motywuje zespół nim wyjdą z szatni.
Znów będzie ostra jazda, nie zabraknie dramaturgii,
Spięcie na murawie, nie obejdzie się bez bójki.
Takie są skutki, gdy stronniczy sędzia przegnie,
byś nie tracił chłopaku tego co najcenniejsze!
Wygra duch walki, to najważniejsze,
zaciśnij zęby, pokaż ze stać go na więcej.
Jestem średnim kibicem, lecz patrzę i co widzę?
To mój ziom Dj Decks dziś gra też w ekstralidze!

Tu gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
sport, koleżeństwo i boiskowy terror.
Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
Rugby Posnania, bez ściemy kolego.(x2)
(Hukos)
Miasto nawet daltonistów uczy patrzeć na kolory
Uciekać przed niebieskim i gonić za zielonym
W mieście JP na murach wcale nie znaczy Jan Paweł
Od kiedy HWDP już dawno zapomniane
Ludzie igrają z losem , próbują salto mortale
Spinki do mankietów dobrane pod kolor kajdanek
Nawet nocą mrużysz oczy od wielkomiejskich świateł
Bladopurpurowy blask dają czerwone latarnie
Białostocki red light district, białoruskie dziwki
Na pustyni uczuć to oaza ludzkiej krzywdy
Nad ranem trapi bloki syndrom godziny szóstej
Prawo nie puka dwa razy, drzwi otwiera butem
Szum klozetowej wody, ostatnia poszlaka
Po majątkach dilerów spływających w ubikacjach
Zarób albo giń próbując się nachapać,
Raport z miejsa zbrodni, ta miastomania .

Ref.: (Jarecki)
Chce być przekonany święcie
Że ghetto nie jest miejscem
To stan umysłu, nic wiecej
To miasto zabiera tlen
Ja kocham i przeklinam je . [2x]

(Poszwixxx Fabuła)
Szyby maluje mróz, pierwowzory
Topią pierwsze słońca promienie, bez których umiera miasta koloryt
Zapach pleśni, wilgoć murów, fabryk, starych budynków
Niekiedy nie starcza sił, by wspiąć się na szczyt Olimpu
Gwar miasta, jak stare nagrania
Mijam białostockie ghetto, sporo się zmieniło od czasu powstania
Echo ulic, nierówny rytm koniunktury
Niektóre obrazy, które maluje życie są w stanie znieczulić
O tym, że ludzie odchodzą na zawsze
Przypomina co jakiś czas klepsydra na schodowej klatce
Miasto krezusów za dnia tętni tym rapem
Zasypia czasem, jak małe dziecko w mieście świateł
Świt odkrywa na trawie szron
Na skrzyżowaniu mruga żółte światło ze wszystkich czterech stron
Znów nie mogę zmrużyć oka wsłuchując się w stare nagrania
Od kilku lat jak Ras, zżera mnie miastomania .

Ref.: (Jarecki)
Chce być przekonany święcie
Że getto nie jest miejscem
To stan umysłu, nic wiecej
To miasto zabiera tlen
Ja kocham i przeklinam je . [2x]

3. (Cira FF)
Granatowe płótno oplata horyzonty zmierzchem
Chore powietrze oprowadza mnie po mieście
Dwudziesta trzecia dziesięć, idę z kapturem na myślach
Świat się pod nim chowa, parkowa ławka - przystań
Jasna zieleń, buch, odległa chmura
Słuch skupiony na dźwiękach, znów dosięgam do pióra
Tu raz poczerniał stary i znikł na szarym końcu
Trzydziestoletni synek usypia w maminym kojcu
Drugi wmawia ojcu: „Nie wiem nic o narkomanii”
W rzeczywistości płynie w białym pyle miastomanii
Na nich dwóch przypadł trzeci, prawdziwy złoty dzieciak
Wrażliwy, ale silny, pamiętam co mi powiedział:
„Twórz, bądź jak ten, co narysuje serce,
Łzę w oceanie, cud, obiecane miejsce”
Ja chcę go słuchać, bo kres nas dogania
2 0 11, sprawdź mnie - miastomania .

(Aha .Taa, kolory mienią się w swoich ledwo uchwytnych odcieniach. Przeobrażają się, tlą i umykają, jednak nie jesteśmy tu po to, żeby je złapać. Na bicie, płótnie, ścianie czy kartce . Nawet głos ma swoją barwe . Ta barwa odmalowała tobie te wersy . Łap to ! Tak !)

Ref.: (Jarecki)
Chce być przekonany święcie
Że ghetto nie jest miejscem
To stan umysłu, nic wiecej
To miasto zabiera tlen
Ja kocham i przeklinam je . [2x]
Co będzie z naszym krajem wie tylko jeden Bóg...

Wszędzie gdzie nie spojrzę, widzę pierdolony wyzysk
pod tym samym sklepem, ta sama brygada kryzys.
Ofiary PRL'u, jak tu żyć w kapitaliźmie,
który nie daje szans ludziom cierpiącym za ojczyznę ?
Nie ma tu równości, klasa oparta na krzywdzie,
tu gdzie każdy jest nędzarzem, a polityk ma to w piździe.
Szczerze nie wierzę w drugą Irlandię premierze
bo wybrałem na zasadzie mniejszego zła przecież.
Ci ludzie których mijam na chodnikach, spotykam
grzebiących po śmietnikach, czy to już ta Ameryka?
Czasu wielkiego kryzysu łatwo skarżyć was rządzących,
ile jeszcze będę słuchał o wysiłkach bezowocnych?
Zasiłkach śmierć wzbudzających, rozpaczy samotnych matek
cierpiących niedostatek, dzieciak przenika w półświatek
Zapierdala skrótem, bo nie wierzy w cuda panie
bo jeśli nie ukradnie to niczego nie dostanie.
I na próżne wychowanie że nie godzi się tak robić
dzieciak z pokolenia X nie ma szans dzisiaj zarobić
Narasta frustracja, przestępczość wzrasta
potem wina spada na nas, za prawdę o tych miastach.
Mój komentarz rzecz jasna, to zapalnik pod tę bombę
Którą ty razem z rządem formowałeś panie pośle.
Nic sie nie zmieniło, powiedz na co mamy czekać ?
Wiesz czym jest drakońska dieta - spytaj bezdomnego człeka.
Znów podwyżki na lekach, student pracy dziś nie znajdzie
chłopak jedzie na zmywak, a dziewczyna gna po bandzie
obciągając ci w hotelu, opłaconych złych podatków
już mam dosyć tego gówna, patrzeć na tę Polskę bratku.

Ref:
Komuna, kapitalizm - wiemy nie ma co się żalić
ile żeśmy zbudowali, ile z tego nam zabrali
ile sprzedali, sprzeniewierzyli,
w imię własnych wartości naszym kosztem syfilis
Panie widzisz i nie grzmisz, gdzie zapomoga ?
Brak szans na przeżycie dla dzieci gorszego Boga
Nie o taką Polskę każdy z nas walczył - zobacz
Nikogo nie obchodzi twój los, czas wegetować

Zapalam świecę, łapie odpowiedni nastrój
by napisać ten track po to byś miał dobry nastuk
lata wstecz przy ogarku, Rychu tworzy w hołdzie miastu
bez prądu, akustycznie gotów świat zdobywać masztu.
Reminescencyjny klimat, nie wyolbrzymiam
nic nie ubarwiam, rap nie padlina
którą wtedy żem się żywił, gotów na śmierć jak Biggy
przeżyłem to cie dziwi? Nie miałem nic do tracenia
było mi wszystko jedno, nie to co teraz
osiągnąłem znacznie więcej niż chciałem dziś mam dylemat
czy należy mi się życie o jakim mogłem śnić,
ja powracam do tych dni w których nie znaczyłem nic.
Zupełnie nic dla takich gostków jak ty,
teraz zajeżdzają witę bo nie wiedzą czym jest wstyd
Miałem beznadziejny byt, lecz ma wiara nie ustała,
za dzieciaka mnie ratował jeszcze krasnal Hałabała.
Chwilę później była chała, złego życia pochwała
bez szans na lepsze jutro, nie ustawałem w działaniach
bójki pod sklepem, tu każdy klepał biedę
dzieliśmy się ochłapem a nie rzadko też kotletem.
Czech umiał metę i eda, była bieda
lecz klimat tego życia do dziś został w naszych sercach
dziś stać mnie na merca, chcesz nazywaj komercja
Wciąż reprezentuje biedę a ty dupku się nie zesraj

Ref:
Komuna, kapitalizm - wiemy nie ma co się żalić
ile żeśmy zbudowali, ile z tego nam zabrali
ile sprzedali, sprzeniewierzyli,
w imię własnych wartości naszym kosztem syfilis
Panie widzisz i nie grzmisz, gdzie zapomoga ?
Brak szans na przeżycie dla dzieci gorszego Boga
Nie o taką Polskę każdy z nas walczył - zobacz
Nikogo nie obchodzi twój los, czas wegetować
Nienawidzę tego dnia, jak grom z nieba spadło,
to wszystko na raz, spadło to na nas.
W kilka minut obróciło się to w nicość,
taka pustka, tylko płacz pozostał,
w ustach gorzki smak (Polski) żal,
miało być (Skarb), miało być naj,
a teraz pozostałaś w snach, pozostałem sam.
Miałaś mieć to wszystko, życie niby tylko,
a to aż tak dużo, aż brzmi za płytko.
Nie poczułaś jednego oddechu,
nie widziałaś śmiechu na twarzy, uśmiechu,
grzechu żadnego nie było,
to wszystko ułozyło się wbrew zasadom, wbrew regułom.
Nie ma sensu i zmyło się to życie, nikt na tym nie zyskał,
nikt nie znalazł się na szczycie.
W duszy krzyczę, nikomu nie życzę być teraz tutaj
i widzieć to, jak ktoś odchodzi, jak odchodzi serca bicie.

Daję Ci teraz to co mam,
jesteś gdzieś tam w górze wśród gwiazd.
Cicho siedzisz sobie tam,
ja wiem, bo widzę Cię w mych snach.

Daję Ci teraz to co mam,
jesteś gdzieś tam w górze wśród gwiazd.
Cicho siedzisz sobie tam,
ja wiem, bo widzę Cię w mych snach.

I nic nie pozostało po Tobie, nawet zdjęcia nie mam,
tylko widzę Ciebie w głowie, noszę Ciebie w sobie,
wiesz dobrze o tym, bo otulasz mnie skrzydłami,
chodzisz po ziemi z aniołami,
patrzysz na nas - na ludzi z problemami.
Oczyma widzę jak żal mi, teraz pusto bez nas,
tylko się nie przeraź.
Ścieram te smutki - nic nie schodzi - zakrzepło we mnie,
czekam aż w końcu przejdzie to wszystko.
Jak lata się sypią miało być z Tobą
o dziwo - nikną, nie wrócą.
Jak zawsze szepczesz mi do ucha,
delikatnie mówisz, a ja słucham.
Szkoda tylko, że on nie słuchał (głucho)
Twe życie jak złamał, teraz cisza głucha.
Wieczorem siedzę i patrzę w niebo,
jak uśmiech Twój kreślę linie po gwiazdach.
Pada deszcz i moknę w nadziei, że kiedyś poznam Twój uśmiech,
że poznam Twój anielski szept.

Daję Ci teraz to co mam,
jesteś gdzieś tam w górze wśród gwiazd.
Cicho siedzisz sobie tam,
ja wiem, bo widzę Cię w mych snach.

Daję Ci teraz to co mam,
jesteś gdzieś tam w górze wśród gwiazd.
Cicho siedzisz sobie tam,
ja wiem, bo widzę Cię w mych snach.
Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam ja
Z tą różnicą że jest mało takich jak ty
Spójrz naprawdę to fakty

Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam ja
Z tą różnicą że jest mało takich jak ty
Spójrz naprawdę to fakty

Sportowe buty i bausowe nuty Kielce
Mam to wszystko plus whisky w butelce
Na joint zostawiam tu jeszcze miejsce
Mówiąc siemasz powiem ci czego nie masz
Nie masz L.P.C. w wersji trzy tysiące XL
Masz tylko swój stary ***** mixer
Podbij do mnie dam ci od Mariana mixtape
Posłuchasz sobie co to brzmienie czyste
Mam wydawcę, a nawet ich czterech
Każdy z nich jest lepszym od ciebie raperem
I tak naprawdę to ty masz problem
Ty jesteś Redman a twój kumpel to Method Man

Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam ja
Z tą różnicą że jest mało takich jak ty
Spójrz naprawdę to fakty

Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam ja
Z tą różnicą że jest mało takich jak ty
Spójrz naprawdę to fakty

Słuchaj!
Jak przybijasz że jestem biały murzyn
To ****** cię mój kuzyn
Jest naprawdę bardzo duży
I nosi siedem XL bluzy
Poczekam jak zagrasz w Kielcach koncert
Bo w tamtym mieście to nieźle szponce
Będziesz szedł po ulicy potem
To przejadę cię moim samochodem
A to co pije do wódka z lodem
I Kielce które są moim godłem
Słyszałem że coś gadałeś na PIH-a
To ****** za to cię pojadą po ******
Jak siedziałeś sobie na ławeczce
To ja jeździłem z wariatami w beczce
Niezły z ciebie ***** bezczel
To ty lamusie jesteś leszczem

Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam ja
Z tą różnicą że jest mało takich jak ty
Spójrz naprawdę to fakty

Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam ja
Z tą różnicą że jest mało takich jak ty
Spójrz naprawdę to fakty

Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam
Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam
Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam
Ja mam to czego nie masz ty
Masz to czego nie mam jaaa
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo