Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[Łona]
Na przejściu dla pieszych stoją grzdyle
Myślę czy los pomoże im na tyle by mogły na ludzi wyleŹć
Czy wyjdą na coś czy odejdą z niczym
Czy w ogóle przejdą na drugą stronę tej ulicy
(Po *****a pytam?) martwię się, jestem w kropce
Choć to nie moje dzieci tylko w ogóle jakieś obce
Nie znam ich ale są przecież wyższe dobra
Jak to czy każde ma na tornistrze odblask
Zobacz, coś mi się nie podoba ten szkrab
Czy on na Boga ma dietę bogatą w wapń
Czy też w*****la wciąż batoniki ukradkiem
Eh, jakże ja się martwię o tę dziatwę
Jak beztrosko dziś dłubią w nosach
Choć jutro je pokryje gruby osad
Choć od jutra po sam pas w mętnym pyle
O, przedmiotem mojej troski są te szczyle

[Łona & Paco]
Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Uuu, martwią nas podopieczni

Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Uuu losie, ty tę wiedzę daj mieć mi

[Paco]
Już od jakiegoś czasu wierz mi martwią mnie ci nasi podopieczni
Powoli sam już zaczynam wierzyć w te opowieści
Że system edukacji to się chyba na nich zemścił
Przecież nie są niegrzeczni czy tam Źli, łysi lub niebezpieczni
Losie pozwól mieć mi tę wiedzę
Gdy nocą w świetle księżyca siedzę jak Lecz Pro
I zastanawiam się czy na pewno z tych naszych błędów
Wyjść będzie im lekko, czy będą wielcy pijąc to mleko
Czy jedzą trzy posiłki dziennie a nie chipsy bekon
Czy garbią się na lekcjach wyginając kręgosłupy jak gekon
Czy do cholery mają gdzie pokopać w piłę
Czy dobrze władają kijem baseballowym
Czy tym dzieciakom ktoś wreszcie zaszczepi ten progress do głowy
Dając im przy tym darmowy sok wieloowocowy
Mamy powody do zmartwień
Ostatni dzwonek dla tych przegranych na starcie, dla tych szczeniaków
Co zamiast siedząc nad książkami spędzają czas przy bluntach
Tłucząc się po parkach, *****ą nadmiar obowiązków
Gdy w grę wchodzi kwestia roz*****nia kilku ławek i kiosków
Mają dość już tych paru klas, tego świata, swoich starych i nas
Tylko ten jeden fakt martwi mnie cały czas
Co z nimi będzie mimo tej siły bez szans?

[Łona & Paco]
Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Uuu, martwią nas podopieczni

Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Co to będzie z tymi dziećmi?
Uuu losie, ty tę wiedzę daj mieć mi

[Łona]
Ogarnia mnie smutek, gdy widzę, że te dzieci są za lekko ubrane
I równie Źle obłute a póŹniej trute tranem i do przychodni biegiem
Gdy słupek stanie na 38.9
Ziomuś, nie chcę cudów, wystarczy by nie piły na umór
I nie paliły za dużo tych szlugów
To nie tak wiele dla tych niecnot
A dla mnie wszystko, bo jak na razie martwię się jak dziecko
Szybki jak Twista Syki nie przebojów lista
tylko uliczna piwniczna styli szybka błyskawiczna
ostra mocna,dynamiczna zagrywka sceniczna
teksty nie są przestarzałe,jak ciuchy które nosze
wiesz co przynoszę, o szacunek nie prosze
tyle ile mam,kumplom tyle samo dam
poważnie tak jak teraz gram,nie przegram kto z nami
to jest w przodzie wiesz że w tym zawodzie nie może być wpadek
jak problemy przy wzwodzie albo koncert pod chmurka przy chujowej pogodzie,
co w modzie to w przeszkodzie opozycja dla stereotypa kicha satelita
wzorce jebie o nic nie pytam może ręka umyta za mikrofon chwyta
wcišż kontroluje uczę się tego jak gnojek co nauki ?cisłe studiuje
dominuje w tym fachu słysze wcišż : Nie rób obciachu to kawałek
w wolnej chwili czasu poskładany,mogę byc zajarany ale nie pojebany
to nie kwestia ćwiczeń nie myl mnie
z zajawkowiczem który jebnie ten temat kiedy sparzy się
znany z doswiadczen jak schemat,bierzesz się za bluzgi
z hahaha na ulice kolejno?ć nie ta
pomylony pomy?lunek po co się tu pchasz zabierz się za psychorap
bo to nieuliczna twarz nic wyczytać z niej nie mogę
to Ty ten temat znasz o wyjebkach nawijasz
a mama Cię strofuje a Ty wcišż filozofujesz
zresztš chuj mnie to obchodzi jestem z Poznania nie z łodzi
mimo to nie przeszkodzi 48km z Fabrycznej na Poprzecznš
do Bitera szybko wpa?ć choć nie zawsze jest na podróż stac.
Peji zawsze jedzie chlać,że wštroba się trzęsie tak jak Syki
na mro?nym zakręcie stoi,ja pozdrawiam spoko gnoi dobrych zawodników
wcišz powoli poznaję co rusz nowych woirzo wybuchowych styli
nie do podrobienia jak MadMan nie do przepalenia a ja do przepicia
bo ja nie znam kaca,dupy sobie tym nie zawracam,tablety z krzyżykiem na ból głowy
O! mamy do czynienia z zawodnikiem nowym i słabym,więc naucz się wprawy
by nudno?ci ustały bšd? twardy,wytrwały wtedy w dupie wymieszaj sobie
ile możesz stary.Byle alkoholikiem,nie daj Boże się nie stan.
chociaż to nic nie zmienia, ja pozdrawiam stan alkoholowego upojenia.

Ref.:
Kontrowersja,kontrowersja zawsze znajdę trochę
miejsca,a te rymy to nie kpiny wokół blednš skurwysyny.

Może się wyróżniam ale nie jak Pacman swoim jaskrawym kolorem
że policję pierdolę to normalka
jak w tropsie gangsta skanksa i to nie żadna
układanka,logiczna wyrazów mieszanka jak wybuchowa
mikstura zawarto?ć w szklankach na imprezie
wiesz na czym jedziesz i nie przezywam wcale
że palę skuna filozofi nie dorabiam jak nie ubarwiam
nowe bębny składam ale o co chodzi o co chodzi
wszyscy wokoło młodzi komórkowcy rozjebani tylko przyjebać z bani
dres mafii niech zgadne 15latkowie ładnie poubierani
koksem rozjebani,mlodzi gniewni
dla mnie zagniewani młodociani,wszystko do bani szacunek i respekt
od Peji wiem jedno,nie nazywaj tego tekstem wyszczekany ulicznik
w samo sedno,moze odbite żebro i pobite oko podczas wyjazdu
na mecze ale jest spoko
wódka znieczula i poprawia nieco wzrok jak Stępniowi pijakowi
...komikowi Syki kilka ran miał z woli własnej,sytuacja była jasna,
stać i napierdalać nie uciekać,to kiepski pomysł zostawić kumpli
i przed siebie szybko nogami przebierać jak w sztafecie 4x4 kto szybciej
na mecie ten życie do domu dowiezie
i tak juz wyglšdajš te huligańskie ekscesy i mecze

Ref.:
Kontrowersja,kontrowersja zawsze znajdę trochę
miejsca,a te rymy to nie kpiny wokół blednš skurwysyny x2

No i jeszcze o krytyce zanim za mikrofon chwycę
upewnię wszystkich że tak tego nie widzę
może rym prowokujšcy ale szkoda wersów obcych
o ludziach obcych,nic nie kumajšcych nie ma potrzeby
zjebać możesz sam nagrać co? na sprzedaż
ja zajmuję się swoim,bo nikogo nie chce gnoić
za pienišdze to co o kim my?lę mogę powiedzieć mu sam
w cztery oczy wiem nie dam sie zaskoczyć,pienišdz ?mierci
w takiej kwesti,kiedy pan wydawca mędzi
szuka tanich sensacji i skłóca zespoły nie potrzeba
takich gnoi do hip hopu nic nie wnosi
nie,nie wnosi że okładkę Ci da,wytłoczy na legalu
grubas zajmuje sie tylko przeliczaniem szmalu
żeby dzieciom nie zabrakło balu a Ty się głupi pchasz
taa bo on Ci da,polceci z nieba kaska,wydamy nasz underground
u zezowatego grubaska,a on się ?mieje,stawia wódke i udaje kolegę
frajer szuka frajerów,jak znajdzie zabawi chwilę w undergroundzie
jak rynek się wypali wyda discopolowš andzię i inne takie rzeczy
że skurwiel jeszcze żyje to się w głowie nie mie?ci
to już koniec opowie?ci,chciałe? prawdy-masz jš
znie?ć Ci trudno i nie pomyl jej ze ?ciemš obłudnš
mówię prawdę,jak Krzysiek Kozak nie oszukuję i nie kradnę
i goryczy w tym nie ma żadnej po prostu opowiadam
jesli my?lisz to nieładnie ale przynajmniej dosadnie
i na wolno pojadę jeszcze szybciej niż Hołowczyc w swoim rajdzie
więc uważaj po tym nie będziesz miał ubawy jak po dobrym żarce
He!

Dla Sykiego od klików wieczne poparcie!!!
[Nullo]
Codziennie patrzą na ten mur z okien,
w swojej głupocie wierzą w utopie,
cierpią na klaustrofobię jakby żyli w U-Bocie,
cenią ten styl, bo wsadzili tu krocie,
są wśród ocenionych głów, a nie w biedocie.
Wierzą że cały ten syf zostawili za szlabanem,
że zakłamane gesty odeszły gdzieś w nie pamięć,
że za parkanem mieści się doczesny raj, jak z bajek.
Uciekli z miejskich bagien, by znów popaść w załamanie.
Ich sąsiad z na przeciwka ponoć boss z policji,
co noc lubi gościć dziwki, stronić od prohibicji,
samosądu z ambicji dokonuje prokurator,
bo skumał to, że przed pracą żona jest w tym bloku szmatą.
Cały pion, ćpa to narko nazywane pychą,
wychowywani bezwartościową polityką,
wyhodowani ze zdartą, chorą psychą,
wychodzą na balkon i patrzą jaką jeździsz bryką.

Ref.2x
Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo,
tam gdzie slumsy i bieda Bóg stworzył sobie piekło.
Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo,
diabeł skrył się za murami tworząc luksusowe getto.

[Peja]
Z rezydencji do galerii, z galerii do rezydencji,
i zapewne już ich zmęczył ten żywot bogatych dzieci.
Synek po bandzie leci, huka towar że aż miło,
bo ma przepizgany kinol, karnawał w Rio.
Naznaczony jak albinos, kozaczy niczym krzywonos,
bo za szmal poręczono za niego już wiele razy.
Wraca najebany z pracy bez prawka, to nic nie znaczy,
no bo kto tu dzisiaj ma azyl i stabilny zakład pracy?
Wszystko na tacy podane ze smakiem - proste,
zna kluby nocne, zabiera tam młodszą siostrę,
Szmal od mamusi na sushi ten lunch wpierdala,
bo lansik w szkole to plusik, szpanować musi ta lala.
Maniery gwiazdy, choć to pierdolony no-name,
odziany w drogie metki plus ostry bałagan w głowie.
Nie zna proszę, dziękuje, przepraszam - dzisiejsza władza,
lepiej zawróć do getta, gdzie luksusem się otaczasz.

Ref.2x
Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo,
tam gdzie slumsy i bieda Bóg stworzył sobie piekło.
Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo,
diabeł skrył się za murami tworząc luksusowe getto.

[Szad]
Tu uczucia mrą w szpitalach, wartości w poczekalniach,
po szybach płyną fekalia - pogadajmy o realiach:
Tu do obcych się przytula, od bliskich w kroczę zgarnia,
nawet jeśli się kochają, pobrać się tu to mezalians.
On to zwykły proletariat ona motyka monetarna,
może bajka, może high-life, może raj na na kupie łajna,
może na codzień twarze to nie twarze? To emalia,
zasiali wadliwe ziarna będą je zbierali - karma.
Może na codziennym rauszu oni w rutynowym marszu,
ona mu skrawek romansu, on jej anchois(czyt. anszua) na fałszu.
Tak w rewanżu z miłości zbadaj łańcuch wadliwości,
kwasu groszki, alko, proszki, tak wyrośli.
Smak jest gorzki tu i ten polski brak litości.
Wyniośli a tak prości, nie znają lęku przyszłości,
ledwie idą tak, by doszli tyle, że odpicowani,
czy to my jesteśmy nimi? Czy może oni są nami?

Ref.2x
Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo,
tam gdzie slumsy i bieda Bóg stworzył sobie piekło.
Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo,
diabeł skrył się za murami tworząc luksusowe getto.

[Pork]
Ojciec to marka, klasa i styl jak bracia Grimm,
doradca firm, znawca win, właśnie wraca z Chin,
operacja Szanghaj deal lecz też Szanghaj deal to,
czy Szanghaj ring, jacuzzi, szampan, baldachim.
On jak assassin cicho obrączkę na palec,
właśnie wraca z Chin, a tam lubi zaszaleć,
Za to matka jest adwokatem, śpi z bankomatem,
choć powinna z alkomatem, wlewa codzień automatem.
Syn to tani cwaniuch, halucyn, salut chill i
jego zawód syn lśni jak alusy, on bez śladu rdzy,
bo jak tabu syf, tabun cyfr mu zasłanie wszystko,
nawet to, że jest ćpunem no i hazardzistą.
Niby zwykła rodzinna i jej luksusowe getto,
brak ojca, matki, syna, to bezuczuciowy sektor,
Zamknięci za betonowym murem i szlabanem,
łączy ich tylko mieszkanie, pieniądz i obraz z kamer.

Ref.2x
Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo,
tam gdzie slumsy i bieda Bóg stworzył sobie piekło.
Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo,
diabeł skrył się za murami tworząc luksusowe getto.

[Outro]
Kiedyś, kiedyś to było może możliwe
Kiedy można było podejmować taki dialog
i.ii..iii..iiii rozkładać ryzyko,
bo to były zespoły.
Ludzie byli jakoś skonsolidowani ze sobą
Dzisiaj... Nieee no, co? Dzisiaj tu, jutro tam
Każdy liczy swoje i nie ma spraw ważniejszych
-Dla mnie za drogo, nie stać mnie
Za drogo no, niestety
-No to może skorzysta pan z naszej wyjątkowej oferty w promocji
last minute?
Tani
wyjazd do Szwecji, Hiszpanii, Włoch, Bel..

Sztokholm, Rotterdam, Hersonissos
Wszędzie tam wpadam chętnie z walizą
Kogo stać na business class?
Ty mi dawaj bilet za najmniejszy hajs
Jeśli tak, jak ja, kminisz
Śpiewaj la-la-la la-last minute...

Raz na jakiś czas więdną kwiatki w oknach
Nie ma nas, przez jakiś czas nas tu nie spotkasz
Ja i żona wyruszamy w tour
Spontan, jak Zorak, ty znasz ten ból
To nasza torba zapakowana na full, dam głowę
Że na lotnisku wyrzucimy połowę

Nie kłócę się, robię to, co mi każą
Bo któryś celnik może mieć paralizator
Podaję mu paszport, mam niepewność w głosie
Stresuję się, jakbym wiózł kokę w termosie
To to osiedle robi nam w głowie
To, przy każdym psie się czujemy jak złodziej
Bo nikt nie ruszał się stąd, dotąd
A teraz każdy rusza się, dzięki samolotom
Jeśli nie jesteś stąd, myślisz, że mam gotówkę
Ja tylko wyczaiłem bilet za złotówkę

Sztokholm, Rotterdam, Hersonissos
Wszędzie tam wpadam chętnie z walizą
Kogo stać na business class?
Ty mi dawaj bilet za najmniejszy hajs
Jeśli tak, jak ja, kminisz
Śpiewaj la-la-la la-last minute...

Lubię moment, kiedy siedzę już na pokładzie
Chyba, że mamy miejsca przy tylnej ścianie
Nie latałaś/latałeś, nie kumasz nic
Ze zmiażdżonym kolanem zrozumiesz w mig
Mnie nie przeraża moment startu
Przeciwnie, mógłbym mu założyć fanklub
To dziwne, to ciśnie mi płuca w fotel
To różnica ciśnień, czujesz w uszach wodę?
Lubię być na topie, lubię być fly
Więc mam Nike na sobie jak Marty McFly
Patrz, niech cię zazdrość gniecie
Mają na to hajs ci, co oszczędzają
na bilecie
Nie jest źle, będzie lepiej jeszcze
Już niedługo, co jesień będę spadać z deszczem
Tam, gdzie cieplej, gdzie jest słońce
Ja żyję w lecie, wtedy mogę być w Polsce

Sztokholm, Rotterdam, Hersonissos
Wszędzie tam wpadam chętnie z walizą
Kogo stać na business class?
Ty mi dawaj bilet za najmniejszy hajs
Jeśli tak, jak ja, kminisz
Śpiewaj la-la-la la-last minute...

Tamci zamawiają bilet pół roku wcześniej
Zbierają na to przez pół roku pensję
No cóż, to luksus pewnie mieć plan
Ale musi ich strzelać, mają miejsca, jak ja
Ta sama mortadela na obiad, w hotelach
Składają zażalenia w książkach
Po dwóch tygodniach im się kończy urlop
I mają go dosyć, a ja mówię - mówi się trudno
Najeść to się mogę w domu
Mogę żreć całą zimę aż nie wyjdę z salonu
Nie umrę tu z głodu, tu mnie nic nie rusza
W razie czego, przeżyję tu na pędach z bambusa
Wszystko po to, żebym usiadł, jak teraz
Gdy zachodzi słońce, płonie cały ocean
Nieważne, jaka cena, dziś bym płacił przed nimi
Warto jest żyć dla takiej chwili

Sztokholm, Rotterdam, Hersonissos
Wszędzie tam wpadam chętnie z walizą
Kogo stać na business class?
Ty mi dawaj bilet za najmniejszy hajs
Jeśli tak, jak ja, kminisz
Śpiewaj la-la-la la-last minute...
Ej rozkręćmy aferę mam kamerę i dziwkę…
Jeden telefon do gazet-nie trzeba za wiele myśleć…
Minister plus dziwka, można to ładnie ubrać,
Choć przy dziwce minister też wygląda jak kurwa!
Tu nie doczekasz jutra! A czemu człowiek jest tak?...
Bo co dzień ziomek tu lądują Talikowie w plewkach.
Skurwysyni przestań! Mam to brać na poważnie?!
Wole usiąść w fotelu, obmyśleć plan jak kaszle
To nie jest trudne…
Chcesz ruchać? Na wiejskiej otworzyli przecież burdel!
E kumpel plus kumpel. Nie chcę zostać lumpem!
Mam kredyt na głowie! On nie zniknie w sekundę!
Dzisiaj jutro, pojutrze…
Nie mów mi kto ma serce. Po 7 płytach…
To od życia jest ten jebany Forster, za który bank odlicza mi co miesiąc pensję, bo dużo jeżdżę, bo mam obsesję i podróżować chcę bezpiecznie…
Tu w imię twoje wytykają panie krzywdę!
Już co innego znaczy tu tankowanie na łyżwę.
Przez telewizję wariat to ja nie wiem sam!
Czy dobrze mieć ten plan na lewe DNA?!
Ref.
Ty powiedz czy mnie znasz?
Czy żyjesz tak jak ja?
Kredyty,drugi rap…
Afery kosztem nas…
Nie ważne jaki fuck wynajdzie potem czas!
Chcemy żyć tak jak w snach!
Afery kosztem nas!
2x
Tu nasze miasto znów,
Tu nasze państwo, oszuście!
Wiesz nie mam zdolności,by czytać kłamstwo z oczu!
Wierząc tu tylko Bogu, trzymając biblię…
Wiem, że w złym celu interpretują religię.
Dziś dzień za istnienie tych, cierpienie, łaskę…
Dostaniesz w Mc Donaldzie pod jedzeniem czapkę,
Plus platynową kartę- zbawcę konsumenta….
Konsument czyli ty, czyli my… zwierzęta…
Prezydent ziemniak i ciemniak łatwy w futrze…
Co nie wie jak to można zgwałcić prostytutkę…..
Taki los, choć kobiety lubią brąz….
To nie chciałbym poznawać tych tu,co z nim śpią
Lepiej to podbij ziom!
Oko mu podbij, bo…
Nie trzeba kończyć szkoły, by
Wiedzieć, że to głąb….
Ej razi prąd, ta złość idzie ze slumsów!
Tu nie potrzebny nam Herfield i rodzina Adamsów!
(Ten syf to kurwa świat mój)
W tej galaktyce… My mamy w sercu Polskę!
Wy macie tu swastykę!
Jak na coś liczę, to liczę na siebie,
Bo w tym pojebanym państwie to się nic nie da dowiedzieć!!!
Ref. Ty powiedz czy mnie znasz….
2x
Tu nawet nie musimy być w tym samym lokum, by wywołać na twarzy blady, trwały niepokój ty! Mamy na oku cel swój! Mózg! Siła zapalna czyli epidemii centrum. Luz! Nie muszę wychodzić z projektu tu. Nie pojmie tego intelektu wróg, do manifestu skrót. My mamy siłę! Mogę ci zdemolować mózg, nawet zalany Ginem. Wystarczy opcja play, bo ten play kusi jak chłopca klejnot. Przy muzyce tej dostał niejeden po japie gej! Bo nie musze ruszać się z pokoju, by tam dostać wpierdol. Banał. Mogę być banach , bo w Stanach bana Bacha ma z wieczora z rana, tam gdzie jara się lolki i pije szampana. Nie ważna data, miejsce, gdzie nie usłyszą ziomek, patrzysz w ulicy stronę… może top Kabriolet, ten luz na oponie. Koniec. To tylko cień mój, który przestał ogólnie z projektu, gdziekolwiek jesteś Bałtyk reprezentuj! Moja muzyka, twój cień ziomek. Nie ważne czy w tirze w domu czy w samochodzie … to ja czasem złodziej. Zawsze gdzie ty,brat twój zostawiasz cień swój nie ruszając się z miejsca!!!!!
[Małolat]
Otwieram butelkę i puszczam stare klasyki
Coś mi przypomina o niej i o tym jak zostałem z niczym
Piję drinka, dziś już wiem, że zabiłem w sobie tamto uczucie
I wiem, że nie nauczyłem jej niczego więcej niż bycia suką
Znów nucę pod nosem coś co niedawno leciało w radiu
W taksówce myślę o niej i chyba już jej nie pragnę
Chyba znam ten klub, byliśmy tu razem, nie pamiętam kiedy
Chyba znam ten klub i znam te twarze, ale chyba już nic nie wiem
Ona mogła by tu ze mną być i szaleć do upadłego
I mogłaby stąd ze mną wyjść i zawsze na mnie polegać
Lecz tak mogło być kiedyś, teraz chyba już nic nie czuję
Skoro nie widzę w tym nic złego jak z innym się tu przytula
I choć jestem sam i piję i znów gdzieś tam Cię mijam
I nie wiem już jak masz na imię i nie wiem czy ze mną byłaś
I jestem ponad tym, w tym szaleństwie dopiero czuję, że żyję
Mimo, że właśnie tracę hajs, równowagę i siłę

Dziś nie ma jej,
nie ma nas
nie ma nas,
Nie ma w nas, nie ma nic
nie wiem, sam nie wiem,
już nie wiem, nie wiem już gdzie mam iść
i chyba jest ciemno
i chyba mała tu ze mną być
i nie wiem sam,
ale teraz jestem tu.

[Pezet]
Układam włosy i prasuję swoje jeansy
I palę papierosa, chyba chciałbym wypić drinka
Zaczepiam wzrok na chwilę na starych płytach
I czekam wciąż na coś co było wciąż się myląc
I ciągle coś mnie ciągnie i kręci tam i chyba nie wiem sam już
I patrzę w lustro i zakładam płaszcz zadając pytania
I kiedy wciskam gaz i puszczam głośniej stare numery
I myślę o niej jeszcze raz, świat znika szybciej w odbiciu lusterek
Znam ten klub, ten bar i puste wyrazy twarzy
Mijam ludzi, odbijam się od ich ciał i chciałbym
Chociaż by unieść ręce lub wypić więcej
I wiedzieć na pewno, że gdzieś tu jesteś
I wiesz, że wiesz to i chyba wyjdziesz ze mną
I jestem sam, jestem sam, jestem sam, jestem sam i
Mijam ludzi, odbijam się od ich ciał i
Moje ciało odbija się od tych ścian i
Sam już nie wiem jak dobrze znam to,
I który raz jestem sam na sam z tym

Dziś nie ma jej,
nie ma nas
nie ma nas,
Nie ma w nas, nie ma nic
nie wiem, sam nie wiem,
już nie wiem, nie wiem już gdzie mam iść
i chyba jest ciemno
i chyba mała tu ze mną być
i nie wiem sam,
ale teraz jestem tu.
1. Ile razy tak jest, że nasze przypuszczenia, nasze wizje, nasze podejrzenia budowane na podstawie plotek czynią że pochopnie mieszasz kogoś z błotem. Ile razy powiedz, tobie się zdarzyło, ktoś Ci zarzucił coś czego nie było, wiesz jak jest, wtedy nie jest miło i udowodnij że tak nie było. Udowodnić chciałbym Ci kochanie bo być może to nasz ostatni taniec. Dobrze wiesz że przez frajerów ściga mnie policja.

Ref. Nie miej kochanie z lodu serca dla siebie samej, dla mnie i dla dziecka. Świat jest brudny, fałszywy i obłudny, stworzyć raj- temat bardzo trudny. Nie miej kochanie z lodu serca, gdybym nie kochał tylu lat bym nie poświęcał, kawał życia, więc błagam nie pozwól by moje myśli opanował czarny kondukt.

2. Kochanie cofnij się trochę i wspomnij tamte chwile, kiedy zaczęło łączyć nas aż tyle. Wspólnych klimatów, problemów i tematów, rynek melanże i Cracovia Kraków, wagary u mnie czasami u Ciebie, do przodu patrzyliśmy nigdy za siebie. Nie było łatwo lecz dawaliśmy rade, tym którzy chcieli zepsuć nam dobrą zabawę. Pokazaliśmy co to znaczy miłość, by nas rozdzielić siły nie było, dobrze wiesz jak wiele przeszkód stało nam na drodze.

Ref. Nie miej kochanie z lodu serca dla siebie samej, dla mnie i dla dziecka. Świat jest brudny, fałszywy i obłudny, stworzyć raj- temat bardzo trudny. Nie miej kochanie z lodu serca, gdybym nie kochał tylu lat bym nie poświęcał, kawał życia, więc błagam nie pozwól by moje myśli opanował czarny kondukt.

3. Plotki, domysły jak czeki bez pokrycia są chuja warte i niszczą spokój życia. Czasami lepiej sprawdzić sto razy by zdrowiej żyć i nikogo nie urazić, zinterpretować dobrze każdą akcje, by zamiast doła mieć satysfakcję, by swoje racje zmierzyć w każdą stronę, póki nie sprawdzisz nie mów że skończone jest to czy tamto, szkoda życia. Nie wież kochanie w czeki bez pokrycia, uwierz w miłość by lepiej Ci się żyło. Myśl do przodu, olej to co było, to co będzie tylko to się liczy, tort urodzinowy chyba lepszy jest od zniczy, nie zaprzeczysz zróbmy zatem wszystko by się nie stało jak w Bushido teledysku. Udowodnić chciałbym Ci kochanie bo być może to nasz ostatni taniec. Dobrze wiesz że przez frajerów ściga mnie policja.

Ref. Nie miej kochanie z lodu serca dla siebie samej, dla mnie i dla dziecka. Świat jest brudny, fałszywy i obłudny, stworzyć raj- temat bardzo trudny. Nie miej kochanie z lodu serca, gdybym nie kochał tylu lat bym nie poświęcał, kawał życia, więc błagam nie pozwól by moje myśli opanował czarny kondukt. x2
[x2]
Ja zro, ja zrobię jeszcze więcej bitów
Napi-napiszę jeszcze więcej tekstów
I zro, i zrobię jeszcze lepszą płytę
I za, i zagram jeszcze full koncertów

Ten świat mi znowu dzisiaj gra paparara
Niektórzy mają w sobie złość od samego rana
Niektórzy mają w sobie złość na mnie
Znowu, mój dobry rap to już dobry powód?
Ziomuś, wyjdź z domu jak wiesz czego ci trzeba
Nawet siódmy Red Bull w domu nie da ci dotknąć nieba
Więc przestań się zagrzewać na nas i zrób coś sam od zaraz
Bo póki co to kiepsko wypadasz
Ja nie mam wcale więcej niż ty
Ja tylko nadal wierzę w te sny, choć syf widzę dokoła
Wierzę, że choć życie nie da ci faworytem być
W końcu możesz sam pokonać jak Balboa
Ty otwórz te drzwi, nie traktuj świata jak wroga
I wrzuć na luz już
Nie zmienisz mnie chociaż byś mi nie szczędził bluzgów
Więc użyj mózgu, nie trać czasu ziomek
Bo czego byś nie zrobił ja tu swoje zrobię

[x2]
Ja zro, ja zrobię jeszcze więcej bitów
Napi-napiszę jeszcze więcej tekstów
I zro, i zrobię jeszcze lepszą płytę
I za, i zagram jeszcze full koncertów

Ten świat mi znowu dzisiaj gra paparera
Niektórzy bardzo chcieliby bym zaczął od zera
Lecz jestem tu gdzie jestem, chcesz tego czy nie chcesz
Bo nawet jeśli pieprzę coś
To wcześniej daję z siebie co najlepsze
Możesz sie wiecznie czepiać mnie o każdy szczegół
O to, że ziomek mówię w tekście każdego numeru
Dla mnie ty jesteś tylko jednym z wielu spod sceny
Co pokazują fuck'ery przez swoje własne problemy
Mnie nie zmienisz, mnie to nie rusza
Nie mam już siedemnastu lat by się na ciebie wkurzać
Mam swoich ludzi co chcą tego słuchać pod sceną
I mam swój rap, co mnie unosi nad ziemią
I tylko ty sie wkurzasz przez to i tracisz czas
I znów się źle bawisz na imprezie, bo widzisz nas
Lepiej wyluzuj brat, ta złość cię zeżre
A ja i tak to potraktuję jak powietrze

[x2]
Ja zro, ja zrobię jeszcze więcej bitów
Napi-napiszę jeszcze więcej tekstów
I zro, i zrobię jeszcze lepszą płytę
I za, i zagram jeszcze full koncertów

Ten świat mi znowu dzisiaj gra to co ja zechcę
Niby niewiele mam, a jednak czuję, że mam to co najważniejsze
Wreszcie nie potrzebuję świata u stóp
By mieć energię i czuć się jak młody Bóg
Dla ciebie to jest potok słów, widzisz pozory
Przeliczasz to na podwójne rymy i metafory
I masz tu całe zbiory teorii, gdy ja się czuję wolny
I szerzę pokój, gdy ty szukasz wojny
Więc nie bądź już wkurwiony bez sensu, zacznij wreszcie żyć
Ja nie mam interesu w tym, żebyś ty nie miał nic
A ty? Chcesz sam coś mieć, chcesz się dobrze bawić?
Czy tylko chcesz kogoś tego pozbawić? To na nic
Bo tygodniami, dzień za dniem ci mija bezpowrotnie
I nim obejrzysz się już cię to życie w dupę kopnie
Rób to co ci wychodzi dobrze i ciesz się tym
Innym zostaw to co tak wychodzi im

[x4]
Ja zro, ja zrobię jeszcze więcej bitów
Napi-napiszę jeszcze więcej tekstów
I zro, i zrobię jeszcze lepszą płytę
I za, i zagram jeszcze full koncertów
Nastaw mi moje radio, by leciał jazz, hip-hop, funky
FM 666 interes mam w tym
przester, seks jest play jedziem kochanki
stereo dolby siedzę lala avanti
radio coś na wzór różowych landryn Aiwa
w radiu Ashanti czuć klimat Kajman
to zapach z gniazdka ziom nie miej złudzeń
abstrakt to hajs na tego typu niunie, uwierz
starczy Durex, no dwa, no paczka
o Durexach najwięcej to powie ci Salsa
to spowiedzi hasła, nastaw pokrętła
wszystkich RMF powinni wsadzić do pierdla
eeef eem daj na tuner boombox, dziś czuje ból bo
nic w radiu na wieczór z dobrą kurwą
opcja CD open z Earth, Wind And Fire tematem popchnę
chodź zapalimy konopie, odjedziemy jak bobslej
ja buziaka ci poślę, a ty przygotujesz pościel

Prezentuje perwer, unimil nam projekcję
Nastaw radio by leciał ten klimat, SES 666 zaczynaj
lód, wódka, cytryna to skojarz i wspomnij
co było, co będzie, a co mogło się odbyć

Nastaw mi moje radio by leciało co zwykle
Teofilów destyl już wiesz kto ma ikrę
I najgorętsze teksty, seks i setki
najlepszych z najlepszych, nie pierdol o sobie nie mówię
dedykowane gwiazdom bo czuję że mam flow,
formułę i czas, bo pokonuję sam to bagno
tu co dnia w roli przechodnia
w tych samych blokowiskach historia
pokój na piętrze,z boku łazienkę
spokój na bletce, protokół w teczce
i rozrywane serce przez gorące dwudziestki
plus trzy kolory, biel, czerwony, niebieski
przez trzy nic nie zdziałasz, znaczy że są lepsi
pierwszy miesiąc

Kingsajz dla niej minutą rok jest
proroctwem dla tych wielkich i tłustych
tych co nocami ślą esemesy na Suczki
tych co reaguje na słowa 'zrób mi'
to o nich i dla nich, jestem okrutny,
siemasz Kościuszki, choć w gratis formie,
płacisz ziombel, nie bądź frajer to proste
nawiń na bajer podstęp, jutro ją zostawisz
chodzi tylko o pieniądze i o to gdzie się bawisz
czym jeździsz ziom, mówię nawiń

w klubie fullcaping tych z serii WC
syf tępi trupem, zawsze możesz uciec
nabij lufę, ziom życie nie bajka
FM 666 no to narciarz
To nie jest ważne w którą idziesz stronę
bo twoje dni i tak są policzone
raz jest zielone, a raz czerwone światło
szkoda dzieciaku, że ciebie zabrakło
nie miałeś łatwo wiem, to wiem
lecz czemu nadszedł tragiczny dzień
głowa na pień odchodzisz w cień
i tak i tak śmierć ludzi gładzi
nic nie poradzisz życie jest krótkie
dziś cały grochów pogrążony smutkiem
dobry chłopak był, teraz go nie ma
w moich wspomnieniach er a pe es
choć twojej drogi nadszedł już kres
to mam nadzieję, że lepiej ci tam jest

czuje smak łez
w moich wspomnieniach
trzeba pogodzić się z nieuchronnością losu
wizerunek, który został tylko we wspomnieniach
szczęśliwej drogi już czas

to nie jest ważne jak to się stało
los jest bezwzględny, tak być musiało
dać ujście żalom, wylać je do dna
nad nami wszystkimi ciąży straszna klątwa
wesoły chłopaczyna obok z bloku
dziś dla niego jedynie słowo pokój
oczy bliskich od płaczu bolą
nie ma już się kołuj, śmiechu na klatce nekrolog
cale życie przed nim tymczasem wieniec
nikt nie zdążył z ostatnim namaszczeniem
odszedłeś przed czasem, ktoś powie trudno
to tak wygląda jakby Bóg się na nas uwziął
wiem, że się spotkamy, nadejdzie taka chwila
póki co toasty za ciebie beton spija
niemy krzyk ulicy nikt go nie usłyszy
uczcijmy pamięć wszystkich chwilą ciszy

w moich wspomnieniach
trzeba pogodzić się z nieuchronnością losu
wizerunek, który został tylko we wspomnieniach
szczęśliwej drogi już czas
Wyyydłuuuż Dooobęęę,
Wydłuż Dobę jakimś sposobem
P. R. O. S. Z. E. C. I. E.
proszę cię sklonuj mnie
x2
[FO]

Od rana na biegu, uwaga na każdy ważny szczegół,
Ej, mam niepoważnych kolegów, wiesz
każdy z nich chcesz czy nie chcesz pomaga,
jeszcze raz błagam, nie pomieszczę tych zadań,
chwila moment - oddech niech ochłonę ziomek,
pośpiech, zamęt, nawet za mikrofonem,
obłęd, obłąkany układ planet,
zamęt - zwany huraganem, [płonę!]
cyklon, tajfun, „weź wylajtuj” mówię sobie,
poukładaj wszystkie fobie w głowie,
od poniedziałku puszczam to w obieg w jednym kawałku,
Człowiek sam powiedz, zawodowiec na majku [aj!]
skumaj, wczoraj umarł - dzisiaj obaj do fight’u
doba jak guma, zobacz po monsunach,
pogoda u nas, suma gigabajtów,
Więc weź im to wytłumacz, że jedna miłość
plus jakby to było gdyby dwóch nas było ?
[Fokus z ust mi to wyjął jak ustnik ]
Miło się piło ale na kartkach pustki...

x2
Wyyydłuuuż Dooobęęę,
Wydłuż Dobę jakimś sposobem
P. R. O. S. Z. E. C. I. E.
proszę cię sklonuj mnie

[RAH]

Ej, przyjrzyj się uważnie walorom,
odpowiadającym swym pierwowzorom,
nadaj im formę, kształt oraz kolor,
Powstanie drugi Rahimolog-us
cóż - dwoje [dwoje] troje [troje]
może czworo [może czworo] lub też pięcioro [pięcioro],
trza mnie skoro spraw sporo,
każdą porą, piździ czy gorąc,
przyjmę z pokorą, nie ma zlituj się [horror!],
Biorąc pod uwagę terminarz,
który przez www.pokahontaz.com otrzymasz,
gdy ty kimasz - ja tonę w czynach,
gdy ja kimam - ty swój dzień zaczynasz,
Wymarsz po tym gdy dzień dobry dniu powiem,
spod kołdry fru zrobię, spędzę sen z powiek,
Choć grymas na buzi bo czas się obudzić,
nie ma co się łudzić, znów trza się trudzić,
Wraz z poniedziałkiem wycięty i spięty jak śmiałkiem,
pochłonięty całkiem [całkiem]
czas na podziałkę spraw na solidne oraz miałkie
[mam do tego smykałkę]
Nawet ma lejdi, mówi ‘sklonuj się bejbi’,
byś mógł być tam, a tu drugi taki sam,
Zdeterminowany w grze jak McGrady,
już slim jak Shady, dobra tyle weź to save’nij,

[bardzo dobrze, dla mnie bomba]
x2

Wyyydłuuuż Dooobęęę,
Wydłuż Dobę jakimś sposobem
P. R. O. S. Z. E. C. I. E.
proszę cię sklonuj mnie
Ej u mnie wszystko wporzo
mam swoich ludzi oni są tu obok
kiedy w studio robimy kolejną płytę
dumny patrzę na dziarę z 16 liter
teraz mam luz, własny kwadrat
ale zawsze mam czas żeby wpaść na
SŁŻ tam gdzie znają Pawła
dzieciaki tam pytają kiedy o nich coś nagram
mama miała rację, zgadła
kumple odchodzą, zostaje pusta ławka
pieprzyć to, ja mam o co zadbać
rap, rodzina, tego nie dam sobie zabrać
wiem po co żyję i jadę w trasę
lecę do Stanów ale nie zrywać azbest
kocham ten chleb, kocham tą pracę
płacę rachunki i czuję się jak facet
znasz ten styl, wiesz jak wyglądam
spodnie nisko a na bluzie bomba
dziękuję Bogu za każdy sprzedany kompakt
południowy wschód pokazuje mój kompas

To jest tu mą definicją
wszystko ok tak dopóki tu są
me gramofony, mikrofony tego tu chcą
moi ludzie są obok manifestują
[tylko tekstyhh.pl]
To jest tu mą definicją
wszystko będzie dobrze bo dopóki tu są
gramofony, mikrofony tego tu chcą
niemy krzyk do nikogo podaje wam dłoń

[x2]
wszystko dobrze, wszystko dobrze

U nas wszystko dobrze człowiek
jesteś ze mną piję twoje zdrowie
ci co skreślili nas nie tak dawno
dziś wiedzą, że te akcje nigdy nie spadną
byliśmy, jesteśmy, będziemy
dla nas to coś więcej niż przemysł
choć często ktoś chce mój NIP i PESEL
to nie zmieniłem pasji na krawat i neseser
po staremu styl warszawskich podwórek
Nike bluza respekt z kapturem
i choć gramy koncerty płyty znikają z półek
wciąż nam szamę robi Chińczyk lub Turek
odnalazłem swoją drogę
gdy przestałem myśleć, że świat jest moim wrogiem
zrobiłem sukces z gówniarskiej zajawki
ale pamiętam gdzie są stare ławki
ludzie, którym ufam są jak rodzina
ulice pozdrawiają nas, mówią tak trzymać
ulice są w nas, będą zawsze
choć na pewne sprawy dziś inaczej już patrzę

[x2]
I choć nie zawsze było tak jak dziś
wiem, że codziennie spełniam swoje sny
patrz na ulicy wciąż stoję obok
do końca dni będę z tobą

[x2]
wszystko dobrze, wszystko dobrze
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo